Gość: ania
IP: *.ipt.aol.com
11.05.05, 22:15
Mieszkam w Anglii (czy dwa 'i'?:)od okolo roku i wiele slyszalam tutaj na
temat dzialania sluzby zdrowia,np. o tym ze matka Polka z mlodym synkiem
przyjezdza na dwa tygodnie do Polski, by go podleczyc, bo w Anglii od
miesiaca choruje a przepisane mu lekarstwa guzik daja, i tak juz od dawna.
mieszkam w brytyjskiej rodzinie, znam juz troche ich zwyczaje wiec wiem
ze..paracetamol jest na wszytko, otoz to:D czy niestrawnosc czy bol
gardla..paracetamol:)... zaczelam chorowac,gleboki, ciezki kaszel z klatki
piersiowej,przez tydzien leczylam sie rutinoscorbinem i paracetamolem (
wierzac w jego moc:)ale nic. poszlam do lekarza. tutaj po 3 minutowej wizycie
przepisano mi antybiotyk(poczatkowe zapalenie oskrzeli),pani doktor
zagladnela mi na sekunde do gardla. 5 dniowa kuracja...i nic, dalej choroba.
poszlam jeszcze raz, tym razem do innego lekarza..4 minutowa wizyta, syrop na
kaszel oraz paracetamol, co w rzeczywistosci nie moglo pomoc bo oskrzela
wciaz dokuczaly, po tygodniowej kuracji(nie wiem czy liczylam na cod
zazywajac ten paracetamol??) dzis znowu odiwiedzilam przychodnie. inny lekarz-
najlepszy sposrod calej 3:) antybioty, 7 dniowa kuracja...a wiec choruje juz
3 tygodnie,co bedzie dalej?? a moze rezerwowac lot do polski?:)
czy Wy mieliscie jakies podobne przygody?? co myslicie o sluzbie zdrowia w
Angli?
ania