vargas 04.09.06, 23:52 Nareszcie Donald sie obudzil. Mam nadzieje, ze energii starczy na dluzej. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maruda.r W polityce zagranicznej - razem 05.09.06, 00:20 Niepokoi milczenie prezydenta w podstawowych sprawach. *********************************************** Nie powinno. Prezydent jest raczej niemrawy intelektualnie i nie należy się po nim wiele spodziewać. Odpowiedz Link Zgłoś
janek-007 Z taka motywacja, retoryka, logika ... 05.09.06, 01:31 Z taka motywacja, retoryka, logika i talentem pisarskim daleko pan zajedziesz panie Donaldzie. Oczywiscie teraz wszystko jest zle i zle i nikt nic nie wie i nic nie umie oprocz wiadomo kogo, moze ktos zgadnie. A o polityce zagranicznej to juz nawet nikt oprocz oczywiscie Donalda Tuska tez nic nie wie i nic nie jest w stanie dobrego zrobic no chyba oprocz pana L.Walesy i L.Balcerowicza. Wszystkiemu jest oczywiscie winien PiS i Kaczynscy, a jakze mogloby byc inaczej, oczywiscie wedlug skryptu Donalda i Spolki napisanego,moze tez ktos zgadnie gdzie. Te pana wypociny pod tandetna publiczke popierajaca Platforme Obywatelska to to ma byc motywacja dla POlszewii do walki w nadchodzacych wyborach. Niech pan nie bedzie smieszny panie Donaldzie. Panie Donaldzie licealista z IX klasy napisalby lepsze wypracowanie od pana na zadany temat. To co pan napisal jest oczywiscie pelne ale pelne pustych frazesow i ogranych starych chwytow propagandowych jakiegos marnego I-szego sekretarza PGRu. Oj bedzie przyjemnie patrzec jak dostajecie ktorys tam z kolei raz niesamowity lomot w nadchodzacych wyborach. Nich sie pan zastanowi ile jeszcze panu zostalo czasu bo po wyborach Platforma Obywatelska bedzie juz nieboszczka i to nawet nie obywatelska. Odpowiedz Link Zgłoś
d3b3 Panie Tusk! 05.09.06, 00:53 Odstrzel Pan Konstantego Miodowicza i przestań Pan używać posła Śpiewaka (listek figowy? lakmus?) Odpowiedz Link Zgłoś
dzwonniczy Re: W polityce zagranicznej - razem 05.09.06, 01:23 O naszej znakomitej polityce zagranicznej po 89 tu jest niezły artykuł www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060829/publicystyka/publicystyka_a_1.html A nasze "autorytety", Wałęsa i Balcerowicz już pracują nad poprawą wizerunku Polski za granicą, obsikują Kaczorów po nogawkach ile wlezie. Tak, to napewno poprawia wizerunek.. Odpowiedz Link Zgłoś
feluta999 Re: W polityce zagranicznej - razem 05.09.06, 01:53 video.google.com/videoplay?docid=-5283799625388778394&q=tusk&hl=en Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: W polityce zagranicznej - razem 05.09.06, 09:28 dzwonniczy napisał: > O naszej znakomitej polityce zagranicznej po 89 tu jest niezły artykuł > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060829/publicystyka/publicystyka_a_1.html ********************************* Artykuł w "Rz" jest naiwny. Jego autorzy napisali go pod dyktando Kaczyńskich. Odpowiedz Link Zgłoś
m.m5 Z hasłem "Nicea albo śmierć"??? 05.09.06, 08:51 Proszę, proszę, jaki troskliwy o mądrą politykę zagraniczną! PiS to debile i skłócają nas już ze wszystkimi, ale gdy mówi o tym Tusk, to jest to ŻAŁOSNE! Ja, panie przewodniczący pamiętam wasze skończenie durne hasełko i inne słowa, w których nawoływaliście do prężenia muskułów, więc niech pan teraz nie biadoli nad pisowskimi idiotyzmami, bo wy jeszcze niedawno nie byliście lepsi! Odpowiedz Link Zgłoś
tzetze1 A masz ty pojecie o negocjacjach? 05.09.06, 12:41 Nie masz wiec dziubek w kubek Odpowiedz Link Zgłoś
dem-leftist Re: A masz ty pojecie o negocjacjach? 05.09.06, 15:09 co to mialo znaczyc??? to sa argumenty platformiakow,ktorzy chca razem budowac Polske??? Chamstwo,drobnomieszczanstwo,brak kregoslupa(czy juz platformiaki uzgodnili czy sa konserwami,lyberalami,czy tez ??? ) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Oczywiście: Rosjanie są źli, Niemcy źli, Francuzi 05.09.06, 10:48 Oczywiście: Rosjanie są źli, Niemcy źli, Francuzi zarozumiali, Brytyjczycy nami gardzą, Czesi śmieszni, itp.itd. Tylko my jesteśmy tacy wielcy i wspaniali – niestety świat się na nas jakoś nie poznał. Możemy to w kółko powtarzać i się obrażać ale jak widać w praktyce nic z tego nie wynika co by nam pomogło. Ciekawe dlaczego np. Niemcy się z Rosjanami potrafili dogadać w sprawie gazu a nas przy tym nie było? Nie chcieli nas w towarzystwie a może my też nie zawsze byliśmy w porządku? W każdym razie można nie rozmawiać z jednym sąsiadem ale z dwoma? Na któregoś się trzeba zdecydować. Powiedzmy, że olewamy Rosjan, bo nie jesteśmy z nimi w NATO i UE ale dlaczego olewamy Niemców? Tylko proszę bez dat z kalendarzy z lat 40-tych ubiegłego wieku, bo w ten sposób się do Grunwaldu możemy cofać zamiast iść naprzód. Pytam więc czy my byliśmy zawsze w porządku wobec naszych europejskich partnerów w ostatnich latach? Czy np. zamawiając samolot dla naszej armii wybraliśmy jakąś europejską ofertę? Gdzie tam, odrzuciliśmy francuskie Miraże czy propozycje szwedzko-brytyjskie, Gripeny a zdecydowaliśmy się na wariant amerykański. Wolno nam, bo to nasz biznes. Ale wtedy nie miejmy pretensji do innych, że też kierują się swoim biznesem a nie naszym. A kto kazał nam wysuwać się przed europepejski szereg i iść na wojnę do Iraku? Bardziej nam było po drodze z Amerykanami niż Francuzami czy Niemcami? Można i tak, tylko wtedy nie dziwmy się, że trójkąt Warszawa-Berlin-Paryż nie działa a nieobecni nie mają racji. To ma być ta błyskotliwość? Dziękuję. W 39-tym też w kółko powtarzaliśmy jacy to my błyskotliwi a potem w 2 tygodnie leżeliśmy na obu łopatkach. Czy nie moglibyśmy się też czasem zdobyć na pokazanie klasy i wyrozumiałości interpretując życzliwie co się da? Przykład: Rosjanie mają narodowe święto z okazji rocznicy wypędzenia Polaków z Kremla no a my się od razu pultamy, że to „nieprzjazny gest”. A przecież taka była historia i oni tak to widzą ze swej strony, bo to w końcu ich Kreml był. Więc trzebaby lepiej wysłać grzeczną notę dyplomatyczną z podziękowaniem że zlikwidowali nielubiane w Polsce święto rewolucji październikowej, przypadające w tym samym dniu i tyle. Ale my nawet z ludźmi o podobnej mentalności i podobnej słowiańskiej kulturze nie potrafimy się dogadać. Za to z maniakalnym uporem twierdzimy, że „USA są jedynym państwem, które zawsze i bezinteresownie nam pomagało”. O tak, przecież już w 200 lat temu pozwolili bezinteresownie naszemu Kościuszce i Puławskiemu walczyć na amerykańskiej ziemi za amerykańską wolność. W czasie I-szej wojny światowej nie przeszkadzali amerykańskim Polakom sformować Błękitnej Armii a ich prezydent zachwycał się grą na fortepianie Paderewskiego. W czasie II-giej wojny już 5 lat po jej rozpoczęciu pośpieszyli z pomocą Polakom, którzy schronili się w Anglii i otworzyli drugi front a jednocześnie wspierali jak mogli Stalina żeby ten pomógł Polsce z drugiej strony. I pomógł. Później Kenedy pojechał do Berlina i chciał stamtąd nam pomagać mówiąc „ich bin ein Berliner” a potem Regan płakał jak oglądał film o Solidarności. I wreszcie teraz od lat i całkiem bezinteresownie Amerykanie chronią nam przed wizytami w USA nie udzielając nam wiz. Dzięki wam, nasi prawdziwi przyjaciele – zawsze możemy na was liczyć; Europę olać. W zamian za to ma pozycję amerykażskiego konia (osła?) trojańskiego i oni pozwoilą nam w Polsce czyścić i c h tarcze rakietowe, chroniące i c h terytorium, tylko co my z tego będziemy mieli? Odpowiedz Link Zgłoś
rejtann Prawda o tym, kto rządzi Platformą. 05.09.06, 16:03 Schetyna szybko awansował na dyrektora Urzędu Wojewódzkiego, a gdy premierem został Jan Krzysztof Bielecki, z którym grywał w piłkę, został najmłodszym w Polsce wicewojewodą. Miał wtedy 28 lat. - Jako urzędnik był bez zarzutu - mówi Janisław Muszyński. - Tylko już wtedy lubił działać z drugiej linii. Bo Grzegorz Schetyna to człowiek drugiego planu. Skryty, cichy, stroni od publicznych występów. Nie walczy o tytuły i stanowiska. Lubi działać za kulisami. Kierować z tylnego siedzenia. Prowadzić wojny podjazdowe. Gra ostro i nie uznaje kompromisów. Stąd nazywany jest we Wrocławiu kardynałem Richelieu. Jego talent do zakulisowych rozgrywek rozwinął się na dobre po połączeniu się KLD z Unią Demokratyczną w 1994 roku. We Wrocławiu rozpoczęła się wtedy walka na śmierć i życie między dwoma liderami - Grzegorzem Schetyną i legendarnym przywódcą związkowym Władysławem Frasyniukiem. - To nie był konflikt personalny, a najważniejsza różnica, która nas dzieliła, była taka, że Frasyniuk chciał, by Unia była partią obrotową, a ja chciałem Unii na centroprawicy - mówi Schetyna. Była to też wojna między etosowcami z UD a liberałami z KLD, której ostatnim epizodem było pompowanie kół. Wojna na koła wybuchła w 1999 roku przed regionalnym zjazdem UW, na którym wybierano władze partii. Wyboru mieli dokonać delegaci wybrani w kołach. Im koło miało więcej członków, tym więcej mogło wyznaczyć delegatów. Tuż przed zjazdem zaobserwowano niezwykłe zjawisko powstawania kół z niczego i ich błyskawicznego puchnięcia. Dobrze napompowane koło w ciągu kilku dni mogło przyrosnąć o setki procent. Choć trzeba uczciwie przyznać, że pompowali i jedni, i drudzy, to koła liberalne były pompowane najpierw. Dopiero potem podpatrzyli ten sposób etosowcy. Jak twierdzą etosowcy, przekroczeniem granicy dobrego smaku było już napompowanie kół martwymi duszami. Wyszło to na jaw, gdy przyjechali partyjni kontrolerzy z Warszawy. Choć nikt nikogo za rękę nie złapał, etosowcy uważają, że za całą operacją dmuchania stał Grzegorz Schetyna. - W gabinecie Grześka spotykali się szefowie tych podejrzanych kół, więc trudno uwierzyć, że o niczym nie wiedział - mówi jeden z wrocławskich działaczy Unii Wolności. Partia ponad wszystko We Wrocławiu istnieje przekonanie, że bez zgody Schetyny nie da się załatwić żadnego politycznego interesu. To co, że Jacek Protasiewicz był szefem Unii Wolności, posłem, a ostatnio eurodeputowanym? - Nam się zdawało, że się usamodzielnił - mówi P., dawny działacz UW. - A on od czasu NZS stoi w cieniu Grześka i konsultuje z nim każdą decyzję. Gdy po wyborach samorządowych w 2002 roku rozpoczęły się we Wrocławiu kłótnie o stanowiska, rozmowy koalicyjne prowadzone były ze Schetyną, chociaż nie pełnił on żadnej funkcji, a szefem Platformy był wtedy Bogdan Zdrojewski. - Nigdy nie słyszałem, by Grzegorz wyartykułował swoje poglądy - opowiada P. - Nie wypowiadał się nigdy ani na temat Kościoła, ani gospodarki, ani w innej sprawie. Nigdy nie toczył ideologicznych sporów. Ożywiał się dopiero wtedy, gdy rozmowa schodziła na sprawy personalne, dotyczyła koalicji lub przyszłych sojuszy. Kogo wesprzeć, a kogo osłabić. Bo w grach gabinetowych jest mistrzem. Koledzy z Uniwersytetu Wrocławskiego dziwią się, że udało mu się zrobić wielką karierę. Mówią, że był niczym niewyróżniającym się przeciętniakiem. Przez lata był przez kolegów lekceważony i niedoceniany, a jednak dziś staje się jedną z najważniejszych osób w państwie. To budzi ich respekt. - To jest twardy zawodnik, który potrafi gryźć ziemię - mówi radny X z wrocławskiej Platformy. - Przez te 16 lat pracował po 16 godzin dziennie na swój dzisiejszy sukces, poświęcając polityce wszystko. Kto chce pójść z nim na zderzenie czołowe, nie ma żadnych szans, bo nikt nie jest w stanie się tak zaangażować jak on. Mocny człowiek Tuska Przekrój 05:37 Odpowiedz Link Zgłoś
3m05 Pytania i odpowiedzi 05.09.06, 17:07 Tusk: "Dziś polska polityka zagraniczna składa się z samych pytań, na które nie ma odpowiedzi". Skoro koalicja rzadzaca uchyla sie od odpowiedzi, to moze udzieli ich oficjalna opozycja? Program PO niewiele wyjasnia. Moze "premier z Krakowa" ma jakas wizje, ktora podzieli sie z elektoratem? Odpowiedz Link Zgłoś
mieczyslaw.koluszki Brawo, Panie Donaldzie!!! 05.09.06, 18:40 Rozsadny artykul i wywazony. W pelni sie zgadzam. A z polska polityka zagraniczna jest po prostu fatalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
abba15 W polityce zagranicznej - bez Wermachtu i KGB 05.09.06, 21:13 vargas napisał: > Nareszcie Donald sie obudzil. Mam nadzieje, ze energii starczy na dluzej. czy ten Tuska to z Pułtuska? Odpowiedz Link Zgłoś