bada62 Ale awantura! 04.07.11, 20:27 Większość komentujących napada na biedną, niedoszłą maturzystkę i jednocześnie błogosławi istnienie królowej nauk - matematyki. "O mało co" maturzystki bardzo mi żal i wcale nie uważam, że to dobrze, że wszyscy są zmuszeni matematykę na maturze zdawać. Niechby matura obejmowała przedmioty kierunkowe na wybrane studia. Nie znaczy to, że uważam, że matematyka potrzebna nie jest. Wręcz przeciwnie. Gdyby nie to, że weszła jako przedmiot obowiązkowy, to tak jak przez wiele lat wstecz, nie byłaby uczona jako schemat i "gotowiec" na testy maturalne. Program szkoły średniej powinien być przygotowany rzetelnie, na poziomie, który opanować powinien każdy człowiek sięgający po średnie, pełne wykształcenie. A wszystko z jednym zastrzeżeniem: nie opanowałeś w poszczególnych klasach matematyki? Nie przechodzisz do następnej klasy, choćbyś był finalistą olimpiad ze wszystkich, innych przedmiotów! Tylko, że u nas, jak ktoś osiąga dobre wyniki z przedmiotów np. humanistycznych czy przyrodniczych to mu nauczyciele folgują, przymykają oko, "rozumieją", że ma inne talenty. Może i ma. Jednak matematykę, w stopniu podstawowym powinien także opanować i koniec dyskusji. Akurat matematykę. Można przymknąć oko, gdy fikołki nie wychodzą śliczne czy ktoś nie zna "Nad Niemnem". Nie znaczy to jednak, że może mówić w ojczystym języku, strzelając błędy językowe , że uszy więdną. Uważam więc, że matematyka na maturze być nie musi, ale nie można mieć pozytywnego stopnia z matematyki przez 3 lata z rzędu, jeśli się na niego nie zasłużyło. Czy nauczyciel matematyki tej maturzystki ma czyste sumienie? Jakoś nie wierzę Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Ale awantura! 04.07.11, 20:34 bada62 napisała: > "O mało co" maturzystki bardzo mi żal i wcale nie uważam, że to dobrze, że wszy > scy są zmuszeni matematykę na maturze zdawać. Niechby matura obejmowała przedmi > oty kierunkowe na wybrane studia. To znaczy że chętni na fizykę albo politechnikę nie musieli by zdawać polskiego, a kandydaci na AWF zdawali by maturę z koszykówki i fikołków? ;-) Poza tym dużo słusznych rzeczy mówisz, tylko że twoje argumenty dokładnie tak samo dotyczą polskiego czy dowolnego przedmiotu, co sprowadza nas do pytania: po co w ogóle matura? Albo ma to być test z wiedzy ogólnej, i wtedy matematyka być na niej MUSI, albo ma to być egzamin na studia, a wtedy zostawić to uczelniom. Odpowiedz Link Zgłoś
bada62 Re: Ale awantura! 04.07.11, 21:28 Tomku, ale tak właśnie jest, że matura jest jednocześnie egzaminem na studia. Chyba tylko uczelnie plastyczne mają dodatkowe egzaminy. I jeszcze na wspomniany przez Ciebie AWF są dodatkowe testy sprawnościowe. Reszta zlicza punkty, układa tabelki i jest student albo go nie ma. Język polski, podstawa komunikacji, więc powinien zostać jako przedmiot maturalny i tu raczej nie będziemy polemizować. Pan/pani inżynier musi mówić poprawnie po polsku, zapisać poprawnie swój doktorat z fizyki kwantowej również i chociaż tyle, by Prus z Proustem był do rozróżnienia. Może jednak powinno się wrócić do starego systemu, gdzie matura obejmowała język polski, matematykę, teraz świat zmienił się tak dalece, że język obcy nowożytny oraz dwa przedmioty wybrane. Taki zestaw pozwala mieć średnie, pełne wykształcenie. Kto chce na studia zdaje egzaminy jak kiedyś. Tylko weź pod uwagę, że kiedyś zdana matura miała jakieś znaczenie. Teraz nie znaczy nic, nic nie daje, a wszyscy, nawet ze stopniami na granicy sukcesu, stają się studentami czegoś tam. Myślę, że nie da się reformami i przepisami zmienić tendencji i zwyczajnie stworzyć szacunku dla wiedzy, a wykształceniu przywrócić prestiż. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Ale awantura! 04.07.11, 21:36 To prawda, zapomniałem o tym, że teraz nie ma egzaminów na studia. Poza tym zgadzam się z Tobą jak najbardziej: matura powinna obejmować polski, matematykę, język obcy nowożytny oraz wybrane przedmioty. Tylko zdanie wszystkich tych przedmiotów dawałoby średnie wykształcenie. A następnie uczelnie analizowałyby wyniki kandydatów pod kątem tego co jest potrzebne na ich wydziale, przy czym miałyby pewność, że kandydat ma także pojęcie o innych rzeczach... I matura to powinna być faktycznie czymś. Nawet za moich czasów jeszcze matura się liczyła (byliśmy w technikum, nie wszyscy do matury podchodzili, niektórzy byli zainteresowani po prostu pracą w zawodzie i ja nic złego w tym nie widzę). Prawdą też niestety jest, że przepisami się nie da stworzyć szacunku dla wiedzy i przywrócić prestiżu nauce... Ale chyba jednak nie do końca. Jeśli matura byłaby trudniejsza (nie mówię, że naprawdę trudna, ale żeby jednak była wymagająca) i jej zdanie wymagałoby trochę pracy, to jej prestiż sam by się zwiększył. Gdyby tak samo było z dyplomami magistra, to i nie mielibyśmy watahy kretynów legitymujących się dyplomami... To także pomogłoby w odnowieniu szacunku dla nauki... Odpowiedz Link Zgłoś
bada62 Re: Ale awantura! 04.07.11, 22:00 Tomku, tylko myślę, że prestiżu i nauce i wiedzy i wykształceniu nie powinno się przydawać trudniejszą maturą tylko. Żeby dobrze przygotować swoich uczniów, musi być dobrze wykształcony nauczyciel (także pedagogicznie, a nie tylko nie miał co z sobą zrobić koleś po historii to poszedł "na nauczyciela"). A przepraszam: skąd on ma być, skoro skończył tę właśnie szkołę średnią i jakieś studia, na które dostał się każdy, kto tylko miał świadectwo dojrzałości? Poza tym szkoły średnie jednak mniej powinny się skupiać na miejscu w rankingach i utrzymywaniu przez trzy lata prawie kompletu uczniów, by dostać odpowiednie "na głowę" pieniądze z gminy, tylko jednak usunąć tych, którzy w liceum nie dają sobie rady. Tych słabych jednak się trzyma, więc i trzeba dostosować maturę, by i oni zdali. Poza tym, dla tych, którzy w liceum nie dają rady albo zwyczajnie nie chcą powinny istnieć poważne alternatywy, a na szkolnictwo zawodowe bardzo szczędzi się pieniędzy. Do nauczyciela szkoły zawodowej podchodzi się z lekceważeniem, więc tam pracuje albo bardzo młody albo ten, który już naprawdę nic więcej z siebie nie wykrzesze. Myślę, że to błędne koło. Tak już jest i niestety pogłębia się. Dlatego powtórzę: tytułowej maturzystki jest mi żal i jeśli nie zmienimy wszystkiego, od podstaw, to odpuśćmy jej tę matematykę, bo ona naprawdę nie jest winna - jest ofiarą zwyczajnie. Kasy i bylejakości. Nie można wprowadzać reform np. za trzy lata, tj gdy nowy rocznik pójdzie do pierwszej klasy. Takie reformy powinny zaczynać się minimum 8 lat wcześniej, gdy przyszli nauczyciele dopiero zaczną uczyć się być nauczycielami. A który minister jest w stanie dokonywać takich, wizjonerskich cudów i planować na 8-10 lat na przód? Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Ale awantura! 04.07.11, 22:11 W sumie prawie się zgadzamy poza jednym - nie mogę zgodzić się na to, że jeżeli system jest do kitu, to należy autorce listu odpuścić. Nie. To jest egzamin DOJRZAŁOŚCI. A dojrzałość polega na tym, że jak się nie ma podane na tacy, to się ani siada i szlocha, ani rezygnuje, tylko się do tego dochodzi samemu. Jak zrezygnujesz z matury na matematyce to nigdy nie będziesz miała tego co postulujesz. Ta matematyka musi być, żeby ci nauczyciele za osiem lat mogli uczyć z sensem. A co do nauczania zawodowego - święta prawda. Ja ukończyłem bardzo dobre technikum z tradycjami, które dało mi nie tylko wiedzę techniczną (w dość specjalistycznej dziedzinie) na wysokim poziomie (studenci przychodzili nas podpatrywać na praktykach!) ale i dało możliwości rozwijania się w innych dziedzinach - zwiedzaliśmy świat, graliśmy w zespołach muzycznych, w orkiestrze, wydawaliśmy gazetkę szkolną, kto chciał mógł malować, jeździć na olimipady polonistyczne czy realizować się w sporcie - nie żałowano na to pieniędzy, ale przede wszystkim w gronie pedagogicznym były chęci, bo koszta tych aktywnosći w porównaniu do edukacją zawodową w naszej branży były znikome. Wielu z tych ludzi pokończyło technikum i pracuje dziś w zawodzie, wielu z moich szkolnych kolegów nie podeszło do matury i o ile część z nich zdała ją w późniejszym terminie i często poszła na studia, część do dziś tej matury nie ma. Pomimo tego jednak są oni wciąż o wiele lepszymi partnerami dla rozmowy niż niejedni z moich znajomych szczyczących się tytułami magistrów (i nie tylko w dziedzinach humanistycznych, choć muszę przyznać, że Ci szczególnie potrafią czasem człowieka doprowadzić do momentu, w którym nie wie, czy się śmiać, czy płakać). Myślę, że to właśnie jest dowodem na to, że to zróznoważona edukacja, nie odkładająca do szuflady żadnej dziedziny jako "niepotrzebnej" kształci ludzi na poziomie. I NIE MOŻNA właśnie odrzucić matematyki. To, że jest beznadziejnie uczona nie jest argumentem - polski też często jest do kitu a mimo tego nie postulujesz, żeby kolegom owej licealistki odpuścić maturę z polskeigo, bo nauczyciel głupi a samodzielnie im się nie chce... Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Ale awantura! 04.07.11, 22:12 Ach, no i jeszcze jedno: nie traktujmy obowiązkowej matury jako nowego wymysłu. Prawda jest taka, że to jest naprawienie błędu z przeszłosci! Odpowiedz Link Zgłoś
bada62 Re: Ale awantura! 04.07.11, 22:27 Tomku, nie da się naprawić tych błędów wprowadzeniem obowiązkowej matematyki na maturze - już się nie będę powtarzać, bo poprzednio wyraziłam swój punkt widzenia. Jeśli dobrze oceniam jesteśmy mniej więcej w tym samym wieku. Myślę, że nasze dzieci (pokolenie, niekoniecznie mam na myśli rodzone) kończą szkoły na miarę ich czasów, robią studia na miarę ich czasów i uczą się żyć w swoim czasie. I w naszym pokoleniu i w ich pokoleniu trafiają się mądrzy, błyskotliwi ludzie bez papierów i tłumoki z doktoratami. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Ale awantura! 04.07.11, 23:07 bada62 napisała: > Tomku, nie da się naprawić tych błędów wprowadzeniem obowiązkowej matematyki na > maturze - już się nie będę powtarzać, bo poprzednio wyraziłam swój punkt widze > nia. Nie, nie, źle mnie zrozumiałaś, mi chodziło o to, że błędem było zlikwidowanie obowiązkowej matury i jej przywrócenie jest tego błędu naprawieniem. Zgadam się z Tobą, że to nie rozwiąze innych problemów, ale uważam, że to jest krok bardzo dobry. Owszem, szkoła może być do tego nieprzygotowana, ale i też dlatego wymagania są na tak żenującym poziomie :-) > Jeśli dobrze oceniam jesteśmy mniej więcej w tym samym wieku. Myślę, że nasze d > zieci (pokolenie, niekoniecznie mam na myśli rodzone) kończą szkoły na miarę ic > h czasów, robią studia na miarę ich czasów i uczą się żyć w swoim czasie. I w n > aszym pokoleniu i w ich pokoleniu trafiają się mądrzy, błyskotliwi ludzie bez p > apierów i tłumoki z doktoratami. To prawda, tłuki z doktoratami zawsze były i zawsze pewnie będą. Ale wiesz, ja swoich dzieci nie mam (a maturę zdawałem w wieku 20 lat (jak to w Technikum) w 2000 roku, jeśli Ci to pomoże w porównaniu nas) ale w życiu pracowałem z młodzieżą - w harcerstwie, jako wychowawca kolonijny, a także, dzięki zawodowym praktykom, w szkole. I powiem Ci, że to mnie przeraża trochę - za moich czasów każdy z nas miał jakieś zainteresowania. A teraz tylko nasza klasa czy facebook i "melanż". To co było kiedyś normą (każdy z nas grał na jakimś instrumencie, oddawał się jakiejś pasji, jeździł w góry lub na rowerze, pasjami połykał książki) dzis wydaje się być raczej wyjątkiem niż regułą. A przecież ja nie wyrosłem w żadnym elitarnym towarzystwie, dorastałem w zespole szkół technicznych - zawodówka, technikum i technikum wieczorowe/zaoczne... Z mojej klasy niewiele więcej niż połowa uczniów zdecydowała się podejść do matury a kilka osób jej nie zdało... Odpowiedz Link Zgłoś
bada62 Re: Ale awantura! 04.07.11, 22:21 Wiesz co? A ja jednak myślę jaki system, jakie czasy, jaka kasa taka dojrzałość, wraz z symbolicznym egzaminem Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Ale awantura! 04.07.11, 22:33 bada62 napisała: > Wiesz co? A ja jednak myślę jaki system, jakie czasy, jaka kasa taka dojrzałość > , wraz z symbolicznym egzaminem Hm, czyli po prostu akceptujesz to, że cywilizacja zjeżdża po równi pochyłej? Tylko, że wdrapać na nią będzie się znacznie trudniej. Jak pozwolimy na to, żeby następne pokolenia były generacjami idiotów to kto będzie pchał cywilizację do przodu? Odpowiedz Link Zgłoś
miedzymorze Re: Ale awantura! 04.07.11, 22:45 Chińczycy i Hindusi, bo przecież nie wybitne 'humanistki' raczej :D pozdr, mi Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Ale awantura! 04.07.11, 23:09 Już tak jest. Studiuję sobie na kolejnych studiach, tym razem humanistycznych, w Glasgow. Tu znaczna część studentów (jakaś 1/4 czy nawet 1/3) to studenci spoza Wielkiej Brytanii Nasz wydział to praktycznie sami biali. Jeden z wykładów mieliśmy w sali na wydziale fizyki i astronomii - tam prawie sami Azjaci... Odpowiedz Link Zgłoś
bada62 Re: Ale awantura! 04.07.11, 22:46 OJ, Tomek, oczywiście, że nie akceptuję. Pisałam jak w moim mniemaniu powinno być. Nie da się jednak tego na pstryk pozmieniać, tylko potrzeba systemowych zmian, rozłożonych na wiele lat. Nie możemy jednak po drodze zatracić wielu roczników, prawda? Co mają zrobić ze swoim życiem rówieśnicy tytułowej maturzystki? Poza tym ja nie stawiam aż tak dramatycznej diagnozy, że to równia pochyła. Raczej tendencja, tyle, że dopasowująca się do tego, co w Europie, w Stanach.... Z tą różnicą, że tam więcej jest szkół technicznych oraz dających konkretny zawód i umiejętności. U nas głównie produkuje się maturzystów, a potem licencjatów z fajnie nazwanymi zawodami, które i nic nie mówią i nic nie dają. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Ale awantura! 04.07.11, 23:01 bada62 napisała: > OJ, Tomek, oczywiście, że nie akceptuję. Pisałam jak w moim mniemaniu powinno b > yć. Nie da się jednak tego na pstryk pozmieniać, tylko potrzeba systemowych zmi > an, rozłożonych na wiele lat. Nie możemy jednak po drodze zatracić wielu roczni > ków, prawda? Co mają zrobić ze swoim życiem rówieśnicy tytułowej maturzystki? Jak to co, wyłączyć kwejka i fejsbuka a otworzyć podręcznik i przysiąść fałdów na dwa dni żeby nauczyć się matematyki na owym żenującym poziomie wymaganym przez maturę 2011. Jak mówiłem - nasz nauczyciel uległ wypadkowi, matematyka przez całą piątą klasę technikum to były zastępstwa, i to dobrze było, jak z nauczycielem jakiegoś technicznego przedmiotu a nie polonistką albo katechetą. NIe biadoliliśmy i nie domagaliśmy się zwolnienia nas z matury z matematyki tylko w te kilka osób które maturę zdawały przysiedliśmy fałdów i nauczyliśmy się co trzeba. Wyniki mieliśmy takie sobie, ale wynik był pozytywny. A przecież po pierwsze wszyscy wybieraliśmy się na kierunki ścisłe, więc było to dla nas ważniejsze czy dostaniemy 3 czy 5 niż dla autorki listu, a po drugie matura wtedy z matematyki była o wiele trudniejsza. Więc skoro myśmy mogli, to dlaczego oni nie mogą? A dodam jeszcze, że przecież musieliśmy się jeszcze uczyc do matury z polskiego, który jak to w technikum był traktowany po macoszemu, a dodatkowo pisaliśmy pracę dyplomową, która według dzisiejszych standardów nadałaby się na licencjat jeśli nie na magisterium. W tym samym czasie zaliczaliśmy inne przedmioty (bo w technikum nikt nie odpuszcza na ostatnim roku i nie skupia się tylko na przedmiotach maturalnych) i odbywalismy praktyki (w labolatorium na Politechnice). I nie mieliśmy internetu, wszystko trzeba było wychodzić i wyczekać w bibliotekach. Naprawdę uważasz współczesnych abiturientów za takich kretynów którzy nie mogą sami przysiąść fałdów i nauczyć się matematyki na tak żenującym poziomie jaki wymaga od nich tegoroczna matura, mając do dyspozycji miliony stron w internecie, fora na których można uzyskać pomoc, strony kojarzące uczniów na wzajemne korepetycje i tak dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
bada62 Re: Ale awantura! 05.07.11, 09:19 Tomek, zdaje się, że rozmawiając w wielu wątkach równocześnie mieszasz kto, co powiedział. NI zadałam pytania jak mają się uczyć i czy w ogóle mają przysiadać fałdów. Mówiła tylko, że jesteśmy zgodni, że reforma i to głęboka jest bardzo potrzebna, ale zanim będzie można dostrzec jej skutki musi minąć 8-10 lat. Co więc mają zrobić ze swoim życiem przez ten czas maturzyści, którzy padają ofiarą słabego systemu? Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Ale awantura! 05.07.11, 10:03 > Tomek, zdaje się, że rozmawiając w wielu wątkach równocześnie mieszasz kto, co > powiedział. NI zadałam pytania jak mają się uczyć i czy w ogóle mają przysiadać > fałdów. Nie, nie mylę wątków. Napisałem, że mają przysiąść fałdów i się uczyć, a wtedy nie będą "ofiarami systemu". Jeśli system nie daje im wszystkiego na tacy, to muszą znaleźć inne wyjscie, nawet, jeśli oznacza to, że będą musieli pracować więcej. > Mówiła tylko, że jesteśmy zgodni, że reforma i to głęboka jest bardzo potrzebna > , ale zanim będzie można dostrzec jej skutki musi minąć 8-10 lat. Co więc mają > zrobić ze swoim życiem przez ten czas maturzyści, którzy padają ofiarą słabego > systemu? Maturzysta jest z założenia osobnikiem dojrzałym, a na tym polega własnie dojrzałe życie. Jak w dorosłym życiu system nie zapewni im lekkiej i przyjemnej pracy za duże pieniądze to też mają usiąść i czekać na zmianę systemu? Nie, muszą pracować ciężej i zmagać się z trudnościami finansowymi. Jeżeli system nie zapewnia im sieci wygodnych austostrad oraz klarownych drogowskazów to mają usiąść na krawężniku i płakać? Nie, muszą dojechać do celu po dziurawych duktach jakie mamy, korzystając z mapy albo pytając po drodze o drogę. Jeżeli system nie zapewnia im opieki medycznej na poziomie Doktora House'a to mają umrzeć na katar? Nie, muszą dobijać się do lekarzy, albo opłacić sobie prywatne wizyty medyczne. Z nauką jest dokładnie tak samo: jeśli system nie zapewnia im szkolnictwa na poziomie skandynawskim, to muszą przysiąść fałdów i pracować sami, tak na zaliczenie czasem absurdalnych wymogów pokręconego systemu (bo to daje niezbędne kwalifikacje) jak i po to, żeby się czegoś nauczyć (bo to drugie często nie idzie w parze z pierwszym). Owszem, samodzielnej nauki i wzięcia na swoje własne barki odpowiedzialnosći, zamiast oczekiwania że system wszystko poda na tacy, nie ma w programie czy maturalnym curriculum. Ale to nie znaczy, że ta lekcja nie będzie wartościowa! Owszem, będą tacy, którym się ona nie uda. Ale nawet w najlepszym systemie też znaleźli by się tacy, którzy matury by nie zdali - nie ma w tym nic dziwnego. Jak w podanym przykładzie: ja padłem ofiarą systemu, bo szkoła nie była w stanie zapewnić zastępstwa za nauczyciela który przez blisko rok był w szpitalu a potem na rehabilitacji. Jednak nie uważałem, że zwalnia mnie to z obowiązku przygotowania się do egzaminu który chciałem zdać, bo był mi potrzebny w dalszym życiu (bez matury nie mógłbym pójść na studia). Owszem, miałem trudniej niż ludzie którzy matematyka do dyspozycji mieli, miałem trudniej niż dzisiejsi maturzyści, bo nasza matura z matmy to nie była taka kpina jak dzisiaj, i miałem na pewno trudniej niż uczniowie w Finlandii, gdzie system jest wyśmienity. Ale dałem radę, a nie jestem żadnym geniuszem. Wierzę, że nasza dzisiejsza młodzież też sobie radę da. Bo to, że maturalne wymogi tak bardzo się obniżyły nie znaczy przecież że młodzież tak bardzo zgłupiała. Po prostu mają łatwiej w życiu i nie bardzo rozumieją że czasami jednak trzeba samemu popracować. Tylko tyle i aż tyle. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
bada62 Re: Ale awantura! 05.07.11, 10:20 Ewidentnie musiałam wypowiadać się mało precyzyjnie, bo nasz dyskurs zaczyna wyglądać jak biegnące obok siebie monologi. Znalezienie teraz w tekstach punktu, w którym "rozbiegliśmy się" jest dla mnie zbyt czasochłonne. Generalnie i tak jesteśmy w większości zgodni ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
burkolak Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 21:02 Może autorka listu zastanowi się czym jest matura i po co się ją zdaje. Walczysz o prawo do wolności wyboru i prawo do czytania i chodzenia do kina zamiast nauki matematyki? - masz wolność: możesz do matury nie przystąpić. Nie wiem skąd to przekonanie, że matura powinna tak wyglądać, że każdy ją zdaje, że zadania powinny być takie, jakie każdemu pasują i jedynie z dziedzin, które daną osobę interesują. Ludzie, matura to nie jest przyjemność, tylko poważny egzamin - chcesz go zdać, to wymaga to albo talentu, albo wyrzeczeń i nauki. Nie masz talentu, uczyć się nie chce, to nie zasługujesz na maturę. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 21:21 Bardzo słuszne spostrzeżenie. Skąd ten pomysł, że matura każdemu się należy jak psu miska? Odpowiedz Link Zgłoś
jedzoslaw Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 21:30 "W liceum zaczęło się robić ciężej, trzy czwarte mojej klasy chodziło na korepetycje, bez tego ciężko było w ogóle cokolwiek rozumieć" "Ktoś to lubi, kogoś to pasjonuje, dobrze, potrafię to zrozumieć, niech sobie oblicza deltę, gdzie i kiedy mu się tylko podoba, niech sobie zdaje tą matematykę." "Ciężko" zamiast "trudno" i "tą" zamiast "tę". A dziewczyna jest podobno humanistką zdeklarowaną i chce zajmować się literaturą... Czy ktoś jeszcze wierzy w to, że ten list jest naprawdę dziełem zrozpaczonej młodej humanistki? Bo ja bardziej podejrzewam, że to wytwór jakiegoś redaktorzyny z GW, co by wzbudzić dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Oj chyba tak. 05.07.11, 08:11 jedzoslaw napisał: > "Ciężko" zamiast "trudno" i "tą" zamiast "tę". A dziewczyna jest podobno humani > stką zdeklarowaną i chce zajmować się literaturą... Czy ktoś jeszcze wierzy w t > o, że ten list jest naprawdę dziełem zrozpaczonej młodej humanistki? Bo ja bard > ziej podejrzewam, że to wytwór jakiegoś redaktorzyny z GW, co by wzbudzić dysku > sję. Oj chyba tak. > Odpowiedz Link Zgłoś
derwisz911 Nie jestem głupia czy leniwa - list 04.07.11, 21:57 Problem dyskutowany od dawna, co roku. Wszyscy 'humanisci' nie potrafia zrozumiec, ze matematyka fizycznie rozwija ich umysl. Ze lamiglowki i zadania rozwijaja szare komorki na tyle, ze szybciej sie czyta, zapamietuje. Bycie 'humanistycznym umyslem' nie zwalnia z obowiazku myslenia. A do rozwiazania matury z matematyki potrzeba minimum w/w. Nikt nie kaze im liczyc calek. Podobnie w druga strone. nikt nie powinien swoim 'umyslem scislmy' tlumaczyc nieuctwa i brakow w umiejetnosci wyslawiania sie w jezyku polskim. Ktos, kto nie podolal na obecnej maturze, czy z polskiego, czy z matematyki nie jest ani humanista, ani umyslem scislym, tylko albo debilem, albo wyjatkowym leniem. Autorka i jej poziom jezykowy sa najlepszym przykladem kalectwa polskiego systemu edukacji. Jezykowo slabo, a z matematyki juz kompletna noga. Ale jakos sie uda przecisnac przez system i maturke zdac. Jak nasze dzieci maja konkurowac z cywilizowanymi spoleczenstwami, jak w tym calym zacietrzewieniu wylegaja sie podobne 'talenty'? Odpowiedz Link Zgłoś
sammy_the_salmon więcej miłości dla rachunku prawdopodobieństwa 04.07.11, 23:06 Odnośnie rachunku prawdopodobieństwa, jest to akurat najbardziej praktyczny dział matematyki z tych uczonych w LO - dostarcza bardzo życiowej wiedzy, ludziom myślącym (a nie tylko wkuwającym jak policzyć zadanka) pozwala dostrzec m.in. nieopłacalność brania udziału w różnego rodzaju loteriach, gry w kasynach oraz wykupywania wielu polis ubezpieczeniowych. Stanowi także podstawę dla statystyki, która w naukach społecznych (tak lubianych przez tzw. humanistów) jest podstawowym narzędziem badawczym. Odpowiedz Link Zgłoś
sennmara Nie jestem głupia czy leniwa - list 05.07.11, 00:20 Pisze się "tę matematykę", nie "tą matematykę". Ta druga forma jest dopuszczalna na razie jedynie w języku mówionym. Za co to 100 %? Odpowiedz Link Zgłoś
d_accord Nie jestem głupia czy leniwa - list 05.07.11, 01:04 Waszych wpisów nie daje się czytać. Jesteście niekulturalni, zuchwali, pewni siebie i bezczelni. Rzadko kto zachowuje podstawowe zasady dyskusji. W miarę zagłębiania się w kolejne komentarze wzbiera we mnie złość, agresja i bezsilność. Wydaje się Wam, że pozjadaliście wszystkie rozumy. Owładnęła Wami bezpardonowość i bezkarność. Życzę Wam takiego samozadowolenia przez całe życie! Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 05.07.11, 01:06 siła Twych argumentów doprawdy jest powalająca. Na szczęście Twoja kultura umożliwiła nam pogodzić się z przegraną w dyskusji. :P Odpowiedz Link Zgłoś
yaz.raz Nie jestem głupia czy leniwa - list 05.07.11, 01:45 a ja od siebie dodam - komentarz co prawda w innym wątku, ale i w tym podpasuje ;) forum.gazeta.pl/forum/w,904,126666711,126733664,Wymagajmy_wiecej_od_mlodziezy_nie_mniej_list.html Odpowiedz Link Zgłoś
witkosia100 Nie jestem głupia czy leniwa - list 05.07.11, 02:33 fatalny styl!! zdawałam mature z matematyki 30lat temu,z polskiego też i egzaminy! na studia tez!to się przydaje w dorosłym życiu-dziękuję Bogu i Rodzicom,że mi sie chciało chcieć matematyka uczy spójnego i logicznego myślenia, zlikwidowanie matury z matematyki,głoszenie wszem i wobec ignorancji matematyki,wręcz duma z oblanej ,czy w ogóle "olewanie "matury i studiów no i mamy to co mamy.... Odpowiedz Link Zgłoś
akni21 Nie jestem głupia czy leniwa - list 05.07.11, 06:55 A ja nie cierpiałam przedmiotów humanistycznych gdyż uwielbiałam matematykę i chemią.Ale na maturze wypracowanie napisałam na 9 str.papieru kancelaryjnego i dostałam 4. Też mogłabym powiedzieć-po co mi historia czy polski.Matematyka uczy logiki myślenia a nie bujania w obłokach.Dlatego bardzo dobrze że wprowadzono ponownie matematykę na maturze!!! Odpowiedz Link Zgłoś
malarasta Nie jestem głupia czy leniwa - list 05.07.11, 12:47 Szczerze powiedziawszy wygląda mi ten artykuł na prowokację. Nie wierzę w 100% osoby, która wyrażenie "mimo że" rozdziela przecinkiem. To przecież też się punktuje na maturze, jaka by ona nie była. Ale jeśli nie mam racji: No cóż, w tym wolnym czasie, kiedy będziesz poznawać czas i pisać książkę, proponuję także poćwiczyć interpunkcję. Przyda Ci się to na polonistyce, wierz mi. Wiem, bo sama skończyłam. I jeszcze jedna rada- jeśli nie zamierzasz po polonistyce wkręcić się w fatalny system edukacji w kraju i zostać nauczycielką, to proponuję przemyśleć jeszcze temat i wybrać być może nieco inny kierunek studiów. Poważnie. Polonistów jest nadmiar, przesyt. Nawet w szkołach. A w innych częściach rynku pracy nawet nie mówię. A ludzie dziś coraz mniej zwracają uwagę na składnię, interpunkcję czy ortografię. Ja zaczynam niedługo podyplomówkę. Pomimo specjalności dziennikarskiej. Przemyśl sprawę. Piszę to szczerze, żeby poradzić, a nie dogryźć. Studia były fantastyczne, zderzenie z rynkiem pracy nieco mniej. A wierz mi, jestem dobra w swoim "fachu". Pozdrawiam i powodzenia życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
lesiu_94 Nie jestem głupia czy leniwa - list 05.07.11, 13:28 Jeżeli ścisłowcy są zmuszany do myślenia "co poeta miał na myśli", gdy on po prostu się czegoś naćpał, to humaniści niech się nauczą liczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
marajka Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 06.07.11, 15:40 To właśnie ścisłowcom powinno być łatwiej analizować i interpretować wiersze;) W szkołach uczy się samej ramoty, znając cechy danej eopki i podstawy z życiorysu autora można jego dzieło łatwo zinterpretować. Humanista będzie raczej próbował "płynąć na głębię", ścisłowiec takiego Asnyka powinien rozgryźć raz-dwa. Odpowiedz Link Zgłoś
eekonomista Naga prawda o Polakach 05.07.11, 14:11 Nas potrafi podzielić największa bzudra. Nawet podział na "humanistów" i "umysły ścisłe". Jest to tym bardziej niezrozumiałe, że wśród nas zaledwie kilka osób można określić mianem humanisty lub umysłu ścisłego. Większość z nas jest po prostu pośrodku, bez wybitnych talentów w jakimkolwiek kierunku. Jesteśmy jak ta żaba, co to król lew kazał na prawo ustawić się mądrym zwierzętom, a na lewo mądrym. Ona jedna nie mogła wybrać, bo przecież nie potrafiła się rozdwoić. Przydałoby się nam wszystkim więcej pokory w naszej samoocenie. To, że możemy pisać na forum nie czyni nas mądrzejszymi. Odpowiedz Link Zgłoś
wolha.redna Re: Naga prawda o Polakach 05.07.11, 15:13 Popieram, zwłaszcza, że sama widziałam, jak wiele naprawdę miernych, kiepskich licealistów załapało się na metalurgię, czy automatykę i robotykę (bo wszak 2 osoby na miejsce), po czym jadąc na warunkach, dziekankach i prawie samych trójach tytułowało się dumnie "umysłami ścisłymi". Koleżanki, które podostawały się na filologie obce (gdzie było ponad 20 osób na miejsce) od razu stały się w ich oczach "tumanistkami", które nie znajdą pracy, są głupie i niezdolne, mimo że maturę zdały o niebo lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
posraldescu Re: Naga prawda o Polakach 06.07.11, 12:30 A znajdą prace? No właśnie... Odpowiedz Link Zgłoś
marajka Re: Naga prawda o Polakach 06.07.11, 15:44 Kilka prac to może nie, ale z pracą po filologii obcej raczej nie ma problemów. Ile osób zna biegle niderlandzki czy hiszpański? Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Naga prawda o Polakach 06.07.11, 17:13 No ja znam kilka, i zapewniam Cię, że jest ich więcej niż dobrej pracy dla nich ;-) A znając niderlandzki czy czeski nauczycielem w szkole się nie zostanie (co jest zawsze ostatnią deską ratunku dla germanistów czy anglistów)... Odpowiedz Link Zgłoś
natim87 Nie jestem głupia czy leniwa - list 05.07.11, 19:54 Nie trzeba być orłem z matematyki, nie trzeba być urodzonym matematykiem, żeby zdać tą maturę na wymagane 30%, wystarczy logiczne myślenie i umiejętność czytania ze zrozumieniem - a do tego nie jest wymagany tzw. ścisły umysł droga maturzystko... Odpowiedz Link Zgłoś
ocoolistka a ja mam umysł ścisły 06.07.11, 11:26 no nie mogę tego czytać.... kurna, co to za argumenty??że ma zdolności humanistyczne i dlatego powinna się uczyć matematyki w okrojonym zakresie i nie powinna taka osoba zdawać z tego przedmiotu matury?? przepraszam bardzo ale ja musiałam zdawać maturę z języka polskiego mimo że nie mam kompletnie do tego predyspozycji... i nikt nigdy nie dawał mi ulg ponieważ mam zdolności do przedmiotów ścisłych, musiałam się tego uczyć i już tak jak wszyscy inni. Odpowiedz Link Zgłoś
listekklonu Nie jestem głupia czy leniwa - list 06.07.11, 11:28 Trudno mi sobie wyobrazić dobrego humanistę, który nie znałby matematyki na podstawowym chociaż poziomie. Jakakolwiek analiza otaczającej nas rzeczywistości bez znajomości logiki, statystyki, elementów rachunku prawdopodobieństwa jest niemożliwa. Wiem o czym piszę, bo skończyłam kulturoznawstwo, które jest uważane za czysto humanistyczny kierunek. Autorko, zdasz poprawkę i wszystko będzie dobrze! Nie warto bać się matematyki i podchodzić do niej jak do jeża! Odpowiedz Link Zgłoś
porazostatni Nie jestem głupia czy leniwa - list 06.07.11, 11:31 Równie dobrze list mógłby wyglądać tak: "Nie zdałem matury z polskiego. Mam 100 % z matematyki. Po co mi polski ? Ortografia to jeszcze rozumiem, ale interpretacja tekstów literackich nie potrzebna. Co to ja będę książki czytał ? A błędy to mi Word poprawi. I przez ten zły polski, nie zdałem, a miałem zostać inżynierem i wyjechać do Anglii." To "po co mi to" to głupie ględzenie uczniów, aby mniej się uczyć. Gdyby mieli wybierać czego chcą się uczyć, to zostałby jeden przedmiot albo wcale. Szkoła uczy wielu rzeczy nieprzydatnych później, ale kto wie co mu w życiu się przyda. A jak ktoś podchodzi w ten sposób, to mało się uczy, lekceważonego przedmiotu. Nie uczyła się matematyki, chociażby od początku liceum ? Miała korepetycję i nie zdała ? Dziwne. Odpowiedz Link Zgłoś
cics Głupia i Leniwa 06.07.11, 11:39 Jeśli Mickiewicz mógł uczęszczać na wykłady z matematyki podczas swych studiów jak również na spotkaniach Towarzystwa Filomatów prezentować prace z matematyki, to myślę, że żadnemu humaniście krzywda się wielka nie stanie , jeśli się nauczą trochę rachunku prawdopodobieństwa , trygonometrii i całkowania. Nie słyszeliście Panie i Panowie humaniści o tych faktach z życia wieszcza ? To jacy z was humaniści ? Odpowiedz Link Zgłoś
allegropajew Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 06.07.11, 11:39 Niestety, prawda jest INNA. Ta osoba JEST po prostu GŁUPIA. Obecna Matura w zakresie podstawowym z matmy jest NIESKOŃCZENIE łatwiejsza do zdania, niż dawniej, w czasach, gdy też była obowiązkowa. Jeśli ktoś jej nie zdał, to ma poprawkę w sierpniu!!!! Kiedyś miał piosenkę "znów za ROK....". Naprawdę, ktoś kto nie jest w stanie dostać 50% (a przeć chwatajet 30%), to ma słabo z logicznym myśleniem. Przez brak obowiązkowej matury z matmy staliśmy się przez 25 lat (tak, tyle lat jej nie było) państwem niedorozwojów. Brak nam ponad 50 tys. inżynierów. A bankowcy to też PSEUDObankowcy. O marketingowcach nie wspomnę. Gościula Odpowiedz Link Zgłoś
limonka-online Nie jestem głupia czy leniwa - list 06.07.11, 11:59 " Ktoś to lubi, kogoś to pasjonuje, dobrze, potrafię to zrozumieć, niech sobie oblicza deltę, gdzie i kiedy mu się tylko podoba, niech sobie zdaje tą matematykę. " A jak się oblicza literę greckiego alfabetu ? Typowa "humanistka" (w cudzysłowie, bo w odróżnieniu do Ciebie rozumiem znaczenie tego słowa) . Odpowiedz Link Zgłoś
posraldescu Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 06.07.11, 12:27 Mam nadzieję, że faktycznie chodzi ci o współczynnik potrzebny do rozwiązania równania kwadratowego, a nie o popisanie się znajomością greckiego alfabetu. Odpowiedz Link Zgłoś
frozentime Matura na poziomie podstawowym była łatwa. 06.07.11, 12:21 Dużo łatwiejsza, niż matura z matmy, którą ja zdawałem. Dużą część zadań rozwiązałem w pamięci, bez wykonywania działań. Jak ktoś sobie z tym nie umie poradzić, to nie jest godzien matury. Dziś wystarczy znać absolutne podstawy. Odpowiedz Link Zgłoś
frozentime "Ścisłowcy" muszą zdawać polski. Po co? 06.07.11, 12:22 W pracy np. inzyniera sieciowego nie trzeba pisać elaboratów. Odpowiedz Link Zgłoś
marajka Re: "Ścisłowcy" muszą zdawać polski. Po co? 06.07.11, 15:46 Ale czytać ze zrozumieniem chyba trzeba? Odpowiedz Link Zgłoś
jimbi Re: "Ścisłowcy" muszą zdawać polski. Po co? 06.07.11, 23:12 Dokumentacji technicznych byle inżyniera czy chemika, dokumentacji do modeli statystycznych czy finansowych od matematyka czy w końcu byle artykułu z fizyki nie przeczyta ze zrozumieniem żaden z tych "chómanistuf" z polskim na 100% i matmą na 10%. Ale o czymś to świadczy? O niczym, tylko o tym, że argument 'a bo ta matma mi się do niczego nie przyda' jest po prostu głupim argumentem. Liceum jest ogólnokształcące, egzamin jest elementarny i prosty, matury wszyscy nie muszą zdać. Zwłaszcza tacy, którzy do tego potrzebują wyboru dwóch najbardziej lubianych przedmiotów. Odpowiedz Link Zgłoś
oberix Nie jestem głupi czy leniwy 06.07.11, 12:30 Jestem maturzystą. Największym przekleństwem jest dla mnie obowiązkowa matura z języka polskiego. Nie zdałem jej, choć na 100 proc. zdałem z rozszerzonej matematyki. "Po co nam to", grzmiała moja klasa, wszyscy przyszli matematycy, fizycy, informatycy, którzy po prostu nie odnajdują się w słowach. Tak, też jestem wśród nich. Okrutne obrzydzenie do języka ojczystego towarzyszyło mi przez wszystkie lata szkoły. Pochłaniałem twierdzenia, wygrywałem w olimpiadach, lecz język polski to zawsze był dla mnie tylko przykry obowiązek. W liceum zaczęło się robić ciężej, trzy czwarte mojej klasy chodziło na korepetycje, bez tego ciężko było w ogóle cokolwiek rozumieć A ja nie mogłem znieść, że mogę zrobić tyle ciekawych, wspaniałych rzeczy, że mam jeszcze tyle twierdzeń do udowodnienia, tyle możliwości, ale MUSZĘ interpretować wiersz o tym, jak podmiot liryczny wielbi drzewo nad wodą, kontemplując przy tym sens życia. Błagam, to jest wiedza życiowa?! Ja po prostu nie wierzę, nie pojmuję, jak można zmusić tyle młodych, zdolnych umysłów do zajmowania się czymś takim, do robienia czegoś, co nikogo z nas zupełnie nie interesuje i wręcz odrzuca. No dobra, rzeczowniki, czasowniki, przymiotniki, okej, są to jakieś podstawy (chociaż w XXI wieku i tak wszystko określą za nas maszyny) ale dlaczego MUSIMY umieć interpretować wiersze, metafory, językowe wyznaczniki spójności tekstu, po co. Nie chodzi mi o to, że jestem głupi, leniwy i nie chce mi się uczyć polskiego, po prostu walczę o wolny wybór. Ktoś to lubi, kogoś to pasjonuje, dobrze, potrafię to zrozumieć, niech sobie pisze wypracowania, gdzie i kiedy mu się tylko podoba, niech sobie zdaje ten polski. Jakby nie był obowiązkowy, to komuś przez to by było źle? Ktoś by ucierpiał? Nie. Tym bardziej, że dzisiejsza matura z polskiego wcale nie uczy interpretacji i nie otwiera horyzontów, jeśli takie było założenie. UCZY SCHEMATU. Sprawia, że przestajemy myśleć. Nauczyciele tłuką nam do głów: "Zobaczysz taki wiersz, w temacie będzie takie słowo to używasz cech tej epoki." Zabraknie słowa, przestawiony szyk i wszyscy zaczynają się gubić. Dlaczego? Hm, dobre pytanie. Oczywiście, nie mogę obwiniać nikogo za to, że nie lubię i nie potrafię polskiego, ale chcę tylko uświadomić, że OBOWIĄZKOWA matura dla WSZYSTKICH to kajdany, kraty, to dla wielu zrujnowana przyszłość, (och, cóż za patos). Nie bez powodu czułem ogromny niepokój logując się około drugiej w nocy w systemie OBIEG. Tak, zawaliłem maturę z polskiego. Tak, mimo korków, mimo tysiąca rozwiązanych arkuszy po prostu spanikowałem widząc zadania zupełnie inne niż rok wcześniej. Przecież tak naprawdę matura to loteria. Zabrakło dwóch punktów. W pierwszym momencie, patrząc na kolumnę tabeli, w której jak wyrok widniało 26 proc., rozpłakałem się. Mama przytulając mnie, powiedziała: "Brałeś to pod uwagę, przecież na tym się świat nie kończy, zobacz masz 100 proc. z rozszerzonej matematyki". Tak, to był jeszcze większy i dużo przyjemniejszy szok. Spojrzałem jeszcze raz na to piękne 100 proc., które było zupełnie prawdziwe. Szczerze, mimo, że z matematyki zawsze miałem piątki, liczyłem na jakieś 60 proc., bo nie wierzyłem, ze zadania będą aż tak mi przychylne, nigdy nie robiłem arkuszy, nie wiedziałem nawet do końca co biorą pod uwagę przy ocenianiu tych prac. Zobaczyłem zadania, zapomniałem o świecie, napisałem, wyszedłem... A przy tym niezdany polski. Ironia losu jest tym większa, że wybierałem się na matematykę. Zawsze chciałem obliczać całki i mieć styczność z analizą matematyczną. Z moimi wynikami, bez ZUPEŁNIE DO NICZEGO MI NIEPOTRZEBNEGO polskiego, dostałbym się, tak mi się wydaje. Ludzie pytają mnie: "I co teraz zrobisz?", jakby zszokowani, ze nie mam depresji i się nie załamuję. Tak, mam żal, jest mi przykro, że w Polsce jest taki system edukacji. Ale myślę też, że życie dało mi szansę, na wyrwanie się ze schematu. Nie traktuję tego jako porażki. Widocznie tak miało być. Zdam maturę w sierpniu, wyjadę z Polski, pozwiedzam trochę świata, pójdę do pracy, będę się rozwijać, chłonąć życie, będę wolny i może opracuję jakieś nowe twierdzenie? A papiery złożę w przyszłym roku, chyba, że życie ma dla mnie jeszcze jakieś niespodzianki. Przecież mogę wszystko, niezależnie od niczego. Nic bardziej absurdalnego, żeby jakaś marna matura z polskiego zepsuła mi jakąkolwiek cząstkę życia. dosowisko.net/maturalist.html Odpowiedz Link Zgłoś
gieerjot Nie jestem głupia czy leniwa - list 06.07.11, 12:33 Ja mialem podobny problem, 100% z matematyki i oblana matura usta z polskiego... rok w plecy, listów do gazety jednak nie pisałem. Odpowiedz Link Zgłoś
marajka Re: Nie jestem głupia czy leniwa - list 06.07.11, 15:48 Jak można olbać maturę USTNĄ z polskiego? Przecież polega na napisaniu i wygłoszeniu pracy na temat X, a potem na odpowiedzi na pytanie dotyczące tej pracy. Jak można oblać pisząc pracę samodzielnie? Odpowiedz Link Zgłoś
koxmarta Nie jestem głupia czy leniwa - list 06.07.11, 12:36 Ja 2 lata temu zdałam matematykę rozszerzoną na 89%, za to polski podstawowy, na szczęście na 30. Teraz studiuje na politechnice, i po studiach to ja się nie będę martwić o pracę. Jak obowiązkowy polski to i obowiązkowa matematyka. A autorka , swoim tekstem jakoś nie zapewniła mnie o swoich 100% z matury rozszerzonej. Gdy taka sytacja miała miejsce, myślę, że komisja egzaminacyja podciągnełaby jej 2 pkt:) Ale życzę powodzenia w sierpniu. Odpowiedz Link Zgłoś
culebre Nie jestem głupia czy leniwa - list 06.07.11, 13:42 "wszyscy przyszli dziennikarze, poloniści, kulturoznawcy, którzy po prostu nie odnajdują się w liczbach" czyli jesteś głupia - a większość z was znakomicie odnajdzie się na zmywaku w prowincjonalnym fastfoodzie gdzieś na zadupiu wysp. Bo awans na kasę to stanowczo zbyt wysokie progi. "Z moimi wynikami, bez ZUPEŁNIE DO NICZEGO MI NIEPOTRZEBNEJ matematyki, dostałabym się, tak mi się wydaje." Taaa, jasne, i dostałabyś się też do elitarnego grona zaszokowanych wizytą komornika, bo przecież raty były "0%" "wyjadę z Polski, pozwiedzam trochę świata, pójdę do pracy, będę się rozwijać, chłonąć życie, będę wolna i może napiszę książkę? A papiery złożę w przyszłym roku, chyba, że życie ma dla mnie jeszcze jakieś niespodzianki." Oj tak, będzie jeszcze wiele, wiele "niespodzianek". Do unknięcia, gdybyś miała jakiekolwiek pojęcia o rachunku prawopodobieństwa. A w międzyczasie krzyżyk na drogę - wiesz, krzyżyk, to jak plus, czyli dwa minusy nałożone na siebie pod kątem prostym. Ale to już pewnie dla twojej "młodej, zdolnej duszy" czarna magia... Odpowiedz Link Zgłoś