tertiumnondatur
22.10.09, 11:51
1. Dziwię się, że autorzy reformy szkolnictwa wyższego taką wagę
przywiązują do zakazu pracy na drugim etacie w innych szkołach
wyższych, pomijając fakt, że powszechne jest zatrudnienie
nauczycieli akademickich poza szkolnictwem wyższym. Problem ten
dotyczy w szczególności kierunków prawniczych, gdzie zazwyczaj
blisko 3/4 nauczycieli akademickich pracuje poza szkołą wyższą,
często również w kilku miejscach. Adiunkt, który obok prowadzenia
ćwiczeń jest jeszcze radcą prawnym, prezesem dużej spółki i radnym
nie należy do rzadkości.
2. Dziwię się, że Gazeta Wyborcza nie przywiązuje w swoim cyklu
artykułów dot. szkolnictwa wyższego najmniejszej wagi do problemu
rekrutacji na tzw. stacjonarne studia doktoranckie, które stanowią
przepustkę do kariery naukowej. Na wielu kierunkach jest
przeprowadzana wyłącznie w oparciu o arbitralne kryteria, co sprzyja
plenieniu się nepotyzmu, by nie powiedzieć - sui generis korupcji.
Często również limity przyjęć są bardzo niskie (np.: 1% absolwentów
studiów magisterskich rocznie) i zupełnie nie odpowiadają ani
zapotrzebowaniu ani możliwościom potencjalnych studentów. Zjawisko
to prowadzi do zmniejszania się liczby kadry naukowej i
systematycznego obniżenia jej poziomu, wziąwszy pod uwagę fakt, że
nie wszyscy studia te kończą i nie wszyscy decydują się kontynuować
karierę naukową.