mk97
06.02.06, 19:26
Witam!
W tragicznym splocie wydarzeń wokół nieszczęsnej publikacji karykatur
Mahometa mm wrażenie, że drogim mi osobiście hasłem wolności słowa pragnie
się ukryć głupotę i chamstwo. W tym kierunku idzie też, niestety, komentarz
Pana Marcina Bosackiego. Jeżeli publikacja tych obrazków jest uznana za coś
może niekoniecznie eleganckiego, ale akceptowalnego, to dlaczego nie chcemy
zaakceptować reakcji drugiej strony? Spójrzmy na to tak: artysta (nazwijmy go
tak), publikujący te obrazki chciał wywołać jakieś emocje odbiorców. Osiągnął
cel? Aż nadto, jak widzimy. Czyli może się uważać za artystę spełnionego, jak
pani Nieznalska, której artyzm polegał na prezentowaniu wizerunku genitaliów
przybitych do krzyża. W obu przypadkach rolę "bodźca artystycznego" stanowiło
zestawienie tego, co komuś drogie (symbol krzyża / prorok Mahomet) z czymś
plugawiącym. Połączenie sacrum z gównem.
A co robi druga strona - ci "drażliwi muzułmanie"? Otóż w reakcji robią to
samo. Czym jest splugawienie czy spalenie flagi? To jest atak na symbole,
nasze (może w tym przypadku duńskie), nam drogie. Czym jest spalenie
ambasady? To nie tyle akt wandalizmu, co wywołanie poczucia, że niszczy się
coś, co jest nam drogie - nie jako budynek, bo to budżet Danii wytrzyma, ale
jako symbol - to znak duńskiej dumy, potęgi, obecności, czegokolwiek. Obiekt,
który ma w założeniu być drogi sercu Duńczyków, kawałek ojczyzny...
Więc to jest wojna na niszczenie symboli i nie można tu stosować podwójnych
standardów - nam wolno, a im nie. Jeśli mamy wolność słowa, to nie
zapominajmy o wolności zgromadzeń, a wolność zgromadzeń to tylko publiczna
emanacja wolności gniewu.
Nie przeczę, że całą sytuację wykorzystują cyniczni politycy po obu stronach.
Nie pochwalam żadnego aktu przemocy ani też wandalizmu, niszczycielstwa,
dewastacji. Ale nie róbmy, mój gorący apel, cnoty z szargania czyichś
świętości. A już na pewno nie próbujmy, jak to robiły gazety, jak daleko
możemy się posunąć.
Pokoju wokół i w sercu życzę,
Marcin Kulinicz