marian.kaluski
02.01.06, 00:39
Moskwa wstrzymała od nowego roku dostawy gazu na Ukrainę. Jest to akt
polityczny mający na celu ukaranie Ukrainy wybijającej się na suwerenność
przez rozrywanie pęt rosyjskich, które uzależniają Kijów od Moskwy.
Rosja od 500 lat jest politycznym wrogiem Polski. Jest także wrogiem
Ukrainy. Mówi się, że "wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem".
Niestety, tak zawsze nie jest. Bowiem ani Rosja, ani Ukraina nie są
naszymi przyjaciółmi. Np. podczas gdy prawie wszyscy Polscy pogodzili się z
obecną granicą polsko-ukraińską (która oderwała Lwów od Polski – trzecie
najważniejsze miasto w dziejach Polski i narodu polskiego!), prawie wszyscy
Ukraińcy wyciągają ręce po polski Przemyśl i Chełm i zakłamują polską
historię na ziemiach dzisiajszej Ukrainy. A Polacy (przeciętny Polak) nie
zdaje sobie z tego sprawy. Tkwi w nich ten bezmyślny i zgubny dla nich i
Polski romantyzm, który wymyślił hasło: "Za WASZĄ wolność i naszą”, które,
jak dowiodła historia wyglądało zawsze tak: „Za WASZĄ wolność... ale nie
naszą”.
W wielu krajach Polacy przelewali krew za wolność danego narodu, podczas gdy
nam nikt nie pomógł w 1830, 1863, 1944, 1956, 1970 i 1980 roku.
A dlaczego nam nikt nie pomogał? Dlatego, że każdy naród ma swoją własną
rację stanu. Poza tym, czego nie są z stanie zrozumieć romantyczni
Polacy, „Polityka jest amoralna, co więcej, muis być amoralna, w tym jej siła
i realizm. Polityka jest bowiem sztuką działania dla dobra własnego narodu,
dla żadnych innych celów, jest sztuką świętego egoizmu, świętego oportunizmu,
świętej hipokryzji, świętego profitu” (Marian Hemar „Awantury w rodzinie”
Londyn 1967, s. 84). Ci, którzy się nie stosują do tej reguły znikają z mapy
politycznej (jak Polska w 1795 roku), albo stają się wasalem drugiego państwa.
Także interesy Polski w wielu wypadkach nie są zbieżne z interesami
Ukrainy. Dlatego nie we wszystkim możemy czy należy wspierać Ukrainę.
Interesy Polski powinny mieć zawsze pierwszeństwo w polskiej polityce
zagranicznej.
Może sprawy graniczne nie są dziś aktualne między Warszawą a Kijowem. Są
jednak inne sprawy wymagające rozwiązania, jak np. sprawa przetrzymywanego we
Lwowie czy na Ukrainie POLSKIEGO dziedzictwa narodowego, jak np. bibioteki i
zbiorów muzealnych Ossolineum we Lwowie.
Raptem rok temu Polska bodajże najwięcej wspomagała
ukraińską „pomarańczową rewolucję”, a na pewno przyczyniła się do tego, że
obeszło się bez rozlewu krwi.
Jaką wymierną korzyść z tego odnieśliśmy?
Żadną! Bo to, że staliśmy się „strategicznymi partnerami” to tylko nasze –
polskie – pobożne życzenie. Każdy politolog-ukrainoznawca wie, że jak Ukraina
stanie wreszcie na ukraińskich nogach, nigdy nie uzna Polski za swego
strategicznego partnera. Jak ktoś chce się z tym moim stwiedzeniem nie
zgodzić to niech zapozna się z pierwszymi ruchami politycznymi prezydenta
Juszczenki. Stosunki z Polską nie były jego priorytetem. Wyraźnie widać, że
Kijów chce wykorzystać naiwną Warszawę tylko do popierania wejścia Ukrainy do
NATO i Unii Europejskiej.
Prawdą jest, że za poparcie „pomarańczowej rewolucji” niczego nie
otrzymaliśmy. Nawet Ossolinemum, które moralnie nam się należy. Kijów
brutalnie to ignoruje, co nie świadczy o jego życzliwości względem Warszawy i
narodu polskiego i o chęci ułożenia z nami prawdziwie dobrosąsiedzkich
stosunków.
Losy polityczne Ukrainy są niepewne. Trudno dziś przewidzieć czy walkę o
Ukrainę, dzielącą się na część ukraińską (zachód i środek) i rosyjską (wschód
i południe) wygra ukraińskie stronnictwo narodowe czy Kreml i rusofile na
Ukrainie. W interesie Polski leżała by Ukraina ukraińska współpracująca z
Polską na bazie wspólnego rosyjskiego wroga-zagrożenia.
Tę koncepcję trzeba wspierać – Polacy powinni wspierać. Stąd „wojna
gazowa” Kijowa z Moskwą nie powinna być obca Polsce. Wesprzejmy Ukraińców.
Ale jednocześnie dbajmy przy tym o nasze własne sprawy. Powiedzmy wreszcie
Ukraińcom, że jesteśmy zainteresowani wspierać ich pełną suwerennoś, wejście
do NATO czy ew. do Unii Europejskiej, ale nie za darmo, bo na tym świecie
niczego nie ma za darmo. Niech rząd polski przedstawi wreszcie rządowi
ukraińskiemu polskie postulaty.
Wierzę, że ich spełnienie, czyli okazanie przez Kijów prawdziwej, a nie
zakłamanej, życzliwości wobec Polski i narodu polskiego, na pewno zbliży
jeszcze bardziej Polaków do Ukraińców, a tym samym, przez reakcję łańcuchową,
Ukraińców do Polaków.
Marian Kałuski