piotrpsp
19.06.05, 18:09
Cytat:
"Co w praktyce oznaczałoby ich uwolnienie? Więzieni w Gitmo z łatwością
uniknęliby zarzutów kryminalnych na drodze proceduralnej. W naszym systemie
prawnym mogliby oskarżyć rząd USA o bezprawne uwięzienie. Wskutek całej tej
paniki wokół Gitmo Ameryka zmierza do stania się pierwszym krajem w dziejach
niezdolnym do elementarnej samoobrony, czyli zatrzymania wrogów."
Otoz wrogowie sa rowniez i poza drutami Gitmo. To nie jest wazne ilu ich sie
trzyma w Gitmo ale czy ci nie zlapani jeszcze maja mozliwosci rekrutacji
nowych. To ze kilku czy kilkunastu z 250 zwolnionych wrocilo do czynnej walki
nie znaczy ze zwolnienie pozostalych 500 cokolwiek zmieni. To co jest wane to
jest obraz USA w oczach sympatykow AlKaidy. A ten obraz jest lustrzanym
odbiciem ich samych. I to wlasnie powowduje tak duza szkodliwosc Gitmo i
irackiej wojny - to rodzi wielu nowych zwolennikow terroru. Dlatego takie
wojny jak w Iraku i Gitmo i 11 Wrzesnia to jest bledne kolo starozytnego
terroru z ktorego jest tylko jedno wyjscie - wzjemny szcunek i wspolne
bezpiecznestwo. Busz oddalil swiat od tego. I kpiny z Bidena sa bardzo puste,
beda przykladem odwracania uwagi od problemu, przykladem impotencji moralnej
i intelektualnej obecnej ekipy u steru USA.