michniak
12.06.07, 16:30
do fotografa może i też, ale z pewnością do fryzjera od pudli
ostatnio coś prześladuje nas matematyka
pewien dziennik cotygodniowy w wyjątkowo swobodny typowy dla siebie sposób
przedstawił propozycję ministerstwa edukacji programu historycznych wycieczek
edukacyjnych
i nie wiem czy błąd wynikł już u źródeł czy dopiero w przekazie, ale w
pozycji 2. jest: "IX wiek - Mieszko przyjął chrzest cywilizując pogańskich
Polan."
nie wiem, ale mi sie zawsze wydawało, że rok 966 to wiek X
i jeśli to ja mam rację, to autor chyba raczej nie zdawał matematyki na
maturze, a i z humanistycznych nie wiem jak było, bo ma kłopoty z kojarzeniem
faktów
to może w ogóle nie ma matury ten Pismak? (przepraszam red. nacz. za
inwektywę, ale niech lepiej do ch.ja patrzy uważniej kogo zatrudnia, a na
początek może w geście repry mendy wytarga go za uszy, ewentualnie ku sobie
skieruje ostrze samokrytyki)
choc i tak moim ulubionym przykładem żelaznej logiki jest tekst gostka z
czasopisma każdego mężczyzny - ckm, jakżeż już sam tytuł brzmi; aż powala z
nóg i od razu widac, że to dla prawdziwych twardzieli
otóż w skrócie było to tak:
autor w jakimś barze podsłuchał rozmowę facetów jaki to biznes kupic klasowy
niemiecki samochód i sprzedac go z niezłą przebitką w krajach Magrebu
no i kupił przez internet w Niemczech merca za 9 tys. zł, kilka baniek paliwa
i bujnął się promem przez Gibraltar. W płn. Maroku to była sielanka - jazda
autostradą wzdłuż wybrzeża w orzeźwiającej bryzie. Ale gdy tylko zaczęła się
pustynia, to i od razu pojawiły się schody - tabliczka z napisem, że oto
przed nami rozpoczyna się pole minowe. Cóż za pech! gdy oto nagle pojawia się
Murzyn na rowerze i ze za drobną opłatą oczywiście poprowadzi. Na dodatek na
kolację ubił jeszcze kozę, którą muchy prawie nie porwały w powietrze, gdy
tylko wyczuły krew. Nastęnego dnia kontynuują podróż, gdy tu nagle kule
zaczynają świszczec nad głowami i przewodnika wcięło jak kamforę a na jego
miejsce pojawili się partyzanci jakiegośtam frontu wyzwoleńczego i wzięli go
za zakładnika. Jakoś się im wykupił, czy tez wpadli na minę i oni polegli a
on cudem ocalał. W każdym razie po tego typu perypetiach w końcu dotarł do
jakiegoś w miarę cywilizowanego kraju i żeby tego szczęścia nie było naprawdę
za dużo, to jak spod ziemi pojawił się elegancko ubrany Murzyn i niby od
niechcenia zaproponował kupno samachodu. Nasz bohater nie dał po sobie
niczego poznac i z pokerową miną rzucił cenę. Tubylec na nią nie przystal,
ale po krótkich pertraktacjach stanęło na 2 tys. dolarów i dobili targu. A
autor był zadowolony, bo choc nie tyle ile się spodziewał, ale i tak wyszedł
na swoje. Natychmiast udał się do klimatyzowanego hotelu, gdzie wziął
prysznic i po tych wszystkich trudnych chwilach, gdzie ledwo uszedł z życiem
zapadł w błogi sen, a nazajutrz poleciał samolotem do domku ze świtającą w
głowie myślą, że teraz może na bliższy czy też dalszy Wschód
No właśnie - jeśli dolar stał wtedy nawet 3,30 zł tood kiedy 6600 (za tyle
sprzedal) jest większe od 9000 (za tyle kupił w internecie. A bakszysz dla
tubylców, hotel, samolot?
gostek ten był pewnie w Płn. Afryce tak jak ja polowałem na Antarktydzie na
strusie (też nieloty a o ile większe od pingwinów!)
bo z matematyką jest tak jak z kobietą - trzeba ją umiec wykorzystac a nie
zrozumiec
I tu inż. K. zapewne wiele by miał nam do opowiedzenia
aha, a jeśliby prezydenci nasi i USAtysfakcjonowani mieli się spotkac w
mieście Bolków u podnóża Gór Kaczawskich nad Nysą Szaloną, to czy też (wg
niektórych wersji) by zasłaniano nazwę tej pięknej miejscowości?