joanna.s.t
10.09.10, 23:58
Przedstawienie "Czarnej Wenus" Kechiche'a jako "przykrego filmu" "programowo manifestującego nieufność wobec człowieka" i dowodzącego, że rasizm jest czymś "ludzkim" każe, po pierwsze, podejrzewać, że Tadeuszowi Sobolewskiemu obcy jest dorobek Kechiche'a, a to spore zaniedbanie w przypadku recenzenta filmowego. Nie wiadomo też, dlaczego fascynację odtworzonymi przez reżysera widowiskami z udziałem Saartjie Baartman uznaje Sobolewski za dowód własnego rasizmu. Wreszcie nie sposób zgodzić się z poglądem, że rasizm jest "w jakiejś mierze" "ludzki" i wspólny "nam wszystkim": gdyby zachować konsekwencję, oznaczałoby to, że rasizm jest normalnym zjawiskiem i że należałoby się pogodzić z jego istnieniem. Bardzo recenzentowi zazdroszczę, że miał już okazję obejrzeć ten "przykry", jego zdaniem, film.