Dodaj do ulubionych

W imię dziecka

19.10.09, 10:50
Z jednej strony szkoda mi tych kobiet, płacą za swoja naiwność, z drugiej
strony wkurza mnie ich pewna bezmyślność. Bezmyślne pakowanie się w niepewne
związki, karygodny brak wiedzy o partnerze o kulturze kraju z jakiej się
wywodzi. Smutne to wszystko.
__________________________________________
bo fajne zdjęcia są za duże :(
Obserwuj wątek
    • ingrid0 Re: W imię dziecka 20.10.09, 07:46
      Wyszlam za maz za Polaka, ktory mieszka w Stanach. Mamy dwoje dzieci
      (2 latka i 3,5 roku).Nasze malzenstwo to koszmar. Nie bede wdawac
      sie w szczegoly, ale chcialam uciec z dziecmi do Polski. Znajomi w
      Polsce kupili nam bilety i... mielismy byc wolni i z rodzina,
      przyjaciolmi, ktorych tak bardzo mi tu brak; z dala od piekla, ktore
      zgotowal mi czlowiek, ktorego kiedys kochalam i dla ktorego
      zostawilam wszystko (rodzina, przyjaciele, dobra praca-ciagle jestem
      na urlopie wychowawczym, wlasne mieszkanie).
      Przeczytalam jednak Konwencje Haska (moj prawnik w Polsce wiedzial,
      ze istnieje, ale dziwil mi sie, ze jestem taka dociekliwa przed
      wyjazdem, bo w mojej sytuacji, to powinnam poprostu uciec, a w
      Polsce to sie jakos ulozy). Ja ja jednak dokladnie przeczytalam,
      przeczytalam orzecznictwo i wiem, ze nie wolno mi zabrac ze Stanow
      dzieci wbrew woli meza, bo bedzie to porwanie. W USA jest to
      przestepstwo federalne i idzie sie za to do wiezienia w kazdym
      stanie. Jesli wiec na mocy Konwencji moje dzieci wrocilyby do
      Stanow, ja prawdopodobnie nigdy bym ich nie zobaczyla, bo po
      powrocie tutaj zostalabym aresztowana.
      A moglyby wrocic, bo na mocy Konwencji nie wolno mi ich ze Stanow
      zabrac. Konwencja nie rozstrzyga o tym, czy dzieciom i mnie jest tu
      dobrze, czy zle. Mowi tylko, ze nie wolno jednemu z rodzicow
      samowolnie zmienic miejsca stalego pobytu dzieci. Jesli jest nam zle
      z moim mezem, to musze sie zwrocic z tym do sadu tutaj. I to sad w
      Stanach podejmie decyzje o losie moich dzieci i automatycznie moim.
      Decydujac sie na zycie tutaj zdecydowalam sie (bardziej badz mniej
      swiadomie) na to, ze bede podlegala tutejszemu systemowi prawnemu.
      Taka jest konsekwencja mojego wyboru zyciowego. Jestem wiec tutaj,
      3.500$ za bilety przepadlo, ale jest to niczym wobec perspektywy
      utraty dzieci. Dawno nie widzialam rodziny, przyjaciol, Polski (maz
      nie zgadza sie na moje odwiedziny z dziecmi), ale jestem z dziecmi.
      To jest dla mnie najwazniejsze. Maz jest szanowanym profesorem,
      ktory stosuje wobec rodziny przemoc emocjonalna. Jego corka z
      pierwszego malzenstwa, ktora nie utrzymuje z nim kontaktow, pomogla
      znalezc mi organizacje wspierajaca ofiary przemocy w rodzinie.
      Musze sobie ulozyc zycie tutaj, ze wzgledu na dzieci (gdybym ich nie
      miala, to od ok. 2 lat bylabym dawno w Polsce w mojej starej pracy i
      moim mieszkjanku). Moja mama zawsze mi mowila, ze przed
      konsekwencjami wlasnyc wyborow nie mozna i nie da sie uciec. Trzeba
      je poprostu ponosic. Ja konsekwencje swojego wyboru wole ponosic
      tutaj, bo gdybym uciekla przed mezem, moje dzieci moglyby stracic
      mame.
      • idonea Re: W imię dziecka 20.10.09, 21:22
        Rozumiem, jak ci ciężko, ale zrobiłaś bardzo dobrze. Ten problem trzeba
        rozwiązać na miejscu, jest dużo organizacji pomagającym kobietom. Ja bym
        rozważała nawet pójście do schroniska, jeśli mąż nie chce wyprowadzić się z
        domu ani zmienić swojego postępowania. Jako profesor być może przestraszy się
        skandalu i zgodzi się na separację i jakieś ugody, to dla niego może być tańsze
        niż rozwód. Idź do przyjaciół i terapeutów, rozmawiaj o tym co się dzieje, ich
        świadectwa będą się liczyć w sądzie. W tym kraju nie ma za wiele współczucia dla
        facetów, którzy maltretują rodziny, więc masz tu większe pole manewru niż
        ucieczka do Polski. Buduj wokół siebie grupę wsparcia, facet pozwala sobie na
        przemoc emocjonalną wtedy, gdy czuje słabość. Powodzenia
      • astygmatyk W USA... 20.10.09, 22:38
        W USA i Kanadzie sady w 99 procentach przyznaja matkom wylaczna
        opieke nad dziecmi... I to w sposob duzo bardziej zdecydowany niz
        na starym kontynencie. Trzeba by udowodnic przed sadem, ze matka jest
        chora umyslowo, naduzywa narkotykow lub jest uliczna prostytutka,
        zeby opieke przyznano ojcu. Tak wiec decydujac sie na pozostanie w
        Stanach masz szanse 9:1, ze wymiar sprawiedliwosci nie odbierze Ci
        dzieci.. Bedac ojcem szanse na otrzymanie nawet podzielonej opieki
        mialem dokladnie odwrotne... Mimo tego, ze rozwod byl za obopolna
        zgoda (z powodztwa zony) i mielismy uzgodnione, ze dziecko bedzie
        mieszkalo z matka, zona wystapila do sadu bym musial kazdorazowo
        prosic ja o zgode na wizyte u dziecka. Zgadzala sie na moje
        odwiedziny wielkodusznie raz do roku, na swieta Bozego Narodzenia...
        W zasadzie nie moglem nawet do dziecka dzwonic nie narazajac sie na
        bardzo powazny zarzut o tkz. stalking... Mysle, ze twoja sytuacja
        jest o jednak o wiele lepsza... Zycze Ci powodzenia w utrzymaniu
        rodzinnych wiezi z dziecmi...
      • voland81 Re: W imię dziecka 01.11.09, 21:29
        Mam podobny problem. Ożeniłem się z Polką z USA, mamy 3,5 letnią córeczkę i
        rozchodzimy się. Oboje jednak ustaliliśmy że dziecko zostaje z matką w USA. Ja
        zaś mam dylemat czy wracać do rodziny i biznesu ojca do Polski czy układać sobie
        życie w Usa blisko córki, która jest tak naprawdę moją jedyną tutaj ale za to
        najważniejszą rodziną.
    • nel_7 W imię dziecka 21.10.09, 00:18
      O sprawie Anny Gazeta pisze juz kolejny raz. Chyba adwokacka gwiazda TVN, pan
      Lata, dziala nie tylko w sadzie... :-). Co ciekawe, to ani razu nie zwrocono
      sie do drugiej strony (zreszta w ZADNEJ z tych opowiesci przytoczonych w
      artykule nie), gdy tymczasem ojciec dziecka byl juz w Polsce tyle razy na tych
      wszystkich rozprawach sadowych, ze byloby to dla dziennikarzy bardzo latwe, by
      poznac jego punkt widzenia. Co jeszcze ciekawsze, to w Holandii, w artykule,
      ktory tez sie ukazal w tej sprawie, ojciec slowem nie pisnal, jaka to zla jest
      ta matka i kobieta, mowil tylko o wywiezieniu dziecka bez jego pozwolenia, i o
      nierespektowaniu przez Polske umow miedzynarodowych i wyrokow sadowych
      (wszystkie korzystne dla niego), podczas gdy w kazdej notce polskiej jest
      okazja do obsmarowania go. Ot, roznica kultur. Rowniez dziennikarskich, w ten
      sposob tworzy sie bowiem pewien paradygmat, pewien wzor percepcji (matka
      kontra wstretny ojciec, sad, prawo). Nikogo nie interesuje bowiem, co on by
      powiedzial o tym placeniu i nieplaceniu roznych kosztow (a pewnie mialby to i
      owo do dodania, podpierajac sie rachunkami czarno na bialym...).

      Rowniez roznica swiadomosci prawnej jest porazajaca. Bezkrytyczne przejecie
      opowiesci przez dziennikarzy jest zreszta znamienne i tworzy znow pewien
      schemat percepcji.
      Naprawde, kobieta w Holandii, ktora sie chce rozwiesc, ma prawo do bezplatnego
      adwokata (w zaleznosci od jej dochodow), zazwyczaj sad ustala tez w ramach
      tymczasowych zarzadzen, ze to ona z dzieckiem zostaje w domu, do czasu, gdy w
      ekspresowym tempie dostaje mieszkanie z urzedu, i finansowa pomoc od panstwa.
      A pracowac przeciez tez moze, podobnie jak w Polsce pracuje, czyz nie?
      Kiedy matce zalezy naprawde na dobru dziecka, a nie na zemscie na mezczyznie
      lub wlasnej wygodzie (czy to nie pomylka z tym 1500 euro? w Polsce to chyba 6
      tysiecy zl, mozna rzeczywiscie nie pracowac:-)), to jesli to mozliwe, nie
      pozbawia go sama kontaktu z ojcem mowiac potem, ze ojciec sie dzieckiem nie
      interesuje. Nawet jesli dla niej to wszystko trudne. Emocje emocjami, ale nimi
      raczej nie nalezy wychowywac dziecka, skoro juz o odpowiedzialnym
      rodzicielstwie mowa. Oczywiscie matka moze wymagac, zeby ojciec przyjezdzal
      czesto do dziecka, bo ona tak zadecydowala wywozac dziecko samowolnie, choc
      nie ma w artykule wzmianki o gotowosci jej jezdzenia w druga strone:-). Dlaczego?

      A jeszcze bardziej jest porazajacy brak swiadomosci konsekwencji wlasnych
      wyborow (i nie o karmienie piersia dziecka w wieku roku i trzech miesiecy tu
      chodzi, czego sie dziecko ponoc domaga, ciekawe, jak?:-) Czy raczej miala tu
      zagrac propagandowa sila uzytego przez dziennikarzy zwrotu: odstawienie od
      piersi dziecka - w domysle - przez wstretny sad za sprawa okropnego ojca! ???)

      Bez zaznajomienia sie z inna kultura, mentalnoscia odbywaja sie huczne
      weseliska. A potem zal i "ja ci jeszcze pokaze".

      W Holandii intercyza to cos bardzo normalnego i swiadczy o rozsadku i
      zabezpieczeniu sie na przyszlosc, bo nie wiadomo - jak widac - jak sie zycie
      ulozy. I cale szczescie, historia zna takie przypadki, kiedy to po krotkim,
      mniej lub bardziej udanym zwiazku, rozwodzaca sie sprytna strona domagala sie
      polowy pokaznego majateczku drugiej strony...

      W Holandii rodzicielska opieka naprzemienna to cos bardzo normalnego.
      Naprawde, ojciec, nawet ten zagraniczny, tez moze kochac dziecko. Nawet karmic
      dziecko potrafi, choc nie piersia.

      Ludzie decyduja sie na zycie w innym kraju, kompletnie nie majac swiadomosci,
      ze to sie wiaze nie tylko z milosnym zwiazkiem, ale i jego kuchnia. W ktorej
      za jakis czas moze biegac dziecko. Ktore nie jest wlasnoscia jednego tylko
      rodzica.
      W Polsce mit (karmiacej) Matki Polki jeszcze dlugo bedzie zastepowac Matke
      Swiadoma. Natomiast Swiadomy Ojciec, ktory chce sie opiekowac swoim dzieckiem,
      musi dodatkowo stawic czola dziennikarzom. I to komu: polskim, z Gazety, z
      Duzego Formatu. Czyzby naprawde Duzego?
      • lmblmb Nie widzę tego. 21.10.09, 10:18
        nel_7 napisał:

        > [...] Co jeszcze ciekawsze, to w Holandii, w artykule,
        > ktory tez sie ukazal w tej sprawie, ojciec slowem nie pisnal, jaka
        > to zla jest ta matka i kobieta, mowil tylko o wywiezieniu dziecka
        > bez jego pozwolenia, i o nierespektowaniu przez Polske umow
        > miedzynarodowych i wyrokow sadowych (wszystkie korzystne dla
        > niego), podczas gdy w kazdej notce polskiej jest okazja do
        > obsmarowania go.

        Nie widzę informacji mających dyskredytować ojca. Notka o intercyzie czy
        wydzielaniu pieniędzy? To normalne wśród Holendrów, i nie dziwi.

        > Nikogo nie interesuje bowiem, co on by powiedzial o tym placeniu i
        > nieplaceniu roznych kosztow

        Sądząc po komentarzach na forum to nie jest jak piszesz - nikt nie użala się nad
        matką-przestępcą.


        > [...] ona z dzieckiem zostaje w domu, do czasu, gdy w ekspresowym
        > tempie dostaje mieszkanie z urzedu, i finansowa pomoc od panstwa.

        Musi być obywatelką danego kraju.

        Z resztą się zgadzam.
        • ilonka45 Re: Nie widzę tego. 21.10.09, 12:20
          Musi być obywatelką danego kraju.
          >
          > Z resztą się zgadzam

          Nie musi byc obywatelka danego kraju, mam nadal tylko obywatelstwo
          polskie, niczego to nie zmienia, jesli chodzi o jakakolwiek pomoc,
          przynajmniej w Anglii.
          • l_zaraza_l Re: Nie widzę tego. 21.10.09, 13:40
            ilonka45 napisała:

            > Musi być obywatelką danego kraju.
            > >
            > > Z resztą się zgadzam
            >
            > Nie musi byc obywatelka danego kraju, mam nadal tylko obywatelstwo
            > polskie, niczego to nie zmienia, jesli chodzi o jakakolwiek pomoc,
            > przynajmniej w Anglii.

            W Holandii też tak jest. By dostać mieszkanie od miasta nie trzeba mieć
            obywatelstwa. Ponieważ czas oczekiwania na mieszkanie wynosi od 2 do 3 lat można
            w między czasie wynająć mieszkanie prywatnie i otrzymać dofinansowanie, jeśli
            zarobki są niskie (jak na ichniejsze standardy).
            Kurs niderlandzkiego kosztuje zaledwie 60 euro rocznie a więc równowartość 6
            godzin pracy źle uposażonego pracownika zatrudnionego przez którąś z bandyckich
            agencji.

            Odnoszę wrażenie, że bohaterka artykułu wolała uciec do mamusi niż zadbać o
            siebie i dziecko samodzielnie.
            Fakt, że trzynastomiesięczne dziecko jest nadal karmione piersią jest argumentem
            za tym, że dziecko powinno mieć możliwość przebywania z ojcem częściej niż z matką.
            • nel_7 Re: Nie widzę tego. 21.10.09, 14:38
              Kobieta z dzieckiem w sytuacji rozwodu moze w Holandii dostac mieszkanie w ciagu
              kilku miesiecy lub nawet tygodni. O obywatelstwo mozna sie starac po 3 latach
              malzenstwa z obywatelem Holandii. Kiedy przychodzi na swiat dziecko, dobrze jest
              miec swiadomosc swojej sytuacji prawnej, nawet jesli nie ma kryzysu w malzenstwie.

              O tym w artykule ani slowa. O swiadomej postawie kobiet. Autorzy artykulu, nie
              tylko tego, klada zas nacisk na to, jakie to te kobiety biedne. Drobne zabiegi
              majace wywolac pozadany efekt. Na zamowienie?

              I jeszcze do uwagi o braku dyskredytowaniu meza. Wg mnie "chcial, zebym
              przestala karmic piersia" (a kontekst?? tak sobie chcial?), wydzielal pieniadze,
              bohaterka artykulu sama musiala, biedna, kupowac benzyne do lodzi:-)), ojciec
              nigdy nic nie kupil dla dziecka (chodzilo nagie? no bo z czego ona kupowala w
              takim razie dziecku rzeczy, skoro, i to w dodatku zamozny, maz tak jej wydzielal
              marne pieniadze?), wszystko to ma wywolac jednoznaczny obraz. Bardzo nieciekawy
              artykul, robiacy duzo zlego, zarowno kobietom w trudnej sytuacji, jak i ojcom.
            • lmblmb To jest bzdura, nie argument. 22.10.09, 23:39
              l_zaraza_l napisała:

              > ilonka45 napisała:
              >
              > Fakt, że trzynastomiesięczne dziecko jest nadal karmione piersią
              > jest argumentem za tym, że dziecko powinno mieć możliwość
              > przebywania z ojcem częściej niż z matką.

              To jest bzdura, nie argument. Karmienie piersią szkodzi? Pierwsze słyszę.
      • hyakinthos Re: W imię dziecka 21.10.09, 11:00
        100% poparcia! Czemu dziennikarze nie pofatygowali sie i nie skontaktowali sie z
        druga strona sporu. Czemu sa tylko historie kobiet?
    • caperucita W imię dziecka 21.10.09, 09:33
      Nic dodać nic ująć. Biedne, skrzywdzone polskie matki i wstrętni cudzoziemcy,
      walczący o prawa do swoich przecież dzieci. Może właśnie w głowie polskiej
      matki się nie mieści, że ojciec tak intensywnie zabiega o dziecko, że
      przeżywanie i rozumienie ojcostwa to dla niego nie tylko płacenie alimenentów.
      Nie udało mi się małżeństwo, to zabieram dzieci i wracam, nie biorąc pod uwagę
      ani interesów ojca ani dzieci. Wracam, bo nie udało mi się zakorzenić w nowej
      rzeczywistości, bo nie mam pracy ani perspektyw. Bo czasem nawet nie nauczyłam
      się porządnie języka.
      • titta Re: W imię dziecka 22.10.09, 18:12
        Wybacz, ale jesli tak intensywnie przezywa ojcostwo, to czemu nie
        zadba aby mialy dobry dom i kochajaca sie rodzine? Ci ojcowie
        zabiegaja o swoje ego, a nie o dzieci.
    • princealbert co za glupi artykul 21.10.09, 10:06
      Po pierwsze: autorki forsuja teze, ze malzenstwa mieszane sa z
      gruntu podejrzane, po drugie dziwnym trafem omawiaja jedynie
      sytuacje, w ktorych matka dzieci jest Polka a ojcowie obcokrajowcami.

      Proponuje przesledzic tego typu dramaty w malzenstwach polskich z
      dziada pradziada. Odsetek problemow bedzie taki sam.

      Poza tym, warto sie czasami wysilic i porozmawiac z malzenstwami, w
      ktorych to ojciec jest Polakiem.

      Wreszcie, nie da sie ukryc, ze w wielu przypadkach powiela sie
      schemat: niewyksztalcona kobieta bez majatku wychodzi za bogatego
      obcokrajowca, po czym zajmuje sie rodzeniem dzieci i praniem. Bez
      sensownej pracy i w pozycji totalnego uzaleznienia od meza. Nic
      dziwnego, ze taki uklad prowadzi do dramatow.

      Kobiety, myslcie zanim wyjdziecie za maz!
      • tektek Re: co za glupi artykul 22.10.09, 05:37
        > porozmawiac z malzenstwami, w ktorych to ojciec jest Polakiem.

        A sa takie? ja nie znam ani jednego przypadku mieszanego malzenstwa w ktorym to
        mezczyzna jest Polakiem...Polacy nie maja za bardzo powodzenia poza polska (na
        tzw. zachodzie).
        • princealbert Re: co za glupi artykul 22.10.09, 15:26
          No coz, sam jestem dowodem na to, ze jednak to sie zdarza. I prosze
          nie generalizowac z tym brakiem powodzenia : )
    • slavko.matejovic W imię dziecka 21.10.09, 10:54
      Ojej to niemożliwe. Ten piękny i śliczny facet z Zachodu, co miał
      być ładniejszy i seksowniejszy od Polaka jest draniem? No patrzcie
      państwo. A to podobno Polacy są takimi łobuzami i świniami, że nie
      warto za nich wychodzić.
    • gazeta_mi_placi W imię dziecka 21.10.09, 16:37
      Pani Ania będzie karmiła dziecko piersią aż do 10 roku życia byle tylko nie wydać je ojcu :-)
      A ta Pani Bernadetta wygląda ze zdjęcia na niezłe ziółko :/
      Ciekawe czy we Włoszech wtedy bardzo atrakcyjna 18-latka zajmowała się tylko kelnerowaniem ....
      Może stąd brak akceptacji matki męża?
      Hmmm.....
    • wysoki.brunet a mógł zapłacić 1500 EUR haraczu i mieć spokój 21.10.09, 18:10
      Przynajmiej wiadomo o co chodzi dzieko i kasa a nie żadne bajdurzeni
      o "wspólnej " opiece
    • nataly69 Re: W imię dziecka 21.10.09, 18:21
      Ale tutaj nie chodzi o inna narodowość męża tej Pani,jaka to inna
      kultura?.Konwencja Haska to kompletna bzdura spisana dawno temu!!!.Gdzie tutaj
      chodzi o dobro dziecka?.Ludzie kochani:((.Mam podobną sytuację w rodzinie.Brat
      zabrał dziecko mojej bratowej.Wracała nad ranem do domu,towarzystwo ma super do
      dzisiaj (dilerzy narkotykowi),dziecko bratu opowiada jak to Pan "X"na golasa po
      ich domu chodził i spał w jej łózku.No coś tutaj jest chyba nie tak?!.I takiej
      "matce" trzeba oddać dziecko?.Trzeba,bo tak jest skonstruowana "Konwencja
      Haska".Naprawdę smutne to wszystko!!! ricemice napisała:

      > Z jednej strony szkoda mi tych kobiet, płacą za swoja naiwność, z drugiej
      > strony wkurza mnie ich pewna bezmyślność. Bezmyślne pakowanie się w niepewne
      > związki, karygodny brak wiedzy o partnerze o kulturze kraju z jakiej się
      > wywodzi. Smutne to wszystko.
      > __________________________________________
      > bo fajne zdjęcia są za duże :(
    • ingrid0 W imię dziecka 21.10.09, 22:21
      Prawde mowiac nie rozumiem zjadliwosci i zlosliwych uwag niektorych
      osob. Wychodzac za maz czy to w Polsce, czy za granica nie wiesz jak
      ci sie zycie potoczy. W Polsce Polak maz tez moze okazac sie
      draniem, zona Polka moze okazac sie zolza niedbajaca o dom i dzieci.
      Problem polega na tym, ze jesli zycie uklada sie zle za granica (tak
      jest w moim przypadku), to jest znacznie trudniej, bo nie znasz
      prawa i nie masz wsparcia od rodziny i przyjaciol. Naturalnym jest,
      ze chcesz zabrac dzieci i z nimi znalezc sie tam, gdzie jest
      bezpiecznie. Ale nie mozna myslec, ze jest sie ponad prawem, a prawo
      (Konwencja Haska) mowi, ze nie wolno samowolnie, bez zgody
      wspolmalzonka, ktory ma pelnie praw rodzicielskich, zmieniac stalego
      miejsca pobytu dzieci.
      Takie jest prawo i to trzeba wiedziec, nie ma sie co nad soba
      uzalac, tylko, jesli jest naprawde zle, to zwrocic sie do sadu w
      miejscu stalego pobytu dzieci. Nie wolno traktowac dzieci jako
      swojej prywatnej wlasnosci. Mowie to jako matka, ktora bardzo chce
      uciec od swojego znecajacego sie nad rodzina meza, ale wiem, ze
      musze to zalatwic przez sad tu, gdzie mieszkam.
      • nataly69 Re: W imię dziecka 22.10.09, 09:14
        Trzymam kciuki,żeby wszystko się Pani udało.Pozdrawiam.ingrid0 napisała:

        > Prawde mowiac nie rozumiem zjadliwosci i zlosliwych uwag niektorych
        > osob. Wychodzac za maz czy to w Polsce, czy za granica nie wiesz jak
        > ci sie zycie potoczy. W Polsce Polak maz tez moze okazac sie
        > draniem, zona Polka moze okazac sie zolza niedbajaca o dom i dzieci.
        > Problem polega na tym, ze jesli zycie uklada sie zle za granica (tak
        > jest w moim przypadku), to jest znacznie trudniej, bo nie znasz
        > prawa i nie masz wsparcia od rodziny i przyjaciol. Naturalnym jest,
        > ze chcesz zabrac dzieci i z nimi znalezc sie tam, gdzie jest
        > bezpiecznie. Ale nie mozna myslec, ze jest sie ponad prawem, a prawo
        > (Konwencja Haska) mowi, ze nie wolno samowolnie, bez zgody
        > wspolmalzonka, ktory ma pelnie praw rodzicielskich, zmieniac stalego
        > miejsca pobytu dzieci.
        > Takie jest prawo i to trzeba wiedziec, nie ma sie co nad soba
        > uzalac, tylko, jesli jest naprawde zle, to zwrocic sie do sadu w
        > miejscu stalego pobytu dzieci. Nie wolno traktowac dzieci jako
        > swojej prywatnej wlasnosci. Mowie to jako matka, ktora bardzo chce
        > uciec od swojego znecajacego sie nad rodzina meza, ale wiem, ze
        > musze to zalatwic przez sad tu, gdzie mieszkam.
      • wysoki.brunet Re: W imię dziecka 23.10.09, 10:15
        ingrid0 napisała:
        > bezpiecznie. Ale nie mozna myslec, ze jest sie ponad prawem, a prawo
        > (Konwencja Haska) mowi, ze nie wolno samowolnie, bez zgody
        > wspolmalzonka, ktory ma pelnie praw rodzicielskich, zmieniac stalego
        > miejsca pobytu dzieci.

        A w Polsce oczywiste jest że dziecko jest całkowiecie matki, a facet dojną krową do dojenia z alimentów jedynie i konfrontacja z rzeczywistością równości praw kobiety i mężczyzny w innym Państwie budzi niedowierzanie, żłość i frustrację.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka