Dodaj do ulubionych

Wirus klerykalizmu

24.11.07, 21:19
.
Obserwuj wątek
    • nick3 Wirus klerykalizmu 24.11.07, 21:21
      ...
      • iedsupo Niepogłębiona intelektualnie pobożność... 25.11.07, 09:48
        ...nie jest w stanie wyjść naprzeciw pytaniom i pragnieniom człowieka Zachodu.
        To cytat z artykułu. Można go połączyć z deklaracjami Tuska, który mówił, że
        chce, aby w Polsce był Zachód. Jeżeli polski kościół nie "pogłębi
        intelektualnie" swojej pobożności, pod rządami Tuska czeka go kryzys. Czego
        sobie i wam z całego serca życzę...
        • nick3 Ale intelekt prowadzi do erozji wiary... 25.11.07, 16:51
          Intelektualiści są potrzebni wierze, ale patrząc z bardziej
          długofalowej perspektywy są też początkiem jej końca.

          Kiedy Tomasz z Akwinu napisał w swojej Summie Teologicznej
          słowa "Videatur quod Deus non est" ("Wydawałoby się, że Boga nie
          ma."), pojawienie się nowożytnego ateizmu stało się już tylko
          kwestia czasu.


          Zrzucanie winy za brzydki kształt katolicyzmu na "niepogłębioną
          intelektualnie pobożność" należy do stałego repertuaru katolickiej
          apologetyki adresowanej do "wykształciuchów" (przy okazji dyskretnie
          głaszcze się tu ich ego, co bardzo lubią:)

          Ale w rzeczywistości duszpasterze dobrze wiedzą, że
          taką "niepogłębioną intelektualnie pobożnością" Kościół stoi. A
          masowe pojawienie się w narodzie dociekliwości metafizycznej (na
          szczęście dla KK jest to możliwe tylko w sztukach Witkacego:) byłoby
          dla trwania tradycji katolickiej ostateczną katastrofą.
          • iedsupo Re: Ale intelekt prowadzi do erozji wiary... 26.11.07, 11:53
            Aby sprostać oczekiwaniom ludzi Zachodu, KK powinien "pogłębić
            intelektualnie" swoją duchowość... To inny, bardziej oględny sposób
            powiedzenia tego, co wszyscy wiedzą już od jakiegoś czasu: KK i
            kultura zachodnioeuropejska są bytami rozłącznymi i w coraz
            mniejszym stopniu kompatybilnymi. Upadek tradycyjnych twierdz
            katolickiej religinjości jest faktem. Sądzę, że w Watykanie istnieje
            plan rekonkwisty, ale z pewnością nie ma ona polegać na "pogłębieniu
            intelektualnym" - zgadzam się, że mówienie o czymś takim to rodzaj
            zasłony dymnej, głaskanie łasych na komplementy intelektualistów,
            podczas gdy w odwodzie szykuje się już maczuga... Co nią będzie? W
            mojej opinii, jedyną realną możliwością odzyskania przez KK silnej
            pozycji jest włączenie się w nurt ksenofobicznej, skrajnie
            populistycznej polityki wykorzystującej niechęć mieszkańców
            zachodniej Europy do imigrantów i zagrożenie islamskim terroryzmem.
            • aron2004 Re: Ale intelekt prowadzi do erozji wiary... 26.11.07, 12:51
              no bo oczywiśćie zagrożenia islamskim terroryzmem nie ma, to tylko
              kler sobie wymyślił
              • nick3 Re: Ale intelekt prowadzi do erozji wiary... 26.11.07, 15:06
                Coś jak z ptasią grypą:)

                Zagraża, zagraża...

                Ale na firmy farmaceutyczne radziłbym uważać co najmniej tak samo:)))
            • adrem63 Re: Ale intelekt prowadzi do erozji wiary... 26.11.07, 16:16
              Nie wiem czy to pomogłoby KK.
              Ja myślę, że Kościół wymaga gruntownej reformacji, z
              przedefiniowaniem Boga włącznie.
              „Deus caritas est”

              Obok zagrozenia islamskim terroryzmem (np.Madryt),
              chodzi także o nieuniknioną jak się wydaje, islamizację Europy przez
              użycie
              „broni biologicznej” (prokreacja).
              • iedsupo Re: Ale intelekt prowadzi do erozji wiary... 26.11.07, 16:50
                adrem63 napisał:

                > Nie wiem czy to pomogłoby KK.

                Czy im to pomoże, to inna sprawa. W ramach dogmatycznie pojmowanej
                tożsamości KK jest to jedyna możliwa droga. Dalsze reformy musiałyby
                oznaczać taką zmianę kształtu tej instytucji, na którą nigdy nie
                zgodzi się hierarchiczny beton.

                > Ja myślę, że Kościół wymaga gruntownej reformacji, z
                > przedefiniowaniem Boga włącznie.
                > „Deus caritas est”

                Nie po to przez 4 stulecia zwalczano Reformację, aby się jej teraz
                poddawać :) Bóg jest miłosierny, ale to miłosierdzie załatwia sie
                przez pośredników i sądzę, że ten schemat nie ulegnie zmianie.

                > Obok zagrozenia islamskim terroryzmem (np.Madryt),
                > chodzi także o nieuniknioną jak się wydaje, islamizację Europy
                > przez użycie „broni biologicznej” (prokreacja).

                KK nie obroni Europy przed procesem historycznym, za którym stoją
                mechanizmy dużo potężniejsze niż wola polityków czy deklaracje
                papieży. Europa musi sama znaleźć formułę asymilacji imigrantów
                pochodzących z innych systemów kulturowych i z pewnością nie pomoże
                jej w tym nastawiona na tworzenie gett retoryka jedynej prawdziwej
                wiary.
                • adrem63 Re: Ale intelekt prowadzi do erozji wiary... 26.11.07, 17:58
                  Ja słowa „Deus caritas est” tłumaczę jako „Bóg jest miłością”, a
                  nie „Bóg jest miłośierny” i sądzę, że w tym znaczeniu też zostały
                  użyte w pierwszej encyklice B16.
                  Warto też wiedzieć, że zaczął ją pisać JPII.

                  Zgodzę się natomiast z tym, że bez pośredników się nie obejdzie,
                  chociaż ich rola mogłaby ulec modyfikacji.
    • swarozyc Oswiata i wzrost gospodarczy 24.11.07, 21:36
      polozy kres panoszeniu sie agentow watykanu w Polsce.



    • nick3 Cud irlandzki: dekatolicyzacja 24.11.07, 22:04
      Cud irlandzki: dekatolicyzacja

      Wziętemu na sztandary przez Tuska "irlandzkiemu cudowi
      gospodarczemu" towarzyszyła u jego początków inna równie radykalna
      przemiana - upadek dominacji katolicyzmu i kultu wartości
      chrześcijańskich w życiu społecznym.

      I nie był on bynajmniej przeżywany tam jako jakaś "degeneracja", w
      którą społeczeństwo irlandzkie miałoby się jakoby przez swoją
      bezmyślność "osunąć".
      (Tak to powinno wyglądać w świetle obowiązującego w ojczyźnie JPII
      języka przedstawiajacego chrześcijaństwo jako najwyższe dobro.)

      Przeciwnie, był on dla Irlandczyków czymś tak wyzwalającym, że
      wspominając tamte czasy irlandzki pisarz, John Bainville, nie waha
      się porównać wydarzenia ze względu na towarzyszące mu nastroje
      społeczne do upadku komunizmu!

      "To było dla nas, jak dla was 1989!"

      Ulga, jakiej w związku z upadkiem wpływów religii niemal z dnia na
      dzień doświadczyli Irlandczycy zdaje się wskazywać, że tradycyjna
      dominacja wartości chrześcijańskich w życiu społeczeństwa ma w
      gruncie rzeczy liczne cechy totalizmu, tyle że nie tak uchwytnego
      jak totalizm państwowy.

      W każdym razie uczucie ulgi i swobody, jakie w społeczeństwie
      towarzyszy upadkowi obu ideologii, jest opisywane zadziwiająco
      podobnymi słowami.

      Oto jak Bainville pisze o dechrystianizacji Irlandii:

      www.gazetawyborcza.pl/1,75517,4083684.html
      >Nam mówiono wtedy, że jesteśmy wolni, że to tylko wy na Wschodzie
      >żyjecie pod butem ideologii. Ostatnie 20 lat przyniosło nam
      >świadomość, że nasza wolność była fikcją. Życie ludzi w trudnym
      >dziś do wyobrażenia stopniu kontrolowali politycy w ścisłej
      >współpracy z duchownymi. Kościół miał wpływ na każdy wymiar
      >społecznego życia. To się skończyło dopiero w 1992 roku. To był
      >nasz przełom, nasz rok 1989. Wyszło wtedy na jaw, że Eamonn Casey,
      >wpływowy biskup znany z twardych poglądów na antykoncepcję i
      >celibat, utrzymywał w Ameryce kochankę, z którą miał nastoletniego
      >syna i której wypłacił z kościelnych funduszy kilkadziesiąt tysięcy
      >funtów. To było jak otwarcie tamy - nagle wylały się do mediów
      >brudne sprawy irlandzkiego Kościoła, od finansowych po seksualne. I
      >stała się wolność.


      "Zastraszająca dechrystianizacjo" (jak nazywa ten proces
      obowiązująca nomenklatura dziennikarska, także w GW:), przybywaj!


      Bez Jedynej Słusznej Drogi (czy to ma być Socjalizm czy Ewangelia)
      jest naprawdę lepiej.

      Społeczeństwo "nihilistyczne" i "bezideowe" (tj.
      niezideologizowane:) jest szczęśliwsze i bardziej przyjazne:)
      • wet3 Re: Cud irlandzki: dekatolicyzacja 24.11.07, 22:22
        "Cud" dekatolizacji mozna wyraznie zaobserwowac na calym swiecie. Ma
        on swoje zrodlo w bardzo niefortunnej "reformie" KK wprowadzanej po
        Vaticanum II. Jak slusznie zauwazono w artykule, nastepuje powrot do
        konserwatyzmu i tradycji. Przyjdzie czas, ze gora KK to zrozumie.
        • nick3 Re: Cud irlandzki: dekatolicyzacja 25.11.07, 16:35
          Jak ktoś trafnie zaobserwował, reżimy padają nie wtedy, kiedy są u
          szczytu swojej represyjności, lecz wtedy, kiedy próbują się
          reformować.

          Castro, irańscy ajatollachowie i Benedykt XVI wzięli sobie chyba tę
          myśl do serca. Jak dotąd z powodzeniem.

          "Góra KK" już dawno "zrozumiała".

          Kłopot w tym, że integrystyczny skansen jest trwałą
          samomarginalizacją. I o tym też co poniektórzy wiedzą (np. w
          chińskim Politbiurze - by zmienić na chwilę przykład - całkiem
          wielu). Powyżej pewnego progu rozbieżności wartości ze współczesną
          kulturą globalną zatrzasną się za Kościołem niewidzialne drzwi z
          napisem "sekta" i wtedy hierarchowie bedą sobie mogli wiernie i
          niezłomnie "trwać", "aż do skończenia świata".

          Sobór nie był ze strony Kościoła "błędem", choć masz rację, że
          zmniejszył jego wpływy polityczne oraz liczebność i dyscypliną
          dogmatyczną jego wyznawców.

          Myślę jednak, że błędem ze strony Kościoła byłoby właśnie stawianie
          na nie (oraz na własne przetrawnie za wszelką cenę!:)
      • koham.mihnika Irlandia stala kartoflami i kosciolem 25.11.07, 10:02
        poprawilo sie, gdy zmienili diete i przestali chodzic do kosciola.
        Dlatego nowoczesna Irlandia tak prosperuje.
        A kiedys takze byla zrodlem dowcipow o niezbyt rozgarnietych ajrisz.
      • aron2004 Re: Cud irlandzki: dekatolicyzacja 26.11.07, 12:48
        a w KRLD to każda religia jest zakazana ach cóż to za bogaty kraj
    • rs_gazeta_forum Wirus klerykalizmu 25.11.07, 09:05
      Wirus klerykalizmu to inna postać wirusa totalitaryzmu, więc nic dziwnego, że
      Irlandczycy porównują swoje uwolnienie się z sieci klerykalno-politycznej
      (okolice roku 1992) do naszych przemian
      z roku 1989.
      Ale to mylne porównanie, wynikające zapewne z bliskości czasowej.
      My uwolniliśmy się z klatki, do jakiej zostaliśmy wepchnięci, oni zerwali z
      siebie gorset, który sami założyli, a którego sznurówki pozwalali zaciskać klerowi.
      My ten gorset, także dobrowolnie swego czasu założony, jeszcze
      mamy na sobie, a formalnie sznurówki pociągają posłuszni klerowi politycy, czyli
      w zasadzie wszyscy politycy, w tej chwili na Tusku kończąc.
      W roku 1993 Polska dała temu wyraz tworząc formalnie "państwo w państwie", czyli
      podpisując konkordat, warujący wszelkie prawa dla kleru, a żadne dla obywateli
      RP. W roku 2007, po szeregu kolejnych zaciśnięć sznurówek, została dopięta
      kolejna, i ocenę z religii zaczęto wliczać do średniej szkolnej. I to zapewne
      nie jest koniec tego procesu, wszak Tusk może się wykazać, podnosząc religię na
      stopień maturalny.

      Kiedy nastąpi zrzucenie duszącego gorsetu klerykalizmu u nas? Przewidywanie
      przyszłości to zabawa, ale sądzę, że w ciągu jakichś 30-40 lat.
      A formalnym jej objawem będzie zniknięcie z naszych świadectw szkolnych nadruku
      "religia" z honorowego miejsca. Odległe czasy...
      • rs_gazeta_forum Re: Wirus klerykalizmu 25.11.07, 09:14
        Zapomniałem dopisać p.s.:
        Warto wspomnieć, że opracowanie to napisał polski dominikanin, rzecz to znana,
        że i w polskim kościele katolickim są ludzie, których drażni totalitarny rys tej
        instytucji, oraz skręcenie tej instytucji w kierunku zaspokajania własnych
        potrzeb, a nie życie wśród ludzi i dla nich, co mogłoby się komuś naiwnemu
        wydawać głównym zadaniem dla kleru.
        Istnienie takich ludzi to wielka pociecha, ale korzyść chyba (stosunkowo) już
        nie, niestety.
        • nick3 Monty Python's "Meaning of Life":) 28.11.07, 02:50
          Nie powstrzymam się od wklejenia, bo zawsze od nowa tak samo mnie
          cieszy, gdy kolejny raz ogladam:)

          "Every Sperm is Sacred!"

          pl.youtube.com/watch?v=U0kJHQpvgB8
          • nick3 A tu trochę bardziej posępny klimat... 28.11.07, 03:00
            "Siostry Magdalenki" - paradokument Petera Mullana, w którym jest
            zawarte jasne stwierdzenie, że film ma być realnym odtworzeniem
            wydarzeń na podstawie relacji uczestniczek.

            www.magdalenki.spinka.pl/wspomnienia.html
            Do lat 90-tych istniały w Irlandii przymusowe de facto
            katolickie "domy pokutne" dla grzesznych dziewcząt. Pomijając brak
            fizycznych egzekucji - reżim niewiele się różnił od obozu
            koncentracyjnego.

            Film to pokazuje.

            W Irlandii filmu nie spotkał żaden najmniejszy komentarz ze strony
            Kościoła.

            Gdy film dostał główną nagrodę (bodaj na festiwalu w Wenecji)
            pojawił się jeden głos włoskiego hierarchy, że to "oszczerstwo". I
            znów Kościół całkowicie nabrał wody w usta.

            W "domach magdalenek" było - jak najbardziej w czasach nam
            współczesnych - przetrzymywanych kilkadziesiąt tysięcy dziewcząt.
    • apache5 Wirus klerykalizmu 25.11.07, 11:01
      Co cesarskie Cesarzowi.
    • cygan37 Wirus klerykalizmu 25.11.07, 11:44

      Na szczęście dzięki Polakom emigrantom Kościół Katolicki przeżywa w Irlandii
      odrodzenie; nawet tam gdzie go prawie nie było czyli na terenie Wielkiej
      Brytanii. Autor musiał chyba oprzeć się na starych i nieaktualnych danych albo
      po prostu kłamie.
    • adrem63 Aborcja niekonieczna 26.11.07, 14:37
      „Ciężarna 17-latka, u której wykryto płód pozbawiony mózgu, wygrała
      przed sądem sprawę z ministerstwem zdrowia. Urzędnicy nałożyli na
      dziewczynę policyjny zakaz opuszczania kraju. Sąd uznał to
      postępowanie za sprzeczne z konstytucją i pozwolił niepełnoletniej
      matce na wyjazd z Irlandii, a tym samym na usunięcie ciąży na
      terenie Wielkiej Brytanii.”

      Szkoda, osobnik bez mózgu mógłby zostać publicystą w Gazwybie.
    • doomsday Michnik znalazl drugiego ks. Slominskiego 28.11.07, 03:22
      Ks. Marcin Lisak skonczy pewnie jak jego poprzednik publicysta GW .
      Ksiadz Slominski wystapil z Kosciola dwa lata temu na dobre .
      A pod tym adresem , mozna znalezc pare sadow parafian o bylym
      ksiedzu i bylym publicyscie GW:

      72.14.205.104/search?
      q=cache:xLRhywNi0e0J:forum.isidorus.net/viewtopic.php%3Fp%
      3D1966+ks.+Slominski&hl=pl&ct=clnk&cd=5&gl=ca

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka