Dodaj do ulubionych

Stare wilki się nie wstydzą

22.10.09, 11:51
1. Dziwię się, że autorzy reformy szkolnictwa wyższego taką wagę
przywiązują do zakazu pracy na drugim etacie w innych szkołach
wyższych, pomijając fakt, że powszechne jest zatrudnienie
nauczycieli akademickich poza szkolnictwem wyższym. Problem ten
dotyczy w szczególności kierunków prawniczych, gdzie zazwyczaj
blisko 3/4 nauczycieli akademickich pracuje poza szkołą wyższą,
często również w kilku miejscach. Adiunkt, który obok prowadzenia
ćwiczeń jest jeszcze radcą prawnym, prezesem dużej spółki i radnym
nie należy do rzadkości.
2. Dziwię się, że Gazeta Wyborcza nie przywiązuje w swoim cyklu
artykułów dot. szkolnictwa wyższego najmniejszej wagi do problemu
rekrutacji na tzw. stacjonarne studia doktoranckie, które stanowią
przepustkę do kariery naukowej. Na wielu kierunkach jest
przeprowadzana wyłącznie w oparciu o arbitralne kryteria, co sprzyja
plenieniu się nepotyzmu, by nie powiedzieć - sui generis korupcji.
Często również limity przyjęć są bardzo niskie (np.: 1% absolwentów
studiów magisterskich rocznie) i zupełnie nie odpowiadają ani
zapotrzebowaniu ani możliwościom potencjalnych studentów. Zjawisko
to prowadzi do zmniejszania się liczby kadry naukowej i
systematycznego obniżenia jej poziomu, wziąwszy pod uwagę fakt, że
nie wszyscy studia te kończą i nie wszyscy decydują się kontynuować
karierę naukową.
Obserwuj wątek
    • katmoso Re: Stare wilki się nie wstydzą 22.10.09, 12:48
      nagonka na wieloetatowość jest dla mnie też niezrozumiała. tym
      bardziej, że najczęsciej wcale nie chodzi o etaty, nawet cząstkowe,
      tylko o godziny na umowy zlecenie. adiunkt z pensją netto poniżej 3
      tys. musi sobie gdzieś dorabiać. chyba lepiej, że na innej uczelni,
      w swoim zawodzie, niż jako sprzątaczka czy agent ubezpieczeniowy.
      albo na wakacyjnym wyjeździe w Londynie na zmywaku (przynajmniej do
      tej pory).
      zatrudniony na pełny etat redaktor czołowego polskiego dziennika
      może jeszcze robić audycję w radio, występować jako ekspert w
      cyklicznych programach publicystycznych w telewizji, pisać książki i
      jeździć po kraju z ich promocją i nawet prowadzić zajęcia
      warsztatowe na uczelni. a wykładowca nie ma prawa dorobić, jeśli
      uważa, że ma na to czas i potrzebę finansową?
      problem leży raczej w nadmiernym obłożeniu naukowców dydaktyką (za
      duża liczba studentów na jednego samodzielnego pracownika naukowego)
      i sprawami organizacyjnymi. kierownik zakładu czy katedry musi na
      czas swej kadencji zapomnieć o badaniach, bo przytłacza go robota
      papierkowa i kierowanie zespołem nawet w najdrobniejszych aspektach.
      na zachodzie większość tej pracy wykonują przeszkoleni do tego
      pracownicy sekretariatu. kierownik zespołu może zająć sie kwestiami
      merytorycznymi, doktoratami i rozwojem.
    • kontakt-gw Maria Lewicka 22.10.09, 13:33
      Serdecznie gratuluje pani Marii Lewickiej odwagi w gloszeniu swoich pogladow - tak niepopularnych w srodowisku.
      Przypominam rowniez czytelnikom swietny artykul Marii Lewickiej w Forum Akademickim 1/2009. 'Niebezpieczne poglady' sa niestety bardzo rozpowszechnione w srodowisku akademickim, a sytem oceny przydatnosci pracownikow akademickich na wydzialach jest ciagle uznaniowy - premiuje sie zbyt czesto postawe BMW i pozoranctwo naukowe.

      Jest tylko jeden problem (na przykladzie filologii) - niestety na obecnych listach ministerialnych A i B zabrakło ZAGRANICZNYCH CZASOPISM RÓŻNOJĘZYCZNYCH Z ZAKRESU JĘZYKA, LITERATURY CZY KULTURY DANEGO KRAJU co sprawia, że badacze publikujący za granicą prace w obcym języku w czasopismach właściwych dla swej dziedziny SĄ O WIELE NIŻEJ OCENIANI NIŻ BADACZE PUBLIKUJĄCY W POLSCE, niejednokrotnie w zeszytach uczelnianych o niskiej randze i nikłym zasięgu.
      • flamengista niestety 23.10.09, 16:54
        w dodatku LF też nie jest doskonała. Głównie zawiera czasopisma anglojęzyczne. I
        choć angielski dominuje w światowej nauce, to nie jest jedynym językiem.

        Studia literaturoznawcze często funkcjonują w językach romańskich, głównie po
        francusku.

        Podobnie z portugalskim - Brazylijczycy na ogół nie znają angielskiego, a ich
        uniwersytety są w rankingach znacznie wyżej niż nasze. Więc by publikować w ich
        czasopismach, trzeba najczęściej pisać w języku Camoesa.

        Tego lista ministerialna nie bierze pod uwagę. Publikacja artykułu w Estudos
        Economicos Universidade de Sao Paulo, która wiąże się z podwójną blind-review
        (typowy standard zachodni, niekoniecznie w Polsce) zostanie wyceniona na 2
        punkty, a więc tylko nieco gorzej niż artykuł w zeszytach pokonferencyjnych z
        Koziej Wólki, gdzie każdy kto zapłacił ma publikację ("recenzowaną").
    • kontakt-gw Ocena parametryczna, LF, JCR 22.10.09, 13:36
      Parametryzacja w naukach humanistycznych ze szczególnym przypadkiem filologii

      Kryteria parametryzacji i oceny w naukach humanistycznych w tym filologii w obecnym momencie z jednej strony nie satysfakcjonują środowiska, z drugiej nie sprzyjają publikacjom zagranicznym i stawiają na pozycji uprzywilejowanej badaczy publikujących w czasopismach polskich czy to polsko- czy obcojęzycznych.

      Przyczyny
      Ministerialna lista A ujmując czasopisma Journal Citation Reports, pomija całkowicie czasopisma z działu JCR Arts and Humanities Citation Index. Dział ten zawiera róznojęzyczne pozycje z filologii (językoznawstwo i literaturoznawstwo), kulturoznawstwo, historia, historia sztuki itd.
      Ministerialna lista B w zakresie humanistyki obejmuje jedynie polskie czasopisma.

      Taka konstrukcja obu list i fakt, że zabrakło na nich ZAGRANICZNYCH CZASOPISM RÓŻNOJĘZYCZNYCH Z ZAKRESU JĘZYKA, LITERATURY CZY KULTURY DANEGO KRAJU sprawia, że badacze publikujący za granicą prace w obcym języku w czasopismach właściwych dla swej dziedziny SĄ O WIELE NIŻEJ OCENIANI NIŻ BADACZE PUBLIKUJĄCY W POLSCE, niejednokrotnie w zeszytach uczelnianych o niskiej randze i nikłym zasięgu.

      Sposób rozwiązania tej paradoksalnej sytuacji:
      1/ Wprowadzenie na listę A czasopism zawartych w Arts and Humanities Citation Index JCR
      2/ Ustalenie procedur wprowadzania na listę B zagranicznych czasopism humanistycznych nie ujętych na liście JCR
      W tym celu należy powołać zespół badaczy rozumiejących specyfikę dziedziny i PUBLIKUJĄCYCH ZA GRANICĄ, którzy byliby zainteresowani stworzeniem kryteriów wspierających otwarcie się polskich badaczy na środowiska zagraniczne.

      WAŻNE: W przypadku nauk filologicznych, historycznych i pokrewnych nie należy stawiać publikacji w języku angielskim na pozycji uprzywilejowanej w stosunku do innych języków właściwych dla danej dziedziny (artykuł o literaturze polskiej czy francuskiej po angielsku nie może być uznany za bardziej wartościowy niż artykuł odpowiednio w jęz. polskim czy francuskim).


      W przypadku nauk filologicznych należy również wprowadzić wyższą punktację pozycji książkowych będących istotą tych nauk jak: słowniki, historie literatury i wydania krytyczne dzieł literackich.
      • charioteer1 Re: Ocena parametryczna, LF, JCR 22.10.09, 19:42
        kontakt-gw napisała:

        > Taka konstrukcja obu list i fakt, że zabrakło na nich ZAGRANICZNYCH CZASOPISM R
        > ÓŻNOJĘZYCZNYCH Z ZAKRESU JĘZYKA, LITERATURY CZY KULTURY DANEGO KRAJU sprawia, ż
        > e badacze publikujący za granicą prace w obcym języku w czasopismach właściwych
        > dla swej dziedziny SĄ O WIELE NIŻEJ OCENIANI NIŻ BADACZE PUBLIKUJĄCY W POLSCE,
        > niejednokrotnie w zeszytach uczelnianych o niskiej randze i nikłym zasięgu.

        Doceniam szlachetne intencje, ale za przeproszeniem bzdury...

        Sprawa list czasopism jest nieaktualna. Najnowsze rozporzadzenie punktuje wyzej
        publikacje w czasopismach z listy ERIH. To jest taka specjalna lista czasopism
        stworzona wlasnie na uzytek nauk humanistycznych. Jednak w naukach
        humanistycznych i spolecznych publikuje sie rowniez ksiazki i rozdzialy w
        ksiazkach i tu faktycznie jest problem, ktorego rozporzadzenie nie rozwiazuje.
        Obecnie monografia wydana w jezyku obcym w lokalnym wydawnictwie jest warta tyle
        samo, co monografia wydana w najbardziej prestizowym wydawnictwie
        miedzynarodowym. Propozycja zmiany tego stanu rzeczy znalazla sie w projekcie
        rozporzadzenia, jednak zrezygnowano z niej pod naporem srodowisk pragnacych
        uprawiac "nauke inaczej", jak to trafnie okreslila w artykule pani profesor.

        > Sposób rozwiązania tej paradoksalnej sytuacji:
        > 1/ Wprowadzenie na listę A czasopism zawartych w Arts and Humanities Citation I
        > ndex JCR

        Te sprawe rozwiazuje lista ERIH.

        > WAŻNE: W przypadku nauk filologicznych, historycznych i pokrewnych nie należy s
        > tawiać publikacji w języku angielskim na pozycji uprzywilejowanej w stosunku
        > do innych języków właściwych dla danej dziedziny (artykuł o literaturze polskie
        > j czy francuskiej po angielsku nie może być uznany za bardziej wartościowy niż
        > artykuł odpowiednio w jęz. polskim czy francuskim).

        Bzdura!!!!! I to bzdura do kwadratu!!!!!

        Jak ktos pisze o Szekspirze czy innym Beowulfie, to powinien pisac po angielsku.
        Po polsku moze co najwyzej tego Beowulfa popularyzowac, ale to juz nie jest
        praca naukowa. Rozporzadzenie premiuje jezyk specjalnosci, a nie jezyk angielski
        zawsze i wszedzie. Jezyk polski dla romanisty nie jest jezykiem specjalnosci i w
        tej sytuacji publikacje w jezyku polskim to rowniez "nauka inaczej".
        • kontakt-gw Re: Ocena parametryczna, LF, JCR 22.10.09, 21:28
          > Doceniam szlachetne intencje, ale za przeproszeniem bzdury...

          Dziekuje za uznanie. Pozwole sobie jednak nadmienic, ze w standardach zachodnich
          druga czesc zdania powinna raczej brzmiec it'is interesting... :-)

          Przy okazji: zmiany wykazow czasopism nie sa wprowadzane poprzez rozporzadzenia
          lecz przez komunikaty Ministra wydawane na podstawie rozporzadzenia. Szybki
          scaning stosownej strony ministerialnej nigdzie nie wykazal zadnej informacji o
          specjalnym traktowaniu listy ERIH.

          Jezeli Pani/Pan posiada wiedze na temat konkretnych przepisow uprawniajaca do
          stwierdzenia:

          >Sprawa list czasopism jest nieaktualna. Najnowsze rozporzadzenie punktuje wyzej
          > publikacje w czasopismach z listy ERIH.

          to prosze o podzielenie sie nia z czytelnikami tego forum. Z gory dziekuje.
          • charioteer1 Re: Ocena parametryczna, LF, JCR 22.10.09, 22:00
            kontakt-gw napisała:

            > Przy okazji: zmiany wykazow czasopism nie sa wprowadzane poprzez rozporzadzenia
            > lecz przez komunikaty Ministra wydawane na podstawie rozporzadzenia. Szybki
            > scaning stosownej strony ministerialnej nigdzie nie wykazal zadnej informacji o
            > specjalnym traktowaniu listy ERIH.

            Obowiazuja jednoczesnie dwa wykazy. Reguluje to rozporzadzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyzszego z dn. 24 lipca 2009, Dziennik Ustaw Nr 126, str. 9133 - o liscie ERIH. Wczesniej w rozporzadzeniu z pewnoscia tez cos jest na ten temat, ale nie chce mi sie w tej chwili szukac.
            www.bip.nauka.gov.pl/_gAllery/64/67/6467/20090724_rozporzadzenie_statutowa.pdf

            Listy ERIH dla poszczegolnych dyscyplin dostepne sa tutaj:
            www.esf.org/research-areas/humanities/research-infrastructures-including-erih/erih-initial-lists.html
            • kontakt-gw Re: Ocena parametryczna, LF, JCR 22.10.09, 23:35
              Dziekuje za informacje. Rozumiem, ze w ten sposob rozwiazano problem listy ERIH.

              Pozostaje jeszcze problem uzupelnienia listy A - jak w pierwszym moim poscie. ERIH nie jest wyrocznia dla humanistow - tylko uzupelnia ISI

              A przy okazji znaleziony ad hoc wpis w internecie ISI vs ERIH
              discipulussimplex.wordpress.com/2008/06/02/erih-vs-isi-what’s-best-for-the-humanities/
              • charioteer1 Re: Ocena parametryczna, LF, JCR 22.10.09, 23:59
                Nie wiem, jak rozumiec, ze ERIH nie jest wyrocznia. W ocenie parametrycznej
                uwzglednia sie wyzsza punktacje, wiec jezeli ERIH daje 15 pkt., a lista A daje
                10 pkt., w ocenie parametrycznej przyznaje sie 15 pkt. za publikacje.

                Do linkowanego postu sie nie odniose, gdyz konstrukcja listy A budzi dokladnie
                takie same watpliwosci, jak poruszane w tym poscie. Obie listy nie uwzgledniaja
                tego, ze swiatowa humanistyka jest coraz bardziej interdyscyplinarna. W
                przypadku mojej dyscypliny 'peer review' rzetelniej pokazuje prestiz czasopism
                niz lista A. Dodatkowy mankament listy A jest taki, ze opiera sie ona na
                nieaktualnych wartosciach IF (to mozna sprawdzic chocby na stronach wydawcow,
                porownujac punktacje czasopism o podobnym IF).
        • jmiszal Re: Ocena parametryczna, LF, JCR 25.10.09, 10:40
          Uwzględnienie listy ERIH, to ogromny krok naprzód i wynik walki niektórych
          środowisk i Rad Wydziałów, natomiast zgadzam się z przedmówcą, ze rozróżnienie:
          monografia "w obcym języku" i "w języku polskim" jako podstawa punktacji jest
          wysoce niedoskonałe. Co to znaczy dla filologa publikować w "obcym języku"?
          Można wydać "dzieło" w kraju, w którym język ten jest używany i wtedy należy
          liczyć się z krytyka, bo wszyscy mogą "dzieło" przeczytać. Można jednak - i tak
          postępuje lwia cześć filologów - wydać to "dzieło" w Polsce nawet w szacownym
          wydawnictwie, i rzecz może być doskonała, ale jeśli język nie jest ogólnie
          znany, a tematyka wąska, można wydrukować bądź co, a papier wytrzyma. W takim
          przypadku wydawnictwo powinno zwrócić się o zagraniczną recenzję i nie do osoby
          podanej przez autora, a to chyba mrzonka. A zatem sam język nie jest
          wystarczającym warunkiem, aby monografię taką punktować podwójnie w stosunku do
          publikacji w języku polskim. Z drugiej strony publikacja po polsku wcale nie
          dyskwalifikuje filologa obcego, gdyż może dotyczyć obszaru i tematu nieobcego
          innym humanistom i zainteresować szersze grono badaczy, często kompetentnych i
          wymagających, i wcale nie musi być "nauką uprawianą inaczej". Są jeszcze takie
          nauki jak komparatystyka, gdzie siłą rzeczy mówiąc o dwóch lub wielu obszarach
          kultury autor musi wybrać jeden z języków. Jeśli pisze o np. o przenikaniu
          kultur polskiej i rosyjskiej, publikując w Rosji powinien wybrać język rosyjski,
          a w Polsce chyba jednak polski. Czy ta sama publikacja napisana po polsku będzie
          mniej warta niż po rosyjsku?
          Jak to rozwiązać?: nie wiem. Chyba pracą u podstaw, czyli nie dopuszczając do
          nauki ludzi mogących najwyżej "uprawiać naukę inaczej". Sama konieczność
          punktacji i oceny świadczy o tym, że "naukowcami" mienią się osoby, które nie
          mają pojęcia o tym, co to nauka. Prawdziwego naukowca nie trzeba stymulować
          punktacją, a "naukowiec sprawny inaczej" szybko dostosuje swą twórczość do
          punktacji.
    • charioteer1 Nauka inaczej 22.10.09, 19:47
      Pani profesor gratuluje trafnego okreslenia i przylaczam sie do protestu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka