Dodaj do ulubionych

Przyśnił mi się Pan Jezus

16.08.10, 01:17
Czy aby na pewno czytelnicy GW zrozumieją tę grafomanię? Karnie, zsyłka do
Tygodnika Powszechnego się należy za taki tekst.
Obserwuj wątek
    • mroowa49 Przyśnił mi się Pan Jezus 16.08.10, 01:56
      Doskonałe. Uwielbiam Pana czytać. Musi mieć Pan znajomych tam na górze bo zawsze trafi Pan w sedno.
      • strikemaster Re: Przyśnił mi się Pan Jezus 03.10.10, 13:24
        Na górze, czyli na stacji orbitalnej, czy jak?
        A tak w ogóle, po co Jezus miałby się modlić, podobno jest bogiem. Musiałby się więc modlić do siebie, czy to nie objaw choroby psychiocznej? Na pewno nie, bo przecież Bóg jest doskonały. :)
    • tow_rydzyk A dlaczego nie Muhammad albo Xenu ? 16.08.10, 04:02
      Panie Turnau ...no niby jest Pan doroslym czlowiekiem...?
      Zawsze mnie zastanawialo jak myslacy czlowiek w 21 wieku moze tracic czas
      (niekiedy i cale zycie) “studiujac” bezpodmiotowa, kompletnie oderwana od
      rzeczywistosci pseudo-nauke pretensjonalnie nazwana “teologią”, ktora wyrosla
      z religijnego folkloru o duchach, ciezarnych dziewicach, zmartwychwstancach,
      wodochodziarzach, rogatych i skrzydlatych facetach(?), piekle, gadąjących
      wężach i (mojej jedynej ulubionej przypowiesci biblijnej) o zamianie wody w
      wino. “Teologia” jest eufemizmem, ktory wydaje sie brzmiec wzniosle, prawie
      szacownie ale dla kazdej nawet srednio wyksztalconej osoby termin ten zawiera
      w sobie tyle “naukowosci” ile mozna jej znalezc w astrologii, alchemii,
      numerologii czy scjentologii. Nie jest to dziedzina, od ktorej - tak jak w
      medycynie, naukach scislych czy nawet humanistycznych - mozna sie spodziewac
      wielu istotnych dla rozwoju naszej cywilizacji rozwiazan i odkryc. Czy
      rzeczywiscie nasi duszpasterze wraz ze swoja religijna trzodka po cichu licza
      na to, ze za sprawa swoich modlitw Szwedzka Akademia Nauk zacznie przyznawac
      przedsiebiorcom religijnym “Teologicznego Oscara”? Panowie w sutannach (i w
      turbanach) nie ujawniajcie waszego “zawodu” zwlaszcza w kregu ludzi swiatlych,
      korzystajacych z dobrodziejstw wspolczesnej rewolucji naukowo-technicznej i
      informacyjnej. Oszczedzicie sobie wiele wstydu i niepotrzebnych pytan, na
      ktore nie bedziecie w stanie odpowiedziec. Nawet przecietny 5-klasista z
      dostepem do internetu z latwoscia moze obnazyc wasz obskurantyzm i dyletantyzm
      (o ile wy go nie obnazycie wczesniej). "Wyjasnianie" wszystkich
      niezrozumialych zjawisk "tajemnica" albo "niezbadana wola" antropomorficznego
      boga (czy bogow) rezydujacego “na wysokosci” jest przejawem kompromitujacego
      was infantylizmu. Przywoluje pamiecia nieformalna rozmowe z ksiadzem (po
      cywilu) sprzed paru lat, ktory przyznal mi sie, ze akceptuje teorie ewolucji
      kwestionujaca 6-dniowa “teorie” stworzenie swiata i wiele innych aspektow
      biblijnej narracji. Bronil on utylitaryzmu religii. Kazde wyznanie ze swoimi
      obrzadkami i uproszczonym jezykiem i kodem moralnym -w jego pojeciu- utrzymuje
      spojnosc spoleczna szczegolnie wsrod ludzi prostych, ubogich i slabo
      wyksztalconych. Religia godzi ich z rzeczywistoscia bez wzgledu na to jaka ona
      jest. Dla niego Biblia to nie pozbawiona urokow metafora literacka, ktora
      towarzyszyla mu od urodzenia, do ktorej jest przywiazany raczej na poziomie
      emocjonalnym niz intelektualnym. Oczywiscie -podobnie jak slynna pani Agnes
      Gonxha Bojaxhiu - i on czasami ma watpliwosci w istnienie jakiegokolwiek boga
      ale wyswieconemu ksiedzu trudno jest sie do tego przyznac przed samym soba i
      zwlaszcza przed innymi. Ujela mnie odwaga i szczerosc tego czlowieka.
      “Kto ma ksiedza w rodzie tego bieda nie ubodzie”– ludowe przyslowie.
      Skoro o pragmatyzmie mowa. Czy nalezy sie temu dziwic, ze ci mezczyzni
      zainwestowali caly swoj potencjal intelektualny w religijny przemysl uslugowy?
      Badz co badz jest to "kariera zawodowa", ktora oferuje bezplatny dach nad
      glowa, opierunek, samochod, pomoc domowa calodobowo zaspakajaca ich wszelkie
      potrzeby, nieograniczony dostep do dzieci no i najwazniejsze stosunkowo
      monotonna ale nieskomplikowana i nie wymagajace szczegolnych, konkretnych
      kwalifikacji zawodowych zajecie. Przyjrzyjmy sie blizej na jakich zasadach
      komercyjnych operuje przemysl religijny. Tajemnica jego sukcesu jest idealny,
      wymarzony przez kazdego produkt: NIESMIERTELNOSC. Nie wiadomo kto wpadl na ten
      genialny pomysl na robienie pieniedzy i sprawowania nieograniczonej wladzy nad
      ludzmi. Ta przyslowiowa "zlotodajna zyla", ktora religijni “dilerzy” sprzedaja
      na slowo nie dajac nam ani pokwitowania ani gwarancji, ta JEDNORAZOWA oferta
      "handlowa" oparta na sprzedazy biletow do nieba (oczywiscie w JEDNA STRONE)
      cieszy sie nieslabnaca popularnoscia mimo niemoznosci zweryfikowania jej ze
      szczesliwymi klientami. (Innym towarem jest tzw. “rozgrzeszenie” rowniez
      cieszace sie duzym wzieciem ale KK musi konkurowac w tej dziedzinie z
      ziemskimi organami scigania i sadownictwem.) Na prozno mozemy szukac listow
      dziekczynnych od “szczesliwych klientow” na witrynach i forach internetowych
      reklamujacych rozne korporacje religijne. A szkoda bowiem ta powszechnie
      stosowana w swiecie biznesu praktyka podniosloby ich reputacje nie mowiac juz
      o potwierdzeniu jakosci i wiarygodnosci udzielanych uslug. System taki
      upraszcza relacje miedzy petentem i uslugodawca na korzysc tego ostatniego
      gdyz z zasady wyklucza mozliwosc skladania reklamacji, zazalen I PRAWA DO
      REFUNDACJI. Po prostu genialne! Praca przecietnego przedsiebiorcy religijnego
      sprowadza sie do nudnego i rutynowego klepania, nie zmienionych od prawie 2000
      lat (1500 lat w przypadku Islamu) tekstow bedacych w istocie plagiatem innych
      przed-chrzescijanskich mitologii. Jedyna trudnosc polega na dobraniu mniej lub
      bardzie pasujacych fragmentow z tzw. swietego pisma w zaleznosci od wymagan
      klienta a dokladniej tego czego klient (a wlasciwie jego najblizsi) chcialby
      uslyszec. Zazwyczaj doswiadczony przedsiebiorca religijny znajdzie cytat
      uzasadniajacy kazda okolicznosc: od modlow do “wszechwiedzacego i
      wszechmocnego boga” o sprzyjajace warunki meteorologiczne do modlow w intencji
      ofiar katastrofy lotniczej spowodowanej przez te same warunki pogodowe, o
      ktore sie poprzednio modlil. Nasz klient-nasz pan.
      Najwazniejsi potentaci tego biznesu podzielili swiat na sfery komercjalnych
      wplywow. Ich glowne “biura podrozy” (w JEDNA STRONE) znajduja sie w
      Teharanie/Mecce, Watykanie i Jerozolime. Do dzis jestesmy swiadkami walki o
      zmonopolizowanie swiatowego rynku religijnego: W Irlandii Pln., na Balkanach,
      na Bliskim Wschodzie, Afganistanie , Kaszmirze...gdzie zainteresowane strony w
      jednym reku trzymaja swoje jedynie sluszne i podyktowane przez (oczywiscie)
      tego prawdziwego boga “swieta ksiege” a w drugiej kalasznikowa lub bombe
      (czasami jadrowa). No coz my, ktorzy nie doznalismy blogoslawienstwa
      religijnej schizofrenii -w imie tzw. politycznej poprawnosci-musimy sie temu
      przygladac z powaga i szacunkiem. A juz ci, ktorzy nie potrafia powstrzymac
      sie od smiechu musza byc przygotowani na podzielenie losu autora slynnych
      dunskich karykatur, ktory do dzisiaj korzysta z 24-godzinnej ochrony policyjnej.
      Pragne tym tekstem wniesc cos konstruktywnego do szerokiej dyskusji nad rola
      religii we wspolczesnej Polsce. Nikomu niczego nie narzucam. Bede bronil do
      upadlego prawa religijnych entuzjastow do swobodnego zrzeszania sie w kolkach
      zainteresowan, w ktorych w swoim gronie, bez ograniczen bede oni mogli
      uprawiac swoje zgodne z prawem rytualy. W panstwie demokratycznym zasluguja
      oni na te same prawa i obowiazki jak pozostale apolityczne organizacje
      bezdochodowe jak np: zwiazek milosnikow UFO, hodowcy krolikow ozdobnych,
      towarzystwo milosnikow gry w warcaby. Nadszedl czas i potrzeba podniesienia
      swiadomosci spolecznej o wadze i roli nauki i oswiaty we wspolczesnym swiecie.
      Mowmy o tym odwaznie, bez ogrodek jak ma to miejsce na Zachodzie w celu
      CALKOWITEJ sekularyzacji zycia politycznego w Polsce. Budujmy Polske w imie
      humanizmu i ogolnoludzkich zasad moralnych bez zadnych przymiotnikow
      (socjalistycznych, katolickich). Pragne, aby zwlaszcza mlodzi Polacy zyli w
      poczuciu wiary we wlasne sily, bez poczucia winy, strachu, kompleksow czy
      wstydu. Wazne jest aby byli oni zdolni do samodzielnego myslenia i
      podejmowania odwaznych, racjonalanych, prawych decyzji godnych wyzwan 21 w.
      • kazmaz60 Re: A dlaczego nie Muhammad albo Xenu ? 03.10.10, 11:51
        Nie blużńij BÓG JEST MIŁOŚCIĄ
        • strikemaster Re: A dlaczego nie Muhammad albo Xenu ? 03.10.10, 13:25
          Jaką miłością?
    • stany48 Przyśnił mi się Pan Jezus 16.08.10, 06:52
      Zły sen. Jezus jako prawowierny żyd nie wziął by tego symbolu do ręki.
      • kapitan.kirk Re: Przyśnił mi się Pan Jezus 16.08.10, 10:20
        Jeśli wierzyć Biblii, to jednak wziął, a nawet dźwigał go przez
        dłuższy czas.
        Pzdr
        • strikemaster Re: Przyśnił mi się Pan Jezus 03.10.10, 13:25
          Bo go Rzymianie zmusili.
      • kazmaz60 Re: Przyśnił mi się Pan Jezus 03.10.10, 11:58
        Przysnić sie mógł co w tym dziwnego Kto z was kontroluje swoje sny.Ale cudem byłoby spotkanie z NIM tu na ziemi.
        • strikemaster Re: Przyśnił mi się Pan Jezus 03.10.10, 13:27
          > Przysnić sie mógł co w tym dziwnego Kto z was kontroluje swoje sny.

          Nikt nie kontroluje, ale sny najczęściej zawierają pomieszane obrazy i przeżycia ze swiata realnego, tak więc autor musi być osobą głęboko wierzącą.

          > Ale cudem by
          > łoby spotkanie z NIM tu na ziemi.

          Cuda w przyrodzie nie występują. tylko w bajkach.
    • ju-li1 Re: Przyśnił mi się Pan Jezus 16.08.10, 21:49
      Śliczne!
      • strikemaster Re: Przyśnił mi się Pan Jezus 03.10.10, 13:28
        Jako przypowieść o przenoszeniu krzyzy na właściwe sobie miejsca, tak. Problem w tym, że to nie Jezus, czy jakiś inny Bóg, a księża decydują, gdzie w tym kraju mają znajdować się znaczniki kościelnego terytorium zbieraczo-łowieckiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka