Dodaj do ulubionych

Leczenie w Polsce. Najdurniejsze przypadki [listy]

07.08.12, 14:03
Ludzie opamiętajcie się! Nie od dziś wiadomo, że lepiej jest nie chorować.
Obserwuj wątek
    • dust-on-the-wind Leczenie w Polsce. Najdurniejsze przypadki [listy] 07.08.12, 20:19
      tu nie ma niemożności NFZ. Tylko - bezczelność lekarzy. Nic ich nie usprawiedliwia. A tacy są roszczeniowi. I ciągle dziadom krzywda się dzieje.
    • veruna Leczenie w Polsce. Najdurniejsze przypadki [listy] 07.08.12, 20:41
      "Jak mnie boli ucho i mam katar, to wiem, że muszę iść do laryngologa i po co mi skierowanie lekarza rodzinnego, któremu niepotrzebnie zajmę czas a do tego przedłuża się cała procedura. Itd. itp."
      I przez takich to właśnie ętelygentów zatyka się system. Od bolącego ucha i kataru jest aptekarz albo lekarz pierwszego kontaktu co najwyżej....Laryngolog jest od poważniejszych problemów i własnie ten list pokazuje, dlaczego skierowania do niego to dobra rzecz. Banalne infecje uszu potrafią same przejść po 2-3 dniach i nawet antybiotyki nie są zawsze konieczne, wystarczy cierpliwość i apap.
      • watersnakes2 Re: Leczenie w Polsce. Najdurniejsze przypadki [l 08.08.12, 06:40
        "Banalne infecje uszu potrafią same przejść po 2-3 dni
        > ach i nawet antybiotyki nie są zawsze konieczne, wystarczy cierpliwość i apap."

        Ale obie chyba wiemy, ze ludzie lubia sie szprycowac antybiotykami, prawda?;) Pomijajac juz fakt, ze znajomy lekarz namietnie slyszy prosby o antybiotyki, i nie pomagaja tlumaczenia ze nie pomoga, bo dolegliwosc jest innej natury.

        Moja uwage natomiast zwrocilo "Zapewne później ten lek z kończącym się okresem przydatności zaaplikowano temu choremu. I tak szpital uniknął straty finansowej, ponieważ w końcu NFZ zapłacił mu za ten lek."

        Jeżeli był to lek odpowiedni dla danego schorzenia, to nie widze w tym nic zlego. W koncu konczacy sie termin nie oznacza przeterminowania. I kto z nas w domu nie modyfikuje jadlospisu wlasnie pod katem faktu, ze trzeba cos zjesc bo za kilka dni juz sie nie bedzie nadawalo do spozycia?
      • he1ku Re: Leczenie w Polsce. Najdurniejsze przypadki [l 08.08.12, 14:50
        veruna napisała:

        > "Jak mnie boli ucho i mam katar, to wiem, że muszę iść do laryngologa i po co m
        > i skierowanie lekarza rodzinnego, któremu niepotrzebnie zajmę czas a do tego pr
        > zedłuża się cała procedura. Itd. itp."
        > I przez takich to właśnie ętelygentów zatyka się system. Od bolącego ucha i kat
        > aru jest aptekarz albo lekarz pierwszego kontaktu co najwyżej....Laryngolog jes
        > t od poważniejszych problemów i własnie ten list pokazuje, dlaczego skierowania
        > do niego to dobra rzecz. Banalne infecje uszu potrafią same przejść po 2-3 dni
        > ach i nawet antybiotyki nie są zawsze konieczne, wystarczy cierpliwość i apap.
        Jak pamiętam Szwejk leczony był pędzlowaniem-miał anginę .Innych chorym na hemoroidy , też tak samo leczono.tylko Szwejk miał pretensję o to by pędzlowanie od niego zaczynali.
    • garkuchta łapy opadają 08.08.12, 09:44
      Łapy mi opadły. Najdurniejsze przypadki - owszem, ale najdurniejsi są piszący listy, nie sytuacje zdrowotne.

      Czasami wydaje mi się, że niektórzy nasi szanowni panowie doktorzy przysięgę Hipokratesa sprowadzili do poziomu ,,przysięgi Hipokryty".Ania F.
      W karetkach jeżdżą ratownicy medyczni, więc zarzut stawiany lekarzom jest tu bezensowny. Poza tym ratownictwo medyczne służy do RATOWANIA życia. Jeśli pacjentka spokojnie przeczekała wszystkie badania, to:
      - mogła być zawieziona do szpitala własnym transportem
      - albo drugim razem powinna być wezwana do niej karetka transportowa (czyli przekazana informacja do pogotowia, że jest skierowanie od lekarza rodzinnego).

      Zapewne później ten lek z kończącym się okresem przydatności zaaplikowano temu choremu. Piotr

      Czy przepisano lek PO TEMINIE WAŻNOŚCI, czy lek Z KOŃCZĄCYM SIĘ TERMINEM WAŻNOŚCI ??? Z kończącym, prawda - czyli ważny jeszcze miesiąc, dwa, trzy .... I w czym problem, żeby aż do gazety pisać ???? Poza tym NFZ nie płaci za 99,99999 % leków, tylko za leczenie jednostki chorobowej. Finansowane odrębnie są tylko pojedyncze leki na import docelowy lub w programach lekowych dla konkretnego pacjenta.

      Annie przeszkada ankieta .... No jeśli to była ankieta na temat preferencji kolorów makijażu, to ja się nie dziwię, ale jeśli była to ankieta na temat stanu zdrowia chorej, to tylko cześć i chwała lekarzowi, że przygotował dokładny ankietowy wywiad lekarski. Kobieto, ciesz się że masz wnikliwego lekarza ! To co napisałaś w ankiecie pomoże doktorowi w postawieniu diagnozy podczas badania USG !

      Władysławie, piszesz:
      Nie musiałem wcale iść, bo akurat nic mi nie dolegało, ale czekałem w kolejce 3 miesiące, więc poszedłem.
      Skoro już nic ci nie dolegało, dlaczego nie zadzwoniłeś, nie odwołałeś wizyty ? Na to miejsce z radością wskoczyłby ten człowiek, który właśnie zachorował ! A jeśli chcesz mieć specjalistę na każdy gwizdek, zgłoś postulat wyższej składki zdrowotnej. Płacimy najmniej w Europie, a domagamy się każdemu - wszystkiego - w każdym momencie - na najwyższym poziomie ...

      Edyto, jeżeli twoja mama była zarejestrowana na dany dzień, to dlaczego wychodziła z poradni? Zarejestrowany chory = musi być przyjęty. Jeśli zaś przyjmowano chorych bez rejestracji, zgłoś to do kierownika placówki - drobna korekta ogranizacyjna wystarczy, żeby poprawić funkcjonowanie.

      PS - nie jestem lekarzem, nie pracuję w służbie zdrowia, wielokrotnie musiałam korzystać z jej usług, też mam dużo zastrzeżeń, ale na powyższe listy to po prostu pusty śmiech mnie ogarnął.
    • stangor Leczenie w Polsce. Najdurniejsze przypadki [listy] 08.08.12, 10:40
      NFZ, ZUS, Ministerstwo Zdrowia. Dwie z tych trzech instytucji należy zlikwidować. Są niewydolne i nie kompetentne. Ta jedna która zostanie i tak nic nie poprawi, ale będzie mniej zamieszania
      i mędrkowania urzędników. I co najważniejsze, więcej zostanie na leczenie.
      • iffa4 Re: Leczenie w Polsce. Najdurniejsze przypadki [l 08.08.12, 11:39
        A co ma przepraszam ZUS do leczenia ?
        Sprawdź może najpierw, czym się zajmuje, ok ?
        Połączenie NFZ i MinZdraw - czyli finansowanie leczenia z budżetu też już przerabialiśmy przed reformami. Zaręczam ci, że byłoby wtedy gorzej.
        Nie bronię NFZ. Widzę dziesiątki bzdur, których usunięcie poprawiłoby dostęp do leczenia i obniżyło koszty. Ale też nie uważam, że jest to zbędna instytucja - niezależnie od tego, czy ją nazwać NFZ, czy Kasa Chorych, czy wreszcie du.pa maryni.
    • jottsp Leczenie w Polsce. Najdurniejsze przypadki [listy] 08.08.12, 12:26
      1. - jesli chora do ktorej wezwano pogotowie nie byla w stanie zagrozenia zycia to chyb a pogotowie nie moglo jej zabrac do szpitala - w koncu jest od ratowania zycia a nie od transportu - to zalezy do przepisow a nie od uznania ratownika w karetce.

      2. - Dalej, zmiana leku na inny - nie-przeterminowany jest zgodna ze sztuka lek. a zapewne jeszcze bardziej zgodna z zaleceniami dyrektora szpitala ktory szuka zawsze oszczednosci. Gorzej jest gdy lekow ktore sa potrzebne i zamawiane przez lekarzy szpital nie kupuje bo nie ma kasy.

      3. - Wreszcie historia czlowieka ktory poszedl do lekarz bo byl w kolejce ale nie bya mu ta wizyta potrzebna a przy tym narzeka ze kolejki sa za dlugie - dosc kuriozalna wypowiedz bo logicznie sprzeczna.

      Wydaje sie ze autor artykulu nie spelnil polecenia swojego szefa w redakcji, bo zamiast napisac o tym jak to lekarze zle lecza , odwrotnie, pokazal jak zle korzytsa sie z opieki med. Co do braku mycia rak przez pielegniarki przy dzieciach tez sa watpliwosci czy pretensje sa zasadne, potrzebny by byl lepszy opis zdarzenia - jesli dzieci nie sa chore na choroby zakazne to pomiedzy karmienim nie jest wymagane mycie rak, dokladne mycie rak jest konieczne przed wejsciem na sale.
    • walonki_putina Re: Leczenie w Polsce. Najdurniejsze przypadki [l 09.08.12, 14:40
      Z polskimi lekarzami i pielęgniarkami miałem w życiu być może kilkukrotne kontakty(większość za komuny).
      Z tego powodu jakoś nie mogłem przywyknąć do ich sposobu bycia.

      Za każdym razem odnosiłem niemiłe wrażenie, że ci ludzie mają "coś z głową".

      I niech mi tu nie opowiadają o tym jak to oni ofiarnie pracują.
      Być może. Ale ich bezprzykładne chamstwo to fakt, niezaprzeczalny.

      Moim zdaniem przyczyna jest typowa: W większości pracują oni dla państwowych
      instytucji.

      Moje obserwacje podpowiadają mi, że wszelkie instytucje państwowe są albo wylęgarnią, albo magnesem dla, chamstwa i zdziczenia.
    • babariba-babariba ja, ani moja rodzina przez lata całe... 21.08.12, 11:14
      ...nie nadużywaliśmy łaskawości NFZ przez lat , a przez ostatni rok jakoś się nagromadziło:

      *najpierw mojej żonie trzeba było powtórzyć kropelki do oczu. Ja to robiłem zwykle, bo do lekarza pierwszego kontaktu mam bliżej, a w karcie jak byk stało, że jest to choroba przewlekła i nieuleczalna. Pan doktor zamiast zalecanych przez specjalistę od lat dwóch zakraplaczy do obu oczy (bo tyle jest potrzebnych miesięcznie), zapisać raczył jeden i to za pełną cenę. Różnica, to jakieś (między ryczałtem i pełną ceną, to jakieś 60 zł za jeden dozownik).
      Olał całkowicie dyspozycję specjalisty, że jest to choroba chroniczna, nieuleczalna i dawkowanie zalecone przez specjalistę.

      *młode moje złamało rękę. Studentem było. Poszedł do najbliższego punktu pomocy doraźnej (pogotowie to jakieś chyba było). Stamtąd przeczołgali go przez kilka izb przyjęć różnych szpitali w mieście wojewódzkim. Wszędzie go gonili, wreszcie ktoś się zlitował i kazał przywieść z innego miasta ostemplowaną na świeżo rodzinną książeczkę ubezpieczeniową. Dwa dni cierpiał nosił ze sobą nie opatrzone złamanie.

      *u mojego starszego zdiagnozowano raka, był wycieńczony, czekał w domu na operację, a ponieważ byliśmy w stałym kontakcie telefonicznym z lekarzem prowadzącym w klinice, ucieszyliśmy się, jak lekarz zalecił jakiś środek wzmacniający.
      Zabrałem ze sobą plik kwitów potwierdzający diagnozy dwóch profesorów medycyny i dwóch doktorów i poszedłem do lekarza pierwszego kontaktu.
      Pierwsza lekarka nie znała nawet tego środka, druga (szefowa przychodni) oświadczyła mi, że nie może na podstawie diagnóz wystawionych przez profesorów - ordynatorów z dwóch klinik uznać raka za chorobę nieuleczalną - chroniczną i może ten środek wypisać najwyżej jako pełnopłatny. Różnica - jakieś 230 zł. Trzeba było przejechać ok. 150 km (w obie strony) i stracić na to cały dzień.
      Nb. p. dr napisała pełnopłatną receptę w opakowaniu o objętości, jaki w sprzedaż aptecznej nie występuje.

      *miałem nieprzyjemność złamać na początku roku kręgosłup (L1). Przeleżałem w szpitalu pięć dni. Potem przyjechał pan z gorsetem, dopasował mi i mnie wypisali. Z tej radości nie poprosiłem przy wypisie o jakieś środki przeciwbólowe.
      A, że bolało - poszedłem do lekarza pierwszego kontaktu. Pani doktor dłuższy czas grzebała po jakimś notesiku, potem w komputerze.
      I przypisała mi lek przeciwko gromadzeniu się cholesterolu, chociaż nikt nigdy mi cholesterolu nie badał (:
      ***
      To są przygody jednej niedużej rodziny z jednego roku, rodziny nie nadużywającej przez lata, a nawet dziesięciolecia publicznej służby zdrowia.

      Życzę wszystkim zdrowia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka