Dodaj do ulubionych

Egzamin lekarski

03.08.06, 08:05
Też oszczędzałabym na wykształceniu polskich lekarzy, gdyby stać mnie było na klinikę w Szwajcarii
Obserwuj wątek
    • antykwakwa Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 08:37
      Nie widze nic zlego w egzaminie, ktory chce usunac PIS´uar. Przynajmniej mozna
      bylo miec nadzieje, ze to sito przesiewalo miernoty lekarskie, a zostawali
      lepsi lekarze. Chcoc z drugiej strony nigdy nic nie wiadomo, bo dzieki LEP-owi
      dostep do zawodu lekarza byl "utrudniony", co moglo stwarzac dogodne warunki do
      protekcji i korupcji. A tak podsumowujac: Polska Sluzba Zdrowia (szpitale) to i
      tak jak rosyjska ruletka - nigdy nie wiadomo na jakiego lekarza sie trafi... i
      czy wyjdzie sie od niego z zyciem, nawet przy najmniejszej dolegliwosci... bo
      juz nawet sam czas przyjazdu karetki moze byc biletem na tamten swiat!!!;)
      • omepcia Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 10:48
        Przykro mi czytac niektore wypowiedzi o lekarzach. Bo tak to jest, ze jeden
        lapowkarz potrafi zepsuc opinie calemu srodowisku. Daleka jestem od wybielania
        medykow - bo roznych ludzi sie spotyka - ale nie mozna generalizwoac. Znam i
        dobrych i zlych lekarzy. Proponuje najpierw zastanowic sie nad tym co
        oznacza "byc dobrym lekarzem". Bo chodzi tu nie tylko o znajomosc chorob i ich
        leczenia ale tez o kontakt z pacjentem. Co z tego, ze jestem dobrym fachowcem
        skoro pacjent nie bedzie mnie szanowal??
        • antykwakwa Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 11:03
          omepcia napisała:

          >Przykro mi czytac niektore wypowiedzi o lekarzach. Bo tak to jest, ze jeden
          >lapowkarz potrafi zepsuc opinie calemu srodowisku.

          Tu tez sie zgadzam, ale po czesci i ostrozny bylbym ze sformulowaniem "jeden
          lapowkarz". Powiedzialbym lepiej: "ich calkiem pokazna ilosc"

          >Daleka jestem od wybielania medykow - bo roznych ludzi sie spotyka - ale nie
          >mozna generalizwoac. Znam i dobrych i zlych lekarzy.

          Owszem sa tacy i tacy... ale takich ktorzy lecza z przekonania czy tez
          powolania jest coraz mniej. A to tylko dlatego, ze sa tak a nie inaczej
          oplacani. Oczywiscie oficjalnie oplacani, bo jak policzyc ich inne profity to
          sie im calkiem dobrze wiedzie (chocby nawet z prywatnej praktyki; ale tutaj nie
          bede podawal liczb ani kwot, bo ten temat juz byl kiedys na forum GW
          dyskutowany)

          >Proponuje najpierw >zastanowic sie nad tym co oznacza "byc dobrym lekarzem".

          Przede wszystkim kierowac sie zasada hipokratesa: "primum-non nocere", a nie
          swoimi roznymi, czesto nieetycznymi, pobudkami!

          >Bo chodzi tu nie tylko o znajomosc chorob i ich leczenia ale tez o kontakt z
          >pacjentem. Co z tego, ze jestem dobrym fachowcem skoro pacjent nie bedzie mnie
          >szanowal??

          Owszem... kontakt lekarz-pacjent jest bardzo wazny, ale lekarze powinni sobie
          tez uzmyslowic i wbic do glowy (przynajmniej niektorzy), ze to oni sa dla
          pacjentow a nie odwrotnie!!!! Warto sie tez zastanowiec dlaczego tak jest,
          dlaczego lekarze w Polsce sa mniej szanowana grupa zawodowa niz gdziekolwiek
          indziej? Tutaj chyba o odpowiedz na to pytanie nie jest trudno... ;)
          • omepcia Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 12:27
            Jestem swiezo upieczona lekarka. W czerwcu skonczylam studia i w pazdzierniku
            zaczynam staz. Przez 6 lat uczylam sie chorob, objawow, leczenia, dawek lekow.
            Takze technik rozmowy z pacjentem i podejscia do cierpiacego czlowieka.

            Ale mialam tez zajecia z ekonomii w sluzbie zdrowia. Szpital czy przychodnia to
            nic innego jak firma. Nie moze przynosic strat. Lata PRLu nauczyly ludzi, ze za
            badania placi panstwo i od sluzby zdrowia mozna zadac wszystkiego. Bo to
            publiczne pieniadze. Wiec problem tkwi nie w samych lekarzach tylko w systemie
            sluzby zdrowia i sposobie zarzadzania pieniedzmi na opieke zdrowotna.

            Teraz, na starcie kariery lekarskiej jestem przerazona. Tym, czy znajde prace a
            jesli tak, to czy bede w stanie sie utrzymac. Tym, czy znajde czas aby stworzyc
            sensowna rodzine.

            Mam nadzieje, ze moje kompetencje i podejscie do pacjenta pozwola mi byc dobrym
            lekarzem, ktorego ludzie beda lubic i szanowac. Bede sie starc by tak bylo. Ale
            z drugiej strony lekarz to zawod a nie sluzba. Wiec to nie jest tak, ze
            jestesmy (lekarze) dla ludzi... jestesmy dla siebie nawzajem. To plaszcyzna
            partnerska a nie podwladny - rzadzacy.






            • antykwakwa Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 13:42
              >Przez 6 lat uczylam sie [...] Takze technik rozmowy z pacjentem i podejscia do
              >cierpiacego czlowieka.

              Jak najbardziej pochwalac techniki rozmowy z pacjenten i podejscia do
              cierpiacego czlowieka. Jak najbardziej pochwalac! Ale to wszystko teoria, ktora
              >>wyuczona<< jest lepiej lub gorzej do zastosowania w praktyce. Nie kazdy
              bowiem nadaje sie na lekarza, chocby cala wiedze mial w malym palcu... tak samo
              jak nie kazdy bedzie dobrym psychologiem, bo po prostu nie ma podejscia do
              ludzi. Najwazniejsze jest bowiem to, co oczekuje pacjent, zeby byc dla niego
              przede wszystkim czlowiekiem, a zarazem (bardzo) dobrym lekarzem (czytaj:
              humanitarny, wyrozumialy, cierpliwy, uprzejmy, bezinteresowny, nieszkodzacy,
              etyczny, no i przede wszystkim madry i na bierzaco jesli chodzi o swoj fach)

              >Szpital czy przychodnia to nic innego jak firma. Nie moze przynosic strat

              Oczywiscie, ze tak! Gdyby dac przychodniom czy szpitalom mozliwosc dodatkowego
              zarabiania na samego siebie, a nie tylko "istnienia z funduszy panstwowych", to
              na pewno byloby mniej problemow i rozgoryczonych lekarzy oraz pacjentow. Czemu
              nie robic wzorem zachodnich szpitali, ktore bedac publicznymi, jakos nie robia
              strat (wychodza na swoje), a wrecz przeciwnie sa nawet nieraz dochodowe. Ale to
              duzo zalezy od inwecji dyrektorow szpitali oraz od kretynskich przepisow, ktore
              wiaza im po prostu rece...

              >Teraz, na starcie kariery lekarskiej jestem przerazona. Tym, czy znajde prace
              >jesli tak, to czy bede w stanie sie utrzymac. Tym, czy znajde czas aby stworzyc
              >sensowna rodzine.

              Sa cztery mozliwosci:
              1) byc lekarzem lapowkarzem, kombinatorem oraz miec kilka etatow i prywatna
              praktyke...
              2) wyjechac na zachod i miec wszystko w du... ale pracowac godnie i byc
              szanowanym za swoja prace, nie wspominajac o godnym zarobku!!!
              3) byc wzorowym lekarzem "z powolania", pomagajacym innym wrecz bezinteresownie
              (tacy tez sa) i nie patrzacym sie na korzysci materialne
              4) zrobic specjalizacje i zostac psychiatra - bo ci raczej sie nie skarza na to
              zeby im bylo zle, hihi;)

              ...Wybor nalezy do Ciebie;))

              >Mam nadzieje, ze moje kompetencje i podejscie do pacjenta pozwola mi byc dobrym
              >lekarzem, ktorego ludzie beda lubic i szanowac. Bede sie starac by tak bylo

              Tego Ci zycze z calego serca i mam nadzieje, ze Twoich idealow nie przysloni
              szara lekarska rzeczywistosc, ktora z czasem tak Cie zdemoralizuje i zdeprawuje
              etycznie, ze bedziesz nalezala do pierwszej z powyzej wymienionej grupy;)

              >z drugiej strony lekarz to zawod a nie sluzba.

              Tutaj bym polemizowal... Lekarz to zawsze sluzba w imie zdrowia i zycia
              pacjenta. Jesli ktos wybiera i decyduje sie na ten zawod to musi byc swiadom
              tego i liczyc sie z konsekwencjami, ze nawet na urlopie czy w czasie wolnym,
              gdy jest potrzebny powinien bezinteresownie pomoc... Za brak pomocy w takim
              wypadku grozi nawet paragraf;)... przynajmniej w krajach za zachodnia granica
              Polski.

              >Wiec to nie jest tak, ze jestesmy (lekarze) dla ludzi... jestesmy dla siebie
              nawzajem. To plaszcyzna partnerska a nie podwladny - rzadzacy.

              Oczywiscie nikt rzadzacy nie powinien byc! Ale: "jestesmy dla siebie nawzajem",
              hehehe :-O??? O ile wiem to ludzie chodza do lekarza, a nie odwrotnie... tak
              bylo jest i bedzie (a przynajmniej powino byc). A dopoki bedze istniec cala mas
              chorob/wypadkow to sie nic w tej kwesti nie zmnieni. No chyba, ze bedzie tyle
              zdrowych osob na swiecie, ze "bezrobotni" lekarze sami zaczna szukac sobie
              klientow, hihi;) Ale to tylko chyba mozliwe w chirurgi kosmetycznej... gdzie
              raczej dzialaja partnersko-finansowe zasady;)

              Pozdrawiam, zycze Ci wszystkiego dobrego (wzglenie oczekuje polemiki:-D
              • omepcia Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 14:00
                Jesli chodzi o wiedze, techniki i podejscie do pacjenta to szkolimy je na
                wakacyjnych praktykach. Obowiazkowo po kazdym roku studiow student wydzialu
                lekarskiego odbywa miesieczne praktyki (bezplatne! wiec na tym nie zarabiaja!)-
                co roku na innym oddziale. Tak, ze praktyke tez mamy zapewniona. Pomijajac to,
                ze od 3go roku mamy kontakt z pacjentem, bo uczymy sie po prostu w szpitalu
                rozmawiajac z chorymi i uczac sie na autentycznych zyciowych przypadkach.

                A co do tych 4 rad to dziekuje:) Juz od pierwszego roku zamierzalam zostac
                psychiatra:)

                Jak zawsze zdarzaja sie partacze. I wsrod lekarzy niestety tez. Dlatego moze
                powinno sie wprowadzic jakas rozmowe kwalfikacyjna lacznie z rekrutacja na AM??

                I szczerze przyznam, ze nie chce opuszczac Polski. Ale jesli nie bede tu miala
                warunkow jesli bede sie meczyla zarabiajac minimum to wyjade...
                • antykwakwa Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 14:52
                  >od 3go roku mamy kontakt z pacjentem, bo uczymy sie po prostu w szpitalu
                  >rozmawiajac z chorymi i uczac sie na autentycznych zyciowych przypadkach

                  ...ale tylko rozmawiajac z chorymi... czy tez owy kontakt z pacjentem
                  przewiduje tez inne rzeczy, tj. jakies badania, zabiegi... ???

                  A jak wyglada kwestia osob, ktore chca pracowac np. w pogotowiu ratunkowym? Mam
                  nadzieje, ze sa tutaj prowadzone jakies "doglebniejsze" praktyki, chocby na
                  (elektronicznych) manekinach i to w realnych scenariach...???

                  >A co do tych 4 rad to dziekuje:) Juz od pierwszego roku zamierzalam zostac
                  >psychiatra:)

                  A ze tak sie z ciekawosci zapytam... jaką tak w ogole chcesz robic
                  specjalizacje;)?


                  >Jak zawsze zdarzaja sie partacze. I wsrod lekarzy niestety tez. Dlatego moze
                  >powinno sie wprowadzic jakas rozmowe kwalfikacyjna lacznie z rekrutacja na AM??

                  Ktos kiedys powiedzial, ze nawet "zlodziej ktory partaczy swoja robote nie jest
                  godny bycia zlodziejem";) A co do lekarzy mysle, ze najlepszym dla
                  nich "pregierzem" i wykladnikiem ich wiedzy powinno byc samo zycie! Ale
                  niestety, jak dlugo bledy lekarskie beda traktowane z poblazaniem (tj.
                  utajniane wg. zasady "jedna reka lekarska druga rekę lekarska myje") czyli
                  poprostu olewanie, a pacjent bedzie zawsze tym glupim i poszkodowanym, tak
                  dlugo bedziemy miec oslow, a nie lekarzy, ktorzy powinni byc na tyle fair, aby
                  umiec sie przyznac do popelnionego bledu. Szkoda, ze w Polsce nie ma czegos
                  takiego jak w Niemczech, ze kazdy kazdy lekarz, ktory prowadzi wlasna praktyke
                  czy jest zatrudniony szpitalu, musi podpisac na wszelki wypadek ubezpieczenie,
                  tzw. "Lekarska odpowiedzialnosc cywilna". ...Choc moze na Polske to niezbyt
                  dobry pomysl, bo wtedy kazdy lekarz czulby sie jeszcze o wiele bardziej
                  bezkarny...;)

                  Chetnie porozmawiam:
                  antykwakwa@gazeta.pl

                  ;)))
                  • jag_2002 Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 15:12
                    antykwa, wez do reki program studiow i specjalizacji i poczytaj, co maja one
                    dac, zamiast wypowiadac sie w kwestiach jak byc powinno bez wiedzy jak jest
                    • jag_2002 Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 15:13
                      a ubezpieczenie dla prowadzacych praktyki juz od dawna funkcjonuje, tez sie z
                      tym zapoznaj
                      • antykwakwa Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 16:22
                        jag_2002 napisała:

                        > a ubezpieczenie dla prowadzacych praktyki juz od dawna funkcjonuje, tez sie z
                        > tym zapoznaj

                        moglem przeoczyc ten fakt, moj blad;)

                        ...choc nie chce mi sie wierzyc ze wszyscy je maja pozakladane... Moze ktos zna
                        na to odpowiedz?
                    • jag_2002 Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 15:22
                      www.cmkp.edu.pl/spis_2.htm
                    • antykwakwa Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 16:19
                      jag_2002 napisała:

                      > antykwa, wez do reki program studiow i specjalizacji i poczytaj, co maja one
                      > dac, zamiast wypowiadac sie w kwestiach jak byc powinno bez wiedzy jak jest

                      ...alez kochany to sprawa osob, ktore studiuja;) Co powinno byc lub jest w
                      programie studiow/specjalizacji i czego sie nauczyc, to one powinny same
                      doskonale wiedziec! A pacjent jest po to zeby oczekiwal i mogl wymagac solidnej
                      opieki medycznej a nie "konowalstwa" czy tez np. koniecznosci czekania na USG
                      przez pare miesiecy (ale oczywiscie mozna prywatnie!) A poza tym zadnych ocen
                      programu studiow/specjalizacji nie robilem. Wypowiedzialem sie tylko z
                      perspektywy "potencjalnego i wkurzonego na medyczna rzeczywistosc pacjenta", ze
                      skoro tak jest a nie inaczej, to moze surowsze traktowanie kandydatow na
                      lekarza zmieniloby troche sytuacje, skoro panstwo polskie "produkuje" - po
                      czesci - zdeprawowanych i zdemoralizowanych etycznie osobnikow, ktorzy staja
                      sie lekarzami takze dlatego, bo wiedza z gory, ze "pewne kombinacje" pozwola
                      im jednak jakos w miare dobrze zyc (oczywiscie nie wszyscy, ale takich jest
                      przeciez troche). Albo tez w nadziei, ze kiedys bedzie lepiej, choc tych
                      ostatnich chyba jest najmniej, tak samo jak tych ktorzy pracuja z "czystego
                      powolania". Oczywiscie tutaj tez duza wina po stronie ekip rzadzacych, ze
                      lekarz ma tak niskie zarobki! A skoro jest tak zle w sluzbie zdrowia jak jest,
                      wszyscy narzekaja, to dlaczego tak duzo osob chce studiowac ten kierunek???
                      Ktos moze da jakas logiczna odpowiedz? Czyzby z powodu zawrotnych pensji
                      lekarskich?? A moez tylko z powodu samej satysfakcji? A moze sa tez jakies inne
                      mniej etyczne motywacje, hehe? Bo zrozumiem jeszcze osobe, ktora chce bardzo i
                      wyuczy sie jak najlepiej moze, a potem wyjedzie z kraju (gdzie bedzie godnie
                      pracowala), ale natomiat - "lekarza", ktory bierze na siebie kilka
                      dodatkowych "fuch" za Chiny Ludowe nie mozna zaakceptowac jako solidnego
                      medyka. Nie da sie ciagnac dziesiec srok za jeden ogon i robic przy tym
                      wszystko wzorowo i dobrze!!! Czyz nie lepiej zostac ksiedzem, to tez przeciez
                      przez niektorych wymarzony zawod (posluga Boza;) przynoszacy jeszce lepsze
                      profity;) Dziesiec lat nachapac sie bez reszty, a potem wystapic z kosiola i
                      zalozyc rodzine:-D hehe
                      • jag_2002 Re: Egzamin lekarski 04.08.06, 21:22
                        Antykwa, satysfakcja z wykonywanego zawodu jest ogromna, nie do porownania z
                        czymkolwiek (moze do dumy z wlasnego dziecka). Ubezpieczen lekarskich "od
                        bledow w sztuce" jest pare rodzajow: 1. obowiazkowe ubezpieczenie przez
                        pracodawce, 2. dla tych co chca sie po prostu ubezpieczyc (np. przydatne w
                        przypadku interwencji na ulicy), 3. dla tych co maja prywatna praktyke
                        (obowiazkowe). Dodatkowo to wszystko z podzialem na specjalizacje zabiegowe i
                        niezabiegowe.
                        LEP tak naprawde nie sprawdza wiedzy, ale jest uzyteczny do wstepnej segregacji
                        przy przyznawaniu miejsc specjalizacyjnych, stanowi szanse dla tych bez ukladow
                        rodzinnych (ciezko nie przyznac specjalizacji komus, kto ma prawie maksymalna
                        liczbe punktow).
                        Egzaminy specjalizacyjne sa ciezkie, bardzo ciezkie. Oprocz wiedzy praktycznej
                        wymagaja kilkumiesiecznych przygotowan z teorii. Jesli wezmiesz pod uwage, ze
                        czas zmiany wiedzy medycznej jest liczony na 7 lat, a specjalizacja trwa 5-6
                        lat przy dobrych ukladach (tzn rezydenturze), a zazwyczaj dluzej, to wiedza z
                        poczatku specjalizacji jest nieprzydatna przy jej koncu. I generalnie przed
                        sama specjalizacja nalezy wszystkiego nauczyc sie na nowo, w dodatku liczac na
                        szczescie, ze tuz przed samym egzaminem nie wejda jakies nowe wytyczne, ktorych
                        juz czlowiek nie zdazy sobie przyswoic (znam osoby, ktore nie zdaly z takiego
                        powodu). I nie mow mi, ze mozna sie bylo nauczyc - kilkudziesieciu stron nie
                        przyswoisz ze szczegolami (linijka po linijce, bez opuszcania czegokolwiek) w
                        ciagu 2 dni. Wez pod uwage rowniez finanse, przy naszych pensjach i
                        koniecznosci rezygnowania z dorabiania przed egzaminem (nawet z dyzurow)
                        zazwyczaj nie ma za co tych wytycznych kupic.
                  • omepcia Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 15:14

                    > ...ale tylko rozmawiajac z chorymi... czy tez owy kontakt z pacjentem
                    > przewiduje tez inne rzeczy, tj. jakies badania, zabiegi... ???

                    A i owszem. Przewiduje. Na internie badalismy brzuch, sluchalismy pluc czy
                    serca. Na laryngologii wasdzalismy lusterka krtaniowe do gardel i otoskopy do
                    uszu a na chirurgii stalismy jako asysta do zabiegu. Na ginexach przy cesarce
                    czy porodzie "dolem".
                    Na zajeciach z anestezji byly zajecia z resuscytacji wiec reanimowalismy
                    manekiny.

                    Jaka specjalizacja?? No wlasnie psychiatria:) O ile beda w moim wojewodztwie
                    otwarte miejsca na psychiatrie.

                    Nie znam statystyk i nie wiem ilu lekarzy bierze lapowki. Wiem tez, ze wielu
                    nie wykonuje zawodu tak, jak powinni. Po czesci wynika to z ich niedbalstwa,
                    rutyny, zaniedbania i zniechcecenia. Po czesci z braku wiedzy. Po czesci z
                    tego, ze nie czuja motywacji. I ze strony panstwa (w postaci odpowiedniego
                    wynagrodzenia) i ze strony pacjenta(w postaci elementarnej grzecznosci).
                    Bo zwykle "dziekuje, pani doktor, pomogla mi pani" dziala pozytywnie i daje
                    energie. Przynajmniej mnie.







                    • antykwakwa Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 16:33
                      > A i owszem. Przewiduje

                      a jakies zajecia na nieboszyczkach w prosektorium, chocby z tego wzgledu by sie
                      nauczyc odpowiedniego ciecia skalpelem. Pytam moze glupio, bo nie wiem, czy to
                      w Polsce jest w ogole dopuszczalne...


                      > Bo zwykle "dziekuje, pani doktor, pomogla mi pani" dziala pozytywnie i daje
                      > energie. Przynajmniej mnie.

                      "Dziekuje" to czesto magiczne slowo, ale statystyczengo lekarza motywuje ono o
                      wiele gorzej niz przyslowiowa "koperta" z takim wlasnie napisem;) Niestety!
                      • jag_2002 Re: Egzamin lekarski 06.08.06, 12:56
                        No coz, antykwa, za malo miales do czynienia z lekarzami. Krojenie zwlok
                        zaczyna sie juz na 1 roku, na zajeciach z anatomii (preparowanie roznych
                        narzadow tak, aby ich nie uszkodzic - zmudna praca, w oparach formaliny).
                        Pierwsze szwy zakladalam w polowie studiow, na stazu z chirurgii a wczesniej
                        podczas zajec "hakowalam" przy wyrostkach i woreczkach zolciowych. Badanie
                        pacjenta zaczyna sie od III roku, pelne, zajecia z psychologii tez jakos tak
                        byly.
      • maretina Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 11:37
        antykwakwa napisał:

        > Nie widze nic zlego w egzaminie, ktory chce usunac PIS´uar. Przynajmniej
        mozna
        > bylo miec nadzieje, ze to sito przesiewalo miernoty lekarskie, a zostawali
        > lepsi lekarze.
        widac, ze nie wiesz o czym piszesz. lepu nie udaje sie zdac POJEDYNCZYM osobom.
        tez mi sito. powalilo cie.
        • antykwakwa Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 12:49
          maretina napisała:

          > antykwakwa napisał:
          >Nie widze nic zlego w egzaminie, ktory chce usunac PIS´uar. Przynajmniej
          >mozna bylo miec nadzieje, ze to sito przesiewalo miernoty lekarskie, a
          >zostawal i lepsi lekarze.

          > widac, ze nie wiesz o czym piszesz. lepu nie udaje sie zdac POJEDYNCZYM
          >osobom.
          > tez mi sito. powalilo cie.

          Oczywiscie powalilo mnie;)...bo jak najbardziej wiem o czym pisze. A egzamin
          tak czy inaczej powinien byc, w takiej czy innej formie, i jak nie takie sito
          to inne, niezaleznie od tego jakby sie tez nie nazywal. Spotkalem juz takich
          lekarzy, ktorzy notabene nie powinni miec uprawnien do wykonywania zawodu... bo
          tylko szkodza a nie pomagaja. To tak samo jakby inzynier zostal
          naukowcem/konstruktorem nie znajac doglebnie matematyki czy tez fizyki, a robil
          specjalizacje chocby w temacie: "Modele kowariantnych i lokalnych
          oddziałujących pól kwantowych (z nieokreśloną metryką) ze stochastycznych
          równań różniczkowych" lub mial budowac hale targowa nie znajac zasad statyki;)))
          Oczywiscie nie mozna porownywac tego do medycyny, ale solidnosc wyksztalcenia
          lekarskiego (jak i kazdego innego) wymaga jednak pewnych podstaw, a nie tylko
          lizniecia materialu na studiach z penych dziedzin, aby potem bez egzaminu moc
          robic specjalizacje. No chyba ze Ty chcesz byc pacjentem u lekarza, ktory
          skonczyl studia na trojkach i czworkach... no to gratuluje wyboru!!! Jesli ktos
          chce ratowac zycie ludzkie powinien caly materialstudiow zdac na ocene "5",
          albo przynajmniej w miare dobra!

          A skoro LEP´u nie udaje sie zdac - jak piszesz: "pojendynczym osobom" - to
          chyba cos w tym wszytskim nie gra, albo? A moze to egzaminy sa za trudne, albo
          przysli lekarze po prostu niedouczeni, albo mamy tu doczynienia z powszechna
          korupcja i protegowaniem przyszlych lekarzy przez ich tatusiow (?)

          • omepcia Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 13:23
            Oczywiscie nie mozna porownywac tego do medycyny, ale solidnosc wyksztalcenia
            > lekarskiego (jak i kazdego innego) wymaga jednak pewnych podstaw, a nie tylko
            > lizniecia materialu na studiach z penych dziedzin, aby potem bez egzaminu moc
            > robic specjalizacje.

            Bez???? Jesli nie bedzie LEPu to bedzie egzamin specjalizacyjny, tak?? Wiec
            jakas weryfikacja wiedzy bedzie tak czy siak.
            Lizniecie materialu z pewnych dziedzin?? Na studiach (a jestem lekarzem) mialam
            zajecia nawet z med. paliatywnej, etyki i zdrowia publicznego. Wiec Jakich
            pewnych?? Polscy lekarze maja obszerna wiedze i sa jednymi z lepiej
            wyksztalconych. Coroczne wakacyjne trwajace miesiac praktyki pozwalaja nam
            dodatkowo zdobyc umiejetnosci manualne. Wiec prosze nie dyskredytowac
            kompetencji medykow.
            • antykwakwa Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 14:15
              omepcia napisała:

              >Bez???? Jesli nie bedzie LEPu to bedzie egzamin specjalizacyjny, tak?? Wiec
              >jakas weryfikacja wiedzy bedzie tak czy siak.

              Nie powinno byc "jakiejs tam... tak czy siak" weryfikacji, ale konkretna ostra
              weryfikacja, przynajmiej dla tych osob, ktorzy chca robic dalsza specjalizacje,
              a nie chca spocząć na przyslowiowzch laurach po 5 latach studiow... A skoro
              ktos sie solidnie przyklada do nauki i zawodu lekarza, ktory chce pozniej w
              miare bezblednie wykonywac, to nie powinien sie chyba przeciez obawiac zadnego
              egzaminu, albo;)??? I to niezaleznie od tego czy to bedzie LEP czy tez egzamin
              specjalizacyjny. A dla pacjentow byloby na pewno o wiele lepiej gdyby te dwa
              egzaminy trzeba bylo zdawac... tak jak to ma miejsce w cywilizowanym swiecie;)
              Ale moze lepiej zmniejszyc prog wiedzy na takich egzaminach (wzorem naszej
              kochanej i jedynie slusznej partii i buca Gosiewskiego;)lub w ogole wycofac
              egzaminy... no bo przeciez wtedy... bedziemy mieli o wiele wiecej lekarzy...
              a "inni" tez beda mieli dostep do tego zawodu;) Pytanie tylko... jakich
              lekarzy???;)

              >Lizniecie materialu z pewnych dziedzin?? Na studiach (a jestem lekarzem)
              >mialam zajecia nawet z med. paliatywnej, etyki i zdrowia publicznego. Wiec
              >Jakich pewnych?? Polscy lekarze maja obszerna wiedze i sa jednymi z lepiej
              >wyksztalconych. Coroczne wakacyjne trwajace miesiac praktyki pozwalaja nam
              >dodatkowo zdobyc umiejetnosci manualne. Wiec prosze nie dyskredytowac
              >kompetencji medykow.

              Nie podwazam tutaj ani Twoich kompetencji (nie bierz tego prosze osobiscie;)
              ani tym bardziej innych medykow, ktorzy na pewno maja duza wiedze, ale o ile
              sobie przypominam to sama pisalas wczesniej ze sa tacy i tacy... medycy;) A
              piszac o "pewnych dziedzinach" mialem na mysli jedynie takie, ktore powinny
              byc "fundamentem wiedzy medycznej" u kazdego lekarza. A tacy ktorzy przeszli
              przyslowiowym "psim swedem" przez cale studia (na trojach) - nie powinni w
              ogole dostawac dyplomu lekarza, ktory by ich uprawinial, do leczenia
              jakichkolwiek pacjentow, juz nie wspominajac o mozliwosci robienia
              jakiejkolwiek specjalizacji!!!

              :))
              • omepcia Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 14:35
                tacy ktorzy przeszli
                > przyslowiowym "psim swedem" przez cale studia (na trojach) - nie powinni w
                > ogole dostawac dyplomu lekarza, ktory by ich uprawinial, do leczenia
                > jakichkolwiek pacjentow, juz nie wspominajac o mozliwosci robienia
                > jakiejkolwiek specjalizacji!!!

                Tylko jak mialoby to wygladac?? Zrobic testy psychologiczne lacznie z
                rekrutacja na studia??

                A tak na marginesie - mieszkalam 6 lat w akdademiku wsrod innych studentow AM.
                I dzieki temu tez zdobylam pewne doswiadczenia jesli chodzi o podejscie lekarzy
                do pacjentow. Tazke te negatywne. Doskonale wiec rozumiem, kiedy mowisz o tych,
                ktorzy jada na minimum.

                Ale jesli nawet student mial srednia bliska 5 to nie ufalabym mu jako lekarzowi-
                praktykowi. Bo niemozliwoscia jest zglebic tak obszernej dzialki jaka jest
                medycyna w zakresie oceny 5 i zapamietac taki ogrom wiedzy.
                Zapamietaj, zdaj, miej same 5 i zapomnij... To dewiza tych, ktorzy maja swietna
                srednia.

                Ja uwazam, ze w szkoleniu lekarzy brakuje praktyki. Nawet te miesieczne
                coroczne praktyki to za malo.
                • antykwakwa Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 15:34
                  >Tylko jak mialoby to wygladac?? Zrobic testy psychologiczne lacznie z
                  >rekrutacja na studia??

                  Niestety zadnej oceny na studiach, nic nie jest w stanie obiektywnie
                  zweryfikowac jak pozniejsze zycie zawodowe... Jesli ktos konczy studia tylko
                  dla samej "bumagi", a zadajac sobie pytanie: "Co ja wlasciwie wiem?" moze sobie
                  jedynie tylko odpowiedziec: "wiem , ze nic nie wiem" to tylko pogratulowac
                  takiego absolwenta;) A oceny... wiadomo - jedne sa zasluzone a inne moze troche
                  mniej;) A sam egzamin/zaliczenie tez nie jest czesto wykladnikiem, bo sa tez
                  rozni studenci jak i rozni profesorowie. Jedni sobie "ulatwiaja" studenckie
                  zycie, a Ci drudzy lacza "przyjemne z pozytecznym" majac czelnosc - niestety -
                  czerpac z tego dodatkowe walory finansowe;) Mam znajoma, ktora na uniwerku we
                  Wroclawiu skonczyla prawo, ale tylko dlatego, ze jej tatus byl burmistrzem
                  pewnego miasta... Oczywiscie "przesliznela sie" i skonczyla na bardzo miernych
                  ocenach. A teraz po protekcjach tatusia - WIELKA pani mecenas, buahaha;) A moze
                  by tak kazdy z lekarzy/adwokatow mial obowiazek wywieszania swoejgo dyplomu w
                  widocznym miejscu gdzie pracuje? Na pewno duzo pacjentow/klientow od razu by
                  ucieklo:-D

                  >Ale jesli nawet student mial srednia bliska 5 to nie ufalabym mu jako lekarzowi

                  No wlasnie, wyzej cos nadmienilem na ten temat. Nie kazde bowiem "5" na
                  dyplomie musi oznaczac ta sama wiedze w glowie;) W taki wypadku najlepszym
                  zawsze rozwiazaniem jest konsultacja u kilku lekarzy i wyciagniecie swoich
                  wnioskow... ;)

                  >Zapamietaj, zdaj, miej same 5 i zapomnij... To dewiza tych, ktorzy maja
                  >swietna srednia.

                  Takich jest niestety na pewno duzo. A wiec... po co oni w ogole studiuja? Juz
                  wole nie myslec co bedzie pozniej, gdy zaczna pracowac... Przeciez praca
                  lekarza wymaga ciaglego doksztalcenia sie / tak samo jak np. inzyniera. Swiat
                  idzie tak szybko do przodu, ze bez tego ani rusz.Bez tego jest sie tylko
                  miernota zawodowa!!!


                  > Ja uwazam, ze w szkoleniu lekarzy brakuje praktyki. Nawet te miesieczne
                  > coroczne praktyki to za malo.

                  Fakt za malo i to nawet nie tylko u lekarzy jak i na kierunkach jezykoznawczych
                  w Polsce. No bo co to za germanista czy anglista, ktory cale studia spedzil
                  tylko i jedynie w Polsce(?) Powinno byc wymagane conajmniej pol roku - do roku
                  praktyki zagranicznej, jak to ma miejsce na wielu niemieckich uczelniach.
                  Spotkalem juz takich, ktorzy po pieciu latach studiow w Polsce zostali przyjeci
                  do firmy, a nie umieli przetlumaczyc instrukcji obslugi czegos tam... i szukali
                  na zewnatrz pomocy. Zenujace! A co do lekarzy to praktyka taka powinna byc na
                  pewno rozszerzona. Miesiac na rok czy semestr to stanowczo za malo, tym
                  bardziej ze ma to sluzyc dobremu wykonywaniu swojego zawodu... wraz ochronie
                  czy ratowaniu zycia pacjentow.
    • antykwakwa Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 10:35
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=46293191
      • karagandak Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 12:43
        Egzamin jest potrzebny i powinien być nawet zaostrzony.
        Są zawody,w których uprawnienia zdobywa się co kilka lat na okrągło.N.p.: co 5
        lat.
        Dzisiaj coraz częściej są to testy ANONIMOWE !
        Sprawa jest zbyt poważna!
        A tak przyszłościowo: Czekamy na adwokatów powszechnie braniących chorych źle
        leczonych i ODSZKODOWANIA ! Przyhamuje to niektórych "lekarzy" i skończy ich
        kontrakty.
        A po za tym: Jesteście pewni,że wasz dentysta założył Wam to wypełnienie za
        które zapłaciliście ?
        • omepcia Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 12:54
          A po za tym: Jesteście pewni,że wasz dentysta założył Wam to wypełnienie za
          > które zapłaciliście ?

          A skad wiesz, czy kafelkarz nie spartoli Ci lazienki??
          Jesli o lekarzy chodzi to dobrego poznacie po tym, jak rzeczowo do sprawy
          podchodzi. A dentyste po jego zdolnosciach manualnych;)

          A co do uprawnien. Lekarz ma obowiazek ksztalcic sie po zdobyciu dyplomu.
          Zbiera przez caly czas swojej kariery tzw. punkty edukacujne wiec nie marwt sie
          karagandak o stan ich wiedzy.

    • calored Re: Egzamin lekarski 03.08.06, 12:53
      mam nadzieje, ze sprawedliwie rozciagna zakaz opuszczania kraju po
      ukonczeniu jakichkolwiek studiow, wraz z dyplomem wreczac beda kajdany
      z.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka