Dodaj do ulubionych

Efekt cieplarniany

07.04.09, 07:33
Lepiej opłacani? No proszę was. Wiecie co liczy się w szkołach spolecznych?
kasa, kasa, kasa. W tej w której ja pracowałam nauczyciele dostawali mniej niż
w państwowej, w soboty musieli przychodzić do pracy i organizować imprezy dla
uczniów i rodziców (za darmo).W ramach oszczędności dyrekcja kazała
nauczycielom SPRZĄTAĆ w sobotę podwórko, przewalać łopatami piasek i nosić
płyty chodnikowe żeby zrobić piaskownicę. Za darmo oczywiście. Aha, musieliśmy
jeszcze wplacić 1% PODATKU NA TĘ SZKOŁĘ.Mam nadzieję, że inne są lepsze i ze
naprawdę istnieją takie jak te opisane w artykule
Obserwuj wątek
    • biniou szkoly dla gorszych 07.04.09, 08:00
      No prosze, jaka to cudowna mlodziez w tych spolecznych szkolach.
      Warto tylko zapamietac, ze do prywatnych szkol ida zwykle
      uczniowie, ktorzy nie dostali sie do prestizowych liceow, a maja
      kase, zeby placic za prywatna szkole.
      • kretynofil Jakie to wszystko ach-och :) 07.04.09, 08:14
        Ktos sie troche zapomnial i troszeczke przeslodzil artykul :)

        Pamietam jak kiedys urwalem sie z ogolniaka i poszedlem do znajomego do szkoly
        spolecznej na caly dzien; wcisnalem dyrektorce kit, ze jestem w ostatniej klasie
        podstawowki i przyszedlem obejrzec zajecia zeby zorientowac sie czy chce sie tu
        uczyc :)

        Siedzimy na geografii, facet wyciaga globus - ale taki czarny, z "tablicy",
        mozna na nim kreda pisac - i rysuje na nim okrag w najszerszym punkcie. Pyta
        klase: co to jest?

        Klasa mysli. Patrze i nie wierze. Ogolniak, do jasnej cholery, mysle sobie, to
        jest ogolniak, nie moze byc ze nie wiedza!

        Klasa mysli.

        Mysli jeszcze troche.

        W koncu ktos niesmialo mruczy: rownik?

        - GENIALNIE!!! - krzyczy w ekstazie nauczyciel.

        Ot i cala prawda o "szkolach dla wrazliwych inteligentow, ktorzy nie godza sie
        na /paskudne kompromisy/ w korporacjach" - czyli dla niedorobionych
        kontestatorow z ambicjami (glownie ambicjami ich rodzicow, badylarzy z awansu
        spolecznego lub inteligentow, ktorzy rozpiescili bachory). Wszystko co tam
        widzialem to snobizm, mialkosc umyslowa maskowana modami "na ulepszaczy swiata".

        Pani redaktor - nie z nami te numery. Nie jest sztuka byc wielkim kontestatorem
        jak tatus zapewni utrzymanie. Nie jest sztuka miec sie za lepszego niz
        korporacyjne szczury jak w domu czeka cieply obiad. Nie jest sztuka wreszcie
        zamknac sie w cieplym szalasie z dala od buszu i tam pielegnowac swoja
        wrazliwosc i wlasne czlowieczenstwo.

        Sztuka, droga pani redaktor, jest przezyc w buszu i nie stracic tej wrazliwosci,
        czlowieczenstwa, empatii, pasji...
        • sleeper_in_the_grass Re: Jakie to wszystko ach-och :) 07.04.09, 08:27
          A to, że najlepszą szkołą w Warszawie jest właśnie szkoła społeczna, to pewnie
          przypadek, bo rozpuszczone bachory z Bednarskiej, co im tatuś i mamusia
          zapłacili za piątki przez przypadek rok w rok trafiają z odpowiedziami takimi
          jak "równik"?
          • kretynofil Najlepsza? W jakim sensie? 07.04.09, 08:48
            Ze maja najlepsze wyniki? Na studiach? W pracy? Przykladow tych wynikow w
            artykule jest az nadto :)

            Ja wiem ze to boli - bo szkola prywatna to element statusu spolecznego, tak jak
            samochod czy dom pod miastem. Atakowanie tego to jak atakowanie narodowej religii :)

            Ja jednak pytam: co czyni tych absolwentow az tak wyjatkowymi?
            • meth.p Re: Najlepsza? W jakim sensie? 07.04.09, 09:12
              kretynofil napisał:
              > Ja wiem ze to boli - bo szkola prywatna to element statusu spolecznego, tak jak
              > samochod czy dom pod miastem. Atakowanie tego to jak atakowanie narodowej relig
              > ii :)

              Ja (podejrzewam, ze w odroznieniu od Ciebie) uczylem sie w szkole podstawowej
              zarowno spolecznej, jak i panstwowej. Przykladow na to, dlaczego spoleczna
              szkola byla lepsza mam pelno. Empirycznie doswiadczylem namacalnych roznic nie
              tylko w sposobie nauczania, ale przede wszystkim w efektach.

              Nie bede z Toba jednak dyskotowal, bo sadzac bo caloksztalcie Twoich postow, to
              ty jestes kretyn, nie kretynofil.
              • scibor3 Re: Najlepsza? W jakim sensie? 07.04.09, 09:34
                >Empirycznie doswiadczylem namacalnych roznic nie
                > tylko w sposobie nauczania, ale przede wszystkim w efektach.

                Jednym efektem, jaki możemy zaobserwować w artykule, oprócz masowej produkcji
                humanistycznych ci... jest propozycja pracy od, excuse le mot, złodzieja z City.

                "dyskotowal"

                Tego nauczyłeś się w szkole społecznej czy państwowej? W odróżnieniu od ciebie
                stać mnie na klawiaturę z działającym prawym klawiszem alt/ potrafię ustawić
                klawiaturę maszynistki.
                • jimmyjazz Chyba najlepszy cytat z artykułu 07.04.09, 13:08
                  to ten
                  "Wspomina, że w nim najgłębsze zdumienie budziło, że ludzie piszą
                  knoty tylko po to, by móc je wpisać na listę publikacji. A takich
                  rzeczy nie robi się dla kariery, bo to nie jest ładnie."

                  Z dedykacją dla autorki :)))
                  • kretynofil Owacje na stojaco, jimmyjazz :) 07.04.09, 13:16
                    > Z dedykacją dla autorki :)))

                    Siem podpisujem pod dedykacjom :)
                    • kalkstain :P 07.04.09, 23:15
                      Koleś skończył Eton i Oxford. To jest znana postać więc łatwo sprawdzić, że to prawda. O czym tu dyskutowac frustraci. Żałuję, ze nie chodziłem do takiego liceum.
                • meth.p Re: Najlepsza? W jakim sensie? 07.04.09, 13:25
                  scibor3 napisał:
                  > Tego nauczyłeś się w szkole społecznej czy państwowej? W odróżnieniu od ciebie
                  > stać mnie na klawiaturę z działającym prawym klawiszem alt/ potrafię ustawić
                  > klawiaturę maszynistki.

                  Chyba powinienes mi w tym kontekscie wypomniec zenujacy blad ortograficzny, a
                  nie brak prawego klawisza alt.

                  > Jednym efektem, jaki możemy zaobserwować w artykule, oprócz masowej produkcji
                  > humanistycznych ci... jest propozycja pracy od, excuse le mot, złodzieja z City

                  Odnosisz sie do artykulu, a ja mowie o swoich doswiadczeniach. Przyznam, ze znam
                  tylko jedna szkole spoleczna wiec moze moja byla wyjatkowa, ale uwazam, ze kazda
                  powinna byc tak zorganizowana.
                  • gonzo44 hihihihi 07.04.09, 15:21
                    meth.p napisał:

                    > Chyba powinienes mi w tym kontekscie wypomniec zenujacy blad
                    >ortograficzny, a nie brak prawego klawisza alt.

                    ależ on wypomniał ten błąd - tyle że w wysoce finezyjny sposób
                    hihihihi :) ... inaczej nie zacytowałby akurat jednego jedynego
                    słowa "dyskotowal" z całego tekstu w ogóle bez diakrytów :)
                    • meth.p Re: hihihihi 07.04.09, 15:47
                      gonzo44 napisał:
                      > ależ on wypomniał ten błąd - tyle że w wysoce finezyjny sposób
                      > hihihihi :) ... inaczej nie zacytowałby akurat jednego jedynego
                      > słowa "dyskotowal" z całego tekstu w ogóle bez diakrytów :)

                      Rozwazalem i taki wariant, ale ostatecznie uznalem, ze skoro nie powiedzial tego
                      wprost, to nie moge zakladac, ze mial to na mysli :)
              • kretynofil Rozumiem ze jedna z umiejetnosci... 07.04.09, 09:58
                ...ktora nabyles w "szkole poetow, artystow, spolecznikow i wrazliwcow" bylo
                merytoryczne przedstawianie swoich argumentow w formie:

                "Z prostakami z nizin spolecznych nie rozmawiam, bo i tak nie sa w stanie
                zrozumiec mojego geniuszu"

                No coz, pogratulowac, rowniez zdolnosci formulowania politycznie poprawnych
                odpowiedzi :)
                • jimmyjazz proszę, proszę 07.04.09, 12:47
                  Jak kretynofil nie pisze o brukselskich nieruchomościach to nawet
                  można poczytać :)))

                  No ale jutro środa. Wyjdzie gazeta.dom i znowu się zacznie.

                  Ehh chwilo trwaj.
                • meth.p Re: Rozumiem ze jedna z umiejetnosci... 07.04.09, 13:37
                  kretynofil napisał:
                  > "Z prostakami z nizin spolecznych nie rozmawiam, bo i tak nie sa w stanie
                  > zrozumiec mojego geniuszu"

                  Nic takiego nie powiedzialem, ale Twoja odpowiedz jest dla Ciebie typowa.
                  pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat
                  lub konkretniej: pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat_rozszerzenia
                  jest czesto kluczowym elementem Twojej wypowiedzi. Moja opinia dotyczyla Ciebie,
                  nie jakiejs grupy spolecznej. Nie mowilem nic o moim geniuszu, natomiast mowilem
                  o sposobach ksztalcenia w dwoch szkolach podstawowych, do ktorych uczeszczalem.
                  A przypisanie mi naigrywania sie z "nizin spolecznych"... Skad ten wniosek?
                  Twoje zdanie zupelnie nie przystaje do mojej wypowiedzi. Uwazam, ze szkoly
                  spoleczne wyznaczyly trend, ktorym powinno podazac szkoly podstawowe w naszym
                  kraju - nie wiem, jak wyglada ksztalcenie w ogolniaku spolecznym, wiec na ten
                  temat sie nie wypowiadam.
                  • fr000nc Re: Rozumiem ze jedna z umiejetnosci... 07.04.09, 16:56
                    powoływanie się na wikipedię jako źródło potraktuję jako znak
                    czasów...
                    • kalkstain Re: Rozumiem ze jedna z umiejetnosci... 07.04.09, 23:20
                      Może w ogóle znak końca świata.
              • matiasz3 Re: Najlepsza? W jakim sensie? 07.04.09, 12:54
                przez jakie "u" pisze sie dyskutowal glabie kapusciany?
                teraz juz wiesz dlaczego skonczyles szkole spoleczna, a nie panstwowa
                • meth.p Re: Najlepsza? W jakim sensie? 07.04.09, 13:53
                  matiasz3 napisał:
                  > przez jakie "u" pisze sie dyskutowal glabie kapusciany?
                  Juz sie poprawilem :) Chyba nie mam dysleksji, wiec nie mam usprawiedliwienia.

                  > teraz juz wiesz dlaczego skonczyles szkole spoleczna, a nie panstwowa
                  Nie powiedzialem, ktora z nich ukonczylem, ale rzeczywiscie, 8 klase akurat
                  skonczylem tam :)
            • pagyo Re: Najlepsza? W jakim sensie? 07.04.09, 12:44
              Ja mam wrażenie, że ty masz jakiś kompleks na punkcie tych szkół
              społecznych. Gdzie jest w artykule napisane, że dzieciaki z liców
              publicznych są gorsze ? Tam jest tylko napisane, że proces nauczania
              i wychowania nieco sie różni od tego w szkołach publicznych - i to
              jest święta prawda.
              • kretynofil No to jedziem: 07.04.09, 12:56
                Absolwentka z Bednarskiej, o studiach na panstwowej uczelni:

                "W szkole każdy nauczyciel to była postać, człowiek dużego formatu, a na uczelni
                znalazłoby się wśród wykładowców kilka gwiazd, ale reszta Ludzie wyciągnięci z
                lamusa, nijacy, miałcy. Miałam wrażenie, że się intelektualnie cofam."

                Inny absolwent, o stosunku do pieniedzy (ktore on ma po tatusiu):

                "A i tak rzeczywistość mnie zaskoczyła. Zwłaszcza stosunek ludzi do pieniędzy,
                zauważyłem, jak się pod ich wpływem zmieniają. I to przykre zdziwienie już mi
                chyba zostanie na stałe."

                O samej szkole:

                "A kult wyliczania średnich i tworzenia rankingów uważa się tu za niezdrowy.
                Ważniejsze jest, żeby rozwijać w dzieciach pasję, a nie katować wymaganiami."

                Matka dziecka:

                "A znajomi, którzy mają dzieci w państwowych liceach? Mam wrażenie, że niektórzy
                nam zazdroszczą."

                O szkolce:

                "Nie ma tu rasizmu, ksenofobii, nietolerancji."

                O szkolach publicznych:

                "Twarda szkoła kar, upokorzeń, presji daje bagaż, z którym w dorosłym życiu
                trzeba się uporać. Wie, bo sama to przerabiała."

                "Teraz trochę się to wyrównało, ale dawniej absolwenci szkół państwowych
                nauczeni byli siedzieć cicho, jak nie pytają."

                "Ten typ szkoły daje doświadczenie wspólnoty, w której żyje się autentycznie,
                nie trzeba się ścigać i iść na paskudne kompromisy. Kierunek studiów wybierają
                często z czystej pasji, bez krzty praktycznego myślenia."

                "Tak, ale bez takich życie w buszu byłoby nie do zniesienia."

                Czy mam Ci wytlumaczyc kazdy cytat, czy to wystarczy?

                Zrozum, ja nie mam kompleksow na punkcie tych szkol. Dla mnie po prostu ten
                artykul to stek bzdur pisanych pod jakas teze - litosci!
                • pagyo Re: No to jedziem: 07.04.09, 13:16
                  W przeciwieństwie do Ciebie mam doświadczenia i ze szkoły
                  publiczbnej (swoje, poza tym przez rok jeden z moich dziaciaków
                  chodził do sportowego gimnazjum) i ze szkoły społecznej. Uważam, że
                  się czepiasz za bardzo tych sformułowań. Odczytujesz je jako
                  dyskredytację en bloc uczniów i szkół publicznych niesłusznie. Razi
                  Cię ta pochwała "elitarności" - traktujesz to jako preferowanie
                  snobizmu. Potraktuj to po prostu tak jak to jest napisane.

                  ja nie szukałem specjalnie dla moich dzieci szkoły społecznej. Też
                  wydawało mi się to ekstrawagancją .trafiłem do niej, bo rejonowa w
                  miejscu gdzie mieszkałem była dramatycznie słaba, a do innej
                  pobliskiej publicznej musiałbym "załatwiać" przyjęcie. I moje zdanie
                  jest takie , że ta szkoła społeczna (podstawówka i gimnazjum) do
                  której trafiliśmy jest bardzo dobra pod każdym wzgledem.
                  Bezpieczeństwa - poczucia wspólnoty (wszystkie dzieciaki sie tam
                  zanją bez względu na wiek),poziomu nauczania, zajęc sportowych.
                  Szkoła stara się dzieciaki uwrażliwiać społecznie, nie ma tam
                  lanserów. A ponieważ chciałem, żeby moi nie zamknęli sie w gronie
                  maminsynków - uprawiają sport w klubach z innymi rówieśnikami.
                  Miałem doświadczenie 1 roku z jednym z synów w gimnazjum publicznym -
                  chciał czegoś nowego. Wrócił po roku - nauczyciele (nie wszyscy) ,
                  stosunek do ucznia, praca z uczniem była nie do porównania z naszym
                  społecznym gimnazjum.

                  • kretynofil Ochjojoj, kolejny z plebsem nie chce gadac :) 07.04.09, 13:22
                    > W przeciwieństwie do Ciebie mam doświadczenia i ze szkoły publiczbnej (swoje,
                    poza tym przez rok jeden z moich dziaciaków chodził do sportowego gimnazjum) i
                    ze szkoły społecznej.

                    Na temat Twojego potomsta odpisalem gdzies nizej.

                    Co do moich doswiadczen - wybacz, ja tez pamietam jak moi znajomi byli
                    zapisywani do takich szkolek, tez pamietam te farmazony o tym jak to brak prac
                    domowych przyczyni sie do rozwijania ich hobby, jak to zzyja sie w grupie - i
                    wszystko bylo fajnie dopoki imprezka trwala.

                    A potem (po ukonczeniu podstawowki i liceum) okazalo sie ze sa tylko banda
                    nadetych bufonow bez sladu pojecia o zyciu, rozpieszczonych przez rodzicow,
                    ktorzy sami sobie w zyciu nie poradza. Idealy idealami, ale to co z tych ludzi
                    wyroslo, to po prostu szkoda gadac. Tak samo bedzie z absolwentami szkolek
                    opisanych w artykule - wysla piec zlotych do Afryki a zebraka na ulicy pogonia
                    do pracy...

                    Dbaj o siebie, bo dzieci beda Cie jeszcze potrzebowac :)
                    • pagyo Re: Ochjojoj, kolejny z plebsem nie chce gadac :) 07.04.09, 13:41
                      Zapewniam Cię , że w naszej szkole są prace domowe i to nawet dużo :)
                      Co do reszty - życie pokaże. Ale nie rozumiem, dlaczego z taką
                      zajadłością wrzucasz wszystko do jednego worka - jak szkoła
                      społeczna to tylko balanga, maminsynki, kaleki społeczne itd. itp.
                      To po prostu nieprawda. Wszędzie sa matoły i są ludzie mądrzy.
                      Szkoła tylko stwarza pewne szanse, które jedni wykorzystuja inni nie.
                      • meth.p Re: Ochjojoj, kolejny z plebsem nie chce gadac :) 07.04.09, 14:00
                        pagyo napisał:
                        > Ale nie rozumiem, dlaczego z taką zajadłością wrzucasz wszystko do jednego worka

                        Bo to kretynofil, taki ma styl dyskusji. Jezeli ktos uwaza, ze wyliczenie zalet
                        szkoly (brak problemu rasizmu, podejscie indywidualne do dziecka, proba
                        znalezienia jego silnych stron i rozwijanie go w tym kierunku) to odpowiedz na
                        Twoje pytanie "Gdzie jest w artykule napisane, że dzieciaki z liceów publicznych
                        są gorsze?", to jak chcesz z nim podjac dyskusje? Ja uwazam, ze sie nie da, stad
                        moje mocne okreslenie o nim. Kretynofil zawsze wie najlepiej i zawsze znajdzie
                        odpowiedz, tylko nie zawsze na Twoje pytanie.
                        Mozesz do upadlego wyliczac zalety takiej szkoly, a on Ci odpowie, zebys nie
                        mowil, ze dzieci ze szkol publicznych sa gorsze. Sproboje, Kretynofilu: ja
                        uwazam, ze gorsza jest szkola publiczna, nie uczace sie w niej dzieci. Zapewne
                        podobnie uwaza kazda trzezwo myslaca osoba.
                        • kretynofil Nie ma rasizmu? 07.04.09, 14:11
                          Rasizm to tylko jedna z form ksenofobii.

                          Tej ksenofobii, ktora sprawia ze dzieciaki z tej szkoly kochaja biedne
                          afrykanskie dzieci, ale juz nie potomstwo chlopa ze wsi na lubelszczyznie.

                          Jesli to traktujesz jako odpowiedz nie na Twoje pytanie, to Twoja sprawa. Jesli
                          nie potrafisz zrozumiec ze ja przede wszystkim czepiam sie artykulu a nie szkoly
                          w nim opisanej - to Twoj problem.

                          A jesli oboje nie widzicie skad ja wytrzasnalem "kaleki zyciowe", skoro
                          przyklady sa czarno na bialym opisane w artykule - no coz, pogratulowac
                          zaslepienia :)
                          • pagyo Re: Nie ma rasizmu? 07.04.09, 14:26
                            Ja ci już napisałem, że moja wiedza o szkołach społecznych nie
                            bierze się z artykułu , tylko z autopsji.

                            Poza tym w tej dyskusji w ogóle nie pojawił się wątek, że szkoła
                            społeczna jest zarządzana przez STO - czyli samych rodziców. Ta idea
                            zakłada włączenie sią samych rodziców w życie szkoły. To jest też
                            jedna z podstawowych różnic pomiędzy szkoła publiczną i społeczną.
                            Ale ty kretynofil pewnie nawet nie wiesz jaka na czym polega różnica
                            pomiędzy szkołą prywatna i społeczną . :)
                            • kretynofil Moja tez!!! 07.04.09, 15:20
                              Ku*wa, ile mam powtarzac ze mialem znajomych w kilku takich szkolach?

                              Ile, ku*wa, razy mam powtarzac, ze bywalem tam na zajeciach i widzialem jak to
                              wyglada?

                              > Poza tym w tej dyskusji w ogóle nie pojawił się wątek, że szkoła społeczna
                              jest zarządzana przez STO - czyli samych rodziców.

                              Istotnie, ten watek sie nie pojawil. Dobrze ze to poruszylas - tyle ze ja nie
                              wiem czy to na pewno jest takie "super hiper".

                              Jak napisal ktos w tym watku - zabral dziecko z takiej szkoly, bo pieciu na
                              osmiu rodzicow to badylarze, pardon, szacowani biznesmani u ktorych w zeszly
                              weekend bylas na rzyganiu tania wodka wokol grilla, pardon, na garden party.

                              No nie wytlumacze Ci tego. Po prostu sie nie da. Masz racje, Twoja szkola jest
                              najlepsza a plebs tego po prostu nie rozumie.

                              Nie wystarcza Ci satysfakcja ze jestes lepsza od plebsu?

                              Wybasz wycieczke personalna, ale mam juz dosc tej dyskusji w ktorej ja mam
                              udowadniac ze kocham Wasze szkolki, Wasze dzieci i w ogole bardzo Wam
                              zazdroszcze. No sorry, jestem juz zmeczony :)
                              • pagyo Re: Moja tez!!! 07.04.09, 16:01
                                A ja ci mówię, że g...o widziałeś i g...o wiesz o tych szkołach. I
                                wychodzi to z każdego twojego postu. Kochac ich nikt ci nie karze.

                                Nic mi nie musisz kretynofil tłumaczyć. Jakbyś mniej miotał
                                inwektywami, mniej nastawiał się na słuchanie siebie, a bardziej na
                                słuchanie tego co twoi rozmówcy mają do powiedzenia, to by się
                                okazało, że wiele nas nie różni. Bo ja też jestem przeciwnikiem
                                kastowego wychowania w kloszu, snobizmu, alienacji od prawdziwego
                                życia. Wychowałem się na wielkim blokowisku a do mojej klasy
                                chodzili git-ludzie (to było dawno temu), którzy urządzali co
                                słabszym nauczycielka prawie takie happeningi jak ci z od kosza na
                                smieci na głowie nauczyciela. Rosumiem, że odnosisz sie do artykułu
                                i nie podobają Ci się zawarte tam sformułowania. Ale na miłość
                                boską, fakt , że znasz paru żałosnych kolesi, którzy chodzili do
                                szkół prywatnych/społecznych nie oznacza, że to jest norma, tak samo
                                jak nie tak, że wszyscy rodzice posyłający swoje dzieci do takich
                                szkół to nadęci nowobogaccy, którzy mają innych w dupie.
                                • kretynofil No wlasnie :) 07.04.09, 16:17
                                  > A ja ci mówię, że g...o widziałeś i g...o wiesz o tych szkołach.

                                  No oczywiscie. Bo przeciez jak sie z Toba nie zgadzam, to nie moge miec racji :)

                                  Nic to, ze jak poszukasz w tym watku, to znajdziesz m.in. opinie wykladowcy
                                  akademickiego, ktory potwierdza to co ja pisze: ludzie po szkolach spolecznych
                                  pitolic potrafia "co slonko widzialo", ale ich wiedza na tym sie konczy.

                                  Pewnie ten czlowiek tez sie nie zna :)

                                  W ogole wszyscy, ktorzy krytykuja szkoly spoleczne i prywatne to nic nie wiedza.
                                  Wazne ze Ty wiesz.

                                  > Nic mi nie musisz kretynofil tłumaczyć.

                                  Zas bym smial! Przeciez Ty wiesz jak jest.

                                  > Jakbyś mniej miotał inwektywami, (...)

                                  Inwektywami miotam bo mam dosyc rozmowy z analfabetami, ktorzy tylko na mnie
                                  skacza, zamiast przeczytac uwaznie artykul i moj komentarz do niego. Wylaza z
                                  burakow kompleksy nowobogackiego snoba z ambicjami i od razu wydaje im sie ze
                                  atakuje ich swiatynie - to szlag mnie trafia...

                                  Zadalem na tym forum kilka pytan - i na wiekszosc nie dostalem odpowiedzi. To
                                  tyle w kwestii sluchania oponentow...

                                  > Ale na miłość boską, fakt , że znasz paru żałosnych kolesi, którzy chodzili do
                                  szkół prywatnych/społecznych nie oznacza, że to jest norma, tak samo jak nie
                                  tak, że wszyscy rodzice posyłający swoje dzieci do takich szkół to nadęci
                                  nowobogaccy, którzy mają innych w dupie.

                                  Nie rozumiesz prostej rzeczy: my sie nie dogadamy. Zapewniam Cie, ze gdybys
                                  poznal tych "zalosnych kolesi" to bys sie z nimi zakumplowal od razu - i w zyciu
                                  by Ci nie przyszlo do glowy zeby nazwac ich rodzicow nowobogackimi snobami. Dla
                                  Ciebie to by byli "ludzie na poziomie".

                                  A wiesz dlaczego tak uwazam? Bo czytam posty na tym forum i co widze? Jakis gosc
                                  pisze ze jak ktos nie ma kasy to znaczy ze mu sie nie chce; inny pisze ze jemu
                                  sie spoleczna szkola podoba, bo nie ma mamus z tipsami; Ty, o ile sie nie
                                  mylisz, chlubisz sie tym, ze na jedno miejsce w szkole bylo po kilku kandydatow.

                                  Sorry, to sa wszystko pozory, pokazowka, ktora zyja nowobogackie matoly... Gowno
                                  a nie przeklada sie to na poziom szkoly, to tylko cos, co mozna przy grillu,
                                  pardon, na garden party opowiedziec zeby zaimponowac rodzinie z bedonia...
                                  • pagyo Re: No wlasnie :) 07.04.09, 17:35
                                    "Nic to, ze jak poszukasz w tym watku, to znajdziesz m.in. opinie
                                    wykladowcy
                                    akademickiego, ktory potwierdza to co ja pisze: ludzie po szkolach
                                    spolecznych
                                    pitolic potrafia "co slonko widzialo", ale ich wiedza na tym sie
                                    konczy.

                                    Pewnie ten czlowiek tez sie nie zna :) "

                                    To obejrzyj sobie moja odpowiedź dla tego nauczyciela akademickiego -
                                    (jeśli chodzi o lil)
                                    • kretynofil Nie, chodzilo mi o ten wpis: 07.04.09, 17:52
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=93773307&a=93793693
                                      Tutaj jakos nie znalazlem odpowiedzi szanownego adwersarza :)
                                      • pagyo Re: Nie, chodzilo mi o ten wpis: 07.04.09, 18:08
                                        "Nie chciałbym GENERALIZOWAC, bo mogę wypowiedzieć się tylko o KILKU
                                        przypadkach, które znam z autopsji. "

                                        Pani nie chciałaby generalizowaźć i może się wypowiedziec tylko o
                                        kilku przypadkach które zna z autopsji. Ja bardzo szanuję ludzi
                                        którzy tak się wypowiadają.
                                  • pagyo Re: No wlasnie :) 07.04.09, 17:44
                                    Kretynofil,

                                    Ręce mi opadają... Życzę ci dalszego miłego pławienia się we
                                    własnych kompleksach.

                                    Eot.
                                    • kalkstain Re: No wlasnie :) 07.04.09, 23:24
                                      Trzeba było trolla nie podkarmiać, dużo ma czasu swoją drogą, emeryt jakiś chyba:)
                              • pagyo Re: Moja tez!!! 07.04.09, 17:37
                                Kretynofil, nie odrwacaj kota ogonem.

                                Kto pierwszy zaczął stosować tego typu argumenty - ja czy ty ?

                                "No nie wytlumacze Ci tego. Po prostu sie nie da. Masz racje, Twoja
                                szkola jest
                                najlepsza a plebs tego po prostu nie rozumie. Nie wystarcza Ci
                                satysfakcja ze jestes lepsza od plebsu? "
                                • meth.p Re: Moja tez!!! 07.04.09, 20:26
                                  pagyo napisał:
                                  > Kretynofil, nie odrwacaj kota ogonem.
                                  > Kto pierwszy zaczął stosować tego typu argumenty - ja czy ty ?

                                  Kretynofil, zgodnie ze swoja przypadloscia, generalizuje. Ja zaczalem od
                                  inwektywy (ktora nie byla zreszta efektem irytacji na wpisy tutaj, bo wowczas
                                  jeszcze nie napisal zadnej z najbardziej razacych bzdur, ale zwykla irytacja na
                                  caloksztalt jego dzialalnosci obserwowany od lat) wiec uznal, ze kazdy adwersarz
                                  w tym sporze jest tutaj winny. Pomijam, ze nie dostrzegl iz inwektywy nie uzylem
                                  jako argumentu w dyskusji, ale argumentu na uchylanie sie od dyskusji, co bylo
                                  wowczas moim (niezrealizowanym niestety) planem.

                                  Nie warto dyskutowac z kims, kto tego nie chce, a taka postawe prezentuje ten
                                  Pan. Czyta wybiorczo, odpowiada wybiorczo, czesto nie na temat, a do tego
                                  posluguje sie caly czas sofizmatami / argumentami z kapelusza. Z sofista nie
                                  wygrasz! Kretynofil ma olbrzymie doswiadczenie. Jak nikt potrafi skakac po
                                  watkach, zmieniac temat i odwracac kota ogonem.
                                  • pagyo Re: Moja tez!!! 07.04.09, 21:18
                                    Dzięki za info :)
                            • fr000nc Re: Nie ma rasizmu? 07.04.09, 17:03
                              na wołaczu - "Kretynofilu"
                          • meth.p Re: Nie ma rasizmu? 07.04.09, 14:57
                            kretynofil napisał:
                            > Rasizm to tylko jedna z form ksenofobii.
                            I znowu... Na co jest to odpowiedzi? Brzydzi mnie wszelka ksenofobia, ale ja
                            zacytowalem twoj cytat z artykulu (jeden, choc podales kilka - z lenistwa, ale
                            sa do siebie analogiczne co do zasadnosci ich uzycia), ktory potraktowales jako
                            odpowiedz na pytanie "gdzie jest napisane, ze dzieci ze szkol publicznych sa
                            gorsze". Czy to, ze przytoczylem cytat o rasizimie oznacza, ze lituje sie nad
                            losem czarnych niewolnikow w kopalniach diamentow, ale brzydze sie polskich
                            bezdomnych?

                            > Tej ksenofobii, ktora sprawia ze dzieciaki z tej szkoly kochaja biedne
                            > afrykanskie dzieci, ale juz nie potomstwo chlopa ze wsi na lubelszczyznie.

                            Ktore dzieci? Mowisz o swoich doswiadczeniach? Powoluejsz sie na jakies badania?
                            Czy znowu, jako wytrwany Sofista postanowiles zarzucic rzecz nie do obalenia, bo
                            nieoparta w rzeczywistosci. Nadete dupki sa wszedzie i nie sadze, aby bylo ich
                            wiecej w ktorejkolwiek ze szkol.

                            > Jesli to traktujesz jako odpowiedz nie na Twoje pytanie, to Twoja sprawa.
                            Nie ja zadalem pytanie, na ktore udawales odpowiedz. Ale podaj jeden (nie kilka,
                            jeden) przyklad, gdzie artykul mowi o tym, ze w szkole publicznej sa ludzie
                            gorsi. Zaznaczam, ze to, iz ze wzgledu na gorsza szkole ktos sie mniej nauczyl
                            nie oznacza, iz jest gorszy. Przynajmniej ja tak nie uwazam.

                            > Jesli nie potrafisz zrozumiec ze ja przede wszystkim czepiam sie artykulu a
                            nie szkoly w nim opisanej - to Twoj problem.

                            Moim zdaniem nie wynika to z Twoich wypowiedzi. Poza tym sam sugerujesz, ze
                            przede wszystkim, a nie wylacznie. No i czepiajac sie artykulu, w wielu
                            miejscach nie masz racji.
                            • kretynofil Nie, matole i analfabeto... 07.04.09, 15:15
                              > Czy to, ze przytoczylem cytat o rasizimie oznacza, ze lituje sie nad losem
                              czarnych niewolnikow w kopalniach diamentow, ale brzydze sie polskich bezdomnych?

                              Tak. Raz, ze masz taka informacje w artykule:

                              "Dla uczniów szkół Stowarzyszenia Bednarska współpraca z ludźmi różnych kultur
                              jest czymś oczywistym. Ale akceptacja dla polskiego wieśniaka? O, z tym może być
                              już gorzej."

                              Ile razy musisz to przeczytac zeby dotarlo?

                              > Ktore dzieci? Mowisz o swoich doswiadczeniach?

                              Gnojek jestes i tyle. Nawet jesli by to bylo moje doswiadczenie to co z tego?

                              Nie, nie bylo. Po raz kolejny, odnosze sie do swoich obserwacji "zlotej
                              mlodziezy" ze szkol spolecznych, oraz do cytatu z artykulu.

                              Napisalem to gdzie indziej: wezcie te Wasze dyplomy z platnych szkolek i
                              odniescie tam skad je wzieliscie, bo Wy nawet czytac nie umiecie...
                              • meth.p Re: Nie, matole i analfabeto... 07.04.09, 15:59
                                kretynofil napisał:
                                > > Czy to, ze przytoczylem cytat o rasizimie oznacza, ze lituje sie
                                > > nad losem czarnych niewolnikow w kopalniach diamentow, ale brzydze
                                > > sie polskich bezdomnych?
                                > Tak. Raz, ze masz taka informacje w artykule:(...)

                                Skoro w artykule zasugerowano, ze tak moga postepowac niektore dzieci ze szkoly
                                spolecznej, to oznacza, ze tak mysle i tak czynie ja? Na jakiej podstawie
                                wyciagasz takie wnioski.

                                > > Ktore dzieci? Mowisz o swoich doswiadczeniach?
                                > Gnojek jestes i tyle. Nawet jesli by to bylo moje doswiadczenie
                                > to co z tego?
                                Zle mnie zrozumiales. Domyslam sie, ze przeczytales to jako moja sugestie, ze
                                "padles ofiara" dzieci ze szkol spolecznych jako "potomek chlopa ze wsi na
                                lubelszczyznie". Nie to sugerowalem. Pytalem, czy doswiadczyles jakkolwiek
                                takiej dyskryminacji, czy piszesz o tym od tak sobie, jak masz w zwyczaju.

                                > Po raz kolejny, odnosze sie do swoich obserwacji "zlotej
                                > mlodziezy" ze szkol spolecznych,
                                Na czym polegaja te obserwacje? Bo dyskutujac winien jestes podac cos wiecej,
                                niz solenne zapewnienie, zes cos obserwowal.

                                > oraz do cytatu z artykulu.
                                Tez mi argument, zwlaszcza, ze wspomniany cytat nie opisuje konkretnej sytuacji,
                                tylko ogolne wyobrazenie / opinie.

                                A na koniec dodam, ze chyba czujesz, ze przegrywasz dyskusje, skoro juz
                                zaczynasz stosowac pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_personam
                                Prawde mowiac, nierzadko zaczynasz od tego dyskusje. Zeby uprzedzic ew. zarzuty
                                - w moiom pierwszym wpisie uchylilem sie od rozpoczecia dyskusji stosujac
                                podobny styl dyskusji. Kretynofil jest czestym gosciem forum i niejeden jego
                                wpis juz widzialem, wiec wiem, ze dyskusja znim jest zazwyczaj bezcelowa. Chyba
                                jednak niepotrzebnie ja podjalem.
                                • kretynofil Co ja mam napisac? 07.04.09, 16:23
                                  > Na czym polegaja te obserwacje? Bo dyskutujac winien jestes podac cos wiecej,
                                  niz solenne zapewnienie, zes cos obserwowal.

                                  Co mam Ci podac? Konta na N-K ludzi z ktorymi sie przyjaznilem? Upadles na glowe?

                                  To jest moje slowo przeciw Twojemu - ja twierdze ze znam takich ludzi, Ty ze
                                  nie. No i remis.

                                  > Tez mi argument, zwlaszcza, ze wspomniany cytat nie opisuje konkretnej
                                  sytuacji, tylko ogolne wyobrazenie / opinie.

                                  To znaczy co? Dyrektorka tak sobie palnela? A moze jednak ona widzi jak jej
                                  "wychowankowie" patrza na ludzi na ulicy, moze slyszy jak mowia o "biedocie"?

                                  > A na koniec dodam, ze chyba czujesz, ze przegrywasz dyskusje

                                  Istotnie, czuje ze przegrywam ta dyskusje - bo od jakiegos czasu nie znam jej
                                  tematu. Mam wrazenie ze brzmi on: "Kretynofil jest glupi, bo nie docenia
                                  wspanialych szkol spolecznych" - ale nie przypominam sobie zebym taki temat
                                  poruszal :)

                                  Wiesz jak sie czuje? Jak w tym powiedzonku: nie dyskutuj z idiota, bo najpierw
                                  sprowadzi Cie do swojego poziomu a potem pokona doswiadczeniem.

                                  I tak sie czuje rozmawiajac z Toba :)
                                  • dabud Re: Co ja mam napisac? 07.04.09, 16:34
                                    Właściwie to już chyba nikt, nawet Ty nie ma pojęcia jakie jest Twoje zdanie. Bo krytykujesz wszystko i wszystkich i nie wiem czy chcesz tu dyskutować na temat tego, że szkoły społeczne są gorsze bo się w nich nie gnoi ucznia, czy tego że szkoły publiczne nie są gorsze od społecznych, czy może tego że artykuł jest nierzetelny i przesłodzony, czy może chciałbyś powiedzieć, że nieważna jest szkoła, tylko uczniowie i nauczyciele, a także warunki w niej panujące. Może mógłbyś się sprecyzować, bo nie wiem o czym z Tobą prowadzić dyskusje żeby była merytoryczna, a nie schodziła na poziom, że skoro jesteś młody to nic nie wiesz. A kto zna lepiej oświate niż osoba która właśnie wyszła z tego młynu. Może powiesz mi, że mam Ci wierzyć że znasz się na edukacji bo skończyłeś szkołe ileś tam lat temu i napewno nic się nie zmieniło...
                                    • kretynofil No dobrze :) 07.04.09, 17:03
                                      Skoro pytasz, to Ci odpowiem:

                                      W skrocie to ja sie nabijam z tego artykulu - pisanego pod konkretna teze. I o
                                      nic wiecej mi nie chodzilo.

                                      Potem jednak pojawily sie wpisy takie jak meth.p, ktory na mnie skoczyl ze nie
                                      mam pojecia o czym pisze, i w ogole jestem kretyn (sprawdz sobie ten wpis,
                                      pierwszy w jego wykonaniu w tym watku:
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=93773307&a=93776455
                                      - i, co przekomiczne, ten pacan, ktory zaczal pierwszego posta od obrazenia
                                      mnie, teraz pisze ze ja przegrywam dyskusje, bo jade ad personam) - tak jak
                                      kilka innych postow pod tytulem "odczepcie sie od szkol spolecznych, bo sa
                                      najlepsze" i udowadnianie tez nie do udowodnienia.

                                      Ja natomiast caly czas pisze to samo: artykul jest smieszny i smieszni sa
                                      ludzie, ktorzy staraja sie udowadniac ze w platnych szkolkach mozna latwiej
                                      wyrosnac na opisanego w artykule modelowego indywidualiste, albo zdobyc podobny
                                      (jak w publicznej szkole) zasob wiedzy :)

                                      Jesli zas chodzi o argumenty takie jak licznosc klas, wspolpraca z rodzicami,
                                      zarobki nauczycieli - to wszystko jest glupie powtarzanie ulotek reklamowych
                                      takich szkol i jestem pewien ze ludzie ktorzy w takie miejsca wysylaja swoje
                                      dzieci, srogo sie na tym zawioda...

                                      Czy to sprawia ze rozumiesz juz jakie jest moje zdanie?
                                      • dabud Re: No dobrze :) 07.04.09, 17:57
                                        Ale Ty nie nabijasz się z artykułu, tylko robisz sobie wycieczki inwektywami po ludziach. Nie dajesz nikomu prawa do posiadania własnego zdania, poza Tobą samym. Twoja racja jest najracjejsza. I zawsze mówisz wszystko ogólnie, prawiąc że świat jest taki a taki dla każdego taki sam. A nie jest. Daj sobie wytłumaczyć, że szkoły społeczne to nie jest zło i szatan i chodzą tam albo debile albo snobi, tylko normalni ludzie, którzy nie przechodzą przez bicz naszego systemu edukacji który powoduje "upupienie" jak już Gombrowicz prawił. Są szkoły gorsze i lepsze, jednak społeczne zawsze dążą do tego by być w tej elicie, bo jak każdy towar muszą się sprzedać. A ja w Twojej ocenie będe snobem. Bo lubie drogie sporty jak żeglarstwo czy snowboarding, słucham dzieł klasycznych, chodzę na koncerty orkiestrowe. Uważam, że każdy ma w życiu takie same szanse i tylko od niego zależy czy zarobi na życie czy będzie żebrał. Jeżeli to czyni mnie snobem, to jest mi z tym dobrze.
                                        • kretynofil Bzdury, kolego, bzdury :) 07.04.09, 18:14
                                          > Ale Ty nie nabijasz się z artykułu, tylko robisz sobie wycieczki inwektywami
                                          po ludziach.

                                          Jest taka funkcja forum - "pokaz od najstarszego" - i sobie poczytaj moze jak
                                          toczyla sie ta dyskusja. Pierwsze 50 postow :)

                                          Teraz czytam jeszcze raz wszystkie wpisy zeby znalezc ten moment kiedy ja
                                          rzekomo zaczalem atakowac ludzi - i znalazlem conajmniej trzy wpisy w ktorych
                                          tlumacze ze ja nie czepiam sie takich szkol jako calosci, tylko tego artykulu.

                                          Problem w tym ze ludzie ktorzy do takich szkol uczeszczali, czytajac ten artykul
                                          poczuli sie docenieni, wywyzszeni - przypomnialo im sie jak byli noszeni na
                                          rekach w szkole, podniecilo ich to, weszli na forum - a tam Kretynofil nabija
                                          sie z tych smetnych wypocin.

                                          Zylka im pekla i zaczeli sie pluc - i zrobil sie burdel, jak juz pisalem. Ja nic
                                          nie poradze na to, ze wyciagam proste wnioski - skoro dorosly facet zalamuje sie
                                          pod wplywem stresu w pracy, to znaczy ze go za bardzo rozpiescila szkola, ze
                                          wymagania w niej stawiane nie byly wystarczajace.

                                          Ty natomiast mi wmawiasz ze ja bym chcial zeby kazdy dzieciak umial krasc. No
                                          przepraszam, ale to jakies brednie...

                                          To samo z myth.p - zaczal sie awanturowac to mu dowalilem a ten sie prawie
                                          poplakal. Ratunku!

                                          > Nie dajesz nikomu prawa do posiadania własnego zdania (...)

                                          Oczywiscie ze daje, sam przyznalem w tym watku ze szkoly sa rozne. Problem w tym
                                          ze wiekszosc moich adwersarzy tego nie doczytala - i uznali za pewnik ze skoro
                                          nabijam sie z artykulu, to na pewno uwazam szkoly spoleczne za zuuuuuo i
                                          niedobro. A ja wyraznie napisalem: swojego dzieciaka bym tam nie wyslal, choc
                                          wiem ze szkoly sa rozne.

                                          > tylko normalni ludzie, którzy nie przechodzą przez bicz naszego systemu
                                          edukacji który powoduje "upupienie" jak już Gombrowicz prawił

                                          No i znowu sugerujesz ze szkoly publiczne kogos upupiaja, a jak ktos nie chce
                                          byc upupiony, to musi do spolecznej.

                                          Bzdura! Cale liceum nie dalem sie upupic, klocilem sie z kazdym nauczycielem bez
                                          wyjatku jesli nie podobalo mi sie jego zdanie. Na koniec nauczycielka mi
                                          powiedziala ze mnie uwali na maturze, to jej napyskowalem i poszedlem zdawac do
                                          kuratorium.

                                          Nikt mnie nie upupil - ale wiesz dlaczego? Bo bylem dobrym uczniem. Mialem
                                          podstawy zeby "miec swoje zdanie" i nikt mi z tego powodu nie robil "wielkich"
                                          problemow. Owszem, mialem nagany, uwagi, awantury na lekcjach, ale skonczylem
                                          wtedy jeszcze bardzo dobre liceum panstwowe.

                                          Jesli ktos nie ma tyle odwagi zeby miec swoje zdanie w szkole, to nie szkola go
                                          upupia tylko jego wlasny konformizm. A szkoly spoleczne tylko tyle pomagaja, ze
                                          za odpowiednia oplata mozna sobie na wiecej pozwolic :)

                                          > Są szkoły gorsze i lepsze, jednak społeczne zawsze dążą do tego by być w tej
                                          elicie, bo jak każdy towar muszą się sprzedać.

                                          Tak, i wlasnie dlatego tak duzo szkol oferuje poszukiwany towar: dyplom i spokoj
                                          za pieniadze. Temu tez zaprzeczysz?

                                          > Bo lubie drogie sporty jak żeglarstwo czy snowboarding, słucham dzieł
                                          klasycznych, chodzę na koncerty orkiestrowe.

                                          To sa drogie sporty? Prosze Cie, nie rozsmieszaj mnie :)

                                          Z moich spolecznych kolegow jeden odgrazal sie ze sie zabije jak mu tata nie
                                          wykupi wyjazdu na narty w Aspen :)

                                          I nie, sluchanie muzyki powaznej nie jest snobizmem - ale tego znowu nie
                                          rozumiesz, bo Twoje kompleksy kaza Ci przypisywac mi te slowa.

                                          > Uważam, że każdy ma w życiu takie same szanse i tylko od niego zależy czy
                                          zarobi na życie czy będzie żebrał.

                                          Tos duren i tyle. Powtarzam, moze do tego dorosniesz.

                                          Ja nie wiem czy moi koledzy z podworka mieli takie same szanse - mi rodzice
                                          kupili komputer, ich wypieprzyli z domu. No, ale masz racje, wszyscy mamy
                                          podobny start :)

                                          > Jeżeli to czyni mnie snobem, to jest mi z tym dobrze.

                                          Nie, nie snobem. Przemadrzalym gowniarzem.
                                          • dabud Re: Bzdury, kolego, bzdury :) 07.04.09, 18:55
                                            Żeglarstwo nie jest drogim sportem?! 470 kosztuje lekko licząc 100tys. zł czyli tyle co dobry samochód. Jak to nie jest drogi sport to dzieciakowi pewnie zapewnisz prywatnych nauczycieli... A dyplomowi za pieniądze zaprzecze, bo nie rozmawiamy o uczelniach a o liceach i gimnazjach. A matury chłopcze nie oszukasz, pytania są dla wszystkich takie same. I przyznaje szkoły publiczne żeby nie upupiały to musiałyby być warunki jak ze znanych mi społecznych, czyli 12 uczniów w klasie i pełne zaangażowanie dla każdego z uczniów. Dalej mieli równe warunki, przecież szkołe mieli taką samą jak Ty, tylko mocniejszego kopniaka dostali - to chyba powinno im pomóc w życiu?
                              • pagyo Re: Nie, matole i analfabeto... 07.04.09, 21:33
                                "Dla uczniów szkół Stowarzyszenia Bednarska współpraca z ludźmi
                                różnych kultur
                                jest czymś oczywistym. Ale akceptacja dla polskiego wieśniaka? O, z
                                tym może być
                                już gorzej."

                                Ile razy musisz to przeczytac zeby dotarlo? "

                                I to ma być dowód na rozbestwienie tych ze szkół społecznych :)))
                                Nie ośmieszaj się, chcesz powiedzieć, że w państwowych
                                wielkomiejskich podstawówkach i gimnazjach dzieci nie okazują nawet
                                cienia wyższości wobec ludzi ze wsi i mniejszych miasteczek, a
                                inwektywy typu "jestes wieśniak", "nie rób wsi" wylęgły się w
                                zdegenerowanych szkołach społecznych ? :)) Dobre...
                        • dabud Re: Ochjojoj, kolejny z plebsem nie chce gadac :) 07.04.09, 14:47
                          Masz recht. Bo szkoła to nie budynki, a uczniowie i nauczyciele, a ponieważ nauczyciele wprowadzają uczniów w świat to tak naprawde szkoła zalezy jacy nauczyciele w niej pracują. A jakoś tak się składa, że ze znanych mi przypadków lepsi nauczyciele wola społeczne - czemu? Bo są ambitni i chcą takich uczniów którzy chcą się rozwijać. Bo nie chcą pracowac w 36 osobowych klasach. Bo nie mają ochoty użerać się z uczniem, który jest aspołeczny, a jego rodzice uważają że to nie ich wina tylko szkoła powinna go wychować. Takie uwagi można mnożyć...
                          • jimmyjazz troszkę sprzeczne 07.04.09, 15:44
                            dabud napisał:

                            > A jakoś tak się składa, że ze znanych mi przypadków lepsi
                            > nauczyciele wola społeczne - czemu? Bo są ambitni i chcą takich
                            > uczniów którzy chcą się rozwijać. Bo nie chcą pracowac w 36
                            > osobowych klasach. Bo nie mają ochoty użerać się z uczniem, który
                            > jest aspołeczny, a jego rodzice uważają że to nie ich wina tylko
                            > szkoła powinna go wychować. Takie uwagi można mnożyć...

                            Z tego opisu wynika że taki nauczyciel jest leniwy i jest SŁABYM
                            nauczycielem (o ile wogóle można go tak nazwać). Bo jak mu się nic
                            nie chce to co z niego za nauczyciel? A uczyć mu się chce?
                            Pewnie puszcza dvd z programem discovery i ot cała nauka.

                            A poza tym wcale tak nie jest - to co wyczyniali moi znajomi w
                            prywatnych szkołach to jest jakiś kosmos. Przy nich szkoły państwowe
                            to są pastwiska potulnych baranków.
                            • dabud Re: troszkę sprzeczne 07.04.09, 15:59
                              za 1200zł też byś robił żeby się nie narobić. A poza tym większość nauczycieli to tacy których kręci to, że mają robote 18h w tygodniu i 2 miesiące wakacji, wolne weekendy i święta. I w takim wypadku to co zarabiają jest dobrą stawką za tąką robotę. Jak nauczyciel chce swój zawód wykonywać pełniej, przykładać się to nie dostanie za to więcej pieniędzy, więc ambitnych jest niewielu i to zazwyczaj tych młodych po studiach. A jak jeszcze za takie pieniądze ma się zajmować czyimiś dziećmi, które chcą mu wejść na łeb, to tym bardziej ma ochote zrobić te lekcje i nic więcej nie robić i jeszcze sprawdziany robić takie proste żeby nie musieli poprawiać. Nie wzięło się to z nikąd, że jedną ze znanych klatw jest - obyś cudze dzieci uczył.
                            • meth.p Re: troszkę sprzeczne 07.04.09, 16:38
                              jimmyjazz napisał:
                              > A poza tym wcale tak nie jest - to co wyczyniali moi znajomi w
                              > prywatnych szkołach to jest jakiś kosmos.

                              Prywatne to nie spoelczne!!! A poza tym, prawdopodobnie nie kazda spoleczna jest
                              dobra.
        • barry.the.babtist apropo równika 07.04.09, 09:10
          kretynofil napisał:

          > Klasa mysli. Patrze i nie wierze. Ogolniak, do jasnej cholery, mysle sobie, to
          > jest ogolniak, nie moze byc ze nie wiedza!
          >
          > Klasa mysli.
          >
          > Mysli jeszcze troche.
          >
          > W koncu ktos niesmialo mruczy: rownik?
          >
          > - GENIALNIE!!! - krzyczy w ekstazie nauczyciel.

          Tak przy okazji, przypomniało mi się historia jednej uczennicy z LO mojej
          dziewczyny -nawiasem mówiąc, szkoły państwowej i renomowanej, z której wyszło
          parę znanych osób-.

          Geograf męczy się z nią przy tablicy, aż w końcu pada pytanie ratujące żeby
          pokazała równik na mapie. No i pokazała.....równoleżnik przechodzący przez
          Polskę. ;)
          • kretynofil "a'propos", panie "edukacja prywatna jest dobra" 07.04.09, 10:01
            Albo, bardziej poprawnie: "à propos".

            To tak à propos Twoich dywagacji na temat wyzszosci poziomu szkol prywatnych :)

            A anegdotka tez niezla :)
            • barry.the.babtist ciekawe 07.04.09, 15:02
              Czyli pisanie "dżinsy" zamiast "jeansy", albo "czatować" zamiast "chatować" też
              jest niepoprawne?

              Nie jestem specjalistą w sprawach lingwistyki ale skoro tak ochoczo poprawiasz
              innych to może wytłumaczysz mi jak to jest ;)
              • kretynofil To latwo sprawdzic, wiesz? 07.04.09, 15:50
                sjp.pwn.pl/lista.php?co=apropo
                sjp.pwn.pl/lista.php?co=d%BFinsy
                sjp.pwn.pl/lista.php?co=czatowa%E6

                Pozdrawiam!
            • meth.p Re: "a'propos", panie "edukacja prywatna jest dob 07.04.09, 15:04
              kretynofil napisał:
              > "a'propos", panie "edukacja prywatna jest dobra"

              Prywatna != spoleczna.
        • stanislaw32 kretynofil 07.04.09, 13:05
          kretynofil: ladnie napisales nic dodac nic ujac
      • teawithmilk Re: szkoly dla gorszych 07.04.09, 08:15
        Bardzo się mylisz :]
        Są różne szkoły społeczne (podstawowe, gimnazja, licea), a wśród
        nich i takie, do których szkoły publiczne trudno porównywać. Mam tu
        na myśli poziom nauczania, wyniki uczniów itp.
        Swoją drogą, czy to źle, że niektórzy ludzie mają pieniądze i chcą
        je mądrze inwestować? W swoje dzieci i siebie?
        Pozdrawiam wszystkich rozsądnie myślących ;)
        • kamina5 Re: szkoly dla gorszych 07.04.09, 08:25
          moje dziecko chodzilo wlasnie do jednej z takich szkol spolecznych- podstawowka.
          Totalna porazka- zero indywidualizmu , rownanie do najgorszych popierane przez
          nauczycieli, w imie rownosci. Fakt male miasto i na 8 dzieci w klasie to 5
          latorosli sklepikarzy. Zmienilam szkole i kraj i jest super.
        • kretynofil Inwestycja w dzieci, herbatko z mleczkiem? 07.04.09, 08:50
          Wybacz, ale uczenie dzieci snobizmu, alienacji, oportunizmu (tak!) to ma byc
          dobra inwestycja?

          To ja wysiadam :)
          • barry.the.babtist Re: Inwestycja w dzieci, herbatko z mleczkiem? 07.04.09, 08:59
            kretynofil napisał:

            > Wybacz, ale uczenie dzieci snobizmu, alienacji, oportunizmu (tak!) to ma byc
            > dobra inwestycja?
            >
            > To ja wysiadam :)

            Skoro już tak i widzisz wszystko w bieli i czerni to czego uczą szkoły państwowe?

            Ano uczą, że nie warto być indywidualistą bo cię reszta uczniów za dziwaka
            weźmie. Nie można się uczyć za dużo bo wyjdziesz, na kujona. Nie należy zadawać
            pytań bo wyjdziesz na idiotę albo na pupilka pani.

            Ponadto uczysz się, że w grupie jesteś anonimowy (czyt. bezkarny).

            Nie ma się co dziwić, później w pracy są patologie, skoro od małego wpaja się
            dzieciom do głów leserstwo (byle się nie napracować) zamiast zdrowej rywalizacji.
            • kretynofil Czerni i bieli? 07.04.09, 09:53
              > Ano uczą, że nie warto być indywidualistą bo cię reszta uczniów za dziwaka
              weźmie. Nie można się uczyć za dużo bo wyjdziesz, na kujona. Nie należy zadawać
              pytań bo wyjdziesz na idiotę albo na pupilka pani.

              Tego nie ucza szkoly jako takie, tylko inne dzieci. Ale niech bedzie, ze to
              mozna potraktowac jako wade szkol panstwowych.

              Problem w tym, kolego, ze indywidualizm jest przywilejem bogatych i zdolnych - i
              jakkolwiek go doceniam jako przejaw nonkonformizmu, to jednak mam swiadomosc, ze
              wiekszosci ludzi ten indywidualizm tylko zaszkodzi.

              Umowmy sie: jesli ktos jest mniej ambitny lub mniej zdolny i do tego nie ma
              bogatych rodzicow, to najlepiej dla niego jest wtopic sie w tlum, albo
              przynajmniej starac sie od niego za bardzo nie odrozniac.

              Mozna zalozyc fundacje pracujac w korpo; mozna ratowac ludzi sluchajac Dody;
              mozna pomagac dzieciom w Afryce bez "uwrazliwiania" na sile.

              Ja nie krytykuje szkol prywatnych, w sumie bogate matoly musza sie gdzies uczyc
              - ja tylko krytykuje ton i wymowe tego artykulu. To tak a'propos tego co piszesz
              o moim dostrzeganiu kolorow.

              > Nie ma się co dziwić, później w pracy są patologie, skoro od małego wpaja się
              dzieciom do głów leserstwo (byle się nie napracować) zamiast zdrowej rywalizacji.

              Kpisz czy o droge pytasz? Wlasnie z artykulu dowiadujemy sie ze ZALETA szkol
              prywatnych jest BRAK RYWALIZACJI. No to o co chodzi?

              Brak rywalizacji w panstwowej szkole z wymaganiami jest gorszy niz brak
              rywalizacji w prywatnej szkolce bez wymagan? Ze co?!

              A ogolnie to bym zalecal nauke czytania ze zrozumieniem - tak artykulow i postow
              na forum; nabranie dystansu do siebie tez nie zaszkodzi :)
              • az100 Re: Czerni i bieli? 07.04.09, 12:04
                kretynofil napisał:


                > A ogolnie to bym zalecal nauke czytania ze zrozumieniem - tak artykulow i posto
                > w
                > na forum; nabranie dystansu do siebie tez nie zaszkodzi :)
                >

                Słusznie prawisz tylko szkoda, że nie stosujesz tego do siebie.
                Generalnie szkoły raczej należy dzielić na słabe i dobre a nie na prywatne,
                społeczne i państwowe. Niezależnie od właściciela szkoły najwięcej do
                powiedzenia mają konkretni nauczyciele i ich dobranie przez dyrektora w grono
                pedagogiczne.
                Wbrew pozorom szkoły społeczne mają dużo więcej problemów finansowych niż szkoły
                państwowe - przede wszystkim jeśli chodzi o budynki, sale gimnastyczne, boiska
                itd. Z czesnego w granicach 800-1000 złotych często trudno opłacić czynsz.
                Ja wybrałem dla moich dzieci szkołę społeczną bo była mała i gwarantowała, że
                nie będzie w niej przemocy - i nie ma. Co do poziomu nauki to też jestem
                zadowolony. Generalnie szkoły społeczne trochę dobierają sobie uczniów co
                powoduje, że wyniki testów sprawdzających są wyraźnie wyższe niż średnia
                krajowa. Tu Bednarska jest chlubnym wyjątkiem bo rzeczywiście świadomie
                przyjmuje dzieci, które będą "obniżać" jej miejsce w rankingach. Takie szkoły
                powinny istnieć i powinno być ich zdecydowanie więcej bo kształcą ludzi, którzy
                czegoś w życiu szukają. Co oczywiście nie oznacza, że szkoły publiczne tego nie
                robią.
                • kretynofil Aj waj, co Wasc prawisz? 07.04.09, 12:47
                  > Co oczywiście nie oznacza, że szkoły publiczne tego nie robią.

                  Aj waj, chyba Wasc artykula nie czytal! Szkoly publiczne bez wyjatku ksztalca
                  pozbawionych indywidualizmu szczurow, ktore zrobia wszystko dla kasy i na
                  dodatek nie maja hobby!

                  Niemniej jednak brawo: Ty chyba najbardziej zblizyles sie do zrozumienia o co mi
                  chodzi :)

                  Ja nie twierdze, ze wszystkie szkoly spoleczne sa zle, chociaz w zyciu by mi nie
                  przyszlo wyslac tam dzieciaka.

                  Ja tylko kpie z tego durnego artykulu, ktory bierze sobie przyklad bogatych,
                  ustawionych dzieciakow i pokazuje ze wyrosli na indywidualistow (chociaz to
                  zaden indywidualizm, skoro polega na powielaniu zachowan grupy) i
                  nonkonformistow (bo nie pracuja w korporacjach, skoro ich tatko ustawil) i w
                  ogole sa tacy ach-och...
                  • pagyo Re: Aj waj, co Wasc prawisz? 07.04.09, 12:53
                    Skąd wiesz , że tylko bogatych ?

                    Ganisz innych, ale ty też czytasz ten artykuł wybiórczo. Tam jest
                    wypowiedź jednej z mam, że dla sporej grupy rodziców czesne jest
                    najwazniejszym wydatkiem w domowym budżecie, ale biora to na swoje
                    barki i traktuja jako inwestycję w dzieciaka. Nie jest wcale tak, że
                    do szkół społecznych chodzą tylko dzieci bogatych rodziców.
                    • kretynofil Bogatych? 07.04.09, 12:58
                      Nie. Bogatszych? Tak.

                      No chyba ze mi wmowisz, ze pania z biedronki stac na to, zeby wyslac dwojke
                      dzieciakow do takiej szkoly.

                      Co zreszta mnie nie zdziwi - jak nie zdziwil mnie ten matol od 500 PLN na plazme :)
                      • az100 Re: Bogatych? 07.04.09, 13:11
                        kretynofil napisał:

                        > Nie. Bogatszych? Tak.
                        >
                        > No chyba ze mi wmowisz, ze pania z biedronki stac na to, zeby wyslac dwojke
                        > dzieciakow do takiej szkoly.

                        I tu akurat się mylisz, bo dzieci pani z Biedronki nie mają zamkniętej drogi do
                        niektórych szkół społecznych - co więcej przykłady tego są podane właśnie w tym
                        artykule. Oczywiście nie chodzi o to , że każdą pracownicę Biedronki stać na
                        sfinansowanie szkoły społecznej ale o pewne systemy stypendialne.

                        Napisałeś:
                        Ja nie twierdze, ze wszystkie szkoly spoleczne sa zle, chociaz w zyciu by mi nie
                        przyszlo wyslac tam dzieciaka.
                        I coś mi się wydaję, że odrzucasz szkoły społeczne/prywatne przede wszystkim z
                        powodu tego, że rodzice płacą tam za edukację swoich dzieci. Chętnie dowiem się
                        dlaczego? Z powodu snobstwa niektórych dzieci/rodziców? Bez przesady, w szkołach
                        państwowych też snobów nie brakuje a pokazanie w gronie rówieśników, że ma się
                        fajna komórkę jest łatwiejsze bo łatwiej w państwowych szkołach znaleźć tych co
                        nie mają żadnej.

                        • kretynofil Dobre pytanie... 07.04.09, 13:31
                          > I coś mi się wydaję, że odrzucasz szkoły społeczne/prywatne przede wszystkim z
                          powodu tego, że rodzice płacą tam za edukację swoich dzieci. Chętnie dowiem się
                          dlaczego?

                          Dlatego ze chocby na forum widac jacy sa ludzie, ktorzy "maja pieniadze" i jak
                          wychowuja swoje dzieci.

                          Uprzedzajac zarzuty - ja tez bardzo dobrze zarabiam, wiec oszczedz sobie.

                          Chodzi po prostu o ta niechec "zlotej mlodziezy" do otaczajacych ich ludzi, to o
                          czym masz nawet wzmianke w artykule - ze tolerancja dla obcych to jak
                          najbardziej, ale tolerancja dla polskiego wiesniaka - nie ma mowy!

                          Tobie moze sie wydawac ze to tylko taki maly wycinek calosci - ale tak naprawde
                          ci ludzie sa diabelnie ksenofobiczni, cholernie wyniosli i kompletnie zamknieci
                          w swoim "koleczku wzajemnej adoracji".

                          Taki gosc nie pogada z pijakiem na dworcu, bo bedzie sie nim brzydzil; taki nie
                          rozumie ze czasem ludzie smierdza, bo nie maja gdzie sie umyc; on mysli (jak na
                          tym forum widac), ze jak ktos nie ma na czesne, to znaczy ze na plazme odklada.

                          Sorry, ale ja bym nie chcial zeby moje dziecko wyroslo na kretyna, ktory mysli
                          ze wszyscy zarabiaja tak jak jego tatus - albo, w najlepszym razie, jesli nie
                          zarabiaja to dlatego ze im "sie nie chcialo". Jakbym uslyszal cos takiego od
                          swojego dzieciaka to by przez tydzien na dupie nie usiadl :)

                          Ja naprawde nienawidze w Polsce tego rozwarstwienia, totalnego braku kontaktu
                          "elit" z "plebsem", wywyzszania sie, kompleksow - a poki jeszcze w PL mieszkalem
                          to sie tego naogladalem od groma.

                          I naprawde wolalbym zeby moje dziecko nigdy nie wpadlo na pomysl, ktory
                          uslyszalem od swojej "lepszej bo spolecznej" kolezanki:
                          - dzieci alkoholikow sa uposledzone genetycznie i do niczego sie nie nadaja!

                          Pytania?
                          • dabud Re: Dobre pytanie... 07.04.09, 13:39
                            Do kretynofil:
                            Słuchaj, ja wiem o tym, że pomoc społeczna jest tak rozwinięta, że jeżeli ktoś nie chce żebrać na ulicach to da mu się pomóc, musi tylko tej pomocy chcieć. Więc jeżeli ktoś ode mnie żebra to mu grosza nie dam, bo nie bede popierał takiego czyjegoś sposobu na życie. Nie wiem czy znasz problem etatowych żebraków, co za te pieniądze sobie mogą wille za miastem postawić... Tylko trzeba przez 8 godzin troche sie poniżyć, ubrać w łachmany i wyciągać ręke, do tych którym się chce pracować. Każdemu da się pomóc, ale nie każdy chce, więc jeśli nie chce to ja nie będe finansował jego niechcenia. Po szkołach społecznych ludzie wybierają "nieżyciowe" kierunki? nieżyciowe to one są dla tych co nie mają żadnych pasji i nie potrafią żyć, robiąc to co lubią. Bo nie pieniądze są najważniejsze, a to żeby czuć że sie dobrze przeżywa swoje życie.
                            • kretynofil No wlasnie... 07.04.09, 14:15
                              Takich matolow jak Ty nienawidzilem w Polsce. Uslysza raz ze ktos zebrze
                              "zawodowo" i juz maja dla swojego skapstwa dozywotnie usprawiedliwienie.

                              Nawet sobie nie zdajesz sprawy z tego jak bardzo symptomatyczne jest to co
                              piszesz...

                              > Każdemu da się pomóc, ale nie każdy chce, więc jeśli nie chce to ja nie będe
                              finansował jego niechcenia.

                              Typowe gadanie szybkobieznego gowniarza.

                              Zegnam bez zalu.
                              • dabud Re: No wlasnie... 07.04.09, 14:30
                                Ale ja chętnie pomogę, ale w wyjściu z nędzy, a nie dalszym się w niej utrzymywaniu. W polsce pracuje ok.52% procent osób w wieku produkcyjnym, czyli każdy z nas pracuje na drugą, która mogłaby robić. Czyli można by mieć o 50% więcej pieniędzy z tej samej roboty, czyli mieć więcej na rozwijanie zainteresować, ale dopóki finansujesz osoby co nie pracują to w tym kraju nie będzie lepiej.
                                • kretynofil A srednia unijna to 65% 07.04.09, 15:53
                                  Wiec juz nie pitol.

                                  To normalne ze czesc ludzi nie pracuje, bo taki ich wybor. Moja zona nie
                                  pracuje, bo robi sobie teraz dluzsze wakacje - i zapewniam Cie ze nie pobiera
                                  zadnych zasilkow :)

                                  Powtarzam: nie masz pojecia o zyciu, znasz je tylko z opowiesci rodzicow, wiec
                                  to wszystko to bzdury...
                                  • dabud Re: A srednia unijna to 65% 07.04.09, 16:05
                                    Przynajmniej ich i moje życie nie jest bzdurą, więc się mylisz. Uogólniasz, jak każde twierdzenie przeciwnika, żeby móc je obalić i uważać się za najlepszego. Nie pracuje, a potem będzie narzekać, że emerytura mała.
                                    • kretynofil Boski z Ciebie matol :) 07.04.09, 17:07
                                      > Przynajmniej ich i moje życie nie jest bzdurą, więc się mylisz.

                                      Nie, dziecko. Mowie tylko ze nie mozna (jak twierdzisz) nauczyc sie zycia
                                      opierajac sie na opowiesciach innych. Trzeba je przezyc samemu.

                                      > Nie pracuje, a potem będzie narzekać, że emerytura mała.

                                      Nie bedzie, bo primo: ona juz wie ze zadnej emerytury nie zobaczy (Ty sie
                                      dopiero o tym przekonasz), secundo: ja tu jestem od tego, zeby ona miala
                                      dostatnie zycie dzis i za 40 lat - i zapewniam Cie ze bedzie bardzo dostatnie :)
                                      • dabud Re: Chyba z Ciebie :P 07.04.09, 18:02
                                        A Ty samemu przeżyłeś te patologie? Samemu skończyłeś edukacje w ciągu ostatnich dwóch lat żeby wydawać sądy o aktualnych szkołach? A może sam masz teraz kontakt z dziećmi we wszystkich szkołach? Więc Ty mi nie mów o życiu i jak je przeżywać bo zapewniam Cię, że przeżyłem o wiele więcej niż mógłby świadczyć mój wiek. Czyli w życiu trzeba spróbować żeby o czymś mówić? Czyli żeby mówić że heroina jest zła to powinienem ją spróbować... słuszne
                          • pagyo Re: Dobre pytanie... 07.04.09, 13:58
                            "Dlatego ze chocby na forum widac jacy sa ludzie, ktorzy "maja
                            pieniadze" i jak
                            wychowuja swoje dzieci."

                            ??? :))
                            Wystarczyło Ci tych parę słów na tym forum, żeby tutaj wszyskich
                            przebrzydłych "społeczniaków" rozgryźć ? Gratulacje Panie "Wszystko
                            wiedzący z góry najlepiej"!
                            • kretynofil Nie, na forum siedze duzo dluzej... 07.04.09, 14:13
                              I to nie jest kilka slow tylko kilkanascie tysiecy postow przeczytanych przez
                              ostatnich kilka lat. Do tego parenascie lat doswiadczen w Polsce (zarowno z
                              pozycji "wyzyn" i "nizin" spolecznych)...

                              A to ze Was moje wnioski bola - no coz, prawda ma to do siebie ze boli...
                              • pagyo Re: Nie, na forum siedze duzo dluzej... 07.04.09, 14:22
                                Ja ciebie też pozdrawiam :)
                          • pagyo Re: Dobre pytanie... 07.04.09, 21:41
                            "Chodzi po prostu o ta niechec "zlotej mlodziezy" do otaczajacych
                            ich ludzi, to o
                            czym masz nawet wzmianke w artykule - ze tolerancja dla obcych to
                            jak
                            najbardziej, ale tolerancja dla polskiego wiesniaka - nie ma mowy! "

                            Tak, za to w publicznych wielkomiejskich podstawówkach dzieci
                            kochają polskich wieśniaków, a pijakom na dworcu z dobrego serca
                            fundują setę i wdają się z nimi w miłe pogawędki :))

                            Ależ ty chrzanisz, A ja Ci odpowiem, że w publicznych szkołach
                            dzieciaki wyzywają tych nielubianych od wieśniaków, a pijaka i
                            żebraka sobie od czasu do czasu dla sportu niektórzy skopią. :)
                      • pagyo Re: Bogatych? 07.04.09, 13:21
                        Znam rodzinę , która miała w naszej szkole 3 dzieci. Matka nie
                        pracowała, ojciec pracował w pewnym momencie dorywczo, a nawet
                        pracujac na stałe żadnych kokosów nie zarabiał. Dla nich to był
                        ogromny wysiłek finansowy. Znam przypadki osób, które zalegały z
                        czesnym przez wiele miesięcy, ale cholernie im zależało.
                    • kretynofil I jeszcze wyjasniajac: 07.04.09, 13:04
                      Masz TOPR-owca prawnika z wlasna kancelaria po studiach. Pewnie, ku*wa, ze
                      stypendium odlozyl :)

                      Masz tego misia od Nigdy Wiecej, ktory, jak rozumiem, tez na etacie robi? A
                      gdzie tam, zyje z fundacji :)

                      Masz jakiegos synusia, biedactwo, ktore sobie w pracy nie poradzilo, bo szef
                      krzyczal - i biedactwo w domu musi siedziec, na garnuszku rodzicow.

                      Normalnie sama biedota :)
                  • az100 Re: Aj waj, co Wasc prawisz? 07.04.09, 12:59
                    kretynofil napisał:


                    > Ja tylko kpie z tego durnego artykulu, ktory bierze sobie przyklad bogatych,
                    > ustawionych dzieciakow i pokazuje ze wyrosli na indywidualistow (chociaz to
                    > zaden indywidualizm, skoro polega na powielaniu zachowan grupy) i
                    > nonkonformistow (bo nie pracuja w korporacjach, skoro ich tatko ustawil) i w
                    > ogole sa tacy ach-och...
                    >

                    Fakt, że artykuł to klaka dla Bednarskiej ale... twoje posty można odczytywać
                    również jako wykpienie takiej postawy opisanej w tym artykule:
                    "Idą na staże i są zdumieni, że szef może podpisać ich pracę własnym nazwiskiem
                    albo że wyzywa kogoś od idiotów i jeszcze retorycznie pyta, czy był niegrzeczny"
                    Coś nie chce mi się wierzyć, że uważasz podpisanie czyjejś pracy własnym
                    nazwiskiem za normalne.
                    KAŻDA szkoła powinna uczyć również elementarnej uczciwości i społeczna, i
                    prywatna, i publiczna.
                    • kretynofil Alez oczywiscie... 07.04.09, 13:08
                      > KAŻDA szkoła powinna uczyć również elementarnej uczciwości i społeczna, i
                      prywatna, i publiczna.

                      Tak, masz racje. Ja jednak nie zauwazylem zeby w szkolach publicznych byl
                      przedmiot "jak podpie*dolic komus efekty jego pracy".

                      Tu nie o uczciwosc chodzi, tylko o nianczenie matolow - bo gosc mial prawo sie
                      wkurzyc na szefa ze ten ukradl jego prace, ale zalamac sie z tego powodu?

                      No ratunku! Nigdy go nauczyciel nie uwalil dla wlasnego widzimisie? Nigdy w
                      zyciu nie spotkala go trudna, niesprawiedliwa sytuacja? Wszyscy mu tylek i nosek
                      podcierali?

                      To co to za brednie ze w tej szkole sa jakiekolwiek wymagania?

                      Pic na wode i fotomontaz.
                      • dabud Re: Alez oczywiscie... 07.04.09, 13:16
                        przedmiot jak podpi*rdolić komuś wyniki jego pracy to nie jest przedmiot lekcyjny, to jest rzeczywistość na przerwach - jeżeli jesteś na tyle debil, że zrobiłeś wypracowanie/zadania/obliczenia i powiedziałeś komuś, że je zrobiłeś to pół klasy przyjdzie do Ciebie żeby spisać - a jak nie dasz toś cham i prostak i opinie Ci taką za plecami zrobią, że z nikim już nie porozmawiasz, a tylko Cię gnoić będą. Jeżeli jesteś ambitny i w szkole nie jesteś po to żeby być, tylko żeby czegoś się dowiedzieć a zadania domowe robisz to szkoła publiczna nie dla Ciebie. One są dla dzieci co nie plamią swych rąk atramentem i wszystkie razem zawsze są nieprzygotowane i zawsze znajdą frajera od którego spiszą. Jeśli chcesz być taki, to szkoła publiczna dla Ciebie stoi otworem. Potem wyrastają - po prywatnej dzieci, które może i nie są przygotowane na ten brutalizm, ale z pasją i wartościami, co prawdopodobnie założą własną firmę, a publiczną opuszczą tłumy bez wartości i pomysłów, których celem będzie prowadzenie życia dalej jak to robili - czyli w pracy widzisz mnie 8 godzin, a jak na mnie nie patrzysz to nie bede robił i jeszcze Ci coś z biura ukradne, a o jakimkolwiek przejawie głębszej myśli zapomnij. To tak generalizując.
                      • az100 Re: Alez oczywiscie... 07.04.09, 13:26
                        kretynofil napisał:


                        > Tu nie o uczciwosc chodzi, tylko o nianczenie matolow - bo gosc mial prawo sie
                        > wkurzyc na szefa ze ten ukradl jego prace, ale zalamac sie z tego powodu?

                        Moim zdaniem całkowicie normalna reakcja: "Więc czasem z hukiem wylatują z pracy
                        albo rezygnują sami, gdy praca nie daje poczucia sensu." Nigdzie w artykule nie
                        było nic o jakimkolwiek załamaniu!!! I dlaczego uważasz, że jak ktoś nie zgadza
                        się na niegodziwość to jest matołem?


                        > No ratunku! Nigdy go nauczyciel nie uwalil dla wlasnego widzimisie? Nigdy w
                        > zyciu nie spotkala go trudna, niesprawiedliwa sytuacja?

                        Co to znaczy? Że szkoła POWINNA dla zdrowia psychicznego każdego ucznia raz na
                        jakiś czas "uwalić dla własnego widzimisię"?


                        > To co to za brednie ze w tej szkole sa jakiekolwiek wymagania?

                        Wymagania w szkole społecznej są generalnie takie same jak w państwowej. Trzeba
                        się uczyć i przyzwoicie zachowywać. W społecznej jeśli tych wymagań uczeń nie
                        spełnia to dyrektor i rada pedagogiczna mają istotny instrument: mogą takiego
                        ucznia pogonić. W państwowej praktycznie tego zrobić nie mogą - chyba, że sprawa
                        jest na tyle poważna, że miesza się w to policja.

                        • kretynofil Zatluke analfabete! 07.04.09, 13:38
                          > Nigdzie w artykule nie było nic o jakimkolwiek załamaniu!!!

                          Zatluke!

                          "Ojciec jednego z absolwentów Bednarskiej zastanawia się dziś, czy gdyby syn
                          chodził do szkoły, w której kradliby mu kanapki i lali w szatni, byłby
                          odporniejszy i na stażu, gdy szef podpisał jego tekst swoim nazwiskiem, zamiast
                          trzasnąć drzwiami, zacisnąłby zęby i spróbował jednak dostać tę pracę. A tak
                          załamał się kompletnie, obraził na rzeczywistość, bo w szkole nauczyli go
                          intelektualnej debaty, prawości, odpowiedzialności, ale nie nauczyli życia w buszu."

                          > I dlaczego uważasz, że jak ktoś nie zgadza się na niegodziwość to jest matołem?

                          Ktos kto ZALAMUJE sie pod naporem niegodziwosci, tak.

                          > Co to znaczy? Że szkoła POWINNA dla zdrowia psychicznego każdego ucznia raz na
                          jakiś czas "uwalić dla własnego widzimisię"?

                          Tak. Bo zawsze w koncu gdzies spotka czlowieka niegodziwosc - i warto sie na to
                          uodpornic.

                          > Wymagania w szkole społecznej są generalnie takie same jak w państwowej.
                          Trzeba się uczyć i przyzwoicie zachowywać. W społecznej jeśli tych wymagań uczeń
                          nie spełnia to dyrektor i rada pedagogiczna mają istotny instrument: mogą
                          takiego ucznia pogonić.

                          Uczyc? Czego?! Jak nieciekawe, to robic nie trzeba:

                          "Jak człowiek w trakcie doszedł do wniosku, że studia są nieciekawe albo że nie
                          ma nic interesującego do powiedzenia w doktoracie, to to rzucał."

                          "Znajoma dostała telefon ze szkoły, że jej syn nie będzie klasyfikowany, bo od
                          tygodni nie przychodzi na lekcje." - tu zdziwienie matki dzieciaka z
                          spolecznego, ze trzeba chodzic do szkoly!

                          > W społecznej jeśli tych wymagań uczeń nie spełnia to dyrektor i rada
                          pedagogiczna mają istotny instrument: mogą takiego ucznia pogonić.

                          Oczywiscie. W teorii. Tak jak w panstwowej. W teorii.

                          A kapucha nie smierdzi...
                          • dabud Re: Zatluke analfabete! 07.04.09, 13:45
                            Do kretynofil: Uważam, że starasz się krzewić poglądy życiowe - pobijmy go jeszcze w szkole, najlepiej na każdej przerwie bo w życiu napewno ktoś mu nie raz będzie chciał komórke ukraść to niech się przyzwyczaja. Do tego wymuszajmy od niego po złotówce codziennie za to, że żyje, przez całe życie państwo będzie od niego wymuszać pieniądze. Czy tak wg Ciebie ma wyglądać szkoła?! Moim zdaniem to powinna być ostoja, która uczy dzieci ucziwości, pasji, rozwija zainteresowania, daje podstawy moralności. Jeżeli wszystkie dzieci by się tak uczyły to nikt by niego nie oszukiwał. Ale skoro znajdzie się jeden oszust, to twoim zdaniem lepiej wszystkich wychować na oszustów, bo w ten sposób będą oszukiwać by nie zostac oszukanym. Twoje poglądy do mnie nie przemawiają, bo nie jesteś dla mnie osobą która szanuje wartości - jesteś osobą typu, że skoro ktoś kradnie, to też będziesz kradł, bo przecież policja jest nieudolna. Przynajmniej taki wniosek mi się nasuwa po przeczytaniu Twoich postów.
                            • kretynofil Glab jestes i tyle :) 07.04.09, 14:07
                              Daleki jestem od pogladow, ktore mi przypisujesz.

                              Mi chodzi tylko o to, ze dzieciaki z normalnych, panstwowych szkol wychodza
                              troche lepiej przygotowane do zycia. Nie maja taryfy ulgowej, musza umiec sobie
                              radzic - co nie oznacza, ze maja byc nieuczciwe. Maja byc odporne na
                              nieuczciwosc, a nie przekonane, ze ona nie istnieje.

                              Jak oczekujesz walki o uczciwosc od ludzi, ktorzy uciekaja w swoj wyidealizowany
                              swiat od niegodziwosci? Bo ja sobie nie wyobrazam.

                              A te cale brednie o zainteresowaniach skomentowalem juz gdzie indziej. To zadne
                              hobby, jesli jest uprawiane w grupie, pod naciskiem grupy rowiesniczej czy
                              nauczyciela - hobby to jest cos prywatnego, a nie moda obowiazujaca w szkole.

                              Tak wiec pluj na mnie ile chcesz, przypisuj mi dowolna bzdure i tkwij dalej w
                              samozadowoleniu. Niech Ci sluzy :)
                              • dabud Re: Glab jestes i tyle :) 07.04.09, 14:23
                                skończyłem szkoły publiczne, uprawiam żeglarstwo - znajdź mi mniej popularne hobby... Akurat szkoły państwowe nie powodują lepszego ogólnie przystosowania do życia, bo niektórzy dochodzą do wniosku, że to im się należy. Skoro wyrzucić ich się nie da tylko każdy przepycha problem do następnej klasy, skoro nie musze sie uczyć bo mogę ściągać, a dla nauczycielem jestem jednym z wielu to przecież mogę tak całe życie. I w ten sposób powstają ludzie którzy nie będą pracować, bo zasiłek należy się każdemu, a jak dobrze oszukaja to będą mieli dożywotnią rentę. Ja takiego świata nie chce i nie chce żeby tak kształcano w przyszłości moje dzieci. Teraz jestem na studiach i upupianie w gimnazjum nic mi nie dało.
                                • kretynofil Aaaa, na studiach jestes? 07.04.09, 14:28
                                  To co Ty, synek, wiesz o zasilkach, o ludzkich dramatach?

                                  Gowniarz jestes i tyle, nie rozumiesz czym jest zaklety krag patologii - to i
                                  pieprzysz trzy po trzy.

                                  Moze kiedys dorosniesz, zrozumiesz ze zycie nie jest takie proste jak tatko
                                  uczy, moze zobaczysz ze niektorzy maja wieksze problemy niz to czy placa na
                                  czyis zasilek.

                                  Czego Ci szczerze zycze...
                                  • dabud Re: Aaaa, na studiach jestes? 07.04.09, 14:35
                                    Mimo młodego wieku mam doświadczenie życiowe. Z mojej podstawówki równieśnicy siedzą w więzieniach, kilku z mojej klasy. Powiedzmy, że potrafie patrzeć i słuchać i orientuje się w niektórych sprawach i z zewnątrz widać wszystko jak na dłoni, a z środka nie widzi się więcej niż naokoło siebie. I wiem, że patologia w domu będzie się zapętlać jeżeli nie przerwie się jej z zewnątrz odpowiednio szybko.
                              • titta Re: Glab jestes i tyle :) 07.04.09, 14:30
                                Problem w tym, ze twoje poglady opieraja sie na zlych zalozeniach.
                                Np. na tym, ze w szkolach spolecznych jest taryfa ulgowa. W
                                niektorych pewnie jest ale nie we wszystkich. A jak ktos
                                chce "zalatwiac" sprawy za swoje dziecko i trzymac je pod kloszem,
                                bedzie to robil niezaleznie od szkoly.

                                Co do twojego podejscia do hobby to podobne prezentowal moj byly. Az
                                do mometu, gdy nie zaczal zarabiac wystarczajaco aby go na te "mody"
                                bylo stac. Wtedy nagle okazalo sie, ze jednak pewne rzeczy sprawiaja
                                autentyczna przyjemnosc :)
                                • kretynofil Rece opadaja... 07.04.09, 15:08
                                  Ludzie, Wy wroccie do tych swoich prywatnych szkolek, w ktorych dostaliscie
                                  dyplomy... z reklamacja, ze Was czytac nie nauczyli.

                                  > Co do twojego podejscia do hobby to podobne prezentowal moj byly. Az do
                                  mometu, gdy nie zaczal zarabiac wystarczajaco aby go na te "mody" bylo stac.
                                  Wtedy nagle okazalo sie, ze jednak pewne rzeczy sprawiaja autentyczna przyjemnosc :)

                                  Rozumiem ze Twoj maz jest gadzeciarzem. Gratuluje. To nie hobby mu sprawia
                                  przyjemnosc, tylko jego koszt i urojona dzieki temu jego "elitarnosci" - ale to
                                  tylko uwaga na marginesie.

                                  Ja jednak pisalem o innych "modach" - o tym ze nagle cala klasa oglada
                                  Feliniego. To jedno z tych hobby do ktorych nie potrzeba zadnej kasy - ale ze
                                  cala klasa oglada to z zaciekawieniem to nie uwierze...
                                  • titta Re: Rece opadaja... 07.04.09, 15:36
                                    > Rozumiem ze Twoj maz jest gadzeciarzem. Gratuluje. To nie hobby mu
                                    >sprawia przyjemnosc, tylko jego koszt i urojona dzieki temu
                                    >jego "elitarnosci" - ale to tylko uwaga na marginesie.

                                    che, che...ktos tu mowil, o umiejetnosci czytania?
                                    Maz? A przyjemnosc mu sprawia, tylko wczesniej kasy bylo mu szkoda,
                                    zeby sprubowac.

                                    Zaznaczam, ze brak kasy to nic zlego. Tylko ze nie mowi sie, ze cos
                                    jest "be" tylko dlatego, ze nie mozna tego doswiadczyc. (To tak jak
                                    zakladac, ze...bo ja wiem?...pizza jest obrzydliwa i dla snobow, i
                                    pewnie ci co jedza kieruja sie moda a nie przyjemnoscia, tylko
                                    dlatego, ze do najblizszej pizzeri 100km. Wez jeszcze pod uwage, ze
                                    to co ktos uwaza za snobistyczne, dla drugiego moze byc
                                    najzwyklejsza oczywistoscia i czescia codziennego zycia.
                                    Nie o Feliniego mi chodzilo. Raczej o sporty i inne "zajecia
                                    dodatkowe". Feliniego trudno pod hobby podciagnac. Raczej pod cos co
                                    wypada obejrzec. Niezaleznie od zainteresowan.
                                    • kretynofil Powtarzam, sio do szkolki! 07.04.09, 15:43
                                      > Tylko ze nie mowi sie, ze cos jest "be" tylko dlatego, ze nie mozna tego
                                      doswiadczyc.

                                      Ale to do kogo? To do mnie? Nie rozumiem...

                                      > Wez jeszcze pod uwage, ze to co ktos uwaza za snobistyczne, dla drugiego moze
                                      byc najzwyklejsza oczywistoscia i czescia codziennego zycia.

                                      Nie, kobieto, nie na tym polega snobizm:

                                      pl.wikipedia.org/wiki/Snobizm

                                      Tego tez Was w szkolce nie nauczyli?

                                      > Feliniego trudno pod hobby podciagnac. Raczej pod cos co wypada obejrzec.
                                      Niezaleznie od zainteresowan.

                                      Jak ktos cos robi, "bo wypada" to jest snobem zgodnie z definicja na wiki...
                                      • dabud Re: Powtarzam, sio do szkolki! 07.04.09, 16:03
                                        Dajemy się kretynowi sprowokować i uważamy, że bycie snobem jest złe. Bardzo skutecznie kolo wszystkim wmawia, że są snobami, a snobem nikt nie chce być. Ale wystarczy mieć troche większe aspiracje, robić coś co dla niektórych jest już szpanowaniem i w oczach kretyna jesteśmy snobami, co powoduje zaprzeczanie... Dobry z Ciebie erystyk.
                              • meth.p Re: Glab jestes i tyle :) 07.04.09, 16:19
                                kretynofil napisał:
                                > Glab jestes i tyle :)

                                To samo w wielu innych postach, w wielu innych watkach...
                                Wkleje jeszcze raz:
                                pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_personam
                                Dla Ciebie chyba kluczowy argument w kazdej dyskusji. No ale jak on moze byc
                                niezasadny, wszakze Ty wszystko w zyciu juz przeanalizowales, a inni (kretyni)
                                nie, wiec ty lubiac obcowac z kretynami przy okazji chetnie wypominasz ich
                                nieoswieconosc, co w istocie dowodzi prawionych przez Ciebie racji.

                                Z kazdym przeczytanym postem zadziwia mnie Twoje zadufanie w sobie, przekonanie
                                o wlasnej praworzadnosci i nieomylnosci. Twoje poczucie wyzszosci, ktore pozwala
                                Ci kazdego kto Twoim zdaniem nie ma racji nazwac glabem, matolem lub gowniarzem.

                                Potrafisz wszystko powiedziec na temat szkol spolecznych, uczacych sie w nich
                                dzieci, bronic (przez nikogo nieatakowanych) dzieci ze szkol publicznych.
                                Jednoczesnie czerpiesz te wiedze z "dlugoletnich obserwacji" (nieudokumentowanie
                                czatowanie przed szkola?), a tak wlasciwie to krytykujesz artykul, a nie szkoly
                                spoleczne czy jej uczniow, ktorych nazywarz matolami, gowniarzami bogatych
                                dzieci itd. Twoja argumentacja jest tak niespojna, ze nie sposob jej obalic.
                                Liczba postow tak olbrzymia, ze ciezko na wszystkie odpisac.
                                Raz piszesz o tym, ze szkola nie swiadczy o czlowieku, a potem krytykujesz i
                                wyzywasz absolwentow szkol spolecznych (wlasnie na podstawie szkoly!). Wiecej
                                nie bede wdawal sie z Toba w dyskusje, bo Ty nie tego szukasz. Moja prywatna
                                opinia jest taka, ze jestes Pan po prostu trollem.

                                Zycze milego zycia i obiecuje dolozyc wszelkich staran, by nie odpisywac Tobie
                                wiecej. Ten post prosze rowniez potraktowac jako moja probe wyjasnienia (lecz
                                nie usprawiedliwienia) nagannego zastosowania inwektywy pod adresem kretynofila
                                w pierwszym poscie. Powodem byla ogromna irytacja jego proba zamkniecia
                                skomplikowanego problemu w dwoch zdaniach (oraz fakt, ze kretynofil sam do
                                takich inwektyw sie niejednokrotnie odnosi). Przyznaje jednak, ze bylo to
                                niepotrzebne i nieeleganckie, wiec urazonych przepraszam.
                                • kretynofil Sygnaturka, durniu... 07.04.09, 17:18
                                  Ja to o kretynach mam w sygnaturce, a nie "wypisuje w kazdym watku" :)

                                  Co do argumentow Ad Personam, gnojku, to sprawdz moze kto zaczal:

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=93773307&a=93776455

                                  Tak, brawo, to Twoj wlasny podpis :)

                                  To nie moja argumentacja jest niespojna - tylko Wasze kompleksy Was gryza. Ja
                                  wysmialem tendencyjny i glupi artykul, a stadko analfabetow po platnych
                                  szkolkach rzucilo sie do obrony ich bastionu, mimo iz nie zrozumieli moich
                                  intencji - i zaczelo sie wkladanie mi w usta slow ktorych nie wypowiedzialem,
                                  czepianie sie ze o pewnych rzeczach nie bylo w artykule mowy (nie pamietam kiedy
                                  ostatni raz musialem forumowiczom cytowac fragmenty artykulu - ale ponownie, nie
                                  na codzien dyskutuje z absolwentami prestizowych Szkolek Dansu I Lansu) - no i
                                  zrobil sie burdel.

                                  Przykro mi ze macie takie problemy z czytaniem, a kompleksy dorobkiewicza nie
                                  pozwalaja Wam odczytac prostych postow bez podtekstow - ale Wy sami swoimi
                                  wypowiedziami potwierdzacie to, co ja wiem o absolwentach "prestizowych SDIL" od
                                  dawna...

                                  A, i tak na marginesie - od wyzywania komus od trolli nie zrobisz sie madrzejszy :)
                          • troppo_bella Re: Zatluke analfabete! 07.04.09, 14:09
                            > "Znajoma dostała telefon ze szkoły, że jej syn nie będzie klasyfikowany, bo od
                            > tygodni nie przychodzi na lekcje." - tu zdziwienie matki dzieciaka z
                            > spolecznego, ze trzeba chodzic do szkoly!

                            Raczej zdziwienie, że przez te długie tygodnie nikt nie dał jej znać, że dziecko
                            wagaruje. Mnie to też szokuje.
                            • kretynofil Moze masz racje... 07.04.09, 14:17
                              Rzeczywiscie mozna to odczytac w taki sposob.

                              Jesli tak, to posypuje glowe popiolem - nie zrozumialem.
                            • meth.p Re: Zatluke analfabete! 07.04.09, 16:32
                              troppo_bella napisała:

                              Swietna ksywka ^^
                          • aiczka Re: Zatluke analfabete! 07.04.09, 18:01
                            > "Znajoma dostała telefon ze szkoły, że jej syn nie będzie klasyfikowany, bo od
                            > tygodni nie przychodzi na lekcje." - tu zdziwienie matki dzieciaka z
                            > spolecznego, ze trzeba chodzic do szkoly!

                            Przypuszczam, że chodzi raczej o zdziwienie, że telefon na temat
                            kilkutygodniowej nieobecności pojawił się tak późno.
                  • which Re: Aj waj, co Wasc prawisz? 08.04.09, 17:20
                    kretynofil napisał:
                    > Niemniej jednak brawo: Ty chyba najbardziej zblizyles sie do zrozumienia o co m
                    > i
                    > chodzi :)

                    Niech pamięć o Kunegundzie nigdy nie zaginie. Projekcja piękna rzecz.
                    Lecz trochę kiepsko bidulka skończyła...
            • lalalili Re: Inwestycja w dzieci, herbatko z mleczkiem? 07.04.09, 09:54
              Pragnę cię rozczarować, bo na Raszyńskiej jest podobnie tzn. są klasy ambitne,
              gdzie dzieci chcą i mogą się uczyć, i klasy gdzie dobry uczeń jest wyszydzany.
              Jak masz dziecko, które chce i lubi się uczyć lepiej wysłać je do któregoś z
              topowych gimnazjów państwowych.
              • dareko7 Re: Inwestycja w dzieci, herbatko z mleczkiem? 07.04.09, 10:05
                > Pragnę cię rozczarować, bo na Raszyńskiej jest podobnie tzn. są
                klasy ambitne,
                > gdzie dzieci chcą i mogą się uczyć, i klasy gdzie dobry uczeń jest
                wyszydzany.
                > Jak masz dziecko, które chce i lubi się uczyć lepiej wysłać je do
                któregoś z
                > topowych gimnazjów państwowych.

                Nie mam przeglądu wszystkich klas na Raszyńskiej, ale jedno wiem na
                pewno - jeżeli masz dziecko, które w państwowej podstawówce nie chce
                i nienawidzi się uczyć, lepiej je wysłać na Raszyńską, niż
                gdziekolwiek, bo nagle jakimś cudem dziecko zaczyna chcieć i lubić
                się uczyć.

                A z tezą o efekcie cieplarnianym dyskutowałabym, bo sporo dzieci,
                które trafiają do społecznych gimnazjów i liceów (w każdym razie
                dotyczy to tych, gdzie są stypendia) wcześniej zaliczyło twardą
                szkołę przetrwania w państwowych podstawówkach. W takiej szkole
                dowiadują się przynajmniej, że można też inaczej.
                • litylko Re: Inwestycja w dzieci, herbatko z mleczkiem? 07.04.09, 10:21
                  U nas zaszedł niestety efekt odwrotny. dziecko, które chciało i lubiło się
                  uczyć, przestało chcieć. Bo wstyd przed kolegami. Bo po co.
                  Piszę tu o Raszyńskiej.
            • raj001 Re: Inwestycja w dzieci, herbatko z mleczkiem? 07.04.09, 10:09
              > Skoro już tak i widzisz wszystko w bieli i czerni to czego uczą szkoły państwowe?
              >
              > Ano uczą, że nie warto być indywidualistą bo cię reszta uczniów za dziwaka
              > weźmie. Nie można się uczyć za dużo bo wyjdziesz, na kujona. Nie należy zadawać
              > pytań bo wyjdziesz na idiotę albo na pupilka pani.

              Widzisz, jak ktos tu atakował szkoły społeczne/prywatne to ich obrońcy - do
              których ty również się zaliczasz - od razu argumentowali, że nie mozna
              uogólniac, bo szkoły społeczne są rózne. A szkoły państwowe to niby wszystkie są
              jednakowe i można uogólniac, tak?
              Szkoły państwowe też są różne. Co więcej, w jednej i tej samej szkole znajdziesz
              lekcje, na które uczniowie chodza chętnie, na których mogą - i chcą -
              dyskutować, wyrażać swoje zdanie, gdzie odbywają się ciekawe, urozmaicone
              zajęcia, i takie, które sa smiertelnie nudne i od których dzieci najchętniej
              uciekłyby gdzie pieprz rośnie.
              Tak naprawdę WSZYSTKO ZALEŻY OD NAUCZYCIELA. Być może w szkołach społecznych
              proporcjonalnie łatwiej o nauczycieli którym "się chce", a nie olewają sobie
              wszystkiego z dołu do góry, i stąd cała róznica. Ale w szkołach państwowych też
              jest takich wielu.
          • pagyo Re: Inwestycja w dzieci, herbatko z mleczkiem? 07.04.09, 12:49
            Wybacz, ale uczenie dzieci snobizmu, alienacji, oportunizmu (tak!)
            to ma byc
            > dobra inwestycja?
            >
            > To ja wysiadam :)


            Co ty za bzdury wypisujesz ?! Mam dzieciaki w szkole społecznej i z
            całą odpowiedzialnościa stwierdzam, że to są twoje wymysły a nie
            prawda.
            • kretynofil Alez posluchaj... 07.04.09, 13:16
              ...ja ABSOLUTNIE nie twierdze, ze Twoje dzieci sa najmadrzejsze, najwspanialsze
              i w ogole wzor mlodziezy.

              Ja tylko twierdze, ze to nie zasluga platnej szkolki tylko co najwyzej Twoja wlasna.

              A tezy z artykulu, ze ludzie stamtad wyrastaja na jakichs wybitnych geniuszy to
              sobie mozna wetknac...

              Niemniej jednak te moje "wymysly" wzialem z artykulu, cytuje:

              "Dla Joanny szok drugi to były studia. W szkole w małej klasie każdy był trochę
              gwiazdą, kimś wyjątkowym i w tej wyjątkowości utwierdzanym. Gdy potem trafia się
              w anonimową masę, to boli."

              "Na Bednarskiej pielęgnowano w nas intelektualne snobizmy. Wypadało zarwać noc,
              żeby przeczytać książkę albo napisać esej w dwóch wersjach."

              WYPADALO!

              "Fakt, przyznaje Piotr Laskowski, absolwent Bednarskiej, a obecnie dyrektor
              Wielokulturowego Liceum im. Jacka Kuronia, po wyjściu ze szkoły wszystko może
              się wydawać trochę nieestetyczne."

              "Przymus odbierają jako gwałt emocjonalny i reagują buntem lub ucieczką. Więc
              czasem z hukiem wylatują z pracy albo rezygnują sami, gdy praca nie daje
              poczucia sensu."

              "W piątki wieczorami spotykaliśmy się u niego w domu i do rana dyskutowaliśmy o
              Fellinim czy Viscontim. Na uczelni w zasadzie nic się nie działo." (to moze maly
              geniuszek oportunista sam by cos zorganizowal - nie, on musi miec podane na tacy...)

              Wiec nie pitol, ze ja sobie wymyslilem ten snobizm, alienacje i oportunizm... No
              i pozdrow male geniuszki :)

              --
              Do dupy z takimi komentarzami.
              • pagyo Re: Alez posluchaj... 07.04.09, 13:35
                Ale ja mam na codzień styczność ze szkołą społeczną, czerpię wiedzę
                o niej nie z artykułów tylko z rzeczywistości.

                Co do artykułu. Ja rozumiem, że pewne sformułowania drażnią Twoje
                poczucie "sprawiedliwości społecznej" i nie lubisz zadzierających
                nos lalusiów,siedzących w kieszeni u bogatych tatusiów . OK. Może
                pani redaktor nieco tutaj przesadziła. Ja też nie chciałbym, żeby
                moje dzieciaki wyrosły na wyalienowanych snobów.

                Ale rozdzielmy pewne sprawy. nie da się ukryć, że nauczanie w szkole
                społecznej (ja mam póki co doświadczenia z podstawówki i gimnazjum)
                jest bardziej zindywidualizowane. Że uczniowie sa bardziej zachęcani
                do wypowiadania własnego zdania i że sie ich traktuje bardziej po
                partnersku niż w szkołach publicznych. Moge to na podstawie własnych
                (moich dzieci) doświadczeń potwierdzić. To źle ?

              • titta Re: Alez posluchaj... 07.04.09, 13:54
                Ty sie zdecyduj, czy walczysz ze szkolami spolecznymi czy z
                artykulem. Bo problemy jakiejs panienki opisane tam nie sa
                miarodajne. A wrecz przecza doswiadczeniu wielu osob.
      • forum_violin Re: szkoly dla gorszych 07.04.09, 12:25
        Szlag mnie trafia kiedy słyszę/czytam coś takiego... Ciekawe, że
        kryteria przyjęć do mojego liceum były bardziej rygorystyczne od
        tych do państwowego ogólniaka. Ciekawe, że moi rodzice przez 4 lata
        wypruwali sobie flaki, żebym uczyła się w szkole, gdzie uczą 4
        języków obcych i przygotowują pod konretne studia. Dziwne, że po
        moim liceum prawie cała klasa dostała się na wyższe studia. Nie
        twierdzę, że nie było osób, które kupowały sobie oceny, bo to
        nieprawda. Wszędzie zdarzają się takie osoby. U nas wszyscy
        wiedzieli kto zarabia na oceny nauką a kto ipeniędzmi tatusia i nikt
        tych osób nie traktował poważnie. Co więcej, nie były one raczej
        lubiane. Jeśli ktoś chwalił się kasą, to również był krzywo
        postrzegany. Teksty typu "szkola dla nadzianych osiołków" op prostu
        mnie obrażają. Nie znoszę generalizowania!
        Wracając do samego artykułu, to jakoś nie miałam problemu z
        przystosowaniem się do brutalnej rzeczywistości. U nas była to
        norma. Kto nie miał kasy jak lodu, nie cieszył się specjalnym
        poważaniem u dyrektora. Zawsze na wstępie rozmowy pytał kim są
        rodzice. Jak ktoś odpowiedział poniżej dyrektora firmy to
        słyszał "Eee tam..." itp. Fakt, poziom nauczania był wysoki i mało
        kto miał problemy z dostaniem się na studia czy ukończeniem ich.
        Inicjatywy indywidualne nie były raczej deptane, więc można się było
        rozwinąć (o ile miało się jako taką siłę przebicia). Nie było u nas
        natomiast nauczycieli "wielkiego formatu". Ceniłam najwyżej 3 osoby
        za profesjonalizm i wiedzę, tylko polonista sie wyróżniał
        osobowością. Utopia? Pełna wolność i demokracja? Taryfa ulgowa?
        Bzdura. "Nauczono ich, że każda władza musi zapracować na
        autorytet" - mrzonki. "Kierunek studiów wybierają często z czystej
        pasji, bez krzty praktycznego myślenia - w życiu.
        Szczerze mówiąc, jestem wdzęczna, że moja szkoła nie była rajem. Nie
        chroniono nas przed brutalnym światem, więc nie przeżyłam szoku
        podczas pierwszego starcia z panią z dziekanatu, nie dziwił mnie
        bałagan na uczelniach czy niekompetencja przełożonych w pracy. Licem
        skończyłam 9 lat temu i jestem wdzęczna rodzicom, że dali mi
        możliwość nauki w skzole, która przygotowuje do twardego starcia z
        rzeczywistością. Nie boję się raczej wyrażania własnej opinii i
        często sama wsadzam kij w mrowisko, bo cenię dyskusje i budowanie
        swojego własnego (i nie tylko) światopoglądu. Gdybym była w szkole
        opisanej w artykule, to po maturze poległabym pod butem pierwszego
        urzędnika czy pierwszego wykładowcy/ćwiczeniowca na uczelni, który
        zdeptałby mnie jak romactwo, którym według nich jesteśmy. Całe
        szczęście, po mojej szkole mam wytrzymałą skorupę. A patrząc co się
        dzieje wkoło mnie, jeszcze się wzmacnia.
        • titta Re: szkoly dla gorszych 07.04.09, 14:13
          No to ja bylam w szkole, z "utopijnymi" ideami. Wiadomo, ze cenne
          byly dzieci ludzi zamozych, bo szkola zawsze miala problemy
          finansowe, ale nie znalam nikogo kto oceny mial by kupowane. Jka sie
          nie uczyl, to szedl na odstral: bogaty czy biedny. Za to jak sie
          uczyl dobrze, bogaty czy biedny, mial ulgi w czesnym.
          Jakos na studiach nikt mnie i innych nie zadeptal. Nawet nie
          prubowal. Moze mialam szczescie. A moze usmiech i nie traktowanie
          swiata jako wrogiego i usilujacego skrzywdzic "malego robaczka"
          dzialalo?
          Wymiaklam dopiero przed perspektywa pracy z frustratami.
      • pagyo Re: szkoly dla gorszych 07.04.09, 12:41
        "Warto tylko zapamietac, ze do prywatnych szkol ida zwykle
        > uczniowie, ktorzy nie dostali sie do prestizowych liceow, a maja
        > kase, zeby placic za prywatna szkole."

        Tak ? Egzaminy na "Bednarską" odbyły się pod koniec marca. Do końca
        kwietnia trzeba zapłacić wpisowe. Więc jak mogą się tam dostać ci co
        się nie zdołali załapać do prestizowych liceów publicznych ? Skoro
        tam proces rekrutacji jeszcze nie ruszył. :)))


    • thegreatmongo Efekt cieplarniany 07.04.09, 08:26
      Tylko szkoly spoleczne!!! Od podstawowki po liceum. Jedyna ostoja normalnosci
      w tym kraju. Szkoda, ze tak wielu rodzicow to olewa i woli poslac swoje
      dziecko do osiedlowej szkoly z marginesem, zeby oszczedzic te 500 zl
      meisiecznie i kupic plasme, a potem beda narzekac, ze poziom nauczania slaby,
      a dziecko nie dostalo sie na studia..
      • ezri Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 08:42
        Naprawdę wydaje Ci się, że to z powodu innych wydatków/oszczędności
        ludzie nie posyłają swoich dzieci do takich inkubatorów kalek
        społecznych?
        Skończyłam podstawówkę na wsi (o zgrozo, co za wyrodni rodzice),
        później dobre liceum państwowe. Na wybrane studia dostałam się bez
        namniejszych problemów.
        Prawda jest taka: jak ktoś chce się uczyć, to nauczy się sam, a
        debilowi i łopatą do głowy się wiedzy nie nakładzie.
        • barry.the.babtist Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 09:04
          ezri napisała:

          > Skończyłam podstawówkę na wsi (o zgrozo, co za wyrodni rodzice),

          Całe szczęście dla ciebie, bo na wsi w szkołach panuje jeszcze jako taka kultura
          z racji tego, że część osób się zna. Mogło być gorzej - mogłaś trafić do szkoły
          "w mieście" gdzie panuje "dziki zachód"

          • ezri Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 09:09
            Do liceum chodziłam w dużym mieście i opiewanego przez
            Ciebie "dzikiego zachodu" jakoś nie doświadczyłam.
            Były koła zainteresowań, z wychowawczynią wychodziliśmy na pizzę (do
            dziś 10 lat po maturze od czasu do czasu ją odwiedzamy), panowała
            kultura i tolerancja.
            Wszystko zależy od nauczycieli (atmosfera, zainteresowanie
            problemami uczniów, rozwijanie zainteresowań) na jakich się rafi, a
            można trafić na bylejakość tak samo w szkole państwowej jak i
            prywatnej.
            • barry.the.babtist Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 09:12
              Cóż to było jeszcze przed reformą, która dopuściła wszystkich z urzędu do
              liceów, więc całkiem możliwe ;)
            • pagyo Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 13:48
              Liceum to inna bajka. Największym problemem jest chyba gimnazjum.
        • pagyo Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 13:04
          "Naprawdę wydaje Ci się, że to z powodu innych wydatków/oszczędności
          > ludzie nie posyłają swoich dzieci do takich inkubatorów kalek
          > społecznych?"

          Kalek społecznych ? Ho ho, co za zdecydowana diagnoza.

          Powiem tak. Życie nie kończy się na szkole. kalekę społeczną może
          wychowac równie dobrze szkoła państwowa - w końcu zależy to przede
          wszystkim od rodziców. Moje dzieci - uczniowie szkoły społecznej -
          uprawiają sport, jeżdżą na obozy nie tkwią pod żadnym kloszem, nikt
          ich od rówiśników "niespołecznych" nie izoluje.

          Mój syn spędził rok w państwowym gimnazjum sportowym. Ze szkołą
          społeczną - jeśli chodzi o możliwości dobrej nauki, poziom
          nauczycieli, ich gotowość pracy z uczniem nie ma porównania.
      • gotrek Pitu pitu 07.04.09, 08:51
        Faktycznie nieźle przesłodzone.

        Bierzemy co lepsze liceum społeczne, po czym porównujemy z
        przeciętną przeciętnością.

        Znam kilka liceów społecznych i faktycznie, rozwijają indywidualizm -
        np. ten zaangażowany antyfaszysta miałby się z kim ganiać, bo jakoś
        tak akurat poznałem sporo absolwentów tego typu szkół o poglądach
        skrajnie (LPR-skrajnie) prawicowych. To by był ubaw... W dodatku
        jakoś nie zauważyłem specjalnych problemów z adaptacją - najwyżej
        takie, że poszli na "niepraktyczne" studia i faktycznie, robią teraz
        coś innego. Tak że to sprawa absolutnie indywidualna. Jest jednak
        regułą, że szybsze znajdowanie się w życiu dotyczy zwykle tych,
        którzy nie mogą liczyć na pewną kaskę od rodziców.

        I pokazywanie absolwenta Eaton jako "standardu" nic tu nie zmieni.
        Artykul jest powierzchowny i mam wrażenie, że raczej opisuje czyjś
        krąg towarzyski, a nie prawdziwy przekrój społecznościowy
        absolwentów tego typu szkół.
      • kretynofil Hihihihi, absolwenci sie oburzyli :) 07.04.09, 08:54
        Sloooodkie :)

        Nie, drogie dziecie z "wyzyn spolecznych" - ludzie nie oszczedzaja 500 PLN na
        plazme, tylko na buty, wiec moze zamiast wozic sie bryka tatusia i fundowac
        dzieciom w Afryce szkoly (co jest szczytnym celem, nie przecze), przejedz sie
        kilkadziesiat kilometrow poza granice warszawki i zobacz tych ludzi co na
        "plazme" przyoszczedzaja 500 PLN miesieczne...

        Heh, dokladnie tak jak w artykule:

        "Dla uczniów szkół Stowarzyszenia Bednarska współpraca z ludźmi różnych kultur
        jest czymś oczywistym. Ale akceptacja dla polskiego wieśniaka? O, z tym może być
        już gorzej."

        Matolectwo do kwadratu, podlane sosem ze snoba prostego i wyobrazen o swiecie na
        poziomie krolewiatka :)
        • piggiback Re: Hihihihi, absolwenci sie oburzyli :) 07.04.09, 09:14
          Chodzilem do szkoły społecznej, nie daltego, że moi rodzice to krezusi, ale własnie dlatego, że moj ojciec był nauczycielem w państwojej szkole :). Nikt nam nie stawial ocen za kase (w III klasie liceum z 3 klas zrobiono 2 - tyle osob nie dalo rady i wylecialo). Nauczyciele byli rozni - ale trafilem na paru na prawde wybitnych, ktorych nie zapomnę. Dostalem sie na dobre studia i skonczylem je bez problemow. Jezeli bym mogl, poslalbym moje dziecko do takiej szkoly do ktorej chodzilem, pytanie, czy takie jeszcze bede za te "nascie" lat? Ja wiem, ze swojej bym nie zamieil na inna. Ot taka subiektywna opinia.
          • kretynofil Pytanie formalne: 07.04.09, 10:23
            > Nikt nam nie stawial ocen za kase (w III klasie liceum z 3 klas zrobiono 2 -
            tyle osob nie dalo rady i wylecialo).

            A lyzka na to "niemozliwe" :)

            Ja wariat jestem i ogolnie truskawki cukrem, ale takie pytanie mi sie nasuwa:
            skoro nie dali rady, to jak sie tam dostali? Az boje sie zapytac czy czasem nie
            za kase :)

            Ogolnie jednak sie zgadzam, nauczyciele tak jak szkoly sa rozni - i nic na to
            nie poradzimy. Nie zmienia to faktu, ze zaklinanie rzeczywistosci, tak jak w tym
            artykule, jest komiczne po prostu :)
            • titta Re: Pytanie formalne: 07.04.09, 11:24
              No wariat jestes. W przypadku niejednego dzieciaka okazywalo sie, ze
              podstawowke mozna przejsc jedynie na inteligencji, bez jakiejkolwiek
              nauki, pierwsza klase liceum wlasciwie z rozpedu tez. A potem
              okazywalo sie, ze dalej tak sie nie da. Byl placz i gwaltowne
              pikowanie ocen w dol "genialnego" dotad ucznia. Czesc zaciskala zeby
              i zaczynala sie uczyc, czesc wybierala "wolnosc" i leserstwo w
              panstwowych szkolach. U nas tez z 16 osob 5 odpadlo jak przykrecono
              srubki.
              • kretynofil No widzisz... 07.04.09, 11:40
                A ze znanych mi osob ci inteligentni i pracowici dostali sie do panstwowych
                liceow i teraz robia ciekawe rzeczy, a "inteligentni inaczej" czy po prostu
                leniwi (ale inteligentni), odpadli na egzaminach do dobrych panstwowych
                ogolniakow, trafili do szkolek prywatnych, potem kilka razy zmieniali studia - i
                na koniec robia bardzo ciekawe rzeczy...

                ...w firmach rodzicow.

                Bim bam bom.
                • titta Re: No widzisz... 07.04.09, 12:08
                  Widzisz, tylko egdzaminy do wspomnianej szkoly byly znacznie
                  trudniejsze niz do jakiejkolwiek publicznej (ci ktorzy odpadali, z
                  palcem w nocsie dostawali sie pozniej do "dobrych" liceow). O
                  przecietnych mowy nie bylo. W panstwowych liceach ci sami (albo
                  raczej tacy sami) ludzie sie po prostu dalej sie nie uczyli, bo i
                  tak bez tego wystawali ponad przecietnosc.
                  Z malo ktorego panstwowego liceum wynosilo sie trzy jezyki. Co nie
                  znaczy, ze takich liceuw nie bylo. Byly - zwykle male, w niewielkich
                  miejscowosciach.
                  O zmianach studiow nie slyszalam. Za to o dwuch kierunkach jak
                  najbardziej. W "firmach" rodzicow pracuja a jakze: na uczelniach, w
                  szpitalach, w kancelariach... czemu nie?
                  • li13 Re: No widzisz... 07.04.09, 13:27
                    "dwuch"????????????????????????????

                    Ale Ty chyba nie na polskiej uczelni, bo z jezykiem cos slabo po tej Twojej szkole niestety.
                    • titta Re: No widzisz... 07.04.09, 13:36
                      No nie na polskiej uczelni, nie. Ale to nie z powodu jezyka...

                      (Szkola tez niewiele poradzi jak dyslektyk dojdzie do wniosku, ze
                      jednak poprawna pisownia nie jest mu do szczescia potzrebna ;)


                • pagyo Re: No widzisz... 07.04.09, 14:09
                  kretynofil,

                  Ale egzaminy do dobrych społecznych liceów - przynajmniej w moim
                  mieście - są dużo wczesniej niż rusza rekrutacja do liceów
                  państwowych. I te egzaminy sa cholernie ostre. Po kilka osób na
                  jedno miejce. Więc ten tekst, że dostają się tam ci którrzy nie
                  zdołali się dostać do państwowych jest bez sensu.
                  • kretynofil Po kilka osob na jedno miejsce... 07.04.09, 15:48
                    ...za moich czasow to bylo na Archeologii - bo poszla plota ze tak mozna sie
                    najlatwiej wymigac od wojska.

                    Ilosc kandydatow o niczym nie swiadczy, ale ich jakosc - a zapewniam Cie ze
                    naprawde zdolni, pracowici uczniowie nie zawracaja sobie glowy wylegarniami
                    snobow...
                    • pagyo Re: Po kilka osob na jedno miejsce... 07.04.09, 16:27

                      Jeszcze raz powtarzam - egzaminy na Bednarską , czy Nowowoeijską w W-
                      wie są już teraz, na długo przed oficjalna rektutacją do liceów
                      publicznych. na Bednarską do 20 IV trzeba zapłacić 1 tys. PLN
                      wpisowego. Jeśli się wycofasz - przepada. Więc teza, że trafiają tam
                      ci którym się nie udało dostać do dobrych publicznych liceów jest
                      błędna. Poza tym Bednarska, czy Nowowiejska jakby nie patrzeć są w
                      ścisłej czołówce warszawskich liceów - tak mówia obiektywne
                      rankingi. I to pomimo tego, że Bednarska przyjmuje także dzieci
                      uchodźców, czy dzieci z różnymi "deficytami" - właśnie po to, żeby
                      promować wrażliwość i tolerancję.

                      Ty mnie zapewniasz ? :)) A ja właśnie mam przegląd w mojej szkole -
                      i nie potwierdzam twoich wniosków. Chyba, że znasz tych którzy
                      wystartowali na "Bednarskę" lepiej ode mnie, albo zakładasz, że z
                      założenia skończonymi matołami, bo tylko tacy tam startują :)
        • scibor3 Re: Hihihihi, absolwenci sie oburzyli :) 07.04.09, 09:44
          > Nie, drogie dziecie z "wyzyn spolecznych" - ludzie nie oszczedzaja 500 PLN na
          > plazme, tylko na buty, wiec moze zamiast wozic sie bryka tatusia i fundowac
          > dzieciom w Afryce szkoly (co jest szczytnym celem, nie przecze), przejedz sie
          > kilkadziesiat kilometrow poza granice warszawki i zobacz tych ludzi co na
          > "plazme" przyoszczedzaja 500 PLN miesieczne...
          >

          Lata lecą a świat ten sam. Czytałem kiedyś, nieco zapomnianą obecnie, książkę
          Jacka Londona o życiu w XIX wiecznym Londynie pt. Otchłań. Było tam piękne
          zdanie o setkach tysięcy wydanych lekką rączką "na nauczanie dzieci w Afryce";
          pieniędzy które wyciągnięto w bezwzględny sposób od angielskich biedaków.
          • kretynofil Wiesz co mnie rozbawilo, Scibor? 07.04.09, 10:03
            Ja tez czytalem w dziecinstwie Jacka Londona - podobne mamy poglady, podobne
            mielismy lektury.

            Przypadek?
        • titta Re: Hihihihi, absolwenci sie oburzyli :) 07.04.09, 11:14
          Ciekawe jak nieudacznik zyciowy, tak kretynofilku, widzi tylko
          czarne i biele. Ktos posyla dziecko do szkoly spolecznej? Wot,
          nowobogacki, i piec mercedesow ma. A w rzeczywistosci sa to dzieci
          tych, ktorzy sie troche do pracy przylozyli, nierzadko i urzednikow
          i nauczycieli, ktorzy dorabiaja ekstra, aby dziecku troche lepszy
          start zapewnic. W wielu szkolach osiol, chodzby bogaty, sobie po
          prostu nie poradzi. Szkoly spoleczne nie zawsze sa maszynka do
          zarabiania pieniedzy.
          • kretynofil Hihihi, o czerni i bieli juz pisalem :) 07.04.09, 11:36
            Zadziwiajace jest natomiast jak zakompleksieni ludzie uwielbiaja projektowac
            swoje wady na wszystkich wokol.

            Jesli zas chodzi o maszynki do robienia pieniedzy, to nie do mnie, bo ja o tym
            nic nie pisalem.

            A tak na powaznie: czy oprocz zadzierania nosa ucza Was tam w tych prywatnych
            szkolkach czytania ze zrozumieniem? Moze poczytaj sobie moje posty jeszcze raz,
            potem kolejny - i moze dotrze do Ciebie czego sie czepiam w artykule?
          • dabud Re: Hihihihi, absolwenci sie oburzyli :) 07.04.09, 13:27
            Osoby z którymi byłem w liceum, a skończyli gimnazjum i podstawówke społeczną to były głównie dzieci nauczycieli... Nauczyciele po prostu wiedzą jak wyglądają szkoły od środka i żaden z nich nie chce tego piekła zgotować własnemu dziecku.
        • li13 Re: Hihihihi, absolwenci sie oburzyli :) 07.04.09, 13:25
          Trudno mi sie nie podpisac pod opiniami Kretynofila.

          Dodam ze swej strony, ze widujac jak wykladowca na uczelni absolwentow szkol spolecznych i prywatnych w wiekszosci przypadkow (aczkowlek nie wszystkich) stwierdzam, ze poziom jest nieporownywalny a to co kupuja rodzice za czesne w wiekszosci z nich to jedynie ZLUDZENIE jak te dzieci wspaniale rozwijaja swoje zainteresowania, indywidualnosc itp. Tylko kurcze dlaczego tak z wiedza kiepsko stoja.

          Jestem absolwentka panstwowych szkol, bez problemu dostalam sie na dzienne studia renomowanej uczelnii przerazenie ogarnia mnie na mysl o produktach wiekszosci szkol spolecznych i prywanych - tak srednich jak i wyzszych niestety. LO Bednarskiej w szczegolnosci... Z ciekawosci, gdzie informacja o tym, ze tekst jest sponsorowany przez to liceum. Czyzby malo chetnych bylo w tym roku? ;-)
          • pagyo Re: Hihihihi, absolwenci sie oburzyli :) 07.04.09, 14:21
            Droga Pani,

            Alez mamy przecież od kilku lat obiektywny sposób oceniania szkół -
            poprzez testy po podstawówce, po gimnazjum.

            Poziom nieporównywalny ? hehehe, No to prosze mi powiedzieć jakim
            cudem spora ilość szkół społecznych - podstawówek, gimnazjów -
            zajmuje czołowe miejsca w rankingach szkół - przynajmniej w W-wie?
            Przekupują kuratoryjne komisje egzaminacyjne ? A "Bednarska" w
            ostatnim rankingu "perspektyw" zajęła 19 miejsce w W-wie, mając w
            składzie dzieci uchodźców. No to jak Pani ten poziom szkół
            niepublicznych mierzy, skoro obiektywne rankingi - przynajmniej w
            podstawówkach i gimnazjach - mówią co innego niż teza którąPani
            stawia.

            PS. Na Bednarską w tym roku było tak z 3-4 kandydatów na miejsce.
            • li13 Re: Hihihihi, absolwenci sie oburzyli :) 07.04.09, 14:36
              Alez ja sie w pelni zgadzam co do obiektywnego systemu oceniania szkol. I w wyniku ww wlasnie systemu porownuje poziom absolwentow szkol przede wszystkim panstwowych w renomowanych uczelniach panstwowych i wiekszosci absolwentow szkol prywatnych i spolecznych ktorych widze na uczelni prywatnej. To w zaden sposob nie podwaza Pana/Pani opinii o wiarygodnosci testow. Zwlaszcza ze z bardzo bliska znam system dzialania komisji egzaminacyjnej.

              Tylko ze rankingi dla mnie to teoria, a umiejetnosci neizbedne do studiowania to rzeczywistosc. Zeby byc dobrze zrozumiana podkresle - "studiowania" a nie "chodzenia na studia".

              Zaznaczam, ze nie twierdze ze wszystkie szkoly spoleczne czy prywante to dno. Jednak o Bednarskiej zdanie mam kiepskie. I 3-4 kandydatow to tez nie znaczy dla mnie "3-4 dobrych kandydatow".
              • pagyo Re: Hihihihi, absolwenci sie oburzyli :) 07.04.09, 16:34
                "I w wyniku ww wlasnie systemu porownuje poziom absolwentow szkol
                przede wszystkim panstwowych w renomowanych uczelniach panstwowych i
                wiekszosci absolwentow szkol prywatnych i spolecznych ktorych widze
                na uczelni prywatnej."

                No i tutaj chyba sprawa sie wyjaśniła. Pani pracuje na UCZELNI
                PRYWATNEJ. Wyjasnienie jest chyba proste. Większośc absolwentów
                Bednarskiej dostaje się na renomowane uczelnie PAŃSTWOWE, w tym
                większośc na Uniwersytet Warszawski - można to sprawdzić na stronie
                internetowej szkoły.

                bdnr.pl/content/view/375/1/
                Te osoby które trafiają na uczelnie prywatne to znikomy procent
                absolwentów Bednarskiej - prawdopodobnie to sąci najsłabsi. Ot i
                cała tajemnica.
                • li13 Re: Hihihihi, absolwenci sie oburzyli :) 07.04.09, 22:08
                  > No i tutaj chyba sprawa sie wyjaśniła. Pani pracuje na UCZELNI
                  > PRYWATNEJ. Wyjasnienie jest chyba proste. Większośc absolwentów
                  > Bednarskiej dostaje się na renomowane uczelnie PAŃSTWOWE, w tym
                  > większośc na Uniwersytet Warszawski - można to sprawdzić na > stronie internetowej szkoły.

                  Otoz wrecz przeciwnie - od 10 lat jestem wykladowca panstwowej szkoly wyzszej ekonomicznej, wiodacej w kraju. Oprocz tego zdarzylo mi sie miec rownolegle zajecia na innej, takze panstwowej uczelni. I jednoczesnie przez 8 lat ogladalam uczelnie prywatne. Zeby nie bylo nieporozumien, tam takze zdarzalo mi sie spotykac bardzo inteligentnych i pracowitych studentow, ale proporcja byla zgola odmienna.
                  • pagyo Re: Hihihihi, absolwenci sie oburzyli :) 07.04.09, 22:31
                    OK. W takim razie przepraszam, źle Panią zrozumiałem. Ale z
                    załączonego przeze mnie rozkładu uczelni na które idą ludzie z
                    Bednarskiej wynika, że uczelnie ekonomiczne to margines. Dominuje
                    UW. Może ekonomia nie pasuje do "profilu" Bednarskiej ? :)
          • valana Re: Hihihihi, absolwenci sie oburzyli :) 07.04.09, 15:37
            li13 napisała:

            > Trudno mi sie nie podpisac pod opiniami Kretynofila.
            >
            > Dodam ze swej strony, ze widujac jak wykladowca na uczelni absolwentow szkol
            spolecznych i prywatnych w wiekszosci przypadkow (aczkowlek nie wszystkich)
            stwierdzam, ze poziom jest nieporownywalny a to co kupuja rodzice za czesne w
            wiekszosci z nich to jedynie ZLUDZENIE jak te dzieci wspaniale rozwijaja swoje
            zainteresowania, indywidualnosc itp. Tylko kurcze dlaczego tak z wiedza kiepsko
            stoja

            Nie chciałbym generalizować, bo mogę wypowiedzieć się tylko o kilku przypadkach,
            które znam z autopsji.
            Doświadczenia z absolwentami szkół społecznych mam w miarę podobne- dobrze
            sprawdzają się w ogólnym dywagowaniu "co słonko widziało", jednak gdy pojawia
            się konieczność posłużenia się fachową wiedzą, sprawa ma się już zupełnie inaczej.
            Skąd wiem, że to akurat absolwenci szkół społecznych? Zazwyczaj staram się
            poznać moich studentów, to ułatwia późniejszą pracę.
      • raj001 Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:11
        Takie teksty to chyba może produkowac tylko ktoś, kto dzieci nie ma (a w każdym
        razie nie w szkole państwowej) i szkoły państwowe zna tylko z wyolbrzymianych
        opowieści powtarzanych na zasadzie "jedna pani drugiej pani".
      • wymiatator1 Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:54
        Jeśli dziecko jest zdolne to i po szkole rolniczej się na studia dostanie.
        • titta Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 11:30
          Po dobrej pewnie tak. Nie kazda szkola panstwowa jest "zla", tak jak
          i nie kazda niepubliczna jest "dobra". Przeraza tylko ilosc ludzi z
          pokrzywiona psychika, uwarzajaca szkole " za
          narzedzie "totalitaryzmu" i "przymusu".
          • madame_charmante Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 11:57
            Chrzanisz po prostu.
            Chodziłam do technikum, z gatunku takich egzotycznych lekko, a
            dostalam się potem na studia na uniwerku wroclawskim, na kierunek,
            gdzie były 4 osoby na jedno miejsce :-/
            Można? Można :-/
            • madame_charmante Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 14:16
              Przepraszam, pisałam do innego postu, a ty mi wyskoczylo :) ..
              ot ... zlośliwosc rzeczy martwych :)
        • valana Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 15:38
          wymiatator1 napisał:

          > Jeśli dziecko jest zdolne to i po szkole rolniczej się na studia dostanie.

          Znam całkiem sprawnego radcę prawnego (bez rodzinnych korzeni!) po technikum
          drzewnym (czy czymś w tym stylu).
          Zatem jak ktoś chce, to pewnie da radę.
    • robotkuchenny Efekt cieplarniany 07.04.09, 08:43
      To załóż szkołę w której nie liczy się kasa. I po co podjęłaś pracę
      gdzie tak marnie (gorzej niż w państwowej) płacili?
      A co do Bednarskiej to mnie nie dziwi, że absolwentom się nie układa.
      Póki tatuś z mamusią płacili to młodzi byli wyjątkowi i genialni.
      Teraz jak przydałoby się samemu na życie zarobić widać ile naprawdę
      są warci. To chyba oczywiste, że jak się komuś płaci to się wymaga.
      Rodzice płacili i chcieli mieć wyjątkowo mądre dzieci, więc to
      dostali. Teraz płaci szef i teraz to on oczekuje spełnienia swoich
      wymagań.
      • az100 Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 12:18
        robotkuchenny napisał:


        > Rodzice płacili i chcieli mieć wyjątkowo mądre dzieci, więc to
        > dostali. Teraz płaci szef i teraz to on oczekuje spełnienia swoich
        > wymagań.

        I w tym wszystkim nie ważne jest jak ten szef się zachowuje bo przecież na
        koniec miesiąca to ON rozdziela KASĘ, za którą później można posłać dziecko do
        szkoły prywatnej.
    • maroon Efekt cieplarniany 07.04.09, 09:14
      Przez 7 lat uczęszczałem do jednej ze szkół podstawowych STO. Czytając ten
      tekst, znalazłem w nim niewiele podobieństw do mojej szkoły. U mnie partnerstwo
      oznaczało, że nauczyciel może powiedzieć do ucznia "spadówa" albo "musisz sobie
      sam poradzić", kiedy ten przychodzi do niego z problemem (oczywiście nie każdy
      nauczyciel, ale większość miała takie właśnie podejście). Do tego szpanerstwo na
      każdym kroku, dziewczyny licytujące się na to, która ma droższe ciuchy itd.
      Przez lata rodzina posyłała mnie do tej szkoły wierząc, że to dla mnie dobre, a
      tak naprawdę dopiero kiedy pod koniec podstawówki przeniosła mnie do szkoły
      publicznej, odżyłem, znalazłem wielu przyjaciół, podczas gdy w szkole społecznej
      o przyjaźnie było trudno. Być może moja szkoła była niechlubnym wyjątkiem i inne
      tego typu placówki rzeczywiście uczą uczciwości, rozwijają zainteresowania, ja w
      każdym razie tego nie doświadczyłem.
      • titta Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:58
        Sa szkoly i szkoly, jak widac. Jak widac, rowniez w spolecznych
        szkolach moga pracowac ludzie bez klasy. To chyba kwesja rady szkoly
        jakie sobie grono pedagogiczne dobierze?
        Tez chodzilam do szkoly spolecznej (liceum). Nie malowalismy
        sparjem, nie mowililismy do nauczycieli na ty (ale i dla nauczycieli
        nie zawsze bylismy na ty!). Szkola nie byla rowniez idealna i
        zapewne nasz potencjal nie byl w pelni rozwijany (egzaminy byly
        trudne, wiec nauczyciele mieli czesto do dyspozycji ponadprzecietnie
        inteligentnych uczniow). To co jednak jaskrawo odbijalo nas od
        innych szkol, byl pewien poziom kultury i szacunek do siebie
        nawzajem. Na tyle ile wiem ludzie, ktorzy skonczyli liceum bez
        problemu radza sobie z zyciem.
    • rarely najwieksza krzywde jako mozna zrobic dziecku 07.04.09, 09:16
      to byc dla niego nadopiekunczym i stworzyc mu cieplarniane warunki

      najczewsciej ma sie je wtedy do konca zycia na karku
    • ichmordy Efekt cieplarniany 07.04.09, 09:24
      Ci ludzie odnieśliby od razu większy sukces gdyby uczono ich obrony
      przed oszustami ( w Polsce czujemy sie bezsilni bo sądy są czesto
      nieskuteczne) i wyzyskiem . No jak nauczyciele mogą dać sie tak
      wykorzystywać zbierając śmieci ? Albo dawanie bezdomnym coś za darmo
      np. zupy jest demoralizujące , czy nasz wysiłek jest nic nie wart?
      Należy pomagać innym ale nie tak bezinteresownie , nie mówie o
      skrajnościach kapitalistycznych (wyzysk , lichwiarstwo) . Szkoły
      powinny być społeczne a tutaj mieliśmy w komentarzu przykład
      dyktatorskiej szkoły w której jest się zmuszanym do wielu
      niechcianych rzeczy. Idąc dalej państwo społeczne jest lepsze od
      kapitalistycznego , nie mówie o skrajnościach dyktatorskich w
      których tylko elity mają sie dobrze. Ludzie dobrze wiedzą czego chcą
      a mądrzy ludzie powinni znaleźć kompromis między kapitalizmem i
      interesem społecznym bo przecież wszystkim dogodzić nie można.
      Dlatego PO jako krętacze , naciągacze , wyzyskiwacze nie powinni
      mieć prawa do zasiadania w sejmie ale byli sponsorowani przez samych
      siebie i różne szemrane biznesy. PiS natomiast skutecznością
      zaskakuje jednak nie zawsze tam gdzie potrzeba najbardziej , ma
      jednak zapędy dyktatorskie jednak z korzyścią społeczną coś jak
      monarchia w Anglii :) Najważniejsze to nie dać sie wykorzystywać a
      tego nie uczą w praktycznie żadnej szkole bo głównie tam są
      dyktatury.
      Uczniowie społecznych szkół nie ściągają dlatego mają lepszą wiedzę
      i łatwiej dostać się im na wybrany kierunek.A wiedza zawsze
      procentuje. Ściąganie miało być formą obrony umysłu przed
      komunistycznymi bredniami nauczanymi w szkole ale pozostało do dziś.
      I jakąś formą przetrwania dla słabszych jednostek ale czy musimy
      tolerować żeby im pomóc. Raczej nie :)
      Lepiej żyć troche biednie z przyjaciółmi niż być bogatym i mieć
      tylko przyjaciół naszych pieniędzy.
      Tacy kapitaliści wyzyskiwacze dlugo nie pociągną bo ludzie
      organizują sie społecznie , chociażby na tym forum dzieki
      internetowi :) Ale kapitaliści i na to znaleźli sposób got.pl/tygh33 żeby zbić was z właściwego tropu .
    • wuetend Efekt cieplarniany 07.04.09, 09:29
      nie moge sie oprzec wrazeniu podobienstwa tej dyskusji to dyskusji
      na temat: "blokowiska" vs "apartamentowce".
    • madame_charmante Efekt cieplarniany 07.04.09, 09:29
      Pitolenie kotka przy pomocy młotka! Każda, POWIADAM - KAŻDA, szkoła,
      która ma nie więcej niż 150 uczniów będzie szkołą dobrą.
      Pracuje w malutkiej, wiejskiej szkółce. W klasach średnio 15 dzieci.
      Bywają takie klasy, w których połowa dzieci ma problemy i
      teoretycznie , zgodnie z ogólną opinią o szkołach wiejskich,
      powinniśmy kształcić kretynów. Tymczasem w zeszłym roku w powiecie 2
      najlepsze szkoły to była nasza i jeszcze jedna, też mała wiejska
      szkólka. Miejskie molochy zostały kilometry za nami.
      Inne są też relacje z dziećmi w takich warunkach. One mnie znają, ja
      znam je. Wiem, kto się w kim kocha, komu choruje mama i komu rodzice
      się rozwodzą. Dzieciaki traktują mnie trochę jak przyszywaną ciotkę,
      znają moje dzieci, moj numer telefonu i profil na naszej klasie.
      Sielanka? Nie - NORMALNOŚĆ. I tak by było w wielu szkołach, gdyby
      dano na to dzieciom i nauczycielom szansę.
      Tymczasem preferowanym typem szkoły jest wielotysięczny moloch, w
      ktorym nikt nikogo nie zna, nikt nikogo nie lubi i nikt nie ma czasu
      dla dziecka. I tyle na ten temat.
      • titta Swieta prawda... 07.04.09, 11:58
        Jak wyzej.
        Nie wzne czy szkola niepubliczna czy panstwowa, wazne jakie sa
        rellacje miedzy ludzmi. W przypadku spolecznych czasem po prostu
        latwiej na stworzenie dogodnych warunkow. I tyle, tylko tyle.
        • az100 Re: Swieta prawda... 07.04.09, 12:25
          titta napisała:

          > Jak wyzej.

          Małe jest piękne. Łatwiej i dzieciom i nauczycielom. Tylko rodzicom/samorządom
          czasami trudniej bo mniejsza szkoła więcej kosztuje.
      • pagyo Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 14:40
        I dlatego właśnie w miastach jest popyt na szkoły niepubliczne -
        małe klasy, zindywidualizowane podejście do ucznia, brak
        anonimowości.
      • dawnotemuwkrakowie Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 15:29
        Efekt hartowania? Przygotowanie do życia? O czym te brednie?!

        Wiem jaki poziom reprezentują absolwenci dobrych szkół (nie ważne -
        państwowe/prywatne). Wiem jakim motłochem są ci co "ukończyli"
        słabe, w istocie przechowalnie dla szczeniaków. Co jest ważne?
        Nauczyciel jest ważny. Program nauczania jest ważny. I ważne jest
        aby szkoła nie była przepełniona. Aby nie było przyzwolenia na
        przemoc (w jakiejkolwiek formie), narkotyki i falę. Wtedy też nie
        będzie ściagania. Ostatecznie, jest taka nauka, pedagogika.
        Wystarczy trochę poszukać, poczytać, zobaczyć jak funkcjonowały
        różne szkóły w różnych czasach.

        Oczywiście. To może zaboleć - mając pieniądze można dziecko posłać
        do dobrej szkóły, a dobra szkoła da dobre wykształcenie, co da dobrą
        posadę... i koło się zamyka. To może zaboleć, jeżeli myśli się o
        tym "magicznym kręgu" jako o czymś, co nieosiągalne, dostępne tylko
        dla tych złych-bogatych-burżujów. I jeżeli zapomina się o tym, że te
        dobre wykształcenie - to także wysiłek ucznia. No, który z
        dyskutantów chciałby po kilkanaście godziń dziennie zakuwać? Ale
        Nobla to się dostać chce? Bydło. Tak można nazwać zwolnenników
        zamykania dobrych szkół - tylko dlatego że są lepsze od tych złych.
    • lalalili Efekt cieplarniany 07.04.09, 09:32
      Jest to artykuł o jakiejś zamierzchłej historii, kiedy "Bednarską" tworzyli
      idealiści i idealiści do niej chodzili. Mam obecnie dziecko w szkole na
      Raszyńskiej. I nie jestem zachwycona. Uczenie się nie jest w modzie, w modzie
      jest shisza i imprezki. Agresja werbalna jest na porządku dziennym, szpan też.
      Dzieci, którym brak pewności siebie (nieśmiałe, zakompleksione, z biedniejszych
      rodzin) często funkcjonują nieakceptowane na obrzeżach klasy. Nauczyciele też są
      różni, są mądrzy i z klasą, ale są i tacy, z którymi należałoby się jak
      najszybciej pożegnać. Nikt się z nimi jednak nie pożegna, bo w większości
      przypadków jest to kumpel kumpla. Z dziećmi jest tak samo: dzieciom "ludzi
      zasłużonych dla szkoły" czy celebrities wolno więcej niż Jasiowi Kowalskiemu.
      Na plus muszę jednak dodać, że moje dziecko szkołę lubi - aczkolwiek zapewne nie
      z tych powodów z których bym chciała.
      • qweq3 Re: Efekt cieplarniany 08.04.09, 00:42
        popieram Cie i pozdrawiam.

        Kazdy o tym mowi, niestety nie umiemy sie zjednoczyc i przeciwstawic temu
        dziadostwu :(

        pozdrawiam serdecznie, wiecej takich ludzi i wypowiedzi a moze ludzie zaczna sie
        wiecej zastanawiac !!
    • jan_dreptak Efekt cieplarniany 07.04.09, 09:40
      na razie interesują mnie podstawówki i gimnazja, dla SP w Warszawie
      wyniki egzaminów 6-klasistów są następujące, pierwsza szkoła
      państwowa to dopiero trzecia dziesiątka, początek tabeli i koniec to
      szkoły niepubliczne, środek państwowe,

      szkoły niepubliczne płacą około 30-50% więcej niż państwowe, z tym,
      że często nie przyjmują na etat tylko umowę o dzieło, czy płacąc
      więcej kupuje się lepszego nauczyciela, pewnie nie zawsze ale
      statystycznie raczej tak,

      oczywiście w biedronce też można kupić dobrego nauczyciela ale w
      większości będą to ci co się nie załapali do szkół niepublicznych
      • raj001 Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:17
        > na razie interesują mnie podstawówki i gimnazja, dla SP w Warszawie
        > wyniki egzaminów 6-klasistów są następujące, pierwsza szkoła
        > państwowa to dopiero trzecia dziesiątka, początek tabeli i koniec to
        > szkoły niepubliczne, środek państwowe,

        Uwierz, że te wyniki naprawdę o NICZYM nie świadczą. Dziecko tak naprawdę bardzo
        mądre (co wyraźnie widać w osobistym kontakcie) może mieć średnie wyniki na
        egzaminie.
        Ludzie mają bardzo dużą pokusę porównywania cyferek i bardzo wiele osób daje się
        na to złapać.
        • jan_dreptak Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:51
          raj001 napisał:

          > > na razie interesują mnie podstawówki i gimnazja, dla SP w
          Warszawie
          > > wyniki egzaminów 6-klasistów są następujące, pierwsza szkoła
          > > państwowa to dopiero trzecia dziesiątka, początek tabeli i
          koniec to
          > > szkoły niepubliczne, środek państwowe,
          >
          > Uwierz, że te wyniki naprawdę o NICZYM nie świadczą. Dziecko tak
          naprawdę bardz
          > o
          > mądre (co wyraźnie widać w osobistym kontakcie) może mieć średnie
          wyniki na
          > egzaminie.
          > Ludzie mają bardzo dużą pokusę porównywania cyferek i bardzo wiele
          osób daje si
          > ę
          > na to złapać.

          podziwiam argumentację, ponieważ nasz faworyt wypadł na egzaminie
          blado okazuje się, że cały egzamin był do kitu,

          oczywiście wyniki nie są wszystkim ale dosyć trafnie moim zdaniem
          pokazują zjawisko, cała góra i dół tabeli to szkoły niepubliczne,
          środek państwowe, czyli dzieci rodziców którym zależy bardziej, z
          reguły powyżej średeniej oraz absolutne matoły trafiają do szkół
          niepublicznych, średniacy do państwowych,

          ponieważ dla tych lepszych szkół niepublicznych średnia z egzaminów
          to być albo nie być selekcja odbywa się już przy przyjęciach i trwa
          cały czas, nawet przy 6-7 dzieciach w klasie szkole per saldo
          bardziej opłaca się pozbyć jednego nieuka niż zaniżyć średnią,
          zresztą zdarza się, że i rodzice potrafią wymusić na szkole
          usunięcie zaniżających poziom dzieci

          z kolei w szkołach państwowych jak się trafi jakiś gamoń i mieszka w
          rejonie szkolnym nie ma siły żeby go się pozbyć, jeden a czasami
          więcej gagtków z ADHD plus rozkoszna mamusia z tipsami i cały
          wysiłek dydaktyczny nauczyciela leży

          w oparciu o moje doświadczenie pozwolę sobie stwierdzić, do szkół
          niepublicznych chodzą inne dzieci
          • kretynofil Ale brednie :) 07.04.09, 11:22
            > ponieważ dla tych lepszych szkół niepublicznych średnia z egzaminów to być
            albo nie być selekcja odbywa się już przy przyjęciach i trwa cały czas, nawet
            przy 6-7 dzieciach w klasie szkole per saldo bardziej opłaca się pozbyć jednego
            nieuka niż zaniżyć średnią, zresztą zdarza się, że i rodzice potrafią wymusić na
            szkole usunięcie zaniżających poziom dzieci

            Jasne :)

            > z kolei w szkołach państwowych jak się trafi jakiś gamoń i mieszka w rejonie
            szkolnym nie ma siły żeby go się pozbyć, jeden a czasami więcej gagtków z ADHD
            plus rozkoszna mamusia z tipsami i cały wysiłek dydaktyczny nauczyciela leży

            No tak, bo wiadomo ze w szkolach panstwowych to same mamusie z tipsami, w kazdej
            klasie ADHD i cala edukacja lezy :) Och, jak pieknie byc mlodym i wierzyc w
            elitarnosc swojego ogolniaka :)

            Zrozum, synek, jesli dzieciak nie potrafi sie uczyc POMIMO kolegow z ADHD w
            klasie, jesli nie potrafi rozwijac wlasnego hobby bez nacisku snobistycznego
            srodowiska - to jest to zwykly tuman. Zadnym osiagnieciem jest "indywidualizm"
            polegajacy na kopiowaniu wzorcow z otoczenia, jak w opisanej w artykule szkolce.

            Teraz mi tak przyszlo do glowy - kiedys znalem naprawde inteligentnego skina -
            potrafil bronic swoich pogladow i powaznie o nich rozmawiac. Nie przekonal mnie,
            ale wzbudzil szacunek i cos na podobienstwo zrozumienia.

            Co ciekawe, wyksztalcenie mial zawodowe, rodzicow bezrobotnych, a wyslawiac sie
            potrafil naprawde porzadnie. I teraz jestem ciekaw czy taki czlowiek moglby
            zostac uczniem tej "oazy tolerancji, demokracji i otwartosci"?

            Coz, raczej nie sadze, bo "indywidualizm indywidualizmem, ale swiatopoglad musi
            byc nasz" jest z reguly mottem takich inkubatorow dla snobow...

            Za ChRL nie przekonasz mnie ze dzieciak, ktory chce sie uczyc i ktoremu rodzice
            przekazuja pozytywne wzorce wiecej osiagnie w szkolce prywatnej...
            • gotrek Szkoda że autorka... 07.04.09, 12:21
              ... tego "artykułu" zamiast zastanawiać się "co się stało z naszą
              (społeczną) klasą" nie wpadła na pomysł zastanowienia się nad tym,
              jak stopniowo upadają w Polsce klasyczne nauki ścisłe.

              Ja wiem, rozwijają sie kierunki telekomunikacyjne i informatyczne,
              ale to jednak nie nauka, tylko wyrobnictwo.

              I oczywiście wśród opisanych "społeczników" inżynierów (nawet takich
              od oprogramowania) na lekarstwo. Przypadek? ;)
              • li13 Re: Szkoda że autorka... 07.04.09, 13:32
                > ... tego "artykułu" zamiast zastanawiać się "co się stało z naszą
                > (społeczną) klasą" nie wpadła na pomysł zastanowienia się nad tym,
                > jak stopniowo upadają w Polsce klasyczne nauki ścisłe.

                O to to to własnie!!!
            • nstemi Re: Ale brednie :) 07.04.09, 13:57
              Odwrócę kota ogonem: "Za ChRL nie przekonasz mnie ze dzieciak, ktory chce sie
              uczyc i ktoremu rodzice
              przekazuja pozytywne wzorce wiecej osiągnie w szkółce prywatnej... "
              Za ChRL nie przekonasz mnie, ze dzieciak, który chce się uczyć i któremu rodzice
              przekazują pozytywne wzorce nie osiągnie wiele niezależnie od rodzaju szkoły.
              Oby nie była okrutną dżunglą.
              Wszyscy bazujemy na własnych doświadczeniach i przypomniało mi się moje liceum
              (dawne dzieje, szkół prywatnych nie było). Liceum najlepsze w mieście
              (największa zdawalność na studia). Też publiczne bo prywatnych nie było). Żeby
              zdać egzaminy na studia wszyscy biegaliśmy w grupach na prywatne lekcje, bo w
              szkole trzeba było zakuć i z tego było się odpytywanym. Wszyscy się dostaliśmy,
              i można rzec, że udało nam się to mimo nauki w państwowym liceum :-) I dopiero
              na tych prywatnych lekcjach naprawdę polubiłam fizykę i chemię...
            • dawnotemuwkrakowie Re: Ale brednie :) 07.04.09, 16:19
              Kretynoflaku, zrobimy eksperyment?

              Będziesz się musiał nauczyć prostej rzeczy (np. dopływów lewych
              jakieś rzeki w Azji). A ja będę stał nad tobą z elekryczną pałką i
              ładował cię co parę sekund. Gdybyś był giminazjalistą, to
              ograniczyłbym się do np. kłucia cyrklem w plecy. Ale jesteś
              karczycho - więc będzie porządny elektrowstrząs, trochę słabszy od
              tych, które dają kanadole na swoich lotniskach.

              Czy fakt, że będzie ci szło niezbyt dobrze wynikać będzie jedynie z
              tego, że nie potrafisz skupić się w stresie? Że jesteś mięczak? Że
              byłeś chowany pod kloszem? POMIMO tego że będę ci przeszkadzał
              powinieneś dać sobie radę, czyż nie tak kretyno-filko?

              Przykładzik drastyczny. Ale - nie do kretynki-filki lecz do
              pozostałych czytelników to piszę - jeżeli w szkołach dzieją się
              czasem takie rzeczy jak gwałty, jak molestowanie itd. itp. -
              kończące się także samobójstwami - to znaczy że jest dobrze, bo
              dziatwa się przygotowuje do dorosłego życia?!

    • olewus1 Milutki, sponsorowany artykuł. Wspaniali lludzie w 07.04.09, 09:43
      tych szkołach i nauczyciele. Bzdury, bzdury bzdury! 90% to matoły, którzy nie
      dostali się do przyzwoitych szkół ale starzy maja kasę żeby ocieplić i umilić im
      przegraną. Nie są w korporacjach...no jasne bo maja kasę starych i mogą sobie
      pozwolić na olanie wyścigu. A poza tym nie są wstanie do tego wyścigu dołączyć.
      Nie ze względu na szlachetność lecz przeciętność intelektualną. Są rodzynki jak
      wszędzie ale to tylko jednostki, których jest znacznie więcej w w szkołach
      państwowych. Straszna propaganda w tym artykule ale nie dziwi mnie to bo
      przecież jest niż a klienta trzeba ściągnąć.
      • troppo_bella Re: Milutki, sponsorowany artykuł. Wspaniali llud 07.04.09, 14:16
        Gwoli ścisłości: żadna z omawianych szkół nie ma problemów z brakiem chętnych.
        Przeciwnie, są tam tłumy chetnych na jedno miejsce. Reklama ani kryptoreklama
        nie jest im do niczego potrzebna.
        • olewus1 A ja myślałem, że młodziesz bardziej garnie sie do 07.04.09, 14:24
          nauki. Zapewne są wśród szkół prywatnych i dobre ale jest to garstka. Sukces
          dzieciaków je kończących jest dziełem ustawionych już rodziców w większości
          wypadków. Ale przecież to normalne każdy da swojemu dziecku najlepsze co może.
          Ja jednak z wyboru nie poślę dziecka do prywatnej szkoły. Będzie musiało później
          samodzielnie walczyć z podłym światem bo ja aż tak ustawiony nie jestem. Szkoła
          prywatna nie ułatwi mu tego.
          • pagyo Re: A ja myślałem, że młodziesz bardziej garnie s 07.04.09, 23:28
            "Sukces
            dzieciaków je kończących jest dziełem ustawionych już rodziców w
            większości
            wypadków."

            W jaki sposób ? Rodzic nauczy się za dziecko ? Przekupi komisję na
            egzaminie gimnazjalnym ? Załatwi dziecku dobra pracę ?

            Człowieku, nie masz pojęcia o czym mówisz chyba.
      • pagyo Re: Milutki, sponsorowany artykuł. Wspaniali llud 07.04.09, 14:45
        Gwoli ścisłości - w szkołach z artykułu egzaminy sa na długo przed
        rekrutacją do szkół publicznych - wpłaca się wcześniej wpisowe. Więc
        nieprawda jest że tam trafiają "spady" które nie dostały się ze
        szkół publicznych.
        • olewus1 Re: Milutki, sponsorowany artykuł. Wspaniali llud 07.04.09, 15:27
          A myślisz, że dlaczego są tam egzaminy wcześniej. No żeby milusińscy zaklepali
          sobie miejsce jak odpadną. Jakby chodziło o wybór egzaminy byłyby w tym samym
          terminie. I trafiają tam spady niestety. Ale wszystko gra bo jak skończą tę
          szkołę to będą wspaniałymi, wrażliwymi i mądrymi ludźmi.
          • pagyo Re: Milutki, sponsorowany artykuł. Wspaniali llud 07.04.09, 16:46
            Tak,

            I tymi "spadami" razem z przyjmowanymi za darmo dziećmi uchodźców
            Bednarska "wyrobiła" sobie 19 miejsce wśród warszawskich liceów. I
            później te "spady" dostaja sie w większości do najlepszych uczelni
            publicznych:

            bdnr.pl/content/view/375/1/
            Olewus,

            daj spokój.
          • pagyo Re: Milutki, sponsorowany artykuł. Wspaniali llud 07.04.09, 18:35
            Jesli zrobili taki wynik ze spadami - to to jest genialna szkoła po
            prostu ! :))
    • brms Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 09:47
      "w społecznych szkołach nauczyciele są lepiej opłacani, a więc mniej
      sfrustrowani. I to się im sprawdziło"

      Błąd logiczny. Najpierw pisze się o zaletach nieulegania panowaniu pieniądza,
      rezygnacji z pracy za dużą kasę, a następnie upatruje się frustracji z powodów
      ekonomicznych.
      Błąd merytoryczny. W liceum społecznym nauczyciel w Warszawie zarabia tyle samo
      co w dobrym liceum państwowym.
      • gonzo44 Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:04
        brms napisała:

        > Błąd merytoryczny. W liceum społecznym nauczyciel w Warszawie
        >zarabia tyle samo co w dobrym liceum państwowym

        to "dobrym" to chyba z rozpędu maślane do masła ? wydawało mi się,
        że stawki dla nauczycieli w państwowym liceum są regulowane
        państwowo, niezaleznie od tego czy dobre czy złe...
      • pagyo Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 14:48

        Błąd.

        Płace w szkołach społecznych ustala zarząd szkoły.I z reguły stara
        się, by były one lepsze niż w szkołach państwowych, żeby przyciągnąć
        lepszych nauczycieli.
    • 10svb "Rozpoznajemy się na kilometr" 07.04.09, 09:53
      Biedne dziewczę, dało się ugnieść jak plastelina na snobkę z Bednarskiej
      i jeszcze chyba poczytuje to sobie za powód do dumy...
    • gronostaj8 życie pod kloszem jest złe 07.04.09, 09:56
      ci ludzie chyba żyją w poczuciu że są kimś lepszym, a tu nagle spotkanie z rzeczywistością - szef każe pracować, na studiach każą się uczyć (i to nie tego czego ONI chcą?!). I nie bronię polskich kiepskich uczelni czy tymbardziej pracodawców, ale wytykam im niezaradność życiową.

      Życie NIE pod kloszem jest dobre bo:
      - uczy asertywności
      - że nie wszyscy ludzie są fajni
      - że większość ludzi w tym kraju chce nas oskubać i trzeba się nie dać

      W publicznej podstawówce mamy cały przekrój społeczeństwa - i dziecko powinno to społeczeńśtwo poznać. Jeśli dziecko dobrze się uczy to potem gimnazjum, liceum i studia to już inny świat (mała nieprezentatywna grupa inteligentnych ludzi).
      • mim288 Re: życie pod kloszem jest złe 07.04.09, 12:38
        "że większość ludzi w tym kraju chce nas oskubać i trzeba się nie
        dać" - żałosne, w zyciu nie chciałabym, bym moje dzieci miały taki
        stosunek do świata, byłyby nieszczęśliwymi, zakomopleksionymi,
        wietrzącymi wszędzie spisek i nielubiącymi nikogo dookoła. Jeśli to
        ma być DOBRE zycie nie pod kloszem to dzięki. Chodziłam do szkoły
        publicznej, gdzie miałam "cały przekróju społeczeństwa",
        szczegłonie rodzin z problemami. Nie wydaje mi się bym z tego
        powodu odniosła specjalne korzyści, albo by konieczny w życiu
        poziom asertywności był efektem tych doświadczeń. ZNawiasem mówiąc
        ludzie inteligentni to nie jest mała niereprezentatywna grupa,
        swiat nie składa sie z idiotów, którzy tylko mysla jak oskubać
        innych - nie nalezy sądzic innych po sobie.
        • qweq3 Re: życie pod kloszem jest złe 08.04.09, 00:41
          Sorry, ale ludzi inteligentnych jest moze 5%.
          Jesli bedziesz uczyc dzieci, ze wszyscy sa jak te 5% to dziekuje.
          Niestety nasz glupi rzad i media nastawiaja nas wrogo do siebie.
          Zamiast sobie pomagac to wzajemnie oskarzamy sie o nieuczciwosc i nie ufamy sobie.

          Tak wlasnie wyglada nasz swiat.

          A spisek wystarczy jeden, zalozony bardzo dawno i majacy wplyw na nas
          wszystkich. Moze gdyby kazdy chcial go przyjac do wiadomosci (ilosc argumentow
          jest porazajaca) a nie sie go bac (ze to wszystko jest klamstwem i nasz
          swiatopoglad sie walI) to moze udaloby nam sie udziec od tej niewoli.
    • socjopatka szkoły społeczne mogą być różne... 07.04.09, 10:00
      Ja nie mam najlepszych wspomnień ze spolecznej podstwawowki, do której
      chodziłam. nauczyciele byli nudni, tępili oryginalność, dzieci w klasie okrutne
      i banalne, a ogólny poziom nauczania był taki, że jak rodzice przenieśli mnie do
      zwykłej, państwowej podstawówki, to musiałam przez 2 miesiące nadrabiać. Właśnie
      tam poznałam, co to nauczycielska pasja, tam chodziłam na kółka zainteresowań i
      poznawałam pozaprogramową wiedzę. W społecznej podstawówce np. nauczycielka od
      muzyki mnie tępiła, bo lepiej grałam na pianinie niż jej córka :) W państwowej
      czułam, że doceniają moje umiejętności.
      Na pewno są różne szkoły, i społeczne, i państwowe, i ludzie będą się teraz
      prześcigać w przykładach (tak jak i ja, heh), ale sądzę, że sukces czy ucznia,
      czy całej szkoły, zależy od wielu różnych czynników, i upraszczanie, takie, że
      społeczne wychowują wrażliwców, a państwowe przyszłe szczury na korporacyjne
      wyścigi, albo że społecznie wypuszczają niedouczonych uczniów, a tylko państwowe
      mogą mieć przyzwoity poziom, jest właśnie tylko upowszechnianiem stereotypów.
      • pagyo Re: szkoły społeczne mogą być różne... 07.04.09, 14:50
        "Na pewno są różne szkoły, i społeczne, i państwowe, i ludzie będą
        się teraz
        prześcigać w przykładach (tak jak i ja, heh), ale sądzę, że sukces
        czy ucznia,
        czy całej szkoły, zależy od wielu różnych czynników, i upraszczanie,
        takie, że
        społeczne wychowują wrażliwców, a państwowe przyszłe szczury na
        korporacyjne
        wyścigi, albo że społecznie wypuszczają niedouczonych uczniów, a
        tylko państwowe
        mogą mieć przyzwoity poziom, jest właśnie tylko upowszechnianiem
        stereotypów"

        Pełna zgoda
    • duch-2 Wiem, że się czepiam, ale to też jest ważne... 07.04.09, 10:11
      Chciałbym zwrócić uwagę Pani Redaktor, która "popełniła" ten artykuł
      na jedną drobną rzecz - służbą ratowniczą, która działa w Tatrach,
      jest Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, w skrócie TOPR.
      GOPR funkcjonował w Tatrach do początku lat dziewięćdziesiątych. "W
      1990-91 roku członkowie Grupy Tatrzańskiej GOPR doprowadzili do jej
      odłączenia i zarejestrowania jako samodzielnej organizacji
      przyjmując historyczną nazwę Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie
      Ratunkowe z siedzibą w Zakopanem." - koniec cyt. za
      www.gopr.pl/index.php?action=sluzba&grupa=-1
      Pomylić GOPR z TOPR-em to chyba lekka przesada.
      • kretynofil Od razu przesada :) 07.04.09, 10:20
        > Pomylić GOPR z TOPR-em to chyba lekka przesada.

        Wielka przesada :) Najwazniejsze ze teza artykulu zostala udowodniona, szkola
        pochwalona, dzieci po glowce poglaskane.

        A fakty? A rzeczywistosc?

        Kto potrzebuje rzeczywistosci w swiecie "elit"? Im rzeczywistosc tylko
        przeszkadza, bo uwiera kiedy trzeba sie z plebsem spotkac :)
        • duch-2 Re: Od razu przesada :) 07.04.09, 13:29
          Wydaje mi się, że obecni i dawni ratownicy TOPR mogliby się zdziwić
          takim "połączeniem" dwóch nazw... Ciekawe swoją drogą, co na to ten
          młodzieniec, który chwile wolne od pracy w kancelarii prawnej spędza
          społecznie jako ratownik górski? O ile nie jest to postać fikcyjna,
          wymyślona doraźnie na potrzebę tego artykułu... ;))
      • az100 Re: Wiem, że się czepiam, ale to też jest ważne.. 07.04.09, 12:39
        duch-2 napisał:

        > Pomylić GOPR z TOPR-em to chyba lekka przesada.

        Pomylić TOPR z WOPR-em to dopiero byłaby przesada.
        • duch-2 Re: Wiem, że się czepiam, ale to też jest ważne.. 07.04.09, 13:32
          az100 napisał:

          > duch-2 napisał:
          >
          > > Pomylić GOPR z TOPR-em to chyba lekka przesada.
          >
          > Pomylić TOPR z WOPR-em to dopiero byłaby przesada.

          Co prawda, to prawda... :) Z drugiej strony, użycie właściwej nazwy
          organizacji ratowników górskich świadczyłoby, że Pani redaktor
          przynajmniej sprawia wrażenie, że wie, o czym pisze.
    • nauczyciel33 Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:17
      Uczę w panstwowym liceum.Na pierwszych zajęciach od razu mozna
      poznac dzieci ze szkół prywatnych i społecznych. Sa całkowicie
      niezorganizowane,nie rozumieją pojęcia punktualnośc, nie wiedzą, do
      czego słuzy legitymacja szkolna i że nalezy ja miec i to podbitą,
      nie znają dzienniczków ucznia.Rodzice nie przyjmuja do wiadomości
      obowiązku pisania usprawiedliwień.
      Nie potrafią zrobic nic sami z niczego, na przykład akcja zbiór
      uzywanych koców dla schroniska dla zwierzat- od razu mówią, ile
      potrzebują pieniędzy na drukownaie kolorowych plakatów, ile na
      bilety komunikacji, ile na taksówke na zawiezienie koców na
      miejsce.Dzieci po panstwowej szkole wiedzą, ze szkoła nie ma
      pieniedzy na nic i ochotnik pracuje na własna ręke i własny koszt.
      Przeraża ich liczba ucznió w klasie , 35 osob to dla nich dziki tłum
      i nie potrafią się odnaleźć w grupie. Na lekcjach czesto
      odpowiadają - teraz nie mam na to ochoty - bo tak im pozowlono w
      szkole prywatnej - nie chce mi sie, nie robię.
      Sa całkowicie nietolerancyjni - na wycieczke koniecznie do
      Disneylandu - podczas gdy czesc osob w klasie jest uboga. Nie widzą
      drugiego człowieka, sa zapatrzeni w siebie i skupieni na sobie.
      Dawniej wbijali się wmundurek danej szkoły (u nas szkoły społecznie
      mają specjalne mundury) i alienowali od otoczenia.
      Moge tak długo wyliczyć, zaobserwowałem,ze wlasciwie mają problemy
      przez całe 3 lata, rzadko trafia się osoba na tyle otwarta, aby
      dopasowała się do otoczenia, czyli szkoły panstwowej.

      Co do zarobków nauczycieli w prawtnych szkołąch - mają do wyboru,
      albo Karta nauczyciela, i wtedy niska pensja, ale wszelkie
      przywileje z Karty (np. pensja w czasie wakacji), albo umowa o
      pracę i wtedy gęba na kłódke i siedzieć cicho. Za ferie, wakacje
      zero pieniędzy, średnio dzieląc pensję na 12 miesięcy wychodza
      gorzej niz w panstwowej szkole.
      • olewus1 Nic dodać nic ująć! Nigdy nie poślę dzieciaka do 07.04.09, 10:31
        szkoły prywatnej. Szkoda czasu i za duże ryzyko, że odpadnie jak trzeba będzie
        na studia zdawać znowu bo mam nadzieje, że to wróci jako jedyna słuszna i
        sprawiedliwa selekcja pomijając łapówkarzy rzecz jasna ( o ile będzie w ogóle
        chciało iść na studia).
        • deptaczek Re: Nic dodać nic ująć! Nigdy nie poślę dzieciaka 07.04.09, 10:50
          Obie stromy dyskusji za dużo generalizują. A rzeczywistość jest bliższa krzywej
          Gaussa, niż wynikałoby to z Waszych wypowiedzi. Są szkoły dobre i złe po każdej
          stronie. Tak jak Ci bogatsi, których stać na wysyłanie dziecka do płatnej
          szkoły: są buraki i nie-buraki.
          Dlaczego niektórzy z Was z góry potępiają mnie i moje dziecko, które chcę wysłać
          do szkoły społecznej? Dlaczego uważacie, że wychowuję snobkę, która nic tylko
          będzie ciągnąć kasę od mamusi?
          Ja po prostu szukam dla niej dobrych warunków. Teraz chodzi do państwowego
          przedszkola, bo te są najlepsze. Za rok będę decydować, czy wysłać ją do
          najlepszej okolicznej państwowej podstawówki, czy jednak do społecznej - bo ma
          lepsze wyniki, i daje nie tylko wiedzę ale też umiejętności społeczne, takie
          które uważam za ważne.
          • kretynofil Przejdz sie do szkoly i pogadaj z dzieciakami... 07.04.09, 11:12
            ...jesli wyjdzie Ci ze bardziej pasuja Ci dzieciaki ze szkoly spolecznej, tam
            zapisz corke. Proste jak konstrukcja cepa.

            Nie zmienia to faktu, ze jesli jestes snobem, to bardziej przypadna Ci do gustu
            dzieciaki snobow - tak samo jesli jestes bardziej normalna, to wybierzesz
            normalne dzieciaki normalnych ludzi.

            I ja nie mowie w ktorej szkole bedzie tak a w ktorej tak - bo, jak slusznie
            zauwazylas, generalizowac nie mozna. Tak samo jak nie powinno sie pisac
            artykulow jak ten ktory komentujemy: jednostronnych, wrecz pochwalnych,
            pozbawionych cienia refleksji nad przedstawionym zjawiskiem.

            Powodzenia i wiecej dystansu do siebie :)
            • pagyo Re: Przejdz sie do szkoly i pogadaj z dzieciakami 07.04.09, 16:54
              Kretynofil,

              Ale postaw kropke nad i, bo jakoś tak nieśmiało napisałeś.

              Rozumiem, że niedwuznacznie dajesz do zrozumienia, że w szkołach
              społecznych - same snoby i żaden normalny rodzic swojego normalnego
              dziecka tam nie pośle ? Czy źle Cię zrozumiałem i nie jesteśz
              a'priori do żadnego typu szkoły z góry uprzedzony ? :)

          • olewus1 Re: Nic dodać nic ująć! Nigdy nie poślę dzieciaka 07.04.09, 11:23
            Snobizm mi nie przeszkadza bo uważam, że to jedyny sposób na kultywowanie
            pewnych wartości, które są deptane przez nowe zwyczaje poglądy itp. Jeżeli
            chodzi o te "lepsze wyniki" to chodzi o odsetek dzieci, które dostały się do
            dobrych gimnazjów (jeżeli te gimnazja są dalej społeczne to jaki odsetek z tych
            osób dostało się do liceum). Chodzi mi o to czy ta "lepszość" jest wyznaczana
            trendem prywatnych szkół aż do szkół wyższych czy jakością bezwzględną np
            najlepsze gimnazja i licea w mieście? Znam kilka osób z prywatnych szkół i ja
            uważam, że to jest najgorsze rozwiązanie.
            • pagyo Re: Nic dodać nic ująć! Nigdy nie poślę dzieciaka 07.04.09, 16:58
              Z mojej warszawskiej szkoły społecznej większość dzieciaków dostaje
              sie co roku do dobrych publicznych liceów - w tym do Staszica,
              Batorego, Hoffmanowej.
            • pagyo Czyli do tych szkół posyłają dzieci kretyni ? 07.04.09, 17:10
              Poza tym ja czegoś w twoim i przeciwników szkół społecznych nie
              rozumiem.

              Przecież te szkoły mogą funkcjonować tylko wtedy jeśli będą miały
              tzw. dobra markę. Rodzice zdecydują sia na płacenie za szkołę tylko
              wtedy, jeśli ta się bedzie się wykazywać dobrym poziomem nauczania i
              odpowiednim odsetkiem absolwentów dostających się do dobrych
              gimnazjów, czy liceów. Mogą decydować o tym i inne zalety, ale te
              edukacyjne są najważniejsz. Przecież od tego zależy być albo nie być
              tych szkół. Nikt przecież rodziców nie zmusi, żeby płacili za
              szkołę, która im wychowa i wykształci matoła.

              W moim gimazjum społecznym w III klasie dzieciaki mają 40 godzin
              tygodniowo lekcji, uważam to za przesadę, ale szkoła stara się jak
              najlepiej przygotować uczbniów do testu gimnazjalnego. Zapewniam, że
              nawet najbardziej oporny uczeń nie ma wyjścia.

              A z waszego rozumowania wynikałoby, że rodzice oddające dzieci do
              tych szkół są jakimiś kretynami. Płacą kupę kasy za nic. A ludzie
              zarzadzająy tymi szkołami to jacyś hochsztaplerzy, którzy muszą im
              zrobić niezłą wodęz mózgu wyciągając od nich kasę

              Przecież to się kupy nie trzyma !
      • wuetend Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:38
        czy nie dyskryminujesz przypadkiem dzieci, ktore przyszly z
        niepublicznych szkol?
        • olewus1 Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:49
          Krytyka to nie dyskryminacja.
      • aga1000 Ręce opadają 07.04.09, 11:30
        Po tym poście nauczyciela 33 właściwie po raz pierwszy przyszła mi do głowy
        myśl, zeby dzieci posłać do szkoły prywatnej. Tak jak chodzą do prywatnego
        przedszkola. Nie ma to nic wspólnego ze snobizmem tylko ze świetną opieką i
        warunkami jakie tam mają. Mam w głębokim poważaniu lekcje francuskiego czy
        gancarstwo (:-)) dla dzieci, ale fakt ile dzieci przypada na jedną panią, jak
        się bawią, jakie mają warunki i czy chętnie spędzają tam czas
        Wracając do postu. Jeśli brak pieczątek w legitymacji świadczy o
        niezorganizowaniu, kiepskie samopoczucie w 35 osobowym tłumie o braku
        umiejętności pracy w grupie (ja bym wymiękła, nigdy nie byłam w tak dużej
        klasie, na studiach grupy miały max 10 osób), umiejętność sprawnego liczenia
        kosztów to sorry ma być wada?! Rozumiem, że chodzi o to, ze bez dyskusji, na
        rozkaz pana nauczyciela bezmyślnie nie wykonały polecenia Ręce mi opadły.
        Nie wiem też co sugeruje nauczyciel a propos nauczycieli w niepublicznych
        szkołach? Że są gorsi od tych "publicznych" i do szkół prywatnych dostali się
        drogą selekcji negatywnej?
        • titta Re: Ręce opadają 07.04.09, 12:10
          No wlasnie dobry przyklad znieczulicy i kompleksow. Glodny nigdy nie
          zrozumie sytego.
          • aga1000 Re: Ręce opadają 07.04.09, 12:52
            Nie bardzo rozumiem. Skąd dość odważna teza o znieczulicy i kompleksach.? Znamy
            się? Może napisz konkretnie z czym się nie zgadzasz, chętnie podyskutuję, ale
            trudno mi odnosić się do anonimowych ataków ad personam.
            • titta Re: Ręce opadają 07.04.09, 14:35
              Alez nie twoich kompleksach (tylko tego nieszczesnego nauczyciela)!
              Po prostu ci przytaknelam.
              • aga1000 Re: Ręce opadają 07.04.09, 22:59
                Tak też pomyślałam,przeczytawszy Twoje posty. Za szybko mi się wysłało :-)))
                Pozdrawiam serdecznie
        • stanislaw32 Re: Ręce opadają 07.04.09, 14:20

          Dla mnie slowa nauczyciela sa bardzo przekonywujace.

          > Jeśli brak pieczątek w legitymacji świadczy o
          > niezorganizowaniu,

          Zgadza sie to jeden z przejawow braku zorganizowania, ktory moze miec
          konsekwencje dla dziecka rowniez poza szkola.

          > kiepskie samopoczucie w 35 osobowym tłumie o braku
          > umiejętności pracy w grupie

          To rowniez prawda. Chyba nie rozumiesz slowa tlum.
          Ja wole pracowac indywidualnie ale zycie jest takie ze czesto musze pracowac
          nawet w tak duzej grupie, jesli chce sie byc np kiedys szefem wiekszej firmy to
          trzeba byc w stanie poradzic sobie w takim "tlumie".

          > (ja bym wymiękła, nigdy nie byłam w tak dużej
          > klasie,

          To raczej swiadczy iz jestes osoba lekliwa.

          > umiejętność sprawnego liczenia
          > kosztów to sorry ma być wada?!

          Nauczyciel nie mowil o umiejetnosci sprawnego liczenia kosztow ale o tym ze
          dzieci te czuja ze pewne rzeczy im sie naleza. Bardzo latwo organizowac pomoc
          biednym kiedy na wszystko wyklada bogaty rodzic lub szkola -trudniej kiedy
          musisz sobie odmowic ze swojego kieszonkowego. I o to chodzilo nauczycielowi.

          > Rozumiem, że chodzi o to, ze bez dyskusji, na
          > rozkaz pana nauczyciela bezmyślnie nie wykonały polecenia

          Jezeli nauczyciel chce przepytac kilka osob na jednej lekcji (a wiec poswiecic
          Twojemu dziecku indywidualna uwage) to nie moze sobie pozwolic na to zeby jakas
          osoba odmowila bycia pytana bo nie ma takiej ochoty.
          Nie ma to nic wspolnego z wykonywaniem rozkazow ale z zasadami obowiazkowoscia itd

          Pozdrawiam
          • aga1000 Re: Ręce opadają 07.04.09, 23:11
            stanislaw32 napisał:

            >
            > Dla mnie slowa nauczyciela sa bardzo przekonywujace.
            >

            >
            > Zgadza sie to jeden z przejawow braku zorganizowania, ktory moze miec
            > konsekwencje dla dziecka rowniez poza szkola.
            Nie wydaje mi się. To tylko rozwija pamięć o absurdalnych skądinąd
            biurokratycznych wymogach.
            >
            > > kiepskie samopoczucie w 35 osobowym tłumie o braku
            > > umiejętności pracy w grupie
            >
            > To rowniez prawda. Chyba nie rozumiesz slowa tlum.
            > Ja wole pracowac indywidualnie ale zycie jest takie ze czesto musze pracowac
            > nawet w tak duzej grupie, jesli chce sie byc np kiedys szefem wiekszej firmy to
            > trzeba byc w stanie poradzic sobie w takim "tlumie".
            Wiesz, ja wiele lat pracowałam w mega korporacjach, więc doskonale znam słowo
            tłum. Nawiasem mówiąc ten tłum redukowano do jak najmniejszych i efektywnych
            zespołów projektowych, wychodząc z założenia, ze czym większy zespół tym większy
            bezwład. Nie wyobrażam sobie 35 osobowych grup w procesie edukacji. To nijak nie
            uczy pracy w grupie.
            >
            > > (ja bym wymiękła, nigdy nie byłam w tak dużej
            > > klasie,
            >
            > To raczej swiadczy iz jestes osoba lekliwa.
            Tak, strasznie lękliwa jestem. Wiele lat na stanowiskach kierowniczych w
            korporacjach notowanych na czołowych miejscach Forbes :-) a potem swój fajnie
            się kręcący biznes. Lękliwość jest na tej ścieżce mega pomocna :-)))
            >
            > > umiejętność sprawnego liczenia
            > > kosztów to sorry ma być wada?!
            >
            > Nauczyciel nie mowil o umiejetnosci sprawnego liczenia kosztow ale o tym ze
            > dzieci te czuja ze pewne rzeczy im sie naleza. Bardzo latwo organizowac pomoc
            > biednym kiedy na wszystko wyklada bogaty rodzic lub szkola -trudniej kiedy
            > musisz sobie odmowic ze swojego kieszonkowego. I o to chodzilo nauczycielowi.
            >Zupełnie inaczej to zrozumiałam. Ja-jako bardzo rozsądne podejście do projektu
            i umiejętność liczenia kosztów. rzadka umiejętność.
            > > Rozumiem, że chodzi o to, ze bez dyskusji, na
            > > rozkaz pana nauczyciela bezmyślnie nie wykonały polecenia
            >
            > Jezeli nauczyciel chce przepytac kilka osob na jednej lekcji (a wiec poswiecic
            > Twojemu dziecku indywidualna uwage) to nie moze sobie pozwolic na to zeby jakas
            > osoba odmowila bycia pytana bo nie ma takiej ochoty.
            > Nie ma to nic wspolnego z wykonywaniem rozkazow ale z zasadami obowiazkowoscia
            Doprawdy?!
            >
            > Pozdrawiam
      • titta Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 11:50
        Wlasnie dajesz genialny przyklad na nauczyciela, nie do konca
        rozumiejacego o co w nauce chodzi.
        - Dzienniczki ucznia w liceum? Dla 15-16 latkow? To chyba wiek, w
        ktorym nalezy uczyc ludzi odpowiedzialnosci za siebie, a nie skarzyc
        mamusi.
        -Oceniasz dzieciaki. Uwazasz, ze egoista jest dzieciak ktory chce
        jechac do disnailandu. tym czasem on w ogole nie musi miec
        swiadomosci, ze innych na to nie stac. Oderwanie od rzeczywisctosci -
        tak. Ale to jeszcze nie jest egoizm. I teraz twoim zdaniem jest
        pokazam mu jak sprawa sie ma, a nie zgnoic.
        35 osob to jest dziki tlum. Jak w takim tlumie masz znac swoich
        ucznow i pomoc im w nauce? W tym przypadku maja racje. Nawet na
        studiach, grupy na cwiczeniach sa mniejsze (albo jest kilku
        prowadzacych).
        -nie kazdy chce sie wtopic w szary tlum, nie kazdego marzeniem jest
        przcietnosc. I chwala tym ludzia za to.
        • olewus1 Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 12:47
          Nie można uczyć odpowiedzialności bez konsekwencji. Jeżeli nie skonfrontujesz
          zachowania dziecka z rodzicem to nie nauczysz odpowiedzialności. Chyba, że
          wierzysz, że 15 letni dzieciak sam z siebie będzie odpowiedzialny. Tak, egoista
          to jest taki ktoś kto dba tylko o siebie, swoje potrzeby i nie rozumie potrzeby
          i możliwości innych. U mnie w klasie było 32 osoby i nie jest to dziki tłum.
          Można było wybrać z kim chce się przebywać. A szkoła prywatna daje
          nieprzeciętność tyle, że w bardzo złym znaczeniu tego słowa.
          • titta Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 14:55
            Tak na marginesie: szkola spoleczna, to nie to samo co prywatna.
            • olewus1 Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 15:28
              titta napisała:

              > Tak na marginesie: szkola spoleczna, to nie to samo co prywatna.

              Co do kategorii uczniów to jest to samo. Cieniasy.
              • titta Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 15:40
                Jak ci to humor poprawi, bochaterze podworka :)
                • titta Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 15:42
                  bohaterze :)
              • pagyo Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 17:16
                Cieniasy ?

                I te cieniasy ze społecznych podstawówek i gimnazjum zajmują
                pierwsze miejsca w rankingach warszwawskich szkół. To jak to
                wytłumaczyć ?
      • dabud Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 13:01
        Chodziłem do państwowego liceum w moim mieście, drugie w niedawnym rankingu szkół w województwie śląskim. Na 32 uczniów połowa była z jednej klasy liceum społecznego. Nie byli jak pan pisze niepunktualni czy niezdyscyplinowali jak pan pisze. Niepunktualni byli Ci po publicznych gimnazjach, co przecież 5min spóźnienia to miał nauczyciel, więc wcześniej się nie przychodziło, a gdy nauczyciel nie zmuszał do przerobienia samemu całego podręcznika bo on nie zdążył, czy mu się nie chce i swojego przedmiotu nie traktował jako 45min straty czasu tylko z pasją, to oni to pasje przejmowali i byli najlepiej przygotowani na zajęcia. Dodatkowo przewodniczący też jakoś zawsze wypadał ze szkoły społecznej, dlatego że naprawde sie do tego nadawał. Z wycieczkami muszę się zgodzić - nie chcieli jechać do dziury tylko po to żeby nie miec przez 2 dni lekcji. Jeżeli jedziemy na wycieczke, to coś się ma na niej dziać i co najciekawsze sami planowali plan całej wycieczki. Nie mieli żadnego problemu żeby się zjednoczyć z resztą klasy. Myślę jednak, że to bardzo zależy od szkoły i nauczycieli - w mojej szkole nauczyciele sfrustrowani się zdarzali, ale reszta to byli pasjonaci, którzy zarażali entuzjazjem. Mój wychowawca genialnie nauczał przedmiotu zdawało by sie ciężkiego - bo fizyki i nie przymuszając, w klasie było 10 osób które potrafiły wygrywać konkursy fizyczne w województwie.
      • pagyo Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 15:01
        Panie nauczycielu,

        Chyba Pan myli szkoły prywatne ze społecznymi. W szkole społecznej
        nauczyciele mogą być członkami STO (organu prowadzącego szkołę) i o
        szkole współdecydować. Nie ma żdanego "gęba na kłódkę". Sa ważnym
        partnerem w dyskusjach o kształcie szkoły - przynajmniej tak jest w
        mojej szkole. Są opłacani lepiej niż w szkole publicznej - ale
        więcej się od nich wymaga. To jest taka różnica jak w państwowym i
        prywatnym przedsiębiortwie. Te prywatne są z reguły lepiej
        zarządzane :)

        Co do jakości absolwentów szkół społecznych. Widzę , że wiedza o tym
        do czego służy legitymacja szkolna, jest zdaje się dla Pana
        niezwykle ważna :). A na poważnie - strasznie Pan generalizuje.
      • dawnotemuwkrakowie Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 16:06
        > Uczę w panstwowym liceum.Na pierwszych zajęciach od razu mozna
        > poznac dzieci ze szkół prywatnych i społecznych. Sa całkowicie
        > niezorganizowane,nie rozumieją pojęcia punktualnośc, nie wiedzą,
        do
        > czego słuzy legitymacja szkolna i że nalezy ja miec i to podbitą,
        > nie znają dzienniczków ucznia.Rodzice nie przyjmuja do wiadomości
        > obowiązku pisania usprawiedliwień.

        Jako nauczyciel wyjaśnij nam wszystkim "DO CZEGO SŁUŻĄ PODBITE
        LEGITYMACJE SZKOLNE"? Bo ja nie rozumiem - może bez legitymacji
        szkolnej to gorzej się rozwiązuje zadania z chemii?

        Rodzice "nie przyjmują do wiadomości". Oj! Oj, oj, oj! Wiesz co ty
        możesz rodzicom tych dzieci? Nic nie możesz. A skoro nic nie możesz,
        to lepiej nawet nie próbuj - bo i po co? Myślisz że tanimi chwytami
        rodem z PRL dasz radę zastraszyć ludzi, którzy m.i. robią zwolnienia
        grupowe w swoich firmach? Nie rozśmieszaj nas.

        > Nie potrafią zrobic nic sami z niczego, na przykład akcja zbiór
        > uzywanych koców dla schroniska dla zwierzat- od razu mówią, ile
        > potrzebują pieniędzy na drukownaie kolorowych plakatów, ile na
        > bilety komunikacji, ile na taksówke na zawiezienie koców na
        > miejsce.Dzieci po panstwowej szkole wiedzą, ze szkoła nie ma
        > pieniedzy na nic i ochotnik pracuje na własna ręke i własny koszt.

        No, piękny przykład. Dzieci z dobrej szkoły SĄ W STANIE ZROBIĆ coś
        dobrego i nawet potrafią oszacować ile to konkretnie będzie
        kosztować. Dzieci ze szkół słabych mogą jedynie PRÓBOWAĆ COŚ ROBIĆ.

        > Przeraża ich liczba ucznió w klasie , 35 osob to dla nich dziki
        tłum
        > i nie potrafią się odnaleźć w grupie. Na lekcjach czesto

        No, dla mnie 200 osób to niewielka gromadka. Ale jeżeli uważasz, że
        35 szczeniaków łatwiej i lepiej czegoś nauczyć niż 15 sztuk - to
        nauczyciel z ciebie marny. Zresztą, jaki nauczyciel! Raczej cieć do
        pilnowania dzieciaczków. 35 uczniów to nawet nie minuta na jednego
        ucznia - bo trzeba: wejść, sprawdzić obecność, zapodać temat lekcji,
        przedstawić materiał i wyjść.
        • nauczyciel33 Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 23:54
          dawnotemuwkrakowie napisał:
          > Jako nauczyciel wyjaśnij nam wszystkim "DO CZEGO SŁUŻĄ PODBITE
          > LEGITYMACJE SZKOLNE"? Bo ja nie rozumiem - może bez legitymacji
          > szkolnej to gorzej się rozwiązuje zadania z chemii?

          Słuzy temu, że legitymacja, podbita, podpisana, niezjedzona do
          połowy przez psa, uprawnia do znizki na tramwaj, autobus itd. Mam
          wycieczke klasową PKP i oczywiscie kto musi dopłacić karę do biletu
          znizkowego? Ci po prywatnych.


          > No, piękny przykład. Dzieci z dobrej szkoły SĄ W STANIE ZROBIĆ coś
          > dobrego i nawet potrafią oszacować ile to konkretnie będzie
          > kosztować. Dzieci ze szkół słabych mogą jedynie PRÓBOWAĆ COŚ ROBIĆ.

          Dzieci z szkół państwowych (nie słabych, to nie moje słowa) nie
          próbują. One robią. Sa w stanie zrobić wszystko, załatwią przewóz
          kocy (mój autentyczny przykład) przez ojca, wujka, starszego brata.
          Dziecko po szkole prywatnej jest w stanie tylko wykręcic numer
          korporacji i zamowić taxi. To nie jest przejaw żadnych umiejętności.


          > No, dla mnie 200 osób to niewielka gromadka. Ale jeżeli uważasz,
          że 35 szczeniaków łatwiej i lepiej czegoś nauczyć niż 15 sztuk - to
          > nauczyciel z ciebie marny.

          Nie odnosze się do nauczania. Odnosze się do współpracy w grupie.
          Dzieci po prywatnych szkołach nie potrafią współpracowac z wiekszą
          liczbą ZRÓŻNICOWANYCH kolegów. 35 osób wokół nich jest dla nich
          trudnym do zrozumienia tłumem.

          Uważam, ze tytuł artykułu jest trafny - Efekt cieplarniany. Jak
          rosliny, co to rosną w cieplarni, pod szkłem, potem nagle ktoś
          sciaga osłone i rośliny zdychają.

          Wszystkim rodzicom polecam tak - podstawówka i gimnazjum, owszem,
          może być społeczne/prywatne. Ale liceum juz państwowe, aby dzieci
          przygotować do życia na studiach. A przed 1 wrzesnia DUŻO rozmawiać
          z dziećmi na temat, JAK będzie wyglądało życie w szkole panstwowej,
          aby zniwelowac opisywany przeze mnie szok przy przejściu -
          prywatne/państwowe.
          • pagyo Re: Efekt cieplarniany 08.04.09, 00:18
            "Dzieci z szkół państwowych (nie słabych, to nie moje słowa) nie
            > próbują. One robią. Sa w stanie zrobić wszystko, załatwią przewóz
            > kocy (mój autentyczny przykład) przez ojca, wujka, starszego
            brata.
            > Dziecko po szkole prywatnej jest w stanie tylko wykręcic numer
            > korporacji i zamowić taxi. To nie jest przejaw żadnych
            umiejętności."

            Pisze Pan "dzieci ze szkół prywatnych". A rozróżnia Pan jakoś szkoły
            prywatne od społecznych ? Ja mam cały czas wrażenie, że Pan
            strasznie generalizuje. W szkole społecznej w której są moje dzieci
            jest trochę projektów, w których dzieciaki wykazują się inicjatywą,
            inwencją i społecznym działaniem. Proszę mi powiedzieć, dlaczego w
            szkołach publicznych dzieci miałyby nabywać tych umiejętności z
            zasady w większym stopniu ?

            Będę nieco ironiczny - Zamówienie taxi nie jest przejawem
            umiejętności ? Przecież rozwiązuje problem :)

            Według mnie w liceum szok jest zdecydowanie mniejszy niż wcześniej,
            przynajmniej jeśli idzie o potencjalną agresję ze strony kolegów. A
            jedno liceum publiczne pod względem presji i stosunku do ucznia
            drugiemu nierówne. Jest w W-wioe np. taki Batory i jest Hoffmanowa.
            • nauczyciel33 Re: Efekt cieplarniany 08.04.09, 16:25
              pagyo napisał:

              > Będę nieco ironiczny - Zamówienie taxi nie jest przejawem
              > umiejętności ? Przecież rozwiązuje problem :)

              Gdy ma się niepotrzebne 200 zł na taksówkę bagażową, to owszem,
              zaden problem. I tego własnie uczą w szkołach prywatnych (czy
              społecznych, nazwa jest mi obojętna), jest kasa, jest wszystko,
              wycieczka, każda akcja i inicjatywa, gazetka szkolna, wystawa. Nawet
              mozna wspomóc WOŚP pieknym datkiem, albo umilić święta dzieciom z
              biednych rodzin.

              Jak kiedyś zabraknie kasy, dziecko zginie marnie.

              Pamietaj też, ze dzieci przed rekrutacją do szkoły
              prywatnej/społecznej są badane przez psychologa, więc wszyscy są
              bardzo podobni, odsiewa się przypadki inne niż wymarzony.

              Dlatego ten artykuł jest dobry, pokazuje kompletne niedostosowanie
              do zewnętrznego świata i brutalnych zasad tam panujących, amen.

              • pagyo Re: Efekt cieplarniany 08.04.09, 17:10
                "I tego własnie uczą w szkołach prywatnych (czy
                społecznych, nazwa jest mi obojętna)"

                A ja w tym co piszesz wyczuwam jakąś a'prioryczną niechęć. Mam
                wrażenie, że ty i tak będziesz wiedział swoje. Wyobraź sobie, że
                w "mojej" szkole społecznej dzieci , żeby zdobyć pieniądze np. na
                pomoc dla wiejskiej szkoły w jednym z biedniejszych regionów kraju
                same przygotowują np. ciasta, czy inne wykombinowane przez siebie
                rzeczy, które potem sprzedają na kiermaszach.

                "Pamietaj też, ze dzieci przed rekrutacją do szkoły
                > prywatnej/społecznej są badane przez psychologa, więc wszyscy są
                > bardzo podobni, odsiewa się przypadki inne niż wymarzony."

                Ty po prostu z góry WIESZ jak jest, i z założenia nie lubisz tych
                dzieciaków prawda ? :))
              • pagyo Re: Efekt cieplarniany 08.04.09, 17:14
                "Pamietaj też, ze dzieci przed rekrutacją do szkoły
                > prywatnej/społecznej są badane przez psychologa, więc wszyscy są
                > bardzo podobni, odsiewa się przypadki inne niż wymarzony."

                Tak, wybiera się klony :))) Co za bzdury.
              • pagyo Re: Efekt cieplarniany 08.04.09, 17:33
                "Dlatego ten artykuł jest dobry, pokazuje kompletne niedostosowanie
                > do zewnętrznego świata i brutalnych zasad tam panujących, amen."

                Czy uważasz, że to szkoła ma decydujący wpływ na wyrobienie w
                dzieciaku "kompletnego niedostosowania" ? Bo mnie sie wydaje, że
                decydujący wpływ na to mają rodzice. Ja w działaniach swojej szkoły
                społecznej nie zauważyłem nic z tego o co te szkoły oskarżasz "tego
                się właśnie uczy w szkołach prywatnych/społecznych...". Nie ma tam
                żadnego wzmacniania w dzieciakach przekonania , że pieniądze
                wszystko załatwią i że jest ich w każdej chwili mnóstwo, nie
                zauwazyłem także, żeby szkoła hodowała rozkapryszonych matołów,
                którym sie wszystko podtyka pod nos i niczego od nich nie wymaga.
                Natomiast owszem widzę pojedyńczych rodziców, którzy nie wyobrazają
                sobie, żeby ich dziecko jechało do kina komunikacja miejską. Są i
                takie przypadki. Ale podejrzewam, że da się takich znaleźc także w
                szkołach publicznych. I nie utożsamiajmy tego z polityką wychowawczą
                szkoły społecznej.

                Jeśli jest jakieś niedostosowanie, to polega na tym, że uczeń szkoły
                społecznej jest przyzwyczajony do życzliwego, mającego dla niego
                czas nauczyciela (co nie oznacza pobłażliwego)i partnerskiego
                traktowania. W szkołach publicznych nie zawsze się z tym spotyka.
                • nauczyciel33 Re: Efekt cieplarniany 09.04.09, 01:39
                  pagyo napisał:
                  > Czy uważasz, że to szkoła ma decydujący wpływ na wyrobienie w


                  Skoro jesteś zadowolony, szcześliwy, przekonany, ze robisz swoim
                  dzieciom dobrze, to o co chodzi? Nie bierz udziału w dyskusjach na
                  tematy dla Ciebie drażliwe, wyslij dzieci po gimnazjum do
                  społecznego liceum albo prywatnego, mnie to jest obojętne.
                  Nie szukaj potwierdzenia w internecie Twoich koncepcji zyciowych, bo
                  skoro potrzebujesz akceptacji, znaczy, masz wątpliwości.

                  • pagyo Re: Efekt cieplarniany 09.04.09, 10:34
                    "Nie bierz udziału w dyskusjach na
                    > tematy dla Ciebie drażliwe, "Nie szukaj potwierdzenia w internecie
                    Twoich koncepcji zyciowych, bo
                    > skoro potrzebujesz akceptacji, znaczy, masz wątpliwości."


                    ????

                    Mnie Twoje zdanie na temat szkół społecznych też jest obojętne.
                    Wydawało mi się tylko, że dyskusja tutaj polega na ścieraniu się
                    różnych punktów widzenia i prezentowaniu różnych doświadczeń. Jako
                    rodzic związany od 9 lat ze szkołą społeczną pozwoliłem sobie tylko
                    tylko zapolemizować z pewnymi elementami Twojej wypowiedzi, które
                    uważam za uproszczenia, czy z tezami, które uważam za niesłuszne.
                  • pagyo Re: Efekt cieplarniany 09.04.09, 10:42
                    Ale zauważyłem, że nie potępiasz w czambuł wszystkich szkół
                    społecznych - tylko zdaje się licea. To już jest coś :)

                    Ja na razie doświadczeń licealnych nie mam - wię się na ten temat
                    nie wypowiadam.
    • janonet4 Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:33
      to sie choduje MAMICYCÓKW-NIEDACZNIKÓW ZYCIOWYCH!!!!!!!!!!!!!!!a
      potem sie dziwymy ze jak nas widza tak onas pisza!!!
    • jan_dreptak Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:34

      jeszcze jeden aspekt szkół niepublicznych, rodzice, jakoś w szkole
      moich dzieci nie widzę solarek, tipsiarek i dresów a wszyscy rodzice
      w klasych obydwojga dzieci mają wyższe studia, może to przypadek a
      może i nie,

    • margot1976 Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:35
      Po 6 latach państwowej podstawówki, gdzie pani od wf-u miała zastępstwa na
      matematyce, gdzie wolno dzieciom ubliżać, gdzie uczniowie mają naukę w
      głębokim poważaniu gdzie bójki i kradzieże to standard, z pełną świadomością
      wysyłam dziecko na Startową. Chcę, żeby naprawdę się uczyła,ale nie przeżycia,
      tylko tego, co ją interesuje. Żeby jej było dobrze.
      Pierniczę rankingi. Chcę, żeby była szczęśliwa w tym najtrudniejszym okresie.
      Zadne gimnazjum z 500 dzieciaków jej tego nie da. Mała społeczna szkoła, gdzie
      nauczyciel jest dla ucznia- tak.
    • yggdrasill Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:42
      Efekt cieplarniany= zło? To ja pytam- lepsza jest dżungla zwana
      potocznie 'publicznym gimnazjum', gdzie dzieciaki w problematycznym
      wieku urządzają sobie nawzajem i nauczycielom piekło na ziemi?
      Pierwszy przykład z brzegu- jako wzorowa uczennica podstawówki
      mogłam wybrać dowolne gimnazjum, ale stwierdziłam- o święta
      naiwności!- że wszędzie będzie mniej więcej tak samo, zatem poszłam
      do najbliższego. I co? Trzy lata gnębienia, bo w potocznym
      rozumieniu byłam kujonem. Przy tak żenująco niskim poziomie
      nauczania i opresyjnym otoczeniu, piętnującym indywidualność i
      wiedzę wykraczającą poza niezbędne minimum, praktycznie nie
      poświęcałam czasu na naukę, a efekty i tak miałam nieporównywalnie
      lepsze od kolegów z klasy, co zapewniło mi trzyletnią gehennę.
      Efekt? Standardowy- kompleksy, wybuchy agresji, totalna alienacja,
      wieloletnia depresja, myśli samobójcze. Do cholery, tak ma
      wyglądać 'przystosowywanie do życia w realiach współczesnego
      swiata'?? To ja już wolałabym pozostać nieprzystosowana i uczęszczać
      do szkoły społecznej, chociażby na Bednarską, gdzie chodzi moja
      siostra cioteczna. Zaraz wskoczycie na mnie, że nie wszystkie
      gimnazja publiczne tak wyglądają. Może i racja. Tylko że ja i
      zapewne wielu innych uczniów nie miało możliwości się o tym
      przekonać.
    • titta Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 10:43
      Ludzie ze spolecznych liceuw nie przystaja do rzeczywistosci? Czy
      raczej polska* rzeczywistosc jest pelna zakapleksionych, malych,
      wrzeszczacych na siebie ludzi, z olbrzymim kompleksem nizszosci (byc
      moze wypatrzonych w totalitarnych, masowych szkolach?) Czyba nie
      uwazacie, ze stosunki " na bursie" byly noramalne? Albo normalna
      jest przecietnosc i niedouczenie wykladowcow na uczelniach?

      *pracuje na uczelni za granica i czasem przecieram oczy ze
      zdumienia...

      • gotrek Nie stosunki w bursie nie były normalne... 07.04.09, 10:47
        ... podobnie jak nienormalny jest ten artykuł.

        Poważnie, bardziej zaangażowanego artykułu ze świecą by szukać -
        klasyczne pisanie pod tezę.

        Autentycznie mam wrażenie, że autorka po prostu pisała o swoich
        znajomych plus kilku ludziach z innych miast pasujących do klucza.
        • jorn Re: Nie stosunki w bursie nie były normalne... 07.04.09, 11:45
          Takie generalizowanie pt. "szkoły państwowe są złe, a prywatne
          dobre" lub na odwrót jest bez sensu z dwóch powodów:
          1. Z wyjątkiem szkół artystycznych itp. nie ma czegoś takiego, jak
          państwowe liceum, gimnazjum, podstawówka czy przedszkole. Od
          kilkunastu lat te szkoły i przedszkola należą do samorządów, a nie
          do państwa.
          2. Zarówno wśród szkół publicznych jak i nie publicznych są szkoły
          genialne, dobre, średnie, złe i beznadziejne, bo poziom nie zależy
          od formy własności, tylko od właścicieli szkoły, dyrekcji,
          nauczycieli, rodziców i samych uczniów (wydaje mi się, że w tej
          właśnie kolejności). To samo dotyczy uczelni, tylko, że z
          oczywistych względów należy rodziców z tej układanki wyjąć (choć nie
          zawsze), a zamiast uczniów mamy studentów.

          Pozdrawiam
      • sto_lat_tygrysie Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 11:18
        Model szkoły i dojrzewania opisany w artykule nasuwa mi na myśl społeczeństwa
        skandynawskie, te "rozwinięte". Nie ma wyścigu szczurów, hołduje się
        indywidualizmowi i nonkonformizmowi, uczy tolerancji i to nie tylko dla
        czeczeńskich uchodźców, ale NAWET dla polskich chłopów! No szał ciał i uprzęży!
        Tak powstają społeczne kreciki. Po wyjściu z ciepłego, idealistycznego bagienka
        oślepia je fala słonecznego światła- realia. I krecik gubi orientację. Takim
        ludziom łatwiej jest uronić łezkę nad ciężkim losem głodujących dzieci w Afryce,
        niż zauważyć, że koleżanka z akademika od tygodnia żywi się celulozą.

        Pomijając tę powódź żółci na ludzi z "dobrych domów", model szkoły opisany w
        tekście byłby idealny. Byłby idealny, gdyby panował wszędzie, gdybyśmy wszyscy
        byli uczeni tolerancji, pogardy dla faszyzmu i zaściankowości. Ale nie jesteśmy.
        Lwia część społeczeństwa od 6go roku życia została rzucona do dżungli i ja też
        jestem zwierz z dżungli. Dzięki państwowej edukacji, szykanom w gimnazjum,
        systemowi kast w liceum nauczyłam się, że można i czytać Kunderę i nosić na
        tyłku modne ciuchy i chodzić na solarium. To jest właśnie tolerancja. Szkoły
        społeczne nie uczą koegzystencji z innymi warstwami społecznymi i dlatego ich
        absolwenci nie radzą sobie w życiu.
        • titta Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 11:41
          Nie wiem skad znasz Skandynawie, ale domyslam sie, ze nie znasz jej
          najlepiej. Tymczasem ja od kilku lat ucze studentow w Szwecji. I co?
          Z jednej strony zgoda, czesc nich gubi sie jak nagle okazuje sie, z
          ktos od nich cos wymaga. Z drugiej strony nie ma tylu pokreconych
          neurotycznych osobnikow. Atmosfera jest nieporownywalnie lepsza.
          Szwecja ma swoje problemy: jednak nie jest nim szacunek do siebie
          nawzajem. Raczej totalna panika przed wszystkim co wymagalo by
          okazania swoich uczuc, lub sprawienia komus dyskomfortu (w tym
          wtracanie sie do jedzacej celuloze kolezanki - widac tak lubi, jej
          sprawa).
          Granice mozna i trzeba stawiac, podobnie moana i trzeba wymagac, w
          zdrowy sposob, zachowujac szacunek do siebie i innych. Ze sie da,
          wiem, o zgrozo, ze spolecznego liceum w Polsce.
    • skora0 Efekt cieplarniany 07.04.09, 11:13
      tak ... liceum społeczne...
      miałem wątpliwą przyjemność uczęszczać przez dwa pierwsze lata do jednego z
      wyżej wymienionych... szkoła totalnej porażki... zupełny brak indywidualizmu,
      kary za próby kontestowania rzeczywistości, polityczna poprawność wszczepiana
      nieco na siłę, sztuczne wzorce kreowane niczym wieczny Lenin(tam wieczny był
      Michnik...), kreatywność przez ranking... Boże jak to dobrze, że uciekłem z
      tego KL STO Bytom... i ukończyłem normalne liceum... dzięki temu mam dwa
      fakultety mówię trzema językami... szkoła bez stresu...duży nacisk na
      indywidualizm... ciekawa sprawa... aż tak duża że mój wychowawca zorientował
      się po pół roku, że nie chodzę do szkoły... ale oczywiście nie zaprzestał
      pobierania czesnego...
      Jeszcze jedna małe słówko do rodziców.. wasza pociecha nie powinna być
      zaspokojeniem własnego ja i spełnieniem waszych ambicji których z
      jakichkolwiek przyczyn nie udało się Wam zrealizować... podarujcie dziecku
      wyścig szczurów... dajcie mu spełniać jego marzenia zamiast zapisywać je na
      kolejne korepetycje, kolejny język zachodni dla zaawansowanych, balet,
      fortepian, kamasutrę i co tam Wam jeszcze wpadnie do łba... czy pamiętacie
      jeszcze swoje dzieciństwo i młodość?
      Czy Tatuś zapomniał jak wkładał rączki Mamusi nie tam gdzie pan z religii
      prosił?, Pamiętacie jak kradliście swoim rodzicom wspólne chwile? Byliście
      święci i doskonali? ok...to czemu dzisiaj jesteście tym kim jesteście? Z mojej
      klasy z KL STO Bytom tylko dwie osoby ukończyły studia... ja jestem trzeci...
      ale ja stamtąd uciekłem...do normalnego liceum....
      • cytrynowababka Re: Efekt cieplarniany 07.04.09, 11:55
        "tak ... liceum społeczne...
        miałem wątpliwą przyjemność uczęszczać przez dwa pierwsze lata do jednego z
        wyżej wymienionych... szkoła totalnej porażki... zupełny brak indywidualizmu,
        kary za próby kontestowania rzeczywistości, polityczna poprawność wszczepiana
        nieco na siłę, sztuczne wzorce kreowane niczym wieczny Lenin(tam wieczny był
        Michnik...), kreatywność przez ranking... Boże jak to dobrze, że uciekłem z
        tego KL STO Bytom..." Zgadzam sie w 100procentach,NIGDY nie wyslalabym swojego
        dziecka do tej szkoly spolecznej.koszmar!
    • obserwatorium24 Efekt cieplarniany 07.04.09, 11:43
      "Za moich czasów" było zupełnie inaczej. W czasach kiedy uczyłem się
      w podstawówce (w średniej wielkości mieście) nie było jeszcze szkół
      społecznych ani prywatnych, więc nie było tutaj żadnego wyboru. W
      czasie kiedy zdawałem do liceum szkoły takie sie pojawiły. Tylko
      że... tak naprawde były one przystanią dla tych, którzy nie dostali
      się do państwowych liceów - a egzaminy do najlepszych szkół
      państwowych naprawdę były trudne, a kandydatów po 3-4 na miejsce.
      Licea prestiżowe w moim rodzinnym mieście były dwa (państwowe),
      kolejne dwa (państwowe) trzymały jaki taki poziom, jedno (państwowe)
      było na poziomie miernym i ono było poziomem zbliżone do ówczesnych
      szkół społecznych.

      Nie wiem jak sytuacja wygląda dzisiaj, może sprawy uległy zmianie,
      ale nie moge oprzeć się wrażeniu, że nadal szkoły społeczne i
      prywatne są takim odpowiednikiem kiepskich "uczelni" masowo
      kształcących wybrakowanych lciencjatów i magistrów z ludzi którzy
      prezentują poziom z którym na żadne studia inaczej by się nie
      dostali.

      Natomiast jedna sprawa jest warta rozważenia - mianowicie
      brutalizacja zachowań w szkołach. Nie mam dzieci, ale niewykluczone
      że pewnego dnia będę miał i tym co mogło by mnie skłonić do posłania
      dziecka do szkoły społęcznej byłoby bezpieczeństwo i uchronienie go
      przed tym o czym słyszymy ostatnio często w mediach - młodocianym
      bandytyzmem, znęcaniem się nad słabszymi itp. Dla tego warto byłoby
      wysłać dziecko do szkoły społecznej, ale musiało by to naprawdę iść
      w parze z wysokim poziomem - nie tylko nauczycieli, ale także
      uczniów.

      Jeszcze odnośnie artykułu - słusznie ktoś napisał że łatwo
      być "kontestatorem" kiedy ma się podane wszystko na tacy dzięki
      pieniądzom rodziców. Inaczej jest kiedy wszystko do czego dochodzimy
      musimy sobiw wypracować, wywalczyć, osiągnąć własną pracą i
      wysiłkiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka