Dodaj do ulubionych

Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski nie...

    • mineyko Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski nie... 28.04.10, 09:04
      Nie tylko mógłby, ale już zaczął.
      W tym zbożnym dziele ogromnie go wspomaga ojdyr Rydzyk wraz ze swoimi
      habilitowańcami na łamach "Naszego Dziennika" i swoich mediów elektronicznych.
      Ten najprawdziwszy z prawdziwych "patriota" jest wspierany przez nie tylko
      biskupów ale także tych arcy!
      Ja bym przynajmniej na miejscu arcy, tak nie ryzykował!
      • 12.12a1 Re: Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski n 28.04.10, 09:20
        mineyko napisał:

        > Nie tylko mógłby, ale już zaczął.
        > W tym zbożnym dziele ogromnie go wspomaga ojdyr Rydzyk wraz ze swoimi
        > habilitowańcami na łamach "Naszego Dziennika" i swoich mediów elektronicznych.
        > Ten najprawdziwszy z prawdziwych "patriota" jest wspierany przez nie tylko
        > biskupów ale także tych arcy!
        > Ja bym przynajmniej na miejscu arcy, tak nie ryzykował!
        -----------------------------------------------------------------
    • drabinahaha1 Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski nie... 28.04.10, 09:14
      Co dobre dla TW Carex i TW Stokrotki niekoniecznie jest dobre dla Polski
    • ambrapl Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski nie... 28.04.10, 09:15
      Wspaniały wywiad, mądry i wyważony. Słuchałam go wczoraj i jestem
      pod wrażeniem.
      • m012ab Re: Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski n 28.04.10, 09:34
        ambrapl napisała:

        > Wspaniały wywiad, mądry i wyważony. Słuchałam go wczoraj i jestem
        > pod wrażeniem.
        I bez orgazmu sie obylo?
    • igel1 Cimosiewicz to agent SB.. 28.04.10, 09:16

      Czego boi się Włodzimierz Cimoszewicz?

      * Wybory prezydenckie

      Informacja wyborcza:
      ?Carex? działał za granicą i w kraju, ale sąd lustracyjny uznał, że nie ma sprawy
      Sam Cimoszewicz w wielu wystąpieniach sugeruje, że główną przyczyną jego
      strachu są materiały przechowywane w Instytucie Pamięci Narodowej, a dotyczące
      agenturalnej sprawy pod pseudonimem ?Carex?.
      Marszałek Sejmu, ostatnia nadzieja czerwonych, czy - jak go nazywają na
      Białostocczyźnie ? carewicz Włodzimierz, jest odnotowany w aktach SB jako
      kontakt operacyjny (tajny współpracownik wywiadu SB) o pseudonimie ?Carex?.
      Historia ?Carexa?
      Jak sprawozdawali w 1980 roku funkcjonariusze wywiadu SB, Cimoszewicz ?z
      ochotą? wyraził zgodę na pracę dla Służby Bezpieczeństwa. Nie podpisał
      instrukcji wyjazdowej, powołując się na fakt, iż między członkami PZPR takie
      formalności nie są konieczne, jest bowiem człowiekiem zaufania władz.
      I rzeczywiście, cała jego uprzednia kariera oraz szybka droga ku szczytom
      władzy w studenckich ogniwach organizacji Związku Młodzieży Socjalistycznej
      mogła przekonywać o jego wierności wobec reżimu komunistycznego. Świadczyła o
      tym także przeszłość jego rodziny, zwłaszcza biografia ojca, Mariana
      Cimoszewicza, funkcjonariusza osławionej Informacji Wojskowej a następnie WSW
      - i to pod rozkazami samego Czesława Kiszczaka. Tę znajomość Włodzimierz
      Cimoszewicz chciał zresztą wykorzystać, starając się o pracę w komunistycznym
      MSW. Powołując się na znajomość ojca z Kiszczakiem miał zgłosić się do
      generała Władysława Pożogi, wówczas pierwszego zastępcy Kiszczaka.
      Ostatecznie nic z tego nie wyszło. Być może cywilne MSW nie chciało ludzi
      rodzinnie związanych ze służbami wojskowymi a być może chodziło o to, że
      Cimoszewicz podczas pracy dla SB w USA został zdekonspirowany, gdy na stronę
      amerykańską przeszedł szyfrant rezydentury - Mazurkiewicz. Być może zaś o
      odmowie zadecydował fakt, że agentów nie przyjmuje do pracy (nie ?ukadrawia?)
      poza absolutnymi wyjątkami.
      Typować agentów, obserwować Polonię
      W każdym razie starania Cimoszewicza zostały odrzucone. A przecież instrukcja
      wyjazdowa, którą - jak twierdzą funkcjonariusze SB - przyjął ?z ochotą?
      świadczy o wielkich nadziejach, jakie wywiad SB pokładał w Cimoszewiczu.
      Werbowano go zresztą nie byle gdzie, lecz do samego wydziału II Departamentu
      I, czyli do wydziału politycznego wywiadu SB. A wydział polityczny to była
      elita elit komunistycznego wywiadu SB. Żadne tam łapsy czy zwykli donosiciele,
      lecz intelektualna elita agentury.
      Wystarczy przypomnieć, że Belkę zwerbował wydział VIII (ekonomiczny) i zażądał
      odeń namierzania profesorów American Enterprise Institute. Tymczasem
      Cimoszewicz miał za zadanie przedstawiać analizy polityki amerykańskiej,
      oceniać kierunki działania USA wobec PRL i innych państw sowieckiego obozu, a
      wreszcie - zdobyć zaufanie takich wybitnych postaci jak politologa prof.
      Mroza, szefa Radia Wolna Europa Jana Nowaka-Jeziorańskiego czy jednej z
      przywódczyń pomarcowej emigracji, Ireny Lasoty-Zabłudowskiej.
      Kamuflaż czy kariera?
      Z materiałów znajdujących się w IPN wynika, że niewiele z tych zadań zostało
      zrealizowanych. Zresztą raporty Cimoszewicza w tajemniczy sposób zaginęły, a
      prowadzący go funkcjonariusze opisują jego dorobek jako mierny. Być może
      jednak mamy do czynienia z kamuflażem, o czym świadczyć może zaginięcie
      raportów, których istnienie funkcjonariusze potwierdzają.
      Nie można też wykluczyć, że był to skutek akcji ochrony agentury, podjętej po
      przejściu na stronę amerykańską szyfranta, który zabrał z sobą materiały i
      wiedzę o agenturze. Przeszkolono wówczas Cimoszewicza w kamuflażu, zakazując
      m.in. podpisywania czegokolwiek nazwiskiem czy też pseudonimem. To wydarzenie
      sprawia, że niewiele wiemy o pracy Cimoszewicza dla rezydentury SB w USA.
      Okazuje się jednak, że związki Cimoszewicza z SB nie kończą się wcale na pracy
      dla wywiadu za granicą. Po powrocie do kraju ?Carex? pracuje nadal, ale tym
      razem sprawozdania dotyczą jego kolegów ze studiów.
      Zachowało się sprawozdanie z jednej tylko rozmowy, podczas której Cimoszewicz
      informuje o postępach w organizowaniu niezależnego związku studentów
      ?Bratniak?, który - w odróżnieniu od wegetującej reżimowej struktury ZSP -
      szybko osiągnął imponującą liczbę ok. 300 członków.
      Donos na ?Bratniaka? i co na to sąd lustracyjny
      Rzecz cała nie miałaby szczególnego znaczenie, gdyby nie fakt, iż sąd
      lustracyjny uznał, że Cimoszewicz złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne,
      gdyż miał nie być świadomy, iż zgadza się na współpracę z SB, a sądził, że
      rozmawia z przedstawicielami służb dyplomatycznych. O ile można by sobie to
      wyobrazić, gdyby kontakty ograniczyły się do USA, trudno uwierzyć, że o
      kolegach z ?Bratniaka? Cimoszewicz opowiadał dyplomatom!
      Jest jeszcze w historii związków Cimoszewicza z tajnymi służbami jedna
      tajemnicza historia (poza tym, że w USA nachodziło go FBI, a on w złożonym SB
      raporcie na ten temat nie umiał podać szczegółowego opisu i personaliów
      amerykańskich agentów). Otóż w pewnym momencie Cimoszewiczem zaczynają się
      interesować służby wojskowe, czyli Oddziału II Sztabu Generalnego. Niestety,
      nie wiemy nic więcej na ten temat, a materiały wojskowe są niedostępne.
      Na marginesie tej opowieści trzeba dodać, że w agenturalnej historii
      Cimoszewicza silnie obecny jest wątek traktowania przezeń tajnych służb jako
      drogi awansu. Wydaje się, że Cimoszewicz starał się działać tak, by w jak
      najmniejszym stopniu uzależnić się od służb, ale by w zamian jak najwięcej od
      nich uzyskać. Stąd wykręcanie się od składania podpisu, stąd niechęć do
      składania pisemnych raportów, stąd miałkość przekazywanych informacji, ale
      stąd - równocześnie - systematyczne i długotrwałe podtrzymywanie kontaktu i
      służalczo-czołobitne deklaracje lojalności. Stąd także próba zatrudnienia się
      w MSW, gdy odrzucono jego starania o pracę w MSZ.
      W tym dążeniu do awansu przy wsparciu tajnych służb Cimoszewicz przypomina
      działacza ZSP Andrzeja Kratiuka (dziś przewodniczącego fundacji pani
      Kwaśniewskiej i działacza Stowarzyszenia Ordynacka), którego także najpierw
      zarejestrowano jako agenta wywiadu SB, a którego następnie przejął departament
      III (do zwalczania opozycji) i wykorzystywał do prowadzenia gier operacyjnych
      i zdobywania informacji na terenie stowarzyszeń studenckich i w środowiskach
      uczelnianych.
      Czerwona kontra
      Nie sądzę, by Cimoszewicz bał się ujawnienia swoich spraw agenturalnych, bo w
      jego środowisku było to normą a prawie każdy działacz PZPR, ZMS, SZSP/ZSP i
      innych tym podobnych organizacji starał się wspierać w swej karierze układami
      i kontaktami z SB. Zresztą poza bezpieką czy wbrew bezpiece kariery w systemie
      komunistycznym nie można było zrobić. Ten system na tym właśnie polegał, że
      bezpieka była najważniejszym działem kadr w całym państwie. Polityczne
      zaplecze Cimoszewicza świetnie o tym wie, bo większość jego towarzyszy
      działała podobnie. Nie mają o to do niego pretensji.
      Z drugiej strony sąd lustracyjny koniec końców orzekł, że Cimoszewicz złożył
      prawdziwe oświadczenie lustracyjne, choć ?prawdopodobnie? zgodził się na
      współpracę z SB i był ?dostatecznie inteligentny by wiedzieć, z kim rozmawia?.
      Także więc od tej strony niebezpieczeństwo Cimoszewiczowi nie grozi.
      Nie obawiając się niczego z tej strony, Cimoszewicz swoje związki z SB
      wykorzystuje w tej sytuacji do ataku na sejmową Komisję Śledczą na
      antykomunistycznych polityków.
      ZYGMUNT PTAK

      Źródło informacji:
      www.rkn.pl/index.php
      • salgold Re: Cimosiewicz to agent SB.. 28.04.10, 09:47
        igel1-dziękujemy za przybliżenie postaci jednego z "polaków" i
        właśnie tacy nami rządzą - żydokomuna. Czy to się kiedyś skończy?
        zależy od nas, nie dopuśćmy by więcej POLAKOW ginęło w katastrofach
        lotniczych!
    • drabinahaha1 Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski nie... 28.04.10, 09:20
      GW wam to mówi czyli Pani łuczywo po tatusiu Haber Ferdynand Chaber vel Haber
      polski działacz komunistyczny żydowskiego pochodzenia.

      Studiował prawo i ekonomię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od marca 1929 roku
      był członkiem Komunistycznej Partii Polski (pseudonimy "Krzysiek", "Bolek").
      Przed II wojną światową spędził 6 lat w więzieniu, skazany za działalność
      przeciwko suwerenności i niepodległości Polski. Okres II wojny światowej
      spędził w Związku Radzieckim. Do 1941 roku przebywał we Lwowie, biorąc czynny
      udział w sowieckich strukturach okupacyjnych.
      I Szechter
      • drabinahaha1 Re: Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski n 28.04.10, 09:22
        A tatuś Cimoszewicza "Oto przyszły pułkownik Cimoszewicz w czasie wybuchu
        wojny w 1939 roku, mając lat 22, nie uczestniczy w obronie Polski, nie jest
        żołnierzem Armii Polskiej broniącej ojczyzny przed dwoma najeźdźcami.
        Przeciwnie - już w październiku 1939 r. jest poborcą dostaw obowiązkowych w
        wołkowyskim Rejnopolnamzakie. Czyli jest na służbie jednego z zaborców -
        bolszewików. Rekwirował płody rolne od polskich rolników na rzecz najeźdźcy".
        • drabinahaha1 Re: Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski n 28.04.10, 09:24
          Te kukułcze jaja wymordowały i zastraszyły polska elite i zajęły ich miejsca
          teraz robia za autorytety, ale niedaleko pada jabłko od jabłoni
      • igel1 Re: Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski n 28.04.10, 09:22
        i dalej.............
        Czego boi się Włodzimierz Cimoszewicz?

        * Wybory prezydenckie

        Informacja wyborcza:
        ?Carex? działał za granicą i w kraju, ale sąd lustracyjny uznał, że nie ma sprawy
        Sam Cimoszewicz w wielu wystąpieniach sugeruje, że główną przyczyną jego
        strachu są materiały przechowywane w Instytucie Pamięci Narodowej, a dotyczące
        agenturalnej sprawy pod pseudonimem ?Carex?.
        Marszałek Sejmu, ostatnia nadzieja czerwonych, czy - jak go nazywają na
        Białostocczyźnie ? carewicz Włodzimierz, jest odnotowany w aktach SB jako
        kontakt operacyjny (tajny współpracownik wywiadu SB) o pseudonimie ?Carex?.
        Historia ?Carexa?
        Jak sprawozdawali w 1980 roku funkcjonariusze wywiadu SB, Cimoszewicz ?z
        ochotą? wyraził zgodę na pracę dla Służby Bezpieczeństwa. Nie podpisał
        instrukcji wyjazdowej, powołując się na fakt, iż między członkami PZPR takie
        formalności nie są konieczne, jest bowiem człowiekiem zaufania władz.
        I rzeczywiście, cała jego uprzednia kariera oraz szybka droga ku szczytom
        władzy w studenckich ogniwach organizacji Związku Młodzieży Socjalistycznej
        mogła przekonywać o jego wierności wobec reżimu komunistycznego. Świadczyła o
        tym także przeszłość jego rodziny, zwłaszcza biografia ojca, Mariana
        Cimoszewicza, funkcjonariusza osławionej Informacji Wojskowej a następnie WSW
        - i to pod rozkazami samego Czesława Kiszczaka. Tę znajomość Włodzimierz
        Cimoszewicz chciał zresztą wykorzystać, starając się o pracę w komunistycznym
        MSW. Powołując się na znajomość ojca z Kiszczakiem miał zgłosić się do
        generała Władysława Pożogi, wówczas pierwszego zastępcy Kiszczaka.
        Ostatecznie nic z tego nie wyszło. Być może cywilne MSW nie chciało ludzi
        rodzinnie związanych ze służbami wojskowymi a być może chodziło o to, że
        Cimoszewicz podczas pracy dla SB w USA został zdekonspirowany, gdy na stronę
        amerykańską przeszedł szyfrant rezydentury - Mazurkiewicz. Być może zaś o
        odmowie zadecydował fakt, że agentów nie przyjmuje do pracy (nie ?ukadrawia?)
        poza absolutnymi wyjątkami.
        Typować agentów, obserwować Polonię
        W każdym razie starania Cimoszewicza zostały odrzucone. A przecież instrukcja
        wyjazdowa, którą - jak twierdzą funkcjonariusze SB - przyjął ?z ochotą?
        świadczy o wielkich nadziejach, jakie wywiad SB pokładał w Cimoszewiczu.
        Werbowano go zresztą nie byle gdzie, lecz do samego wydziału II Departamentu
        I, czyli do wydziału politycznego wywiadu SB. A wydział polityczny to była
        elita elit komunistycznego wywiadu SB. Żadne tam łapsy czy zwykli donosiciele,
        lecz intelektualna elita agentury.
        Wystarczy przypomnieć, że Belkę zwerbował wydział VIII (ekonomiczny) i zażądał
        odeń namierzania profesorów American Enterprise Institute. Tymczasem
        Cimoszewicz miał za zadanie przedstawiać analizy polityki amerykańskiej,
        oceniać kierunki działania USA wobec PRL i innych państw sowieckiego obozu, a
        wreszcie - zdobyć zaufanie takich wybitnych postaci jak politologa prof.
        Mroza, szefa Radia Wolna Europa Jana Nowaka-Jeziorańskiego czy jednej z
        przywódczyń pomarcowej emigracji, Ireny Lasoty-Zabłudowskiej.
        Kamuflaż czy kariera?
        Z materiałów znajdujących się w IPN wynika, że niewiele z tych zadań zostało
        zrealizowanych. Zresztą raporty Cimoszewicza w tajemniczy sposób zaginęły, a
        prowadzący go funkcjonariusze opisują jego dorobek jako mierny. Być może
        jednak mamy do czynienia z kamuflażem, o czym świadczyć może zaginięcie
        raportów, których istnienie funkcjonariusze potwierdzają.
        Nie można też wykluczyć, że był to skutek akcji ochrony agentury, podjętej po
        przejściu na stronę amerykańską szyfranta, który zabrał z sobą materiały i
        wiedzę o agenturze. Przeszkolono wówczas Cimoszewicza w kamuflażu, zakazując
        m.in. podpisywania czegokolwiek nazwiskiem czy też pseudonimem. To wydarzenie
        sprawia, że niewiele wiemy o pracy Cimoszewicza dla rezydentury SB w USA.
        Okazuje się jednak, że związki Cimoszewicza z SB nie kończą się wcale na pracy
        dla wywiadu za granicą. Po powrocie do kraju ?Carex? pracuje nadal, ale tym
        razem sprawozdania dotyczą jego kolegów ze studiów.
        Zachowało się sprawozdanie z jednej tylko rozmowy, podczas której Cimoszewicz
        informuje o postępach w organizowaniu niezależnego związku studentów
        ?Bratniak?, który - w odróżnieniu od wegetującej reżimowej struktury ZSP -
        szybko osiągnął imponującą liczbę ok. 300 członków.
        Donos na ?Bratniaka? i co na to sąd lustracyjny
        Rzecz cała nie miałaby szczególnego znaczenie, gdyby nie fakt, iż sąd
        lustracyjny uznał, że Cimoszewicz złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne,
        gdyż miał nie być świadomy, iż zgadza się na współpracę z SB, a sądził, że
        rozmawia z przedstawicielami służb dyplomatycznych. O ile można by sobie to
        wyobrazić, gdyby kontakty ograniczyły się do USA, trudno uwierzyć, że o
        kolegach z ?Bratniaka? Cimoszewicz opowiadał dyplomatom!
        Jest jeszcze w historii związków Cimoszewicza z tajnymi służbami jedna
        tajemnicza historia (poza tym, że w USA nachodziło go FBI, a on w złożonym SB
        raporcie na ten temat nie umiał podać szczegółowego opisu i personaliów
        amerykańskich agentów). Otóż w pewnym momencie Cimoszewiczem zaczynają się
        interesować służby wojskowe, czyli Oddziału II Sztabu Generalnego. Niestety,
        nie wiemy nic więcej na ten temat, a materiały wojskowe są niedostępne.
        Na marginesie tej opowieści trzeba dodać, że w agenturalnej historii
        Cimoszewicza silnie obecny jest wątek traktowania przezeń tajnych służb jako
        drogi awansu. Wydaje się, że Cimoszewicz starał się działać tak, by w jak
        najmniejszym stopniu uzależnić się od służb, ale by w zamian jak najwięcej od
        nich uzyskać. Stąd wykręcanie się od składania podpisu, stąd niechęć do
        składania pisemnych raportów, stąd miałkość przekazywanych informacji, ale
        stąd - równocześnie - systematyczne i długotrwałe podtrzymywanie kontaktu i
        służalczo-czołobitne deklaracje lojalności. Stąd także próba zatrudnienia się
        w MSW, gdy odrzucono jego starania o pracę w MSZ.
        W tym dążeniu do awansu przy wsparciu tajnych służb Cimoszewicz przypomina
        działacza ZSP Andrzeja Kratiuka (dziś przewodniczącego fundacji pani
        Kwaśniewskiej i działacza Stowarzyszenia Ordynacka), którego także najpierw
        zarejestrowano jako agenta wywiadu SB, a którego następnie przejął departament
        III (do zwalczania opozycji) i wykorzystywał do prowadzenia gier operacyjnych
        i zdobywania informacji na terenie stowarzyszeń studenckich i w środowiskach
        uczelnianych.
        Czerwona kontra
        Nie sądzę, by Cimoszewicz bał się ujawnienia swoich spraw agenturalnych, bo w
        jego środowisku było to normą a prawie każdy działacz PZPR, ZMS, SZSP/ZSP i
        innych tym podobnych organizacji starał się wspierać w swej karierze układami
        i kontaktami z SB. Zresztą poza bezpieką czy wbrew bezpiece kariery w systemie
        komunistycznym nie można było zrobić. Ten system na tym właśnie polegał, że
        bezpieka była najważniejszym działem kadr w całym państwie. Polityczne
        zaplecze Cimoszewicza świetnie o tym wie, bo większość jego towarzyszy
        działała podobnie. Nie mają o to do niego pretensji.
        Z drugiej strony sąd lustracyjny koniec końców orzekł, że Cimoszewicz złożył
        prawdziwe oświadczenie lustracyjne, choć ?prawdopodobnie? zgodził się na
        współpracę z SB i był ?dostatecznie inteligentny by wiedzieć, z kim rozmawia?.
        Także więc od tej strony niebezpieczeństwo Cimoszewiczowi nie grozi.
        Nie obawiając się niczego z tej strony, Cimoszewicz swoje związki z SB
        wykorzystuje w tej sytuacji do ataku na sejmową Komisję Śledczą na
        antykomunistycznych polityków.
        ZYGMUNT PTAK

        Źródło informacji:
        www.rkn.pl/index.php
      • salgold Re: Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski n 28.04.10, 09:50
        i to są ludzie, którzy kształtują opinię publiczną w Polsce! może
        już czas by przestać dać się wodzić na smyczy żydokomunie!
    • igel1 Cimosiewicz stary SB-ka 28.04.10, 09:20
      Warto by sie przyjzec lesniczowce p.Cimosiewicza i odwiedzic jakie tam
      maja miejsce.
      Towarzysze z Moskwy i Petersburga przywoza pewnie nowe polecenia..i bimberek...
    • wielki_manitou Re: Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski n 28.04.10, 09:32
      > To mój kandydat na prezydenta - szkoda ze nie startuje :(


      moze ma coś za uszami i sie boi że ten smród z ostatniej kampanii
      prezydenckiej byłby ledwie małym smrodkiem w stosunku do tego jaki
      mógłby wyjść przy obecnej kampanii.
    • telefon70 Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski nie... 28.04.10, 09:35
      Madrze pan mowi, panie Cimoszewicz. Nie dla Kaczynskiego!!!!
      Ponownie slyszy sie w zagranicznych mediach o "normalnosci??"
      polskiej polityki. Smieja sie z nas! Moja kolezanka powiedziala: No
      cos Ty, Kaczynski nie jest az takim betonem, by startowac w
      wyborach.... A jednak.
    • reali-sta1 Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski nie... 28.04.10, 09:39
      Od kiedy Cimoszewicz taki subtelny? Krytykować to każdy głupek potrafi.
    • pozytywka-1 Re: Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski n 28.04.10, 10:30
      Tak zasługujesz na niego i tych wszystkich którzy pomstowali
      że PIS zmniejszył składkę zdrowotną czyli dał biedakom podwyżki
      pamiętam że najbardziej krytykowała to lewica ale oczywiście tępota
      ludzka taka jest że podcina gałąź na której siedzi i woli
      przystojnego hipokrytę od kogoś kto stoi po stronie biedaków.
      Tak wygląda polska rzeczywistość. Cimoszewicz krytykuje telewizję
      że pokazała pewnie pierwszy raz w historii prawdę, że ludzie mogli
      wypowiedzieć co ich boli, co czują. Za komunizmu nie wolno było
      telewizji bez ich zgody podać prawdziwej prognozy pogody i ten
      hipokryta jeszcze bezczelnie krytykuje telewizję za odrobinę prawdy.
      Znowu zaczyna się usypianie narodu.
    • maksiu73 Wybory 2010. Cimoszewicz: Komorowski Polski nie... 28.04.10, 15:27
      A najgorsze jest to, ze znowu bedzie sie glosowac nie za, tylko przeciwko
      komus... dlaczego w naszym wielomilionowym kraju nie znajdzie sie nikt, kto
      jest FAKTYCZNIE patriota i nie bedzie tylko na to patrzyl aby dostac i
      zachowac swoj stolek, ale na to aby Polska w koncu wyszla na droge normalnosci...
      Ale moze zbyt wiele wymagam... taki polityk nie mialby zadnych szans w naszym
      spoleczenstwie... :-(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka