q22
19.01.06, 01:01
A czy ktoś brał pod uwagę taki pomysł:
Zamiast dofinansowywać podręczniki napychając portfele wydawcom, zamiast łamać
reguły gry rynkowej regulując odgórnie ceny podręczników, może pomyśleć o
wsparciu powstania wolnych podręczników. Wolnych w sensie niechronionych
tradycyjnymi prawami autorskimi (). Trudno sobie wyobrazić dziedzinę do której
zasady twórczych społeczości bardziej pasowałyby niż do podręczników.
Technicznych sposobów realizacji jest klika: można powoałać zespół autorów,
który stworzyłby wolne podręczniki (to najtrudniejszy i najmniej pewny
sposób), można wśród autorów rozpisać konkurs, można wreszcie odkupić prawa do
istniejących podręczników. Można eksperymentalnie sprawdzić tę metodę dla
jednego przedmiotu czy jednej grupy wiekowej.
Dróg jest wiele. Chodzi o cel. Celem byłoby udostępnienie w formie
elektronicznej podręczników, które każdy mógłby wydrukować (duża drukarnia,
mała drukarnia cyfrowa, czy wreszcie każdy na domowej czy firmowej drukarce,
jeśli wola), każdy mógłby wzbogacić, uzupełnić czy spersonalizować. Mógłby
powstać zbiór zatwierdzonych przez ministerstwo wariacji danego podręcznika,
jego rozszerzeń, mogłyby powstać konkurencyjne wersje wolnych podręczników, na
które łatwiejszy (jestem przekonany dobroczynny) wpływ mieliby kreatywni
nauczyciele. Nawet jeśłi takich jest tylko promil. Spójrzcie tylko na
Wikipedię. W jakiej innej dziedzinie zapał i praca Polaków lokują nas w
pierwszej dziesiątce na świecie? Dajmy sobie szanse.
q