monica18
03.04.05, 09:35
W sierpniu 1981 r. - po mszy sw. i audiencji w CastelGandolfo Ojciec Sw.
zaprosil nas na sniadanie do swych prywatnych apartamentow. Glownym gosciem
oczywiscie byl moj Ojciec - pisarz, znawca antyku - Zygmunt Kubiak, ktorego
Papiez znal wiele lat wczesniej ze wspolpracy w "Tygodniku Powszechnym". Moja
Mama i ja towarzyszylysmy Tacie w tym wielkim spotkaniu. Na sniadanie siostry
podaly jajecznice i grzanki, i Papiez dyskutujac o wielkich sprawach z moim
Tata mrugnal do mnie i do Mamy: "Siostry troche mnie za dobrze karmia po tej
mojej chorobie... Co panie o tym sadzicie, zdrowo to tak?" Mowiac
o "chorobie" Ojciec Sw. mial na mysli swoj pobyt w szpitalu i leczenie po
1981 majowym zamachu na jego zycie. Palec Papieza opatrzony byl jeszcze
bandazem - gojac sie po ranie od kuli, kt. odbila sie rykoszetem podczas
strzalow.
Jeszcze kilkakrotnie pozniej Rodzice moi bywali na prywatnych audiencjach u
Ojca Sw., ale to opisane przeze mnie wspomnienie bylo jednym z
najwspanialszych w zyciu naszej Rodziny. Pamiatkowe fotografie i rozaniec
zdobia salon w moim obecnym domu, daleko od Polski i Rzymu - w USA. Monika
Lapaczewski, corka Zygmunta Kubiaka.