ekoobywatel 07.05.10, 09:47 A pędzące króliki rozapanoszyły się nawet już w rządzie - klik Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ekoobywatel Potrzebny jest euro-program naprawczy 09.05.10, 10:16 Wielokrotnie artykułowałem na różnych forach w Internecie i w prasie potrzebę implementacji unijnych zasad systemowych do polskiej gospodarki odpadami komunalnymi – ale dla tych którzy być może pierwszy raz czytają o tych sprawach - kolejny raz przedstawiam diagnozę i zarys programu naprawczego. POLSKA GOSPODARKA ODPADAMI DOMOWYMI JEST BARDZO CHORA - W STOPNIU ZAGRAŻAJĄCYM ZDROWIU CAŁEJ RZECZPOSPOLITEJ. JEŚLI NIE ZACZNIEMY WDRAŻAĆ EURO-PROGRAMU NAPRAWCZEGO – NARAZIMY SIĘ NA UNIJNE SANKCJE FINANSOWE, KTÓRE BĘDĄ BOLESNE DLA BUDŻETU I PRESTIŻU RZECZPOSPOLITEJ. Terapię leczniczą trzeba zacząć od opłaty za usuwanie odpadów domowych. W Unii Europejskiej płaci ryczałtowo każda rodzina do administracji gminnej, która jest obowiązana odebrać wszelkie odpady domowe i wyposażyć posesję w wystarczające i znormalizowane pojemniki. Gmina nie musi do tego tworzyć własnych firm – w Unii Europejskiej z reguły czynności związane z usuwaniem i zagospodarowaniem odpadów wykonują firmy wybrane w drodze przetargów, którym gmina – a nie obywatel - płaci za te usługi. Śmieszny jest argument przeciwników europeizacji polskiego systemu – że przyjęcie unijnych zasad systemowych będzie oznaczało potrzebę tworzenia gminnych zakładów. Zryczałtowana opłata musi też starczyć na opłacenie kosztów selektywnej zbiórki, KTÓRA WBREW PROPAGANDOWYM HASŁOM NIE JEST „CZYSTYM ZYSKIEM”, ALE OBYWATELSKIM I CYWILIZACYJNYM OBOWIĄZKIEM. W Polsce na każde wydane 100 zł na organizację i obsługę systemu selektywnej zbiórki odpadów – sprzedaż wysegregowanych frakcji zwraca co najwyżej 25 zł. W Unii Europejskiej ten deficyt (a nie jakiś propagandowy „czysty zysk”) jest mniejszy, bo efektywność selektywnej zbiórki jest wyższa, więc jest więcej przychodów ze sprzedaży surowców (ale nigdy nie są to zyski!). Koszt selektywnej zbiórki jest pokrywany z opłat, które są powszechnie wnoszone do administracji samorządowej, a ta opłaca wszelkie koszty związane z całokształtem gospodarki odpadami domowymi. Nie jest więc potrzebna żadna umowa, która określa ilość i wielkość pojemników. Obywatele z mocy prawa muszą wnosić opłaty za usuwanie odpadów tak jak za prąd lub gaz. Jeśli odpady nie mieszczą się w pojemnikach, gmina jest obowiązana skorygować ewentualnie liczbę i wielkość pojemników na tej posesji, a firma wywozowa musi bez dodatkowej opłaty odebrać odpady z tej posesji w ramach opłaty zryczałtowanej, choćby nie mieściły się w podstawionych przez administrację gminną pojemnikach). Nikt nie oskarża o „nadmierną produkcję śmieci” tak jak u nas ze skutkami w postaci dzikich wysypisk – po prostu zryczałtowana opłata i obowiązek usunięcia na koszt gminy odpadów domowych zlikwidowała pojęcie „dzikie wysypisko”. Gdyby w UE było tak jak jest w Polsce, tam też mieszkańcy tworzyliby dla „oszczędności” w opłatach dzikie wysypiska i ryzykowaliby zdrowiem swoich rodzin paląc odpady w domowych piecach… Taki system opłat i przeniesienie własności wyniesionych odpadów domowych na gminę powoduje, że nikt nawet nie myśli o usuwaniu odpadów „w krzaki”, czy też o podtruwaniu bliźnich poprzez spalanie odpadów w domowych piecach. Kiedy usunie się przyczyny systemowe powstawania dzikich wysypisk – niepotrzebne są nawoływania do częstszych kontroli i zwiększania liczby strażników miejskich. Prewencja jest zawsze lepsza i tańsza od leczenia… Dzięki takiemu systemowi są już kraje w których na składowiska trafia jedynie 3 procent odpadów, reszta jest zagospodarowywana. U nas – mimo przystąpienia 5 lat temu do Unii Europejskiej – około 95% odpadów ląduje na składowiskach - w tym również na "dzikich wysypiskach"… Kuriozalne jest również i to, że dziewięć lat po podpisaniu unijnych zobowiązań przedakcesyjnych określając statystyki trzeba używać słowo „około” – bowiem przez te lata nawet tnie udało się stworzyć wiarygodnego systemu bilansowania i rejestracji ilości strumieni odpadów bytowych na terenie gmin… Nie mamy więc żadnych okoliczności łagodzących aby oczekiwać na to, że Komisja Europejska będzie wyrozumiała na koniec grudnia 2010 roku gdy zacznie się weryfikacja wykonania unijnych zobowiązań przedakcesyjnych z 2001 roku… DZIKIE WYSYPISKA STAŁY SIĘ NASZĄ KLĘSKĄ NARODOWĄ I WSTYDLIWĄ WIZYTÓWKĄ ODSŁANIAJĄCĄ BRAK WŁAŚCIWYCH ZASAD ORGANIZACJI I LOGISTYKI... O potrzebie segregacji odpadów domowych – polski telewidz dopiero teraz – na kilkanaście miesięcy przed unijnym ostatecznym terminem dowiaduje się, że grzechem jest brak selektywnego gromadzenia odpadów domowych… Za mało mówi się i pisze o tym, że mimo sześcioletniej już obecności Polski w Unii Europejskiej – w ochronie środowiska były to lata w dużej mierze obarczone grzechem zaniedbań i zaniechań… Rezultaty Unii Europejskiej w zakresie skuteczności ochrony środowiska są jednym z największych osiągnięć tej Wspólnoty. To nie w Polsce, ale właśnie w rzekach krajów unijnych, powróciły ryby łososiowate wymagające bardzo czystej wody… W Polsce środowiska przedsiębiorców prywatnych, które już dwukrotnie dzięki skutecznemu (kosztownemu) lobbingowi ,,zadbały’’ o to, aby Sejm odrzucił ,,europejskie’’ reformy w tej dziedzinie, starannie tuszują prawdziwy powód katastrofalnego stanu - a więc zaniechanie reform systemowych gospodarki odpadami komunalnymi. TO WŁAŚNIE CENTRUM RZĄDOWE NIE WYPEŁNIA SWOJEJ ROLI PORZĄDKUJĄCEJ NIE DAJĄC ODPOWIEDNICH INSTRUMENTÓW I NARZĘDZI PRAWNO-ORGANIZACYJNO- LOGISTYCZNYCH LOKALNYM ADMINISTRACJOM SAMORZĄDOWYM. MUSI WRESZCIE DOJŚĆ DO ŚWIADOMOŚCI WIELU OSÓB I INSTYTUCJI FAKT, ŻE JAKIEKOLWIEK WYZNACZANIE KOLEJNYCH "GÓR DO ZDOBYCIA" W KRAJOWYM PLANIE GOSPODARKI ODPADAMI, BEZ RZETELNEGO UZDROWIENIA PODSTAW ORGANIZACYJNO- LOGISTYCZNYCH SYSTEMU GMINNEGO, SKAZUJE PONOWNIE KRAJOWY PLAN GOSPODARKI ODPADAMI NA MIANO "KSIĘŻYCOWEGO DOKUMENTU" - TAK JAK STAŁO SIĘ TO Z POPRZEDNIM KRAJOWYM PLANEM GOSPODARKI ODPADAMI. Tylko przedstawienie konkretnej „mapy drogowej” programu naprawczego może odsunąć nałożenie sankcji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości… Skutki karygodnych zaniedbań w transpozycji i implementacji unijnych zasad systemowych gospodarki odpadami komunalnymi mogą wyniknąć w ważnym dla Polski roku 2012… Żałosne jest to, że aby w Polsce administracje gminne mogły posiadać takie same narzędzia i mechanizmy zarządzania jakie mają samorządy w Unii Europejskiej, trzeba wszczynać referendum lokalne. Jeśli mieszkańcu-obywatelu chcesz ładu i porządku w swoim otoczeniu - jak przystało na Europę – domagaj się unijnych zasad w gospodarce odpadami, gdzie nie ma miejsca na unikanie opłaty, zaśmiecanie otoczenia i palenie śmieci w piecach domowych, bo za usunięcie i zagospodarowanie śmieci domowych odpowiada administracja, której się za to płaci zryczałtowaną daninę! Zdzisław Smolak - eko.obywatel@gmail.com – społeczny rzecznik integracji europejskiej dla polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi Jeśli Internauto przeczytałeś do tego miejsca – to znaczy, że wciągnęła Cię ta analiza zawierająca diagnozę i propozycję euro- terapii. Unijne kary płaci zawsze państwo, które podpisało układ stowarzyszeniowy, czyli wszyscy podatnicy - a nie poszczególne gminy i samorządy… Gdy przyjdzie czas nałożenia na Twój Kraj unijnych sankcji finansowych – wklej Czytelniku do wyszukiwarki google hasło „Lobbing ze smietnika” to zobaczysz, że sygnałów wczesnego ostrzegania nie brakowało…" Odpowiedz Link Zgłoś
ekoab Rewolucja pod blokiem 09.05.10, 15:56 Przykład z Płocka to nie koniec możliwości Systemu EKO AB, bo już przy 20 i więcej pawilonach można w tym systemie odzyskać 80%, w tym surowców wtórnych, biomasy, odpadów niebezpiecznych, elektrośmieci i wielkogabarytowych. Odpowiedz Link Zgłoś
ekoobywatel Rewolucja pod blokiem 17.08.10, 20:20 Minęło 3 miesiące od opublikowania tego artykułu, od 16 lipca br. Unia Europejska naliczyła nam podatnikom już 2 400 000 euro kar, a ministerstwo środowiska nadal rżnie głupa, że nie wie co należy zrobić w polskiej gospodarce odpadami komunalnymi... klik Odpowiedz Link Zgłoś