Dodaj do ulubionych

Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki

31.05.10, 13:12
Doświadczenie z pewnością ciekawe, jednak w sytuacji, kiedy obie
strony - i nauczyciele, i uczniowie - wiedzieli o prawdziwej
tożsamości studentki, nie można być pewnym szczerości reakcji. Może
jednak "fałszywe papiery" byłyby lepsze? Inna sprawa, czy osoba po
20 jest rzeczywiście w stanie wcielić się w rolę 13-latki?
Obserwuj wątek
    • marwlod Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 31.05.10, 15:20
      Świetny pomysł na badania i świetny wywiad. Szkoda, że krótki, chętnie
      dowiedziałbym się więcej o ludziach w takim wieku. Mój syn pójdzie do
      gimnazjum za 4 lata, a to trudny okres zarówno dla dziecka jak i rodzica, na
      dodatek gimnazjum jest dziwnym tworem.
      • syn_jana Re: Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 31.05.10, 15:54
        A teraz wyobraźcie sobie, że na miejscu pani Kasi jest jej kolega z roku. I to
        dwudziestokilkuletni mężczyzna opowiada o "lizaniu jednego lizaka i obłapianiu
        się" z trzynastolatkami.
        • ar.co Re: Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 31.05.10, 17:37
          Rzeczywiście, to jeden z nielicznych przykładów sytuacji, kiedy
          kobiecie "wolno więcej".
          • create Re: Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 31.05.10, 22:18
            No właśnie, nie ma żadnych racjonalnych powodów ku temu. Jedynym
            wytłumaczeniem jest nasz seksizm
            • jazmig Bezwartościowe badania terenowe 01.06.10, 13:51
              Skoro wszyscy wiedzieli, to tak naprawdę ona była wykorzystywana
              przez obie strony. Gdybym był nauczycielem, nie zgodziłbym się na
              to, żeby przeszkadzała na lekcjach i kryła różnych durniów i
              chuliganów.

              Obraz uczniów klasy, w której udawała gimnazjalistkę, jest mocno
              nieciekawy. Zwykła żulia i tyle. Mogę zapewnić tę paniusię i
              czytelników GW, że w większości klas są w miarę normalni uczniowie,
              którym zależy na dobrym wyniku egzaminu gimnazjalnego, aby potem móc
              wybrać dobrą uczelnię. Hołota, z którą chodziła nasza bohaterka to
              mniejszość.
              • komentatur Re: Bezwartościowe badania terenowe 01.06.10, 14:32
                W jakiejs rownoleglej rzeczywistosci zyjemy, co misiaczku?
                • ryszard_mis_ochodzki w stokrotce tez Pani socjolog uczestniczyla? 08.06.10, 10:35
                  czy nie doszla do tego poziomu wtajemniczenia?

                  moze chociaz jakis lodzik w kiblu na przerwie?
              • apas13 Re: Bezwartościowe badania terenowe 01.06.10, 21:25
                @jazmig - głupoty piszesz. Kończyłem podstawówkę w latach osiemdziesiątych XX wieku i już wtedy istniała wyraźna szkolna subkultura i specyficzna struktura społeczna. Nauczyciele udawali, że tego nie dostrzegaja lub byli tak głupi, że nie dostrzegali rzeczywiście. Dzisiaj, po rewolucyjnych wręcz zmianach w polskim społeczeństwie, upadku autorytetów i powstaniu nowych, wytworzeniu nowych kanałów komunikacji wewnątrz i na zewnątrz grupy, nowego systemu norm i wartości - te zjawiska na pewno nie ustąpiły a wręcz uległy wzmocnieniu. Nawet w japońskiej szkole, nastawionej na sukces i rywalizację od najmłodszych lat istnieją subkultury, a co dopiero w polskim bałaganie edukacyjnym? Zatem, jeśli jesteś nauczycielem i żyjesz w przekonaniu, ze twoi uczniowie tylko się uczą i śnią o dobrym liceum/uczelni - zmień zawód, bo się nie nadajesz.
                Co do bohaterki tekstu - moim zdaniem ciekawsze było by badanie uczestniczące, w którym nauczyciele i uczniowie nie byli by poinformowani o jej statusie. Ze swoim wyglądem mogłaby sobie poradzić, zwłaszcza po obecnym "treningu" - moze warto by wejść w tę rolę jeszcze raz, w jakimś odległym gimnazjum, ale incognito? Znajomość subkultury zmniejszyła by ryzyko dekonspiracji, "legenda" o przyjeździe z innego miasta uzasadniła braki w znajomości kodu, norm i wartości itp, itd. Jednak gdy rzeczywista rola badacza jest znana, jest on w stanie spenetrować tylko część interakcji w grupie i poza nią. Na przykład agresja ze strony innych grup mogła być tłumiona świadomością, że wśród oponentów jest osoba dorosła. Zaś niektóre interakcje fizyczne ("obłapianie") mogły mieć w rzeczywistości kontekst seksualny ("pomacałem studentkę") bardziej niż komunikacyjny... Itp, itd. Ciekawie opisał to Marek M. Kamiński, rozróżniając "jawną" część kodu subkultur i weryfikującą rolę części "tajnej".
                Zatem - badania ciekawe, ale na tym etapie - niepełne. Wystarczy na mgr, ale do doktaratu trocę mało ;-)
                • luni8 Re: Bezwartościowe badania terenowe 01.06.10, 22:40
                  > Co do bohaterki tekstu - moim zdaniem ciekawsze było by badanie uczestniczące,
                  > w którym nauczyciele i uczniowie nie byli by poinformowani o jej statusie.

                  To już by było bardziej kosztowne badanie.
                  Trudną częścią byłoby stworzenie dodatkowej rodziny, chociaż formalnie mogłaby mieszkać w internacie.
                  Tylko jak poradziłaby sobie ze słoneczkiem?
                  • apas13 Re: Bezwartościowe badania terenowe 01.06.10, 23:45
                    Koszty wyższe (dużo wyższe), presja na badacza także. Ale wyniki dałyby (być moze) odpowiedzi na wiele niezwykle ważnych pytań odnośnie kondycji szkoły, rodziny, społeczności lokalnej, przygotowania nauczycieli... To mogły by być badania przełomowe zwłaszcza, ze ich pierwsza "odsłona" dała jak sądzę interesujące rezultaty. Choć jestem mocno przekonany, że grupa zmanipulowała badaczkę i pozwoliła jej wejść w część przynajmniej interakcji w sposób kontrolowany.
                    Tak czy inaczej temat ciekawy. Niestety, ja z moim wyglądem mógłbym prowadzić podobny eksperyment co najwyżejw ciężkim więzieniu ;-)

                    • luni8 Re: Bezwartościowe badania terenowe 01.06.10, 23:54
                      > zultaty. Choć jestem mocno przekonany, że grupa zmanipulowała badaczkę i pozwol
                      > iła jej wejść w część przynajmniej interakcji w sposób kontrolowany.

                      To niemal oczywiste.
                      Wiedząc że to jest eksperyment i badanie osoba obserwowana zmienia zachowanie - często nawet nieświadomie.
                • thomos Re: Bezwartościowe badania terenowe 02.06.10, 00:06
                  Moim zdaniem proponowane przez Ciebie badanie uczestniczące bez poinformowania o
                  statusie badaczki budzi pewne wątpliwości natury etycznej, a zapewne także i
                  prawnej - wszak mamy do czynienia z dziećmi oraz instytucją państwową jaką jest
                  szkoła.
                  Poza tym szczerzę wątpię czy jest możliwe aby 23 letnia studentka mogła wcielić
                  się w rolę gimnazjalistki nie wzbudzając u nikogo podejrzeń. Moim zdaniem prawie
                  każdy w miarę rozgarnięty człowiek (nawet uczeń gimnazjum) zauważy tak dużą
                  różnicę wieku.
                  • apas13 Re: Bezwartościowe badania terenowe 02.06.10, 01:03
                    Czasem 14 latki wyglądają jak młode, ale dorosłe kobiety, zaś zdarzają się dorosłe, młode kobiety wygladające jak nastolatki - zwłaszcza, gdy potrafią to podkreślić zachowaniem, ubiorem, językiem. Na zdjęciu dołączonym do artykułu jego bohaterka tak właśnie wygląda - myślę, że to był jej atut przy badaniu, bo pozwalał obalić przynajmniej jedną barierę...
                    Co do wątpliwości etycznych i prawnych... Temat rzeczywiście dość delikatny, ale sądzę, że do obejścia, zwłaszcza przy potencjalnych zyskach z miarodajnych wyników dla instytucji nadzorujących szkolnictwo w Polsce.
                    Osobną kwestią jest kontrola takiego badania. Wszak badaczka musiałaby wystąpić jako strona aktywna, inicjować i kontrolować pewne interakcje, by znaleźć się wewnątrz grupy i tam "pozostać". Na ile te zachowania wpływałyby na zachowanie grupy? Na ile uzyakane wyniki byłyby miarodajne dla kondycji szkoły i młodzieży w szerszym kontekście (szkoła wielkomiejska, małomiasteczkowa, wiejska, szkoła "elitarna" i nisku sytuowana w rankingach, taka, gdzie trafiają dzieci z najbliższej okolicy i taka z internatem...).
                    • smutas Re: Bezwartościowe badania terenowe 02.06.10, 04:26
                      Czasem 14 latki wyglądają jak młode, ale dorosłe kobiety, zaś zdarzają się doro
                      > słe, młode kobiety wygladające jak nastolatki - zwłaszcza, gdy potrafią to podk
                      > reślić zachowaniem, ubiorem, językiem.

                      Pozwole sobie sie z toba nie zgodzic. Pierwsze wrazenie moze byc mylace - np.
                      gdy dziewcze probuje kupic alkohol a sprzedawca dla pewnosci musi ja
                      legitymowac. Albo na jakiejs imprezie - malo swiatla, makijaz, ubior...
                      Jednak pamietam doskonale jak do klasy przyjmowany byl "spadochroniarz" o rok
                      lub dwa starszy. Nie ma bata by nie poznac dwudziestolatki wsrod 13-sto / 14-sto
                      latek. O chlopaku nawet nie wspominajac - moze sie zdarzyc nadwyraz rozwinieta
                      14-sto latka, ale niegodolony gimnazjalista bylby raczej wielkim kuriozum...
              • three-gun-max Re: Bezwartościowe badania terenowe 02.06.10, 13:02
                Na szczęście w każdej szkole tacy jak ty to mniejszość. Zdaje się, że nazywa się ich teraz "lamusami" a za moich czasów jeszcze "ładniej" :-)
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 01.06.10, 08:11
            ar.co napisała:

            > Rzeczywiście, to jeden z nielicznych przykładów sytuacji, kiedy
            > kobiecie "wolno więcej".

            Czy rzeczywiście nielicznych... Trudno to ująć ilościowo. Kobietom wolno więcej
            w jednych dziedzinach, a mężczyznom - w innych. Zliczać można raczej to, ile się
            mówi o danym zwyczaju społecznym, a nie to, ile razy on występuje. Bo gdy czegoś
            nie nazwiesz, to nie ma czego zliczać. Nierównowaga polega na tym, że o
            przesądach społecznych wobec kobiet mówi się dużo i chętnie, a o podobnych wobec
            mężczyzn - mało i wstydliwie, podkreślając, że to "jeden z nielicznych przypadków".
        • three-gun-max Re: Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 02.06.10, 13:00
          No cóż, w takich miejscach kończy się równouprawnienie :-)
    • dr555 Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 31.05.10, 17:16
      Dobry artykuł. P. Katarzyna bardzo odważna. Doskonale rozumie
      młodzież; podziwiam. Przypomniał mi się dawno ogladany teatr
      TV "Małgosia kontra Małgosia".
    • b.bartok Gimnazja do likwidacji 31.05.10, 17:59
      • mario-radyja 1. Syndrom sztokholmski 02.06.10, 14:47
        2. trzeba sobie jasno powiedzieć, że szkoła jest przechowalnią i więzieniem.
        Trzymamy tam osoby niedorosłe, żeby nie przeszkadzały dorosłym w godzinach pracy.

        Przy okazji coś tam się próbuje do głów wtłoczyć, ale to sprawa drugorzędna.
    • muzyquest Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 31.05.10, 18:12
      zazdroszczę tego doświadczenia
    • krtko to takie warszawkowe... 31.05.10, 20:54
      pomysły znudzonych studentek socjologii z warszawskich uczelni...
      uaaaa.... co by tu z tych nudów wymyślić. Może antropologiczne
      aspekty życia flisaków? a może stypendium w Azerbejdzanie? Nie to
      już pase.
      • konskipsiinteres Re: to takie warszawkowe... 31.05.10, 21:07
        genialny pomysł - lektura obowiazkowa dla nauczycieli
      • kosmosiki Ale co Ci nie pasuje? 31.05.10, 23:42
        > pomysły znudzonych studentek socjologii z warszawskich
        > uczelni... uaaaa.... co by tu z tych nudów wymyślić.

        Ale co Ci w tym nie pasuje? Krzywdę Ci jakąś wyrządziła wielką? A
        może uważasz tego typu badania za bezwartościowe? Czy co?

        Otóż laska obecnie robi na studiach to czego w innych okolicznościach
        nie zrobi bo będzie jej trudno. Ważne że robi - dla Ciebie najłatwiej
        jest krzyczeć "warszawka" itd. ale co Ty takiego robisz?

        A z punktu "rynkowego" tych badań to bym ich tak jednoznacznie nie
        oceniał - tego typu wiedza i doświadczenie może być BARDZO przydatna
        np. przy konstruowaniu strategii marketingowej kierowanej dla tej
        grupy docelowej - a to są realne pieniądze.

        Najgorsze są właśnie takie cioły jak Ty - co nic nie robią tylko
        krytykują innych.
        • 444a Re: Ale co Ci nie pasuje? 01.06.10, 13:40
          Nie ma się co od razu na kolegę obrażać. Płaci za to państwo, to warto się przed
          obywatelami wytłumaczyć. Nie każdy student dostaje pomoc w realizacji badań.
          • aknazsak Re: Ale co Ci nie pasuje? 01.06.10, 14:42
            Ona nie dostała żadnej pomocy przy realizacji tych badań - pomoc
            finansowa czy instytucjonalna nie była wcale potrzebna. Wystarczyło
            pójść do gimnazjum i zapytać paru osób.
            • 444a Re: Ale co Ci nie pasuje? 02.06.10, 01:43
              Nie jestem co do tego przekonany. Czy żyła tylko z utrzymania rodziców?

              Nie krytykuję samych badań, krytykuję postawę nakazującą bezmyślną akceptację
              wszystkiego co "fajne".
              • babaqba Re: Ale co Ci nie pasuje? 02.06.10, 04:46
                444a napisał: > Nie krytykuję samych badań, krytykuję postawę
                nakazującą bezmyślną akceptację (...)

                Uważaj, bo w tym kraju "krytyka bezmyślnej akceptacji" podpada pod
                paragrafy o "obrazie uczuć".
        • jazmig Ta laska nie robiła żadnych badań 01.06.10, 13:54
          Nauczyciele i uczniowie odgrywali przed nią scenki i tyle. Głupia
          laska myślała, że jest traktowana jak rówieśnica. Czy ona nie wie,
          kto siedzi w ostatnich ławkach?
        • krtko Re: Ale co Ci nie pasuje? 01.06.10, 14:36
          ot kultura...
        • tychdanych kosmosiki ty musisz byc z dobrego domu 01.06.10, 17:20
          Bo nazywasz kogoś ciołkiem ale mimo to "Ty", "Ciebie", "Tobie" musi być bo w końcu pokazujesz tym szacunek dla swojego rozmówcy.
    • szopad fajnie sie przebrala 31.05.10, 21:05
      hehe
    • idonea Ferdydurke 31.05.10, 22:27
      po prostu. Genialny pomysł.
    • rumcajs.68 Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 31.05.10, 22:33
      Wszystko fajnie, tylko pytanie: jak by ta pani zachowywała się, gdyby stała po tej drugiej stronie, jako nauczyciel? Czy wykazywałaby się takim samym zrozumieniem młodzieży? Siedząc w ławce z uczniami, bardzo łatwo prawić morały, jak powinien postępować nauczyciel, oceniać, który ma dobry kontakt z uczniami, a który jest zgrzybiałym trepem, ale z tej drugiej strony wszystko wygląda zupełnie inaczej. Bardzo mniej ciekawi, jak doktorantka sama prowadzi swoje zajęcia ze studentami. Podejrzewam, że wcale nie prowadzi ich inaczej niż inni, czy chce, czy nie chce, musi podporządkować się określonym regułom i stereotypom, które są niezależne od niej. Łamiąc niepisane normy kulturowe, do których przyzwyczaiły się obie strony: i nauczyciele i uczniowie, taki nauczyciel, choćby nie wiem, jak dobre miał chęci, stawia się na przegranej pozycji, pomiędzy młotem a kowadłem.

      Sam byłem w podobnej sytuacji jak ta doktorantka: po napisaniu doktoratu kończyłem jeszcze studia na innym kierunku. A więc w tym samym czasie byłem i nauczycielem akademickim, i studentem. I też muszę przyznać, że niezwykle miło wspominam moje ostatnie studia, o wiele chętniej wolałem się wówczas spotykać ze studentami z mojego roku niż z zakłamanymi, pozbawionymi fantazji i spontaniczności kolegami z instytutu. Ale - mimo że świetnie bawiłem się, rozmawiając na wykładach z kolegami i koleżankami z roku, kombinując wspólnie z nimi, jak łatwiej zaliczyć przedmiot czy nawet samemu namawiając innych do wagarów (wiadomo: doktor potrafi znaleźć sobie ciekawsze zajęcia, niż ślęczenie 1,5 godziny na nudnym konwersatorium) - zawsze miałem świadomość, że gdy za chwilę będę w roli belfra, muszę postępować tak samo jak inni. No, może prawie tak samo, bo jednak takie doświadczenie niesamowicie dużo uczy. I gdyby to było możliwe, gorąco życzyłbym nauczycielom, aby każdy z nich miał w swojej karierze zawodowej choć jedną szansę, aby przynajmniej na pół roku zamienić się w ucznia i spojrzeć na swoją pracę ze szkolnej ławki, będąc przy tym bogatszym o całe swoje doświadczenie zawodowe i życiowe.
    • frog1 Re: Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 01.06.10, 00:16
      Zastanawiam się, czy to rzeczywiście dzieci zmieniają ton relacji w szkole -
      opisane zachowania nie są szczególną nowością, młodzi zawsze mieli przed sobą tę
      ciężką pracę, jaką jest nauka życia, cierpieli z powodu zawiedzionych przyjaźni,
      a zarazem lubili się wygłupiać i kontestować zasady narzucone przez "starych".
      Sama pamiętam takie zachowania z dzieciństwa (obrzucanie się wulgaryzmami dla
      żartu itp.).
      To raczej sama instytucja zmieniła się wskutek reform i różnych, często mało
      realistycznych pomysłów urzędników. Dawniej za złe zachowanie groziły po prostu
      poważniejsze konsekwencje, dziś są "luzy", więc uczniowie wykorzystują sytuację.
      W artykule zasugerowano, że nauczyciel, który oblewa test z kreskówki o misiu i
      reaguje oburzeniem na bekanie i "faki", jest niekompetentny. A szkoła powinna
      chyba służyć innym celom, niż wspólne duszenie się w popkulturowym sosie.
    • wredny_jestem Pani badaczka ma problemy emocjonalne 01.06.10, 02:15
      i to ciezkie. To jedyny wniosek z tego tekstu.
      • makaron1234 Re: Pani badaczka ma problemy emocjonalne 01.06.10, 03:28
        A ja dodalbym problem z erydycja i znajamoscia j. polskiego. Jezyk tej Pani
        wskazuje jak nisko spadl system ksztalcenia uniwersyteckiego w Polsce. Ta pani
        jest doktorantka na UW? Az trudno uwierzyc czytajac tak prostacka i prymitywna
        polszczyzne.
        • szeera Re: Pani badaczka ma problemy emocjonalne 01.06.10, 04:14
          A nie zauważyłaś, że badaczka się Tobą bawi i mówi w tym wywiadzie językiem
          gimnazjalistów? Według mnie jest to sposób pokazania w jakim środowisku znalazła
          się ta pani przeprowadzając badanie. Jest ona redaktorką czasopisma literackiego
          - więc jest to na pewno świadomie wybrana konwencja.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 01.06.10, 08:29
      Jakie to szczęście, że nie muszę się znać na tych ich kreskówkach.

      Ale nauczyciel może też pomyśleć: A dlaczego ja mam się interesować ich
      kreskówkami?

      Czy to jest w porządku?

      Być może nauczyciele chcieliby zjeść ciastko i mieć ciastko. Z jednej strony
      występować w roli wykładowców (jak wykładowcy akademiccy), którzy nie mają
      obowiązku angażować się w świat uczniów. Z drugiej jednak strony, chcieliby mieć
      bardzo dużą władzę nad zachowaniami uczniów, "wychowywać" - ale bez wysiłku
      wejścia w ich świat. A to się chyba nie da pogodzić.

      Jednak, choć doceniam kontrast spojrzenia "z drugiej strony", myślę, że to co
      mówi badaczka jest trochę jednostronne. Być może to tylko zabieg gazety,
      przeprowadzającej z nią wywiad. Otóż ma się wrażenie, że w artykule pobrzmiewa
      zachwyt nad "szlachetnymi dzikusami", plemieniem tubylców nieskażonych naszą złą
      cywilizacją. Trochę uwypuklam, ale takie coś się przewija.

      A przecież jest jasne, że za parę lat, gdy ten sam młody człowiek powie komuś na
      przywitanie "spierdalaj", to nie będzie to akceptowalne społecznie. Badaczka, o
      ile dobrze ją zrozumiałam, przyjmuje, że ci młodzi ludzie znają zasady rządzące
      dorosłym światem i tylko celowo, twórczo je kontestują. Tymczasem jest inaczej -
      oni są, z winy dorosłych!, dzieciakami nie orientującymi się w dorosłym świecie.
      Jeszcze 2-3 lata temu rodzice podwozili ich samochodami do szkoły w obawie przed
      złym pedofilem. Jeszcze niedawno nie mogli sami przejechać się autobusem po
      mieście, bo rodzice zeszliby ze strachu.

      Kto tych ludzi nauczy realnego życia? Bo nie czarujmy się, nawet jeśli powrót do
      dzieciństwa ma dla nas urok, to "spierdalaj" na dzień dobry nie jest zwyczajem z
      realnego życia. Prawdziwe życie jest gdzie indziej. I dalej nikt nie kwapi się
      na uczyć tych ludzi prawdziwych, dorosłych relacji społecznych. Jedni -
      konserwatywni dorośli - oczekują, że młodzież sama się domyśli zasad, a jeśli
      nie, to jest zepsuta. Inni - liberalni etnografowie - w sumie też wolą trzymać
      młodzież w takim urokliwym rezerwacie dla dzikich.

      A mnie się wydaje, że to nie o to chodzi. Problemem tych 13-letnich ludzi jest,
      że są ze wszech stron upupiani. Nie mają dostępu do prawdziwego życia, to tworzą
      sobie chwilowe subkultury na własny użytek.
      • danuta49 Dorośli w sytuacjach luzu żartują sobie różnie! 01.06.10, 09:46
        >A przecież jest jasne, że za parę lat, gdy ten sam młody człowiek
        powie komuś na przywitanie "spierdalaj", to nie będzie to
        akceptowalne społecznie.<
        Zależy komu on to powie!Jeśli dobrze znanemu kumplowi,jak tu, to
        gadasz bzdury.W różnych grupach w sytuacjach nieoficjalnych istnieją
        różne konwencje żartu.Nota bene - czy wiesz jak się do siebie
        potrafią, poza mikrofonami, zwracać członkowie naszego rządu.I to
        nie żartem, bynajmniej;-)
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dorośli w sytuacjach luzu żartują sobie różni 01.06.10, 15:25
          > Zależy komu on to powie!Jeśli dobrze znanemu kumplowi,jak tu

          Może masz rację. Ale to się moim zdaniem zdarza rzadziej wśród dorosłych.
          • 0x0001 Re: Dorośli w sytuacjach luzu żartują sobie różni 01.06.10, 19:24
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

            > > Zależy komu on to powie!Jeśli dobrze znanemu kumplowi,jak tu
            >
            > Może masz rację. Ale to się moim zdaniem zdarza rzadziej wśród dorosłych.
            >

            Mój krąg znajomych z podstawówki/liceum i studiów to raczej nie jest reprezentatywna próba, ale pomimo trzydziestki na karku "spierdalaj" lub "cześć pedale" to powitania zarezerwowane dla najbliższych przyjaciół. Nie witamy się tak w obecności dzieci i żon, więc Twoja obserwacja jest raczej niepełna. W Twojej obecności zapewne do podobnych zachowań nie dochodzi.
      • titta Re: Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 01.06.10, 19:16
        Anuszka, ale jak oni dorosna to bedzie ich swiat doroslych. to oni
        beda tworzyc regoly w nim panujace. I tego sie wlasnie obawiam.
        • smutas Re: Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 02.06.10, 04:39
          Chyba nie bardzo, chociaz mozna tak w pierwszej chwili pomyslec. Te nawet
          kilkaset tysiecy mlodych ludzi co roku wchodzacych w dorosle zycie (np. pierwsza
          praca) jest procentowo znacznie mniejsza od "dorosluch struktur". Musza wiec
          przejac zachowania z otoczenia. A obrzucanie sie miesem pozostawia dla swoich
          rowiesnikow.
      • luni8 Re: Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 01.06.10, 23:58
        > A przecież jest jasne, że za parę lat, gdy ten sam młody człowiek powie komuś na
        > przywitanie "spierdalaj", to nie będzie to akceptowalne społecznie.

        Zasada jest prosta.
        Sposób wypowiedzi zależy od stopnia zażyłości i znajomości danej osoby.
        Z jednym kumplem mogę się obsypywać kurami i żaden nawet nie pomyśli o tym inaczej niż w formie żartu.
        Do osoby mało znanej inwektywy pojawią się dopiero po ostrym wnerwieniu.
    • antekguma1 Zapomniał wół jak cielęciem był 01.06.10, 09:04
      I w całym tym opisie doświadczeń brakuje innej sfery dorosłości której młodzież
      w gimnazjum, a gimnazjalistki szczególnie, doświadczają. Tj. pierwszych
      kontaktów seksualnych. Prosty zabieg pozbycia się błony dziewiczej ma za sobą
      niemal połowa panienek w drugiej kal się gimnazjum. Dziwne, że pani socjolożka
      tego nie zauważyła.
      • three-gun-max Re: Zapomniał wół jak cielęciem był 02.06.10, 13:12
        Potrzepałbyś sobie, co?
    • tom.gorecki Re: Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 01.06.10, 09:20
      Pewnie były nieszzcera przez jakiś czas. Dzieciakom się teraz jednak niewiele chce a więc i ta nieszczerosc zaczelaby ich uwierac.
      Inna sprawa, ze obecnie dzieciaki to zwykle durnowate elektrodody, michasieczerwonewlosy i inni troglodyci (w rozumieniu Niziurskiego).
      Takich, jakich znamy z Chlopcow z Placu Broni nie ma. I nie bedzie.
    • malauchatka Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 01.06.10, 09:20
      Spodobało mi się Twoje podejście i zadanie jakie sobie narzuciłaś i wykonałaś.
      Ja przez cały czas kiedy uczęszczałem do szkół(bardzo długo i do wielu
      zarówno podstawowych jak i liceów) miałem tylko jedną lekcję, którą wspominam
      z przyjemnością. Niektóre przyjaźnie przetrwały. Nic mądrego Ci więcej nie
      napiszę. POZDRAWIAM
    • kaktuskowo Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 01.06.10, 12:13
      Opowiedz, jak wyglądał "ten pierwszy raz",
      a moze też "przypał", "z gwinta"
    • a.tomaszewska Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 01.06.10, 15:26
      Badania jak badania, ciekawe ale bez jakiejś rewelacji. Jedno, co
      mnie zastanowiło, to zbyt duże utożsamienie się badaczki z badanymi.
      To jest zawsze zagrożeniem w badaniach uczestniczących, szczególnie
      tak długotrwałych. Ale to juz problem jej i jej promotorki,
      zachowanie rownowagi, zeby praca byla naukowa i obiektywna (chociaż
      temat obiektywizmu w naukach spolecznych, szczegolnie wlasnie w
      antropologii kulturowej jest już od lat dyskutowany)
    • sosjolozka Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 01.06.10, 16:06
      Kiedyś na lekcji zdarzyła się sytuacja, która świetnie pokazała nieżyciowy charakter szkoły. Było tak. Uczniowie po kolei wychodzą na środek klasy, wykonują różne gesty, a klasa odczytuje ich znaczenie. Wychodzi Jasiek. Z niewinną miną i szczerym uśmiechem wyciąga paluch, pokazuje faka. Wszyscy w śmiech. Nauczycielka cała czerwona powiedziała: o Boże (tonem jak pani Stanisława z "Klanu"), i kazała Jaśkowi usiąść. Kompetentny nauczyciel, który czai, wykorzystałby tę sytuację, żeby porozmawiać. Nie skończyłoby się na "tak nie można".


      ja również nie czaję: dlaczego wydarzenie obrazuje nieżyciowy charakter szkoły według badaczki.
    • tychdanych Zdecydujcie się socjolog czy socjolożka 01.06.10, 17:15
      "Katarzyna Kalinowska. Socjolog, antropolog współczesności, badacz młodzieży..."
      Taki podpis pod zdjęciem, szkoda, że nie napisali "socjolożka, antropolożka współczesności" byłoby śmieszniej.
    • alpepe Re: Badania terenowe w przebraniu gimnazjalistki 01.06.10, 17:31
      ależ ta laska się nadęła i posmęciła.
      Jakoś niczego nowego się nie dowiedziałam.
    • otis_tarda Bardzo mi się podoba przekaz 01.06.10, 18:13
      "Dzieciaczki niech se robią co chcą, bo to takie niewinne, sami mają problemy,
      gimnazjum to ciężka sprawa, a nauczyciele powinni oglądać Misia Push-upka,
      żeby rozumieć kod kulturowy".

      Pytanie - po co? Trzynastolatek powinien już wiedzieć, że miejsce Misia
      Push-upka jest na przerwie, w parku, nawet w pubie - a nie na lekcji. Że
      odgrywamy różne role i za ich mieszanie jesteśmy "karani" (Goffman się
      kłania). I jeśli chcemy się bawić w taki model społeczny, to najlepiej od razu
      zlikwidujmy szkołę - bo po co płacić na instytucję, która nie działa?
    • fajny30lat Moje doświadczenie 01.06.10, 18:34
      Takie badania mogą coś wieść w polską edukację, jeśli wyda się w
      formie książki poradnik dla nauczycieli, pedagogów. Inaczej praca
      magisterska utkwi gdzieś w magazynie pokryta kurzem.
      Własną magisterkę pisałem o Protestantyzmie. Materiały, z których
      korzystałem zostały wydane w latach 80-tych XX wieku. Po moim
      przyjeździe do Anglii szybko zorientowałem się, że tutejszy
      protestantyzm przeszedł (przechodzi)duże zmiany. Nikt już nie mówi o
      predestynacji, głównej doktrynie Kościoła Ew.-Ref. Żałuję, że moją
      magisterkę napisałem w Polsce, a nie po przyjeździe do Anglii.
      Wyglądałaby zupełnie inaczej.
      • martusia.3 Re: Moje doświadczenie 01.06.10, 19:00
        Bo w Anglii mają anglikanizm,a nie Kościół ewangelicko -
        reformowany. Ale ten ostatni od dziesiątek lat nieco odbiega od
        pomysłów Jana Kalwina. W Polsce również. Wystarczyłoby, gdybyś
        spróbował "badań terenowych" w jakiejś zborze ewangelicko -
        reformowanym. Trochę ich w końcu w Polsce jest.
        • fajny30lat Re: Moje doświadczenie 02.06.10, 14:09
          martusia.3 napisała:

          > Bo w Anglii mają anglikanizm,a nie Kościół ewangelicko -
          > reformowany.

          W moim mieście są następujące Kościoły Protestanckie: Reformowany,
          Metodystyczny, Baptystyczny, Luteran.
          Kościół Anglikańśkie nie jest najpopularniejszym Kościołem w Anglii.
    • bamber0 Coś mi tu nie gra... 01.06.10, 19:15
      Jestem nauczycielem gimnazjum i albo w Warszawie są jacyś dziwni
      gimnazjaliści, albo ta pani coś ściemnia;)
    • norbertrabarbar Między 20 a 13 laty nie ma wielkiej różnicy 01.06.10, 19:45
      wbrew temu co się tym 20-latkom wydaje.
    • mictlan12 słoneczko lub gwiazdeczka 01.06.10, 20:21
      A czy paniusia brała udział w zabawie zwanej słoneczko lub gwiazda?
      • marobin Re: słoneczko lub gwiazdeczka 01.06.10, 21:15
        A no właśnie to gimnazjum to chyba jakaś sielanka..mnie by ciekawiło co miały w
        głowie te dziewczyny które brały udział w tej zabawie "słoneczko" czy "gwiazdka"
        to bardziej by mnie interesowało a nie jakieś tam dyrdymały. Mówili o tej
        sprawie ostatnio w tv i dziwie się że nie piszą o tym w żadnej gazecie!!!!!!!
        • amoureuse Re: słoneczko lub gwiazdeczka 01.06.10, 23:26
          Tiaaa, pisali też o tym na jednej stronie internetowej:

          atrapa.net/legendy/dziecko-z-gwiazdy.htm#comment-12059
          ;)
        • three-gun-max Re: słoneczko lub gwiazdeczka 02.06.10, 13:15
          A niby po co mają pisać? Wielka afera, że w jakimś wygwizdowie mają patologie. Kilkadziesiąt lat temu też były różne zabawy. Nie wiem czy było "słoneczko" ale był np. "kolejarz" ;-)
          • pangea_ultima Re: słoneczko lub gwiazdeczka 05.06.10, 14:52
            three-gun-max napisał:

            [...]
            > Kilkadziesiąt lat temu też były różne zabawy. Nie wiem czy było "słoneczko" ale
            > był np. "kolejarz" ;-)

            Też mi novum! Kiedyś też były takie zabawy, mniejsza o nazwę. Dziewczyny jednak
            nie zachodziły w ciążę i nikt nie robił z tego powodu afery.
            Gwiazda polegała też na tym, że panowie kładli się głowami do siebie, gdy była
            jedna panna...
            • three-gun-max Re: słoneczko lub gwiazdeczka 07.06.10, 08:39
              Czasem zachodziły w ciąże, czasem nie. Jeśli ktoś robił z tego powodu afere to tylko na poziomie osiedla albo bloku ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka