es_zet_pe 12.02.10, 18:32 Ile razy pan de Virion udzielił za darmo pomocy prawnej biednym ale uczciwym obywatelom? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
madame_ichnick czytałem niedawno wywiad z żoną tego człowieka 12.02.10, 20:55 i po przeczytaniu wywiadu z nim samym dochodzę do wniosku, że dobrali się jak w korcu maku. cynizm i napuszenie. a ta historia z gwałcicielami przyprawiła mnie o mdłości. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: po prostu to jest misja adwokata 12.02.10, 21:03 ...może być łajdakiem byle był skuteczny. To tylko tacy hipokryci jak miłośnik sukienek i terapii nosowej, K. Piesiewicz, dorabiali do tego jakąś ideologię. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: po prostu to jest misja adwokata 12.02.10, 22:08 W "dorabianiu ideologii" akurat de Virion nigdy nie miał sobie równych. Odpowiedz Link Zgłoś
hetmanwiechu w koncu trzeba z czegos zyc 13.02.10, 07:44 spokojny.zenek napisał: > W "dorabianiu ideologii" akurat de Virion nigdy nie miał sobie równych. czy de Virion robil pro bobo czy nie, raczej nie ma zanczenia. Wazne ze jest dobry w tym co robi. Adwokaci nie sa od sadzenia tylko od obrony. Place zeby bronil, niech broni, a jesli jest cyniczny, no trudno, wazne zeby obronil. Odpowiedz Link Zgłoś
swistak336 Spowiedź życia bez żalu i skruchy? 14.02.10, 13:28 Zawsze uważałem Mecenasa za prawnika wybitnego. Jednak ta lektura napawa mnie smutkiem. W tych słowach nie wyczytałem misji obrońcy, lecz jakiś zgrzyt. Zgrzyt między słowami oskarżycielskimi wobec Piesiewicza, a słowami, które wypowiedziałby w jego obronie, gdyby Piesiewicz zgłosił się po nią. To jednak najmniejszy problem - im dalej się czyta słowa Mecenasa, tym mroczniej i straszniej. Odpowiedz Link Zgłoś
sokolasty Re: Spowiedź życia bez żalu i skruchy? 14.02.10, 14:22 Gratuluję mu wygranej i przy okazji pytam, czy rzeczywiście był po wódce. On na to: "Panie mecenasie, w istocie byłem tak pijany, że nie pamiętam całego zajścia". Zwymiotowałbym na miejscu pana de V. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl "Nigdy nie pytam klienta, jak było naprawdę" 14.02.10, 17:28 - Czy pyta pan klienta, jak było naprawdę? - Nigdy. (...) - Gratuluję mu wygranej i przy okazji pytam, czy rzeczywiście był po wódce. On na to: "Panie mecenasie, w istocie byłem tak pijany, że nie pamiętam całego zajścia". Dobry wywiad poznać po tym, że rozmówca sam siebie sypie. Bardzo udany tekst red. Klukowskiej, przypomina mi wywiady Torańskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
anonym_anonym I to jest zawód zaufania publicznego :D 14.02.10, 23:09 ale jaja ... ten cynik pogubił się w swojej moralności" "bo prawda jest tam gdzie mój klient chce a resztę mnie zostawcie". Odpowiedz Link Zgłoś
ssen problemy z rozumieniem tekstu 14.02.10, 23:38 Nie ma zadnej sprzecznosci. Pijanego zapytal sie po zlozeniu mu gratulacji za wygrana. Czyli PO PROCESIE. Przed czy w trakcie procesu sie o takie kwestie nie pytal, bo nie potrafilby oddzielic jednej wersji od drugiej. Naprawde popracujcie nad soba ludzie. Nie trzeba wyzszego wyksztalcenia (prawniczego) zeby zrozumiec takie proste wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
gabiene Re: problemy z rozumieniem tekstu - doprawdy? 14.02.10, 23:49 a wychwyciłeś ten moment, gdy wygłosił mowę obrończą, zaraz po tym, gdy oskarżony mu wyszeptał, że zarzucany czyn popełnił? Ale cóż, adwokat może podżegać sąd do uznania niewinności, bo taka jego misja...Naprawdę uważasz, że czytasz uważniej, niż poprzednicy? Odpowiedz Link Zgłoś
ssen a prokurator czasami do uznania nieslusznej winy 15.02.10, 01:52 Na tym to polega. Adwokat nie ujmuje sie za kims gdyz swiecie wierzy w jego czystosc i niewinnosc, jesli pojawi sie dowod na to ze jest inaczej wychodzi z sali rozpraw. Tak samo prokurator, nawet jesli pojawi sie niezbity dowod obrony prokurator do konca bedzie wykonywal swoja role czyli oskarzal. Ostatecznie ocenia to sad. Wydaje mi sie ze rosadni i rozgarnieci ludzi powinnie rozumiec, ze to nie jest swieta wiara w kogos, krucjata przeciwko/w obronie kogokolwiek. Tylko spektakl w ktorym kazdy ma swoje miejsce i musi grac wg okreslonych zasad. Gdyby tak nie bylo to za wiekszoscia z wlasnej woli nie ujalby sie pies z kulawa noga. Przegraliby z kretesem poszli na dlugie lata do kicia, czasami zupelnie nieslusznie tylko dlatego ze na prawie sie zupelnie nie znaja i bez adwokata zostaliby bez zadnych szans. Wezmy sobie ostatniego glosnego "morderce" doktora G. Albo jescze lepiej uposledzonego goscia ktory przyznal sie do zabojstwa (skutecznie naklonila go do tego policja), a po 4 latach odsiadki zlapali dopiero prawdziwego. On w ogole nie powinien miec na procesie adwokata tak? Sorry mieszanie w to emocji, sloganow o moralnosci i innnych tego typu rzeczy to jakas naiwnosc totalna. W sadzie nie ocenia sie czy ktos jest dobry/zly czy ktos jest bandziorem czy nie tylko ocenia sie czy prawo zostalo zlamane. Moralnosc i emocje nie maja tutaj nic do rzeczy, temida jest slepa. Odpowiedz Link Zgłoś
michaelus_maximus Re: a prokurator czasami do uznania nieslusznej w 15.02.10, 03:39 osobowosc mecenasa de Virion wyjatkowo mnie ujela. niewiele osob rownie inteligentnych i tak szeroko postrzegajacych swiat mozna spotkac na codzien (czego najlepszym dowodem jest wiekszosc komentarzy na forum... :P). zgadzam sie z przedmowca, ze autorzy tych wypowiedzi wogole nie rozumieja, na czym polega zawod obroncy. nie mozna miec im tego za zle, bo ich przekonanie czynia ich "zacnymi ludzmi". stanowia tym samym swietne tlo dla ludzi wybitnych, takich jak mecenas de Virion. :P Odpowiedz Link Zgłoś
viking2 Re: a prokurator czasami do uznania nieslusznej w 15.02.10, 03:52 ssen napisała: > Tak samo prokurator, nawet jesli pojawi sie niezbity dowod obrony prokurator do > konca bedzie wykonywal swoja role czyli oskarzal. Nie masz racji. Poza reszta Twojego postu, ktora generalnie rzecz biorac ma sens. Ale prokurator, ktory reprezentuje spolecznosc i wymiar sparawiedliwosci nie moze wbrew rozsadkowi upierac sie przy swoim, bo w koncu zostanie wysmiany. Wyobraz sobie taka sytuacje: stawiaja mnie z stan oskarzenia za morderstwo. Ja twierdze, ze jestem niewinny, prokurator na to przedstawia dowody poszlakowe (powiedzmy, na nozu znaleziono moj odcisk palca). Moj adwokat argumentuje, ze ja tego noza wpawdzie dotykalem, ale przypadkowo i juz od pol roku na oczy go nie widzialem, a w dodatku od poczatku nie byl moj. Prokurator dalej swoje. W pewnym momencie moj adwokat przedstawia wyciag z rejestru policyjnego, wedlug ktorego ja spedzilem krytyczna noc w komisariacie, zatrzymany za pijacka rozrobe w knajpie. Celowo uzywam przykladow stawiajacych mnie w najgorszym swietle, ale jesli po wniesieniu wyciagu z rejestru do materialu dowodowego, prokurator dalej bedzie twierdzil, ze to ja jestem winny, to sedzia zwyczajnie wyrzuci go z sali rozpraw. Odpowiedz Link Zgłoś
gabiene w tym rzecz, że nie tylko nie wyszedł 15.02.10, 12:25 z sali rozpraw, ale i tak wygłosił mowę obrończą, choć oskarżony przyznał się do zarzucanego czynu. W normalnej sytuacji pewnie by wstał i powiedział: nie mam więcej pytań; nie mam nic do powiedzenia; oskarżony chciałby złożyć oświadczenie; dowiedziałem się o istotnych przesłankach, wobec których nie mogę wygłosić mowy końcowej itp. ale nie, on wygłosił wczesniej przygotowaną mowę, w której udowadniał niewinność oskarżonego, mimo, że wiedział, że ten jest winny. A sąd niech sobie wyda wyrok, jaki chce. Temida jest zaiste ślepa, ale w jak najgorszym sensie. W tekście jest mowa o jakieś tam etyce zawodowej itp, ale tu nie miejsca na żadną etykę, moralność, czy jak ją zwał. W każdym razie ani prokurator nie może do końca oskarżać, ani adwokat wobec dowodów i oświadczeń, które czynią te działania pozbawionymi wręcz jakiegokolwiek sensu. Jeśli prokurator lub adwokat chce, no to może udowadniać, że dzień to noc, ale jak ktoś wyżej napisał, wtedy sędzia winien go odpowiednio "skasować". Odpowiedz Link Zgłoś
viking2 Re: w tym rzecz, że nie tylko nie wyszedł 16.02.10, 03:29 gabiene napisał: > z sali rozpraw, ale i tak wygłosił mowę obrończą, No i tu wlasnie bym z Toba polemizowal. Jedna z roznic miedzy rola prokuratora a obroncy jest to, ze prokuratorowi zwyczajnie nie wolno upierac sie przy swoim wbrew rozsadkowi i rzeczywistosci, adwokatowi zas tak. W obliczu niezbitych dowodow przeciwko tezie oskarzenia, albo w obliczu zelaznego alibi, prokurator z urzedu musi odstapic od oskarzenia. Jego rola jest dopilnowanie by sprawiedliwosci stalo sie zadosc, a nie moze probowac dopiac tego celu oskarzajac kogos, kto w wyrazny sposob jest niewinny (bo np. niepodwazalne alibi stawia go w odleglosci 300 km od miejsca zdarzenia). Adwokat natomiast moze (i nawet powinien) dopraszac sie uniewinnienia nawet w przypadku najciezszych i rzeczowych dowodow winy. Jedyne co powinien zrobic, to powstrzymac sie od wnoszenia o uniewinnienie, jesli oskarzony zeznaje w procesie i przyznaje sie do czynu (a nie zachodzi sytuacja wyzszej koniecznosci, jak np. obrona wlasna itp). Ale w takim wypadku adwokat moze wnosic o jak najlagodniejszy wymiar kary. Odpowiedz Link Zgłoś
gabiene ależ ja się z tym zgadzam! 16.02.10, 09:05 ale czym innym jest proszenie o łagodniejszy wymiar kary, a czym innym droga w zaparte i twierdzenie, że klient nie popełnił zarzucanego czynu! skoro sam się do niego przyznał. Adwokat w tym konkretnym przypadku wręcz zataił tę prawdę przed sądem, więc stawia się w sytuacji dwuznacznej i robi z sali posiedzeń cyrk! Odpowiedz Link Zgłoś
viking2 Re: ależ ja się z tym zgadzam! 17.02.10, 03:05 gabiene napisał: > zaparte i twierdzenie, że klient nie popełnił zarzucanego czynu! skoro sam się > do niego przyznał. Adwokat w tym konkretnym przypadku wręcz zataił tę prawdę > przed sądem To nie jest calkiem tak, jak myslisz. Jesli klient przyznal sie do popelnienia czynu swojemu adwokatowi, to rzecz jest okryta ustanowiona prawem poufnoscia konwersacji pomiedzy obronca a klientem. Nie mozesz stawiac adwokatowi zarzutu "zatajenia" tego faktu przed sadem, bo to jego obowiazek. Wiecej, ujawnienie szczegolow rozmowy z klientem i faktu przyznania sie do winy grozi adwokatowi pozbawieniem prawa do wykonywania zawodu (w istocie niedochowanie tajemnicy klienta jest jednym z najciezszych zarzutow, jaki mozna postawic obroncy). Bywa, ze juz w trakcie procesu obronca dowiaduje sie o winie swojego klienta, a ta wina jest tak wielka, brzemienna i zwyczajnie po ludzku ohydna (np. seryjny morderca dzieci), ze adwokat nie potrafi zdobyc sie na obrone oskarzonego. Nie moze jednakze zrzec sie obrony, ujawniajac sedziemu szczegoly, ktore poznal - grozi mu za to wykluczenie z palestry. Musi albo znalezc inny sposob (i najczesciej znajduje), albo zacisnac zeby i przecierpiec, albo - jesli jego zawodowa etyka nie jest najwyzszego lotu - "zawalic" obrone i doprowadzic do skazania. To ostatnie rowniez jest bardzo ciezkim zarzutem i groza za to powazne konsekwencje zawodowe, ale w realnym zyciu nie sposob tego udowodnic. Co najwyzej moze sie rozejsc w srodowisku, ze adwokat jest nieudolny (wiadomo, ze sa lepsi i gorsi, jak w kazdym innym zawodzie). Oczywiscie rzecz wyglada inaczej, jesli oskarzony sam zeznaje w procesie i sam publicznie przyznaje sie do winy - wtedy adwokat nie moze udawac, ze "klient nic nie zrobil", bo przeczyloby to zdrowemu rozsadkowi. Ale w takim wypadku nie zachodzi tez zjawisko "zatajenia prawdy", ktore Cie wzburza, bo i nie ma czego zatajac: oskarzony wlasnie wszem i wobec oswiadczyl, ze jest winny. Odpowiedz Link Zgłoś
gabiene ok, ale 17.02.10, 18:50 o tym właśnie piszę, że w momencie gdy adwokat dowiaduje się o winie klienta, powinien złożyć broń! Podałem kilka formułek, które może wygłosić. Na cholerę, ma dalej brnąć, gdy to już nie ma sensu? Owszem obowiązuje go poufność itp., ale przytoczę coś, co ktoś dobrze przemyślał i wyczerpuje moim zdaniem ten temat: www.zielona-gora.po.gov.pl/index.php?id=27&idk=2&idp=541 Obrońca oskarżonego zastosował mianowicie stosunkowo rzadko spotykaną "taktykę" argumentowania, polegającą na zarzucaniu Sądowi meriti dowolności ocen przy jednoczesnym wielokrotnym ignorowaniu przez skarżącego ustalonych w toku postępowania faktów i dowodów, z których one wynikają, lub też sugerowaniu faktów nie mających żadnego uzasadnienia w zebranym materiale dowodowym (szczegółowo okoliczności te zostaną przedstawione w ramach porządku chronologicznego prowadzonych rozważań). Warto w związku z tym skonstatować, że oskarżony ma prawo bronienia się wszelkimi niezakazanymi prawnie metodami, sposobami i środkami. Prawo to (i powinność wynikającą z otrzymanego pełnomocnictwa do obrony) posiada także jego obrońca, o ile działa na korzyść oskarżonego. "Jest dobrym prawem obrony oskarżonego" — pisze Sąd Najwyższy w tezie orzeczenia z dnia 14 maja 1999 r. (Prok. i Pr. nr 4 z 2000 r., poz. 8) — "mnożenie, a nawet wyolbrzymianie na każdym etapie postępowania faktów i ich ocen, które pozwalają na powątpiewanie w jego winę, pod warunkiem wszakże nieprzeinaczania faktów (lojalności wobec faktów)". Sąd Apelacyjny, także w kontekście wywodów niniejszej skargi apelacyjnej, w pełni podziela powyższy pogląd. Za naganne uznać zwłaszcza trzeba świadome włączanie przez obrońcę oskarżonego w treść swojej procesowej argumentacji nieprawdziwych twierdzeń o faktach i ich przedstawianie jako zgodnych z rzeczywistością. Postępowanie takie sytuuje obrońcę w roli przeciwnika sądu i wymiaru sprawiedliwości. Realizacja powinności obrończych przed adwokata w żadnym wypadku nie usprawiedliwia wykraczania poza granice prawa i zasad etyki adwokackiej. I to ostatnie zdanie warto chyba zapamiętać - wykładnia dot. wyroku z 2005 r. Odpowiedz Link Zgłoś
viking2 Re: ok, ale 18.02.10, 02:57 gabiene napisał: > o tym właśnie piszę, że w momencie gdy adwokat dowiaduje się o winie klienta, > powinien złożyć broń! Ale my tu mowimy o dwoch roznych rzeczach. Przyklad, ktory przytaczasz jest, oczywiscie, prawdziwy i ma nie tylko wiazaca wymowe prawna, ale i jest logicznie sluszny. Obronca nie moze (albo przynajmniej nie powienien) "fabrykowac" faktow i dowodow na niewinnosc oskarzonego, ani tez ignorowac oczywistych dowodow winy. Uzywajac uproszczonego przykladu, wyobrazmy sobie, ze w czasie przewodu procesowego prokurator przedstawil tuzin swiadkow na obecnosc oskarzonego w miejscu zdarzenia w krytycznym czasie. Adwokat zas zaczyna: "w zwiazku z faktem, ze nie ma swiadkow obecnosci mojego klienta w miejscu zdarzenia..." itd. Przeciez to absurdalne! Ten adwokat jest albo idiota, albo celowo sabotuje obrone swojego klienta - w obu przypadkach wywalilbym go z palestry. Ale nasza dyskusja na forum zaczela sie od innej kwestii: oskarzonego, ktory juz w czasie procesu w poufnej - i chronionej tajemnica - rozmowie przyznaje sie adwokatowi do sprawstwa czynu. Ten fakt nie jest znany oskarzycielowi (ani sedziemu), co z kolei swiadczy o niklosci materialu dowodowego - bo jesli bylyby niezbite, 100%-we dowody rzeczowe, to co tu mowic o poufnym przyznawaniu sie do winy? Jesli zatem material dowodowy (powiedzmy, ze tylko poszlakowy) pozostawia daleko idace watpliwosci, przyznania sie do winy oficjalnie nie bylo, to mowa oskarzycielska stanie w szranki z mowa obroncza, a sprawe zdecyduje balans prawdopodobienstwa. I w takiej sytuacji ten adwokat, ktory wlasnie poufnie dowiedzial sie prawdy, po pierwsze nie moze jej ujawnic (objeta tajemnica konwersacja klient-obronca), a po drugie bedzie mial dosc ciezkie zadanie wymigac sie od reszty procesu. Oczywiscie na pytanie "dlaczego?" nie bedzie mogl odpowiedziec "bo wlasnie sie dowiedzialem, ze to on zabil", tylko musialby wykombinowac cos innego. Odpowiedz Link Zgłoś
gabiene zgadza się 18.02.10, 08:58 i w tym newralgicznym punkcie bohater wywiadu nie starał się "wymigać", lecz wygłosił mowę wcześniej przygotowaną. Przyznanie się oskarżonego w tym konkretny przypadku nie świadczyło o "nikłości materiału dowodowego", lecz przeciwnie - było efektem pogrążających go zeznań. Wtedy to adwokat zapytał oskarżonego - co pan na to? a ten: "No jak to, panie mecenasie - odpowiada zagadnięty - przecież ja to zrobiłem". To niemal kabaret. Adwokat szczycił się w wywiadzie, że nigdy nie pyta oskarżonego jak było naprawdę, no ale cóż, musiał jednak o to zapytać w czasie procesu. Jasne, że nie powie o tym sądowi, ale sytuację ma wtedy bardzo niefajną, bo musi coś zrobić z tą wiedzą, której nie chciał mieć wcześniej. W efekcie to jest dla mnie dość zastanawiające, że adwokat podejmuje się obrony nie chcąc znać prawdy. Bo problem co ma zrobić z tą wiedzą powinien wg mnie rozstrzygnąć na etapie zapoznawania ze sprawą, a nie przed wygłoszeniem mowy końcowej. Odpowiedz Link Zgłoś
viking2 Re: zgadza się 19.02.10, 03:30 gabiene napisał: > i w tym newralgicznym punkcie bohater wywiadu nie starał się "wymigać", lecz > wygłosił mowę wcześniej przygotowaną. No rzeczywiscie, ze nie probowal. Ale spojrzmy na okolicznosci: rozprawa w toku, przewod przypuszczalnie ma sie ku koncowi (bo juz czas na mowy koncowe) i adwokat nagle dowiaduje sie prawdy, o ktora od poczatku nie pytal. Co konkretnie ma zrobic? No owszem, moze poprosic sad o odroczenie do nastepnego dnia (na dluzej przypuszczalnie nie uda mu sie przeciagnac, bo nie ma argumentow dla sedziego poza zdawkowym "wlasnie dotarly do mojej wiadomosci dodatkowe okolicznosci sprawy" - bez ujawniania szczegolow). Co moze wydarzyc sie do nastepnego dnia? Fakt, adwokat moze miec nadzieje, ze tego dnia wieczorem zlamie noge i bedzie niezdolny do dalszego prowadzenia sprawy, ale, po pierwsze, lamanie nogi najczesciej zdarza sie a najbardziej nieodpowiednim momencie (a nie wtedy, kiedy nam to pasuje;)), a po drugie co bedzie, jesli sedzia powie "odraczam rozprawe do czasu az obronca wroci do zdrowia"? Problem sie tylko przeciagnal w czasie, ale nie zniknal. > efekcie to jest dla mnie dość zastanawiające, że adwokat podejmuje się obrony > nie chcąc znać prawdy. Bo problem co ma zrobić z tą wiedzą powinien wg mnie > rozstrzygnąć na etapie zapoznawania ze sprawą, a nie przed wygłoszeniem mowy > końcowej. Mam wrazenie, ze to doprowadziloby do niedoboru adwokatow, wyznaczania obroncow z urzedu, klientow klamiacych na czym swiat stoi, albo jakiejs kombinacji wszystkich tych czynnikow. Tyle, ze czy nie bylaby to jeszcze jedna karykatura wymiaru sprawiedliwosci? Inna, niz kabaret z klientem przyznajacym sie do winy w ostatniej chwili, ale tez karykatura. Odpowiedz Link Zgłoś
mk72 Re: Spowiedź życia bez żalu i skruchy? 14.02.10, 14:58 Nie widzę tu zgrzytu. Przed sądem adwokat zawsze czy prawie zawsze broni swego klienta, a więc mówi o nim dobrze. W życiu niekoniecznie musi tak myśleć. Gdyby bronił esbeka, zapewne umniejszalby znaczenie jego działań, usiłowałby dowieść, że nie robił niczego złego. Jednakże w stosunku do SB jako służby mógłby czuć odrazę. Odpowiedz Link Zgłoś
swistak336 Re: Spowiedź życia bez żalu i skruchy? 14.02.10, 22:57 mk72 napisał: > > Nie widzę tu zgrzytu. Przed sądem adwokat zawsze czy prawie zawsze > broni swego klienta, a więc mówi o nim dobrze. W życiu niekoniecznie > musi tak myśleć. Gdyby bronił esbeka, zapewne umniejszalby znaczenie > jego działań, usiłowałby dowieść, że nie robił niczego złego. > Jednakże w stosunku do SB jako służby mógłby czuć odrazę. Nie zgodzę się z tym ujęciem - zgrzyt jest dla mnie wyraźny, gdy ton moralizatorski nie CZYNU, którego miał dopuścić się senator Piesiewicz wydaje się dotyczyć, lecz tego, że ów dał się na swym czynie przyłapać. Brzmiało to tak - gdy dawniejszy arystokrata gryzie (zapewne z fascynacji seksualnej) kapeć gosposi, to dobrze - ma kaprys, niech gryzie, wszak nie istnieją kamery. Gry dzisiejszy senator przebiera się w damskie ciuszki i wdycha niezidentyfikowaną substancję - to naganne (ale nie dlatego, że jest bardziej perwersyjne od gryzienia kapcia, lecz dlatego, że ów dał się nakryć). Moim zdaniem coś tu jednak jest dziwnego... Odpowiedz Link Zgłoś
polska_baba Hola, hola, komu Piesiewicz zrobił krzywdę? 15.02.10, 03:13 Tylko sobie. Przebieranie się w kobiece łaszki nie jest przestępstwem (tak samo zresztą jak gryzienie kapci), nie widzę w tym też nic nagannego moralnie. Wdychając substancję będącą zapewne narkotykiem, zrobił krzywdę tylko sobie (posiadanie narkotyków jest wprawdzie przestępstwem, ale przepis ten miał być batem na dilerów, a nie służyć do karania tych, co biorą - Piesiewicz dilerem nie jest). Jedyne, co mu można zarzucić, to namawianie innej osoby do zażycia narkotyku (jeżeli to był narkotyk, ale w to mało kto wątpi). Jedna z kobiet podobno odmówiła, druga wzięła - kobiety były dorosłe, a skoro jedna odmówiła, to druga też mogła, ergo: wzięła, bo chciała, Piesiewicz jej nie zmuszał, trudno więc uznać, że ją skrzywdził. Piesiewicz już został bardzo dotkliwie ukarany za swoją niefrasobliwość i czeka go jeszcze sprawa karna, a przecież nie jest on jakimś groźnym przestępcą, w tym sensie de Virion ma rację - winą Piesiewicza jest jego głupota. Piesiewicz jest hipokrytą, ale hipokryzją jest też krzyżowanie go przez opinię publiczną, gdyż znaczna część jej przedstawicieli z pewnością podobnej rangi grzeszki ma na sumieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
viking2 Re: Hola, hola, komu Piesiewicz zrobił krzywdę? 15.02.10, 03:58 polska_baba napisała: > Piesiewicz jest hipokrytą, ale hipokryzją jest też krzyżowanie go przez opinię > publiczną, gdyż znaczna część jej przedstawicieli z pewnością podobnej rangi gr > zeszki ma na sumieniu. I ta sama publicznosc, ktorej opinia jest hipokryzja, pcha sie do Senatu? Juz to raz pisalem: prywatny pan Piesiewicz moze sobie spedzic cala noc w wannie pelnej kokainy z trzema dziwkami, kazda innej rasy - i nikomu (a przynajmniej mnie osobiscie) nic do tego. Nie moja sprawa. Ale SENATOR Piesiewicz ma stac na strazy praworzadnosci w kraju. Nie wolno mu popelniac przestepstw w postaci posiadania i rozpowszechniania narkotykow, bez wzgledu na ilosc - jedna dzialka kokainy, czy jedna tona. A jesli nie potrafi sie powstrzymac - to przeciez jeszcze nie ma przymusu, zeby koniecznie musial byc senatorem. Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek66 Re: Hola, hola, komu Piesiewicz zrobił krzywdę? 15.02.10, 11:06 (posiadanie narkotyków jest wprawdzie przestępstwem, ale przepis ten miał być batem na dilerów, a nie służyć do karania tych, co biorą - Piesiewicz dilerem nie jest) Każdy przynajmniej średnio rozgarnięty człowiek powinien przewidzieć, że w praktyce skończy się tym, co mamy teraz - za kraty trafiają użytkownicy ze szczyptą marychy czy tabletką amfy. Policja i prokuratora zadowolone, bo mają wspaniałe statystyki zwalczania narkotykowej przestępczości. Dilerzy mają się równie dobrze, jak przed tą ustawą. Czy Piesiewicz jest mało inteligentny, czy też głosował za tą szkodliwą ustawą z czystego koniunkturalizmu, jedno jest pewne: jest obrzydliwym hipokrytą. Daje sobie do nosa od lat, a sam głosował za prawem, które karze takich, jak on. Gdyby miał choć odrobinę honoru, przyznałby się do posiadania narkotyków i dobrowolnie poddał się karze. Odpowiedz Link Zgłoś
xalara1 Re: Spowiedź życia bez żalu i skruchy? 14.02.10, 20:41 swistak336 napisał: > Zawsze uważałem Mecenasa za prawnika wybitnego. Jednak ta lektura napawa mnie > smutkiem. W tych słowach nie wyczytałem misji obrońcy, lecz jakiś zgrzyt. Zgrzy > t > między słowami oskarżycielskimi wobec Piesiewicza, a słowami, które > wypowiedziałby w jego obronie, gdyby Piesiewicz zgłosił się po nią. > > To jednak najmniejszy problem - im dalej się czyta słowa Mecenasa, tym mrocznie > j > i straszniej. Niestety musze sie zgodzic. Mnie ten wywiad wydal sie dodatkowo .... ludzko ohydny Odpowiedz Link Zgłoś
zygmund Re: Spowiedź życia bez żalu i skruchy? 15.02.10, 08:46 xalara1 napisała: > Niestety musze sie zgodzic. Mnie ten wywiad wydal sie dodatkowo .... ludzko ohy > dny Ludzie - czy w szkole teraz nie ma jakiegoś wychowania obywatelskiego czy czegoś takiego? Nie wiecie do czego jest adwokat? Adwokat, to facet, którego całą misją jest wierzyć w niewinność podsądnego. Nie ważne, że prokurator chce srogiej kary, nie ważne że dziennikarz już wydał wyrok, nie ważne że minister chce mieć sukces na koncie. Nie ma w tym nie ohydnego. Gdyby tylko narusza się tę instytucję następuje właśnie totalne bezprawie, władze wsadzają za kratki przeciwników politycznych, policja terroryzuje ludność, bo każdego można wsadzić i jest od razu winien, bo "przecież niewinnych nie wsadzają". Życzę tym zgorszonym, żeby utrzymali swoje poglądy, kiedy przydarzy się im przykra przygoda i będą siedzieć niewinnie w areszcie, podczas gdy na zewnątrz dziennikarze będą się na nim wyzywać a ludzie nienawidzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
syn_jana Re: Spowiedź życia bez żalu i skruchy? 15.02.10, 13:01 Ludzie - czy w szkole nie ma jakiejś nauki czytania ze zrozumieniem, albo logicznego rozumowania? Przecież ohydny jest nie zawód, który ten facet wykonuje (chociaż ja osobiście adwokatem raczej zostać bym nie chciał), ale to, co prezentuje swoimi wypowiedziami! Odpowiedz Link Zgłoś
j0la_dywity Leppera niech broni od stalinowskiego wyroku 15.02.10, 03:15 Wprawę chłopak ma. Odpowiedz Link Zgłoś
syn_jana Re: czytałem niedawno wywiad z żoną tego człowiek 13.02.10, 15:22 > a ta historia z > gwałcicielami przyprawiła mnie o mdłości. Miałem te same odczucia po lekturze. "Dowcipna" anegdotka o niedoszłym gwałcie będzie zawsze obrzydliwa, a jeszcze w kontekście wydarzeń w Zielonej Górze... Brak mi słów. Odpowiedz Link Zgłoś
pikkollo Pieniądze nie śmierdzą 14.02.10, 23:36 tymi słowami możnaby podsumować zawodowy życiorys tego pana. Mógłby chociaż nie obrażać inteligencji czytelników tymi zwierzeniami o moralności adwokata Odpowiedz Link Zgłoś
lucy.1 Re: Pieniądze nie śmierdzą 15.02.10, 00:19 czytam o tych 'kolegach - gwałcicielach' i oczom nie wierzę. Widać, że znajomość chłopców wyszła poza mury sądu.. Obrzydliwe. Może gwałciciele z Zielonej Góry także mają dobrych 'kolegów', dlatego tak trudno ich namierzyć? Cieszę się że porusza to też mężczyzn. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gejowy.kaczucha Re: wywiad z żoną 14.02.10, 11:29 www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,7405235,Walesa_mowil_do_mnie__czarna_owca_.html Odpowiedz Link Zgłoś
anda555 Re: czytałem niedawno wywiad z żoną tego człowiek 15.02.10, 14:47 Niestety nie czytałam wszystkich listów, więc mam pytanie, czy ktoś zauważył, że jest to oferta: szukacie kandydata na prezydenta Polski, oto jestem. Wystarczy skojarzyć fakty: wywiad z piękną i uroczą zagraniczną żoną, teraz wywiad z samym delikwentem, też wspaniałym, a w tle partie poszukujące na tym bezrybiu swoich kandydatów na prezydenta. Więc ten niewinny żarcik na pożegnanie, że dwie trzecie drogi ma za sobą, żartem chyba nie jest. Niech nas ręka boska broni od takiego kandydata.... Popieram - masakra. Odpowiedz Link Zgłoś
minoin Re: czytałem niedawno wywiad z żoną tego człowiek 16.08.22, 08:38 Bezpieczeństwo oddawanych rzeczy masz w lombardzie na Wspólnej - lombard-trafart.pl/. Nawet jak się trochę spóźnisz z wykupem to nie ma obaw, że od razu po minięciu umowy taka rzecz Ci przepadnie. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Siłę siłą odeprzeć wolno 12.02.10, 22:09 Znowu ta bajeczka o "bateryjkach". Ciekawe, czy ktoś w to wierzy :-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
nerwowazoska1 Re: Siłę siłą odeprzeć wolno 13.02.10, 15:45 Pan mec, Wende kiedys powiedział :wielu moich dawnych kolegow adwokatow myli po kilku latach uprawiania zawodu honor i etyke z pieniedzmi i to by bylo na tyle Odpowiedz Link Zgłoś
brat_barnaba Re: Siłę siłą odeprzeć wolno 13.02.10, 21:27 nerwowazoska1 napisała: > Pan mec, Wende kiedys powiedział :wielu moich dawnych kolegow > adwokatow myli po kilku latach uprawiania zawodu honor i etyke z > pieniedzmi i to by bylo na tyle Mecenas Wende, jakkolwiek niezły moczymorda, miał jednak tę piękną cechę, że był bezkompromisowy i często walił prosto z mostu bez oportunistycznej "ostrożności procesowej". Niestety, pan mecenas Virion "de" (jak mawiał ksiądz - germanista z Płocka) jest o wiele bardziej "elastyczny". Mnie szczególnie niesmaczną wydała się apologetyczna obrona Elżbiety Borowik, która - trzeba to powiedzieć jasno - z zimną krwią zastrzeliła niedoszłego złodzieja transformatora, w sposób ewidentny przekraczając granice obrony koniecznej. Mężczyzna bowiem, jakkolwiek ze złodziejskimi zamiarami, nie zagrażał bezpośrednio życiu ani zdrowiu zabójczyni, nie znajdował się nawet na terenie jej posesji, która była ogrodzona. Chciał ukraść transformator, to prawda, ale nie znaczy to wcale, że wolno go było zabić postronnej obywatelce, która w dodatku posiadała broń nielegalnie. A bajeczki o tym, jak to mąż bez jej wiedzy "podmienił" naboje ślepe na ostre - można opowiadać dzieciom nie zaś dorosłym, znającym realia życiowe sędziom. Notabane, do broni myśliwskiej nie produkuje się w ogóle "ślepych" nabojów, nie wiadomo więc skąd państwo Borowikowie mieliby takowe posiadać, chyba że własnego wyrobu. Wyrok uniewinniający panią Borowik był wyrokiem czysto politycznym, podyktowanym zapotrzebowaniem na zahamowanie, rosnącej w latach 90. przestępczości przeciwko mieniu, zdrowiu i życiu. Miał on działać odstraszająco lub przynajmniej mitygująco na ewentualnych przestępców, aby mieli oni świadomość, że dokonując nawet tylko kradzieży mogą zostać zabici, bo obrońca mienia nie poniesie kary. Być może ze względów społecznych było to uzasadnione, ale z prawnego punktu widzenia na pewno nie i pan mecenas de Virion z pewnością zdaje sobie z tego sprawę. Po co więc w wywiadzie dla opiniotwórczej gazety powtarzać te banialuki, które były tylko pretekstem dla politycznego stricto wyroku? Odpowiedz Link Zgłoś
gabiene "Zejdź na dół i rozwal jej łeb!" 15.02.10, 00:00 i miała poczekać, aż przyjdzie i ten łeb jej rozwali, tak? "Mnie szczególnie niesmaczną wydała się > apologetyczna obrona Elżbiety Borowik, która - trzeba to powiedzieć > jasno - z zimną krwią zastrzeliła niedoszłego złodzieja > transformatora, w sposób ewidentny przekraczając granice obrony > koniecznej. Mężczyzna bowiem, jakkolwiek ze złodziejskimi zamiarami, nie zagrażał bezpośrednio życiu ani zdrowiu zabójczyni, nie znajdował się nawet na terenie jej posesji, która była ogrodzona." Odpowiedz Link Zgłoś
f_crane slyszales jak to mowil? 15.02.10, 06:29 bo ja nie, wiec nie wiem jak bylo naprawde, a historia moze miec range podobna do rzekomego podmienienia nabojow, czy tez przypadkowego trafienia po ciemku... z tego co pamietam ow transformator byl w znacznym oddaleniu od budynku, zlodzieje nikomu nie zagrazali. Rola adwokata jest udowodnic inaczej. a wystarczylo zostac w domu i czekac na policje Odpowiedz Link Zgłoś
gabiene może doczekaliby się jak ci we Włodawie 15.02.10, 12:15 najlepiej czekać w domu, iść obok, nie patrzeć, nie widzieć, np. jak dwóch nastolatków zabija policjanta na przystanku w centrum miasta, a potem skazywać na więzienie kobietę, która zastrzeliła złodzieja. Stwierdzenia: "nie wiem jak było naprawdę" i "złodzieje nikomu nie zagrażali" według mnie wykluczają się wzajemnie. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: może doczekaliby się jak ci we Włodawie 16.02.10, 11:38 gabiene napisał: > najlepiej czekać w domu, iść obok, nie patrzeć, nie widzieć, np. > jak dwóch nastolatków zabija policjanta na przystanku w centrum > miasta, a potem skazywać na więzienie kobietę, która zastrzeliła > złodzieja. W sposób niedopuszczalny nadużywasz argumentacji porównując zupełnie nieporównywalne sytuacje i zachowania. To się nazywa demagogia, albo - jak to się mówi - ludowy sposób rozumienia prawa. Notabene znany lincz chuligana miał miejsce we Włodowie na Mazurach, a nie we Włodawie nad Bugiem, które dzieli - bagatela - około 400 km. Odpowiedz Link Zgłoś
gabiene owszem, pomyliłem się co do nazwy miejscowości, 16.02.10, 16:41 ale jeśli mowa o demagogii, to nią właśnie nazwałbym wskazywanie odległości między Włodawą a Włodową, kiedy to owa odległość nie ma tu najmniejszego znaczenia. Obie sytuację mają natomiast wspólny mianownik: mój adwersarz pokładał nadzieję w interwencji policji i zalecał czekanie na nią, a ja podałem przykład, kiedy to musiało dojść do linczu, ponieważ policja uchyliła się od interwencji, mimo, że bandyta zagrażał bezpośrednio bezpieczeństwu ludzi. Stąd moje pytanie, rozumiane przeze mnie retorycznie, czy jeśli ta kobieta poczuła zagrożenie bezpośrednie to miała czekać, aż ktoś przyjedzie i ją wybawi? W sytuacji, gdy ktoś miał zejść z pobliskiego słupa i ją "zajebać"? Bo ja skłonny jestem dać wiarę pokrzywdzonym przez napad, aniżeli tym, którzy twierdzili potem, że przyszli "tylko ukraść". Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: "Zejdź na dół i rozwal jej łeb!" 16.02.10, 11:32 gabiene napisał: > i miała poczekać, aż przyjdzie i ten łeb jej rozwali, tak? Po pierwsze to tylko pani Borowik twierdziła, że ktoś zachęcał kogoś do "rozwalenia jej łba" (nawet nie wiadomo kto, bo po ciemku nie było widać, a żaden świadek zdarzenia się nie ujawnił), a po drugie to od samego mówienia jeszcze nic realnego (poza cudami w Biblii) się nie zdarzyło. Fakty, które ustalono "na pewno", wykazały, że złodziej był poza ogrodzeniem posesji p. Borowików i bezpośrednio nie zagrażał zdrowiu ani życiu zabójczyni. Uzasadnianie wyroku uniewinniającego p. Borowik tzw. "obroną konieczną" zakrawa więc wręcz na niesmaczny żart. Niestety, sprawiedliwość to pojęcie bardzo względne i nie wygląda na to aby w POlsce miało ono zyskać bardziej obeiktywny wymiar. Odpowiedz Link Zgłoś
gabiene niesmaczny żart ... 16.02.10, 16:51 miałby miejsce wtedy, gdyby to ją skazano, a nie napastników. Nikt ich tam nie zapraszał, ani nie zachęcał do odwiedzin i kradzieży! Jeśli ktoś się na to decyduje, musi się liczyć z konsekwencjami, które nie są ujęte w reguły gry typu: ja ci coś ukradnę, a ty możesz tylko na mnie nakrzyczeć i nie możesz mi zrobić krzywdy. Pod uwagę należy wziąć emocje typu wzburzenie, poczucie zagrożenia, itp. Złodziej ma plan obmyślany, natomiast pokrzywdzony zostaje zaskoczony i może np. doznać udaru bądź zawału, ewentualnie zareagować tak, jak owa pani. I co wtedy? chodzi tylko o kradzież? Działania tych lumpów pod osłoną nocy nie zagrażały życiu i zdrowiu okradanych? Skąd pewność, że kilku oprychów, którzy nie boją się gospodarzy wiedząc, że są oni w domu, zadowoliłoby się tylko transformatorem?! Ja osobiście postąpiłbym tak samo i niech mnie skazują. Proszę bardzo, a poza tym ciekawe, że na podstawie swojego odczucia sprawiedliwości, wyrokujesz o jej względności. Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: niesmaczny żart ... 17.02.10, 11:34 Niestety, jest tak, jak napisałem poprzednio. Rozumiesz pojęcia: prawo i praworządność na sposób "ludowy" czyli po dyletancku. Snucie hipotez czy złodziej zadowoliłby się transformatorem czy nie i na tej podstawie przypisywanie sobie (bądź komuś innemu) uprawnień do określonych zachowań, nie ma nic wspólnego z praworządnością i wymierzaniem sprawiedliwości. W tych dziedzinach obowiązują określone przepisy i fakty, a nie domniemania "co by było, gdyby było". Aby polemizować na tematy prawne musisz, niestety, jeszcze bardzo wiele się nauczyć. Ja nie powoływałem się na "swoje poczucie sprawiedliwości" tylko na fakty i przepisy, które mają znaczenie decydujące. To właśnie Ty bazujesz na "poczuciu" (w przypadku wspomnianej wyżej argumentacji na poczuciu zagrożenia) a sąd - pod wpływem presji społecznej - zawyrokował zgodnie ze społecznym odczuciem sprawiedliwości, zamiast zgodnie z literą i duchem prawa. I o to właśnie należy mieć do sądu pretensje, gdyż tworzy to niebezpieczny precedens. Sądzenie i wyrokowanie zgodne z presją społeczną może doprowadzić w konsekwencji do dramatycznych skutków. Najdrastyczniejszym tego przykładem są przedwojenne Niemcy, gdzie najpierw wywołano w społeczeństwie histerię antyżydowską, a następnie sądy zaczęły "w majestacie prawa" konfiskować własność żydowską, pozbawiać ich obywatelstwa, deportować, a w końcu zamykać w obozach koncentracyjnych i legalnie mordować. A wszystko to zgodnie ze "społecznym poczuciem sprawiedliwości". Jedną z najważniejszych cech praworządności oraz dobrego wymiaru sprawiedliwości jest proporcjonalność represji w stosunku do czynów przestępczych i zagrożeń. Wbrew pozorom, wieszanie czy ucinanie rąk za kradzież (w przeszłości) nie przynosiło wcale pożądanych rezultatów. A średniowiecznej Anglii, najwięcej kradzieży kieszonkowych miało miejsce podczas ... publicznych egzekucji złodziei. Nauka już dawno odkryła, że najskuteczniejsza jest nie wysokość kary lecz poczucie jej nieuchronności. Inna, ważna konstatacja naukowa, to teza, że samosądy nigdy nie prowadzą do poprawy bezpieczeństwa, a przeciwnie - rośnie bezprawie i zagrożenie. Najprostszym i najlepszym dowodem na to jest fakt, że "uniwersalny środek prawny", jakim do końca XIX w. na zachodzie USA był rewolwer, został jednak zastąpiony przez policję i sądy. Również amerykańskie konstytucyjne "prawo do broni", pochodzące jeszcze z XVIII w. jest obecnie powszechnie krytykowane i tylko amerykańskiemu konserwatyzmowi (nazywanemu "przywiązaniem do konstytucji") można przypisać to, że wciąż istnieje, choć podlega coraz większym ograniczeniom i restrykcjom. Odpowiedz Link Zgłoś
gabiene długi wywód i bez sensu 17.02.10, 18:36 uczyć się musi każdy, także ty, bo poza nadęciem i przemawianiem ex cathedra twoja wypowiedź niewiele wnosi. Zarzucasz mi rozumienie prawa i praworządności na sposób ludowy, zapominając, że z czegoś ta praworządność musi wynikać, podobnie jak przepisy prawa. One zdaje się nie biorą się znikąd: 1. Zwolennicy formalnej koncepcji praworządności przyjmują, że praworządne są wszelkie działania organów państwa, które są zgodne z ustanowionych prawem. Sama treść prawa jest obojętna, a więc przyjmuje się, że przestrzeganie prawa jest wartością samoistną, która daje obywatelom poczucie pewności, stabilności i przewidywalności. 2. Zwolennicy materialnej koncepcji praworządności twierdzą natomiast, że nie można ograniczać problemu praworządności jedynie do aspektów formalnych. Ich zdaniem istotna jest również treść prawa. Istotnym argumentem na rzecz takiego pojmowania praworządności są działania reżimów totalitarnych (państwa nazistowskiego czy państw komunistycznych), w których wiele czynów było wprawdzie zgodnych z obowiązującym prawem, ale prawo to było złe z moralnego punktu widzenia. PRL była uważana za państwo niepraworządne zarówno z punktu widzenia formalnej, jak i zwłaszcza materialnej koncepcji praworządności. 3. Podkreśla się, że za praworządne można uznać państwo, w którym nie tylko przestrzega się prawa, ale i prawo spełnia pewne postulaty natury aksjologicznej. Takie podejście wiąże się ze zmiennością historyczną, geograficzną czy kulturową norm leżących u podłoża stanowienia prawa, które mogą być odmienne w zależności od przekonań filozoficznych, politycznych, religijnych czy moralno-światopoglądowych. Można jednak wyróżnić pewne uniwersalne zasady (przyjmowane także w polskiej doktrynie prawa), że prawo powinno być równe dla wszystkich obywateli, deklarować podstawowe wolności i prawa człowieka i obywatela, zawierać gwarancje ich realizacji. Innymi słowy, choć formalne przestrzeganie prawa jest warunkiem koniecznym, prawo nie może być oderwane od swoich społecznych funkcji, celów i ważnych społecznie wartości. Wydaje się, że tu tkwi sedno. Praworządność można rozumieć przynajmniej na trzy sposoby, a jeśli masz do sądu pretensje to wnieś apelację i spróbuj udowodnić, że wyrok był zły, bo jak na razie to on obowiązuje, a nie twoja wykładnia tego, co się stało i tego jak należałoby te zdarzenia zinterpretować. Masz szansę wygrać, wszak powołujesz się na "fakty i przepisy, które mają znaczenie decydujące", a nie na "poczucie sprawiedliwości". Odpowiedz Link Zgłoś
burlasino Re: długi wywód i bez sensu 18.02.10, 09:44 gabiene napisał: "... za praworządne można uznać państwo, w którym nie tylko przestrzega się prawa, ale i prawo spełnia pewne postulaty natury aksjologicznej." Oczywiście! I zastrzelenie człowieka na skutek podejrzenia go przez innego współobywatela o chęć zamachu na zdrowie tegoż wspólobywatela, spełnia - twoim zdaniem - "postulat natury aksjologicznej". Jak już przepisujesz z książek rozmaite cytaty, to staraj się rozumieć co przepisujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
gabiene :) 18.02.10, 10:21 jakżeś mądry:) - zachowaj sobie w każdym razie sobie ten ton wypowiedzi dla podwładnych, ewentualnie potomnych, bo nie pozostaję z tobą w tego typu relacjach, byś mógł uzurpować sobie prawo do traktowania mnie z góry. Póki co - jak napisałem wyżej - sąd znalazł najwyraźniej dostateczne przesłanki, by uznać za wiarygodne zeznania kobiety, która użyła broni w zaistniałych okolicznościach i uniewinnił ją. Jeśli sąd - według ciebie - wydał wyrok niesprawiedliwy działając pod presją opinii publicznej, postaraj się zabłysnąć i zmienić wyrok. Zapewniam cię, będziesz wielki. Póki co, przestań bredzić i przypisywać mi coś, czego nie napisałem. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Nic nie wskazuje na to, by tego wieczora ta kobieta miała zamiar kogoś zastrzelić, natomiast ten nieszczęsny człowiek zaplanował kradzież i naraził się na konsekwencje, których przewidzieć nie mógł. Kilka dni temu dwóch lub trzech złodziei zorganizowało napad na antykwariat w Warszawie, jeden z nich zginął raniony przez właściciela sklepu: warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,7564448,Drugi_sprawca_napadu_na_antykwariat_pobity_na_smierc.html "Dwóch zamaskowanych mężczyzn w ubiegły poniedziałek napadło na antykwariat przy ul. Marszałkowskiej. W trakcie szamotaniny właściciel sklepu w obronie własnej zadał śmiertelny cios jednemu z napastników. Drugi uciekł." Taka karma. Odpowiedz Link Zgłoś
marooszka Siłę siłą odeprzeć wolno - powiedział de Virion 12.02.10, 23:04 Może tego pana i otacza jakaś aura, może i popularności, ale szacunku dla niego nie mam tyle, co brudu pod paznokciem. Nawet przeciętna panienka z agencji towarzyskiej wie, komu może się sprzedać. Dla niego podstawowe pytanie brzmi: za ile. Odpowiedz Link Zgłoś
loleus Siłę siłą odeprzeć wolno 12.02.10, 23:12 Z treści tego wywiadu wyłania się obraz jego bohatera jako skrajnego megalomana i mitomana, a przy tym d... a nie prawnika... Co ma znaczyć ten passus wypowiedzi mecenasa (zakładam, że autoryzowanej, bo chyba kto jak kto, ale on nie pozwoliłby sobie na publikację wywiadu bez autoryzacji)???!!!: "Sądziło trzech sędziów. I każdy miał inne zdanie. Jeden domagał się siedmiu lat więzienia, drugi dwóch bez zawieszenia, a trzeci dwóch, ale w zawieszeniu. To pokazuje, że i w tamtych czasach byli sędziowie, którzy stosowali prawo z pieczęcią humanitaryzmu." Tzn. że gdzie ci sędziowie domagali się takich skazań? Na rozprawie?!! Nawet w "tamtych czasach" kary to mógł się domagać oskarżyciel, a sąd ją wymierzał... Czy może panu mecenasowi chodziło o stanowiska wyrażane przez tych sędziów w czasie narady nad wyrokiem? Ale w takim razie jak należy rozumieć cytowaną wypowiedź: Sędziowie ujawnili tajemnicę głosowania w trakcie narady nad karą na sali rozpraw - w trakcie przwodu sądowego?!!! W ustnych motywach wyroku?!!! Czy może pan mecenas chce przez to powiedzieć, że powiedzili mu o tym później w trakcie spotkania przy wódce?!!! Prawda jest taka, że mecenas sobie mówić na rozprawie co mu ślina na język przyniesie, przedstawiać popisy sztuki oratorskiej - a każdy rozsądny sędzia i tak skarze/uniewinni oskarżonego w zależności od tego, co mu wynika z materiału dowodowego zebranego w aktach sprawy, niezależnie od tego jak pięknie i długo będzie prawił oskarżyciel czy też obrońca Odpowiedz Link Zgłoś
w_rydzynski Siłę siłą odeprzeć wolno 13.02.10, 02:05 Gawędziarz jest z Niego pierwsza klasa. To takt. Inna sprawa, że w Polsce system sądowy postawiony jest na głowie, ponieważ sąd ma problem: jak skazać oskarżonego skoro jaśnie Pan prokurator nabazgrał akt oskarżenia. I rozpoczyna się "równa" walka oskarżyciela z obroną. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Siłę siłą odeprzeć wolno 13.02.10, 09:18 Morderca z tej sprawy "Na ławie oskarżonych zasiadł mężczyzna oskarżony o zabicie sąsiada. Nie przyznawał się do winy, ale oskarżenie miało świadka - dziewczynę lekkich obyczajów, która w czasie morderstwa znajdowała się w domu i widziała wszystko przez szybę. W śledztwie wskazała na mojego klienta jako zabójcę. [..] Na ostatnią rozprawę przyszedłem z mocnym przemówieniem. Zamierzałem powiedzieć, że takiemu świadkowi nie można dać wiary, a innych nie ma, i że w tej sytuacji trzeba oskarżonego uniewinnić." chodzi na wolności, a co ze świadkiem zbrodni, kobietą? Puścił jej płazem, czy słuch o niej zaginął? Moralność karalucha w dodatku bezczelnie prezentowana. Rzyg. Odpowiedz Link Zgłoś
ale.sobie.konto.wymyslilem Re: Siłę siłą odeprzeć wolno 13.02.10, 10:12 'Nie potępiam go za to, co zrobił, ale że głupio dał się podejść.' Ech, aż mi się łza zakręciła od śmiechu z rozpaczy... :-( Odpowiedz Link Zgłoś
c.rayback Re: Siłę siłą odeprzeć wolno 14.02.10, 23:20 "Nie potępiam adwokatów, którzy wiedzą, jak było, a mimo to bronią oskarżonego. Ja tak nie potrafię. Stoi to w sprzeczności z moją moralnością." Tysz znakomite.Dobrze zdefiniowana moralnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Dżentelmen 13.02.10, 11:50 Prawdziwy, pierwszorzędny adwokat. Dżentelmen. Odpowiedz Link Zgłoś
varberg Re: Dżentelmen 13.02.10, 15:35 Do dzis wspominajacy z rozbawieniem sprawe paru lumpow, ktorzy probowali zgwalcic dziewczyne. Rozumiem, ze trzeba zapewnic obrone kazdemu, ale w zyciu bym potem nie podal takiemu czlowiekowi reki i nie wspominal z nim tej sprawy jako anegdoty!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
sedaluk Re: Dżentelmen 13.02.10, 15:57 On mu podal reke, bo ten byly gwalciciel (w gwalcie zbiorowym) juz sie dorobil. Mimo ze dla adwokata to nieuniknione, to te przyslowie ma jednak racje- " z kim poprzestaniesz, takim sie staniesz" Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: Dżentelmen 13.02.10, 15:57 > Rozumiem, ze trzeba zapewnic obrone kazdemu, ale w zyciu bym potem nie podal t > akiemu czlowiekowi reki i nie wspominal z nim tej sprawy jako anegdoty!!!!! Może ten akurat człowiek wyszedł na prostą i już nie jest lumpem. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: Dżentelmen 13.02.10, 16:02 Jako chrześcijanin powinieneś wiedzieć czego uczył znany, żydowski reformator religijny, Jezus z Nazaretu: "Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem". Czaisz te słowa? Nie czaisz, skoro mówisz,że nie podałbyś ręki. Pamiętaj, że wedle Jezusa, nie jesteś, w oczach Boga, lepszy niż ten gwałciciel. Osądzanie jest przyjemne bo poprawia humor osądzającemu, na zasadzie: nie muszę udowadniać, ze jestem porządny, wystarczy, że wskaże kogoś, kto jest mniej porządny ode mnie. Jezus na to też miał odpowiedź: "Nie sądź, abyś nie był sądzony [przez kogoś lepszego od Ciebie, w tym przypadku Boga]" Odpowiedz Link Zgłoś
varberg Re: Dżentelmen 13.02.10, 16:52 1.Skad zalozenie, ze jestem chrzescijaninem? 2.Czlowiek, ktory probuje zgwalcic z kumplami dziewczyne to dla mnie szmaciarz. 3.Nie czaje wspominania tej sprawy na zasadzie humorystyznej anegdoty. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: Dżentelmen 13.02.10, 18:48 A nie jesteś ochrzczony? Założyłem, że jest bardziej prawdopodobne, ze jesteś niż nie jesteś. Chyba, ze się mylę. Ale nawet jeśli nie jesteś, to nie oznacza, ze automatycznie odrzucasz filozofię Cieśli. To był bardzo mądry facet. Wielki liberał. Może największy. Odpowiedz Link Zgłoś
syn_jana Re: Dżentelmen 14.02.10, 11:09 >Ale nawet jeśli nie jesteś, to nie oznacza, > ze automatycznie odrzucasz filozofię Cieśli. To był bardzo mądry >facet. Ty to robisz świadomie, czy naprawdę wydaje Ci się, że normalnie prowadzisz rozmowę? Odpowiedz Link Zgłoś
gruby_dolar Re: Dżentelmen 15.02.10, 00:24 nauki Jezusa niezależnie od tego czy jesteś ochrzczony czy też nie, mogą być niezależnie od wiary czy też jej braku wcielane w życie, bez najmniejszej szkody dla Twojego światopoglądu. Słowa Jezusa są uniwersalne i dotyczą postępowania i życia dobrego tylko a zarazem AŻ tyle. Czy "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem", "belki w swoim oku nie widzi...", "traktuj bliźniego w taki sam sposób w jakim chcesz by on Ciebie tratował", "nie mścij się, nadstaw drugi policzek" to nauki religijne czy uniwersalne? Czy będąc zadeklarowanym ateistą możesz wykazać że przestrzganie tych nauk sprawi że staniesz się chrześcijaninem? Czy będąc buddystą te nauki tracą wartość? Czy wierząc w cokolwiek innego te nauki coś tracą ze swojego przekazu? Zanim zaczniesz się burzyć zastanów się czy trzeba być chrześcijaninem by żyć dobrze, a czy żyjąc dobrze nie wcielasz w życie słów Jezusa z Nazaretu? Skoro nie jesteś chrześcijaninem to podpowiem Ci, że przykazanie o bliźmim i traktowaniu Jezus przedstawił jako jedenaste najważniejsze przykazanie. W nim nie ma krzty religii, jest czysta dobrać, której przestrzeganie zmieniłoby wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
polska_baba Twój wywód do mnie nie przemawia 15.02.10, 03:40 Nie mam zamiaru nikomu, kto mnie uderzy, nadstawiać drugiego policzka. Nie mam też zamiaru, widząc "słomkę w oku" gwałciciela, szukać w swoim oku "belki". Nie rzucam w nikogo kamieniami, ale moje ewentualne "winy" nijak nie przystają do win gwałcicieli i morderców, więc wydaje mi się, że Twoje wywody są zupełnie nieadekwatne do opisywanych tu spraw. A na koniec Ci powiem, że miłość bliźniego okazaną klientom pana mecenasa wielu z nich określiłoby słowem "frajerstwo". I gdyby poważnie potraktować, to co napisałeś, trzeba by zlikwidować policję, prokuraturę oraz sądy i wydać społeczeństwo na żer bandytom. Odpowiedz Link Zgłoś
al-kochol-8 kadykianus 14.02.10, 05:37 z tymi oczami Boga to zes walnal prosto miedzy oczy Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Dżentelmen 14.02.10, 22:13 Sądzenie i skazywanie gwałcicieli i morderców jest sposobem, w jaki społeczeństwo się przed nimi broni, jest sposobem obrony słabszych obywateli przed zwyrodnialcami. Wsadzisz gwałciciela, pedofila, mordercę do więzienia - o jednego mniej. Nie wsadzisz - będzie stanowił zagrożenie dla kolejnych ludzi. Czyli adwokat, który broni przestepcy, umożliwia mu dalsze gwałcenie lub mordowanie. Młody człowiek, który bierze udział w gwałcie zbiorowym na dziewczynie, nie jest normalny. Wg pana de Virion tego niedoszłego gwałciciela należy jednak traktować z szacunkiem, bo aktualnie jest majętnym przedsiębiorcą. Ciekawe, czy ten "chłopak" potem jeszcze kogoś zgwałcił? Czy teraz, jako wpływowy przedsiębiorca nie gwałci? Normalni mężczyźni brzydzą sie taką formą przemocy i nie zaciągają dziewczyn nad Wisłę. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Dżentelmen 14.02.10, 22:21 kadykianusie, niedokładnie chyba przeczytałeś Nowy Testament. Czym innym jest "nierzucanie kamieniem" w kobietę, która cudzołoży(i nikomu nie wyrządza krzywdy), a czym innym sądzenie i skazywanie gwałcicieli, którzy niewyobrażalnie krzywdzą innych. W tym drugim przypadku sądzenie jest konieczne. Zauważ, że nie istnieje kara śmierci ani nie stosuje sie tortur (a szkoda). Nikt niczym w nikogo nie rzuca. Tych parszywych zwyrodnialców izoluje się od społeczeństwa w więzieniach. W których powinni siedzieć dożywotnio. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: Dżentelmen 14.02.10, 23:07 W Jego słowach (Jezusa) nie ma mowy o jakimś wartościowaniu czynów ludzkich na zasadzie: dziwka jest OK a gwałciciel nie. Możesz się nie zgadzać z poglądem Cieśli ale nie zniekształcaj Jego słów. Płaczesz, że ludzi się nie torturuje i bierzesz sobie Jezusa na wsparcie?? Kto powiedział, że łatwo być chrześcijaninem? Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Dżentelmen 14.02.10, 23:19 Nie płaczę, że ludzi się nie torturuje. Nie biorę sobie w mojej wypowiedzi Jezusa „na wsparcie”. Moja wypowiedź miała na celu pokazać, że w pewien sposób manipulujesz wypowiedzią Jezusa, twierdząc, że wynika z niej zasada niekarania i niesądzenia morderców czy gwałcicieli. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: Dżentelmen 14.02.10, 23:46 Absolutnie nie. Ale gdybym był adwokatem, broniłbym każdego. Nie wytykałbym palcem, jak wielu tutaj na forum. Co cesarza oddać cesarzowi - to słowa Jezusa więc on nie namawiał do anarchii. Ja tez nie. Ale trzeba wyzbyć się myślenia typu: jestem od niego lepszym człowiekiem bo nikogo nie zgwałciłem i pójdę do nieba a ta świnia nie, I dobrze, że go torturowali przed powieszeniem. Słowa Jezusa rozumiem tak, że jak się będzie "rzucało kamieniami", to można się mocno zdziwić, kiedy się zobaczy, że ta świnia jednak poszła do nieba a ten co tylko rzucał - o dziwo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Dżentelmen 15.02.10, 11:17 Ja nie myślę w takich kategoriach: jestem lepszy/lepsza od tego gwałciciela/mordercy. Ja myślę w kategoriach: ten gwałciciel/morderca jest dla mnie/dla innych ludzi niebezpieczny i należy go osądzić i wsadzić do więzienia, a nie litościwie pogłaskać po głowie, "wybaczyć" i wypuścić np. po 5 latach, żeby znów gwałcił. Jeśli tak postąpimy, to "skazujemy" kolejnych, niewinnych ludzi na cierpienie, na stanie się kolejną ofiarą tego przestępcy. Odpowiedz Link Zgłoś
zygmund Re: Dżentelmen 15.02.10, 13:05 axe55 napisała: > gwałciciel/morderca jest dla mnie/dla innych ludzi niebezpieczny i > należy go OSĄDZIĆ i wsadzić do więzienia, a nie litościwie pogłaskać Używasz słowa "osądzić" w niewłaściwym znaczeniu. To co masz na myśli nazywa się naprawdę "SKAZAĆ". Ale żeby SKAZAĆ, trzeba najpierw "OSĄDZIĆ", czyli zbadać czy ktoś jest w ogóle "WINNY" zarzucanych mu czynów. A skąd wiadomo, że ktoś jest faktycznie tym mordercą/gwałcicielem lub "oczywstym zwyrodnialcem"? Kto ma to zdecydować? Policjant, sąsiad, była żona, Ty, dziennikarz Faktu? Nie - żeby to rozstrzygnąć jest sędzia i proces, a żeby wszystkie za i przeciw sędzie mógł rozważyć jest adwokat i prokurator. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Dżentelmen 15.02.10, 14:24 A skąd wiadomo, że ktoś jest faktycznie tym mordercą/gwałcicielem > Kto ma to zdecydować? Policjant, sąsiad, > była żona, Ty, dziennikarz Faktu? Nie - żeby to rozstrzygnąć jest > sędzia i proces, a żeby wszystkie za i przeciw sędzie mógł rozważyć > jest adwokat i prokurator. To oczywiste. Proces jest po to, aby dotrzeć do prawdy. Ale skoro adwokat wie, że jego klient zabił (jak de Virion na jedym z procesów o zabójstwo, o czym sam opowiada), to nie powinien wygłaszać mowy o uniewinnienie. Bo jeśli to robi, to działa wbrew temu celowi, do jakiego powołano instytucje sprawiedliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
zygmund Re: Dżentelmen 15.02.10, 15:20 axe55 napisała: > o zabójstwo, o czym sam opowiada), to nie powinien wygłaszać mowy o > uniewinnienie. Bo jeśli to robi, to działa wbrew temu celowi, do > jakiego powołano instytucje sprawiedliwośc Nie wiem co na to etyka adwokacja, ale wydaje mi się, że proponowane przez ciebie rozwiązanie byłoby jeszcze gorsze. Adwokat musiałby sam niejako osądzać oskarżonego sam i zastanawiać się "winny - niewinny" i w zależności od wyniku bronić lub np. delikatnie podkładać klienta. Może ten przypadek z oskarżonym o zabójstwo wydaje się oczywisty, ale naprawdę byłoby całe spektrum pośrednich sytuacji i nikt nie mógłby na adwokatach polegać, bo np. okazywałoby się, że adwokat wywnioskował jakoś, że jesteś winna i podkłada cię, bo mysli że tak będzie "w interesie sprawiedliwości", ale akurat się myli. Jest prokurator i jest sędzia. Z powodu ich nieudolności nie może się adwokat nagle wchodzić w rolę w szpicla, śledczego, sędziego, prokuratora. Może najwyżej zaproponować klientowi rozważenie innej linii obrony gdzie oskarżony się przyzna, adwokat wynegocjuje mu łagodniejszą karę i wszyscy będą zadowoleni. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Dżentelmen 15.02.10, 15:33 <i wszyscy będą zadowoleni. > :) Najbardziej ofiara, szczególnie, jeśli nie żyje. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: Dżentelmen 14.02.10, 23:02 Mylisz się. Błąd w Twym rozumowaniu polega na tym, że mylisz adwokata z kimś, kto umożliwia SKAZANEMU w ucieczce. Adwokat tego nie robi. Adwokat jest potrzebny na wcześniejszym etapie, kiedy patrząc na człowieka OSKARŻONEGO, trzeba zdecydować czy jest winny. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Dżentelmen 14.02.10, 23:09 Nie mylę się. Zauważ, że nie mówię, że adwokaci są zbędni. Ale adwokat, który dąży do uniewinnienia przestępców, o których WIE, ŻE SĄ WINNI, jest niebezpieczny dla społeczeństwa. Bo umożliwia zwyrodniałym ludziom przebywanie na wolności i dokonywanie dalszych mordów czy gwałtów. I działa WBREW SPRAWIEDLIWOŚCI, zgodnie z którą przestępca ma ponieść karę. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: Dżentelmen 14.02.10, 23:19 Uważam, że adwokat może nie słuchać tego, czy jego klient się przyznaje czy zaprzecza. Od udowodnienia winy jest oskarżyciel. Jeśliby oskarżony kłamał przyznając się fałszywie do winy, to mamy paradoksalnie zero szans na to, że sąd dotrze do prawdy, bo adwokat gra w tej samej orkiestrze co prokurator. Adwokat powinien bronic za wszelką cenę. Powinien mieć to we krwi. Bo lepiej uniewinnić przez pomyłkę 100 winnych niż skazać jednego niewinnego. Na tej zasadzie zbudowane jest prawo od czasów rzymskich. Adwokat powinien bronić. Choćby po to także, żeby winowajcy nie wymierzać zbyt surowej kary w stosunku do czynu, bo to także jest niesprawiedliwość. A to, że w społeczeństwie są przestępcy?.. To cena za luksus życia w społeczeństwie. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Dżentelmen 14.02.10, 23:26 ,A to, że w społeczeństwie są przestępcy?.. To cena za luksus życia w społeczeństwie.ą Cena za luksus życia w społeczeństwie? Społeczeństwo powstaje w celu wzajemnego odnoszenia korzyści jego członków, dlatego jedną z funkcji społeczeństwa jest właśnie obrona słabszych jego członków przed zwyrodnialcami. Odpowiedz Link Zgłoś
zygmund Re: Dżentelmen 15.02.10, 09:45 axe55 napisała: > funkcji społeczeństwa jest właśnie obrona słabszych jego członków > przed zwyrodnialcami. No bardzo ładnie rozumujesz. I właśnie dlatego społeczeństwo powołało do życia olbrzymią organizację o wielkich uprawnieniach uzbrojoną w broń palną, więzienia, areszty, rejestry, podsłuchy, prokuratorów itd. Dziesiątki tysięcy ludzi opłacanych z budgetu. Ale żeby ta organizacja nie wymknęła się spod kontroli isnieje niezależna instytucja adwokata, która ma zlikwidować wszelkie prawdopodobeństwo, że ktoś zostanie skazany przez pomyłkę. Nie można się brzydzić, że adwokat "bronił gwałciciela". Kiedy bronił nie wiadomo było, że to gwałciciel, nawet jeśli tak twierdził dziennikarz i prokurator. Po to sąd traci tyle czasu i powołuje tylu świadków, żeby właśnie stwierdzić, że tak jest. Można by to uprościć i wprowadzić system, gdzie dziennikarz brukowca pisze "zwyrodnialec zgwałcił dziewczynkę", po czym rusza policja i przy aplauzie tłumu wiesza zwyrodnialca na najbliższym drzewie. Niestety doświadczenie historyczne wskazuje, że taki system po prostu nie działa i krzywdzi głównie niewinnych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Dżentelmen 15.02.10, 11:07 Czy naprawdę myslisz, że jestem tak głupia? czy tylko prowokujesz? Nie napisałam, że ludzi podejrzanych o przestępstwo powinno się pozbawić adwokata i stworzyć jakieś państwo opresyjne. Że można bez dochodzenia kogoś skazać, bo w gazecie napisano, że zgwałcił. Że prawo do obrony jest wbrew sprawiedliwości. Chodzi mi o tę konkretną sytuację - wina "chłopców"- gwałcicieli była oczywista, a rola adwokata polegała na wymyśleniu zgrabnej formuły, która pozwoliłaby im uniknąć kary. Formuła ta to:"dobrowolne odstąpienie od usiłowania". Chyba nie ma wątpliwości, że mężczyźni, którzy chcą dokonać zbiorowego gwałtu, są zwyrodniali. Odpowiedz Link Zgłoś
zygmund Re: Dżentelmen 15.02.10, 12:48 axe55 napisała: > Czy naprawdę myslisz, że jestem tak głupia? czy tylko prowokujesz? Szczerze to rochę tego trochę tego ... > Chyba nie ma wątpliwości, że mężczyźni, którzy chcą dokonać > zbiorowego gwałtu, są zwyrodniali. Ale zwyrodniałość albo grzeszne myśli i chęci nie podlegają karze, chyba że bożej. Jeśli trzeba to zmienić to niech uchwalą odpowiednią poprawkę do KK. TO nie rola adwokata, żeby bawić się sędziego ustawodawcę i Boga. Ale nie wiem dlaczego w tamtym przypadku nie skazano ich chociażby za naruszenie nietykalności, pozbawienie wolności. Może prokurator mało kumaty był. A druga sprawa - piszesz "nie ma wątpliwości". To powiedz mi jak zdefiniować moment od którego wątpliwości nie ma a od którego sa? Kiedy adwokat ma bronić a kiedy tylko udawać? A jeśli się pomyli? Piszę o dziennikarzu, który wydaje wyroki, bo bardzo często się zdarza, że dziennikarz opisuje jakieś zdarzenie przyjmując wersję jednej ze stron np. prokuratury, a żądny zemsty tłum chce stryczka i wygraża pięścią adwokatowi, że zwyrodnialna śmie bronić. Odpowiedz Link Zgłoś
tolekbanan7 Rozumujesz po PIS-owsku 15.02.10, 00:15 > Nie mylę się. Zauważ, że nie mówię, że adwokaci są zbędni. Ale > adwokat, który dąży do uniewinnienia przestępców, o których WIE, ŻE > SĄ WINNI, jest niebezpieczny dla społeczeństwa. Bo umożliwia > zwyrodniałym ludziom przebywanie na wolności i dokonywanie dalszych > mordów czy gwałtów. I działa WBREW SPRAWIEDLIWOŚCI, zgodnie z którą > przestępca ma ponieść karę. Ty naprawdę nie wiesz co mówisz. Proces jest kontradyktoryjny, więc trudno oczekiwać żeby adwokat oskarżał klienta. Pomyśl o prokuratorach, którzy mając wątpliwości co do winy oskarżonych wnoszą o kary wieloletniego więzienia. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Dżentelmen 14.02.10, 23:14 Mówisz o oskarżonym i skazanym. Różnica jest oczywista. Ale czy uważasz, że oskarżeni z przytoczonej opowieści o gwałcie są niewinni? Sąd ich nie skazał- nie stali się więc skazanymi, ale w moim przekonaniu winni byli. I zwyrodniali. Nie zgwałcili dziewczyny tylko dlatego, że przestraszyli się o swoje zdrowie, a ona wykorzystała moment ich konsternacji i uciekła. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: Dżentelmen 14.02.10, 23:33 No OK. Zastanówmy się nad tymi niedoszłymi gwałcicielami, zatroskanymi o swoje zdrowie :) Mecenas ich wybronił. Gdyby Ciebie oskarżono niesłusznie o zabicie człowieka, który Cie chciał obrabować i którego zatłukłeś, bo szedł do pokoju Twojego śpiącego dziecka z maczetą wielkości dziecka, to chciałbyś, aby dobry adwokat bronił Cie do upadłego, wszystkimi możliwymi narzędziami. W Polsce za zaszlachtowanie włamywacza miałbyś spore szanse na oskarżenie o zabójstwo. Bo to jednak źle wygląda. Twa rodzina cała i zdrowa, dobytek nietknięty a rabuś froteruje mózgiem Twój parkiet. ;-) Tak więc, wchodzi mecenas i Cie broni. Miesiąc temu wybronił tych niedoszłych gwałcicieli. Bierzesz go, jak to się mówi, z całym błogosławieństwem inwentarza. I o to tu chodzi. Każdy kij ma dwa końce. On jest dobrym adwokatem między innymi dlatego, ze nie bawi się w sędziego. Dlatego masz szczęście, że nie osądza Ciebie. A przecież on nie wie, że Ty jesteś niewinny. Powiedziałeś mu to samo, co prokuratorowi. Nieprawdaż? :) Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Dżentelmen 14.02.10, 23:45 Nie zrozumiemy się jednak, bo Ty myślisz innymi kategoriami. Ja mówię o moralności i prawie słabszych (w tym wypadku kobiet) do bezpiecznego życia w społeczeństwie, a Ty – o funkcjonalności zawodu adwokata, jak sądzę. Widzisz, jest różnica w bronieniu kogoś, kto zabił włamywacza, skradającego się do dziecięcej kołyski z maczetą w dłoni, a obroną ludzi, którzy – to NIE ULEGA WĄTPLIWOŚCI – zgwałciliby kobietę. Jest różnica w wiedzy na temat winy "zabójcy z konieczności", a winy tych oskarżonych „chłopców”. Ten, kto obronił swoją rodzinę, nie stanowi zagrożenia (zagrożeniem jest morderca zbliżający się do kołyski dziecka, którego spotyka to, na co zasłuzył). Niedoszli gwałciciele są zagrożeniem dla innych kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: Dżentelmen 15.02.10, 00:01 No oczywiście, że tak. Oni są oprychami i tyle. Nawet jeśli ni zgwałcili. Ale nie miej pretensji do adwokata, że ich skutecznie broni, jeśli chciałbyś, by także skutecznie bronił Ciebie. Mercedes dobrze jeździ także po dziurawych drogach! Taki już jest. Nie robi wyjątków. Odpowiedz Link Zgłoś
lucy.1 Re: Dżentelmen 15.02.10, 00:41 jeździ, ale po drodze miażdży uniwersalną moralność. Etyka zawodowa niestety wyklucza moralność uniwersalną. Dlatego wielu etyków się jej sprzeciwia - jak B Skarga. Właśnie dlatego,żeby nie dochodziło do tak strasznych sytuacji, że zwyrodnialec wychodzi na ulicę dalej czynić zło. Z czysto pragmatycznego punktu widzenia to bezsensowne dla społeczności. Źle się dzieje, gdy sąd bierze pod uwagę retorykę i emocjonalne wystąpienia, a nie fakty: próbowano zbiorowo zgwałcić kobietę, dokonać zbrodni. W tym wypadku cała maszyna sądownicza zadziałała źle: nie doszło do sprawiedliwego wyroku, a społeczność została narażona na dalsze czyny zwyrodnialców. Można powiedzieć, że nie była to wyłącznie 'wina' adwokata. Ale mimo to powinien on trzymać się jakichś moralnych standardów, próbować łagodzić karę ale nie zaprzeczać zaistniałym faktom. Poza tym nie wiem, jaką moralną metamorfozę musiałby przejść gwałciciel, żebym była w stanie spojrzeć na niego bez obrzydzenia (jestem ateistką). Rozumiem różne formy przemocy, bójki groźby itp- człowiek jest słaby. Ale zbiorowy gwałt z premedytacją - to już szczyt demoralizacji i objaw psychopatii. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: Dżentelmen 15.02.10, 12:49 Po pierwsze, gwałt zbiorowy nie jest objawem psychopatii. Robią to np. żołnierze na wojnie z brankami wrogiej armii. :) Robi się to w więźniach, seminariach duchownych, poprawczakach i innych miejscach. Faceci tak mają. To, co piszesz, i wyższości etyki uniwersalnej (czy też, moralności uniwersalnej) nad etyką (moralnością?) zawodową to jest prawda. Ale taki adwokat musiałby zacząć osądzać człowieka którego ma bronić. A to jest niedopuszczalne, bo utrudnia dojście do prawdy. Sprawia, że będzie gorszym adwokatem i przez taką postawę, kiedyś błędnie osądzi człowieka naprawdę niewinnego i poprowadzi słabą obronę. Walczył będzie nie o uniewinnienie, które powinno tu nastąpić, ale o łagodniejsza, jak piszesz, karę. A więc bardzo źle, bo niewinny człowiek idzie siedzieć, choćby "łagodnie", i uznany został, niesłusznie, za winnego. Bo na sali było dwóch oskarżycieli: prokurator i jego własny adwokat. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Dżentelmen 15.02.10, 13:24 <Po pierwsze, gwałt zbiorowy nie jest objawem psychopatii. Robią to np. żołnierze na wojnie z brankami wrogiej armii. :) Robi się to w więźniach, seminariach duchownych, poprawczakach i innych miejscach. Faceci tak mają. > Skoro faceci tak mają, to kobiety powinny mieć tak, że mają prawo nosić broń i zabić każdego, który będzie chciał w ten "normalny" (i chyba ucieszny, skoro dodajesz znaczek ":)") sposób je potraktować. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Dżentelmen 15.02.10, 14:14 Jako argument przemawiający za "normalnością' gwałtu przywołujesz gwałty wojenne czy gwałty w seminariach. Nie uważam, że takie gwałty są normalne i usprawiedliwione, ale odniosę się do tego. Pewnie chodzi Ci o to, że gwałt jest dla mężczyzn sposobem zaspokojenia seksualnego w wypadku, gdy nie ma z kim i jak uprawiać seksu. Zauważ, że "chłopcy" nie byli na wojnie, ani w seminarium, ani w wojsku. Mogli sobie znaleźć dziewczyny. Pewnie nawet mieli kochanki. Ale odczuwali potrzebę zgwałcenia. To ich podniecało. A to jest zboczenie! Poza tym, z faktu, że niektórzy "tak mają" nie wynika, że nie dane zachowanie nie jest skrzywieniem i zbrodnią. Jakie jest twoje stanowisko w kwestii pedofilii? "tak mają" niektórzy mężczyźni,że gwałcą dzieci, więc to nie jest zboczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
pinocchio nielogiczne bzdury 15.02.10, 12:35 kadykianus napisał: > Ale nie miej pretensji do adwokata, że ich skutecznie broni, > jeśli chciałbyś, by tak że skutecznie bronił Ciebie. To co piszesz jest nielogiczne. Jesli uniewinnienie przestępcy jest dla Ciebie sukcesem adwokata i jesli to nazywasz skutecznoscią i tego oczekujesz to szkoda kasy na budowanie systemu sądowniczego i nazywanie go "wymiarem sprawieliwosci". O wiele skuteczniejszy jest system mafijny, bo w nim bandyci w ogole nie podlegają karze, a sedziowie i adwokaci mogą byc skutecznie olani (np kwasem solnym). I mecenas de Viron w wywiadzie sprawia wrażenie czlowieka ktoremu taki "skuteczny "system odpowiada. Dla prawnika tak postawa jest kompromitująca i haniebna. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: nielogiczne bzdury 15.02.10, 13:00 Chcesz żyć w świecie mafii czy też chciałbyś mieć adwokata, który będzie Cie bronił i który będzie Ci wierzył?? Pamiętaj, że na sali sądowej nie masz zbyt wielu przyjaciół. Sędzia Cie ocenia, prokurator już Cię skazał więc tylko adwokat Ci został. Chcę pokazać, że adwokat który ocenia swojego klienta jest złym adwokatem i może się to zemścić na jakimś niewinnym jego kliencie. Ty byłbyś złym adwokatem. Za to genialnym inkwizytorem i sadystą. Odpowiedz Link Zgłoś
pinocchio Re: nielogiczne bzdury 15.02.10, 14:12 > Ty byłbyś złym adwokatem. Za to genialnym inkwizytorem i sadystą. ty za to jestes swietnym wróżbitą z fusów i z palca u nogi oraz napalonym mlokosem rzucajacym na prawo i lewo kategoryczne opinie żegnam Odpowiedz Link Zgłoś
f_crane z calym szacunkiem 15.02.10, 06:34 ale ktos opowiadajacy wesole historyjki o niedoszlym gwalcie, pijanym kierowcy czy tez naginajacy swe 'zasady' dla stalych klientow (wyjazd do ukrywajacego sie, jakby ktos nie zauwazyl) rozbijajacych sie jaguarami nie powinien nosic tegotytulu przynajmniej w moich oczach Odpowiedz Link Zgłoś
vexo Obrońcy tylko dla niewinnych 13.02.10, 16:01 Zgadzam się z innymi. Obrońcy nie powinny bronić bandytów, gwałcicieli czy w ogóle przestępców. Każdy obrońca powinien zabawić się w sędziego i jeśli uzna, że klient jest winny to zrezygnować z obrony, a jeśli niewinny to go bronić (choć jak wiadomo niewinny obronić się może sam - w końcu nie popełnił przestępstwa, no nie?). Gdyby obrońcy nie bronili kanalii to sądy miały by miej roboty: jest adwokat - oskarżony niewinny, nie ma adwokata - oskarżonego stracić. I jak można jeszcze się chwalić obroną przestępców - przecież sam adwokat jako dobry Polak, patriota, człowiek rozumny powinien sam ukamienować każdego napotkanego przestępcę, a jeśli jest za słaby, to napuścić na niego innych i pomóc w wymierzeniu sprawiedliwości. Oj, dziwni ci adwokaci - bronią przestępców i jeszcze są z siebie zadowoleni... Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus [...] 13.02.10, 16:14 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
salzburg Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 13.02.10, 17:01 ciule - on jest adwokatem a nie prokuratorem. Ze też można być tak bezmyslnym żeby nie rozumieć, że w sądzie jest prokurator i obrońca. Odpowiedz Link Zgłoś
vexo Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 13.02.10, 17:08 Spokojnie. Jakie piekło? Przecież, z komentarzy wynika, dla wielu tak właśnie powinno być. Przecież przestępcy nie powinni mieć prawa do obrony, a takich adwokatów, który ich bronią, powinien spotkać ostracyzm społeczny. Wyraziłem tylko wolę tłumu. Tłumu dla którego wszystko musi być czarno-białe, przestępca - niewinny, dobry prokurator - zły obrońca. Ludzie (i to nie tylko ci niewykształceni) uwielbiają jasny podział ról, a taki adwokat (robi dobre rzeczy ale broni też bandytów) wyraźnie to psuje. Pewnie dla tego dla wielu jest niepotrzebny... Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 13.02.10, 18:58 No ale jakby cala nasza cywilizacja polegała na woli tłumu, to byśmy dzisiaj nadal na drzewie siedzieli i obrzucali się sraką. Tłum zazwyczaj się myli! Bo tłum zazwyczaj jest głupi. Juz faraonowie to wiedzieli. A na tłumie nie polegaj za bardzo, bo jak mawiał Ramzes Wielki: "Motłoch jest jak żyto, idzie za wiatrem". Pewnie on tego nie powiedział ale jest to dość znane. Na świecie nic nie jest proste. Czarno-białe. Jak chcesz oceniać kto jest winny a kto niewinny bez procesu? Najpierw chcesz orzec o winie lub niewinie a później niewinnemu dać adwokata żeby go bronił? :) Przecież to jest bezsens. Nielogiczne. To proces ma pokazać czy ktoś jest winien czy nie. Ale żeby to zrobić, czyli zbliżyć się do prawdy, musi być każdemu zagwarantowane prawo do obrony. Inaczej, to mamy stalinizm i wieszanie ludzi na drzewach wedle widzi-mi-się. Piekło. Jest duża szansa, że powiesili by także ciebie. Za coś, czego może nie zrobiłeś. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 14.02.10, 22:34 Tak, ale mówimy tu o sytuacji, w której adwokat WIE, że oskarżony jest winny i mimo to próbuje oszukać sąd i umożliwić przestępcy uniknięcie kary, dowodząc jego niewinności. Odpowiedz Link Zgłoś
zygmund Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 15.02.10, 10:37 axe55 napisała: > Tak, ale mówimy tu o sytuacji, w której adwokat WIE, że oskarżony Adwokat nie jest Bogiem, żeby to na pewno wiedzieć. Podsądny może się przyznawać, bo jest zmuszony, bo się czegoś boi, bo chce ochronić kogoś innego, bo chory psychicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 15.02.10, 11:19 Tak. Zgadza się. Ale w przywołanej sprawie niedoszłego gwałtu wina nie budziła wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
zygmund Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 15.02.10, 13:14 axe55 napisała: > Tak. Zgadza się. Ale w przywołanej sprawie niedoszłego gwałtu wina > nie budziła wątpliwości Czyjej wątpliwości nie budziła? Ma pewno nie wszystkich. Przykładowo idę o zakład, że miały wątpliwości mamusie oskarżonych. Miał też wątpliwości sędzia, skoro ich uniewinnił. Ty z kolei nie masz wąptpliwości, ale nie jesteś sędzią. Może zostań. Odpowiedz Link Zgłoś
droper Cel uświęca środki 15.02.10, 00:11 Nie wiem czy celowo, ale piszesz bzdury. To nie chodzi o odmowę prawa do obrony. Chodzi o to aby adwokat bronił rzeczywiście niewinnego lub wystepował w sprawach dwuznacznych. A oburzenie wynika z faktu, że Pan Mecenas broni ewidentnych kryminalistów. Sam twierdzi, że nie pyta klienta jak było naprawdę. No bo i po co?! Po co miec jakieś rozterki moralne, dylematy. Lepiej zainkasować należność i już. Nie odmawiam nikomu prawa do obrony. Ale nie poprzez mataczenie, kombinacje, zastraszanie, szantaże, itp. Ale widocznie nie wszyscy tak myślą... Zasada "Cel uświęca środki" obowiązuje... ;( Odpowiedz Link Zgłoś
vexo Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 13.02.10, 17:29 kadykianus napisał: > Powinieneś zacząć uprawiać seks. Wyluzujesz się. Proponuje gejowskie Sado-Maso. > Dostaniesz taki wycisk, że ci przejdzie. Zmienisz swoje życie, może :) I skąd w tobie tyle nienawiści do mniejszości seksualnych? Jakieś ukryte pragnienia? Czy uważasz, że specyficzne homoseksualne związki są karą? Czy też gwałt tego typu ma mieć funkcję reedukacyjną (bo chyba taki jest sens twojej wypowiedzi)? Szkoda, że wiara w system sądowniczy z sędziami, prokuratorami i adwokatami nie idzie u ciebie w parze z wiarą w równość ludzi niezależnie od ich seksualnych preferencji. Odpowiedz Link Zgłoś
kylax1 Faktycznie dziwne powiazanie. 13.02.10, 18:55 Zeby adwokature laczyc z gejowskim sadomaso. :) Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 13.02.10, 19:01 O Boże, chłopie, ja sam jestem gejem. Nie kumasz raczej za bardzo tego co czytasz, co nie? :D Ja nie mówiłem o żadnej karze. Doradzałem ci przyjemność. Wyraźnie o tym piszę. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 13.02.10, 19:06 OK. To ja się zagalopowałem. Dopiero teraz zrozumiałem, ze Twoja wypowiedź była sarkazmem :) Sorry za to, że na Ciebie naskoczyłem. Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 13.02.10, 19:20 Bardzo mnie dziwią "potepieńcze" wpisy. Przeciż adwokat działa w ramach określonego prawa. Czepiajcie sie prawa nie człowieka który je stosuje. Równie dobrze można by narzucić lekarzom prawo i obowiązek decydowania kogo mają leczyć, a kogo nie, bo im sie nie podoba. Mecenas jest dobrym i skutecznym obrońcą. To jest jego zawód i obowiazek wobec klienta. A jeśli prokuratura jest do d... i nie potrafi obronić oskarżenia to nie jest problem adwokata, tylko prokuratury. Jeśli już koniecznie chcemy kogoś napiętnować, to wyboerzmy sobie właściwy cel! A wywiad jest zankomity! Odpowiedz Link Zgłoś
swistak336 Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 14.02.10, 13:48 fedorczyk4 napisała: > Mecenas jest dobrym i skutecznym obrońcą. To jest jego zawód i > obowiazek wobec klienta. A jeśli prokuratura jest do d... i nie > potrafi obronić oskarżenia to nie jest problem adwokata, tylko > prokuratury. Obrońca jest elementem systemu zapewnienia uczciwego procesu. Zarzuty przez ludzi stawiane nie tyczą w tej rozmowie tego, że Mecenas broni przestępców. Tyczą tego, że to, jak o tym opowiada wydaje się jednak przekraczać pewne moralne granice. Nie broń ludziom czuć obrzydzenia do opowieści o gwałcie przytaczanych w charakterze zabawnej dykteryjki. **** Amerykańska wizja procesu, opierającego się nie na dochodzeniu prawdy, lecz skrajnej kontradyktoryjności polegającej na zwalczaniu i dyskredytacji stron, nie jest dobrym rozwiązaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
otis_tarda Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 14.02.10, 19:50 "Amerykańska wizja procesu [...]" Niesamowite, jak wielu ludzi myli Amerykę z Rzymem. I odwrotnie. Tak nawiasem mówiąc, alternatywą jest tzw. proces inkwizycyjny. Ciekawe, ilu gardłujących by go poparło, chłechłe. Odpowiedz Link Zgłoś
swistak336 Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 14.02.10, 23:12 otis_tarda napisał: > "Amerykańska wizja procesu [...]" > > Niesamowite, jak wielu ludzi myli Amerykę z Rzymem. I odwrotnie. Tak nawiasem > mówiąc, alternatywą jest tzw. proces inkwizycyjny. Ciekawe, ilu gardłujących by > go poparło, chłechłe Amerykańska wizja procesu, to proces oparty na "prawdzie sądowej", alternatywą jest zasada "prawdy materialnej" - którą można uznawać za nowożytną odmianę procesu inkwizycyjnego (bo rola sędziego może być aktywna), ale od czystej inkwizycyjności jest niesamowicie odległa. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_gienia Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 14.02.10, 23:22 fedorczyk4 napisała: > Bardzo mnie dziwią "potepieńcze" wpisy. Przeciż adwokat działa w > ramach określonego prawa. Czepiajcie sie prawa nie człowieka który > je stosuje. Równie dobrze można by narzucić lekarzom prawo i > obowiązek decydowania kogo mają leczyć, a kogo nie, bo im sie nie > podoba. > Mecenas jest dobrym i skutecznym obrońcą. To jest jego zawód i > obowiazek wobec klienta. A jeśli prokuratura jest do d... i nie > potrafi obronić oskarżenia to nie jest problem adwokata, tylko > prokuratury. Jeśli już koniecznie chcemy kogoś napiętnować, to > wyboerzmy sobie właściwy cel! > A wywiad jest zankomity! naprawdę nie rozumiesz czy rżniesz głupa??? Odpowiedz Link Zgłoś
vexo Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 13.02.10, 23:07 Nie ma problemu. Przeczytałem o ciekawym człowieku i trochę zaskoczyły mnie wpisy. Nie rozumiem, jak można zarzucać adwokatowi, że widzi w swoich klientach ludzi, że robi to, co powinien i to najlepiej jak umie (nie przekraczając oczywiście prawa). Dlatego postanowiłem napisać coś bardziej kontrowersyjnego. Ludzie chyba mylą prokuratora z sędzią, a oskarżonego z winnym. Wtedy oczywiście adwokat jedynie zmniejsza słuszną karę - czyli służy złej sprawie. Niestety zapominają, że w praktyce także osoby niewinne lub winne w mniejszym stopni niż sugeruje prokurator trafiają do sądu i adwokat jest jedyną osobą mogącą to uzmysłowić sądowi. Bez adwokatów karę ponosiliby zarówno winni jak i ci, którzy jedynie nie potrafili się obronić przed nieprawdziwymi oskarżeniami. Dlatego każdemu życzę jak najlepszego adwokata, który nie kieruje się uprzedzeniami i zawsze próbuje jak najlepiej spełniać swoje zadanie. Życzę każdemu mając równocześnie nadzieję, że przestępcy zostaną skazani na sprawiedliwe kary, a niewinni oczyszczeni z zarzutów. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 14.02.10, 10:49 Całe prawo - takie, jak je rozumiemy za Rzymianami - stoi na stanowisku, że lepiej przez pomyłkę uniewinnić 100 winnych, niż skazać jednego niewinnego. Rola adwokata jest niesłychana. Bo o ile ułaskawiony przez pomyłkę bandzior świadczy tylko o nieudolności organów ścigania, to siedzący w więzieniu (lub na krześle) człowiek prawdziwie niewinny jest najczystszą formą niesprawiedliwości, wołającej o pomstę już chyba tylko do samego Boga. A każdemu, także ewidentnie winnemu, należy się obrona także z tego powodu, żeby go nie skazali, przy okazji, za coś, czemu nie jest winny lub by kara była proporcjonalna do tej winy. Aby była karą a nie zemstą lub formą znęcania się nad skutym w kajdanki. A ludzie są pierwsi do takich zachowań. Odpowiedz Link Zgłoś
tolekbanan7 Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 15.02.10, 00:21 > Ludzie chyba mylą prokuratora z sędzią, a oskarżonego z winnym. Miło że są ludzie którzy wiedzą o co chodzi w procesie. Że to proces decyduje o winie lub niewinności. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 15.02.10, 11:43 "Decyduje"? Mylisz prawo z moralnością. Sąd chyba ma udowodnić winę lub niewinność. Stać na straży sprawiedliwości. Ale nie zawsze tak jest. Sąd może wydać wyrok z powodów politycznych, np. na Jacka Kuronia. Sąd może orzec, że gwałciciele są niewinni i w świetle prawa tacy bedą, tzn. nikt ich nie zamknie. Ale w rzeczywistości są winni-zapytaj ofiarę. Odpowiedz Link Zgłoś
tolekbanan7 Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 15.02.10, 19:54 > Sąd chyba ma udowodnić winę lub niewinność. Mylisz się - winę ma udowodnić oskarżyciel. Oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swojej niewinności. A obrońca jest po to by kwestionować tezę forsowaną przez oskarżyciela, szukać okoliczności łagodzących i przedstawiać je sądowi. Odpowiedz Link Zgłoś
mk72 Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 14.02.10, 15:05 Na studiach prawniczych na zajęciach z prawa karnego uczy się studentów, że lepiej jest nie skazać 10 winnych, niż skazać jednego niewinnego. I od tego są właśnie m.in. adwokaci. Prawo do obrony to jedno z fundamentalnych praw człowieka i robienie zarzutu komuś, że je realizuje, jest nieporozumieniem. Właśnie dlatego poza wyjątkowymi sytuacjami adwokatowi nie wolno jest odmówić obrony. Odpowiedz Link Zgłoś
wykidajlo2 Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 14.02.10, 18:05 Rozumiem, że znaczna część ludu tęskni za pewnym aplikantem, który zapewne osobiście przesłuchiwałby podejrzanych, sądził ich i jako miłośnik kary śmierci własnoręcznie wieszał. No cóż, nie wszyscy są miłośnikami leninowskiej idei praworządności, której sumiennym wykonawcą był niejaki Wyszyński (jak widać, samo nazwisko nie zawsze świadczy o jego posiadaczu). Odpowiedz Link Zgłoś
otis_tarda Re: Obrońcy tylko dla niewinnych 14.02.10, 19:51 Komplikujesz. Po co obrona? Przecież jak ktoś jest niewinny, to go Sąd Najmiłościwszy nie skaże, a winnemu od razu czapa. I będzie spokój w narodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
brytol9 Swietny tekst, chociaz jego bohater to menda 13.02.10, 17:48 AUtorce gratuluje naprawde swietnego tekstu. Znakomicie pokazuje sposob myslenia naszego "nieposzlakowanego mecenasa". Mam nadzieje, ze ten tekst nie zniknie wkrotce z internetowych stron GW, jak to stalo sie - niestety - z grudniowym wywiadem z panem (nazwiska niestety nie pomne), ktory zniszczyl PGRy i teraz, umierajac, odczuwa skruche... Odpowiedz Link Zgłoś
2berber Gdzie w Warszawie był lombard ? 13.02.10, 18:08 Dziwne,nie potrafię sobie skojarzyć żadnej ulicy w Warszawie na której w latach 60 mógł być lombard :-(. Nie chodzi o "komis". Starość = skleroza? Może ktoś pomóc? Odpowiedz Link Zgłoś
kustomer1 Re: Gdzie w Warszawie był lombard ? 22.01.15, 23:46 Polecam Lombard na Targówku (warszawa) ul. kondratowicza obok citysportu. Wynegocjowałem z 1000zł pożyczonych na miesiąc spłatę 1180zł gdzie nigdzie nie chcieli mi tyle dać. oprócz tego w tym samym punkcie prowadzą złotnika gdzie powiększyłem obrączkę swojej żony ( odebrałem obrączkę następnego dnia wypolerowaną tak, że stara myślała że kupiłem jej nową ). Naprawdę można się dogadać jeżeli łączy się kilka tranzakcji. POLECAM Odpowiedz Link Zgłoś
nektarist Siłę siłą odeprzeć wolno 13.02.10, 18:11 Zenujace. Czas aby cyniczni starsi panowie przestali nadawac ton w polskiej adwokaturze. Wspólna sprawa handlowa to próba gwałtu, na wymioty się zbiera z jaka lekkością i zrozumieniem opisuje ten wypadek. W domu mozna robić wszystko, zbić, zabić byle nie dać się złapać. Oto cała filozofia tego pana. Odpowiedz Link Zgłoś
kylax1 A jak ma o tym mowic. Jak w telenoweli? 13.02.10, 18:56 Zawodzic w nieboglosy, rozrywac koszule i zalewac sie lzami lezac jak Rejtan? Odpowiedz Link Zgłoś
brena76 e tam... pazerna menda... 13.02.10, 18:50 w sumie biorąc kasę od bandyty wie skąd tak kasa i ile łbów polecialo do worka w międzyczasie. Jak dla mnie skończony cynik i człowiek, na którego nie warto splunąć. Dorobił sobię trochę patriotycznej "tapety" z procesami za komuny, żeby się trochę powybielać, ale nic to nie da... świnia czarna jak się patrzy, jak zresztą każdy adwokat broniący złodzei, morderców, gwałcicieli. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
kylax1 Ty tez mozesz potrzebowac kiedys adwokata. 13.02.10, 18:57 Ciekawe co zrobisz, jak ow odpowie Ci tak, jak Ty nazywasz de Viriona. Odpowiedz Link Zgłoś
kylax1 Ale sie towarzystwo forumowe oburzylo. 13.02.10, 18:53 Dziwnym jest tylko fakt, iz gdy przytafi sie Wam epizod konfliktu z prawem, pierwsi zapukacie do ludzi typu de Viriona. Rola adwokata jest obrona. Odpowiedz Link Zgłoś
topolowka Uuu 13.02.10, 19:42 Uuu. Brak klasy, brak klasy i jeszcze raz brak klasy. Zgrywanie Katona w stosunku do Piesiewicza, raczej zabawne w zestawieniu z opowiesciami o wlasnej daleko idacej i zbednej fraternizacji z klientami- zawodowymi przestepcami i z niesmacznymi anegdotami, w szczegolnosci tej o probie gwaltu zbiorowego. Pan de Virion nie slyszal nigdy o tym, ze nie wypada kopac lezacego? W sumie - chwaly polskiej adwokaturze to ten jej luminarz nie przynosi. Odpowiedz Link Zgłoś
kylax1 Jego poglady nie maja nic do rzeczy. 13.02.10, 20:00 Jak napisalem, rola adwokata jest obrona. I ma dobrze ja wykonywac. Odpowiedz Link Zgłoś
syn_jana Re: Jego poglady nie maja nic do rzeczy. 14.02.10, 11:14 On właśnie te poglądy w wywiadzie prezentuje. Wydaje mi się, że większość forumowiczów, poza paroma wyjątkami, nie ma pretensji o to, że jest adwokatem, ale o jego moralne zepsucie prezentowane właśnie za pomocą odrażających anegdotek itp. Odpowiedz Link Zgłoś
kylax1 Jakie moralne zepsucie? 14.02.10, 14:30 Jak ma przyblizyc temu dziennikarzowi sprawy, ktore prowadzil? Najlatwiej poprzez anegdoty. I nie pisac mi tu o rzekomym 'strasznym' gwalcie itp. Mam Wam przypominac, ze opowiadacie sobie kawaly o II wojnie swiatowej, gdzie zginelo circa 70 mln ludzi? Albo o komunizmie, ktory zabil jakies 100 mln. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Jakie moralne zepsucie? 14.02.10, 22:53 Pan adwokat dążył jednak usilnie do tego, by „chłopców” uniewinniono. Chciał robić karierę, musiał być skuteczny. Do dziś jest dumny z tego, że inni gwałciciele, którzy chcieli pozostać bezkarni, polecali go sobie potem jako dobrego obrońcę w takich sprawach. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Fraternizacja - brak profesjonalizmu 14.02.10, 17:11 > Uuu. Brak klasy, brak klasy i jeszcze raz brak klasy. Zgrywanie > Katona w stosunku do Piesiewicza, raczej zabawne w zestawieniu z > opowiesciami o wlasnej daleko idacej i zbednej fraternizacji z > klientami- zawodowymi przestepcami Racja. Adwokat ma pracę jaką ma. To rozumiem. Ale że utrzymuje przyjazne kontakty z bronionymi przez siebie przestępcami - i jeszcze się tym chwali! - to jest brak profesjonalizmu. I to niebezpieczny. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_gienia Re: Ale sie towarzystwo forumowe oburzylo. 14.02.10, 23:25 kylax1 napisał: > Dziwnym jest tylko fakt, iz gdy przytafi sie Wam epizod konfliktu z prawem, > pierwsi zapukacie do ludzi typu de Viriona. > > Rola adwokata jest obrona. > obrona. i koniec, kropka. obrona, a nie bratanie się z gangsterami (ale z porządnej kombatanckiej rodziny hahaha) i opowiadanie wątpliwych dowicipasów o gwałcicielach... jedno ejst pewne, mecenas i jego małżonka dobrali się jak w korcu maku... prawie jak dodzia i ksiażę ciemności... Odpowiedz Link Zgłoś
pabian-2 Siłę siłą odeprzeć wolno 13.02.10, 19:42 Panie Tadeuszu, blagam pana, niech Pan bedzie laskaw napisac ksiazke, wspomnienia. Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
loberod Re: Siłę siłą odeprzeć wolno 13.02.10, 21:09 Szczególnie ten epizodzik ze zbiorowym gwałtem. I potem to spotkanie z uniewinnionymi gwałcicielami. Wesoło musiało być. Szczegóły też podawał?Boki zrywać. Odpowiedz Link Zgłoś
emeryt-123 Siłę siłą odeprzeć wolno 13.02.10, 22:24 no coz cynizm i zaklamaie pana mecenasa jest przeogromny ,ale to jest cecha wiekszosci adwokatow .ja wynajalem takiego, ktory jak sie okazalo pracowal wilostronnie. oby go pieklo pochlonelo Odpowiedz Link Zgłoś
oghana7 Siłę siłą odeprzeć wolno 13.02.10, 22:48 a ja nie lubie takich inkwizytorow i potepiaczy pod publiczke .to ma byc slawny obronca ?pisiewicz jest w zlym stanie psychicznym ,wiec de virion proponuje mu popelnic samobojstwo? wstyd panie mecenasie! Odpowiedz Link Zgłoś
blondyn40 Re: Siłę siłą odeprzeć wolno 13.02.10, 23:29 Nie rozumiem, dlaczego mecenas jest zakłamany Twoim zdaniem. Właśnie imponujące jest to, że SZCZERZE opowiada o kulisach obrony. Widzimy na czym naparwdę podlega zawód adwokata. I pan de Virion mówi to bez ogródek, tak jak to jest. BRAWO, PANIE MECENASIE. Przecież dobrze wiemy, że adwokaci łapią się każdego sposobu, żeby obronić klienta. Jakbyśmy coś mieli na sumieniu, też liczylibyśmy na pmysłowośc adwokata. Tak jest od stuleci. I pan de Viorion wreszcie NIE MÓWI o swoim zawodzie W SPOSÓB ZAKŁAMANY. Odpowiedz Link Zgłoś
rwakulszowa Chciwośc prowadzi do zbrodniarzy 13.02.10, 23:36 Romowa z zupełnie nieprawdopodobnym sk -ynem !. Musiałem przerwac czytanie w połowie bo mnie zaczał trafiać szlak ! Argumenty typu : dla Baraniny było za mało swobody" sprawiaja ze nóż mi sie otwierwa w kieszeni, a w całym wywiadzie innych nie ma. I jeszcze ten opis jak gwałciciele " teraz zamożna iniocjatywa prywatna" rozmawiaja z panem mecenasem. No nie , nie tylko bym nie kupił samochodu od tego wspólnika bandytów, ale nawet pudełka zapałek ! I niech nikt mi nie wmawia że nie rozumiem zasady kontradyktoryjnosci procesu sądowego i prawa do obrony ! To nie adwokat,to bandyta ! I chialbym wiedzieć dlaczego pan readktor nie zapytał adwoikata o wysokośc honorariów od Masy i Baraniny oraz o to ile pan mecenas wykazał w Urzędzie Skarbowym ! Z literatury amerykańskiej wiemy że jak ktos raz zostanie adwokatem zbrodniarzy z mafii na skutek własnej chciwości, wkrótce staje sie takim jak oni. Dlaczego to pytanie nie padło ? Jaki jest stan majątkowy pana mecenasa ? Chciałbym też dodać że moje uwagi w żadnym wypadku nie odnoszą sie do osoby adwokata Tadeusza de Virion, a wszelkie podobieństwa z osobami istniejacymi realnie, sa całkowicie przypadkowe ! Odpowiedz Link Zgłoś
finnis Re: Chciwośc prowadzi do zbrodniarzy 13.02.10, 23:59 Na czym polega bandytyzm mecenasa? Na skutecznej realizacji zadań, jakie prawo stawia przed adwokatem? Czy na tym, że przekuł swoją wiedzę i umiejętności w ekonomiczny sukces? Zapewne honoraria były wysokie, ludzie w obliczu konfrontacji z Temidą robią się bardzo szczodrzy. Co do postawy mecenasa, adwokaci tak samo jak przedstawiciele innych profesji ulegają znieczulicy zawodowej, po prostu z czasem pewne rzeczy nie robią już wrażenia. Odpowiedz Link Zgłoś
rwakulszowa Re: Chciwośc prowadzi do zbrodniarzy 14.02.10, 00:55 "Przekuł wiedzę w sukces ????" Od kiedy cynizm i kłamstwo nazywamy wiedzą? Czyżbys był mecenasem ? No to pewnie jazdę po drugiej stronie podwójnej ciągłej tez uznałbyś za przekuwanie raidowej wiedzy kierowcy w przyspieszenie samochodu, tak ? A pytałem o stan majatkowy mecenasa . Jakie jest pokrycie w zeznaniach podatkowych i honorariach ? Poczytaj sobie Firmę Grishama i powiedz że w Polsce sie to nie zdarza. I znajdz chociaz jednego idiote (prawnika )który w to uwierzy ! I znajdz jednego idiotę który w to uwierzy Odpowiedz Link Zgłoś
finnis Re: Chciwośc prowadzi do zbrodniarzy 14.02.10, 01:53 Nie, nie ukończyłem jeszcze aplikacji. W przeciwieństwie do de Virion nie zajmuje się prawem karnym, więc dylematy jego dziedziny mnie nie dotyczą. Uważam jednak, że istnieje znacząca różnica między korzystaniem ze swojej wiedzy i umiejętności w zgodzie z prawem i obowiązkami zawodowymi, a postępowaniem z prawem sprzecznym. Cynizm i kłamstwo nie stanowią środków wygrywania procesów, do tego potrzebna jest odpowiednia znajomość prawa oraz umiejętność jego stosowania w praktyce. De Virion posiadł jedno i drugie, dzięki temu osiągnął sukces. Jest skutecznym adwokatem, budzi zaufanie klientów, krótko mówiąc wyrobił sobie markę. Grishama czytałem, nie twierdzę, że jego powieści nie mogłyby rozgrywać się w Polsce, o ile mi jednak wiadomo tezy w nich zawarte nie znajdują zastosowania do sytuacji rzeczonego mecenasa. Odpowiedz Link Zgłoś
rwakulszowa Re: Chciwośc prowadzi do zbrodniarzy 14.02.10, 16:20 Finis - widzę że ty tez idziesz do zawodu z chciwości. Pewnie jestes z adwokackiej rodziny ? Dwukrotnie wyłgałęś sie z pytania o stan majatkowy mecenasa, a było to pytanie kluczowe ! Myslę ze aplikację masz jak w banku ! Odpowiedz Link Zgłoś
wykidajlo2 Re: Chciwośc prowadzi do zbrodniarzy 14.02.10, 18:12 Ależ równie dobrze mógłbyś interlokutora pytać o stan mojego majątku. Nie ma się co zacietrzewiać, skądże on ma to wiedzieć a znaczenie to owszem ma - kiepscy mecenasi majątkiem nie grzeszą. Odpowiedz Link Zgłoś
finnis Re: Chciwośc prowadzi do zbrodniarzy 15.02.10, 01:19 Nie pochodzę z rodziny adwokackiej, znakomita większość jej członków ukończyła studia politechniczne. Wybrałem taką ścieżkę kariery, dlatego, że mi odpowiada, a odpowiada mi między innymi, dlatego, że będę mógł połączyć pracę zarobkową z rozwijaniem moich zainteresowań i samorozwojem. Uchyliłem się od odpowiedzi na pytanie o stan majątkowy de Virion, ponieważ nie jest mi znany. Rozmiary majątku mecenasa mogą świadczyć o jego skuteczności i renomie- umiejętności i wiedza przysporzyły mu sporych dochodów. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Chciwośc prowadzi do zbrodniarzy 14.02.10, 23:01 Cynizm i kłamstwo nie są środkiem do wygrania procesu? Otóż są, kiedy adwokat wie, że przestępca jest winny i kłamie, że jest inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
finnis Re: Chciwośc prowadzi do zbrodniarzy 15.02.10, 01:56 Cynizm jest cechą, nie środkiem. Polskie prawo nie ogranicza prawa do obrony do sytuacji, kiedy jest on niewinny. Zgodnie z nim oskarżonemu wolno twierdzić, że jest niewinny i podejmować działania zmierzające do dowiedzenia tego twierdzenia. Jeżeli zechce może ustanowić w tym celu obrońcę. Adwokat ma obowiązek obrony klienta nawet, jeśli jest przekonany o jego winie, co wynika z prawa oskarżonego do obrony. Niejednokrotnie się zresztą zdarzało, że osoba, której wina nie budziła wątpliwości okazywała się niewinna. Czy w imię niebrudzenia sobie togi adwokat powinien pozostawić takiego klienta bez pomocy i ograniczyć szansę wyjścia prawdy na jaw? Odpowiedz Link Zgłoś
polska_baba Nie chodzi o bronienie bandytów w sądzie 15.02.10, 04:29 Dla większości ludzi jest jasne, że nawet najgorszy zbrodniarz musi mieć w sądzie obrońcę i że adwokat ma starać się wybronić swego klienta. Można natomiast spierać się, jak daleko adwokat w tej obronie ma prawo się posunąć (i nie chodzi mi tu o środki niedozwolone prawem, ale np. dyskredytację ofiary, żeby udowodnić, że w jakiś sposób sprowokowała sprawcę czy przyczyniła się do popełnienia przez oskarżonego przestępstwa czy przedstawianie fałszywej wersji wydarzeń, gdy adwokat wie, że było inaczej). Tutaj jednak chodzi głównie o postawę pana mecenasa, który przedstawiając siebie jako kogoś, kto potrafi wybawić klienta z najgorszych opresji, chwali się, że doprowadził do uniewinnienia morderców i gwałcicieli. Chwali się, że był "etatowym" obrońcą gwałcicieli. W dodatku opowiada, że utrzymuje z gangsterami i niedoszłym gwałcicielem stosunki towarzyskie, a w opisie postaci Baraniny wyczuwa się wręcz podziw. Czy to też należy do obowiązków adwokata? Odpowiedz Link Zgłoś
finnis Re: Nie chodzi o bronienie bandytów w sądzie 15.02.10, 10:56 Granicę działań adwokata wyznacza prawo i nic innego. W każdym wypadku, w którym mamy konkretną ofiarę obrona oskarżonego będzie oznaczać jej dyskredytowanie, zaprzeczanie krzywdom i twierdzeniom. Dla wielu może się to wydać szokujące, spotkałem się też z zajadłymi reakcjami sali, a nawet, co gorsza, ławników, oburzonych tym, że podsądny kłamie, albo nie chce przyznać racji słusznym tezom oskarżenia. W opisanej przez de Virion sprawie nie doszło do gwałtu, a jedynie według oskarżenia do jego usiłowania, mecenas zaś dowiódł, że oskarżeni od działań przestępnych odstąpili i dlatego nie doszło do zgwałcenia. Polskie prawa tak skonstruowano by osoba zamierzająca popełnić przestępstwo mogła się w każdej chwili ze swego zamiaru wycofać. Jeśli uczni to dobrowolnie, wówczas nie podlega odpowiedzialności karnej. Doskonałym tego przykładem jest sprawa, w której nie doszło do gwałtu, bo kobieta zapłaciła niedoszłemu oprawcy, co SN uznał za dobrowolne odstąpienie i oczyścił z zarzutu usiłowania. De Virion jest dumny z opisywanej przez siebie sprawy, bo judykatura podzieliła przedstawione przez niego tezy i przyjęła za swoje, zatem wpłynął swoimi poglądami na rozumienie i stosowanie opisanej wyżej konstrukcji prawa karnego. Dla adwokata nie ma wyższej nagrody niż takie wyróżnienie, sam będę miał podobną satysfakcję, jeżeli SN zgodzi się z moimi twierdzeniami przedstawionymi w skardze kasacyjnej. Co do kontaktów towarzyskich mecenasa, to, co złego jest w utrzymywaniu kontaktów towarzyskich z niedoszłym gwałcicielem, który dzięki jego obronie wyszedł na prostą i zaszedł wysoko w hierarchii społecznej? Czy mecenas nie może być z tego faktu dumny? Nigdzie też nie powiedział, że utrzymuje stałe kontakty ze światem przestępczym, więc nie wiem skąd taki zarzut. Odpowiedz Link Zgłoś
axe55 Re: Nie chodzi o bronienie bandytów w sądzie 15.02.10, 11:54 <z niedoszłym gwałcicielem, który dzięki jego obronie wyszedł na prostą i zaszedł wysoko w hierarchii społecznej?> Skąd wiesz, że "wyszedł na prostą"? To, że jest bogaty, nie znaczy, że wyleczył się ze swego zboczenia i że obecnie nikogo nie molestuje. Czy to, że młody mężczyzna dąży do zaspokojenia popędu seksualnego organizując gwałt zbiorowy, nie świadczy jednoznacznie, że jest zwyrodniały? Myślisz, że uniewinnienie za młodu wyleczyło tego mężczyznę z chorych skłonności? Odpowiedz Link Zgłoś
pinocchio Re: Nie chodzi o bronienie bandytów w sądzie 15.02.10, 12:25 Przeczytalem kilka twoich polemik pod tym artykulem i sprawiasz wrażenie że w ogole nie łapiesz o co chodzi, sprawiasz wrażenie pozbawionego "zmyslu morlanego". być moze poniższy cytat jest wyjaśnieniem twojego "kalectwa" > Granicę działań adwokata wyznacza prawo i nic innego. W procedurze sądowej może tak jest, ale nikt z krytycznie piszących tutaj o postwie de Virona nie kwestionuje jej w sensie prawnym, natomiast obrzydzenie wielu budzi jego cynimz. Cynizm co prawda nie jest kategorią prawną, ja jednak przychylam sie do opinii ze ktos cyniczny lub pozbawiony wrażliwosci czegos w czym "są włókna duszy i chrząstki sumienia" nie może byc dobrym prawnikiem. Jest zasadznicza róznica miedzy robieniem tego w co sie wierzy a dorabianiem wiary do tego co sie robi (szczegolnie gdy robi sie to z perfidnym cynizniem). Odpowiedz Link Zgłoś
finnis Re: Nie chodzi o bronienie bandytów w sądzie 15.02.10, 13:32 Prawo opiera się na przyjętych w społeczeństwie normach moralnych i je sankcjonuje, niekiedy jednak od nich odstępuje. Z wypowiedzi na forum wynika, że dla wielu jego użytkowników takie rażące odstępstwo stanowią normy przyznające oskarżonemu prawo do obrony, swoją dezaprobatę dla takiego stanu rzeczy przenoszą także na działającego w jego imieniu prawnika. To właśnie obrońca zarówno według wielu forumowiczów jak i ofiar oraz ich rodzin ma być wrogiem sprawiedliwości, który pomaga bandytom uniknąć zasłużonej kary. Rzadko, kto obwinia za ten stan rzeczy prokuraturę czy policję lub ustawodawcę. Tymczasem zadaniem prawnika nie jest przeciwdziałanie niedostatkom polskiego wymiaru sprawiedliwości, lecz realizacja konstytucyjnego i traktatowego prawa oskarżonego do obrony. Jeżeli wziąć pod uwagę, że cynizm znaczy tyle, co „lekceważący panujące obyczaje i uznane wartości”, to wówczas okaże się, że adwokat nie postępuje cynicznie broniąc oskarżonego. Z mocy prawa ma obowiązek realizować prawo oskarżonego do obrony kosztem innych wartości, które także z mocy prawa mają uwzględniać inni uczestnicy procesu. Adwokat ma być, zatem wrażliwy na sytuację oskarżonego oraz jego prawa, gdy inni się od niego odwracają. Nie sądzę by Zbigniew Herbert uznał taką sytuację za niesmaczną. Odpowiedz Link Zgłoś
pinocchio Re: Nie chodzi o bronienie bandytów w sądzie 15.02.10, 14:32 Owszem, to co napisaleś jest długą i bardzo okrągłą laurką nt zadań wymiaru sprawiedliwosci i pracy adwokata, słabosci systemu prawnego itd. Ale my tutaj mowimy o czyms innym, to znaczy mam wrażenie że wiekszosc osób wyraża swoją krytyczną opinię o postawie moralnej mecenasa de Virona. I ja tę opinię podzielam, to znaczy uważam ze mecenas de Viron jest czlowiekiem płytkim i cynicznym, a czasem wręcz prostackim - bo jego "anegdotka" o gwałcie nie rózni sie od śmiechu Leppera -"jak można zgwałcic prostytutkę". Ty natomiast w ogóle nie chwytasz tych niusansów, a ciagle odbiajasz piłeczkę wyglaszajac laurki o charakterze ogolnikowym w ktore wklejasz - niczym kwiatki do kożucha - peany o działalność de Virona. Ten ping-pong wygląda mniej wiecej tak: serw: z wywiadu wynika ze de Vironowi ewidentnie imponował Baranina, widać atencję i nieomal zauroczenie (czasem wręcz żenujace czy infantylne jak np owe nr dyplomatyczne Liberii ) twoj return : ale kazdy zasluguje na uczciwy proces i to zapewnia de Viron Chyba podobnie jak de Viron (czy Lepper) nie widzi ze część wypowiedzi go kompromituje tak ty nie dostrzegasz ze rozmijasz sie z plaszczyzną dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
finnis Re: Nie chodzi o bronienie bandytów w sądzie 15.02.10, 18:39 W swoich wypowiedziach starałem się wyjaśnić w skrócie na czym polega praca adwokata, jego obowiązki i waga działań jako obrońcy posiłkując się przykładem wymienionego wyżej mecenasa. Starałem się pokazać, że mecenas nie opowiedział historii niedoszłych gwałcicieli jako żart, ale był z owej sprawy prawdziwie dumny bo przyniosła mu ona sławę, a sąd podzielił jego argumentację, zatem miał wpływ na stosowanie prawa. Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że podziwiał Baraninę. Ja sam w jego wypowiedzi widziałem dumę wynikającą z kalibru i wagi sprawy, którą przyszło mu prowadzić. Każdy adwokat lubi głośne i prestiżowe sprawy, tymczasem w Polsce niewiele się ich trafia. Podałem znaczenie słowa cynizm i wskazałem przyczynę dla której nie jest ono adekwatne. Dlatego twierdzę, że zarzuty kierowane pod adresem mecenasa są niesłuszne i niepoparte żadnymi dowodami. W zasadzie stanowią standardowy zestaw wyzwisk, którymi obrzuca się prawników. Że cyniczny, płytki, chciwy, niemoralny. Bez zastanowienia nad znaczeniem tych słów. Piszesz, że nie rozumiem niuansów, tymczasem sam nie niuansujesz, czego najlepszym dowodem jest porównanie wypowiedzi de Virion i Leppera. Odpowiedz Link Zgłoś
pinocchio Re: Nie chodzi o bronienie bandytów w sądzie 16.02.10, 10:49 finnis napisał: > Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że podziwiał Baraninę. > Ja sam w jego wypowiedzi widziałem dumę wynikającą z kalibru i wagi > sprawy, którą przyszło mu prowadzić. Każdy adwokat lubi głośne > i prestiżowe sprawy, tymczasem w Polsce niewiele się ich trafia. > Podałem znaczenie słowa cynizm i wskazałem przyczynę dla której nie > jest ono adekwatne. Wiec jesli nie cynizm w wykonaniu mecenasa to jest to brak kontaktu z rzeczywistością. de Viron przedstawia w tym wywiadzie członków i bossów mafii czyli przestępców ktorzy wymuszają haracze, wynajmuja platnych zabójców, zajmują sie przemytem, narkotykami, prostytucją, porwaniami, przestrzeliwują kolana, strzelaja w skroń, plecy, wieszają sie na pasku itd itp jako grzecznych, oraz kulturalnych w sumie chłopców, ktorzy moze chwilę porzucali się śnieżynkami, trochę poczubili bo jeden zgubil papierośnicę, a drugi cukiernicę ... ale już sie otrzepali i są czysci i grzeczni, i za chwilę z mecenasem wypiją w kakałko. W dodatku de Viron sam mowi ze jeden z tych ludzi byl "jego stałym klientem" - do ktorego jeździł po europejskich wiezieniach, bywal w domu, znal żonę, jeździł po z nim jego samochodem ... obrazek jak z "Ojca Chrzestnego" - ochorniarze, super limuzyna, panowie w czarnych okularach otoczeni prawnikami. Brak kontaktu z rzeczywistoscią ? cynizm ? mitomania? chodzenie na czyimś na pasku? I Ty nam tutaj piszesz ze jest to dla Ciebie poważny i dobry prawnik. Mniej książek Mario Puzo przy kominku oraz bujania w obłokach z konsulem honorowym Liberii ..... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
finnis Re: Nie chodzi o bronienie bandytów w sądzie 15.02.10, 22:30 Faktycznie, popełniłem błąd i rozminąłem się z nurtem dyskusji. Moje wypowiedzi dotyczyły de Virion tylko w zakresie jego pracy jako adwokata, to, jakim jest człowiekiem po pracy nie miało dla mnie znaczenia. Oczekiwałem stereotypowych reakcji, przez co sam zareagowałem stereotypowo. Oceniałem etyczność działań de Virion jako adwokata. Jako człowieka oceniać go nie będę. Sam sobie wystawia swoim postępowaniem świadectwo. Odpowiedz Link Zgłoś
tolekbanan7 No toś się zagalopował 15.02.10, 00:24 > I chialbym wiedzieć dlaczego pan readktor nie zapytał adwoikata o > wysokośc honorariów od Masy i Baraniny oraz o to ile pan mecenas > wykazał w Urzędzie Skarbowym ! Czyli jednak zazdrość. > Z literatury amerykańskiej wiemy że jak ktos raz zostanie adwokatem > zbrodniarzy z mafii na skutek własnej chciwości, wkrótce staje sie > takim jak oni. Skoro czerpiesz wiedzę o życiu z literatury amerykańskiej, to miej pretensje do siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
f_crane honorarium nie ma znaczenia 15.02.10, 06:41 jest usluga jest cena jest ktos gotow ja zaplaci Ja takze czytalem wywiad z obrzydzeniem, rozumiem prfesje adwokata, oraz to ze kazdy ma prawo do obrony, ale wesole inaczej historyjki, czy tez wynoszenie relacji z bandziorami poza sad - tego nie umiem zrozumiec. Odpowiedz Link Zgłoś
moojcik Rzygać się chce na taką adwokaturę 14.02.10, 00:43 Anegdotka o gwałcie zaiste przednia. Jak to się udało dzięki prawniczej sofistyce wybronić grupowych gwałcicieli, co teraz są "zamożną inicjatywą prywatną". A ta dziewczyna, którą zaciągnęli siłą w krzaki, to i tak pewnie k... była, skoro miała francę. Nieprawdaż, mecenasieńsku ? A i ta opowiastka o starym Piesiewiczu, co mu się tak śpieszyło w piątek do teatru, że uniewinnił podsądnego, byle tylko mieć sprawę szybko z głowy, mówi o adwokatach i sędziach więcej, niż pan Tadeusz chciałby powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
kylax1 No i co w zlego w tej anegdocie? 14.02.10, 14:35 Jak pisalem wyzej, jak uslysze kawal o II wojnie, czy komunizmie przypomne Wam, ze zginelo tam odpowiednio ~70 mln i ~100 mln. Ale te 'zarty' jakos Ci nie przeszkadzaja. Za to anegdota o jednym gwalcie to taaaaakie zlo... Odpowiedz Link Zgłoś
lucy.1 Re: No i co w zlego w tej anegdocie? 15.02.10, 01:02 nic, absolutnie. Mów tak dalej, tak się składa że kobiety doświadczają tego codziennie. Właśnie przez takie podejście: "no i co w tym złego?" jakaś trauma? W tym kontekście przypomnę, że dowcipy rasistowskie i seksistowskie też nie sa w dobrym smaku. A już na pewno nikt nie opowiada: "wiesz, znałem strażnika z Oświęcimia, przetrwał bez kary, równy z niego gość" albo: "Na Kołymie był luzik, mój wujek podkapował paru akowców haha." Zastanów się, zachowaj proporcje. Odpowiedz Link Zgłoś
tolekbanan7 Re: Rzygać się chce na taką adwokaturę 15.02.10, 00:32 > A i ta opowiastka o starym Piesiewiczu, co mu się tak śpieszyło w > piątek do teatru, że uniewinnił podsądnego, byle tylko mieć sprawę > szybko z głowy, mówi o adwokatach i sędziach więcej, niż pan Tadeusz > chciałby powiedzieć. Czytanie ze zrozumieniem to trudna sztuka. Inaczej każdy czyta to co chce. W tekście nic nie napisano o uniewinnieniu "byle tylko mieć sprawę z głowy". Równie dobrze z tego samego powodu mógłby gościa skazać. Odpowiedz Link Zgłoś
f_crane tolku drogi 15.02.10, 06:47 to jak nalezy rozumiec ten fragment? "Ha, mołodiec!" - wykrzykuje sędzia Piesiewicz. Sąd udaje się na naradę i ledwie po chwili ogłasza werdykt: "Niewinny!". Sędzia pędem zbiega do dorożki, woźnica pogania konie i wieczór w teatrze zostaje uratowany. Odpowiedz Link Zgłoś
f_crane zamozna inicjatywa prywatna 15.02.10, 06:44 teraz pewnie juz nikogo nie zaciaga nad wisle, tylko kontynuuje swoja praktyke w zaciszu biura. W koncu za mlodu nauczyl sie ze mozna sie latwo wybronic. Odpowiedz Link Zgłoś
al-kochol-8 i za co tu szanowac prawnikow? 14.02.10, 05:10 dorabiaja sie fortun broniac bogate kanalie Odpowiedz Link Zgłoś
kylax1 A Ty biedak idziesz siedziec. 14.02.10, 16:54 Widzisz jakiego masz pecha. Buehehehe Odpowiedz Link Zgłoś
al-kochol-8 Re: A Ty biedak idziesz siedziec. 14.02.10, 21:22 od wymiaru sprawiedliwosci uciekam przez cale zycie jak od ognia i mam nadzieje ze tak juz zostanie. na mnie te kanalie nie zarobia ani grosza Odpowiedz Link Zgłoś
grey55 Siłę siłą odeprzeć wolno 14.02.10, 12:03 ale brednie - mało pawia nie puściłem o tym de viriona`e czytając Odpowiedz Link Zgłoś
roterro Re: Siłę siłą odeprzeć wolno 14.02.10, 15:11 Mysle ze w pewnych zawodach u wykonujacych je ludzi nastepuje pewne skrzywienie, ktore polega tez na tym, ze inaczej sie widzi rzeczywistosc. Byc moze tak samo jak lekarz 'uodpornia sie' psychicznie na choroby, tak samo adwokat na przestepcow. Gdyby czul do nich obrzydzenie, jak mialby z nimi pracowac - a przeciez to czesc tego zawodu. Natomiast nigdy nie przeczytalam wywiadu z np. Religa, ktory opowiadalby podobne 'anegdotki', jak bylo smiesznie, pacjent prawie umarl a nie umarl itp. Trzeba chyba troche stracic kontakt z rzeczywistoscia zeby oczekiwac od ludzi akceptacji tej wykrzywionej zawodem rzeczywistosci. A ze kazdy przestepca ma obronce to chyba jednak podstawowe prawo ludzkie. W dodatku kiedy zaczyna sie proces, czesto nie wiadomo czy oskarzony jest winny czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierz2309 Siłę siłą odeprzeć wolno 14.02.10, 16:43 Nigdy Pan nie walczył w powstaniu. Tu Pan kłamie. Często porównuje się Pan do lekarza, niby na jakiej podstawie. Lekarz, gdyby ktoś z jego rodziny został zaatakowany przez bandziora zrobił by wszystko żeby ratować krewnego. A Pan też by bronił bandziora, który by zgwałcił pańską córkę? Chyba nie. A może polecił by Pan jemu równie dobrego adwokata? Z tego co przeczytałem, adwokaci są schizofrenikami. Na zewnątrz porządny człowiek, a w procesach sądowych wykorzystują prawo po to aby wybronić bandytę przed wyrokiem. Chwali się Pan, że bronił w sądach w PRL zapominając dodać, że nie było to za darmo. Moja rodzina wydała Panu wszystko co miała, a wujka i tak za AK zamordowali. Odpowiedz Link Zgłoś
ekav Siłę siłą odeprzeć wolno 14.02.10, 17:35 Rozumiem prawo oskarzonego do obrony.Nie rozumiem natomiast tego czlowieka i jego postawy.On nie broni oskarzonych on broni zło.A to róznica..Obrzydliwy gość A ta Londyńska ynteligencja oprócz zmartwienia jakie wino do indyka sie podaje jeszcze miala jakies inne? Odpowiedz Link Zgłoś
super-optymista Siłę siłą odeprzeć wolno 14.02.10, 18:32 Jakoś nie polsko brzmi wiele nazwisk z artykułu. A do tematu, to ciekawe co koledzy mówią senatorze i jego wybrykach Odpowiedz Link Zgłoś