lajakok
22.02.10, 11:53
Prawda i prostota gry pani Braunek, jej obecność , przejmujacy
monolog matki w ostatniej scenie uniewazniaja kazdą rację pani
Szczepkowskiej , a byc moze sa jedynym wyjaśnieniem jej
postępownia.Wystarczy pójść na przedstawienie,żeby się przekonać jak
inteligencja,ktora obrasta pychą zabija wrażliwość,co niestety widać
w grze pani Szczepkowskiej i nie wydaje mi się żeby to była tylko
kwestia niedostatecznej ilości prób.Po obejrzeniu Persony.Ciało
Simon uwierzyłem ,ze teatr może być miejscem szczególnym mimo
takich "Szczepkowskich"Pani Joanno więcej wstydu!Mniej panoszenia
się!Nie każdy wytrzymuje zderzenie z geniuszem!
"Tadeusz Łomnicki"