Dodaj do ulubionych

pytanie do rodziców

IP: 87.65.143.* 06.06.06, 15:00
Za dwa lata stanę przed wyborem szkoły dla mojego dziecka. Interesują mnie
Wasze opinie dotyczące Szkoły Europejskiej, sekcja polska. Do tej pory
docierały do mnie różne informacje. Interesują mnie przede wszystkim opinie
rodziców, których dzieci uczęszczają do tej szkoły lub uczęszczały. Dziękuję
z góry...
Obserwuj wątek
    • Gość: stuzia Re: pytanie do rodziców IP: *.cec.eu.int 06.06.06, 15:46
      Jesli chodzi o szkole podstawowa to tez mam taki dylemat.
      Nie wyobrazam sobie jak wyglada lekcja, jesli w jednym pomieszczeniu i z jedna
      nauczycielka siedza i ucza sie (oby) dzieciaki z 1szej, 2giej i 3ciej klasy
      podstawowki jednoczesnie. To chyba spora roznica m-y takimi dziecmi.

      Moze mnie ktos oswiecic jak to w praktyce wyglada?
      • Gość: gość Re: pytanie do rodziców IP: 87.65.143.* 06.06.06, 16:21
        Też o tym słyzałam. Nie jest to najlepsze rozwiązanie. A czy ktoś wie jak
        wygląda dalsza nauka w tej szkole. Gdzie mogłabym znaleźć informację na temat
        tej szkoły, szczególnie sekcji polskiej.
      • epska_zenobia Re: pytanie do rodziców 06.06.06, 16:27
        prawda, ze chory system???
        a ludzie z (i tu nie jestem pewna, bo nie pamietam) wiec pisze jak pisze, wiec skadstam, ale jakies wazniaki mowia - nie, no nie ma sie co bac, bedzie gites, dzieciaki z mlodszych klas opanuja calki w podstawowce, a 10 jezykami beda gadac w liceum... Dla mnie chora idea. Wlasnie o tym zbieram materialy, wiec napisze cos do bloga, ostatnio mialam urlop, a potem szef mnie zagnal do roboty, wiec nawet poczty sprawdzic nie moglam:(
        • Gość: gość Re: pytanie do rodziców IP: 87.65.143.* 06.06.06, 17:21
          Słyszałam, że nauka języków jest na wysokim poziomie, ale co do nauki całek w
          podstawówce? Słyszałam, że przedmioty ścisłe stoją na marnym poziomie. Ale
          chciałabym usłyszeć coś od rodziców.
          • stuzia Re: pytanie do rodziców 06.06.06, 19:45
            No niestety nie slyszalam nic dobrego (a wlasciwie to prawie NIC nie slyszalam)
            na temat akurat polskiej sekcji ale na temat np. niemieckiej, ze jest super. No
            ale to i tak nie dla nas.

            Wiele osob odradzalo mi to rozwiazanie i mowili zebym wyslala ja do belgijskiej
            szkoly.
            Ktos? Cos?
            • sofi75 No coz 06.06.06, 20:03
              stuzia troche przesadza, chociaz o primary rowniez wiem niewiele.

              Moj syn chodzi do sekcji polskiej maternelle w Ukkle, a popoludnia spedza w
              wielojezycznej swietlicy.
              Wiecej info moge na priva, bo nie chce mi sie o wszystkim pisac publicznie.

              Moja generalna opinia na razie w kierunku pozytywnej, a dzisiaj nie bede sie
              wytreszczac, bo akurat szkola europejska zalazla mi za skore, wiec moja opinia
              moze nie byc reprezentatywna.

              Wielki plus po stronie organizacyjnej i po stronie kadry nauczycielskiej
              pochodzenia wszelkiego poza polskim ... niestety.
              • Gość: gość Re: No coz IP: 87.65.143.* 06.06.06, 20:10
                Ale o belgijskiej szkole słyszałam same złe rzeczy. Języki leżą, przedmioty
                ścisłe tak samo. Czy jest prawdą, że w dalszym toku nauki w szkole europejskiej
                poszczególne przedmioty są prowadzone w języku francuskim lub ...? W języku
                ojczystym prowadzony jest język polski i historia. Czy ktoś coś wie na ten
                temat?
                • Gość: anbxl Re: No coz IP: *.241.81.adsl.skynet.be 06.06.06, 20:44
                  Zawsze mozesz poslac do sobotniej lub srodowej szkoly polskiej na nauke
                  jezyka.U mojej mlodszej corki w szkole podstawowej jest 7 dzieci eurokratow,bo
                  mieszkaja w tej wiosce i maja blisko do domu.U starszej corki (srednia szkola)
                  jest sporo eurokrackich dzieci,praktycznie w kazdej klasie ktos-najczesciej
                  poludniowcy i z panstw nordyckich,bo szkola stoi naprawde na wysokim poziomie-
                  no wlasnie to zalezy od szkoly-Flamandowie sa mocni wlasnie w przedmiotach
                  scislych.Co do szkoly europejskiej to mam kilku znajomych (Wlosi,Francja i
                  Dania)ktorych dzieci wlasnie po europejskiej szkole radza sobie bardzo dobrze
                  na SOLVAY,a wiec najlepiej odwiedz kilka szkol w okolicy tych tzw prestizowych
                  i europejska i zdecyduj sam
                  • Gość: Emilia2006 Re: No coz IP: *.28.102.228.coditel.net 06.06.06, 21:06
                    O polskiej sekcji nie slyszalam nic dobrego jak do tej pory. Najwieksze
                    zastrzezenia sa co do jakosci kadry i te dziwnie laczone klasy. Ale to wszystko
                    jest z opowiesci z trzeciej reki wiec na to trzeba wzaic poprawke. Nie
                    oszukujmy w klasie gdzie jest dziecko z klasy 1 i 2 i 3 ktos napewno jest
                    pokrzywdzony ale z biegiem czasu i naplywem ludzi to sie powinno zmienic.

                    • Gość: Sofi Co do jakosci IP: *.242.81.adsl.skynet.be 06.06.06, 21:38
                      kadry - komentarz w pelni podzielam.

                      Co do kwestii laczonych klas, uwazam ze jest to swego rodaju bledne kolo:
                      rodzicom sie laczone klasy nie podobaja, wiec nie posylaja dzieci do polskiej
                      sekcji; polska sekcja nie moze sobie pozwolic na rozlaczenie klas, gdyz jest za
                      malo dzieci w jednym roczniku. nie jest to absolutnie wina sekcjo polskiej, gdyz
                      limit uczniow potrzebnych do utworzenia odrebnej klasy przewidziany jest w
                      statucie szkoly. Byly juz takie sekcje ktore glosowaly zeby taki limit obnizyc,
                      ale spotykaly sie z kontrargumentem kosztow utrzymania sekcji.

                      takze wszystko ma swoje minusy i czasem ... wieksze minusy ...

                      BTW - w Ukkle sekcja wegierska jest w tej chwili liczebniejsza niz sekcja polska
                      ... widocznie tamci rodzice juz zrozumieli ten mechanizm.
                • sofi75 Re: No coz 06.06.06, 21:00
                  Ale o belgijskiej szkole słyszałam same złe rzeczy. Języki leżą, przedmioty
                  ścisłe tak samo. Czy jest prawdą, że w dalszym toku nauki w szkole europejskiej
                  poszczególne przedmioty są prowadzone w języku francuskim lub ...?

                  >>> jest to prawda bardzo polowiczna. Sa organizowane tzw. lekcje europejskie
                  (ale to raczej pozniejsza primary). Polega to na tym ze dzieci z ronych sekcji
                  jezykowych laczone sa w jednej klasie na potrzeby jakiegos przedmiotu np. raz w
                  tygodniu. Dokladnego wymiaru godzinowego tego przedsiewziecia nie znam, ale z
                  pewnoscia nie sa to takie rozmiary jak sugerujesz
                  W języku
                  ojczystym prowadzony jest język polski i historia. Czy ktoś coś wie na ten
                  temat?
                  >>> Nie. Toz pewnoscia nie jest prawda. To byl swego czasu projekt Komisji,
                  ktory upadl. Motywacja Komisji (i chyba czesciowo rodzicow - przynajmniej
                  rodzicow-funkcjonariuszy) byly oszczednosci budzetowe i biegle opanowany jezyk.
                  Niestety nie przeszlo - glownie z powodu, iz szkoly maja zagwarantowac ze
                  dziecko po skonczeniu bedzie w stanie zdac mature w panstwie czlonkowskim, a
                  rodzice nie wyobrazali sobie zdawania matury np. z biologii po polsku, bo
                  dziecko nie znaloby polowy slownictwa.
                  >>> Temat powrocil ostatnio przy okazji tworzenia Ecole IV (i planowania
                  otwarcia Ecole V). Przy 5 szkolach w samej Brukseli koszty wzrastaja dosyc
                  znacznie, wiec moze ten projekt tak szybko tym razem nie upadnie.
                  • Gość: gość Re: No coz IP: 87.65.143.* 06.06.06, 21:12
                    Pisząc szkoły belgijskie miałam na myśli szkoły francuskie. O szkołach
                    flamandzkich słyszałam, że są na wysokim poziomie. Podobno dużo wyższym niż
                    francuskie. Obecnie moje dziecko uczęszcza do francuskiego przedszkola, z
                    którego jestem zadowolona. Czy mogę za dwa lata wymagać od niej tego, żeby
                    rozpoczęła naukę w szkole flamandzkiej? Czy takie dziecko podoła temu
                    wszystkiemu? Ja i mój mąż jesteśmy Polakami i nie znamy flamandzkiego.
                    • Gość: anbxl Re: No coz IP: *.241.81.adsl.skynet.be 06.06.06, 21:41
                      Jezeli chodzi o szkoly flamandzkie to podobnie jak i francuskie sa lepsze i
                      gorsze....I tak np jest szkola na jednej wiosce niedaleko Vilvoorde(wyleciala
                      mi z glowy nazwa)gdzie ludzie koczuja 48h przed zapisami.Jest St Pieters
                      College na Jette gdzie chodzi wiele eurokrackich i ministerialnych dzieci-tam
                      tez od roku chodzi moja corka,gdzie przedmioty scisle sa na bardzo wysokim
                      poziomie-widac po wygranych w roznego rodzaju konkursach i podejsciu kadry-
                      kontaktuja sie np przez net co tydzien z rodzicami.Jezeli chodzi o jezyki to
                      francuski na super poziomie,angielski podobno tez,ale moja miala pecha
                      trafiajac na gugusia nauczyciela.Wczesniej chodzila do szkoly przy
                      Bazylice,ktora jeszcze kilka lat temu zaliczala sie do lepszych w BXL a teraz
                      dno pelne illegalie.Sama przez 2 lata pracowalam w 3 szkolach flamandzkich na
                      Molenbeek jako juf gok (moim zadaniem bylo nauczenie podstaw dzieci tzw
                      swiezych emigrantow np z petit chateau)I tak szkola na Ribaucourt to byla
                      tragedia-stary budynek gdzie latem goraco zima zimno bo opalana piecami,myszy i
                      karaluchy to byla codziennosc,12-14 letnie ciezarne Cyganki w 3 klasie-
                      bbbrrrrr,ale np szkola Paloke na granicy z Dilbeek i na Bekkant byly pomimo
                      wielu obcych na naprawde wysokim poziomie i to dzieki dyrekcji.A wiec to tylko
                      przyklady z zycia wziete,a teraz czy warto poslac dziecko do flamandzkiej
                      szkoly.Opierajac sie na wlasnych doswiadczeniach i obserwacjach uwazam ze
                      jezeli dziecko nawet jest przecietne to warto,bo np w BXL VG kladzie szczegolny
                      nacisk i daje wiecej dotacji wlasnie na juf gok i dodatkowa kadre,gdyz
                      wiekszosc dzieci w domu mowi w innym jezyku.Dziecko nieznajace jezyka jest
                      nauczane w tzw indywidualnym toku-w grupkach kilkuosobowych i zapewniam,ze po 2-
                      4 tygodniach widac super rezultaty.Oczywiscie najlepiej jest poslac dziecko juz
                      od przedszkola do szkoly flamandzkiej i nie przejmujcie sie,ze tu szkoly sa
                      takie beeeeeeeeeeeeeeeeee-brzydkie i nie wyposazone klasy-tu sie kladzie nacisk
                      na rozwoj dziecka-tak mi kiedys odpowiedziano...A francuskiego nauczy sie na
                      przerwie,a potem w niektorych szkolach od 1 w innych od 4 klasy na lekcjach-
                      naprawde intensywne.A wiec najlepiej odwiedzic kilka szkol w okolicy i wowczas
                      zadecydowac.
    • kapitan_ameryka A wiec: 06.06.06, 22:53
      1. Nikt nie wie jak jest, wszyscy TYLKO slyszeli - kiepskie zrodlo wiedzy;

      2. Nikt nie ma wyksztalcenia pedagogicznego, ale wie ze nauczyciele sa
      do "bani" - to tez mowi samo za siebie;

      Watek calkowiecie nie przydatny.
      • Gość: Sofi Re: A wiec: IP: *.242.81.adsl.skynet.be 06.06.06, 22:59
        Sorry kapitan, ale;
        1. nic nie slyszalam, bo mam dziecko w sekcji polskiej
        2. nie trzeba miec wyksztalcenia pedagogicznego, zeby sie zorientowac czy
        dziecko do szkoly chodzi chetnie czy nie - ono nie mowi po chinsku tylko w tym
        samym jezyku co ja, nie mam powodow zeby mu nie wierzyc
        3. sam jestes do bani i calkowicie nieprzydatny
        • kapitan_ameryka Re: A wiec: 06.06.06, 23:04
          Jak by moi rodzice wierzyli w to co ja mowie o szkole i o nauczycielach, to bym
          zadnej nie skonczyl.
          • Gość: Sofi Ile masz lat? IP: *.242.81.adsl.skynet.be 06.06.06, 23:05
          • Gość: Sofi Bo wiesz fantazje 35-latka roznia sie od IP: *.242.81.adsl.skynet.be 06.06.06, 23:06
            fantazji 5-6 latka
            • kapitan_ameryka Re: Bo wiesz fantazje 35-latka roznia sie od 06.06.06, 23:09
              Wystarczajaco duzo, zeby przyznac sie z pokora, ze narzekanie na szkole i
              nauczycili, ktorzy musza sie urzerac z dzieciakami i ich jeszcze gorszymi i
              zmanierowanymi rodzicami, ktorym sie wydaje ze oni sami sa niewiadomo kim, a
              dzieci to juz top of the tops - bylo bledem.

              Zmien nastawienie to i polska sekcja ci sie spodoba.

              A w PL do jakiej szkoly by chodzilo? To najlepszej prywatnej? Cos w
              stylu, "szkola muzyczna anglojezyczna"??? I think not.

              W dupach wam sie przewraca, czas zejsc z orbity!
              • Gość: Sofi Re: Bo wiesz fantazje 35-latka roznia sie od IP: *.242.81.adsl.skynet.be 06.06.06, 23:14
                > Wystarczajaco duzo, zeby przyznac sie z pokora, ze narzekanie na szkole i
                > nauczycili, ktorzy musza sie urzerac z dzieciakami i ich jeszcze gorszymi i
                > zmanierowanymi rodzicami

                >>> chyba sie nie znamy, bo o moim zmanierowaniu slysze po raz pierwszy. Po
                drugie jekos akurat z powyzszych kilku osob wydaje mi sie ze najmniej narzekalam.
                >
                > Zmien nastawienie to i polska sekcja ci sie spodoba.
                >>> Nigdzie nie mowilam ze mi sie nie podoba. Co mis ie konkretnie nie podoba,
                to ci moge powiedziec na priva, bo nie sadze zeby takie rzeczy byly do omawiania
                na forum publicznym.

                >
                > A w PL do jakiej szkoly by chodzilo? To najlepszej prywatnej? Cos w
                > stylu, "szkola muzyczna anglojezyczna"??? I think not.
                >>> do najzwyklejszej szkoly panstwowej. Tak ja ja i jego ojciec. Nie mialam
                innych planow.
                >
                > W dupach wam sie przewraca, czas zejsc z orbity!
                >>> wiec schodz, ja jeszcze tam sie nie znalazlam, wiec nie mam skad spadac.
                • kapitan_ameryka Re: Bo wiesz fantazje 35-latka roznia sie od 06.06.06, 23:17
                  A co ty pepek swiata? Ja akurat ciebie sie nie czepiam. Chodzi mi o tych co
                  to "slyszeli" maja info "z 3 reki" i te pe.
                  • Gość: Sofi A widziales kiedys IP: *.242.81.adsl.skynet.be 06.06.06, 23:21
                    pepek na orbicie ?
                    • Gość: paffff zocha IP: *.3-136-217.adsl.skynet.be 06.06.06, 23:42
                      czysta agresja ;)
      • Gość: stuzia Re: A wiec: IP: *.161-247-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 06.06.06, 23:02
        Ha ha ha!!!!:-DDDD

        Dokladnie!

        Ale moze ktos sie w koncu odezwie.
      • Gość: Emilia2006 Re: A wiec: IP: *.cec.eu.int 07.06.06, 08:26
        Kapitan tak dla scislosci:

        1.Mam dziecko w szkole Europejskiej wiec jakies doswiadczenie z pierwszej reki
        tez mam choc nie sekcji polskiej.
        2. Wyksztalcenie pedagogiczne owszem i to dosc obszerne plus specjalizacja w
        bilingualizmie wiec moze jednak cos na temat wiem.
        3. Kilka lat w inspekcjach szkol (takich gdzie czesne zaczyna sie od 15 000 i o
        standard sie bardzo dba).

        Takze nie wyciagaj pochopnych wnioskow.
        • Gość: pod wrazeniem no to sie IP: *.cec.eu.int 07.06.06, 09:38
          kobieto marnujesz...
          • Gość: Emilia2006 Re: no to sie IP: *.cec.eu.int 07.06.06, 11:13
            A ty wiesz co ja teraz robie ze takie brednie wypisujesz???





        • kapitan_ameryka Re: A wiec: 07.06.06, 10:14
          Gość portalu: Emilia2006 napisał(a):

          > 3. Kilka lat w inspekcjach szkol (takich gdzie czesne zaczyna sie od 15 000 i
          o
          >
          > standard sie bardzo dba).
          >
          > Takze nie wyciagaj pochopnych wnioskow.

          Tak utzymuja doskonaly standard samych najlepszych ocen dla dziecka. Wiesz, jak
          bys poszla to byle szkoly i dala na wejsciu 15 kafli to by byli sklonni dziecko
          juz we wrzesniu promowac do nastepnej klasy - oczywiscie z najlepszymi ocenami.
    • Gość: ja Re: pytanie do rodziców IP: *.w83-202.abo.wanadoo.fr 06.06.06, 23:02
      dobrych szkol prywatnych nie ma w brukseli? moze to jest jakims rozwiazaniem?
    • Gość: mil.ka Re: pytanie do rodziców IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 06.06.06, 23:25
      moje dzieci chodzą do szkoły europejskiej w Luksemburgu, więc o Brukseli nic
      nie wiem, ale moja opinia jest taka, że fakt, iż dzieci z 2, 3 i 4 klasy siedzą
      w jednej klasie wcale nie wpływa negatywnie na naukę.
      Moje dzieci uczą się w EE od maja i powiem ci, że dopiero teraz chyba
      doświadczyły, co to jest prawdziwa nauka. W POolsce ze szkoły wracały wcześnie
      i, jak się okazuje, teraz młodszy ma wiele braków, któe musi nadrobić.
      Jeśli chodzi o naukę języków, to, choć może dla dziecka na początku dość
      ciężkie, dobre efekty daje napisanie do sekcji obcojęzycznej, co obserwuję u
      naszegpo starszego syna - opiero miesiąc, a on już rozumie bardzo dużo, a
      młodszy (chodzi do sekcji polskiej) niestety tylko to, co na lekcji było.

      Jeszcze raz podkreślam: piszę o Luksemburgu. Szkoła jest tu całkiem w porządku
      i choć na początku zaleźli nam bardzo za skórę, to teraz starają się i są
      efekty.
      • byly_eurokrata Kwestia czysto jezykowa 07.06.06, 07:42
        Wtrącę się tylko dlatego, że na studiach miałem wykładowcę, który pasjonował
        się kwestią opanowania języka przez dzieci migrantów i ja chodziłem przez
        semestr na jego seminarium. Ktoś się pytał, jak to by było, jeśli mieszkając w
        Brukseli wyśle dzieci do szkoły flamandzkiej, nie znając samemu tego języka.
        Otóż w myśl tego mojego wykładowcy może być niedobrze. On robił badania
        statystyczne dotyczące słownictwa po 1 i po 2 klasie szkoły podstawowej, dzieci
        niemieckie vs. migranckie. I okazało się, że dzieci migranckie miały tylko ok.
        20% (!) słownictwa dzieci niemieckich. Oczywyście zaraz padną tu protesty, że
        moje dziecko zna płynnie 3 języki itp. A więc ten facet dalej badał los tych
        dzieci, one nawet mówiąc płynnie po niemiecku w wyższych klasach miały dalej
        deficyty słownictwa AKTYWNEGO. Czyli rozumieć pi razy oko rozumiały, ale nie
        potrafiły napisać ładnego wypracowania w 5 czy 6 klasie. Według niego wynika to
        stąd, że rodzice nie byli w stanie czytać tym dzieciom bajek itp. w tym języku,
        że te dzieci w domu posługiwały się innym ograniczonym słownictwem, oglądały
        raczej turecką telewizje niż niemiecką itd.
        I najciekawsza uwaga w tym kontekście: tylko te dzieci migrantów z biegem czasu
        nadrobiły braki, które prezbywały z dziećmi niemieckimi również POZA szkoła,
        np. klubie sportowym, kółku muzycznym itp.
        To w skrócie wyniki badań tego człowieka. Wiec jak chcecie wysłać dzieci do
        szkoły obcojęzycznej, sami nie znając tego języka, to zastanówcie się, czy nie
        warto zadbać, by dziecko miało kontakt z tym językiem również poza szkoła.
        • Gość: Emilia2006 Re: Kwestia czysto jezykowa IP: *.cec.eu.int 07.06.06, 08:20
          O bilingualizmie napisane jest wiele. Case studies z Belgii sa przykladami
          bardzo standardowymi w tej dziedzinie. Szkoly Europejskie jako tako to zupelnie
          inny przypadek niz lokalne szkoly flamandzkie czy francuskie ale niestety jesli
          chodzi o badania tych szkol pod wzgledem lingwistycznym to niestety bardzo malo
          materialu da sie znalezc.

          Poza tym nie ma sensu brac jako tytularny przyklad szkol lub programow
          eksperymentalnych. Takie zawsze sa sukcesem bo kazdy tego chce.





        • Gość: ja Re: Kwestia czysto jezykowa IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 07.06.06, 08:53
          tak eurokrato, mozna znac wiele jezykow, ale zawsze jeden jezyk bedzie
          dominujacy, to w tym jezyku woli sie czytac, pisac itd, pod warunkiem, ze sie
          go poznalo w pismie. najwieksze roznice miedzy dziecmi "jednojezycznymi"
          i "dwujezycznymi" wedlug w miare swiezych badan, wystepuja srednio do 11 roku
          zycia, pozniej sie to troche wyrownuje, pod warunkiem, ze dziecko ma staly, w
          miare intensywny kontakt z dwoma. dopiero w tym wieku slownictwo obu grup jest
          porownywalne.
          zreszta, najskuteczniejsza nauka, najszybsza jest do ok. 11 roku zycia, pozniej
          i owszem, mozna sie b. dobrze nauczyc jezyka, ale wiekszym kosztem.
          akcenty? wszystko jest kwestia "ucha" i zdolnosci odtwarzania dzwiekow, ale to
          od 6 roku zycia, przedtem dzieci, wszystkie, potrafia odwzorowac wszystkie
          dzwieki. oczywiscie srednie wieku sa srednimi, wiec argumenty typu moj syn w
          wieku 9 lat... nie maja sensu.

          dzieci naucza sie bardzo szybko poslugiwac nawet kilkoma, ale wytlumaczcie mi
          po co uczyc sie flamandzkiego jesli nie jest sie belgiem? czy nie lepiej, w
          przypadku dzieci eurokratow, zeby uczyly sie jezykow roboczych unii? moze pojda
          w slady rodzicow? oczywiscie, moze ktos powiedziec, ze znajac flamandzki
          latwiej mu bedzie opanowac niemiecki czy angielski, ale czy nie latwiej byloby
          nauczyc sie od razu jednego z tych jezykow, bez straty czasu na jezyk, ktory
          moglby stanowic pomoc?
          anbxl, twoje dzieci sa belgami, wiec moje uwagi ich nie dotycza.
          • byly_eurokrata Re: Kwestia czysto jezykowa 07.06.06, 09:12
            No z tym flamandzkim to nie takie proste. Po pierwsze nie wiadomo, kim dziecko
            bedzie chcialo zostac, jak dorosnie, jesli kims innym niz eurokrata, to bedzie
            tego flamandzkiego potrzebowalo.
            No i chyba glowne pytanie, to jest to, czy rodzice chca do emerytury zostac w
            instytucjach czy nie? Jesli tak (a tak chyba bedzie w wiekszosci przypadkow),
            to dziecki, ktore od pierwszej klasy szkoly podstawowej chodzilo w Belgii do
            szkoly, bedzie sie czulo bardziej zwiazane z tym krajen niz np. z Polska.
            A co do szkol europejskich: bardzo czesto widze i slysze rano w tramwaju dzieci
            dojezdajace do jakies szkoly miedzynarodowej, jest wsrod nich troche niemcow,
            troche azjatow i troche angielskich native speakerow. I musze powiedziec, ze te
            dzieci robia strasznie zmanierowane wrazenie, maja po ok, 10 lat a gadaja jak
            stare malenkie i na dodatek czesto zupelnie niepoprawnie gramtycznie! U 2
            niemcow slychac tak mocny akcent niemiecki, ze uszy odpadaja, nie mowiac o 100%
            kalkach jezykowych, azjaci tez maja swoja specyfike. Trzeba pamietac, ze
            dziecko chodzace do takiej szkoly miedzynarodowej nie przebywa wsrod tylko i
            wylacznie wsrod nativeow a wlasnie glownie wsrod osob dla ktorych np. angielski
            to secon language. Czy one przypadkiem nie ucza sie raczej European English
            zamiast prawdziwego angielskiego? Ja bym nie byl taki pewny.
            • Gość: Emilia2006 Re: Kwestia czysto jezykowa IP: *.cec.eu.int 07.06.06, 09:43
              Byly,
              Jako ze jestes lingwista to dziwie sie ze dales ten ostatni komentarz.
              I co wedlug ciebie jest prawdziwym angielskim??

              Wiesz szkoly miedzynarodowe sa drogie ale uwierz mi wiele z nich daje super
              edukacje. Jest masa ludzi ktora wlasnie wybiera ta opcje nie dlatego ze musza
              (expats) tylko dlatego ze wola je zdecydowanie bardziej niz systemy narodowe.
              Nie wiem na jakiej podstawie tak sie na nich przejechales.
              • byly_eurokrata Re: Kwestia czysto jezykowa 07.06.06, 09:59
                emilia, moze to bylo troche skrotowo bylo, ale ja pracuje sam w takim centrum
                jezykowym niemieckiego rzadu federalnego, gdzie m. in. stypendysci z innych
                krajow uczy sie niemieckiego. Maja nauczycieli native speakerow, ale na
                przerwach gadaja ze soba co tu duzo mowic pidżinem, mieszanka niemieckiego
                slownictwa z konglomeratem narodowych gramatyk. Dlatego ja coraz bardziej
                sceptycznie zapratuje sie na takie historie, chociaz moze nie mam racji. Co
                innego wyslac dziecko na 1 rok do Anglii, gdzie bedzie przebywalo we w miare
                czysto angielskiej szkole i angielskim otoczeniu, niz do szkoly
                miedzynarodowej, gdzie w klasie na 20 osob bedzie 2 anglikow. Inne dzieci beda
                na przerwie najpierw mowic z bledami i nie beda przeciez przez nikogo
                korygowane, ja bym sie troche bal, czy one nie zakoduja sobie blednych
                konstrukcji w stylu "thank you from the mountain". A po szkole trafia do
                polskiego domu, gdzie tez nie bedzie native speakera.
                Zreszta Stuzka ma doswiadczenia z angielskojezyczna szkola miedzynarodowa w
                naszej starej pracy. Po pewnym czasie polacy zaczeli wypisywac z niej dzieci,
                chociaz byla strasznie elitarna i droga, bo okazalo sie,ze dzieciaki nie zdaja
                egzaminow wstepnych do liceow.
                To naprwade trudna kwestia, trzeba rozpatrzyc rowne aspekty. Ja bym wolal
                dmuchac na zimnie i wyslalbym dziecko prawdopodobnie do dobrej szkoly
                flamandzkiej, gdzie dzieciak i tak by sie dobrze francuskiego nauczyl, ale pod
                warunkiem, ze zapewnilbym dziecku kontakt pozalekcyjny z flamandzkim
                otoczeniem.
          • Gość: anbxl Re: Kwestia czysto jezykowa IP: *.241.81.adsl.skynet.be 07.06.06, 20:42
            Tak ja wlasnie wracam od absolwentki vub(poznalam ja przez ule z tego forum)
            ktora pisze prace na temat PL i wlasnie min temat eurokratow i jezykowtez byl i
            tu oki ja moje dzieci czuja sie Belgami (moze az za bardzo)ale dalej
            twierdze,ze skoro ktos decyduje sie na zycie w tym kraju to warto i znac
            flamandzki (naprawde latwy jezyk)i nauczyc wlasne dzieci.I skoro ktos nie jest
            zadowolony z europejskiej szkoly (chyba jednak na miejscu eurokratow
            stawiwalabym na nia)to czemu nie wybrac alternatywy flamandzkiej-wiele wiecej
            mozliwosci jak po stronie frankofonskiej,ale to tylko moje skromne zdanie
            • chuck_norrris Pieknie piszesz 07.06.06, 20:49
              Ale nie kazdy chce do konca zycia mieszkac i pracowac w Brukseli. Jest tez
              Ispra, jest tez pare "agencji" i "delegatur" Unijnych, jest takze Luksemburg.
              Po co wiec nauka flamandzkiego? Wlasnie dlatego powstaly szkoly eur, zeby
              ludziom zapewnic maksymalna mobilnosc.
        • do.ki Re: Kwestia czysto jezykowa 07.06.06, 18:48
          Byly, Twoje zdanie i badania fachowca maja na pewno wartosc, tylko nie wiem, czy
          wyniki badan dzieci niemieckich Turkow maja zastosowanie do dzieci epsow. To sa
          zupelnie inni ludzie.

          > stąd, że rodzice nie byli w stanie czytać tym dzieciom bajek itp. w tym języku,
          > że te dzieci w domu posługiwały się innym ograniczonym słownictwem, oglądały
          > raczej turecką telewizje niż niemiecką itd.

          To wynika z tego raczej, ze slabo wyksztalceni rodzice po prostu nie maja
          mozliwosci lepiej zajac sie dziecmi i zadbac o ich rozwoj. To zreszta nawet nie
          jest ich priorytet.
          Obserwuje swoje dziecko. Czasem udaje mi sie ja przylapac na niezbyt doglebnym
          rozumieniu niuansow znaczeniowych, ale w podobnym stopniu dotyczy to i
          polskiego, i niderlandzkiego. Widac to jeszcze kwestia wieku.

          > To w skrócie wyniki badań tego człowieka. Wiec jak chcecie wysłać dzieci do
          > szkoły obcojęzycznej, sami nie znając tego języka, to zastanówcie się, czy nie
          > warto zadbać, by dziecko miało kontakt z tym językiem również poza szkoła.

          A to przyjdzie samo. Przeciez lekcje traja tu w szkole tak krotko, ze cos
          jeszcze trzeba z dzieckiem po poludniu zrobic, bo je energia rozniesie.
      • Gość: Hala Re: pytanie do rodziców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 22:20
        Czy sa problemy aby zapisac dziecko do angielskiej sekcji? Dodam ze corka zacznie edukacje od wrzesnia w Bxl w szkole europejskiej,( 3 klasa gimnazjum w Polsce) Niezbyt pochlebne opinie slyszalam o polskiej sekcji a w angielskiej przynajmniej nauczyla by sie jezyka angielskiego mam nadzieje...
        pozdr Hala
        • kapitan_ameryka Re: pytanie do rodziców 07.06.06, 22:56
          Gość portalu: Hala napisał(a):

          > Czy sa problemy aby zapisac dziecko do angielskiej sekcji? Dodam ze corka
          zaczn
          > ie edukacje od wrzesnia w Bxl w szkole europejskiej,( 3 klasa gimnazjum w
          Polsc
          > e) Niezbyt pochlebne opinie slyszalam o polskiej sekcji a w angielskiej
          przynaj
          > mniej nauczyla by sie jezyka angielskiego mam nadzieje...
          > pozdr Hala

          Masz Polskie obywatelstwo, maz tez ma? TO TYLKO POLSKA SEKCJA. Poczytaj
          regulamin.

          Wstydzisz sie ze jestes Polka?
        • Gość: Sofi Hala, nie masz mozliwosci zapisania IP: *.cec.eu.int 08.06.06, 09:00
          dziecka do innej sekcji niz polska, chyba ze jedno z rodzicow ma inna
          narodowosc.
          Sekcja nie sluzy nauce jezyka obcego, tylko edukacji programowej.
          Zastanow sie jak bys zareagowala, jakby po 1. klasy w primary polskiej sekcji
          dolaczyl maly Francuz nie mowiacy ani slowa po polsku i chcacy sie uczyc czytac
          z polskimi dziecmi (zapewniam cie ze w Komisji jest duza chetnych do nauki
          jezykow 10 NMS, wiec nie jest to zupelnie nierealna sytuacja). I co bys
          zrobila? Bo ja mysle, ze rodzice podniesliby krzyk, ze on zaniza poziom. I
          dokladnie to samo stalo sie kiedyz w sekcji angielskiej.
          • Gość: Hala Re: Hala, nie masz mozliwosci zapisania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 18:15
            Mam znajoma ktorej corka chodzila do sekcji angielskiej zanim Polska wstapila do unii, jak wiadomo nie bylo wtedy sekcji polskiej, i zrobila szalone postepy w jez angielskim. Jesli chodzi o zanizanie poziomu nauczania to bylo wrecz odwrotnie ichnia np. matematyka to w porownaniu z nasza to byla jak polska zerowka. A ja wlasnie chciala bym rzucic ja na tzw gleboka wode jezykowa, 15 latka chodzac do sekcji polskiej bedzie mowic po polsku i szukac kontaktu z polakami i tego sie boje mam nadzieje ze sie myle.
            pozdrowki Hala
            • Gość: Sofi Re: Hala, nie masz mozliwosci zapisania IP: *.189-247-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 08.06.06, 19:30
              Twoja znajoma miala takie prawo, poniewaz tylko kraje czlonkowskie EU maja prawo
              do wlasnej sekcji. Dopoki Polska nie byla w EU, polskiej sekcji nie bylo, a
              polskie dzieciaki mialy prawo wyboru.

              W tej chwili takie prawo maja dzieci BG i RO (chociaz sa bardzo nieliczne).
    • Gość: sierzant_Rosija Re: pytanie do rodziców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 08:25
      Tak sie sklada ze we wrzesniu posylam do Ukkla dwojke dzieci - jedno z
      pierwszej klasy polskiej do trzeciej w ukklu oraz starsze z szostej czyli
      ostatniej klasy podstawowki do trzeciej gimnazjum. W tej sytuacji jest dla mnie
      cenna kazda uwaga nawet jesli roznym gowniarzom z ameryki sie wydaje ze
      nieistotna (pomijam fakt ze sami do dyskusji oprocz klotni nic nie wnosza).
      Swoimi doswiadczeniami bedze mogl sie dzielic juz niedlugo wiec za dwa
      lata "gosc"- u bedziesz miec (tak mysle)komplet informacji ....
      • Gość: gość Re: pytanie do rodziców IP: 87.65.143.* 07.06.06, 09:10
        Zgadzam się z "byłym eutokratą". Mam właśnie takie obawy. Moje dziecko zawsze
        będzie w tyle "językowo". A ja, nie znając tego języka, nie będę mu w stanie w
        niczym pomóc.
        W niedzielę organizowane są "drzwi otwarte" w Szkole Europejskiej. Może jakieś
        małe spotkanie zainteresowanych rodziców?
        I proszę na mnie nie krzyczeć. Jestem rodzicem i moim obowiązkiem jest zapewnić
        dziecku dobre wykształcenie. I nikt tu nie przesadza szukając dobrej szkoły dla
        swojego dziecka. Będziesz miał swoje, to zrozumiesz problem.
        • Gość: Sofi to nie sa drzwi otwarte tylko Swieto Szkoly IP: *.cec.eu.int 07.06.06, 10:11
        • kapitan_ameryka Re: pytanie do rodziców 07.06.06, 10:12
          No to cie zaskocze... MAM 2 dzieci. I co ty na to?
        • danka44 Re: pytanie do rodziców 07.06.06, 10:34
          Ja podobnie jak mil.ka mogę wypowiadać się tylko o szkole w Luxie. Mam tu
          dzieci od roku i nie narzekam na poziom. Może my tu mamy lepsze nauczycielki ;)
          Mam wrażenie, że dzieci uczą się tu więcej i z lepszym skutkiem. Po połaczeniu
          trzech klas jest tych dzieci zaledwie 10. To jest o 1/2 - 1/3 mniej niż w
          polskich szkołach. Nauczycielka ma czas, aby do wszystkich podejść, wytłumaczyć
          i sprawdzić.
          Jeżeli chodzi o języki obce, to jestem wręcz zaskoczona, ile dziecko 8-9 letnie
          potrafi przyswoić w ciągu roku NIGDY NIE ROBIĄC NIC W DOMU. Codzienna nauka
          daje znakomite rezultaty.

          Nie wiem jak jest w Brukseli, ale u nas na szczęście nie ma jeszcze sekcji
          polskiej w secondary. Piszę na szczęście, ponieważ tylko w ten sposób dziecko
          rzeczywiście przyswoi obcy język w sposób należyty. Co do jakości nauczania w
          klasie angielskiej...Do tej klasy chodzą Anglicy ( u mojej córki jest ich
          więcej niż połowa ) i na zebraniu wychowawca powiedział, że nie może ze względu
          na obcokrajowców zaniżać poziomu. Obcokrajowcy muszą szybko nadrobić
          zaległości, w czym im pomogą, ale główne ich zadanie, to przygotować Anglików
          tak, żeby mogli studiować np. na Cambridge. Ten poziom naprawdę jest wysoki.

          Oprócz tego dochodzi jeszcze jeden język obcy, którego się uczą przez sześć
          lat, więc też będzie to wysoki poziom. Jak komuś to za mało może jeszcze sobie
          dobrać chyba dwa języki w późniejszych klasach.

          Jednocześnie przypomnę, że dziecko po polskiej podstawówce, przedmiocie "język
          polski" i maturze z polskiego ma pełne przygotowanie i może startowac na
          polonistyce w Polsce bez kompleksów.
          Po miejscowej szkole luksemburskiej, czy belgijskiej takiej szansy już nie
          będzie miał.
      • kapitan_ameryka Re: pytanie do rodziców 07.06.06, 10:12
        Hehehe... kolejny pajac. Gdzie jest teraz Rosja a gdzie USA. Spadaj maly
        brzdacu bo jak cie klepne to zdechniesz w powietrzu.
        • Gość: gość Re: pytanie do rodziców IP: 87.65.143.* 07.06.06, 10:18
          To się dziwię, że atakujesz innych rodziców, którzy proszą Cię o radę. I to w
          bardzo niegrzeczny sposób.
          • kapitan_ameryka Re: pytanie do rodziców 07.06.06, 10:25
            Gość portalu: gość napisał(a):

            > To się dziwię, że atakujesz innych rodziców, którzy proszą Cię o radę. I to w
            > bardzo niegrzeczny sposób.

            Atakuje tych co im sie w dupach poprzewracalo. Z boedy wyszli i mysla ze Pana
            Boga za nogi zlapali. Wiesz, jestem takim glosem rozsadku i kublem z zimna woda
            na glowe.

            Szkola Europejska nie jest taka zla jak pisza tu - "fachowcy". To jest zwykla
            szkola, sa tam noramlne dzieci. Dzieci glownie eurokratow, bo zeby poslac tam
            dziecko to trzeba slono zabulic. Tak wiec standard nauki jest wyzszy niz gdzie
            indziej, o warunkach do nauki juz nie wspomne. Ja wyslalem tam dzieci, poniewaz
            zalezy mi glownie na tym, zeby dobrze nauczyly sie kilku jezykow. Wtedy beda
            mialy latwiej "w swiecie".

            Ot tyle. Nie martw sie. To dobra szkola.
            • Gość: gość Re: pytanie do rodziców IP: 87.65.143.* 07.06.06, 10:33
              Dzięki, właśnie o taką odpowiedź mi chodziło. Krótko i na temat...:-)
            • Gość: Emilia2006 Re: pytanie do rodziców IP: *.cec.eu.int 07.06.06, 11:08
              Kapitan,
              Bredzisz.
              • kapitan_ameryka Re: pytanie do rodziców 07.06.06, 11:14
                Gość portalu: Emilia2006 napisał(a):

                > Kapitan,
                > Bredzisz.

                Wiesz, akuart ciebie mialem za jedna z normalnych. Jak widac nawet superbohater
                sie moze czasem pomylic - szkoda, ze na minus - TWOJ.

                Widac wiec, ze nalezysz do zmanierowaniej paniusi, ktorej wszystko przeszkadza,
                a dziecko jest lepsze od innych i nie zasluguje na taka kare jak chodzenie do
                szkoly europejskiej. Ale to twoja sprawa.

                Jedna prosba, nie pisz bredni, bo jeszcze ktos niechcacy uwierzy.

                Ps
                Wiem od Pani nauczycielek co sie mysli o takich jak ty... nic sie nie mysli,
                traktuje sie jak powietrze, bez szkody dla dzieci, bo to nie ich wina kim sa
                ich rodzice i co saoba reprezentuja.
                • Gość: Sofi A mozecie IP: *.cec.eu.int 07.06.06, 12:17
                  - zwrocic uwage na fakt, ze:
                  • Gość: gość Re: A mozecie IP: 87.65.130.* 07.06.06, 12:36
                    Sekcja młoda. Jednak nie wierzę, żeby nauczyciele, którzy rozpoczęli pracę w
                    tej szkole byli bez doświadczenia. Czytałam kiedyś artykuł w Wyborczej na temat
                    naboru nauczycieli do szkoły europejskiej. Jednym z warunków było posiadanie
                    stopnia nauczyciela dyplomowanego. Nie wnikam jak można zdobyć ten tytuł, ale
                    zdobywa się go po kilku latach pracy. Więc dzieci pracują z doświadczonymi
                    pedagogami.
                    • Gość: Sofi Re: A mozecie IP: *.cec.eu.int 07.06.06, 12:43
                      Jednym z warunków było posiadanie
                      > stopnia nauczyciela dyplomowanego. Nie wnikam jak można zdobyć ten tytuł, ale
                      > zdobywa się go po kilku latach pracy. Więc dzieci pracują z doświadczonymi
                      > pedagogami.


                      >>> jakbys gdzies ten artykul odgrzebal, to bylabym bardzo wdzieczna.
                      >>> Ja nie kwestionuje kwalifikacji pedagogicznych tych osob. Jest tylko jedna
                      kwestia: mozna byc dobrym pedagogiem dla osob w wieku licealnym i zostac
                      oddelegowanym do pracy w 12-latkami. To jest przyklad tylko, ale jak
                      najbardziej z zycia wziety. Spelniasz kryteria? Spelniasz, wiec o co chodzi.

                      >>> Kwestia kolejna: w szkolach E. jezykiem roboczym jest FR i cale grono
                      pedagogiczne musi w codziennych sytuacjach sobie z tym jezykiem radzic na kazdy
                      temat dotyczacy dzieci. Jak MENIS to kryterium zweryfikowal? Ja nie moge w
                      pracy przyjsc do szefa i powiedziec, ze tego i tego nie zrobie, bo nie wiem co
                      do mnie mowi.

                      • Gość: gość Re: A mozecie IP: 87.65.176.* 07.06.06, 13:03
                        Czytałam go ok. 2 lat temu, jeszcze w Polsce. Byłam nauczycielem w Polsce i
                        uważam, że skrzywdzono młodych nauczycieli, którzy nie mogli (ze względu na
                        staż pracy) starać się o ten tytuł i tym samym została zamknięta przed
                        nimi "droga prowadząca do Brukseli". Nie wiem czy obecnie wymagania nie
                        zmieniły się. Temat znam tylko z gazety. Osobiście nigdy sie tym nie
                        interesowałam.
                        Artykuł, w całości, dotyczył Polaków, którzy zdali egzaminy i czekają na
                        propozycje pracy w instytucjach.
                • Gość: Emilia2006 Re: pytanie do rodziców IP: *.cec.eu.int 07.06.06, 13:39
                  Kapitan a skad ty wyciagasz takie wnioski???

                  Po pierwsze to moje dziecko jest w szkole europejskiej i JA biorac pod uwage to
                  ile za to place (albo raczej ze wogole nie place) to uwazam ze dostaje
                  niesamowicie good value for money. Jak bym za nia placila 20 000 to zapewniam
                  Cie ze pioruny by walily o zmiany.

                  Nie wiem jak i czy czytasz moje posty ale raczej jestem jedna z tych ktorym tu
                  akurat sie bardzo podoba, ani na sytuacje w pracy ani na Bruksele nie narzekam.
                  Ogolnie jestem tu bardzo szczesliwa. Powiedz mi gdzie sa te moje zmanierowane
                  posty??

                  Jesli chodzi o edukacje, szkoly, poziom, bilingualism itp to akurat mam jakies
                  zdanie bo wiele lat w tym siedzialam i znam to zarowno z teorii i praktyki i co
                  najwazniejsze dokladnie wiem jak wyglada naprawde dobra szkola z naprawde dobra
                  edukacja. Temat jest rzeka a ja napisalam kilka zdan. A szkoly Europejskie
                  uwierz mi potrzebuja zasadniczej reformy.

                  Zapedziles sie kapitan oj zapedziles.

                  • kapitan_ameryka Re: pytanie do rodziców 07.06.06, 14:26
                    O nie Droga Pani! Raz piszesz tak a innym razem zupelnie inaczej. Ja rozumiem,
                    ze kobieta zmienna jest, ale bez przesady.

                    W ostatnim poscie piszesz zupelnie rozsadnie - czemu? Refleksja czy jak?

                    Ja ogolnie do ciebie nic nie mam, jak pisalem, uwarzam(lem) sie za jednak z
                    bardzoej konkretnych osob na tym forum, dlatego baaardzo zdziwila mnie twoja
                    opinia.

                    Szkoly europejsie sa na duzo bardziej wiekszym poziomie niz szkoly w Polsce -
                    to na bank. Zreszta kazdy tak mowi, nie zaleznie od narodowosci. Najwiazniejsze
                    jest to, ze sa one w Europie i Swiecie bardziej cenione niz te w Polsce, dajac
                    jednoczesnie pociechom mozliwosc kontynulowania nauki w Polsce.
                    • emilia2006 Re: pytanie do rodziców 07.06.06, 14:37
                      Kapitan,

                      To ja ci konkretnie mowie ze tez mysle ze ogolnie mowiac to napewno szkoly
                      Europejskie sa lepsze niz przecietne szkoly w Polsce, Angli czy Szwecji.
                      My zdaje sie posprzeczlismy sie o cos zupelnie innego.

                      Osobiscie jeslibym miala dziecko ktore w domu ma kontakt tylko z jezykiem
                      Polskim to napewno moim wyborem bylaby albo lokalna szkola francusko jezyczna
                      albo francuska lub angielska sekcja w szkolach Europejskich. Dlaczego to chyba
                      wiadomo - wszelkie teorie na temat bilingualizmu potwierdzaja ze taka metoda
                      jest dosc skuteczna.

                      Uszanowanko i milego popoludnia.
            • Gość: NIE Re: pytanie do rodziców IP: 87.65.184.* 07.06.06, 18:58
              Może szkoła nie jest najgorsza, ale sekcja polska jest tragiczna.
    • Gość: asia Re: pytanie do rodziców IP: *.consilium.europa.eu 07.06.06, 11:46
      Moj syn chodzi do polskiej sekcji w Uccle. Klasy sa polaczone, ale w sumie
      dzieci jest 12-14, wiec pani ma czas dla kazdego. Matematyke , nature i
      historie maja po polsku, reszta zajec w tzw. drugim jezyku, czyli po angielsku
      w naszym przypadku. Syn zrobil OGROMNE postepy w nauce angielskiego, swobodnie
      zaczal sie wypowiadac na tematy codzienne, jestem bardzo zadowolona. Poziom
      nauczania jest niezly, dzieci ucza sie znacznie wiecej i szybciej niz w
      normalnej polskiej podstawowce. W nastepnym roku przejdzie do secondary, bedzie
      to pierwszy rocznik polskiej sekcji ktory zacznie kolejny poziom w tej szkole.
      W porownaniu do poziomu poprzedniej szkoly syna, ktora byla niby najlepsza w
      naszym powiatowym miescie, jest bardzo dobrze. Nie widze powodu zeby posylac
      polskie dziecko do flamandzkiej czy francuskiej szkoly, wole aby syn nigdy nie
      stracil poczucia przywiazania do Polski, ktore przeciez utrzymuje sie tez przez
      kontakt z jezykiem i literatura. W secondary bedzie mial kolejny jezyk
      obowiazkowy, francuski, tak ze tez go dobrze opanuje, tym bardziej ze ma nowych
      przyjaciol z ktorymi juz teraz porozumiewa sie po francusku ( zreszta Wlochow,
      Wegrow i Hiszpanow). Kolejna wazna rzecza wydaje mi sie ogolna filozofia szkoly
      miedzynarodowej, ktora pozwala otworzyc umysl dziecka "na swiat" , uwolnic i
      uwrazliwic na inne kultury i narodowosci. Znam co najmniej 3 rodziny placace
      pelne czesne i posylajace swoje dzieci do Uccle, choc sami nie sa eurokratami.
      To chyba tez o czyms swiadczy. Ja jestem bardzo ZA szkola europejska.
      • Gość: Ela Re: pytanie do rodziców IP: 87.65.176.* 07.06.06, 14:36
        Jeżeli pozostałe przedmioty są prowadzone w języku angielskim to oznacza to, że
        ci nauczyciele pochodzą z Anglii? Czy ja myslę prawidłowo? Ile mniej więcej
        godzin w tygodniu uczniowie "pracuję po angielsku"?
        • Gość: Tomek Re: pytanie do rodziców IP: *.242.81.adsl.skynet.be 07.06.06, 14:42
          Hej Elu, bardzo interesujacy watek, bedziemy razem z moja zona bardzo
          zainteresowani wyzej wymienionymi uwagami juz za kilka lat ;-)
          Pozdrawiam serdecznie

          Tomek
          • Gość: Ela Re: pytanie do rodziców IP: 87.65.176.* 07.06.06, 15:09
            Wita,
            idę odebrać młodą z przedszkola, francuskiego :-)
            • Gość: stuzia a co dalej? IP: *.cec.eu.int 09.06.06, 10:04
              Wy tu sie martwicie podstawowka a tu chyba juz czas pomyslec o studiach?!

              www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060606/swiat/swiat_a_3.html


              EDUKACJA

              Nadążają już tylko Brytyjczycy


              Jeśli Europa chce utrzymać przewagę nad Chinami, ma już tylko cztery lata na
              przeprowadzenie rewolucji w szkolnictwie wyższym


              (c) JESSICA RINALDI/REUTERS/FORUM
              Prezesi czołowych światowych koncernów, wybitni naukowcy i szanowani politycy
              nie mają złudzeń. W sygnowanym przez nich raporcie Centrum Reformy Europy
              (CER), który został wczoraj opublikowany w Londynie, jasno stwierdzają, że na
              naszym kontynencie jedynie uczelnie brytyjskie mogą równać się z amerykańskimi.
              I to z trudem.

              Teraz Europa może się już zmierzyć tylko z Chinami. W tym roku dyplomy
              uniwersytetów Państwa Środka otrzyma dwa i pół miliona magistrów, tylko o 500
              tysięcy mniej niż w całej Unii. Co prawda na razie wśród stu najlepszych
              uczelni świata nie ma ani jednej z ChRL. Jednak już w 2010 roku powinno tam się
              ich znaleźć kilka. Czyli niewiele mniej, niż może się dziś pochwalić Europa.

              Już teraz żadna europejska szkoła wyższa poza Wielką Brytanią nie ma takich
              osiągnięć jak uniwersytety w Tokio i Kioto. A w niedalekiej przyszłości godnym
              rywalem uczelni z naszego kontynentu okażą się uczelnie z Indii.

              Podczas gdy 36 procent Japończyków i 38 procent Europejczyków ma wyższe
              wykształcenie, w Unii dyplomem szkoły wyższej może pochwalić się nawet nie co
              czwarty dorosły.

              Europejskie uczelnie nie dają sobie rady w globalnym świecie, bo żyją
              przeszłością. Poza Wielką Brytanią już w XIX wieku niemal we wszystkich krajach
              kontynentu uniwersytetom odebrano niezależność. Zostały podporządkowane nowo
              powołanym ministerstwom edukacji. Władze zadbały nie tylko o programy, ale
              zajęły się finansowaniem większości działalności szkół wyższych. Po II wojnie
              światowej zapewnienie bezpłatnej, powszechnej edukacji studentów stało się
              jednym z podstawowych zadań państwa dobrobytu. Kiedy jednak od połowy lat 70.
              europejska gospodarka zaczęła zwalniać, władze z coraz większym trudem
              wypełniały podjęte zobowiązania. W konsekwencji dziś wydatki na jednego
              studenta są blisko trzykrotnie mniejsze niż w Stanach Zjednoczonych. A i ten
              wynik byłby o wiele gorszy, gdyby nie kraje skandynawskie, które zawyżają
              statystykę.

              Zmiany polegające na wprowadzeniu czesnego za studia nieśmiało zaczęły
              wprowadzać Niemcy, Holendrzy, Austriacy. To jednak dopiero pierwsze kroki. U
              naszych zachodnich sąsiadów pułap opłat ustalono na 500 dolarów rocznie,
              podczas gdy koszt studiów na najbardziej prestiżowych amerykańskich uczelniach
              wynosi przynajmniej 20 tys. dolarów rocznie. Większość rządów Unii obawia się i
              tak niewielkich zmian. We Francji na wiadomość, że mieliby w części sami
              finansować naukę, zareagowali studenci. Setki tysięcy osób wyszło na ulicę.

              Podporządkowanie uczelni państwu powoduje także, że jest ich zdecydowanie za
              dużo i każda zajmuje się wszystkim. W Europie praktycznie nigdy nie zdarza się,
              aby uniwersytet został zamknięty, nawet jeśli jego istnienie przestaje mieć
              sens. Chronione przez państwo uczelnie nie tylko ze sobą nie rywalizują, ale są
              przeciwne jakimkolwiek zmianom. Jak w systemie feudalnym wykładowcy do końca
              kariery zawodowej zastrzegają dla siebie najciekawsze obszary badań,
              utrudniając awans młodszym kolegom.

              JĘDRZEJ BIELECKI
              • Gość: Sofi no ale jestem pewna, ze IP: *.cec.eu.int 09.06.06, 10:48
                ty juz pomyslalas :)))
                • Gość: stuzia Re: no ale jestem pewna, ze IP: *.cec.eu.int 09.06.06, 10:51
                  Wiedzialam, ze to powiesz! :-DDDD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka