Dodaj do ulubionych

Ania znów bez rodziny

    • stux Koszula bliższa ciału. 02.01.12, 18:21
      Gdybym był osobą decydującą w kwestii adopcji, rodziny z własnymi dziećmi były by ostatnie w kolejce do opieki nad takim człowieczkiem.
      • babazygmunta Re: Koszula bliższa ciału. 03.01.12, 13:49
        I popełniłbyś błąd!

        Moi sąsiedzi mieli dwójkę prawie dorosłych dzieci i adoptowane 6-letnie. Problemy z nim były. Z chłopcem odwiedzili chyba wszystkich znanych specjalistów, z połowy dziedzin medycyny. W zasadzie cud, że dziecko przeżyło dzieciństwo, bo były chyba wszelkie możliwe zaniedbania.

        Gdy matka ciężko zachorowała, a ojciec zmarł, rodzeństwo dla 15-latka było rodzina zastępczą. Gdyby nie oni wróciłby do domu dziecka.
    • easz Ania znów bez rodziny 02.01.12, 18:58

      Chcą się pozbyć tego dziecka, bo ich zdaniem może zagrażać zdrowiu ich biologicznych dzieci. To znaczy, że ono pozostało dla nich obcym, nigdy nie stało się ich dzieckiem, było jedynie dzieckiem zastępczym. Czy gdyby cała trójka była ich, to też w razie czego staraliby się pozbyć jednego z nich, gdyby okazało się trudne i nawet niebezpieczne? Tak by chyba nawet nie mogli?
      Ale tu mogą.
      Wiem, trudna sprawa i każdy pewnie ma swoje racje, ale takie pytania i wątpliwości jak wyżej same przychodzą.

      Z drugiej strony, to tylko rodzina zastępcza. Nie tak dawno czytałam o tym chłopcu, którego chciano odebrać z rodziny niewydolnej - ojcu z ciężką cukrzycą i matce z depresją, i dać do rodziny zastępczej, tłumacząc, że to tylko na jakiś czas, bo to rodzina zastępcza, nie będzie tam więc na stałe, ani na zawsze.
      Rodzina zastępcza, dziecko zastępcze. Kto trafi za tym wszystkim.
      • lavinka Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:55
        Teoretycznie by mogli oddać własne. W każdym momencie życia człowiek może oddać własne dzieci do domu dziecka. Więcej, może się oficjalnie zrzec praw rodzicielskich i tym samym pozwolić na oddanie go do adopcji. wielu ludzi tak rodzi z świeżo urodzonymi dzieciakami. Niby skąd się biorą dzieci adopcyjne? Z choinki?
        • easz Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 21:56

          To dlaczego adopcja w Polsce jest taka skomplikowana i tyle trwa jej przeprowadzenie? Jest dużo dzieci, jak tu, których nie można adoptować a jedynie oddać do rodziny zastępczej, bo mają niewyjaśniona sytuację, albo wręcz nie są odebrane prawa rodzicielskie. Zrzeka się chyba mało kto, z różnych powodów pewnie. Co innego też oddać dziecko zaraz po urodzeniu, maleńkie, co innego kilkulatka, czy nastolatka wręcz.
          Nie wiem tego, ale z tego co widzę, słyszę i czytam, to dzieci są zwykle odbierane nie porzucane, z nazwy przynajmniej, a i to nie załatwia wcale sprawy prawnie potem.
    • szynalu Ania znów bez rodziny 02.01.12, 19:21
      Przykra sprawa skrajny brak odpowiedzialności ze strony rodziców małej bo jak inaczej ich nazwać po 8 latach podejmując decyzję o adopcji trzeba się liczyć z tym że jest to niemal nieodwracalna sprawa przynajmniej do 18 roku życia.
      Jednak lepiej dla małej było by gdyby nigdy nie opuściła domu dziecka teraz zrobiono jej wielką krzywdę gnoje nie ludzie
      • comment.me Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 22:25
        Czytajcie uważnie ludzie, t u nie było żadnej adopcji a wiec i zobowiązania do wychowywania do pełnoletności! Rodzina zastępcza =/= adopcja. To miejsce czasowego pobytu dziecka, tak jak np. pogotowie opiekuńcze (z tą różnicą że do tego ostatniego trafiają przypadki "nagłe" i na krótko - do roku)...
    • szampon67 Ania znów bez rodziny 02.01.12, 19:30
      ku... i szmaciarz .gorzej niż bydło.
    • 7o Ania znów bez rodziny 02.01.12, 19:37
      Ku przestrodze naiwnych ludzi decydujących się adopcję obcego dziecka obciążanego złymi genami, FAS i całą patologią swoich protoplastów.
      Małżeństwu i ich dzieciom współczuje gehenny, jaką sobie zgotowali biorąc tą małą.
      • olaala0 Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 20:02
        rodzice zastępczy znali pochodzenie dziewczynki, ręcę mi opadły podczas czytania twojego postu , mała zgotowała rodzicom gehenne? a jaką oni zgotowali jej i to na całe życie! małe kilkuletnie dziecko zgotowało piekło całej rodzinie? śnieszny jesteś , rodzicę dziewczynki wykazali się brakiem odpowiedzialności i ty popierając ich uczynek jesteś nie wiele lepszy. sprawą zainteresował się polsat i tvn - gdyby rodzice byli bez winy zarówno powyższy artykuł jak i reportaże w tv nie miałyby miejsca.
        • comment.me Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 22:36
          Znali pochodzenie ale czy całą prawdę? Ośrodki adopcyjne wiele rzeczy przemilczają, czasem miłe panie same do konca nie wiedzą czego można się po danym dziecku spodziewać, a niektóre rzeczy wychodzą w tzw. praniu. Czasem wystarczy że "rodzona" matka lub ojciec niespodziewanie pojawia się i nawiązuje kontakt którego nie można mu zabronić, bo nie ma odebranych praw. I zaczyna tak mieszać, że w domu fruwają meble, bo dziecko jest rozdarte, odzywa się w nim dawna krzywda. Dlaczego wszyscy nagle zakładają że rodziny zastępcze tworzą nadludzie, którzy mają obowiązek radzić sobie w ekstremalnych sytuacjach nie gorzej niż wytrawny psychiatra, a do tego mieć cierpliwość samego archanioła i nerwy ze stali (nawet gdy dochodzi do zagrożenia zdrowia i życia)?? Nawet w biologicznych rodzinach dochodzi do sytuacji których nie da się rozwiązać inaczej niż sądownie i z pomocą wyspecjalizowanych ośrodków wychowawczych. Dzieciaki zamieszkujące np. MOS-y to często osoby skierowane tam na wniosek własnych rodziców którzy nie radzą sobie z wychowaniem. Nie zrzekają się praw, ale powierzają "naprostowanie" dziecka specjalistom...
    • gdsta Ania znów bez rodziny 02.01.12, 19:46
      artykuł napisany prowokacyjnie - żadnych informacji , za to podpuszczanie raz przeciw niewydolnej rodzinie dwa przeciw dziecku z nie wiadomo jakim defektem pewno;
      nie jedna rodzina naturalna upycha swoje dziecko gdzie może kiedy sobie nie radzi z najnormalniejszym, najzdrowszym potomkiem i nikt ich nie napiętnuje; a co mówić o dzieciach trudnych do kochania - są takie i nie wystarczy być świętym - można sobie nie poradzić;
      należy szanować tych którzy próbują sobie radzić a w przypadku opiekunów Ani- nie wiedząc nic o przyczynach i sprawie - powiem dobrze, ze zdecydowali się oddać dziecko niż mieliby zrobić cokolwiek innego nie radząc sobie; znam wielu rodziców, którzy nie przyznają się do porażki i robią dużo gorsze rzeczy niż szukanie pomocy poza rodziną;

      dla Ani na pewno to życiowa katastrofa - miejmy nadzieję, że ktoś popatrzy na to fachowym okiem - ciekawe gdzie był cały rozbudowany system wspomagania rodzin zastępczych i adopcyjnych - pewnie był sobie i już :-)

      ciekawe czy Ania nie postanowiła się odsunąć od rodziny - bywa - jak z rodzonym dzieckiem, i przyczyny tego są bardzo różne - nie koniecznie brak miłości;

      lepiej oddać rodzone dziecko niż je tłuc - prawda?

      popierajmy i wspierajmy rodzicielstwo zastępcze ale nie wieszajmy psów nie pytając co się nie udało w tej rodzinie; nie jest łatwo wychować rodzone aniołki, bywa trudno z dziećmi pokiereszowanymi od poczęcia ale warto; ten artykuł chyba nie pomoże nikomu w rozwiązaniu problemu dzieci niczyich - chyba że sprowokuje dyskusję konstruktywną;
      mnie się udało być rodzina zastępczą i piszę dość często o tym by inni próbowali - nie jest to łatwe ale nieprawdopodobnie satysfakcjonujące - polecam :-)
    • pandzik Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 19:58
      "Namawiano rodziców na szkolenie ''Przywiązanie - teoria, diagnoza i techniki terapeutyczne''. Nie przyszli. Dostali zaproszenie na terapię rodzinną - przyszli raz tylko z Anią, bez pozostałej dwójki dzieci."

      No faktycznie, strasznie im musiało na niej zależeć... :/
      Czytałeś ten artykuł w ogóle? Czy tylko spojrzałeś na fotkę?
    • milka1951 Ania znów bez rodziny 02.01.12, 20:37
      A jednak jest to błąd w sztuce Ośrodka adopcyjnego. Przyjęte dziecko powinno byc zdecydowanie młodsze od biologicznego. Półtoraroczne dziecko może mieć za sobą taką przeszłość, że wymaga bardzo indywidualnej opieki. Okres dojrzewania, a u dziecka po przejściach na ogół zaczyna się wcześnej, może być bardzo burzliwy. Jednak jest to porażka równiez tej rodziny. Z tej krótkiej notatki podejrzewam, że dziecka nie mozna było adoptować, bo matka jest obcokrajowcem. To jakaś potworna luka prawna.
    • najbecia Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 20:40
      nie wiem jak od strony prawnej wyglada adopcja czy bycie rodzina zastepcza, ale uwazam, ze osoby decydujace sie na przysposobienie dziecka powinny podpisywac rodzaj zobowiazania pod grozba naprawde dotkliwej kary w przypadku rezygnacji z bycia rodzicem zastepczym. to powinna byc przemyslana i dojrzala decyzja, przede wszystkim nieodwracalna jak w przypadku urodzenia swojego wlasnego dziecka.
      na rodzicach zastepczych spoczywa znacznie wieksza odpowiedzialnosc za to juz wczesniej pokrzywdzone przez los dziecko niz za wlasne. zwrot do dd powinien byc prawnie niemozliwy (ale tu z kolei istnieje obawa znecania sie nad dzieckiem), trzeba szukac rozwiazan i pomocy dla trudnego dziecka az do skutku i ta pomoc w ogromnym stopniu powinna byc zagwarantowana przez panstwo.
      nie chce tych ludzi pochopnie oskarzac, ale to co zrobili tej dziewczynce jest po prostu nieludzkie. nawet nie chce myslec o jej przyszlosci z takim bagazem przezyc.
      byc moze przybrani rodzice kiedys zostana tak samo potraktowani przez swoje potomstwo jak zniedoleznieja, zachoruja na raka albo zaczna sprawiac inne "problemy" zwiazane ze staroscia i wtedy do nich dotrze, ze agresja jest czesto wyciem o milosc i akceptacje.
      • joankb Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 21:11
        Wprowadź to o czym piszesz - a pozbędziesz się chętnych w ogóle. I tak jest ich mało.
        Nie wartościuję, bo artykuł jest jeno łzawy, nic więcej.
        Są dzieci z olbrzymimi problemami i są i tacyż rodzice. Ilu rodziców wychowuje samotnie niepełnosprawne, trudne dzieciaki, bo partner się zmył? Ilu nie ma żadnego wsparcia, pomocy, godziny luzu w tygodniu.
        Najpierw przeżyjcie, potem oceniajcie. Heroizm nie musi być obowiązkiem.
        • najbecia Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 22:05
          joankb napisała:

          > Wprowadź to o czym piszesz - a pozbędziesz się chętnych w ogóle. I tak jest ich
          > mało.

          wiem, ale fakt, ze jest ich zbyt malo nie usprawiedliwia bezkarnego robienia sobie zabawki z dziecka. niektorzy dorosli po rozwodzie czy stracie rodziny dochodza do siebie latami, a co ma powiedziec male dziecko, ktorego psychika jeszcze nie jest w stanie zrozumiec i udzwignac podobnej traumy?

          >Ilu nie ma żadnego wsparcia, pomocy, godziny luzu w tygodniu.
          akurat mnie tego nie musisz tlumaczyc, wiem jak wyglada bycie z trudnym dzieckiem 24h na dobe w dodatku w obcym kraju ;) tzw. "pomoc" to masz wtedy gdy dziecko jest grzeczne i ogolnie cacy, a malzenstwo okladkowe, a jak zaczyna ci sie walic swiat dziwnym trafem kazdemu jest do ciebie nie po drodze.
        • gburiaifuria Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 03:56
          a nie musi, wiec nie nalezy sie na heroizm decydowac, jesli nie wie sie co to jest. Pani Henryka Krzywonos wychowala tlum takich niechcianych dzieci z problemami i wszystkie wyszly na ludzi. Takie rzeczy jak kontakt z dziecmi trzeba miec we krwi, bo jak sie nie ma, to lepiej wlasnych dzieci nie rodzic i cudzych nie adoptowac. Tym ludzikom zycze, zeby ich dzieci daly im straszna szkole, nalezy im sie.
    • jufalka Ania znów bez rodziny 02.01.12, 20:54
      Biedne dziecko. Przestało być słodką małą dziewczynką i przestała bawić swoich "opiekunów" więc oddali jak starą zabawkę. Albo gniazdko zrobiło się za małe żeby ją pomieścić. Pewnie biologicznego by nie oddali, gdyby były z nim problemy. Czyli oni wogóle nie nadawali się na rodziców adopcyjnych! Jej zachowanie nie wzięło się pewnie znikąd, zapewne czuła, i wygląda na to, że wprost była ostrzegana że albo będzie potulna albo się jej pozbędą. Żałośni, nieodpowiedzialni ludzie.
    • miroo Goopi katole... pewnie diabła się doszukali... 02.01.12, 21:08

    • witkosia100 Ania znów bez rodziny 02.01.12, 21:17
      bład zapewne państwo,rodziny zastepcze dostają łatę!np.córka ciotki,mówi się im często, ze to tylko ciotka ,wujekże się trzeba szybko usamodzielnić,bo to tylko ciotka,stygmatyzuje jako dzieci adopcyjne,czasem to sensacja w szkole np.jak dziecko jest za dobre,ma sukcesy-no to jak adopcyjne-olimpiady,paski?!,studiów sie zachciewa?!
      to bardzo gorzkie doświadczenia....
    • rysiafr ludzie, nie mylcie pojęć: adopcja i r. zastępcza! 02.01.12, 21:22
      Wyjaśnię coś, bo widzę że większość ludzi nie wie jaka jest różnica między rodziną zastępczą a adopcyjną.
      ADOPCJA jest przysposobieniem całkowitym dziecka, czyli od chwili rozprawy adopcyjnej staje się moim własnym dzieckiem z moim nazwiskiem i wszystkimi prawami z tym związanymi. Natomiast RODZINA ZASTĘPCZA jest z zasady TYMCZASOWA!!! i trwa albo do uregulowania sytuacji prawnej dziecka i możliwości adopcji przez tą lub inną rodzinę, albo do momentu aż powrót dziecka do rodziny biologicznej staje się możliwy i dziecko wraca do mamy. Głównym zadaniem rodziny zastępczej jest powrót dziecka do rodziny biologicznej!
      Rodzina zastępcza MOŻE TEŻ BYĆ ROZWIĄZANA. Nie kamieniujcie rodziców zastępczych, ofiary są i po jednej stronie i po drugiej. A część adopcji i rodzin zastępczych byłą i zawsze będzie nieudana, nie da się tego wyeliminować... czynnik ludzki jest zawodny.
      A artykuł fatalny, przykro czytać.
      I mało kto zdaje sobie sprawę że część adopcji i
      • najbecia Re: ludzie, nie mylcie pojęć: adopcja i r. zastęp 02.01.12, 22:29
        to duzo wyjasnia, dzieki. cos jednak nie daje mi spokoju - czy prawie 7 lat bycia rodzina zastepcza nie jest zbyt dlugim terminem? moze po uplywie jakiegos krotszego czasu (np. max. 2 lata) rodzina zastepcza powinna byc przeksztalcana w adopcyjna, w trosce o dobro dziecka? o ile rodzina spelnia odpowiednie warunki, oczywiscie, i jest na to gotowa.
        7 lat zycia w zawieszeniu dla obu stron w rodzinie zastepczej musza byc koszmarem. tyle, ze dorosli znaja zasady gry, a male dziecko kochajac, ufajac i przyzwyczajajac sie do nowej rodziny - nie. to nieludzkie.
        • wenge1 Re: ludzie, nie mylcie pojęć: adopcja i r. zastęp 03.01.12, 04:20
          Wyjaśnia, wyjaśnia . Adopcja nie jest zależna od rodzica adopcyjnego, a rodzonego i sądów. Wystarczy, że dziecko zostanie odebrane rodzicom rodzonym np. bo są niewydolni wychowawczo, co nie upoważnia sądu do pozbawienia ich praw rodzicielskich i tylko dobra wola takich w postaci zrzeczenia się praw rodzicielskich sprawia, że dziecko może być adoptowane. Są to bardzo częste przypadki gdy żle pojęta duma niepozwala rodzicowi naturalnemu (najczęściej patologicznemu) zrzecenia się tych praw. Dziecko jest zawieszone w próżni, rodzic adopcyjny też, a na dodatek przychodzi taka mamusia lub tatuś (czasem rano, czasem w nocy) bo ma nieograniczone prawo do odwiedzin - burząc porządek i ład w rodzinie.
          To nie koniec, np. po 10 latach sąd może nakazać oddanie takiego dziecka rodzonym rodzicom bo zniknęły przesłanki, które były powodem odebrania dziecka. Jednym słowem rodzic zastępczy nawet nie powinien przyzwyczajać się do dziecka, bo nie ma do niego żadnych praw, a jedynie sprawuje nad nim czasową opiekę, która decyzją sądu (administracyjną) może w każdej chwili być anulowana.
          Jak to wygląda w realiach -to jest dopiero pole do popisu dla wytrawnego dziennikarza, bo ukazuje problem systemowy, który jest chory u samych podstaw.
          Problem opisany w artykule jest nie do końca czytelny, a już napewno trudno na jego podstawie zdobyć się na ocenę postępowania rodziców zastępczych - co tutaj na forum większość robi nagminnie.
        • szatanskipomiot Re: ludzie, nie mylcie pojęć: adopcja i r. zastęp 03.01.12, 05:29
          Masz racje. Nalezy zmienic przepisy by dzieci nie zyly w zawieszeniu. W USA gdzie mieszkam sady maja 1-1.5 roku na uregulowanie sytuacji prawnej dziecka. Mysle, ze dobrym rozwiazaniem sa rodziny zastepczne deklarujace chec adopcji kiedy bedzie to mozliwe, a jesli nie bedzie to powinno byc zobowiazanie do wychowywania do pelnoletnosci. Wyjatkiem powinny byc tylko pogotowia rodzinne, ktore przyjmuja tymczasowo nagle wypadki.

          A co do tej rodziny: twierdza, ze Ania jest agresywna i chora psychicznie. Skoro tak to dlaczego jest teraz w domu dziecka a nie w szpitalu psychiatrycznym?
          Agresja u dzieci nie jest niczym nadzwyczajnym, nawet u tych biologicznych. Artykul nie podaje sczegolow ale na podstawie tego co napisano Ci "rodzice" sami stworzyli problem dajac Ani odczuc, ze nie jest ona czlonkiem rodziny i mozna sie jej w kazdej chwili pozbyc. O ile Ania nie jest socjopata (co jest bardzo rzadkie) to odpowiednia terapia powinna pomoc zmienic jej zachowanie.
          Ktos zauwazyl, ze byc moze byla ona prowokowana przez pozostale dzieci a rodzice wierzyli im a nie "obcemu" dziecku.
          O ile zgadzam sie z forumowiczmi, ze Ci ludzie pstepuja podle to z drugiej stony dla Ani bedzie lepiej gdzie indziej niz u rodziny, ktora jej nie chce. Wydaje mi sie, ze doswiadczylaby tam tylko przemocy psychicznej a byc moze i fizycznej.


          • wenge1 Re: ludzie, nie mylcie pojęć: adopcja i r. zastęp 03.01.12, 16:07
            Właśnie dla takich jak Ty artykuł powinien być napisany w sposób, który rzetelnie wyczerpuje temat, a nie jest skierowany na tanią sensację.
            Piszesz: "artykul nie podaje sczegolow ale na podstawie tego co napisano Ci "rodzice" sami stworzyli problem dajac Ani odczuc, ze nie jest ona czlonkiem rodziny i mozna się jej w kazdej chwili pozbyc". Artykuł w żadnym miejscu nie mówi, że tak właśnie było, natomiast jest napisany w taki sposób, aby czytelnik tak właśnie to odebrał. Do tego służą wstawki wyrwanych z kontekstu słów pań z ośrodka adopcyjnego, wskazania o braku zaangażowania rodziców zastępczych w proponowanej pomocy, odmowie rodziców zastępczych na wywiad itd.
            W ani jednym miejscu autor nie zdobywa się na chwilę refleksji, czy też próbę wyjaśnienia przyczyny zaistniałej sytuacji. To tania sensacja nastawiona na efekt, którym ma być współczucie dla dziecka i powszechny ostracyzm rodziców zastępczych. Artukuł godny brukowca.
            W tak tendencyjnie napisanym artykule, mnie wystarczyły tylko 4 słowa ( wypowiedziane mimowoli) : "dziecko jest czasem agresywne". W powszechnej ocenie agresja dziecka jest powszechnie rozumiana i akceptowalna, ale postrzegana jest jako tupanie nogami bo nie dostanie ulubionej zabawki, uderzenie koleżanki łopatką w piaskownicy, potarganie rysunku itd. Pokazując "Nianię" w TV przekonuje się wszystkich, że prostymi metodami można każdą agresję opanować, mało z tego, że u podstaw tej agresji leżą tylko błędy wychowawcze rodzica.
            Mało kto zdaje sobie sprawę, jakie agresja u dziecka może przybrać rozmiary, że może przybrać skrajne formy destrukcji i autodestrukcji. Formę z którą nie radzą sobie nie tylko pedagodzy, ale psycholodzy i psychiatrzy.
            Oczywiście odrazu odezwą się głosy o tym, że rodzice zastępczy przecież wychowywali od małego więc mieli bezpośredni wpływ na kształtowanie osobowości dziecka - więc to ich wina : "nie dość, że byli niewydolni wychowawczo, to teraz zostawiają dziecko". Nic bardziej mylnego . Psychiatria i psychologia do dziś głowi się nad wpływami środowiska i genetyki na psychikę człowieka - problem jest nie roztrzygnięty do dziś.
            A na koniec krótka historia.
            Znam dobrze rodzinę, która adoptowała dziecko "od kołyski", jako jedyne w rodzinie. Otoczyła je troskliwą pełną miłości opieką. Dziecku zarówno emocjonalnie, jak i materialnie nie brakowało "ptasiego mleka" (napewno nigdy nie usłyszało, że się je odda do domu dziecka). Pomimo tego od 10 roku życia zaczęło sprawiać takie problemy wychowawcze, że po 2 latach "walki", wyrokiem sądu skończyłoby w domu poprawczym. Tylko determinacją i wysiłkiem finansowym rodziny, dziecko od 3 lat jest pod całodobową opieką specjalistycznych ośrodków terapeutycznych z lekarzami, psychologami, wychowawcami i... KOŃCA NIE WIDAĆ.
            Nie wszystkich na taką determinację stać, tymbardziej, że "rodzina zastępcza" to nie "rodzina adopcyjna" i ma się bardzo ograniczone prawa do dziecka.
            Jedno jest pewne, dobrze, że Ania ma szansę trafić na opiekę specjalistyczną - bo ma szansę na normalne życie w pszyszłości. Czy tak się stanie - czas pokaże.

            • villianna Re: ludzie, nie mylcie pojęć: adopcja i r. zastęp 03.01.12, 17:40
              Świetny komentarz. Artykuł jest na poziomie brukowca, a większość czytelników najwyraźniej nie dostrzega rzuconej uwagi, że rodzice zastępczy od 2010 roku jeździli z Anią po lekarzach, na własną rękę szukali dla niej pomocy.

              Odnośnie braku opinii rodziców w tym artykule. Jakby do mnie przyszła jakaś dziennikarzyna z GóW... i zaczęła oskarżycielskim tonem wypytywać o intymne szczegóły życia rodzinnego to co najwyżej mogłaby w artykule opisać mój środkowy palec.
              • wenge1 Re: ludzie, nie mylcie pojęć: adopcja i r. zastęp 04.01.12, 00:48
                Fakt, że mało kto zauważył istotne elementy artykułu, można przypisać jego konstrukcji. Autor dopuszcza się manipulacji czytelnikiem. Tymbardziej zasługuje na miano zwykłej hieny dziennikarskiej, żerującej na cudzym dramacie i nieszczęściu , realizując swoją z góry założoną tezę. Pół biedy z czytelnikami.
                Gorzej, że po takim artykule nie znajdzie się doświadczony rodzic zastępczy jako potencjalny opiekun dziecka (taki sto razy wcześniej się zastanowi przed podjęciem takiej decyzji, bo wie z jakimi problemami i kłopotami przyszłoby mu się zmierzyć), zgłosi się za to tabun osób pełnych altruizmu i współczucia, z kiepską wiedzą wychowawczą, za to gotowych nieść pomoc "skrzywdzonemu przez los" dziecku. Sądząc po komentarzach na tym forum, można śmiało stwierdzić, że takie zagrożenie istnieje.
                W efekcie końcowym może się zdarzyć, że dziecko może zostać bardziej skrzywdzone niż jest.
                Oby tak się nie stało.
            • olaala0 Re: ludzie, nie mylcie pojęć: adopcja i r. zastęp 04.01.12, 19:39
              autor nie mógł wprowadzać własnych przemyśleń z prostego powodu byłyby one bardzo niekorzystne dla rodziców dziecka co mogłoby zostać uznane za pomówienie , stąd nawet w wypowiedziach osób zaintersowanych nie ma żadnych szczegołów .
            • szatanskipomiot Re: ludzie, nie mylcie pojęć: adopcja i r. zastęp 05.01.12, 04:58
              A Ty mimo, ze w artykule nie podano na czym polega agresja tego dziecka zakladasz, ze jest to od razu maly psychopata (bo Twoi znajomi maja problemy z adoptowanym dzieckiem) i Ci ludzie nie mieli innego wyjscia.
              W tekscie jest WYRAZNIE napisane, ze obecnie dziecko jest w placowce a wiec w otoczeniu innych dzieci. Najwyrazniej wiec mimo pewnego stopnia agresywnosci nie stanowi fizycznego zagrozenia dla innych. Skoro Ania byla na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym i obecnie nie przebywa na odziale zamknietym to specjalisci uznali, ze nie stanowi zagrozenia dla siebie i innych.
              A dla twojej informacji dla mnie agresja to nie "tupanie nogami". Agresja nie jest rowniez straszenie mlodszej "siostry", ze ja mama odda do domu dziecka - a taki przyklad podala matka zastepcza oddajac dziewczynke.
              Faktem natomiast jest, ze niekochane dzieci swietnie to czuja. Rozpoznaja rowniez jesli sa traktowane inaczej niz pozostale dzieci. Nieumiejetnosc radzenia sobie z taka sytuacja budzi leki, zlosc, agresje.. nawet w drastycznej formie dzgniecia kogos nozem itp. Ale nawet skrajne przejawy agresji moga byc wyeliminowane dzieki terapii. I prosze nie podawaj mi tu wyjatkow bo one zawsze beda.
              Pisze z doswiadczenia bo pracowalam z "trudnymi" rodzinami i niejedno widzialam. I tak, najczesciej problemy z dziecmi wynikaja z bledow wychowawczych rodzicow (podloze genetyczne i choroby psychiczne to niewielki procent). W pracy i zyciu prywatnym poznalam wielu rodzicow, ktorzy mysleli, ze ich dzieciom " nie brakuje ptasiego mleczka" i nie zauwazali jakie bledy popelniaja wiec wybacz jesli Twoja historie o znajomych przyjme z doza sceptycyzmu. A skoro opowiadamy sobie historie to moge dodac, ze znam wiele dzieciakow, ktore stwarzaly ogromne problemy i nawet przeszly domy poprawcze a mimo to sa teraz wspanialymi ludzmi i wzorowymi obywatelami.
              • wenge1 Re: ludzie, nie mylcie pojęć: adopcja i r. zastęp 07.01.12, 04:59
                Pięknie, pięknie - wyciągasz słowa z kontekstu. Po czym w niewyszukany sposób obrażasz - powołując siebie samą jako autorytet. Zadziwiające jest tylko to, że równie wnikliwie nie przeczytałaś artykułu, o przemyśleniu nie wspomnę.
                Zacznijmy od początku: ani razu nie określiłem, ani nie zrobiłem z dziecka "małego psychopaty", ani razu też nie określiłem swojego stanowiska postępowania rodziców zastępczych jako wzorcowe. Poprostu czytając artykuł mam za mało informacji aby móc zająć stanowisko zarówno na jeden jak i drugi temat. Oceniam nierzetelnie napisany artykuł i autora, który obok pobierznej analizy tematu, dopuszcza się manipulacji czytelnikiem. Autor uzyskuje swój zamierzony efekt - powszechne oburzenie na "wrednych rodziców zastępczych" (przypominam że to tylko funkcja, przez x lat niedopełniona adopcją zapewne z powodów proceduralnych i wielkiej miłości rodzonych rodziców). Ja wskazuję tylko, że to co jest tak bardzo białe w artykule, wcale takie nie musi być.
                Piszesz za artykułem, że "obecnie dziecko jest w placowce, a wiec w otoczeniu innych dzieci"- więc jest ok. A może placówka nie zawraca sobie głowy dzieckiem i jego problemami?
                Może dla placówki problem powstanie dopiero wtedy gdy dziecko "dźgnie kogoś nożem"? Wtedy dopiero zastanowią się nad problemem i terapią, celem wyeliminowania "skrajnych przejawów agresji".
                Nie zauważasz przy tym, że ci "wredni rodzice zastępczy" szukali pomocy od 2010 roku (2lata), to też było w artykule .
                Wzrusza Cię oddane dziecko z powodu agresji w postaci "straszenia młodszej siostry". Właściwie to nie powinno mnie dziwić, stosujesz tą samą metodę manipulacji. Autor wycina "najlepszy" fragment wypowiedzi pani z ośrodka adopcyjnego, aby udowodnić swoją tezę.
                Aby zostać rodzicem zastępczym trzeba przejść odpowiednie szkolenie, "prześwietlenie" warunków domowych, kontrole w trakcie pełnienia "funkcji rodzica", o wizytach rodzonych rodziców nie wspomnę.
                To wszystko rodzic zastępczy przechodzi, następnie wychowuje parę lat, a potem pod pretekstem "straszenia młodszej siostry" oddaje spowrotem do ośrodka wychowawczego? Aby to udowodnić rodzice zastępczy 2 lata szukają dla niego pomocy u psychologów i psychiatrów? Ty naprawdę w to wierzysz?
                Byłoby lepiej, żebyś swoją "dozę sceptycyzmu" właczyła odpowiednio wcześniej, czytając artykuł.
                W tym świetle,Twoje doświadczenia: wśród "trudnych rodzin" , "skrajnej agresji, która MOŻE być wyeliminowana", "rodzin gdzie dzieciom ptasiego mleka nie brakowało" itd. - można podsumować : niejedno widziałam,niejedno słyszałam, niekoniecznie zrozumiałam.

                • ankananka Re: ludzie, nie mylcie pojęć: adopcja i r. zastęp 07.01.12, 09:34
                  w 2010 roku poszli do psychiatry i umieścili dziecko na oddziale psychiatrycznym....... Dziecka nie ma z nimi od dobrych kilkunastu miesięcy, a z proponowanej wtedy terapii nie skorzystali, bo już wtedy podjęli decyzję. Dlaczego nie przyprowadzili na spotkanie swoich biologicznych dzieci?? Bo bali się, że psycholog wyciągnie od nich fakty, które w złym świetle przedstawią rodziców....a uwierz takich faktów jest wiele... Teraz sprawa została nagłośniona, ale dziecka pozbyli się już dawno, porzucili je...
                  • wenge1 Re: ludzie, nie mylcie pojęć: adopcja i r. zastęp 01.02.12, 11:45
                    To o czym piszesz nie jest potwierdzone w tekście artykułu. Więc, albo jest wytworem Twojej wyobraźni - dopisujesz wiele rzeczy na podstawie życiowych doświadczeń (niekoniecznie trafnie), albo znasz temat szerzej, nie tylko z perspektywy artykułu ("a uwierz takich faktów jest wiele") . W tym drugim przypadku, albo jesteś autorem ( narratorem "wiedzącym więcej") , albo osobą stojącą z boku, która zna sytuację osobiście, nie tylko z treści artykułu. Tak czy owak , albo w artykule jest za mało (niedopowiedzenia), albo za dużo ("nieme" oskarżenia), a przez to trudno go nazwać rzetelnym.
    • nextvivi Ania znów bez rodziny 02.01.12, 21:47
      Pobawili się w rodzinę i im się znudziło. Smutne to, szkoda mi dziewczynki. Mam nadzieję, że pozna jeszcze kogoś kto ją pokocha całym sercem.
    • augenthaler Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 21:48
      To jest przykład skrajnego zwyrodnienia. Oddali dziecko jak psa, którym się znudzili. Wychowywali je. 8 lat spędziła w tym domu. Matka zastępcza mówi o "własnych dzieciach". A to nie było "własne"? Nie zdążyła przez 8 lat pokochać dziecka jak własne? Nieprawdopodobna historia. Jak to możliwe, że tacy zwyrodnialcy są w rejestrze rodziców zastępczych? Kto jest za to odpowiedzialny?
    • olewca Nadety bachor 02.01.12, 23:02
      Dlaczego bachorom wolno wszystko, lacznie z przemoca???
      Dlaczego dziecia wolno krasc i zabijac???
    • aguille Ania znów bez rodziny 02.01.12, 23:07

      Zanim ktokolwiek oceni rodzine zastępczą czy kogokolwiek opisanego w tym artykule powinien zastanowić się przede wszystkim nad tym. jak to jest możliwe, aby prawo dopuszczało by przez 8 lat życia dziecka nie było możliwe wyprostowanie jego sytuacji prawnej. Sytuacji takich jak ta jest wiele, wiele dzieci czeka na adopcje w wielu domach dziecka często z powodu ułomniści prawa, ktore - mam wrażenie - często staje po stronie pozostawiających dziecko rodzicow, skazując dzieci na kolejne tygodnie czekania. A to o dzieci powinno dbać prawo i o ich szczęście. Miejmy nadzieje, że bedziemy zmieniać nie tylko sposob finansowania ośrodków adopcyjnych, ale zmieni sie także pawo, aby jak najwięcej dzieci doczekało się MAMY i TATY.
    • indywidualismus Brawo @cyniczne_oko! 02.01.12, 23:43
      Twój nick jest przewrotny, bo wcale nie jesteś cyniczny, tylko uważny i walisz prawdę prosto w oczy!
      Prowadzę Rodzinny Dom Dziecka od 11 lat i chyba coś wiem o dzieciach. A na pewno to, że potrafią być agresywne, potrafią dotkliwie pobić, skrzywdzić psychicznie, nawet zabić (zapytajcie Tomasza Polkowskiego - prezesa Towarzystwa Nasz Dom - skądinąd "fachowca" nieraz cytowanego przez GW - o pewne wakacje jego podopiecznych w Bułgarii, skąd nie wróciła 2 "dzieci".
      Agresja drzemie w genach a nieraz jeszcze jest podsycana przez "matki" lub "ojców" , mających prawa do kontaktów. Żeby wyciszyć agresję potrzeba nieraz tygodni i miesięcy, żeby ją podsycić wystarczy nieraz godzina...
      • satelitka1 Re: Brawo @cyniczne_oko! 03.01.12, 00:57
        indywidualismus napisał:
        > Agresja drzemie w genach a nieraz jeszcze jest podsycana przez "matki" lub "ojc
        > ów" , mających prawa do kontaktów. Żeby wyciszyć agresję potrzeba nieraz tygodn
        > i i miesięcy, żeby ją podsycić wystarczy nieraz godzina...

        Przypominam, że wzięli dziecko w wieku 1,5 rż. Trudno mi jakoś wyobrazić sobie takiego brzdąca z nadmiernym poziomem agresji. Wychowywali przez pozostałe 6 - 7 lat i dziecko stalo się agresywne? Na genotyp wszystkiego się nie zwali - jeżeli dziecko jest agresywne - to istnieje duze prawdopodobieństwo, że naśladuje niewłaściwe zachowania rodziców "zastępczych" - np. tekściki, że "niegrzeczne dzieci trafiają do bidulców"...mała Ania z pewnością sobie nie wymyśliła - prędzej usłyszała od zastępczych "rodziców".
        • witkosia100 Re: Brawo @cyniczne_oko! 03.01.12, 01:56
          satelitka1-sluszna uwaga,czesto problemem sa rodzice biologiczni szczujacy wrecz na rodzine,badz traktujacy dziecko jako "wejsciówke"
        • chomsterek Re: Brawo @cyniczne_oko! 03.01.12, 10:19
          Problem w tym, że "Ania" ma też najprawdopodobniej rodziców biologicznych, którym nie odebrano praw rodzicielskich. Stąd zapewne jej adopcja była do tej pory niemożliwa. Jeżeli ci ludzie widują się z dzieckiem, to właśnie w tych spotkaniach może tkwić jedno ze źródeł jego problemów emocjonalnych. Nie chciałabym wdawać się tutaj w nadmierne szczegóły, ale mając osobisty kontakt z dwiema rodzinami zastępczymi, nasłuchałam się różnych historii o zmianach w zachowaniu dzieci pod wpływem biologicznych rodziców. Często bywa tak, że to, co rodzice zastępczy wypracowują z dzieckiem tygodniami, zostaje zniweczone w ciągu godziny. Dziecko, które było już wyciszone i zaczynało się otwierać, wraca do domu odmienione - jest agresywne, wulgarne, wracają złe nawyki, które udało się już "zaleczyć".

          Ponadto z artykułu nie wynika jednoznacznie, gdzie "Ania" usłyszała, iż za niegrzeczne zachowanie może trafić z powrotem do domu dziecka. Może podczas spotkania z biologicznymi rodzicami? A może na przykład od rówieśników, bezmyślnie powtarzających opinie wypowiadane przez rodziców?

          Zbyt wiele jest niewiadomych, aby wydawać jednoznaczny osąd sytuacji. Niemniej - jak widać - niektórzy mimo to ferują wyroki. Ja osobiście wolę powstrzymać się od krytyki zarówno opisanej w artykule rodziny, jak i ośrodka który powierzył jej dziecko. Trzeba bowiem pamiętać, że ludzie to nie maszyny - są zawodni, ale to jeszcze nie powód aby szerzyć złe mniemanie o wszystkich rodzinach zastępczych czy o wszystkich ośrodkach adopcyjnych.
      • wenge1 Re: Brawo @cyniczne_oko! 03.01.12, 04:33
        Rozsądny głos w dyskusji. Większość jednak najpierw tutaj pomądrkuje i "ukamienuje" opisanych rodziców zastępczych, potem wyśle SMS "na biedne dzieci" i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku pojdzie na mszę intencyjną.
    • yoko0202 WTF??? 03.01.12, 00:14
      cyniczne_oko napisał:

      > to musieli mieć naprawdę solidne powody by oddawać ją do domu dziecka.

      rozumiem, że Ciebie mamusia też oddała, potem wytłumaczyła powodu, dla Ciebie były wystarczająco solidne więc przyjęłaś bez słowa i ogólnie jest super między wami??? :)

      > Tylko przypuszczam,

      to nie przypuszczaj tyle, tylko przestań za dużo durnych filmów oglądać bo bzdury piszesz że aż ziemia jęczy

      dla mnie ktoś, kto porzuca dziecko automatycznie traci prawo do nazywania siebie rodzicem, i wszystko w temacie
    • satelitka1 Ania znów bez rodziny 03.01.12, 00:26
      argument zastępczej pseudo-matki, że Ania "straszyła" młodszą siostrę, że "jak będzie niegrzeczna, to ja rodzice oddadzą do domu dziecka" - jest the best! Teraz nawet biologiczne potomstwo trzęsie gatkami - bo to prawda... że jak dziecko jest niegrzeczne - to się go pozbywa... A swoją droga - ciekawe ILE RAZY Ania usłyszała ten tekścik od kochających opiekunów...
    • kaczkawmalinach Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 00:47
      Rozumiem ze nie mamy pelni sytuacji. Nie wime po co adoptowali jak juz mieli wlasne a kobieta plodna wiec jeszcze niejedno moze urodzic "wlasne".
      Malo bezplodnnych ?

      Po 8 latach to bym nawet zwierzecia nie oddala, nie mowiac o dziecku.
      Rozuiem jednak ze dzieci maja na tyle powazne problemy psychiczne ze wrecz wymagaja pobytu w specjalnych osrodkach ...

      Oddajac teraz dziecko zalatwili ze mala juz moze nie wysc z tych problemow.
    • forumonline Ania znów bez rodziny 03.01.12, 01:34
      takie bękarty są zmorą dzieciorobów
    • mumka25 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 05:27
      Może rzeczywiście badania potwierdziły poważne zaburzenia,ale z drugiej strony wzięli tę dziewczynkę,gdy ta miała 1,5 roku i powinni ją traktować jak własne dziecko,a nie jak adoptowane,bo w takiej sytuacji należałoby się zastanowić czy gdyby jedno z dwójki ich biologicznych dzieci też miało podobne problemy i nawet stwarzało zagrożenie dla pozostałych też by je oddali? Myślę,że raczej zrobiliby wszystko,by je leczyć.Przez problemy nawet olbrzymie należy przechodzić wspólnie z dzieckiem,a nie je porzucać,kiedy się pojawiają.Zresztą podawali,że rodzice odmówili pomocy psychologa czy wspólnej terapii,a to niestety świadczy na ich niekorzyść...
    • mumka25 Ania znów bez rodziny 03.01.12, 05:38
      Może rzeczywiście badania potwierdziły poważne zaburzenia,ale z drugiej strony wzięli tę dziewczynkę,gdy ta miała 1,5 roku i powinni ją traktować jak własne dziecko,a nie jak adoptowane,bo w takiej sytuacji należałoby się zastanowić czy gdyby jedno z dwójki ich biologicznych dzieci też miało podobne problemy i nawet stwarzało zagrożenie dla pozostałych też by je oddali? Myślę,że raczej zrobiliby wszystko,by je leczyć.Przez problemy nawet olbrzymie należy przechodzić wspólnie z dzieckiem,a nie je porzucać,kiedy się pojawiają.Zresztą podawali,że rodzice odmówili pomocy psychologa czy wspólnej terapii,a to niestety świadczy na ich niekorzyść...
    • bogusa51 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 08:02
      Mala przeszla badania specjalistyczne. Gdyby stanowila zagrozenie pozostalaby na oddziale szpitalnym! Twoj rozum jest tabloidowy! Dziewiecioletnie dziecko jest winne? puknij sie w swoja pusta glowe. Brali pieniadze kiedy bylo wygodnie, teraz nawet rozmawiac niechca. Czytaj artykul a nie zmyslaj.
      • comment.me Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 22:50
        A ty się im dziwisz że nie chcą tego komentować w gazecie? Mało to mają problemów, rozterek? Łatwo się kogoś ocenia na podstawie tekstu, w którym przedstawiono tylko relację 1 strony!!! Ci ludzie nie muszą się tłumaczyć tobie czy mnie ze swojej decyzji, to wszystko już im złamało życie i dla mnie jest zupełnie naturalne, że nie zgodzili się na wypowiedź - gdyby w twojej rodzinie stała się taka tragedia (bo nie wierzę, że ktoś oddaje po 8 latach dziecko ot tak sobie) to też byś biegała po dziennikarzach czy opowiadała łzawe historie koleżankom, sąsiadką i sprzedawczyni w sklepie? Zastanów się trochę - to są prywatne sprawy tych ludzi, tylko oni wiedzą co tam się działo, czy mają obowiązek to wywlekać i "dokopywać" małej na łamach gazety? Gdyby ta kobieta opowiedziała dziennikarzowi jakieś straszne historie z udziałem Ani, to na pewno nikt by jej nie wziął. Dziecko i tak ma złamane życie, nie potrzebuje jeszcze czytać o sobie w gazetach i internecie. Rodzina tak samo, przeżyła traumę i im spowiedź w mediach nie jest potrzebna do niczego, a już na pewno nie zmieniłaby ona wydanych tu (i zapewne w najbliższym otoczeniu) jednoznacznych osądów. Wystarczy, że połowa forum gazeta.pl i połowa Kielc wyrobiła sobie opinię i ma ich za potworów, którzy wzięli dziecko dla kasy, traktowali gorzej niż zwierzę, a jak się znudzili to je wyrzucili. Każda próba wyjaśnienia traktowana byłaby jako szukanie usprawiedlwień i koleny powód do mieszania z błotem!!!
        • comment.me Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 22:51
          Oczywiście miało być "sąsiadkom" a nie
          "sąsiadką".
        • ankananka Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 15:33
          Niech nikt nie borni tych rodziców!!Ludzie,jeśli ich nie znacie,to próbujcie ich usprawiedliwiać. Od dawna dziwiłam się, że nikt nie widzi tego, co dzieje się w tej rodzinie....Dziwie się, że nikt nie zainteresował się życiem i problemami tej dziewczynki....ani nauczyciele w szkole, ani specjaliści z ośrodka adopcyjnego (przecież musiały być jakieś kontrole). każdy wierzył matce, która ze swoich dzieci pragnie zrobić geniuszy a z małej "Ani" wariatkę i nieudacznika. Czemu???? bo to co mogli wyciągnąć kosztem małej "Ani" już dostali, a teraz dziewczynka jest dla nich zawadą. Po pierwsze-żadna rodzina, która nie jest w stanie się sama utrzymać nie powinna dostać dziecka do opieki, a po drugie nikt nie powinien ślepo wierzyć rodzicom zastępczym; trzeba dotrzeć do dziecka, by mieć pewność, że nie dzieje mu się krzywda. Rodzice teraz powinni zwrócić wszystkie pieniądze, które na nią dostali (łącznie z innymi dobrami, które uzyskali wykorzystując fakt, że tworzą rodzinę zastępczą)-to by dla nich była jedyna słuszna kara, choć wiem, że dla "Ani" to już w tej chwili bez znaczenia. Życzę tylko małej, ślicznej dziewczynce, by trafiła do naprawdę dobrej rodziny, rodziny, w której będzie dzieckiem, a nie popychadłem i finansową deską ratunku. Najważniejsze jest to-że tam gdzie trafi na pewno będzie jej lepiej!
          • comment.me Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 17:30
            Ja nikogo nie bronie ale czego nienawidzę - bezsensownego linczu na ślepo, pod wpływem jedynie artykułu w internecie, w dodatku bardzo tendencyjnego, jednostronnego i nierzetelnego. Przecież widać na kilometr, że tekst powstał na podstawie "donosu" z ośrodka adopcyjnego (czemu się b. dziwię, bo rolą ośrodka jest wspierać rodziny zastępcze i adopcyjne, a nie gnoić jeśli coś idzie nie tak - to są tylko ludzie i mają prawo przecenić swoje siły, mają prawo nie dać rady!!!). Uważam też że ośrodek postąpił nieetycznie udostępniając dane tych osób (bo skąd niby dziennikarz miałby adres? no chyba że mowa o jakiejś wsi Kielce, gdzie są 2 domy na krzyż, z czego w jednym mieszka autor artykułu).
            Skąd wiesz, że dorabiali się kosztem dziecka? Znasz ich, masz dowody, czy to tylko twoje domysły??? (jak większość krytyki w tym wątku - krytyki uprawianej przez ludzi, którzy nie rozróżniają nawet pojęć adopcja i rodzina zastępcza!). Piszesz różne rzeczy, oskarżasz, ale ile z tego jest prawdą a ile przypuszczeniem? Warto się nad tym zastanowić.
            • ankananka Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 17:59
              to, co napisałam nie jest wynikiem moich przypuszczeń, a obserwacji. Znam tą rodzinę i wydaje mi się, że Ty należysz do tej rodziny skoro tak bardzo ich bronisz. Moje odczucia nie są subiektywne. Myślę, że większość osób mających styczność z tymi ludźmi podobnie do mnie myślało, tylko każdy udaje, że nie widzi, a niektórzy nabierają się na sztuczne uśmieszki i gierki........szkoda słów....nie mam ochoty bić się na słowa, po prostu ta historia jest bardzo przykra, gdyż najbardziej ucierpiało na tym wszystkim bezbronne dziecko. Ktoś powinien odpowiedzieć za to, co się stało, gdyż wina leży tylko i wyłącznie po stronie dorosłych. Ta historia powinna być punktem wyjścia do zmian w przepisach, szczególnie jeśli chodzi o finansową stronę i o kontrolę nad przysposobionym dzieckiem z zewnątrz...
            • olaala0 Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 19:35
              zastanów się co piszesz! mieli prawo nie dać rady?? otóż nie nie mieli takiego prawa! bo dziecko to nie zabawika i powinni stać za nim przy nim na dobre i na złe - ona innej rodziny nie znała , tak nie postępuje człowiek który ma w sobie nawet minimalne pokładu emaptii i miłości. Czyli twoim zdaniem rodzice mieli prawo oddać dziecko bez żadnych konekwencji mimo , że niszczyli dziecku życie, co Mamusia Ani boi się , że takie konsekwencje ponieść będzie musiała? i dobrze by się stało! Ale nie martw się zarówno ośrodek jak i osoba która nagłośniła sprawę nie miała na celu oczerniania "rodziców" ale pomoc Ani w znalezieniu nowego domu.I patrząc na rozmiary sprawy w mediach Ania rodzinę znajdzie.A ty dław się dalej jadem
              • comment.me Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 21:46
                Abstrahując od tego czy osoba powyżej pisze prawdę (mam na myśli internautkę która twierdzi że zna tę rodzinę) - TAK, MIELI PRAWO NIE DAĆ RADY jeśli trafił im się wyjątkowo trudny przypadek. Dziecko to nie zabawka, ale dorośli to nie kamienie które nic nie czują i nie widzą krzywdy pozostałych członków rodziny! Jeśli ta dziewczynka byłaby zagrożeniem dla reszty dzieci, to mieliby je twoim zdaniem poświęcić w imię dobra tej jednej Ani? Umiesz rozsądzić, czyje dobro warto chronić bardziej??? Opieka z założenia i tak miała być tymczasowa = oni jej nie obiecywali domu na zawsze i nazwiska, a to że przebywała tam aż 8 lat to wina m,in. sądów które sprawy o odebranie praw rodzicielskich przeciągają latami.
                I nie - nie dławię się jadem, to raczej ty i tobie podobni którzy życzycie obcym ludziom najgorszych rzeczy, włącznie ze śmiercią. Tacy jak wy ruszą hurmem ratować "Anię", bo w gazecie napisali - och, jakie to szlachetne z waszej strony. Tylko za miesiąc nagle okaże się, że i wy nie dajecie rady - i co wtedy? Też oddacie do ośrodka?

                Bez pozdrowień.
                • olaala0 Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 22:37
                  wyjątkowo trudny przypadek? a czy gdyby tobie trafił się trudny przypadek w postaci biologicznego dziecka też powiedziałbyś nie dam rady? dla Ani rodzice byli całym jej światem i jedyną rodziną jaką znała. Ania jeśli stwarzała problemy to głównie z jednego powodu - aby zwrócić na siebie uwagę a dlaczego chciała zwrócić uwagę? bo czuła się niekochana, gorsza itd. problemy wychowawcze nie wynikają z niczego.Rodzice mogli jej pomoc ale wybrali inną drogę. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić co ta mała teraz przeżywa...
                  • comment.me Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 23:11
                    Myślisz że biologiczni rodzice którzy nie radzą sobie z dzieckiem nie mają żadnego wyboru i muszą "nieść krzyż"? W takim razie skąd te wnioski o skierowanie dzieci do ośrodków wychowawczych - w takim np. MOS-ie dziecko przebywa przez cały rok, nie wraca do domu nawet na wakacje, ale jeśli nie ma wyjścia, jeśli rodzina naprawdę nie może dać rady, zachodzi ryzyko demoralizacji to co lepsze - patrzeć jak się własny syn czy córka degeneruje, stacza i niszczy pozostałe dzieci, czy zadbać aby dostał specjalistyczną pomoc?

                    Są pewne granice zachowań, jeśli dziecko zaczyna naprawdę zagrażać sobie lub otoczeniu to niestety trzeba coś z tym zrobić - no chyba że wolisz patrzeć, jak jedno dziecko (nie ma znaczenia - biologiczne czy nie), morduje pozostałe.

                    Czy można było dziewczynce pomóc - tego nie wiadomo, bo artykuł nie wyjaśnia jakie dziecko sprawiało problemy poza agresją - ale tutaj też nie wiadomo, jakiego typu była to agresja. Bo jest przecież różnica między połamaniem siostrze zabawki, a np. próbami jej okaleczenia. Można przypuszczać ze rodzice coś robili - odwiedzali specjalistów, ale nie wiadomo czy to co zrobili wyczerpało temat. Terapie z ośrodka były wg. mnie po ptakach, bo jak się rodzicom proponuje pomoc kiedy już stoją z dzieckiem na progu placówki i oświadczają, że przyszli je oddać, to coś jest jednak grubo nie w porządku.

                    Co do tego, czy dla Ani rodzice zastępczy byli całym światem i jedyną rodziną jaką znała - też nie ma jasności, skoro jej biologiczni rodzice/matka żyją, być może inni krewni także.

                    Problemy wychowawcze to nie zawsze wina rodziców - nie mówię tu o wpływie genów, ale to dziecko nie żyło w izolacji przez te 1,5 roku zanim trafiło do nich, a po tym jak już trafiło również nie było pod kloszem - więc wpływ tak naprawdę mogło mieć wszystko.
                • ankananka Re: Ania znów bez rodziny 05.01.12, 08:47
                  Dziewczyno, Ty umiesz czytać??? My piszemy, że znamy rodzinę, o której mowa i że "Ania" nie jest trudnym przypadkiem. Trudnym przypadkiem jeśli już to są ale jej rodzice zastępczy. Zrozum to- "Ania" była źle traktowana w tej rodzinie!!!!!!!! Może mam napisać w innym języku?????? Bo nie wiem, jak do Ciebie dotrzeć. Piszesz ciągle to samo i krytykujesz innych, a nie jesteś w temacie...
                  • comment.me Re: Ania znów bez rodziny 05.01.12, 19:36
                    Za to Ty niby jesteś a też na proste pytanie nie umiesz odpowiedzieć - dlaczego ją oddali? Jakoś chyba musieli to wyjaśnić najbliższemu otoczeniu.
                    • olaala0 Re: Ania znów bez rodziny 07.01.12, 12:17
                      słuchaj ciebie nie intersuje dobro dziecka tylko szukasz sensacji i ja twojej ciekawości zaspokajać nie będę , zresztą gdybyś czytał ze zrozumieniem- poprzednie posty jednej z forumowiczek powinny ci wszystko wyjaśnić.
          • olaala0 Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 19:59
            niestety masz rację w każdym zdaniu i z tego co wiem kontrola z katolickiego ośrodka adop. była żadna.
        • olaala0 Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 19:55
          Nie róbcie z dziecka potwora a z Matki pokrzywdzonej przez los, wiem , że rodzice Ani czystego sumienia nie mają, dla najbliższej rodziny jasne są powody oddania dziecka, sama forma pozbycia się Ani pięknie o nich świadczy.
          • ankananka Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 20:35
            wreszcie mądry komentarz!!!! Dołączam się do Twojego apelu!!! "Ania" to miła i poukładana dziewczynka, a rodzice zastępczy skutecznie "umilali" jej życie, szczególnie od czasu narodzin ich córeczki. Nie będę pisała o szczegółach i przytaczała konkretnych sytuacji, bo anonimowe donoszenie niczemu nie służy. Ośrodek powinien zrobić wywiad w środowisku rodziny i znajomych "Ani" i mimo wszystko, rodzice powinni ponieść jakieś prawne konsekwencje. Wierzę, że oliwa zawsze sprawiedliwa i los im się w przyszłości odpłaci. Nie atakujcie tego bezbronnego dziecka. Całe życie była w sposób szczególny traktowana przez swoich "rodziców", nie tylko dlatego, że ciągle na pierwszym miejscu były naturalne dzieci,ale też dlatego, że "Ania" przy wielu okolicznościach i okazjach była po prostu pomijana:(((( Każde dziecko marzy o kochającej mamie, która przytuli, a nie tylko karci, każde dziecko marzy o buziaku na dobranoc i gratulacjach za piątkę w szkole, o mamie która pogłaska, przytuli, ukocha, pocieszy w smutku i pogratuluje sukcesu, każde dziecko marzy o wakacjach, o torcie urodzinowym, każde dziecko marzy o czasie spędzonym razem z rodzicami, o śmiechu i łzach radości.....ona tego nie miała, patrzyła tylko z boku jak jej rodzeństwo ma wszystko,a ona nic....tylko kary i kary........i wmawianie jej, że do niczego się nie nadaje...
            • comment.me Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 21:54
              Piszesz, że znasz tych ludzi, a czy znasz również powód dla którego zrezygnowali z opieki?

              Powiem szczerze, że dla mnie się to wszystko nie trzyma kupy - jeśli wzięli dziecko dla pieniędzy to raz, że musieli dobrze "grać" przed paniami z ośrodka i być bardzo zdesperowani, a dwa - że w takim układzie by go nie oddawali. I dlaczego - skoro było dla nich taką "zawalidrogą", zdecydowali się dopiero po 8 latach? To szmat czasu...
              • olaala0 Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 22:23
                problem w tym , że kontrola z ośrodka kat. była żadna, a dlaczego oddali po 8 latach?- kilkuletnie dziecko raczej problemów nie stwarzało ale gdy pojawił się nowy czlonek rodziny, uwydatnił się podział na nasze i obce, dorastająca dziewczynka zaczeła róźnice odczuwać...
                • comment.me Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 23:01
                  Znasz ich czy znów teoretyzujesz? Ja znam b. dobrze inny przypadek r. zastępczej, ludzi którzy zaopiekowali się dziećmi kiedy własne mieli już odchowane. I w pewnym momencie zaczęło dochodzić w ich domu do takich zdarzeń, że nawet dziś po kilku latach nie mogą się pozbierać. Winne były nie ich błędy wychowawcze a biologiczni rodzice dzieci, którzy nagle się obudzili, zaczęli żądać kontaktu i rozpętali piekło.

                  Jeśli kontrola z ośrodka - jak piszesz - była żadna, to panie tym bardziej powinny przemyśleć swoje postępowanie i siedzieć cicho, a nie biegać do gazet. CHyba że to taka taktyka - znaleźć kozła ofiarnego, aby przykryć własne zaniedbania.
              • ankananka Re: Ania znów bez rodziny 05.01.12, 08:50
                choćby dlatego, bo już stanęli na nogi. Już mają mieszkanie, start zawodowy pan O. ma za sobą więc i lepiej zarabia, poza tym z tego co wiem od pewnego czasu dostawali mniej pieniędzy, a wydatki rosną wraz z dzieckiem......
                • comment.me Re: Ania znów bez rodziny 05.01.12, 19:39
                  No ok - ale to są domysły/obserwacje, a jaka była wersja"oficjalna"? jak to umotywowali?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka