nick3
03.11.08, 01:50
wyborcza.pl/1,83992,5875896,Czy_Obama_to_Brezniew.html?as=2&ias=2&startsz=x
>>Na scenie, rozgrzewając tłum przed przyjazdem McCaina, przemawia
były senator i gubernator Wirginii George Allen. W przeszłości był
gwiazdą futbolu amerykańskiego. I z tej perspektywy rozprawia się z
planem podatkowym Obamy przewidującym podwyżkę podatków dla 5 proc.
najlepiej zarabiających Amerykanów.
- Pomyślcie: nasza ulubiona drużyna Washington Redskins świetnie
zaczęła ten sezon. Mają na koncie kilka wygranych. Obama, jeśli
Redskins nadal będą wygrywać, na koniec sezonu zabierze im kilka
zwycięstw i doda np. zespołowi Detroit Lions, który wszystko
przegrywa. Jak będziecie się z tym czuli? - grzmi Allen.<<
To i tak dobrze, że mówca przyznał, że owa podwyżka podatku o 5%
dotyczy tylko najbogatszych Amerykanów. Bo zazwyczaj prawicowa
propaganda przedstawia to swoim słuchaczom (w znakomitej większości
niezbyt zamożnym) w taki sposób, jakby to ich miało owo
socjalistyczne państwo "okraść".
Tu na szczęście tego fałszu się nie powtarza (może propaganda Obamy
już dotarła do wyborców z prawdziwym obrazem rzeczy:)
Ale jednak Allen uprawia demagogię.
Porównuje bowiem wysiłek zdobywania środków do życia - z grą
sportową o prestiż.
(Być może z perspektywy jego zamożnych sponsorów zdobywanie zysku
takie sprawia wrażenie:)
Zapomina się tu dyskretnie, że jednak większość ludzi nie zdobywa
pieniędzy w celach czysto sportowych...
Sport właśnie jest po to, żeby byli wygrani i przegrani.
Życie - nie.