askold
27.08.11, 11:48
Rozpoczyna się seria miłosnych muśnięć mowy miłości. Brak wariantu smoleńskiego kampanii musiał Pana Redaktora doprawdy mocno zirytować. Daremne żale. Po doświadczeniach roku ubiegłego Kaczora nie tak łatwo sprowokować. Ale to między innymi Pana - wina. Trzeba było go nie wbijać biuciorami w ziemię już w 48 godzin po katastrofie. Przetrwał. Zresztą na falach agorowego radia TOK FM Zbigniew Hołdys raczył był nazwać Kaczora ch..em. W tej sytuacji z g..wnem łatwo sobie poradzi. Za to sprowokował Pan Karnowskich to rzecz pewna. Utwierdził mnie Pan w przekonaniu żeby nie iść na wyboru. Nie będę dokonywał wyboru między dżumą a cholerą.