Dodaj do ulubionych

Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gros...

05.08.11, 18:10
Nic dodać, nic ująć.
Obserwuj wątek
    • tenochtitlan3 Brawo ! 05.08.11, 19:50
      Oto tekst miesiąca. Dobrze wiedzieć, że są jeszcze normalnie myślący ludzie w tej bananowej republice.
      • bronimir Re: Brawo ! 17.08.11, 14:03
        Przetyrałem na darmo całe swoje życie. Brawo młodzi, nie dajcie brać się na patriotyzm, tego na starość do garnka nie włożycie. Zawsze znajdą się politycy którzy powiedzą że daliście za mało. Pierwszą rzeczą jaką wam ukradną to emerytura, a co za tym idzie leki. Postawią przed wyborem jeść czy płacić za mieszkanie. Znałem człowieka z "Virtuti Militari" który zdechł na śmietniku, Ojczyzna mu odpłaciła. Młody, zarabiaj pieniądze, jak będziesz miał kasę i wolę, to możesz coś zrobić dla kraju. Bez forsy będzie tylko utrapieniem rządzących. Pracuj za kasę a nie za obiecanki.
    • pan_pilsudski Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 06.08.11, 15:50
      No cóż... to zależy! Jestem prawnikiem w Londynie w jednej z międzynarodowych kancelarii. Zarabiam dobrze, znacznie lepiej niż przeciętny Anglik, Francuz czy Niemiec. Tym niemniej, wiąże się to z tym, że (tak jak wszyscy inni prawnicy w mojej firmie) przynajmniej raz w tygodniu przesiaduję w swoim gabinecie do wczesnych godzin porannych bezsensownie czekając na jakiś telefon z hong kongu albo nowego jorku. Fakt - wszyscy dostajemy stosunkowo godziwe bonusy, ale wypłacane są one nie tyle za nadgodziny, ile za to, ile godzin nabijemy na konto klienta. Wiele razy siedząc nocą w biurze nie pracowałem "dla klienta", tylko zabijałem czas robiąc wewnętrzne notatki czy pisząc artykuły.

      W kancelariach, bankach inwestycyjnych, firmach doradczych czy nawet niekiedy w zwykłych 'blue chipach' (np. vodafone, firma telekomunikacyjna) pracownicy nie mają wyboru, i pracują od rana do nocy, i to bez 'nadgodzinówek'. Jeśli komuś się nie podoba, może odejść, i w zależności od tego, ile ma oszczędności, otworzyć kawiarnię w Chelsea albo znaleźć marną pracę w lokalnej firemce, gdzie życie toczy się słodko. Nie ma roszczeń - basta.

      Jeżeli nasz bohater, 'roszczeniowy stażysta' przekona się, że drzwi jego pracodawcy (warszawskiej firmy telecom) zamkną się przed nim ze względu na jogę, nie powinien narzekać - to samo stałoby się w Londynie, NYC czy Paryżu. A jeśli chodzi o darmowy staż - takie już jest życie na całym świecie. Ja sam będąc na studiach odbyłem wiele praktyk, z których część była płatna, a część - nie. Co więcej, te bezpłatne były zazwyczaj o niebo lepsze, niż te, za które dostawałem pensję. Nauka po prostu może kosztować, a pracodawcy nie są przedłużeniem uniwersytetów, które w niektórych krajach faktycznie są cały czas darmowe.
      • z17 Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 06.08.11, 16:19
        pan_pilsudski napisał:

        > Tym niemniej, wiąże się to z tym, że (tak jak wszyscy inni prawnicy w
        > mojej firmie) przynajmniej raz w tygodniu przesiaduję w swoim gabinecie do wcze
        > snych godzin porannych bezsensownie czekając na jakiś telefon z hong kongu albo
        > nowego jorku.

        W Wielkiej Brytanii nie istnieje możliwość przekierowania połączenia ze służbowego telefonu w biurze na osobistą komórkę???
        • pan_pilsudski Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 06.08.11, 16:21
          No właśnie - wspólnicy kancelarii nie uznają takich metod. Jeśli masz być w biurze, to masz w nim być. Nie ma dyskusji, czy ma to jakikolwiek sens.
      • dystansownik Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 07.08.11, 12:23
        > W kancelariach, bankach inwestycyjnych, firmach doradczych czy nawet niekiedy w
        > zwykłych 'blue chipach' (np. vodafone, firma telekomunikacyjna) pracownicy nie
        > mają wyboru, i pracują od rana do nocy, i to bez 'nadgodzinówek'. Jeśli komuś
        > się nie podoba, może odejść,

        I w Polsce w tej chwili wygląda to dokładnie tak samo. Albo akceptujesz, że Cię wykorzystują albo odchodzisz.
        U mnie w firmie kierownictwo już za normę uważa sytuację, że pracownik dla idei zostaje w pracy po godzinach (kierownik z firmy znika zanim na zegarze wybije 16). Ja na godziny pracy nie narzekam, bo wiem na co się pisałem jak swój zawód wybrałem, ale uważam, że mam prawo oczekiwać co najmniej dwóch rzeczy które powinny się z tym wiązać.
        Pierwsza, to odpowiednio większe pieniądze, a druga, to szacunek dla mojego czasu. Jak mam w umowie 8h etatu, to kierownictwo powinno choćby wykazać się odrobiną wdzięczności, że nie widzę przeszkód, żeby zostać dłużej. A co ja słyszę? Że chyba muszą mi jeszcze coś do zrobienia dorzucić skoro tylko tyle siedzę, bo przecież inni siedzą dzień w dzień po 10-12h, jakoś żyją i nie narzekają...
        • pan_pilsudski Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 07.08.11, 19:34
          Masz rację - w Polsce w tego rodzaju instytucjach zarobki nie zawsze są odpowiednie do wykonanej przez pracownika pracy.

          Swoją poprzednią wypowiedzią chciałem tylko podkreślić, że nie tylko w Polsce istnieją zawody, w których pracownicy nie są *de facto* chronieni przez wszelkiego rodzaju prawa pracownicze. I to (niestety dla mnie, dla Ciebie czy tego delikwenta od jogi) nie chodzi tu o zawody gorzej płatne, lecz wręcz przeciwnie - te najbardziej intratne.
          • 4g63 Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 06.09.11, 22:03
            chodzi o to że ludzie ciężko pracują za marne grosze które ledwo starczają na to żeby móc być pracownikiem (czyli że nic tak naprawdę nie zarabiasz - to zwykłe niewolnictwo)...
            a nie (prawdopodobnie) tak jak ty dostajesz duże pieniądze za pierdzenie w stołek
            • vladek Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 18.12.11, 21:27
              Widzisz to jest wlasnie problem. Nikt nie broni nikomu znalezc pracy w ktorej dostanie duze pieniadze za pierdzenie w stolek. Nikt NIE MUSI tyrac w pocie czola jak niewolnik. Nikt w koncu nie musi byc najemnym pracownikiem. Kazdy moze otworzyc wlasny interes i stac sie pracodawca krwiopijca - lub nawet lepiej pracodawca ktory bedzie szanowal swoich pracowniko i bedzie godziwie ich wynagradzal. Kto komu k... broni!!! Przestancie ludzie biadolic jak wam zle. Wezcie swoje zycie w swoje rece i zmiencie je jak wam nie pasuje.
              Och... nie masz glowy do interesow? Nie masz talentu? Nie jestes zrecznym rzemieslnikiem? Nie masz tatusia ktory Cie zasponsoruje? Uczyc sie nie chcialo? No to do kogo masz te pretensje!??
              To jest wlasnie postawa roszczeniowa. Nieuzasadnione zadania by lepiej oplacali lepiej traktowali itp. A dlaczego? Tak dlugo Cie inni beda wykorzystywac jak dlugo na to pozwolisz. Tak dlugo beda Toba pomiatac jak dlugo na to pozwolisz. Jak sie autorowi tekstu nie podoba Polska to po jakiego grzyba sie tam pcha? Zmien swoje zycie sam. Niby dlaczego to inni maja robic cokolwiek by TOBIE zylo sie latwiej, lepiej czy godniej? Umiesz liczyc to licz na siebie. Nie umiesz? to pogodz sie z tym ze swoje zycie przegrales.
              Nie zgadzasz sie z tym? To mi pokaz ze sie myle!!!! Czas dorosnac, wziasc zycie w swoje rece i przestac ogladac sie na innych!
          • bmc3i Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 12.09.11, 19:35
            pan_pilsudski napisał:

            > Masz rację - w Polsce w tego rodzaju instytucjach zarobki nie zawsze są odpowie
            > dnie do wykonanej przez pracownika pracy.
            >
            > Swoją poprzednią wypowiedzią chciałem tylko podkreślić, że nie tylko w Polsce i
            > stnieją zawody, w których pracownicy nie są *de facto* chronieni przez wszelkie
            > go rodzaju prawa pracownicze. I to (niestety dla mnie, dla Ciebie czy tego deli
            > kwenta od jogi) nie chodzi tu o zawody gorzej płatne, lecz wręcz przeciwnie - t
            > e najbardziej intratne.


            Jest tylko ta różnica, że jako wspólnik kancelarii prawnej, spółki partnerskiej, nie pracujesz na etacie, a o tym jest mowa w tym artykule - o pracy najemnej, a nie o pracy na własny rachunek.
        • split-fire Trzeba po prostu... 17.12.11, 18:30
          I w Polsce w tej chwili wygląda to dokładnie tak samo. Albo akceptujesz, że Cię wykorzystują albo odchodzisz.

          Trzeba po prostu z pokorą dziwki przyjąć swój los, jak się z tym pogodzisz da radę żyć. W końcu /Wolska jest pełna ku...szcz, to prawie 40 milionów dupodajek - dla pracodawców, politykierów, bankowców albo mediów.
      • slawczan Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 16.08.11, 13:59
        Jestem autorem tego listu - owszem masz sporo racji - tobie Bozia wynagrodziła za twe trudy - naukę,stażowanie itd - funtami brytyjskimi . Ale NIE KAŻDY jest tak zdolny, nie każdy może zostać prawnikiem,lekarzem. Większość za nas jest przeciętna więc nic mu się nie należy oprócz tyrki za grosze od rana do wieczora? Czy kelnerka nie może iść na fitness? Czy stolarz nie może iść na film? Jeśeli ktoś decyduje się/a firma potrzebuje dodatkowej pracy - to powinno to być WYNAGRODZONE. A tak raczej w Polsce nie jest. aczej w Polsce nie jest.
        Pisząc swój list bazwałem na swoim doświadczeniu pracownika najemnego z Polski i Irlandii. Dlatego stosunków na lini pracodawca - zatrudniony w Polsce nie waham się określic inaczej jak zwyrodnialstwo.
        Sam fakt ,że siedzisz w Londynie a nie w POLSCE o czymś świadczy, nieprawdaż?
        • k_nieitak Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 16.12.11, 13:58
          No dobra to jak chcesz nauczyć tych krwiopijców-pracodawców nauczyć lepiej traktować swoich pracowników? Ustawą - czyli karać, kontrolować, zabraniać, nakazywać, wyższymi podatkami itd.
          Pytam się JAK ?!?!?!

          Praca to towar taki sam jak każdy inny - TAKI SAM !! jak choćby 4-ropak piwa

          Naprawdę to jest proste i nie potrzeba jakiejś specjalnej filozofii -
          chcecie być niańczeni jak małe dzieci, chcecie wychodzić piwo, kino, joge sroge itp?

          To sprawcie (niestety bez wpływu na polityków się nie obędzie), aby pracy było znacznie więcej niż chętnych, abyście byli tak kompetentni i odpowiednio wykształceni, aby znalezienie kogoś na wasze miejsce wiązało się z dużym wysiłkiem pracodawcy: czasowym i ekonomicznym z rezultatem często nietrafionym.

          Jeśli jednak wybierzecie drogę szeroko rozumianej represji to rezultat będzie ZAWSZE odwrotny - mniej pracy, niższe pensje itd.

          NIE MA INNEJ DROGI!!!! Cała klasa polityczna żyje na tym by udowodnić wam, że jednak jest.
        • polsz mylisz pojęcia 22.12.11, 11:53
          tu nie chodzi o to czy kelnerka może iśc na fitnes a stolarz film. Chodzi o godziny pracy. Jeśli regulamin firmy przewiduje pracę od 9 do 17 to albo się zgadzasz albo szukaj czegoś innego. NItk cię niie zmusza do pracy w tej właśnie firmie. Nie możesz dyktować pracodawcy godzin pracy bo to on zatrudnia ciebie a nie ty jego
      • black_halo Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 31.12.11, 13:11
        > W kancelariach, bankach inwestycyjnych, firmach doradczych czy nawet niekiedy w
        > zwykłych 'blue chipach' (np. vodafone, firma telekomunikacyjna) pracownicy nie
        > mają wyboru, i pracują od rana do nocy, i to bez 'nadgodzinówek'.

        Nie kazdy nadaje sie do pracy w tych miejscach. Zwyczajnie tez moze nie chciec. Ja pracuje jako inzynier mechanik na tym zatechlym zachodzie, 8.5 godziny dziennie (0.5 godziny to bezplatna przerwa na lunch, moge przedluzyc do 2 godzin i wyskoczyc do miasta cos zalatwic), godziny pracy mam elastyczne - moge przyjsc miedzy 7.30 a 9 rano, musze jedynie przepracowac 8 godzin plus przerwe i moge isc do domu. Nikt nie wymaga ode mnie siedzenia po godzinach, 40 godzin tygodniowo to jest wystarczajaca ilosc godzin.
    • alienangel Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 06.08.11, 16:42
      Mogę napisać to samo - nic dodać, nic ująć.
    • 1stanczyk Porównywanie sytuacji w naszym kraju i jego 06.08.11, 23:11
      dorobku ekonomicznego, którego jednym z objawów jest zamożność z tą, z krajów bogatych o długich bo sięgających XIX wieku tradycjach, niejednokrotnie krwawej walki związków robotniczych (pracowniczych) o obecne swoje prawa (takie jak ochrona zdrowia, piec dni w tygodniu 8-godzinny dzień pracy czy urlop) jest zwykłym mąceniem ludziom w głowie ...

      Porównywanie szczególnie takie wąskie, oparte na własnym przykładzie prezentowanym w liście, ograniczone tylko do tego co "tu i teraz" jako sposób argumentacji jest w obecnym zglobalizowanym świecie przejawem łatwej demagogii.

      Pracując i żyjąc w krajach zamożnych korzystasz z dorobku wielu pokoleń tamtych społeczeństw: dorobku (w bardzo szerokim sensie tego słowa) którego w naszym kraju za sprawą wojen (a szerzej naszej przeszłości) albo nie było albo, został w dużo większym stopniu niż gdzie indziej "zrównany z ziemią".

      Te obecnie zamożne kraje "zaczynały" od niewolnictwa
      Takim właśnie jest obecnie rynek pracy w wielu biednych, ale nie tylko, krajach na świecie.

      Jako kraj obecnie jesteśmy "na dorobku".

      Naszą konkurencją są z jednej strony kraje "wschodzące" (między innymi BRIC ) a z drugiej kraje, które własnej obecnej dominującej pozycji nie zdobyły na pewno za sprawą istniejącego obecnie w tych krajach rozbudowanego systemu wynagradzania i ochrony pracowników.

      Wszystko wskazuje na to, że jest to, ten obecnie funkcjonujący i wychwalany przez Ciebie w bogatych krajach system wynagradzania i ochrony pracowników, jeden z elementów, który w konfrontacji z krajami "wschodzącymi" coraz poważniej podważa dominującą rolę tych krajów.

      W konfrontacji z krajami "wschodzącymi" gdzie nawet te istniejące przepisy nie są przestrzegane podobnie jak w wielu naszych przedsiębiorstwach !!
      • slawczan Re: Porównywanie sytuacji w naszym kraju i jego 16.08.11, 14:05
        To musimy sobie odpowiedzieć jako społeczeństwo - do czego dązymy? Czy do spełnionego snu kapitalistów - do Chin? gdzie ,,robol" ma tyle pracować ile jego ,,panu" potrzeba, za tyle ile uzna ów pan mu dać. a jak zastarjkuje to kula w łeb? czy do Sknadynawii? Kpaitaliści i rządzący idący na ich pasku już dawno wskazali kierunek - Chiny...
        • morqadir Re: Porównywanie sytuacji w naszym kraju i jego 18.12.11, 17:35
          to nie jest wybór , te bogate państwa zachodu właśnie odchodzą w niebyt . Albo zmniejszą opiekę socjalną i podatki albo będą za 50 lat nic nie znaczącym regionem kolonizowanym przez chińskie , indyjskie i inne firmy. Bogactwo Europy ostatnich 30-lat polegało na przejadaniu swojego majątku potem majątku swoich dzieci i wnuków.
      • gandalph Re: Porównywanie sytuacji w naszym kraju i jego 13.09.11, 12:24
        "Pracując i żyjąc w krajach zamożnych korzystasz z dorobku wielu pokoleń tamtych społeczeństw: dorobku (w bardzo szerokim sensie tego słowa) którego w naszym kraju za sprawą wojen (a szerzej naszej przeszłości) albo nie było albo, został w dużo większym stopniu niż gdzie indziej "zrównany z ziemią".

        Te obecnie zamożne kraje "zaczynały" od niewolnictwa
        Takim właśnie jest obecnie rynek pracy w wielu biednych, ale nie tylko, krajach na świecie.

        Jako kraj obecnie jesteśmy "na dorobku".
        "

        I to jest cała esencja problemu.
    • red_adidas Bzdury GW,.... 07.08.11, 06:01
      Niestety 2,2 mln Polaków bez pracy,
      nowe pokolenie z wyższym wykształceniem bez szans zatrudnienia,
      młody człowiek chce pracować nawet za 9 PLN/h a nie ma szans nawet na to.
      Więc artykuł o jodze wsadżcie sobie w GW w d.......
      Polska jaka jest każdy Polak wie,
      "stan" Polski to min. promowanie "nienormalnych" zachowań przez
      media min. GW.,rząd,administrację,urzędy pracy,sądownictwo,
      -ogólnie system.
      Polak jest środkiem produkcji i tyle na temat....
      • rausman Re: Bzdury GW,.... 16.08.11, 21:52
        kasjer praca w hipermarkecie w Krakówie... robie za 6,00 zł brutto bo nie mam innych możliwości chodziłem po warsztatach samochodowych, firmach w moim pobliżu. Wszyscy odmawiają bo jest "Kryzys". A ja im mówię, że od kiedy pamiętam to w Polsce był kryzys i na tym kończy się rozmowa i do widzenia : /
    • winniepooh Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gros... 07.08.11, 08:11
      co to się stało że neoliberalna wybiórcza wydała na świat TAKI TEKST??
    • pererec Wielce szanowny panie roszczeniowy.. 07.08.11, 10:16
      ...otóż pieniądze pracodawcy biorą się ze sprzedaży produktu, a cena rynkowa produktu przekłada się na przychody, zyski oraz m.in. pensje pracowników. W biednym kraju biednie sprzedajesz i biednie pracujesz, a potem - biednie kupujesz. Chcesz to zmienić - przejmij inicjatywę albo wyjedz, co też zrobiłeś. Generalnie masz prawo do swojej postawy, tak jak masz prawo być cały czas na bezrobociu. Możesz też wziąć sprawy w swoje ręce i stać się pracodawcą. Wtedy otworzysz oczy. Pracodawca musi zapłacić zusy i pensje nawet jeśli jego własne dzieci będą głodować i trafią do mopsu. Takie mamy prawo.
      • ppo Jasne, mądralo z esgiehu. 07.08.11, 15:49
        Tylko jakoś nigdy nie spotkałem pracodawcy, którego dzieci głodowałyby. Od głodowania są pracownicy.
        • 1stanczyk "Od głodowania są pracownicy." Zostań pracodawcą 07.08.11, 17:27


          Re: Jasne, mądralo z esgiehu.
      • kosiorex Re: Wielce szanowny panie roszczeniowy.. 07.08.11, 16:24
        "Muszą zapłacić ZUSy itp..., choćby jego dzieci głodowały..."

        No tak, kolejny rycerz biznesu. Nie opłaca mu się, żyje w nędzy, ale działa poniżej opłacalności, żeby zachować POLSKIE MIEJSCA PRACY. Ideowiec jak się patrzy. Bardziej działacz na rzecz praw człowieka niż pracodawca. Przecież ZUS i pensje to koszt stały, który ponosi pracodawca. Jeśli rachunek kosztów stałych mu się nie zgadza, to -parafrazując- "może powinien zmienić swoje życie i nie prowadzić biznesu, albo zostać pracownikiem". Duby smalone gadasz pererec. ZUS i pensje, to składowa tego statystycznego 1 euro kosztów, które zwracają się przynosząc dodatkowo pół euro zysku, przynajmniej wg. tych danych, które cytowano w liście.

        Jak to ktoś powiedział : "Trzeba skończyć z Kodeksem Pracy, urlopami, wypłatami, tymi reliktami socjalizmu!" :)
      • der-chef Re: Wielce szanowny panie roszczeniowy.. 07.08.11, 20:00
        Jesteś normalnie nienormalny.
        • mr.kev Re: Wielce szanowny panie roszczeniowy.. 08.08.11, 12:39
          1. koszt pracownika w PL jest naprawdę wysoki i wiele małych firm nie może sobie pozwolić na legalne zatrudnienie (b.bliska mi osoba od zawsze jest firmą jednoosobową, bo nie chce zatrudniać nielegalnie - sama nie wiem, co lepsze, brak miejsca pracy czy kiepskie miejsce pracy)

          2. bezpłatne staże to jest jakaś bzdura, z czego ma żyć ten absolwent/dyspozycyjny dzienny student (a to w ogóle powinien być oksymoron) zasuwając przez 3 miesiące po 40h w tygodniu tylko po to, żeby potem zastąpił go ktoś następny??
          • manfredbee Re: Wielce szanowny panie roszczeniowy.. 22.12.11, 16:39
            Bezpłatne staże nie muszą być bzdurą, jeśli uczysz się czegoś, co ma sens i w przyszłości ZAPEWNI ci dobrą pracę. Bzdurą natomiast jest system "zatrudnienia", który zakłada, że czarną robotę robią stażyści ZA DARMO a potem ich się spuszcza jak w kibelku.
    • luuuk11 Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gros... 13.08.11, 21:30
      Swiete slowa kolegi z kancelarii.. Pracuje w banku inwestycyjnym w tzw. zachodniej europie. Placa ok bardzo dobra ale ilosc pracy jakiej sie za nia oczekuje jest naprawde poterzna, tylko ze taki jest standart w branzy. Jak bedziesz pracowal 9-18 robiac minimum, to nikt nie da ci bonusa ani awansu, a po pewnym czasie pewnie firma pozegna sie z toba. Taka branza, przywileji sporo ale nic za darmo. Mi sie to srednio podoba, ale na razie nie mam $ na otwarcie swojego banku inwestycyjnego wiec siedze w tym.
      Aha i jest u nas stazyst na 3 miesiace, siedzi za grosze po 10h i nie narzeka bo wie ze zamiast tego moze isc do kfc podawac frytki albo pracowac w call center.
      Wiec nikt nikogo do nieczego nie zmusza.
      • princealbert Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 13.08.11, 22:15
        no, nie zawsze tak jest. Tez pracuje na zachodzie (ok, w sferze publicznej, wiec to co innego) ale znam wielu ludzi pracujacych w bankach i powiem, ze zwiazki zawodowe sa w nich bardzo, bardzo silne. Wywalczyly np. 34 dni urlopu rocznie, sute wynagrodzenia i bonusy. Z czasem pracy jest tak, ze jesli sie chce awansowac, to trzeba sie poswiecic. Ale sa ludzie, ktorym awans wisi i pracuja 9-17. Nikt im nie moze nic zrobic.

        W Polsce nigdy nie pracowalem, wiec sie nie wymadrzam ale z tego co slysze, to problem istnieje i moze miec cos wspolnego z konfliktem miedzypokoleniowym. Zauwazmy, ze to mlodzi pracownicy zauwazaja nienormalnosc sytuacji. Starszym jakos mniej to przeszkadza.
        • pan_pilsudski Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 14.08.11, 15:15
          Bank bankowi nie równy ;) Myślę że masz rację odnośnie banków konsumenckich, ale nie sądzę, żeby jakikolwiek związek mógł uchronić 'lenia' przed zwolnieniem z Goldman Sachs czy JP Morgan (duże banki inwestycyjne). U nas w kancelarii leni raczej nie ma (osoby z taką mentalnością nie aplikują/nie dostają się do takich firm), ale jeśli jakiś by się trafił, to bardzo szybko wskazano by mu drzwi, i nie byłoby nawet dyskusji o jego 'prawach pracowniczych'.

          Mamy 25 dni urlopu, ale nie znam nikogo, kto odważyłby się wykorzystać ponad połowę tego czasu. Nad każdym ciąży bat zarządu (nawet nad wspólnikami, czyli tymi, którzy inkasują części zysków firmy, idące w miliony dolarów), a praca jest wartością najwyższą. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że jeśli chcą osiągnąć sukces w życiu zawodowym, muszą pożegnać się z jogą, wakacjami i innymi głupstwami.;) Nikt nawet nie myśli w kategoriach nadgodzin etc.
          • luuuk11 Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 14.08.11, 20:40
            Najbardziej mnie smieszt ze mloda wsiekla Europa chce miec dawne nine to five, za przyzwoite pieniadze i swiety spokoj. Tylko ze postep w IT wyeliminowal bezpowrotnie czesc stanowisk, wiec pozostana albo te marnie platne gdzie czlowiek bez wielkich kwalifikacji ale nadal jest niezbedny i te oparte na wiedzy eksperckiej ktore ze wzgledu na ciecie kosztow i globalizacje zakladaja znacznie wieksze oblozenie jednostkowego pracownika obowiazkami niz mialo to miejsce dawniej.
            Jak slysze od rowsienikow w Polsce ze np. we Francji jest fajnie bo na bezrobociu daja godziwe pieniadze i nawet emigrant moze zyc godnie to mnie szlag trafia, kto daje? Sorry za generalizowanie ale zapewnia to glownie bialy facet pracujacy jak lokomotywa ktoremu podatki odbieraja pol pensji. A ze zarabia i tak stosunkowo duzo jest glowna postacia do bicia i obrazowania nierownosci spolecznych
            • slawczan Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 16.08.11, 14:15
              Ów biały facet tyra na ów ,,socjal wyklęty" tyle bo jego szefowstwo+ korporacja podatków ŻADNYCH w zasadzie NIE PŁACĄ. Zostaje więc tylko on - bo większość ,,szaraków" pracuje za takie ochłapy ,że państwo nie im z czego zabrać. zauwamy ,że deficyty zaczęły narastać gdy dwa procesy nałożyły się na siebie - delokacja produkcji do Chin(itp) - zwiększyło to ogromnie zyski KORPORACJI (bo mały przedsiebiorca ma niewielie szanse na wyprowadzkę) i obniżanie podatków najzamożniejszym. Oczywiście zyski korporacji opodatkowaniu nie podlegają nigdzie...
              • pan_pilsudski Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 16.08.11, 20:23
                Zdecydowałem się na karierę w WB, gdyż nie miałem zamiaru do końca życia być ocenianym w kontekście różnych znajomości moich rodziców w światkach biznesowo-prawniczym czy lekarskim.

                Za to czym innym jest fitness stolarza, a czym innym - faceta, który chciałby kiedyś pracować w telekomunikacyjnym blue chipie. W swoim liście odniosłeś się do dość pociesznej historyjki stażysty-fana jogi, która brzmi równie zabawnie w Polsce, Anglii czy Japonii. Jeśli ktoś liczy na ambitną, wymagającą pracę w dużej firmie, musi pogodzić się z pewnymi wyrzeczeniami.
                • slawczan @Pan_Pilsudski 17.08.11, 14:24
                  Chyba nadal nie rozumiesz o co mi chodzi - TY wykonujesz dobrą (w sensie prestiżu pracę-powiedzmy) i a mimo to jak piszesz musisz ostro za......lać. Ale chyba finansowo ci jest to wynagrodzone? Jak już wypalisz się, zmęczysz itd. to zwycajnie pojedziesz na roka na wakacje. Tymaczasem w PL - tyrasz za grosze , znosisz absolutny brak poszanowania dla swojego zdrowia, praw. A na koniec dnia oglądasz skrzywiony ryj - że za mało urobiłeś. W Polsce wykonuję pracę zdecydowanie bardziej odpowiedzialną niż w IRL, wręcz kieruję zespołem ludzkim, bezpośrednio przyczyniam swojemu pracodawcy pieniędzy. I ciągle słyszę ,źle za mało. ale 2 samochody osobowe za wcale nie małe pieniądze mógł kupić w tym roku? mógł. to jest główny problem. Wszyscy pracodawcy mówią jakim łajnem jest ich los, jak bardzo są przywaleni podatkami i co? Domy rosną ,samochody kupuja a pracownicy czekają na pensje po 2 miesiące, urlopu tydzień i to z bólem i zero chorowania.
                  Twój sposób widzenia tego problemu przypomina widzenie sytuacji przez Marię Antoninę: Nie mają chleba? niechże jedzą ciastka. siedząc sobie w biurze w Londynie po prostu nie jesteś w stanie zrozumieć jakiemu wyzyskowi podlega polski pracownik najemny.
                  Dla mnie upokorzeniem były moje pierwsze wakacje po powrocie do PL - cena biletu w Ryanairze nie stanowiła nawet jednej mojej irlandzkiej tygodnówki. w Polsce to był prawie miesiąc pracy. Ceny sa u nas ,,europejskie" zarobki gonia ,,Chiny"
                  • pan_pilsudski Re: @Pan_Pilsudski 17.08.11, 17:05
                    Przepraszam - nie chciałem zabrzmieć jak pani m.a. Zdaję sobie sprawę z tego, że znacząca część pracowników w Polsce zarabia zdecydowanie zbyt małe pieniądze, i nie chcę użalać się nad losem 'zabiedzonych' pracodawców. Sytuacja, którą opisujesz, jest co najmniej przykra, a wynika z dziwacznej, wypaczonej kultury na rynku pracy.

                    Mnie po prostu rozbawił ten synalek od jogi (co prawda mało reprezentatywny). Jak sądzę, ludzie pracujący w firmie, w której on miał staż zarabiają raczej nieźle, zaś jego 'roszczeniowa' postawa zaprawdę spotkałaby się z brakiem akceptacji w każdym kraju europejskim. W swoich postach starałem się odnieść do kultury pracy panującej w sławetnych dużych korporacjach, gdzie obowiązują zwyczajnie inne zasady, niż w innych miejscach pracy.

                    Z drugiej strony, na karierę w takich miejscach decyduje się stosunkowo niewielki odsetek każdego społeczeństwa, który ma dość specyficzny (lecz wcale nie koniecznie jedyny właściwy) stosunek do pracy, pracodawcy i oczekiwań. Dlatego też ilustrowanie kultury pracy w danym kraju na podstawie historii rodem z dużych firm telekomunikacyjnych et al. zazwyczaj daje omylne rezultaty.

                    Pozdrawiam!
    • kochanic.a.francuza Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gros... 15.08.11, 17:13
      Jak siePunkt widzenie zalezy od punktu siedzenia. Jak sie jest pracownikiem to sie chce kasy, przyjemnego mijsca pracy i jogi.
      Jak sie jest pracodawca to sie codziennie mysli skad wutrasnac kase (klientow) i czy za rok jeszce bede pracodawca.
    • bronimir Niech w Polsce zostaną tylko politycy i pracodawcy 17.08.11, 13:50
      Zostawmy im jeszcze działaczy związkowych, cała reszta za granicę do godziwej pracy.
      Te 20 milionów zdolnych do ciężkiej pracy ludzi rozpłynie się po świecie bez śladu, nareszcie będą mogli zacząć normalnie żyć i pracować na godziwych warunkach. W Polsce niech do "roboty" zostaną jeszcze wszelkiej maści przestępcy, wszak policja i ochroniarze też muszą z czegoś żyć. To będzie kraj na miarę IV RP Kaczyńskiego, tylko budżetówka bez podatników, nie będzie NFZ, ZUS, będzie tylko narastający dług, bez możliwości zwrotu. Tu nawet Rząd się nie wyżywi. Potem ktoś to terytorium weźmie za długi i można będzie wrócić do innej Polski.
    • mhm6 B.Z.D.U.R.Y. 18.08.11, 21:21
      co za bzdury!!!

      młodzi są roszczeniowi, bo oczekują całkowicie nieuzasadnionych pieniędzy za pracę, której NIE UMIEJĄ wykonywać.

      Młody z nosem w chmurach powinien mieć świadomość, że trzeba poświęcić czas, aby go przyuczyć - czasami nawet nie umie odebrać kulturalnie telefonu służbowego!!!
      potem nadzorować, sprawdzać, poprawiać...
      a co gorsza, część to durnie, których się nawet latami nie nauczy obsługi prostego programu

      i w tym problem - że oni oczekują na dzień dobry kasy, na jaką inni pracują latami
      najpierw pokora, kilka lat nauki, zanim taki jeden z drugim w swoim mniemaniu młody i zdolny zacznie przynosić jakiekolwiek przychody
      a niektórzy całe życie będą tylko generować koszty
      i psuć nerwy innym

      jeśli ktoś jest dobry, szybko wyskoczy na swoje warunki
      durnie będą bez pracy albo harować w Biedronce na kasie...
      • slawczan Re: B.Z.D.U.R.Y. 22.08.11, 15:57
        NIE KAŻDY ekstra specjalistą. większość z nas jest przeciętniakami. Po prostu uważam ,ze dziewczyna z Biedronki albo koleś z budowy maja takie samo prawo do godziwego życia jak ich odpowiednicy z krajów cywilizacji zachodniej.
        • kurkawodna007 Re: B.Z.D.U.R.Y. 06.01.12, 13:51
          Otóż to. Nieważne jaką pracę wykonujesz - fizyczną czy umysłową. Jesteś specjalistą czy nie. Informatykiem czy sprzedawcą albo kasjerką. Za swój czas poświęcony na pracę, zaangażowanie, umiejętności i doświadczenie i za wykonaną pracę masz prawo oczekiwać GODZIWYCH zarobków. Czyli nie 1500 zł brutto, bo to jest śmiech na sali. Nie każdą pracę da się przełożyć na efektywność i obroty firmy. Śmieszą mnie ogłoszenia pracodawców, którzy np. pracownika biurowego - nie obsługującego klienta - wynagradzają pensją " uzależnioną od efektów pracy". Jak to przeliczą? NA ilość papierków przełożonych z jednej strony biurka na drugą? Na ilość kliknięć myszą? No i równie ważna sprawa - sposób traktowania pracowników. Mam już spore doświadczenie w pracy i stwierdzam, że z tym w Polsce ciągle jest źle. Myślę, że jest to naleciałość postkomunistyczna. My niby żyjemy jak ludzie w zachodniej Europie, ale de facto mamy mentalność niewolniczą, choć buntowniczą, ale tylko wtedy gdy interes mamy wspólny. Jak nie to każdy tylko o swój ogródek dba. Ot co.
    • kedzier47 A KTO CHCE ????? 18.08.11, 22:45
      Nikt nie chce tyrać ,a w szczególności za grosze
      co tu ma wiek wspólnego????
    • enka1904 Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gros... 20.08.11, 19:00
      Cóż do tego dopowiedzieć.... Niestety smutna i prawda. Mogę tylko tym "młodym" pozazdrościć, że mają szanse olać ten chory kraj i pracować za godziwsze pieniądze za granicą. Tylko czy takiej Polski chcieliśmy dla naszych dzieci? Moja córka ma 17 lat i już w tej chwili ani myśli zostawać tu po studiach. Zostanie pokolenie dziadków, na których ZUS nie będzie miał z czego wypłacać świadczeń. Może kolejny rząd mądrali znajdzie sposób na miejsca pracy nie tylko dla młodych za pieniądze inne niż "minimum" w wymiarze godzin pracy przewidzianych w KP? Dobry temat przed wyborami....
    • nautilus77 Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gros... 21.08.11, 21:30
      Tak się tu niektórzy wypisują z Londynu, a ja zapytam o rzecz ważną i dla mnie najważniejszą - ile czego możecie kupić za swoje wynagrodzenie? Porównując większość stanowisk niespecjalistycznych wychodzi, że na Zachodzie można kupić około razy więcej artykułów codziennego użytku lub odcinków podrózy (koszty transportu). Paliwo w Szwajcarii 1,70 CHF przy średnim wynagrodzeniu około 4 500 CHF netto. Gdyby przyłożyć do tego miarę polską musieliby płacić po ....9 CHF za litr, bo w PL 5,09 przy średniej netto około 2500 PLN. Ceny zywności w Szwajcarii takie same jak w Polsce w tym znaczeniu, że jesli w PL coś kosztuje x zł to w Szwajcarii x CHF.

      Czy na Zachodzie tez sięjeździ 9 godzin pociągiem odległosc 350 km za 120 CHF?...

      wiadomo, nic za darmo nie ma, ale stosunki pracy są w Polsce pokrzywione
    • rozmawialski jak się nie podoba... 22.08.11, 22:34
      ... to niech "oburzeni" ruszą tyłek do Warszawy i tam zasuwają
      śmieszne roszczeniowe podejście - kocham moją wieś i niech ktoś mi zapłaci 10.ooo bo to oburzające że ktoś tak zajebisty jak JA nie zarabia jeszcze tyle :-)

      Czy ci oburzeni, domagający się poprawy warunków mają jakiekolwiek pojęcie o rynku pracy?
      Nie tym lokalnym, nie tym polskim.. tym rzeczywistym - światowym rynku pracy?

      Gó...zik potrafisz - to gó...zik zarabiasz.
      Jesteś świetnym fachowcem ale mieszkasz pośrodku Sahary - gratuluję pomysłu na życie!

      Wynagrodzenie to iloczyn umiejętności i miejca gdzie ktoś tych umiejętności potrzebuje.
      Są zawody w których trudno znaleźć pracownika - i są zawody gdzie można go w 5min. zastąpić kimś innym.

      Tak trzeba w życiu kombinować żeby mieć wartość na rynku pracy. Jak się jej nie ma to co?
      pozostali mieszkańcy kraju mają mu dopłacić?
      • krecik Re: jak się nie podoba... 23.08.11, 08:49
        No ale o co chodzi? Co jest zlego w tym, zeby za swoja prace dostawalo sie godziwe pieniadze? Zeby nadgodziny byly placone a pracownik mial prawo do wykorzystania urlopu tak po prostu, bo ma do tego prawo? Zeby, jesli w umowie ma prace od do, to zeby mogl pracowac od do bez zadnych szykan? I to wszystko z zalozenia, bez wzgledu na zawod, pozycje i miejsce zamieszkania.

        Jasne, ze tam, gdzie pracy nie ma, to nikt sie z chmury nie urwie i nie stworzy z piasku miejsc pracy. Ale nie rozumiem usprawiedliwiania bezprawia i zwyklego wyklorzystywania pracownikow. Wiadomo, ze placa sprzataczki nie moze sie rownac placy bankowca, ale ta sprzataczka ma prawo do tego, zeby ja i jej prace szanowano. A o tym, by szanowano fakt, iz jest takim samym czlowiekiem, jak jej pracodawca, to juz nawet nie wspomne, bo to powinno byc oczywista oczywistoscia.

        Ag
        • gandalph Bardzo fajnie! 13.09.11, 15:18
          Tylko zdefiniuj najpierw, co rozumiesz przez "godziwe pieniądze".
          Po drugie, zdefiniuj, jakie warunki pracownik powinien spełnić, aby takie "godziwe pieniądze" zarabiać. W przeciwnym razie to będzie młócenie słomy.
        • split-fire Wiadomo, ze placa sprzataczki nie moze sie rownac 17.12.11, 19:40
          Wiadomo, ze placa sprzataczki nie moze sie rownac placy bankowca

          Dlaczego? Ta pierwsza chociaż nie niszczy gospodarki i nie wprowadza celowych bugów do wirtualnego systemu finansowego.
    • sugestywniak rzeczpospolita Mira Rycha Zdzicha 06.09.11, 21:43
      tak wygląda
    • martinek80 Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gros... 06.09.11, 23:38
      Prezesi i dyrektorzy są bardziej pazerni aniżeli młodzi roszczeniowi.
      Prezes prędzej obetnie szeregowym pracownikom z 1200 na 1000 (argumentując to kryzysem) bo przecież on z 40" tysi" miesięcznie na 35 sobie nie obniży.


    • modernchef Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gros... 07.09.11, 00:05
      Wszystko się zgadza, poza tym fragmentem z Warszawą. W Warszawie wcale nie jest lepiej pod tym względem. Jest może i nawet gorzej!
      Ja już na szczęście również uciekłem przed tymi złodziejami. I dobrze mi tu na emigracji. Uśmiecham się częściej i jakoś taki człowiek bardziej zadowolony z siebie.
    • laplatta w Polsce po 89 r. stworzono panstwo kolonie 07.09.11, 00:30
      wiec nie nalezy sie dziwic, a uwlszczona oligarchia zlodziei rzadzi.
    • money.pl po co tyrac za grosze 11.09.11, 08:36
      skoro mozna siedziec w domu na koszt rodzicow,co wlasnie robi wielka czesc mlodych ludzi.
      A przeciez do pracy nikt cie nie zmusza,skoro podpisujes zumowe o prace,to ja przestrzegaj,zamiast sie zalic i wypisywac glupoty.
      To zwykla,elementarna nieuczciwosc,jakze typowa w Polsce.
      Podpisac umowe ,zaczac prace ,a potem obijanie sie,udzial w strajkach,dzialanie na szkode firmy i zale na wszystkie strony.

      NIE podoba ci sie praca,to po co ja bierzesz ???
      A jesli juz wziales ,to pracuj porzadnie a w miedzyczasie ucz sie,podnos kwalifikacje i szukaj nastepnej,lepszej.
      • franz86 Re: po co tyrac za grosze 17.12.11, 17:22
        to niech pracodawca jej przestrzega. A po co biorę, bo nie ma innej lepszej przyjemniejszej. Niestety. Do strajków mam pełne prawo i do uczestnictwa w związkach zawodowych też. To czemu mam z nich nie korzystać.
    • asmok6 Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 12.09.11, 13:30
      Autor ma problemy z wnioskowaniem indukcyjnym :) Np. z moich obserwacji wynika że jest zupełnie inaczej niż w artykule. Tyle tylko że to wszystko zależy od branży, regionu i mnóstwa innych czynników.
      A tak poza tym to i tak wiekszosc znanych mi małych firm łata luki w zatrudnieniu umowami cywilnymi lub na czarno.
      Zatrudnianie etatowców najzwyczajniej w świecie jest za drogie. Z rzeczywistego kosztu poniesionego na utrzymanie stanowiska pracy pracownik dostanie ile? 40%? W najlepszym wypadku, jeśli to "czysta" biurowa działalność. Reszta, w różnych formach, trafia do budżetu państwa. W większości małych firm oznacza to zazwyczaj że pracownik będzie kosztował więcej niż przyniesie dochodu. Więc dokłada się ile tylko można tym którzy już są, a jeśli to nie wystarczy to bierze się ludzi na czarno lub fikcyjne umowy o dzieło.
    • s_agata Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gros... 12.09.11, 13:40
      nie chca bo moze w pórównaniu od swoich starszych kolegow wiedza ze nie tylko maja szanowac prace ale ze oni sami powinni byc szanowani. studiuje dwa kierunki, chodze na staz i do pracy na 1/2 etatu i nie dlatego ze chce, tylko dlatego, ze wiem ze jest to konieczne po to zeby konsekwentnie utrzymywac sie samemu i w założeniu cos osiągnac i nie byc kolejnym rozczarowanym absolwentem uczelni wyzszej. patrzac na to co sie dzieje, widze ze ambicja i poswiecenie w wieku 23 lat moze niestety sie nie przełozyc na moje pozniejsze zycie. i to chyba boli najbardziej
    • s_agata Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gros... 12.09.11, 13:40
      nie chca bo moze w pórównaniu od swoich starszych kolegow wiedza ze nie tylko maja szanowac prace ale ze oni sami powinni byc szanowani. studiuje dwa kierunki, chodze na staz i do pracy na 1/2 etatu i nie dlatego ze chce, tylko dlatego, ze wiem ze jest to konieczne po to zeby konsekwentnie utrzymywac sie samemu i w założeniu cos osiągnac i nie byc kolejnym rozczarowanym absolwentem uczelni wyzszej. patrzac na to co sie dzieje, widze ze ambicja i poswiecenie w wieku 23 lat moze niestety sie nie przełozyc na moje pozniejsze zycie. i to chyba boli najbardziej
      • pan_i_wladca_mx Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 12.09.11, 16:33
        s_agata napisała:


        studiuje dwa kierunki
        > , chodze na staz i do pracy na 1/2 etatu i nie dlatego ze chce, tylko dlatego,
        > ze wiem ze jest to konieczne po to zeby konsekwentnie utrzymywac sie samemu i w
        > założeniu cos osiągnac i nie byc kolejnym rozczarowanym absolwentem uczelni wy
        > zszej.

        niestety, jeżeli masz czas na 2 kierunki, 1/2 pracy i staż, dodatkowo planujesz sie obronić na obu kierunkach to oznacza, że studiujesz coś, co nie da Ci żadnego zabezpieczenia w przyszłości: socjologia i administracja? znam mase osób które studiują 2 kierunki, niestety są to politologia i socjologia, wspomniany duate administracja/socjologia, anglistyka/historia, etc.
        Za to nie znam nikogo z WAT-u czy polibudy kto by ciagnął 2 kierunki naraz i jeszcze pracował.
        • s_agata Re: Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gr 16.09.11, 09:18
          nie nie nic z tych kierunkow, logistyke i handel zagraniczny-praca jest i to w zawodzie dzieki ios a ja znam mnostwo ludzi ktorzy studiuja na polibudzie na uniwersytecie i znajduja czas na prace takie czasy i wszystko da sie jakos pogodzic, trzeba tylko sie niezle wygimnastykowac
        • split-fire Nie pierdol 17.12.11, 19:58
          Studiowałem socjologię i informatykę, teraz jestem web-developerem i specjalistą do spraw oprogramowania (jeszcze na samym początku mojej drogi zawodowej, ale robie to, co lubię i się cały czas rozwijam). Więc nie pitol.
    • madziunia80 Młodzi, roszczeniowi, bo nie chcą tyrać za gros... 13.09.11, 15:07
      BRAWO!!! Nareszcie ktoś to napisał...szkoda tylko, że tekst pozostanie tekstem, a rzeczywistość, jaka jest, taka będzie. Dopóki w tym kraju władza nie zrozumie, że wysokie koszty pracy i wysokie podatki zabijają gospodarkę, dopóty będziemy tyrać za bezcen i błagać o pieniądze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka