Ze świata bagażników

09.07.06, 23:15
Owszem, język polskiej reklamy jest specyficzny. Trochę śmieszny, nabzdyczony,
adaptujący obce, głównie angielskie słowa, czasem nużący. Nie wydaje się
jednak domeną peryferii, ale w ogóle jest czymś charakterystycznym dla
współczesnej Polski. Z drugiej strony peryferiami niekoniecznie są
przedmieścia, ani średniej wielkości miasta. Reklamy umiejscowione przy
drogach wylotowych odnoszą się do firm znajdujących się w mieście i z nim
związanych. „Studio łazienek” usytuowane będzie najczęściej gdzieś w okolicy
hipermarketu czy właśnie przy drodze wylotowej „z” i „do” miasta. Trudno, by
firma o nazwie „Świat materacy” mieściła się na krakowskim czy wrocławskim
rynku albo w małej wsi gdzieś na Podlasiu. Z kolei nazwa „Studio fryzur” w
małym miasteczku czy na wsi brzmiałaby pretensjonalnie i dziwnie. Tam raczej
wciąż funkcjonują w ogłoszeniach terminy „fryzjer”, „masaż” czy „magazynier”.
Choćby z tego powodu, że w małych miasteczkach czy wsiach nie ma tak dużej
konkurencji jak w miastach, gdzie wymyślanie nowych nazw jest wręcz
koniecznością, która ma zapewnić sukces.
Śmiałą metaforą nie wydaje się „promocja krajobrazu” jurajskiego i oburzanie
się, że słowo o charakterze handlowym dotyczy zjawiska o „niewymiernym
charakterze” przypomina trochę fałszywą deklarację systemu wartości, w której
oburzenie jest gestem sprzeciwu i stanięcia po stronie dobra. Fałszywą, bo
czyż autor artykułu nie korzysta, a więc traktuje instrumentalnie przecież, z
piękna usytuowanej pod Krakowem Jury Krakowsko-Częstochowskiej? Czy nie
chciałby, by była ona miejscem przyjemnym, tj. czystym, ładnie pachnącym,
znajdującym się pod szczególną ochroną przyrodników? Jednakowoż wciąż chciałby
mieć do niego otwarty i szeroki dostęp? Coś takiego jak „promocja” właśnie ma
mu to umożliwić i oburzanie się na to jest ciosem wymierzonym w samego siebie.
Autor podjął ciekawy temat, warto jednak wysunięte tezy poprzeć badaniami
empirycznymi.
    • futomaki.pl Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 09:35
      Każda firma stara się jakoś wyróżnić - skoro w mieście jest 10 fryzjerów, to
      kolejny zakłada firmę o nazwie "Salon stylizacji włosów". Taka egzotyczna nazwa
      ma być także obietnicą "zagranicznej" jakości i standardów świadczenia usług.
      Podobnie ma się sprawa z nazwami stanowisk - oferując prace nocnego stróża pod
      nazwą "menager kontroli bezpieczeństwa pozazmianowego", pracodawca w sztuczny
      sposób podnosi prestiż danego stanowiska, sugerując że jego firma jest ogólnie
      lepsza od pozostałych.
      • tomo54 Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 14:30
        Tylko jeden prześliczny drobiazg do kolekcji: AKADEMIA PAZNOKCIA w Pruszczu Gdańskim.
        • siamlady Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 14:43
          Akademia Paznokcia jest piękna!!
          Brawa.
          Można dalej w tym kierunku: Akademia Cellulitu, Świat Stóp. Centrum
          Odchudzania.
          Centrum Białego Uśmiechu.
          Swiat Implantów.
          Modne są też od niedawna Fabryki. Nastrojów, Dobrych Zapachów, Swiec, Mydla,
          Trzciny, Pieknego Ciała.
        • michalroman Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 14:58
          ...albo Światowy DzieńMokradeł organizowany kameralnie w lokalnej szkółce, przez Biebrzański Park
          Narodowy ;)
    • mak12345 Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 09:49
      "optymalizacja przestrzeni magazynowej" - o, Matko! Ładny artykuł. Dziękuję.
      • the_sleeper Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 11:39
        Mnie bardziej podobał się "Zakład Konfekcjonowania i Kalibracji Jelit Zwierzęcych" ;)
        • wujek_extrema Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 13:01
          Jezyk reklam polskich to po prostu zwykle tlumaczenie z angielskiego. W
          rezultacie brzmi to sztucznie i agzotycznie. POlacy sie do tego troche
          przezwyczaili ale dla zewnetrzniakow to dalej nie jest polski jezyk. Mysle ze
          juz czas zeby stworzyc wlasny styl z urzyciem poprawnej polsczyzny!
          • r_ed Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 23:15
            > Mysle ze juz czas zeby stworzyc wlasny styl z urzyciem poprawnej polsczyzny!

            Byle nie takiej jaka prezentujesz :)
        • frant3 Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 18:28
          Ta nazwa kojarzy mi się z patalogią albo horrorem.

          --
          Frant - humor, satyra, krytyka
      • finimondo Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 12:52
        Moim faworytem jest od wczoraj "Świat blachy" pod Wieluniem (krajowa ósemka
        Warszawa-Wrocław). Nieszłe jest też "Ogrodowe szaleństwo"
    • 1410_tenrok purysci jezykowi - sio!!!!! 10.07.06, 11:58
      Oczywiscie mamy sezon ogórkowy i należy poszukać jakiegos dramatyzmu.
      Najlepiej, w czasach obrony szańców polskosci przez nowy prąd odcinania się od
      obcego, pasuje rozrywanie szat nad językiem. Autor, jak mowi, pewien moj
      kolega, bzdzi. Co to jest bżdżenie - to jest ładne słowo, a termin oznacza
      gadanie bez sesnu. Język, czego puryści polonistyczni nie chcą zauważyć, jest
      żywym ciałem podlegającym ciągłym zmianom. Jako medium komunikcyjne, wymaga on
      konkretności. W kraju, w którym wiele dziesiecioleci, np. w biurach
      paszportowych istniał paragraf guma "i inne wzgledy spoleczne", gdzie język
      prawniczy, ale i nie tylko, jest dwuznaczny jak "psiur" i nie nadaje się do
      wyrażenia nim prostych rzeczy, trudno jest uwierzyć, że "asystent kierownika
      magazynu d/s optymalizacji przestrzeni magazynowej" jest, jak najbardziej
      sensownym określeniem, ponieważ oddaje to, czego sie od kandydata wymaga i nic
      poza tym. Nawet jezeli napisze sie "centrum miesa" lub "centrum plastiku" - to
      wynika z tego jedno, ze oferuje nam sie w tym miejscu maksymalny wybór towarów.
      Jest różnica pomiędzy sklepem "plastik" i sklepem "centrum plastiku" i to
      zasadnicza. I o to wlasnie chodzi. Fryzjer i stylista fryzur - to sa dwie rozne
      rzeczy, ponieważ swiat poszedl dalej niz sie purystom wydaje i dokonała sie
      dywersyfikacja zawodów, również w tej branży. Ate kogo to wśród bojowników
      hamasu polonistycznego interesuje.
      Podam najbardzie idiotyczny przykład puryzmu polonistycznego, zwlaszcza ze jest
      na czasie naszej dziwacznej rzeczywistosci. Otóż, wydawnictwo "Znak" z Krakowa,
      wydaje wspaniałą serię książeczek dla dzieci, autorstwa słynnego Janoscha.
      Kupujemy je naszemu synowi, który kocha tę literaturę. Jeden z tomików, o
      oryginalnym tytule "Die Grille und der Maulwurf", czyli "Swierszczynka oraz
      Krecik" opowiada historie małej Swierszczynki (=konik polny), którą przygarnął
      krecik. Z przygarniecia zrodziło sie uczucie i to silne..... Ale, kiedy w j.
      polskim brak jest słowa "Swierszczynka", co wówczas uczynić? Mądry (?) redaktor
      po polonistyce nakazał przetłumaczyć "die Grille" na "Swierszczyk", aby było
      wedle przenajświętszych norm jezykowych. A co z tego powstało? Pan Biedron oraz
      srodowiska gejowskie w Polsce pwinny byc zachwycone....... i pewnie są. Tak oto
      konserwatywne stosowanie norm językowych, prowadzi do idiotyzmów, a rodziców
      stawia w dziwnej sytuacji.... Kiedy syn prosi mnie o czytanie tej książeczki,
      automatycznie koryguję ten redaktorski potworek purystyczny. Ponieważ w innym
      przypadku, musiałbym syna uświadamiać seksualnie, a na to mały człowiek w wieku
      3 lat, jest jeszcze nie przygotowany.
      Może wiec wiecej pokory wobec tych, ktorzy zmieniają język i mniej zachowan,
      jak z reduty Ordona, co?
      • gotrek Re: purysci jezykowi - sio!!!!! 10.07.06, 12:04
        Z całym szacunkiem (i ze sporą dozą rozbawienia transseksualizmem biednej
        świerszczynki), ale artykuł jest chyba o czymś innym.

        Złe tłumaczenia literatury to coś innego niż coś, co można tylko nazwać
        barokowym obudowaniem języka.
        • 1410_tenrok Re: purysci jezykowi - sio!!!!! 10.07.06, 12:39
          Nie, jest dokładnie o tym!
          Jest o idiotyzmie puryzmu. Autor stawia tezę, że język reklamy i biznesu jest
          napuszony, a to nie prawda. Kalibracja "flaków" ma swoj sens i jest potrzebna,
          ponieważ nie chciałbyś np. kupowac kabanosa we "flaku" o kalibrze na kiełbasę
          szynkową. Obsługa gilotyny wymaga doswiadczenia (pogadaj z tymi, którzy nie
          mają paluszków), a optymalizacja przestrzenie magazynowej jest istotnym
          zadaniem logistycznym z różnych powodów. Key account manager - czyli kierownik
          klienta kluczowago jest ważnym zawodem, poniewaz pokazuje, że firma traktuje
          cie odpowiednio, nie jak jakiegos pierwszego lepszego z ulicy. I można tak
          wymieniać bez końca. Nawet ów Władex wynika z pewnych potrzeb socjologicznych.
          Z chęci odcięcia się od dłubiącej w nosie i siorbiącej pomidorówkę
          sprzedawczyni państwowego sklepu w znanym dziele filmowy "Miś". Aby wypowiadać
          się na ten temat, należy najpierw zrozumieć sens takich działań. Z punktu
          widzenia osoby nie związanej, może to wyglądać idotycznie - przyznaję. Ale na
          szczęście są mądrzejsi ludzi od polonistycznych purystów.
          • id999 Re: purysci jezykowi - sio!!!!! 10.07.06, 12:45
            nikt nie kwestionuje potrzeby istnienia zawodow, o ktorych piszesz. chodzi
            tylko i wylacznie o ten groteskowy jezyk, szpecacy niesamowicie rzeczywistosc.
            • 1410_tenrok Re: purysci jezykowi - sio!!!!! 10.07.06, 12:57
              Czyją rzeczywistość i co szpeci? Ktoś nie kwestionuje tych zawodów,
              kwestionując ich nazwy, to o krok od paranoi czy już paranoja?
              • gotrek Re: purysci jezykowi - sio!!!!! 10.07.06, 13:46
                Bez przesady, za 10 lat nikt nie będzie zauważał, że jakieś sformuowanie
                jest "szpecące" albo nie. Język dopóki żyje, dopóty się się zmienia.

                Od powstania pojęcia językoznawcy (a może już, podążając za nowymi
                trendami "specjaliści w zakresie wokalizacji pojęciowej?") przedstawiciele tej
                nauki komentowali ewolucję jezyka, w końcu tym się właśnie zajmują. W okresach
                szybkich zmian społecznych i ekonomicznych zmiany w języku też przyspieszają...
                i oczywiście komentarze najczęściej będą przynajmniej ironiczne. Coś jak
                kabareciarze nabijający się ze słownictwa kapel hiphopowych. Człowiek starszy
                ma tendencje do takiego postrzegania zmian.

                Moim zdaniem reagujesz zbyt poważnie na dość lekki tekst. Kiedy podobne teksty
                pisano w latach 90-tych, były pełne paniki nad upadkiem języka polskiego. Ten
                natomiast czyta się przyjemnie, a autor faktycznie przytacza cały pakiet
                nonsensów na miarę Twojej transseksualnej samiczki świerszcza. Jeszcze raz -
                złe tłumaczenie literatury (które NIGDY nie powinny być tylko tłumaczeniem, ale
                interpretacją), a zjawiska bardziej z zakresu nauk społecznych opisywane w
                artykule to różne rzeczy.
              • id999 Re: purysci jezykowi - sio!!!!! 10.07.06, 14:07
                ot paradoks. mloda gospodarka rynkowa z calym (fakt, paranoicznym nieco)
                dobrodziejstwem inwentarza.
      • z3waza Re: purysci jezykowi - sio!!!!! 10.07.06, 13:26
        Z powodu twojej niechędzi do zanków diakrytycznych narzuciła mi się zabawna
        konkluzja w kontekście Świerszczynki - mianowicie pan Biedroń powinien nazywać
        się Biedronka
        • 1410_tenrok Re: purysci jezykowi - sio!!!!! 10.07.06, 13:34
          ponieważ piszę na maszynie dwujęzykowej, więc się w sytuacjch "forumowania"
          odzwyczaiłem. Ale postaram się poprawić. Dzięki za uwagi. A w moim kompie jest
          tak, że nie ma "prostych" dużych polskich liter, trzeba je importować.
    • demolca A kto mądry wymyslił... 10.07.06, 11:59
      A kto mądry w Tymbarku czy innej rozlewni wymyslił hasło "asepteczny tzn. bez
      konserwantów".
      Słownik wyrazów obcych się kłania.
      • genepis Re: A kto mądry wymyslił... 10.07.06, 13:51
        W pierwszej chwili parsknęłam smiechem, kiedy przeczytałam, nie znane mi
        wcześniej hasło. (Zakładam, że demoice chodziło o "aseptyczny" bo jeśli hasło
        rzeczywiście brzmiało "asepteczny" to nie ma o czym mówić)
        Ale kiedy głębiej się zastanowiłam, doszłam do wniosku, że mógł to być po
        prostu niefortunny skrót myślowy.
        No bo po co są konserwanty?
        Żeby hamować rozwój bakterii i grzybów, ewentualnie innych żyjątek.
        A jeśli sok jest produkowany w warunkach aseptycznych i sam jest aseptyczny, to
        dodawanie konserwantów mija się z celem.
        Więc na drugi rzut oka to hasło nie jest takie głupie ;)
        (Chociaz oczywiście mozna się kłócić, bo aseptykę można uzyskać także przy
        pomocy srodków chemicznych, a wtedy o braku konserwantów mowy nie ma.)
    • hohoho7 "humanista" moze nie widziec roznicy 10.07.06, 12:29
      "Zakład Konfekcjonowania i Kalibracji Jelit Zwierzęcych poszukuje dyrektora.
      Podobnie jak u Zagajewskiego, rytmiczny ciąg wyrazów konstruuje rzeczywistość,
      w której brak miejsca na krew i zwierzęce wnętrzności. Niehigieniczne jelita
      giną w tłoku sterylnych wyrazów, nijak niekojarzących się z zarzynaniem,
      ćwiartowaniem, obrabianiem flaków"

      Nie pracuje w tej branzy:), ale wydaje mi sie, ze ktos, kto w tym "siedzi"
      widzi roznice miedzy kalibracja a innym obrabianiem. We wszystkich dziedzinach
      jest duza specjalizacja i moze stad to. Nie sadze, aby ktos, kto ma taki zaklad
      mial potrzebe ubarwiac jego nazwe dla samego ubarwiania. Jezeli to robi, to
      tylko po to, aby jego firma nie kojarzyla sie z brudna, stara, niespelnajaca
      zadnych norm, przedstawicielka konkurencji, ktora zatrzymala sie na etapie
      komuny. Moze ma sugerowac zastosowanie nowych technologii. Ale autor
      jest "humanista" i mu wszystko jedno.

      Chodzi mi o to, ze zeby krytykowac nazewnictwo w jakiejs dziedzinie, to jeszcze
      trzeba sie na niej znac.
      • siamlady arcyzabawny artykuł 10.07.06, 12:50
        Centrum podróży, świat jacuzzi, komputerowe przedłużanie paznokci, właściciel
        procesów biznesowych, opiekun konta, lider optyk, krakżal, studio miracl -
        - smieszne czy normalne?
        Język prowincjalnych technokratów czy codzienność zasługująca na wzuszenie
        ramionami?
        Może bardziej z nas purystów będą się śmiać za 50 lat?

        Bronię stylistów fruzur, bo stylista to dla mnie zrozumiałe i adkwatne pojęcie
        kogoś innego niz fryzjer ostrzący brzytwę na pasku.
      • id999 Re: "humanista" moze nie widziec roznicy 10.07.06, 12:53
        a tobie jest wszystko jedno, czy Olszewski-humanista to socjolog, kulturoznawca
        czy polonista. jeden pies - humanista, wiec "na pewno sie nie zna". ludzie,
        ktorzy ukonczyli jakis kierunek "bardziej uzyteczny", chocby na Prywatnej
        Wyzszej Gotowania Na Gazie - jesli nie sa na odpowiednim poziomie - zbyt
        czesto uzywaja tego zarzutu, ze ktos jest humanista co implikuje jego
        ignorance; szczegolnie, gdy sami swoj elitarny-techniczny kierunek skonczyli po
        lebkach albo w bardzo waskiej specjalizacji. bo takich jest najwiecej. takie
        odnosze wrazenie. gdy widze roczniki niesamowicie swiatlych i wszechstronnych
        absolwentow politechnik.

        co do tekstu - wiem tylko, ze jezyk jest niesamowicie zasmiecony, a
        przedmiescia polskich miast wygladaja koszmarnie i prawa rynku/reklamy maja tu
        tylko nieco do rzeczy. podswiadome pragnienia, marzenia o zyciu bardziej
        ekskluzywnym sa rownie wazne.
        • 1410_tenrok Re: "humanista" moze nie widziec roznicy 10.07.06, 13:02
          drogi id999. Przykłady dobrane zostały w taki sposób, że Twój adwersarz ma
          rację. Sam jestem humanstą i tego typu dyskusje, mowiąc prawdę, mnie śmieszą,
          albowiem biorą w nich udział ludzie, którzy w temacie nie ma mają zbyt wiele do
          powiedzenia. A ich argument to szpecenie i zaśmiecanie. Przepraszam, język i
          życie mają swoje prawa. A cały ten cyrk wypływa z oczekiwań rynku i uwarunkowań
          związanych z chęcią przeżycia. I są to inne prawa niż prawa osób od
          polonistyki. Te mogą sobie gadać, ile wlezie.
        • gaudia Re: "humanista" moze nie widziec roznicy 10.07.06, 13:13
          strasznie pan autor pomieszał.

          Nie jestem polonistką. Mogę mówić tylko o własnych odczuciach.
          Mnie cieszą te "światy blachy" i "centra tasiemek". Rzeczywiście obiecują
          większy niż w innych miejscach asortyment - zobowiązują też jakoś ich
          właścicieli. A między "światami" i "centrami" znajduje się tablice typu "dresy
          drapane cały rok".
          Widziałam w zapomnianej wiosce w Beskidzie Niskim szyld na rozbudowanym domu
          jednorodzinnym: "Restauracja Riviera". Pośmiałam się, ale rozumiem tęsknotę i
          marzenia. Może właściciel kiedyś zrozumie, że więcej klientów zatrzyma się
          przy "Karczmie u Zdzicha". A może ma tych, jak on tęskniących za egzotyką,
          dosyć:)
          Wkurza mnie zaś zaczerpniete z angielskiego nazewnictwo nowych (a czasem
          starych) zawodów, stanowisk. Niektóre ogłoszenia w działach "praca" trzeba
          czytać kilka razy, by zrozumieć kogo właściwie pracodawcy chcą zatrudnić.
        • hohoho7 Re: "humanista" moze nie widziec roznicy 10.07.06, 13:27
          > a tobie jest wszystko jedno, czy Olszewski-humanista to socjolog,
          kulturoznawca
          >
          > czy polonista. jeden pies - humanista, wiec "na pewno sie nie zna". ludzie,
          > ktorzy ukonczyli jakis kierunek "bardziej uzyteczny", chocby na Prywatnej
          > Wyzszej Gotowania Na Gazie - jesli nie sa na odpowiednim poziomie - zbyt
          > czesto uzywaja tego zarzutu, ze ktos jest humanista co implikuje jego
          > ignorance; szczegolnie, gdy sami swoj elitarny-techniczny kierunek skonczyli
          po
          >
          > lebkach albo w bardzo waskiej specjalizacji. bo takich jest najwiecej. takie
          > odnosze wrazenie. gdy widze roczniki niesamowicie swiatlych i wszechstronnych
          > absolwentow politechnik.

          Jezyk techniczny ma to do siebie, ze przede wszystkim ma byc precycyjny, a
          nazwy maja odzwierciedlac to, co za nimi stoi.
          Niestety takie mamy czasy, ze sie specjalizujemy, bo dlugosc zycia pozwala na
          zglebienie tylko jednej dziedziny w takim stopniu, aby dobrze wykonywac swoj
          zawod.
          "Humanistom" zostaje zawodowe analizowanie i rozwodzenie sie nad jezykiem, z
          wykorzystaniem sprzetu, ktory stworzyl absolwent politechniki.

          Pozdrawiam
          (wkrotce)inzynier i (hobbystycznie)humanista :)
          • id999 Re: "humanista" moze nie widziec roznicy 10.07.06, 14:19
            nie bede sie z toba licytowal, chodzilo mi tylko o klasyczna konstrukcje
            argumentu "humanista, wiec sie nie zna, bo umie tylko gadac".
        • ready4freddy Re: "humanista" moze nie widziec roznicy 10.07.06, 22:00
          niesmialo chcialbym zauwazyc, ze dokonales dokladnie tego samego zabiegu, o
          ktory oskarzasz (wyimaginowanych) adwersarzy. jesli kierunek techniczny, to "po
          lebkach" i do tego tanie ironizowanie "niezwykle swiatlych i wszechstronnych" -
          nieladnie, panie humanista (jakos nie mam ochoty sie wglebiac, czy po socjolo,
          psycholo, pedago czy moze etnografii). a ze przedmiescia wygladaja koszmarnie,
          to juz inna historia, ale nie powinno to przyslaniac innego ciekawego zjawiska..
          otoz te pocieszne "centra patelni" i "swiaty widelcow" na prowincji od razu
          smiesza i strasza swa jaskrawa estetyka i kazdy swiatly i wyksztalcony humanista
          (no, tera se pouzywam!) dostrzega to swym bystrym okiem, tymczasem nie dostrzega
          starannie wypieszczonej przez prawdziwych fachowcow reklamy, dajmy na to,
          telefonow, zajmujacej CALA PIERZEJE duzego placu w centrum stolicy
          srodkowoeuropejskiego kraju z ambicjami. moze trzeba przez to przejsc i samo sie
          ulozy, bo pierwsza fala opadnie i zacznie sie liczyc i pomysl, i wykonanie, i
          szczypta fantazji? no, ale jako tepy technokrata znam sie tylko na swej waskiej
          dziedzinie obrobki skrobaniem, wiec poki co odchodze w kierunku centrum napojow
          uprzyjemniajacych samotne wieczory, zwanego takze monopolowym. adieu.
    • tinakon Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 13:27
      Na obrzeżach Krakowa w Kosocicach kilka lat temu był sklep mięsny. Na
      parterowym budynku - baraku widniał ogromny napis ART MEAT. Właścicielowi
      chodziło chyba o sztukę mięsa, ale wyszło zupełnie coś innego. Jak
      to "artystyczne mięso" wyglądało?
      • siamlady Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 14:02
        Bo w Polsce się wszystko kićka.
        Zwłaszcza z tymi Jęzkami Zagranicznymi. W Sopocie w pieknej willi przymorskiej
        maswoja siedzibę ORAL ART. To gabinet stomatologiczny. ( A mi się kojarzy z
        Gabinetem Oralnym, nie wiadomo czemu?)

        Miłość do sufiksów -ex,( Witex, Budimeks)no bo eksport, słow kluczy jak lider,
        manager, shop, center.
        Obce słowo zastepuje nazwę lub imię, no bo ciągle brzminam obco. Powstaje Biuro
        Podróży Travel, salon Coiffeur, Centrum Odnowy SPA, Spółka International
        Global. Angielski jest najbardziej trendy. Nie zawsze wiadomo, jak to dziwactwo
        wymówić, chociaż własciwie wiadomo jest zawsze, i wtedy mówi się z angielska
        Imaż, Garnier Naturalz, Glamuuuur.

        Najgorsze są szyldy pstrokate, z badziewiastą czcionką, wielkie, czerwono
        zółte, straszą przy drogach, na płotach, skrzyżowaniach, na zabytkowych
        kamienicach. Po dziesięć naraz. Wsi polska, wsi wesoła.
        • mondokane Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 20:14
          Jeden z moich typów to "Sopot Festival"
    • zieleniak2004 ►►► Centrum Mięsa ◄◄◄ 10.07.06, 13:42
      Centrum Mięsa rozwija się w Ząbkach
      Centrum Polski to dzisiaj Zadupie
      Wsie trębacze grają Hejnał na trąbkach
      Kakofonia Kartofli w tej zupie
    • corradocatani Studio pościeli hehe 10.07.06, 14:16
      albo salon żaluzji :).
      • hohoho7 Re: Studio pościeli hehe 10.07.06, 14:39
        corradocatani napisał:

        > albo salon żaluzji :).

        W pobliżu mam "centrum naprawy felg" mieszczące się garażu na prywatnej posesji.

        Przykład pozytywny: fryzjer w poprzemyslowym miescie nazwal sie
        "fabryka fryzur" i ma wnetrze wystylizowane na fabryke(blacha + cegla)i wtedy
        jest ok.
    • skorrrpion A słyszeliście o "ekskluzywnych wywiadach"? 10.07.06, 14:25
      To dopiero paranoja - czcza kalka z angielskiego, w którym to słowo w
      kontekście wywiadu oznacza: "na wyłącznośc". W języku polskim "ekskluzywny" był
      synonimem luksusowego... Luksusowy wywiad? Przecież to bzdura... A piękną kalką
      popisał się raz w radiowej Trójce ówczesny min. spraw wewn. tow. Janik, plotąc
      jakieś androny o inwestygacji!!! Ludzie, słowo daję: chłop
      powiedział: "inwestygacja"!!!!!!
      • hohoho7 niemożliwe? 10.07.06, 14:34
        ktos z obecnie nam panujacych mowil niedawno o "imposybilizmie politycznym",
        zdaje mi sie, ze Marcinkiewicz.
        • skorrrpion Serio??? Chyba się popłaczę ze smiechu!!! :) 10.07.06, 14:37
          • hohoho7 Re: Serio??? Chyba się popłaczę ze smiechu!!! :) 10.07.06, 14:43
            tak, ale nie pytaj mnie co mial na mysli:)
            • andzia84 Re: Serio??? Chyba się popłaczę ze smiechu!!! :) 10.07.06, 15:01
              to tak idrobiazg ale są szamba szczelne i nieszczelne i róznica jest istotna.
              Szamba nieszczelne to takie w których część zawartośći płynnej ma wsiąkać w
              glebę. wtedy szambo dłużej się napełnia. Autor artykułu mógłby sprawdzić czy to
              co piszę ma sens
              • mondokane Re: Serio??? Chyba się popłaczę ze smiechu!!! :) 10.07.06, 20:16
                Co ty sie czepiasz? Polski dziennikarz ma to do siebie, ze sie szczyci ignorancja.
    • tersta to wszystko produkuja ci rzekomo dobrze 10.07.06, 15:54
      wyksztalceni mlodzi ludzie. Ciekawe, ze oni tak sie dobrze wyksztalcaja w ciagu
      weekendow przez okolo 3 lata, podczas gdy ci "nie tak dobrze wyksztalceni, no i
      nie tak mlodzi" studiowali codzienne przez 5 lat, zaliczali kolejne przedmioty,
      kolokwia i egzaminy i pisali oraz bronili prawdziwa prace magisterska, a nie
      jakies tam mierne pracki licencjackie na poziomie 3-klasy podstawowki. No,
      gratuluje bezczelnej, knajackiej pewnosci siebie. Z tym to juz do PIS-u, LPR-i
      i Samoobrony mozna spokojnie startowac!
    • nessie-jp Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 17:07
      "Zwykłość przemieniamy w fałszywe wino fajerwerków stylistycznych"

      Widzisz źdźbło w oku bliźniego swego (na przemieściach), a belki w swoim oku nie
      widzisz, Redaktorze??

      Nic dziwnego, rośnie nam pokolenie żurnalistów wychowanych na jakiejś dziwacznej
      pseudo-modernistycznej nowomowie.

      Idę się napić wina fajerwerków. Stylistycznych.
    • obywatel_szarak Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 17:10
      O ile się nie mylę powinno byc "Nie kojarzący się" a nie "niekojarzący się..."-
      jeśli miałbym się przyczepic,
      • aska90 Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 18:00
        Niestety, albo stety, "niekojarzący się" jest poprawnie. Ostatnia reforma
        ujednoliciła pisownię imiesłowów przymiotnikowych z "nie".
    • sonofsuburbia Re: Ze świata bagażników 10.07.06, 17:22
      Bardzo ciekawy tekst. Z moich przykładów dorzucę: Centrum Fleków we Wrocławiu
      czyli szewc, no i laboratorium analiz medycznych ANALMED w Prudniku
      -----------------------------------
      Jestem kulturoznawcą - wczyscy mają mnie za frajera
      Adaś Miauczyński
      • ciagciulaciag Zwis meski ozdobny (krawat) 10.07.06, 17:42
      • ciagciulaciag Podgardle dzieciece (sliniak) 10.07.06, 17:42
      • ciagciulaciag Trojkat meski (slipki) 10.07.06, 17:43
        • 1410_tenrok i to własnie wymyslili humanisci za neboszczki kom 10.07.06, 20:00
          uny. W ramach zastepowania obecnego przez nasze wysoka komisja profesorów sie
          zebrała i takie oto karły językowe nam zaooferowała do konsumpcji.
          wsuwki męskie - pantofle lub kapcie
          zwis pokojowy -żyrandol
          Tylko patrzeć, jak jakaś banda wariatów napisze do sejmu, a sejm wyda prawo i
          będzie się pisało do komisji nazewnictwaa przy prezesie rady ministrów i ona
          będzie akceptować (bądź nie) projekty nazw firm i placówek handlowych i
          usługowych............. Oczywiście będą opłaty, akcyza (za ortografie), tysiące
          załączników - normalna droga urzędowa :)))))))
    • natazawa dawno nie czytalem tak nudnego tekstu! 10.07.06, 18:42
      temat artykulu jest bardzo ciekawy, sam tekst choc ujawnia smieszny, absurdalny
      wrecz jezyk reklamy naszej epoki,
      JEST BARDZO NUDNY, nie porywa, nie rozsmiesza, nie zacheca do dalszej lektury.
      Autor upieksza artykul tym nieustannym wyliczaniem, licytowaniem, ktore zamiast
      zaciekawic to meczy>

      czytamy(...)Nie znajdziemy go ani w warszawskich wiezowcach, ani w surowych
      gmachach rzadowych, ani na wypelnionych po brzegi letnich rynkach Wroclawia czy
      Krakowa.

      albo

      (...)Powraca do mnie ten wiersz podczas kazdej podrozy przez polskie
      przedmiescia, podczas lektury ogloszen,szyldow, banerow reklamowych,gazetek
      dostepnych w aptekach i biurach nieruchomosci.



      Taki ciekawy temat zostal zmarnowany, mozna by o wiele lepiej to wszystko
      przedstawic, moze wtedy przeczytalbym ten artykul do konca.
      • cannella Re: dawno nie czytalem tak nudnego tekstu! 10.07.06, 21:22
        Mnie ten tekst bardzo poruszył i od rana nie mogę dojść do siebie - z powodów, o
        których z grubsza napisał natazawa.
        Co to w ogóle jest??? Rozprawka szkolna typu wstęp-rozwinięcie-pospieszne
        zakończenie? Esej? Krytyka literacka? Praca językoznawcza? Czy może wypracowanie
        na temat "Nazewnictwo podmiotów gospodarczych późnych lat 90 XX w. a poezja
        współczesna"? Po lekturze całości (tak, dobrnęłam do końca) nasuwa się pytanie:
        no i co z tego? No straszna ta polszczyzna, ale to my ją tworzymy. Jak się komuś
        aż tak nie podoba kreatywność językowa, to polecam filologię klasyczną - w
        łacinie już nic nowego nie powstaje.
        • jan.kulczyk Re: dawno nie czytalem tak nudnego tekstu! 11.07.06, 02:41
          > aż tak nie podoba kreatywność językowa, to polecam filologię klasyczną - w
          > łacinie już nic nowego nie powstaje.

          No jak to nie powstaje? A papież to pies? Cały czas coś tam skrobie..
          • cannella Re: dawno nie czytalem tak nudnego tekstu! 11.07.06, 19:55
            Nie chodzi o to, że nikt już po łacinie nie pisze - zapaleńcy nawet Kubusia
            Puchatka próbują przetłumaczyć - tylko że w tym _martwym_ języku nie powstają
            nowe słowa, neologizmów się nie tworzy, bo nie ma ludzi, dla których byłby to
            język rodzimy.
    • doinel Re: promocja 11.07.06, 09:53

      wtedy, gdy promocja dotyczy produktów, też mamy często do czynienia z
      wartościami zupełnie niewymiernymi, jak np. prestiż, elegancja. można też
      promować ludzi, więc czemu tak dziwi promocja krajobrazu? można udać się na
      miejsce i sprawdzić, czy rzeczywiście posiada ono promowane cechy nawet łatwiej,
      niż kupić samochód i przekonać się, czy jest "najlepszy w swojej klasie" i czy
      przysparza nam prestiżu.
    • jacques777 Potworki 29.11.07, 00:36
      Potworki językowe istniały zawsze.
      Pamietam jak w połowie lat 70-tych, w Zakopanem u wlotu do doliny
      Strążyskiej (idąc do doliny ostatni budynek po lewej stronie)
      zachęcał do odwiedzin bar o wdzięcznej nazwie..... GASTRO-PUNKT.
    • eeeee1 Ze świata bagażników 11.02.08, 23:54
      gratuluje autorowi odkrycia zjawiska zwanego 'marketingiem' i
      dorzucam do listy chwytliwych nazw kolejną:

      "Stołeczne Królewskie Miasto Kraków" - na okreslenie miasta, ktore
      nie jest ani stoleczne ani tym bardziej krolewskie; to sie nazywa
      marketing, a jego funkcja jest przyciagniecie kapitalu, nawet za
      cene smiesznosci;

    • gnus-mas Wtórne umagicznienie !!! 15.04.08, 00:01
      Miał racje Ryszard Kapuściński mówiąc, że jeżeli komuś się wdaje, że wymyślił
      coś w naukach humanistycznych to znaczy, że jest niedostatecznie oczytany ;)

      Jak można sprzedać coś co tak na prawdę niczym się nie różni od konkurencji?
      Trzeba dołożyć pierwiastek "magiczny" (oczywiście starannie zaplanowany). Nazywa
      się to "wtórne umagicznienie", a zmiany językowa to logiczna konsekwencja tego
      zabiegu.

      Wszystko zostało zbadane i zmierzona w naszym świecie. Jeżeli coś jeszcze jest
      tajemnicą, poznanie jej to kwestia czasu. Ale ludzie chcą w życiu magii, czaru

      Większość rzeczy o których Pan pisze to efekt przemożnego wpływu konsumpcji i
      marketingu na nasze życie. Nie popyt (wiatr) napędza podaż (wiatraki), ale to
      wiatraki robią wiatr.



      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja