Dodaj do ulubionych

Depesza z Warszawy

16.07.06, 20:46
"By to zmienić, potrzebna jest strategia, systematyczna praca, wysiłek woli i
coś, co Amerykanie nazywają charm offensive, kampania uśmiechów i przyjaznych
gestów. [...] Przyjaciół nie zdobyliśmy żadnych, a przyjaźń dotychczasowych
przyjaciół nie raz i nie dwa wystawialiśmy na trudną próbę."

W polityce nie ma przyjaciół. Są tylko interesy.
Dość mam wysłuchwania jakie to przyjazne gesty powinna
Polska wykonywać, żyby ją na zachodzie "lubili".
Czas przestać się tak bardzo przejmować, że jakiś
zagraniczny pismak zamieści jakieś niepochlebne
komentarze. Przynajmniej nikt nam już nie będzie zarzucał,
że zmarnowaliśmy okazję by siedzieć cicho...
Obserwuj wątek
    • bogdantadus Re: Depesza z Warszawy 16.07.06, 21:04
      d.o.m napisał:

      > Czas przestać się tak bardzo przejmować, że jakiś
      > zagraniczny pismak zamieści jakieś niepochlebne
      > komentarze.

      Lepsze sa niepochlebne komentarze od czasu do czasu, niz choralny, szczery smiech z amtorskiej clownady.

      > Przynajmniej nikt nam już nie będzie zarzucał,
      > że zmarnowaliśmy okazję by siedzieć cicho...

      Bedzie za to duzo o nieartykulowanych okrzykach i kabotynskiej gestykulacji. Wybieraj!
      • adrem63 Re: Depesza z Warszawy 16.07.06, 21:24
        Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej i nigdy nie jest tak dobrze
        żeby nie mogło być lepiej.
        Ale jak będzie to dopiero zobaczymy, więc wypchaj się swoimi przepowiedniami
        bo faktycznie nie wiesz co będzie.
        • bogdantadus Re: Depesza z Warszawy 16.07.06, 21:27
          adrem63 napisał:

          > Ale jak będzie to dopiero zobaczymy, więc wypchaj się swoimi przepowiedniami
          > bo faktycznie nie wiesz co będzie.

          Mozesz krotko i zwiezle opisac twoja wizje przyszlosci? Jak nie, to przeczytaj uwaznie sygnaturke mojego przedpiscy i sam sie wypchaj.
          • adrem63 Re: Depesza z Warszawy 16.07.06, 22:25
            Hej! Pozwoliłem sobie tylko zauważyć, że nie jesteś jasnowidzem.
            To jest argumentum ad personam ? Z pewnością tak ale ty upoważniasz do tego bo
            robisz to samo opisując swoją „wizję przyszłości”.
            Ja też nie jestem jasnowidzem dlatego nie opiszę swojej wizji przyszłości, a
            tym bardziej krótko i zwięźle.
            Powiem tylko, że moim zdaniem, ci co wyszydzają obecne demokratycznie wybrane
            władze w Polsce robią więcej szkody niż pożytku.
            • bogdantadus Re: Depesza z Warszawy 16.07.06, 22:49
              adrem63 napisał:

              > Powiem tylko, że moim zdaniem, ci co wyszydzają obecne demokratycznie wybrane
              > władze w Polsce robią więcej szkody niż pożytku.

              A ja wolalbym, zeby nie bylo az tak jaskrawo widocznych powodow do krytyki i szyderstw. Dzis jestem juz calkowicie przekonany, ze te wladze nalezy w demokratyczny sposob jak najszybciej zmienic, bo nikt i nic nie robi Polsce tyle szkody co one.
              • adrem63 Re: Depesza z Warszawy 16.07.06, 23:22
                > A ja wolalbym, zeby nie bylo az tak jaskrawo widocznych powodow do krytyki i
                szyderstw. Dzis jestem juz calkowicie przekonany, ze te wladze nalezy w
                demokratyczny sposob jak najszybciej zmienic, bo nikt i nic nie robi Polsce
                tyle szkody co one.<

                Ja też wolałbym żeby popełniano mniej błędów, ale zdaję sobie sprawę, że to
                jeszcze trochę potrwa, a po drugie - nie mamy dobrej alternatywy.
                Wyjaśniam to częściowo w innym wątku
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=45314040&a=45346488
              • janek-007 Jak mozna bylo cos zrobic jezeli... 17.07.06, 01:35
                Jak mozna bylo cos zrobic jezeli w MSZ byl prowadzony prawie ze systematyczny
                demontaz polskiej polityki zagranicznej.

                T.Lis pisze z glupia frant:
                "Minelo dziewiec miesiecy. Poród byl, niestety, bardzo nieudany, bo w tym
                czasie nastapilo znaczace oslabienie pozycji Polski na arenie miedzynarodowej.
                Zrobiono niewiele, by do niego nie doszlo, a nawet wrecz przeciwnie."
                Trzeba byc naprawde ograniczonym umyslowo albo siedziec u kogos na garnuszku
                zeby pisac takie bzdety.

                Wielka zaslugo wlasnie tej nowj polityki zagranicznej PiSu i koalicji bylo
                wyeksponowanie 'BANDY OSMIU' ktora to musiala zajac w koncu jasne i oczywiste
                dla wszystkich stanowisko jak sobie wyobraza polska polityke zagraniczna. Ci
                ludzie, slowo: 'prowadzili' sie tutaj nie nadaje, 'KRECILI POLSKA POLITYKE
                ZAGRANICZNA NAD WISLA' jest tutaj bardziej adekwatne. Efekty tego krecenia byly
                widoczne na kazdym kroku przez 16 lat i sa widoczne dzisiaj wiec T.Lis sam sie
                chyba przechytrzyl.

                Jestem pewien ze expose Pana Premiera Jaroslawa Kaczynskiego bedzie najlepsze
                nie tylko od 1989 roku ale od 1919 roku. Powiem wiecej expose bedzie takie
                dobre i rzeczowe ze wszytkie byle lisy polskiej polityki zagraniczneJ beda sie
                chcialy przefarbowac na inny kolor. PiS i koalicja powinna nalozyc embargo na
                farby dla tych starych lisow niedojdow polskiej polityki zagranicznej. Niech
                stare lisy plowieja w swiatle dziennym w dzien a w nocy niech plowieja w
                swiatlach jupiterow i niech kazdy widzi jakiej oni sa naprawde masci.
    • bogdantadus Re: Depesza z Warszawy 16.07.06, 21:16
      d.o.m napisał:

      > W polityce nie ma przyjaciół. Są tylko interesy.
      > Dość mam wysłuchwania jakie to przyjazne gesty powinna
      > Polska wykonywać, żyby ją na zachodzie "lubili".

      Tyle, ze to sie przeklada na konkretne zyski. Widzialem ostatnio pochlebny reportaz o pewnej polskiej firmie. Pozytywy dotyczyly jakosci, reporter nie mogl tylko zrozumiec, dlaczego firma stara sie zatuszowac swoje polskie pochodzenie. Znasz moze odpowiedz?
      • d.o.m Re: Depesza z Warszawy 16.07.06, 22:52
        > Tyle, ze to sie przeklada na konkretne zyski. [...]

        OK, oczywiste jest, że lepiej gdy społeczeństwa partnerów są przychylnie
        nastawione do naszego kraju niż wrogo. Wpływają one bowiem na pole manewru
        zagranicznych polityków. Nadal jednak uważam, że między państwami znacznie
        większe znaczenie ma zimna kalkulacja niż to czy przywódcy dadzą sobie buzi albo
        zrobią niedzwiedzia, choć jakieś znaczenie to także ma.

        Natomiast zupełną głupotą jest podejmowanie decyzji, z którymi wiążą się koszty
        dla państwa tylko poto by mieć sympatię zagranicznych polityków. To skrajny
        przejaw naiwności. Przykład: wojna w Iraku, zakup F-16. Kożyści dla kraju
        minimalne, a USA już przenoszą sympatię na Niemcy.

        W najbliższej przyszłości szykuje się kolejna skandaliczna decyzja, czyli tarcza
        rakietowa. Korzyści żadne - gdyby można było przy jej pomocy bronić własnego
        terytorium, to dlaczego nie chcą jej budować w USA? Za to koszty znaczące:
        staniemy się pierwszym celem na liście ewentualnego ataku, de facto oddajemy
        część suwerennego terytorium, pogarszamy stosunki z sąsiasami, to u nas spadną
        szczątki ewentualnej rakiety z całym syfem jaki zawierała. To co rząd wytarguje
        to pewnie będzie oczyszczalnia ścieków w jakiejś pobliskiej wsi i może jakiś
        stary samolot transportowy. A według mnie powinniśmy dostać co najmniej milczące
        przyzwolenie na rozwój broni atomowej, albo inne równie skuteczne, gwarancje
        bezpieczeństwa.

        Na odwrót też bez sensu. Obrażanie Niemców przez Radka S. było skandalem, za
        który powinno się go natychmiast wywalić z rządu. Nic na tym nie zyskaliśmy a
        tylko zepsuło atmosferę.
        • d.o.m brr... 16.07.06, 23:01
          koRZyści...

          Kiedy werszcie GW wbuduje sprawdzanie pisowni?!
        • bogdantadus Re: Depesza z Warszawy 16.07.06, 23:20
          Z tym moge sie tylko zgodzic!

          PS
          Jest takie niemieckie powiedzonko z czasow hippisowskich (ciut wulgarne, ale prawdziwe): "wer ficken will, muss freundlich sein!"
        • ambl Re: Depesza z Warszawy 17.07.06, 15:15
          d.o.mo"to u nas spadną szczątki ewentualnej rakiety..."Radzę najpierw coś
          poczytać na ten temat i dopiero potem wchodzić na forum i pisać głupoty
    • sajjitarius Re: Depesza z Warszawy 16.07.06, 21:33
      Ty tak na powaznie, czy znowu upalny dzien dal sie we znaki ?
    • eva15 Więcej skromności - oddać bogu co boskie 16.07.06, 22:50
      "(...) Kadrowo polska polityka zagraniczna tak słaba nie była od 1989 r. A ci,
      którzy zjedli na niej zęby i osiągnęli gigantyczne sukcesy - wejście do NATO i
      do Unii Europejskiej - traktowani są nieufnie, bo skoro działali przed jesienią
      2005 roku, to pewnie są z układu(...)."
      _______________

      Polska polityka zagraniczna sięgnęła dna, to prawda.

      Ale czy rzeczywiście przyjęcie Polski do EU a już zwłaszcza do NATO to w
      pierwszym rzędzie zasługa polskich polityków tego okresu?? A może trochę więcej
      skromności?
      Może należy oddać bogu co boskie i przyznać, że istniała baaardzo silna wola
      USA oderwania tych krajów od Rosji?

      Jeśli USA uda się o wiele trudniejszy wyczyn wcisnięcia Gruzję do NATO, to
      chyba T. Lis nie napisze, że Gruzja zawdzięcza to wybitnym talentom pyzatego
      wiecznie roześmianego pajaca?
      • eva15 Re: Więcej skromności - oddać bogu co boskie 16.07.06, 22:52
        korekta:
        wciśnięcia Gruzji do EU..
      • herr7 polityka faktów dokonanych, ale do czasu.. 16.07.06, 23:24
        Kiedy podejmowano decyzję o rozszerzeniu NATO na wschód ministrem spraw
        zagranicznych Rosji był "Brukselczyk" Andriej Kozyriew, a wojska rosyjskie
        dopiero co opuściły Polskę. Wówczas to liberalne rosyjskie elity łudziły się,
        że opuszczenie terytorium "bratnich" krajów nie spowoduje natychmiastowej
        ekspansji Zachodu na wschód, a kraje te pozostaną neutralne. Odejście Kozyriewa
        związane było z jego kompromitacją wynikającą z załamania się tej polityki.
        Tego nie mógł przełknąć nawet Jelcyn. Potem Zachód wchłonął jeszcze państwa
        bałtyckiego i to pomimo tego, że niektóre z tych państw nie mają jeszcze
        wyznaczonej granicy z Rosją. Ale to jeszcze było na zasadzie rozpędu.

        Sytuacja z Gruzją czy Ukrainą jest zasadniczo odmienna. Amerykanie przyjęliby
        te kraje już dawno, ale muszą się liczyć z kosztami, ktore moga przewyższać
        wagę obu tych krajów razem wziętych. Przede wszystkim skutkiem "pomarańczowej"
        rewolucji i zainstalowanie wrogiego Rosji reżimu w Kijowie jest obudzenie
        świadomości państwowej Rosjan w obliczu zagrażającego Rosji wroga. Rosajnie
        domagają się obecnie znacznie twardszej i nieustępliwej polityki wobec Zachodu,
        a w pierwszym rzędzie Ameryki. Można powiedzieć, że im bardziej Ameryka
        opanowuje Ukrainę tym bardziej traci Rosję. A ropa i gaz jest w Rosji, nie na
        Ukrainie.
        Putin doskonale wyczuwa te nastroje, o czym świadczą jego ostatnie wystąpienia.
        Przesłanie jest wyraźne- Rosja będzie zmierzać do budowania poprawnych
        stosunków ze wszystkimi krajami, kierując się swoim interesem państwowym, ale
        nie jest tu powiedziane że celem Rosji jest integracja z politycznymi i
        gospodarczymi strukturami Zachodu, a tym bardziej sprzyjanie zachodnim
        interesom. Zachód dla Rosji istnieje tak długo, jak relacje Rosji z Zachodem
        budowane są na zasadzie równości i poszanowania rosyjskich interesów. Jeżeli
        okaże się to niemożliwe to Rosja będzie się układasć z Chinami, Indiami czy
        Brazylią. Drugim ważnym elementem w ostatnim wystąpieniu Putina jest rezygnacja
        Rosji z roli zaplecza energetycznego dla Zachodu, co jeszcze niedawno było tak
        często podnoszone przez Putina. Problemy energetyczne Zachodu są odtąd
        problemami tegoż właśnie Zachodu, a nie Rosji.
        • eva15 Re: polityka faktów dokonanych, ale do czasu.. 17.07.06, 00:26
          No właśnie, zgadzam się i o tym piszę. Rzecz w tym, że na bardzo pochyłe
          rosyjskie drzewo za Jelcyna amerykańska koza szybko i sprawnie skoczyła.
          Polska "elyta" polityczna tamtych lat pojechała na US- plecach. O wiele
          bardziej taki był US-plan niż rzekomy geniusz polskiej polityki. Polska była
          przedmiotem nie podmiotem, choć oczywiście sądziła inaczej.

          Dziś Rosja to już żadne pochyłe drzewo, a koza ma trochę osłabione nogi, więc i
          skoki mniej są wyrywne. Na czym ucierpi pewnie reszta prestiżu roześmianego
          pyzatego pajaca. Dziś Gruzji będze już dużo trudniej wejść do NATO, a już na
          pewno nie wejdzie do EU, bez czego z kolei wejście do NATO jest dla USA mniej
          finansowo opłacalne.

          > Można powiedzieć, że im bardziej Ameryka opanowuje Ukrainę tym bardziej
          >traci Rosję. A ropa i gaz jest w Rosji, nie na Ukrainie.

          Mam wrażenie, że USA dlatego BRNA coraz dalej na Wschodzie, bo WIEDZA, że
          utraciły Rosję. Utraciły odkąd u władzy jest Putin.

          Dzisiejsza Rosja jest, jak napisał b. inteligentnie i złośliwie pewnien
          Rosjanin do niemieckiej FAZ, NIECZUŁA na zapłatę Zachodu w postaci
          tzw. "demokratycznych wartości" - tej JEDYNEJ waluty jaką Zachód posiada!!
          Obok równie bezwartościowego kordialnego klepania po plecach . A wszystko to w
          zamian za niezmierzone, przeogromne bogactewa naturalne Rosji.

          Tylko pijany Jelcyn mógł się zgodzić na tak nierówny deal, a Zachód, zgodnie z
          powyższym, zapłacił mu okrzyknięciem go wielkim demokratą. Trzeźwy Putin ma w
          tym systemie pod górkę.
          • herr7 Putin dokonał koniecznych zmian 18.07.06, 07:57
            Jak żałosna jest "opozycja demokratyczna" w Rosji świadczą jej wezwania
            (zresztą nieskuteczne) żeby liderzy Zachodu publicznie "drażnili" Putina
            podczas szczytu G8. Władzom Rosji nie pozostaje nic innego, jak pokazać tych
            ludzi w telewizji, żeby wszyscy mogli zobaczyć i ocenić jak oni apelują do
            Zachodu żeby ten upokorzył Rosję i jej prezydenta.
    • eva15 konsylium walczy o pogłębienie choroby 16.07.06, 23:00
      "(...)Nasza polityka zagraniczna potrzebuje konsylium. Mamy w kraju wybitnych
      ekspertów, którzy powinni wziąć w nim udział. Prezydent RP uważa, że nie musi z
      nimi prowadzić dialogu. To może premier rządu RP spróbuje? (...)"
      _________________

      Zgoda. Widać jak na dłoni, że Kaczory potrzebują pilnie konsylium. Ale jak na
      razie to konsylium robi wszystko, aby ciężko chorego pacjenta wyszydzić,
      wydrwić i odciąć się od niego. Konsylium wywłóczy nawet jego chorobę poza obręb
      domostwa, poza jego granice. Czyli robi wszystko, by pacjent (zwłaszcza, że i
      tak jest z lekka paranoiczny) NIE MOGŁ przyjąć jego usług i tym bardziej brnął
      w chorobę.
      • bogdantadus Re: konsylium walczy o pogłębienie choroby 16.07.06, 23:26
        eva15 napisała:

        > domostwa, poza jego granice. Czyli robi wszystko, by pacjent (zwłaszcza, że i
        > tak jest z lekka paranoiczny) NIE MOGŁ przyjąć jego usług i tym bardziej brnął
        > w chorobę.

        Paranoje i inne choroby umyslu leczy sie w szpitalach, w domu... a nie w pracy. W wypadku prezydentow, premierow, pilotow, maszynistow i w wielu innych zawodach jest to "imperatyw kategoryczny".
        • eva15 Re: konsylium walczy o pogłębienie choroby 17.07.06, 00:35
          Wszystko prawda, ale wywóczenie przez konsylium choroby zagranicę ( a to mam
          na myśli) też chorego nie uzdrowi. Więc po co to?
    • prof-antoni premier, prezydent nie znający angielskiego 17.07.06, 01:58
      a w MSZ sekretarka f. zamiast ministra = odzyskaliśmy msz.Koń by się
      uśmiał!!!!!!!!
      • tales1 ...są mądrzejsi niż prezydent komuch nie-magister! 17.07.06, 16:47
    • aisug Re: Depesza z Warszawy 17.07.06, 22:14
      ...."Mniej więcej wiadomo, co zrobić....."
      ...." A ci, którzy zjedli na niej zęby i osiągnęli gigantyczne sukcesy -
      wejście do NATO i do Unii
      ....."Nasza polityka zagraniczna potrzebuje konsylium....."
      =========================================================================
      Panie Lis, pouczać to pan sobie może dzieciątka w domu, a nie Prezydenta czy
      Premiera. Jeśli wiadomo co robić, to po co konsylium ???? I dobrze Pan wie, że
      ten gigantyczny sukces naszego wejścia do Unii i NATO nie zawdzięczamy
      wybitnym zasługom naszych wspaniałych fachowcow tylko faktowi, że stanowimy
      wielki rynek zbytu, za darmo oddawaliśmy banki i wiele dochodowych fabryk,
      stanowimy tanią siłę roboczą czesto bardzo dobrze wykwalifikowaną. Po co
      sprowadzać niepewnych Arabusów skoro Polacy się pchają drzwiami i oknami do
      prac za jakie nie weźmie się żaden szanowny Niemiec czy Anglik. I gdyby nie
      chodziło zachodowi i USA o rozwalenie ZSRR, to moglibysmy sobie podskakiwac do
      u...nej śmierci. Teraz nas wpychają do Ukrainy i na Białorus oczywiście z
      miłości do tych narodów ???? czy z chęci daleszego osłabiania Rosji ????
      • herr7 to taka propaganda dla naiwnych 18.07.06, 07:33
        Gdyby koszty rozszerzenie NATO był wysoki to nigdy do NATO byśmy nie weszli.
        Swoją drogą nie uważam tego za sukces Polski, a jej zniewolenie.
    • geralt9 Lisek sługusek 18.07.06, 00:04
      Lis na usługach Saloniku walczy o status quo dla przyjaciol z lewej strony,
      moglismy to ogladac w "Nocnej zmianie" moglismy zobaczyc w show gasnacej gwiazdy
      "Co z tą Polska" a teraz poczytajmy w łze gazecie..
      --
      geralt.blox.pl/html
      • topolowka charm offensive ? 18.07.06, 08:02
        Swietny pomysl, ale kto ma ja prowadzic? Naburmuszona Fotyga? Warczacy na
        wszystkich i wszystko tandem Kaczynskich? wiceminister Kowal, specjalista od
        kultury? Poklocone ze soba panie doradczynie prezydenta?
        • bogdantadus Re: charm offensive? 18.07.06, 10:32
          Masz racje. Czytajac niektore "spontaniczne" wpisy na tym forum ma sie wrazenie, ze dystans i poczucie humoru wyemigrowaly albo calkiem zaginely w narodzie. Te mantry o sprzedanej ojczyznie, uzasadnianie postaw wojnami napoleonskimi, hitlerowcami, stalinizmem, napletkiem i targowica... do porzygania nudne. Chyba rzeczywiscie: "jaki pan taki kram"! Kaczyzm zabija zycie duchowe.

          topolowka napisała:

          > Swietny pomysl, ale kto ma ja prowadzic? Naburmuszona Fotyga? Warczacy na
          > wszystkich i wszystko tandem Kaczynskich? wiceminister Kowal, specjalista od
          > kultury? Poklocone ze soba panie doradczynie prezydenta?
          • adrem63 Re: charm offensive? 18.07.06, 12:40
            >Czytajac niektore "spontaniczne" wpisy na tym forum ma sie wrazenie, ze
            dystans i poczucie humoru wyemigrowaly albo calkiem zaginely w narodzie.<

            Dokładnie to samo odczuwam czytając niewybredne wypowiedzi frustratów
            atakujących niewybrednie, poniżej wszelkiego poziomu braci Kaczyńskich.
            • bogdantadus Re: charm offensive? 18.07.06, 12:48
              adrem63 napisał:

              > Dokładnie to samo odczuwam czytając niewybredne wypowiedzi frustratów
              > atakujących niewybrednie, poniżej wszelkiego poziomu braci Kaczyńskich.

              Te sztuke bracia sami opanowali juz do perfekcji. Wlasciwie wystarczy ich tylko cytowac. Ale i tak znajdzie sie jakis neosanacyjny fanatyk, ktory bedzie tlumaczyl kwadrture koła. PIS z toba!
              • adrem63 Re: charm offensive? 18.07.06, 13:11
                Nie podzielam tego poglądu. Widzę, że negatywny obraz Kaczyńskich i PISu kreują
                głównie kiepscy przegrani PO-SLD i inne partie satelitarno – odpryskowe.
                • bogdantadus Re: charm offensive? 18.07.06, 13:18
                  adrem63 napisał:

                  > Nie podzielam tego poglądu. Widzę, że negatywny obraz Kaczyńskich i PISu kreują
                  > głównie kiepscy przegrani PO-SLD i inne partie satelitarno – odpryskowe.

                  Sam jestes odpryskowy... bardzo chwilowo w glownym nurcie - wytrzymaj, to nie potrwa dlugo!
                  • adrem63 Re: charm offensive? 18.07.06, 14:28
                    Ty raczej opryskliwy ( sei freundlicher )
                    Twoje
                    >wytrzymaj to nie potrwa długo<
                    to klasyczny przykład myślenia życzeniowego. Nie byłbym taki pewny.

                    „Jeżeli sądzicie, że dojdziecie któregoś dnia do władzy to się grubo mylicie”
                    :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka