Dodaj do ulubionych

Dlaczego (nie) jestem feministką?

    • antithesis Ja jestem feministką niezależną 21.05.06, 18:55
      • ave_duce Re: Ja jestem feministką niezależną - moi aussi ;) 22.05.06, 01:21

    • ku_miko Jestem frministką :D 21.05.06, 19:49
      Brdzo dobry artykuł, świetna analiza.
      Wydaje się, że Susan Sonntag ma rację, tylko dlaczego tak mało rozsądnych ludzi?
      • tad9 feminizm - legalny radykalizm 21.05.06, 20:06
        ku_miko napisała:


        > Wydaje się, że Susan Sonntag ma rację, tylko dlaczego tak mało rozsądnych ludzi

        Susan Sontag? Ta sama, która twierdziła, że "biała rasa" jest "rakiem"? (no - to
        później odszczekała, przyznajmy jej to), ta sama, która łgała w żywe oczy w
        sprawie wojny Wietnamskiej, po czym ogłosiła "kłamałam, ale w dobrej sprawie"
        (czy coś w tym guście)? Winszuję patronów...
        A co do feminizmu - to współczesny "rasizm". Legalny radykalizm naszych
        czasów,. Legalnym radykalizmem nazywam radykalizm oklaskiwany na salonach. Może
        najlepiej istotę legalnego radykalizmu ujął pewien Szwed, który komentując
        ziejące nienawiścią wypowiedzi prominentnych feministek stwierdził, że każdy,
        kto mówiłby w ten sposób o sprawach okołorasowych trafiłby to kryminału. A czym
        niby różni się idea "parytetu" od idei numerus clasus? Czym różni się tropienie
        płciowych uwarunkowań nauki czy filozofii od tropienia uwarunkowań rasowych? Dla
        nazistów teoria Einsteina to była "żydowska fizyka", dla pani Irigaray teoria
        Einsteina jest "seksistowska". Duża różnica? Feminizm nie ma nic wspólnego z
        nienawiścią do mężczyzn? Wolne żarty! Dość rzucić okiem do "Fałszywej ścieżki"
        pani Badinter, w końcu nie będącej bynajmniej "antyfeministką". Pisze to i owo
        na temat feministycznej mizoandrii. Tworzenie teorii o "dyskryminacji, której
        wielu nie widzi - tak jest powszechna", to stary marksistowski patent. Fałszywa
        świadomość mas i "elita" uzbrojona w teorię - narzędzie "otwierające oczy".
        Ciekawie pisał na temat takich "teorii -narzędzi" Popper, miał na myśli
        marksizm, psychoanalizę i nazizm. Dziś dodałby feminizm. Pewne jest jedno:
        feminizm to NIE jest ideologia wolnościowa. To lewacki radykalizm stawiający
        sobie cele rewolucyjne, jako dźwigni rewolucji używający zmiennej "płeć" (jak
        inne odłamy używają "klasy" czy "rasy"). Totalitarny - przynajmniej w sensie
        totalizmu filozoficznego, jakim opisał go Kołakowski przy okazji omawiania
        doktryn Freuda.
    • johnny-kalesony Koniec Feminizmu .... 21.05.06, 20:24
      Lubię czytać teksty feministek z dwóch powodów: od czasu zakończenia
      działalności kabaretu Potem nie było nic śmieszniejszego, po drugie - lubię,
      kiedy głupota kompromituje się sama i to za pośrednictwem tak niewątpliwie
      wdzięcznej, bełkotliwej nowomowy.

      Autorka artykułu w pewnym momencie zaprzecza samej sobie pisząc najpierw:

      "Najtrudniejszą do przekazania prawdą feministyczną jest to, że w kulturze
      patriarchalnej kobiecość jako taka jest gorsza od męskości. Że głęboką i
      fundamentalną zasadą naszej kultury jest androcentryzm - uniwersalnym wzorem
      człowieczeństwa jest mężczyzna."

      I później:

      "Feminizm komercyjnych magazynów kobiecych służy przede wszystkim temu, aby z
      kobiety zrobić konsumentkę. Musi więc ona być w miarę wolna, dysponować
      pieniędzmi, no i mieć potrzeby. Wiadomo jakie - konsumpcyjne. Przy okazji
      kształtowany jest nowy model kobiecości, tylko pozornie bardziej wyzwolonej, a w
      istocie zależnej od standardów urody, od reklamowanych stylów życia."

      Innymi słowy, autorka najpierw narzeka na wszechobecność "wzoru męskiego", a
      kiedy już pojawia się już pierwiastek kobiecy - natychmiast staje się
      przedmiotem rozjuszonego ataku Kingi Dunin.
      Nawiasem mówiąc - nigdy nie spotkałem kobiet, które bardziej niż feministki
      celowałyby w ubpodobnianiu się do mężczyzn, przejmowania ich wzorców. Wystaczy
      spojrzeć na samą Kingę Dunin - na szczęście jej zdjęcie zostało podpisane
      kobiecymi imieniem i nazwiskiem.
      Jak to oczywsite, powszechne zjawisko ma się do starań o dowartościowanie
      kobiet, skoro same feministki robią wszystko, by przejąć cechy mężczyzn?
      Czyżby według feministek mężczyźni byli bardziej wartościowi?

      Padło wśród poprzednich wypowiedzi nieco twierdzeń na temat teorii gender.
      I tutaj ukrywa się, jak przypuszczam, tajemnica całej afery. Feminizm jest
      bowiem formacją całkowicie z pragmatycznego punktu widzenia zbędną. O wszystkie
      prawa kobiet - skądinąd jak najbardziej słusznie - upomniał się już i wywalczył
      je poczciwy, babciny sufrażyzm.
      Dla feminizmu nie zostało więc nic rozsądnego, o co warto byłoby walczyć.
      Dlatego też feministki, żeby jakoś uzasadnić swoje istnienie i robić kariery na
      obszarze aktywności publicznej, wymyśliły sobie teorię gender - kulturowej
      tożsamości płci.
      W wielkim skrócie rzecz ujmując, polega ona na przekonaniu, że nie rodzimy się
      dziewczynkami albo chłopcami, lecz bezpłciowymi glutami, które dopiero na drodze
      "zniewolonej stereotypami" edukacji dziewczynkami albo chłopcami się stają.

      Swoją drogą - bardzo ciekawe: przekonanie o kulturowej tożsamości płci wcale nie
      przeszkadza feministkom twierdzić, że homoseksualizm jest czymś normalnym. Skoro
      - jak chcą feministki - nabywamy cech psychologicznych płci na drodze
      kulturowej, to homoseksualizm jest zaledwie fałszywą, boczną ścieżką, na którą
      ktoś źle wychowywany został sprowadzony.

      Po tej dygresji powracam do wątku zasadniczego. Jak już jedna z osób forumowych
      zauważła, istotą feminizmu jest maksymalne, tak szerokie, jak tylko się da
      wprowadzenie ideału bezpłciowości w przestrzeni cywilizacyjnej.
      Jest to działanie urągające człowieczeństwu, urągające podstawowym zasadom
      humanizmu. Dlaczego? Z powodów oczywistych: jesteśmy ludźmi, ponieważ jesteśmy
      kobietami albo mężczyznami, a nie jesteśmy kobietami albo mężczyznami, ponieważ
      jesteśmy ludźmi.
      Innymi słowy: doświadczenie odmienności płciowej jest FUNDAMENTALNYM doznaniem,
      świadczącym o człowieczeństwie, a nie jakimś "więzieniem patriarchalnego
      heteromatrixu" - jak wmawia nam najmodniejsza femi-nowomowa.

      A więc - koniec feminizmu!
      Koniec durnej, poronionej, ideologicznej bzdury, podawanej językiem
      propagnadowego bełkotu. Prawdziwość ideologii gender-kuturowej tożsamości płci
      upadła z wielkim hukiem a wraz z nią, ufundowany na tych kłamliwych podstawach,
      cały feminizm --

      www.wtopnews.com/index.php?nid=502&sid=668497



      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • 1maruti1 Re: Koniec Feminizmu .... 23.05.06, 15:24
        > Innymi słowy, autorka najpierw narzeka na wszechobecność "wzoru męskiego", a
        > kiedy już pojawia się już pierwiastek kobiecy - natychmiast staje się
        > przedmiotem rozjuszonego ataku Kingi Dunin.

        Wiesz... moze chodzi tu o to, ze obok bycia feministką jest też swiadoma konsumentka, ktora przedklada jakosc nad ilosc. Pomyslales o tym? Jedno z drugim nie ma nic wspolnego. Jak wiekszosci osob zmeczonych postmodernizmem i popkultura ubolewa nad tym, ze coraz czesciej wszystko sprowadza sie coraz bardziej do bezksztalnej papki medialnej.

        Jakiego rozjusznego ataku??? Jezu... wyszukujesz agresji w tekstach Dunin tam gdzie jej nie ma. Opanuj sie czlowieku.

        > Nawiasem mówiąc - nigdy nie spotkałem kobiet, które bardziej niż feministki
        > celowałyby w ubpodobnianiu się do mężczyzn, przejmowania ich wzorców. Wystaczy
        > spojrzeć na samą Kingę Dunin - na szczęście jej zdjęcie zostało podpisane
        > kobiecymi imieniem i nazwiskiem.

        Co ma uroda Kingi Dunin do rzeczy? Czy ubior i wyglad Jana Rokity ma cos do rzeczy?

        Prawde mowiac mnie najbardziej kreca feministki, bo sa z reguly indywidualistyczne i maja swoj niezalezny styl. Nie wszystkie feministki sa ladne, ale to kwestia genetyczna. Moja dziewczyna jest jedna z najpiekniejszych istot jakie widzialem, a jest zadeklarowana feministka. Podnieca mnie twarda stanowcza kobieta. Lubie niezaleznosc. Co wiecej znam wiele warszawskich i poznanskich feministek i sporo tam pieknych kobiet (ponad srednia krajowa na pewno), z reguly zadbalych i niezaleznych. A ze nie ubieraja sie jak w czasopismach kobiecych? Tylko im chwala. To one tak naprawde sa trendsetterami i glosno o tym mowia projektanci mody.

        > Jak to oczywsite, powszechne zjawisko ma się do starań o dowartościowanie
        > kobiet, skoro same feministki robią wszystko, by przejąć cechy mężczyzn?
        > Czyżby według feministek mężczyźni byli bardziej wartościowi?

        Czy ty naprawde znasz jakies feministki czy operujesz w sferze stereotypow? Wez Kazię Szczukę. Moze powiesz mi ze ona wyglada jak facet? Albo ze jest brzydka :) No dalej. Rozbaw mnie.

        > Swoją drogą - bardzo ciekawe: przekonanie o kulturowej tożsamości płci wcale
        > nie przeszkadza feministkom twierdzić, że homoseksualizm jest czymś normalnym. > Skoro - jak chcą feministki - nabywamy cech psychologicznych płci na drodze
        > kulturowej, to homoseksualizm jest zaledwie fałszywą, boczną ścieżką, na którą
        > ktoś źle wychowywany został sprowadzony.

        Jestes zabawny. Czy ty wogole wiesz co na temat kulturowej tozsamosci plci mowia kobiety? Pozatym homoseksualizm jest w sferze nie kulturowym lecz w sferze seksualnosci, ktore z kultura nic nie ma wspolnego (choc na bazie tej seksualnosci w pozniejszym czasie wytworzylo sie cos okreslanego jako 'kultura gejowska' - nie myl jednak jednego z drugim).

        > Z powodów oczywistych: jesteśmy ludźmi, ponieważ jesteśmy
        > kobietami albo mężczyznami, a nie jesteśmy kobietami albo mężczyznami,
        > ponieważ jesteśmy ludźmi.

        Nie rozumiem. Najpierw zwalczasz feminizm, a pozniej powolujesz sie na ich glowne tezy... Czysbys byl kryptofeministą?

        Lubię czytać teksty antyfeministów z dwóch powodów: od czasu zakończenia działalności kabaretu Potem nie było nic śmieszniejszego, po drugie - lubię,
        kiedy głupota kompromituje się sama i to za pośrednictwem tak niewątpliwie
        wdzięcznej, bełkotliwej nowomowy.

        Pozdrawiam
        • abby431 Re: Koniec Feminizmu .... 24.05.06, 18:27
          1maruti1 napisał:

          > Wiesz... moze chodzi tu o to, ze obok bycia feministką jest też swiadoma konsum
          > entka, ktora przedklada jakosc nad ilosc. Pomyslales o tym? Jedno z drugim nie
          > ma nic wspolnego. Jak wiekszosci osob zmeczonych postmodernizmem i popkultura u
          > bolewa nad tym, ze coraz czesciej wszystko sprowadza sie coraz bardziej do bezk
          > sztalnej papki medialnej.
          >
          > Jakiego rozjusznego ataku??? Jezu... wyszukujesz agresji w tekstach Dunin tam g
          > dzie jej nie ma. Opanuj sie czlowieku.

          Oczywiscie, ze agresja i wrogosc tam sa. Tyle tylko, ze jej tezy moga cie nie
          draznic, ale dawac ci to przyjemne poczucie, ze z tym sie zgadzasz. Czytalem tak
          paranoiczne i agresywne teksty Dunin (w Wysokich Obcasach), ze az mnie smiech
          bral, od personalnych pyskowek do teorii spiskowych jak to mezczyzni grupowo
          dominuja w Polsce kobiety i ten brzydal facet, ktorego nazwiska nie pomne,
          osmielil sie polemizowac z Dunin, przy czym Dunin ewidentnie przypisywala mu
          najgorsze motywy zamiast polemizowac ad rem. Dunin doslownie sama z siebie
          robila popularna karykature feministki.


          > > Nawiasem mówiąc - nigdy nie spotkałem kobiet, które bardziej niż feminist
          > ki
          > > celowałyby w ubpodobnianiu się do mężczyzn, przejmowania ich wzorców. Wys
          > taczy
          > > spojrzeć na samą Kingę Dunin - na szczęście jej zdjęcie zostało podpisane
          > > kobiecymi imieniem i nazwiskiem.
          >
          > Co ma uroda Kingi Dunin do rzeczy? Czy ubior i wyglad Jana Rokity ma cos do rze
          > czy?

          Teoretycznie nie. Ale naprawde, trzeba duzo samozaparcia, zeby nie dostrzec
          pewnych cech wspolnych w zachowaniu grupy feministek widzianej w mediach. To
          jest trudno uchwycic i powiedziec "o tutaj sa inne". Ale to WIDAC.

          > Prawde mowiac mnie najbardziej kreca feministki, bo sa z reguly indywidualistyc
          > zne i maja swoj niezalezny styl. Nie wszystkie feministki sa ladne, ale to kwes
          > tia genetyczna. Moja dziewczyna jest jedna z najpiekniejszych istot jakie widzi
          > alem, a jest zadeklarowana feministka. Podnieca mnie twarda stanowcza kobieta.

          Udaj sie do salonu i zamow dominatrix. :-) Wielu facetow takie podniecaja
          (chociaz ja tego nie rozumiem). Komisarz Ryba z Kilera tez byl widocznie
          feminista, bo lubil jak na nim panienka jezdzila i bacikiem go popedzala.

          > Lubie niezaleznosc. Co wiecej znam wiele warszawskich i poznanskich feministek
          > i sporo tam pieknych kobiet (ponad srednia krajowa na pewno), z reguly zadbalyc
          > h i niezaleznych. A ze nie ubieraja sie jak w czasopismach kobiecych? Tylko im
          > chwala. To one tak naprawde sa trendsetterami i glosno o tym mowia projektanci
          > mody.

          Wiesz, dworki na dworze Ludwika XVI tez byly w swoim pojeciu trendsetterami.

          Niektore feministki nawet zakladaja islamskie burki jako znak sprzeciwu wobec
          traktowania kobiecego ciala przez cywilizacje zachodnia jako "obiektu
          seksualnego". To taki jeszcze nowszy trend setting.

          Historia powtarza sie jako farsa.

          > > Jak to oczywsite, powszechne zjawisko ma się do starań o dowartościowanie
          > > kobiet, skoro same feministki robią wszystko, by przejąć cechy mężczyzn?
          > > Czyżby według feministek mężczyźni byli bardziej wartościowi?
          >
          > Czy ty naprawde znasz jakies feministki czy operujesz w sferze stereotypow? Wez
          > Kazię Szczukę. Moze powiesz mi ze ona wyglada jak facet? Albo ze jest brzydka
          > :) No dalej. Rozbaw mnie.

          Szczuka wyglada wg mnie jak koszmarek. Atrakcyjna na pewno nie jest. Chociaz ja
          nigdy kobiet z tego wzgledu jakos nie kasowalem.

          Nie o to chodzi. Raczej o to, ze przeciez swoim zachowaniem potwierdza najgorsze
          stereotypy o feminizmie: bierze udzial za kase w teleturnieju, ktorego celem
          jest niszczenie psychiczne ludzi siebie nawzajem!

          Rownoczesnie feministki zapewniaja, ze Szczuka jest OK i pisza, ze "Kazia da sie
          lubic". Naprawde, bezswiadomosc totalna!

          Ja rozumiem, ze to nie moze byc zamierzone - to jest po prostu niewyobrazalna
          glupota. Kompletny brak swiadomosci kontrastu miedzy swoim zachowaniem a
          postrzeganiem przez innych. Jak te tematy przestana byc juz takim tabu, to
          bedzie fascynujacy temat do badan dla psychologow spolecznych.

    • helguera Dl;aczego większość feministek jest taka brzydka? 21.05.06, 20:27
      • 1maruti1 Re: Dl;aczego większość feministek jest taka brzy 23.05.06, 15:25
        Bo nie widziales zadnej w zyciu?
    • paskudaprawdziwa Standard " bycia" ... kobieta 21.05.06, 21:11
      Znajomość gender studies jest to po prostu dzisiaj wymog kulturowy, wazna
      czesc elementarza duchowej kultury naszego czasu. Bez tego elementarza -
      stanu swiadmosci - nie można „PODEJŚĆ ” , ale trzeba „OBEJŚĆ” zasadnicze
      problemy dzisiejszego człowieka, w tym problematyke dzisiejszej kobiety .

      Ignorancja w zakresie gender studies ( „feminizmu” ) dyskwalifikuje standard
      myślenia dzisiejszego człowieka jako standard „ współczesnego umysłu”
      • muftiwachocka Re: Standard " bycia" ... kobieta 21.05.06, 21:29
        Weźcie sobie ten powyższy bełkot i dokonajcie takiej oto drobnych zmian. To co zostanie, to jest wypisz wymaluj nowomowa komunistyczna, jaką męczono mnie na studiach humanistycznych. Też utrzymywano, że bez tego to we współczesnych naukach humanistycznych ani rusz :)

        Oto co otrzymujemy po owej drobnej manipulacji:

        Znajomość marksizmu-leninizmu jest to po prostu dzisiaj wymog kulturowy, wazna
        > czesc elementarza duchowej kultury naszego czasu. Bez tego elementarza -
        > stanu swiadmosci - nie można „PODEJŚĆ ” , ale trzeba „OBEJŚĆ
        > ” zasadnicze
        > problemy dzisiejszego człowieka, w tym problematyke dzisiejszego robotnika.

        (...)
        > Bez znawstwa marksizmu-leninizmu jest się dzisiaj analfabeta / tka w naukach
        > humanistycznych. Zwyczajnie brakuje elementarnego wyposażenia,
        > INSTRUMENTARIUM POJECIWOEGO koniecznego do „bycia” w tej dziedzi
        > nie (...)
        >
        > W przypadku robotnika jest to TEZ wrecz sprawa standardu bycia robotnikiem. I nie
        > chodzi to o identyfikowanie się z komunizmem, ale o stan SAMOSWiADMOSCI
        > ROBOTNICZEJ. Nie trzeba być komunistą, ale trzeba mieć elementarna wiedze,
        > czym jest refleksja nad materialistyczną tożsamością klasową.
        • paskudaprawdziwa Re: Standard " bycia" ... adwersarzem 22.05.06, 04:54
          co za upust blyskostliwosc kojarzenia, „ odwagi”, spostrzegawczości,
          bezkomprosimoswosci… no ta imponujaca „erudycja” .

          • muftiwachocka Re: Standard " bycia" ... adwersarzem 22.05.06, 15:35
            > co za upust blyskostliwosc kojarzenia, „ odwagi”, spostrzegawczo
            > ści,
            > bezkomprosimoswosci… no ta imponujaca „erudycja” .


            Właśnie w tym rzecz, droga Pani, iż w zestawieniu z Pani bełkotliwym, pseudo-erudycyjnym stylem (który w istocie ujawnia podstawowe mechanizmy kreowanej ideologicznie nowomowy) nawet taki marny chudopachołek jak ja, co to i kojarzy słabo, i tchórzliwa z niego bestyja, a i przygłupi generalnie, wygląda na błyskotliwego intelektualistę. Proponuję wyciągnąć z tego właściwe wnioski.
            • paskudaprawdziwa Re: Standard " bycia" ... adwersarzem 22.05.06, 22:28
              Szanowny Panie,
              wyglada na to ze mam do czynienia z prawdziwym ekspertem od nowomowy,
              identyfikatorem "pseudo-erudycyjnego belkotu", czlowiekim spokojnym i
              rzeczowym
      • ammon86 Re: Standard " bycia" ... kobieta 21.05.06, 21:47
        Muszę przyznać, że przeczytałem pani tekst z dużym zainteresowaniem. Jest jednak w nim wiele rzeczy, z którymi się nie zgodzę.

        1. „Uwazam, ze jesteśmy , w istocie rzeczy, bardzo szybko uczacycm się
        społeczeństwem, jednak bardzo otwartym , chłonnym. Poza tym granic nie da się
        zamknąć, nie da się ograniczyc przeplywu mysli, zwłaszcza na tym poziomie
        technologizacji zycia i ruchlowosci Polakow /Polek.”

        Oczywiście, i nikt rozsądny tego nie chce robić. To, czego jednak lepiej byłoby uniknąć, to zachłyśnięcie się zachodnioeuropejską kulturą, która niestety jest według mnie przegniła. Jest zatruta ze swoją tendencją do zwalczania religii, a zwłaszcza chrześcijaństwa. Dlaczego właśnie chrześcijaństwa? Bo nie podkładamy bomb i nie wysadzamy się w powietrze na ulicach, kiedy ktoś obraża nasze uczucia religijne? Prawda jest taka, że zachodnioeuropejska lewica nie krytykuje muzułmanów, bo się ich boi. Natomiast chrześcijanie nie są agresywni, więc można ich bez oporów atakować i ośmieszać. Każde społeczeństwo i państwo, które odchodzi od tradycji i religii, zaczyna podupadać, staczać się w dekadencje i prymitywny hedonizm. Widać to w zachodniej Europie, gdzie od wielu lat spada przyrost naturalny, gospodarka jest pogrążona w stagnacji, a ludziom brak motywacji do pracy i rozwoju, a socjalizm jest bardzo popularny. Odwrotnym przykładem są Stany Zjednoczone, moim zdaniem dużo lepszy wzorzec do naśladowania. Tam, dlatego że społeczeństwo jest w dużej części bardzo religijne, pozostaje zdrowe, a gospodarka silna.


        2. „Dolaczamy do Zachodu, z oporami, ale jednak i… nie ma cie się oszukiwac, ze ,
        to Polska obdaruje jakas domniemana „wyszoscia duchowa” (religijnością?)
        swiat , w tym Europe, zdecydowanie będzie odwrotnie. To nie oznacza, ze Polska
        musi straci swoja tożsamość … starcic poczucie odrębności i bardzo wlasnej
        tradycji.”

        Myślę, że pomimo bardzo wielu braków i wad polskiego społeczeństwa, możemy mówić o naszej wyższości duchowej WŁAŚNIE DLATEGO, że jesteśmy religijni. Nowoczesność nie musi wiązać się z powszechną laicyzacją. Czy dlatego, że ktoś jest od nas bogatszy, automatycznie oznacza, że jest od nas lepszy?


        3. „Uznaje tez potrzebe walki o utrzymanie istnienia kościołów i nie obnizanie
        rangi kosciołow w zyciu spolecznym , choc wyglada na to, ze będą to być może
        bardziej wpolnoty, niewykluczone podobne bardziej do początkow
        chrzesciajastwa niż znanych nam nam dotad instytucje o feudalno -
        patriarchalnym porzadku. I nie mam zdania, czy to „lepiej” czy „gorzej”.”

        Również nie mam zdania, czy to lepiej, czy gorzej. Jednak bardzo realne jest niebezpieczeństwo, że te wspólnoty będą spychane na margines, dlatego ważne jest, aby były bardziej aktywne niż dotychczas, bo inaczej zostaniemy taką samą moralną pustynią jak wiele krajów zachodniej Europy.
        • paskudaprawdziwa Re: Standard " bycia" ... kobieta 22.05.06, 04:57

          Każdy wiec niech robi swoje, w demokracji to możliwe, byle tylko nie naruszac
          godnosci drugiego czlowieka, wiec traktowac jak przystalo, po
          katolicku/chrzesiajansku. Dlatego na Boga niech polscy katolicy nie zieja
          nienawiscią do każdego kto mysli inaczej, człowiek niewierzacy jest zawsze w
          trudniejszej, bardziej dramtycznie odczuwanej sytuacji i egzystencjalnej niż
          człowiek wierzacy - tak mysle. Poza tym agresją, ogniem i mieczem nie glosi
          się „dobrej nowiny” czy raczej „lepszej nowiny”.
    • wariant_b Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 21.05.06, 21:24
      Miło jest czasem poczytać Kingę.
      Ma spory dar obserwacji i nazywania rzeczy po imieniu.
      I co najważniejsze, nie miesza obserwacji i własnych poglądów,
      aby podać nam taką mieszankę jako prawdy objawione, obiektywne i niezmienne.
      Widać, jak myśli.
      • paskudaprawdziwa Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 22.05.06, 08:02
        Widac jak myslisz wariant_b.

        Madrys.

        Z madrymi nie wypada sie nie zgadzac.

        Nie wiem jaki to rodzaj prawdy,

        prawdziwie pozdrawiam,




    • d3b3 Re: Dlaczego jestem gejem i pedofilem? 22.05.06, 01:48
      Niech się nie przejmuje głupotami z forum gazety!
      Nich pisze :-)
    • darl co to kogo obchodzi, co myśli ta babcia 22.05.06, 08:32
      co to kogo obchodzi, co myśli ta babcia
    • gurru Dla mnie bycie feministk jest jednoznaczne 22.05.06, 10:11
      z posiadaniem lewicowej świadomości. Nie mozna żądac sprawiedliwości dla
      własnej płci, ignorując niesprawiedliwość klasową, która jest znacznie większa
      od niesprawiedliwości genderowej. Słusznie zauwża pani Kinga, że polskie
      organizacje feministyczne są zbyt zalezne od kapitalistycznych pieniedzy, żeby
      były wolne w wyborze świadomości i polityki.
    • ar.co Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 22.05.06, 11:00
      Na temat dzieci poczętych i ich człowieczeństwa najlepiej mówi postawa księży
      katolickich, którzy nie zgadzają się na chrzest poronionych płodów, jeśli nie
      osiągnęły określonego stopnia rozwoju (zazwyczaj ocenianego na podstawie
      ciężaru tychże płodów). Najwyraźniej obecność duszy daje się stwierdzić przy
      użyciu wagi - do pół kilograma - brak, od pół kilograma - jest. Prościutko.
      Tylko nie wiem, dlaczego w takim razie kościół za dzieciobójstwo uważa również
      stosowanie środków wczesnoporonnych.
    • agrafek typowo 22.05.06, 15:24
      Dość typowy, feministyczny, a może tylko kingoduninowy, sposób myślenia pojawia
      się i w tym tekście. Oto na pierwszej stroni artykułu napisała Kinga Dunin, iż
      przeciwnicy aborcji nie zauważają, że ich wymarzona sytuacja prawna narzuca
      całemu społeczeństwu wolę pewnej jego grupy, podczas, gdy zwolennicy dostępu do
      aborcji po prostu chcieliby pozwolić na to, by wszyscy mieli swobodę
      postępowania. Pomińmy kwestie dyskusyjne powyższego stwierdzenia, ponieważ
      dotknęlibyśmy elementu leżącego u podstaw sporu i byłoby po rozmowie. Ważne, że
      na drugiej stronie artykułu Kinga Dunin określa się jako zwolenniczka parytetu,
      czyli opcji nakazującej partiom, a może i zakładom pracy,
      zatrudnianie/wystawianie na listach wyborczych określonej procentowo liczby
      kobiet i mężczyzn. Parytety byłyby więc takim samym narzędziem, jak krytykowany
      wcześniej, zakaz aborcji - zmuszałyby całe społeczeństwo do zachowywania się
      zgodnie z normami jego części, a taka postawa jeszcze stronę wcześniej zupełnie
      się Kindze Dunin nie podobała. No, ale wtedy nie chodziło o jej zasady:(. Ot i
      cały feminizm - "cztery nogi dobrze, dwie nogi źle".
      • tad9 Re: typowo 22.05.06, 22:53
        agrafek napisał:

        > Dość typowy, feministyczny, a może tylko kingoduninowy, sposób myślenia pojawia
        >
        > się i w tym tekście. Oto na pierwszej stroni artykułu napisała Kinga Dunin, iż
        > przeciwnicy aborcji nie zauważają, że ich wymarzona sytuacja prawna narzuca
        > całemu społeczeństwu wolę pewnej jego grupy, podczas, gdy zwolennicy dostępu do
        >
        > aborcji po prostu chcieliby pozwolić na to, by wszyscy mieli swobodę
        > postępowania. Pomińmy kwestie dyskusyjne powyższego stwierdzenia, ponieważ
        > dotknęlibyśmy elementu leżącego u podstaw sporu i byłoby po rozmowie.

        Ależ nie pomijajmy, bo to jedna z najczęściej powtarzanych przez feministki
        bzdur! Rozwiązanie proponowane przez Dunin TAKŻE jest przecież narzucaniem przez
        jedną grupę rozwiązań innej grupie. W końcu ta druga grupa MUSI pogodzić się z
        tym, że aborcja to kwestia "indywidualnego wyboru". Toż to przemoc! Że przemoc
        rozgrywająca się w sferze kulturowej? I co z tego? Kto jak kto, ale feministki z
        ich słabością do przemocy "szeroko pojętej", "przemocy symbolicznej" itd, itd
        powinny doceniać wagę "przemocy kulturowej".
      • 1maruti1 Re: typowo 23.05.06, 15:31
        parytet jest tu dobrowolnie narzucany samemu sobie, a nie narzucany innym.
    • coondelboory Re: Dlaczego (nie) jestem feministką? 25.05.06, 10:01
      Dzieki uprzejmej szczerosci pani Kingi Dunin dowiedzielismy sie co nieco o organizacjach kobiecych. Mysle, ze to najwazniejsze, co nalezy o nich wiedziec:

      >I tu wypada słów kilka powiedzieć o organizacjach kobiecych.
      >Zrobiły i robią one wiele dobrego, ale... Organizacje
      >pozarządowe w Polsce żyją z dotacji od zagranicznych
      >fundacji, bo trudno jest o krajowych sponsorów. Przez
      >to są jednak jakby mało zakorzenione. Nauczyły się sprawnie
      >przerabiać pieniądze, z czasem jednak to, co miało być
      >przede wszystkim działalnością społeczną, uległo
      >profesjonalizacji - a podstawową umiejętnością profesjonalną
      >jest załatwianie i rozliczanie grantów

      I jeszcze cytat z Lema ("Pokoj na Ziemii" 1985):

      >[...] Swiat z dwuczlonowa alternatywa - wojny lub pokoju -
      >przemienil sie w swiat wojny, co byla pokojem i pokoju,
      >ktory byl wojna. W pierwszej fazie dominowala wielozakresowa
      >dywersja pod maska oficjalnie gloszonego pokoju. Dywersja
      >ta penetrowala ruchy polityczne, religijne i spoleczne
      >nawet tak zacne jak ruch obrony srodowiska zyciowego przed
      >skazeniami, podgryzala kulture, srodki masowego przekazu,
      >wyzyskiwala iluzje mlodziezy i tradycyjne postawy starcow. [...]

      Pytanie tylko, kto prowadzi te wojne...

      C.
      • orcheystra A CO 27.05.06, 17:10
        będzie z dziećmi jeszcze nie poczętymi??!
        Kto się zatroszczy o ich los?
        To również odbieranie - poprzez nie przyznanie - życia drugiej istocie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka