wojtek_klosowski
21.03.05, 18:01
Nawet przed napisaniem felietonu dobrze jest upewnić się, że się wie, o czym
mowa. Nikt nie organizuje ruchu na rzecz pozostawienia programów bez ochrony.
Programy są w oczywisty sposób zasobami własności intelektualnej i muszą być
chronione (więc cały felieton Pana Dobrodzieja - niejako trafia kulą w płot).
Spór dotyczy MECHANIZMU PRAWNEGO tej ochrony. My uważamy, że programy jako
zasoby własności intelektualnej powinny być chronione w ramach prawa
autorskiego, na mocy przepisów konwencji genewskiej. W Europie działa
absolutnie powszechny ruch programistów na rzecz takiego rozwiązania (które
obecnie w wielu krakach już funkcjonuje). Natomiast lobbyści wielkich
koncernów amerykańskich wciskają Europie patentowanie, bo.... większość
algorytmów mają już popatentowane. Dla każdego człowieka z branży sprawa jest
dość oczywista. Natomiast wydaje mi się, że jest też w jakiejś warstwie
zrozumiała dla ekonomisty-liberała: przecież ochrona patentowa, to
ograniczanie wolnego rynku idei natomiast ochrona copyrightem to tylko
wprowadzanie reguł na tym rynku. O skutkach patentowania oprogramowania w USA
piaała chyba ostatnio Wyborcza. Warto sobie przeczytać i przemyśleć. I być
trochę Witoldem Myślomskim, a nie tylko Gadomskim :-)