Dodaj do ulubionych

"Związki partnerskie to przejaw heterofobii". B...

25.11.09, 07:58
Zaraz, zaraz... Przecież to heteroseksualiści zabiegali o to, by parom homoseksualnym uniemożliwić zawarcie małżeństwa (nie mówię o krajach, w których dopuszcza się małżeństwa jednopłciowe). O co więc chodzi? Dlaczego kogoś dziwi, że forma prawna zarezerwowana dla wybranej grupy osób nie znajduje zastosowania w przypadku pozostałych (na dodatek wprowadzona na ich wyraźne żądanie)?

S.
Obserwuj wątek
    • von_seydlitz Parę tysięcy lat było wiadomo co to małżeństwo. 25.11.09, 08:21
      A teraz ktoś chce na siłę wprowadzić jakieś nowinki i dziwi się, że jakoś do
      tego modelu to nie pasuje.
      • samael07 Re: Parę tysięcy lat było wiadomo co to małżeństw 25.11.09, 08:46
        Ale to nie o to w tym wszystkim chodzi. Homusie "wywalczyli" dziwne zwiazki, ba
        - vide piosenkarz John Elton - zawieraja związki małżeńskie ("jak ma na imie
        twoja mamusia/ Kazik.."). Dlaczego dyskryminować, wciąż - wiekszość? A związek
        partnerski to nic innego, jak prawna legalizacja konkubinatu. A cos takiego od
        tysiecy lat istniało..
      • megasceptyk Re: Parę tysięcy lat było wiadomo co to małżeństw 25.11.09, 09:16
        A skąd masz takie sensacyjne informacje koleżanko?
        Może wyściub nosa ze swojej kartoflanej wioski
        i zajrzyj do literatury
        bo to co ci się wydaje
        to są bajki nie oparte na faktach.

        Eh, ta dzisiejsza młodzież,
        pusto we łbie, wiatr hula
        a trociny uszami wylatują.
        Polski, niewykształcony, katolicki zaścianek i ciemnogórd.
        Intelektualna nędza.

      • pasza1981 Tysięce lat polskiego konserwatyzmu 25.11.09, 09:30
        Parę tysięcy lat było wiadomo co to małżeństwo.
        A teraz ktoś chce na siłę wprowadzić jakieś nowinki i dziwi się, że jakoś do
        tego modelu to nie pasuje.
        * * *
        Ciekawe w jakich krajach malzenstwo przetrwalo kilka tysiecy lat w niezmienionej
        formie. Mozesz wymienic chociaz jedno? Nie mozesz? Oczywiscie, bo NIE MA takiego
        panstwa.
        Podany przez Ciebie przyklad istnieje tylko w Twoim umyslnie i dowodzi tego, ze
        zapierasz sie nogami i rekoma przed przyjeciem faktu, ze malzenstwo jako
        instytucja ewoluuje - w Tzoim umyslne od tysiecy lat nic sie jednak nie zmienia
        - i ze obecne zmiany w postrzeganiu zwiazku dwojga ludzi roznej plci lub tej
        samej - sa dla Twoich ultrakonserwatywnych przekonan wrecz rewolucyjne!
        Zabawne, prawda? W momencie, kiedy prawie we wszystkich panstwach UE zwiazki
        partnerskie to absolutna norma.
        • zinfandel30 Re: Tysięce lat polskiego konserwatyzmu 25.11.09, 10:09
          pasza1981 napisał:


          prawie we wszystkich panstwach UE zwiazki
          > partnerskie to absolutna norma.

          no i?
          dlatego, że większość robi tak, jak im media dyktują, to Twój przedmówca nie
          może już myśleć samodzielnie? wyłamuje się ze standardów narzuconego
          rozumowania, a to jest złe, niedobre i powinno być karalne!
          • maruda.r Re: Tysięce lat polskiego konserwatyzmu 25.11.09, 12:54
            zinfandel30 napisała:

            > no i?
            > dlatego, że większość robi tak, jak im media dyktują, to Twój przedmówca nie
            > może już myśleć samodzielnie?

            **********************************

            Samodzielnie? Tyle razy już to słyszałem, że jakoś mi trudno uwierzyć w tę
            samodzielność.

        • boykotka Re: Tysięce lat polskiego konserwatyzmu 25.11.09, 17:34
          pasza1981 napisał:
          > Ciekawe w jakich krajach malzenstwo przetrwalo kilka tysiecy lat w
          > niezmienionej formie.
          Fakt faktem, sakrament małżeństwa kościelnego powstał z chwilą kiedy
          powstała instytucja rozwodów, po to by czarni mieli za co kasę
          wybierać. A było to w okolicach powstania protestantyzmu.
    • kapitan.kirk "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". B... 25.11.09, 08:27
      W Europei i na świecie coaz bardziej rozprzestrzenia się nowa plaga
      wykluczenia społecznego - jest to rozumofobia :-/
      Pzdr
    • xsawer "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". B... 25.11.09, 08:27
      Jak nie stanąć, zawsze du,pa z tyłu.
    • zuzur Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 08:31
      sammler napisał:

      > Zaraz, zaraz... Przecież to heteroseksualiści zabiegali o to, by
      parom homoseks
      > ualnym uniemożliwić zawarcie małżeństwa (nie mówię o krajach, w
      których dopuszc
      > za się małżeństwa jednopłciowe). O co więc chodzi? Dlaczego kogoś
      dziwi, że for
      > ma prawna zarezerwowana dla wybranej grupy osób nie znajduje
      zastosowania w prz
      > ypadku pozostałych
      ===== Bo związek partnerski jest dla wszystkich popaprańców, którzy
      nie nadają się do małżeństwa. Obojga płci. Do związku partnerskiego
      możesz wziąć sobie nawet kozę.



      > (na dodatek wprowadzona na ich wyraźne żądanie)?
      >
      > S.
      ==== To już chyba sam sobie wymyśliłeś. Małżeństwo, to małżeństwo, a
      reszta niech robi sobie co chce. Związki partnerskie, sekciarskie,
      etc. Goovno mnie to obchodzi, jak popaprańcy nazywają swoje dwu- i
      wieloosobowe kołchozy.
      • sammler Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 08:41
        Dziś zdecydowanie nie jesteś w formie. Ani ładu, ani składu w twojej wypowiedzi...

        S.
      • hatake Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 08:57
        > ==== To już chyba sam sobie wymyśliłeś. Małżeństwo, to małżeństwo, a
        > reszta niech robi sobie co chce. Związki partnerskie, sekciarskie,
        > etc. Goovno mnie to obchodzi, jak popaprańcy nazywają swoje dwu- i
        > wieloosobowe kołchozy.

        Sam nie wiesz co piszesz. Obchodzi cię jak się nazywają związki homoseksualne.
        Bo zarezerwowałeś sobie nagle nazwę "małżeństwo". Ale jesteś takim kretynem, że
        tego nie widzisz.

        Jeśli zmienisz nazwę związku, nadal jest to związek. Nieważne jaki ma przymiotnik.
        • zuzur Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 09:34
          Małżeństwo, to małżeństwo, było wcześniej. A że związki partnerskie
          (w tym homoseksualne) chcą tak samo? Co ja na to mogę poradzić?
          Nazwa związek jest trochę myląca. W pływaniu jest taki styl, który
          nazywa się 'dowolny'. Ale to nie znaczy, że można dowolnie płynąć.
          Ze związkami jest tak samo. Niech sobie będą - jestem tolerancyjny.
          Ale czy ty jesteś tolerancyjny? Czy na pewno pozwalasz mi, żeby mnie
          te związki goovno obchodziły?
          • vogon.jeltz Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 17.12.09, 21:49
            > Nazwa związek jest trochę myląca. W pływaniu jest taki styl, który
            > nazywa się 'dowolny'. Ale to nie znaczy, że można dowolnie płynąć.

            Właśnie to znaczy. W zawodach pływackich stylem dowolnym zawodnik może płynąć... dowolnym stylem. Wszyscy pływają kraulem, bo tak jest najszybciej, ale nie jest to obowiązkowe.
    • zeixer "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". B... 25.11.09, 09:15
      Małżeństwo to związek osób płci odmiennej,i niech tak zostanie.
      • indie7 Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 09:22
        Malzenstwo to zwiazek kochajacych sie osob, wszystko jedno czy
        kobiety i kobiety, mezczyzny i mezczyzny, czy kobiety i mezczyzny. I
        przyjmijcie juz to do wiadosmoci :-)
        • va-sq Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 09:38
          indie7 napisał:

          > Malzenstwo to zwiazek kochajacych sie osob, wszystko jedno czy
          > kobiety i kobiety, mezczyzny i mezczyzny, czy kobiety i mezczyzny. I
          > przyjmijcie juz to do wiadosmoci :-)

          Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny na gruncie prawa polskiego - zarówno
          Konstytucji 1997r. jak i Krio, jak i ustawodawstw większości krajów UE.
          Natomiast to czy oni się kochają czy nie nie ma najmniejszego znaczenia,
          przynajmniej na gruncie prawa i niech tak zostanie.
        • adam_mich Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 09:42
          Małżeństwo może też być mężczyzny i kobiety i kobiety i kobiety i
          kobiety ( w krajach islamskich ).
        • zinfandel30 Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 09:43
          Małżeństwo służy prokreacji, podtrzymania gatunku, przekazania genów, czy jak to
          tam jeszcze nazwiesz.
          Wyjaśnij mi proszę, jak dwóch "homisiów" dokona powyższego?
          • ttiikkttaakk Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 09:48
            zinfandel30 napisała:

            > Małżeństwo służy prokreacji, podtrzymania gatunku, przekazania genów, czy jak t
            > o
            > tam jeszcze nazwiesz.

            a co, małżeństwa bezdzietne to nie małżeństwa? i skad masz takie informacje?
            > tam jeszcze nazwiesz.
            > Wyjaśnij mi proszę, jak dwóch "homisiów" dokona powyższego?

            "homosie" (jak ich nazwałeś) mogą wychowywać dzieci własne lub adoptowane

          • kireta21 Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 09:51
            Małżeństwo to twór społeczny. Nie ma żadnego faktycznego związku z prokreacją.
            • adam_mich Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 09:54
              Jednak na wszelki wypadek bliscy krewni nie mogą w Polsce zawrzeć
              małżeństwa.
            • g_no-prawda Małżeństwo to twór społeczny. Ale czemu służy? 25.11.09, 10:07
              kireta21 napisał:

              > Małżeństwo to twór społeczny. Nie ma żadnego faktycznego związku z prokreacją.

              Otóż ma. Małżeństwo to faktycznie twór społeczny którego celem jest zapewnienie
              sprzyjających i stabilnych warunków do posiadania i wychowania potomstwa. Bez
              małżeństwa po prostu trudniej by było wychować dzieci. Wychować nie w sensie
              nauczyć ich dobrych manier itp tylko w tym najbardziej podstawowym: przygotować
              do życia nowego członka społeczeństwa.

              Dlaczego żadne społeczeństwo (nawet to akceptujące związki homoseksualne) nie
              wprowadziło w przeszłości "homo-małżeństw"? A wszystkie wprowadziły instytucję
              "hetero-małżeństwa".

              Pzdr
              • kireta21 Re: Małżeństwo to twór społeczny. Ale czemu służy 25.11.09, 10:21
                Ty mówisz o małżeństwu jako posiadaniu stałego partnera, ja o formalnej
                instytucji małżeństwa. To dwie różne rzeczy.

                Nawet niektóre zwierzęta wybierają partnerów na całe życie. Dlatego dla mnie
                małżeństwo definiuje się jako twór prawno-społeczny. Bo związek dwojga osób nie
                zawsze się w nim mieści.
                • g_no-prawda Re: Małżeństwo to twór społeczny. Ale czemu służy? 25.11.09, 10:35
                  kireta21 napisał:

                  > Ty mówisz o małżeństwu jako posiadaniu stałego partnera, ja o formalnej
                  > instytucji małżeństwa. To dwie różne rzeczy.

                  Nie. Ja mówię również o instytucji. Tworze prawno społecznym.
                  Społeczeństwa potrzebowały uregulowania kwestii związanych z posiadaniem
                  potomstwa i wychowaniem go więc "wymyśliły" twór prawno-obyczajowo-społeczny:
                  małżeństwo.
                  Zapytam jeszcze raz wprost (może nie zwróciłeś uwagi na pytanie w temacie
                  postu): skoro już uważasz że małżeństwo to twór prawno społeczny to jeszcze
                  odpowiedz sobie PO CO on został stworzony i utrzymany przez tyle lat?

                  Pzdr
                  • kireta21 Re: Małżeństwo to twór społeczny. Ale czemu służy 25.11.09, 12:00
                    >> PO CO on został stworzony i utrzymany przez tyle lat?

                    Początkowo było prawnym potwierdzeniem własności. Nie zapominaj, że w zachodniej
                    kulturze małżeństwo jeszcze całkiem niedawno (w skali historycznej) posiadało
                    status prawno-społeczny jaki ma ono obecnie np. w krajach muzułmańskich.

                    Po co utrzymano? A wyobrażasz sobie jego całkowite usunięcie? Nie da się,
                    ponieważ jest to jeden z ważniejszych składników porządku społecznego. To jak
                    wyciąganie karty z dna piramidy ułożonej z całej talii.
                    • g_no-prawda Re: Małżeństwo to twór społeczny. Ale czemu służy 25.11.09, 15:23
                      kireta21 napisał:

                      > >> PO CO on został stworzony i utrzymany przez tyle lat?
                      >
                      > Początkowo było prawnym potwierdzeniem własności. Nie zapominaj, że
                      > w zachodniej kulturze małżeństwo jeszcze całkiem niedawno
                      > (w skali historycznej) posiadało status prawno-społeczny jaki ma ono
                      > obecnie np. w krajach muzułmańskich.

                      Własności? Co masz na myśli? Kto potwierdzał własność czego?

                      > Po co utrzymano? A wyobrażasz sobie jego całkowite usunięcie? Nie da się,
                      > ponieważ jest to jeden z ważniejszych składników porządku społecznego. To jak
                      > wyciąganie karty z dna piramidy ułożonej z całej talii.

                      To nie o to chodzi czy ja to sobie wyobrażam. Pytam tylko, jak myślisz, dlaczego
                      instytucja która została "początkowo wymyślona jako potwierdzenie własności"
                      utrzymała się do dziś i jest tak ważna ze stała się "jednym z ważniejszych
                      składników porządku społecznego"?

                      > Plus, zdaje się chyba, że trochę odbiliśmy od tematu, ponieważ
                      > moja początkowa uwaga dotyczyła stwierdzenia,
                      > że bez małżeństw nie będzie dzieci.

                      Ja zrozumiałem inaczej: początkowo stwierdziłeś że małżeństwa nie mają nic
                      wspólnego z dziećmi. Otóż mają. Mało tego: faktycznie bez małżeństw nie będzie
                      dzieci. Oczywiście nie dosłownie, i nie całkowicie. Ale ile znasz kobiet które
                      zdecydują się na zajście w ciążę z facetem jeśli nie będą miały
                      społecznie-prawno-obyczajowych (SPO) gwarancji, że ten ich nie porzuci i nie
                      zostawi bez środków do życia za to z trójką małych dzieci? Albo ilu znasz
                      facetów którzy będą łożyć na utrzymanie dzieci nie mając pewności że te dzieci
                      są jego - bo kobieta z którą je ma nie uznaje monogamii? Bez małżeństwa (lub
                      innych SPO-gwarancji) takie osoby nigdy nie będą chciały świadomie mieć dzieci.
                      A współczesna antykoncepcja potrafi być 100% skuteczna i obecnie seks <> dzieci.
                      To tak gdybyś rzucił argumentem o "wpadkach". ;)

                      Postawiłeś wg mnie słuszną tezę, teraz nie wahaj się wyciągnąć z niej wnioski ;)

                      Pozdro
                  • kireta21 Re: Małżeństwo to twór społeczny. Ale czemu służy 25.11.09, 12:06
                    Plus, zdaje się chyba, że trochę odbiliśmy od tematu, ponieważ moja początkowa
                    uwaga dotyczyła stwierdzenia, że bez małżeństw nie będzie dzieci.

                    Ale spoko, też lubię dobrą dyskusję.
              • fibius Małżeństwo było po to by samicę zaklepać 26.11.09, 06:50
                Dawniej małżeństwo było po to by samiec 'oznaczył' swoje terytorium, czyli że
                dana samica jest jego i wara innym od jego zdobyczy. Potem dodano do tego miłość
                etc a teraz nagle dodaje się argument prokreacji (głównie przez katolików). W
                tym rozumieniu małżeństwo pary bezpłodnej musi zostać unieważnione bo nie
                spełnia katolickiego warunku czyli gżdżenia sie jak króliki w celu mnożenia
                potomstwa.
                • g_no-prawda Po co się zaklepuje samice? 26.11.09, 14:11
                  A po co chciałbyś "zaklepywać samicę"? Dlaczego innym "wara od zdobyczy"?
                  Dlaczego jedne kobiety się "zaklepuje" a inne tylko zalicza a potem mówi kolegom
                  żeby też z nimi spróbowali?
                  Jesteś w stanie wyłapać różnicę?
                  Bo ja widzę tylko jedną: "zaklepuje się te samice" których potomstwem się
                  opiekujesz.

                  A i daj sobie spokój z tym katolikami: przecież protestanci, prawosławni,
                  muzułmanie, hindusi, buddyści itp też mają instutucje małżeństwa w dodatku
                  bardzo podobne z natury. Ciekawe dlaczego? :P

                  PS. Oczywiście pomijamy w takich rozważaniach takie rzeczy jak "miłość etc" :)
      • maaac Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 14:36
        > Małżeństwo to związek osób płci odmiennej,i niech tak zostanie.
        W sesnie religijnym, chrześcijańskim. Bo np jak to odniesiesz do
        małżeństwa islamskiego gdzie istnieje wielożeństwo?
    • paulos_1 "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". B... 25.11.09, 09:24
      Tak jak jeszcze niedawno np w USA byly chocby oddzielne wejscia do tego samego kina dla "białych" i dla "kolorowych" tak teraz sztucznie roznicuje sie ludzi zawierajacych zwiazki.
      Smutne...
    • kpix tak srednio na temat, ale... 25.11.09, 09:48
      Odwiedzam teraz codziennie szpital polozniczy. W tym samym pokoju
      lezy pani z dzieckiem w brzuchu, do ktorej przychodzi jej partnerka.
      Zeby uprzedzic: to nie bylo in vitro, zaplodnienie bylo naturalne.

      I musze stwierdzic: dawno nie widzialem takiej milosci, dobroci,
      pomocy i oddania, jaka zywi dla siebie ta para. Zycze tysiacom
      heteroseksualnych, "normalnych" malzenstw takiej jakosci zwiazkow,
      jaka przedstawia ta para...
      • indywidualismus Re: tak srednio na temat, ale... 25.11.09, 10:18
        kpix napisał:


        > I musze stwierdzic: dawno nie widzialem takiej milosci, dobroci,
        > pomocy i oddania, jaka zywi dla siebie ta para.

        Miłość na sali szpitalnej? Mężczyzno naiwny - to są hormony! Kobietę "rozwala"
        od środka, jak patrzy na wielki brzuch, właściwie na dziecko, które przecież
        jest w środku. Zapewniam cię, że rentgen w oczach kobiety, to nic nadzwyczajnego
        w takiej sytuacji, zwłaszcza jeśli sama np. nie może mieć dziecka.
        • kpix I bedziesz mowil o sytuacji, ktorej nie widziales 25.11.09, 10:33
          na wlasne oczy? Oczywiscie ze byla w tym ogromna milosc! Na lozku
          mamy codziennie rano (a odwiedzam szpital od miesiaca) laduje list
          od partnerki, powymalowywany w kwiatki itd. Ilu mezow robi cos
          takiego? Ta jej partnerka spedza z nia bite godziny, rozmawiaja,
          wspolnie robia na drutach, wycinaja, czytaja, przytulaja sie,
          odwiedzaja ja znajome, kobieta caly czas dostaje jakies frykasy,
          kwiaty. Come on, jak to nie jest okazywanie milosci, to nie wiem,
          co jest. Oczywiscie, ze jest w tym milosc do dziecka. Ale wlasnie
          wszystko wyglada tak, jak w najlepszej rodzinie pod sloncem, pomimo
          tego, ze jest to rodzina homoseksualna. I wlasnie takiej milosci
          zycze tysiacom heteroseksualnych rodzin.
        • fibius Re: tak srednio na temat, ale... 26.11.09, 06:53
          miłość między mężczyzną i kobietą to też tylko hormony. Wszystkie uczucia to
          tylko hormony więc Ameryki nie odkryłeś. A że chciałeś użyć tegob y pokazać że
          lesbijki nie są zdolne do kochania to sorry ale robisz z siebie tylko przygłupa.
    • sedaluk "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". B... 25.11.09, 09:57
      Samo malzenstwo jako takie jest dla homosceny zupelnie obojetne.
      Tam chodzi tylko i wylacznie o przywileje, ktore sa w tym zwiazku
      zagwarantowane. Zwiazek partnerski jest tam uwazany za rozwiazanie
      przejsciowe-celem jest przejecie wszystkiego. Wtedy np. starszy pan
      moze sobie zupelnie legalnie sprowadzic mlodego chlopca z wszystkimi
      bajerami i byc dla niego atrakcyjnym parterem.Ktos powie-przeciez
      hetero tez to robia.Tak, ale to jest calkiem inna historia.
      • oranvag Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 10:13
        W Polsce już jest to legalne. W związku ksiądz parafii rzymskokatolickiej -
        ministrant lub ewentualnie chórzysta.
        • olos_777 Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 14:28
          ciekawi mnie skąd w tobie taka rozpacz ze nie jesteś/byłeś ministrantem...
    • and_nowak A czym się różni związek partnerski od małżeństwa? 25.11.09, 10:15
      Ile jeszcze form związku będziemy rozróżniać?
      Mamy małżonków, konkubentów, partnerów, kochanków, facetów (dziewczyny), itd -
      to wszystko trzeba rejestrować?

      Bo jak dla mnie, to wystarczy małżeństwo (tradycyjne) i "związek wspólnego
      gospodarstwa". Ten drugi np. dla dwóch sióstr, albo stryja i bratanka, trzech
      panów, dwóch starszych kobiet, itd. Wszystko bez homoseksualnych podtekstów, po
      prostu BEZ WNIKANIA w sprawy seksualności. I ten drugi związek może się
      odwiedzać w szpitalu, dziedziczyć (poprzez zapis w testamencie, lub domyślnie),
      wspólnie brać kredyty, itd. Wszystko oprócz adopcji.

      • sammler Nazwą /nt. 25.11.09, 10:34
        S.
      • maruda.r Re: A czym się różni związek partnerski od małżeń 25.11.09, 13:06
        and_nowak napisał:

        > Bo jak dla mnie, to wystarczy małżeństwo (tradycyjne) i "związek wspólnego
        > gospodarstwa". Ten drugi np. dla dwóch sióstr, albo stryja i bratanka, trzech
        > panów, dwóch starszych kobiet, itd.

        ******************************

        Zakładam, że "związek wspólnego gospodarstwa" nie wymagałby rejestracji w USC. I
        wracamy do punktu wyjścia, bo dążeniem niektórych osobników (bez względu na płeć
        i orientację) jest zawarcie małżeństwa.

        Aby zapobiec niesnaskom, należałoby zlikwidować instytucję małżeństwa cywilnego:
        państwo nie wnika, na jakich zasadach dwoje ludzi prowadzi gospodarstwo i co ze
        sobą robią. Małżeństwo wg zwyczajów danej religii nie niosłoby żadnych
        konsekwencji cywilnoprawnych na styku z państwem.

        A dzieci? Bezwzględne pierwszeństwo dla rodziców biologicznych. A adopcja?
        Przecież i tak ją można bez problemu obejść.

        • maaac Re: A czym się różni związek partnerski od małżeń 25.11.09, 15:31
          > Aby zapobiec niesnaskom, należałoby zlikwidować instytucję
          > małżeństwa cywilnego: państwo nie wnika, na jakich zasadach dwoje
          > ludzi prowadzi gospodarstwo i co ze sobą robią. Małżeństwo wg
          > zwyczajów danej religii nie niosłoby żadnych konsekwencji
          > cywilnoprawnych na styku z państwem.
          O ile się zgodzę i od dawna to postuluję, że małżeństwa religijne
          nie powinny miec nic wspólnego z państwem i państwo "związki" ludzi
          (niekoniecznie dwojga) nie powinno nazywać małżeństwem, o tyle nie
          zgadzam się że z rejestracji "związków międzyludzkich" (tfu, no
          jakoś to trzeba nazwać) państwo może zrezygnować.

          Trzeba uregulować sprawy wzajemnych zalezności prawnych,
          alimentacyjnych, możliwości dokonywania czynności prawnych w zamian
          za kogoś, prawa do uzyskiwania informacji o drugiej osobie (głównie
          medycznej), sprawy majątkowe w przypadku wspólnego prowadzenia
          gospodarstwa domowego, dziedziczenie, itp. itd. wiele z tego można
          załatwić odrębnymi aktami prawnymi, ale nie wszystko i nie
          zawsze. "Małżeństwo" do tej pory było jednym aktem prawnym, które to
          raz na zawsze regulowało.
          • and_nowak Re: A czym się różni związek partnerski od małżeń 25.11.09, 17:27
            Słuszna słuszność. Rejestracja jest potrzebna. A brak "ideologii płciowej"
            spowoduje, że zniknie gorący temat dla oszołomów z obu stron barykady.
    • mebloscianka_dziadka_franka "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". B... 25.11.09, 10:18
      Głupota totalna! Czyli teraz można zawrzeć związek partnerski
      (homoseksualisci), tzw. "slub cywilny" (który de facto jest tym samym - z
      punktu prawnego - co ten cały związek partnerski tyle że dla hetero) i ślub
      kościelny (który powinien być sprawą wiary). Nie rozumiem dlaczego koniecznie
      musi być "świecki ślub" (tak to MUSI być nazywane) dla par heteroseksualny,
      skoro de facto to co tak szumnie się nazywa ślubem (który i tak najczęsciej
      kojarzony jest z obrzędami religijnymi) jest po prostu umową cywilno-prawną? A
      to czy ktoś to będzie nazywał ślubem czy nie, to już niech będzie jego sprawa
      i zcy będzie chciał mieć uroczystą oprawę, czy po prostu będzie chciał
      "podpisać kwitek". Kiedyś (za czasów PRL) Kościół z naciskiem mówił, że "ślub
      cywilny" to żaden ślub tylko "kontrakt". Co w zasadzie jest prawdą, tylko bez
      tego kościelnego kwaśno-drwiącego tonu. A w sumie to tak się teraz
      zastanawiam, czy jest możliwe wzięcie ślubu kościelnego bez odnotowywania tego
      faktu w UC? Bo teoretycznie powinno być to możliwe... W końcu mamy
      rozdzielność kościoła od państwa i to, że ja przyrzekam komuś miłość i
      wierność i że nie opuszczę do śmierci - w obliczu Boga, nie powinno od razu
      skutkować jakimis prawnymi konsekwencjami. Czy nie? :)
    • c97 Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 25.11.09, 13:55
      sprytny gość, pewnie nie chciał się żenić i teraz ma wymówkę :D
    • kylax1 Czy to katolicy, czy moze muzulmanie? 25.11.09, 16:28
      Bo tylko owi maja na tyle zryty mozg, zeby takie prowokacje urzadzac...
      • maaac Re: Czy to katolicy, czy moze muzulmanie? 25.11.09, 16:29
        Akurat ich popieram. Okazuje się że nietolerancja może mieć dwa
        bieguny. Walczyć nalezy z obydwoma.
    • uniaeuropejska1 Re: "Związki partnerskie to przejaw heterofobii". 26.11.09, 17:18
      Ależ bzdura.Związek partnerski jest dla gejów dla hetero jest
      małżeństwo albo konkubinat.Gdzie tu jakaś fobia? Każdy ma to czego
      potrzebuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka