Dodaj do ulubionych

Posprzątajmy po buncie Wildsteina

03.02.05, 20:34
Wreszcie rozsądny głos wśród tego chóru obrońców kapusiów. A i tak Wyborczej
hańba!
Obserwuj wątek
    • gaia80 Posprzątajmy po buncie Wildsteina 03.02.05, 20:40
      'Od piętnastu lat Wildstein i ludzie o podobnej do niego wrażliwości słyszą
      wzniosłe deklaracje, ale nie widzą czynów. Najpierw myśleli, że to wynik
      niewydolności naszego państwa. Później doszli do wniosku, że niewydolność
      państwa jest świadomie założona. I że jest konsekwencją niepisanego, ale
      realizowanego porozumienia między ludźmi starego a nowego porządku.'
      Bardzo dobrze to widać na przykładzie środowiska akademickiego,zyjącego z
      trupem w szafie
      www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=32
      www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=37
      • janmucha Oczom nie wierze 04.02.05, 06:13
        Wreszcie jakis rozsadny i wywazony tekst. Ciesze sie, bo byc moze jest to jakas
        jaskolka na lepsze w Gazecie
        • niezapowiedziany Re: Oczom nie wierze 04.02.05, 20:42
          spokojnie z tymi jaskolkami. Letowski nie jest dziennikarzem Gazety Wyborczej.
          Ten glos rozsadku jest tu tylko goscinnie - jak sam pisze. Ale dobre i to. Choc
          Gazeta Wyborcza stracila moje zaufanie, a raz utracone dlugo sie odbudowuje.
      • michel9 Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 07.02.05, 00:04
        Maciej Łętowski (Wildstein stworzył wzór- GW z 04.02.05) określa działania
        B. Wildsteina mianem obywatelskiego nieposłuszeństwa i porównuje je do obrazu
        z przed kilku tygodni- wydarzeń na kijowskim Majdanie Niepodległości.
        Pan M. Łętowski powinien pamiętać( jest z pokolenia które jeszcze czytało i
        wciąż czyta książki) obraz innego majdanu, też na Ukrainie, opisanego przez
        Henryka Sienkiewicza: ”Na majdanie ciżba już była ogromna,...Oprawcy porwali go
        za nogi ....i wywlekli na majdan. Tam dopiero, przy blasku smolistych beczek i
        stosów ognia rozpoczęła się doraźna egzekucja. Kilka tysięcy ludzi rzuciło się
        na skazanych i darło ich na sztuki wyjąc i walcząc z sobą o przystęp do ofiar.
        Deptano ich nogami, wyrywano kawały ciała;” (Ogniem i mieczem tom I s.150-151,
        PIW 1961).
        B. Wildstein może udawać, że nie jest niczemu winny, zrzucając winę na czerń,
        która rozprawia się okrutnie z wrogami. Tyle, że najpierw trzeba było tak jak
        Chmielnicki umiejętnie tę czerń podburzyć i wskazać jej winnych. Dla Ukrainy
        Bohdan Chmielnicki jest wielkim bohaterem, twórcą niepodległości, dla nas zaś
        drobnym watażką, rozpętującym w pijanym widzie dla prywaty ( jak polski
        szlachetka) krwawą wojnę, która ostatecznie poróżniła na wieki dwa narody.
        Wielbicielom majdanowych porządków warto może przypomnieć, że efektem działań
        Chmielnickiego było popadnięcie Ukrainy na ponad trzy wieki w niewolę rosyjską.
        Czy oni tego chcą teraz dla nas?
        Kiedy w nowej IVRP „majdanowcy” rozpoczną ogólną dekomunizację, pan M. Łętowski
        przypomni zapewne szlachetnego bohatera, Jakuba Szelę, który potrafił zerwać z
        mitem pięknoduchów o nienaruszalności zasad prawa. Na wszelki wypadek powinniśmy
        chyba zakazać czym prędzej produkcji pił!
    • wan4 Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 03.02.05, 21:06
      To się nazywa leczenie grypy cholerą. Bronek buntownik pozytywny???

      Przede wszystkim należy dobrze zdiagnozować chorobę Państwa. Tego żaden
      pseudointeligencki bełkot nie zastąpi.

      Potrzebujemy tak naprawdę sprawnego PAŃSTWA PRAWA!!! Sprawnego i skutecznego,
      podkreślę, tak bysmy wszyscy akceptowali i szanowali jego prawo i instytucje. I
      z tego punktu widzenia Bronek anarchista zrobił krok wstecz! Dzika lustracja
      jest jego zaprzeczeniem. W dodatku niczego nie rozwiązuje. Nawet nie jest w
      stanie osiągnąć założonych minimalistycznych celów... (gdzie są ci agenci SB
      których miała demaskować? na liście Wildsteina? he he... żałosne)
    • krzys1231 Wyborcza usiluje odzyskac wiarygodnosc 03.02.05, 21:09
      zamieszczajac wiarygodne teksty wiarygodnych ludzi. Za pozno.
    • kataryna.kataryna Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 03.02.05, 21:39
      Dziękuję :)))))
    • nick.crestone Skrzywiona optyka p. Łętowskiego 03.02.05, 22:56
      Pan Łętowski podaje do wierzenia:

      1. "Gdyby ludzie nie przyszli masowo na kijowski Majdan, to Julia Tymoszenko
      siedziałaby dziś w celi, a nie w gabinecie premiera."

      Czemu nie powiedzec uczciwie: "Gdyby rzad USA nie wylozyl 70 mln dolarow, a
      George Soros dodal swoje na zakup i transport namiotow pomaranczowego
      miasteczka, zainstalowanie aparatury dzwiekowej, codzienne wyplaty dniowki
      tysiacom "demonstrantow", to ludzie nie przyszliby na Majdan..."

      2. "Z kolei LPR zaciera ręce, widząc, że na jednej liście IPN obok siebie
      znajdują się nazwiska generałów i pułkowników SB oraz osób, które stawiały
      czoło komunizmowi. Jedni wyszli z tej próby zwycięsko, inni posiniaczeni,
      jeszcze inni przegrani. Roman Giertych korzysta pełnymi garściami z "łaski
      późnego urodzenia". Ale czy to aż taka łaska? Ile jest warte pokolenie,
      które "ryzykuje" udziałem w "manifie" przeciwko gejom?"

      I tak na marginsie (?) sprawy Wildsteina GW piorem p. Łętowski usiluje
      osmieszyc LPR, bez ktorej przeciez nadal tkwilibysmy w oparach magdalenkowych
      libacji "ludzi honoru", czyli Kiszczaka, Michnika i Urbana.




      • otis_tarda Re: Skrzywiona optyka p. Łętowskiego 03.02.05, 23:20
        > A tak na marginsie (?) sprawy Wildsteina GW piorem p. Łętowski usiluje
        > osmieszyc LPR, bez ktorej przeciez nadal tkwilibysmy w oparach magdalenkowych
        > libacji "ludzi honoru", czyli Kiszczaka, Michnika i Urbana.

        Zasługi LPR w demontazu? A jakież to? Sprawę Rywina i Orlenu wywołała - o
        ironio! - GW, zasługi w wyjaśnianiu pierwszej przypadają Ziobrze i Rokicie. W
        przypadku grugiej afery Giertych kompromituje komisję - a to spotkaniami z
        Doktorem K. na Jasnej Górze, a to "lustracją" wszystkiego i wszystkich, a to
        jakimiś bezdowodowymi raportami...
        Zaśługi? Gdzie?
      • bazyliszek4 Re: 03.02.05, 23:47
        demonstranci na Majdanie opłacani? nie bądź śmieszny... nie wiem skąd czerpiesz
        te bzdurne informacje, ale ja spędziłem trochę czasu w Kijowie. opisałem już to
        w odpowiedzi na inny post, polecam zwłaszcza opis tego, co widziałem przed
        kinoteatrem "Zorianyj":
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=20132599&a=20166790
        • nick.crestone Bush administration spent more than $65 million... 04.02.05, 05:03
          The Bush administration has spent more than $65 million in the past two years
          to aid political organizations in Ukraine,...

          see here:

          www.informationclearinghouse.info/article7461.htm
          or do a Google search for "$65 million to Ukraine"

          Jesli nie zalapales sie na diete, to trudno - gapiom nie placili :-)
          • bazyliszek4 re 04.02.05, 14:15
            nick, czy naprawdę nie rozumiesz słowa pisanego? to, że Amerykanie i Soros
            finanowali ukraińską opozycję w ostatnich latach jest znane i nie ma w tym nic
            dziwnego ani złego, ale demonstrantom na Majdanie nikt nie płacił. to
            Janukowycz finansował "demonstrantów", co widziałem na własne oczy. 65 mln
            wydane na Juszczenkę to zresztą i tak nic wobec około 300 mln $ ściągniętych
            przez obóz Janukowycza z Rosji, o pieniądzach klanów donieckiego, kijowskiego i
            dnipropetrowskiego już nawet nie wspomnę...
    • rapatap Szacunek 04.02.05, 00:08
      Miło jest pluć na GW na jej własnym forum. Oskarżacie dziennikarzy o wszystko
      najgorsze, ale nikt nie zauważył, że tylko tu możecie lać żółć i pomyje
      bezkarnie. Jakoś nie zauważyłem, żeby w Naszym Dzienniku, w Najwyższym Czasie i
      innych "prawomyślnych" pismach dziennikarze wystawiali swoje teksty pod taki
      obstrzał krytyki. Pewnie się chełpicie tym, jak to im dokładacie. Tyle tylko,
      że GW nadal sprzedaje się bardzo dobrze. Po ilościach pomyj na tym forum
      zastanawiacie się, pewnie jak to jest? Otóż czytelnicy GW nie mają czasu na
      głupie dyskusje z takimi ludźmi jak np. krzys1231, który kiedy zaczyna mu
      brakować argumentów pisze "Pie..się ubeku" :) Ci ludzie są zajęci pracą, są
      w miarę zadowoleni z życia lub próbują je zmienić. Wam pozostała tylko
      frustracja...
      • juras_z_berlina Re: Szacunek 04.02.05, 08:53
        rapatap napisał:

        > Miło jest pluć na GW na jej własnym forum. Oskarżacie dziennikarzy o wszystko
        > najgorsze, ale nikt nie zauważył, że tylko tu możecie lać żółć i pomyje
        > bezkarnie. Jakoś nie zauważyłem, żeby w Naszym Dzienniku, w Najwyższym Czasie
        i
        >
        > innych "prawomyślnych" pismach dziennikarze wystawiali swoje teksty pod taki
        > obstrzał krytyki. Pewnie się chełpicie tym, jak to im dokładacie. Tyle tylko,
        > że GW nadal sprzedaje się bardzo dobrze. Po ilościach pomyj na tym forum
        > zastanawiacie się, pewnie jak to jest? Otóż czytelnicy GW nie mają czasu na
        > głupie dyskusje z takimi ludźmi jak np. krzys1231, który kiedy zaczyna mu
        > brakować argumentów pisze "Pie..się ubeku" :) Ci ludzie są zajęci pracą, są
        > w miarę zadowoleni z życia lub próbują je zmienić. Wam pozostała tylko
        > frustracja...

        Bardzo dobra ocena! Podpisuje sie pod nia obiema rekami!
        Takze i mnie nie podoba sie wszystko co publikuje Gazeta, ale za sam fakt, iz
        moge moja krytyke otwarcie wyrazic, nalezy sie dziennikowi szacunek. Mysle, ze
        forum GW jest nawet jakims ewenementem na skale calego kraju, a moze i nawet
        Europy. Owszem, opiniowac artykuly mozna i w innych pismach, ale tylko forum GW
        jest tak liczne, tak roznorodne i demokratyczne.

        Pozdrowienia

        Juras
      • m635 Raz szacunek a raz brak szacunku 04.02.05, 11:27
        O co Ci człowieku chodzi?
        GW udostępnia forum czytelnikom a nie zwolennikom Gazety. Jeśli jest powód
        napluć na niektóre haniebne działania GW to pluje, jeśli za co chwalić to
        chwalę.
        A że w ogóle udostępniają forum? Widać mają w tym biznes. Wprowadzili wymóg
        logowania się, widać potrzebna jest im taka baza danych. To jest komercyjne
        przedsięwzięcie a nie Armia Zbawienia. Zobacz co masz powyżej - reklamę Nokii.
        Im więcej odsłon strony, im więcej komentarzy i im więcej zalogowanych stałych
        bywalców tym większą kasę dostają Rapaczynski, Niemczycki, Maleszka i inni
        udziałowcy. I o to chodzi. I bardzo dobrze, mamy kapitalizm. Nie opowiadajcie
        tylko głodnych kawałków o łaskawości GW dającej nam maluczkim darmowe forum.
        • rapatap Re: Raz szacunek a raz brak szacunku 04.02.05, 13:43
          > GW udostępnia forum czytelnikom a nie zwolennikom Gazety.
          no właśnie! Problem w tym, że wiekszość chyba w ogóle nie czyta komentowanych
          artykułów. Wystarczy im tylko łatka "GW" i już wiedzą, że trzeba pluć. Pieski
          Pawłowa.
          > Wprowadzili wymóg
          > logowania się, widać potrzebna jest im taka baza danych.
          Prawie każde forum ma taki wymóg. Ogranicza to bluzgi i spam w dyskusjach. Mam
          również nadzieję, że wymóg rejestracji zniechęci ludzi, których jedynym
          argumentem jest np. "Pie... się ubeku".
          > Zobacz co masz powyżej - reklamę Nokii.
          > Im więcej odsłon strony, im więcej komentarzy i im więcej zalogowanych
          stałych
          > bywalców tym większą kasę dostają Rapaczynski, Niemczycki, Maleszka i inni
          > udziałowcy.
          No to sprawa prosta. Większość dyskutantów nienawidzi tych ludzi. Dlaczego więc
          dają im zarobić :)
          > Nie opowiadajcie
          > tylko głodnych kawałków o łaskawości GW dającej nam maluczkim darmowe forum.
          A kto pisał o łaskawości? Proponuję, żeby inne gazety też wykorzystały szansę i
          zarabiały na forach. Może rozładuje to gorącą atmosferę :)
    • frygija Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 04.02.05, 01:05
      No i wkoncu po kilku dniach poczulam ulge czytajac ten artykul w Gazecie... Od
      killku dni patrzylam na to co pisali z odraza. Oczywiscie nic juz nie zmieni
      tego ze GW sie skompromitowala ale to pozytywny sygnal ze troche probuja
      lagodzic stanowisko.
      • rapatap Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 04.02.05, 13:47
        Czym się skompromitowali? Większość krytykujących zarzuca GW tytuł "Ubecka
        lista...". Tyle że w drugim zdaniu napisane było, jakie kategorie ludzi mogą
        być na liście Wildsteina. Ci sami kryrtycy mówią jednym tchem, że naród jest
        mądry i potrafi ocenić listę. Więc jak to jest? W prostym artykule nie potrafią
        odczytać kluczowego zdania i jednoczesnie unikną fałszywego oskarżania?
        Ubecka lista jest dopuszczalnym skrótem myślowym. To w końcu SB ją stworzyła a
        IPN tylko uprządkował.
        • niezapowiedziany Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 04.02.05, 20:52
          a zaraz po tym Wronski uzywa sformulowania lista agentow. Dudek mu odpowiada,
          to nie jest zadna lista agentow. W drugim pytaniu Wronski, "no ale czy ta lista
          agentow...." (i pytanie juz nie o liste tylko o cos tam innego, czyli jakby
          nazwa juz uznana za prawdziwa). to byla prawdziwa manipulacja. poza tym jeszcze
          przez 5 dni saczyli jadem o liscie agentow, ubckiej liscie pod strzehcami, albo
          uzywajac takich okreslen wprost albo budujac taki kontekst (mimo ze IPN od
          soboty apeluje, zeby tego wykazu tak nie nazywac. wiecej: mowiac, ze to wlasnie
          ci, ktorzy nadaja mu taka etykiete (w jednym wywiadzie mowi wprost ze to Gazeta
          Wyborcza) wyrzadzaja ludziom krzywde. i o to wszyscy maja pretensje. a takze o
          to, ze tym co sama zrobila probuje obarczac Wildsteina.
          • rapatap Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 04.02.05, 22:26
            według mnie stawiasz sprawę na głowie. Wildstein rozpowszechniał tę listę
            właśnie z zamiarem zrobienia wielkiego show. Sam przyznał, że udało mu się
            rozruszać IPN. Chciał, żeby lustracją zaczęło żyć całe społeczeństwo, bo
            przecież dziennikarze wiedzieli, że mają uproszczony dostęp. Nawet jeśli
            Wildstein uważałby, że za mało się tym interesują, mógł napisać list otwarty do
            dziennikarzy, że IPN ma taki katalog i dziennikarze mogą z niego korzystać.
            Dobrze wiedział, że lista dana dziennikarzom, wcześniej czy poźniej pojawi się
            na "mieście".
            Zgadzam się, że tytuł "Ubecka lista..." był niefortunny, ale on tylko obrazuje
            fakt społeczny, że lista zaczyna żyć własnym życiem. W Warszawie już tydzień
            przed publikacją GW mówiło się o liście agentów na CD-Romie. Nikt chyba nie
            uwierzy, że GW, tyle lat walcząc z lustracją, nagle daje wiarę liście
            Wildsteina i uważa ją za wykaz agentów. Można przypuszczać, że gdyby pojawiła
            się jakaś lista agentów, GW by ją podważała i broniła ludzi, którzy się na niej
            znaleźli. Oskarżanie GW to sprytny wybieg, który ma zasłonić prawdziwego
            winowajcę zamieszania.
            Według mnie Wildstein strzelił sobie samobója! Skoro chce przywrócić pamięć, to
            dlaczego nie rozdziera szat nad obcinaniem funduszy IPN. Dla zrozumienia PRL
            więcej robią książki wydawane przez IPN i wystawy, niż lustracja w
            wydaniu "bohaterskiego" redaktora. W wywwiadzie o którym wspominasz Dudek
            mówi: "Jeśli ktoś, kto rozpowszechnia te dane, się ujawni, to się tylko
            ośmieszy". I tak się stało...
    • miko73 Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 04.02.05, 02:30
      Nie rozumiem dlaczego ludzie (oprocz poszkodowanych rzecz jasna) tak sie ta
      lista emocjonuja:

      1. To sa tylko nazwiska, bez daty urodzenia - wiec jaka to ma wartosc
      informacyjna?

      2. To co bylo wazne juz zostalo z bazy danych dawno usuniete - w latach
      1989/1990 w ramach niszczenia archiwow SB, kto wie czy baza danych nie zostala
      tez wtedy zmanipulowana

      3. Ludzie sie "pluja" na TW, a jakos nikogo nie denerwuja sami SBecy,
      kolaboranci bez ktorych komunizm nie moglby istniec.

      4. Jesli nie ściga sie SBeków za przynależność do SB, zapewne dlatego, że
      działali zgodnie z ówczesnym prawem, to dlaczego próbuje sie ujawniac
      informacje o ich współpracownikach. Jeśli nie można im wytoczyć sprawy karnej
      to jest to tylko ich prywatna sprawa, czy współpracowali, czy też nie. Zresztą
      tożsamość osób oskarżonych o przestępstwo jest chroniona w Polsce - dlaczego
      więc ktoś próbuje karać infamią osoby, które nawet o nic oskarżone nie zostały?

      5. Po co w ogóle ruszać tego trupa - pożytek z tego mają tylko takie cwaniaczki
      jak Giertych - osoby, które pierwsze rzuciłyby się do współpracy, gdyby je o to
      poproszono - tak jak to szanowny Tatuś Romka uczynił.

      6. Jak bardzo sfrustrowaną miernotą musi być taki Wildstein jeśli podnieca go
      grzebanie w cudzych brudach i rzucanie oskarżeń na niewinne osoby. Żałosne.
      • rych111 Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 04.02.05, 09:53
        > 1. To sa tylko nazwiska, bez daty urodzenia - wiec jaka to ma wartosc
        > informacyjna?

        Spytaj sie tych ludzi zglaszajacych sie do IPN'u. Zdaje sie ze spora wartosc.

        > 2. To co bylo wazne juz zostalo z bazy danych dawno usuniete - w latach
        > 1989/1990 w ramach niszczenia archiwow SB, kto wie czy baza danych nie zostala
        > tez wtedy zmanipulowana

        To jest teza konsekwentnie lansowana przez Wybiorcza. Przyklad - recenzja
        ostatniej ksiazki w Kanonie - Conradowskiego Tajnego Agenta. Najwazniejsze
        zdanie w tej ksiazce w/g recenzenta ? [Jedyne zdanie dotyczące tej marnej
        postaci warte zapamiętania: "Szpieg fabrykuje swoje informacje, to rzecz
        powszechnie wiadoma".]
        To nic ze historycy z IPN'u mowia ze to nieprawda. Recenzenci z Wyborczej wiedza
        lepiej jak dziala Tajna Policja.

        > 3. Ludzie sie "pluja" na TW, a jakos nikogo nie denerwuja sami SBecy,
        > kolaboranci bez ktorych komunizm nie moglby istniec.

        Prosze o dowody na poparcie tej tezy.

        > 5. Po co w ogóle ruszać tego trupa - pożytek z tego mają tylko takie cwaniaczki

        Czyli Ty rowniez uwazasz ze jezeli Ciebie historia Twojego kraju nie interesuje
        to JA nie mam prawa jej znac ? Ciekawe podejscie.

        > 6. Jak bardzo sfrustrowaną miernotą musi być taki Wildstein jeśli podnieca go
        > grzebanie w cudzych brudach i rzucanie oskarżeń na niewinne osoby. Żałosne.

        Moze jakies dowody na poparcie tej smialej tezy ?
        Jezeli 70% ludzi w Polsce chce znac swoja historie to wypadaloby powiedziec
        uczciwie DLACZEGO nie maja do tego prawa. Jezeli Pan Premier Mazowiecki uzala
        sie nad JEDNYM skrzxywdzonym w procesie lustracji - to dlaczego nie zada
        zamkniecia sadow. Wie Pan Panie Premierze ILE bylo pomylek sadowych w zeszlym
        roku ? A przeciez "jezeli jest choc jeden skrzywdzony ... ".
        Dlaczego w przypadku Jedwabnego mamy obowiazek poznac prawde a w przypadku
        NASZEJ WlASNEJ historii nie ? I jakim prawem Pan Marszalek Nalecz (i nie tylko
        on) nazywa mnie - i setki moich rodakow - idiotami ktorzy nie potrafia zrozumiec
        czym jest lista inwentarzowa IPN'u ?
        NIe potrzebuje elit zeby decydowaly ZA MNIE co jest dobre dla mnie - a co nie.
        SAM chce decydowac o swoim losie. Historia Polski jest rowniez MOJA historia.
        Nikt - rowniez Gazeta Wyborcza nie ma prawa zabraniac mi poznania jej - a
        niegodziwoscia i zwykla glupota jest mowienie mi ze to dla mojego wlasnego dobra.
    • rych111 Do redaktora naczelnego Gazety Wyborczej 04.02.05, 08:39
      Do Redaktora Naczelnego "Gazety Wyborczej"

      W pańskiej "Gazecie" z 29 grudnia 2004 r. opublikowane zostały fragmenty wywiadu
      gen. Gromosława Czempińskiego udzielonego Radiu Zet pod ogólnym tytułem "Czy SB
      fałszowała teczki". Jako przykład fałszowania gen. Czempiński, nie wiem na
      jakiej podstawie, podaje teczki rzekomo dotyczące mojej osoby.

      Pragnę stwierdzić, że w procesie lustracyjnym prowadzonym na mój wniosek jako
      osoby pomówionej żadna ze stron nie podnosiła zarzutu, że teczki są sfałszowane.
      Wyrok oczyszczający mnie z pomówienia opiera się wyłącznie na ocenie treści
      materiałów SB mnie dotyczących. Większość notatek funkcjonariuszy SB dotyczy
      informacji na mój temat uzyskanych od 11, jak ustalił sąd lustracyjny, agentów,
      nastawionych m.in. na obserwację mojej osoby. Co do informacji "uzyskanych" ode
      mnie, sam funkcjonariusz SB w swej notatce stwierdził, że "nie zawierają danych
      kompromitujących interesujące nas osoby". W materiałach SB rzeczywiście znajduje
      się potwierdzenie założenia w moim mieszkaniu podsłuchu domowego ("słuchano
      jednak ściany"), jednak brak jakichkolwiek materiałów z tego źródła. Zapewne
      dlatego, że - jak podałem już w książce "Pół wieku polityki. Rozmowa" (Warszawa
      1997) - w razie potrzeby uprzedzałem swych gości, że anonimowo ostrzeżono mnie o
      podsłuchu domowym (w istocie uprzedził mnie mimo ryzyka prezes Powszechnej
      Spółdzielni Budowlano-Mieszkaniowej p. Edward Lipski). Na przykład z nocującymi
      u mnie działaczami RMP Aleksandrem Hallem, Markiem Jurkiem i in. często, by
      swobodnie porozmawiać, wychodziliśmy na spacery po ulicy.

      W notatkach funkcjonariusza SB nie brak błędnego przedstawiania faktów,
      przypuszczeń wysuwanych z patrzenia na nie przez pryzmat założonej koncepcji
      itp., nie oznacza to jednak świadomego przeinaczania czy zmyślania faktów, tj.
      ich fałszowania. Dlatego w pełni zgadzam się z konkluzją wypowiedzi p. Grzegorza
      Majchrzaka, historyka IPN, zamieszczonej obok fragmentów wywiadu gen.
      Czempińskiego, że: "Bez tych dokumentów trudno będzie napisać prawdziwą historię
      PRL. Trzeba jednak podchodzić do nich spokojnie i z dystansem".

      Prosiłbym o opublikowanie tego listu, wymaga tego bowiem bezstronne szukanie
      odpowiedzi na tytułowe pytanie: "Czy SB fałszowała teczki".
      Wiesław Chrzanowski
      Do wiadomości: pan prof. dr hab. Leon Kieres, prezes IPN. "Gazeta Wyborcza"
      odmówiła opublikowania tego listu.
    • fafik_wielki Popieram 04.02.05, 08:41
      Popieram tekst pana Łętowskiego.
    • kubeks Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 04.02.05, 09:34
      Uważam że to co zrobił Wildstein ruszy Ipn do działania i wreszcie to co tajne
      bedzie mógł każdy zainteresowany sprawdzic a co do Gazeta to po sobocie jej nie
      kupuje.Jesteście nie wiarygodni.
    • toja3003 to była rewolucja! co to za zamykanie teczek tylko 04.02.05, 09:47
      dla wybranych! otworzyć, bo jak nie to i tak
      wszytsko się znajdzie na internecie.
    • windal GW zamknęła usta Chrzanowskiemu! 04.02.05, 10:41
      „Rzeczpospolita” 4.02.05.
      Wiesław Chrzanowski „Do Redaktora Naczelnego "Gazety Wyborczej"”. ( "Gazeta
      Wyborcza" odmówiła opublikowania tego listu).
      W pańskiej "Gazecie" z 29 grudnia 2004 r. opublikowane zostały fragmenty
      wywiadu gen. Gromosława Czempińskiego udzielonego Radiu Zet pod ogólnym
      tytułem "Czy SB fałszowała teczki". Jako przykład fałszowania gen. Czempiński,
      nie wiem na jakiej podstawie, podaje teczki rzekomo dotyczące mojej osoby.
      Pragnę stwierdzić, że w procesie lustracyjnym prowadzonym na mój wniosek jako
      osoby pomówionej żadna ze stron nie podnosiła zarzutu, że teczki są
      sfałszowane. Wyrok oczyszczający mnie z pomówienia opiera się wyłącznie na
      ocenie treści materiałów SB mnie dotyczących. Większość notatek funkcjonariuszy
      SB dotyczy informacji na mój temat uzyskanych od 11, jak ustalił sąd
      lustracyjny, agentów, nastawionych m.in. na obserwację mojej osoby. Co do
      informacji "uzyskanych" ode mnie, sam funkcjonariusz SB w swej notatce
      stwierdził, że "nie zawierają danych kompromitujących interesujące nas osoby".
      W materiałach SB rzeczywiście znajduje się potwierdzenie założenia w moim
      mieszkaniu podsłuchu domowego ("słuchano jednak ściany"), jednak brak
      jakichkolwiek materiałów z tego źródła. Zapewne dlatego, że - jak podałem już w
      książce "Pół wieku polityki. Rozmowa" (Warszawa 1997) - w razie potrzeby
      uprzedzałem swych gości, że anonimowo ostrzeżono mnie o podsłuchu domowym (w
      istocie uprzedził mnie mimo ryzyka prezes Powszechnej Spółdzielni Budowlano-
      Mieszkaniowej p. Edward Lipski). Na przykład z nocującymi u mnie działaczami
      RMP Aleksandrem Hallem, Markiem Jurkiem i in. często, by swobodnie porozmawiać,
      wychodziliśmy na spacery po ulicy.
      W notatkach funkcjonariusza SB nie brak błędnego przedstawiania faktów,
      przypuszczeń wysuwanych z patrzenia na nie przez pryzmat założonej koncepcji
      itp., nie oznacza to jednak świadomego przeinaczania czy zmyślania faktów, tj.
      ich fałszowania. Dlatego w pełni zgadzam się z konkluzją wypowiedzi p.
      Grzegorza Majchrzaka, historyka IPN, zamieszczonej obok fragmentów wywiadu gen.
      Czempińskiego, że: "Bez tych dokumentów trudno będzie napisać prawdziwą
      historię PRL. Trzeba jednak podchodzić do nich spokojnie i z dystansem".
      Prosiłbym o opublikowanie tego listu, wymaga tego bowiem bezstronne szukanie
      odpowiedzi na tytułowe pytanie: "Czy SB fałszowała teczki".
      Wiesław Chrzanowski
      Do wiadomości: pan prof. dr hab. Leon Kieres, prezes IPN. "Gazeta Wyborcza"
      odmówiła opublikowania tego listu.

      „Rzeczpospolita” 4.02.05.
      Weryfikacja autorytetów (TOMASZ WRÓBLEWSKI-Autor jest redaktorem naczelnym
      tygodnika "Newsweek Polska").
      Rozumienie lustracji w wydaniu środowisk politycznych "Gazety Wyborczej"
      chwilami przypomina dowcip Woody'ego Allena na temat czytania "Wojny i pokoju"
      przez kogoś, kto właśnie przeszedł kurs szybkiego czytania - to wszystko
      dotyczy Rosji. W tym wypadku wszystko to oszołomstwo.
      To atmosfera niesprzyjająca debacie publicznej. Trudno zachować spokój,
      spójność argumentów i chronić ją przed zwykłą pyskówką. Przesilenie i awantura
      wokół listy Wildsteina znacząco przesuwa tu jednak środek ciężkości i zmusza do
      dyskusji na nowych zasadach. Na pewno personifikuje problem i przemawia do
      wyobraźni jaskrawymi zestawieniami wyrzuconego z pracy Bronisława Wildsteina i
      wciąż zatrudnionego w "Gazecie Wyborczej" byłego konfidenta SB Lecha Maleszki.
      Ale też histeryczny ton przeciwników lustracji, niczym nieuzasadnione groźby,
      wyszukiwanie potencjalnych ofiar Wildsteina, które zaraz okazują się jego
      zwolennikami (prof. Staniszkis), wszystko to każe wielu osobom nie tylko
      zweryfikować, ale przede wszystkim skrystalizować swoje myślenie o lustracji.
      Dlatego im głośniej i częściej premier Marek Belka powtarza dziś, że lista to
      kompromitacja i koniec idei lustracji, tym głośniej mi coś podpowiada, że to
      tak naprawdę dopiero jej początek. Im więcej autorytetów marszczy brwi i z
      głębi swoich doświadczeń wnosi, że Bronek zakończył swoją dziennikarską
      karierę, tym bardziej czuję, iż na stare lata dopiero rozkwita.
      W miarę jak przybywa zatroskanych publicystów powtarzających, że teraz
      lustracja będzie dzikim rozszarpywaniem teczek, tym bardziej jestem przekonany,
      iż dopiero teraz będziemy mówić o w pełni świadomym, cywilizowanym i szybkim
      oczyszczaniu historii. Innego wyjścia nie ma. I to nie dlatego, że trzeba się
      śpieszyć, bo ktoś zawiesił w Internecie katalog nazwisk IPN. Głównie dlatego,
      że ponad 70 procent Polaków chciałoby jak najszybciej poznać prawdę. Nieważne,
      jak bolesną. Mniej przeszkadza im szopka z Internetem, a bardziej kurczowe
      chowanie teczek i utrudnianie procesu lustracji.
      Nie wchodząc w drugorzędne z perspektywy kilku dni kwestie, kto tu był naprawdę
      barbarzyńcą, kto manipulatorem, komu myli się dziennikarstwo z uprawianiem
      polityki. Wystarczy powiedzieć, że presja społeczna jest i rośnie. I nie
      reaguje na argumenty o możliwej niewinności wygłaszane przez nieliczne
      autorytety. Przeciwnie, weryfikacja autorytetów jest wręcz kluczem do przemiany
      świadomościowej Polaków. Im więcej mamy przykładów kurczowej obrony znanych
      postaci z życia publicznego wbrew głoszonym na co dzień zasadom, tym szybciej
      opinia publiczna traci zaufanie. Przypominają się tyrady ludzi kultury w
      obronie oskarżanego miliardera czy arcybiskupa Paetza. Mocny głos "Gazety" w
      obronie autorytetu znanego seksuologa pedofila. I wreszcie niesławna sprawa
      Maleszki.
      Nurt wielkiej weryfikacji nie oszczędza mediów. Jednych pogrąża, innych wynosi.
      Na tym tle "Rzeczpospolita" wypada doskonale. Dziennik przeżywa dziś - jak
      sądzę - swoje apogeum. Po części to wynik spadającego zaufania do konkurencji,
      ale przede wszystkim bezkompromisowości jej dziennikarzy.
      "Rzeczpospolita" zasłużyła sobie na miano nowego autorytetu, ważnego punktu
      odniesienia w tej rozbabranej rzeczywistości. To wynik ogromnej i bardzo
      konsekwentnej pracy całej redakcji. Zasługa licznych rozwikłanych śledztw,
      publicystyki i zwykłych codziennych materiałów informacyjnych wznoszących się
      ponad osobiste uprzedzenia, poglądy polityczne czy naciski zewnętrzne. Temu
      zaufaniu w dużej mierze Bronisław Wildstein zawdzięcza ogromne wsparcie
      społeczne i środowiskowe dla swojej kampanii na rzecz przyspieszenia lustracji.
      Odważna, ale i rozsądna gazeta, nieferująca pochopnie wyroków przez najbliższe
      miesiące będzie nam szczególnie potrzebna. Autorytet, który pomoże szybko
      przejść przez lustrację zgodnie z głosem większości Polaków i na przekór tym,
      którzy w imię nie do końca jasnych interesów od lat próbują ją blokować. I
      pewnie gdyby mogli, przeciągaliby jeszcze następnych kilkanaście lat.
      TOMASZ WRÓBLEWSKI
      Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika "Newsweek Polska".

      RMF FM, Czwartek, 3 lutego 2005.
      Lista Kiszczaka, czyli dziura w polskiej historii
      Agenci i funkcjonariusze SB działający po 1983 r. znaleźli się pod specjalną i
      wieczystą ochroną. U schyłku PRL-u powstała tzw. ustawa Kiszczaka, utajniająca
      służbę bezpieczeństwa i jej informatorów.
      Nieprecyzyjne zapisy ustawy o ochronie informacji niejawnych nakazują
      Instytutowi Pamięci Narodowej stosować zapisy "ustawy Kiszczaka". Dlatego też
      do utajnionych dokumentów ma dostęp niewielka grupa historyków, ale nawet oni
      nie mają prawa wykorzystać tego, co znajdą.

      Nie mogą o tym powiedzieć, napisać, powołać się jako przypis na dokumenty,
      które są tajnie. Jest to absolutnie absurdalna schizofreniczna sytuacja - mówi
      Andrzej Grajewski z Kolegium IPN.
      Nie ma wątpliwości konieczne są zmiany w ustawie – podkreśla Grajewski.
      Podobnego zdania jest Antonii Dudek. W tej chwili ta cezura chroni agentów
      bezpieki zwerbowanych po lipcu 1983.
      A agenci ostatnich lat PRL-u to ludzie wciąż obecni w życiu publicznym – uważa
      prof. Jadwiga Staniszkis. Tam jest ten układ przygotowywany do rządzenia czy do
      kontro
      • rapatap Re: GW zamknęła usta Chrzanowskiemu! 04.02.05, 13:56
        Szkoda, że nie opublikowałeś też krytycznych tekstów wobec Wildstaina z
        wczorajszej (Bogumił Luft) i dzisiejszej (Andrzej Skworz) Rzeczpospolitej. Ten
        ostatni (red. nacz. Press) pisze m.in. "Czyn Bronisława Wildsteina stał się
        jego aktem strzelistym niewiary w dziennikarstwo. Zamiast upominać się na
        łamach swojej gazety o przyspieszenie lustracji, zamiast pisać reportaże o
        osobach pokrzywdzonych przez bezpiekę, a ostrzem felietonów godzić w
        przeciwników lustracji, sam zajął się jej przeprowadzaniem. I to jest
        najbardziej ważki argument przeciw niemu jako dziennikarzowi. Abdykował ze swej
        społecznej roli. Gdy od opisu przeszedł do czynu, sam stał się newsem. Wszedł
        na pole publiczne, ale w cudzej roli. Zżymanie się przez niego, że Grzegorz
        Gauden podważył jego wiarygodność dziennikarską, jest śmieszne. Uczynił to
        sam".
    • semafor.semafor Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 04.02.05, 12:45
      Hańba? Gazeta ma bardzo dwuznaczną linię w kwestii lustracji, ale zarazem
      publikuje takie teksty jak ten. Szacunek, nie hańba.
      • dr_pool ładnie konfabulujesz 04.02.05, 12:56
        dużo w tobie dobrej woli;-)

        szacunek piszesz
        za co? - się pytam;

        rzucali gównem bez opamiętania, to się pobrudzili;
        a teraz się chcą umyć - za to im się szacunek należy?

        i jeszcze robią to cudzymi rękami;

        Pool
        • niezapowiedziany Re: ładnie konfabulujesz 04.02.05, 21:08
          zgadzam sie. umieszczenie tego tekstu hanba bym nie okreslil, bo to nie hanba,
          ale tez nie powod do szacunku. ten bedzie im trudno odzyskac. tym bardziej, ze
          ani nie przeprosili, ani nie przyznali sie, ani nie zmienili stanowiska, a
          tylko udostepnili lamy odmiennemu glosowi (jednemu! i tylko goscininie).
          spokojnie. chca sie umyc cuzymi rekoma. ale jak sie umyja i beda dbac o
          czystosc to kto wie, moze odbuduja zaufanie.
    • magusia Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 04.02.05, 13:27
      Wyborcza stronnicza? Odkąd pamiętam w kwestiach antagonizujących różne
      srodowiska zamieszcza teskty obu stron. I nie jest to udawana polemika typu
      waszyngtońskie orły i gołębie - zgodne co do wojny, różniące się tylko co do
      kwestii kiedy i jakimi srodkami. Warunkiem jest argumentacja, niekoniecznie
      logiczna ale argumentacja a nie plucie. Z niniejszyzm artykułem się nie zgadzam,
      z podanych argumentów wysnuwam inne wnioski, ale szanuję to, co mówi Łętowski,
      bo to polemika, a nie atak.
      Co do wniosków? - przestańmy atakować. gruba kreska miała jakies uzasadnienie -
      zaczynamy od nowa z czystym kontem, bez obywateli drugiej kategorii. TO, ze
      umoczeni nie mają honoru i rwą się do koryta to źle. Ale poświęcac całą energię
      na ich ściganie, udowadnianie, ześmy jedyni sprawiedliwy, ostatni Brudny Harry?
      DO licha, demokracja jest! Ten ustój ma do siebie to, ze wymaga ciagłej uwagi
      każdeog obywatela. Uważasz, ze X umoczył? NIe głosuj. Nie masz na kogo?
      Demokracja to przede wszystkim organizacje obywatelskie - działaj na swoim
      podwórku, popieraj człowieka, o którym wiesz, ze nie umoczył. Czemu od lat ci
      sami u żłobu? Bo narzekamy, ale nie robimy nic, żeby spośród siebie wyłonić nową
      reprezentację! Nie polemizujemy, tylko sie opluwamy. A to bezproduktywne.
      • rych111 Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 04.02.05, 13:49
        > Wyborcza stronnicza? Odkąd pamiętam w kwestiach antagonizujących różne
        > srodowiska zamieszcza teskty obu stron. I nie jest to udawana polemika typu
        > waszyngtońskie orły i gołębie - zgodne co do wojny, różniące się tylko co do
        > kwestii kiedy i jakimi srodkami.

        Nieprawda. Przyklad - Jedwabne. Rzeczpospolita publikowala wszystkie strony -
        Wyborcza nie. Przyklad - Lustracja. Pan Wronski twierdzil ze GW publikuje glosy
        wszystkich stron. Jako argument podawal artykul z poniedzialkowej Wyborczej, w
        ktorym podano argumenty przeciwnikow a nastepnie zostaly one (wedlug niego)
        zbite. Problem w tym ze
        1. argumenty "za lustracja" zostaly przedstawione czlowieka bedacego jej
        przeciwnikiem (czy byly rzetelnym przedstawieniem stanowiska ? prosze samemu
        sprawdzic. Moim zdaniem absolutnie nie)
        2. przeciw lustracji swiadczyly argumenty typu "X bedzie wiszal szczura na
        klamce Y". Bez komentarza.
        Wyborcza jest strona. NIe jest obiektywna gazeta starajaca sie przedstawic rozne
        punkty widzenia. Naprawde uwazasz ze jezeli Wyborcza wydrukuje 1000 felietonow
        typu "Barbarzynstewo Wildsteina" i jeden jak ten ktory komentujemy to oznacza ze
        GW jest bezstronna ? PRL tez mial "wentyle bezpieczenstwa". Czy to znaczy ze
        panowala tam wolnosc slowa ?

        > Co do wniosków? - przestańmy atakować. gruba kreska miała jakies uzasadnienie -
        > zaczynamy od nowa z czystym kontem, bez obywateli drugiej kategorii. TO, ze
        > umoczeni nie mają honoru i rwą się do koryta to źle. Ale poświęcac całą energię
        > na ich ściganie, udowadnianie, ześmy jedyni sprawiedliwy, ostatni Brudny Harry?
        > DO licha, demokracja jest! Ten ustój ma do siebie to, ze wymaga ciagłej uwagi
        > każdeog obywatela.

        Kiedy nie o to chodzi. Chodzi o pamiec. O przeszlosc. O zrozumienie. O historie.
        Dlaczego nie mamy prawa jej poznac ? Chce wiedziec o ciemnych sprawach sanacji,
        AK, chce wiedziec o Jedwabnym, i chce wiedziec o tym kto byl swinia. Mam prawo.
        • magusia wynurzenia idealistki 04.02.05, 14:35
          masz rację w obu przypadkach, ale
          1. co do bezstronności gazety - może nie sledzę dostatecznie uwaznie całej prasy
          i nie porównuję gazet. To tylko moje wrażenie. Z całą pewnością jednak GW nie
          jest tak wybiórcza (wbre nadanej jej nazwie:)) co trybuna czy nasz dziennik -
          tytuły skrajne. Chcę wierzyć, ze ich publikacje nie wynikają z jakiejś z góry
          przyjętej linii, a wpadki - takie jest z lista ubeków - to dowód głupoty. Takie
          rzeczy znacznie częściej wynikają z głupoty a nie celowego działania. A w pełni
          obiektywna gazeta nie istnieje, bo tworzą ja ludzie tacy jak my - starajacy się
          połapac w gmatwaninie. jedno jest pewne - powinnismy dywersyfikować źródła
          informacji i opinii i starać sie wyrobiać własne poglądy, nigdy nie obstając
          przy czyms murem (poza 2+2 i wolnością)
          2. wiedza - tak, absolutnie się z Tobą zgadzam. Ta wiedza nam sie należy. Ale to
          przecież nierealistyczne. Idealnie byłoby udostępnić archiwum IPN w internecie w
          postaci jakichś niekopiowalnych i nieedytowalnych plików, co podobno jest
          technicznie niewykonalne. Wolę zostawić je zatem historykom, nie harcownikom.
          MOze powoli, ale sprawiedliwie i bez niczyjej krzywdy. Wydaje mi sie, ze idea
          IPN jest fair - jesteś pokrzywdzony, dostajesz wszystkie materiały jakie są.
          MOim zdaniem, nigdy nie wiemy, co się dzieje na górze, wczoraj i dziś rano,
          możemy tylko wpływac na dziś po południu i jutro. MOze to naiwne, ale jedyne co
          można zrobić. Lustracja to jak rewolucja - a ta pociaga za sobą dużo ofiar a w
          efekcie zmienia się góra i opakowanie, reszta bez zmian. Przecież lustracja i
          dekomunizacja niczego nie zmieni - to nie deus ex machina. Dam Ci przykład - w
          moim miasteczku był sobie kierownik internatu szkolnego. Młodzież na pogadanki
          ustrojowe ganiał. DO KC kurcgalopkiem ganiał. Po zmianie utsroju latał tyle, że
          w drugą stronę - do KOścioła. Zapisywał, kto na mszę nie chodzi w niedzielę.
          Facetowi się mówiło grzecznie dzień dobry, bo nikomu krzywdy zrobić nie zdołał
          Ale w towarzystwie nie istniał - grzeczny ale stanowczy ostracyzm. Wątpię, czy
          był TW. Szuja i tyle. NIkt go nie pouczał, nikt go nie chciał udupić. PO co - w
          demokracji masz prawo być szują i masz prawo - i możliwość! - z szują nie
          przestawać. To jego problem, ze honoru nie miał. Proboszcz wiedział, to
          chorogiewka, ale na herbatkach przyjmował. Jako młoda idelistka chciałam jakoś
          tę gnidę zgnoić - normalne, widzisz robaka w swoim domu to depczesz. I szanowny
          rodzic mi wytłumaczył - szuja, ale tyś nie dyktator, zeby deptać. Dzień dobry,
          do widzenia. I zajmij się swoim życiem, nie cudzym.
          Więc nie frustruj się, tylko odpowiedz sobie, co robisz, zeby swiat - w
          mikroskali, bo od tego się zaczyna - był lepszy. Nie pozwól, zeby Twój honor i
          poczucie uczciwości dało się porwać takiemu fanatykowi jak Wildstein i kogoś
          skrzywdziło.
          Mag
          • adax4 zmiana tytułu 04.02.05, 14:55
            Jak wytłumaczyć fakt że w papierowym wydaniu GW tytuł artykułu brzmi "Wildstein
            stworzył wzór" natomiast w wydaniu internetowym tytuł artykułu
            brzmi "Posprzatajmy po buncie"? Ciekawe też czy zmiana tytułu , wg mnie
            wypaczająca wg mnie jego wymowę, uzyskała akceptację autora?
            Kolejne pytanie , gdzie na stronie internetowej znajduje się artykuł Teresy
            Boguckiej ' Prawo do wiedzy, prawo do linczu" , gdzie znajduje się
            bezprecedensowy atak na wolnośc wypowiedzi w internecie, gdzie nazwani
            jesteśmy ' hołota gardłującą w internecie?
            • magusia Re: zmiana tytułu 04.02.05, 15:46
              przestałam kupować GW, bo językowo i merytorycznie spadła - nie wiem, czy nie ma
              to związku z nieobecnością Michnika, p. Łuczywo o polszczyźnie ma mętne pojęcie,
              publicystyka kulturalna to też nie jej działka - Michnik lubi jakiś ideowe
              filipiki, ona to kobieta stojąca twardo na ziemi (polecam wywiad Najsztuba w
              dodatku przekrojowym z naczelnymi najwazniejszych tytułow - ta kobieta albo jest
              pijana albo głupia, bo przeczy samej sobie). tak czy inaczej nie porównuję
              wydania papierowego i internetowego.
              Boguckiej tekst jest (ale w newsletterze nie dali)
              serwisy.gazeta.pl/kraj/1,62267,2528980.html - owszem, większość nas
              gardłuje - mnie tez to wnerwiło i sama napisałam parę postów. Ale "nazwiska"
              prasowe też gardłują. A hołotą nikt nie ma prawa nikogo nazywać. Może jej chodzi
              o to, że podpisujemy się nickami. A może bidula uważa internet za medium
              motłochu. A może emocje ją poniosły, co widac w reszcie tekstu -ie artykuły
              prasowego, ale filipiki. I troszku z rozpędu zjechała wszystkich forumowiczów, a
              wulgarnych pieniaczy jest tylko 90%. Piszę jakiś proteścik, teraz wszystkie
              dziadki będa myślały, ze internet to panie tego zepsucie i porno!
              Mag
              Mag
        • pawel_451 ad. Jedwabne 05.02.05, 09:14
          "Przyklad - Jedwabne. Rzeczpospolita publikowala wszystkie strony -
          Wyborcza nie."
          To mi sie podoba :) Ale nie zauwazylem w Rzepie ostrego dementi SS. Wiec chyba
          jednak nie wszystkie?
    • khmara Bardzo dobry tekst. Gratulacje!!! 04.02.05, 14:19
      Mam nadzieję, że znajdzie się w papierowym wydaniu GW.
    • darjot3 HISTORIA TRZECH KRAKOWSKICH STUDENTOW 04.02.05, 16:29
      [za rmf-em]
      W lustracyjnym szumie warto przypomnieć historię trzech krakowskich studentów,
      którzy w połowie lat 70. tworzyli Studencki Komitet Solidarności. Stanisław
      Pyjas, Lesław Maleszka i Bronisław Wildstein. Pierwszego zabiła bezpieka. Drugi
      okazał się donosicielem. Trzeci znalazł się w centrum lustracyjnego zamieszania.

      To ważne fragmenty historii zwolnionego wczoraj dziennikarza „Rzeczpospolitej”.
      Rozżalony Wildstein mówi o zabawnym paradoksie: W „Gazecie Wyborczej” pracuje
      człowiek, który był agentem, długie lata donosił na przyjaciół. I on pracuje,
      ja jestem zwolniony. To właśnie Maleszka, pseudonim Ketman, czołowe
      pióro „Gazety Wyborczej”, przez lata najbliższy przyjaciel Wildsteina.

      Gdy SB zamordowała Pyjasa, Maleszka już wówczas za pieniądze donosił służbom. I
      to działanie Wildsteina zmusiło Maleszkę, by na łamach „Gazety” napisał „byłem
      Ketmanem”.

      Dlaczego Maleszka nie został wtedy wyrzucony z pracy? Piotr Stasiński,
      wiceszef „Gazety” twierdzi, że ważniejszy był zakaz publikacji i infamia: Ja
      powiem zwyczajnie, że myśmy nie znaleźli siły na to, żeby poza tym, że jego
      spotyka infamia, czyli coś najgorszego, co może spotkać człowieka występującego
      publicznie, żeby jeszcze odbierać mu środki egzystencji. Tego nie zrobiliśmy
      oczywiście. I to jest kwestia oceny. Niech każdy ocenia jak uważa.

      A ocenia Wildstein: Ciągle „Gazeta Wyborcza” decyduje co wolno, a czego nie
      wolno robić dziennikarzom i ciągle Michnik nam to dyktuje. Ja muszę przyznać,
      że mi się to średnio podoba, ale mam nadzieję, że to się zmieni.

      Odnajdywanie agentów we własnych życiorysach wśród przyjaciół na pewno boli,
      ale jak pokazuje przykład Małgorzaty Niezabitowskiej nie ma co liczyć na to, że
      byli agenci sami uderzą się w pierś.
    • 48matrix A ja jestem wdzięczny Panu Wildsteinowi 05.02.05, 08:49
      ponieważ na podstawie opublikowanej listy skojarzyłem pewnych ludzi, w których
      kręgu w pewnym okresie możego życia się znalazłem i związanymi z ich obecnością
      moimi osbistymi poważnymi kłopotami tu w Trójmieście. Nigdy nie miałem pewności
      co do powiązań agenturalnych tych ludzi. Po przeczytaniu ich nazwisk na liście
      pewność tę zyskałem! Oraz świadomość, że zarówno moje jak i moich znajomych
      spostrzeżenia wobec konfidentów były trafne.
      Bez dostępu do listy w Internecie nigdy bym nie miał takiej możliwości.
      Część z rozpoznanych i potwierdzonych przy pomocy opublikowanej listy
      konfidentów jeszcze żyje. Świadomość kim byli, pozwoli mnie w przyszłości
      unikać z nimi jakichkolwiek "przypadkowych" kontaktów.
      • pawel_451 zastanow sie... 05.02.05, 09:24
        ...unikasz kontaktow z bylymi, a wiec niegroznymi juz agentami, zreszta autorzy
        listy zastrzegli, ze umieszczenie tam jakiegokolwiek nazwiska nie przesadza
        o "winie". A skad pewnosc, ze nie utrzymujesz ich z obecnymi, a wiec realnie
        dla ciebie niebezpiecznymi? Jedyne wyjscie, to publikacja nazwisk nadal
        aktywnych agentow? Polska to kraj absurdow a Polacy to nacja inteligentna
        inaczej i latwo nimi manipulowac. Podejrzewam, ze pomysl publikacji listy nie
        zrodzil sie w glowie kolegi Bronka, ale inspiratorow nalezy szukac wsrod
        zdeklarowanych wrogow tego kraju, ktoremu tak latwo zaszkodzic jego wlasnymi
        rekami.
    • pawel_451 mysle ze jest sposob na ucywilizowanie Wildsteina 05.02.05, 09:11
      Mozliwe jest zapewne wytoczenie mu kilku procesow o znieslawienie z powodztwa
      cywilnego. Polska to podobno panstwo prawa i frustraci nie powinni czuc sie tu
      bezkarni.
    • kanarek2 Re: Posprzątajmy po buncie Wildsteina 05.02.05, 22:50
      Sensowne i wyważone (choć pewnie rola teczek w najbliższych wyborach nie będzie
      aż tak istotna). W odróżnieniu od tekstów Boguckiej i - ku pewnemu zaskoczeniu -
      Bratkowskiego w dzisiejszej rzepie.
    • eeeee1 nowe swieto panstwowe 06.02.05, 03:13

      date wyniesienia listy przez Wildsteina proponuje ustanowic oficjalnym swietem
      panstwowym celebrujacym koniec monopolu wyborczej na prawde;




      ---
      a w Nowej Hucie nadal bandytyzm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka