malford
27.07.06, 07:35
Brawo Maliki! Wczoraj w Radzie Bezpieczeństwa USA zawetowały rezolucję
potępiającą zbombardowanie przez Izrael posterunku UNIFIL, w wyniku czego
zginęło czterech obserwatorów ONZ. Tym samym Amerykanie przekroczyli wszelkie
granice chamstwa, bezczelności i obłudy. Maliki nie mógł potępić Hezbollahu
choćby ze względów pragmatycznych i propagandowych, jeśli już abstrahujemy od
moralnych racji. Zamiast się cieszyć, że premier Iraku stwarza przynajmniej
pozory niezależności od Amerykanów, ci ostatni jak zwykle rżną głupa.
Hezbollah ma na koncie wielokrotnie mniej ofiar wśród Amerykanów, niż
Amerykanie wśród Palestyńczyków. To amerykańska broń i polityka jest źródłem
niekończącego się pasma konfliktów i cierpień na Bliskim Wschodzie. Chwała
Malikiemu, o ile jego gest jest szczery.