Dodaj do ulubionych

Gdzie się kończy wolność słowa

10.02.06, 21:16
czemu radykalne? Ja bym sie z wiekszoscia zgodzil...
Obserwuj wątek
    • realista1000 Tam, gdzie wypowiada się Wyborcza! PiS 34% PO 24%! 10.02.06, 22:25
      To początek końca PO! Teraz nastapi masowa rejterada do PiS! I bardzo dobrze!
      Roztropni z Platformy niech naprawiają wreszcie nasz kraj, zepsuty do cna przez
      czerwonoróżowych! A Tusk, Rokita, Schetyna, Niesiołowski, Komorowski (i po co
      mu to było?) do...Chin!
      • maria333 Re: Tam, gdzie wypowiada się Wyborcza! PiS 34% PO 12.02.06, 02:10
        A co ma piernik do wiatraka, propagandzisto ???

        Tu jest dyskusja o polityce światowej, a nie zaściankowych rozrywkach
        zakompleksionych niewyrostków...

        Słabych propagandzistów ma PIS... No ale co lepsi są ministrami...
        • realista1000 Re: Tam, gdzie wypowiada się Wyborcza! PiS 34% PO 12.02.06, 09:58
          Marysiu, dyskusja o polityce światowej? Nie dowartościowuj siebie i nie lecz
          sie z własnych kompleksów! O polityce światowej - śmiechu warte! A tyjesteś
          Zbigniew Brzeziński, co? Prowincjonalna gąska dz przerostem ambicji i
          poczuciem "misji" dorwała się do klawiaturki?
          • babaqba Re: Tam, gdzie wypowiada się Wyborcza! PiS 34% PO 12.02.06, 14:26
            ealista1000 napisał:

            > Marysiu, dyskusja o polityce światowej? Nie dowartościowuj siebie i nie lecz
            > sie z własnych kompleksów! O polityce światowej - śmiechu warte! A tyjesteś
            > Zbigniew Brzeziński, co? Prowincjonalna gąska dz przerostem ambicji i
            > poczuciem "misji" dorwała się do klawiaturki?

            Zwracam uwagę na piękny przykład katolickiej miłości bliźniego i szacunku dla innych. :)))
          • maria333 Re: Tam, gdzie wypowiada się Wyborcza! PiS 34% PO 21.02.06, 21:18
            realista1000 napisał:

            > Marysiu, dyskusja o polityce światowej? Nie dowartościowuj siebie i nie lecz
            > sie z własnych kompleksów! O polityce światowej - śmiechu warte! A tyjesteś
            > Zbigniew Brzeziński, co? Prowincjonalna gąska dz przerostem ambicji i
            > poczuciem "misji" dorwała się do klawiaturki?

            kochasiu, Marysią to ja dla ciebie nie jestem. Zbigniewem też nie.
            kompleksów nie mam, choć prowincja tu w warszawce glucha - głównie dlatego, że
            nazjeżdżali się podobni do ciebie... No i jest to niestety za...upie świata, w
            porównianiu do wielu metropolii, w ktorych mieszkalam... tak, to prowincja.
            dobrze że mieszkam blisko lotniska ;-

            No ale nie zniżając się do poziomu, sorry - jakie masz podstawy do wypowiadania
            się na ten temat//... Ja jestem arabistką i na bliskim wschodzie spedzilam pare
            lat, o pozostalych swoich dyplomach nie wspomnę.

            przebrzydly jest ten wasz szowinizm... i to spoufalanie sie... Nie wiem ile
            masz lat mlodziencze, ale traktowanie wszystkich kobiet - bo nic o mnie nie
            wiesz, wiec generalizujesz - protekcjonalnie, świadczy jedynie o twojej
            niedojrzalości... moze kiedyś zrozumiesz, ze prawdziwi mezczyzni szanuja
            zarowno kobiety, jak i odmienne poglady.


            ps. az mi sie herbata na klawiature wylala, nie grzesz dzis wiecej... lol
    • witomir IRAN GŁUPCY IRAN... 11.02.06, 00:06
      Kilka lat bacznej obserwacji świata globalnej polityki nauczyło mnie, że nic nie
      jest takie, jakie się na pozór wydaje (czyli w sumie takie, jak mówią w
      telewizorze). Okazuje się, że atak "terrorystyczny" na USA 11 września 2001 r.
      nie był dziełem islamskich fanatyków (jeśli ktoś nadal wierzy w tę bajkę to, jak
      mówią Amerykanie, mogę mu tanio sprzedać most brookliński). Inwazja USA na Irak
      nie była spowodowana ani zagrożeniem ze strony nieistniejącej broni masowego
      rażenia, ani Saddam nie paktował z Osamą, ani też tym bardziej nie stał za
      zbrodnią 11 września. Nie trzeba chyba dodawać, że obecna bajeczka o budowaniu
      demokratycznego Iraku jest w tym samym stopniu medialną papką dla ogłupiałej
      gawiedzi.
      O co więc chodzi teraz, kiedy jak Bliski Wschód długi i szeroki, tłumy
      Muzułmanów protestujących przeciwko obrażaniu ich najgłębszych uczuć
      religijnych, zalewają ulice i kiedy zaczynają płonąć zachodnie ambasady?

      Chodzi o Iran, głupku!(Trawestując clintonowskie hasło wyborcze)

      Odpowiedź jest zarazem i prosta, i trudna. Moim zdaniem wydaje się oczywista,
      lecz pojęcie tej oczywistości zależy od tego, czy posiada się jakąkolwiek wiedzę
      na temat procesów polityczno-ekonomiczno-militar nych zachodzących od lat w tym
      rejonie świata. Jeśli wiedza wynika z telewizyjnych stereotypów, ocena bieżących
      wydarzeń nie będzie poza stereotypy wybiegała, choć ocena ta może wahać się w
      zakresie od pełnego poparcia dla duńskiej gazety, publikującej karykatury
      Mahometa, do jej pełnego potępienia.

      Sens dzisiejszych dramatycznych wydarzeń zawiera się, częściowo, w
      "geopolitycznej anegdocie" o tragicznej boskiej pomyłce, w wyniku której
      Amerykanie dostali największe na świecie samochody, ale Pan Bóg zapomniał dać im
      do nich benzyny. W tłumaczeniu na prostszy język "telewizyjny" - Amerykanie,
      skoro mają już te cholerne samochody, mają też święte prawo sięgnąć, bez
      konsekwencji, po benzynę do nich. Stąd, od wielu już dziesięcioleci, roponośny
      Bliski Wschód jest i na długo jeszcze pozostanie najbardziej zapalnym obszarem
      świata. Nie wszyscy bowiem, a już mieszkańcy roponośnych terenów w
      szczególności, są skłonni to jankeskie prawo "bushu" uznać.

      Jednak powyższe wyjaśnienie, skądinąd znany stereotyp, też przecież jeszcze nie
      tłumaczy, dlaczego Arabowie palą dziś duńskie flagi i duńskie ambasady. Jest
      bowiem jeszcze coś, o czym nie przeczytasz w żadnych oficjalnych komunikatach,
      żadnej gazecie, ani nie usłyszysz w żadnej telewizji. Nic dziwnego, jest to
      bowiem sekret tak drogi, jak droga Ameryce jest jej własna waluta -
      "wszechmogący" dolar.

      Chodzi o dolara, głupku! (Trawestując ponownie clintonowskie hasło wyborcze)

      Dolar amerykański jest fundamentem dominacji tego kraju nad światem. Federal
      Reserve Board - Zarząd Rezerwy Federalnej - wbrew nazwie bynajmniej nie
      federalna (państwowa) lecz prywatna instytucja bankowa, jako jedyna na świecie,
      ma prawo drukować tyle zielonej waluty, ile jej potrzeba, bez jakiegokolwiek
      związku z czymkolwiek. Na straży tego ekstremalnego przywileju finansowych
      (prywatnych) elit świata, żeby nie było wątpliwości, stoi Biały Dom, Pentagon (z
      budżetem sięgającym 500 mld dolarów, nie licząc bieżących kosztów wojen), a
      także CIA, FBI, NSA, HSD i setki innych krajowych, a także międzynarodowych
      instytucji, które za nic mają wolność, prawdę, demokrację i prawa człowieka, a
      których jedyną rolą jest koncentracja bogactwa i wpływów na naszej małej
      planecie w rękach coraz mniejszej garstki ludzi.

      No dobrze, a jaki do cholery ma to związek z ropą naftową i tą nieszczęsną
      duńską flagą. Ano taki, że siła waluty amerykańskiej, polega na tym, że jest ona
      "obowiązkową" walutą rezerw banków centralnych wszystkich państw (banków
      centralnych nie posiada dziś na świecie tylko kilka krajów, w tym Korea Płn. i
      parę innych z "osi zła"), a także, a może przede wszystkim, na tym, że jest to
      waluta rozliczeniowa na międzynarodowych rynkach towarowych, w szczególności na
      rynku ropy naftowej i gazu (docierają do Was zapewne doniesienia o tym, ile to
      dolarów na światowych giełdach kosztuje baryłka ropy; pamiętacie też zapewne
      ceny gazu z konfliktu rosyjsko-ukraińskiego - 230 UDS za 1000 m³).

      Każde państwo, chcąc zapewnić swoim obywatelom komfort jazdy samochodem lub
      komfort włączenia kuchenki gazowej, musi najpierw postarać się o parę ton
      zielonych banknotów, by sprostać wciąż rosnącemu kosztowi importu ropy i gazu.
      Dopóki trwa monopol na rozliczenia finansowe w dolarach amerykańskich, dopóty
      Stany Zjednoczone Ameryki będą jedynym supermocarstwem.

      Zagadnienie hegemonii dolara jako głównego narzędzia hegemonii USA w świecie
      obejmuje także z konieczności praktycznie niezauważane zjawisko "dolarowej
      hiperinflacji", czyli prostego faktu, że skoro dziś ropa kosztuje 60 dol. za
      baryłkę, to oznacza, że za te same pieniądze państwa mogą jej sobie kupić dwa
      razy mniej niż 3 lata temu, kiedy to baryłka ropy kosztowała 30 dolarów. Jeśli
      zatem Rzeczpospolita (państwo, nie gazeta) ma ochotę nabyć ropę naftową, to dziś
      za "te same" pieniądze, co 3 lata temu - powiedzmy miliard dolarów - kupi tylko
      pół tankowca ropy a nie cały tankowiec. Na deprecjacji dolara, poprzez relatywny
      spadek wartości obowiązkowych rezerw dolarowych, tracą wszyscy, oczywiście poza
      Ameryką.

      Manipulacja kursem dolara wykracza jednak znacząco poza ramy niniejszego tekstu,
      choć - jak widać - pomaga zrozumieć sens wielu globalnych procesów gospodarczych.

      No dobrze, ale może wreszcie jakiś związek z Danią, z Mahometem, z wolnością słowa??

      OK. Jeszcze chwila cierpliwości. Jest rok 2000. Saddam Hussein postanawia obalić
      odwieczny obowiązek rozliczania transakcji naftowych w dolarach. Przechodzi na
      euro. W ten sposób podpisuje na swoją dyktaturę wyrok śmierci.

      Komentatorzy, na których analizach się opieram, słusznie zauważają, że nawet tak
      oczywisty, acz przemilczany powszechnie w mainstreamowych mediach, wątek
      przejęcia kontroli nad polami roponośnymi Iraku przez Amerykanów, nie dawał
      Bushowi uzasadnienia do operacji "zmiany reżimu" w Bagdadzie. W końcu za
      drukowane w dowolnej ilości dolary mógł i tak kupić sobie całą iracką ropę.
      Dlatego prawdziwa przyczyna inwazji stała się jasna dwa miesiące po jej
      rozpoczęciu, kiedy to okupacyjne władze amerykańskie w Bagdadzie przywróciły
      jako walutę naftowych rozliczeń "wszechmogącego zielonego". Bush mógł wtedy
      spokojnie wylądować na lotniskowcu i ogłosić "zakończenie misji".

      Chodzi o Iran, głupku!

      No, i powolutku zbliżamy się do sedna całej sprawy, albowiem identyczny, jak
      Hussein, pomysł, lansuje nowy prezydent Iranu, Ahmadineżad. To nie rzekomy
      irański program nuklearny, w który wątpi cały aparat szpiegowski USA z CIA na
      czele; to nie irańskie "bluźnierstwa" dotyczące Izraela, czy wreszcie
      kwestionowanie przez Ahmadineżada tzw. mitu Holokaustu, są powodem, dla którego
      już w marcu tego roku wybuchnie wojna amerykańsko-irańska. Tym powodem jest
      próba obalenia hegemonii dolara - próba być może nawet ze strony irańskiej nie
      do końca uświadomiona, ale która sprowadza się do zachwiania amerykańskim
      imperium poprzez pozbawienie go głównego narzędzia kontroli i opodatkowania
      podległych mu prowincji. Ten niewybaczalny grzech musi, z punktu widzenia
      Ameryki, zostać skarcony nie mniej brutalnie i nie mniej konsekwentnie, jak
      odstępstwo Saddama Husseina, w końcu długoletniego współpracownika CIA i jednego
      z największych klientów amerykańskiego sektora zbrojeniowego w swoim czasie.

      Oficjalnie USA nie są imperium, lecz kochającym wolność państwem równym pośród
      równych. Dlatego inwazja na Iran, czy to w wykonaniu własnym, czy za
      pośrednictwem Izraela, czy wreszcie - jak ostatnio słychać - w wykonaniu NATO,
      nie może zostać przeprowadzona ot, tak sobie, jak jakiś mecz bejsbolowy. Taką
      inwazję trzeba umiejętnie "sprzedać" na międzynarodowym "rynku", a robi się to
      głównie poprzez środki masowego przekazu, w tym w 90% przez telewizję.

      Gotowanie irańskiej żaby
      • witomir Re: IRAN GŁUPCY IRAN... 11.02.06, 00:07
        (Przypominam, że mechanizm tzw. gotowania żaby służy do medialnego "oswojenia"
        opinii publicznej z rzekomą palącą koniecznością planowanej operacji - w tym
        przypadku militarnej, która bez takiego przygotowania prawdopodobnie byłaby nie
        do przyjęcia przez większość opinii publicznej w świecie demokratycznym. Słynna
        żaba z pewnego makabrycznego i anegdotycznego zarazem eksperymentu jest dobrą
        ilustracją tego mechanizmu: wrzucona do wrzątku wyskoczy, ratując życie, zaś
        umieszczona w naczyniu z wodą, którą podgrzewa się stopniowo aż do wrzenia,
        ginie nieuchronnie, zwiedziona powolnym tempem gotowania.)

        Od wielu tygodni zatem, dokładnie tak, jak przed inwazją na Irak, trwa
        "sprzedawanie" "śmiertelnych zagrożeń", jakie niesie ze sobą rzekomy program
        budowy bomby atomowej przez Iran.

        Nieważne, że jedynym krajem, który w historii zrzucił bombę atomową na ludność
        cywilną, zabijając setki tysięcy niewinnych istot ludzkich - były Stany
        Zjednoczone. Nieważne, że jedynym krajem w omawianym rejonie świata, który nie
        tyle pracuje nad bombą jądrową, co od wielu lat ją posiada, choć się do tego nie
        przyznaje - jest Izrael. Nieważne, że USA konsekwentnie łamie Traktat o
        Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej i że państwo to jawnie i buńczucznie
        deklaruje gotowość ponownego jej użycia w nowej, "bezpiecznej dla cywilów"
        formie "bomb taktycznych!!!". Nieważne wreszcie jest to, że w trudnym do
        wyobrażenia scenariuszu, wg którego Iran wchodzi w posiadanie głowic jądrowych
        oraz środków ich przenoszenia i wreszcie używa tych głowic w ataku na USA
        (prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest chyba naprawdę bliskie zeru), to
        militarna odpowiedź Stanów Zjednoczonych oznaczałaby kres dumnego Iranu poprzez
        (nuklearne) zrównanie go z ziemią po wsze czasy.

        I dlatego właśnie, że wszystkie powyższe przesłanki są ważne, trzeba gotować
        dziś irańską żabę - gotować tak długo, aż w sondażach interwencja zbrojna
        zostanie uznana za nieuniknioną, bez względu na ilość ofiar, bez względu na
        użyte środki i bez względu na długofalowe konsekwencje, spośród których naprawdę
        nie sposób wyeliminować możliwości wybuchu III wojny światowej.

        Po to, żeby sprzedać dziś Teheran tak, jak kiedyś sprzedawano Hiroszimę i
        Nagasaki, potrzebny jest naprawdę mocny argument. W końcu nawet najgłupsi z nas
        muszą pamiętać to, co wydarzyło się zaledwie 3 lata temu. Była wojna trwająca do
        dziś, wojna przeciwko broni masowego rażenia, której nie było!

        Dlatego współcześni naziści potrzebują podwójnej dawki. Dziś potrzebna jest ....

        W O J N A C Y W I L I Z A C J I

        I to w zasadzie mógłby być koniec tego przydługiego wywodu "od kłębka do nitki",
        gdyby nie fakt, że jest kilka drobiazgów, które warte są zauważenia w sprawie
        karykatur Mahometa, czyli w tzw. "sprawie wolność słowa kontra godność islamu".
        Otóż mało kto zwraca uwagę na fakt, iż duńska gazeta, która pierwsza
        opublikowała owe karykatury, zrobiła to, no, kto zgadnie? - cztery miesiące
        temu!!! Jak to możliwe, by tak gwałtowne reakcje w świecie arabskim wywołało
        zdarzenie, którego oficjalny medialny żywot dawno się zakończył, żeby nie
        powiedzieć, że nigdy się nie zaczął.

        Nie można nie postawić pytania, komu i dlaczego zależało, a zależeć musiało, by
        te ewidentnie podstarzałe kartofelki odgrzewać, i to właśnie teraz, i to na taką
        skalę, w większości krajów europejskich, a w niektórych z nich - w większości
        tamtejszych gazet. Nieprawdą jest oczywiście twierdzenie, że dziennikarze
        publikujący karykatury proroka Islamu nie mieli pojęcia, jakie reakcje takie
        publikacje mogą wywołać. Gdyby nie wiedzieli, to łamów ich dzienników i
        tygodników nie wypełniałyby od lat artykuły o islamskim fundamentalizmie,
        okolicznościach, jakie towarzyszą jego powstawaniu i skutkach, jakie musi rodzić
        jego prowokowanie.

        Nie od dziś też wiadomo, że mistrzem siania "autentycznych społecznych
        niepokojów" jest Centralna Agencja Wywiadowcza. Jest to świetnie udokumentowane
        od czasów Kermita Roosevelta, wnuka prezydenta USA, który w 1953 r., jako agent
        CIA, wszczął za przywiezione do Teheranu w walizce dolary rozruchy uliczne,
        które doprowadziły do upadku rządu premiera Mossadeka i instalacji
        proamerykańskiego totalitarnego reżimu Szacha Rezy Pahlaviego. Śmiertelnym
        błędem premiera była próba nacjonalizacji złóż ropy naftowej w Iranie, wcześniej
        eksploatowanych przez brytyjski koncern na zasadzie monopolu. Brzmi znajomo?

        Nie wiadomo, który agent kierował akcją na Kijowskim Majdanie czy pod
        parlamentem w Tbilisi, ale ćwiczenie czyni mistrza i dlatego kolejne "kolorowe
        rewolucje", a także "wybuchy islamskiego fundamentalizmu" można czytać jak
        elementarz.

        Dlatego niech nikt mi nie mówi, że dziś mamy do czynienia z jakąś tam świętą
        wojną europejskich dziennikarzy o wolność słowa, prawdę czy demokrację. Bo gdyby
        wspomniani dziennikarze tym wartościom hołdowali, to dziś George W. Bush, Tony
        Blair i Aleksander Kwaśniewski, siedzieliby w więzieniu i czekali na wyrok
        Trybunału d/s Zbrodni Wojennych. Dziś jeden z tych panów marzy jednak zapewne o
        Pokojowej Nagrodzie Nobla albo o posadzie sekretarza generalnego ONZ -
        organizacji, której obecny szef, Kofi Annan, o inwazji na Irak wyraził się, że
        jest nielegalna.

        Wybuch gniewu i akty zemsty, jakie obserwujemy dziś na ulicach miast w krajach
        muzułmańskich, są oczywiście autentyczne i skierowane wprost przeciwko
        "szatańskiej" cywilizacji Zachodu. Jednak nieprawdą jest twierdzenie, iż jest to
        próba zorganizowana przez rządy Syrii czy Libanu odwrócenia uwagi tamtejszych
        społeczeństw od kiepskiej sytuacji gospodarczej w ich krajach. Gdyby tak było,
        to czemu miałyby służyć protesty w pozostałych krajach.

        Ponieważ "po owocach poznacie ich" - dlatego jak zwykle w takich przypadkach,
        należy przyglądać się, kto na danym zdarzeniu najbardziej korzysta. Już dziś
        ewidentne jest to, że w społecznej świadomości na Zachodzie zaczyna zakorzeniać
        się wypuszczane jakby mimochodem pojęcie "wojny cywilizacji". Tak jak kiedyś
        zimna wojna, czyli wojna z komunizmem, tak jak trwająca od kilku lat tzw. "wojna
        z terrorem", której wybuch ogłoszono natychmiast po zorganizowanych przez
        "wiadome służby" zamachach z 11 września 2001 r., tak lansowana dzisiaj
        podskórnie "wojna cywilizacji" jest koncepcją, którą wykorzystywać będzie
        amerykańskie imperium, by odwrócić uwagę własnej i światowej opinii publicznej
        od własnego upadku moralnego, od nieuchronnego upadku własnej gospodarki, a
        także by resztkami sił i za wszelka cenę przedłużyć swoje konające panowanie nad
        światem.

        Obawiam się, że się nie mylę, ale będę szczęśliwy, jeśli okaże się, że jest inaczej.

        • druid1 Obawiam sie ze masz racje 11.02.06, 00:57
          Tez jakis czas temu dowiedzialem sie, ze Irak planowal przejsc w rozliczeniach z
          rope na EURO przed rozpoczeciem wojny

          I jak ostatnio Iran zaproponowal to samo, to zaraz rozpoczela sie "kampania
          promocyjna" instalacji atomowych w Iranie przez zachodnie media.
          • sushi4004 Re: Obawiam sie ze masz racje 13.02.06, 15:31
            Petroeuro to zly sen USA:

            www.oilpeak.pl/news/article0-15.htm
        • nonieee Dziekujemy Ci, Witomirze! 11.02.06, 08:39
          Ale nie zapomnij o lekach!
        • szalkowski Re: IRAN GŁUPCY IRAN... 11.02.06, 14:59
          Bardzo dobre.
        • ar.co Re: IRAN GŁUPCY IRAN... 11.02.06, 17:28
          Znowu ten [...] z klawiaturą chorą na biegunkę...
        • aby Re: IRAN GŁUPCY IRAN... 12.02.06, 01:18
          Re: witomir
          Wolałbym, żeby Pan się mylił - ale tak to wygląda.
          Dzięki za dającą do myślenia analizę.
        • maria333 Re: IRAN GŁUPCY IRAN... 12.02.06, 02:09
          Witomirze, niezwykle ciekawa analiza.

          Zgadzam sie z Tobą, zresztą na ten temat wczoraj prowadziłam dyskusję,
          przedstawiając podobną genezę 'konfliktu cywilizacji'...

          Nie wiedziałam tylko o podłożu finansowym, które przedstawiłeś, i bardzo mnie
          to zaciekawiło.

          Wiem, że chodzi o finanse - ale dotychczas sądziłam, że jest to kwestia
          potrzeby rynku zbytu dla przemysłu zbrojeniowego USA (bo jaki był cel wojny w
          Jugosławii?.... kto na tym skorzystał?...)

          A to, co piszesz o rezerwach walutowych, bardzo do mnie przemawia...
      • poczatek.konca Re: IRAN GŁUPCY IRAN... 11.02.06, 15:59
        > Dolar amerykański jest fundamentem dominacji tego kraju nad światem. Federal
        > Reserve Board - Zarząd Rezerwy Federalnej - wbrew nazwie bynajmniej nie
        > federalna (państwowa) lecz prywatna instytucja bankowa, jako jedyna na
        świecie,
        > ma prawo drukować tyle zielonej waluty, ile jej potrzeba, bez jakiegokolwiek
        > związku z czymkolwiek.

        Czy byłbyś tak uprzejmy i podał mi odnośnik do źródła, z którego zaczerpnąłeś
        tę informację ?
        • witomir Re: IRAN GŁUPCY IRAN... 12.02.06, 11:17
          b. ciekawe opracowanie na temat, który Cię zaintrygował polecam rozdział "Euro
          kontra dolar" www.wandea.org.pl/raport.pdf
          • niestety3 Re: IRAN GŁUPCY IRAN... 13.02.06, 11:11
            wandea.org jest dziwna strona dziwnej organizacji. Mieszanka
            polityczno-religijno-mistyczna. Atakuja mulzumanow i bronia islam, atakuja
            faszyzm i bronia faszystow, polacy (mala litera specjanie bo to nie Polacy)
            ktorzy przyrownuja Powstancow walczacych z armiami do samobojczych bandytow
            wysadzajacych dzieci.
            Dziwna a raczej bardzo chora ta organizacja.
            Przylaczam sie do poprzednika: Witomir, nie zapomnij lekarstw.
          • poczatek.konca Re: IRAN GŁUPCY IRAN... 13.02.06, 17:04
            witomir napisał:

            > b. ciekawe opracowanie na temat, który Cię zaintrygował polecam
            rozdział "Euro
            > kontra dolar" www.wandea.org.pl/raport.pdf


            No dziękuję ale sądziłem, że podasz odnośnik do stron mniej stronniczych, czyli
            np. do www.federalreserve.gov/ , na których mimo najszczerszych chęci
            nie znalazłem informacji o prywatnym charakterze tego przedsięwzięcia.

            Pozdrawiam zatem i doradzam sprawdzać fakty przed ich opublikowaniem.
    • otis_tarda I tak to wygląda wolność słowa wg. GW 11.02.06, 11:21
      P. Lisa Appignanesi zarobiła przymiotnik "radykalna" - bo: a) popiera obrażanie
      muzułmanów (durna baba: gdyby waliła w katolicyzm, dyżurne feministki z GW
      rozpływałyby się w zachwytach nad jej tolerancyjnością i postępowością) b) broni
      Davida Irvinga (a jak wiadomo, Irving jest brzydki i niegrzeczny i z Irvingiem
      się nie gada. Irvinga się wsadza).

      Echhh... strasznie lubię tych "intelektualistów" z GW, którzy potrafią tylko
      małpować cudze poglądy. I mają problem za każdym razem, gdy pojawi się ktoś
      niezależnie i konsekwentnie myślący.
      • babaqba Re: I tak to wygląda wolność słowa wg. GW 12.02.06, 14:32
        otis_tarda napisał:

        > P. Lisa Appignanesi zarobiła przymiotnik "radykalna" - bo: a) popiera obrażanie
        > muzułmanów (durna baba: gdyby waliła w katolicyzm,...

        Nic nie zrozumiałeś? :) To nie dziwi w kontekście:
        "Echhh... strasznie lubię tych "intelektualistów" z GW", bo widać, że wcale nie chodzi o tych z GW, lecz o
        wszystkich (intelektualistów). Zauważ, że katolicy potrafią unurzać w gó..e każdego, kto choć ma
        najmniejsze wątpliwości, czy JPII był boski a kremówki świetne. Nie dziwne, że grupy wierzących w
        "całun turyński" walczą z intelektualistami. Nie mają wyjścia.
        • realista1000 Re: I tak to wygląda wolność słowa wg. GW 12.02.06, 14:52
          To nie grupy wierzących w "całun turyński" walczą z intelektualistami,
          tylko "intelektualiści" z nimi, medrkując na zamówienie o fałszerstwie
          średniowiecznym (którego dzisiejszą technika nawet nie można powtórzyć!)Oj,
          babaqua, babaqua!
    • skac29 Re: Gdzie się kończy wolność słowa 11.02.06, 16:27
      Ja też nie uważam ich za radykalne, raczej za dość konsekwentne. Popieram niemal
      w całości, choć robienie wyjątku dla demonstracji (czy raczej przeciw nim)
      uważam za słabo umotywowane, w kontekście postulatu o wolności dla mediów.
    • kosciol.mlodziezy.psychicznej Gdzie się kończy wolność słowa? 11.02.06, 20:33
      Nigdzie. Nie ma żadnych ograniczeń.
      • tales1 Re: Gdzie się kończy wolność słowa? 12.02.06, 01:12
        A jednak! W twojej ograniczonej łepetynie!
        • kosciol.mlodziezy.psychicznej Spadaj żydowski pachołku. 12.02.06, 12:31
          • realista1000 Re: Spadaj żydowski pachołku. 12.02.06, 14:47
            Pacjent Tworek na przeustce? Szybko wrócisz do "domciu"!
            • kosciol.mlodziezy.psychicznej Po co przy przedstawianiu się stawiasz pytajnik. 12.02.06, 15:30
              I dlaczego mówisz do siebie w trzeciej osobie?
    • hanyska2 Polecam artykul czarnego pastora, ktory 13.02.06, 14:46
      przeszedl z islamu na chrzescijanstwo - kto moze wiedziec wiecej niz on na ten
      temat?

      www.barnabasfund.org

      13 February 2006

      FOR CHURCH OF ENGLAND NEWSPAPER, 7 FEB 2006

      Sir Iqbal Sacranie, secretary general of the Muslim Council of Britain,
      has
      said that he wishes to see Muhammad protected from insult or
      disrespect.
      Interestingly, he did not make this remark in the context of the
      current
      furore over the Danish cartoons of Muhammad. He said it much earlier,
      in a
      debate on BBC Radio 4’s The Moral Maze on the subject of legislation to
      ban
      incitement to religious hatred. Sacranie’s hope was that the new law
      once
      passed would be used to protect Muhammad from any negative criticism.

      Sacranie was greatly disappointed with the form in which the religious
      hatred bill was eventually passed on 31st January, and complained of
      injustice and impediments to the promotion of a cohesive and harmonious
      society in Britain. However, he may soon find his hopes for the
      protection
      of Muhammad are fulfilled in the wake of the international response to
      the
      Danish cartoons of the Islamic prophet, a response which appears to
      have
      been not only orchestrated but deliberately aggravated.

      The worldwide responses to the cartoons have raised two questions. (1)
      Why
      are Muslims, even “moderate” Muslims, so passionate in the defence of
      Muhammad from any kind of slight? (2) Why do British politicians and
      church leaders feel the need to tread so delicately around Muslim
      sensibilities?

      The answer to the first question lies in the veneration of Muhammad.
      This
      is a paradoxical aspect of Islam, which in theory affirms the
      believer’s
      direct access to God without the need for any intercessor.
      Accordingly,
      Muhammad should be viewed by Muslims as simply a human channel for
      God’s
      revelation. In practice, however, Muhammad’s figure towers over Islam
      not
      just as its founder, but as the “perfect man” who was divinely inspired
      not
      only in his Qur’anic revelations, but in all his sayings and deeds. He
      is
      considered infallible, free from sin, and serves as the supreme example
      which all Muslims are obliged to emulate in every small detail.
      Muhammad is
      also seen as the intercessor with God who can change the divine decrees
      and
      admit those he intercedes for into paradise. Love for Muhammad (and
      his
      family) is deeply inculcated into most Muslim children. Many Muslims,
      especially in the Indian subcontinent, hold that Muhammad was created
      from
      an eternal heavenly substance (Muhammadan light) that pre-existed with
      God.
      He is a logos-like figure similar to Christ – a sinless saviour,
      mediator
      and intercessor.

      A main concern of Muslims is the person of Muhammad who must be
      protected
      from any criticism or slight. Protecting his honour is an obligation on
      all. Any suspected denigration of Muhammad immediately creates
      disturbances and riots in many Muslim countries and communities, more
      so
      than blasphemy against Allah himself.

      The antipathy towards pictures of Muhammad stems from several of his
      own
      comments, as recorded in traditions which Muslims call hadith. An
      example
      is his statement that “angels do not enter a house in which there is a
      dog
      or a picture” (Sahih Al-Bukhari Hadith 5.338). However, this has not
      been
      taken as an absolute prohibition in all kinds of Islam at all times, as
      witness the numerous examples of Muslim paintings of Muhammad in
      earlier
      centuries.

      Many Muslims have vocalised their outrage that the Danish cartoons
      could be
      interpreted as suggesting that Muhammad was a “terrorist”. Here too is
      a
      paradox. For these Muslims seek to portray Muhammad as a Jesus-figure,
      a
      peace-maker and channel of God’s mercy, motivated by a profound love
      for
      humanity, who treated his enemies with forbearance, even kindness.
      They
      say that Muhammad (himself) never killed anyone. Yet Muhammad was a
      general who led his army in wars of conquest against non-Muslims, and
      under
      whom brutalities were committed against some of his opponents. His
      words
      and example are cited by the most militant of Muslims today as the
      justification for their violence which others would call terrorism.


      The second question concerns the reason for the special treatment of
      Muslims, in contrast to that of other groups. Ask a British politician
      or
      church leader why they feel Muslim feelings should be protected and
      their
      reply will probably include words like “respect”, “sensitivity”,
      “courtesy”
      etc. But is this the real reason? It can be tested by comparing the
      treatment of Muslim sensibilities with the treatment of another faith’s
      sensibilities, say, Christians. Do the same voices protest against the
      numerous shows, artworks and writings which Christians find offensive
      and
      blasphemous? Do they call for Christian feelings to be protected? The
      answer is no. The reason for this double standard appears to be not
      “sensitivity” but “fear”. Non-Muslim society – including the Church -
      is
      afraid of angering Muslims because of what they might do in
      retaliation.
      And what some of them might do was clearly seen in the placards carried
      by
      Muslim marchers in Britain last weekend with slogans such as “Massacre
      those who insult Islam” or “Whoever insults a prophet kill him.”

      The motive of fear also explains the double standards of the
      Metropolitan
      Police during the demonstrations in London against the cartoons. None
      of
      those carrying placards calling for murder or beheading was arrested.
      Scotland Yard explained that the decision not to arrest was taken
      because
      they feared a riot would have ensued. They did, however, arrest two
      other
      protestors, who were carrying cartoons of Muhammad. Police said they
      were
      detained to “prevent a breach of the peace”. Evidently they did not
      fear
      a non-Muslim riot, only a Muslim riot.

      The police have also shown double standards in their treatment of
      Christian
      evangelists, especially in Muslim areas of the UK. There have been
      several
      incidents where police have intervened to prevent such evangelism, but
      Islam is strangely untouched.

      Fear could also explain the strangely arrogant attitude of the
      government
      whereby they expect the public to formulate an opinion on the matter of
      the
      cartoons without having actually seen them. Unless fear is invoked as
      a
      motive, this would seem to imply an astonishing lack of respect for the
      British people, treating them like children.

      As a result of this fear we are on the verge of creating a no-go area
      in
      society which would allow Muslims to dictate the terms on which they
      will
      relate to the rest of the population and ban the discussion of certain
      subjects. The suggestion is that there are religious taboos linked to
      “core identity” which should be off-limits to others.

      At first sight this seems a very generous and compassionate response to
      a
      minority in our midst. Yet it could prove to be the thin end of the
      wedge.
      It could soon be followed by Muslim requests to have the voluntary
      self-censorship enshrined in law, by means of new blasphemy legislation
      to
      protect Muhammad from criticism. The thick end of this particular
      wedge
      might be laws like those in Pakistan where since 1991 there has been a
      mandatory death penalty for “defiling the name of” Muhammad (Section
      295-C
      of the Pakistan Penal Code). Furthermore, Muslims might seek a
      news/debate
      black-out on other issues connected with their “core identity” such as
      the
      treatment of women in Islam, honour killings, or the death penalty for
      Muslims who convert to another faith. Then these importan
      • hanyska2 Re: Polecam artykul czarnego pastora, ktory CD 13.02.06, 15:03
        treatment of women in Islam, honour killings, or the death penalty for
        Muslims who convert to another faith. Then these important human
        rights
        issues could no longer be discussed in the UK.

        The uneven playing field is a characteristic of Islam. While Muslims
        rampage in fury about cartoons of Muhammad, no mention is made of the
        highly offensive anti-Christian and anti-Jewish cartoons produced by
        some
        Muslims, including blasphemous depictions of Christ. Contrary to what
        Jack
        Straw has said, there is an open season to vilify Christianity.

        A compliant press, an insipid Church and a pusillanimous government –
        all
        three erring on the side of pragmatism – are effectively allowing the
        playing field to be tilted in favour of Islam. If ordinary British
        non-Muslims perceive this tilt, i.e. that non-Muslim society has in
        effect
        submitted to Muslims, a submission borne of fear, how will they react?
        Is
        it possible that the British National Party will be the beneficiaries,
        being viewed as the only true protector of British values and Britain’s
        Christian heritage?

        Has the time come for Christians to be more assertive and demand their
        rights, that is, the freedom to proclaim the Gospel without
        intimidation
        even in Muslim areas of Britain and the withdrawal of material from the
        public domain which blasphemes against Christ? Should not the Church
        speak
        out to affirm the continuing importance of Britain’s Judaeo-Christian
        heritage? And should we not all remember our history? Appeasement
        does
        not ultimately bring peace.

        Dr Patrick Sookhdeo
        7 February 2006

        BARNABAS FUND E-MAIL NEWS SERVICE
        Barnabas Fund’s e-mail news service provides the media and our
        supporters
        with urgent news briefs concerning suffering Christians around the
        world.

        If you would like to receive news briefs from the Barnabas Fund please
        contact us with your name, postal and e-mail addresses.

        Further details, quotes and photos on this and other stories may be
        available
        for news editors on request.

        Barnabas Fund works to support Christian communities around the world
        where
        they are facing poverty and persecution.
    • hanyska2 Nie mozna zadac szacunku, na szacunek trzeba 13.02.06, 14:55
      sobie zapracowac i dotyczy to takze islamu.
      Religia, ktora nie potrafi sie obronic przed przesmiewcami nie warta jest jej
      wyznawania. Na Zachodzie w ordynarny nieraz sposob (np. "Jerry Springer Opera",
      ze juz nie wspomne o calkiem subtelnym jak ma tutejsze stosunki Monty
      Pythona "Life of Brian"), i choc nieliczni chrzescijanie sie oburzaja to
      wyobrazcie sobie, ze ani jeden chrzescijanin na forum BBC "Have Your Say"
      dotyczacym projektu "Religious Hate Bill" nie bronil tej ustawy! Wrecz
      przeciwnie - wszyscy ateisci, chrzescijanie i wyznawcy innych religii w UK
      domagali sie zaniechania tej ustawy. Dlaczego? Poniewaz wolnosc slowa jest im
      drozsza niz sztuczna protekcja prawa. Poniewaz religia powinna byc w stanie sie
      wybronic i jesli rzeczywiscie jestem przekonana do racji mojej wiary to zadne
      naigrawanie sie z niej, zadna satyra (prawdziwa cnota krytyk sie nie boi - czyz
      nie powiedzial tak madry ksiadz Ignacy Krasicki?)
      mnie nie dotknie ani nie zaboli. Najwyzej poblazliwie sie usmiechne i pojde
      dalej. Na szczescie ta grozna ustawa (ktorej notabene domagali sie TYLKO
      muzulmanie! A wiecie dlaczego? Aby nikt pod grozba zalegalizowanej
      panstwowej "fatwy" nie mogl wnikac w ich religie ani jej krytykowac -
      wypowiadajacy sie na forum BBC "niewierni" dokladnie o tym wiedzieli i dali
      temu wyraz).
      Jeden z czytelnkow ujal to bardzo celnie i zabawnie, mowiac : "Domagam sie
      prawa do bycia nienawidzonym i obrazanym!", Wielu deklarowalo, ze nie ma nic
      przeciwko krytyce lub obrazie ze strony innych, bo to daje im prawo, aby takze
      oceniac i krytykowac.

      www.newsforums.bbc.co.uk/nol/thread.jspasortBy=2&threadID=881&edition=1&ttl=2006
      0206220354&#paginator

      www.news.bbc.co.uk/1/hi/uk_politics/4664398.stm

      www.news.bbc.co.uk/1/hi/uk_politics/4660894.stm (Rowan Atkinson
      - Jas Fasola broni wolnosci slowa)

      www.news.bbc.co.uk/1/hi/uk_politics/4666740.stm (fundamentaliscichrzescijanscy
      protestuja przeciw RH Bill)

      Bez tego prawa nie ma wolnosci slowa. W koncu tak latwo kogos obrazic o byle co
      i tak latwo sie obrazic o byle co. Jak zdefiniwac prawne granice tego co wolno
      a czego juz nie wolno? I slusznie postapiono decydujac sie na sformulowanie, ze
      tylko "namawianie / nawolywanie do agresji lub zabijania" w imie religii (czyli
      dokladnie to co czynia muzulmanie) stanowi pogwalcenie prawa. Szkoda, ze w
      ultra-katolickiej Polsce tak niewielu to rozumie i tak nielwielu zdaje sobie
      sprawe jakim zagrozeniem dla naszej zachodniej kultury jest totalitarna,
      wojownicza ideologia islamu.

      www.nowaeuropa.pl/koran/przemoc

      Porozumienie z islamem nie jest mozliwe, albowiem jest to wbrew zalozeniom tej
      religii, ktora dazy do rekonkwisty wszystkich ziem, ktore nalezaly kiedykolwiek
      do swiata islamu )a zaten Hiszpanii, Grecji, Balkanow, Francji, Wloch itd), a
      pozniej calego globu. To jest ich nakaz religijny. Malo tego - Koran zaleca
      stosowanie podstepu i klamstwa na drodze do tego celu (dlatego to muzulmanie
      tak uparcie twierdza, ze islam to religia milsoci i pokoju!) Nie ma
      umiarkowanego ani radykalnego islamu - jest jeden islam i jest on ideologia
      ekspansji, supremacji i podboju, jest kultem smierci. Im predzej to zrozumiemy,
      tym wieksze szanse naszego ratunku.
      I bedzie nas wiecej i wiecej z kazda spalona ambasada, kazdym wysadzonym
      autobusem, pociagiem, wiezowcem. Nie chce byc zlym prorokiem, ale jestem
      absolutnie przekonana, ze zderzenie XXI-wiecznego Zachodu z VII-wiecznym
      islamem jest nieuchronne.

      ------------------------
    • hanyska2 "Jej poglądy na wolność słowa są radykalne.." 13.02.06, 15:39
      Skadze! Podziela je 90% Brytyjczykow - oto kilka wypowiedzi na temat owych
      protestow przeciw karykaturom:
      Added: Sunday, 12 February, 2006, 13:27 GMT 13:27 UK

      No, the rally will not resolve tensions because it is not the cartoons that are
      the problem - the problem is the nature of Islam itself.
      As an ex-mulsim I am deeply offended by many of the comments I see here. I have
      lived the religion that you people are so readily defending. Many of you
      clearly don't know the first thing about Islam and I find it sickening that you
      are more than ready to defend a religion that itself does not allow freedom of
      speech or critisism.

      Kirsty, Derbyshire

      Added: Sunday, 12 February, 2006, 13:00 GMT 13:00 UK

      I thought the "war on terror" was not just to protect our lives but also our
      way of life. If so, we are losing on a more important front than stopping
      terrorists with bombs and ricin. Our government should stand up for the rights
      of everyone, not just a well-organised vocal minority who try to undermine our
      society, playing the PC card to win every hand. This country and Western
      society have our own values with basic freedoms at their very heart. We must
      not surrender them to anyone.

      Gareth Davies, Swansea, United Kingdom

      Recommended by 63 people

      Added: Saturday, 11 February, 2006, 13:48 GMT 13:48 UK

      What are they talking about?! No it will not help; it will worsen tension
      because it makes one wonder why there are extreme prolonged reactions to petty
      things. By finding excuses to hate the Western world and preach it through the
      right of free speech(it seems we can't even do that in our own country)it gives
      the Islamic world a reason to hate us more. Criticize our methods of free
      speech, yet use that very gift to demoralize us? Hypocritical anyone?
      Islamophobia!? More like Westernphobia.

      Sally, London

      Recommended by 121 people

      Added: Saturday, 11 February, 2006, 11:27 GMT 11:27 UK

      One of the demonstration placards shown states '...no one likes abuse'. Surely,
      equating 'abuse' to a cartoon published by a culture that has long produced
      satirical cartoons lampooning just about every great figure in history, is an
      offence to anyone who has suffered real abuse. In a mutli-faith society
      sacrilege by others of different faith has to be accepted, otherwise we'd all
      have to comply with every law of every religion - and no one should protest
      today, as it is the Jewish sabbath!

      Ianklych Antonovich, London

      Recommended by 102 people

      Added: Saturday, 11 February, 2006, 21:58 GMT 21:58 UK

      I object to Islamophobia being equated with racism. Religion is a belief and
      not a physical property. We should be able to satirize religions as much as we
      debate our own ideas. Religious leaders have over the centuries curtailed
      debate in fear of loosing power over people. I understand the demonstrators
      objections and respect their peaceful demonstrations, but I have more sympathy
      for the Danes who are being victimized by people who want to inflame hatred for
      their own gain.

      Andrew

      Recommended by 87 people

      Added: Sunday, 12 February, 2006, 14:11 GMT 14:11 UK

      The core is that we, Muslims, don't regard ourselves as "free" but as slaves to
      God. The West needs to comprehend that Islam is not only a belief but a
      curriculum with acceptables & prohibitions.

      Waddaa Ellaboudy, Riyadh

      And Muslims need to understand that in the West we do regard ourselves
      as 'free' and therefore not bound by the rules of a religion we do not choose
      to follow.

      Paul Watson, London, United Kingdom

      Recommended by 66 people

      Sign in to recommend comments.
      Complain about this comment.

      Added: Sunday, 12 February, 2006, 08:39 GMT 08:39 UK

      It's called a peace rally, but it's in protest over the cartoons. It appeared
      to me that those who made and supported the cartoons' publication aren't the
      ones causing violence.

      Perhaps the protesters might spend their time better explaining under what
      obligation Denmark, a non-Muslim state and which enjoys free speech, should
      abide by the Islamic rule of not depicting Muhammed or Allah.

      Andy, Nizhnii Novgorod, Russia

      Recommended by 54 people

      Added: Sunday, 12 February, 2006, 02:44 GMT 02:44 UK

      No, these rallies are not going to resolve the tensions between muslims and non-
      muslims.

      As long as muslims DEMAND respect and separate law for them from the mainstream
      people in a secular country, there will always be a problem and they are not
      going to get it.

      LAW is greater than religion.

      Sanjay, London

      Recommended by 47 people


      ----------------------
      www.eurojihad.org
      www.anglicansforisrael.com
      www.jihadwatch.com
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka