Dodaj do ulubionych

Religia po ludzku

23.04.06, 19:21
Kiedys bylo haslo "Socjalizm z ludzka tawrza" a teraz dla odmiany podobnie
brzmiacy tytul"Religia po ludzku" To dobry znak bo w obydwu przypadkach zycie
nakazuje wyciagac wnioski z realnej sytuacji a nie naginac teorie do
rzeczywistosci.
Obowiazek uczeszczania na religie zabija jej ducha bo obowiazkowa religia
staje sie obowiazujaca doktryna a to juz przerabialismy.
Nie zabieram glosu jak powinno sie nauczac religii i gdzie bo nie mam zdania
na ten temat.Wiem i zgadzam sie w wymowa artykulu,ze religia w szkole jest
b.zlym rozwiazaniem.
Zlym i odpychajacym od kosciola i religii jest pomieszanie polityki z religia.
Te wszystkie pielgrzymiki poslow do Czestochowy,oficjalne msze z udzialem
prominetnych przedstawicieli wladzy. Zjazdy w Toruniu albo dla odmiany w
Lagiewnikach przyspieszaja postep laicyzacji spoleczenstwa.
Szkoda ze wladze koscielne tak slepo zabiegaly o religie w szkole i teraz
pomimo zlych doswiadczen nie zrobia nic zeby sytuacje zmienic.
Zal mi tych wszystkich uczniow i katechetow skazanych na siebie,scisnietych w
jednej klasie gdzie polowa albo wieksza czesc zupelnie nie jest zainteresowana
tym co sie w klasie dzieje. Wiem to z autopsji jako uczen i nauczyciel.
Obserwuj wątek
    • libryk Re: Religia po ludzku 24.04.06, 05:04
      W latach 50 tych uczeszczajac do podstawowki mialem religie w szkole. Milo
      wspominam ten czas. Dzisiaj bedac czlowiekiem niewierzacym a znajacym polskie
      realia, przychylam sie do opinii, ze obligatoryjne nauczanie religii, to
      najwiekszy blad i porazka katechetow.
      Rozwydrzenie spoleczenstwa to rezultat socjalnej biedy i kapitalistyczego
      podejscia do czlowieka.


      Erotyka lat 50 tych w USA:
      www.bogdan.mynetcologne.de
      • almagus Re: Religie jako rydzykomoheroine podaje RM 24.04.06, 13:49
        A jaka jest ich prawda, a taka jak rzadu o 3 mln mieszkan!

        Czysta rydzomoheroina!

        W unijnej demokracji
        za przyczyną dewiacji,
        arbuz słuzy awiacji!

        • lukituki1 Dlaczego Kościół to tylko RM? Opamiętajcie się! 24.04.06, 17:06
          Dla was Rydzyk jest wygodny, bo możecie powiedzieć "wszyscy katolicy to zacofani
          idioci bo Rydzyk jest taki". No po prostu syndrom antyniemieckości, "wszyscy
          Niemcy są źli bo kuzyni ich dziadków wymordowali Polaków"; no to też "wszyscy
          Polacy są przestępcami, bo pan Jan Kowalski ukradł samochód".

          Wyobraźcie sobie, że są ludzie, którzy chodzą do kościoła, modlą się, a nie
          głosowali ani na PiS, ani na LPR, ani na SLD, ani na PSL, a na Samoobronę tym
          bardziej. Niestety, już pewnie nie wieryzcie w istnienie ludzi dobrej woli.
          • wariant_b Re: Dlaczego Kościół to tylko RM? Opamiętajcie si 24.04.06, 18:18
            lukituki1 napisał:

            > Dla was Rydzyk jest wygodny, bo możecie powiedzieć "wszyscy katolicy to
            > zacofani idioci bo Rydzyk jest taki"

            Przykro mi, dla nikogo, kto nie wierzy w ojca Tadeusza, nie jest on wygodny.
            Raczej niesmak i zażenowanie niż uciecha z ewidentnych błędów i wypaczeń.
            To o czym piszesz, to z ostatnich wydarzeń: prezerwatywy dla chorych, cudowne
            ozdrowienia JP2 czy ewangelia wg Judasza, kreacjonizm i parę innych.
            Po prostu samym rozumem, bez dodatku wiary, tego nie da się pojąć i zrozumieć.
            Ojca Rydzyka przynajmniej można postrzegać w kategoriach polityki i biznesu.
            JEGO polityki i biznesu. W tym co robi i jak robi nie jest zacofanym idiotą.
            Za to bezradność KK wobec niego już mieści się w temacie "wszyscy katolicy"

            Ale protest budzi druga opinia:
            > Wyobraźcie sobie, że są ludzie, którzy chodzą do kościoła, modlą się, ....
            > ... Niestety, już pewnie nie wieryzcie w istnienie ludzi dobrej woli.

            Nie wierzymy w związek między dobrą wolą a wyznawaną religią.
            A wogóle to preferujemy dobrą wolę poza budynkiem kościelnym.
            Wtedy, gdy jest ona niekoniecznie we własnym interesie,
            a zwłaszcza wtedy, gdy nie jest dobrze widziana przez innych.
            • krasnov wyjątek… 24.04.06, 21:56
              Generalnie gościu dobrze mówi, mądry człowiek. Z jednym poważnym wyjątkiem. Mówiąc "Jestem za katechezą elitarną, a nie masową" - wręcz bredzi. Może nawet bluźni. Kościół Z ZASADY jest egalitarny - masowy, a nie elitarny. "Katolicki" przecież znaczy "powszechny", czyli masowy właśnie! Elitarne to są np. zakony magiczne.
              Innemi słowy - facet zaprzecza swoją działalnością jednej z podstawowych zasad Kościoła…
              • brat_anzelm Święte słowa! 25.04.06, 01:37
                Oczywiste jest, że ten fałszywy ksiądz jest w rzeczywistości jednym z filarów
                Układu & Stolika! Napisałem o tym obszernie w moim pamiętniczku sieci Web,
                którego adres znajdziecie poniżej.
              • ejkuraczek Re: wyjątek… 25.04.06, 16:56
                Chyba jednak nie bluźni. Chyba ,że Benedykt XVI (jakby nie było papiez;) tez
                bluźni- bo ma takie samo zdanie.
                Katolicym jest powszechny czyli powszechnie dostepny, dla kazdego otwarty bez
                wyjątku.Zresztą jedna z jego cech ,a nawet zadaniem jest własnie misyjnośc-
                czyli rozpowszechnianie katolicyzmu kazdemu.
                Jednak katolicym jest religią ,a nie ludowa tradycją czy narodowym
                zwyczajem ,wiec dotyczyc powinien tylko tych ,ktorzy świdomie wyznaja te
                religię i stosuja sie do jej zasad.Także za tym jestem ,aby katolicy byli
                lepszej jakości- tzn. wiedzieli i wierzyli w to co "wierza";), a nie tylko
                kwalifikowali się pod jakies wyznanie bo maja chrzest, ślub kościelny,a zyją
                tak jakby nic z katolicyzmem nie mieli wspólnego.
                Choc z drugiej strony istnieje tu duze niebezpieczenstwo. Ten elitaryzm moze
                prowadzic do tego co piszesz-zamniecia sie w jakichś tajemnych kręgach
                wzajemnej adoracji, co jest moze i wygodne i łatwe,ale :zaprzecza misyjności
                Kościoła, poszukiwaniom prawdy, na który nikt przeciez monopolu nie ma,
                otwarciu sie na tego innego itd. Zresztą takie moga tez byc wady powrotu
                religii do krucht.
          • unicef123 Re: Dlaczego Kościół to tylko RM? Opamiętajcie si 24.04.06, 19:14
            lukituki1 napisał:

            > Dla was Rydzyk jest wygodny, bo możecie powiedzieć "wszyscy katolicy to
            zacofan
            > i
            > idioci bo Rydzyk jest taki". No po prostu syndrom antyniemieckości, "wszyscy
            > Niemcy są źli bo kuzyni ich dziadków wymordowali Polaków"; no to też "wszyscy
            > Polacy są przestępcami, bo pan Jan Kowalski ukradł samochód".
            >
            > Wyobraźcie sobie, że są ludzie, którzy chodzą do kościoła, modlą się, a nie
            > głosowali ani na PiS, ani na LPR, ani na SLD, ani na PSL, a na Samoobronę tym
            > bardziej. Niestety, już pewnie nie wieryzcie w istnienie ludzi dobrej woli.
            kukuryku , kukuryku, kukuryku
          • mortest Re: Dlaczego Kościół to tylko RM? Opamiętajcie si 24.04.06, 19:14
            Znam czworo NAPRAWDĘ wierzących katolików
            Trzech popiera PiS.... i co mam mówić?
            • wariant_b Re: Dlaczego Kościół to tylko RM? Opamiętajcie si 24.04.06, 19:22
              Mów co chcesz. Rozmawiamy o religii w szkole.
            • tatiana99 Re: Dlaczego Kościół to tylko RM? Opamiętajcie si 24.04.06, 22:16
              A ja znam babcię z kółka różańcowego, która agituje za Tuskiem, a nienawidzi
              PiSu i Rydzyka.
          • piezo1 Niepraktykujący katolik jak zdrowy alkoholik 24.04.06, 20:42
            No niby taak...
            "Wyobraźcie sobie, że są ludzie, którzy chodzą do kościoła, modlą się, a nie
            głosowali ani na PiS, ani na LPR, ani na SLD, ani na PSL, a na Samoobronę tym
            bardziej."
            Tylko zastanawiasz się, co znaczy Twoje "którzy chodzą do kościoła"?
            Człowiek nie jest katolikiem - bo chodzi do kościoła, tak samo jak nie staje
            się samochodem nawet codziennie wchodząc do garażu! Liczą się poglądy i czyny.
            Wiara katolicka ma swe doktryny, dogmaty. Według jednego z nich w kwestiach
            wiary papież jest nieomylny - zatem ma rację i basta, nie ma żadnego 'ale...'
            Założę się osoby, o których teraz napsałeś to nie są de facto katolicy. Nie
            wyznają bowiem katolickich (papieskich) zasad postępowania. Owszem, są to
            ludzie wierzący w boga! Lecz na pewno nie w boga katolickiego (łamią jego
            zasady przekazane nieomylnie przez kolejnych papieży) i z tego powodu na pewno
            nie są już katolikami.
            I niestety, ale to o takich ludziach mówi się, że "większość Polaków to
            katolicy".
            Niepraktykujący katolik jak zdrowy alkoholik. Mam na myśli to, że alkoholik
            nigdy nie wpadnie na to, że jest uzależniony. On uważa, że jest zdrowy, a tylko
            lubi pić. I w każdej chwili może przestać pić. Tak samo, ci wierzący w jakiegoś
            boga, myślą, że (nadal) są katolikami.
      • resdes A etyki będą uczyć moherowe katechetki z 2 klasami 24.04.06, 17:56
        i po skróconym dwudniowym kursie Pożycie w Rodzinie Katolickiej.
      • ismael Re: Religia po ludzku 25.04.06, 00:46
        libryk napisał:

        > W latach 50 tych uczeszczajac do podstawowki mialem religie w szkole. Milo
        > wspominam ten czas.
        >
        To se wspominaj zgredzie... ja w latach 60'(podstawówka-od 63 r)miałem religie
        na plebanii i oczywiscie na nia nie chodziłem:P , i jakos nikt za komucha
        gomułki sie nie pytał kto chodzi a kto nie, w klasie tez ch..kogo obchodziło
        kto chodzi a kto zlewa, zreszta było to w Bielsku -Białej gdzie jest sporo
        protestantów, a w latach 60 'miałem tez klasowych kolegów którzy pożniej (po 68)
        wyladowali w Israelu (kontakty mamy do dzisiaj).Nie było nietolerancji wobec
        uczeszczajacych ..jak i wobec ateistów z pokolenia jak ja.
        To co sie dzieje obecnie to ober ch..nia i syf do entej. Nawet komuna
        gomołkowska nie była w stanie zmusic mnie gó..arza do łazenia na pochody 1
        majowe ,a pie.......y krk usiłuje to samo uczynic dzieciakom w tym kraju,
        albo sie qwa uczysz o jeb..jesusku albo masz pałe bo zajecia z etyki to
        fikcja..., na szczescie krk sie kończy na naszych oczach i mam nadzieje ze
        dozyje tej chwili gdy zapłonie vatykan tak jak szczezło imperium zsrr.
        • ejkuraczek Re: Religia po ludzku 25.04.06, 10:41
          > To se wspominaj zgredzie... ja w latach 60'(podstawówka-od 63 r)miałem religie
          > na plebanii i oczywiscie na nia nie chodziłem:P , i jakos nikt za komucha
          > gomułki sie nie pytał kto chodzi a kto nie, w klasie tez ch..kogo obchodziło
          > kto chodzi a kto zlewa, zreszta było to w Bielsku -Białej gdzie jest sporo
          > protestantów, a w latach 60 'miałem tez klasowych kolegów którzy pożniej (po
          68
          > )
          > wyladowali w Israelu (kontakty mamy do dzisiaj).Nie było nietolerancji wobec
          > uczeszczajacych ..jak i wobec ateistów z pokolenia jak ja.
          > To co sie dzieje obecnie to ober ch..nia i syf do entej. Nawet komuna
          > gomołkowska nie była w stanie zmusic mnie gó..arza do łazenia na pochody 1
          > majowe ,a pie.......y krk usiłuje to samo uczynic dzieciakom w tym kraju,
          > albo sie qwa uczysz o jeb..jesusku albo masz pałe bo zajecia z etyki to
          > fikcja..., na szczescie krk sie kończy na naszych oczach i mam nadzieje ze
          > dozyje tej chwili gdy zapłonie vatykan tak jak szczezło imperium zsrr.
          >
          >
          A szkoda,że nie chodziłes na religie. Moze ktoś by Cię chociaż kulturalnie
          wysławiać nauczył...;)
    • at_work Dawno, dawno temu 24.04.06, 11:56
      gdy papieżami byli Włosi, Polską rządzili ruscy, a KORnik wiercił dziurę w drzewie religia w kruchcie
      była dla mnie i moich przyjaciół prawdziwym azylem. Na tzw. lekcjach religii (właściwie nazywaliśmy je
      Spotkaniami), słuchaliśmy Klausa Schultze i Hydna, rozmawialiśmy na prawdziwie poważne tematy,
      szukając celu i znaczenia własnego życia. Tam poraz pierwszy zrozumiałem sens wielu słów.

      Mieliśmy wielkie szczęśce trafić kiedyś na katechetę o "otwartej głowie". Jego osobowość pomogła nam
      przetrwać trudny moment historii.

      Pozdrawiam wszystkich uczestników Spotkań w "kruchcie" w Królikarni przy Puławskiej, ks. Kazika.
      Wielkie dzięki dla ks. Markosa ze Szczecina, który jak widzę, jest z tej samej gliny ulepiony co tamten,
      nasz Katecheta. Tak 3maj!

      ks_at_work
      • b.oh Re: Dawno, dawno temu 24.04.06, 12:33
        Zaskoczyła mnie odpowiedź na pytanie o błędy katechetów. "To może ja powiem o
        swoich" - bardzo mądrze. Czasem bardzo trudno tak odpowiedzieć.
        • zoo_keeper Re: Dawno, dawno temu 24.04.06, 13:53
          Bo tak naprawde jedyne, co możemy zmienić to siebie. I tylko swoje błędy możemy
          naprawiać.
          --
          fotografia cyfrowa
          • kazek100 Re: Dawno, dawno temu 24.04.06, 16:49
            Bo ten ksiądz to faktycznie mądry człowiek.
            Ale mimo, iż za takiego go uważam, nadal oburza mnie jedna rzecz - że jako
            osoba niewierząca muszę płacić na jego pensję etc. Że w sytuacji, gdy oświata
            ledwo zipie finansowo, państwo bierze na siebie ciężar nauczania wiary, która w
            końcu nie jest sprawą publiczną. To jest bardzo niesprawiedliwe i szkoda, że o
            to księdza nie zapytano.
            • piezo1 Re: Dawno, dawno temu 24.04.06, 20:31
              "szkoda, że o to księdza nie zapytano."
              Kurde, przecież świadomie nie zapytano. Po co wsadzać kij w mrowisko?
      • kardynal_pacelli1 Re: Dawno, dawno temu 24.04.06, 12:41
        Do tej pory nikt jakoś nie poruszył kwestii finansowej całego
        przedsięwzięcia.Kościół ma prawo nauczać swojej religii i wychowywać sobie
        rzesze przyszłych płatników.Dlaczego jednakże czyni to za pieniadze z
        państwowej kasy (wszak katecheci biorą pensje).A pństwowa kasa to nic innego
        jak nasze podatki, i tych wierzących i tych nie.O innowiercach już nawet nie
        wspominam. Przyszli "tacodawcy" powinni być szkoleni na koszt firmy KK.
        • kornelia82 Re: Dawno, dawno temu 25.04.06, 07:10
          Masz rację, nie wspominaj o innowiercach, bo oni też mają religię w szkole, o
          czym pewnie nie wiesz zaślepiony stereotypami.
          PS. Uważam, że religia powinna odbywać się a parafii, a nie w szkole,
    • memhos Skoro ETYKA jest taka dobra... 24.04.06, 12:40
      ... to proponuję wprowadzić zajęcia z niej zamiast wkuwania dogmatów KK.
      Lekcje, które będą prowadzone przez osoby etyczne, a nie koniecznie mające
      namaszczenie jaśnie nam panujących.
      --
      Wiesz na czym jedziesz
      • izuniaw Re: Skoro ETYKA jest taka dobra... 24.04.06, 13:05
        dodajmy jeszcze ,że religia prowadzona jest w większości przez
        katechetki ,którym całkowicie brak przygotowania pedagogicznego .W związku z
        tym odnoszą całkowicie odmienny skutek w nauczaniu. Czy należałoby zgłosić
        wyznanie panujące skoro wiek szkolny jest jakimś momentem wyboru drogi życia u
        młodego człowieka? Paranoja ,ale zawsze były w naszej historii tematy zastępcze
        teraz religia ,kiedyś aborcja itp.
      • gdabski Re: Skoro ETYKA jest taka dobra... 24.04.06, 14:19
        > Lekcje, które będą prowadzone przez osoby etyczne

        Ciekawe, jak taką poznać? Na czole ma napisane?

        /Gdabski
        • ferro2 Re: Skoro ETYKA jest taka dobra... 24.04.06, 14:20
          Spoleczenstwo jest tak oswiecone, ze domysli sie!!!!
        • unicef123 Re: Skoro ETYKA jest taka dobra... 24.04.06, 19:15
          gdabski napisał:

          > > Lekcje, które będą prowadzone przez osoby etyczne
          >
          > Ciekawe, jak taką poznać? Na czole ma napisane?
          >
          > /Gdabski
          po błudnie spuszczonych powieczkach i złożonych na tłustym bzruchu łapskach
    • xs550 religia w kosciolach, nie w szkolach 24.04.06, 12:47
      Szkola nie powinna byc miejsce indoktrynacji religijnej mlodziezy.
      • titta Re: religia w kosciolach, nie w szkolach 24.04.06, 13:09
        Moze zacznijmy od tego, ze religia nie powinna byc indoktrynacja...
        I to miedzy innymi staral sie powiedziec ten zakonnik. Ale najwazniejsze to byc
        przeciw, latwiejsze niz myslenie, prawda?
        • lucusia3 Re: religia w kosciolach, nie w szkolach 24.04.06, 15:34
          Religia to nie zestaw rytuałów. W Polsce o tym nikt nie myśli. To idea, zespół idei. Gdy uczy tego mądry człowiek przynosi to bardzo pozytywne efekty. Moja córka ma takie szczęście, że w jej gimnazjum pracuje taki mądry ksiądz. Niestety ma byc przeniesiony, bo i tak jest już dłużej niż powinien, ze względu na prośby ze szkoły. Na lekcje religii chodzą praktycznie wszystkie dzieci, bez wzgledu na wyznanie.
          Mój syn, dla odmiany trafił na ograniczonego bufona, który tępi dzieci, gdy zadają niewygodne pytania. Zresztą wszyscy wiedzą, że chłopcy powyżej trójki na świadectwie nie mają szans, bez względu na wiedzę i zaangażowanie. Dziewczynki bez wzgledu na wiedzę i zaangażowanie wszystkie mają piątki.
          Tak więc analizując doswiadczenia moich dzieci, myślę, że lepsza jest religia w "kruchcie" - do dobrych i zaangazowanych księży trafi wtedy dużo więcej dzieci (pójdą, bo koledzy powiedzą, że jest fajnie), a uniknie się zrażania do religii, kościoła, czy etyki.
    • merflin Re: Religia po ludzku 24.04.06, 13:01
      Religia w szkole jest lekcją chrześcijańskiej moralności. Dyskusją o dogmatach
      wiary i przykazaniach. Równie dobrze mogła by być religia prowadzona w
      konteksćie Judaizmu, Islamu, Buddyzmu i innych wyznań. Etyka jest nauką i
      dyskusją o korzeniach moralności, o jej słuszności, itd. Sam jestem katolikiem,
      ale jestem wrogiem ograniczenia, zwłaszcza dostępu dowiedzy. Każdy powinien mieć
      zapewnioną wolność, a uczyć powinniśmy najmniejszych jaki świat jest i dlaczego,
      a nie jaki ma być w naszym rozumieniu. Nauczmy ich wyciągać wnioski, a nie
      ograniczajmy do schematów. Etyka tak, prowadzona w formie pozytywnej dyskusji..
      religia? W kościele. Mi osobiście religia w szkole niczego nie dała.. żałuję że
      nie była to etyka :| z której musze teraz nadrabiać zaległości żeby np.
      obiektywnie podyskutować z przyjaciółmi o ważnych kwestiach społecznych :/
    • jojop A moze Gwiazde zamiast Krzyza? 24.04.06, 13:02
      Rownosc wyznan po polsku, katolicyzm albo nic.

      jojop
    • rix55 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 13:11
      Moim zdaniem kiedyś "Komuna" napędziła ludzi do kościołów, obecna polityka a
      zwłaszcza tzw "wartości chrześcijańskie" wypędzą ludzi z kościołów. Jednym z
      większych błędów "Kościoła" było przeniesienie religii do szkół - to pokolenie
      raczej nie będzie chodziło do kościoła widzę to zresztą po swoich dzieciach. W
      latach 60 - tych sam chodziłem na religię poza szkołą, uczęszczało niewiele,
      ale była to zupełnie inna atmosfera niż obecnie, ksiądz miał autorytet nie było
      zeszytów i stopni było trochę dyskusji, ale było to coś innego niż lekcje w
      szkole. Są przypadki, że młodzież bierze sobie za punkt honoru "wykończyć
      katechetkę" lub księdza i jak najbardziej im dokuczyć i po co to wszystko???
    • emeryt21 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 13:13
      Jestem absolutnie przeciwny nauczaniu religii,jakiejkolwiek,w szkole.Polska
      jest panstwem laickim,a moze juz nie jest?Nauka religii w szkolach publicznych
      poglebia podzialy w spoleczenstwie i powoduje dyskryminacje mniejszosci
      religijnych w naszym kraju.Z drugiej strony powoduje lekcewazenie sobie kanonow
      religijnych przez mlodziez.Mlodzi ludzie zatracaja poczucie wyjatkowosci w
      sprawowaniu poslugi religijnej przez duchownego,ktory w 90% przypadkow nie umie
      zapanowac nad rozhukana gramada nastolatkow.W salce katechetycznej w kosciele
      panuje inny nastroj,powaga,skromnosc.Etyka to zupelnie cos innego,do dyskusja o
      roznych aspektach zycia duchowego i absolutnie nie moze byc prowadzona przez
      duchownego okreslonego wyznania,albo niedouczona katechetke.Tym przedmiotem
      powinni zajmowac sie filozofowie,psycholodzy i inni przedstawiciele nauk
      humanistycznych,co nie przeczy zapraszaniu na goscinne wyklady duchownych
      roznych religii,a nie tylko jednej "panujacej" wbrew woli ogolu.Ogol wybral
      laicka forme panstwa i trzeba tego przestrzegac.
    • svarozyc Re: Religia po ludzku 24.04.06, 13:13
      Miło, że tacy katecheci się zdarzają. Nikt jednak nie zwrócił uwagi na to, że na religii naucza się właściwie tylko o jednej religii. Uważam, że warunkiem dopuszczenia tego przedmiotu do szkół publicznych powinno być rozszerzenie programu o wiedzę o innych religiach. Przy czym osoba prowadząca nie powinna być tendencyjna, co trudno osiągnąć, gdy religii nauczają funkcjonariusze lub wyznawcy Kościoła Katolickiego. Rozmawianie o różnych życiowych sprawach jak najbardziej warto uprawiać, ale właśnie na etyce a nie na religii. Mimo to doceniam Księdza otwartość, pokorę i dobrą wolę - nie często się to zdarza...
      Pozdrawiam
      • ejkuraczek Re: Religia po ludzku 24.04.06, 13:31
        Myslę,że w szkole naucza sie katolicyzmu bo jednak 90% ludzi w Polsce nadal
        przyjmuje sakramenty (chociazby chrzest) w KK, wiec trudno bardziej
        interesowac się obca religia niz swoją własną,zwłaszcza ,że poziom znajomości
        religii katolickiej wsród katolików w Polsce jest skrajnie niski. Co nie
        znaczy,że lekcje o islamie, buddyźmie itd. nie powinny byc takze, no ale czy sa
        czy nie to raczej zalezyc od programu nauczania danego katechety i
        zainteresowania uczniów.
        Uwazam poziom nauczania religii w Polsce za skandaliczny ,ale za takie samo
        uwazam zachowanie się uczniów na lekcjach-obojetnie jakich lekcjach, ale na
        religii ,na ktorej raczej sprawdzianów,zaliczen,prac domowych nie ma więc w
        szczegolnosci na religii(wiem z własnego doświdczenia) Na lekcje religii
        powinny chodzic tylko i wyłacznie osoby zainteresowane, a nie różni zadymiacze.
        I tak jak o. Marek pisze na te lekcje chodzą niekoniecznie osoby wierzace ,więc
        czy na pewno wyrzucac ten przedmiot ze szkoły?? (niektórzy myla tu laickość
        państwa z antyklerykalnościa i niechęcia do religii rodem z czasów
        komunistycznych ale mniejsza....)
        Tak sobie myślę,że o. Kosacz wyrobił sobie pewna grupe wierzaco-niewierzącą
        jeszcze z czasów kiedy zajęcia były w szkole. Tyle,że obawiam sie,że jesli na
        trwale przeniesie sie religie do klasztoru z czasem zaczną przychodzic na nia
        wyłacznie wierzacy i to ci zaangażowani. I stworzy sie kolejna grupa wzajemnej
        adoracji, której w parafii przy Ofiar Katynia mamy juz cała mase!!!
        Pozdrawiam O.Marka, do zobaczyska na alejkach Kasprowicza;)
        • piezo1 Nie wiecie co to Antyklerykalizm ! 24.04.06, 19:49
          "czy na pewno wyrzucac ten przedmiot ze szkoły?? (niektórzy myla tu laickość
          państwa z antyklerykalnościa i niechęcia do religii rodem z czasów
          komunistycznych ale mniejsza....)"
          Czym różni się laickość od antyklerykalizmu? Czyż nie tym, że jednym ze
          składników laicyzmu jest antyklerykalizm? Właśnie nie chodzi o niechęć do
          religii. Masz błędne pojęcie na ten temat. Wielu antyklerykałów to praktykujący
          ludzie wierzący, w tym katolicy. Lecz antyklerykalizm zakłada, że ludzie
          wierzący powinni swą religijność okazywać za własne pieniądze a nie za
          pieniądze z budżetu. Bo w budżecie są też pieniądze ateistów. Lekcje religii -
          tak, ale w kościołach. Za pieniądze z podatku kościelnego lub za pieniądze
          organizowane przez Kościół, lecz nie społeczne. Kler nie powinien mieć wypłat
          nauczycielskich pensji (bez kursów pedagogicznych, a dyrektor nie jest księży
          pracodawcą lecz biskup, więc dyrektor może księdzu katechecioe nagwizdać)
          W szkole mogłoby być religioznawstwo (o różnych religiach). Mogłaby też być
          etyka lub filozofia - prowadzone nie przez duchownych. Choć etyka jest nauką o
          moralności to moralności mamy wiele wykluczjących się niekiedy: moralność
          katolicka, m. Siuxów, m. Kalego... Natomiast etyka mówi o podstawach wszelkich
          moralności, wiec też jakby o "moralności uniwersalnej". Dlatego lepszym
          nauczycielem etyki byłaby osoba świecka niż duchowna.
          • ejkuraczek Re: Nie wiecie towarzyszu;) ! 25.04.06, 10:52
            Nie wiem skąd ta liczba mnoga(ja jestem jedna), chyba pozostałośc po minionym
            systemie, tak jak i Twoje myslenie (nie obraź sie ,ale niestety jestes
            antyklerykalnie zindoktrynowany).
            Ze słownika wyrazów obcych:
            laicki dyletancki; świecki, nieduchowny.
            laik człowiek niekompetentny, nie znający się na danej rzeczy, dyletant;
            Kośc. rz.kat. świecki, nieduchowny; (laicy) nie posiadający święceń bracia
            zakonni (w odróżnieniu od ojców).
            laicyzm świeckość.
            laikat Kośc. rz.kat. ogół katolików świeckich; ruch, org. katolików
            świeckich, kierowana i kontrolowana przez hierarchię kościelną.
            laicyzacja zeświecczenie; sekularyzacja.
            Etym. - gr. laikós 'ludowy' od laós 'lud'.

            Bycie laikiem nie oznacza bycia anty-. A bycie anty- jest niezgodne z zasadami
            wiary katolickiej ,wiec nie wiem o jakich praktykujacych antyklerykałach mówisz
            i co oni praktykują.
            I jeszcze jedno: państwo jest dla obywateli ,ich wygody, prawo takze ,a
            czlowiek jest dla idei np. idei świeckości po trupach. To takze myslenie rodem
            z PRL-u.
            Poza tym nie wiem co oznacza dla Ciebie "moralność uniwersalna" i jakie ma ona
            wyznaczniki i źrodło pochodzenia. Rezcywiscie -nauka filozofii czy Ci się
            przydała...
            Co do nauczania etyki się zgadzam, powinno byc, tyle,że nie wiem czy państwo
            stac na utrzymywanie nauczyciela etyki dla kilku uczniów w szkole.
            Pzdr
            • ejkuraczek Re: ps! 25.04.06, 10:57
              > i co oni praktykują.
              > I jeszcze jedno: państwo jest dla obywateli ,ich wygody, prawo takze ,a
              > czlowiek jest dla idei np. idei świeckości po trupach. To takze myslenie
              rodem
              > z PRL-u.

              Oczywiscie miało byc "człowiek NIE JEST dla idei" czy jakichś ideologii, co
              próbujesz własnie przeforsowac ,tylko idee czy wartosci sa dla człowieka, prawo
              takze.
            • piezo1 Re: Nie wiecie towarzyszu;) ! 25.04.06, 11:02
              "laicki dyletancki; świecki, nieduchowny.
              > laik człowiek niekompetentny, nie znający się na danej rzeczy, dyletant;"
              Ja o tym wiem. Ale od dawna podejrzewam, że słowo pochodzi od dewotów.
              Podobnie powstało prawdopodobnie znaczenie słowa 'parafialny', jako zacofany,
              zaściankowy itp. - tym razem z inicjatywy niewierzących.
            • piezo1 Re: Nie wiecie towarzyszu;) ! 25.04.06, 11:06
              "czy państwo
              > stac na utrzymywanie nauczyciela etyki dla kilku uczniów w szkole"
              No zapewne nie stać. Natomiast stać bez żadnego 'ale' na wyj...e 12 miliardów
              złotych rocznie - jako wsparcie finansowe kleru rzymskokatolickiego. I za to
              nie masz ochoty się wziąć.
              • ejkuraczek Re: Nie wiecie towarzyszu;) ! 25.04.06, 16:35
                "czy państwo
                > > stac na utrzymywanie nauczyciela etyki dla kilku uczniów w szkole"
                > No zapewne nie stać. Natomiast stać bez żadnego 'ale' na wyj...e 12 miliardów
                >
                > złotych rocznie - jako wsparcie finansowe kleru rzymskokatolickiego. I za to
                > nie masz ochoty się wziąć.

                Ale dlaczego mam się za to brac? Jesli panstwo finansuje cos dobrego co służy
                wielu ludziom (nie oszukujmy sie -zdecydowanej wiekszosci społeczenstwa w
                Polsce) to jestem za! Za etyka -tez ,jak najbardziej, tyle,że nie ma jak widac
                na nią chętnych....
                ps. państwo finansuje tez inne kościoły jak bys nie wiedział

                • piezo1 Re: Nie wiecie towarzyszu;) ! 25.04.06, 17:38
                  "panstwo finansuje cos dobrego co służy
                  wielu ludziom (nie oszukujmy sie -zdecydowanej wiekszosci społeczenstwa w
                  Polsce)"
                  Podaj, proszę, konkrety. Może usługa święcenia nowych budynków, mostów i
                  hal za około 4000 zł (tyle bierze jednorazowo biskup) służy społeczeństwu?
                  Dzięki poświęceniu nie ma mowy, by któryś z tych budynków się zawalił grzebiąc
                  ludzi. Świetna, bardzo opłacalna dla społeczeństwa usługa. Normalnie gołym
                  okiem widać wymierne korzyści. A może to, że budżet przekazuje za grosze (1 zł
                  za hektar!) grunty klerowi, a już po miesiącu samo państwo dzierżawi tę ziemię
                  od klechów za cenę rynkową, by stojący na niej urząd mógł dalej działać?
                  Podaj przykład wymiernych korzyści, proszę.
      • greg0.75 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 13:43
        Tak zupełnie bez ciekawość - kto nie byłby tendencyjny ?!
        • ejkuraczek Re: Religia po ludzku 24.04.06, 13:52
          greg0.75 napisał:

          > Tak zupełnie bez ciekawość - kto nie byłby tendencyjny ?!

          Koledze chyba chodziło o to,że nietendencyjni sa antyklerykałowie hehe.
          Myslę,że religie powinny prowadzic jednak osoby duchowne,bo przeciez religia
          dotyczy tez kwestii i dylematów typowo duchowych ,a nie tylko wiedzy o...
          Inna sprawa czy ci duchowni maja jakies życie duchowe czy tylko maja wiedze o...
          Pozdro
      • pamflecista Re: Religia po ludzku 24.04.06, 18:55
        Tak, byloby to religioznawstwo i to jest chyba TO! Ale.. zeby troszke
        rozchmurzyc towarzystwo, przytocze anegdotke o ks.prof.Jozefie Tischnerze,
        moim, jesli mozna to nazwac,idolu.Kiedys, kiedy mielismy juz Naszego Papieza,
        zaprosil on swego druha Jozefa do Watykanu. Tam w trakcie rozmowy zapytal
        go: "Sluchaj Jozek, co bys Ty powiedzial na to, gdym zaproponowal Ci
        funkcje...prymasa Polski?". Jozef podrapal sie w glowe i z tym swoim przekornym
        usmieszkiem odpowiedzial:"Wiesz co Karol, to ja juz wole sie...ozenic!".Ta
        bardzo prosta i zartobliwa odpowiedzia przekazal, iz wg niego samego, po prostu
        bie nadaje sie do tego.Otoz wlasnie o to chodzi, zeby w mozliwie prosty, co nie
        znaczy prostacki sposb, przekazac jakas istotna mysl.
        Czy religia jest kazdemu potrzebna? Oj trudne pytanie.Np. mam kuzyna, ktory
        stwierdzil, iz np, nie kradnie dlatego, ze zostal tak wychowany, a i takie samo
        ma wlasne przekonanie, iz po prostu nie bierze tego, co nie jego! Nie
        potrzebuje do tego ani milosco do Boga, ani leku przed Bogiem, proste prawda?
        Ale czy na pewno...
        Pozdrawiam
    • papasan Religia to drenaż mózgu dla nastolatków 24.04.06, 13:50
      nasto-latki nie maja wybroru i sa brutalnie wysyłane od małego na "lekcje
      religii" , gdzie katecheci drenują im mózgi bezsensowną papka o krasnoludkach,
      krzyzykach, i zawsze_złych_zydach.
      Najgorsze jest to, że biedne dzieciaki nie mają wyboru i chcąc/niechcąc stają
      sie zawsze_najlepszymi_katolykami, nie zaznaja świata bez wyimaginowanych
      sterowanych radiem halucynacji.
      TFU, kazda religia to syf i niestety 90% ludzi (wierzącycjh w allacha,
      jezusika, buddę itp)jest slepa.
      • ferro2 Re: Religia to drenaż mózgu dla nastolatków 24.04.06, 13:54
        Tak, wpaja sie innym to, czego sie absoluznie nie przestrzega w zyciu, kaze sie
        robic to, czego sie po prostu nie robi itp, itd
        • apokalipsa111 papasan czy tej religii tez nienawidzisz?????????? 24.04.06, 15:04
          www.yarmulka.com/index.php?page=list_prod&cat_id=9
          to uzyj takich samych slow o nich na forum Michnika

          Panie Michnik, dlaczego tym osobnikiem nie zajal sie jeszcze prokurator? Na
          Katolikow mozna pluc prawda?

          www.iraqthejewswar.com/JEWISH%20HOLY%20SCRIPTURE.htm
          • apokalipsa111 papasan "zapomnial" o jednej religii ;-))))))))))) 24.04.06, 15:11
            Panie prokuratorze,
            papasan napisal:

            TFU, kazda religia to syf i niestety 90% ludzi (wierzącycjh w allacha,
            jezusika, buddę itp)jest slepa.

            papasan zapomniales wymienic pewnej religii ;-)))))))) Dlaczego ;-)))))))

            americandefenseleague.com/talmud1.htm
            • apokalipsa111 Re: papasan "zapomnial" o jednej religii ;-)))))) 24.04.06, 15:13
              www.biblebelievers.org.au/talmud2.htm
              Cenzorze, zawsze pouczalisci nas o "wolnosci prasy". Chyba nie skasuje pan
              mojego linku ???

              A zawiadomi pan prokurature o papasanie? A gdyby papasan napisal to samo o
              Zydach co by pan zrobil???????
              • gacekemdk Re: papasan "zapomnial" o jednej religii ;-)))))) 24.04.06, 22:19
                Apokalipsa, ty tylko o jednym... Ja osobiście w życiu nie spotkałem żyda, a ty?
      • ejkuraczek Re: Religia to drenaż mózgu dla nastolatków 24.04.06, 14:01
        papasan napisała:

        > nasto-latki nie maja wybroru i sa brutalnie
        wysyłane od małego na "lekcje
        > religii" ,

        Ci brutalni starzy... Duzo lepszym rozwiązaniem byłoby posyłanie nastolatków
        do komsomolców, tam rodzice nie mieli by na nich takiego wpływu!


        gdzie katecheci drenują im mózgi bezsensowną papka o krasnoludkach,
        > krzyzykach, i zawsze_złych_zydach.

        Katecheci ucza ,ze Jezus Maryja i apostołowi byli zawsze-źli?
        Potwierdza sie moja teoria o skandalicznie niskim poziomie nauczania religii
        przez katechetów;)!



        > Najgorsze jest to, że biedne dzieciaki nie mają wyboru i chcąc/niechcąc stają
        > sie zawsze_najlepszymi_katolykami, nie zaznaja świata bez wyimaginowanych
        > sterowanych radiem halucynacji.

        he???

        > TFU, kazda religia to syf i niestety 90% ludzi (wierzącycjh w allacha,
        > jezusika, buddę itp)jest slepa.

        a co z pozostałą dychą?????????
        • papasan Re: Religia to drenaż mózgu dla nastolatków 24.04.06, 15:02
          > Ci brutalni starzy... Duzo lepszym rozwiązaniem byłoby posyłanie nastolatków
          > do komsomolców, tam rodzice nie mieli by na nich takiego wpływu!

          lepiej niech dzieci czytaja ksiązki, jeżdza na rowerze itp zamiast wysłuchiwac
          totalnych bredni


          > Katecheci ucza ,ze Jezus Maryja i apostołowi byli zawsze-źli?

          katecheci uczą, że kazdy kto nie wierzy w boga to *
          zyd/mason/terrorysta/zwyrodnialec. *-niepotzrebne skreslic

          > he???
          wiara na siłę? bez mozlliwości wyboru co/kto/jak/ile?


          > a co z pozostałą dychą?????????

          żyje wolna od zmartwień
          • apokalipsa111 Skad inspiracja nienawisci do Katolikow??????????? 24.04.06, 15:07
            www.iraqthejewswar.com/JEWISH%20HOLY%20SCRIPTURE.htm
      • jogin_kubeck Re: Religia to drenaż mózgu dla nastolatków 24.04.06, 23:21
        Powiedzial jedyny widzacy na swiecie. JA WOLE BYC SLEPYM, w takim razie.

        A tak przy okazji buddysci nie wierza w Budde, oni tylko zachowuja jego nauke.

        <<"lekcje religii" , gdzie katecheci drenują im mózgi bezsensowną papka o
        krasnoludkach, krzyzykach, i zawsze_złych_zydach>>

        Jesli takie masz wspomnienia z lekcji religii to wyrazy wspolczucia. Acha i
        jeden z tych "zlych zydow", jest akurat bardzo wazny dla nas "katolykow" (jak
        piszesz).

        Pa! do spotkania w wiecznosci


    • u3manka5 Moj stosunek do religi w 24.04.06, 14:00
      szkole jest taki sam jak stosunek do parafianki Suchockiej. I tu powinnam
      bluzgnac stekiem przeklenstw na stara sucha lampucere.Stara zachowana w
      dziewictwie wywloka, zgotowala ten los ze nauka w Polsce wyglada jak w
      sredniowieczu.Wszystkie rzady utrzymaly ten stan do teraz i na razie sie to nie
      zmieni,dlatego trzeba to przeczekac.Na temat starych zdewocialych klechow nie
      chce sie wypowiadac,banda pedofilow,pederastow i pijakow, to ich zawod i tak go
      wykonuja ze w najmiejszym stopniu nikt nie zna religi, ktora wpajaja do glow
      naszym dzieciom,jestem pewna ze polowa czarnuchow sama jej nie zna.Po co udawac
      ze to ma sens i logike ta cala religia i jej nauczanie.
      • piezo1 Re: Moj stosunek do religi w 24.04.06, 19:53
        "Tak, jak nauki prawdziwej miłości nie powierzyłbym prostytutce,
        tak samo nauki prawdziwej religijności nie powierzę klesze." (na podst.
        Ludwiga Feuerbacha, filozofa)
      • jogin_kubeck Re: Moj stosunek do religi w 24.04.06, 21:55
        Sadzac ze stylu nie masz za soba rzetelnej edukacji. Negatywny emocjonalny
        belkot a zadnych logicznych argumentow. Najbardziej przesadzilas z tym
        sredniowieczem (o ile wiem byl to tez wspanialy czas, a takie idealy jak
        rycerskosc czy honor wiele wtedy znaczyly).
        Mieszkam obecnie w Niemczech. Moja corka chodzi do normalnej publicznej szkoly.
        Uczeszcza rowniez na lekcje religii (tak jak w Polsce decyduja o tym rodzice).
        W klasie ok. 40 % chodzi na katecheze katolicka, 30 % na protestancka, reszta
        nie chodzi w ogole. Zawsze rok szkolny rozpoczyna sie nabozenstwem (jednego
        roku w kosciele a nastepnego w zborze). Podobnie przed feriami
        bozonarodzeniowymi. Malo tego. W zeszlym roku wychowawczyni corki
        (ewangeliczka) zaproponowala, aby w adwencie dzieci przed lekcjami zapalaly
        swieczke i sie modlily. Rodzice sie zgodzili. Pytalem o to znajomych Niemcow,
        ktorzy sa niepraktykujacy. Czy nie obawiaja sie, ze ich dziecko
        jest "indoktrynowane" religijnie? Zdziwieni odpowiedzieli, ze absolutnie nie, a
        dziecku moze wyjsc to jedynie na dobre. Bedzie dorosle to samo wybierze swoj
        sposob zycia. Tak wyglada sytuacja w "zeswiecczonych " Niemczech. Mieszkam w
        malym miasteczku Triberg w poludniowym Szwarcwaldzie (Baden-Wurtenberg) a te
        informacje sa jak najbardziej z "pierwszej reki". Mozna sprawdzic!

        A ta cala religia ma sens i to gleboki. Takie wypowiedzi jak ta wyzej tylko w
        tym utwierdzaja. Podlosc, malosc i prymitywizm przejawiaja sie na co dzien.
        Trzeba nam ludziom choc odrobine szlachetnosci i dobroci.
    • antrop Re: Religia po ludzku 24.04.06, 14:01
      To bardzo ładnie że ksiądz dyskutuje z młodzieżą o życiu i postawach
      ale czy religia w szkole nie powinna służyć nauce. Jest to jeden z ważniejszych
      przedmiotów, od pierwszej klasy tygodniowo godzina a okresami nawet dwie albo i
      trzy! Proszę to porównać z chemią lub fizyką. Obcięto nawet polski bo zakładano
      że pewne treści będą poruszane na religi i co? - nauczyciel polskiego musi
      tłumaczyć przypowieści, apokryfy, tłumaczyć jakie atrybuty mają apostołowie i
      wiele innych rzeczy.Brak wiedzy o historii Kościoła i częściach koascioła-
      budynku.
      Gwarantuję że po przeczytaniu Opowieści biblijnych Kosidowskiego uczeń
      miałby większą wiedzę na te tematy niż po 12 latach religii. A na przeczytanie
      wystrczyłby mu powiedzmy kwartał.
      Na uczelniach panoszy się teologia - przedmiot typowy dla średniowiecza
      a mamy wiek XXI! Jedyna zaleta tego kierunku to taniość, wystarczą krzesła i
      tablica Kościół chcąc wychować swe owieczki i wykształcić księży powinien
      robić to za własne pieniądze. Lekcje religii są obwarowane takimi przepisami że
      inne mniejszości nie mają na nie szans. Kościoły mniejszościowe powinne
      dostawać pieniadze na głowę ich wyznawcy i nich z nimi robią co chcą. Jeśli nie
      zrobią religii to może odrestaurują jaką cerkiew!
      Jeszcze jedno. Kiedyś pewien nadmiernie wyrośnięty uczeń (ach ten nieszczęsny
      przymus szkolny)chciał zgwałcić koleżankę. Zrobił się duży skandal i do szkoły
      przyszla pani dziennikarka Pierwsze pytanie jakie zadała brzmiało "A co w
      szkole robi pedagog?" I ja też pytam co w szkole robi katecheta skoro młodzież
      kradnie, pije, używa narkotyków a nawet morduje kolegów? Glupie pytanie? Że
      ksiądz nie może za te sprawy odpowiadać? To jakie korzyści ma mieć
      społeczeństwo z jego obecności w szkole? Może zamiast religii zwiększyć ilość
      lekcji przedmiotów potrzebnych. Religia szkole to poważny anachronizm! Można
      ją jeszcze tolerować w podstawówce ale nigdy wyżej!
      • noemip Re: Religia po ludzku 24.04.06, 14:06
        Nie jestem koscielna, ale ten gosciu mi sie podoba, jest jednym z niewielu
        ksiezy z jajami.
        Tak! Etyka do szkoly, religia, ale prowadzona wlasnie tak sensownie, do
        klasztoru czy parafii! I zadnego przymusu, niech chodza tam tylko ci, ktorzy
        naprawde chca!
        • rafvonthorn Re: Religia po ludzku 24.04.06, 15:18
          A co z religią w przedszkolach? Już trzylatki mają dwie godziny w tygodniu.
          Uważam, że to nieuczciwe, wpajać treści ideologiczne tak młodym, intelektualnie
          bezbronnym ludziom. To właśnie stąd bierze się tak wielka ilość odrzuceń KK
          przez młodych ludzi- nagle dostrzegają (wraz z dojrzewaniem), że głowę mają
          nabitą naiwnymi banałami. To jest złe.
      • piezo1 Indoktrynacja katolicka od przedszkola... 24.04.06, 20:12
        Dobrze piszesz.
        Pieniądze klecha dostaje za konkretne usługi. Jeśli zaś są to pieniądze
        społeczne, z budżetu, to trzeba udowodnić, że usługi klesze przynoszą
        społeczeństwu wymierne korzyści. Tymczasem klechy biorą kasę, opowiadają bajki
        (niektórzy propagują też nacjonalizm, homofobię, faszyzm lub antysemityzm) i
        nie odpowiadają za swe czyny przed nikim innym niż przed biskupem.
        "Religia szkole to poważny anachronizm! Można
        ją jeszcze tolerować w podstawówce ale nigdy wyżej!" Tu zaprotestuję. W roku,
        chyba 2004 nie wcześniej, MENiS wysłał do wszystkich szkół w Polsce dokument, w
        którym zabraniał nawet odpłatnego wynajmowania sal na zajęcia pozalekcyjne
        prowadzone przez różne związki wyznaniowe (głównie zielonoświątkowcy,
        jehowcy...) Podano przyczynę! Aby chronić młodzież przed wpływami
        indoktrynacji i jej zgubnymi skutkami. Tyle, że dokument ten dotarł nawet do
        uniwersytetów, których uczniowie są jednak pełnoletni... Dochodzimy do sedna
        sprawy...
        Państwo Polskie chroni studiujących dorosłych ludzi przed indoktrynacją
        religijną, lecz jednocześnie utrzymuje indoktrynację katolicką w liceach a
        nawet w podstawówkach (siedmiolatkowie!) Nawet mówi się o pwprowadzaniu, na
        identycznych zasadach, lekcji religii do przedszkoli!
        Burdel nie państwo!
    • knur_izydor Re: Religia po ludzku 24.04.06, 14:14
      Religia w klasie koleżanki (klasa maturalna):
      TEMAT:Miłość Boga
      Pytanie katechetki-czy Bóg was kocha?
      Potem zadanie-narysuj piorunochron (to Bóg jest tym piorunochronem, chroni
      ludzi)
      U innych wygląda jeszcze ciekawiej-np. katechetka przez 20 minut dyktuje
      notatkę, na następnej lekcji z niej odpytuje
      • atrament Re: Religia po ludzku 24.04.06, 14:42
        Taa, szkoda, bo religia mogłaby być naprawdę fajnym przedmiotem.
        Mój syn w I klasie podstawówki cierpi, bo dwie godziny w tygodniu z katechetką
        to stanowczo za długo. I po co do tego 2!!! książki? Przekonał go troszkę
        naprawdę fajny ksiądz na rekolekcjach. Widać było, że spotkanie w kościele od
        razu inaczej zadziałało na dzieci.
        Na religię chodziłam do kościoła przez całe zycie. Aż tu w klasie maturalnej
        bach, religia w szkole. Byłam pierwszym rocznikiem, który rozpoczął naukę
        religii w szkole. To było kompletne nieporozumienie. Gdzie ta atmosfera spotkań
        w salce przy kościele OO. Jezuitów, często późnym popołudniem. Nasz wspaniała
        katechetka Małgosia ... ech... Nowy ksiądz starał sie być równy, robił jakieś
        szpagaty, fikołki, bo niby taki sprawny, darowałam sobie tę szopkę. Kto nie
        chciał chodzić, nie chodził. Nie chodziłam. Nie przeszkadzałam pozostałym.
        Ten artykuł ucieszył mnie, bo dawno nikt głośno nie mówił tak zdrowo o religii
        w szkole. Przeczytałam go jednym techem i już poszłabym na taką religię.
    • bronimir Re: Religia po ludzku 24.04.06, 14:21
      Trudno się nie zgodzić. Lekcje religii zastąpiły obowiązkowy w komunie rosyjski.
      Wszyscy się uczyli latami, nieliczni umieli. Człowiek nie lubi przymusu.
      • mika74 Re: lekcje religii są przymusowe????? n/t 24.04.06, 14:28
        • maaac lekcje religii są przymusowe!!!!! 24.04.06, 16:23
          Proponuje wycofać swoje dziecko z religii w szkole i zacząć je nauczać zasad
          wiary w domu. Po 4 tyg pogadamy czy są czy też nie. :)
          • mika74 Re: lekcje religii są przymusowe? 24.04.06, 16:44
            Widzisz ,robisz ten podstawowy błąd w rozumowaniu, ktory robi wiekszość
            rodziców.
            Wiary trzeba PRZEDE WSZYSTKIM uczyc dzieci w domu, Kościół moze jedynie w tym
            pomóc, zwłaszcza w dziedzinie nauki teologii,o której rodzice moga miec średnie
            pojęcie, ale nie wiary i moralności- tego człowiek uczy sie w domu.
            I dopiero wtedy mozna rozmawiac o poziomie nauczania religii w szkole i dopiero
            wtedy uczen moze sobie wyrobic jakiekolwiek zdanie na ten temat. I dopiero
            wtedy moze wybrac : i rodzic i dziecko. Wybrac a nie byc przymuszonym.
            Pozdrawiam
            • delfina77 Re: lekcje religii są przymusowe? 24.04.06, 17:06
              Jak można kogokolwiek nauczyć wiary? Mogę mówić swoim dzieciom w co ja wierzę,
              jeśli wierzę, ale nie mam żadnej gwarancji, że one uwierzą w to samo. Co do
              moralności to to się rozumie samo przez się, ale moralność nie ma wiele
              wspólnego z religią
            • antrop Re: lekcje religii są przymusowe? 24.04.06, 18:26
              A co jeśli w domu rodzice są alkoholikami, złodziejami itp. To znaczy ze
              również ich dzieci maja być takie same. Po to jest szkoła i kościół? Po to aby
              dawały wzór i neutralizowały takie przypadki. Wszyscy mają równać w górę a nie
              w dół. Na tej zasadzie to tylko dzieci prezydenta byłyby porządne!
            • piezo1 Re: lekcje religii są przymusowe? 24.04.06, 20:29
              "za czasami, w ktorych nie mowilo sie nic o Bogu"
              Nie o Bogu, tylko, jeśli już, o bogach - różnych. Bo wówczas przyzwoitość
              wymagałaby, aby w szkole były lekcje różnych religii. Myślę, że tu się ze mną
              zgodzisz.
              To, co nas różni, to tak naprawdę kwestie finansowe i papierkowe... Żaden z
              duchownych nie powinien mieć płaconej pensji z budżetu, bo oznaczałoby to, że
              utrzymują ich też (a może nawet głównie?) ateiści. Ponadto duchowny winien mieć
              uprawnienia pedagogiczne (kurs?) i winien podlegać władzom świeckim (np.
              dyrektorowi, tak jak polonista, a nie tylko biskupowi).
            • maaac lekcje religii są przymusowe!!!!! 24.04.06, 21:14
              Nie nie robie żadnego błędu. Może jedynie wypowiadam się nieprecyzyjnie jak
              dla Ciebie albo Ty "udajesz głupią".

              No to może jeszcze raz tak byś zrozumiała. - Wycofaj swoje dziecko z nauczania
              religii w szkole i przejmij obowiązki katechety sama w domu i obserwuj reakcję
              otoczenia. Obowiązki katechety, a nie swoje jako rodzica!! Im młodsze dziecko
              (nauczanie religii w przedszkolach!!) tym wyraźniej zauważysz "dobrowolność"
              nauki religii realizowanej w szkole. Widać to będzie tez wyraźniej w mniejszych
              miastach czy wsiach (no chyba że masz szczęście mieszkać na Śląsku Cieszyńskim
              czy gdzieś bliżej wschodniej granicy RP).
            • piezo1 Re: lekcje religii są przymusowe? 24.04.06, 21:17
              "Wiary trzeba PRZEDE WSZYSTKIM uczyc dzieci w domu"
              Doprawdy? Trzeba? Inaczej to tylko satanizm, śmierć i wieczne męki w
              płomieniach lub coś? Trzeba?...
              • maaac Re: lekcje religii są przymusowe? 24.04.06, 21:24
                Oczywiście, że ma rację - w szkole się naucza tylko nauki teologii. Wiara jest
                przekazywana przez rodziców (jako nauka). Tyle, że to nie była odpowiedź na
                moją sugestię.
                • piezo1 Re: lekcje religii są przymusowe? 24.04.06, 21:43
                  Jeszcze przytoczę kawałek:
                  "W 1989 r. wprowadzono religię do
                  szkół: księża zgodzili się wypełniać misję, czyli religię prowadzić za darmo.
                  Wkrótce jednak zaczęli domagać się prawdziwych nauczycielskich pensji. Tak więc
                  od kilku lat księża i katecheci pobierają pensje za to, co mieli robić
                  misyjnie; zostali przez państwo ubezpieczeni, mają opłacany przez państwo
                  (czyli przez nas) ZUS… Przy tym kler nie podlega dyrektorowi szkoły, w której
                  uczy lecz biskupowi – jeśli ksiądz źle się zachowuje wobec uczniów to dyrektor
                  może mu nagwizdać! Ukarać księdza i odsunąć go od pracy „nauczyciela” może
                  tylko biskup. W roku bieżącym księża nabyli również prawo do nauczycielskiej
                  emerytury, z tą jedną różnicą, iż nie muszą dokumentować swojej pracy
                  zawodowej – wystarczy, że biskup na zwykłej kartce w kratkę (!) napisze, iż
                  dany ksiądz prowadzi lekcje religii od 30 lat. Podkreślamy: na mocy konkordatu
                  Polska nie ma prawa kontrolować spraw Kościoła, więc nikt nie może sprawdzić,
                  czy biskup zaświadczył prawdę o 30 latach pracy czy skłamał. Nikt nie sprawdzi.
                  Ponadto ważne jest, że Kościół przez te wszystkie lata przed 1989 r. nie
                  opłacał za księży składek ZUS, więc nie mają oni prawa do pobierania owych
                  emerytur! Bo jeśli mają prawo to ZUS powinien zażądać od Kościoła zaległych
                  składek wraz z karnymi odsetkami! Ale zgodnie z konkordatem urzędnicy ZUS mocno
                  trzęsą du…i, więc nigdy tego nie zrobią. Od 2005 r. społeczeństwo polskie
                  urządza zatem nową, coroczną, „zbiórkę” podatkową na rzecz kleszych emeryturek.
                  Przecież jesteśmy bogaci, stać nas!"
    • callafior Re: Religia po ludzku 24.04.06, 15:01
      Religia powinna być uczona w salach katechetycznych przez kościół. A szkoły
      powinny być świeckie. Szerzenie religii jest zadaniem kościoła, a nie oświaty
      państwowej. Wtedy na religię chodziłyby tylko dzieciaki, które rzeczywiście
      miałyby w tym cel, a nie tak, że chodzą "żeby nie mieć okienka w lekacjach".
      • tomasz_1981 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 15:16
        Dla mnie religia to był koszmar. zmuszanie mnie do uczenia się dotkryny wiary.
        Nigdy nie zapomnę księdza który zaczynał lekcje od sprawdzenie obecności i
        kążdy mówił jestem, byłem, mam. Co oznacza że jestem byłem na maszy i mam
        zeszyt. I to była pierwsza klasa technikum. Paranoja !!!
        zgadzam się że religii nie powinno być w szkole. Jeśli są ludzie którzy wierzą
        i mają potrzebę to niech chodzą na spotkania. Ja miałem przez przez piec lat
        religie a przez trzy fizyke dwie chemię. Szczerze mówiąc strata czasu i
        pieniędzy podatników Czy to nie jest chore ?
        • salmanassar1 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 16:40
          Kto cie zmuszal chodzic na religie? Dlaczego nie porozmawiales z rodzicami ,
          aby to odkrecic, skoro bylo to dla ciebie taka meka? Nie byloby straty czasu i
          pieniedzy podatnikow, a ty spokojnie moglbys poszerzac swoja wiedze z chemii
          czy fizyki.
          • tomasz_1981 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 19:15
            Widzisz życie zmusza do kompromisów. Moji rodzice są wierzący i niewyobraząli
            sobie że moge nie chodzic na religie.
            Z doświadcznia wiem że religia w szkole to zły pomysł, wystarczy zapytać się
            młodych ludzi co o tym myśle


      • salmanassar1 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 16:46
        Szkoly swieckie czyli ateistyczne tak? Nie sadzisz, ze "swieckosc" to tez
        indoktrynacja? Uczylem religii w szkole razem z pastorem (jest u nas sporo
        ewangelikow). Nikt z nas nie mial nikomu za zle, ze uczy w szkole religii. No
        coz, ale niektorzy tesknia za czasami, w ktorych nie mowilo sie nic o Bogu.

        "Okienko w lekcjach" mozna spedzic w swietlicy (bardzo korzystnie dla swojej
        edukacji).
        • maaac Re: Religia po ludzku 24.04.06, 21:21
          > Szkoly swieckie czyli ateistyczne tak? Nie sadzisz, ze "swieckosc" to tez
          > indoktrynacja? Uczylem religii w szkole razem z pastorem (jest u nas sporo
          > ewangelikow). Nikt z nas nie mial nikomu za zle, ze uczy w szkole religii. No
          > coz, ale niektorzy tesknia za czasami, w ktorych nie mowilo sie nic o Bogu.
          >
          > "Okienko w lekcjach" mozna spedzic w swietlicy (bardzo korzystnie dla swojej
          > edukacji).


          Hehehe no i wszystko jasne - odpowiednia ilość inowierców wymusza większą
          elastyczność katechety, inaczej by mu owieczki z owczarni do konkurencji zwiały.

          O Bogu można mówić na codzień - lekcje religii w szkole nie są do tego
          potrzebne. Świetnie za to zamazują granicę między "sacrum", a "profanum". Dokąd
          lekcje religii były w salkach, nikomu by do głowy nie przyszło je lekceważyć.
          Odkąd stały się takim samym przedmiotem jak inne w szkole, są tak samo
          traktowane przez uczniów jak pozostałe lekcje, a katecheta jak pozostali
          nauczyciele.
          • jogin_kubeck Re: Religia po ludzku 24.04.06, 22:14
            Zgadzam sie z salmanassarem. Szkola "swiecka" to tak naprawde szkola
            ateistyczna. Zawsze pozostaje jakas "indoktrynacja". Mozna mowic o Bogu na co
            dzien, ... ale sie tego niestety nie robi. Trudno powiedziec co jest lepsze
            salka czy szkola. Przede wszystkim my rodzice musimy traktowac swoje dzieci
            powaznie i z nimi rozmawiac. Wtedy katecheci i inni nauczyciele nie beda
            skupiali sie jedynie na uspokajaniu rozbrykanych luzakow, ale beda mogli
            prowadzic spokojnie swoje lekcje. Mysle ze kwestia rozbrykanych luzakow to nie
            problem miejsca katechezy, ale takie sa obecnie czasy. Gdyby dzisiaj religia
            byla w salkach tez dochodziloby do podobnych sytuacji. To kwestia stylu zycia,
            wychowania, krytyki autorytetow. Sam przeszedlem przez "salkowa" katecheze, ale
            pamietam, ze w szkole (5 letnie technikum i 30 chlopa w klasie) siedzielismy
            jak trusie na lekcjach. Owszem wykrecalismy numery nauczycielom, ale nie bylo
            chamstwa. Mieszkam dzisiaj w Niemczech i tu od kilku miesiecy trwa dyskusja na
            temat przemocy w szkole. Wszyscy dochadza do wniosku, ze to przede wszystkim
            problem wychowawczy, problem, ktory zaczyna sie w rodzinie.
            • maaac Re: Religia po ludzku 24.04.06, 22:32
              > Zgadzam sie z salmanassarem. Szkola "swiecka" to tak naprawde szkola
              > ateistyczna. Zawsze pozostaje jakas "indoktrynacja". Mozna mowic o Bogu na co
              > dzien, ... ale sie tego niestety nie robi. Trudno powiedziec co jest lepsze
              > salka czy szkola.

              Nie nie zgadzam się.

              Wyraźnie Jezus powiedział - Bogu co boskie, Cesarzowi co cesarskie.
              Salka jest od religii, szkoła od wiedzy świeckiej. O Bogu zaś nalezy mówić
              swoim zyciem i swoimi czynami uczniom. Szkoła gdzie wisi krzyż na ścianie, a
              toleruje się łamanie przykazań to kpina z Chrześcijaństwa. Jednak własnie to
              nam zaoferowano - obecność Kościoła, a nie obecność Boga (a niestety to nie
              tożsame).

              > Przede wszystkim my rodzice musimy traktowac swoje dzieci
              > powaznie i z nimi rozmawiac. Wtedy katecheci i inni nauczyciele nie beda
              > skupiali sie jedynie na uspokajaniu rozbrykanych luzakow, ale beda mogli
              > prowadzic spokojnie swoje lekcje. Mysle ze kwestia rozbrykanych luzakow to
              nie
              > problem miejsca katechezy, ale takie sa obecnie czasy. Gdyby dzisiaj religia
              > byla w salkach tez dochodziloby do podobnych sytuacji. To kwestia stylu
              zycia,
              > wychowania, krytyki autorytetow. Sam przeszedlem przez "salkowa" katecheze,
              ale
              >
              > pamietam, ze w szkole (5 letnie technikum i 30 chlopa w klasie) siedzielismy
              > jak trusie na lekcjach. Owszem wykrecalismy numery nauczycielom, ale nie bylo
              > chamstwa.

              Własnie między innymi w Polsce za coś takiego winne jest wprowadzenie religii
              do szkół. Do momentu gdy nauczanie odbywało się w salkach bez przymusu było
              czymś nadzwyczajnym - teraz spowszedniało. Religia stała się jeszcze, jednym
              przedmiotem, jeszcze jeden autorytet upadł. No i co najgorsze zrobił to Kościół
              własnymi rękami.
              • jogin_kubeck Re: Religia po ludzku 24.04.06, 22:54
                "Wyraźnie Jezus powiedział - Bogu co boskie, Cesarzowi co cesarskie.
                Salka jest od religii, szkoła od wiedzy świeckiej. O Bogu zaś nalezy mówić
                swoim zyciem i swoimi czynami uczniom. Szkoła gdzie wisi krzyż na ścianie, a
                toleruje się łamanie przykazań to kpina z Chrześcijaństwa. Jednak własnie to
                nam zaoferowano - obecność Kościoła, a nie obecność Boga (a niestety to nie
                tożsame"

                No coz patrzac na caly swiat, mozna powiedziec, ze to kpina z chrzescijanstwa.
                Wszystkiego nie da sie tak rozgraniczyc. Zreszta ta wypowiedz Jezusa dotyczyla
                pieniadza i sprawy placenia podatkow Rzymowi. Nie odnosila sie zas do
                swieckosci szkoly, bo za Jego czasow byly tylko szkoly rabinackie (religijne).
                A co do "swieckosci" szkoly to odsylam jeszcze do swojej odpowiedzi do postu
                u3manki5 "Moj stosunek do religii w"
                • maaac Re: Religia po ludzku 24.04.06, 23:51
                  Widzisz jak niewiele rozumiesz z tego o czym piszesz... i kultury kraju, w
                  którym obecnie żyjesz.

                  Tu masz i poczytaj sobie o ewangelikach: www.luteranie.pl/ może dowiesz
                  się czym jest "kościół", a czym "zbór". Właśnie taka powierzchniowa wiedza na
                  tematy religijne wychodzi przy takich dyskusjach.

                  > Zreszta ta wypowiedz Jezusa dotyczyla
                  > pieniadza i sprawy placenia podatkow Rzymowi. Nie odnosila sie zas do
                  > swieckosci szkoly, bo za Jego czasow byly tylko szkoly rabinackie (religijne).

                  Tu też się mylisz - nie odnosiła się do podatków "tylko", odnosiła się do
                  rozdzielenia spraw ziemskich od spraw wiary -> "królestwo moje nie z tego
                  świata".
                  Moja wypowiedź też nie dotyczyła się "całego świata", a ludzi, dla których
                  wprowadzania "wartości chrześcijańskich" ogranicza się do "wieszania
                  krzyży", "uczestniczenia w mszach" - jako przedstawiciele władzy itp. Zamiast
                  świecić na co dzień swym życiem jako przykładem, wolą nam "wciskać na siłę" to
                  co wcale nie jest istotą wiary.

                  Co do podanego przez Ciebie przykładu. Jeżeli nauczycielka, o której pisałeś
                  była osobą wierzącą i dzieci to na co dzień widziały, to modlitwy były sprawą
                  naturalną, choć ja bym się temu sprzeciwił (bo rozdział Kościoła od Państwa
                  jest wartością nadrzędną i chroni przede wszystkim Kościół). Jeżeli zaś
                  nauczycielka na co dzień mijała się z tym co powinien chrześcijanin czynić,
                  taka modlitwa wyrządziła by dzieciom jeszcze więcej krzywdy, bo uczyła by je
                  tylko obłudy.
            • callafior Re: Religia po ludzku 27.04.06, 15:17
              > temat przemocy w szkole. Wszyscy dochadza do wniosku, ze to przede wszystkim
              > problem wychowawczy, problem, ktory zaczyna sie w rodzinie.
              Tak to problem wychowawczy, ale to nijak ma się do zagadnienia religii w szkole.
              Off-topic.
        • callafior Re: Religia po ludzku 27.04.06, 15:13
          > Szkoly swieckie czyli ateistyczne tak?
          Nie, to nie to samo. Świecki znaczy neutralny religijnie i niezwiązany z
          religią. Ateistyczny znaczy przeciwny ideologii kościoła. To jestzasadnicza
          różnica.
          • wolt-r Re: Religia po ludzku 08.05.06, 14:17
            Powiedziałbym, na przykładzie:
            ateistyczny jes jak kolor "zdecydowanie czarny"
            natomiast świecki/laicki jest jak "inny niż biały", co nie znaczy, że czarny.
    • salmanassar1 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 15:59

    • salmanassar1 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 16:33
      "Obowiazek uczeszczania na religie zabija jej ducha bo obowiazkowa religia
      staje sie obowiazujaca doktryna a to juz przerabialismy."

      Nigdy i nigdzie nie bylo obowiazku uczeszczania na katecheze w szkole. Rodzice
      deklaruja zgode na uczeszczanie dziecka na religie (specjalna deklaracja, bez
      ktorej uczen nie moze uczestniczyc w lekcjach religii). Inna sprawa, ze robia
      to czasami dlatego, ze tak "wypada", "bo co powiedza sasiedzi" itp.
      Zgadzam sie z wieloma wypowiedziami o. Marka. Sam bylem katecheta (swieckim)i
      przez 6 lat uczylem w gimnazjum. Zdarzalo sie, ze spotykalem sie z rodzicami
      niektorych uczniow, aby uswiadomic im, ze dla dobra dziecka najlepszym wyjsciem
      jest, aby nie chodzilo na katecheze. Byli bardzo zdziwieni, ze cos takiego mowi
      im katecheta. Wbrew wielu opiniom nie bylo wielu takich uczniow, a najczesciej
      byli to ci sami, ktorzy nie dawali zyc nauczycielom chemii czy matematyki. To
      prawda, ze chrzescijanstwo powinno byc elitarne, a nie masowe. Jednak czy
      odtracanie dzieci albo mlodziezy tylko dlatego, ze przeszkadzaja, nie jest
      pojsciem na latwizne. Moze maja powod do przeszkadzania. Czy innym nauczycielom
      tez nalezaloby zaproponowac, aby pozbyli sie chamskich uczniow? Chyba jednak
      przyczyna lezy gdzie indziej. Obawiam sie, ze jest to problem wychowania,
      wzorcow jakie dzieci wynosza z domow. Przypominam sobie rozmowe z pewna matka.
      Opowiadala jak nie moze sobie poradzic ze swoja 16letnia corka. Z placzem
      mowila, jak to corka nic robi w domu, nawet po sobie nie posprzata. Na kazda
      zwrocona uwage odpyskuje. Odpowiedzialem jej wtedy, ze jesli teraz nic nie
      zrobi, to byc moze za pare lat skonczy sie to tym, iz corka bedzie utrzymywac
      sie z jej renty, albo wymelduje ja z wlasnego mieszkania.
      Trzeba zawsze starac sie wszystko rozsadzac indywidualnie. Trudno powiedziec,
      czy problem jest w tym , ze religia jest w szkole. Stworzylo to zupelnie nowe
      problemy, nieznane z salki. Wszelkie masowe rozwiazania sa nieodpowiednie dla
      pojedynczej sytuacji.
      • piezo1 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 20:24
        "Rodzice
        deklaruja zgode na uczeszczanie dziecka na religie (specjalna deklaracja, bez
        ktorej uczen nie moze uczestniczyc w lekcjach religii)."
        I tu sie mylisz! W praktyce, np.XXXIII LO w Łodzi, deklarację składają
        rodzice, którzy NIE CHCĄ, by ich dziecko uczęszczało na religię. Owszem, jest
        to wbrew konstytucji i w ogóle jest bezprawne... Ale wygodne. Tak się robi.

        Czy szkoły publiczne w Polsce są świeckie? Dam przykład, który znam...
        W XXXIII LO na Retkini "świecki" jak najbardziej nauczyciel HISTORII -
        p. Jawor ;-)
        Od co najmniej 10 lat naucza, że zmartwychwstanie Jezusa to niepodważalny fakt
        historyczny. Ponadto przeznacza kilkanaście godzin lekcyjnych, aby omówić
        podróże apostoła Pawła. Oraz zadaje uczniom takie prace domowe, które mogą mieć
        tylko jeden cel:
        wyrobić u młodzieży przekonanie, że niekatolicy (zwłaszcza żydzi (tych poglądów
        ta pani w ogóle nie próbuje ukrywać!) i muzułmanie) to wyłącznie plugawa
        zaraza, która w ludzkiej historii niczym pozytywnym się nie zapisała.
        Według mnie to z powołania jest ona jednak katechetką, dewota jedna, ale na
        pewno nie nauczycielem historii. Zwłaszcza nie jest nauczycielem świeckim.
        Tylko co, do cholery, ona robi w publicznym liceum za publiczne pieniądze?
        Kpiny!
        • salmanassar1 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 20:56
          Masz racje, ze jest to bezprawne. Rodzice powinni ta sprawe poruszyc na
          spotkaniu z wychowawca. Mozna rowniez poprosic o wyjasnienie Dyrekcje szkoly. W
          razie jakiejkolwiek kontroli brak tych dokumentow to bardzo duze zaniedbanie.

          Z nauczycielami jest niestety tak, ze sobie ich nie wybieramy. Ja tez mam tu
          niestety przykre doswiadczenia. Jezyka polskiego w liceum uczyl mnie
          nienasysony komunista, dla ktorego wszelka wolna mysl byla obrzydliwstwem i
          porownywal Milosza do Hitlera. Musialem rowniez przechodzic przez katusze na
          rosyjskim, tlumaczac ciagle artykuly z nieomylnej "Prawdy".
          Sadze jednak, ze to, kim jestesmy i co myslimy, zalezy przede wszystkim od nas
          samych. Ja znajdywalem ukojenie w ksiazkach, ktore kocham do dzisiaj. Kazdy
          musi znalezc swoja droge. Z pozdrowieniami
    • marek.kosacz.op Re: Religia po ludzku 24.04.06, 17:00
      Dziękuję za komentarze. Pozdrawiam znajomych i nieznajomych :)

      W związku z tym wywiadem chodzą mi po głowie jeszcze dwie sprawy:
      - najczęściej mówiąc o "religii w szkole" mamy na myśli religię katolicką, a tymczasem przecież wiele różnych wyznań ma swoich przedstawicieli w szkole, ciekaw jestem jakie jest ich zdanie na temat uczenia swojej religii w szkole?

      - ciekaw jestem, co państwo sądzą o sytuacji opisanej w liście kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,66725,3277192.html
      • wiwany Re: Religia po ludzku 24.04.06, 17:37
        o innych religiach -o ile stać na to Ministerstwo-powinna młodzież dowiadywać
        się na lekcjach RELIGIOZNAWSTWA. Tak ,taki przedmiot był w liceach w 2 połowie
        lat 80-tych.Jak wiekszość forumowiczów uważam za błąd i niesprawiedliwość
        nauczanie JAKIEJKOLWIEK religii w szkołach publicznych.
      • gacekemdk Re: Religia po ludzku 24.04.06, 22:45
        marek.kosacz.op napisał:
        > - ciekaw jestem, co państwo sądzą o sytuacji opisanej w liście
        kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,66725,3277192.html
        Cieszyłbym się gdyby moje dzieci(jeszcze nie mam takowych) miały tak szerokie
        horyzonty i stać ich było na taką tolerancję. Na tolerancję stać bowiem tylko
        osoby przekonane o własnej wartości. Wielkość i wartość "innych" nigdy nie
        umniejsza naszych zalet. Pozdrawiam.
      • ejkuraczek Re: Religia po ludzku 25.04.06, 17:29
        marek.kosacz.op napisał:

        > > - ciekaw jestem, co państwo sądzą o sytuacji opisanej w liście kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,66725,3277192.html

        Moze jako przestawiciel tego "państwa" wypowiem się(ale w swoim tylko imieniu);)
        Wydaje mi się,że to trochę ściema albo jakiś wyjatkowy wyjątek. Za mało danych
        w tym liście,aby sie dokładnie wypowiedziec. Ciekawa jestem ,ile ta osoba ma
        lat-mi się cos kojarzy w okolicach liceum,a nawet gimnazjum,ale tego ona nie
        pisze.

        Starzy rozmawiaja z dziewczyną, traktuja ja powaznie, nie ma tematów tabu- to
        super.
        Dziwię sie tylko,że mówi ona "lubie" ,a nie "kocham"-to ciekawe. Tydzien temu
        lubiłam zupe pomidorowa ,ale dziś juz nie lubie. Lubienie to raczej kwestia
        uczuc. Kiesko. Co będzie jak kolejnego partnera mamy lub taty lubic nie bedzie?
        Poza tym kim oni dla niej są:tatami? Hm...
        Tez mnie trochę dziwi,że dziewczyna traktuje wszystko tak lekko: nie ten
        tato,to bedzie inny, nie facet to moze kobieta, kobieta to moze facet? Zero
        przywiązania. Jak sobie przypomne to jak wyprowadzalam sie z akademika albo ze
        stancji od zwykłych znajomych to ryczałam jak bóbr. Dziewczyna widac do nikogo
        się nie przywiązuje. Wszystkich "lubi". A co bedzie jak załozy własną rodzinę?
        A załozy? Po co-i tak wszystko jest takie chwilowe...Pisze to z własnego
        doświadczenia i doswiadczenia znajomych wokoł. Dlatego podejrzewam autorke o
        bardzo młody wiek. No i mam wrażenie,że imponuje jej "inność" i "indywidualizm"-
        niektorzy potrafia z tego zrobic najwyższe wartości w zyciu.
        Z tą akceptacją homoseksualizmu to fakt. Ktos kto ma w rodzinie homoseksualiste
        nie traktuje tego jak tabu i jest bardziej tolerancyjny i wyrozumiały do samej
        osoby. Zwłaszcza jak kocha tą osobę- miłośc jednak łamie wszelkie uprzedzenia:
        do czlowieka, nie pisze o czynach. Kiedyś byłam zakochana z czarnoskorym
        chlopaku i mi się w głowie nie mieści jak mozna byc rasistą, wprost przeciwnie -
        raczej kojarzy mi się inna rasa z czyms bardzo pozytywnym i przyjaznym. I tak
        jest w przypadku tolerancji do homoseksualistów jaką ma autorka listu.
        Czy rozbite rodziny wypaczają? Ja myslę,że wszelki brak miłości wypacza. Czy
        brak wierności, stałości, poczucia bezpieczenstwa, okreslonych zasad,
        oszukiwanie(jak ten homoseksualista zył w malzeństwie???) wypacza czy nie?
        To widac często w dorosłosci, kiedy trzeba zyc na wlasny rachunek, byc za
        siebie odpowiedzilnym, kiedy ma sie jakies plany i marzenia, kiedy podejmuje
        się decyzje czy zobowiązania,czasem na cale(?) życie. No i jak to rzutuje na
        relacje z Bogiem ,jesli takowa by miała byc?Hm..
        I tez troche dziwi mnie jedna rzecz: nie wiem na co powołuje się autorka listu
        na poczatku listu,ale potem pisze dziwne rzeczy:" czy ja, dziecko czworga
        rodziców, jednej mamy i trzech ojców, mam do kogokolwiek żal, czy miałam ochotę
        się na kimkolwiek mścić za to, że nie należę do modelowej rodziny dwa plus
        wielokrotność 'en'?". Moze to odpowiedź na coś co przeczytała,ale jesli nie to
        dziwne. Przecież ktoś kto jest szczęsliwy z zaistniałej sytuacji rodzinnej nie
        zastanawia się czy ma żal i czy bedzie się mscic na rodzicach. Przeciez skąs
        się takie mysli biorą. Ja nie napisze przecież : "Droga redakcjo! Ja bardzo
        kocham mojego sąsiada i wcale nie mam zamiaru go zabić!!".
        Troche za mało danych w tym liście. Ale takie mysli nasuwaja mi się jak czytam
        to i patrze sobie na zycie.
        Pozdrawiam
        Aha! Wszystkiego Dobrego dla o. Marka w dniu Imienin!!!

    • kretkret typowe uproszczenia 24.04.06, 17:47
      Czy każdy, kto nie jest katolikiem, jest od razu ateistą? Ludzie! Obudźcie się!
      Są jeszcze inne wyznania w Polsce.
    • r3003 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 18:14
      Chodziłem na religię do kościelnych sal katechetycznych, bo nie było innej
      możliwości w tamtych czasach (jestem z rocznika 68). Na religię uczęszczałem
      systematycznie, z prawdziwym zaangażowaniem i zainteresowaniem (np. podczas lat
      licealnych moim katechetą był ks.dr.Ordak, słuchałem też wspaniałych wykładów
      biblijnych ks.prof. Chrostowskiego). Nikt mnie do niczego nie zmuszał, bo to
      była czysta przyjemność i autentyczny pokarm duchowy. Dziś myślę, że w obecnych
      czasach w ławie szkolnej bym jednak nie wytrzymał, bo jak można traktować tak
      intymne sprawy jako zwykły przedmiot nauczania szkolnego.
    • wariant_b Re: Religia po ludzku 24.04.06, 18:43
      Tknęło mnie co innego.
      Jak widać, z religią można sobie poradzić w ten, czy inny sposób.
      Przynajmniej jest jakiś pomysł. Wydaje się, że skuteczny.

      A co z językiem ojczystym czy historią, co z pozostałymi przedmiotami.
      Czy "spotkanie nie sprowadzi się do wykładu, pouczania czy użerania się i
      uspokajania wyluzowanych typów przez 20 minut"

      Ma ktoś szerszy pomysł ?????????
    • alumarak Jestem uczniem... 24.04.06, 19:05
      ...trzeciej klasy gimnazujm, jestem ateistką.. co roku zmieniano nam
      nmauczyciela religii. Ci z nich z którymi miałam styczność uważali, że skoro
      jestem ateistką to pewnie palę, puszczam się itp. wielokrotnie sugerowano, że
      właśnie taka jestem, choć jestem uczniem wzorowym.

      Lekcje religii były nudne, sama teroria, uspokajanie... tak szczerze to wolałam
      się uczyć na sprawdzian fizyki niż religii. Chyba ważniejsze jest to co się
      czuje i jakie się ma nastawienie do Boga, niż to czy zna się wszystkie
      przykazania na pamięć!

      To poroniony pomysł, a przedmiot ten powinin być dla chętnych. Etyka? Tak, ale
      bardziej, żeby porozmawiac i pomysleć o pewnych sprawach dotyczących nie tylko
      wierzących.
      • unicef123 Re: Jestem uczniem... 24.04.06, 19:19
        mądre i dojrzałe słowa, właśnie trzeba rozmawiać o życiu , bo ono jest tylko
        jedno i na dodatek krótkie.Niestety nie ma wśród księży pokornych ludzi ,
        którzy chcieliby nam coś przekazać .Woleliby nas przygnieść buciorem ciemnoty i
        zaćmienia słońca . Kiedyś siedzieli pod miotłą teraz sie rozpanoszyli ,że wstyd
        mi za nich.Kasa jest ich miłością tylko i wyłącznie.Obłuda mateczką a tym
        trzecim flaszeczka.
      • piezo1 Re: Jestem uczniem... 24.04.06, 20:49
        "Chyba ważniejsze jest to co się
        > czuje i jakie się ma nastawienie do Boga, niż to czy zna się wszystkie
        > przykazania na pamięć!"

        Mylisz się. Jako ateistka (na pewno ateistka?) stosujesz logikę. Dlatego mylisz
        się. W katolicyzmie chodzi o coś innego niż czucie i nastawienie do boga.
      • salmanassar1 Re: Jestem uczniem... 24.04.06, 21:01
        Porozmawiaj przede wszystkim z wlasnymi rodzicami. Nauka religii nie jest
        obowiazkowa. To jedynie od nich i od ciebie zalezy, czy chodzisz na katecheze.
        • zaffaran Re: Jestem uczniem... 25.04.06, 01:18
          Jestem matka ucznia klasy I LO.Ze smutkiem musze powiedziec, ze katecheci, z
          ktorymi syn mial do tej pory do czynienia, byli tacy, ze w liceum syn
          zadecydowal, ze woli chodzic na lekcje etyki(nb.prowadzi je filozof i sa
          znakomite)dlatego, ze "nie chce, zeby kolejny katecheta zniechecil go do
          kosciola i religii". Zwlaszcza ksiadz, ktory ich przeczolgal w ramach
          przygotowan do bierzmowania bardzo sie do tego nastawienia
          przyczynil.Zadufanie,przekonanie o wlasnej nieomylnosci, traktowanie dzieciakow
          jak zero spowodowalo, ze sens tego sakramentu gdzies sie zagubil i wszyscy po
          prostu chcieli zaliczyc te 300 czy 400 pytan i odpowiedzi i miec to wreszcie z
          glowy.Moze glupio spytam, ale dlaczego lekcje religii nie moga pomoc zmierzac
          do Boga, a staja sie po prostu jeszcze jedna udreka w szkole-"do zaliczenia"?
          Szkoda, ze takich ksiezy jak bohater artykulu nie ma wiecej, bo nieudolni
          katecheci i nawiedzone katechetki rozłożą Kosciol od srodka i spowoduja, ze
          coraz wiecej mlodziezy bedzie stac z boku.
    • agge1 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 19:11
      Strsznie żałuję, że nie miałam przyjemności uczestniczyć w takich katechezach,
      zamiast tego przez lata tłukilśmy katechizm i męcząc się z księżmi, któży o
      młodzieży wiedzieli tylko tyle, że pije i ćpa.oby takich księży przybywało, a
      wtedy nie będzie potrzeby wpowadzania obowiązkowej religii, bo każdy będzie sam
      chciał uczestniczyć w takich dyskusjach bez przymusu i groźby ocen.
    • mbo1956 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 19:22
      najleppszym pomysłemm jest wprowadzić religię tak jak było do KOŚCIOŁA, napewno
      nie zmniejszy to zainteresowania, ale napewno lepiej wpłynie na dzieci i na
      wiare. W szkole lekcja religii jest niestety nie ciekawa ,dzieci wolą inne
      zajęcia. A do kościoła chodzą i tu jest miejsce na religię , wiarę , jest
      atmosfera i klimat , jak określają to młodzi . Ciekawe czy wszystkie władze to
      widzą i rozumieją
      • piezo1 Re: Religia po ludzku 24.04.06, 20:52
        "lepiej wpłynie na wiarę"

        Nie o wiarę tu chodzi, lecz o kasę dla księży. Dlatego religia w szkołach
        pozostanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka