Dodaj do ulubionych

Londyn koło Gdańska

31.01.11, 13:59
ekspaci - nowa forma pracowników. SJP podaje, że to wysokiej klasy specjalista pracujący zagranicą... cóż. może faktycznie nei jestem najwyższej klasy specjalistą. do tego nie pracuję zagranicą. ale nei znajduję różnicy między panami którzy londyn mają koło gdańska. ja mam (tym razem) rzeszów koło katowic, a wcześniej to koło katowic leżała warszawa. i tylko wyczekuję niecierpliwie aż powstanie wreszcie A4 do rzeszy, że podróż skrócić do dwóch godzin. wiele to nie zmieni - wciąż rodzina będzie weekendowa... i tylko w całym tym interesie wk...ia mnie podejście polskiego państwa, które tzw "samotnie wychowującym" zapewnia możliwość wspólnego rozliczenia z dzieckiem, które ustawia ich wyżej na liście do przedszkola, żłobka, etc. a moja żona przez 5/7 roku samotnie wychowująca dwójkę dzieci może się najwyżej rozliczyć wspólnie ze mną... wiem - zawsze można powiedzieć po co w takim razie siedzisz, tam gdzie siedzisz. prawda można... ale oprócz własnej korzyści w postaci neizłej pracy i zarobków pragnę zwrócić uwagę na fakt, że wnoszę niezły haracz na rzecz państwa...
Obserwuj wątek
    • kaper_trojgard Rębiechowo w niecce? 31.01.11, 16:12
      Rębiechowo położone w niecce? Autor w ogóle widział to lotnisko za dnia?
    • princealbert Londyn koło Gdańska 01.02.11, 12:13
      a widziales ile sie mgly zbiera na Rebiechowie?

      Na pewno nie jest na plaskowyzu.
    • ciotka_idiotka Nowy Jork kolo Nowego Jorku 01.02.11, 16:13

      Smutny ten wasz los. Gosciu, od 2004 jestes na takim wygnaniu, corka cie sie urodzila i cie prawie nie zna? Wstajesz rano w poniedzialek o 4.30 zeby z lotniska do roboty zdarzyc? brudy wozisz do kraju na drugim koncu Europy z szynke w druga strone.

      Moja opinia:

      LAC NA TALO LOS !!!!
      Fakt, teraz jest inaczej,gdy ja wyjezdzalem to nawet paszport musialem kupic. O wizie nie wspomne co z tym bylo zachodu. . Tyle, ze nigdy nie mialem watpliwosci, chcialem tu byc i jestem, dla wlasnego i innych moich bliskich zdrowia, byc moze w Polsce mialbym finansowo tak samo a moze lepeij? Tylko ze to nie jest dla mnie wazne i wolalem nigdy nie sprawdzac, bo tu czuje sie W DOMU a w Polsce jest super przez tydzien albo i krocej gdy trzeba cos zalatwic, gdzies jechac albo z kims sie spotkac by wszyscy olewaja- nikt nawet nie uwaza za stosowne pojawic sie o umowionej porze czy dotrzymac terminu. A na drodze smierc w oczach a pociagi 10 godzic opoznione i cuchna jak zaraza.
      Marcin, teraz zaczniesz zyc? Wolne zarty, dom postawiles, masz dwojke dzieci, zyl bedziesz poki kaska jest. A potem facet znow siadziesz w Wizzair i zawiezeisz dupe do Londynu, bo tylko tak potrafisz. Wake up , man !
      • karlapat Re: 02.02.11, 10:52
        Ja jestem w podobnej sytuacji, choc podrozuje miedzy innymi krajami.
        Ja podziwiam tych facetow, uwazam ich za odwaznych i przedsiebiorczych ludzi. Dla nich, wbrew pozorom, rodzina jest najwazniejsza, chca jej zapewnic dobre zycie. lepsze to niz siedziec w polsce, charowac tyle samo za marne grosze albo czekac ile panstwo ci da. ludzie od zawsze wyjezdzali za chlebem, na calym swiecie, tysiace wlochow, irlandczykow, rowniez niemcow, francuzow, szwedow wyjezdzali do ameryki; to samo dzieje sie w azji, afryce... wszedzie tam gdzie istnieja kraje w ktroych mozna zarobic wiecej niz u siebie.
        I tu nie chodzi o jakas zachlannosc, checia posiadania ogromnych pieniedzy, tu chodzi po prostu o zarobienie najnormalniejszych pieniedzy pozwalajacych na standardowe, przyzwoite zycie... nic wiecej. Smutne to, oczywiscie, gdy traci sie wiele momentow bliskosci i ukochanymi, ale okazuje respekt wszystkim ktorzy w dobrej woli takie zycie prowadza. powodzenia!
        • rasklaat Re: 02.02.11, 16:28
          Nie trzeba wyjeżdżać do innego kraju żeby praca utrudniała kontakt z dziećmi. Niektórzy pracują na zmiany i wtedy w tygodniu nocek praktycznie nie widzi się maluchów. W Polsce poznałem pania która jeździła codziennie o piątej rano z Sierpca do Torunia do pracy i wracała późno w nocy. "Takie sa uroki życia", powiedziała.
    • greges58 Londyn koło Gdańska 02.02.11, 21:36
      Kotlety mielone ? ? ?
      A bilet za 400 funtów ;)

      Ile trzeba wypić - aby napisać taką Chałę ?
      Wstydź sie, Magdo !

      Jeśli to jednak prawda...
      To nie jest Życie.
      Nie warto ^ ^

      Pozdrawiam !
      Grzesiek
      • moa.k Re: Londyn koło Gdańska 05.02.11, 17:00
        Jak najbardziej, bielety w tym roku na około 20 grudnia były za 250 funtów, powrotne podobnie, czyli 400 funtów w obie strony jak najbardziej jest możliwe
    • mocten Londyn koło Gdańska 02.02.11, 23:28
      Ja mam podobnie.
      Przy okazji, jeśli ktoś nie jest świadomy- prawo unijne daje możliwość wspólnego z małżonkiem rozliczenia podatku dochodowego niezależnie od tego gdzie współmałżonek mieszka i osiąga dochody. W wielu wypadkach (ze względu na relatywnie niskie zarobki w Polsce) pozwala to zaoszczędzić sporo na podatkach.

      W Irlandii jest to minimum 1830 Euro rocznie, a jak ktoś przekracza progi to kilka tysięcy i więcej.
      Szczegóły opisane są w
      Tax & Duty Manuals - Section 16
      Part 44 - Married, Separated and Divorced persons
      44.1.3 - Taxation of Married Couples – Aggregation of Income of Husband and Wife – Cases involving Non- Residence
      Od razu zaznaczam że osoby siedzące na infolinii w Tax Revenue nie mają pojęcia o co chodzi i będą wciskać że nie mamy racji , co roku to przerabiam :)
      • annajustyna Re: Londyn koło Gdańska 04.02.11, 20:31
        Pod warunkiem, ze malzonek nie osiaga (wysokich) dochodow w PL. I pytanie - od kiedy wolno wwozic zarcie do Wlk. Brytanii?
        • moa.k Re: Londyn koło Gdańska 05.02.11, 17:01
          Od zawsze, spoza unii nie wolno
    • nera_rosa Londyn koło Gdańska 03.02.11, 09:41
      Smutne to... Wzruszające i smutne. W Polsce też wielu pracuje w delegacji. Podziwiam, że wracają co weekend, wielu ojców wraca kilka razy do roku. Powodzenia życzę, ale sama tak nie chcę. Obym nigdy nie musiała.
    • llorando Re: Londyn koło Gdańska 03.02.11, 15:00
      rozróżnij jednak przypadek twojej samotnej żony wychowującej dzieci ( boś gdzieś się podział tymczasowo ) i drugi przypadek osoby samotnie wychowującej dzieci,
      ta najczęściej bez wsparcia drugiej połowy i jej pensji ,
      przynajmniej takie chyba były założenia
      pomysłodawców rozliczania dochodów
    • cilke Londyn koło Gdańska 04.02.11, 15:55
      Nie wiem czy dalbym rade tak zyc. Z jednej strony kasa, kasa, ale rodzina jest najwazniejsza. Na miejscu bohaterow artykulu, zrobilbym wszystko zeby sciagnac swoja rodzine do siebie. Bo co to za ojciec, ktorego wiecej nie ma w domu, niz jest?

      Jesli ma sie przy sobie ukochane osoby, to o wiele latwiej dac sobie rade. Nawet biede klepac razniej z malzonka.

      Pracuje i mieszkam w UK, ale mam ten komfort, ze za kazdym razem gdy wracam wieczorem do domu, czeka na mnie kochajaca zona i mala coreczka. Chcialbym, zeby panowie Marcin i Tomek mieli podobnie. I tego im z calego serca zycze.
    • jacm76 Londyn koło Gdańska 10.02.11, 15:08
      Swego czasu miałem dobrą kasę i brak czasu jak tylko pojawiła się rodzina wybrałem mniejszą kasę więcej czasu dla nich i to najlepsza decyzja w życiu i tego panom życzę . Żadne pieniądze nie są warte straconego kontaktu z rodziną . Do dziś nie mogę się nadziwić jak mogłem marnować tyle życia w imię mieć więcej i więcej .
    • almimota Londyn koło Gdańska 11.02.11, 23:38
      Zadziwiająco mało wpisów - a problem dotyka wbrew pozorom, tak wielu z nas.
      Mam podobnie tyle, że w kraju i za mniejsze pieniądze.
      I bardzo mi brakuje moich dziewczyn; żony i córek i nie co weekend mogę wrócić do domu.
      I wcale nie gonię za mamoną, ot po prostu boję się braku pieniędzy na codzienne potrzeby, opłacenie rachunków itd.
      I zgadza się to takie niemęskie przyznać się, że się za nimi tęskni.
      A już na pewno nie można powiedzieć o tym wszechobecnym "macho" w pracy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka