fabryka_cnoty 24.12.10, 13:13 Jeżeli już się chwalić, to może chociaż przytaczając prawdziwe dane. Ja na 30 miejscu widzę wyraźnie University College Dublin. rankings.ft.com/businessschoolrankings/european-business-school-rankings-2010 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pan_dit Re: Doktorat w ubikacji? 24.12.10, 13:37 chyba chodzi o ten ranking: rankings.ft.com/businessschoolrankings/masters-in-management/pdf (programów magisterskich - czyli USA się w większości nie uwzględni). W tym "European Business Schools Ranking" ALK miejsce ma 39, a SGH 67, czyli dziura jeszcze większa. Odpowiedz Link Zgłoś
pzgr Doktorat w ubikacji? 24.12.10, 16:04 Doktorat w ubikacji. Hmmm. Trafnie, trafnie, nie powiem. Odpowiedz Link Zgłoś
grawdhaga Re: Doktorat w ubikacji? 24.12.10, 17:00 A cóż w tym dziwnego? To standard doktoratów z początku lat siedemdziesiątych. Małżeństwa doktorantów w hotelu akademickim miały pokój 3x3 m., zatem jedno z nich musiało w toalecie pisać, a po książki trzeba było do piwnicy biegać, bo w tak małym pomieszczeniu... A jednak zostawali profesorami... Nie wszyscy, ale i teraz nie wszyscy zostają. Czy wtedy było dobrze? Nie, nie było. Ale też nikomu nie przychodziło do głowy, by żądać od innych... Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Doktorat w ubikacji? 24.12.10, 17:02 > A jednak zostawali profesorami... Ta i wykorzystywali peirwaszszansę, zeby spieprzyć na zachód i TAM zostawali profesorami. Odpowiedz Link Zgłoś
agent.orange Re: Doktorat w ubikacji? 24.12.10, 17:40 > tak małym pomieszczeniu... A jednak zostawali profesorami... Nie wszyscy, ale i > teraz nie wszyscy zostają. Czy wtedy było dobrze? Nie, nie było. Ale też nikom > u nie przychodziło do głowy, by żądać od innych. Czy przypadkiem wtedy czasy nie byle inne? Dziś 2.5h lotu samolotem (bilet 400zl) i zupełnie inny świat i inne możliwości. Ja jestem na 2 roku studiów doktoranckich, jak z 1400zl stypendium zapłacę czynsz i inne stałe opłaty to zostaje mi na miesiąc 600 zł na wszystko (książki, jedzenie, ubrania, rozrywki). Dziś jeszcze do 16 byłem na uczelni dokończyć eksperyment, a promotor powiedział mi że nie zgadza się abym pracował dodatkowo. I zastanawiam sie coraz czesciej czy nie jestem frajerem marnujac zycie na uczelni. Moi znajomi ze studiow zarabiaja w korporacjach od 4-5 tys w gore a ja pisze publikacje do pism miedzynarodowych ktore moge sobie wlozyc w buty, bo nie stac mnie na nowe. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Doktorat w ubikacji? 24.12.10, 18:00 Niestety właśnie te rozbieżności w pensjach stanowią największą przeszkodę, żeby nasza nauka ruszała się do przodu i goniła zachodnią zamiast stać w miejscu. O ile w przypadku humanistów tego jeszcze może tak nie widać, to w przypadku technicznych i ścisłowców już jest to bardzo częstym zjawiskiem. Młody, bardzo zdolny człowiek na uczelni dostanie grosze i będzie popychadłem. Na dodatek w wielu wypadkach nawet nie będzie miał szans na awans dopóki nie zwolni się miejsce (co w przypadku polskiej uczelni najczęściej oznacza śmierć osoby która je zajmowała zamiast już bawić wnuki na emeryturze). Za to w korporacji dostanie nawet kilkukrotnie wyższą pensję, lepsze warunki, tyle że często będzie tylko kolejnym "wyrobnikiem". Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Doktorat w ubikacji? I c z tego??? 25.12.10, 00:08 Nikt ci nie zmusza aby robic doktorat! Ja w Australii mialem stypendium doktoranckie, ale bylo ono niewiele wyzsze niz tamtejszy zasilek dla bezrobotnych: Nie rozumiem wiec twych pretensji do swiata.. lech.keller@gmail.com (PhD, Monash) Odpowiedz Link Zgłoś
mamula66 Doktorat za pieniadze 24.12.10, 17:40 W dosyc bogatym kraju zwanym USA studia doktoranckie, tak jak i kazde inne studia sa PLANTE. To znaczy, nie placi sie studentowi, a student placi. I to calkiem niemale pieniadze. Albowiem chcica zostania doktorem jest prywatna sprawa chcacego i spoleczenstwo nie musi do tego dokladac. Owszem, promotor moze zalatwic jakies pieniadze, z przemyslu mozna zalatwic jakies pieniedze, ale ida one glownie na oplate czesnego. Reszte musi sobie dorobic pracujac gdzie moze, I owszem, czesto pracuje w warynkachw ktorych wzmiankowana "ubikacja" bylaby luksusem Odpowiedz Link Zgłoś
agent.orange Re: Doktorat za pieniadze 24.12.10, 17:46 mamula66 napisał: > W dosyc bogatym kraju zwanym USA studia doktoranckie, tak jak i kazde inne stu > dia sa PLANTE. To znaczy, nie placi sie studentowi, a student placi. I to calki > em niemale pieniadze. Albowiem chcica zostania doktorem jest prywatna sprawa ch > cacego i spoleczenstwo nie musi do tego dokladac. > > Owszem, promotor moze zalatwic jakies pieniadze, z przemyslu mozna zalatwic jak > ies pieniedze, ale ida one glownie na oplate czesnego. Reszte musi sobie dorobi > c pracujac gdzie moze, I owszem, czesto pracuje w warynkachw ktorych wzmiankowa > na "ubikacja" bylaby luksusem Zalezy o jakiej dziedzinie piszesz. W scislych (i mi znanych, np. Oxford) jest zazwyczaj tak, ze to promotor płaci doktorantowi ktory z kolei opłaca stypendium uczelniane i utrzymuje sie z reszty. Tyle, ze specyfika nauk doswiadcxzalnych i scislych jest taka, ze ktos fizycznie musi te prace wykonac w labie czy przy komputerze i jest to wlasnie zazwyczaj doktorant, ktory dostaje za te prace wynagordzenie. Jak jest w innych dziedzinach to nie wiem. Ale USA moga sobie na zbieranie opłat pozwolic, bo zaraz zjawi sie Chinczyk z walizką pieniędzy chetny studiowac. W Polsce Chinczyk sie nie pojawi, bo go ten kraj nie interesuje - wiec przyklad USA jest marny. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Doktorat za pieniadze 24.12.10, 18:04 Nie zapomnijmy o tym, że tam występuje też ścisła współpraca nauki z biznesem. Te badania za których prowadzenie doktorant ma dostawać zapłatę, to zazwyczaj inwestycja, która ma się opłacić. Kto naszym zapłaci za prowadzenie jakichś badań? U nas są tylko jakieś marne granty, które i tak w większości zwinie stara gwardia. Odpowiedz Link Zgłoś
mamula66 Re: Doktorat za pieniadze 24.12.10, 21:47 ", ze ktos fizycznie musi te prace wykonac w labie czy przy komputerze i jest to wlasnie zazwyczaj doktorant, ktory dostaje za te prace wynagordzenie." No wlasnei. Dostaje WYNAGRODENIE. Natomiast artykul uwaza ze doktorant powinien dostac PENSJE. Za oddychanie. Jedna z neizbednych umiejetnosci parcownika naukowego, przynajmniej w USA jest umiejetnosc zorganizowanai sobie pieneidzy. Tam gdzie pracowalem, profesor byl zobowiazany zalatwic minimum 250 tysiecy dolcow w ciagu ostatnich 3 lat. Jezeli nei zalatwil, to sie z nim nie przedluzalo kontraktu (jezeli byl nie tenurowany). Nie ma Swietych Mikolajow ktore placa za badanai naukowe. Uniwersytet placi pracownikom za nauczanie. Pienidze na badania musza sobie zalatwic sami. Dlatego tez doktorant nie powinien dostawac PENSJI. Doktorant powinien umiec zalatwic sobie finansowanie doktoratu, i owa umiejetnosc powinna byc traktowana jako czesc edukacji Odpowiedz Link Zgłoś
agent.orange Re: Doktorat za pieniadze 24.12.10, 22:07 > No wlasnei. Dostaje WYNAGRODENIE. Natomiast artykul uwaza ze doktorant powinien > dostac PENSJE. Za oddychanie. To mi wygląda na dyskusję na definicję. > Dlatego tez doktorant nie powinien dostawac PENSJI. Doktorant powinien umiec za > latwic sobie finansowanie doktoratu, i owa umiejetnosc powinna byc traktowana j > ako czesc edukacji Tyle, że wielu profesorów pożegna się z doktorantami, którzy dorabiają na boku bo wtedy mają automatycznie mniej czasu na zajęcie się swoją pracą i nauką. I mają po części racji. Odpowiedz Link Zgłoś
pan_dit Re: Doktorat za pieniadze 25.12.10, 10:30 taki system też jest jak najbardziej ok i prawdopodobnie fajnie byłoby go wprowadzić także w Polsce w jakiejś formie. Główny problem obecnie postawiony jest jednak znacznie niższego rzędu, niż wielka reforma finansowania nauki: chodzi o to, czy na 30 tys. istniejących doktorantów podnieść 1/3 odrobinę stypendia, czy też te same pieniądze skierować konkretnie do ok. 1 tysiąca najlepszych, ale nie wybranych na każdej uczelni z osobna (bo wtedy słabe uczelnie też dostaną po równo z rozdzielnika), tylko w ogólnopolskim konkursie. Nawiasem mówiąc, taki konkurs dałoby się zrobić niskokosztowo - np. w ten sposób, że chcące mieć finansowanych z niego doktorantów uczelnie na własny koszt recenzowałyby kandydatów, ale wyłącznie tych aplikujących do innych szkół. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Doktorat za pieniadze 25.12.10, 12:11 W dzisiejszej Polsce potrzebujemy rcoznie gora tysiac nowych doktorow, a wiec sens ma tylko skierować pieniądze do ok. 1 tysiąca najlepszych doktorantow wybranych w ogólnopolskim konkursie , dostepnym tez dla zagranicznych kandydatow. Odpowiedz Link Zgłoś
cehaem Re: Doktorat za pieniadze 25.12.10, 15:53 No to zycze przyjemnosci przy ustalaniu kryteriow, kto jest lepszy a kto jest gorszy. Oraz w wydawaniu dziesiatek, jak nie setek tysieci na panie liczace wyniki, komisje, wyposazenie, formularze, etc. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Doktorat za pieniadze 26.12.10, 00:44 Znow splycasz temat. Problem z doktorantami jest tylko pochodna ogolnego kryzysu polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyzszego. Aby go pokonac, nalezy przede wszystkim: 1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury. 2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania. 3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane. 4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze). 5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych: 64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl 6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą one odpowiadać. 7. Wprowadzić ostre ograniczenia w wieloetatowości. 8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi). 9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA. 10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać! lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Doktorat za pieniadze - c.d. 26.12.10, 07:10 Wybor najlepszych jest zawsze trudnym zadaniem, wymagajacym pieniedzy, ludzi i czasu. Ale nie ma innego wyjscia, gdyz "rozwodnienie" funduszy przeznaczonych na nauke nie ma sensu - sens ma tylko koncentracja tychze ograniczonych funduszy na tych naukowcow (tu konkretne doktorantow), ktorzy rokuja najwieksze nadzieje na sukces, a wiec na zwrot tychze zainwestwanych w nich pieniedzy (kapitalu). Pamietaj tez, ze zamiast inwestowac tenze kapital w nauke, mozna go zainwestwac np. w rozbudowe infrastruktury, a wiec inwestowanie w nauke ma sens tylko wtedy, gdy spodziewane zwroty z nauki beda przynajmniej nie nizsze, niz z alternatywnych celow inwestowania... lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Chinczyk z walizka pelna pieniedzy w USA 25.12.10, 00:18 Ciekawe, ze w POlsce wciaz POkutuje mit bednego Chinczyka, a tymczasem w Chinach, dzieki rzadom oswiecnych komunistow, jest dzis masa Chinczykow z walizkami pieniędzy chetnych studiowac za granica... Ale nie przyjada oni do POlski, gdzi Balcerowicz z kumplami zniszczyli przemysl wiec i nauke, i gdzie na uczelniach wciaz rzadi mafia profesorka bojaca sie kontaktu z zagranica i konkurencji ze strony polskich naukowcow wyksztalonych za granica jak diabel swieconej wody .. :( lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
rockville Doktorat w ubikacji? 24.12.10, 20:55 Dlaczego to biadolenie ? Trzeba isc tam, gdzie sa pieniadze i zapotrzebowanie- zostan murarzem, alektrykiem albo rzeznikiem. Polska nie potrzebuje takiej armii doktorantow, wez sie do pracy, zacznij od straganu z kwiatami ! Odpowiedz Link Zgłoś
agent.orange Re: Doktorat w ubikacji? 24.12.10, 21:50 > Dlaczego to biadolenie ? Trzeba isc tam, gdzie sa pieniadze i zapotrzebowanie- > zostan murarzem, alektrykiem albo rzeznikiem. Polska nie potrzebuje takiej armi > i doktorantow, wez sie do pracy, zacznij od straganu z kwiatami ! W sumie równie dobrze można zlikwidować 80% uniwersytetów, bo tak na prawdę Polska ich nie potrzebuje. W tym kraju nie ma dróg to po co uniwerki. Piszę poważnie - dla przykładu ministerstwo dopłaca studentom na moim kierunku po tysiaku miesięcznie - bo to kierunek zamawiany. Tyle, że potem w zawodzie pracuje 5-7% absolwentów (z tego większość na uczelni) bo poza uczelniami nie ma miejsc pracy w Polsce dla nich. To po co ich kształcić? Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Doktorat w ubikacji? 26.12.10, 07:18 POlska nie POtrzebuje 90% obecnie istniejacych wyzszych uczelni. Wystarcza nam te, ktore POwstaly przed rokiem 1980, z nielicznymi wyjatkami. POlska nie ma dzis wlasnego przemyslu, a wiec nie POtrzebuje ponad 90% absolwentow wyzszych uczelni... lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Doktorat w ubikacji? T A K !!! 25.12.10, 00:03 I SLUSZNIE, GDYZ CALA NASZA DZISIEJSZA POLSKA NAUKA TO SZAMBO! Aby z niego wyjsc musimy: 1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury. 2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania. 3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane. 4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze). 5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych: 64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl 6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą one odpowiadać. 7. Wprowadzić ostre ograniczenia w wieloetatowości. 8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi). 9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA. 10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać! Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Kononowicz na forum? 31.12.10, 04:30 A co masz do POwiedzenia ad rem? NIC? To zamilcz... Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 W UK i USA tez jest za duzo doktorantow! 26.12.10, 07:50 www.economist.com/node/17723223 Odpowiedz Link Zgłoś
kaszebe12 Doktoraty ? 26.12.10, 09:12 USA , Francja ,czy Polska...-warto poczytac.-Niektore sa szczegolnie "interesujace".-Utkwilo mnie ,w pamieci,ogloszenie obrony doktoratu w Dzienniku Baltyckim (Gdanska Akademia Medyczna)...- "Wplyw jazdy tramwajem na wilgotnosc pochwy lonowej kobiety trzydziestoletniej."...-Autentyczne ! Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Doktoraty ? 27.12.10, 00:19 Masz moze jakis link abo nazwisko tej "doktorantki"? Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Doktoraty ? 27.12.10, 15:40 Bzdura. Oczywiście taki doktorat nie istnieje i nigdy nie istniał, kolejny półgłówek zabawia się wymyślaniem idiotycznych tematów - szkoda tylko, że z dziedziny, na której zna się jak kura na pieprzu. Co to jest niby "pochwa łonowa"? Jak już się usiłuje być dowcipnym, to przynajmniej trzeba mieć minimum inteligencji. No i ciekawe, skąd niby wiesz, że to miałaby być "doktorantka", a nie "doktorant"? Bo co, faceci tacy genialni i głupotami się nie zajmują? To ciekawe, dlaczego w takim razie "antynoble" dostają głównie faceci? Nie mówiąc już o nagrodach Darwina. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Doktoraty ? 28.12.10, 00:50 Podejrzewam, ze taki doktrat zostal obroniony w Polsce (moze tylko tytul byl nieco inny) i ze byla to Pani Doktor. Opieram me przypuszczenia na dobrej znaomosci, i to 'od wewntarz' wszelakich patlogii polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyzszego! Odpowiedz Link Zgłoś
pfg Re: Doktoraty ? 29.12.10, 10:08 No tak, Lesiu, twoja głęboka znajomość polskiej nauki jest ostatecznym i niepodważalnym dowodem. Na wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Doktoraty ? 30.12.10, 01:36 O jakiej "nauce" piszesz, PFG? Przeciez prawdziwej nauki to w POlsce nie ma od roku conajmniej 1989! A ja znam sie na stanie srodowiska tzw. naukowcow (wl. naukAwcow) polskich, czyli ludzi, ktorzy na koszt POdatnikow udaja w POlsce, ze sie zajmuja nauka... POzdr.! lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Doktoraty ? 30.12.10, 01:54 PS: w POznym PRLu modna byla symulacja, jako temat rozprawy doktorskiej, np. te slynne SYMULACJE dzialania przedsiebiorstwa przemyslowego czytez kolejek (queues) , jak by w realu nie brakowalo wowczas kolejek do sklepow czy tez fikcyjnie tylko dzialajacych przessiebiorstw (np. te kopalnie, ktore praktycznie w 100% zuzywaly wydobyty przez siebie wegiel na swe wlasne potrzeby)... Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Doktoraty ? 30.12.10, 21:19 pfg napisał: > No tak, Lesiu, twoja głęboka znajomość polskiej nauki jest ostatecznym i > niepodważalnym dowodem. :-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Doktoraty ? 29.12.10, 12:17 Autentyczna to jest twoja głupota. I brak polotu w wymyślaniu rzekomego tytułu pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
ajent.007 Re: Doktoraty ? 31.12.10, 04:31 Czemu zasmiecasz ten watek chamskimi atakami ad personam? Odpowiedz Link Zgłoś