ksiaze.ciemnogrodu 07.01.06, 18:01 a więc i PiS nas oszukał...obojetnie na kogo by się nie głosowało i tak w efektcie rządzi Liberał z UW czy PO...to jest chore, tu lezy przyczyna niskiej frewencji w wyborach..u progu tego leżą takie oszustwa jak to Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maureen2 Re: Prof. Zyta Gilowska - sylwetka 07.01.06, 18:16 taki życiorys to chyba tragedia. Odpowiedz Link Zgłoś
gina.gina Zamiast Laurki - FAKTY 07.01.06, 19:07 prof? Zyta Gilowska Zyta Gilowska - specjalizacja w PO - finanse. Jej prostota w myśleniu może porażać. Jej jedyny pomysł na wszystko to podatek liniowy. Nie dość, że bogaci są bogaci, to jeszcze biedni mają płacić w formie podatków na utrzymanie państwa, które chroni bogactwo bogatych. Zyta nie była w KLD, ale myśli ultraliberalnie. Oczywiście do czasu aż ktoś jej wytknie totalny brak logiki wtedy wymyśla coś na predce - podatek miał być liniowy - ale jak się okazało że większość zapłaci więcej stał sie krzywoliniowy.. Tj pozostaną stawki preferencyjne i zwolnienia - czyli cały liniowy sprowadza sie to obniżenia VAT z 22% do 15% - i ponoć ma to wyjść na jedno - elementrna nawet znajomość matematyki pokazuje że nie.. ale co tam - jeśli coś nie pasuje to gorzej dla tego. (zreszta te 22% - rekord Europejski to twór mega guru i "autorytetu" wielkiego Leszka. Zyta Gilowska zpomina również, że biedni kupują głównie jedzenie, leki i jeżdżą PKP - wszystkie obciążone stawką 0-7% VAT.. do tego ci co sie uczą placa czesne - 0% VAT i kupuja książki , czasopisma - na ogół 0% - ale to przecież w ich interesie bo placąc wiecej zapłacą mniej.. np VAT-u od nowego mercedesa.. (choć tu może być różnie bo jak na firme to i tak się odliczy.) Ogólnie Zyta Gilowska słynie z prostych (niektórzy twierdzą że prostackich) odzywek - które mają nijakie potwierdzenie w faktach - na których powinna sie znac jako profesor KUL-u. (ale za to są bardzo barwne i dobrze trafiaja do prostych ludzi). Gdy Kołotko przedstawiał swój budżet wyśmiewała jako wirtualne zakładane 3,25% wzrostu - było 3,7% ... No ale każdy sądzi wzgędem siebie i swoich możliwość - a te w PO(poprzednio AWS&UW sp.z.oo) nigdy nie były duże - budżety bez kilku noweli nie były w stanie do końca roku sie dotoczyć - pomimo że były uchwalane koło marca.. Infalcja zawsze rosła - wzrost gospodarczy spadał - prywatyzowano wszystko za każda cene aby zatkać dziury. Ale cóz - pamięc w PO to najsłabsze ogniwo. Warto również spojrzeć na inne wypowiedzi.. i na ile sprawdzaja sie jej prognozy - cóż - Hausner miał racje.. "gdyby choć raz pani była poważna.." Gilowska i program PO Ostatnio coś Zyta Gilowska ma wyraźnie złą passę - wszyscy wciąż się dopominają o program gospodarczy PO - miała go juz parę lat temu opracować i ciągle nic poza paroma hasłami - nawet Rokita stracił cierpliwość i na prędce zaczął oragnizować zespół alternatywny co skleci coś na kształt manifestu ( analogia do PKWN) - może to nie program ale zawsze coś.. Do tego Gilowska ma coraz więcej problemów rodzinnych - brzydko nazywanych szerzeniem nepotyzmu. Gilowska - polityka prorodzinna - czyli nepotyzm Pierwszą oznaką była reakcja wkurzonego Tuska - wykreślił z list wyborczych syna Gilowskiej - cóż - tyle zabiegów na nic - ale to był początek - zwany wierzchołkiem góry lodowej problemów... "Newsweek" napisał, że syn Gilowskiej, Paweł, wypłacał sobie wynagrodzenia za wykonywanie zleceń dla matki z publicznych pieniędzy przeznaczonych na prowadzenie biura poselskiego. Sprawą może zająć się sejmowa Komisja Etyki Poselskiej. "Newsweek" poinformował również, że obecna synowa wiceprzewodniczącej PO była dyrektorem jej biura poselskiego. Sekretarz Zarządu Okręgowego Platformy Obywatelskiej w Lublinie Piotr Czubiński powiedział w PAP, że została ona zatrudniona w biurze poselskim Gilowskiej jeszcze przed jej ślubem z synem posłanki. Sprawą ma się zająć również sąd partyjny. Cóż Platforma Obywatelska stroni od grosza publicznego - chyba ze jest wypłacany własnej rodzinie. prof. Zyta Gilowska w oczach prasy Niewyzytka "zyta pyta. A dlaczego zyta pyta? Bo cyta. A dlaczego zyta cyta? Bo niewyzyta". Posłanka zyta gilowska to koszmarny sen parlamentaryzmu: skrzyżowanie Geremka z Korwin-Mikkem. Geremkowatość Zyty przejawia się w nauczycielskim tonie: Dla ekonomisty słowo "dziura" nie istnieje. Dziura może być w chodniku. W obrzydliwej do wyrzygania hipokryzji, kiedy – walcząc przeciwko opodatkowaniu zysków z lokat bankowych – zamiast mówić o krzywdzie miliarderów, którzy żyją z odsetek, ględzi o starszych ludziach, co oszczędzają na czarną godzinę, na własny pochówek. W fałszywej skromności, obrażającej inteligencję rozmówcy. Nie mam żadnych osobistych ambicji politycznych – mówi baba, która była wiceprzewodniczącą Sejmiku Województwa Lubelskiego, kandydowała do Sejmu w 1993 r. (nieudanie), została szefową lubelskiej UW, ale podała się do dymisji, a nawet wystąpiła z partii, bo się obraziła, że Unia wbrew jej życzeniom dogadała się w Lublinie z SLD. Na 1. miejscu na lubelskiej liście PO znalazła się w ten sposób, że wpisał ją tam Maciek z Donaldem, wypieprzając przy okazji zwycięzcę prawyborów, które miały w Platformie o wszystkim decydować, żeby nie było partyjniactwa. Kandydowanie zyta traktowała w kategoriach obywatelskiego poświęcenia. Zmusił ją do tego niemy wyrzut w oczach studentów: skoro jest tak, jak pani mówi i skoro tak być nie powinno – to dlaczego pani nam to mówi? A nie tam, gdzie tworzone jest prawo, gdzie powstają reguły gry? Zycie nie przychodzi do głowy, iż studenci marzyli o tym, żeby gdzieś ją wyniosło do diabła, bo Zycie w ogóle nie przychodzi do głowy, że ktoś mógłby uważać, iż coś z nią jest nie tak. "Doprowadziła Pani lewą stronę sali niemal do białej gorączki" – w jakimś wywiadzie mówi do Zyty zalotnie redaktorka z "Życia", a zyta na to uprzejmie: No i dobrze, bo miałam rację. Bowiem – wyznaje zyta i tu, w tej szczerej prostocie, wychodzi z niej Korwin-Mikke – bez względu na to, czy ktoś chce mnie słuchać, czy nie – to i tak wiem, że mam rację. Po prostu wiem. A ci, co tego nie wiedzą, to ignoranci i janosiki, nosiciele walizki z socjalizmem przyduszonej kolanem oraz głupcy, którzy nie rozumieją, że gdyby Pan Bóg chciał, żeby była równość, to w każdym lesie rosłyby w równych rządkach identyczne drzewa. "Wydawało mi się, że zyta jest taka jak ja, państwowotwórcza, że ma na uwadze Nasz Kraj, że choć raz polecę wielkimi literami, by pokazać, jakże zagubił się gdzieś w układach i przepychankach. Och, zyta, jak mogłaś" – lamentowała w "Przeglądzie" Krystyna Kofta po tym, jak gilowska złamała jej serce występując przeciwko nocnej degabrielyzacji Sejmu. Miłość Krysi do Zyty, jak się zdaje, opierała się głównie na tym, iż miały wspólną krawcową, a z podbudowy ideologicznej – feminizm pojmowany w ten szczególny sposób, który polega na popieraniu kobiet z racji ich pierwszorzędowych cech płciowych. Wybór Kofty wydaje się o tyle nietrafny, iż gilowska ma w sobie tyle kobiecości, ile Helmuth Kohl przebrany w spódnicę, ale – co ważniejsze – jej skwapliwy i radosny udział w harcach antymarszałkowskich był absolutnie zgodny z jej istotą. * * * Zyta Gilowska jest przeciw progresji podatkowej, a najchętniej w ogóle przeciw podatkom, które tłumią przedsiębiorczość. Najlepszy byłby, jeśli już jakiś koniecznie musi być, podatek liniowy – rozwiązanie nie spotykane wprawdzie w cywilizowanych krajach, ale niewątpliwie miłe dla bogatych. Równocześnie zyta jest przeciw abolicji podatkowej, nazywając ją amnestią i gromiąc za zgorszenie i demoralizację. Jest przeciw wysokim podatkom od przedsiębiorstw i wysokim kosztom pracy wynikającym głównie z kodeksu pracy. Stanowczo karci państwo, które ściągając z przedsiębiorców tyle kasy tłamsi w ludziach aktywność i energię. I równocześnie jest przeciw restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw, czyli darowaniu zaległości podatkowych i ubezpieczeniowych tym firmom, które nie zapłacą ich i tak, ale jak im się odpuści – mogłyby nadal funkcjonować opierając się na aktywności i energii. Bezwzględnie gromi nieuszanowanie publicznego grosza, ale równocześnie przy każdej okazji wrzeszczy na rząd, że powinien więcej pieniędzy przekazywać samorządom, podczas gdy wiadomo, że to właśnie samorządy stały się bagnem korupcyjnym, gdzie Odpowiedz Link Zgłoś
gina.gina Re: Zamiast Laurki - FAKTY 07.01.06, 19:23 cd ........ Bezwzględnie gromi nieuszanowanie publicznego grosza, ale równocześnie przy każdej okazji wrzeszczy na rząd, że powinien więcej pieniędzy przekazywać samorządom, podczas gdy wiadomo, że to właśnie samorządy stały się bagnem korupcyjnym, gdzie topione są kolosalne kwoty, szmal wydawany jest całkowicie bez sensu i nazbyt często trafia do firm żon prezydentów i szwagrów wójtów. Zyta Gilowska jest przeciw wpisaniu do ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji zapisów antydumpingowych wymierzonych w supermarkety, choć oczywiście z głębi serca popiera indywidualną przedsiębiorczość zwykłych prostych ludzi – która wszak osiem razy na dziesięć wyrażała się w otworzeniu sklepiku spożywczego, a te – jeden po drugim – wykańcza dumpingowa potęga supermarketów. Z oburzeniem opowiada, że tylko 1/25 budżetu wydaje się na wspieranie procesów rozwojowych, ale jest także przeciw sztywnym wydatkom na dotacje dla jednostek badawczo-rozwojowych, choć wiadomo na pewno, iż bez takiego sztywnego budżetu te jednostki nie będą w stanie prowadzić żadnych badań. Jest przeciw kasom chorych, ale ministra Łapińskiego, który – jako jedyny członek rządu stanowczo przystąpił do usuwania błędów buzkizmu i likwidacji kas chorych – nawyzywała od komisarzy ludowych. Belkę karciła: czy nie powinniśmy się obawiać, iż pesymizm, który towarzyszy tym rozmowom, tym debatom, może zniechęcać bardzo potencjalnych inwestorów? Czy istotnie dramatyzm jest tak wielki, żeby z tej trybuny wygłaszać przede wszystkim różne alarmistyczne jeremiady? Kołodkę zaś pyta ironicznie, skąd się ten jego optymizm bierze. I tak dalej. Dzisiejszym byciem przeciw nadrabia zyta braki z młodości. Za komuny nie miała zyta szczególnych osiągnięć w okazywaniu swej opozycyjności, tyle tylko że cierpiała z całym narodem i ustrój zmarnował jej młodość. Patrzę na swoje zdjęcia, jak miałam trzydzieści, trzydzieści parę lat i widzę kobietę smutną, wręcz zszarzałą – zwierza się zyta "Życiu", bo wiadomo, że jak polityk rozmawia z "Życiem", to musi coś na komunę napluć, choćby od ludowej władzy co dwa lata dostawał mieszkanie, meblościankę na kredyt i talon na Ładę. Opowiada zyta o swej komunistycznej gehennie: Na Uniwersytet dojeżdżałam potwornie zatłoczonym autobusem i sztuką było się do tego autobusu dostać. Widać dziennikarz nie wyglądał na usatysfakcjonowanego, bo zyta brnie dalej. Nie wyjeżdżałam za granicę. Na prowincji staże, stypendia zagraniczne były zarezerwowane i środowisko wiedziało dla kogo. Miałam chandrę, że słabo się rozwijam naukowo, że pokonuję idiotyczne trudności – snuje zyta swój kombatancki życiorys, a do kompletu wspomina jeszcze coś o braku masła i wody w kranie na III piętrze. * * * Ale trzeba Zycie przyznać, że – choć może nie stawiała się szczególnie komunie – potrafiła z niezwykłą stanowczością przez ćwierć wieku pracy na KUL opierać się indoktrynacji klerykalnej. Absolwent psychologii na katolickiej uczelni nie będzie zachęcał kobiety do porzucenia męża, choćby ten ją napieprzał trzy razy dziennie, bo nauka Chrystusa mówi o nierozerwalności małżeństwa. Nauczony nauczać po katolicku życia w rodzinie nie powie młodzieży, że środki antykoncepcyjne nie wywołują raka, bo byłoby to wbrew kościelnej nauce o darze płodności. Katolickiej proweniencji położnik nie pozwoli rodzącej kobiecie na skorzystanie ze znieczulenia, bo powiedziane jest "w bólu rodzić będziesz" i cierpienie podczas porodu sprawia, że matka w pełni ofiarowuje siebie dziecku. Tymczasem zyta gilowska od lat 25 wykłada na katolickiej uczelni ekonomię opartą na podstawach przeciwnych do tzw. katolickiej nauki społecznej i nie tylko nikt jej nie wyrzucił, ale wręcz została profesorem. Katolicyzm pod przewodnictwem naszego Wielkiego Rodaka jest w tej kwestii dość stanowczy: naucza, że praca powinna stać ponad kapitałem, zaleca solidaryzm społeczny, opiekę państwa nad słabszymi i różne takie, które w sumie – choć papież prędzej założy hawajską koszulę, niż to przyzna – składają się na dość socjalistyczną wizję świata. Poglądy Zyty Gilowskiej na temat państwa reprezentują niezmącony jedną empatyczną myślą darwinizm społeczny. zyta gilowska jest jedynym w Polsce politykiem, który ma czelność mówić, że Balcerowicz to socjalistyczny mięczak. Kiedy wprowadziliśmy opisane w każdym porządnym podręczniku mechanizmy konkurencji wyzwalane przez gospodarkę rynkową, by, mówiąc brutalnie, zaczęła się indywidualna pogoń za groszem, najskuteczniej napędzająca gospodarkę – ludzie się zdziwili, a Balcerowicz stał się synonimem skrajnego liberała, którym nigdy nie był. Szybko zrezygnował zresztą z oporu w obronie finansów publicznych – wspomina zyta grzech pierworodny naszego systemu. Przeciętny Polak jest przekonany, że budujemy wilczy kapitalizm wedle fanatycznych liberalnych reguł. Ale w istocie nasze państwo jest miękkie i słabe – ubolewa zyta. – Daliśmy sobie wmówić, że praktykujemy drapieżny liberalizm. A ja twierdzę, że mamy w Polsce zakamuflowany socjalizm. Osoba, która potrafi nazwać socjalistycznym państwo, w którym na 3 miliony zarejestrowanych bezrobotnych 80 proc. nie ma prawa do zasiłku, należy doprawdy do głosicieli poglądów dość skrajnych. * * * Bezrobotni w słowniku pani poseł to lenie i obiboki, którzy w ogóle nie pracują, redystrybucyjna rola państwa to janosikowanie i my przeciwko janosikowaniu protestujemy, i nigdy nie będziemy tego popierać, zaś kiedy mówimy o obowiązkach państwa, to pani profesor czcigodnej katolickiej uczelni ma do powiedzenia tyle, iż celem państwa nie jest obrona emerytów i rencistów. Od początku kadencji zyta gilowska zabrała w Sejmie głos z 70 razy. Co najmniej połowa tych wystąpień to państwowotwórcze i raczej zawiłe wykłady na temat reformy finansów publicznych. Ale koncepcje Zyty w tej dziedzinie da się streścić w paru zdaniach: zlikwidować środki specjalne, agencje i fundusze (szczególnie KRUS, bo emerytury rolnicze, z których żyją całe rodziny, to wydatki marnotrawne), obniżyć i spłaszczyć podatki, zrobić coś z tymi rozbuchanymi funkcjami socjalnymi, zlikwidować wydatki sztywne budżetu. Do wydatków sztywnych zalicza zaś m.in. płace w sferze budżetowej, emerytury, renty, zasiłki dla bezrobotnych, cały ów socjalizm budżetu. Jeżeli je odsztywnimy i weźmiemy się za desocjalizację budżetu – zamiast 2 zł podwyżki emeryci dostaną, na przykład, 200 zł obniżki. I tak zapewne wyglądałby wymarzony ustrój Zyty. Państwo niech zajmuje się finansowaniem bezpieczeństwa, obronności i nauki – o tej dziedzinie pani poseł nie zapomina, w końcu kiedyś przestanie być posłem i wróci na uczelnię. Emerytom zaś, rencistom i tym, którzy za gó..ane grosze (np. w służbie zdrowia) pracują w sferze budżetowej – płaci tyle, na ile je stać. Jak dobry rok, to więcej, jak gorszy, to mniej, a jak nie ma, to pewnie nie płaci, bo państwo – to kolejna z tez Zyty – nie może się zadłużać. A ponieważ – patrz wyżej – fiskalizm tłamsi przedsiębiorczość i aktywność i najsprawiedliwszy byłyby podatek liniowy od osób fizycznych, a dla przedsiębiorstw trzeba podatki obniżać, jak się da – w budżecie zawsze byłoby za mało, a los emerytów, rencistów i różnych innych sierot po komunizmie można uznać za przesądzony. Głosujcie, drodzy staruszkowie, na panią profesor z KUL. Na pewno łączy w sobie kobiecą wrażliwość z katolickim umiłowaniem bliźniego. Autor : Agnieszka Wołk Łaniewska NUMER 46/2002 NIE Odpowiedz Link Zgłoś
korekt Re: Zamiast Laurki - FAKTY 07.01.06, 21:57 Nibezpieczeństwo ,które nadeszło wraz ze zmartwychwstaniem Zyty ma moim zdaniem większy wymiar niż przedstawiasz droga Agnieszko. Bardzo trafna ocena "osobowości".Gratulacje.Czy głosowałaś???? Odpowiedz Link Zgłoś
robertl Re: Zamiast Laurki - FAKTYwg.NIE 07.01.06, 22:01 coż za pamflecik jak nie młodziutka Wołk a stary dobry Urban trudno coś powiedzieć ale dno to chyba jest Odpowiedz Link Zgłoś
indris Brakuje jeszcze Balcerowicza... 07.01.06, 18:19 ...ale kadencja mu się kończy w przyszłym chyba roku... Odpowiedz Link Zgłoś
dianas1 Re: Prof. Zyta Gilowska - sylwetka 07.01.06, 18:20 nie oszukał nas PiS. Głosowalismy na Program PiSu. W Programie jest - obnizyć bezrobocie - i obniża a kto to zrobi to już sprawa liderów PiSu. I znaleźli odpowiednią osobę. Poczekajmy na wyniki. Prof.Gilowska nie jest rządna władzy - jak pisza złośliwi - bo gdyby tak było, nie odeszłaby z PO wiedząc, ze dostanie wysoki stołek bo PO była pewna, że wygra. Odeszła - bo zagrażała Tuskowi i Rokicie - przewyższa ich mądrością, dlatego chcieli się jej pozbyć. Ja też zlecałabym ekspertyzy rodzinie bo niby dlaczego nie? Raz ze mam zaufanie a dwa ze dlaczego innym dać zrabiać a rodzinie nie? Jesli to dobrze robi? W chwili powołanie Jej na wicepremiera nie była w PO i to nie np.od kilku dni by ją posądzić o zdrade swojej partii w zamian za "stołek" bo powszechnie wiadomo kiedy się rozstała z PO i z jakiego powodu. Gratuluję J.Kaczyńskiemu takiego wyboru a Tusk sam sobie na to zapracował. I tak powinien czynić PiS!!! MUSI SIĘ ZMIENIĆ w tym państwie. Odpowiedz Link Zgłoś
bpkw Klamac jak Gilowska 07.01.06, 18:52 Pozwalam sobie wrzucic link z FK forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=34578300 Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Klamac jak Gilowska 07.01.06, 19:08 200 publikacji i 20 ksiazek napisala a kto czyta te bzdury polskich naukowcow od ekonomii jak polska ekonomia widac na codzien Odpowiedz Link Zgłoś
diam7 Re: Prof. Zyta Gilowska - sylwetka 07.01.06, 19:06 czasami odnoszę wrażenie,że polskim politykom więcej radości (nawet nie satysfakcji),sprawia wdrapanie się na stołek a nie troska o właściwe to znaczy dobre dla kraju spełnienie się na danym stanowisku.Cieszą się jak małe dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
morhendos Re: Prof. Zyta Gilowska - sylwetka 07.01.06, 19:17 A czegos ty sie spodziewal czlowieku!!!???????!?!?!?! To nie dosc ci bylo zagrywek PiSu podczas kampanii zeby ocenic jaka to partia? Nie dosc ci bylo debat Tuska z kaczorem zeby ocenic kto jest uczciwy a kto jest smierdzacym cfaniakiem? A panstwo jest chore miedzy innymi przez takich jak ty, ktorzy (jak podejrzewam) glosowali na tych debili.. na debili ktorzy sa na tyle cfani ze potrafia manipulowac takimi jak ty! Czujesz sie oszukany? To sie tak czuj bo dales sie oszukac.. czuj sie z tym zle.. i nastepnym razem lepiej nie idz na wybory jezeli masz glosowac na takich ludzi jak kaczynscy.. miales do wyboru czlowieku.. wolales cwane kaczki to teraz masz.... kaczoland. Mi sie osobiscie chce ryczec. I nie mysl ze oni wzieli sobie zyte na ministra finansow bo docenili jej superkwalifikacje.. to kolejna ich zagrywka, bo oni jedyne co potrafia to grac.. grac by wygrywac.. ale nie dla Polski, a Polske . Dziekuje wam ludzie ze jestescie tak ograniczeni zeby glosowac na PiS. Chcieliscie? To k... macie. Odpowiedz Link Zgłoś
aferal.z.po jakich następnych platfusów weźmie PiS? 07.01.06, 19:26 Olechowskiego? Lewandowskiego? Piskorskiego? a moze samego Tuska co? Odpowiedz Link Zgłoś
unicef123 Re: Prof. Zyta Gilowska - sylwetka 07.01.06, 19:30 zapowiada ,że skupi się na pokonaniu bezrobocia ? W jaki sposob do cholery jak nie ma przemysłu ? Ale za słowo trzymam Panią minister !!! I osobiście będę czekać na ten cud !!! I jeszcze dla mnie najważniejsze ( baba jestem) takie ciuchy jak dzisiaj miała Pani minister na sobie to wstyd.Ale podejrzewam ,że był to rodzaj politycznej zagrywki : nie robić konkurencji Panu Marcinkiewiczowi , niech On będzie ładniejszy. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Prof. Zyta Gilowska - sylwetka 07.01.06, 21:30 Gdybym był złośliwy napisałbym: Zyta Gilowska gwarantem kompletnej plajty programu gospodarczego PIS. Ograniczę się tylko skromnie do poniższego memento. Pani Premier, Polska potrzebuje: - zmniejszenia bezrobocia do poniżej 5% - paru milionów kupowalnych mieszkań - wzrostu gospodarczego ok. 8% - istotnego wzrostu płac realnych pracowników zarabiających poniżej średniej krajowej - realnej ochrony socjalnej osób bez dochodów lub o zbyt niskich dochodach - realnej ochrony zdrowia dla obywateli Będzie Pani miała sporą władzę. Jeśli Pani tego dokona choćby w 50%, czego Pani życzę, wystawię Pani pomnik w swoim ogródku, a sąsiadom każę się nazywać idiotą. :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
verey Re: Prof. Zyta Gilowska - sylwetka 07.01.06, 22:11 >>Wycofała się z życia politycznego po tym, gdy zarzucono jej, że w swoim biurze poselskim w Lublinie zatrudniała synową, a synowi zlecała i płaciła za ekspertyzy prawne. Liderzy PO skierowali sprawę do sądu partyjnego. W wydanym w związku z decyzją o odejściu z partii oświadczeniu Gilowska podkreśliła, że władze PO od początku wiedziały o pracy w jej biurze synowej, którą zatrudniła, zanim weszła ona do rodziny.<< Jesli zatrudniala ja przed slubem-to zatrudniala narzeczona syna.To jedno.Drugie-uderza spychanie odpowiedzialnsci za wlasne wybory na wladze partii. Sposob usprawiedliwiania sie znany dobrze u nazistow i komunistow.Nic dziwnego-Zyta jest absolwentka UW z lat wczesnych 70 tzn studiowala przodujaca mysl marksistowska.A to zostaje i brzydko wychodzi na jaw spod plasczyka liberalizmu. Wolalbym aby Zyta,poslanka Bejer i inne "kobiety" z niwy politycznej zalozyly Kolo Gospodyn Wieskich bo bylyby tam bardziej na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
ab554 Re: Prof. Zyta Gilowska - sylwetka 08.01.06, 01:05 GAZETO! Prosze uprzejmie o link do artykulu z "Wysokich Obcasow" na temat Zyty , z czasow , kiedy jeszcze byliscie obiektywni-strasznie ja pokochalam po tym artykule i chce dac szanse innym - please!!! Odpowiedz Link Zgłoś