Dodaj do ulubionych

PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:)

IP: *.ipt.aol.com 11.05.05, 22:15
Mieszkam w Anglii (czy dwa 'i'?:)od okolo roku i wiele slyszalam tutaj na
temat dzialania sluzby zdrowia,np. o tym ze matka Polka z mlodym synkiem
przyjezdza na dwa tygodnie do Polski, by go podleczyc, bo w Anglii od
miesiaca choruje a przepisane mu lekarstwa guzik daja, i tak juz od dawna.
mieszkam w brytyjskiej rodzinie, znam juz troche ich zwyczaje wiec wiem
ze..paracetamol jest na wszytko, otoz to:D czy niestrawnosc czy bol
gardla..paracetamol:)... zaczelam chorowac,gleboki, ciezki kaszel z klatki
piersiowej,przez tydzien leczylam sie rutinoscorbinem i paracetamolem (
wierzac w jego moc:)ale nic. poszlam do lekarza. tutaj po 3 minutowej wizycie
przepisano mi antybiotyk(poczatkowe zapalenie oskrzeli),pani doktor
zagladnela mi na sekunde do gardla. 5 dniowa kuracja...i nic, dalej choroba.
poszlam jeszcze raz, tym razem do innego lekarza..4 minutowa wizyta, syrop na
kaszel oraz paracetamol, co w rzeczywistosci nie moglo pomoc bo oskrzela
wciaz dokuczaly, po tygodniowej kuracji(nie wiem czy liczylam na cod
zazywajac ten paracetamol??) dzis znowu odiwiedzilam przychodnie. inny lekarz-
najlepszy sposrod calej 3:) antybioty, 7 dniowa kuracja...a wiec choruje juz
3 tygodnie,co bedzie dalej?? a moze rezerwowac lot do polski?:)

czy Wy mieliscie jakies podobne przygody?? co myslicie o sluzbie zdrowia w
Angli?

ania
Obserwuj wątek
    • Gość: Piotr TCP IP: *.emu.int.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.05, 22:24
      ciesz sie ze nie przepisal Ci plukania gardla tym antybakteryjnym specyfikiem,
      polalem kiedys tym rane na rece i smierdzialo mi przez 4 dni, a wiem ze
      zalecaja to rowniez do plukania gardla podczas przeziebien- tragedia!

      Na pogotowiu (po 6 godz. czekania) z pekniata koscia w stopie przepisano mi
      Ibuprofen + ponczoche ortopedyczna i bez RTG (lekarz stwierdzil skrecenie)
      wyslano do domu. O tym ze kosc byla peknieta dowiedzialem sie po 2 miesiacach
      bo ciagle bolalo i wreszcie zrobili RTG ale gips juz nie byl potrzebny "bo samo
      zaczelo sie zrastac"
    • Gość: ania Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: *.ipt.aol.com 12.05.05, 00:11
      Widze ze tez Toba sie 'troskliwie' zaopiekowali:)ale juz nie boli?:) Jeszcze
      zdarzyla mi sie taka historia tez tu w uk, po groznym upadku ze schodow-na
      glowe, nie zrobiono mi zdjecia glowy a przy wszelkich wiekszych obic glowy jest
      to konieczne.zrobilam sobie zdjecie w polsce..okazalo sie ze glowa ok, ale
      mam przesuniete kregi szyjne. wrocilam ze zdjeciem do uk do lekarza ale sprawe
      zbagatelizowano, lekarz stwierdzil ze wydziwiam,a jesli cos mi jest to dlaczego
      nie lecze tego w polsce..poplakalam sie i tyle:/ teraz mam nadzieje ze dostane
      odszkodowanie za wypadek:)oby!

      ania
    • Gość: czubek Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: *.range217-43.btcentralplus.com 12.05.05, 01:30
      Ja akurat nie moge narzekac, ale ja juz sie przyzwyczailam i do lekarza ide jak
      juz sie ruszac nie moge. Zazwyczaj Lemsip Max zalatwia sprawe. Raz zalatwilam
      sobie bronchit ale to przez to, ze nie szlam do lekarza przez miesiac. Na
      szczescie nie przeszedl w stan przewlekly ;)

      Opieke szpitalna tez mialam super (zlamanie szczeki w dwoch miejscach, mam
      teraz blachy). [odpukac]

      Co do czekania w pogotowiu, to prawda, mozna siedziec godzinami.
      Proponuje "walk-in clinics". U mnie w miescie sa otwarte do 22-giej. Zadnych
      kolejek.

      Jak slysze jak znajomi w PL narzekaja na Polska sluzbe zdrowia to sie usmiecham
      pod nosem; jak malo oni wiedza. Gdyby "pobyli" sobie w UK to by kazdego
      Polskiego lekarza - no moze nie kazdego ;) - calowaliby po nogach ;)

      Choc z drugiej jednak strony, maz przyjaciolki mialby w PL noge amputowana po
      koszmarnym zlamaniu (wypadek na motorze) gdyby nie fakt, ze kumpela sama jest
      lekarzem. Prosila, zalatwiala specjalne operacje, kuracje (lapowy)...
      powiedziano jej prosto z mostu: kazdy inny czlowiek z ulicy mialby noge dawno
      ucieta.

      No ale co tam...jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma ;)

      PS: W UK na wszystko jest Paracetamol a u mojej Mamy w Polsce na wszystko jest
      Tormentiol ;)
    • Gość: asiia Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: *.crowley.pl 12.05.05, 11:26
      Hej Ania
      Twoja opowiesc cos mi przypomina. 2 lata temu pracowalam w Anglii i tez odkad
      nastala jesien non stop bylam chora: gardlo i kaszel. Pracowalam dla lekarzy
      wiec myslalam ze moge liczyc na ich pomoc bo wiedzialam ze nie moge sobie
      pozwolic na lezenie w lozku i co to samo na wszystko paracetamol. Na szczescie
      mialam pare lekow ze soba z Polski i sama sie leczylam tez bez wiekszych
      rezultatow.
      Po pewnym czasie wszystko przeszlo samo moze po prostu trzeba sie uodpornic na
      tamten klimat. Jedno jest pewne nie maco tego lekcewazyc i jezelli czujesz sie
      bardzo zle wiec moze krotka wizyta w Polsce bylaby wskazana i kuracja na
      miejscu.
      zycze szybkiego powrotu do zdrowia
    • Gość: MJ Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: *.ssmb.com 12.05.05, 12:27
      Tutejsi lekarze sa koszmarni! Hipohondrykiem nie jestem, ale przeziebiam sie w
      tutejszych warunkach czesto. Zazwyczaj staram sie leczyc sama (zwoze z Polski
      pol apteki), ale czasami niestety trzeba isc do lekarza:
      Przypadek 1) Koszmarna grypa, goraczke mam tak wysoka, ze widze podwojnie (juz
      czwarty dzien)- trzeba jednak isc do lekarza. Ide do walk-in centre, bo
      niezdiela, czekam 5 godzin (czy naprawde ktos napisal, ze tam nie ma
      kolejek???), moja wizyta trwa dokladnie 30 sekund podczas gdy nieuprzejmy pan
      doktor mi mowi ze mam brac paracetamol i duzo pic sokow (jakbym nie robila tego
      przez ostatnie kilka dni). Palant nawet mnie nie osluchal, bo niby od razu gdy
      weszlam do gabinetu wiedzial ze mam grype (jakis jasnowidz kurcze!)
      Przypadek 2) Ostre zapalenie ucha - bol nieziemski ze nie moge wytrzymac. Na
      szczescie w mojej przychodni przyjma mnie "od reki" a nie za trzy dni. Kolejny
      pan lekarz zajrzal mi w ucho moze przez piec sekund, stwierdzil ze wyglada
      na "very sore" (jakby grymas bolu na mojej twarzy nie byl wystarczajacy) i
      przepisal jakis natybiotyk w spraju. Po dwoch dniach bol przeszedl, ale ucho
      dalej zablokowane, kreci mi sie w glowie do tego stopnia ze az mi jest nie
      dobrze, zero apetytu, w momencie gdy prawie zemdlalam w metrze stwierdzilam, ze
      kropelki sa do d... i zglosilam sie do przychodni ponownie. Na szczescie
      przyjela mnie inna lekarka, przebadala mnei nieco dokladniej i zmienila mi
      antybiotyki. W efekcie zamiast jednej dawki tych swinstw mialam dwie, po dwoch
      tygodniach takiej "kuracji" mialam dosc.

      Nie dziwie sie ze ludzie lecza sie w Polsce. Po tutejszych przezyciach nie
      pozwole nikomu psioczyc na polska sluzbe zdrowia - polscy lekarze przynajmniej
      zajrza ci w gardlo przed stwierdzeniem grypy i przepisaniem antybiotykow!
      Na przyklad do dentysty chodze tylko gdy jestem w Polsce - tutejsza sluzba
      zdtowia jest po prostu chora. Mam tylko nadzieje ze nie przydarzy mi sie wizyta
      w tutejszym szpitalu, bo wtedy MRSA mam jak w banku!
    • Gość: ania Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 12.05.05, 12:45
      Czyzli nie tylko ja mam zastrzezenia:) Wniosek chyba taki, aby zwozic jak ktos
      powiedzial pol apteki ze soba i sie uodparniac:)(polecam echinacea).
      Aha, po upadkow ze schodow , jak narzekalam na bol glowy, nie zrobiono mi
      zdjecia ale tez..przepisano mi 3 razy dziennie paracetamol na 3 tygodnie!!
      chore!!
      ide wziac witaminke;)
      • d.su Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) 12.05.05, 13:01
        a ja wlasnie wracam z angielskiej przychodni, gdzie sie zarejestrowalam do
        lekarza (jakos dotad mi nie byl potrzebny, a sie ostatnio slabowicie czuje,
        wiec na wszelki wypadek). Ale chyba poczekam z chorowaniem do urlopu w Polsce,
        po tym co przeczytalam...
        • Gość: jupi Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: *.cable.ubr02.sand.blueyonder.co.uk 12.05.05, 15:25
          prawda jest taka ze lekarze w Anglii nie chca przepisywac antybitykow ot tak
          sobie dlatego zawsze trzeba o to porosic, masz grype?- wolaj antybiotyk bo w
          przeciwnym razie zawsze wcisna ci paracetamol. moze anglicy sie lecza
          paracetamolem ale na nas to nie dziala( Polakow) dlaczego? kazdy z nas przez
          cale zycie byl leczony przynajmniej kilka razy antybiotykiem a nie
          paracetamolem ktory jest dobry tylko na bol glowy, organizm sie uodpornil i
          tyle. kiedys pomagala polopiryna...a teraz? zapomniec mozna.
    • jagienkaa Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) 12.05.05, 23:51
      ja też z tych niezadowolonych. Calpol (=paracetamol dla dzieci) to odpowiedź na
      wszystkie dziecięce choroby które też zwykle są wirusami (nawet szkarlatyna czy
      gronkowce). Lekarz też mi polecił rozpuścić lekarstwo w coca coli dla rocznego
      dziecka. Chodzę tu do lekarza od prawie 2 lat z moim synkiem i tylko raz mu
      zaglądnięto do buzi gdy był chory i to ja nalegałam.
      Nauczyłam sie nie chodzić do lekarza tutaj i już.
      • Gość: Ola PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: *.dsl.mtry01.pacbell.net 13.05.05, 00:11
        czyli u nasw USA=Tylenol praktycznie pokrywa symptomy ale nie leczy. Co wiecej
        moze uszkodzic watrobe. Owszem, sporadycznie mozna brac. Pomaga na sen, obniza
        goraczke ale nie przesadzac.
        Ja przy pierwszych symptomach grypy biore Airborne - kombinacja ziol,
        mineralow i witamin. Niesamowicie efektywny. Wzmacnia immune system.Mozna
        zamowic on-line.
        • Gość: jess Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: *.bulldogdsl.com 13.05.05, 00:53
          A ja w Polsce nie bylam od 30 lat, ani po leki ani po nic innego; wychowalam
          tutaj dwoje dzieci, korzystajac sporadycznie z uslug NHS i prywatnych lekarzy.
          Lekarze, jak wszedzie, jedni lepsi, inni gorsi, ale w sumie pomocni kiedy jest
          rzeczywisty problem. Na wiekszosc codziennych dolegliwosci, takich co po
          tygodniu i tak ustepuja, Paracetamol czy Calpol sa z reguly wystarczajace. No
          i organizm nabiera odpornosci in no time.
          Na marginesie, i bez zlosliwosci: czy w Polsce setki tysiecy swiezych
          imigrantow mialyby natychmistowy dostep do lokalnych GPs, szpitali i klinik?
          Czy to przypadkiem nie, w jakims stopniu, typowy przyklad of the grass is
          always greener .....
          • Gość: ania Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 13.05.05, 02:31
            Masz szczescie Jess ze Ty i Twoje dziecie nie chorujecie. Zgadzam sie z tym ze
            podany paracetamol w poczatkowej fazie choroby w zupelnosci wystarcza, ale
            niestey na zapalenie oskrzeli, bol zoladka czy pekniecie kosci to chyba nie
            to?? niestety nie wszycy sa tak odporni,a niedoleczone, przewlekle choroby moga
            byc bardzo grozne. Widzisz, tu nie chodzi o dostep do NHS,itp nas Polakow, czy
            obcokrajowcow, ale o odpowiednie dobranie srodkow.
            Zgadzam sie z tym ze to w pewnym stopniu kwestia przyzwyczajenia organizmu do
            lekow..coz nie may brytysjkich zoladkow:)
            • Gość: czubek grypa - odpowiednie dobranie srodkow IP: 217.8.12.* 13.05.05, 09:21
              Angielscy lekarze nie wypisuja antybiotykow na kilogramy bo wiedza, ze
              1. nadmierne szafowanie antybiotykami prowadzi do mutacji mikrobow i
              powstawania nowych wariacji choroby
              2. na grype, ktora jest choroba wirusowa nie przepisuje sie antybiotyku.

              Na virusy gypy antybioryki nie dzialaja. Lekarz przepisze, dla swietego
              spokoju jak mu sie bedzie pacjent wydzieral w przychodni, ze on w Polsce to ma
              miesieczny abonament na antybiotyki.

              polecam

              serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51207,1043183.html
              Co do niedbalych lekarzy. Tacy sa i w Polsce. Niestety, jesli sie nie ufa
              opinii jednego lekarza to trzeba zasiegnac porady innego. Czy to po powaznym
              upadku i stluczeniu glowy, czy peknieciu/zlamaniu kosci.

              A tak na koniec zeby nikt mi tu kitu nie wciskal, ze Polscy lekarze tak dbaja o
              pacjentow. Moj Tato zmarl na raka watroby bo lekarce "nie chcialo sie" robic
              badan. Dr Skorek w Przychodni w Gdansku Wrzeszczu. Dr Skorek byla lekarzem
              domowym mojego Taty (leczyl sie na problemy z krazeniem). Jak Mama po smierci
              Taty sie jej zapytala czy Tato byl badany to Dr Skorek odpowiedziala, ze ona i
              owszem zauwazyla ze moj Tato od dluzszego czasu mial wzdety i twardy brzuch
              ale "myslala", ze to z powodu wieku i z reszta panowie zawsze maja "brzuchy od
              piwa". Tak jest odpowiedz "fachowca", polskeigo lekarza. To, ze Tato mial
              raka dowiedzielismy sie po tym jak zatrzymali go w szpitalu po rutynowych
              badaniach. Otworzyli go i zaraz zamkneli, bo byl stan beznadziejny. Tato
              zmarl dzien pozniej w szpitalu. W tym czasie ja bylam w pracy (mieszkam na
              stale w Anglii)... nieststy nie moglam sie z Ojcem nawet pozegnac. Bo Dr
              Skorek uwazala przez caly czas, ze ojca wzdety brzuch jest "od piwa".

              Nikt mi wiec nie wmowi, ze w Polsce opieka zdrowotna jest "taaaka wspaniala",
              ja mam akurat odmienne zdanie.
              • jagienkaa Re: grypa - odpowiednie dobranie srodkow 13.05.05, 10:57
                Przecież dyskusja jest o NHS a nie o wyższości polskiej służby zdrowia nad
                brytyjską.
                Calpol na wszystko nie jest dobry. Tutaj się leczy OBJAWY a nie PRZYCZYNY. I to
                5 min dla pacjenta i uczucie że chcą się Ciebie pozbyć z gabinetu....eh.
                • Gość: jess Re: grypa - odpowiednie dobranie srodkow IP: *.bulldogdsl.com 13.05.05, 11:41
                  To znaczy, jak lekarz w Polsce leczy przyczyny wirusowej grypy, przeziebienia
                  czy czerwonego gardla? Czy wysylaja na body scan aby rozpoznac stan zapalny
                  ucha? Czy na bol brzucha natychmiast kieruja na sondy itp? Lwia czesc
                  dolegliwosci nie jest life threatening i moim zdaniem rozsadne jest
                  tutejsze 'spokojne' do nich podejscie. Jesli chodzi o dzieci, sprobujcie
                  powaznie tutejszy 'zimny wychow'. Na poczatku szokuje widok dzieciakow
                  szkolnych w podkolanowkach przy temperaturach ponizej 10C, czy lekcji WF w
                  szortach, na swiezym, styczniowym powietrzu. Potrzeba sporo rodzicielskiej
                  odwagi aby zaadaptowac sie do takiego stylu. Ale ja zadziwiona bylam jak szybko
                  przynioslo to koniec przeziebieniom, katarom i potrzebie ciagania dzieci do
                  lekarza.
                • Gość: czubek Re: grypa - odpowiednie dobranie srodkow IP: 217.8.12.* 13.05.05, 11:49
                  [..."Przecież dyskusja jest o NHS a nie o wyższości polskiej służby zdrowia nad
                  brytyjską."]

                  Nie jest? Oto cyctaty z powyzszych wypowiedzi:

                  "Nie dziwie sie ze ludzie lecza sie w Polsce." [MJ]

                  "Ale chyba poczekam z chorowaniem do urlopu w Polsce, po tym co przeczytalam"
                  [d.su]

                  "..matka Polka z mlodym synkiem przyjezdza na dwa tygodnie do Polski, by go
                  podleczyc" [Ania]

                  "krotka wizyta w Polsce bylaby wskazana" [Asiia]
                  ___________________
                  Z powyzszych wypowiedzi wynika, ze ludzie przedkladaja Polskich lekarzy nad
                  Angielskich. Nie widzialam zeby ktokolwiek sie wypowiadal, ze "myknie" do
                  Francji "do wod" ;o) . Niemal kazy twierdzi, ze wolalby sie leczyc w Polsce.
                  O czym to swiadczy? Wlasnie o tym, ze niektorzy maja wyobrazenie, ze Polska
                  sluzba zdrowia jest lepsza od Angielskiej, i ze warto nawet placic za przelot
                  zeby byc zdiagnozowanym przez polskiego lekarza.

                  Nie wiem z czego to wynika, ze Polacy z byle katarem musza leciec do lekarza i
                  brac silne lekarstwa. Chociaz, moze dlatego, ze w Polsce zawsze trzeba bylo
                  miec zwolnienie od lekarza i nawet przeziebienie trzeba bylo "udokumentowac".
                  Tu w UK (w wiekszosci wypadkow) mozna "leczyc sie samemu" przez 5 dni, bez
                  koniecznosci odwiedzania przychodni lekarskiej. I moze jest prawda, ze
                  organizm przecietnego Polaka jest bardziej "oporny" na leki bo od dziecinstwa
                  sie ludzi pompuje antybiotykami. Niemniej jednak, niemal kazdy (zwlaszcza ktos
                  kto jest w UK od niedawna) uwaza, ze lepiej byloby sie leczyc w PL niz w UK. I
                  znaczy to ni mniej ni wiecej, a wlasnie to, ze ludzie ci przedkladaja Polska
                  sluzbe zdrowia nad Angielska.

                  _____________________________
                  Jak juz pisalam, moje osobiste doswiadczenia z Polska sluzba zdrowia
                  (zignorowanie symptomow wirusowego zapalenia pluc u mnie, zignorowanie
                  symptomow raka u mojego ojca) nie slaniaja mnie do placenia ponad £200,
                  wsiadania w samolot i spedzania godzin w podrozy.

                  Wiem, ze sa przypadki, ze pacjenci zasiegaja drugiej opinii za granica. Sa to
                  jednak ciezkie przypadki choroby a nie skrecona kostka czy przeciagajaca sie
                  grypa.

                  A teraz historyjka ku uciesze...

                  Kuzynka mieszkala tu (UK) od paru lat. Pewnej nocy poczula, ze ja gdzies
                  kluje " w srodku". Panika! Zawal serca murowany. Wioze ja wiec na
                  pogotowie. Nie czekamy dlugo w kolejce (nasza sprawe zakwalifikowano to
                  grupy "pierwszenstwa"). Spedzilam z nia kilka godzin - robiono szereg badan,
                  kazano odczekac bo musiano ja obserwowac. Co sie okazalo? Krowa jedna sie
                  obzarla na noc i ja kolka wziela! Cztery godziny tak spedzialam w szpitalu bo
                  jej nie chcieli wypuscic a tu na koniec zdiagnozowali kolke! Dali jej cos
                  na "rozluznienie" i cod sie stal, pierdnela i przeszlo. Mnie za to o malo
                  szlag nie trafil.
                  ;o)
                  • Gość: jess Re: grypa - odpowiednie dobranie srodkow IP: *.bulldogdsl.com 13.05.05, 12:02
                    Czubek, calkowicie zgadzam sie z twoja analiza. Kwitki od lekarza nie potrzebne
                    przy pierwszym katarze wiec nie ma co glowy tym nikomu zawracac. I o dziwo,
                    wizyta w aptece problem rozwiazuje, podczas gdy w Polsce niezbedna bylaby
                    konsultacja u medyka. Moim zdaniem, powazne schorzenia otrzymuja tutaj powazny
                    treatment, chociaz czasami trzeba raczej dlugo poczekac. Hipochondrycy
                    zalatwiani sa paracetamol'em.
    • carrie_bradshaw Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) 13.05.05, 13:27
      Ludzie o czym Wy mówicie? Poważne schorzenia są traktowane poważnie w UK.
      Oto kilka przykładów ja i moje dziecko mamy astmę, musimy brać sterydy, które
      zapobiegają atakom, a nasz GP leczy podając tylko leki na rozszerzenie oskrzeli
      w przypadku ostrego ataku.Leki muszę sprowadzać z Polski.
      Dziecko ma również problemy z nerkami(udokumentowne badaniami z Polski)-
      odpowiedź GP-jak biega to znaczy, że zdrowe!
      Znam przypadek kobiety,która miała zawroty głowy i mdlała - diagnoza to nerwica.
      Kobieta zmarła na raka mózgu!
      NHS to jest poprostu tragedia!
      • Gość: jess Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: *.bulldogdsl.com 13.05.05, 13:44
        Ciekawe jak radza sobie wobec tego angielscy rodzice astmatycznych dzieci
        pozbawieni ucieczki do wspanialej polskiej medycyny? I w Polsce nikt nigdy nie
        zmarl na nierozpoznanego raka? Tak sie sklada, ze glowna przyczyna smierci
        jest zycie i nawet polscy codotworcy w bialych fartuchach nie potrafia temu
        zapobiec. Takie pojedyncze opowiesci o niczym nie swiadcza - poza wzbudzniem
        sensacji.
        • carrie_bradshaw Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) 13.05.05, 13:54
          Jak możesz przeczytac na tym forum nie są to tylko moje, wzbudzające sensację
          opowieści.
          Astmę leczy sie zapobiegając jej atakom, podając sterydy zmniejszające stan
          zapalny w drogach oddechowych , a nie tylko rozszerzając oskrzela w wypadku
          jej ataku.
          Jak nie masz o czymś pojęcia to się nie wypowiadaj.
          • Gość: jess Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: *.bulldogdsl.com 13.05.05, 13:59
            Nie astmy nie mam, ale znam sporo tutejszych dzieci, ktore cierpia na to
            schorzenie. Wszystkie otrzymuja treatment, ktory pozala im na normalne zycie.
            Od rodzicow wiem, ze wlasnie steroids sa uzywane w ich leczeniu czyli nie moze
            to byc rewolucyjne leczenie stosowano tylko w Plsce. Moze zmien GP.
    • jaleo Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) 13.05.05, 15:13
      Wg danych przytaczanych niedawno nota bene w polskiej prasie (jak odszukam
      artykul, to wkleje link), srednia dlugosc zycia w Wielkiej Brytanii jest duzo
      wyzsza niz w PL, podobnie jak wszystkie co do jednego wskazniki "skutecznosci
      sluzby zdrowia", takie jak wykrywalnosc nowotworow i uleczalnosc chorob (na
      podstawie listy chorob uznawanych obecnie za uleczalne, takich jak niektore
      nowotwory, gruzlica, choroba wiencowa itp). Umieralnosc okoloporodowa w PL
      wynosi 9 promili w porownaniu do brytyjskich 5 promili.

      Jedyne statystyki, w ktorej Polska bije UK na glowe to jest ilosc kontaktow z
      pracownikem sluzby zdrowia w roku kalendarzowym i ilosc opakowan lekow
      wykupionych rocznie (w Polsce bodajrze 3 razy tyle na glowe mieszkanca, nie
      pamietam dokladnej liczby). Czyli Polacy chodza do lekarza czesciej i
      pochlaniaja wiecej lekow, ale czy im to na dobre wychodzi?

      Moim zdaniem nie ma co panikowac. Ja mieszkam w UK wiekszosc zycia, mam 2
      dzieci, nie jestesmy specjalnie chorowici, ale jak to przy dzieciach rozne
      rzeczy sie zdarzaly, i w kazdym przypadku otrzymalismy dobra opieke.

      A ze hipochondrykow leczy sie paracetamolem, to jest znany fakt ;-) Zreszta
      przecietny Polak w porownaniu z przecietnym Anglikiem to jest hipochondryk do n-
      tej potegi :-))))
      • edavenpo Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) 13.05.05, 15:24
        Masz racje jaleo! Polacy lubia sie leczyc!

        Ja mam b. dobre doswiadczenia z angielska sluzba zdrowia. I rowniez uwazam ze
        nie ma sensu brac antybiotykow przy byle okazji jak to sie robi w Polsce.

        Przyklad: przyjezdzam do Polski z lekkim kaszlem. Biore na to angielski syrop i
        wszystko w porzadku. Moja mama slyszy ze pokaszluje i mowi 'Dziecko, ten two
        kaszel mi sie nie podoba... Dam ci antybiotkow co?' Okazalo sie ze mama miala
        napoczete opakowanie (sama nie skonczyla opakowania jak powinna bo jej sie
        zrobilo lepiej po trzech dniach!) i namawiala mnie zebym sprobowala. Wywalilam
        ta napoczeta paczke i nie mogla mi wybaczyc!

        Cala moja rodzina (wlaczajac dzieci) leczy sie na antybiotykach z taka werwa ze
        moj brat, wujek i bratanica sa juz uodpornieni na penicyline!



        • Gość: Carrie_Bradshaw Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: 5.5R2D* / 195.188.152.* 13.05.05, 15:36
          To nie ludzie, a bakterie uodparniają sie na antybiotyki!
          Oczywiście, ze nie można z nimi przesadzać ani w jedną ani w drugą stronę.
          Ale na miłość boską, nie każdy chory to hipochondryk, a tutaj tak wszystkich
          traktują.
          Jeszcze jeden przykład, 5 letnie dziecko sąsiadów jeszcze nie mówi, a od roku
          czeka na wizytę u logopedy, czy to nie jest przegięcie?
          • jaleo Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) 13.05.05, 15:52
            Gość portalu: Carrie_Bradshaw napisał(a):

            > Jeszcze jeden przykład, 5 letnie dziecko sąsiadów jeszcze nie mówi, a od roku
            > czeka na wizytę u logopedy, czy to nie jest przegięcie?

            Na kazda postawiona teze mozna znalezc przyklady z cyklu "co sie przytrafilo
            szwagrowi sasiada wujka Zenka". Tylko, ze sypanie takimi przykladami nie
            swiadczy absolutnie o niczym, bo na kazdego konwala w UK przypada konowal w PL,
            i na kazda mrozaca krew w zylach opowiesc jak to kogos w UK potraktowano, mozna
            mnozyc opowiesci z PL (lacznie z tymi kryminalnymi typu lowcy skor).

          • edavenpo Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) 13.05.05, 16:07
            To nie ludzie, a bakterie uodparniają sie na antybiotyki!
            ________________________________________________________________

            Masz racje, mialam na mysli to ze penicylina na nich nie dziala i musza brac
            bardzo silne permutacje innych antybiotykow.
    • Gość: ania Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 13.05.05, 16:03
      Widze ze moj watek sie niezle rozwiaja..tak trzymac!!Zauwazylam ze niektorzy
      popdaja w skrajnosci, jakoby antybiotyk dla nas Polakow byl lekarstwem na
      wszytko!!to nieprawda, nie mowimy tu o drobnych przeziebieniach ludzie, wiec
      troche odchodzicie od tematu. oczywiscie wszedzie znajda sie tacy co
      bezpodstawnie beda zazywac tone lekow na drobne przeziebiena, ale nie o tym
      mowa. Moi znajomi Brytyjczycy sa faramceutami i podczas zpalenia oskrzeli
      proponuja mi pojscie na basen i dziwia sie czemu nie chce isc tanczyc do pubu?
      to naprawde smieszne. bylam tylko ciekawa czy ktos chorujac tutaj nie czuje sie
      postrzegany przez otoczenie jako hipochondryk?ja tak wlasnie czuje sie w gronie
      moich brytyjskich znajomych. ciekawe jaka rozrywke zaproponuja mi w ten weekend?
      odmawiajac bede postrzegana jako dziwadlo:)
      nie wiem jak wy ale dla mnie taka metoda uodparniania organizmu dziecka, jak
      okropna, jak widze dzieci w cienkich ubraniach podczas niskich temperatur to mi
      sie serce kraje, i o nie tylko tu w uk ale w innych krajach podobnie.
      My Polacy rzeczywiscie mamy krotsza zywotnosc, ale dlaczego? nie bo bierzemy
      wiecej lekow, bo zwykle na to nie mamy pieniedzy, to w glownej mierze kwestia
      odrzywiania i stresu-5 mln.Polakow zyje w biedzie.

      pozdrawiam
      • Gość: jess Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: *.bulldogdsl.com 13.05.05, 16:25
        Wydaje mi sie rowniez, ze niektorzy z was maja tendencje do stawiania wlasnej
        diagnozy, i stad moze wynika brak tej kooperacji lekarza. Skad wiesz, ze masz
        zapalenie oskrzeli i lekarz je ignoruje? Moze w jego pojeciu nie wyglada to tak
        zle i samo przejdzie? W dzisiejszych czsach wiele ludzi opiera swoja wiedze
        medyczna na internet symptom sorter. Wszystkie objawy pasuja tylko lekarz
        lekcewazy.
        A wracajac do dzieci; kiedy moja corka zaczela szkole w wieku 3 lat, w
        semestrze zimowym byla jedynym dzieckiem zakutanym w plaszcze, szaliki, czapki
        i grube rajstopy. Byla rowniez jedynym dzieckiem w klasie, ktore bylo wiecznie
        przeziebione podczas gdy innym nigdy nic nie bylo. Moja (tutejsza) tesciowa
        zwrocila mi uwage, ze mocno przesadzm z tym zimowym ubiorem, nadmieniwszy, ze
        wirusy czy bakterie nie zaatakuje dziecka poprzez gole nogi. Przeszlam wiec
        eksperymentalnie na tutejszy zwyczj i never looked back. Dzieci silne, odporne
        i w pozniejszych latach nawet zimny shower zimowym porankiem w boarding school
        z nog ich nie zwalal. Well, co kraj to obyczaj ale moze nowego czsami warto
        sprobowac.
        • Gość: ania Re: PARACETAMOL:) o sluzbie zdrowia w uk:) IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 13.05.05, 16:38
          Co do dzieci to moze masz racje, sa rozne teorie na ten temat. Najwazniejsze ze
          przestaly chorowac i sa bardziej odporne, ja obawiam sie ze moglabym sie nie
          odwazyc wystawic dziecko na taka probe, choc moze to dobre rozwiazanie. wynika
          to z tego ze jest mi wiecznie zimno:) na szczescie moj narzeczony biega w t-
          shirt caly rok,nawet jak przyjezdzamy do polski w srodku zimy:)...mimo wszystko
          ja stawiam na czapke i szalik.

          nie stawiam sobie sama diagnozy, bowiem sam lekarz wykryl u mnie zapalenie
          oskrzeli, 5 dniowy antybiotyk nie zadzialal,dalej mnie trzymalo a przepisano mi
          tygodniowa kuracje lekkim syropem, po tygodniu wrocilam a inny lekarz
          powiedzial-niestety jest blisko zapalenia pluc, wiec..:) gdybym nie miala
          tygodniowej przerwy bylbym zdrowa.
        • Gość: czubek w tym szalenstwie jest metoda IP: 217.8.12.* 13.05.05, 17:04
          Wiesz, w tym przesadzonym "kutaniem sie" cos jednak jest. Kiedys (dawno temu)
          jak wrocilam "z wojazy" po wyspie musialam cala jesien i zime chodzc tylko w
          swetrze bo znajomym "zajelo troche" przeslanie wszystkich moich rzeczy. No i
          tak od jesieni do zimy posuwalam w paru swetrach i szaliku tylko (mieszkalam
          wtedy w W-wie, forsy nie bylo za duzo wiec nie moglam sobie nawet nowej kurtki
          sprawic). Zawsze bylam "chorowitym dzieckiem". Moja ulubiona choroba: angina
          ropna. Ku mojemu zaskoczeniu, ani razu tamtej zimy nie bylam chora, ani katar,
          ani kaszel nawet sie nie przypetal. Wiec "W tym szalenstwie jest metoda" ;o)
          Nie polecam jednak zaraz, zeby wszyscy zaraz na golasa latali w srodku Lutego
          ale moze jakby tak zalozyli jedna lub dwie warstwy mniej...

          Teraz z kolei zauwazylam (mieszkajac w UK), ze czestotliwosc grypy zwieksza sie
          wraz z poziomem stresu w pracy. Dziwne to ale w moim przypadku prawdziwe. Byl
          okres, ze chorowalam co miesiac (na Lem Sip juz patrzec nie moglam, do tej pory
          mam "kaca"). Wtedy musialam pokonywac dziennie 100 mil, stac w korkach i
          pracowac w jednym pokoju z zakompleksialym, niedouczonym "back-stabber-em".
          Zmienilam prace, jak reka ucial!

          No ale nie o bede sie rozwodzic o sobie...

          :)
          • Gość: Carrie_Bradshaw Re: w tym szalenstwie jest metoda IP: 5.5R2D* / 195.188.152.* 13.05.05, 17:21
            Za skandal uważam również brak dostępu do ginekologa i nie o prowadzenie ciąży
            mi tu chodzi.
            Nie życzę sobie , żeby facet, który leczy gardło zaglądał mi w ...nie mając w
            gabinecie nawet fotela ginekologicznego i kazał mi cię kłaść na jakiejś brudnej
            leżance.
            Nie jest możliwe,żeby jeden GP spełniał rolę wszystkich specjalistów łącznie
            z pediatrą i ginekologiem.
            • Gość: jess Re: w tym szalenstwie jest metoda IP: *.bulldogdsl.com 13.05.05, 17:44
              Nie dziwie sie, ze jestes tym zbulwersowana, ale ja osobiscie pierwsze slysze
              zeby GP zabieral sie do takich badan! Z mojego doswiadczenia, zawsze kieruja do
              specjalisty, najczesciej w klinice przyszpitalnej. Wiele lat temu pamietam tez
              brudne, skorzane kozetki ale dzisiaj zawsze sa nakryte czystym, papierowym, i
              teoretycznie przynajmniej, jednorazowym przescieradlem. Na twoim miejscu dawno
              przerejestrowalabym sie do innego lekarza. Nie latwo, ale mozliwe przy duzej
              dozie uporu.
              • grazia.eni Re: w tym szalenstwie jest metoda 13.05.05, 18:42
                Ale tego czytania. Powieść by wyszła. To i ja dorzucę swoje trzy grosze.
                Przyjechaliśmy w lutym i oczywiście mój trzylatek dostał gorączki.
                Zadzwoniliśmy do NHS i kazali dać paracetamol. Dałam i przeszło. Później tak
                jakby zaczynało mu się przeziębienie. W Polsce poszłabym do lekarza. Tu się
                bałam bo nie znam języka, więc postanowiłam spróbować. Co on katarek - to ja go
                na dworek (pogoda paskudna). Kaszelek? Na spacerek. Bałam się jak licho, ale
                patrzę na ichnie dzieci i nie wyglądają na chorowite. Jak na razie metoda się
                sprawdza. Chyba nawiało mu w zatoki, ale słyszałam o metodzie: spanie w zimie w
                górach przy otwartym oknie (jeszcze w Polsce). Jak mu nie przejdzie, chyba
                wypróbuję w następnym sezonie.
                Ps. Mi jest łatwiej, bo Adaś jest z tych zdrowych dzieciaczków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka