Dodaj do ulubionych

Parę dobrych rad jak nie zginąć w GB

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 02:02
Bardzo się dziwię ludziom jadącym zupełnie w ciemno z biletem w jedną stronę,
bez jakiegoś konkretnego zawodu i co gorsze bez znajomości języka. Naprawde,
pracę można znaleźć z Polski, ale nie czytając ogłoszenia prasowe, które w
większości wypadków są bezwartościowe. Przynajmniej tak mi się wydaje, że
większość to oszuści i naciągacze. Reszta to pośrednicy dla gospoś,
pracowników czasowych w hotelach, pielęgniarek, lekarzy i informatyków.
Przynajmniej dla mnie nic nie byli w stanie znaleźć. Zresztą pracowałem jako
pośrednik w agencji nieruchomości to wiem jak traktuje się "proszącego czyli
towar" grzecznie obiecać mu złote góry niech da święty spokój. My właśnie
jesteśmy tym towarem, którego pośrednicy mają wbród. Oczywiście z całym
szacunkiem dla ich pracy, bo jednak niektórzy robią dobrą robotę.

Także Ty, który chcesz wyjechać, przeczytaj moje parę zdań, a może pomogą Ci
podjąć właściwą decyzje:

Moje rady i przemyślenia dla osób, które chcą wyjechać to:
1. MUSISZ znać angielski (mówimy o GB) w stopniu umożliwiającym Ci
komunikacje, bo co z tego, że pojedziesz skoro nie będziesz w stanie sie
dogadać z pracodawcą. Jak znajdziesz sobie mieszkanie? Jak zrobisz zakupy?
Jak zapytasz się o drogę?
Jeżeli nie jesteś w stanie ocenić swojego stopnia znajomości języka, taniej i
bezpieczniej będzie jeżeli zrobisz taki test:
znajdź ofertę np. w EURES, gdzie masz telefon bezpośrednio do pracodawcy i
spróbuj się z nim dogadać. Będziesz wiedział na co Cię stać, czy jesteś w
stanie się komunikować. W Londynie nie nastąpi cud, Ty nie zaczniesz biegle
władać angielskim, a oni nie zaczną rozumieć po polsku.
2. MUSISZ mieć konkretny zawód, bo jako kto chcesz tam pracować? Myślisz
umiem wszystko O.K., ale co napiszesz w CV, że umiesz wszystko? Wszystko,
czyli nic konkretnego, możesz jeździć taczką lub kopać dół pod fundament, do
tego nie potrzeba żadnych kwalifikacji, ale tam już masz ogromną konkurencje
pod ścianą płaczu i na dworcu Viktoria. MUSISZ być: stolarzem, malarzem,
cukiernikiem, piekarzem, kierowcą etc.
3. MUSISZ mieć kasę na minimum 1 miesiąc, bo co zrobisz w przypadku, gdy
znajdziesz pracę, a tam płacą miesięcznie, a nie tygodniowo. Mieszkanie może
będzie tańsze, gdy zapłacisz za miesiąc, a kaucja, a dojazdy?
4 Biletu powrotnego nie musisz mieć, ale przynajmniej posiadaj pieniądze na
niego.

To są takie moje przemyślenia, dużo czytałem o tych naszych (Polaków)
wyjazdach, jak wszyscy tutaj, i dziwi mnie, że nadal mogę przeczytać:
"...są jacyś chętni którzy by pojechali ze mną szukać roboty ? nie
owijam jade w ciemno , na bilet mam i myśle ze na tydzien egzystencji ..."
przecież to jest następny klient dworca Viktoria, następne pieniądze,
przeważnie pożyczone, wywalone w błoto.

Gdzie szukać pracy:
------------------
najprościej, przez internet i przez:
europa.eu.int/eures/index.jsp
fakt strona ta jest raczej mało intuicyjna w obsłudze, ale oferty pracy są i
to nawet aktualne, a są i takie które mówią (po angielsku), że zartudnię
kogoś z Polski. Szukałem tu pracy dla: malarzy, piekarzy, budowlańców, w
rolnictwie i jest po kilka ofert w każdym zawodzie. Zarejestruj swoje CV,
jeżeli ktoś będzie miał pracę dla Ciebie, będzie miał szybki kontakt z Tobą.
____________________________________________________________________________
www.reed.co.uk/
tutaj się rejestrujesz i przefiltrowane oferty w/g Twoich kryteriów są
wysyłane na Twojego maila
____________________________________________________________________________
fish4.co.uk/jobs/index.html
jak wyżej, ale chyba jest więcej ofert.

Stron jest dużo więcej, ale ja poszukiwałem pracy dla robotnika fizycznego i
te najbardziej mi odpowiadały.
Szukajcie pracy poza Londynem, bo domyślam się, że życzliwość Lońdyńczyków
dla Polaków dawno się skończyła.
I życzę WSZYSTKIM powodzenia. :))))
Uprzedzając pytania: postępując w ten sposób wyjeżdżam 1 września.
Obserwuj wątek
    • vvadera Re: Parę dobrych rad jak nie zginąć w GB 20.08.04, 02:16
      wlasnie szukam pracy w Londynie. Pieniadze koncza mi sie, jezyk znam i co? Nic.
      Nie ma pracy.
      • Gość: Stas bez Nel Do VVadery IP: 164.143.240.* 20.08.04, 17:56
        A napisz jakiej, jak i gdzie szukasz pracy?
        w 3 zdaniach - odpowiem Ci co wg mnie robisz nie tak i moze bedzie lepiej:)

        SbN
      • Gość: WujekDobraRada Re: Parę dobrych rad jak nie zginąć w GB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 23:16
        A chcesz pracować w sklepie? I czy to koniecznie musi być Londyn?
    • Gość: Johnny Re: Parę dobrych rad jak nie zginąć w GB IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.08.04, 03:12
      Dziekujemy Wujku za dobre rady, sa bardzo sensowne i dobrze uzupelniaja
      wczesniejsze nasze rady.

      Ale widzisz, mylisz sie sadzac ze Ci ludzie co jada do pracy w ciemno robia to
      z niewiedzy. Niestety. Po prostu wiekszosc nie wierzy w to co sie pisze tutaj i
      to co sie slyszy w mediach. Moze inaczej: nie chca wierzyc, bo wtedy to
      wszystko staje sie zbyt skomplikowane i... gubia sie.

      Nadal panuje przekonanie z lat komunizmu ze jak sie pokombinuje to sie uda; ze
      im wiecej sie kombinuje tym dalej mozna zajsc; i ze mozna zajsc dowolnie daleko
      kombinujac. Ale dawniej po prostu za udane kombinatorstwo placilo panstwo, a
      teraz juz nie. A na pewno nie w Anglii.

      Ale ludzie tego nie zrozumieja, nawet jak doswiadcza na wlasnej skorze (!).
      Stwierdza ze pracy po prostu nie ma i ze zostali oszukani przez blizej
      nieokreslonych "ich". Na razie sa to media (ktore nawiasem mowiac rzetelnie
      informowaly), a jak sie na nich nie uda zrzucic, to pewnie znajdzie sie
      jakis "zydokomunistyczny spisek". Niewazne czy to prawda czy nie, po prostu tak
      jest prosciej.

      Przejrzyj sobie moj watek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=115&w=14988558
      • Gość: WujekDobraRada Re: Parę dobrych rad jak nie zginąć w GB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 23:04
        Święte słowa. Jeżeli chociaż uda się ustrzec jednego lub jedną to i tak było
        warto.
        • Gość: WujekDobraRada Re: Parę dobrych rad jak nie zginąć w GB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 23:39
          Podtrzymuje ten wątek, bo tu jest sam prawda i tylko dobre życzenia dla
          normalnych ludzi, którzy chcą pracować. Jeżeli ktoś chce być koniecznie
          oszukanym to niech nas oleje Jonnego i mnie, a jak chcecie to podam Wam parę
          adresów gdzie Was wyru***ją za 500-700 zł.
          • Gość: pracujący od maja Re: Parę dobrych rad jak nie zginąć w GB IP: *.range81-156.btcentralplus.com 23.08.04, 00:39
            Dziękujemy Ci WUJU za dobre rady, a nawet za te adresy gdzie nas, biednych
            Polaków, mają za jedyne 700 wyru...ać. Ale wiedz WUJU, że niestety widać jakim
            zakompleksionym Polakiem właśnie jesteś. Boisz się wyjazdu do GB i dlatego
            mnożysz bariery i wymagania. Bo gdy dasz ciała to powiesz: z wysokiego konia
            spadłem. Jak wszyscy WUJOWIE pie...ysz bzdury.
            Pracy dla ludzi ze szczątkowym angielskim (yes, OK, good morning) i bez zawodu
            jest w bród; Anglicy nie chcą jej wykonywać: zmywaki, cleanerzy itp. itd.
            Taka praca właśnie czeka na chętnych Polaków.
            Gorzej z praca dla ludzi z płynnym angielskim, wykszałceniem i zawodem: do
            takich prac mają co najmniej pięciu przygłupich Anglików którym trzeba zapewnic
            przyzwoitą posadę. Polacy raczej nie maja szans w konkurencji z nimi(mówię o
            zjawisku masowym a nie o paru Polaków którym sie poszczęściło).
            A że WUJE pozostaną WUJAMI i poza dawaniem rad nie potrafią zupełnie nic
            (fizycznie i umysłowo) nie widzę dla ciebie innego miejsca w UK (pod koniec
            września, gdy skończy ci się forsa)jak najbardziej zaszczany kąt na Victoria
            Coach Station.
            • Gość: WujekDobraRada Re: Parę dobrych rad jak nie zginąć w GB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 00:53
              Akurat, myślę że MY Polacy jesteśmy bardzo ambitni i Wszyscy tutaj, którzy są
              na forum chcą coś sobą reprezentować, bo wyjazd z kraju dla każdego wiąże się z
              jakimiś nadziejami i myślą, że poprawi się jego sytuacja zawodowa i społeczna.
              A nie sądze, że spełnieniem ambicji życiowych jak w Twoim wypadku będzie zostać
              zmywakowym. Jeżeli Ci to odpowiada, To mimo złych życzeń dla mnie
              GRATULUJE. :)))))
            • pia.ed PRACY W BROD??? 23.08.04, 01:18
              Przeciez wlasnie na Victoria station koczuja ludzie ze "szcztkowym angielskim"!
              Powinienesz im dac adresy do tej "pracy w brod", za to po rekch Cie beda
              calowac...
              • Gość: WujekDobraRada Re: PRACY W BROD??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 02:11
                Pia THX.
                "ludzie ludziom zgotowali ten los"
                może jestem zbyt patetyczny, ale zrobię wszystko, żeby oszczędzić nieszczęścia
                rodakom.
                • Gość: jacek Re: PRACY W BROD??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 09:29
                  Realnie patrząc, z punktu widzenia Polaka na perspektywy otrzymania pracy w
                  UK ,podejmuje się decyzję o wyjeździe/zostaniu w kraju na podstawie różnych
                  przesłanek. Po pierwsze jako sprzątacz a UK jestem w stanie "odłożyć" 800
                  funtów. W Polsce jest to średnia wypłata na stanowisku kierowniczym (nie
                  napisałem managera) Więc każdy może powiedzieć, że jest kierownikiem miotły
                  (zarobki kierownika w Polsce!) lub managerem koparki ręcznej. Ale sam fakt
                  PERSPEKTYWY takich zarobków powoduje, że stajemy się łatwowierni.
                  Znajdujemy "pośrednika" i choć oferta z daleka "pachnie" przekrętem - bo praca
                  na "już" i za 2 tygodnie nie będzie aktualna, to wierzymy, że dla "głupich"
                  200 funtów nas nie oszuka. Każdy ma wpłacić po 200 stówy (zaraz po tym, jak w
                  języku angielskim oferta zostałaby "potwierdzona przez pracodawcę") - przecież
                  90% wyjeżdża bo ....pracodawca potwierdził, więc o przekręcie mowy nie ma. Z
                  tych 90% pracę dostanie 10% (tyle jest wiarygodnych ofert) Pozostałe 80% wraca
                  z horrendalnymi długami, albo koczuje na dworcach, bo a nóż się uda spłacić
                  długi jakąkolwiek pracą. Przy czym ich angielski jest na poziomie "ser, łan
                  cigaret plis" Takie są realia. A relacje typu "pojechałem w ciemno i znalazłem"
                  są krzepiące. Ale nie ma już przy nich komentarza "wysiedliśmy na dworcu. Cały
                  autokar facetów: murarzy, tynkarzy i wszystkiego po trochu I tylko mnie i
                  koledze się udało - mamy pracę za 2 funty" Reszta śpi na dworcu, BO POŚREDNIK
                  NIE PRZYSZEDŁ. Tacy jesteśmy, wierzymy, że jakby oszukał, to jeszcze w Polsce.
                  Ale nie przyjmujemy, że takie "oszustwo" trwa. Im zależy na nacięciu jak
                  największej ilości ludzi. Przez czas waszej podróży nacinają następnych, którzy
                  jadą za wami. Aż się "spalą" w regionie, bo mały odsetek wyjeżdżających
                  potwierdzi zatrudnienie. I tak na dworcach spotykamy całe tabuny bezdomnych,
                  bezrobotnych Polaków z różnych części Polski oszukane przez "biuro X" Polacy
                  myślą, że znalezienie pracy odbywa się tak: idzie pośrednik do pracodawcy i
                  mówi "zatrudnij ludzi z Polski, co prawda nie dogadasz się z nimi ale będą
                  pracować". Nikt nie zatrudni pracownika, który ani nie zrozumie pracodawcy, ani
                  mu nie odpowie. Rozmowa wygląda tak: Oto idzie pośrednik do pracodawcy i mówi:
                  załatwię ci do pracy ludzi. Porozmawiać to sobie nie porozmawiacie, ale napewno
                  się dogadacie. Ale oni mają pracować-nie gadać. Pracodawca myśli: no tak, ale
                  najpierw zadzwonię i "zobaczę" jak się dogadujemy. rzecież jak coś "spieprzą"
                  muszę im o tym powiedzieć, muszę się z nimi dogadać". Naprawdę, są małe szanse,
                  aby dostać pracę bez rozmowy z pracodawcą. Chyba że na budowie za 3 funty,
                  gdzie słyszysz po polsku: podaj cegłę. Zwracam uwagę na stawkę, nie na fakt
                  miejsca pracy. Sam za 6 funtów podawałbym cegłę. I uczył się języka.
                  (nie)żart: ma ktoś taką ofertę dla mnie?
                  • Gość: Stas bez Nel Re: PRACY W BROD??? IP: 164.143.240.* 23.08.04, 12:46
                    Chlopie jako sprzatacz jestes w stanie odlozyc miesiecznie 800 funotw?
                    To w jakich warunkach Ty zyjesz?!

                    Posiedz tam jeszcze pare lat i wrocisz do Polski jak krol - bedziesz mial
                    kwote odpowiadajaca wartosci polowie mieszkania i miedzynarodowa kariere
                    sprzatacza!

                    SbN
    • Gość: Viola Re: Parę dobrych rad jak nie zginąć w GB IP: *.dip.t-dialin.net 24.09.04, 12:41
      Super kontakt polecam:
      pomagamy w legalizacji pracy w Niemczech.
      zajrzyj na portal: www.polonia.de
      Tel: 0049 2202 9599522

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka