Dodaj do ulubionych

Lepiej późno niż później

13.02.11, 12:16
Niebezpieczenstwa teo-logicznego myslenia
Jak myslacy czlowiek w 21 wieku moze tracic czas (niekiedy i cale zycie) “studiujac” bezpodmiotowa, kompletnie oderwana od rzeczywistosci pseudo-nauke pretensjonalnie nazwana “teologią”, ktora wyrosla z religijnego folkloru o duchach, ciezarnych dziewicach, zmartwychwstancach, wodochodziarzach, rogatych i skrzydlatych facetach(?), piekle, gadąjących wężach i (mojej jedynej ulubionej przypowiesci biblijnej) o zamianie wody w wino. “Teologia” jest eufemizmem, ktory wydaje sie brzmiec wzniosle, prawie szacownie ale dla kazdej nawet srednio wyksztalconej osoby termin ten zawiera w sobie tyle “naukowosci” ile mozna jej znalezc w astrologii, alchemii, numerologii czy scjentologii. Nie jest to dziedzina, od ktorej - tak jak w medycynie, naukach scislych czy nawet humanistycznych - mozna sie spodziewac wielu istotnych dla rozwoju naszej cywilizacji rozwiazan i odkryc. Czy rzeczywiscie nasi duszpasterze wraz ze swoja religijna trzodka po cichu licza na to, ze Szwedzka Akademia Nauk przyznawa “Teologicznego Oscara” za dokladne rozpracowanie anatomii i biomechaniki skrzydla aniola? Panowie w sutannach (i w turbanach) nie ujawniajcie waszego “zawodu” zwlaszcza w kregu ludzi swiatlych, korzystajacych z dobrodziejstw wspolczesnej rewolucji naukowo-technicznej i informacyjnej. Oszczedzicie sobie wiele wstydu i niepotrzebnych pytan, na ktore nie bedziecie w stanie odpowiedziec. Nawet przecietny 5-klasista z dostepem do internetu z latwoscia moze obnazyc wasz obskurantyzm i dyletantyzm (o ile wy go nie obnazycie wczesniej). "Wyjasnianie" wszystkich niezrozumialych zjawisk "tajemnica" albo "niezbadana wola" antropomorficznego boga (czy bogow) rezydujacego “na wysokosci” jest przejawem kompromitujacego was infantylizmu. Przywoluje pamiecia nieformalna rozmowe z ksiadzem (po cywilu) sprzed paru lat, ktory przyznal mi sie, ze akceptuje teorie ewolucji kwestionujaca 6-dniowa “teorie” stworzenie swiata i wiele innych aspektow biblijnej narracji. Bronil on utylitaryzmu religii. Kazde wyznanie ze swoimi obrzadkami i uproszczonym jezykiem i kodem moralnym -w jego pojeciu- utrzymuje spojnosc spoleczna szczegolnie wsrod ludzi prostych, ubogich i slabo wyksztalconych. Religia godzi ich z rzeczywistoscia bez wzgledu na to jaka ona jest sprzyjajac tym samym utrzymaniu publicznego porzadku. Dla niego Biblia to nie pozbawiona urokow metafora literacka, ktora towarzyszyla mu od urodzenia, do ktorej jest przywiazany raczej na poziomie emocjonalnym niz intelektualnym. Oczywiscie -podobnie jak slynna pani Agnes Gonxha Bojaxhiu - i on czasami ma watpliwosci w istnienie jakiegokolwiek boga ale wyswieconemu ksiedzu trudno jest sie do tego przyznac przed samym soba i zwlaszcza przed innymi. Ujela mnie odwaga i szczerosc tego czlowieka.
“Kto ma ksiedza w rodzie tego bieda nie ubodzie”– ludowe przyslowie. Skoro o pragmatyzmie mowa. Czy nalezy sie temu dziwic, ze ci mezczyzni zainwestowali caly swoj potencjal intelektualny w religijny przemysl uslugowy? Badz co badz jest to "kariera zawodowa", ktora oferuje latwe, nie opodatkowane dochody, bezplatny dach nad glowa, opierunek, samochod, pomoc domowa (oczywiscie zenska) calodobowo zaspakajaca ich wszelkie potrzeby, nieograniczony dostep do dzieci no i najwazniejsze stosunkowo monotonna ale nieskomplikowana i nie wymagajace szczegolnych, konkretnych kwalifikacji zawodowych zajecie. Przyjrzyjmy sie blizej na jakich zasadach komercyjnych operuje przemysl religijny. Tajemnica jego sukcesu jest idealny, wymarzony przez kazdego produkt: NIESMIERTELNOSC. Nie wiadomo kto wpadl na ten genialny pomysl na robienie pieniedzy i sprawowania nieograniczonej wladzy nad ludzmi. Ta przyslowiowa "zlotodajna zyla", ktora religijni “dilerzy” sprzedaja na slowo nie dajac nam ani pokwitowania ani gwarancji, ta JEDNORAZOWA oferta "handlowa" oparta na sprzedazy biletow do nieba (oczywiscie w JEDNA STRONE) cieszy sie nieslabnaca popularnoscia mimo niemoznosci zweryfikowania jej ze szczesliwymi klientami. (Innym towarem jest tzw. “rozgrzeszenie” rowniez cieszace sie duzym wzieciem ale KK musi konkurowac w tej dziedzinie z ziemskimi organami scigania i sadownictwem.) Na prozno mozemy szukac listow dziekczynnych od “szczesliwych klientow” na witrynach i forach internetowych reklamujacych rozne korporacje religijne. A szkoda bowiem ta powszechnie stosowana w swiecie biznesu praktyka podniosloby ich reputacje nie mowiac juz o potwierdzeniu jakosci i wiarygodnosci udzielanych uslug. System taki upraszcza relacje miedzy petentem i uslugodawca na korzysc tego ostatniego gdyz z zasady wyklucza mozliwosc skladania reklamacji, zazalen I PRAWA DO REFUNDACJI. Po prostu genialne! Praca przecietnego przedsiebiorcy religijnego sprowadza sie do nudnego i rutynowego klepania, nie zmienionych od prawie 2000 lat (1500 lat w przypadku Islamu) tekstow bedacych w istocie plagiatem innych przed-chrzescijanskich mitologii. Jedyna trudnosc polega na dobraniu mniej lub bardzie pasujacych fragmentow z tzw. swietego pisma w zaleznosci od wymagan klienta a dokladniej tego co klient (a wlasciwie jego najblizsi) chcialby uslyszec. Zazwyczaj doswiadczony przedsiebiorca religijny znajdzie cytat uzasadniajacy kazda okolicznosc: od modlow do “wszechwiedzacego i wszechmocnego boga” o sprzyjajace warunki meteorologiczne do modlow w intencji ofiar katastrofy lotniczej spowodowanej przez te same warunki pogodowe, o ktore sie poprzednio modlil. Nasz klient-nasz pan.
Najwazniejsi potentaci tego biznesu podzielili swiat na sfery komercjalnych wplywow. Ich glowne “biura podrozy” (w JEDNA STRONE) znajduja sie w Teharanie/Mecce, Watykanie i Jerozolime. Do dzis jestesmy swiadkami walki o zmonopolizowanie swiatowego rynku religijnego: W Irlandii Pln., na Balkanach, na Bliskim Wschodzie, Afganistanie , Kaszmirze...gdzie zainteresowane strony w jednym reku trzymaja swoje jedynie sluszne i podyktowane przez (oczywiscie) tego prawdziwego boga “swieta ksiege” a w drugiej kalasznikowa lub bombe (czasami jadrowa). No coz my, ktorzy nie doznalismy blogoslawienstwa religijnej schizofrenii -w imie tzw. politycznej poprawnosci-musimy sie temu przygladac z powaga i szacunkiem. A juz ci, ktorzy nie potrafia powstrzymac sie od smiechu musza byc przygotowani na podzielenie losu autora slynnych dunskich karykatur, ktory do dzisiaj korzysta z 24-godzinnej ochrony policyjnej.
Pragne tym tekstem wniesc cos konstruktywnego do szerokiej dyskusji nad rola religii we wspolczesnej Polsce. Nikomu niczego nie narzucam. Bede bronil do upadlego prawa religijnych entuzjastow do swobodnego zrzeszania sie w kolkach zainteresowan, w ktorych w swoim gronie, bez ograniczen beda oni mogli uprawiac swoje zgodne z prawem rytualy. W panstwie demokratycznym zasluguja oni na te same prawa i obowiazki jak pozostale apolityczne organizacje bezdochodowe jak np: zwiazek milosnikow UFO, hodowcy krolikow ozdobnych, towarzystwo milosnikow gry w warcaby. Nadszedl czas i potrzeba podniesienia swiadomosci spolecznej o wadze i roli nauki i oswiaty we wspolczesnym swiecie. Mowmy o tym odwaznie, bez ogrodek jak ma to miejsce na Zachodzie w celu CALKOWITEJ sekularyzacji zycia politycznego w Polsce. Budujmy Polske w imie humanizmu i ogolnoludzkich zasad moralnych bez zadnych przymiotnikow (socjalistycznych, katolickich). Pragne, aby zwlaszcza mlodzi Polacy zyli w poczuciu wiary we wlasne sily, bez poczucia winy, strachu, kompleksow czy wstydu. Wazne jest aby byli oni zdolni do samodzielnego, krytycznego myslenia i podejmowania odwaznych, racjonalanych, prawych decyzji godnych wyzwan 21 w.
Obserwuj wątek
    • nasan Dzien bez kosciola w mediach 13.02.11, 14:06
      taka mam propozycje. w Polsce gdzie sie czlowiek nie ruszy to ma programy, teksty, reportaze, ksiazki o tych dewiantach. Jestem zemczonym ich abusrdalnym, sprzeczynm z logika i wspolczesna nauka zyciem.
      • i_ona_wie_kto naprawdę lepiej późno niż później 15.02.11, 09:21
        tak tak, czasami lepiej późno niż później - najlepszym przykładem niejaki Tomasz Polak (a.k.a. Węcławski)
        zajęło mu to kilkadziesiąt lat, ale w końcu zrozumiał o co w tym wszystkim chodzi i zdążył się jednoznacznie wyrzec tego mega-oszustwa...
    • kamyk_wj Lepiej późno niż później 13.02.11, 15:16
      Piękny i budujący tekst.
      Nigdy nie jest za późno!
      Szanowni przedmówcy antyklerykałowie, w miarę możliwości starajcie się nie obrażać ludzi tylko dlatego, że w jakiejś kwestii macie odmienne poglądy. Insynuowanie złej woli czy zdrożnych intencji (żeńska obsługa, kontakty z dziećmi) uwłacza godności ludzi, w pierwszym rzędzie - godności osoby, która takie insynuacje prezentuje. Obrażanie ludzi nie mieści się w standardzie chrześcijańskim, ale może standard antychrześcijański takie zachowania obejmuje? To już chyba wolę ten chrześcijański.
      Dobrze było by najpierw poznać osobiście kilku zakonników, aby móc przedstawiać swoje koncepcje ich motywacji do życia w zakonie. Warto przynajmniej wiedzieć, czym się różni zakonnik od księdza, bo inaczej tekst wychodzi trochę mętnie i od rzeczy.
      Ale droga otwarta jest dla wszystkich, w tym nazagorzalszych ateistów. Pamiętajcie o Świętym Pawle! Szczęść Boże.
      • dio62 Re: Lepiej późno niż później 13.02.11, 16:10
        a ja mam powołanie od Boga od razu na biskupa,Bóg powiedział mi,że mam odpowiedni wiek,nadaję się do zamieszkania w pałacu,mogę jadać na srebrnych zastawach,będę dobry dla służby i co najważniejsze mogę przysporzyć Bogu dużo dutków ale niestety purpuraci nie słuchają Boga i nie chcą mnie dopuścić do koryta,kiedyś to każdy mógł kupić biskupstwo a teraz?
      • tow_rydzyk Piękny tekst o nieudacznikach i oportunistach 13.02.11, 19:58
        Tylko w Polsce parę desek i kilka gwozdzi może zrobić zawrotną polityczną karierę. Ta farsa udawodnila, ze Nasz Kraj nadal znajduje się na cywilizacyjnym rozdrożu. U nas problemy usuwania ciąży (lub dwoch desek z miejsca publicznego) są pilniejsze od zapobiegania powodziom. Niezależnie od samodestrukcyjnych poczynan Koscioła wypada mimo wszystko zapytac przedstawicieli rządzących elit: kiedy w Polsce KK przestanie byc nietykalny, ponad wszelką krytyką? Czy immunitet tych obłudnych, skorumpowanych hedonistów dobiegnie końca? Watpię. Nie zmienią tego ani kościelne sex-afery ani jego komercjalizacja, protesty społeczeństwa przeciw nachalnej katolicyzacji przestrzeni publicznej. Bezkarność tzw. “pasterzy”, wykorzystujących swoje “stado baranów” do celów politycznych, materialnych i seksualnych jest tylko jedna strona medalu. Menadżerowie Kościoła Katolickiego Pty Ltd (towarzystwo starszych panów z nieograniczonymi przywilejami ale z ograniczoną odpowiedzialnością) niczym mafia są dobrze powiązani ze strukturami władzy. Atakowani uciekają się oni do tzw.“obrony uczuć religijnych” a zapędzeni w róg zasłaniają się portretami Maryji Zawsze Dziewicy bądz chowają się za spódnicami zdewociałych staruszek. Stworzyli mit o bohaterskiej walce z komunizmem tymczasem kler również za komuny żył jak u pana Boga za piecem. Tak jak i teraz nasza hierarchia kościelna mieszkała w pałacach, rozbijała się zachodnimi wozami i miała dostęp do wyjazdów zagranicznych. Tempo budownictwa kościelnego na łeb i szyje biło tempo budownictwa mieszkaniowego. Liczni księża i luminarze opozycji z bardzo religijnym Wałęsą na czele przez lata żyli w perwersyjnej symbiozie z SB a póżniej-jak tow.Wielgus-lali krokodyle łzy na pogrzebach górników z “Wujka” czy męczennika mimo woli- ks. Popiełuszki. Odnoszę wrażenie, że po Watykanie jesteśmy jedynym państwem teokratycznym w Europie. Kościół musi w końcu uznać swoją odrębność od zsekularyzowanego, demokratycznego i tolerancyjnego państwa. Te święte krowy w sutannach, które w KAŻDYM SYSTEMIE POLITYCZNYM zawsze spadają na cztery kopyta postawiły się w naszym kraju ponad PRAWEM. Skostniałe i archaiczne doktryny religijne nie dotrzymują kroku wymogom współczesnego, nowoczesnego społeczenstwa. Zacofanie religii wobec postępu naukowego i cywilizacyjnego symbolizują losy Sokratesa, Spinozy, Kopernika czy spalonego na stosie Giordano Bruno. Pojęcie oświecenia czy oświaty w wydaniu kościelnym sprowadza się do zniewalania umysłu i to od najmłodszych lat co w rezultacie pogłębia cywilizacyjną infantylizację i zaściankowość naszego społeczeństwa. W rzeczywistości nie rózni się to od totalitarnej indoktrynacji Talibów, ortodoksyjnych żydów czy krypto-stalinistów z Północnej Korei. Czyżbyśmy w 1989 zamienili jedna formę autorytaryzmu na kolejną? Doktryny KK posiadaja wszelkie atrybuty totalitarnej utopii. Propagandziści KK stosują stare metody socjo-techniczne oparte na: identifikowaniu ludzkich kompleksow i obaw, “empatii”, iluzorycznych obietnicach, podporządkowaniu, manipulowaniu i wykorzystywaniu ludzi nie chcących albo nie zdolnych do racjonalnego i niezależnego myślenia. Nie chcę aby Nasz Kraj zamieniono na skomercjalizowany katolicki Dysnejland, gdzie bóg to nic innego jak Swięty Mikołaj w wydaniu dla dorosłych. Nie chcę aby Polska była dla świata eksporterem niewykwalifikowanej, taniej siły roboczej oraz pijaczkow, złodziei samochodów, religijnych świrów i księży pederastów. Nie chcę abyśmy na zawsze pozostali przedmiotem niewybrednych dowcipów, w kraju słynącym z “Polish jokes” i naszym nowym “Wielkim Bracie”- USA. O ile modły o deszcz podczas obrad sejmu RP wywołały w Zachodnich mediach lekkie drwiny o tyle ogłoszenie Jesusa Chrystusa Królem Polski pobiło wszelkie rekordy absurdu. www.youtube.com/watch?v=fCBt21orGnE www.youtube.com/watch?v=HDWsUHAjTkw W Polsce natomiast o kościele i klerze pisze się dobrze albo się milczy. Z reakcji propagandy KK w Polsce i zwłaszcza tej w Watykanie zauważam, że nastroje społeczne i opinie zsekularyzowanych mediów, nie mówiąc o lawinie pozwów sądowych o molestowanie seksualne, powoli zaczynają odnosić skutek. Te pierwsze od prawie 2000 lat publiczne przeprosiny i prośby o przebaczenie ze strony Kościoła nie są wynikiem ewolucji moralnej KK ale pierwszymi symptomami strachu czy nawet paniki. Czyżby zaczęli sobie oni zdawać sprawę z tego, że nie są już w stanie konkurować z realiami Swiata 21-go wieku na poziomie intelektualno-moralnym? Czyżby na smyczy Watykanu pozostały jedynie Afryka, Ameryka Lacińska i południowo-wschodnia Polska? Jak długo jeszcze będziemy tolerować w Polsce tych nadętych “nabożnościa” bufonów i sybarytów, którzy nie ziszczalnymi, pustymi obietnicami jak pasożyty wykorzystują ludzką biedę, bezradność, łatwowierność, zacofanie i przede wszystkim brak wykształcenia? Kiedy skończy się to zastraszanie, ogłupianie i TO POZBAWIONE WSZELKICH SKRUPULOW WYZYSKIWANIE dobrych ale naiwnych ludzi, którzy cieżką pracą oszczedzają każdy grosz? Kiedy przestaniemy stawiać ponad prawem tą watykanską agenturę, której płacimy konkordatowy haracz? Czyżby KK w Polsce był niczym innym jeno państwem w państwie? Arogancja, pozerskie uduchowienie, to ślepe przekonanie o swojej moralnej i intelektrualnej wyższości wynikajacej z domniemanej wszechwiedzy, nieomylności i mesjanizmiu, manifestowanie fałszywej skromności, pokory, ubóstwa połączone z demonstracyjną pogardą dla prawa i absolutnym poczuciem bezkarności budzą we mnie uczucia największego obrzydzenia. Większość z nas myśli o KK to samo ale w obawie o reakcje rodziny i sąsiadów bezwolnie, jak zaprogramowane automaty datkami i darowiznami utrzymujemy przy życiu tą wirtualną organizację a raczej fikcyjną firmę, której sprzedaż złudzeń przynosi pokazne -bynajmniej nie wirtaulne- dochody. Przywiązanie KK do dóbr i przyjemności na tym ziemskim padole przy jednoczesnej umiejętności przekonywania milionów prostych ludzi, że to prawdziwe, wieczne życie zaczyna się dopiero po naszej śmierci jest wyczynem godnym Nikodema Dyzmy. img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/f8/f5/4bf28d6d530f5_o.jpg Panowie w sukienkach, nie wystawiajcie do całowania tych waszych brudnych i pazernych łap, które nigdy nie parały się prawdziwą, uczciwą pracą? Kultywujcie i realizujce w średniowiecznych skansenach swoj pomysl na “zycie” i dogmaty oparte na kulcie śmierci, patologicznej fascynacji ciężarnymi dziewicami i skrzydlatymi i rogatymi facetami(?) i nawet wasz religijny nekro-fetyszyzm. Jestem gotów przymknać oczy na wasz “zgodny z boża natura/wola celibat” pod warunkiem, że przestaniecie się grzebać w organach rozrodczych kobiet. Zatrzymajcie te wasze wafelki i przepustki do nieba dla siebie. Trzymajcie się z dala od naszych dzieci. Uznaję wartości literackie Biblii (czy Koranu) ale mitologia Grecka i Rzymska, bajki Ezopa, Andersena, Braci Grimm, Perrault’a, La Fontaine’a, Saint-Exupery czy Brzechwy pod względem estetycznym i moralno-wychowawczym mają więcej do zaoferowania niż ten wasz traumatyzujący młode umysły pretensjonalny, do znudzenia powtarzany schizifreniczny bełkot pogłebiający poczucie winy i niedowartościowania. Jak można poważnie traktować niby dorosłych ludzi, ktorzy sprzedają nonsensowny religijny folklor o duchach, diabłach, piekle i gadąjących wężach za fasada bezpodmiotowej pseudo-nauki pretensjonalnie nazwanej “teologią”? Skoro boicie sie o utratę swoich synekurek ośmieszajcie się na swój własny rachunek. Pozwólcie uczciwym i rozsądnym Polakom swobodnie i krytycznie myśleć i cieszyć się życiem tu i teraz w światłym i nowoczesnym europejskim państwie.
    • turpin uroki CTRL+C 13.02.11, 21:26
      tow_rydzyk napisała:
      [nader obszernie, ale dawno temu, a potem wkleja wkleja wkleja wkleja...]

      • tow_rydzyk "Dobry ateista to taki, ktory siedzi cicho" 13.02.11, 22:32
        turpin napisał:

        > tow_rydzyk napisała:
        > [nader obszernie, ale dawno temu, a potem wkleja wkleja wkleja wkleja...]
        >
        "Nader obszerne ?"


        "Prosze ksiedza, dlaczego ja nie moge zostac ministrantem jak moj brat?" - poczatki krytycznego i samodzielnego myslenia mojej 9-letniej siostrzenicy.
        "Religia jest bardzo pożyteczna, bo dzięki niej kobiety tak bardzo się nie
        puszczają a i służba mniej kradnie" - (Winston Churchill)
        “Alez Panie Hrabio...prosze nie mowic o teorii ewolucji przy sluzbie” – podsluchane na przyjeciu u biskupa.
        “Szczesliwi sa wladcy, ktorych poddani nie mysla” - Adoilf H.
        "Religia to zelazny gorset dla ludzkiej wyobrazni."
        "Wodz jest najwazniejszy ale o wszystkim decyduje ja" – wyznanie plemiennego szmana
        “...poruszamy się na różnych poziomach racjonalności...” – ks. Kloch do ateistow


        Przeczytanie tego zawsze aktualnego tekstu nie zajmie Ci wiecej niz odspiewanie piesni koscielnej.
        "Dawno temu...wklejam...."
        Religijni inzynierowie dusz od ponad tysiaclecia wklejaja religijny nonsens w umysly naszych dzieci i to juz od najmlodszych lat.

        Jeszcze jedno....
        Moj tekst nadal pozostaje aktualny wiec nie widze zadnego powodu aby go zanadto zmieniac. Jest on nadal czytany, o czym swiadcza wpisy innych forumowiczow. Na swoja obrone moge powiedziec, ze religijni entuzjasci korzystaja z tych samych oderwanych od rzeczywistosci "swietych" tekstow z gotowymi receptami na zycie dla nas wszystkich i powtarzanych jak mantra od znacznie dluzszego czasu.
        Powtarzam...Nie probuje niczego nikomu narzucac. Mam cicha nadzieje, ze sprowokuje on nas wszytkich do zastanowienia. Zawsze chetnie podejmuje wymiane pogladow z osobami, ktore maja odmienne poglady na KK i religie w ogole. Dziekuje tym, ktorzy popieraja i czesto uzupelniaja badz precyzuja moje komentarze swoimi. Zapewniam forumowiczow GW, ze wstrzymam moja anty-totalitarna kampanie gdy dzialalnosc "entuzjastow religijnych" bedzie sie ograniczala do zrzeszania w ramach normalnych apolitycznych organizacji bezdochodowych jak np: zwiazek milosnikow UFO, hodowcow krolikow/golebi ozdobnych, towarzystwo filatelistyczne.
        Tych, ktorzy z powodu braku czasu, braku argumentow badz niewydolnosci intelektualnej nie sa w stanie podjac konstruktywnej dyskusji po prostu prosze o ignorowanie moich komentarzy. To nie wymaga wyszukanej inteligencji gdyz podpisuje sie zawsze tym samym "nick'iem".


        Pozdrawiam z Nowego Jorku
        • eggerger Re: "Dobry ateista to taki, ktory siedzi cicho" 14.02.11, 11:20

          Jak ja lubię skromnych ludzi !!
          • kamyk_wj Re: "Dobry ateista to taki, ktory siedzi cicho" 14.02.11, 18:09
            na tow_rydzyk mam doskonały sposób: wpisałem gościa już dawno na listę nieprzyjaciół i już mi się jego posty nie pokazują. No bo jak raz przeczytałem jego rozwlekły tekst, potem w drugim było to samo i w trzecim takoż, to stwierdziłem, że szkoda czasu na czytanie tekstów pisanych metodą Ctrl+C.
            Teraz tylko wiem, że coś napisał po cytatach innych uczestników forum.
            Polecam metodę, skuteczna na wszystke trolle.
            • tow_rydzyk Kamyczku moj ty zlotusienki 15.02.11, 00:09
              kamyk_wj napisał:

              > na tow_rydzyk mam doskonały sposób: wpisałem gościa już dawno na listę nieprzyj
              > aciół i już mi się jego posty nie pokazują. No bo jak raz przeczytałem jego roz
              > wlekły tekst, potem w drugim było to samo i w trzecim takoż, to stwierdziłem, ż
              > e szkoda czasu na czytanie tekstów pisanych metodą Ctrl+C.
              > Teraz tylko wiem, że coś napisał po cytatach innych uczestników forum.
              > Polecam metodę, skuteczna na wszystke trolle.

              "You are the brightest pebble on the beach" - pozwol , ze na wstepie sparafrazuje ulubione powiedzonko mojego australijskiego przyjaciela.
              Ciesze sie, ze mimo wszystko znajdujesz czas aby "odpowiadac" na moje "wlepianki".
              Przypominasz mi stusia chowajacego glowe w piasek a dokladniej faceta , ktory kupujac paczke papierosow udaje,ze nie widzi na nim ostrzezenia o szkodliwosci/rakotworczosci tej uzywki.

              Nachalna wszechobecnosc koscielnych bonzow we wszystkich sferach zycia publicznego, politycznego, oswiatowego medialnego i nawet gospodarczego 21 wiecznej Polski jest zjawiskiem wysoce szkodliwym i na dluzsza mete destrukcyjnym czy wrecz wstecznym.

              Moje "wlepianki" sa analogia takiego uniwersalnego anty-klerykalnego ostrzezenia dla ludzi, ktorzy sie z tym pasywnie godza machajac na to wszystko reka.
              Ja mam tej zmowy milczenie otaczajacej ta skorumpowana , sztuczna, abstarkcyjna instytucja po prostu dosc , czego wyrazem sa moje od czasu do czasu modyfikowane/uaktualniane wpisy.

              Przyjacielskie pozdro z Nowego Jorku

    • wnec2005 Lepiej późno 14.02.11, 21:10
      Jak mlody przyjdzie do zakonu to zabawa na calego az pupa peka a jak przyjdzie stary z hemorojdami to go nikt nie chce ot cala filozofia dlaczego starzy tak garna sie do seminariow lub zakonow czuja ze juz nikt ich nie wydama.
      • zlosliwiec.sieciownik Re: Lepiej późno 15.02.11, 09:37
        > hemorojdami

        Takiś oświecony, a nawet nie potrafisz napisać tego wyrazu poprawnie...
      • tow_rydzyk Przyszlosc polskiego KK: import ksiezy z Afryki 15.02.11, 09:59
        wnec2005 napisał:

        > Jak mlody przyjdzie do zakonu to zabawa na calego az pupa peka a jak przyjdzie
        > stary z hemorojdami to go nikt nie chce ot cala filozofia dlaczego starzy tak
        > garna sie do seminariow lub zakonow czuja ze juz nikt ich nie wydama.

        ......jestem przekonany , ze tak jak na Zachodzie a zwlaszcza w Skandynawii Polski Kosciol Katolicki stopniowo przistoczy sie w jeden wielki dom starcow...
    • essene Lepiej późno niż później 15.02.11, 10:42
      ... I w w ten oto sposób przez kilkanaście komentarzy nic odnoszącego się bezpośrednio do treści artykułu - tylko nudne słowotoki ogólnikowych wyznań albo zapis analnych fantazji. Poziom dyskusji lata nisko nie tylko po stronie katolików.

      -
    • ann_alice Lepiej późno niż później 15.02.11, 10:45
      O nieradzeniu sobie z życiem, czyli jak zostać księdzem.

      Życie, podobnie jak gra, ma kilka poziomów. Na którymś poziomi ci ludzie przestali radzić sobie ze swoim życiem - najczęściej na poziomie emocjonalnym. Wtedy się wycofują - każdy inaczej. Ci ludzie wycofali się religijnie. Cóż, może to lepiej, niż gdyby mieli skoczyć z mostu.
      • tow_rydzyk Tylko w ktorego boga, Aniu-Alicjo 15.02.11, 11:03
        ann_alice napisała:

        > O nieradzeniu sobie z życiem, czyli jak zostać księdzem.
        >
        > Życie, podobnie jak gra, ma kilka poziomów. Na którymś poziomi ci ludzie przest
        > ali radzić sobie ze swoim życiem - najczęściej na poziomie emocjonalnym. Wtedy
        > się wycofują - każdy inaczej. Ci ludzie wycofali się religijnie. Cóż, może to l
        > epiej, niż gdyby mieli skoczyć z mostu.
        >
        • ann_alice Re: Tylko w ktorego boga, Aniu-Alicjo 15.02.11, 15:23
          Ponieważ wybór jest tak szeroki, nie mogę się zdecydować ;) Tyle opcji, że aż szkoda zostawać przy jednej, zgodzisz się ze mną? :D
      • essene Re: Lepiej późno niż później 15.02.11, 11:17
        Zgrabna`ć to teoryjka - ale tania, taniutka, w sam raz na "SuperExpress". Sorry.
        Nie powiem, że dotyczy to wszystkich - ale znam na tyle wielu zakonników, ludzi szczęśliwych i spełnionych w tym, jak i dla kogo żyją - że wytłumaczenie stanu duchownego jako ucieczki od zycia i problemów UPADA z czysto statystycznych powodów. Każdego z nich traktowałem na tyle podejrzliwie i taksująco, że myślę, iż wyłapałbym ściemę czy pozę.
        W kwestii bycia księdzem pomijam tu już takie kwestie, jak konieczność posłuszeństwa przełożonemu, konieczność dostosowywania się do innych ludzi ze wspólnoty (czasami szczerze wk...cych), konieczność zachowania celibatu, stałe bycie pod obstrzałem opinii wiernych, ograniczenia swobody dysponowania sobą ,swoim czasem, swoimi pieniędzmi, kontaktów międzyludzkich, poczucie samotności, itd...
        Ktoś tu czegoś z tego, o czym piszę - nie rozumie? Mam coś jak dziecku wytłumaczyć?

        Gdybyś sobie kiedyś nie radził(a) z życiem i szukał ucieczki w byciu księdzem/zakonnikiem- proponuję spróbować. Darmowa micha, dach, opłaty i podstawowa opieka zapewnione. Ciekaw jestem, po ilu miesiącach dasz nogę z magla seminarium/nowicjatu.

        Ciekawe, że nadal NIKT nie odniósł się do wspomnianych a artykule przykładów decyzji ludzi dojrzałych. Nie szczawików, ale właśnie ludzi dojrzałych, którzy sprawę sobie na spokojnie przemyśleli, niejednokrotnie pozostawili za sobą niezłe perspektywy na rozwój i sukces w życiu świeckim - ale poniekąd rozumiem. Strach przecież pomyśleć, że taki parafialny księżulo czy też mnich zza furty może być naprawdę spełnionym i autentycznym, a przy tym wykształconym człowiekiem o szerokich horyzontach, no nie?

        -
        • ann_alice Re: Lepiej późno niż później 15.02.11, 15:21
          Najwidoczniej lepiej ode mnie znasz się na tym, co nadaje się do Super Expressu - ja go nie czytam, to trudno mi osądzać. Swoją drogą, to właściwie za tą insynuację nie powinnam odpowiadać na twój komentarz, ale cóż, mam tę słabość, że lubię sobie podyskutować.
          Odnoszę się w komentarzu właśnie do ludzi dojrzałych, ludzi na tzw. "życiowym zakręcie". Którzy coś gdzieś w życiu przegapili, stracili (np. bliskich). Na koniec życia uciekają w bezpieczną przystań - a że trzeba się podporządkować - cóż - całe życie się podporządkowujemy - rodzicom, nauczycielom, podporządkowujemy się obowiązkom, jakie nakłada na nas rodzicielstwo, praca... Można się przyzwyczaić.
          Dla mnie żaden ksiądz nie jest spełniony - większość od czegoś ucieka - od życia najczęściej. A szerokie horyzonty i religia dla mnie się wykluczają.
      • kozak.damski Re: Lepiej późno niż później 15.02.11, 15:33
        ann_alice napisała:

        Na którymś poziomi ci ludzie przest
        > ali radzić sobie ze swoim życiem - najczęściej na poziomie emocjonalnym. Wtedy
        > się wycofują - każdy inaczej. Ci ludzie wycofali się religijnie. Cóż, może to l
        > epiej, niż gdyby mieli skoczyć z mostu.
        >
        Jak czytam, że prawnicy zawsze się w kościele przydadzą, to ciarki mi chodzą po grzbiecie.
        Może nie z mostu, ale pomoc psychologiczna, zamiast wzmacniania ciemnych mocy.
      • jablkoweczka Re: Lepiej późno niż później 15.02.11, 16:38
        Ann_Alice, nie uważam wybór życia konsekrowanego był wyznacznikiem nieradzenia sobie ze swoim życiem na poziomie emocjonalnym i ta uwaga szczególnie dotyczy mężczyzn.

        Osoba o słabej psychice, która nadaje się tylko do tego by "skoczyć z mostu" prawdopodobnie nigdy nie skończy seminarium, nie zachowa ślubów posłuszeństwa, czystości, ubóstwa, a nade wszystko nie poradzi sobie z posługą poprawnego świadczenia sakramentu pokuty. Nigdy nie poradzi sobie z głoszeniem Ewangelii np. w więzieniu, w poprawczaku, nie podoła obowiązkom wychowawcy w szkole, przewodnika na wyjeździe. Sorry, światu nie brak ludzi którzy idą na skróty, ale w środowisku zakonników i księży trudno liczyć na taką możliwość (co nie znaczy, że nie mają pokus korzystania gdy się pojawi).
        • ann_alice Re: Lepiej późno niż później 15.02.11, 18:31
          Może zatem jest wyborem podyktowanym nieradzeniem sobie ze swoją samotnością, i brakiem umiejętności stworzenia związku z drugim człowiekiem.
          Wielokrotnie spotkałam się z duchownymi, którzy ewidentnie nie potrafili radzić sobie z samym sobą, ze swoimi emocjami, a tym bardziej nie potrafili zrozumieć emocji kogoś innego. W kontaktach z ludźmi przekonani o wyższości swoich przekonań, o swojej "nieomylności", wręcz bezduszni, nieludzccy w swoich doktrynalnych osądach - bo przecież ich wiedza jest "boska", a więc jedyna i słuszna.

          Większość księży nie radzi i nie będzie sobie radzić z nieludzkimi i wyśrubowanymi wymaganiami jakie się im stawia - dookoła nas pełno przykładów - a dzięki "edukacji" w seminarium są jeszcze bardziej oderwani od rzeczywistości, która najczęściej w pewnym momencie ich przerasta. Bo są tylko ludźmi.
          A z drugiej strony, kim trzeba być, aby chcieć mówić innym jak mają żyć, jak myśleć, jak postepować - to megalomania, doprawiona przekonaniem o, jak już pisałam, nieomylności i owej "boskości" swojej wiedzy - bo przecież niby pochodzi od boga (któregokolwiek sobie tam wybiorą).
          • g00sman Re: Lepiej późno niż później 15.02.11, 19:54
            ann_alice napisała:

            > Może zatem jest wyborem podyktowanym nieradzeniem sobie ze swoją samotnością, i
            > brakiem umiejętności stworzenia związku z drugim człowiekiem.

            Nieumiejętnością stworzenia związku może, ale nieradzeniem sobie z samotnością? Cheba Ci się pomyliło. Po zostaniu kapłanem dopiero wchodzisz w prawdziwą samotność.

            > Wielokrotnie spotkałam się z duchownymi, którzy ewidentnie nie potrafili radzić
            > sobie z samym sobą, ze swoimi emocjami, a tym bardziej nie potrafili zrozumieć
            > emocji kogoś innego. W kontaktach z ludźmi przekonani o wyższości swoich przek
            > onań, o swojej "nieomylności", wręcz bezduszni, nieludzccy w swoich doktrynalny
            > ch osądach - bo przecież ich wiedza jest "boska", a więc jedyna i słuszna. [...]

            Ciekawe. Ja wielokrotnie spotkałem się z duchownymi, którzy ewidentnie radzili sobie z samymi sobą, swoimi emocjami i dość dobrze rozumieli emocje innych - tak zwyczajnie, poprzez lata stykania się z tymi emocjami i pilną obserwację ludzi, którzy jednak do nich często z problemami przychodzili. Akcentujących swoją omylność i koncentrujących się na jak najlepszym pogodzeniu nauczania Kościoła ze zwykłym, ludzkim zdrowym rozsądkiem. Fajnych ludzi po prostu. Równie wielokrotnie spotykałem się z osobami, które kiedyś w liceum obraziły się na katechetę, potem raz w kościele (jak ich jeszcze mama wysyłała) nie spodobało im się kazanie proboszcza i od tej chwili zerwali kontakty z kościołem, natomiast na podstawie tych dwóch czy trzech księży bardzo głośno wołają o tym, jaka to "większość księży" jest paskudna. Co myślisz o moich spostrzeżeniach?

            > Większość księży nie radzi i nie będzie sobie radzić z nieludzkimi i wyśrubowan
            > ymi wymaganiami jakie się im stawia - dookoła nas pełno przykładów - a dzięki "
            > edukacji" w seminarium są jeszcze bardziej oderwani od rzeczywistości, która na
            > jczęściej w pewnym momencie ich przerasta. [...]

            Nie mogę nie spytać... Kim jesteś i jaki jest Twój kontakt z księżmi, że autorytatywnie stwierdzasz nie tylko z czym sobie większość radzi, ale nawet z czym nie będzie sobie radzić? Gratuluję wszechwiedzy połączonej z przewidywaniem przyszłości. Tylko wyjątkowo bezczelni księża pozwalają sobie na taką pewność w wypowiedziach, a i wtedy muszą się opierać na prawdach objawionych.
            • ann_alice Re: Lepiej późno niż później 16.02.11, 13:43
              Nawiedził mnie duch święty i prawdę objawił...
              Haha :D
              • g00sman Re: Lepiej późno niż później 16.02.11, 18:19
                No widzę właśnie, że nie ma siły, żeby to był efekt logicznego rozumowania.

                Dowcip dopisuje, ale pojęcie o omawianym temacie mizerne, widzę...
          • jablkoweczka Re: Lepiej późno niż później 15.02.11, 21:04
            To o czym piszesz nie jest regułą, ale na pewno rzeczywistym zagrożeniem. Podobnie jak w życiu niekonsekrowanym, można będąc np. w związku małżeńskim doświadczyć samotności i niezrozumienia od współmałżonka bardziej niż zakonnik doświadczy tego w wspólnocie zakonnej. W rodzinie można doświadczyć tych samych problemów o których piszesz, że przynależne są księżom i zakonnikom.
            Ja też spotykam księży którzy mają problemy, zresztą nie tylko emocjonalne. Kwestia polega na tym, czy potrafią je dostrzec i czy chcą coś z nimi zrobić. Rolą wiernych świeckich jest im w tym pomóc – poruszyć ich, jeśli trzeba wstrząsnąć nimi tak by obedrzeć ich z nimbu nieomylności w kwestiach życia codziennego i kwestii wiary (rozumianej jako zawierzenie Bogu).
            To trudne uczyć pokory ludzi życia konsekrowanego, ale nie niemożliwe. Mi się zdaje, że to zadanie znacznie trudniejsze jeśli się startuje do księdza, czy zakonnika z pozycji niechętnych czy wrogich klerowi, bo powiela się ten niedobry schemat występowania do petenta z pozycji jedynie słusznej i bezdyskusyjnej.
            Ale nikt nikogo pokory nie nauczy sam nie będąc pokornym. Pyszny nauczyciel nie nauczy pokory ucznia, tak pyszny swoją posługą ksiądz nie przekaże nikomu dobrej nowiny.
            Znam kapłanów, których właśnie świeccy sprowadzili ze stanu poseminaryjnej nieomylności bo publicznie wyznali, że stało się tak dzięki świeckim. Ale potrzebny był pewien element – niezwykła zażyłość w jaką weszli świecy i kapłan, zażyłość na którą osoby antyklerykalne nie będzie stać nigdy. Ci kapłani świadomi już swojej niedoskonałości i ułomności, potrafili zranić także mnie. I co z tego? Moją rzeczą jest im wybaczyć, a psychologicznie być asertywną i im o tym powiedzieć. By nie popełnili tego po raz drugi.
            No i na koniec taka jedna uwaga. „Nieludzko wyśrubowane wymagania” dotyczą wszystkich katolików. Trzeba być wariatem niespełna rozumu by liczyć na to, że się te wymagania spełni: kochać nieprzyjaciół, nadstawiać drugi policzek, cieszyć się jeśli złorzeczą i prześladują... kto tak postępuje nie należy do tego świata – bo współczesność opisze go pojęciami cytując Tow_rydzyk „obskurantyzmu i dyletantyzmu”.
            Chwała Ci za to Boże.
            • ann_alice Re: Lepiej późno niż później 16.02.11, 15:47
              Od leczenia i diagnozowania problemów emocjonalnych jest psycholog i psychiatra.
    • eruiluvatar Re: Lepiej późno niż później 15.02.11, 13:10
      Bóg zdecydowanie powołał mnie na ateistę.
      • retropercepcje Re: Lepiej późno niż później 15.02.11, 15:42
        jak mawia Rickey Gervais:
        “Thank you God for making me an atheist”

        :D
    • retropercepcje Lepiej późno niż później 15.02.11, 15:40
      "Wybrałem trzy zakony: benedyktynów, jezuitów i dominikanów. To poważne firmy z tradycją."

      no i wreszcie zaczynamy nazywac rzeczy po imieniu...
      koscioly i zakony to nic innego jak firmy i przedsiebiorstwa.
      najwyzszy czas by wszyscy przedsiebiorcy zaczeli placic podatki, jak place ja i moja firma!
      bez wzgledu na to, czy i w jak bardzo kolorowych sukienkach wystepuja panowie, ktorzy te firmy prowadza...

      glupi narod
    • essene Lepiej późno niż później 15.02.11, 16:58
      @an_alice:
      Dziękuję za podjęcie dyskusji i zarazem prz6yznaję, że z tym "SE" trochę przesadziłem, przepraszam.
      Odnosząc się do Twego postu: zwróć uwagę, że "GW" wybrała określonych, konkretnych ludzi. Jestem pewien, że istnieją tacy, którzy nikogo nie stracili i w życiu układało się im całkiem pomyślnie - a mimo to pozostawili wszystko.
      Ciekawy jestem, jaka jest Twoja definicja określeń: "życie", "być spełnionym" i "uciekać od życia" - bo nie wiem, czy mogę z Tobą polemizować :)

      @retropercepcje: nie czujesz przenośni w tej "firmie"? Bo o Twoją definicję słowa "firma" nie będę przecież pytać, no proszę Cię...
      Faktem jest, że określenie "firma" nie jest tu specjalnie szczęśliwie. Ja bym użył określenia: "siły specjalne" bądź "pułki gwardyjskie" (i myślę że określenie byłoby bliższe prawdy niż"firma z tradycjami") - ale ja jestem skrzywiony militarnie środkowoeuropejczyk ;)

      Na odzew czekam

      -
      • ann_alice Re: Lepiej późno niż później 15.02.11, 18:16
        W porządku :)
        Sądzę, że nie ma definicji życia, a dla każdego "bycie spełnionym" oznacza coś innego. W tekście uderzyło mnie to, że prawie każda z wymienionych osób wybrała seminarium po tym, jak zakończyła w życiu jakiś etap, bądź przestała odnajdywać sens życia w tym, co dotychczas robiła. I większość z tych osób, oprócz mężczyzny, który stracił żonę (też znamienne), to osoby samotne, nieumiejące odnaleźć się w związkach. Aktor, któremu aktorstwo nie wyszło. Coś w tym jest, i to smutnego. Jakby pustkę swojej samotności zapełnili powołaniem.
        • g00sman Re: Lepiej późno niż później 15.02.11, 19:58
          ann_alice napisała:

          > [...] Coś w tym jest, i to sm
          > utnego. Jakby pustkę swojej samotności zapełnili powołaniem.

          Nie wydaje Ci się, że to jest stwierdzenie typu "to smutne - jakby pustkę w swojej samotności zapełnili rodziną"? Albo: "musiała być straszliwie nieszczęśliwa i poraniona jako panna - zapełniła tę pustkę małżeństwem", a potem stwierdzenie, że małżeństwo to podejrzana instytucja, bo ludzie zapełniają nim pustkę samotności?
          • ann_alice Re: Lepiej późno niż później 15.02.11, 21:07
            Dodaj, że niektórzy "pustkę" zapełniają bzykaniem ministrantów zamiast żony - też fajnie brzmi, no nie? ;)
            • g00sman Re: Lepiej późno niż później 16.02.11, 04:07
              ann_alice napisała:

              > Dodaj, że niektórzy "pustkę" zapełniają bzykaniem ministrantów zamiast żony - t
              > eż fajnie brzmi, no nie? ;)

              Brzmi super. Tak samo jak to, że niektórzy małżonkowie i małżonki "pustkę" zapełniają puszczaniem się po kątach, albo molestowaniem dzieci - czasem własnych, czasem cudzych. I co z tego wynika?
              Ja w poprzedniej wypowiedzi dość jasno pokazałem, dlaczego uważam Twoje rozumowanie za błędne. Jesteś w stanie pokazać błąd u mnie, czy dalej będziesz mi rzucać "a oni biją murzynów"?
              A swoją drogą, trochę wyżej odpisałem na innego Twojego posta. Prosiłem o źródła, z jakich korzystasz, bądź też kontakt z księżmi jaki masz, co umożliwia Ci wnikliwą obserwację i pozwala na wyciąganie druzgocących dla nich wniosków. Odpowiedzi brak. W związku z tym nadal mam wątpliwości, czy wiesz, o czym piszesz. Ale chętnie dam się przekonać, tylko potrzebuję jakichś konkretów.
              • ann_alice Re: Lepiej późno niż później 16.02.11, 13:41
                Mam podać ci dane osobowe? Upadłeś na głowę, mój dobry człowieku? Idź się lepiej pobzykaj - będziesz bardziej wyluzowany, a żona mniej gderliwa :D
                • g00sman Re: Lepiej późno niż później 16.02.11, 18:21
                  ann_alice napisała:

                  > Mam podać ci dane osobowe? Upadłeś na głowę, mój dobry człowieku? Idź się lepie
                  > j pobzykaj - będziesz bardziej wyluzowany, a żona mniej gderliwa :D

                  Po co mi dane? Ja chcę wiedzieć, jakie są Twoje relacje z Kościołem, że go tak ładnie oceniasz. Twoje imię, nazwisko i PESEL nie są podstawą argumentacji, wiesz? :)

                  A swoją drogą, ja jestem wyluzowany. Wygląda na to, że to Tobie się kiedyś na katechezie w szkole bokserki mocno wcięły i do tej pory wcięte pozostają. ;D
              • ann_alice Re: Lepiej późno niż później 16.02.11, 15:51
                Nic nie wykazałeś, tylko przytoczyłeś swoją opinię na temat mojej opinii. Jak masz problemy z zaakceptowaniem faktu, że opinie innych ludzi mogą się różnić od twojej, to zalecam skorzystanie z pomocy psychologa.
                • g00sman Re: Lepiej późno niż później 16.02.11, 18:16
                  ann_alice napisała:

                  > Nic nie wykazałeś, tylko przytoczyłeś swoją opinię na temat mojej opinii. Jak m
                  > asz problemy z zaakceptowaniem faktu, że opinie innych ludzi mogą się różnić od
                  > twojej, to zalecam skorzystanie z pomocy psychologa.

                  Miło, że piszesz, że to była opinia. Do tej pory spod Twoich palców płynęły tylko prawdy objawione (co dziwne u osoby drwiącej z prawd objawionych). Wcale nie mam problemu z różniącymi się opiniami - to Ty wylewasz kubły pomyj na ludzi, którzy wybrali inną drogę życia, niż ta przyjęta przez Ciebie jako jedynie słuszna. Liczę się z każdą opinią i szanuję ją, jeśli ktoś potrafi mi ją logicznie uzasadnić (opinie mają to do siebie, że mają logiczne podstawy, albo nie). Twoja opinia niestety ma uzasadnienie "bo tak" - trudno ją uszanować. Utwierdzasz mnie tylko w tym przekonaniu, bo kiedy pytam o jakieś źródło, albo uzasadnienie, machasz mi przed nosem "ochroną danych osobowy", o które ja wcale nie pytałem, oraz profilaktycznie wysyłasz mnie do psychologa (upupienie rozmówcy - doskonała strategia...), twierdząc, że mam problem z cudzymi opiniami. Nie mam problemu - po prostu chciałbym się coś więcej dowiedzieć o Twojej. Ale Ty wolisz "się wyzywać". :)
                  • ann_alice Re: Lepiej późno niż później 17.02.11, 10:06
                    Masz jakiś problem ze zrozumieniem, że nikt nie ma przymusu tłumaczenia ci się ze swoich opinii? Nie dociera to do ciebie?
                    • g00sman Re: Lepiej późno niż później 17.02.11, 19:23
                      Dociera. Mam też nadzieję, że do Ciebie dociera, że opinia zbudowana na podstawach i źródłach, których nie można, bądź nie chce się ujawnić, jest niewiele warta. Nie bez powodu oglądając "Kilera" ludzie śmieją się, kiedy Kondrat mówi "Wiem... ale nie powiem". Ale nie denerwuj się - każdemu pokerzyście czasami sprawdzą blef, nie można dać się wyprowadzić z równowagi. Pozdrawiam.

                      P.S. Chociaż z drugiej strony może forum nie jest dla Ciebie najlepszym miejscem, jeśli chcesz tylko wygłaszać swoje opinie, ale broń Boże nie dyskutować o nich.
    • macine123 W tym wyścigu szczurów 15.02.11, 18:21
      W tym wyścigu szczurów... wcale się im nie dziwię, że wybierają drogę życia zakonnego, spokojniejszego życia, pełnego modlitwy i pracy.
      • tow_rydzyk Re: W tym wyścigu szczurów 15.02.11, 23:48


        Zapomniales dodac o skromnosci, wyrzeczeniu, pokorze i szacunku dla prostego czlowieka:

        img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/f8/f5/4bf28d6d530f5_o.jpg
    • andrzy Przyczyna? 15.02.11, 22:18
      Przyczyna może leżeć na zupełnie innym podłożu.. takich zachowań..
      ----------
      Szukasz oryginalnego prezentu?
      www.SwiatStarodrukow.pl
      Pikantne szczegóły:
      www.youtube.com/watch?v=V8V6NGXggCg
      Facebook:
      www.facebook.com/pages/Mapy-Kalendarze-Starodruki/141374639207470
      Blog:
      www.Starodruki.wordpress.com
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka