asperamanka
28.07.12, 01:48
"Wiem, że brzmi to głupio, ale trzymam za prezesa Marcina Plichtę kciuki, byśmy za chwilkę nie mieli powtórki ze słynnej Bezpiecznej Kasy Oszczędności Lecha Grobelnego. Tyle że w BKO w 1990 r. straciło pieniądze 10 tys. osób, zakładnikami Amber Gold jest zaś kilkadziesiąt tysięcy ludzi."
A ja nie trzymam kciuków za prezesa Marcina Plichtę. Wręcz przeciwnie, uważam że niestety edukacja ekonomiczna analfabetów ekonomicznych musi się odbywać w sposób dla nich bolesny, bo inaczej jest nieskuteczna. Tych analfabetów mamy zresztą sporo, co widać doskonale po wypowiedziach, jakie zamieszczają na forach, i może następnym razem będą mądrzejsi.
O linii lotniczej OLT wiadomo było każdemu w miarę rozgarniętemu człowiekowi, że prawdopodobnie padną, bo nie da się oferować połowy biletów w cenie poniżej kosztów w każdym rejsie, nie pobierać żadnych opłat dodatkowych, i mimo to działać dłuższy czas, ale kupowanie u nich biletu to był swego rodzaju uzasadniony hazard, na który większość klientów było stać - inwestuję 100 czy 200 złotych w nadziei, że jeszcze zdążę się załapać, i z nimi za miesiąc polecę, a jeśli się nie uda, to cóż - easy come, easy go, w sumie strata do przełknięcia, i może coś się uda odzyskać od operatora płatności kartowych.
Natomiast wkładanie 100 czy 200 tysięcy złotych w "lokatę w złoto" i liczenie na to, że zarobi się "gwarantowane" 15% w sytuacji, kiedy każdy "lokujący w złoto" powinien wiedzieć, jak się na rynkach ceny złota kształtują, i że nie oszczędza w banku z gwarancjami BFG, nawet jeśli nie przeczytał "drobnego druku" pod umową z AG, to już zgoła inna bajka. Ostrzeżenia były powtarzane do znudzenia. To było i jest po prostu uprawianie hazardu, na który mało kogo stać, ale trzeba ponosić konsekwencje własnych decyzji, i może następni potencjalni frajerzy się czegoś nauczą.
Bo tutaj stawiam dolary przeciw orzechom, że gdy Amber Gold padnie, a "lokujący" zostaną z ręką w nocniku, to zaraz pojawi się jakieś stowarzyszenie poszkodowanych, które będzie krzyczeć, gdzie był nadzór, będzie żądać rekompensaty od państwa, czyli podatnika, a Prezes Kaczyński będzie głośno krzyczał o potrzebie komisji śledczej, "winie Tuska", żądał dymisji rządu, i znajdzie spory poklask całej masy "oligofreników" ;-)