Dodaj do ulubionych

To była matura, czy żart?

06.05.10, 10:50
Szkoła istnieje po to, aby Nauczyciel miał pracę !

Oswoić Matematykę...
Przecież jest taka prosta i fajna !
Nie bójcie się Jej, Dzieci.

Zwolniono - lub zmuszono do zmiany specjalności - tysiące nauczycieli języka rosyjskiego.
To samo groziło Matematykom. Nic nie znaczący przedmiot...
A tak, są potrzebni.
Obowiązkowo !

Wszystko jasne ?
Pozdrawiam ^ ^

Grzesiek
Obserwuj wątek
    • mszyma To była matura, czy żart? 06.05.10, 10:57
      Wczoraj przeglądałem arkusz z Matmy rozszerzonej, i tak na oko
      wydawał się być do zrobienia - no może po "przypomnieniu sobie" paru
      wzorów. Nie brakowałoby metody - ale właśnie paru prostych narzędzi.
      Pomyślałem - zdałbym:)
      Obciach, że ptrzebowałbym wzorów????
      Ja maturę zdawałem 29 lat temu - więc może nie aż tak wielki.
      Ale to co zobaczyłem w arkuszu podstawowym - to faktycznie ZGROZA.
      Pomyślałem od razu - ile z tych zadań spokojnie rozwiązałby (albo po
      prostu wybrał właściwą PODPOWIEDŹ) mój Synek (I klasa gimnazjum) a
      ile nawet moja Córka (5 klasa podstawówki) !!!
      Faktycznie - jeśli to ma być Powszechna Matura z Matmy - to lepiej
      żeby jej nie było.
      Marek, VI LO Gdynia
      • kolozeroza Re: "To była matura, czy żart?" Akurat.. 07.05.10, 16:20
        Rozśmieszył mnie artykuł i komentarze że 5 latek by rozwiązał etc. Przejrzałem
        pytania w wersji podstawowej, maksimum z 5 zadań bym rozwiązał. Co do reszty
        pojęcia nie mam w ogóle ale to zupełnie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że gdy
        jeszcze chodziłem do liceum (obecnie mam 32 lata) i byłem w miarę na bieżąco to
        pewnie bym sobie poradził, pytanie tylko po co ??? Czytając te pytania poczułem
        obrzydzenie trudne do opisania, te logarytmy, funkcje, jakieś sinusy cosinusy,
        momentalny flashback do KOSZMARNYCH tortur przez 3 lata liceum na lekcjach
        matematyki. Z lat życia mi ta matematyka zabrała jak nic. A dziś nic a nic z
        tego nie pamiętam ? Więc po co pytam się zmuszać ludzi którym to nie jest
        potrzebne do pisania jeszcze z tego matury ??? Dziękuję opatrzności i losowi, że
        ja miałem matmę przez 3 lata (liceum wówczas 4 letnie) i do widzenia. Matura
        była przyjemnością. Dodam tylko dla porządku, że mam wyższe wykształcenie,
        skończone 2 uniwersytety, dobrze mi się wiedzie i ogólnie jestem postrzegany
        jako inteligentna persona :))(mam nadzieję). Cóż że na cyferkach się nie znam i
        nawet PIT-a sam nie wypełniam, to muszę się znać na wszystkim ! Na koniec
        wielkie, ogromne i szczere współczucia dla wszystkich biednych humanistów
        brutalnie zmuszonych do męczenia się z tym obrzydliwym przedmiotem.
        • tuluz-lotrek Re: "To była matura, czy żart?" Akurat.. 07.05.10, 17:33
          Prosze sie nie martwic, system ewoluuje i za pare lat juz nie bedzie takich
          trudnych pytan, jak w obecnej wersji podstawowej. Trzeba bedzie znac tabliczke
          dodawania w zakresie od jednego do pieciu, z tym ze wolno bedzie sie pomylic w
          70% przypadkow. Do niepotrzebnego wysilku intelektualnego beda zmuszane tylko
          nieliczne polskie dzieci, ktore bezduszni rodzice posla w tym celu do
          specjalnych, bardzo drogich prywatnych szkol albo za granice. Dzieci te beda
          gorzko oplakiwac swoj ciezki los, a jak dorosna, swoje pociechy posla do jeszcze
          drozszych i jeszcze lepszych szkol. Reszta mlodziezy bedzie sie juz wtedy uczyc
          tabliczki dodawania w zakresie od jednego do trzech i bedzie wolno sie mylic,
          ile kto chce. Drobna grupe wyksztalconych bedzie sie nazywac jakos brzydko i
          wypominac jej, ze obsadza wszystkie urzedy, posady lekarskie itd., az wreszcie
          pewnego dnia w porywie slusznego gniewu wyrznie sie ich wszystkich rowno. Wtedy
          juz, zeby zostac lekarzem, trzeba bedzie odrozniac lewa reke od prawej, i to pod
          warunkiem, ze bedzie sie to robic nieprawidlowo. Kraj bedzie rozwijac sie
          bezstresowo, choc na jasne i wzniosle humanistyczne mysli padac bedzie co jakis
          czas cien zawisci wobec osciennych krajow - ech, wyrzneloby sie i ich dla
          przykladu, ale oni maja te wszystkie, panie, samoloty i czolgi, a nasz biedny
          kraj wciaz Pan Bog i geopolityka doswiadczaja kleskami. Coz robic, taki los ponury.
          • aegis_of_heart :-) 07.05.10, 18:24
            Ciekawą mnie tacy goście jak "kolozeroza"; określenie "zadowolony z siebie
            cymbał" nasuwa się nieodparcie.

            Po pierwsze, fascynująca jest niechęć do wysiłku intelektualnego. Jest to
            przecież ważna cecha odróżniająca ludzi inteligentnych od ograniczonych.

            Po drugie, zawsze uważałem, że człowiek chwalący się swoim ograniczeniem to
            jednak idiota.

            Epitety ciężkie ale cóż, takie jest moje zdanie.
        • sunday humaniści? 08.05.10, 02:37
          > Na koniec wielkie, ogromne i szczere współczucia dla wszystkich
          > biednych humanistów brutalnie zmuszonych do męczenia się z tym
          > obrzydliwym przedmiotem.

          A, to teraz uczniów nie dających sobie rady z matematyką nazywa się humanistami?
    • kadykianus I do tego z tego wystarczyło 30% 06.05.10, 11:21
      Jeśli już sprawdzają na poziomie dna, to niech chociaż próg podniosą do 100%. Wtedy może nie było by to taką farsą.
    • twiej Hej, optymiści! Poczekajcie jednak na wyniki. 06.05.10, 11:31
      Dla nie zorientowanych - matura z matematyki w wersji podstawowej
      wyglądała podobnie także wtedy, kiedy nie była obowiązkowa. 30%
      wystarczało aby zdać test na poziomie przeciętnej klasówki. Tym
      bardziej zgroza ogarnia, że wtedy oblewał je tak duży odsetek
      maturzystów, którzy jakby nie było - zdawali matematykę jako
      przedmiot do wyboru.
      • cornerek Re: Hej, optymiści! Poczekajcie jednak na wyniki. 06.05.10, 21:16
        Nie, poprzednia wersja matury podstawowej z matematyki była trochę
        trudniejsza. Było na niej więcej materiału i nie było zadań
        zamkniętych, na przykład wspomnianego idiotycznego pytania o miarę
        kąta rozwartego. Dzięki tym podpowiedziom, zadania zamieniły się w
        farsę. Na przykład banalne zadanie z ceną spodni: w tego typu
        zadaniu chodzi o to, żeby obliczyć cenę przed obniżką. W wersji
        zamkniętej wystarczyło obniżyć kolejno każdą cenę z podpowiedzi, aby
        sobie sprawdzić. Co więcej, podpowiedzi nie były nawet podchwytliwe.
        Jeśli już chcemy oszczędzać na egzaminatorach, to zróbmy arkusz
        odpowiedzi, w którym w odpowiednich kratkach uczeń zaznaczałby
        samodzielnie uzyskany wynik, a nie strzelał w podpowiedzi ABCD.
        • twiej Re: Hej, optymiści! Poczekajcie jednak na wyniki. 06.05.10, 22:09
          Zgoda, nie było pytań zamkniętych, więc było trudniej :D (Trudniej,
          chłe, chłe). Ale przyznasz, że te otwarte były na bardzo niskim
          poziomie. W tych warunkach zaliczenie 30% punktów to nie było
          wielkie osiągnięcie dla osób, które wybierały ten przedmiot bo miały
          taki kaprys, bo nie był obowiązkowy. A skoro miały taki kaprys, to
          znaczy, że powinny mieć jako takie rozeznaznanie w tym co się zdaje.
          Mimo to oblewało (cały czas mówimy o poziomie podstawowym)
          kilkadzisiąt procent maturzystów. To się w pale nie mieści. W każdym
          razie w mojej.
    • rs_gazeta_forum To była matura, czy żart? 06.05.10, 11:50
      Panie Piotrze, mówienie, że matura zamienia się w farsę jest lizaniem
      wierzchołka góry lodowej. Taka forma matury to przecież tylko ewidentna
      KONIECZNOŚĆ całego procesu, którego niemałą częścią była "reforma" oświaty
      wprowadzająca gimnazja, czyli de facto skracająca czas nauki w szkole średniej
      i przedłużająca szkołę podstawową. Taka matura była oczywista już wiele lat
      temu, to nie jest kwestia wyboru zadań przez CKE.
      Ale nic to, poziom matury z religii będzie wysoki.
    • fikander13 To była matura, czy żart? 06.05.10, 12:32
      Matura wpisała się w społeczną kampanię oswajania matematyki, która
      zawitała nawet do telewizji angażując celebrytów, za kasę z Unii
      Europejskiej. Moim zdaniem całe zamieszanie w okół matmy i ocieplanie
      jej wizerunku do dobra sprawa - żenujący poziom matury niestety
      dopasowany do poziomu większości uczniów w liceach, którzy za
      matematyką nie przepadają i się jej boją. Dyskalkulia opanowuje młode
      pokolenie, których ambicją jest obliczyć czy reszta wydana w
      jakimś klubie jest odpowiednia.
      Oczywiście niesprawiedliwie uogólniam.
    • marian391 To deprawacja młodzieży 06.05.10, 12:52
      Wprowadzanie takiej matury z matematyki jest nie tylko farsą, ale
      deprawacją młodziezy i przyzwyczjaniem jej do łatwizny. Zresztą
      odnosi się to nie tylko do matematyki. Takżę do języka Polskiego -
      kiedyś trudno byłoby zdać maturę bez znajomości lektur, teraz
      dostaje się gotowy fragment do analizy. I skąd ten płacz nad
      upadkiem czytelnictwa ksiażek? Świadczy to o kardynalnych
      niedostatkach systemu oświaty. Wprowadzenie gimnazjów skutkuje nie
      tylko skróceniem efektywnego czasu nauki, ale także narastającymi
      problemami wychowawczymi. Pora już chyba aby problemami polskiej
      oświaty zajęli się fachowcy, a nie urzędnicy.
    • ksenaa To była matura, czy żart? 06.05.10, 12:54
      Poziom nie mógł być wysoki biorąc pod uwagę wyniki matury próbnej.
      Jest niż demograficzny i uczelnie czekają na studentów. To jest
      koło. Dlaczego nauczyciele, którzy nie nauczyli - olewali matematykę
      od podstawówki, poprzez gimnazjum, mieliby teraz oczekiwać
      wysokiego poziomu?? Jak widać coś wynika z czegoś. Takie było
      nauczanie i taki jest poziom matury. No i dobrze, skoro był
      przymus
      zdawania, wszyscy mieli szansę :)
      • fyskon Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 17:55
        Nauczyciele matematyki starają się , jak mogą , alwe nie ułatwia im
        pracy chory system oświaty, uczeń ma tylko prawa , a żadnych
        obowiązków, wagary są plagą szkół,żeby nie zdać trzeba nic nie
        robić , wystarczy minimum , aby mieć ocenę pozytywną, tak pisane są
        programy, takie są regulaminy oceniania, rodzice nie mają czasu na
        wspólpracę ze szkołą,niwe kontrolują swoich dzieci itd.
    • leniuch102 Po co? Bo maturzyści to też wyborcy. 06.05.10, 13:02
      Wkurzeni maturzyści mogli zagłosować nie po myśli ministra edukacji.
    • kumleh To była matura, czy żart? 06.05.10, 13:18
      W liceum (a było to już kilkanaście lat temu) miałem koleżankę, która nie była
      w stanie przebrnąć przez bardzo wiele naprawdę prostych zadań. Nie dlatego, że
      była leniwa i nie chciało jej się uczyć, ale dlatego, że nie miała po prostu
      "talentu" do matematyki. Była za to świetna z przedmiotów humanistycznych.
      Ja z kolei byłem typowym umysłem ścisłym i o ile z matematyką, chemią czy
      fizyką nigdy nie miałem problemów, to interpretacja wiersza była dla mnie
      prawdziwym koszmarem.
      Wg mnie matura na poziomie podstawowym niech sobie będzie prosta, żeby nie
      blokować drogi na studia osobom, które mogą być geniuszami w innych
      dziedzinach. Piszę to w odniesieniu zarówno do polskiego, jak i matematyki.
      Co innego poziom rozszerzony - tutaj już zadania powinny być dużo trudniejsze
      niż obecnie, bo w końcu wybór wersji rozszerzonej jest podyktowany przede
      wszystkim wyborem przyszłych studiów. Wiadomo, że jeśli ktoś będzie chciał
      studiować np. fizykę, a zdawał poziom podstawowy matematyki to będzie miał o
      wiele mniejsze szanse niż osoba, która zdawała poziom rozszerzony. Ale już
      poziom na jakim zdawała taka osoba język polski nie będzie miał znaczenia. I
      to samo w drugą stronę. Jeśli ktoś chce studiować polonistykę, to przecież nie
      musi być alfa i omegą z matematyki, ale poziom rozszerzony z języka polskiego
      powinien być wówczas również odpowiednio trudniejszy.
      • galeski Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 14:23
        Słuchaj jeśli ktoś nie jest w stanie nauczyć sie matematyki na poziomie
        liceum tudzież nie potrafi zinterpretować wiersza w zadowalajacy sposób
        (a zadowalajacy na poziomie szkoły średniej znaczy nie głęboki i
        wnikliwy tylko czysto rzemieślniczy)to znaczy ze jest tępy lub leniwy.
        W żadnym z tych przypadków nie powinien iść na studia.

        Ostatecznie nie wszyscy musza zdać mature prawda? Moim zdaniem 30-40
        procent absolutnie wystarczy.
        • pochodnia_nerona Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 14:41
          galeski napisał:

          > Słuchaj jeśli ktoś nie jest w stanie nauczyć sie matematyki na poziomie
          > liceum tudzież nie potrafi zinterpretować wiersza w zadowalajacy sposób
          > (a zadowalajacy na poziomie szkoły średniej znaczy nie głęboki i
          > wnikliwy tylko czysto rzemieślniczy)to znaczy ze jest tępy lub leniwy.
          > W żadnym z tych przypadków nie powinien iść na studia.

          Bo Ty tak mówisz?
          Czy wiesz, w jakim stopniu za sukces pojęcia matematyki odpowiada nauczyciel? Ja
          miałam najwyraźniej kiepskich, bo całe życie z matmy ledwo przechodziłam z klasy
          do klasy, podczas, gdy z innych przedmiotów moje oceny były co najmniej dobre.
          Razu pewnego jednak wylądowałam z powodu stanu zdrowia w sanatorium i chyba cud
          nastąpił, bo zrozumiałam wszystko, co pani tłumaczyła. To po prostu była
          odpowiednia pani, która umiała nauczyć. I wyobraź sobie teraz, ze jest cała
          rzesza osób, które przez takie pieprzenie, jak to w Twoim wykonaniu, nie dostaje
          się na studia (niezwiązane z matematyką), bo zawali egzamin z matematyki, a
          wystarczyłoby szkole zatrudnić naprawdę dobrego nauczyciela. Tymczasem bierze
          się matematyków po ukończonych studiach, bez zdolności pedagogicznych i
          nieszczęście gotowe.
          Mądralo.
          • gavrila_ardalionovitch Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 14:59
            >I wyobraź sobie teraz, ze jest cała rzesza osób, które przez takie
            >pieprzenie, jak to w Twoim wykonaniu, nie dostaje się na studia
            >(niezwiązane z matematyką), bo zawali egzamin z matematyki, a
            >wystarczyłoby szkole zatrudnić naprawdę dobrego nauczyciela.

            I wyobraź sobie, że te osoby jednak dostają się na studia (tak jak jest dzisiaj), a potem trafiają do szkół. Są beznadziejne, więc i beznadziejnie uczą. Wykształcenie pedagogiczne nic nie pomoże, jeśli ktoś jest beznadziejny z dziedziny, której ma uczyć. A dzisiejsi absolwenci w większości są beznadziejni. Ale na studiach trudno coś z nimi zrobić, bo już po liceum przychodzą beznadziejni. Czas zatrzymać ich na maturze!!! Jeśli nadają się tylko do pracy na kasie w Biedronce, to nie powinni mieć matury, a tym bardziej studiów. W przeciwnym razie młodzi ludzie będą nadal krzywdzeni przez pseudonauczycieli.
            • pochodnia_nerona Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 16:57
              Ale wytłumacz, do czego np. zawziętemu poloniście ma być potrzebna matura z
              matmy? Niech to będzie porządna matura, ale z przedmiotów, które ktoś lubi, bo
              to właśnie wytycza kierunek jego rozwoju i jego karierę!
              • maga164 Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 19:54
                To powiedz mi, wobec twojego własnego argumentu dlaczego
                matematykowi/fizykowi/chemikowi ma blokować dostęp na studia j. polski? Do czego
                ma mu się przydać znajomość literatury? Zanim walniesz coś o samorozwoju i
                konieczności znajomości pewnych rzeczy - zastanów się czy nie to samo odnosi się
                do matematyki.
          • galeski Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 20:41
            Widzisz matura z matematyki to nie jest coś co wymaga uzdolnień tudzież
            wnikliwego tłumaczenia. A matura z matematyki powinna temu poloniście
            zablokować droge na studia bo egzamin z matematyki jest tak naprawde
            egzaminem z logiki i umiejętności choć szczątkowego poruszania sie w
            jakiejkolwiek abstrakcji.

          • galeski Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 20:44
            Jeszcze jedno egzamin służy właśnie do tego zeby odsiewać a nie
            przepuszczać wszystkich, naprawde za dużo mamy już socjologów,
            kulturoznawców, etnologów i innych podobnych ludków.
            • joa_dob Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 22:26
              O wypraszam sobie. Na socjologii jest statystyka (4 h tygodniowo, wzory
              na pamięć, nie można mieć kalkulatora - przynajmniej tak było 5 lat
              temu na UW)- postrach wszystkich, także tych po mat-fizach.
              • cornerek Re: To była matura, czy żart? 07.05.10, 00:31
                A wyszliście na tej statystyce poza podstawianie liczb do wzorów?
                • cornerek Re: To była matura, czy żart? 07.05.10, 00:32
                  Ups, to nie miało zabrzmieć obraźliwie. Po prostu jestem ciekawy, bo
                  studiuję statystykę.
    • gavrila_ardalionovitch To była matura, czy żart? 06.05.10, 14:27
      Gdyby zaliczenie było od 60% wcale nie byłoby tak źle. Jako poziom matury dla
      wszystkich byłoby to w sam raz i świadczyło, że coś taka osoba umie i rozumie.
      Przy progu 30% ta matura sprawdza tylko, czy ktoś nie jest ciężko upośledzony.

      Chętnie zobaczyłbym zadania z matury sprzed 40-50 lat. Ciekawe, czy
      rzeczywiście były takie trudne.
      • twiej Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 14:58
        Wystarczy porównać programy matematyki obecne i te sprzed 30 lat.
        Gdzież się podziały niegdysiejsze indukcja, granice ciągów (czy
        ogólniej: granice funkcji) różnoczkowanie i całkowanie?
        • cornerek Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 21:24
          Indukcja jest. Całkowanie i różniczki odpłynęły wraz ze startem
          nowych, 3-letnich liceów. Granice ciągów/funkcji są w bardzo
          szczątkowej formie bądź odpłynęły w tym roku z matury. W tym roku
          znacznie ograniczono też wymagania związane z pochodnymi oraz
          trygonometrią.
          • lulu_oi Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 21:30
            A rachunek prawdopodobieństwa?
            • cornerek Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 21:41
              Szczerze mówiąc nie wiem, a to może oznaczać, że od mojej (nowej
              matury z 2006 r.) nic się nie zmieniło: na podstawie klasyczne
              prawdopodobieństwo, na rozszerzeniu nawet warunkowe (wzór Bayesa).
              Tutaj
              www.oke.krakow.pl/inf/filedata/files/infor_matematyka_2010.pdf
              znajdziesz stadardy wymagań (str. 24).
              • trzy.14 Re: To była matura, czy żart? 07.05.10, 08:52
                Oficjalnie jest tak, ze program nauczania matematyki obejmuje elementy RRC
                (granice ciągów, pochodne, badanie funkcji), ale ten materiał nie może pojawić
                sie na maturze na żadnym poziomie. Konsekwencje oczywiste.
          • twiej Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 21:50
            Indukcja była (czas przeszły), podobnie jak granice. Te rzeczy
            odpływały sukcesywnie na przestrzeni ostatnich lat. Granice
            widziałem w programie nauczania jeszcze niedawno (2 lata temu?),
            pochodne (granica ilorazu różnicowego, jak by nie patrzeć... ;))
            zniknęły ciut wcześniej, całki nie wiem kiedy. Jeśli indukcja
            jeszcze formalnie jest z programie nauczania (czego nie jestem
            pewien), to nauczana jest jedynie przez co bardziej ambitnych
            nauczycieli, jako że nie jest ona wymagana na maturze (nawet na
            rozszerzonej, tego akurat jestem pewien). Z różnych przyczyn
            (chociażby krótki, de facto 2-i-pół-roczny okres przygotowań do
            egzaminu) nauczyciele wolą ograniczać się do tego, co może przydać
            się na maturze. Duże ograniczenia dotknęły też np. geometrii
            analitycznej. Dzisiejsi maturzyści nawet nie znają pojęcia "krzywa
            stożkowa".

            Widziałem niedawno przerażenie studentów I roku pewnej wyższej
            szkoły ekonomicznej, którzy nie mieli pojęcia co to jest granica
            funkcji. Pochodznych też nie znali. Prawie cały rocznik.
            • twiej Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 22:00
              Tak czy inaczej - ilość zagadnień, które wycięto z programu
              nauczania, a tym samym z zakresu wymaganego na maturze na
              przestrzeni ostatnich powiedzmy 20-30 lat, daje obraz tego jak
              bardzo obniżył się poziom egzaminu maturalnego, a tego dotyczyło
              pytanie nieco wyżej.

              O ironio, nauczyciel matematyki mojej córki z gimnazjum rzekomo
              przekonuje uczniów, że obecnie jest trudniej. Nie wiem na jakiej
              podstawie tak twierdzi. Chyba, że moja córka mnie okłamuje 8-0
              • cornerek Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 22:31
                Oj, czyli jest gorzej niż myślałem...
            • cornerek Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 22:26
              Oj, czyli jest gorzej niż myślałem :-O.
    • gavrila_ardalionovitch To była matura, czy żart? 06.05.10, 14:31
      I rozsądniejsze byłoby, gdyby nie było podanych odpowiedzi. Na pytania
      zamknięte należałoby podać odpowiedź bez podawania uzasadnienia. Dzisiaj przy
      progu 30% ktoś może nawet wystrzelać sobie zaliczenie.
      • pochodnia_nerona Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 14:42
        To prawda. Na chybił-trafił nawet kilka milionów można wygrać ;-) No i ten próg
        faktycznie z kosmosu, 60% byłoby odpowiednie.
    • evelkah To była matura, czy żart? 06.05.10, 15:49
      Witam,
      Jestem tegoroczną maturzystką.Twierdzę,że nie należy mówić że matura
      ta była dla dzieci z podstawówki,że poziom był żenujący,że napewno
      każdy zda idealnie.Jestem osobą słabą z matematyki..Dlaczego tak się
      dzieje od wielu lat?Ponieważ nikt nie był mnie w stanie przekonać
      przez wiele lat że uczy ona myślenia,że po dłuższej pracy może być
      interesująca.W dodatku w zwykłych liceach brakuje dobrej kadry
      nauczycielskiej,która umiałaby odpowiednio przygotować nas do
      matury,zachęcić ciekawymi zagadnieniami do zagłębiania się w
      matematykę.Od tego trzeba zacząć,a potem mówić że poziom liceów jest
      kiepski,że w ogóle jesteśmy durną chołotą.Ja dzięki ciężkiej pracy
      zdam tą maturę dobrze jak dla mnie czyli na około 60% i możecie
      mówić co chcecie,ale ja uważam to za swój własny osobisty
      sukces;znalezienie świetnego nauczyciela i spędzenia z nim masę
      fajnego czasu przy matematyce sprawiło że mogłam sie do niej
      przekonać.Jak miałam zrobić to w szkole?Jak nauczyciel wymaga więcej
      niż nas nauczył?Musiałam ciężko pracować do matury aby stwiedzić że
      matma może być całkiem fajna,choć sprawia mi trudności.
      Co do Pana który pragnął dać zadania z matury swojemu
      dziecku...oczywiście czekam na rozwiązania Pana genialnego dziecka.

      Wszyscy są genialni na forach internetowych.Tylko owym geniuszom
      ciężko zrozumieć że nie każdy jest zdolny w ścisłych dziedzinach i
      dla mnie mimo iż matura była prosta sam fakt jej pisania był czymś
      przerażającym i jest to powszechne.Lubię język polski,historię z
      chęcią sięgam do WOSU,geografii...czemu niezmiennie od lat?Bo mialam
      dobrych nauczycieli.Dobrych matematyków-brak? Może trochę tych
      mądrali z forum pojdzie do szkół uczyć?
      • tuluz-lotrek Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 16:30
        Dobrze wykwalifikowany matematyk raczej nie zacznie pracowac w szkole, a jesli
        zacznie, to prawdopodobnie szybko stamtad ucieknie - na rynku pracy jest dla
        niego wiele ciekawszych ofert, za to niewiele z mniejsza pensja. Wytrwale
        wysilki wszystkich kolejnych rzadow doprowadzily do totalnej deprecjacji zawodu
        nauczyciela i naprawde powinnas sie cieszyc, ze trafilas choc raz na dobrego
        matematyka, bo wielu uczniom i to nie jest dane. To wszystko zdejmuje znaczna
        czesc winy z Twojego pokolenia, ale nie zmienia faktu, iz poziom nauczania (nie
        tylko matematyki) robi sie zalosny. Co gorsza, na studiach wykladowca musi sie
        dopasowac do poziomu przecietnego studenta, wiec uczelnie coraz bardziej
        przypominaja dawne licea, a przeciez dla zachowania konkurencyjnosci powinno sie
        uczyc raczej coraz wiecej i coraz wiecej wymagac, bo reszta swiata nie stoi w
        miejscu i nie czeka, az Polacy wreszcie uznaja, ze dobry nauczyciel nie moze byc
        oplacany gorzej niz niejedna sprzataczka (nic nie ujmujac trudnej pracy
        sprzataczki). A zaraz bedzie za pozno - wlasnie do szkol trafiaja dawni slabi
        uczniowie, zeby niszczyc kolejne pokolenie.
        • rock73 Re: To była matura, czy żart? 07.05.10, 15:46
          Możesz mi napisać jakie to wysiłki rządy robiły, żeby doprowadzić do deprecjacji
          zawodu nauczyciela i po co to robiły? No dobra, napiszesz, że to w celu
          wymordowania narodu polskiego, ale po co komu to wymordowanie?

          Co do przyczyn upadku nauczycielstwa to raczej nie działania rządów, tylko wolny
          rynek: słusznie piszesz, że wykwalifikowany matematyk znajdzie lepszą pracę, i
          to za kilkakrotnie wyższą pensję. Na WSP pójdzie tylko taki, który nie dostał
          się na jakąś bardziej prestiżową uczelnię, a po WSP do szkoły pójdzie tylko
          taki, który żadnej lepszej pracy nie znalazł. A co zrobi absolwent polonistyki
          albo historii? Od razu pójdzie do szkoły, bo co innego mógłby po takich studiach
          robić. Chyba że zostanie wykładowcą na uczelni, czyli też nauczycielem
          produkującym następnych nauczycieli, albo politykiem. Do rządów mógłbyś mieć
          pretensję co najwyżej za to, że nic w tej sprawie nie zrobiły i pozwoliły na
          działanie wolnemu rynkowi, który wyssał inżynierów i innych matematyków. Ale w
          tym celu musielibyśmy wrócić do komunizmu, w którym wszyscy mieli jednakowe
          żołądki i jednakowe pensje. Zresztą dzisiejsza szkoła to jeden ze skansenów
          komunizmu: skąd mają być dobrzy nauczyciele matematyki, skoro zarabiają tyle
          samo, co poloniści, albo i wspomniane przez Ciebie sprzątaczki.
          • tuluz-lotrek Re: To była matura, czy żart? 07.05.10, 17:16
            > Możesz mi napisać jakie to wysiłki rządy robiły, żeby doprowadzić do deprecjacj

            Nic nie robily (a to, jesli pracuje sie w rzadzie, tez wymaga pewnego wysilku
            :). To wystarczy, jezeli poza tym pozwoli sie dzialac mechanizmom wolnorynkowym
            (gdy w USA zaczely powstawac prywatne wiezienia, to tez bylo jasne, ze czesc
            sedziow zacznie za lapowki posylac do nich niewinnych ludzi, zeby
            prywaciarz-wieziennik mogl zarobic; i rzeczywiscie, nawet jednego takiego
            sedziego juz nakryli, bo mial pecha, ale system dalej dziala, spokojna glowa -
            podobno bardzo ladnie to wychodzi w statystykach). Istnieje jeszcze pare stanow
            posrednich pomiedzy komunizmem a dzikim kapitalizmem. W wieziennictwie, obronie
            kraju, dzialaniach policji czy edukacji niekoniecznie puszczenie spraw na zywiol
            sprawdza sie najlepiej. Swoja droga, akurat polskie szkolnictwo w wyjatkowy
            sposob laczy najgorsze cechy komunizmu i dzikiego kapitalizmu - to jest ta
            slynna "trzecia droga" :).

            I nie, nie uwazam, ze te rzady zle chcialy (o tym zreszta pisalem w innym poscie
            tutaj) - bylo natomiast sporo bezradnosci, sporo nieumiejetnosci i duzo
            oportunizmu politycznego. To wystarcza, zeby edukacje czy nawet caly kraj
            doprowadzic do upadku (vide Grecja).
      • wrzalik Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 16:53
        Rany! Z polskiego, historii i biologi to są idealni pedagodzy, tylko zawsze
        jakoś matematyki i fizyki uczą marni i sadystyczni.
        Ludzie, uczcie się! Jak by każdy z was kupił sobie książkę z zadaniami i po
        każdej lekcji poświęcił godzinę na naukę matematyki, robiąc dziesięć zadań
        samodzielnie, to by wszyscy zdali na poziomie rozszerzonym na 6. Ale nie, każdy
        by się na lekcji chciał, bo przecież w domu nie ma czasu na naukę. Żal się robi.
        Nie masz talentu do nauk ścisłych, to ucz się trzy razy więcej niż ci, którzy
        mają i nie biadol. Koniec kropka.
        • pochodnia_nerona Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 16:59
          Wiesz, ja miałam podręczniki i nawet zbiory zadań z matmy, a nawet miałam
          rozwiązywać zadania, tylko nie rozumiałam, jak? Bo pani mi tego nie przekazała.
          Z matmą jest tak, że jeżeli nie nauczysz się jednego, to nie zrozumiesz
          drugiego. Historia, biologia czy język polski to kompletnie inna para kaloszy,
          nawet nie ma porównania, bo na czym innym są oparte.
          • aegis_of_heart Ech, uważałbym z tym. 06.05.10, 18:27
            Prawdą jest, że matematyka jest w znacznie oczywistszy sposób gmachem budowanym
            krok po kroku.

            Jest tak dlatego, że to świat czystych abstrakcji i symboli. To język służący
            ścisłemu, formalnemu przekazywania myśli i badania rzeczywistości. Nie
            zrozumiesz pojęcia "leśnik", nie wiedząc co to "las". Nie zrozumiesz co to
            "las", nie wiedząc co to drzewo itd.

            Wbrew pozorom jednak tak samo jest z innymi przedmiotami: wymagają one jednak
            wiedzy z większej liczby źródeł, niejakiej erudycji. Budowa prawdziwego
            humanisty czy choćby literaturoznawcy to wielka droga.

            Istnieje więc zarówno "intuicja matematyczna", jak i np. rozumienie historii
            albo poezji. Jedno i drugie wynika z długo budowanego wyczucia i tego chyba nie
            sposób przeskoczyć.

            Różnica polega na tym, że np. podstawy np. humanistyki są szersze, a jej
            nauczanie inne i bardziej zaawansowane. W ten sposób nie musisz np. znać
            niemieckiego romantyzmu by mówić o greckich dramatach. W matematyce jest
            podobnie, ale na znacznie późniejszym etapie.

            Powody? Może płynna tzw. humanistyka jest nam bliższa (bo to nasze życie
            codzienne), może to kwestia uczenia tak naprawdę nie wiedzy o człowieku, a
            *historii* wiedzy o człowieku, a może po prostu poświęcamy na uczenie się jej
            znacznie więcej czasu.
            • aegis_of_heart P.S. - może najważniejsze. 06.05.10, 18:34
              Przypuszczalnie głównym powodem prezentowanego przez Ciebie rozróżnienia między
              matematyką a innymi przedmiotami jest niski poziom nauczycieli.

              Słaby polonista czy historyk wymaga wyklepanych faktów i obowiązujących
              interpretacji (np. "tresowana" "analiza" wiersza).

              Słaby matematyk wciąż musi wymagać rozwiązań. A że nie potrafi ich nauczyć...
          • maga164 Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 20:02
            Nie wmówisz mi że podręcznik nie podawał jak rozwiązywać te zadania, ja
            nauczyłam się do matury sama z podręcznika właśnie. Przez całe technikum
            jechałam na słabym 3 z matematyki - ale z maturą sobie poradziłam SAMA. Mam
            nadzieję, że ktoś nie walnie zaraz że jest humanistą - niech się najpierw dowie
            co to oznacza. Ja również doskonale radziłam sobie z WOS-u, historii czy WOK-u;
            o wiele lepiej niż z matematyki, ale to nie jest jakikolwiek argument.
      • aegis_of_heart Droga Pani. 06.05.10, 18:15
        Rok 2010 nie jest pierwszym rokiem z obowiązkową matematyką na maturze w
        historii Polski. Dawniej takowa matura była i - w przeciwieństwie do obecnej -
        nie miała poziomu egzaminu z I klasy dawnego liceum (obecnie wiekowo to koniec
        gimnazjum, choć niestety nie programowo). Nie mówiąc o łatwej formie egzaminu
        (prosty test) i pewnych brakach, jak np. porządna geometria wykreślna.

        Dawniej jakoś ta matura funkcjonowała - w dużej mierze dzięki założeniu, że
        średnie wykształcenie nie jest dla każdego. Może warto do tej myśli powrócić,
        choć nie takie są ambicje naszych "zeruopeizowanych" włodarzy (zmierzamy do
        modelu "sprzątacz z magisterium, sprzedawca z doktoratem", gdyż ładnie to
        wygląda w statystykach).

        Niestety, pisanie o tym jest politycznie niepoprawne, każdy ma dostać papier.
        Rzadko się przypomina, że polityka "każdemu" albo czyjeś wysiłki nie są
        wystarczającym usprawiedliwieniem i powodem do przyznawania zaszczytów. Medali
        też się nie daje za chęci, c'est la vie. Dzisiejszych uczniów przyzwyczaja się
        jednak do "należymisię".

        Co do genialnych forowiczów - musi Pani pamiętać, że większość tych głosów to
        ludzie, którzy maturę z matematyki pisali (i ja się do nich zaliczam) i była ona
        na znacznie wyższym poziomie. Sprawdziłem arkusze pytań - i teraz bez
        przygotowania mógłbym spokojnie tę "maturę" zdać (naprawdę pomyśleć musiałem
        tylko przy dwóch zadaniach geometrycznych - od czasów liceum niczego takiego nie
        potrzebowałem). Biorąc pod uwagę fakt, że zdolności kalkulacyjno-"testowe" wobec
        braku użycia spadają w niesamowitym tempie, uważam to za dowód łatwości tej matury.

        I tak, uważam, że zdolne dziecko z podstawówki jest w stanie tę maturę spokojnie
        zdać. I proszę się nie obrażać za lekceważące traktowanie przez starsze osoby:
        poziom programowy i stan wiedzy ofiar systemu gimnazjum jest zatrważający - i
        nie dotyczy to tylko matematyki. Taki jest niestety efekt równania w dół.
        Jeszcze niedawno matura znaczyła choć trochę - dziś nie znaczy nic.

        Proszę to przemyśleć. Człowiek wykształcony to nie człowiek z tytułem, ale osoba
        rozumiejąca choć trochę lepiej rzeczywistość. Moim skromnym zdaniem
        wykształcenie i poziom większości dzisiejszych absolwentów nie ma nic wspólnego
        z wyższym; ich studia to była szopka i strata czasu wszystkich, najbardziej ich
        samych. Natomiast cała ta matura to wielkie poklepywanie się po pleckach.

        Natomiast maturzystka powinna wiedzieć, że "hołota" pisze się przez "h" - z
        uwagi na oboczność z "g"...

        Pozdrawiam.
        • mary_ann Re: Droga Pani. 07.05.10, 08:13
          Dawniej jakoś ta matura funkcjonowała - w dużej mierze dzięki założeniu, że
          > średnie wykształcenie nie jest dla każdego. Może warto do tej myśli powrócić,
          > choć nie takie są ambicje naszych "zeruopeizowanych" włodarzy (zmierzamy do
          > modelu "sprzątacz z magisterium, sprzedawca z doktoratem", gdyż ładnie to
          > wygląda w statystykach).
          >
          > Niestety, pisanie o tym jest politycznie niepoprawne, każdy ma dostać papier.


          Dokładnie tak. Ta polityka przynosi rozpaczliwe i samopowielające się skutki,
          ale - obawiam się - jest już nie do odkręcenia. Bo "lud uwierzył":-((
      • mamula66 ONI winni... 06.05.10, 21:42
        " Ponieważ nikt nie był mnie w stanie przekonać
        przez wiele lat że uczy ona myślenia,że po dłuższej pracy może być
        interesująca.W dodatku w zwykłych liceach brakuje dobrej kadry
        nauczycielskiej,która umiałaby odpowiednio przygotować nas.."

        Moja Babcia mawiala: "Zlej tanecznicy przeszkadza rabek u spodnicy"

        Oczywiscie, ONI powinni nas nauczyc, ONI nie zadbali, ONI nie
        zainteresowali... ONI WINNI!

        Ciekawe to pokolenie co wlasnie wchodzi w zycie. Czarno widze losy
        tego kraju. Cale szczescie ze nie dozyje.
        • evelkah Re: ONI winni... 07.05.10, 16:41
          No przepraszam, a po co chodze do szkoły?Żeby nauczyciele mnie
          uczyli! Nie dostalam tego w szkole musialam znaleść poza nią by
          dobrze się nauczyć matematyki i poświęcać srednio 6 godzin w
          tygodniu na ciężką pracę z korepetytorem i drugie tyle sama.Wiec o
          co chodzi?!
          Możliwe że w Pani pokoleniu jest więcej niedojdów niż w naszym:]
          Prosze rozejrzeć się wokół a dopiero potem oceniać moje:) Pozdrawiam.
          Aha i zalecam czytanie ze zrozumieniem,jeśli odnosi sie Pani do
          mojej wypowiedzi,bo w całości wiadomości było zawarte to,że uczyłam
          się sama.
          • aegis_of_heart Mein Gott... 07.05.10, 18:09
            > No przepraszam, a po co chodze do szkoły?Żeby nauczyciele mnie
            > uczyli! Nie dostalam tego w szkole musialam znaleść poza nią by
            > dobrze się nauczyć matematyki i poświęcać srednio 6 godzin w
            > tygodniu na ciężką pracę z korepetytorem i drugie tyle sama.Wiec o
            > co chodzi?!

            Hmm. Ubolewam nad dysfunkcją Panny szkoły; to faktycznie skandal, choć niestety
            coraz częstszy. Niemniej, jeśli Panna naprawdę potrzebuje tyle czasu, by
            opanować tak prosty poziom matematyki (nieważne nawet "podstawowy" czy
            "rozszerzony"), to wypada się tylko załamać - nad Panną, korepetytorem lub Wami
            obojgiem.

            W mojej pamięci liceum (szczególnie druga połowa) zapisało się jako spacer (a
            było to przecież inne, prawdziwe liceum). Poważnym skokiem jakościowym były
            studia; jeśli licealista ma trudności z radzeniem sobie w liceum, prawdziwym
            studiom (których w Polsce coraz mniej) może zwyczajnie nie podołać. Jakiekolwiek
            trudności z tak prostą maturą podstawową są zwyczajnie dyskwalifikujące.

            W tej sytuacji słowa o niedojdach w innym pokoleniu brzmią jak nieśmieszny
            dowcip i młodzieńcza buta. Proszę najpierw do czegoś _dojść_ - samodzielnie - a
            dopiero później udzielać takich "rad".

            > bo w całości wiadomości było zawarte to,że uczyłam
            > się sama.

            Więc sama czy z korepetytorem...? Wiele wersji w jednej wypowiedzi.

            Pozdrawiam i więcej samodyscypliny życzę.
    • sewa1 Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 16:04
      Autor zalamuje rece mowiac banalnych zadaniach z jedna niewiadoma.
      Prawda jest taka ze poza naukami scislymi glebsza znajomosc
      matematyki jest po prostu niepotrzebna.

      Sam na szczescie nie musialem zdawac matmy, dzieki temu skonczylem
      studia magisterskie, potem podyplomowe za granica i dzis mam
      ciekawa prace w ktorej jestem dobry. Gdyby przyszlo mi zdawac matme
      to dzis pracowalbym lopata.
      • tuluz-lotrek Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 16:39
        Dlatego matura na poziomie podstawowym powinna byc prosta - jej glownym zadaniem
        jest odsianie osob, ktore niemal na pewno nie poradza sobie na zadnych studiach.
        Klopot jest z matura na poziomie rozszerzonym, premiujaca rutyne i "pamieciowe"
        opanowanie pewnej liczby algorytmow. Rzecz w tym, ze gdyby zrobic mature
        naprawde sprawdzajaca zdolnosc uczniow do samodzielnego rozumowania, szef CKE i
        minister oswiaty mogliby pakowac walizki jeszcze przed ogloszeniem wynikow.
        Glupia i nieodpowiedzialna polityka wszystkich kolejnych rzadow nie wynika z ich
        zlej woli czy nieudolnosci (choc to drugie sie zdarza), lecz z irracjonalnych
        oczekiwan spolecznych, ktore nie pozwalaja na rozsadna polityke edukacyjna. Co
        gorsza, tych ostatnich latwo sie nie odkreci, bo ludzie (nauczyciele, uczniowie
        i ich rodzice) sa demoralizowani od tak dlugiego czasu, ze obecne obnizone
        standardy wiekszosci wydaja sie calkiem normalne.
        • mamula66 Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 19:35
          Dlatego matura na poziomie podstawowym powinna byc prosta - jej
          glownym zadaniem jest odsianie osob, ktore niemal na pewno nie
          poradza sobie na zadnych studiach. "

          Cos sie Panu pomylilo. Z takimi umiejetnosciami jak wymagane na
          maturze, nie ma zadanej gwarancji ze matrurzysta poradzi sobie na
          jakichkolwiek studiach.
          • tuluz-lotrek Re: To była matura, czy żart? 07.05.10, 10:34
            > Cos sie Panu pomylilo. Z takimi umiejetnosciami jak wymagane na
            > maturze, nie ma zadanej gwarancji ze matrurzysta poradzi sobie na
            > jakichkolwiek studiach.

            Gwarancji nie ma nigdy. Za to bez tych umiejetnosci (zaraz sie okaza, ilu osobom
            ich brakuje; ja obstawiam 15-20% zdajacych) szanse na poradzenie sobie nawet na
            studiach humanistycznych wydaja mi sie znikome. Mamy niz demograficzny i podatne
            na demagogie spoleczenstwo - prosze sobie wyobrazic, co by sie stalo, gdyby
            zrobiono prawdziwa mature na poziomie podstawowym: ponad polowa maturzystow
            oblewa, spora czesc uczelni pada z braku finansowania, gniewny lud obala rzad, a
            nastepni ministrowie edukacji juz rozumieja, na co moga sobie pozwolic... W
            efekcie poziom wymagan spadlby jeszcze bardziej, choc wiem, ze trudno sobie
            wyobrazic, ze to jeszcze mozliwe.

            Jedyne wyjscie: matura dla prawie wszystkich i trudna matura rozszerzona, jako
            wejsciowka na wszelkie porzadne studia. To pierwsze mamy od dawna, drugiego mam
            nadzieje doczekac.
      • mamula66 Liczyc do 100 06.05.10, 19:33
        "Autor zalamuje rece mowiac banalnych zadaniach z jedna niewiadoma.
        Prawda jest taka ze poza naukami scislymi glebsza znajomosc
        matematyki jest po prostu niepotrzebna"

        Slusznie. Byl jeden taki facio ktory twierdzil ze Polakom wystarczy
        umiejetnosc liczenia do 100. Cieszyc sie nalezy ze ta opinia
        znajduje spoleczne poparcie

        A potem Polacy czuja sie "oszukani" przez banki bo nie potrafia
        policzyc jak dlugo beda splacac kredyt
      • maga164 Re: To była matura, czy żart? 06.05.10, 20:09
        nie wiem czy widziałeś arkusz, ale do zdania nie była potrzebna "głębsza
        znajomość matematyki" a wymagane 30%... Ciekawe czy chociaż te procenty będą
        potrafili sobie policzyć.
    • emcza To była matura, czy żart? 06.05.10, 17:30
      cały problem z matmą bierze się stąd, że matmy nie można wykuć, tak jak całej
      masy innych przedmiotów. matmę można tylko zrozumieć i nauczyć się posługiwać
      jej mechanizmami. przedmioty humanistyczne da się wykuć i zatrzymać się na
      wyklepanych na pamięć formułkach. różnica pomiędzy umysłami ścisłymi i hmmm...
      humanistycznymi to różnica pomiędzy logicznym do bólu myśleniem i wyklepaniem
      na blachę. a tak nawiasem to przypomnę "matematyka jest królową nauk, a
      wszystkie inne to tylko umiejętności":-)
    • ksantypasokrates To była matura, czy żart? 06.05.10, 18:20
      Po co takie pytanie ? Przeciez wiadomo ,kto rzadzi obecnie i co się w naszym
      kraju dzieje.
      A moze byc niespodzianka , i co wtedy ?

      Krytykowalismy parę lat temu Romana ,za jego ekwilibrystykę z programem
      nauczania i z Maturami.
      Moze cos tam bylo rozsadnego ,ale byla tam niestety wielka Polityka /na miarę
      Romana?.
      A teraz takze jest wielka polityka w wydaniu Tuska /duzy format.

      I co na to powiecie ?
      I co na to" malolaty" , ktorzy niestety mają obecnie prawo wyborcze.
      Wiekszość z tych "malolatow" , nie zalicza sie do orłów a marzenia o studiach
      mają.
      Bo ,co moga robić z srednim wyksztalceniem ?
      W podzięce pojdą na wybory i zagłosują , wiadomo na kogo.
      Nikt ich nie bedzie zmuszal , oni zrobia to w podziece. Bo , Matura to jest
      jednak COŚ w zyciu czlowieka.

      • ar.co Re: To była matura, czy żart? 07.05.10, 10:20
        Masz na myśli te małolaty, które dzięki genialnym pomysłom równie
        genialnego Romana mogły pójść na studia MIMO że nie zdały nawet tej
        matury na poziomie przeciętnego gimnazjum? Bo to jedynie genialny
        Roman wymyślił "amnestię maturalną", i to jedynie w jego czasach
        można było dostać się na studia nawet bez zdanej matury.
    • ninakrakow To była matura, czy żart? 06.05.10, 18:26
      Zanim autor będzie oceniał tegoroczne matury z matematyki, w sposób
      tak krytyczny, powinien sprawdzić u źródła na co tak na prawdę mogło
      pozwolić sobie kuratorium, 20% niezdawalności egzaminu próbnego
      świadczy o tym że treść zadań matematycznych musiała być wręcz
      ułatwiona. Podstawowy poziom matematyki wymagał bazy. Ludziom którzy
      przez ostanie 9 lat podstawówki i gimnazjum uczyli się matematyki
      będąc przeświadczeni że na końcu na maturze jak nie będą chcieli nikt
      nie będzie od nich nic wymagał, a nagle w 2007 pada decyzja o
      obowiązku pisania podstawy z matematyki, a uczniowie takowej nie
      mają.... potrzeba więcej czasu żeby nadrobić czas w którym młodzież
      spychała matematykę na boczny tor. Jeśli by tego wymagać od nich od
      razu, skończyłoby się oblaną maturą większości. Wolimy mieć
      wykształconych maturzystów na niższym poziomie, czy w ogóle połowę
      bez świadectwa dojrzałości?
      • mamula66 Swiadectwo ktore o niczym nie zaswiadcza 06.05.10, 21:39
        Wolimy mieć wykształconych maturzystów na niższym poziomie, czy w
        ogóle połowę bez świadectwa dojrzałości?"

        jezeli swiadectwo o niczym nie zaswiadcza, w szczegolnosci o
        poziomie wyksztalcenia, to ja wole zeby owa polowa byla BEZ
        swiadectwa dojrzalosci.
    • mamula66 Juz od dawna polska szkola wypuszcza polglowkow... 06.05.10, 19:30
      Ja: W EMPIKu, W Warszawie, Ona: Przecudnej pieknosci panienka,
      studentka, co latwo bylo wywnioskowac z rozmowy prowadzonej z
      przystojnym mlodzianem. Dosyc dlugo, zanim mnie zauwazyla

      Ja: Czy macie Panstwo Trylogie Sienkiewicza?
      Ona: stuka w komputer przez niejaki czas. "Czy tytul jest
      prawidlowy?" pyta. Takiej ksiazki w ogole nie ma prosze pana"

      Wczoraj, w TV. Pokazuja przesliczne panienki przed matura z
      polskiego. "Och... Zeby tylko nie bylo o Potopie!" piszczy
      jedna. "Dlaczego?" docieka pan z TV. "Za dlugie" odpowiada szczerze
      panienka.

      Moi koledzy profesorzy z Politechniki Warszawskiej donosza o
      rosnacym z roku na rok procencie maturzystow ktorzy maja klopoty z
      czytaniem i pisaniem. Tak wlasnie wkraczamy w 21 wiek




      • twelvemoons Re: Juz od dawna polska szkola wypuszcza polglowk 06.05.10, 20:07
        mamula66 napisał:

        > Ja: W EMPIKu, W Warszawie, Ona: Przecudnej pieknosci panienka,
        > studentka, co latwo bylo wywnioskowac z rozmowy prowadzonej z
        > przystojnym mlodzianem. Dosyc dlugo, zanim mnie zauwazyla
        >
        > Ja: Czy macie Panstwo Trylogie Sienkiewicza?
        > Ona: stuka w komputer przez niejaki czas. "Czy tytul jest
        > prawidlowy?" pyta. Takiej ksiazki w ogole nie ma prosze pana"


        O Jezu.... umarłam! :DDD
        • zdz.januszkaminski Re: Juz od dawna polska szkola wypuszcza polglowk 07.05.10, 00:32
          twelvemoons napisała:

          > mamula66 napisał:
          >
          > > Ja: W EMPIKu, W Warszawie, Ona: Przecudnej pieknosci panienka,
          > > studentka, co latwo bylo wywnioskowac z rozmowy prowadzonej z
          > > przystojnym mlodzianem. Dosyc dlugo, zanim mnie zauwazyla
          > >
          > > Ja: Czy macie Panstwo Trylogie Sienkiewicza?
          > > Ona: stuka w komputer przez niejaki czas. "Czy tytul jest
          > > prawidlowy?" pyta. Takiej ksiazki w ogole nie ma prosze pana"
          >
          >
          > O Jezu.... umarłam! :DDD

          Kto teraz czyta Trylogie parokrotnie i wie skad jest- "koncz
          Wasc, wstydu oszczedz", "Bar wziety!", dlaczego ktos przezwal sie
          Babinicz? Kto teraz czyta, (rozumiejac!), 40-70 stron w godzine?
          Komputer to dobra rzecz, gdy sie wie gdzie i jak szukac.
          Zdzichu.
          • ar.co Re: Juz od dawna polska szkola wypuszcza polglowk 07.05.10, 10:24
            Teraz nawet na studiach polonistycznych (UJ) znaczna część studentów
            nie czyta Potopu - teoretycznie oczywiście obowiązkowego. Większość
            studentów po polonistyce za parę lat wyląduje w szkołach. I mam
            jakieś dziwne przekonanie, że będą to głównie ci, którzy Potopu nie
            przeczytali.
            • sosjolozka Re: Juz od dawna polska szkola wypuszcza polglowk 07.05.10, 15:10
              ar.co napisała:

              > Teraz nawet na studiach polonistycznych (UJ) znaczna część studentów
              > nie czyta Potopu - teoretycznie oczywiście obowiązkowego. Większość
              > studentów po polonistyce za parę lat wyląduje w szkołach. I mam
              > jakieś dziwne przekonanie, że będą to głównie ci, którzy Potopu nie
              > przeczytali.

              strzez nasz panie przed takimi "intelektualistami", dla ktorych kanon jest
              swietoscia.

              masz racje, nie czytalam potopu :) na filmie tez wytrzymalam moze z 15 minut.
              • tuluz-lotrek Re: Juz od dawna polska szkola wypuszcza polglowk 07.05.10, 15:41
                > > Teraz nawet na studiach polonistycznych (UJ) znaczna część studentów
                > > nie czyta Potopu - teoretycznie oczywiście obowiązkowego. Większość
                > > studentów po polonistyce za parę lat wyląduje w szkołach. I mam
                > > jakieś dziwne przekonanie, że będą to głównie ci, którzy Potopu nie
                > > przeczytali.

                > strzez nasz panie przed takimi "intelektualistami", dla ktorych kanon jest
                > swietoscia.
                > masz racje, nie czytalam potopu :) na filmie tez wytrzymalam moze z 15 minut.

                Kanon nie jest swietoscia - jest pewna podstawa. Gdybys poszla do szkoly uczyc
                dzieci polskiego, to bylby pewien klopot - bo musialabys na tempo nadrobic te
                zaleglosc lekturowa, zeby nie odstawac wiedza od swoich uczniow. Natomiast calej
                otoczki kulturowej zwiazanej z Trylogia Sienkiewicza juz bys nie zdazyla
                przyswoic, wiec ciezko byloby Ci cos z tego przekazac dzieciom. I jesli
                nieborakom trafilaby sie na maturze potrzeba wyjasnienia np., jaki stosunek mial
                Gombrowicz do polskosci chowanej na Sienkiewiczu, to ani be, ani me. Zeby
                Sienkiewicza nie lubic, tez trzeba go znac, chocby w pewnym podstawowym
                zakresie. Ale spokojna glowa, Twoi hipotetyczni przyszli uczniowie tez
                Sienkiewicza nie przeczytaja, ani zreszta niczego innego.
                • aegis_of_heart Prawda. 07.05.10, 18:16
                  Tyrady o "złym kanonie" w kontekście nauczycieli języka polskiego są w co
                  najmniej złym tonie. Może pani zaproponuje, by nauczyciel polskiego porzucił
                  także gramatykę i ortografię jako przeżytki patriarchatu, a wszelką lekturę
                  zastąpił ekranizacją lub tzw. brykiem. :]

                  Istnieje zasadnicza różnica między świadomym wyborem i indywidualnym programem
                  nauczania a intelektualnym wygodnictwem. To pierwsze oznacza, że należy od
                  siebie wymagać więcej - nie mniej.
    • tomek_militariusz To była matura, czy żart? 06.05.10, 22:09
      www.youtube.com/watch?v=eFFFz9cecL8
      Ta Babcia i jej kura co pitoli głodne kanary na pewno już wie bo przewiduje
      przyszłość i wróży z patyków :|
    • maj16 A jak wygląda matura na Zachodzie? 06.05.10, 22:57
      Typowo polskie marudzenie odbywa się na tym forum. Typowo polskie
      zarozumialstwo - większość z Was to alfa i omega znająca się na wszystkim.
      Świetnie wiecie co szwankuje w systemie oświaty. Będąc na miejscu ministra EN
      bez problemu przeprowadzilibyście uzdrawiające reformy. Zadania z matematyki
      30 lat po ukończeniu liceum to dla Was bułka z masłem.
      Jesteście tak zachwyceni sobą i własnym intelektem, że wkurza Was iż jacyś
      niedouczeni maturzyści zapełnią mury wyższych uczelni. Bo typowa polska
      filozofia nie polega na ułatwianiu ludziom życia, na przyjaznym podejściu do
      drugiego człowieka. Polega na dokopaniu, wyszydzeniu, utrudnieniu, budowaniu
      twierdz. I to nudne: "kiedyś to były trudne matury"... I co z tego?

      Mnie ciekawi jak wygląda sprawa matur na Zachodzie. Czy jest bardzo trudna do
      zdania, czy jest tylko dla intelektualnych elit? Czy programy nauczania są
      przeładowane? Czy uczniowie muszą się uczyć wszystkich przedmiotów "po równo"?
      Czy mają, tak jak u nas, zadawane w dużej ilości prace domowe?
      Może ktoś zna odpowiedź na te pytania?
      • twiej Re: A jak wygląda matura na Zachodzie? 06.05.10, 23:40
        > Bo typowa polska
        > filozofia nie polega na ułatwianiu ludziom życia, na przyjaznym
        podejściu do
        > drugiego człowieka. Polega na dokopaniu, wyszydzeniu, utrudnieniu,
        budowaniu
        > twierdz.

        A konkretnie to o co chodzi? Na czym ma polegać to "ułatwianie"? Na
        intelektualnej pauperyzacji egzaminu maturalnego? Szczytowym
        punktem "ułatwiania" była tzw. amnestia maturalna ministra
        Giertycha, czyli rozdawanie matur właściwie każdemu kto chiał.
        Równie dobrze można uznać, żeby taki egzamin po prostu całkowicie
        skasować. To nic by nie zmieniło w stosunku do aktualnego stanu. Ale
        przecież ładniej wygląda w statystykach liczba zdanych matur niż
        brak takiej liczby w ogóle.

        W tym ułatwianiu można by pójść jeszcze dalej i wydawać na przykład
        tytuły inżynierskie każdemu kto chce. Albo papiery lekarskie. Jak
        ułatwiać to ułatwiać, po co trudne egzaminy?

        Co złego widzisz w pracach domowych? Praca domowa to ćwiczenie
        materiału, który uczeń poznał w szkole. Oczywiście uczeń woli, by
        wiedza wchodziła do głowy sama bez jakiejkolwiek pracy, uczeń
        oczekuje, że nauczyciel wytłumaczy na lekcji, zrobi 2-3 przykłady i
        on od razu będzie wszystko umiał, dalsze ćwiczenia nie są mu
        potrzebne. O, na przykład na lekcji angielskiego nauczyciel poda
        znaczenie nowo poznanych słówek z czytanki i Jaś od razu będzie je
        znał wszystkie na pamięć, prawda? I będzie je pamiętał także 3
        godziny później, po lekcji muzyki, fizyki i wuefie.

        Zadziwia mnie używanie słowa-wytrycha "Zachód". Nie wiem jak
        na "Zachodzie" jest w tym zakresie. Wyrośnij z takiego zapatrzenia
        na "Zachód". Zacznij mysleć.

        A jeśli chodzi o to co bym zrobił na miejscu ministra edukacji to w
        pierwszej kolejności przywróciłbym stan sprzed reformy z czasów
        rządu Buzka. Czyli skasowałbym gimnazja, przywrócił 8-letnie
        podstawówki i 4-letnie licea. Niestety to spowodowałoby spory
        przejściowy bałagan, podobny do tego z czasów ówczesnej reformy, ale
        ostatecznie skutki powinny być pozytywne. Im wcześnij ktoś to zrobi
        tym lepiej. Czas ucieka.
        • agus09 Re: A jak wygląda matura na Zachodzie? 07.05.10, 00:22
          Ja też uważam, że powinno się wrócić do poprzedniego systemu.
          Czytając wasze wypowiedzi przypomnialy mi się lekcje matematyki,
          kiedy byłam w liceum.Na lekcjach nauczyciel opowiadal nam o
          polityce, o swoim życiu prywatnym itp. materaial każdy musiał sam
          przerobić w domu, kogo nie bylo stać na korepytycje ciężko bylo zdać
          z klasy do klasy a co mówić o maturze. Matura jest taka jaki poziom
          wiedzy młodzieży.Mialam okaję ostatnio się przekonać.
          • maj16 Re: A jak wygląda matura na Zachodzie? 07.05.10, 01:02
            twej, nie sprowadzaj mojej wypowiedzi do skrajności. Ułatwianie i
            przyjazne podejście do ucznia nie polega na rozdawaniu matur każdemu kto jej
            zapragnie! Matura jest powszechnym egzaminem dla licealistów i ma po prostu
            SPRAWDZAĆ ich PODSTAWOWĄ wiedzę. Nie powinna być bardzo trudna i najeżona
            pułapkami. Dla uczniów bardziej ambitnych wymyślono coś takiego, jak matura
            rozszerzona, gdzie mogą się popisać głębią swego intelektu.

            O Zachodzie wspominam, bo często słyszałam głosy zachwytu nad systemem edukacji
            w Skandynawii, szczególnie w Finlandii. Jeśli tam system się sprawdził, to czemu
            nie spróbować przenieść go do Polski?
            Podobno w Europie Zachodniej dzieciaki nie są tez tak obciążone pracami domowymi
            jak u nas. W Polsce co chwilę trzeba pisać jakieś bzdurne referaty, kuć na
            pamięć nazwy żyjątek (biologia), właściwości poszczególnych kwasów, zasad, soli
            (chemia), pakować do głowy rzeczy, które od razu wylatują. Mało czasu poświęca
            się na wykorzystanie wiedzy w praktyce (zadania matematyczne, reakcje chemiczne
            itp.).
            Jak to jest, że Polacy, którzy mają o wiele bardziej napakowaną głowę różnymi
            informacjami, są w szkołach bardziej zawalani pracami domowymi niż ich zachodni
            rówieśnicy, nie dostają w przyszłości Nobla w dziedzinie nauki? A niedouczony
            Zachód jednak tak nagradzanych naukowców posiada?
            Na szczęście możemy pochwalić się znakomitymi informatykami:)

            twej, agus09, nie uważam, że należy wrócić do systemu podstawówka -
            liceum. To nie rozwiąże problemów.
            Jeśli już uważacie, że matura nie jest dla wszystkich, lepiej byłoby np. po
            piątej klasie podstawówki zdolniejszą młodzież kierować do liceum, a tą z innymi
            (nie znaczy gorszymi) ambicjami do zawodówek. Taki mnie więcej system obowiązuje
            w Niemczech.
            • twiej Re: A jak wygląda matura na Zachodzie? 07.05.10, 10:21
              > Jak to jest, że Polacy, którzy mają o wiele bardziej napakowaną
              głowę różnymi
              > informacjami, są w szkołach bardziej zawalani pracami domowymi niż
              ich zachodni
              > rówieśnicy, nie dostają w przyszłości Nobla w dziedzinie nauki? A
              niedouczony
              > Zachód jednak tak nagradzanych naukowców posiada?

              Polscy naukowcy doceniani są dopiero, gdy podejmą pracę w
              *renomowanych* zagranicznych instytutach. Takich w Polsce nie ma, a
              tylko takie dysponują takimi funduszami na badania, dające sanse na
              duże osiągnięcia. (Warto na przykład sprawdzić co się stało z
              niektórymi naukowcami wyrzuconymi z Polski w 1968.)

              Twierdzisz, żeby wzorować się na zachodnich standardach. A czemu nie
              rosyjskich czy chińskich. Ci też mają olbrzymie osiągnecia naukowe.
      • cornerek Re: A jak wygląda matura na Zachodzie? 07.05.10, 00:29
        A uważasz, że rozwiązanie tych zadań 30 lat po ukończeniu liceum to
        taka wielka trudność, skoro piszesz o tym z takim sarkazmem?

        Masz rację - trochę denerwuje mnie to, że tak mnóstwo studentów
        zapełnia mury wyższych uczelni. Bo tracą na tym wszyscy: naprawdę
        zdolnym studentom KOSZMARNIE zaniża to poziom. A mniej zdolni nigdy
        nie będą naprawdę dobrzy w tym, co studiują i nigdy nie podejmą
        pracy zgodej ze swoim kierunkiem. Ile to już mamy sprzedawców z
        tytułem magistra zarządzania?

        Nigdy nie zrozumiem dlaczego zrobiono taką wielką reformę
        szkolnictwa wtedy. Gdybym wtedy był Ministrem Edukacji,
        wprowadziłbym tylko standaryzowany egzamin po podstawówce i
        standaryzowaną maturę. I tyle!

        Myślę, że teraz nikt nie zlikwiduje gimnazjów. Zbyt wiele miliardów
        zostało w nie wpakowanych. Poza tym niektórzy dyrektorzy potrafią
        całkiem nieźle zarządzać taką placówką i z korzyścią dla młodzieży.
        • maj16 Re: A jak wygląda matura na Zachodzie? 07.05.10, 01:18
          > Masz rację - trochę denerwuje mnie to, że tak mnóstwo studentów
          > zapełnia mury wyższych uczelni. Bo tracą na tym wszyscy: naprawdę
          > zdolnym studentom KOSZMARNIE zaniża to poziom. A mniej zdolni nigdy
          > nie będą naprawdę dobrzy w tym, co studiują i nigdy nie podejmą
          > pracy zgodej ze swoim kierunkiem. Ile to już mamy sprzedawców z
          > tytułem magistra zarządzania?

          Słaby student i tak szybko wyleci z uczelni, no chyba, że jest to słaba uczelnia.

          Zdolni studiują tylko w dobrych renomowanych uczelniach, więc mała szansa by napotkali tam niedouczonego kolegę, który "pociągnie ich w dół".

          Naprawdę, nie czuję się obrażona, że sprzedawcy są magistrami - niektórzy z nich zrobią z tego tytułu dobry użytek - może sami otworzą prosperującą firmę:)

          Cieszy mnie szeroki dostęp do liceów i studiów, cieszy mnie łatwa matura. Nawet jeśli magister magistrowi nierówny...
          • mary_ann Re: A jak wygląda matura na Zachodzie? 07.05.10, 08:42
            maj16 napisała:

            >
            >
            > Słaby student i tak szybko wyleci z uczelni, no chyba, że jest to słaba uczelni
            > a.


            Jako wykładowca renomowanej państwowej uczelni uśmiałam się do łez. Spróbuj
            doprowadzić do wywalenia słabego studenta.
            Niezliczona liczba "warunków", egzaminy komisyjne, powtarzanie roku, urlopy
            dziekańskie i zdrowotne - droga przez mękę.
            • maj16 Re: A jak wygląda matura na Zachodzie? 07.05.10, 09:21
              > Jako wykładowca renomowanej państwowej uczelni uśmiałam się do łez. Spróbuj
              > doprowadzić do wywalenia słabego studenta.
              > Niezliczona liczba "warunków", egzaminy komisyjne, powtarzanie roku, urlopy
              > dziekańskie i zdrowotne - droga przez mękę.


              To po co przyjmujecie słabych maturzystów? Skoro uczelnia jest renomowana,
              wnioskuję, że kandydatów na jedno miejsce jest co najmniej kilku - jest więc z
              kogo wybierać.
              • twiej Re: A jak wygląda matura na Zachodzie? 07.05.10, 10:14
                W Polsce nie ma renomowanych szkół wyższych. Najlepsza polska szkoła
                jest gdzieś w okolicy 300 pozycji w rankingach szkół wyższych na
                świecie.
                • aegis_of_heart Smutna prawda o polskiej edukacji. 07.05.10, 14:34
                  > W Polsce nie ma renomowanych szkół wyższych. Najlepsza polska szkoła
                  > jest gdzieś w okolicy 300 pozycji w rankingach szkół wyższych na
                  > świecie.

                  Niestety, Powodem jest m.in. to, że w Polsce:
                  1) nie trzeba
                  2) jeśli trzeba, to często znosić głupoty wymyślone przez psychopatę na
                  nieusuwalnym stanowisku.

                  Razu pewnego miałem okazję poznać od wewnątrz prestiżową business school (MBA) w
                  Stanach. Tam student (ciężko bulący za studia) np. musi nauczyć się statystyki.
                  Jeśli student nie chce nauczyć się statystyki, to studentowi dziękujemy, bo mamy
                  innych chętnych a nasz prestiż jest więcej wart o tego czy owego studenta.

                  W Polsce niestety działa to inaczej.
                  • tuluz-lotrek Re: Smutna prawda o polskiej edukacji. 07.05.10, 14:51
                    No tak, ale na Zachodzie nikomu nie przyjdzie do glowy mylic elitarnosci z
                    powszechnoscia, dlatego Cambridge, francuskie Grand Ecole czy amerykanskie Ivy
                    League nie musza przyjmowac studentow masowo tylko po to, by usprawiedlic swoje
                    istnienie (ciekawie jest porownac proporcje kadry naukowej do studentow tam i na
                    polskich uczelniach). A u nas, jak juz ministerstwo sypnie eurogroszem na
                    "studia zamawiane", to wymaga przyjecia wielu dodatkowych studentow, co w
                    zasadzie gwarantuje obnizenie poziomu zajec (bo tylu dobrych studentow czesto w
                    calej Polsce sie nie znajdzie).
              • tuluz-lotrek Re: A jak wygląda matura na Zachodzie? 07.05.10, 10:17
                To, niestety, nieprawda. Na wiekszosc dobrych kierunkow scislych w Polsce jest w
                tej chwili mniej kandydatow niz miejsc, co ma bezposredni zwiazek z fatalna
                jakoscia edukacji matematycznej. W dodatku nawet ci kandydaci w duzej czesci nie
                nadaja sie do studiowania. A uczelnia nie moze pozwolic sobie na znaczne
                zmniejszenie naboru, bo ze studentow zyje (tzn. system finansowania wymusilby
                zwolnienie podobnego - a nawet wiekszego, bo koszty lokalowe nie zaleza tak
                scisle od liczebnosci grup - odsetka pracownikow uczelni, spadlby prestiz w
                rankingach etc.). Mozna by powolac jedna elitarna uczelnie (i w niej uczyc tak,
                jak uczylo sie przed dwadziestu laty), a w pozostalych zostawic wszystko tak,
                jak jest. Byc moze za kilka lat to bedzie ostatnia szansa na ratowanie
                szkolictwa wyzszego, bo proces psucia kadr i tam, ze zrozumialym opoznieniem,
                postepuje.
          • lulu_oi Re: A jak wygląda matura na Zachodzie? 07.05.10, 10:01
            Pani chyba nie mieszka w Polsce i dawno tu nie była.

            > Słaby student i tak szybko wyleci z uczelni, no chyba, że jest to
            słaba uczelni
            > a.

            Nie wyleci, bo w polskich uczelniach publiczych (a to najlepsze,
            jakie mamy) "pieniądze idą za studentem". Jeśli uczelnia wyrzuca
            słabych studentów pozbywa się środków na prowadzenie badań. Obniża
            więc poziom wymagań - tak, żeby przepchnąć większość słabeuszy.


            > Zdolni studiują tylko w dobrych renomowanych uczelniach, więc mała
            szansa by na
            > potkali tam niedouczonego kolegę, który "pociągnie ich w dół".

            ??? Jak wyżej, pani ma chyba mały kontakt z polska rzeczywistością.
            Tu nie ma renonowanych uniwersytetów, są dobre - publiczne, i
            pseudouczelnie - większość prywatnych. Żeby dostać się na te drugie
            wystarczy zdać maturę (poziom niegdysiejszej ósmej klasy
            podstawówki), a potem płacić czesne.

            > Cieszy mnie szeroki dostęp do liceów i studiów, cieszy mnie łatwa
            matura. Nawet
            > jeśli magister magistrowi nierówny...

            No właśnie w świetle prawa równy, to ten sam dyplom. Najbardziej
            cierpią na tym ludzie zdolni, którzy męczą się przez pięć lat z
            bardzo przeciętnymi kolegami ucząc się bardzo podstawowych rzeczy
            (zajecia z pisania cv, listu i innych krótkich form na pierwszym
            roku studiów humanistycznych - autentyk, zajęcia wprowadzono, bo
            nowi maturzyści nie byli w stanie sporządzać pisemnych prac domowych)


            > Naprawdę, nie czuję się obrażona, że sprzedawcy są magistrami -
            niektórzy z nic
            > h zrobią z tego tytułu dobry użytek - może sami otworzą
            prosperującą firmę:)

            Żeby otworzyć dobrze prosperującą firmę, nie trzeba mieć
            magisterium. Nie trzeba mieć nawet matury.

            Ma pani zupełnie inne przekonanie o tym, jaki poziom powinien
            obowiązywać na studiach wyższych, i czym one w istocie być powinny.

            Wiekszość wykładowców uważa, że uniwersytet to nie wyższa zawodówka,
            a magisterium to nie dyplom ukończenia kursu pomaturalnego.
            Absolwent studiów wyższych powinien mieć szeroką wiedzę ogólną w
            zakresie swojego przedmiotu i średni poziom ogólnej wiedzy o
            świecie. Podstawową wiedzę zdobywa sie w podstawówce i tylko ona
            (dziś podzielona na p.+gimnazjum) jest obowiązkowa. Człowiek
            starannie wykształcony (jak się dawniej mówiło), z wyższym
            wykształceniem, potrafi myśleć perspektywicznie, widzieć rzeczy w
            szczególe i w szerszym kontekście, dostrzegać analogie - nie tylko
            pozorne, ale też realne, nie jest zewnątrzsterowalny i trudniej nim
            manipulować.

            Pani natomiast proponuje model wyksztalcenia, gdzie na wczesnym
            poziomie następuje profesjonalizacja, a absolwent staje się
            wyrobnikiem, sprawnym wykonawcą zadań. Ma bardzo duża wiedzę w
            zakresie swojej specjalności, ale jest mało elastyczny, trudno jest
            mu się przekwalifikować.

            Ten drugi model jest oczywiście zachodnioeuropejski, a w każdym
            razie anglosaski. W Polsce cały czas pewną siłę głosu ma
            inteligencja, kultywująca tradycje oświeceniowe. I ja w tym
            pluralizmie widzę wartość.

            Jeszcze na marginesie: upowszechnianie wykształcenia (które u nas
            odbywa się przez zaniżanie poziomu ksztalcenia, nie przez
            podnoszenie poziomu uczniów) premiuje ludzi przecietnych, ustanawia
            nowe, niższe standardy, każe redefiniować słowo "wykształcony" -
            proszę się nie dziwić, ze ludzie się burzą.
            • aegis_of_heart Bardzo dobrze napisane. 07.05.10, 14:44
              Dodać należy, że nawet model anglosaski premiuje pewną naukę wiedzy ogólnej (tę
              funkcję pełni bachelorate gdzie ma się nadrobić zapóźnienia z high school i
              wyprowadzić delikwenta na człowieka).

              Studia specjalizacyjne są prędkie, drogie, intensywne i dla nielicznych:
              profesjonalistów (w tym wolnych zawodów) oraz ludzi nauki (tytuły MA, MSc, PhD
              ale i zawodowe typu Master of Business Administration, Prawa, medycyna i
              stomatologia itp.). Warto wiedzieć, że MA nie jest dla każdego - to raczej
              pierwszy stopień do świata nauki, ew. spełnienie jakichś osobistych (i drogich)
              ambicji. Gros ludzi tego "Master of" nie potrzebuje i nie zdobywa.

              Model wdrażany obecnie w Polsce stara się łączyć najgorsze cechy modelu
              kontynentalnego i anglosaskiego (który wcale taki najgorszy nie jest).
    • mdro Re: To była matura, czy żart? 07.05.10, 00:59
      Z wyjątkiem dosłownie kilku zadań poziom podstawowy to był poziom
      końca 8 klasy dawnej podstawówki, takiej z lat 80. Ale nie ma się co
      dziwić, jeśli program matematyki w gimnazjum (dalej jeszcze moje
      dzieci nie doszły, więc nie wiem) wygląda tak, jak wygląda.
      • maj16 "Odchudzanie" programów - to jest to:) 07.05.10, 01:30
        I bardzo dobrze, że tak program z matematyki wygląda. Ufam minister Hall (w
        końcu jest matematyczką, więc wie co robi). Ważne by dzieciaki dobrze posiadły
        podstawowe umiejętności. Odchudziłabym jeszcze biologię i chemię. W końcu
        reforma ucina stary program, który wymagał by w każdym przedmiocie mieć niemal
        profesorską wiedzę. Niech uczniowie mają czas na rozwijanie swoich pasji. Jeśli
        ktoś lubi matematykę, niech ma na nią czas - niekoniecznie musi wtedy
        szczegółowo zgłębiać budowę komórek, tkanek, pajęczaków, płazów, gadów itp.
        • tuor Re: "Odchudzanie" programów - to jest to:) 07.05.10, 08:15
          Może i nie musi, ale powinien. Ja od początku podstawówki wiedziałem, że zajmę
          się w przyszłości przedmiotami ścisłymi, a mimo to z nie mniejszym zapałem
          zdobywałem wiedzę z pozostałych dziedzin. Efekt jest taki, że gdy, już jako mgr
          inż. fizyki, rozmawiałem ostatnio z kolegą historykiem (nie takim od siedmiu
          boleści, ale prawdziwym pasjonatem), stwierdził on, że wreszcie miał z kim sobie
          sensownie podyskutować. Da się znać dobrze (nie mówię, że rewelacyjnie) wiele
          przedmiotów. Aha, ja wcale nie uważam, że jestem świetny i najlepszy. Znam wielu
          lepszych niż ja.

          A jeszcze zadam takie pytanie: dlaczego nauczyciele geografii czy biologii
          mówią, że najprzyjemniej pracuje im się z klasami mat-fiz? Dlaczego mój historyk
          z liceum mówił mi, już po skończeniu przeze mnie szkoły, że jak idzie do klasy
          innej niż mat-fiz to ma ochotę zaprzeć się rękami i nogami i powiedzieć, że nie
          pójdzie?
          • maj16 Re: "Odchudzanie" programów - to jest to:) 07.05.10, 08:57
            No tak, tylko czy to oznacza, że matura i studia są jedynie dla tych z klas mat-fiz?
            Czy pasjonowanie się różnymi przedmiotami musi koniecznie oznaczać pisanie jałowych referatów, wkuwanie pojęć, które niczego nie wnoszą, a zabierają czas?
            Wiem co mówię, bo mój syn to również taki człowiek renesansu. Zdaje maturę rozszerzoną z przedmiotów ścisłych, ale też z historii, geografii, WOS. I nieraz wkurzało mnie gdy marnował czas przez konieczność zrobienia nic nie wnoszącej pracy domowej. Jeśli ktoś chce się rozwijać, to i tak będzie się uczył bez przymusowego pisania elaboratów czy jałowego kucia.

            Jestem po prostu za utrzymaniem szerokiego dostępu do średniego wykształcenia. Niech obok maturzystów wszechstronnie rozwiniętych, zdających egzaminy na poziomie rozszerzonym, istnieją ci, którzy opanowali program "minimum", czyli ten "odchudzony".
        • lulu_oi Re: "Odchudzanie" programów - to jest to:) 07.05.10, 08:34
          Pani jest z Tajnego Związku Cofaczy Kultury?

          Wąskie wykształcenie kierunkowe i umiejętność posługiwania się nożem
          i widelcem mają stanowić całą kulturę nowych maturzystów?
    • maj16 Cieśliński chyba też żartuje 07.05.10, 08:30
      Z jednej strony uzasadnia dlaczego zdecydowano się na łatwą maturę:

      "Cel tej matury był jeden: oswoić z nią uczniów, rodziców, nauczycieli i
      polityków, absolutnie do niej nie zniechęcić, nikogo nie rozczarować. Tak,
      zapewne chodziło o to, by ogłosić sukces - w imię długoplanowych,
      strategicznych celów."


      Z drugiej strony uznaje, że oswajanie narodu z matematyką jest równoznaczne z
      samozadowoleniem i spoczęciem na laurach:

      "Ale jakich celów? Może były obawy, że po wielkiej klapie matematyka znowu
      opuściłaby listę obowiązkowych przedmiotów na maturze? Może CKE zdaje się
      wierzyć, że sama obecność matematyki na maturze, niezależnie w jakiej formie,
      jest dobrem samym w sobie. Będzie mobilizować uczniów i nauczycieli, i koniec
      końców przyczyni się do tego, że w społeczeństwie wzrośnie poziom
      matematycznego wykształcenia, tak potrzebnego Polsce, by nie została w ogonie
      we współczesnego wyścigu cywilizacyjnego.

      Obawiam się jednak, że w takiej formie ta matura przyczyni się tylko do tego,
      że wejdziemy na szczyty samozadowolenia. Będziemy się łudzili, że wszystko
      jest dobrze. A nie jest. Jak jednak mamy postawić właściwą diagnozę, kiedy
      sprawdzian - który właśnie do tego powinien służyć - zamienia się w farsę?


      Pierwsza po latach obowiązkowa matura z matematyki, nie wiadomo jakie zadania
      czekają maturzystów w przyszłych latach, ale Cieśliński już wieszczy klęskę.

      Kosztem wysiłku tysięcy ludzi - egzaminatorów, szkół, uczniów -
      ufundowaliśmy sobie test, który niczego nie sprawdza, niczego nie pokazuje. O
      przepraszam, pokazuje - że z matematyką w szkole jest wciąż źle, bardzo źle.
      Ale to już przecież wiedzieliśmy. Po co więc to całe przedstawienie?


      Czyli lekarstwem na niski poziom nauczania matematyki w szkole miała być
      matura, której nie zdałoby 30% licealistów?

      Niby Cieśliński rozumie dlaczego CKE zdecydowało się na łatwe zadania, z
      drugiej ma pretensje, że komisja egzaminacyjna nie zdecydowała się na choć
      malutki pogrom.
      Przecież o tym, że matematyka będzie obowiązkowym egzaminem wiadomo dopiero
      od paru lat
      . Jestem pełna uznania dla układających zadania, że dali szansę
      również tym najsłabszym, którzy wcześniej nie brali pod uwagę wariantu z
      obowiązkową maturą z tego przedmiotu. Cieszy mnie ludzkie podejście CKE do
      tegorocznych maturzystów. To bardzo dobry sygnał w kraju gdzie stopień
      wzajemnego zaufania jest skandalicznie niski, gdzie każdy podejrzewa każdego o
      zastawianie pułapek, gdzie wielu czyha na potknięcie innych.

      Bicie na alarm w pierwszym roku obowiązkowej matury z matematyki jest zwykłym
      falstartem.



      • przekorny_plus Re: Cieśliński chyba też żartuje 07.05.10, 09:49
        Zadania łatwe to chyba nie to samo, co zadania z matematycznym myśleniem
        mające mało wspólnego. Prawda? Egzamin to nie gra o milion!
    • a_rafal_na_to po co są odpowiedzi do wyboru? 07.05.10, 09:15
      Przeciez jak jest rownanie, to jezeli sa 4 odpowiedzi to nie trzeba go nawet
      umiec rozwiazac, bo wystarczy podstawienie.
      Wydaje mi sie ze takie zadania jak były, ale bez odpowiedzi byłyby dosyc
      dobrym sprawdzianem wiedzy. Nie trzeba było umiec na pamiec praktycznie nic.
      Oczywiscie mowie o poziomie podstawowym, ktorego najbardziej boja się
      "humaniści".
    • framberg Myli się pan 07.05.10, 09:47
      To rzeczywisty poziom. Ostatnio dyskutuje się zniesienie pisania prac
      licencjackich. Prace magisterskie w większości przestały być naukowe a stały
      się dyplomowymi. Sami naukowcy zaczynają mieć wątpliwości czy stopień magistra
      jest, czy nie jest, pierwszym stopniem naukowym.
      Standard postępowania jest taki: nie uczy się - nie umieją - zaniża się wymogi.
      Opisana matura odpowiada poziomowi dzisiejszych maturzystów. Nie tylko z
      matematyki.
    • wlserwis muszą zdać, bo się notowania komorowskiemu popsują 07.05.10, 11:31
      hehehe :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka