padafas 03.09.11, 09:46 Idiota idiocie mówi o płocie po którym chodzi kocie.Korea płn nam się rysuje gdy kartofel do władzy się szykuje i coś na wzór muru chińskiego buduje Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
henryk-sikora PiS debatuje z PiS 03.09.11, 09:51 to jest prawdziwa debata Kaczyński vs Kaczyński, on tylko tak potrafi:) www.youtube.com/watch?v=5DdWSVaRBmA Odpowiedz Link Zgłoś
emeryt40 Re: PiS debatuje z PiS 03.09.11, 11:05 Dziennikarz prowadzący powinien zapytać, komu zabrać, aby dać zasługującym. Zabieranie bogatym przerabiali Lenin ze Stalinem i skutki znamy. Dziennikarz nie powinien pozwalać na robienie słuchaczowi wody z mózgu, bo to słuchacza obraża. Odpowiedz Link Zgłoś
czar-par Warto czytać GW: bastionem ludowców jest TVP Info 03.09.11, 11:19 bastionem ludowców jest TVP Info. – Wszyscy grzmieli, że z naszej anteny robi się Agro Info, że lansujemy PSL. Więc zaczęto się trochę pilnować – opowiada „Rz" pracownik TVP Info. Jak wygląda dziś sytuacja w informacyjnym kanale telewizji publicznej? W sierpniu najczęściej pokazywani byli politycy PO (14,5 godz.) i PiS (6,5 godz.). Odpowiedz Link Zgłoś
creks --- Matka -- wszystkich --- debat ---- ;-) 03.09.11, 12:04 No i jak tu się nie rozczulić, czytałem komentarze o tej tak zwanej „debacie” Tuska z Pawlakiem. Wszyscy zgodnie drą łacha z tej szopki, obśmiewają niemiłosiernie, z jednym wyjątkiem wszakże. Oto panowie Kik i Jabłoński, najbardziej niezależna i bezstronna para komentatorów, jaką Tusk Vision Network mogło znaleźć, nie licząc Wołka z Kuczyńskim, no, ale to psychole, więc startują w innej kategorii wagowej, więc Kik i Jabłoński oceniają „debatę”. Ileż subtelnych pochwał, ileż zachwytów nad delikatnym uwypukleniem pewnych różnic pomiędzy oboma partnerami, które jednak obaj starają się przezwyciężyć w imię ważniejszych interesów. Nic nie zmyślam, tak właśnie jest napisane: „to była debata w rodzinie, gdzie dwaj bracia z troską pochylili się nad sprawami państwa; jednostronna prezentacja poglądów premiera i wicepremiera na tematy stawiane przez dziennikarza" . Pawlak i Tusk byli znakomicie przygotowani, ale też wzajemnie się uzupełniali. "Udało się Tuskowi pokazać subtelne różnice pomiędzy programem PO i PSL, w sposób nieantagonistyczny. Kilka razy doszło do subtelnego, ale wyraźnego pokazania pewnych różnic w punktach widzenia, np. na KRUS, zarobki nauczycieli akademickich. Udało się pokazać drobne różnice w tym zwartym pozornie tandemie, że idą razem, ręka w rękę i choć w niektórych sprawach są odmiennego zdania, to uznają, że są cele ważniejsze od tych drobnych różnic" Kurczę, toż to poezja, facet marnuje się w socjologii, przecież to gotowa inwokacja, jak „Litwo, Ojczyzno moja”, albo „Ogary poszły w las”! „Bracia z troską pochylili się nad sprawami państwa!” Czujecie to? Andrzeju Wajdo- scenariusz gotowy! Narada braci, półmrok, lampa nad stołem, dym z papierosów, bracia pochylają się nad sprawami państwa. „Ech, Donek, jak tu zrobić, żeby było dobrze!” „Nie wiem, Waldi, ten Kaczyński tak strasznie przeszkadza, jątrzy, no, po prostu nie ma jak reformować państwa!” „Tak, tak...” zadumał się smutno brat Donald „ Nic nie zrobimy, dopóki PiS wciąż ma tyle władzy” „To znaczy, co PiS ma konkretnie?” zdziwił się mniej lotny Waldi. „No, tak ogólnie” doprecyzował Donald. „ Aaa, ogólnie, to tak” zgodził się Waldi „ Widzisz, to piękne, mimo drobnych różnic między nami uznajemy, że są cele ważniejsze od tych drobnych różnic.” „Tak, idziemy razem, ręka w rękę” „Ale fajowo, Donek!” „Nieantagonistycznie....” No, dalej, to już Wajda musi pociągnąć sam, nie wątpię, że sobie da radę. Torby rzygawki wliczone w cenę biletu, popcorn trzeba dokupić samemu. Jeden tylko był zgrzyt tej tak udanej, nieantagonistycznej debaty. Jakże słusznie obaj bezstronni komentatorzy zauważyli, że prowadzący Gugała nie dorósł do sytuacji. Mianowicie wcielił sie w rolę Jarosława Kaczyńskiego, psując nastrój i zakłócając tok narracji swoimi jątrzącymi i dzielącymi Polaków pytaniami. „dziennikarz posuwał się do czegoś, co dziennikarzowi nie przystoi, czyli kłócił się z nimi. Prezentował swoje poglądy, próbując przeciwstawiać je poglądom premiera i wicepremiera, co oznaczało, że faktycznie odgrywał rolę Jarosława Kaczyńskiego" -zgromił nikczemnego dziennikarza Kik. Jak wiadomo, Gugała, podobnie, jak cały Polsat, słynie z tego, że sprzyja PiSowi i wciela się w rolę Kaczyńskiego przy wielu okazjach, także towarzyskich, poza kamerą. Podobno widziano go , jak trzyma namiot Solidarnych 2010 na bucie, z lekka jedynie zamaskowany w stylu Zorro. Jak się wydaje, kierownictwo Polsatu powinno wyciągnąć wnioski z tej słusznej krytyki i przywrócić pluralizm poglądów w stacji, tak, by już żaden z dziennikarzy nie śmiał się wcielać w rolę Jarosława Kaczyńskiego i swoimi bezczelnymi pytaniami wprawiać debatujących samych z sobą ministrów w zły nastrój. Odpowiedz Link Zgłoś
bezspokoju Re: --- Matka -- wszystkich --- debat ---- ;-) 03.09.11, 13:47 A jakie masz wrażenia z debaty Kaczyńskiego "Podskakującego" z Kaczyńskim "Ulizanym" ? I jeden i drugi są zakłamanymi hipokrytami. Odpowiedz Link Zgłoś
creks ____ ma być debata czy show ? 04.09.11, 20:45 W całym tym zgiełku wokół debat przedwyborczych zabrakło mi jednego aspektu i to dość oczywistego, jak by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Ponieważ mam słabość do literackich analogii, to przedstawię tę kwestię w formie parafrazy znanego powiedzenia Tadeusza Boya-Żeleńskiego: bo największy w tym ambaras, żeby dwoje chciało naraz i na dodatek tego samego. W tej chwili, jeśli przeanalizować wzajemne podchody obu partii, to widać wyraźnie, że PiS chce debaty merytorycznej, natomiast Platforma pragnie przedstawienia. Udowodnił to między innymi premier Tusk, wyskakując niczym przysłowiowy filip z konopi z zaproszeniem Jarosława Kaczyńskiego na debatę w dniu jej odbycia. Jeżeli ktoś miał wątpliwości co do intencji Platformy Obywatelskiej, to ostatnia propozycja Jacka Protasiewicza zapraszającego do debaty w programie Tomasza Lisa powinna je rozwiać całkowicie. Stopień zaangażowania naczelnego redaktora „Wprost” po stronie partii Donalda Tuska od lat jest tak ewidentny, że nie można liczyć nawet na szczątkowy obiektywizm z jego strony. Reputację zajadłego antypisowca Lis co tydzień potwierdza w towarzystwie wzajemnej adoracji w TOK FM, gdzie tokuje za Platformą jak najęty, nomen omen. Stronniczość Lisa jest na tyle rażąca, że nie podlega w ogóle dyskusji. Identycznie było w przypadku propozycji debaty w TVN pod kierunkiem Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, której reputacja podupadła z kolei po manipulacji wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego. Sama zaś stacja regularnie manifestuje swoją antypatię do PiS i Kaczyńskiego, nikt o zdrowych zmysłach temu nie zaprzeczy. A potwierdził ten fakt dobitnie antypisowski autorytet moralny Andrzej Wajda w słynnym wystąpieniu podczas wyborów prezydenckich. W ogóle mówienie o neutralności stacji, która na debatę ściąga gromadę klakierów wyjących w celu zdeprymowania jednego z uczestników zakrawa na hucpę. Zatem szef sztabu wyborczego Platformy Jacek Protasiewicz rekomendując redaktora Lisa jako „kompetentnego i wiarygodnego”, dał jedynie świadectwo, że elektorat swojej partii traktuje jak bezwolne stado, które uwierzy we wszystko. Zapewne ma jakieś podstawy, żeby tak uważać. Podejrzenie, że Platforma pragnie jedynie przedstawienia, a nie merytorycznej debaty potwierdza fakt, że chce rozmawiać, mimo że do tej pory nie przedstawiła programu. O czym zatem chce debatować Protasiewicz? Dzisiaj wśród elektoratu Platformy panuje pewność, że Tusk wygra w cuglach, a opiera się to przekonanie o tę jedną jedyną debatę wygraną w 2007 roku. Prawda, że byłby to jakiś w miarę racjonalny przyczynek do wiary w ponowne zwycięstwo, gdyby nie fakt, że warunki są całkowicie różne od tych przed czterema laty – Platforma jest po kadencji sprawowania władzy. To zmienia całkowicie postać rzeczy i pole gry. Dzisiaj już każdy pomysł lub obietnica Tuska mają precedens w bliskiej przeszłości czterech lat rządów. Dzisiaj, gdyby Tusk obiecał wprowadzenie podatku liniowego lub obniżenie podatku, w studio gruchnąłby homeryczny śmiech. Podobnie jest choćby ze sławetnym pakietem klimatycznym, który w 2008 roku został ogłoszony przez ekipę Tuska za jego ogromny, osobisty tryumf, a w tym roku premier zawetował ten własny sukces, czyniąc z siebie pośmiewisko. A przecież jesteśmy także po licznych aferach i fałszerstwach rządu i partii Tuska, po tragedii smoleńskiej, po raporcie rządowej komisji Millera, któremu wierzy zaledwie jedna trzecia Polaków. Za chwilę Polacy zaczną odczuwać konsekwencje katastrofalnej umowy gazowej z Rosją, którą Tusk określił jako „perfekcyjnie wynegocjowaną”. Przecież to śmiech na sali. I to daleko nie wszystko – naprawdę jest w czym przebierać, jeśli chodzi o wytykanie piarowskich przekrętów rządu Tuska, o czym niedawno pisałem : jesienna ofensywa legislacyjna, polityka miłości, trzecia fala nowoczesności, zielona wyspa na mapie, sucha noga w kryzysie, jedno okienko w urzędzie. Tymczasem dzisiaj benzyna po 5,30 złotego, rezerwa demograficzna idzie na bieżące emerytury, a gdzie idą fundusze emerytalne, tylko Bóg jeden wie. To są niepodważalne fakty, które nie tylko zweryfikowały negatywnie wiarygodność Donalda Tuska, ale stanowią oczywistą przesłankę, czego możemy spodziewać się, jeśli jego ekipa ponownie dojdzie do władzy. Z tych wszystkich wyżej wymienionych powodów jestem gorącym zwolennikiem debaty Kaczyński-Tusk. Pod jednym warunkiem, że to będzie debata o konkretnych sprawach, a nie przedstawienie. I pod drugim warunkiem, że moderator nie pozwoli Tuskowi wygłaszać przemówień w odpowiedzi na proste pytania. Dzisiaj trzeba go pytać choćby o konkretne wyliczenie, punkt po punkcie, czyim kosztem zamierza oszczędzić 80 mld złotych, komu ile i kiedy zabierze. Musi na to odpowiedzieć przed wyborami, patrząc ludziom w oczy. W prawdziwej debacie konkret musi być podstawą. Bo polityka dla tak zwanych biznesmediów także stała się czymś w rodzaju sensacyjnego widowiska, a nawet zgoła meczu lub walki bokserskiej. Nie tylko w sensie podobnego poziomu oglądalności, ale przejęcia w ten sposób publiczności, której meritum polityki jest całkowicie obojętne. Również z politycznej debaty zrobiono coś w rodzaju zapasów w kisielu. W ten sposób biznesmedia wciągnęły do polityki olbrzymie masy konsumentów najprymitywniejszej papki telewizyjnej, którzy uczestniczą w tym wszystkim analogicznie jak motłoch rzymski w specjalnie urządzanych igrzyskach , żeby skierować emocje w pożądanym kierunku. Oczywiście, można by rzec, że każdy może to stado wykorzystać, jak potrafi najlepiej, szanse są równe. Otóż nie są równe, gdy ktoś chce w polityce zrobić coś więcej, niż tylko zdobyć władzę i trwać na stołku; gdy ktoś na poważnie traktuje wyborców i władzę, jako niezbędny instrument do przeprowadzenia swoich celów i programu politycznego. Jarosław Kaczyński udowodnił, iż właśnie tak traktuje władzę w 2007 roku, godząc się na rozpisanie wyborów, gdy stracił w parlamencie możliwość realizacji swoich zamierzeń. Donald Tusk natomiast osiągnął wielką sprawność w mamieniu stada igrzyskami i wie doskonale, że debata merytoryczna może mu tylko zaszkodzić. Dlatego za wszelką cenę pragnie dać kolejny show w zblatowanych biznesmediach. PiS nie powinien na to pozwolić, jeśli polityka ma być polityką, a nie przedstawieniem dla lemingów. Odpowiedz Link Zgłoś
bezspokoju Re: Warto czytać GW: bastionem ludowców jest TVP 03.09.11, 13:25 Zajrzyj do telewizji "Trwam", nadawca o statusie społecznym. Tam jest bardzo dużo o Platformie Obywatelskiej, tyle tylko, że to same pomyje. Może te same pretensje przedstawisz Rydzykowi ? Odpowiedz Link Zgłoś
citaobscura .... a dlaczego nie Tusk vs Palikot ??? : 04.09.11, 19:56 fragment książki "Kulisy Platformy". Tajemnice Donalda Tuska, rządu i parlamentu ujawnia Janusz Palikot w rozmowie z dziennikarką "Polski" Anną Wojciechowską. Książkę od piątku można znaleźć w księgarniach. Jeszcze wcale nie tak dawno, kiedy przystępował pan do PO, Donald Tusk uchodził za nieco leniwego, niemrawego chłopca w krótkich spodenkach, który ponad sprawę polityczną stawia dobre towarzystwo i wino do oglądania meczu. Dziś Tusk przedstawiany jest wręcz jako tyran, który dokonuje egzekucji politycznych jednym ścięciem, bez żadnych sentymentów. Władza go zmieniła? A może to tylko iluzoryczna przemiana? Ilekroć myślę o Tusku, widzę przede wszystkim jedną scenę. To był bodaj maj 2010 roku. Wchodzę do sekretariatu jego gabinetu w KPRM i słyszę jakieś dziwne hałasy, łomot. Pytam sekretarkę, co się dzieje. W odpowiedzi słyszę tylko: niech pan wchodzi. Otwieram pierwsze drzwi i znów ten sam łomot. Wchodzę i widzę Tuska w jednym z tych swoich świetnych, ciemnoniebieskich garniturów, dobrych butach skórzanych, wyglądały na Zegnę. Nogę miał opartą o piłkę nożną. Wyglądał naprawdę dobrze. Spojrzał na mnie i zachęcił: wejdź, wejdź. Po czym mówi: widzisz tę roślinę w rogu? Jak się tu wprowadziłem, odwiedził mnie Leszek Miller. Powiedział wtedy, że dała ją mu żona i poprosił, żebym o nią dbał, podlewał. Po tych słowach Tusk kopnął piłkę z całej siły w kierunku tej rośliny. Piłka odbiła się od niej, następnie od biurka i telewizora. Po czym poszła kolejna ścięta piłka w tę roślinę. Uderzał w coś, co należało do Millera, którym był autentycznie zafascynowany. Miałem jednoznaczne skojarzenie. Było w nim ewidentnie coś z bohaterów jego ulubionych lektur o małych tyranach greckich z czasów Sokratesa, Platona czy Herodota, którzy mieli w zwyczaju na przykład mordować wszystkich swoich synów zaraz po urodzeniu. Każdy z tych bohaterów pławił się w okrucieństwie, a pamięć o nich to pamięć o tym jednym ich straszliwym czynie. Pytał pan, dlaczego wali w tę roślinę? Nie, bo zastygłem w bezruchu. To był naprawdę niesamowity widok. Widać było, że on z czymś akurat nie daje sobie rady i w reakcji musi w tym momencie zrobić coś ekscentrycznego. W tym zachowaniu czuło się zarówno wielką irytację pomieszaną z bezradnością wobec jakieś sytuacji. Nie wiem jakiej. W każdym razie musiał dać upust emocjom. I w tym obrazku jest dla mnie jakaś głucha, twarda prawda o Tusku, którą odkryłem po godzinach, miesiącach spędzonych w jego otoczeniu. W tym zachowaniu wyrażała się jego bezwzględność, kontrolowana agresja, zawsze świetnie upudrowane, czego symbolem w tej sytuacji był właśnie dobry garnitur. To był prawdziwy Tusk: mieszanina nihilizmu i cynizmu, a z drugiej strony pewnego wdzięku, uroku. Co panu imponowało w Tusku? Powiedziałbym, że bardziej imponowała mi Platforma jako taka. Po aferze Rywina jawiła się po prostu jako dobra obywatelska inicjatywa. Nie ukrywam, że sam Tusk też ma swój urok. Przede wszystkim słucha i dobrze trzyma wątek rozmowy. Proszę pamiętać, że on długo w kontaktach z człowiekiem nie ujawnia swojego partyjnego, wręcz chamskiego oblicza. Zaczyna rozgrywać partnera dopiero wtedy, kiedy go od siebie mocno uzależni bądź też ustawi odpowiednio w hierarchii. W pierwszych rozmowach nie ujawnia swoich emocji, reakcji. Obserwuje uważnie człowieka, próbuje go dobrze wyczuć i rozkręca się dopiero, kiedy poczuje się naprawdę bezpiecznie. To taka wyrachowana gra? Też, ale nie tylko. Generalnie w kontaktach z ludźmi, których dobrze nie zna, jest nieśmiały. On naprawdę tylko z pozycji politycznych bywa brutalny. Ale zanim przyszła władza, był jednak 2005 rok, podwójnie przegrane wybory. Jak Tusk to zniósł? To były moje początki w Platformie, ale nigdy nie zapomnę tego wściekłego Tuska. Przyjechałem do Warszawy po wieczorze wyborczym w Lublinie, gdzie przegraliśmy. Tusk wiedział, że wygrana na Lubelszczyźnie w tamtej sytuacji to było zadanie karkołomne. Mimo to nie chciał mi tego wieczoru podać nawet ręki. W jego wzroku była wściekłość i wielka pretensja. Twarz zawzięta. To było coś niesamowitego, jakby z dnia na dzień inny człowiek w stosunku do mnie. To jest właśnie cały Tusk, bez żadnych sentymentów. Ale wtedy jeszcze nie zastanawiałem się na tym. Nie przywiązywałem wagi do tego zachowania, wychodząc z założenia, że w takim dniu każdy ma prawo do emocji. Był wtedy jak dziecko: milczał, ale cała postać wyrażała wszystko. "Donald się wściekł" - to najczęstsze opisy kulisów, jakie dochodziły do dziennikarzy od jego współpracowników. Co to znaczy faktycznie? I rzeczywiście się tak często wścieka? Tak, jest bardzo impulsywny. Ale też bardzo chwiejny. Kiedy ma atak, jego twarz staje się zawzięta, rzuca wulgaryzmami, obraża i wyrzuca wszystkich. - Absolutnie was wszystkich wypie.... Nie nadajecie się do niczego. Mam już dość! - to są tego typu teksty. Teraz to pewnie biedny Graś jest tym, który to głównie odbiera. A trzeba mieć dużo siły, żeby to wytrzymać. Dwór to znosił też dlatego, że wszyscy już się przyzwyczaili, że następnego dnia Donald już o tym zapomina, zachowuje się normalnie, jakby nigdy nic. Jak podrostek. Odpowiedz Link Zgłoś
6.smiech PiS debatuje z PiS 03.09.11, 09:57 Kabaretu "pod kaczka" ciag dalszy. Dzieki takiej "debacie" to nie ma obawy ze Kaczynski powie cos co rozmowcy Kaczynskiemu sie nie spodoba i jeden drugiego moga tylko chwalic i popierac. Odpowiedz Link Zgłoś
maxixxx Re: PiS debatuje z PiS 03.09.11, 10:18 W przypadku tego osobnika wszystko zależy czy nie pomyli leków bo w ostatnich latach nikt tak często jak Jarosław nie przeczył sam sobie Odpowiedz Link Zgłoś
maxixxx PiS debatuje z PiS 03.09.11, 10:16 Nie jestem przeciwnikiem organizowania rozmów w których naprzeciw dziennikarzy staje jeden polityk i wcale nie uważam tego za jakiś błąd i ubożenie demokracji Ale jestem przeciwnikiem dziennikarzy którzy chcą poruszać pewne tematy i zupełnie nie są do takiej rozmowy przygotowani i dlatego pozwalają na wodolejstwo i okrągłe słówka. I oczywiście jako wyborca żądam od mediów publicznych by teraz szef każdej partii która zarejestrowała swoje listy w całym kraju miał szansę również na zaprezentowanie się i promowanie swojej wizji świata w takim samym czasie opini publicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: PiS debatuje z PiS 03.09.11, 10:54 maxixxx napisał: > Nie jestem przeciwnikiem organizowania rozmów w których naprzeciw dziennikarzy > staje jeden polityk i wcale nie uważam tego za jakiś błąd i ubożenie demokracji Tylko czy to jest debata? Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: PiS debatuje z PiS 03.09.11, 10:32 padafas napisał: > Idiota idiocie mówi o płocie po którym chodzi kocie.Korea płn nam się rysuje gdy > kartofel do władzy się szykuje i coś na wzór muru chińskiego buduje Rymy, wprawdzie, takie więcej częstochowskie, ale sens - jak najbardziej słuszny. Odpowiedz Link Zgłoś
pgar PiS debatuje z PiS-pytanie do redaktorow portalu 03.09.11, 10:51 Dlaczego niewiele w zakresie decyzyjnym znaczaca dla Polski (ani premier, ani prezydent, ani minister, ani powazny intelektualista), za to szkodliwa dla tejze Polski postac (J.K.) stale otrzymuje w portalu GW oprawę (wielkoformatowe zdjecie) godną krolowej angielskiej. To naprawde gruba przesada, szczegolnie ze oblicze pana J. K. nie nalezy do szczegolnie pociagajacych estetycznie. O nieestetycznych bajdurzeniach nie wspominajac. Odpowiedz Link Zgłoś
flat-ower PiS debatuje z PiS 03.09.11, 11:01 Jeśli Kaczyński kpi z procedur demokratycznych to może się spodziewać ukarania przy urnie. Ale dlaczego wolna, obiektywna TV publiczna organizuje mu występ solo? Czy inni szefowie partii też dostapią tego zaszczytu? To jest po prostu kolejny skandal tej niby-publicznej tv ! A dziennikarze przechodzą nad tym do porządku jakby nigdy nic. Od kiedy to chamowi wolno więcej? Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: PiS debatuje z PiS 03.09.11, 14:18 flat-ower napisał: > dlaczego wolna, obiektywna TV publiczna organizuje mu [Kaczyńskiemu] występ solo? Może to nie jest tak do końca wolna, obiektywna TV publiczna ... Odpowiedz Link Zgłoś
n30n Kompromitacja medialych decydentow. 03.09.11, 11:02 Polsat i TVP INFO z duma informowaly o jednoosobowej debacie z Jaroslawem Kaczynskiem. Zapewne slowo debata zostalo wybrane nieprzypadkowo, chcac odegrac sie na TVN24 i bandzie czworga, ktora nie przyjela zaproszenia na siedmio-komitetowa debate ogranizowana przez wszystkie stacje. Zamiast powaznej dyskusji, wyborcy byli swiatkami jak darmowy czas antenowy Jaroslaw Kaczynski mogl wykorzystac do promocji wlasnej osoby, a dyskutanci w TVN24 promowali studio TVNu jako jedyne miejsce godne rzeczowej dyskusji. Widzom nie pozostaja zludzenia ze ich dobro nie jest na ostatnim miejscu. Ich dobrem w ogole nikt sie nieprzejmuje. W kraju zarlocznego kapitalizmu liczy sie tylko to, kto pierwszy wydyma drugiego. Odpowiedz Link Zgłoś
dante_waw niech biega na wywiady gdzie chce... 03.09.11, 11:09 Jedna telewizja warta drugiej tvp info z ogladalnoscia na poziomie kilku procent, ze stacja ktora zamiast odcinka Ferdynanda Kiepskiego puscila taka "debate", pewnie mniej uwazni nawet sie nie zorientowali ze to nie byl kolejny odcinek ich ulubionego serialu. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Program dla ubogich... rozumem 03.09.11, 14:24 dante_waw napisał: > stacja ktora zamiast odcinka Ferdynanda Kiepskiego puscila taka "debate", > pewnie mniej uwazni nawet sie nie zorientowali ze to nie byl kolejny odcinek ich > ulubionego serialu. Wielce prawdopodobne. Odpowiedz Link Zgłoś
art.usa PiS debatuje z PiS, J. Kaczyński się postarzał. 03.09.11, 11:13 Natura robi swoje, wapno bierze przewagę. Mózg już specjalnie nie pracuje, jeżeli w ogóle logicznie pracował? Odpowiedz Link Zgłoś
bezspokoju PiS debatuje z PiS 03.09.11, 11:42 Przecież ten zakłamany hipokryta gardzi normalnymi debatą, czy wręcz rozmową z normalnymi ludźmi, on udziela wywiadów i wygłasza orędzia, nie dostrzegając swojej śmieszności, a na zasłużoną krytykę reaguje jak na obelgi. Biedny, mały człowiek z kompleksami. Odpowiedz Link Zgłoś
s.im.123 PiS debatuje z PiS 03.09.11, 11:48 Kaczyński tak naprawdę nie ma nic do powiedzenia,oprócz tego,że ma kota.I to jest absolutną prawdą. Odpowiedz Link Zgłoś
antropoid PiS debatuje z PiS 03.09.11, 11:54 "Politycy PO, PSL, SLD i PJN debatowali w TVN 24 o zdrowiu i polityce społecznej. Jakie zdanie ma na te tematy PiS?" Jakie ma zdanie PiS, to już pokazał w latach 2005-2007 - kiedy zamykał jeden po drugim ośrodki zdrowia i szpitale, a protestujące pielęgniarki kurdupel potraktował tak, jak się powinno traktować kiboli demolujących stadion - tych jednak pan prezes i jego sfora bronią jako "prawdziwych patriotów"... "PiS debatuje z PiS" PiS "debatuje" z PiS, słucha tylko PiS i niech się w tym własnym sosie ugotuje. Odpowiedz Link Zgłoś
przedwieczorny Pani redaktor. 03.09.11, 12:19 Oczywiście jak Kaczyński coś robi nie tak jak by sobie GW życzyła, to psuje. Jak Pani Kopacz mówi durnoty o przyczynach kolejek w przychodniach to Pani redaktor z GW tego nie widzi. Rzetelności to Pani zarzucić nie można, to fakt. Dziennikarze też mogą zadawać trudne pytania i coś niemiłego przypominać. No oczywiście pod warunkiem że to będą dziennikarze z GW. Bo tylko oni są rzetelni. Zwłaszcza kiedy na WIKILEAKS coś się ukaże na ich temat. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryna.1 PiS debatuje z PiS 03.09.11, 12:28 A ja i całe moje osiedle /ogromne/ bedziemy głosować na partię Janusza Palikota.Może wreszcie odgnuśnieje ta polska polityka i te półmózgi w kieckach. Odpowiedz Link Zgłoś
art.usa PiS debatuje z PiS; Nieprzypadkowe kaziroctwo 03.09.11, 17:41 Cechy kaziroctwa; wielka głowa, mały wzrost. okrągły jak kartofel. Odpowiedz Link Zgłoś
drmuras Rostowski boi się Gilowskiej? 03.09.11, 17:54 Na pytanie dziennikarzy o spotkanie z Gilowską , Vincent stwierdził że nie wyobraza sobie tego . Strach ? Oczywiście Vincent jest posrany Odpowiedz Link Zgłoś
trajkotek na szczęście jest J E D N A partia 04.09.11, 22:47 na szczęście jest J E D N A partia, która podejmuje "debatę" z PiSem (permanentną): dziś moja partia nazywa się Gazeta Wyborcza, nie mam innej partii - mówi Adam Michnik Odpowiedz Link Zgłoś