Dodaj do ulubionych

Nie wyolbrzymiam problemu biedy

04.01.06, 19:54
A tak na marginesie, określenie "poniżej minimum egzystencji" brzmi nieco
absurdalnie. Jak poniżej, to w zasadzie nie powinno już egzystować - a jednak
egzystuje, i to często przez wiele lat. Siłą woli?
Obserwuj wątek
    • nick3 Zamiast bawić się słowami, pomyśl. 04.01.06, 20:31
      Niestety, ale rynkowa demagogia nie zastąpi kontaktu z rzeczywistością (w
      istocie ultraliberalizm kapitalistyczny zajął w obiegowym myśleniu miejsce
      marksizmu-leninizmu jako ideologiczna recepta na świat).

      Zamiast "minimum egzystencji" można mówić dosadniej - o "progu nędzy". Teraz
      spójniej?

      A może myślisz, że skoro delikwent jeszcze żyje, to znaczy, że jego dochody są
      z definicji wystarczające?

      Cóż za genialne i niekosztowne (czysto werbalne!) rozwiązanie problemów setek
      tysięcy ludzi! Nie ma czegoś takiego jak niewystarczające dochody i już!
      • osiolekporfirion Dlaczego publicysta Majcherek nie rozumie.... 04.01.06, 22:47
        Pani Profesor dziwi się:
        >Zdumiewające, że wypowiadający się na temat ubóstwa publicysta o tym nie wie<
        Droga Pani Profesor,
        publicysta Majcherek to po prostu taki Misiu o Bardzo Małym Rozumku, który nie
        może zrozumieć, dlaczego nagle w słoiku z napisem "Mjut" nie znajduje się
        słodka, lepka substancja, skoro zawsze tam była i każdy powinien o tym dobrze
        wiedzieć!!!!
        Publicysta Majcherek za swój Mały Rozumek bywał nawet nagradzany! I właśnie
        takich publicystów nam trzeba! Takich publicystów drukuje z lubością każda
        gazeta w każdym systemie! Skończmy z czarnowidztwem i stonką ziemniaczaną!
        Niech żyją i taplają się w mjodach Majcherki! Hip-hip! Hurraaa!
        • miguell ACZKOLWIEK 06.01.06, 09:43
          Życie to nie bajka, nikt nie powiedział, że będzie łatwo.
          Jakoś popularne stało sie narzekanie na kapitalizm a okazuje się, że kraje
          mające najwięcej wolności gospodarczej są najbogatsze.

          Że jest tam też nędza. Jak to ktoś mądrze napisał mały odsetek nędzarzy dobrze
          stymuluje społeczeństwo jako element nagrody i kary. A co lepszym ustrojem jest
          socjalizm albo quasi-socjalizm do jakiego dążą ostatnio wybierane rządy w
          naszym kraju.

          Niestety aby było u nas jak w Dublinie trzebabyłoby przejść przez wszystkie
          etapy rozwoju, łącznie z kapitalizmem wyzyskującym ale o czym ja piszę jak my
          zmierzamy w przeciwnym kierunku.
          • tarura Re: ACZKOLWIEK ___na pralke, jak sie ma 06.01.06, 10:59
            miguell napisał:

            > Niestety aby było u nas jak w Dublinie trzebabyłoby przejść przez wszystkie
            > etapy rozwoju, łącznie z kapitalizmem wyzyskującym ale o czym ja piszę jak my
            > zmierzamy w przeciwnym kierunku.

            tyle ze nie wszyscy maja, niektorzy sprzedali na zlom
      • looney1 Re: Zamiast bawić się słowami, pomyśl. 06.01.06, 17:55
        A swoją drogą to pojęciej ubóstwa jest bardzo względne. Lepiej jest zająć się
        aby całe społeczeństwo się bogaciło, wtedy i biedni zarobią więcej, niż
        sztucznie stymulować ograniczanie biedy.

        --
        Niektórzy potrafią świetnie pokazać nędzę na zdjęciu
    • tora_tora Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 04.01.06, 20:45
      minimum egzystencji określa wartość koszyka dóbr ponizej której to wartości
      możemy mówić o biologicznej degradacji- innymi słowy oznacza to stan
      niedozywienia, braku mozliwości pokrycia kosztów utrzymania skromnego
      mieszkania (15m2 dla jednej osoby, 25m2 dla dwóch) nie ma tam pieniędzy na
      zakup odzieży, jakiekolwiek rozrywki,czy używki. Ktoś kto żyje ponizej min.
      egzystencji nie musi od razu umrzeć, moze zacząć częściej chorować, nie
      wychodzić z domu, bo nie ma na buty etc. Inną sprawą jest że przy obliczaniu
      tego progu ubóstwa często nie uwzglednia się darwowych dóbr jakie utrzymuje
      ubogi- np. żywienia w róznych harytatywnych garkuchniach
      • nordwest11 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 04.01.06, 21:11
        Majcherka słusznie Leszczyński nazwał Panglossem III RP, choć o to miano mógłby
        się ubiegać też Waldemar Kuczyński. Bardzo dobrze że prof. Tarkowska wykazała
        nieuctwo i nieuczciwość argumentacji Majcherka, zresztą to nie pierwszy raz
        kiedy wykazuje on ogromne braki intelektualne, np. pamiętam jego artykuł sprzed
        2 czy 3 lat kiedy mylił pojęcia "paradygmat" i "dogmat". Zupełnie nie rozumiem
        na jakiej zasadzie ten facet funkcjonuje jako publicysta głłównych dzienników w
        Polsce, chyba na zasadzie towarzyskich powiązań.
    • leszek.sopot Majcherek żyje w innym świecie 04.01.06, 22:06
      Rozsądna i wyważona odpowiedź prof. Tarkowskiej nie trafi do człowieka, który
      żyje innymi problemami i już dawno odseparował się od tego "gorszego" świata
      nierobów, leniów i alkoholików - jak określają świat nędzy i biedy piewcy
      sukcesu i liberalizmu. Ten świat po prostu dla tych ludzi nie istnieje, nie
      pasuje im ani do kręgów znajomych ani nie odpowida ich zainteresowaniom.
      Majcherek to nie dziennikarz, ale publicysta, który pisząc o abstrakcjach
      wierzy, że opisuje prawdziwy świat. A tworzy on przecież jedynie fikcję, która
      ma usprawiedliwić jego poglądy.
      Publicysta polityczny niech lepiej nigdy nie zabiera się do pisania o
      prawdziwym życiu bo musiałby najpierw odrobić lekcje u śp. Kuśmierka.
      • konrad.ludwik02 Re: Majcherek żyje w innym świecie 06.01.06, 14:45
        Jest dokładnie tak, jak postuje "leszek.sopot"! Najlepiej biedę oddać może
        przykład środowiskowy: w domu w którym mieszkam od 1945 roku, jest 7 lokatorów,
        z których ANI JEDEN nie ma stałej etatowej pracy, tylko jedna pani jest
        sprzątaczką ADMu, dwóch emerytów, pozostali na różnego rodzaju zasiłkach,
        dodatkach rodzinnych, dorywczych partaninach. Tylko ja jeden (emeryt) posiadam
        skromny zresztą samochód, centralne ogrzewanie, przyzwoity sanitariat.
        Pozostałych - pomimo że to ludzie przyzwoici, po prostu nie stać! Podobnie u
        dalszych sąsiadów: jednostki żyją na przyzwoitym poziomie, większość ledwo
        wiąże koniec z końcem. Pan Majcherek w swej opinii opiera się - co zupełnie
        pewne - na najlepiej sobie znanym, czyli swoim własnym środowisku: warszawskiej
        inteligencji, biznesmenach, pieszczochach "wadzy". Tym istotnie powodzi się
        zupełnie dobrze i nie mają powodów do pesymizmu i biadolenia!
    • mbishop Niestety to Majcherek ma rację 05.01.06, 00:51
      Pani profesor cierpi na znany syndrom charakterystyczny dla naukowców od lat
      zajmujących się jednym problemem - widzi ten problem wszędzie.
      A fakty są zupełnie inne. Owszem, jest w Polsce bieda, jest jej dużo, o wiele za
      dużo. Ale nie mylmy biedy relatywnej, subiektywnej, którą zapewne odczuwa 80-90%
      Polaków z obiektywnym wzrostem zamożności, który widać na każdym kroku.
      • wj_2000 Re: Niestety to Majcherek ma rację 05.01.06, 23:55
        mbishop napisał:
        > Ale nie mylmy biedy relatywnej, subiektywnej, którą zapewne odczuwa
        > 80-90% Polaków z obiektywnym wzrostem zamożności, który widać na każdym kroku.

        Gdy rośnie rozwarstwienie (jak właśnie u nas), "obiektywny wzrost zamożności" o
        którym piszesz, a który rozumiesz jako wzrost średniej zamożności (czyli
        całkowitego, sumarycznego dochodu Polaków - przy praktycznie niezmiennej nas
        liczbie - ), może współwystępować (i właśnie o tym pisze prof. Tarkowska) ZE
        WZROSTEM biedy obiektywnej, czy wręcz nędzy. Doszło już do kilkunastu procent!
        A że temu dodatkowo towarzyszyć może poczucie wzrostu biedy subiektywnej
        dalszych "procentów" społeczeństwa, to inna sprawa.
        Naśmiewając się z lamentujących obywateli, którym "poprawiło się mniej niż
        sąsiadowi" jak to liberałowie lubią formułować, nie zatuszujesz, nie zagadasz
        faktycznie rosnacej nędzy.
        • koprofag4 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 09:25
          hmmmmm...wybacz ale ja tej biedy jakos nie widze
          mniej wiecej 80 % moich przyjaciół ze studiów dostalo od rodzicow mieszkania,
          jakies 50 % - samochody, reszta (w tym ja) nie miala wiekszych problemow zeby
          te dobra sobie nabyc (w przypadku mieszkania oczywiscie czesc jest na kredyt),
          1-2 % ktory wciaz mieszka z rodzicami po prostu nie ma cisnienia kumowac
          wlasnego lokum - ja tez nie mialem dopoki nie przeprowadzilem sie do innego
          miasta

          padlo stwierdzenie o brakach na odziez i uzywki...no to ja pewnie zle widze
          (podwojnie po duzej ilosci browaru:)) ale w weekend kazda knajpa w miastach
          peka w szwach - obojetnie czy jest to 3miasto (tam spedzilem znaczna czesc
          swojego zywota), warszawa (bywam tam dosyc czesto) czy olsztyn (mieszkam tu
          obecnie). Odpicowane panienki, morze alku nie mowiac juz o innych uzywkach...

          W ogole nowe mieszkania ida jak woda, ludzie chca kupowac ale nie ma gdzie
          budowac (braki planow zagospodarowania przestrzennego)

          W hipermarketach i centrach handlowych przewalaja sie tlumy, ostatnio
          wyposazalem mieszkanie i mialem z tym spore problemy (producenci ledwo sie
          wyrabiaja z zamowieniami), teraz to samo robi moja dziewczyna i ma jeszcze
          gorzej bo sklepy z mat budowlanymi i wyposazeniem swieca pustkami

          pytam wiec ponownie gdzie ta bieda? w bylych pgr-ach? tam owszem, zgodze sie z
          tym, bylem, widzialem ale to jest margines (notabene sytuacja w bylych
          gospodarstwach rolnych jest wynikiem jednej decyzji balcerowicza z poczatkow
          transformacji ustrojowej) jasne jest ze tym ludziom potrzebna jest pomoc ale do
          licha nie uprawiajcie czarnowidztwa i propagandy kleski

          a jesli ktos sie podpiera danymi gus-u to gratuluje:) w polsce jest GIGANTYCZNA
          szara strefa, kazdy kombinuje jak kon pod gore w kwestii podatkow, stad mamy
          prawie 100 % podatnikow z pierwszego przedzialu skali (jestem ksiegowym i
          troche znam sie na rzeczy) ale prawda jest taka ze przy takiej strukturze
          dochodow po ulicach nie jezdzilyby samochody po 200-300 tys zł a tych jest
          calkiem sporo. Przez analogie podam przykladzik - jesli podniesiemy akcyze na
          alkohol to oficlanie spozycie spadnie:) i kretyni z PARPA beda zadowoleni
          (teraz przeciez placza ze spozycie wzroslo). Gowno prawda, chlejemy tyle samo
          tyle ze teraz wiecej kupujemy w sklepach a nie na bazarku czy na melinie i
          mniej ludzi schodzi po zatruciu jakims syfem. A i budżet dochody ma większe.

          Reasumujac naprawde jest dobrze, po prostu robmy swoje nie ogladajmy sie na
          debilnych politykow ktorzy robia wszystko zeby zepsuc to co robimy czyli
          budujemy dobrobyt - nie dla wspolnego dobra jednak jak bylo kiedys ale dla
          siebie. I to jest zdrowe
          • stevexxx Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 10:03
            No koprofag po prostu mnie rozwalasz. Biedy nie ma bo Ty jej nie widzisz. Twoi
            znajomi ze studiów mają się dobrze a knajpach w których bywasz nie widzisz
            obdartusów. Rewelacja. Ale wyobraź sobie że:
            1. Biedaków nie stać na to żeby wysłać dzieci na studia a często i do szkoły
            średniej.
            2. Biedaków nie stać na chodzenie po knajpach.
            3. Biedaków nie stać czasem na kupno ciepłych butów, mięsa na obiad i
            podręczników dla dzieci.
            4. To że dobrze Ci się wiedzie i obracasz się tylko w podobnym kręgu nie
            oznacza że wszystkim jest dobrze. Naprawdę nie życzę, ale gdyby Twoje
            poukładane ekonomicznie życie nagle się zawaliło (to możliwe, uwierz),
            zobaczyłbyś, że bieda to realny problem. Nie miałbyś już zamożnych znajomych,
            do knajpy mógłbyś zajrzeć tylko od zewnątrz, w Warszawie przestałbyś bywać, bo
            nie miałbyś na bilet. Wtedy może byś zauważył ludzi, którzy stoją w kolejce po
            darmową zupę i czerstwy chleb a ubrania kupują tylko na wagę. Nie wszyscy są
            alkoholikami.
            4. Jak słyszę że za komuny było lepiej to nie wiem, czy się śmiać czy płakać.
            Trzeba być zupełnym tumanem żeby nie zauważyć jak z roku na rok bogaci się
            społeczeństwo. Tylko że jedni bogacą się bardzo (z reguły ci co są już bogaci)
            inni umiarkowanie a jeszcze inni wcale albo osuwają się w coraz gorszą nędzę.
            • koprofag4 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 13:16
              odniose sie tylko do punktu 4
              nie napisalem ze za komuny bylo lepiej - w koncu nie jestem idiota
              wiem jedno - ja nie wyszedlem ze szczegolnie bogatej rodziny (aczkolwiek biedy
              tez nie klepalem) i wszystko osiagnalem dzieki wlasnemu samozoparciu i wlasnej
              ciezkiej pracy. Teraz takie cos jest duzo trudniejsze, bo na studia dzienne (a
              wiec te teoretycznie bezplatne) dostaja sie bardzo czesto dzieciaki
              niespecjalnie lotne ale za to mocno nadziewane kapusta (korki) i wlasciwie
              wszyscy maja gleboko w doopie zmiane ustawy o szkolnictwie wyzszym bo tak
              naprawde nikt nie jest tym zainteresowany. Jednym slowem - o awans spoleczny
              jest obecnie duzo trudniej a czasem jest on wrecz niemozliwy (dziedziczenie
              biedy) - to tez jest zdobycz naszego nieco wynaturzonego kapitalizmu:)
              generalnie jednak uwazam ze system jest w porzadku, ja przynajmniej jakos
              nauczylem sie w nim funkcjonowac. Wiem ze niektorym sie to nie udalo - im
              wypada jakos pomoc ale nie marchewka a raczej kijem. Natomiast tak juz bardzo w
              temacie - problem biedy jest uwazam wyolbrzymiany w naszych mediach. Dlaczego
              np media kreuja tak pozytywny obraz ameryki? Ja bylem, widzialem i wiem ze
              rozwarstwienie dochodow i rozmiary biedy sa tam nieporownywalnie wieksze niz u
              nas.
          • gazetunia Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 12:29
            skoro nie wiesz gdzie ta bieda to wyjedż pekaesem z tego swojego olsztyna i
            zwiedż to bogate województwo w którym teraz mieszkasz, posłuchaj tam
            szumu "idących jak woda nowych mieszkań" zobacz niekoniecznie "po dużej ilości
            browaru" jak te tłumy przewalają sie po "centrach handlowych"; nie sądzisz, że
            to ty uprawiasz białowidztwo i propagandę sukcesu, nie mów, ze to ty "budujesz
            dobrobyt", może to nie politycy jak piszesz są "debilni"?;
            życze ci żebyś miał okazję popracować w tych hipermarkietach o których sliniąc
            się piszesz, np jako ekspedient; to że skończyłeś studia i jesteś księgowym nie
            gwarantuje ci przecież zycia w dobrobycie; i to jest właśnie "zdrowe"
          • jt100 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 12:46
            Moja przyjaciółka dostała się na studia, pochodzi z biednej rodziny więc od
            poczatku musiała pracować, aby się utrzymać. Po absolutorium dostała nieżle
            płatną praće, więc już nie miała czasu skończyc pracy magisterskiej. NIe miała
            czasu na nic. Z pracy ja wywalili po paru latach (wysoce skomunizowana spółka
            państwowa) i od 1,5 roku szuka pracy. Nie ma z czego żyć, skończyły jej się
            wszystkie oszczędności i teraz znajomi wspieraja ją drobnymi pozyczkami.
            Desperacko szuka pracy.
            Moja znajoma, dziewczyna po medycynie - matka 2 dziewczynek - żyje za 600 zł
            miesięcznie (alimenty plus jakiś zasiłek). Do pracy nie ma nawet szans, bo ma
            małe dzieci, które non stop chorują.
            Przed 9 laty moja rodzina tez zyła ponizej granicy nędzy - mąż inzynier po
            studiach, ja po dwóch kierunkach, wychowywałam małe dzieci. Teraz powopdzi mi
            się b. dobrze, ale w przeciwieństwie do ciebie potrafię dostrzec obok siebie
            ludzi, którym jest bardzo ciężko. Ja nie kombinuje z podatkami, wszystko mam
            opodatkowane, bo inaczej nie mogłabym pracować.
            A to że po ulicach nie jezdzilyby samochody po 200-300 tys zł a tych jest
            > calkiem sporo. To tylko oznacza, że dochody sie rozwarstwiają. Bóg nie
            wszystkim dał równe mozliwości intelektualne i rodziny, które ich ustawią.


            • lucusia3 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 13:50
              Zgadzam się, że bieda w Polsce jest. Jednak nie taka, jak podaje GUS. Ja bardzo dokładnie rozglądam się wokół i widzę, że tej biedy TYLE i TAKIEJ nie ma. Bieda jest w większości relatywna - w porównaniu do sąsiada mam mniej, tzn. ja jestem biedny a on bogaty. On ma dobry sprzet, komputer, niezłe auto, zadbany dom. Ja tez mam auto, ale starsze, sprzęt nie taki jaki bym chciał, starszy komputer, bałagan koło domu. Co prawda 15 lat temu nie miałem samochodu, komputera, a ze sprzętu czarno biały telewizor no i bałagan koło domu. Tak. ale sąsiad miał dokładnie to samo. On co prawda tyra od 5 rano do połowy nocy, śpi tylko w niedziele, a ja ogladam wszystkie moje ulubione seriale, ale jakby przyszli i dali mi dużo pieniędzy też bym popracował. Ewentualnie (scenariusz blokowy) - babcia wpadła jak miała 16 lat, urodziła mame i jeszcze dwie ciocie i dostała mieszkanie w bloku. Potem mama jak miała 16 lat wpadła, urodziła moja siostre, a potem mnie. Ciocie też jedna wpadła, ale druga wyszła za mąż i się wyprowadziła. Teraz mam 16 lat, jestem w ciąży, moja siostra ma juz dzidziusia. Dzieci przybywa, panowie się zmieniają (każde, albo prawie każde dziecko ma inne nazwisko), a mieszkanie mamy jedno i jesteśmy BIEDNEEE. Nota bene, babcia krótko pracowała, chwile tez ciocie, ale reszta jakos nie znalazła pracy, no ale sprzatać za 500 zł to przeciez nie będą. Jak dadzą zasiłek, to będzie impreza, to chwile będzie fajnie.
              Owszem sa ludzie biedni z przyczyn losowych, ale znakomita większość to takie typy jak wyżej. Ekstremalna bieda sie mnoży, ale znakomita większość nic nie robi, aby swój stan zmienić, a nasze socjalistyczne państwo pogłębia biedę względną (1000-1500 zł na rodzinę), aby wspierac takie menelstwo.
              • gnago Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 16:55
                .Nie rozglądaj się tylko pytaj!, prawdziwa bieda jest czysta i jej nie widać . Spróbuj przeżyć za minimalną pensję te 500zł, i porównaj z danymi nie GUS tylko ZUS.W mojej branży panuje regres i normą jest redukcja pensji a nie podwyżka od tych 6lat.A propos opowiastki: wiadomo klepniesz laskę w plecy i już się rozkracza - wszystkie to niewyżyte nimfomanki. Uogólnienia są głupie i złe( przykład wyżej).Czynienie z ekstremalnej sytuacji normy jest nadużyciem intelektualnym ( nimfomanki się zdarzają, ale nie każda dziewczyna nią jest)
                Logika liberałów też nie jest ich mocną stroną. Oblicz siłę nabywczą osoby zarabiającej 500-600 zł netto po zaspokojeniu potrzeb bytowych : dachu , łachu i jedzonka, wychodzi 0 = popyt więc podaż zmierza do zera (- kilka milionów konsumentów).I kretyn, pardon analityk gosp. dziwi sie wzrostowi eksportu z Chin i redukcji zatrudnienia w firmach zaspokajających popyt wewnętrzny.Co trzeźwiejsi widzą sytuację ale mowa o tym nie jest na czasie (trendy -tak mówia mentalne ćwoki) Reasumując Polską rządzą albo gospodarczy wtórni analfabeci lub szuje a Bozia dała rozum aby odsiewać ziarna od plew, czego sobie i innym życzę
                • wtes2 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 17:15
                  Problem z biednymi jest taki, że cały czas próbuja przezyć za 500 złotych. A tu
                  po prostu trzeba zacząć zarabiać (szukać zarobku - nie miejsca pracy). Mam tu na
                  mysli zdrowych facetów od 18 do 65 bez garbów, widzących, słyszących, z
                  wszystkimi kończynami. Reszta zawsze znajdzie wsparcie-ludzie mają dobre serca.
            • koprofag4 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 14:05
              dobra dobra narzekajcie dalej... no to powiedz mi bo moze sie myle ale jesli
              sie nie przelewa to moze decyzje o urodzeniu dziecka nalezy odlozyc? mowiac
              wprost trzeba myslec glowa ale ta na karku a nie ta nizej

              Jesli chodzi o hipermarkety to sie nie slinie tylko jest mi wygodnie zajechac
              na duzy parking (najczesciej w NIEDZIELE bo w inne dni tygodnia nie mam czasu)
              kupic wszystko w jednym miejscu i zapakowac bagaznik siatami na caly tydzien -
              to chyba dosc logiczne.

              jezeli chodzi o niejakiego boga to on teraz pewnie wszystkim da po rowno (czyt.
              jednakowo duzo) bo moje twoje i innych podatki pojda na budowe swiatyni
              opatrznosci bozej czy innego syfu:) na pewno bedzie bardzo wdzieczny:) ja tam
              sobie po tym wiele obiecuje:)

              jest takie jedno powiedzenie: dlaczegos biedny? bos glupi. a dleczegos glupi?
              bos biedny:) i to wszystko w tym temacie

              moze jeszcze jedno - oczywiscie ze uwazam placenie po 1000 zl za miesiac
              ciezkiej roboty (bo praca np babki na kasie w hipermarkecie jest bardzo ciezka)
              to jest skandal i mocne przegiecie ale to juz nie moja wina tylko tych
              przyglupow z wiejskiej
      • dr_pool ot pomylenie pojęć 06.01.06, 13:14
        kompletne;-)

        > dużo. Ale nie mylmy biedy relatywnej, subiektywnej, którą zapewne odczuwa 80-
        90
        > %
        > Polaków z obiektywnym wzrostem zamożności, który widać na każdym kroku.

        obiektywne to sa dane z GUSu anie badania stanu samopoczucia;
        podobnie ja obiektywny jest wynik wyborów a nie sondaże...

        łapiesz już?

        o to w tym wszystkim chodzi żeby sprawę pzmarginalizować - ot taki marketing
        publicystyczny - tak zamieszac żebys nie wiedział czym mierzyć i podsunąć ci
        kryterium...
        i jeszcze żebyś mial świadomość że zdanie twe cytując film "Sauna" jest:
        "własne, niepodpowiedziane i nie powołujące się na niczyj błąd"

        przecie mistrzem sprzedaży bedzie ten co sprzeda bubla za duza kasę i jeszcze
        sprawi żeby kupujący był wniebowzięty;

        pozdrawiam i dystansu życzę;
    • alajka7 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 05.01.06, 07:45
      Mam pytanie do pani prof. Elżbiety Tarkowskiej. Czy socjologowie zbadali
      dokładnie sytuację ludzi, krórzy określili sie w grupie 9 czyli tej, w której
      nie wystarcza na najtańsze jedzenie? Skąd moje pytanie? Ponieważ osobiście znam
      2 rodziny, które zaliczyłyby się do tej grupy, są na zasiłku, mężowie od czasu
      do czasu jak im się chce pracują na czarno. To ludzie, którzy nie potrafią
      planować swoich wydatków w terminie dłuższym niż 3-4 dni, jak są pieniądze to
      wracają z pełnymi torbami zakupów ze sklepu, każdy z rodziców posiada komórkę,
      na dachu antena satelitarna z dekoderem za który trzeba płacić abonament. A po
      1,5 tygodnia od zasiłku rozpoczyna się biedowanie. I w tej sytuacji
      socjologowie od razu pochylą się nad losem ich dzieci, że głodne, że nie ubrane
      itp. A przecież wystarczyłoby gdyby ojciec z matką przestali palić, ojciec
      ogrniczył kupowanie alkoholu, może trzeba zrezygnować z jednej komórki - po
      prostu trzeba zacząć planowac swoje wydatki w okresie dłuższym. Ja sam
      określiłbym się w grupie 3-4, a mimo to nie mam płatnego dekodera, stałego
      łącza do internetu bo uważam że zbytnio by mnie to obciążało. Wiem, że nie
      wszyscy w grupie 9 są tacy jak opisałem, ale zwracam uwagę, że sytuacji tych
      ludzi nie wolno uśredniać. Sa różne powody dla których rodziny te określają się
      jako przynalezni to grupy 9.
        • wtes2 Ależ taki system w Polsce istnieje! 05.01.06, 08:29
          Sa takie miejsca gdzie nawet wydziela się jedzenie codziennie, organizuje czas
          spacery, leczenie, nawet pracę. To więzienia i zakłady psychiatryczne.
          Nie ma tam tylko jednego: WOLNOŚCI. Jeżeli akceptujemy że każdy człowiek ma być
          WOLNY to musimy zaakceptować że wolno mu również umrzeć z nędzy i głodu z
          komórką w ręku.
          • stevexxx Re: Ależ taki system w Polsce istnieje! 06.01.06, 10:07
            Ciekawe rozumowanie, jeśli Twoje dziecko zachoruje to będzie Twoja wina, jeśli
            nie będzie Cię stać na leczenie? Dzieci biedaków które rodzą się chore możemy
            od razu zrzucać ze skały, przecież nie będziemy płacić za ich leczenie skoro
            rodziców nie stać? Wolność to wolność?
          • lucusia3 Re: Ależ taki system w Polsce istnieje! 06.01.06, 13:56
            Wolnośc to wolność, ale nie za moje pieniądze. Jak ktoś chce umrzeć z głodu z komórka w ręce to oczywiście wolno mu, ale jak chce to robić razem z rodziną za pieniądze z zasiłku na dzieci, płaconego z zabieranych mi i moim dzieciom pieniędzy, to pozwolisz, że sie oburzę.
      • vharia Popieram również! No i jeszcze szara strefa. 06.01.06, 12:25
        Poza ludźmi, których naprawdę los doświadczył surowo (np. choroba,
        niepełnosprawność ich czy dzieci) ogromna grupa tzw. biednych marnuje środki,
        które posiada, np. zasiłki z opieki społecznej. "Inwestycja" to zresztą dla
        nich w najlepszym wypadku komórka, nigdy kurs zawodowy, angielski dla dziecka
        czy opieka dentystyczna. Trzeba ich dożywiać, ale mają na papierosy (niech
        będzie, że nie piją).
        Poza tym dane gusu powstają w oparciu o OFICJALNE dane o dochodach. Nikt nie
        ewidencjonuje szarej strefy a żaden "biedaczyna" nie będzie się urzędnikom
        państwowym chwalił, ile wyciąga poza oficjalnym zasiłkiem czy rentą. Nawet
        jeśli taki dochów nie jest zawrotną kwotą, bo w końcu bądźmy realistami, to i
        tak przebija oficjalne zarobki np. trzykrotnie. Znam takich osób sporo: on na
        lewo na budowie (1200 miesięcznie, bez podatku) ona pilnuje dziecka koleżanki
        sąsiadki (500 miesięcznie, bez podatku) oficjalnie: jego renta 600 złotych.
        Jakoby żyją z tej renty razem z dwójką dzieci. Kretyni z GUSu w to wierzą.
        LITOŚCI.
    • sam_sob Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 05.01.06, 08:06
      ar.co napisała:

      > A tak na marginesie, określenie "poniżej minimum egzystencji" brzmi nieco
      > absurdalnie. Jak poniżej, to w zasadzie nie powinno już egzystować - a jednak
      > egzystuje, i to często przez wiele lat. Siłą woli?

      Ta absurdalność jest mniej przekonywująca po zapoznaniu się z faktycznym
      poziomem wynagrodzeń, np nauczycieli, policji i wojska w Polsce i pozostałych
      krajach UE. Widok tego poziomu z perspektywy uprzywilejowanych jest
      nierzetelny, niesłuszny i niesprawiedliwy. O tym warto pamiętać.
      • lucusia3 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 14:06
        Jasne, to krańcowo niesprawiedliwe, gdy ocenia sie jako uprzywilejowanych tych, którzy nie płacą pełnego ZUSu, a dostają wszystkie świadczenia na poziomie powyżej sredniej krajowej. Owszem nauczyciele dostają w innych krajach UE więcej pieniędzy i jest to praca prestiżowa, ale mam doświadczenia z wielu krajów i tam NIGDZIE nie spotkałam się z tak niekompetentnymi nauczycielami jak w Polsce (nie dotyczy wszystkich, są też wspaniałe przykłady). Tam nauczyciel zazwyczaj jest PRZYGOTOWANY merytorycznie do nauki co najmniej 2 przedmiotów i ich uczy. Mało tego, stale się dokształca - za swoje i budżetowe pieniądze. Paniusia, która dyktuje swój zeszyt z podstawówki, czy pyta się po co uczniowi matematyka jak jest w klasie językowej, za granicą musiałaby szybko znaleźć sobie inną pracę.
    • kosa811 O, Uczona Odkrywaczyni totalnej nędzy w Polsce? 05.01.06, 09:54
      z Pani wypowiedzi w sylwestrowym wydaniu GW: "Ponad połowa [Polaków] żyje
      poniżej minimum socjalnego - dziś wynosi to nieco ponad 800 zł miesięcznie dla
      dorosłej, samotnej osoby". Proponuję dokonanie rozbioru logicznego powyższej
      wypowiedzi, porównanie jej z dzisiejszym 'sprostowaniem', tudzież wyjście poza
      własny i krajowy grajdołek socjologii. Efekt murowany, ręczę za to.
      • kropek_oxford A wiec wyjdzmy z tego "grajdolka" socjologii 06.01.06, 05:34
        krajowej i zobaczmy jak to wyglada w Wlk.Brytanii:

        sticerd.lse.ac.uk/case/
        www.cesi.org.uk/
        portal.unesco.org/shs/en/ev.php-URL_ID=3725&URL_DO=DO_TOPIC&URL_SECTION=201.html
        www.socialexclusion.gov.uk/
        Wiecej w indeksie:
        www.sosig.ac.uk/roads/subject-listing/World-cat/poverty.html
        Warto takze sprawdzic, co sie dzieje u Irlandzczykow (choc tam socjologia/nauki
        spoleczne nie sa na poziomie brytyjskim), gdzie mamy najwyzszy w Unii dochod na
        glowe:
        www.cpa.ie/
        www.combatpoverty.ie/facts_index.html
        Zabawne, ze tylko w Polsce problem biedy i spolecznej marginalizacji biedy
        uznaje sie za nieistniejacy i - o dziwo - "grajdolkowy". Mimo braku
        jakichkolwiek realistycznych oslon socjalnych (chocby w porownaniu
        z "liberalnymi" jak na EU socjalami UK i Irlandii - tu zasilki i darmowe
        swiadczenia, np. sluzba zdrowia, leki, mieszkania etc. naprawde wystarczaja na
        godne zycie; przykladowo po odcieciu innych wydatkow, jak odziez, transport i
        kultura biednym rodzinom pozostaje ze 150 funtow na zarlo dla 4 osobowej
        rodziny - za wiecej zjesc i zamoznym trudno, chyba gdy sie szweda po knajpach i
        nocnych klubach).
        Coz, nie popisales sie, koles, znajomoscia socjologii Zachodu.
    • erst14 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 05.01.06, 10:59
      Pan Majcherek robi dwa podstawowe błędy. Jeden - to ocenianie na podstawie
      sytuacji jaka panuje w jego środowisku (mieście, wśród znajomych, wśród
      najbliższych sąsiadów, w miejscu pracy itd), drugi - ocenianie wg danych
      uśrednionych tj. np prezes przodującej spółki zarobił w poprzednim roku
      20.000.000 zł (może więcej?), a pan Kowalski 6.000 zł tj. średnio zarobili oni
      po 10.003.000 zł. To, że wzrasta średni dochód nie oznacza, że wszystkim się
      poprawia. Następuje widoczne "gołym okiem" rozwarstwienie dochodów: bogaci
      bogacą się coraz bardziej, a biedni biednieją lub co najwyżej ich dochody stoją
      w miejscu. Patrz, kapitalistyczne państwa Ameryki Południowej i Środkowej -
      jeszcze chwila i u nas też będą potężne osiedla slumsów! - bo luksusowe i
      zamknięte osiedla przepychu już są!.
      Takim przykładem nieobiektywnej oceny, jest wypowiedź w TV policjanta na temat
      chłopca, który w okresie świątecznyum stracił z głodu przytomność przy
      przeszukiwaniu śmietników. Policjant ten powiedział mniej więcej
      tak: "Przypadek ten jest tym tragiczniejszy, że w tym czasie WSZYSCY siedzieli
      przy suto zastawionych stołach świątecznych". Wszyscy??? Może rodzina tego
      policjanta i rodziny jego kolegów, bo chyba nie rodzina tego chłopca i jego
      sąsiadów (często bieda sąsiaduje z biedą), rodziny z popegeerowskich osiedli,
      rodziny z nędznych domków na przedmieściach miast (proszę się przejść po tych
      bocznych uliczkach!), rodziny z "familoków" po zlikwidowanych kopalniach i
      hutach, rodziny bezrobotnych, bezdomni, chorzy i starzy emeryci z minimalnymi
      rentami i emeryturami których nie starcza nawet na wykup leków.
      • wtes2 To jest wszystko paplanina! 05.01.06, 11:19
        Może i Majcherek widzi swoje podwórko, ale Ty też odwołujesz się do obrazów z
        "kawałeczka" świata (swoja droga ja z Amer.Południowa kojarzę karnawał, nie slumsy).
        Niech tu wypowie się lepiej jakiś biedny. Dawać go tu, niech opowie co się stało.

        Bo u mnie to jest tak: nie zarabiam jak prezes Orlenu i nawet wiem
        dlaczego-trzeba sie było uczyć, nie leżeć na kanapie po południu przed TV,
        pomysleć o zmianie pracy itd. Ale z drugiej strony - przecież jestem szczęśliwy
        i tak.
        • gazeciarz68 Biedni gazet nie czytają 05.01.06, 15:00
          Tego dowiódł już x-lat temu George Orwell, który na własnej skórze chciał
          przekonać się, co to znaczy być biednym i jak zmienia się pod wpływem biedy
          ludzka psychika. Dlatego wrzucił pewnego wieczora klucz od swojego mieszkania
          do Tamizy i tak, jak stał, tak zaczął swój słynny eksperyment. Można poczytać,
          nic się w tym względzie nie zmieniło i dzisiaj, choć biedni - a tak! mogą mieć
          nawet komórkę i przeżarty rdzą samochód. (Taki obraz biedy nikogo nie
          zaskakuje, wszyscy go znamy od dziesięcioleci, choćby z filmów hollywoodzkich.
          Dlatego właśnie w niego nie wierzymy, bo wiemy przecież, że w Hollywood,
          Chicago, Nowym Jorku czy Paryżu wszyscy są bogaci, tylko tak udają, że im się
          nie przelewa.... Nawet nasi emigranci zarobkowi, którzy koczują na Dworcu
          Victoria tylko udają, że im się nie udało... Wiadomo - sami sobie winni. Lenie
          po prostu. Na Dworcu Vicoria jednak także "Wybiórczej" nikt nie czyta.
          Co najmniej z tego choćby powodu nie oczekuję, że wypowie się na tych łamach
          ktoś biedny.Zdumiewa mnie jednak ilość faszyzujących jełopów, którzy
          wypowiadają się tutaj autorytatywnie na temat, o którym dużo co prawda wiedzą,
          ale boją się do tego przyznać. Do czasu. Bieda jest zaraźliwa i rozprzestrzenia
          się po świecie z coraz większą szybkością. Ja ją widzę z okna mojego domu na
          Mokotowie. Ma twarz staruszka z drugiego piętra, bardzo eleganckiego pana w
          kapeluszu z lat siedemdziesiątych, płaszczu z wystrzępionymi kantami, który
          wychodzi czasem do spożywczego i do kiosku po papierosy w dwóch różnych butach,
          bo ten od pary się rozpadł. Ma twarz dziecka, które podniosło z ziemi
          drożdżówkę rzuconą na błotnisty chodnik przez inne dziecko. Ma twarz chłopaka,
          który w barze mlecznym kupuje sobie za użebrane pieniądze ryż posypany cukrem.
          Ma bardzo wiele twarzy, tylko trzeba chcieć je dostrzec.
            • gazeciarz68 Ja osobiście - dużo.I nadal robię. 05.01.06, 21:01
              A przedtem to on walczył o wolną Polskę - jak był w Twoim wieku. Ryzykował
              życie. A potem odbudowywał Warszawę i uczył się. A potem całe życie pracował. A
              teraz nie stać go na wykupienie recepty od lekarza. Dobrze, że nie czyta tej
              gazety i komentarzy takich durniów jak Ty.
              • wtes2 Re: Ja osobiście - dużo.I nadal robię. 05.01.06, 21:17
                Kiepsko z Tobą, pojawiły się wyzwiska. I do tego "dużo robię" czyli co ?
                Stworzyłeś fundacje, dajesz co tydzień 100 zł jakiemuś biedakowi, a może
                prowadzisz firmę i jest dzięki temu kilka miejsc gdzie można zarobić kasę ?
                Na razie "poetyzujesz". Nic nie powiedziałeś wartościowego.
                  • wtes2 No to przejdźmy na poziom ławeczki! 06.01.06, 08:05
                    Założenie: zarobek netto 1000 brutto
                    koszt pracodawcy 1360 - konieczny wypracowany przychód aby dostać
                    1000 brutto
                    Składka emerytalna: 360; rentowa 280, chorobowe 30, wypadkowe 45
                    dochody z podatkiem na zdrowie; 130 czyli 1360-360-280-30-45-130=515 "na rękę"
                    Z tego -15% średni podatek VAT i -19% skumulowany podatek dochodowy od producentów
                    (ukryty w towarze)zostaje ok 350 złotych czystych zakupów. Z 1360-350 oddałem
                    Państwu i jego agendom 1100 czyli ok.80%. Z tego 1100 33% to transfery socjalne.
                    I bieda aż piszczy. No przecież widać że to nie działa. I pomyśleć że były
                    bunty przy placeniu dziesięciny !!!
                    Ps. Zalożenia są przybliżone-weź swój kwit płacowy i przlicz sam
                    • babariba-babariba te rachunki w buty sobie włóż syneczku... 06.01.06, 11:13
                      ...'wygooglaj' sobie jakikolwiek kalkulator płac (np.
                      praca.onet.pl/2,kalkulator.html) i zobaczysz, że 1000 zł płacy brutto
                      kosztuje pracodacę 1.207,9 zł (czyli pracodaca dokłada do płacy brutto
                      pracownika 20,79%), natomiast pracownikowi potrącane jest z jego płacy brutto
                      284,1 zł, czyli 28,41%. A więc płaca netto wynosi 715,9 zł, a nie 515, jak
                      'wyliczyłeś'
                      • wtes2 Ok. chłopczyku 06.01.06, 12:42
                        ale odejmij od tego 15% uśredn.VAT-u i 19% skumulowanego podatku dochodowego (to
                        w sytuacji gdy wszsytko od razu wydajesz) I tak jest to koszmarne. Z tego 33%
                        idzie na transfery socjalne i kupa na pseudo-socjalne np. dotacje dla górników
                        i... np.artystów. 97%ludzi pracujacych poza rolnoictwem i którzy są w I
                        przedz.podatkowym płaci kupę kasy na system który nigdy nie zadziała.
                    • gnago Re: No to przejdźmy na poziom ławeczki! 06.01.06, 17:41
                      W Polsce biedę kreuje się systemowo np. przez niską pensję minimalną . PENSJA MA WYSTARCZAĆ NA DACH ,STRAWĘ I ODZIEŻ . jEŚLI FIRMY NIE STAĆ NIECH SPADA W TROPIKI KOSZTY OSOBOWE 100 KROTNIE NIŻSZE.A teraz zadanie matematyczno-socjologiczne. Zysk państwa z zakupu merca600 przez jednego obywatela z zyskiem państwa odniesionym z zakupu 20 fiacików Panda przez 20 "roboli" w czasie 10 lat.Jasne ...Państwo opiera się na masach - najlepiej pracujących (płacą wyższe podatki),
                      gdy bezrobotni to tylko koszty. O głupocie naszych decydentów świadczy sprawa błękitnego lasera. Złote jajko w Polsce okazało się zbukiem
                      • mariuszdz Re: No to przejdźmy na poziom ławeczki! 06.01.06, 18:32
                        gnago napisał:

                        > W Polsce biedę kreuje się systemowo np. przez niską pensję minimalną . PENSJA M
                        > A WYSTARCZAĆ NA DACH ,STRAWĘ I ODZIEŻ . jEŚLI FIRMY NIE STAĆ NIECH SPADA W TROP
                        > IKI KOSZTY OSOBOWE 100 KROTNIE NIŻSZE.A teraz zadanie matematyczno-socjologiczn
                        > e. Zysk państwa z zakupu merca600 przez jednego obywatela z zyskiem państwa odn
                        > iesionym z zakupu 20 fiacików Panda przez 20 "roboli" w czasie 10 lat.Jasne ...
                        > Państwo opiera się na masach - najlepiej pracujących (płacą wyższe podatki),
                        > gdy bezrobotni to tylko koszty. O głupocie naszych decydentów świadczy sprawa b
                        > łękitnego lasera. Złote jajko w Polsce okazało się zbukiem

                        Na niskiej płacy ktoś się bogaci :) .... nadmiernie .
                        Ceny żywności w Polsce osiągneły ceny żywnośći na zachodzie ,ceny produktów
                        przemysłowych również , ta sama sytuacja .
                        A co ciekawe ,często ,żywność jak i produkty przemysłowe produkowane na
                        Polskę są gorszej jakośći :) .
                • kropek_oxford Bredzisz, wtes - az czytac hadko. Nie masz pojecia 06.01.06, 05:53
                  o oslonach socjalnych w najbardziej "liberalnych" gospodarkach EU, tj. Irlandii
                  i Wlk.Brytanii; nie masz pojecia - bladego - jak wielu czasu i srodkow poswieca
                  sie tam na problemy tzw. spolecznego wykluczenia i jakie zagrozenie dla rozwoju
                  gospodarki (a jakze), spoleczenstwa obywatelskiego i bezpieczenstwa publicznego
                  ono stwarza.
                  A bledowi gazeciarza co do twego wieku sie nie dziwie - gadasz jak maly Ziutek,
                  co to Adama Smitha sie naczytal, i to nie w oryginalne (bo tam mowa i o
                  purytanskiej moralnosci kapitalu i kapitalisty), a w apokryfach jakis jego
                  postkomunistycznych wyznawcow.
                  Staruszkowie, o ktorych pisze gazeciarz, maja dzisiaj po 80tce, stary portfel.
                  Ty zapewne zalujesz, ze nie zeszli zaraz po przejsciu na emeryture... Nie
                  byloby dzis z nimi klopotu...
                  Zdradzasz soba niewiarygodnie bezmyslny egoizm spoleczny; podobnie jak
                  dyletantyzm i - de facto - szkoda czasu na rozmowy z Toba, bo bez klonicy i
                  tak nic do ciebie nie dotrze, co mogloby zaklocic twoje blogie poczucie
                  powszechnej szczesliwosci...
                • julko Re: Ja osobiście - dużo.I nadal robię. 06.01.06, 06:00

                  To głupie co piszesz o 110 latach.Bardzo głupie.
                  Jeżeli ktoś urodzony np.w 1930 r.ma 110 lat to już idiotyzm.Obecny 75 latek w
                  roku 1945 miał 15 lat.Już tacy chłopcy byli w AK i walczyli o wolną ojczyznę.
                  Przez całe lata walczyli z zabujczą komuną.Czy muszą mieć teraz jak oceniasz
                  110 lat.Kończyli studia w latach 50,60 poprzedniego wieku i co.Badylarz
                  zarabiał krocie a mgr.grosze.Od tych niskich płac oblicza mu sie też groszową
                  emeryturę.Nie znasz realiów,nie znasz historii, nie znasz życia i pleciesz
                  głupstwa.

          • lucusia3 Re: Biedni gazet nie czytają 06.01.06, 14:21
            Taka bieda była i jest. Wbrew temu co piszesz to się raczej nie rozprzestrzenia. Przed wojna taka bieda była nieskończenie bardziej rozpowszechniona, nie tylko w Polsce, ale wszędzie. Po wojnie tez była, ale jak wszystko było szare i odrapane, to sie nie rzucała w oczy. Teraz ją bardziej widać, bo ma od czego sie odznaczać.
            A Ty gazeciarzu może dorosłeś i zacząłeś oglądać świat dojrzalszymi oczyma. Małe dzieci nie rozróżniaja biednych od bogatych, a im sie jest starszym to widać różnice wyraźniej, aż w pewnym momencie to przeraża. Potem obrazy jest się w stanie zanalizować i zrozumieć. Życzę szybkiego zrozumienia.
    • prudent1 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 05.01.06, 19:49
      Pani prof. Tarkowska ma w 100% racje. Natomiast p.Majcherek, swoja droga, co to
      za nazwisko (majcher=noz), niech najpierw poduczy sie troche socjologii, bo
      nawet jesli jest takim "magisterkiem", to jeszcze grubo za malo, zeby
      dyskutowac z profesorem. W ogole niektorym pismakom wydaje sie, ze rozumy
      pojedli i ze sa jakas potega! Co za megalomania!Wsrod tych pismakow jest
      oczywiscie kilkanascie procent rzetelnych, solidnych dziennikarzy, ale to
      znoun "grubo za malo".Szkoda, ze red. A.Michnik nie wzial tego "Nozyka" na
      dywanik, bo w moim pojeciu p.Michnik jest znakomitym dziennikarzem i az dziw
      bierze, ze toleruje takich kiepskich wyrobnikow...
    • awacss Majcherek czyli pistolecik 05.01.06, 20:36
      a w zadnym razie nie pistolet-just pistolecik.On nalezy do kategorii-dość licznej-
      dziennikarzy strzelających bez prochu ale za to głośno.Tak już ma.Np. niedawno
      bardzo użalał się nad tzw."wypędzonymi" Niemcami i strofował nasze
      społeczeństwo,że tego nie rozumie a przeciez Niemcy tak zostali
      skrzywdzeni.Czego po takim pistoleciku można się spodziewać?Nędzny kaliber i tyle.
      • rihi Re: Majcherek czyli pistolecik 05.01.06, 21:11
        dyskusja pouczajaca - zeby tylko to cos dalo ! Bieda jest i bedzie jeszcze
        wieksza ! Nie mieszkam nad Tamiza lecz nad Elba, pracuje, radze sobie.
        Odwiedzam rodzinne strony (Zachodniopomorskie). Jak tylko moge, wioze cos z
        soba przewaznie dla dzieci na wiosce. Widzialem jak zyja , jak chodza
        ubrani.Ciesze sie ze moge chociaz troche pomoc. W samym Szczecinie znam wielu
        zyjacych w biedzie - hm , skromnie powiedziawszy. Zato co zrobilem nie oczekuje
        zadnych orderow - lecz jezeli jakis tam pan Majcherek jest niedowiarkiem ,
        podaje adres : rihi@gazeta.pl ja jestem z siebie zadowolony , a Pan ?????
    • ulubienieclosu Ubostwo na kazdym kroku. 05.01.06, 21:29
      Problem biedy zwieksza sie rok rocznie, ale widac, nie wszyscy chca go
      dostrzec. Dla bylego prezydenta ostatnie lata to "najlepsze lata w historii
      panstwa". Sa dwa oblicza prawdy: prawda bogatych i prawda biednej wiekszosci.
      Nie mam watpliwosci po ktorej stronie opowiedzial sie red.Majcherek.
    • 1europejczyk pani Elzbieto: szkoda pani czasu dla polglowkow ! 05.01.06, 23:28
      Kto czyta dzisiaj co pisza dzinnikarze ?
      Chyba tylko inni dziennikarze bo dla czlowieka myslacego samodzielnie celem
      wiekszosc dziennikarskich "wypocin" jest zaliczka i zaplata. Reszta nie ma
      najmniejszego znaczenia. Niedokladnie, zapomnialem: dobrze jest bysmy sie ich
      bali, by mogli nas wykorzystac dla wlasnej popularnosci wlasnej kariery.
      Dziennikarze, a polscy w szczegolnosci, zastapili myslenie wlasnym przekonaniem
      o nieomylnosci: starczy posluchac pani Olejnik w radio Z: obecnie powinni
      nazywac to kabaretem pani Olejnik. Politycy ze strachu stoja do niej w kolejce
      i pozwalaja jej na wszystko bez slowka protestu: mozna zrobic ranking
      najbardziej zadnych popularnosci za wszelka cene: to sa ci co sa u niej
      najczesciej. Ci zas co sa rzadko lub w ogole zasluguja na prawdziwy szacunek.
      Doprawdy szkoda naszego czasu na pretensjonalnych, na niczym sie nie znajacych
      a przede wszystkim nie nauczonych ani myslec ani pracowac polglowkow!
    • wj_2000 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 05.01.06, 23:46
      ar.co napisała:

      > A tak na marginesie, określenie "poniżej minimum egzystencji" brzmi nieco
      > absurdalnie.
      Gdy ktoś ma dochody właśnie "poniżej minimum egzystencji" ale żyje bo dobrzy
      sądziedzi go dokarmiają (albo żebrze), to jak nazwać jego dochody? Wliczyć
      tęjałmużnę do dochodu i uznać, że już on jest na poziomie minimum?
      • gattara Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 15:34


        Wlasnie, wlasnie. Swieta prawda. W sasiednim domu mieszka pani,schorowana
        (ostatnio po amputacji piersi), z minimnalna emerytura,ktora zyje dzieki
        dokarmiajacym ja sasiadom. Wiem, co pisze, bo jestem jedna z nich. A tacy rozni
        ekonomisci, nie pamietam juz, czy to byl p. Witold Gadomski czy prof.W.
        Orlowski pisali, ze Polakom generalnie coraz lepiej sie powodzi, tylko lubia
        narzekac.
        Moznaby zyczyc tym Panom, zeby tak rok sobie pozyli w tym dobrobycie ponizej
        minimum egzystencji, tylko nie wiadomo, czy znalezliby sie sasiedzi, ktorzy
        chcieliby im pomoc przezyc.
    • fruchtzwerg Bieda jest pojeciem wzglednym 05.01.06, 23:46
      Bieda jest pojeciem wzglednym i jako taka jest konsekwencja wolnosci.
      Dzisiejsi "biedni" maja kilkakrotnie wieksze dochody, niz kilkadziesiat lat
      temu, kiedy wszystkich, ktorzy sie ponad przecietnosc wybijali, sprowadzano od
      razu do parteru. Wybor jest prosty: zyjemy wszyscy w syfie i nie pozwalamy
      nikomu z niego wyjsc, albo pozwalamy kazdemu starac sie o poprawe wlasnego
      losu. zwolennikom wariantu pierwszego proponuje dokonac jakiego wlamania, albo
      napadu. Znajda sie wtedy w spolecznosci, w ktorej nie ma biednych ani bogatych,
      wladza da im dach nad glowa i jedzenie i nikt im nie bedzie klul w oczy
      majatkiem.

      Rownac mozna tylko w dol i tylko przemoca. Ja mam wieksze ambicje niz lozko,
      chleb i wodka. Rownosc= niewola, zacofanie, ciemnota

      • gnago Re: Bieda jest pojeciem wzglednym 06.01.06, 17:50
        Zgadza się Aleksander Wielki za potrzebą za stodołę chadzał, lub obywał się nocnikiem , a dzisiaj biedak żyje jak on i telewizję ogląda , a on dla rozrywki świat zdobywał, zamiast gwarzyć z Roksaną przez wypasiona komórę
    • jan_kochanowski Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 00:17
      ar.co napisała:
      > A tak na marginesie, określenie "poniżej minimum egzystencji" brzmi nieco
      > absurdalnie. Jak poniżej, to w zasadzie nie powinno już egzystować - a jednak
      > egzystuje, i to często przez wiele lat. Siłą woli?

      Ależ nie. Po prostu wyprzedając posiadane dobra (nie mogąc ich odtwarzać),
      czyli pomniejszając majątek i możliwości funkcjonowania w przyszłości a
      dodatkowo rujnując na skutek braków zdrowie.
      • dziwak4 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 02:11

        Jak swiat swiatem zawsze byli na nim ludzie biedni i bogaci.
        I na to nie ma rady,bo taka jest ludzkosc.Jedyne co mozna zrobic
        to probowac zmniejszac roznice pomiedzy bieda a bagactwem i doskonalym
        tego przykladem byla Polska Ludowa czyli Polska lat 1945-1989.
        Niestety,szczescie nie trwalo dluzej (byc moze mrokow sie zleklo?)
        i nadeszla zmiana,gdzie wszyscy mysleli ze beda bogaci,a tymczasem "nie!".
        Wrocila dawna bieda i zroznicowanie spoleczenstwa poglebilo sie.
        Teraz przynajmniej bedzie sie cenilo to co ktos kiedys nazwal Socjalizmem
        (nie mylic z komunizmem),a o ktorym juz nasz wieszcz A.Mickiewicz pisal.
        Ten okres nie wroci tak szybko,chyba ze znowu dostaniemy sie pod Rosje
        komunistyczna.
        Ale o wiele wazniejsza od biedy materialnej jest tzw. nedza duchowa,ktora
        w Polsce dotyczy ponad 99% ludnosci,a wiec prawie wszystich.
        Najbardziej objeci sa nia ludzie bogaci skolei a bogacacy sie stoja w kolejce
        po ten status.w Tej sytuacji ludzie przecietni (ktorych jak zwykle jest
        najwiecej) staja sie dusza Narodu polskiego i tylko dzieki nim Polska jeszcze
        istnieje,ale sytuacja (jak wykazuja ostatnie statystyki) zmienia sie i ludzie
        przecietni zaczynaja "nasladowac" bogatych co prowadzi do calkowitej tragedii
        i upadku panstwa.
        Miejmy nadzieje,ze Bog Wszechmogacy w Trocy Jedyny nie dopusci do tego i zdazy
        jeszcze obronic nasza Ojczyzne,bo pomimo wszystko,jest tego warta.
        pozdr.

    • srull Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 01:59
      "Dziś polski biedny może mieć np. ładę samarę, która służy do transportu złomu
      (to przykład pochodzący z moich badań). Zbieranie i handel złomem często są
      podstawą bytu rodziny." - kurka, nie wytrzymalem. Urocze.
      • kropek_oxford Prawdziwe: to ich warsztat pracy, wyremontowany 06.01.06, 06:04
        "wlasnymi recami", a na zakup grata zrzuca sie kilku takich "przedsiebiorcow" -
        z zasilkow, poki je jeszcze dostawali. W "liberalnej" Irlandii czy Wlk.
        Brytanii dostaliby bezzwrotna pozyczke (jesli ich biznes by przetrwal ze 2 czy
        3 lata ulega ona kasacji) na zakup furgonetki i innego sprzetu, tudziez darmowe
        biznesowe szkolenia, by zlomowy biznes mogli zaczac z realna szansa na wyjscie
        z biedy i stworzenie stalych miejsc pracy, chocby tych paru, dla samych siebie.
        Zabawne, jak polscy "liberalowie", ksztalceni na GW, nie maja bladego pojecia i
        o kapitalizmie, i o Zachodzie.
    • dccircle Problem biedy - jeszcze za komuny 06.01.06, 02:24
      Jako dziecko zylem z matka w warunkach ponizej egzystencji w latach 50-ych i
      60-ych. Co to oznaczalo? Zamiast miesa chleb ze smazona cebula, ale oszczednie,
      bo musialo starczyc na jutro. Mamalyga z paczek Caritasu - na oleju, tez z
      paczki. Ohyda. 5 dkg szynki (matka kupowala po plasterku) raz na miesiac. Banan,
      jak dowiezli, raz na rok. chleb ze smalcem na II sniadanie do szkoly. W
      rezultacie liczne choroby, anemia i ogolne oslabienie organizmu, co odczuwam po
      dzis dzien - w wieku 50 lat. Niech sobie Majcherek z rodzina tak pozyja z rok,
      to wtedy zrozumie, co to jest egzystencja ponizej granicy egzystencji: za malo,
      zeby zyc, za duzo, zeby umrzec.
      • dziwak4 Re: Problem biedy - jeszcze za komuny 06.01.06, 02:47

        Ja pamietam lata 50-te za PRL-u.
        I sa to raczej mile wspomnienia,do jedzenia nie przywiazywalem
        nigdy zbyt duzej wagi chociaz lubilem zjesc.Pamietam kolonie i
        rozne obozy horcerskie i jak tam obzeralismy sie.W domu bylo troche
        gorzej,ale pamietam jak mialem chyba z 5 lat i mieszkalismy jeszcze
        na wsi,przyjechalo kino ( takie objazdowe) i wyswietlali jakis film
        wojenny bez sensu,ale dla na to byla frajda, juz za tym autem kino
        lecielismy,kto tam wtedy myslal o jedzeniu.Na koncu przyszlismy do
        domu i tam zjadlem chyba ze 3 pajdy chleba z maslem i szczypiorkiem,
        ale to byla pyszna kolacja,do dzis ja wspominam,ten swiezy chleb
        malo i zapach szczypiorku.
        To nie problem braku szynki jest problemem,ale nedza ducha ludzkiego,
        nedza o ktorej niejaki B.Pascal powiedzial "wielkosc czlowieka rowna
        jest jego nedzy".
        pozdr.
    • jerzywl Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 12:06
      Pan Janusz Majcherek to zapewne młody człowiek, żyjący z publikowania o
      wątpliwej wartości etycznej i moralnej sensacyjnych artykułów, często
      zawierający półprawdy a nawet przekłamania. Tak to robi wielu dziennikarzy, bo
      tylko takie artykuły przynoszą sławę i pieniądze. Nieważne przy tym ilu ludzi
      się znieważy, upokorzy, sponiewiewiera. Taka to obecnie moda dziennikarska. Nie
      ważna jest rzetelność i prawda, bo one się źle sprzedają.
    • dr_pool Słusznie Pani prawi... 06.01.06, 12:57
      ...pisząc:

      >>Tekst Janusza Majcherka potwierdza to, o czym mówiłam w wywiadzie:
      marginalizację problemu ubóstwa.

      przez takich fanów i lansiarzy dobrego samopoczucia jak Pan Janusz Majcherek
      wyrosło pod bokiem wiadome Imperium Medialno- Religijne;

      albo to nie widziano w nich [biednych i prostych] targetu (cóz media
      podporządkowane są reklamodawcom), albo to spychano ich [biednych i prostych]
      na margines nie istnienia co by samopoczucia nie psuli - to i zaopiekował sie
      nimi Rydzyk;

      pozdr


Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka