gips3
04.04.06, 23:49
cóż - nie da się nawet zdechnąć nie po katolicku w tym średniowiecznym przysiółku... Kościół pokazał kto tu rządzi... po raz kolejny - choć wcale nie musi tego udowadniać. Pan Kłoczowski (ani mi on brat ani ojciec, więc nie będę go tytułował wg "stopnia") odprawił hucpę na maksa (nie mogąc odprawić przepisowej)- stwierdził, że my (oni) tam zgromadzeni nie mogą, no nie potrafią inaczej po prostu wyrażać swoich uczuć jak tylko przez "modlitwę", w swoim wystąpieniu dał do zrozumienia, ni mniej ni więcej, tylko że będą się modlić do swojego boga, żeby tego brzydkiego "wątpiącego" przyjął na łono - choćby za zasługi w dziedzinie badania horyzontów ludzkiej wiedzy, poza tym stwierdził, że należy się za Lemem "wstawić u pana" - coś w tym stylu. Czyli, krótko mówiąc - 'błądziłeś, pobłądziłeś - ale bóg "wyprostuje twoje ścieżki"' (podobnie jak gitowcy bodajże, "prostowali" ludzi), powinniśmy mu współczuć i mieć nadzieję, że będzie mu wybaczone... - bez komentarza. Przeczytano fragmenty z Biblii, Ewangelii i odmówiono parę ojczenaszy - było już tak prawie, prawie.... - żenada. Nie odczytano żadnego fragmentu utworu Lema (a "na okoliczność" parę fragmentów 'kosmicznych' - np. z opowiadania o skrzyniach profesora Corcorana - znalazłoby się, gdyby się komuś chciało poszukać, ale po co?).
Na pogrzebie - śmieszna garstka ludzi (oczywiście biorąc pod uwagę znaczenie i sławę Zmarłego) - dowód na to, że u nas jeśli z czyjegoś pogrzebu nie da się zrobić manifestacji patriotycznej, to naprawdę niewielu to obchodzi (choćby Zmarły miał znaczenie dla nich, choćby nawet zaczytywali się jego książkami w "młodości"). Na pogrzebie sołtysa w Wąbrzeźnie jest więcej ludzi... Sejm czci minutą ciszy artystów kabaretowych, pisarzy - nie raczy (co innego, gdyby panie tego, no jak tam - no nobla znaczy się dali.. - to była insza inszość).
Oczywiście On sam się przed tym nie zabezpieczył - pewnie nie myślał, może niesłusznie. Krótko mówiąc - kościół pokazał, że choć cmentarz "komunalny" (że niby co - komunistyczny???) - to kaplica - jego, statyw na trumnę - jego, ławki - jego - i jeśli ktoś, chce z takowych udogodnień skorzystać, no to musi się podporządkować. Problem zapewne w tym, że u nas nie ma takiego nawet urzędnika, który mógłby przeprowadzić świecką ceremonię pogrzebową... Ciekawe też, że żaden z "wybitnych aktorów krakowskich" nie mógł czegoś przeczytać - tylko jakaś panna z wadą wymowy...