Dodaj do ulubionych

Ania została sama

26.10.06, 07:24
Tragedia... Z drugiej strony taka obojętność wobec złych rzeczy dziejących
się na naszych oczach dotyczy także dorosłych. Nic dziwnego że dzieci nie
widząc reakcji swoich rodziców np. gdy ktoś zaczepia kogoś w autobusie - tak
samo są biernymi obserwatorami zdarzenia.
Obserwuj wątek
    • agamlyn Re: Ania została sama 26.10.06, 07:37
      "Trzeba raczej integrować trudnych wychowawczo uczniów" ???!!!!! Panie Pacewicz
      czy posłałby pan swoją córkę , żeby integrowała się z tymi bandytami??? Jak pan
      chce resocjalizować sprawców, niech pan to robi na własny rachunek i własną
      odpowiedzialność.
      Nazwanie tych chłopców "draniami" to chyba najłagodniejsze słowa jakich w tej
      sytuacji można użyć....

      • etylkapl Re: Ania została sama 26.10.06, 08:35
        agamlyn napisała: Nazwanie tych chłopców "draniami" to chyba najłagodniejsze
        słowa jakich w tej
        > sytuacji można użyć....
        *****************************************************
        ODIZOLOWAĆ PACEWICZA!!!! OBROŃCĘ ZWYRODNIALCÓW - NAJLEPIEJ DOŻYWOTNIO!!!
        RAZEM Z CAŁĄ KADRĄ PEDAGOGICZNĄ TEJ SZKOŁY< PANIĄ"KURATOR" i rodzicami biednego
        dziecka won!!
        • inquisition Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrobiła 26.10.06, 10:45
          Gdyby ktoś zareagował nie skończyłoby się to tragedią.
          TO JEST POLSKA TU WSZYSCY ZAPIE*LILI SPRAWĘ
          Od dyrektora, który zbagatelizował sprawę po nauczycielkę która po prostu
          wyszła, po klasę która na pewno po części dopingowała a po części olała to co
          się działo po oprawców.
          Teraz pewnie otoczy się współsprawców nieszczęścia pomocą pseudopsychologów (w
          tych sprawach jestesmy 40-60 lat za "zachodem")
          ___
          Następnym razem: wszyscy.na.wybory.patrz.pl/ !
          • inquisition PS mam nadzieję żew w poprawczaku sprawcy zaznają 26.10.06, 10:53
            dokładnie tego samego czego doznała Ania - i prawdopodobnie tak będzie.
            ___
            Następnym razem: wszyscy.na.wybory.patrz.pl/ !
            • monika.elekta Re: PS mam nadzieję żew w poprawczaku sprawcy zaz 26.10.06, 11:03
              Zapewne zaznaja ale niestety oni z tego poprawczaka wyjda... itd, itd, itd
              Dziewczyna nie zyje, zapewne dzieci znowu pojda w marszu przeciw przemocy i tak dalej do kolejnej
              tragedii. Czuje sie bezradna.
              • camell_ek komentarz moj 26.10.06, 20:50
                moj komentarz tu: camell.blox.pl/2006/10/Kultura-miotly.html
            • magia_sieci Re: PS mam nadzieję żew w poprawczaku sprawcy zaz 27.10.06, 03:49
              urwać im jaja.
          • ss85 Re: Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrob 26.10.06, 11:27
            W klasie pewnie wszyscy się bali postawić. Psychika tłumu: kilku się dobrze bawi, a reszta nie wie co robić, więc podąża za "przywódcami" stada. Nauczycielka wyszła na 20 minut? to pół lekcji!!! Ale uczniowie musieli skądś wiedzieć, że jej długo nie będzie.
            Poza tym jest to pochodna całkowitej demitologizacji tematu seksu, zwłaszcza w prasie młodzieżowej, jak też telewizjach typu MTV czy VIVA. To one są w dużej mierze winne. Chłopaki tylko powielali to, co już widzieli w teledyskach (zwłaszcza hiphopowych) i pewnie nawet uważali za coś normalnego, że "suczkę" trzeba wykorzystać dla własnej przyjemności. A że dziewczyna miała jeszcze JAKIEŚ wartości wpojone w domu to nie wytrzymała sprowadzenia własnej osoby do rangi przedmiotu, zabawki...
            Powiem przewrotnie: PODZIWIAM JĄ... że wartości wzięły jednak górę.
            Coraz mniej jest ludzi, którzy wyżej cenią własną godność niż życie. Tym bardziej szkoda, że doszło do sytuacji, która zmusiła ją do tego ostatecznego kroku.
            • inquisition Z ludzkiej tragedii robisz bat na "zgniły zachód" 26.10.06, 12:14
              Gdyby Ania miała w klasie koleżanki albo kolegów to ktoś by jej bronił, a tak
              wszyscy mieli (prócz niej) świetną zabawę. Oczywiście teraz klasa twierdzi , że
              nic nie widziała, że była zajęta bla bla.
              ___
              Następnym razem: wszyscy.na.wybory.patrz.pl/ !
            • kriss_7 Re: Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrob 26.10.06, 20:44
              Zgoda, Anię można podziwiać za honor.
              A wiele innych szmaci się i w ten sposób ustala "standard"...
            • agrrest Re: Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrob 26.10.06, 23:23
              zeby dokonac wyboru miedzy zyciem a wartosciami trzeba po pierwsze miec czego
              bronic, po drugie trzeba odznaczac sie absolutna sila. gdyby ania zdecydowala
              sie wyskoczyc z okna wiedzac co sie stanie, moglbys miec w jakims niklym
              stopniu racje.

              mowimy o dziewczynie ktora torturowano na oczach jej najblizych przyjaciol io
              nikt jej nie pomogl. ktorzy widzieli ja nago, co dla 14 letniej dziewczyny jest
              nie do zniesienia. ania zabila sie wcale nie broniac swojej wartosci, tylko nie
              majac juz zadnej nie miala sily dalej zyc. nie dosc, ze zostala wystraszona na
              smierc, ponizona przez ten spoleczny odchod, to jeszcze przekonala sie ze nie
              nie ma czegos takiego jak wiez miedzyludzka, zaufanie, ze zawsze jest i bedzie
              sama a przed bestialstwem nie ma ucieczki. to nie jest zadne heroiczne
              posuniecie tylko skrajne, ostateczne wyczerpanie duszy
            • lena281 Re: Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrob 26.10.06, 23:23
              W naszym społeczeństwie przeważnie już jest tak,że wszyscy reagują wtedy kiedy
              już dojdzie do tragedii, kiedy jest już na wszystko za późno!Zło wynosi się z
              domu..rodzinnego domu.W związku z tym pytanie do wszystkich.Do tych którzy
              szukaja winnych bądź sami w głębi duszy są winni (chociaż głośno się przyznać
              nie chcą).GDZIE BYLI RODZICE TYCH CHŁOPCÓW!?kiedy trzeba było uczyć dzieci
              szacunku do otaczającego ich świata!Mama Ani nie ma pretensji do młodocianych
              przestępców, no bo i racja...mądra kobieta!Tu należy wyłącznie mieć pretensje
              do bestii gorszych niż ich dzieci!
              • mysz_polna5 Re: Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrob 26.10.06, 23:43
                lena281 napisała:


                GDZIE BYLI RODZICE TYCH CHŁOPCÓW!?kiedy trzeba było uczyć dzieci
                > szacunku do otaczającego ich świata!Mama Ani nie ma pretensji do młodocianych
                > przestępców, no bo i racja...mądra kobieta!Tu należy wyłącznie mieć pretensje
                > do bestii gorszych niż ich dzieci!


                *******************************************************************************


                A ja sie zapytam. Gdzie byli rodzice Ani?
                Straszna smierc! To byl strasznie upokorzony, samotny dzieciak, ktory powisil
                sie na wlasnej SKAKANCE.

              • tradycjonalistka1 Re: Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrob 28.10.06, 21:43
                Właśnie! Gdzie byli rodzice? Ta demoralizacja 14-latków nie została spowodowana
                wyjściem nauczycielki z lekcji. Zresztą, ta pani znała ich pewnie rok z hakiem.
                A kto od 14 lat hoduje takie dzieci w domu? I nie widzi, co mają w głowie?
                Jeszcze się przed kamerą pokazuje, zrzucając odpowiedzialność na szkołę i
                umywając ręce od tego, co się stało.
          • przymorzak Re: Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrob 26.10.06, 13:08
            > w tych sprawach jestesmy 40-60 lat za "zachodem")

            To prawda.U nas jeszcze nie przynoszą do szkoły kałachów i nie strzelają na
            oślep.
          • lucy881 Re: Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrob 26.10.06, 13:24
            mnie zastanawia jedno: jakich kolegów i jakie kolezanki miała Ania ze nikt jej
            nie pomógł gdy chłopcy zaczeli ja dotykac;/ współczuje takiego towarzystwa!!!
          • 2brat3 Re: Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrob 26.10.06, 13:39
            Właśnie to jest najgorsze że CAŁA KLASA BRAŁA W TYM UDZIAŁ !
            Wiadomo że istnieją gangi szkolne czy klasowe, ale że nikt z klasy nie znalazł
            odwagi żeby ująć się za dziewczynką w tak dramatycznej sytuacji ?
            A rodzice ? - Przecież ci młodociani degeneraci nie spadli z księżyca i nie
            wymyślili "ad hoc" tej okrutnej "zabawy", musieli wcześniej oglądać
            nieodpowiednie filmy a nawet "pornusy" !
            Nie wystarczy kupować swoim "pociechom" najnowszych komórek z kamerkami, gier
            komputerowych itp. zamiast przekazywania im wyższych wartości !
            AŻ BRAKUJE SŁÓW - i kolejny raz "człowiek człowiekowi... Polakiem" !
            • ekohelper Re: Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrob 26.10.06, 16:25
              Zgadzam się .Nikt nic nie zrobił,dlaczego nie wybiegł ten,który w pierwszej
              ławce siedział, dlaczego nikt nie zadzwonil po policję , wszak kazdy był z
              komorką ?Gdzie były dziewczyny ,że nie wrzeszczały nawet w klasie , ktos by
              uslyszał?Jesli ktos widzial FAKTY wczorajsze - widac było poziom tych tatusiow.
              Nic dodac,nic ująć.Dlaczego nikt nie powiedzial nauczycielce? Koszmar.Ale
              zamiast dnia zaloby minister raczej dni otwarte powinien zarządzić i o tym
              rozmawiac w klasach gimnazjalnych . a w warszawskiej szkole na zebraniu o
              przemocy - na 200 uczniow bylo 5 rodzicow . I to mowi samo za siebie.
              • nela42 Re: Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrob 26.10.06, 17:31
                A może należy wprowadzic wreszcie etykę do szkoły nie jako fikcję ale przedmiot
                obowiązkowy.Może należy prowadzić zajęcia wychowania w rodzinie i rozmowy o
                seksie zamiast walczyć o życie poczęte.Może zamiast pieniędzy na zdjęcia Pana
                ministra z zyczeniami dla nauczycieli warto przeznaczyć pieniądze na ten
                resort.Na edukację właśnie.Na etaty dla psychologów w szkołach bo pedagog to
                może już za mało ? Może monitoring w każdej szkole zamiast dyżurów nauczyciela,
                który i tak niczego nie widzi byłby lepszym rozwiązaniem.Mam wiele pytań, które
                i tak zostana bez odpowiedzi.
                • danuta49 Jak etyk powie żeby nie gwałcić to nie będą;-))))) 26.10.06, 17:37
                  Dziecko!To nie chodzi o gadanie,nawet najładniejsze, - oni je mają w
                  nosie.Chodzi o to żeby za każde wykroczenie była adekwatna kara odpowiednio
                  dotkliwa!!!
                  • andybla Re: Jak etyk powie żeby nie gwałcić to nie będą;- 27.10.06, 13:21
                    Uczysz, uczysz ... nic nie nauczysz ... ale dzieciak zliże z ciebie jak z
                    talerza. Tworzenie wzorców postępowania i jednoczesne bycie wzorcem to moim
                    zdaniem jedyna skuteczna resocjalizacja. Logika skutecznego działania
                    najkrótszą drogą będzie zawsze gwałtem, a żaden gwałt nie jest w stanie zmienić
                    niczego na lepsze. To kultura "sukcesu" zwraca młodych ludzi na drogę na której
                    przemoc jest usprawiedliwiana a żródłem tej kultury dla nich są rodzice.
                    Rodzice będący bądź przykładem faktycznie osiągniętego sukcesu życiowego bądź
                    jako antywzorzec nieudacznika. Ciągle zbyt wielu ludzi sukcesu nie zasługuje na
                    bycie moralnym wzorcem i ciągle zbyt wielu "nieudaczników" musi zrezygnować z
                    moralnej prostolinijności dla osiągnięcia w dzisiejszych warunkach choćby
                    stabilizacji ekonomicznej. System kar nigdzie nie jest systemem naprawy
                    społeczeństwa a tylko wentylem bezpieczeństwa.
                • przytomny2 Re: Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrob 26.10.06, 18:21
                  A co tu ma do rzeczy walka o zycie poczete???
                  I niby w czym zycie poczete gorsze od tego szkolnego, skoro zygota ma wszystkie
                  zawiazki dziedzicznosci przyszlego czlowieka?? I dlaczego niby ohydny gwalt na
                  bezbronnej dziewczynie budzi powszechne oburzenie a usuniecie plodu swiadoma
                  decyzja doroslych to tylko kwestia procedury a jak facet urzadza wystawe na
                  ulicy na ten temat to wszyscy sie oburzaja nie na sam proceder tylko eksponuja
                  swoje "zranione uczucia" na gruncie powodztwa cywilnego albo karnego. Ze co ,ze
                  do zaakceptowania jako podmiot trzeba dojrzec, bo 14 -latka zdaje sobie sprawe z
                  wlasnego ponizenia a zygota nie wiec mozna z nia robic co sie chce??? Zanim
                  zaczniesz wrzucac tuzin spraw do jednego worka i belkotac - troche pomysl. I nie
                  chodzi mi tu w zadnej mierze o min. Giertycha bo on jest w tym wszystkim
                  najmniej istotny.
                  • nonna2 Re: przytomny 2 26.10.06, 21:32
                    Raczej nieprzytomny...Co do zygoty pochodzącej z gwałtu?
                    I TY JESZCZE O TO PYTASZ?
                    Gdyby Anię zgwałcili do końca, a potem jej kazali urodzić to dziecko? Dziecko
                    gwałciciela?
                    Czy jej życie lepsze by było od jej tragicznej śmierci?
                    PRUDERIA I ZAKŁAMANIE!!!PiS!
                • nonna2 A może należy wprowadzic wreszcie etykę do szkoły. 26.10.06, 21:24
                  A może należy wprowadzic wreszcie etykę do szkoły nie jako fikcję ale przedmiot"

                  Słusznie... Religia to kpina do kwadratu z jej katechetkami na czele!!!
                  • danuta49 Gadanie etyka,że to brzydko dręczyć ludzi będzie 26.10.06, 21:43
                    oczywiście skuteczniejsze niż gadanie klechy;-)
                    Kazaniami nikogo nie wychowasz - obojętne czy będzie je etyk wygłaszał czy
                    katecheta. Wychowanie to są emocje, przeżycia, związki międzyludzkie uczniów
                    pomiędzy sobą i uczniów z nauczycielami.I to tego w obeznej zbiurokratyzowanej,
                    papierowej szkole programów, systemów i procedur brakuje!!!
                  • linke1 Re: A może należy wprowadzic wreszcie etykę do sz 27.10.06, 02:04
                    nonna2 napisała:

                    > A może należy wprowadzic wreszcie etykę do szkoły nie jako fikcję ale
                    przedmiot
                    > "
                    >
                    > Słusznie... Religia to kpina do kwadratu z jej katechetkami na czele!!!
                    =========
                    A co z ministrantami???

                    www.gimnr2forum.fora.pl/viewtopic.php?t=16&postdays=0&postorder=asc&start=15
          • insite Re: Klasa albo ich dopingowała, albo nic nie zrob 27.10.06, 14:43
            co to za matka, co za rodzina, gdy skrzywdzone dziecko nie moze sie poskarzyc?
            najbardziej winie dom, potem, nauczycieli, szkole i kolegow/kolezanki.
            Z pewnoscia wiekszos cpochodzi z dobrych katolickich rodzin. taka jest Polska.
        • diabetesproject Re: Ania została sama 27.10.06, 07:47
          Ta wypowiedź dowodzi ile agresji jest w nas, dorosłych. Pod tekstem p.
          Pacewicza podpisuję się ,,czterema łapami".
          Zastanawia mnie dlaczego wszyscy mówią o poniżeniu a nie po prostu o gwałcie,
          czynie podlegającym ściganiu z K.K. To wielka różnica.
          Natomiast nie ulega dla mnie wątpliwości że podstawową grupę winnych tu osób
          stanowi grono pedagogiczne tej szkoły. I piszę to na podstawie własnych
          doświadczeń. Żeby było jasne.Jestem za jasnymi zasadami w szkole. Za
          poszanowaniem tego co czują dzieci ( bo mam wrażenie że dzieci traktowane są w
          szkołach delikatnie mówiąc przedmiotowo). Jeśli tych zasad nie ma od pierwszej
          klasy szkoły podstawowej, to efekty są takie tragiczne jak w przypadku Ani.
          Zasady wprowadzają dorośli i ich obowiązkiem jest dopilnowanie by były przez
          dzieci stosowane. Od dorosłych idzie przykład zachowań agresywnych. I nie ma tu
          dużego znaczenia z jakiego środowiska pochodzi dziecko. Dzieci z pierwszych
          klas szkoły podstawowej są jak gąbka. To szkoła może ukształtować ich postawy,
          wpoić im zdrowe zasady. Pomysły pana Giertycha nadają się do Korei Północnej.
          • ciobab Re: Ania została sama 27.10.06, 10:41
            Właśnie tak! Rodzice i nauczyciele dają przykład dzieciom - jeśli to jest
            agresja i lekceważenie, to sfustrowane dzieci przekazują to dalej - słabszym!
            Nauczyciel powinien dbać, aby nikt w klasie nie stał się ofiarą - zaczyna się
            niewinnie - docinki, wykluczenie z grupy. Nauczyciele powinni dać dzieciom
            jasny sygnał - nie będziemy tego tolerować - a nie udawać, że nie widzą! Dzieci
            wychowujemy od urodzenia, uczmy wrażliwości na cierpienie innych i będzie OK.
            Dzieci widzą kult pieniądza i triumf chamstwa i naśladują. Przykłąd idzie z
            góry.
            • nonna2 Re: Ania została sama 28.10.06, 21:53
              >ciobab napisała:
              Właśnie tak! Rodzice i nauczyciele dają przykład dzieciom - jeśli to jest
              > agresja i lekceważenie, to sfustrowane dzieci przekazują to dalej - słabszym!

              Zgadza się, tak właśnie jest. Zabranianie i karanie nie ma sensu...
              S. Lem napisał: - gdyby skoncentrować jakoś energię wszystkich gimnazjalistów
              świata, dałoby się przewiercić i osuszyć oceany, ale najpierw trzeba by tego
              najsurowiej zabronić!
      • kas123 Re: Ania została sama 26.10.06, 09:16
        nie zapomnijmy o winie całej klasy. chłopcy którzy to zrobili to zwyrodnialcy,
        ale pozostała część klasy pozostała bierna, również ponoszą winę
      • kiviwa Re: Ania została sama 26.10.06, 10:00
        POPIERAM!!!
      • kapustka3 Re: Ania została sama 26.10.06, 14:18
        nie wstyd wam kaszubi, nawet po polsku nie umiecie mówić - kogo spłodziliście
        potworów ? zamiast ludzi ? ?
      • nonna2 Akt agresji a seks 26.10.06, 16:47
        Nie problem w nazewnictwie, ulżeniu sobie rzucając epitetemi pod adresem chłopców.
        Problem w polskiej mentalności, która daleko odbiega od standartów europejskich.
        Jest to kwestia cienkiej lini jaka dzieli męską seksualność, od aktu agresji!
        W kulturze europejskiej nie ma mowy o akcie seksualnym bez zezwolenia - nawet
        jesli dotyczy to prostytutki(patrz nasz oskarżony Europoseł). U nas się tego nie
        rozumie. Traktuje z przymrużeniem oka. Jeszcze ta mania filmowania wszystkiego!
        Kto nie zna psychiki dorastającej młodzieży niech się nie wypowiada!
        • pal666 Re: Akt agresji a seks 26.10.06, 17:54
          nonna2 napisała:
          > Kto nie zna psychiki dorastającej młodzieży niech się nie wypowiada!
          nie masz racji ! Niech się wypowiada każdy, kogo to ruszyło ! Jest wina musi
          być i kara - adekwatna do wagi przewinienia. A potem resocjalizacja. Ale
          najpierw kara.
        • przytomny2 Re: Akt agresji a seks 26.10.06, 18:32
          Mieszkam w okolicach Rzymu a od tygodnia w miejscowych mediach huczy o
          zgwalconej przez tutejszych studentce z USA. Tzw Zachod nie jest jednorodny pod
          wzgledem obyczajowosci. Kiedys, jak wynajmowalem w Niemczech mieszkanie dla
          rodziny to spotkalem sie z wymogiem odpowiedniej liczby pokoi w stosunku do
          liczby dzieci roznej plci.
          A handel kobietami ze wschodu to niby sprowadza sie do poszanowania ich godnosci
          czy do zmusznia do prostytucji w agencjach. Tzw "uslugi horyzontalne" o malo co
          nie trafily do ustawy podatkowej jako w pelni zalegalizowane w Niemczech.A
          masowe wyjazdy Niemcow do tajlandii to niby z czego wynikaja? Z poszanowania
          uniwersalnych norm w stosunku do mlodocianych prostytutek? W najlepszym razie
          Zachod nadaje tym procederom jakies niby "cywilizowane" ramy pod haslem "byle
          nie na moim podworku". To tez sie skads wzielo a nie z powietrza. A wiec, bez
          przesady z tym mitologizowaniem Zachodu.
          • nonna2 Re: Akt agresji a seks 26.10.06, 18:56
            Nigdzie nie pisałam, że obyczajowośc na zachodzie jest lepsza, że nie ma
            prostytucji!
            Nie rozumiecie...? Chodzi nie pytanie się kobiety o zgodę. Dziewczynki też tego
            nie rozumieją,(nie obroniły koleżanki) dla nich to normalne, bo często patrzą
            jak ojciec bierze matkę siłą!
            • nonna2 Re: Akt agresji a seks 26.10.06, 22:15
              > Nigdzie nie pisałam, że obyczajowośc na zachodzie jest lepsza, że nie ma
              > prostytucji!...

              To (prostytucja) mieści mi się w głowie. Umowa między dorosłymi. Oferta.
              Zapłata. Ale przemoc? To już jest nasza polska specjalność!
              • trudny99 Re: Akt agresji a seks 26.10.06, 22:22
                nonna2 napisała:
                > Zapłata. Ale przemoc? To już jest nasza polska specjalność!

                Eeeee tam..
                Niedawno odniosłem wrażenie, że Izraelska !..;(
    • dudala76 Ania została sama 26.10.06, 07:55
      Jako młody nauczyciel i jestem wstrząśnięty tą tragedią.Jestem wstrząśnięty
      jeszcze bardziej postawą nauczyciela. Niestety patologii pośród środowiska
      nauczycielskiego jest tyle, ile pośród uczniów. Oto przykład sprzed niespełna
      dwóch tygodni. W mojej klasie ( klasa druga szkoła średnia ) jest uczeń
      drugoroczny. Od początku oku szkolnego wagarował a jeśli nawet był na
      zajęciach, to jedynie ciałem. Duchem zupełnie gdzieś indziej. Jako wychowawca,
      zapytałem poprzednią wychowawczynię o jego zachowanie. Paniusia NAWET NIE
      POTRAFIŁA PRZYPOMNIEĆ SOBIE O KIM MÓWIĘ. Kompletnie nic się od niej nie
      dowiedziałem. Gdy w końcu dotarłem do mamy tego ucznia, okazało się, iż w
      ubiegłym roku ANI RAZU NIE BYŁA POWIADAMIANA o wagarach syna. Mało tego. Ze
      łzami w oczach podziękowała mi za zainteresowaniem synem i obiecała, że
      przypilnuje syna.Poczułem się dziwnie, bo przecież ja tylko wykonywałem to, co
      do mnie należy. Od tamtej pory uczeń przestał wagarować.

      Współczuję rodzicom Ani.
      • p.o.box.77 Re: Ania została sama 26.10.06, 09:41
        o i tu jest pięknie opisany przykład pracy nauczyciela. ostatnio przez
        przypadek zajrzałem na stronę mojej podstawówki [wielka szkoła, komunistyczny
        moloch przygotowany na wyż demograficzny końca lat 70tych]. okazało sie ze w
        szkole jest teraz szkoła podstawowa, gimnazjum i ... liceum. a kadra pozostała
        ta sama. jak przypomną sobie wiedze i podejście do uczniów mojej wychowawczni
        [uczyła nas geografii, a dorywczo muzyki, plastyki i ZPT , nie mając za grosz
        wiedzy o muzyce i plastyce, a ciekawsze zagadnienia geografii też jej umykały,
        nie wspominając o całkowitym braku umiejętności wychowawczo pedagogicznych]
        dziś uczy w liceum!

        jestem przekonany, moi rodzice również, że ta Pani jest bardzo kiepskim
        nauczycielem. a no ale musi świetnie współpracować z dyrektorem który też tam
        jest od 17 lat conajmniej...

        PS. jestem z warszawskiego ursynowa, także nie ma mowy o braku potencjalnych
        kandydatów na jej stanowisko.
      • nela42 Re: Ania została sama 26.10.06, 17:44
        A ja mam pytanie do nauczycieli, dlaczego tolerujecie w swoim gronie takie
        osoby, które nie wykonują swoich obowiązków, które lekceważą dzieci, sami nie
        potrafią uczyć i odreagowują na dzieciach.Klasy w których uczniowie nie byliby
        dobrze przygotowani z danego przedmiotu powinny wnioskować o zmianę
        nauczyciela.Zamykanie oczu na wszystko co związane ze szkołą jest raczej norma
        wsród nauczycieli, liczy sie tylko mała ilość godzin i gdzie można udzielić
        korepetycji, oczywiście bez wykazywania do skarbówki.
      • mi23 Re: Ania została sama 26.10.06, 23:59
        Wydaje mi sie p. dudala76 , ze troche przesadzasz. Moze wyjasnisz nam jeszcze
        dlaczego mamusia(chyba niezrownowazona) , tatus a moze kurator rodzinny owego
        biedaka , wagarujacego ucznia, nie poskarzyli sie, ze w owej szkole nie bylo
        wywiadowek? Jezeli uwazasz ze tylko szkola ma obowiazki to chyba cos Ci sie
        pomylilo. Moze synus wyrzucal powiadomienia wysylane poczta zwykla bo na
        polecone szkola nie ma funduszy, a skladki na fundusz komitetu rodzicielskiego
        jakos nie dotarly. Ale przeciez biedny chlopiec musi miec telefon komorkowy i
        na papierosy!
        Mimo wszystko gratuluje sukcesu pedagogicznego! Pewnie jakos dotarlo do
        rodziny ,ze mozna poniesc prawne konsekwencje, jesli dziecko nie realizuje
        obowiazku szkolnego.
        • mikronezja A może to nie chodziło o konsekwencje ? 27.10.06, 01:20
          tylko, o to, że się chłopakiem ktoś zainteresował ?
      • 85jaca Re: Ania została sama 27.10.06, 21:16
        kilka słów odemnie
        moim hobby w podstawówce były wagary spowodowane po części nieumiejętnością
        uczenia się - byłem średniakiem, jednak udało mi się dostać do najlepszego
        liceum i uwolnić się tym samym od pewnych pajaców. w średniej mój problem się
        pogłębił wagarowałem wiecej i wiecej aż pobiłem wszystkie rekordy szkolne,
        jednak nie pozostało to niezauważone przez wychowawców - ciągłe telefony do
        rodziców, spotkania i nawet podpisanie kontraktu. ja jednak wiedziałem że w
        naszej szkole rządzi jeden człowiek - dyrektor, nikt nie mógł z nim dyskutować -
        nie było możliwości żeby ktoś zostawić.
        teraz jestem w szkole policealnej i wogóle nie wagaruję, wrecz mam najlepszą
        frekwencję.

        pamiętam jak kończąc podstawówkę cieszyliśmy się z kolegami ze nie musimy
        uczestniczyć w tym gimnazjalnym cyrku, który przedłuża okres gó..arza o rok.
        czas gimnazjum (13-15 lat) powinien być czasem szerokopojętego wychowywania a w
        tej chwili jest tylko poszerzaniem wiedzy z podstawówki, którą po totem
        rozszerzamy w szkole średniej. ja z tego okresu pamiętam bijatyki - mimo iż
        byłem bardzo spokojnym człowiekiem ale w tym wieku to zawsze towarzyszyła
        agresja, przelatujące nad moją głową kwiatki i podstawki jak tylko nauczyciel
        wyszedł z klasy i bardzo słabo rozwinietą emocjonalność

        w liceum to wogole nie pamiętam przemocy - nie wiem szkoła w mniejszym mieście
        może dlatego, fajni ludzie wszedzie luz extra było aż żałuję ze tyle wagarowałem

        w mojej klasie z podstawówki dziewczyny same by sobie poradziły bez pomocy
        normalnych chłopaków, do takiej sytuacji nigry by nie doszło

        nie wiem co z tymi dzieciakami się teraz dzieje sex w wieku 14-15 lat się zaczyna
    • t-800 Ania została sama 26.10.06, 08:04
      Piotr Pacewicz napisał:

      > Trzeba raczej integrować trudnych wychowawczo uczniów i w ten sposób robić z
      nich normalnych ludzi, a nie wyrzucać poza nawias, na zapas, na wszelki wypadek.

      Taaa, niech się "integrują", aż zaczną gwałcić naprawdę. Lewacki oszołom...
    • niemiec.niemiec Ania została sama 26.10.06, 08:12
      Podlym wydaje mi sie wykorzystywanie tej tragedi do politycznej walki z
      Giertychem. Jak pan chce przywalic Giertychowi to trzeba napisac osobny artykul
      a nie zerowac na tragedni tej dziewcfzynki.
      Ohyda!
    • ammaneh Ania została sama 26.10.06, 08:16
      Z tego co zrozumiałem był to gwałt na oczach dzieci z jej klasy. Pięć osób było
      czynnych, reszta się przyglądała. Z tego co w radiu TOK FM mówiła pani Hall
      to "działania w tej szkole polegały na integracji młodzieży i mieli dobre
      wyniki, gdyby nie ten odosobniony przypadek". Dyrektor też zwraca uwagę, że nic
      nie słyszał by kiedykolwiek coś złego się działo. Wniosek jest prosty. W tej
      szkole panował stary sprawdzony system zbiorowej odpowiedzialności za każdą
      skargę. Nie ważne co się dzieje ważne by było o tym cicho. Chyba
      ten "solidaryzm jest błędną metodą wychowawczą w XXI wieku. Na pewno jest on
      wygodny, gdyż łatwiej zastraszyć jednostki tak jak to funkcjonowało w minionej
      epoce, ale nie prowadzi on do rozwoju i szacunku do pojedynczego człowieka.
      Łatwo idee pokolenia JPII zdewaluowano, a przykład idzie od naszych polityków,
      dla których kłamstwo, zastraszanie i kpina z prawa to chleb powszedni. Co się
      dziwić dzieciom skoro przykład idzie z góry. Oni też, gdy chcą zaistnieć posuną
      się do każdej zbrodni, a czynienie zła drugiej osobie to powszechnie stosowana
      retoryka. Czy winna jest ta szkoła i te dzieci. Odpowiedź widzimy na codzień
      gdy obserwujemy sondaże i rankingi polityków. Im bardziej bezczelny i chamski
      tym wyższe uznanie "narodu". Droga młodzieży, chcecie żyć normalnie to
      uciekajcie z tego kraju.
      • nonna2 Re: ammaneh 26.10.06, 22:20
        Zgadzam się! Taki system musiał panować! Jak ważne są wzorce!
    • leszeke Szczyt dobrego smaku w GW ... 26.10.06, 08:22
      Właśnie czytam artykuł o Ani - i wyswietla mi się ... reklama filmu z wiszącą
      dziewczyną "Mroczny ..."
      Gratuluje GW pomysłu na reklamę ...

    • gczern Re: Ania została sama 26.10.06, 08:23
      Prawda jest taka że poprawność polityczna zupełnie zawodzi, chcemy naprawiać,
      integrować, resocjalizować - a jak to się nie udaje to za konsekwencje nikt nie
      bierze odpowiedzialności. Każdego dnia bombardują nas wiadomości o gwałtach
      morderstwach czy pobiciach, cierpimy wszyscy my - którzy domagają się surowych
      kar , wiezienia, poprawczaka, izolacji a jak się okazuja nawet kar cielesnych a
      zwolennicy resocjalizacji i integracji? - siadają nastepnego dnia do biurka i
      piszą pełne patosów artykuły jak bardzo zawiedliŚMY i jak ważna jednak jest
      resocjalizacja. Prawda jest taka że doszło do tego bo jest bardzo szerokie
      przyzwolenie społeczne na "udawane" a nawet prawdziwe gwałty, pijaństwo i
      pobicia, amerykańskie filmy przyzwyczaiły nas też do zabójstw ogólna
      znieczulica szerzy się i niestety jak teraz tych chuliganów się nie wrzuci na
      długie lata do poprawczaka i nie pokaze się wszystkim dla przykładu jak za to
      mozna oberwać to niesty inni sie z tej znieczulicy nie otrząsną. Kurcze
      strasznie mi jest żal tej dziewczyny - może rzeczywiście słaba i nadwrażliwa
      ale też nikt nie miał prawa jej wystawiać na taką próbę. Chyba powinienem
      wyłączyć się z życia publicznego bo po prostu można depresji dostać
      • graneta Re: Ania została sama 26.10.06, 14:44
        trudno powiedzieć czy byla az tak slaba. Pomyśl, ze w pracy sciagna ci spodnie
        i majty przy 20 osobach i obmacaja. nikt nie powie, "dobra. to juz koniec
        zartow, przestancie! zostawcie go". nikt sie nie wstawi za toba, komu sie
        poskarżysz? matce, zonie? wszyscy cie wysmieja, bo jestes za slaby, nie
        sprostales tym silniejszym. i co? przyjdziesz nastepnego dnia do pracy na godz.
        9.00 jakby nigdy nic?
        ania miala 14 lat, moim zdaniem nie byla nadwrazliwa, ona byla normalna, tylko
        nie bylo wiecej normalnych wokol niej. byla sama.
    • bajeczka25 Re: Ania została sama 26.10.06, 08:28
      Nad moją córką w 6 klasie uczniowie znęcali się psychicznie.Na skutek zmowy
      klasowej zainspirowanej przez przywódców klasowych odizolowali córkę człkowicie
      zakazując całej klasie kontaktów z nią.O dziwo wszyscy się do tego
      zastosowali.Trwało tak kilka miesięcy. Wychowawca nie interweniował. Było o
      krok od tragedii podobnej jak w Gdańsku. Nasze interwencje u dyrektorki szkoły
      i wychowawcy klasy nic nie dały.Zmieniliśmy szkołę córce i młodszemu synowi i
      teraz wszyscy jesteśmy szczęśliwi. A Szkołę Podstawową nr 2 w Częstochowie
      odradzam WSZYSTKIM.Wiem co czują rodzice Ani.
    • amiczek77 niestabilni emocjonalnie !!! 26.10.06, 08:29
      ..szkoda słów na tych którzy tak określili tych chłopców. Najlepiej jeszcze ich
      usprawideliwiać. Dostaną nadzór i sprawa się zakończy, a czy ktos pomyślał jaki
      ciężar będą nosić rodzice ?. Najlepiej w tym kraju nie wyciągac konsekwencji od
      dzieci, niech robia co chcą do 18 lat.
      • anka1 Re: niestabilni emocjonalnie !!! 26.10.06, 08:41
        jednym z najglupszych pomyslow jakie wprowadzono w Polsce w zycie byla
        likwidacja 8 klasowych podstawowek i utworzenie gimnazjow do ktorych przychodza
        uczniowie w najgorszym okresie wiekowym. w rezultacie mamy to co mamy.
        juz sie boje co bedzie gdy moje dziecko pojdzie do szkoly. ale wiem jedno -
        jesli ktos je tknie - zatluke.
        tym zwyrodnialcom ktorzy de facto zamordowali Anie zrobilabym to samo. nagich
        sfotografowala, upokorzyla, dokopala i pokazala publicznie. moze wtedy
        dotarloby do takich co czula ta Dziewczyna.
        zatkalo mnie jak wczoraj sluchalam wypowiedzi jednego z "tatusiow" tych bestii.
        (*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)
        zal mi Jeje tym bardziej ze nie miala zadnego wsparcia nawet w rodzinie.
        • szara1982 Re: niestabilni emocjonalnie !!! 26.10.06, 10:21
          mnei też zatkało...ciekawe czy tatusiowie w latch swojego dziecięctwa rónież
          zajmowali się publicznym udawaniem gwałtu na swoich koleżankach.jak mozna cos
          takiego nazywać żartem????
          • ss85 Niewychowani, niedopilnowani, niedorozwinięci 26.10.06, 11:46
            Poziom żartów odpowiada poziomowi człowieka.
            Wszystko nic, tylko ich wiek! 14 lat to chyba cokolwiek mało na takie zachowania. Do tego kompletny brak poszanowania godności i nietykalności cielesnej drugiego człowieka. Ale dla nich to była pewnie tylko "suczka"...
            To jest wszystko CHORE!!!!!!
            Jakoś ja przez okres "niestabilności" przeszedłem bez żadnych problemów. Tylko, że ja miałem dość solidnie przekazane pewne zasady i wartości. Przez RODZICÓW, nie przez SZKOLĘ. Szkoła NIE wychowuje! W szkole się nauczyłem kląć, obrażać i jeszcze kilku niezbyt chwalebnych rzeczy. Śmiem twierdzić, że wszystko, co dobre, wyniosłem z domu, a szkoła i tak mnie trochę zepsuła.
            Z drugiej strony to, że miałem jakieś wychowanie z domu, było powodem moich ciągłych problemów z niektórymi kolegami - to co oni robili było często dla mnie nie do przyjęcia.
            Ale jak dziś słyszę 6-cio latka, który mówi zdaniami prostymi, w których występują tylko wulgaryzmy i spójniki, to mnie ciarki przechodzą. Dla mnie w IV klasie podstawówki jeszcze "kurde" było wulgaryzmem. A to nie było dawno...
            To wszystko powyżej to objawy tej samej choroby. Zdziczenia obyczajów i zepchnięcia wychowania na szkoły.
        • graneta Re: niestabilni emocjonalnie !!! 26.10.06, 15:48
          popieram
        • krystin3 Re: niestabilni emocjonalnie !!! 26.10.06, 18:14
          Droga anko - stworzono dwustopniowe szkoły podstawowe, ponieważ była zbyt duża
          różnica wieku i rozwoju psychofizycznego uczniów klas 0-8! WYROSTKI 15-16l.
          ZNęCALY SIę NAD MAłYMI DZIEćMI !! Niech Pani cieszy się, że tego nie przeżyła!!
          • ss85 Re: niestabilni emocjonalnie !!! 26.10.06, 18:35
            Nie zgadzam się! Byłem ostatnim rocznikiem ośmioklasowej podstawówki i problemy miałem tylko z ludźmi z własnej klasy.
            Poza tym zerówki były zwykle zupełnie osobno (w innym budynku; jak przedszkola).
            Ludzie wchodzili w "trudny" wiek znając się już dobrych kilka lat, a nie zmieniali akurat wtedy otoczenia, gdzie trzeba się od nowa "wykazywać". Poza tym łatwiej skrzywdzić kogoś kogo się słabo i krótko zna...
            Swoją drogą: ci, z którymi miałem kłopoty doszli do mojej klasy po III klasie i właśnie próbowali się "wykazywać". Niestety również na mnie.
            Reforma wprowadziła jeszcze jeden zły element: tzw. "kocenie", czy jak kto woli "falę". Zawsze byłem przeciwny tej reformie, a teraz tym bardziej.
    • kontonaforum1 Re: Ania została sama 26.10.06, 08:34
      Pan Pacewicz zglupial.... GW ciagle swoje.....
      "To zbyt prostackie rozwiązania, podobnie jak nazywanie uczniów "draniami",
      bandytow trzeba integrowac, winna jest tylko szkola (a nie bandyci), ple ple ple...

      Idz Pan sie leczyc!!! Integruj Pan swoje dzieci z bandytami. Po wypowiedzi ojcow
      tych sku..#!@ widac wyraznie ze to ojcowie bandyci wychowuja po prostu mlode
      pokolenie. Powinno sie gnoi zakatowac w lesie razem z cala rodzina zeby genow
      nie rozprzestrzeniali.
      • tzetze1 Taaa... 26.10.06, 08:38
        I sfilmowac ta kaźń w lesie i pokazac na apelach w całej Polsce w kazdej szkole
      • servicio Re: Ania została sama 27.10.06, 07:47
        kontonaforum1 napisał:

        > Pan Pacewicz zglupial.... GW ciagle swoje.....
        > "To zbyt prostackie rozwiązania, podobnie jak nazywanie uczniów "draniami",
        > bandytow trzeba integrowac, winna jest tylko szkola (a nie bandyci), ple ple
        pl
        > e...


        Cóz, Pacewicz idealnie reprezentuje poglądy lewicowych "intelektualistów",
        czyli wykształconych głupców, którzy wszystko, co nie wychodzi od nich,
        nazywają "prostackimi rozwiązaniami".
    • tzetze1 Przemoc byla, jest i bedzie 26.10.06, 08:35
      Przemoc byla, jest i bedzie bo to dzieki niej dominujemy na Planecie, dzieki
      niej przetrwalismy i dzieki niej sie rozwijamy. Izolacja takich chlopaczkow nic
      nie da - sorry, to gimnazjum, czas kiedy wiekszosci dzieciakow odbija. POtem to
      sie stabilizuje. Izolacja tylko ich zdeprawuje a kiedys trzeba bedzie ich
      wypuscic i to bedzie dopiero dramat.

      Tutaj zadzialal splot przypadkow: szczyle przesadzili z przemoca, dziewczyna z
      reakcja. Wina szkoly i rodzicow reszty dzieciakow: zaden inny chlopak nie stana
      w obronie dziewczyny, calkowite przyzwolenie na przmoc, niewyksztalcone
      mechanizm norm etycznych - takie przypadki zdarzaja sie codziennie w kazdej
      szkole, w kazdej klasie jest koziol ofiarny ktory codziennie dostaje baty i
      upokorzenia, ale jeden z nich na milion sie wiesza - trzeba to naglasniac zeby
      wbic ludziom do glowy problem
      • gosiekkk Przemoc byla, jest i bedzie 26.10.06, 08:51
        A ja sie pytapm - KTO tych szczyli tak wychowal? Cala klasa patrzy na to, co oni
        wyprawiaja i - milczy. Uwaza, ze to normalne. A przeciez zasada "Nie rob
        drugiemu, co tobie niemile" jest bardzo prosta do pojecia, nawet dla kilkulatka.
        No tak, tylko trzeba dzieciaka wychowac i takie oraz inne zasady etyczne mu
        wpoic. Tego niestety zabraklo. Z innego artykulu w GW dowiaduje sie dzisiaj, ze
        chloptasie, ktorzy dokuczali to sasiedzi tej dziewczynki. Ze - zgroza - nawet
        razem do pierwszej komunii szli. I TO maja byc wierzacy ludzie, praktykujacy
        chrzescijanie?!... WSTYD. Wstyd dla calej rodziny kazdego z nich.

        A poza tym - ktos pisal w ktoryms poscie, ze takie cos to nic, normalka prawie.
        Przepraszam, ale rozbieranie, obmacywanie, "odgrywanie" sceny gwaltu i
        filmowanie calej sceny wbrew woli osoby, ktora sie do takich procederow
        przymusza, normalne nie jest!

        A zachowanie nauczycielki, zostawiajacej samych uczniow w klasie uwazam za
        naganne. Nie wolno tego robic. Przeciez zawsze moze sie cos zdarzyc.
        Niekoniecznie cos tak drastycznego, ale uczen moze na przyklad zlamac sobie noge
        czy reke skaczac i wariujac po klasie.
    • tzetze1 Motłoch chce krwi ... 26.10.06, 08:42
      Jakze symptomatyczna jest reakcja ludzi na tym forum . . . Matka dziewczynki
      powiedziała ze nie wini tych chłopców ale motłoch ZAWSZE, na każdej szerokości
      geograficznej, tak dzis jak i przed wiekami, chce krwi . . .

      Fascynujące zjawisko, w koncu z socjologii miałem 5,5 hehe . . .

      • gosiekkk Motłoch chce krwi ... 26.10.06, 08:55
        Niekoniecznie krwi. Ale tego, zeby MNIEJ bylo takich przypadkow, to juz i
        owszem. I tego, zeby opieka rodzicow nad dziecmi nie ograniczala sie do
        urodzenia, nakarmienia plus ewentualnie wcisniecia w lape kieszonkowego. Po to
        sie jest rodzicem, zeby dzieciaka WYCHOWAC.
      • pjpb Re: Motłoch chce krwi ... 26.10.06, 09:21
        oczywiscie ze motloch chce krwi. natomiast pozostaje pytaniem otwartym, czy w
        tym konkretnym przypadku zdejmowanie odpowiedzialnosci za czyn z uczniow i
        szukanie jej w instytucjach wylacznie jest objawem wybijania sie ponad motloch -
        czy tez objawem slepego podazania za wyznawana ideologia bez ogladania sie na fakty.
        mozna wyznawac dwie skrajnosci. jedna - ze ludzi sie tresuje jak zwierzeta
        wiekszosc sie tresuje dobrze wiec zle wytresowane zamykac i unieszkodliwiac.
        druga - ze czlowiek jest biala karta i jesli zrobi cos drastycznie odbiegajacego
        od oczekiwan, gdzies na etapie wychowania jest jakas skaza - wiec te drastyczne
        wydarzenia powinny byc wykorzystane do usuwnaia skaz raczej niz do szukania
        odwetu na sprawcach. ja nie ukrywam, ze mi znacznie blizej do pierwszej
        skrajnosci niz drugiej
      • bonobo44 socjolog z ciebie jak... z bożej łaski... 26.10.06, 10:11
        a mentalność zimnego gada - obserwatora

        niczym ten tatuś jednego z tych małych gadów
        z nieruchomymi gadzimi oczkami dowodzący przed kamerą winy szkoły,
        a nie tego swego odprysku, który wg niego jest li tylko czym?...
        - ofiarnym barankiem?!

        ty się gadzie zastanów lepiej
        nad koniecznymi środkami wyjścia
        z pułapki tego błędnego koła permissibilizmu i bezkarności
        z powodu której cierpią nasze dzieci - te w pełni normalne,
        które idą do szkoły by się rozwijać i uczyć,
        a w zamian natrafiają na przemoc, falę gwałtu i najczęściej...
        zero oparcia w swoich "wychowawcach"...
      • kiviwa Re: Motłoch chce krwi ... 26.10.06, 10:14
        Ty miałeś 5,5 z socjologii?? To pewnie zwalałeś, bo tak reasumując powyższe
        wypowiedzi, całkowicie na tę ocenę nie zasługujesz! Ludzie nie są tu żądni
        krwi, tylko chcą by ukarać tych, którzy są winni (a są!!!) - to chyba normalna
        reakcja.
      • wzap Re: Motłoch chce krwi ... 26.10.06, 12:00
        Trochę Cie ponioslo z tym motlochem, to 5,5 to chyba na WSP w Rykach,
        powinieneś wiedzieć o spolecznej samoregulacji poprzez tendencjie do eliminacji
        szkodliwych i zwyrodnialych osobników - o oczywiste, naturalne i zdrowe i czym
        się tak jarasz?? Wypowiedzi na forach są jak najbardziej na miejscu, sam bym
        tych chlopcow odstrzelil. Ich miejsce jest w pierdlu czy w kamieniolomach a gdy
        ktoś chce sie z nimi integrować to prosze bardzo ale w zdrowym spoleczenstwie
        nie ma dla takich miejsca.
        • jo_asz Re: Motłoch chce krwi ... 26.10.06, 14:53
          Co to jest zdrowe społeczeństwo?
          • bonobo44 Co to jest zdrowe społeczeństwo? 26.10.06, 16:16
            jo_asz napisała:

            > Co to jest zdrowe społeczeństwo?

            Jakżeż chore musi być to nasze, skoro tego nie wiesz?

            <<Studiuję prawo... I są takie dni, takie w których ginie "Ania", Kasia bądź
            Marysia przez ludzką głupotę. I co mi po tym prawie, gdy czuje coś innego?
            Jakby to bylo moje dziecko, to poszłabym siedzieć za człowieka, a skutecznie
            wyeliminowałabym 5 zwyrodnialaców - nie ludzi.>>
            www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.phtml?id_news=21041&strona=34#opinie
            • bonobo44 ..."wierzę w moc samoregulacji społeczeństwa"... 26.10.06, 19:54
              "być może jestem niepoprawnym optymistą, ale wierzę w moc samoregulacji
              społeczeństwa. Jeśli za daleko pójdziemy, a już zaczynamy przekraczać ten
              Rubikon oddalenia, to uruchomione zostaną mechanizmy, które przywołają nas do
              początku. Myślę, że za jakieś 10 lat polska szkoła znowu będzie normalna."
              - prof. Janusz Czapiński
              serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3703073.html
            • lipniak Re: Co to jest zdrowe społeczeństwo? 27.10.06, 00:40
              Bojace sie wymiaru sprawiedliwosci.
              Wladza powinna nosic miecz, a nie gumowa palke.
              Przelanie krwi za krew jest sprawiedliwe.
              W przyszlosci wybory beda wygrywac ci, ktorzy chca zaostrzenia prawa.
              Niestety, lewactwo bedzie ich skutecznie torpedowac - do czasu, gdy...
              w poklonach przekaze berlo islamowi.
              :)
      • jasminetka Re: Motłoch chce krwi ... nie jestem motłochem 26.10.06, 16:39
        Mnie właśnie dziwi ta reakcja Matki. To właśnie zachowanie tych "chłopców"
        spowodowało bezpośrednio tragedię. A twój post jest manipulancki. Każdego kto
        nie podziela stanowiska Matki dziewczynki i potępia zachowanie nastolatków
        włączasz do kategorii Motłochu. Ja uważam że popełnili rzecz straszną, złamali
        prawo, poniżyli drugiego człowieka, przyczynili się do jej śmierci, powinni
        ponieść konsekwencje adekwatne do okrucieństwa swojego czynu i nie życzę sobie
        być nazywana Motłochem.
      • bart_canada Niedorobiony socjologu 26.10.06, 18:08
        Zawsze najgorsi sa tacy, co to troche lizneli czegos tam i sie wypowiadaja jako
        autorytety.

        Otoz, drogi specjalisto, duzo ciekawszym efektem socjologicznym jest postawa
        tej matki - mieszkanki wsi, w ktorej mieszkali oprawcy jej corki. Jestem
        przekonany, ze motywem jej 'wybaczenia' jest strach przed zemsta rodzicow tych
        gnojkow. Pare ladnych lat temu, moja kuzynka ze wsi zostala potracona przez
        samochod prowadzony przez pijanych synow sasiadow ze wsi. Przelezala na OIOMie
        pare miesiecy z peknieta czaszka, trepanacja, te sprawy. I nic. Rodzice nigdy
        nie wystapili na droge sadowa. Gnojki dostaly z urzedu pare miesiecy i po
        krzyku. Motyw matki byl ten sam - 'a co bede robic szum, jeszcze nam spala
        chalupe'.

        Duzo musisz sie jeszcze nauczyc synku, zanim bedziesz mogl nazywac
        ludzi 'motlochem'.
        • lipniak Re: Niedorobiony socjologu 27.10.06, 00:50
          Taka niestety jest rzeczywistosc. Rodzina sprawcow reagowalaby bardziej
          adekwatnie, gdyby to im grozily POWAZNE konsekwencje, w postaci np. utraty
          biznesu, napietnowania spolecznego itp. Jakas silna organizacja spoleczna
          powinna wytropic i szeroko upowszechnic wszystkie powiazania tych rodzin i
          naglasniac podobne sprawy.
          [']
        • free.woman Re: Niedorobiony socjologu 27.10.06, 01:15
          bart_canada napisał:

          > Zawsze najgorsi sa tacy, co to troche lizneli czegos tam i sie wypowiadaja
          jako
          >
          > autorytety.
          >
          > Otoz, drogi specjalisto, duzo ciekawszym efektem socjologicznym jest postawa
          > tej matki - mieszkanki wsi, w ktorej mieszkali oprawcy jej corki. Jestem
          > przekonany, ze motywem jej 'wybaczenia' jest strach przed zemsta rodzicow
          tych
          > gnojkow. Pare ladnych lat temu, moja kuzynka ze wsi zostala potracona przez
          > samochod prowadzony przez pijanych synow sasiadow ze wsi. Przelezala na
          OIOMie
          > pare miesiecy z peknieta czaszka, trepanacja, te sprawy. I nic. Rodzice nigdy
          > nie wystapili na droge sadowa. Gnojki dostaly z urzedu pare miesiecy i po
          > krzyku. Motyw matki byl ten sam - 'a co bede robic szum, jeszcze nam spala
          > chalupe'.
          >
          > Duzo musisz sie jeszcze nauczyc synku, zanim bedziesz mogl nazywac
          > ludzi 'motlochem'.
          Ano, właśnie. Taka motywacja też jest prawdopodobna. Choć, z drugiej strony -
          bać się czternastolatków, choćby wyrośniętych i silnych? Ja tego nie rozumiem.
          Ale widzę, niestety.
          A na marginesie, długa droga przed "naszym" socjologistą z bożej łaski. Może
          robi kurs korespondecyjny?
      • free.woman Re: Motłoch chce krwi ... 27.10.06, 01:09
        A kogo interesują Twoje stopnie? I co one tutaj mają do rzeczy? Chyba tylko
        tyle, ile dla Ciebie znaczące i pewnie mozolnie zdobyte, z klasy wypowiedzi
        sądząc... Ten kurs socjologii to korespondecyjny?
        Słowo o motłochu i krwi naprawdę nie jest zbyt odkrywcze, to konstatacja, do
        tego powierzchowna zresztą.
        Teraz, post factum, pewnie i koleżanki, i rodzice zastanawiają się, dlaczego
        nikt nie zareagował wtedy, kiedy był jeszcze na to czas, i pewnie ma ciężkie
        wyrzuty sumienia. Ale dla wielu nastolatków - zresztą nie tylko - rzeczywistość
        jest wirtualna, a żyją nie tym, co się dzieje teraz (bo to najczęściej gubią
        podczas rejestracji np. za pomocą komórki czy kamery internetowej), ale tym co
        już było, lub tym , co może być, o ile to wymyślą. Nie mam tu zamiaru pouczać
        czy wygłaszać truizmów. I mnie porusza głęboko niewrażliwość otoczenia na
        publiczne upokarzanie przez taki gwałt, ale jeszcze bardziej wstrząśnięta
        jestem reakcją tej dziewczyny: paradoksalnie ona jedna zachowała się w tej
        sytuacji normalnie, w czasach, gdy nad upokarzaniem własnym i cudzym tak łatwo
        przechodzimy do porządku dziennego.
        • mysz_polna5 Re: Motłoch chce krwi ... 27.10.06, 01:22
          free.woman napisała:
          I mnie porusza głęboko niewrażliwość otoczenia na
          > publiczne upokarzanie przez taki gwałt, ale jeszcze bardziej wstrząśnięta
          > jestem reakcją tej dziewczyny: paradoksalnie ona jedna zachowała się w tej
          > sytuacji normalnie, w czasach, gdy nad upokarzaniem własnym i cudzym tak
          łatwo
          > przechodzimy do porządku dziennego.


          *******************************************************************************




          Piszesz o niewrazliwosci otoczenia. Hmm, a ja pamietama nie tak dawna
          fotografie nastolatki, z tepym wyrazem oczu, ale za to z transparencikiem na
          piersiach: "Giertych do wora, a wor do jeziora".
          Ilez ona znalazla obroncow, ot chocby na tym forum. Bo nie zauwazylam jakiegos
          jednoznacznego potepienia tej dziwczyny, a zwlaszcza z kregow tak zwanych
          autorytetow moralnych. Raczej zauwazylam radosc, ze mlodziez spontanicznie sie
          angazuje w protest przeciwko nowemu ministrowi.
          No to teraz znowu doswiadczamy spontanicznosc mlodziezy.
    • monika.elekta Ania z gimnazjum 26.10.06, 08:50
      W gimnazjach zbiera się młodzież w najtrudniejszym momencie dorastania. Potrzebni są im najlepsi
      nauczyciele, najmądrzejsi z możliwych wychowawcy, negocjatorzy, pedagodzy z prawdziwego
      zdarzenia. Tymczasem mamy tam do czynienia z niedouczonymi, źle opłacanymi nauczycielami, którzy
      ani nie chcą, ani nie umieją sobie radzić z młodzieżą. Są bezradni. Myślę, że ten twór gimnazjalny
      należy wziąć pod lupę zanim zdażą się kolejne tragedie.
      • gosiekkk Gimnazjum 26.10.06, 08:58
        Najpierw prosze wziac pod lupe swoja wlasna ortografie. :-] To tak tytulem
        wstepu. Dlaczego wszystko, cala wine zwalac na szkole. Przeciez WYCHOWYWAC
        dzieciaki maja RODZICE przede wszystkim, szkola ich w tej roli nie zastapi.
        Szkola moze tylko troche w tym pomoc.
        Za BRAK ELEMENTARNYCH ZASAD ETYCZNYCH u tych mlodych ludzi odpowiedzialni sa
        przede wszystkim rodzice.
        A gimnazja, tak jak i licea, sa rozne. I rozni nauczyciele w nich ucza.
        • monika.elekta Re: Gimnazjum 26.10.06, 09:15
          Zgoda, wychowuja rodzice. Przynajmniej powinni. Szkola moglaby im w tym pomoc, szczegolnie, ze
          wielu rodzicow nie radzi sobie z dziecmi w trudnym okresie dorastania. Ale szkola nie wie jak,
          nauczyciele nie wiedza jak radzic sobie z agresja, depresja i wszystkimi emocjami mlodych ludzi. Wola
          udawac, ze tego nie ma. Szkoly wydaja duzo pieniedzy na monitoring. W gimnazjach po korytarzach
          chodzi straz miejska. Moze czesc tych pieniedzy mozna przeznaczyc na szkolenia dla nauczycieli,
          dodatkowe zajecia dla mlodziezy. Nauczyciele sa rozni i wsrod nich zapewne wielu swietnych, ale ciagle
          w naszym systemie edukacyjnym panuje kult fikcji, przyklepywania problemow, statystyk. Chcialabym
          ?odklamania?, wpuszczenia w szkolne mury realnosci.
          • szoszan Re: Gimnazjum 26.10.06, 09:31
            monika.elekta napisała:
            wychowują wszyscy droga koleżanko.Szkoła, sąsiedzi, boisko, partia polityczna,
            harcerze, kościół....(w miejsce kropek wstaw nazwę instutucji lub osoby
            socjalizującej)nawet wtedy gdy tego nie chcemy lub jesteśmy nieświadomi tego
            procesu jak np.reklama.
            Z resztą Twojej argumentacji w pełni się zgadzam i coraz częściej nabieram
            przekonania(śledząc artykuły prasowe i wypowiedzi uczniów gimnazjów),że pomysł
            z gimnazjami chyba nie był trafiony.Albo nauczyciele nie są profesjonalnie
            przygotowani i wykształceni do uczenia w szkołach gimnazjalnych.
          • gosiekkk Re: Gimnazjum 26.10.06, 10:23
            Ja wiem, ze czesto nauczyciele olewaja uczniow i szkole w ogole. Nie zawsze, ale
            jednak... W tym wypadku jednakze zawinilo najpierw wychowanie w domu rodzinnym,
            te kilkanascie lat wpajania takich a nie innych wzorcow. Przeciez TO moglo sie
            wydarzyc rownie dobrze na podworku przed domem, w piwnicy, po drodze do
            szkoly... Ci chlopcy uwazali, ze MOGA tak postapic. To jest przerazajace.

            Z drugiej strony, szkola zawinila przed cala sprawa - bo nauczyciel NIE POWINIEN
            zostawiac uczniow samych. Pod zadnym pozorem. I nic nie usprawiedliwia tej pani.
            Tym bardziej chec podlizania sie dyrekcji przez przygotowywanie jakiegos apelu
            czy jakiejs akademii w czasie godzin pracy z innymi uczniami. Skoro nie mogla
            sie rozdwoic, a nie mogla, powinna umowic sie na akademijne powtorki w innym
            terminie. I basta.

            To, co jest chore, to przede wszystkim tez fakt, ze szkola probowala zatrzec i
            ukryc cala sprawe. Nic sie u nas nie stalo... Ohyda. No i poza tym - nic nie
            wiadmo o tym, ze z uczniami tej klasy i w ogole tej szkoly rozmawiali o calej
            sprawie psychologowie, pedagodzy itepe. To rowniez jest niewybaczalne. Nie mozna
            udawac, ze nic sie nie stalo. Taka postawa rowniez przyczynia sie do
            bagatelizowania tego typu patologicznych zachowan.

            Poza tym - skoro juz o szkole mowa - dziwi mnie fakt, ze w sytuacji kiedy dzieci
            uczeszczaja na katechizm, gdzie powinny uczyc sie takze - a moze przede
            wszystkim - co to znaczy byc chrzescijaninem, czlowiekiem, cala klasa uwazala
            ohydne zachowanie tych chloptasiow za normalne.

            A reakcja rodziny dziewczynki tez jest co najmniej dziwna. Matka nie wini tych
            chlopcow. Ciekawe, czego - lub kogo sie boi. Czyzby sasiadow?... Zreszta, jej
            rola w calej sprawie, podobnie jak i rola brata, nie jest taka niewinna. Skoro
            dziewczynka nie opowiedziala rodzicom o wszystkim, nie prosila o pomoc, to
            znaczy, ze po prostu wiedziala, ze takiej pomocy i wsparcia nie otrzyma. I chyba
            reakcja matki na cala sprawe taka sytuacje po fakcie potwierdzila. A brat?
            Zamiast porozmawiac z siostra, zglosic cala rzecz na policje, nie zrobil nic.
            Dlaczego? Bo cale zdarzenie bylo sugestywnie zwiazane z seksem, z tematem tabu?
            Piekne to wszystko.
            • mjacek3 Re: Gimnazjum 26.10.06, 13:42
              Nieobecność nauczyciela na lekcji to fakt, rzucający formalną winę na szkołę;
              ale "koledzy" bez problemu mogli to samo zrobić po lekcjach, więc nie tu jest
              problem (i czyja wtedy byłaby wina?).
            • yesamin Re: Gimnazjum 26.10.06, 17:05
              No właśnie, poza tym wszystkim też mnie zdumiewa oportunistyczna postawa
              rodziny Ani.
              Minęło parę dni - i matka już "nie ma żalu", "nie wini"?.. Tak szybko minął żal
              i poczucie krzywdy???? To jest jakieś nienormalne!
              Ludzkie jest to, ze nawet, kiedy np. dziecko zginie w wypadku samochodowym z
              powodu nieuwagi kierowcy - rodzice winią go długo, choć taki ktoś naprawdę nie
              chciał nikogo skrzywdzić, tylko coś tam przeoczył, zagapił się... To normalna
              reakcja, to trwa jako wyraz uczuć - a potem przychodzi rozsądek i żal mija.
              A tu? Jak ta matka kochała Anię, że w parę dni po jej śmierci już rozgrzesza
              ewidentnie winnych, już się wycofuje rakiem z wszelkiej walki o honor swojego
              dziecka, żeby tylko spokojnie "przezimować", nikomu się nie narazić, przyklepać
              sprawę i mieć zabazpieczony własny tyłek przed ew. zemstą pięciu rodzin z tej
              wsi...
              Jak ta Ania miała opowiedzieć takiej matce o swoim żalu, gniewie, tragedii - i
              liczyć na zrozumienie, poparcie??? Pewnie wiedziała, że matka, tak jak teraz,
              machnie na to wszystko ręką doradzając udawanie, że nic się nie stało i nie
              narażanie się wiejskim osiłkom. Jakby wymuszali na Ani seks, taka matka mogłaby
              nawet doradzić - pozwól, co ci zalęży, to nie mydło i się nie wymydli, ważne
              aby spokój był! Tak właśnie rozumuje oportunizm. I Ania musiała to czuć. Że nie
              ma nikogo, kto stanąłby za nią murem, razem z nią poczuł ten gniew, ujął się za
              nią! Ania chciała być może zawołać - "Rodzice! Szanujcie mnie, dbajcie o mnie,
              niech będę dla was ważna, chociaż raz, kiedy umrę!" - a rodzice... poświęcą
              nawet dziecko, aby tylko na wsi nikt na nich krzywo nie spojrzał, aby spokój
              był i możność niezmąconego całodziennego oglądania telewizji.
              Może przynajmniej ojciec i brat nie boją się czuć i wyrażać gniewu wobec
              oprawców. A matka? Chowa głowę w piasek.
              Rodzic powinien stać MUREM za swoim krzywdzonym dzieckiem i domagać się
              wymierzenia sprawiedliwości jego oprawcom!
              Cóz, scenariusz najgorszy: minie czas, i matka dziewczynki zorientuje się, że
              mozna żądać wysokich odszkodowań od sprawców tragedii Ani. Wtedy zmieni spiewkę
              i nagle okaże się, że ma ogromny żal i żal ten szacuje na okragłą sumkę...
              • ciobab Re: Gimnazjum 27.10.06, 11:06
                Masz rację!
      • tradycjonalistka1 Re: Ania z gimnazjum 28.10.06, 22:11
        Niedouczeni nauczyciele? Naprawdę, niewiele trzeba umieć, by uczyć w gimnazjum.
        Wiem, bo to robię. Klasa I na lekcji z "Krzyżaków" szuka Malborka koło Krakowa,
        klasa II "nie rozumie" nic z "Kamieni na szaniec" i nie wie, gdzie jest Arsenał
        albo Aleja Szucha, choć od urodzenia mieszka w Warszawie, klasa III nigdy w
        życiu nie słyszała "Roty", bo w MTV jej nie puszczają, a jak była w szkole, to
        się nie przejęła, bo to jakieś głupie. Lepiej pod ławką oglądać filmik na
        komórce, może taki, jak ten z Gdańska. Chłopak, który był z rodzicami w Grecji,
        nie potrafi wymienić ani jednego oglądanego zabytku! Moja erudycja jest o wiele
        za wysokiej próby na gimnazjum, choć skończyłam tylko zwykłe dzienne studia
        wyższe na UW, co prawda dwa fakultety, tyle że ten drugi nienauczycielski. Co
        zaś do funkcji wychowawcy - kieruję się wiedzą ze studiów aktualizowaną
        czytaniem samodzielnym, intuicją, empatią, kulturą osobistą i doświadczeniem
        życiowym i zawodowym. Rozmawiam z uczniami, rozwiązuję konflikty, szukam
        skradzionych butów, pożyczam chusteczki, podpaski i pieniądze, prowadzę kasę
        wpłat na wycieczki, radę rodziców itp., dzwonię do rodziców, wyłapuję
        podrobione zwolnienia, prowadzę godziny wychowawcze i zebrania, prowadzę
        dziennik, wypełniam arkusze i inną dokumentację, sporządzam dla rodziców wykazy
        ocen, wypisuję skierowania na badania do poradni, wypisuję świadectwa, jeżdżę
        na wycieczki, chodzę na wywiady domowe. Mało? Aha, to za ok. 134 zł
        miesięcznie netto (w Warszawie - na prowincji stawki mogą być gorsze)Ale nie
        widzę związku między tą sumą a poziomem mego intelektu i mojej kultury. Moja
        orientacja w świecie nastolatków nie poprawi się wskutek podwyżki, tak jak
        kultura osobista nie spadnie po ewentualnym odebraniu tego, pożal się Boże,
        dodatku.
    • erneste Wyborcza jak zwykle po stronie bandziorów... 26.10.06, 08:58
      Pacewicz napisał:
      >> To był gwałt. (...)
      >> Winna jest szkoła, ta konkretna

      Logika Pacewicza i innych durni z "Wyborczej" wprost poraża...

      Oczywiście "trudni wychowawczo uczniowie", którzy chcieli tylko zrobić "niezłą
      bekę" absolutnie nie są winni. Ich należy po prostu mocniej "integrować" z
      dziećmi, takimi jak Ania.
      Oczywiście rodzice tych "normalnych chłopców" również nie są winni - przecież
      wedle słów jednego z tatusiów" to tylko takie żarty były.
      Winna jest za to ... szkoła. I winny jest oczywiście Giertych, który śmiał -
      jeszcze przed tą tragedią - proponować tworzenie specjalnych szkół o
      zaostrzonym rygorze dla młodocianych bandytów zamiast wspierać "integrację"
      tychże bandytów z dziećmi z normalnych rodzin.

      Ech, jak czytam takich Pacewiczów, Michników i innych to naprawdę życzę im - i
      tylko im - możliwie najściślejszej integracji z ich ukochanymi bandziorami.
      • 1410_tenrok czy ty misiu umisz cytoc????? 26.10.06, 17:41
        po co piszezsz taką kiche, skoro nie pojmujesz, co facet miał na mysli. TAK
        Winna była szkoła - tak konkretna!!! I w normalnym kraju dyrektor po czyms
        takim, a zwlaszcza po swojej reakcji, juz pakowałby biurku i nie dostałby
        nigdzie roboty i mogłby sobie dekle krasc po nocy!!!! Po co ta baba, polonistka
        wylazła stamntąd? Dlaczego nikt nie zareagował??? Ale jak mają reagowac, skoro
        pinda z kuratorium mowi, ze trzeba zatuszowac i tylko wyciszyc. Jak tak dalej
        pojdzie, to rodzice Ani bedą mieli sprawe o dopuszczenie do samobojstwa, a
        szkoła dostanie medal za wykrycie patologicznej rodziny, co???? To byłoby w
        stylu PiSu (vide Beger)
      • mi23 Re: Wyborcza jak zwykle po stronie bandziorów... 27.10.06, 00:19
        erneste napisał:
        >
        > Logika Pacewicza i innych durni z "Wyborczej" wprost poraża...
        >
        > Oczywiście "trudni wychowawczo uczniowie", którzy chcieli tylko
        zrobić "niezłą
        > bekę" absolutnie nie są winni. Ich należy po prostu mocniej "integrować" z
        > dziećmi, takimi jak Ania.
        > Oczywiście rodzice tych "normalnych chłopców" również nie są winni - przecież
        > wedle słów jednego z tatusiów" to tylko takie żarty były.
        > Winna jest za to ... szkoła. I winny jest oczywiście Giertych, który śmiał -
        > jeszcze przed tą tragedią - proponować tworzenie specjalnych szkół o
        > zaostrzonym rygorze dla młodocianych bandytów zamiast wspierać "integrację"
        > tychże bandytów z dziećmi z normalnych rodzin.
        >
        > Ech, jak czytam takich Pacewiczów, Michników i innych to naprawdę życzę im -
        i
        > tylko im - możliwie najściślejszej integracji z ich ukochanymi bandziorami.

        A inni ucznowie tej szkoly w obelzywym gescie paluszki do kamer tv
        pokazali , aby cala Polska widziala jak sie tym przejeli
    • krzysztof3 Mylna diagnoza panie Pacewicz - a gdzie rodzina? 26.10.06, 09:04
      po wysłuchaniu wypowiedzi ojca jednego z bandytów 'przecież to było w szkole i
      szkoła ponosi odopowiedzialność', a teraz przeczytaniu pańskiego komentarza,
      ręce opadają.
    • evaoko klasa z którą były problemy, zrobili segregację 26.10.06, 09:04
      i pewnie najsłabiej uczącą się młodzież zgrupowali w jednej klasie. I póżniej
      stoją bezradni i dziwią się, że nikt nie zareagował na krzydę dziewczynki.
    • libryk Re: Ania została sama 26.10.06, 09:16
      Ludzie ocknijcie sie. Ta "humanitarna" postawa wobec sprawcow tej tragedii nie
      powinna przebrzmiec z falami oburzenia. Oczywiscie, ze nie powinno sie tych
      zwyrodnialcow umieszczac w "giertychowskich szkolach". Patolagia zaszla juz tak
      daleko, ze jedynym rozsadnym sposobem jest podejscie jak do osob doroslych.
      Jeszcze raz w tym miejscu nalezy zastanowic sie nad kara smierci i solidna kara
      dla rodzicow i wychowawcow. Tylko przez konsekwentne i bardzo surowe podejscie
      do problemu, mozemy liczyc na uzdrowienie chorego w koncu spoleczenstwa.
      Co robi sie z rakowymi komurkami w organizmie? Usuwa sie je.
    • ate120 Re: Ania została sama 26.10.06, 09:24
      www.gimnr2forum.fora.pl/
      To jest adres forum ich szkoły. Nie pozwólmy aby wszyscy szybko o tym
      zapomnieli. To wielka tragedia!
    • piecsiedem Pacewicz - przykład impregnowanego idioty 26.10.06, 09:25
      od kilkudziesięciu lat w pedagogice przeważa pogląd, że dzieci sprawiajace
      problemy trzeba wychowywać przez integrację z innymi dziećmi.

      Skutki są takie jakie są: normalne dzieci albo terroryzowane są przez łobuzów
      (chuliganów, bandytów, zwyrodnialców - wstaw własćiwe), albo same nimi się
      stają.

      A jaka jest recepta Pacewicza? Więcej integracji!
      • szoszan Re: Pacewicz - przykład impregnowanego idioty 26.10.06, 09:52
        od kilkudziesięciu lat w pedagogice przeważa pogląd, że dzieci sprawiajace
        > problemy trzeba wychowywać przez integrację z innymi dziećmi.
        Szkoła nie jest oderwana od reszty społeczeństwa ani nie mieści się na
        bezludnej wyspie tudzież nie spadła nagle z Marsa.Ba!Jest jedną z najgłębiej
        osadzonych w społecznej rzeczywistości instytucją.Kto chodzi na szkolne
        wywiadówki i festyny(ja chodzę regularnie)wie o czym mówię.W szkole uczą nasi
        sąsiedzi, chodzą do niej dzieci z naszego podwórka czy osiedla.To nie są
        Marsjanie.Tak naprawdę integrujesz się z nimi każdego dnia.Tak samo jak
        z "Masą", "Kasą" czy "Kiełbasą" lub Rydzykiem T., Lisem T. czy panią Malinowską
        posiadającą np. o 10lat młodszego kochanka.
        Możesz też integrować np. z szafą Lesiaka-temat zaiste fascynujący.
        • doda-elektroda skutek integracji - poznaliśmy wczoraj 26.10.06, 10:12
          jak działa wychowanie przez integrację przekonaliśmy się dziesiatki razy,
          ostatni raz - wczoraj, z gazet.

          Mało?
          • jo_asz Re: skutek integracji - poznaliśmy wczoraj 26.10.06, 14:56
            A jak działa wychowanie przez izolację przekonujemy się jak wychowankowie
            poprawczaków wychodzą na wolność po ukończeniu 21 lat, głównie po to żeby
            popełnić jakieś przestępstwo i wylądować dla odmiany w dorosłym więzieniu. Nie
            wydaje mi się żeby kompanie karne Giertycha działały lepiej.
            • free.woman Re: skutek integracji - poznaliśmy wczoraj 27.10.06, 01:29
              jo_asz napisała:

              > A jak działa wychowanie przez izolację przekonujemy się jak wychowankowie
              > poprawczaków wychodzą na wolność po ukończeniu 21 lat, głównie po to żeby
              > popełnić jakieś przestępstwo i wylądować dla odmiany w dorosłym więzieniu.
              Nie
              > wydaje mi się żeby kompanie karne Giertycha działały lepiej.
              Zgadza się, ale społeczeństwo nie działa od linijki, i dlatego żadna z idei -
              integracja czy izolacja - nie jest jakimś panaceum w oderwaniu od osoby, której
              ma dotyczyć, bo wtedy jest tak jak z każdą ideologią: nie da się rzeczywistośći
              do niej ścisnąć. Gruntowne, nie robione "na sztukę" badania i obserwacje
              psychologiczne KAŻDEGO młodocianego przestępcy powinny zadecydować, czy trafi
              do klasy integracyjnej, czy trzeba go raczej separować, bo jego wpływ na
              otoczenie będzie silniejszy, niż otoczenia wpływ na niego... Ale cóż: do tego
              trzeba psychologów z życia, a nie z książek i szkół psychologii, trujących o
              wyższości własnej ideologii nad innymi. A czy to się da zrobić - to już
              zupełnie inna sprawa. U nas? szczerze wątpię. Kogo to tak naprawdę obchodzi.
            • piecsiedem izolacja vs integracja 27.10.06, 13:39
              możliwe że tak będzie. Ale nawet jeśli, to izolacja jest i tak lepszym wyjściem.

              Jeśli łobuza integrujemy, to też mamy spore prawdopodobieństwo, że jak piszesz,
              po ukończeniu 21 lat trafi do więzienia. Ale co się w szkole naużywa, to jego.

              Jeśli łobuza izolujemy, to nawet jeśli nie nauczy się rozumu oszczędzamy te
              wszystkie dzieci, które przez całą szkołę nie muszą się z nim już "integrować".
    • janonet4 Re: Ania została sama -!!!!1 26.10.06, 09:29

      • szoszan Re: Pacewicz ma sporo racji 26.10.06, 09:40
        zwłaszcza w kwestii negatywnego uwrażliwenia tej klasy i nauczycieli na obecną
        w naszym życiu społecznym przemoc(każdego rodzaju)wobec drugiego człowieka.
        Z pewnością biadanie nad tragedią dziecka i jego rodziny niewiele im pomoże, bo
        większość z nas, także polityków i dziennikarzy współczuje tej rodzinie,
        jednakże być może poruszy sumienie lokalnych społeczności i nauczycieli i
        rodziców, że nad krzywdą bliźniego nie należy przechodzić medialnie lub
        obojętnie.
        Ja bynajmniej chciałabym społecznej dyskusji n/t przemocy w szkole i radzenia
        sobie z nią właśnie w jej społecznym i prawnym kontekście, zwłaszcza w
        kwestiach odpowiedzialności szkoły, rodziców ,samorządu, uczniów czy policji za
        wychowanie naszych dzieci.
        • p.o.box.77 Re: Pacewicz ma sporo racji 26.10.06, 09:59
          o. właśnie społeczna dyskusja o przemocy wśród młodzieży, nie tylko w szkole.
          Przemoc, seks, hierarchia wśród młodzieży to było zawsze obecne. Ale nowoczesne
          media i owładnięte nimi społeczeństwo [dotyczy również dorosłych] czynią upadek
          uniwersalnych priorytetów. Ale nie nadmuchany patriotyzm, tylko rozwój, praca
          zamiast konsumpcji. Jestem człowiekiem o średnich możliwościach wychowawczych,
          ale swojego syna zamierzam wychować tak samo jak mnie wychowano – uważnie i
          rozważnie. Ciekawe czy mój syn będzie ofiarą czy obrońcą...
        • piecsiedem Pacewicz: 5% racji, 95% błędu 26.10.06, 11:03
          te 5% racji to jak słusznie choć jakoś niezdarnie piszesz, "negatywne
          uwrażliwienie klasy". Klasa się "negatywnie uwrażliwiła", bo oprócz tego że
          ogląda TV i czyta gazetki dla młodzieży, to od kilku lat świadkowała
          narastającej we własnym gronie przemocy, coraz bardziej ją akceptowała,
          przesuwała granicę coraz dalej, jednym słowem - dziczała, obojętniała i
          barbaryzowała się.

          Te 95% błedu to wniosek, że potrzeba więcej integracji. Ta klasa właśnie
          przeszła dwuletni kurs integracji: normalni stoczyli się do poziomu łobuzów,
          nie odwrotnie. I to nie jest wyjątek - to jest zasada.

          **

          PS. Ten wątek to właśnie ta "społeczna dyskusja", której chciałabyś.

          pozdrowienia
          • szoszan Re: Pacewicz: 5% racji, 95% błędu 26.10.06, 11:25
            piecsiedem napisała:

            > te 5% racji to jak słusznie choć jakoś niezdarnie piszesz, "negatywne
            > uwrażliwienie klasy". Klasa się "negatywnie uwrażliwiła",
            Może i niezdarnie, może i niezgrabny skrót myślowy.Nie żeby zależało mi na
            bronieniu/czy dopiekaniu red.Pacewiczowi,bo on świetnie da sobie radę bez
            mojego wsparcia,ale wydaje mi się,istotą jego komentarza jest postawa
            publiczności sprawców i instytucji, którą fachowo choć skrótem wyjaśnia
            obojętnością, akceptacją negatywnych, agresywnych zachowań wobec ofiary czy
            unikaniem odpowiedzialności=to(reakcje) jest to negatywne uwrażliwienie na
            przemocowy bodziec.Pozytywnym uwrażliwieniem byłyby te, które Pacewicz opisuje
            2-3akapity niżej wstępu.
            >>normalni stoczyli się do poziomu łobuzów,
            > nie odwrotnie. I to nie jest wyjątek - to jest zasada.<<
            Zawsze przy takiej ocennej interpretacji rzeczywistści należałoby podać
            definicję lub choćby kryterium normalności.Chyba świat postrzegasz za bardzo
            dychotomicznie.
            Ten wątek nie jest "społeczną dyskusją",raczej wyrazem emocjonalnego
            niezadowolenuia z zaistniałej sytuacji i poszukiwaniem winnych.

            • piecsiedem przemoc jest już w pełni zintegrowana 26.10.06, 12:01
              zgadzam się jeszcze raz - Pacewicz ma rację, kiedy eksponuje narastającą
              obojętność czy wręcz akceptację przemocy ze strony osób trzecich.

              Trafnie wskazał jeden z kluczowych elementów w tym mechaniźmie - ale nie
              postawił kropki nad i, a wręcz przeciwnie, wykręcił kota ogonem.

              Dlaczego przemoc i agresja nam normalnieje? Bo jest wszechobecna. Bo zamiast ją
              izolować, to się ją integruje. Tak, to chyba dobre sformułowanie: agresja jest
              już zintegrowana z naszym systemem edukacyjnym.

              **

              Pytasz o moje kryteria normalności. Nie podoba mi się to pytanie, bo pachnie
              rozdzielaniem włosa na czworo i relatywizuje przemoc zawierając podtekst, że
              wszystkie dzieci w jakimś sensie dopuszczają sie przemocy i ważna jest jedynie
              jej skala. Normalność to pojęcie oczywiste w obrębie jednej grupy kulturowej.
              Jeżeli trzeba je wyjaśniać i definiować (np. kwantytatywnie - normalny uderzy
              kolegę nie więcej niż 5 razy w roku szkolnym) to znaczy, że między dyskutantami
              wieź kulturowa nie istnieje. A jeśli tak, to również próby uzgadniania
              standardów są skazane na klęskę.

              **

              Co do dyskusji: tak, ten wątek jest prawdziwą, spontaniczną, nietonowaną
              dyskusją społeczną. A już na pewno nie jest to w mniejszym stopniu "dyskusja
              społeczna" niż np. panel profesorów pedogogiki na konferencji naukowej w
              Konstancinie albo piętnastominutowa rozmowa dwu ekspertów dwu partii
              polityczncyh przed kamerami telewizji.
              • szoszan Re: przemoc jest już w pełni zintegrowana 26.10.06, 12:15
                5-7 z tą konferencją prof.pedagogiki to b.zgrabne i wyraziste.
                jednkże społeczna integracja agresji lub jej eliminacja czy
                akceptacja/eliminacja jej sprawców to akademicki i czysto teoretyczny
                problem.Albowiem od czasów Kaina agresja jest zintegrowana i choć to
                metafizyczne stwierdzenie Kainowe pokolenie ma ją w genach? lub w umyśle. jako
                wdrukowany mechanizm ludzkich zachowań.
                • piecsiedem kainowe geny a szkolnictwo w Polsce 26.10.06, 13:24
                  jeżeli rzecz sprowadzić do kainowych genów, to faktycznie walka agresją w
                  szkole nie ma żadnego sensu. Ale myślę, że o tej "akademickiej/teoretycznej"
                  dyskusji tylko tak Ci się napisało.

                  Na pewno podobnie jak ja sądzisz, że z agresją trzeba i można walczyć. Kwestia
                  jak: przez integrację czy przez izolację.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Kozioł ofiarny w klasie 26.10.06, 09:44

      Szanowni państwo!

      Pomijacie najważniejszą rzecz, która się przecież narzuca: Jeśli cała klasa nie
      raegowała na to, co kilka osób robi koleżance, to znaczy, że ta dziewczynka była
      do tego stopnia nielubiana przez klasę.

      Zrobili z niej kozła ofiarnego. I nie pitolcie tu o demoralizacji dzisiejszej
      młodzieży. Kozły ofiarne bywały w klasach od wieków. I różne wstrętne rzeczy się
      tym nieszczęśliwym ludziom robiło.

      Z moich czasów znam przypadek, gdy chłopak był kozłem ofiarnym. Raz koledzy
      postanowili go podpuścić - że niby go już lubią, zaproponowali mu drinka. To
      było na wycieczce, mieszali spiryt z sokiem, pili z jakiegoś pojemniczka - nie
      sposób było zobaczyć na oko, z czego składa się drink. No i porcję dla kolegi
      przygotowali po cichu w taki sposób, że jeden się masturbował, po czym wlał
      spermę do drinka. Przynieśli, kolega rzadko pijał alkohole - wypił nic nie
      podejrzewając. Mieli ubaw. A nieszczęśnik do końca był przekonany, że ten drink
      to wyraz akceptacji grupy. Oto perwersja.

      Winę za dręczenie kozła ofiarnego ponosi cała klasa. Nie mówcie o małej grupce
      zwyrodnialców. Cała klasa jest winna. Nie tylko tego, że patrzyła, lecz tego, że
      doprowadziła do takiej sytuacji, gdy jednej osobie spośród nich można zrobić
      praktycznie wszystko "bo się jej nie lubi". Winni są rodzice, bo jakoś swoim
      wychowaniem przyczynili się do tego, że człowiek został kozłem ofiarnym i nie
      umiał się bronić. Bo nie zauważali problemu, albo nie umieli go dobrze
      rozwiązać. Wreszcie pewien udział ma w sytuacji sama osoba, która została
      kozłem. Nie należy tu mówić o winie, ale jasne jest, że było coś w niej, jakaś
      niemożność, coś co powodowało, że nie potrafiła się bronić.


      → → → → → → → → → →
      Odkryjmy Białoruś!
      odkryjmybialorus.blox.pl
      • szoszan Re: Kozioł ofiarny w klasie 26.10.06, 09:57
        Błagam nie pleć bzdur o winie ofiary zmuszonej gwałtem do czynności, której nie
        chciała lub nie zamierzała się poddać dobrowolnie.W naszm kraju gwałt jest
        karalny(art.197kk), a to oznacza, że jest sprawca i ofiara. To dorastające
        dziecko było bezradną wobec przemocy i agresji innych ofiarą i najsmutniejsze
        była jej samotność zarówno w momencie zbrodni jak i zamiarów samobójczych.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kozioł ofiarny w klasie 26.10.06, 11:50

          Oj, jak bardzo mnie nie rozumiecie!

          Jasne, mogę się mylić, może dziewczyna była lubiana w klasie, a cały problem
          polegał tylko na przemocy, przed którą nie mogła się obronić. Fizycznie nie
          mogła, bo oni byli silniejsi.

          Jasne, że w takim przypadku nie ma mowy ani o winie, ani nawet o udziale ofiary
          w stworzeniu takiej tragicznej sytuacji.


          Ale ja podejrzewam co innego. Jej matka mówiła, że dziewczyna była spokojna i
          cicha. Dziewczyna była też skryta, bo nie chciała nic powiedzieć matce po
          fakcie. Dziewczyna miała wreszcie jakąś niemożność krzyku. Przecież mogła
          krzyczeć na cały głos, zaraz jakiś nauczyciel by przyleciał. Jestem pewna, że
          ona nie krzyczała.

          Podejrzewam, że dziewczyna miała coś w swojej osobowości, że łatwiej było z niej
          zrobić ofiarę. Nie ma tu mowy o jej winie. Wina prędzej jest po stronie
          rodziców, ktorzy ją wychowywali. Po stronie klasy, w której byli ludzie - no nie
          małe dzieci już przecież - którzy powinni wiedzieć, że gdy słabszy jest
          dręczony, należy go ratować. Nawet gdy się go nie lubi. Wina jest też po stronie
          rodziców wszystkich uczniów klasy, że tego ich nie nauczyli.

          Ze strony dziewczyny-ofiary nie ma winy. Ale jakiś jej udział w tej sytuacji -
          mógł być. Zrozumcie mnie dobrze - nie czynny udział: "sama dała się zgwałcić",
          ale udział przez zaniechanie. Bo nie krzyczała. Bo nie powiedziała matce. Na
          pewno miała powody, że tego wszystkiego nie zrobiła. Na pewno był to strach. Ale
          ten strach skądś się wziął. Jakaś przyczyna była w jej osobowości. A pośredno -
          w rodzicach, którzy ją tak wychowali, że stała się taką osobowością.

          → → → → → → → → → →
          Odkryjmy Białoruś!
          odkryjmybialorus.blox.pl
          • szoszan Re: Kozioł ofiarny w klasie 26.10.06, 12:23
            Anuszka nie szukaj na siłę winnego prócz sprawców(a tymi zajmie się niezawisły
            sąd),bo to powoduje rozkładanie odpowiedzialności także na ofiarę,a nie wydaje
            mi się aby okoliczność, że dziewczynka nie krzyczała była dla sprawców
            okolicznością łagodzącą.
            Poza tym może nie mogła krzyczeć,bo ktoś zakrył lub zakneblował jej usta.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kozioł ofiarny w klasie 26.10.06, 14:16

              Że nie krzyczała - oczywiście, że nie jest to okoliczność łagodząca w ocenianiu
              sprawców. Ani tych, co patrzyli i nie zareagowali. Ty mnie nie chcesz zrozumieć.


              → → → → → → → → → →
              Odkryjmy Białoruś!
              odkryjmybialorus.blox.pl
              • uchachany Szukaniem winy w ofierze zajmą się już 26.10.06, 16:17
                dostatecznie adwokaci wynajęci przez ich rodziców-troglodytów. Oraz ewentualnie
                pewne media.

                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                >
                > Że nie krzyczała - oczywiście, że nie jest to okoliczność łagodząca w
                ocenianiu
                > sprawców. Ani tych, co patrzyli i nie zareagowali. Ty mnie nie chcesz
                zrozumieć
          • lze_elita.071 Anuszka, to nie byl strach - to bylo polskie 26.10.06, 21:50
            wychowywanie dziewczat na potencjalne ofiary kazdego zboczka. Wychowuje sie je
            we wstydzie wlasnego ciala, wlasnego "ja", wlasnych potrzeb. Stworzenie plci
            zenskiej w Polsce ma sie poswiecac, oddawac i w milczeniu cierpiec. I taka byla
            ta biedna mala. Cos podobnego do syndromu katowanej zony alkoholika, co tez
            czuje sie winna, ze dran pije i bije, i ktora czesciej sie sama wiesza, nizli
            pijakowi leb rozwala.
            • danuta49 Żyjesz stereotypami - pogadaj z gimnazjalistkami 26.10.06, 21:52
              o ich stosunku do seksu to się zdziwisz!!!;-)
            • ciobab Re: Anuszka, to nie byl strach - to bylo polskie 27.10.06, 11:20
              Niestety tak jest! To wydarzenie obrazuje stosunek przynajmniej części
              społeczeństwa do kobiet. Moja córka jest w tym samym wieku. Miała adoratora,
              którego odtrąciła. On ją obrzucił wulgarnymi wyzwiskami na GG i do kolegów.
              Byłam oburzona, chciałam dzwonić do rodziców. A może powinnam się cieszyć, że
              nie zrobił nic gorszego?! Tłumaczyłam córce, że on uważał, że jego
              zainteresowanie przyniosło jej zaszczyt, bo on jest samcem i z tego powodu stoi
              od niej wyżej. A ona śmiała to odrzucić!
          • wj_2000 Re: Kozioł ofiarny w klasie 27.10.06, 00:24
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

            >
            > Oj, jak bardzo mnie nie rozumiecie!

            Niektórzy Cię rozumieją!
            W podobnym co Ty duchu próbowałem argumentować wczoraj na forum. Ale mnie
            wszyscy wygwizdali.

            Pozdrawiam.
      • dvl Re: Kozioł ofiarny w klasie 26.10.06, 10:01
        Pxxx głupoty aż przykro.
        To, że nikt nie reagował nie znaczy, że była przez wszystkich nielubiana!
        Do szkoły nie chodziłaś? Nie spotkałaś się z czymś takim, że jest w klasie pewne
        grupa, która "rządzi"? Nikt nie chciał się pewnie postawić (choć na którymś z
        portali była informacja, że koleżanki próbowały odciągnąć drani od niej, ale nie
        dały rady).
        W końcu jak to dziewczę miało się bronić przed trzema baranami? No jak???
      • fearshadow Re: Kozioł ofiarny w klasie 26.10.06, 10:17
        Jeszcze tylko dodam, że ze zdjęć wynika, że gnębiły dziewczynkę ułomy w dresach,
        a nie - jak to prymityw giertych w swoim, pożal się Boże, spocie reklamowym
        próbuje zasugerować - że całe zło, przed którym zamyka się bramy szkół, chodzi w
        skórzanych ciuchach i długich włosach (chłopcy). Panie "mynystrze" edukacji -
        strzel sobie w baniak zamiast budować fałszywy obraz polskiej młodzieży!

        Współczuje rodzicom Ani.
        • gosiekkk Re: Kozioł ofiarny w klasie 26.10.06, 10:36
          No tak, w dodatku te drechole juz wczesniej costam zdemolowaly w swojej
          miejscowosci, ale nikt policji nie powiadomil i sprawa sie rozmyla, znikla. Jak
          sie dresom i innym takim nie pokaze, ze sa jakies granice i nie wytyczy
          dokladnie, gdzie one sa - dochodzi do takich sytuacji.

          A ze spotu PeGeeERtycha mialam niezly polew, bo nie dosc, ze sama sie tak jakos
          podobnie "nosze" na co dzien, to jeszcze - zgroza - w szkole pracuje. Daleko od
          IV RP. I cale szczescie, bo polecialabym na pysk i zostala za brama szkolki pana
          Giertycha z innymi metaluchami. Pewnie poszlibysmy na browca w ramach zajec
          pozalekcyjnych. A usmiechniete dresiki w tym czasie przekraczalyby brame Zdrowej
          Moralnie Szkoly. :-P
      • gosiekkk Re: Kozioł ofiarny w klasie 26.10.06, 10:39
        Upraszczasz. I to bardzo. Moze po prostu cala klasa nie reagowala, bo tak im
        bylo wygodniej? Po co sie wychylac? I narazac "kolegom dresom"? No i pewnie
        kazdy cieszyl sie, ze nie na niego dzis kolej przyszla... To tak, jak ktos
        dostaje wpier*** w autobusie, albo mu ktos kroi komore, a wspolpasazerowie oraz
        kierowca udaja, ze ich tam nie ma i ze niczego nie zauwazyli.
      • jasminetka Re: Nie szukaj przyczyn w ofierze!! 26.10.06, 17:16
        Anuszka, to że ktoś jest nielubiany w klasie nie znaczy, że coś z nim jest nie
        tak, i że ma jakiś udział w sytuacjach, kiedy jest dręczony. Każdy z nas może w
        określonych sytuacjach stać się kozłem ofiarnym, nie ze względu na swoją
        osobowość, ale ze względu na jakąkolwiek odmienność, która wcale nie jest
        negatywna i do której każdy ma prawo. Nielubienie nie tłumaczy także dręczenia.
        Mogę kogoś nie lubić i z nim nie rozmawiać, nie zapraszać go, ale są granice -
        nie można dręczyć, poniżać, wyzywać, naruszać nietykalność cielesną,
        molestować. Mają prawo istnieć ludzie głośni i ludzie cisi, ci bardziej
        przebojowi i ci mniej przebojowi i mają prawo być sobą.
        Zachowanie ofiary w sytuacji dręczenia nie usprawiedliwia przemocy i nie
        dowodzi żadnych luk w osobowości. Sam szok wywołany sytuacją może sprawić, że
        nie będziemy w stanie znaleźć skutecznego wyjścia z sytuacji. Krzyk i aktywna
        obrona mogą się okazać nieskuteczne, albo jeszcze rozdrażnić sprawców.
        Zamiast pytać dlaczego dziewczynka nie krzyczała - może lepiej byłoby zapytać --
        a dlaczego oni to zrobili? a dlaczego oni jej nie zapytali? jakie luki w ich
        osobowości za to odpowiadają?
        • slodkaminka popieram jasminetkę 28.10.06, 18:26
          i dodam, ze wg mnie po prostu wszyscy udawali dlugie miesiące, ze sprawy nie ma
          i w ten sposób udawali de facto, ze ofiara jest sama sobie winna.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=51053572&a=51103166
      • katiasar Re: Kozioł ofiarny w klasie 26.10.06, 17:30
        Chyba mimo wszytsko porownanie tych dwoch sytuacji jest nie na miejscu i bardzo
        mnie razi. Bo nie mozna porownac gwaltu zbiorowego (bo dla mnie to jest
        ewidentnie gwalt) na 14 latce z tym, ze ktos nieswiadomie napil sie spermy
        polaczonej z alkoholem.

        I nie moge sie zgodzic ze w tej dziewczynie musialo byc cos takiego co nie
        pozwalalo jej sie bronic. Jestem przekonana ze wiekszosc kobiet nie poradziloby
        sobie majac kilku mezczyzn przeciwko sobie. Fizycznie i psychicznie.

      • swordshifu Re: Kozioł ofiarny w klasie 26.10.06, 20:13
        To tak jakby mówić, że ktoś jest winny, że go okradają, bo ma pieniądze albo
        samochód... Bzdura. WINA LEŻY PO STRONIE SPRAWCY. To co mówisz to typowy sposób
        myślenia o ofiarach przemocy i gwałtu. Piszesz, że nie widzisz winy u Ani, ale
        tak naprawdę nie pisałabyś w ten sposób, gdybyś podświadomie nie uważała, że
        jest winna, że stała się ofiarą.
        Zrozum: to jest PRZEMOC i dlatego nie można zareagować. Przemoc paraliżuje,
        obezwładnia i ofiara bardzo często nie jest w stanie nic zrobić. Nie może
        uciekać ani krzyczeć. Przemocy niczym nie można usprawiedliwić!!!!!!!!!
        Nie życzę Ci takiej sytuacji, ale pomyśl czy stając na przeciwko 5 chłopaków,
        którzy chcą Ci zrobić krzywdę, miałabyś na tyle siły, żeby się
        przeciwstawić?????!!!!!!!! Szczerze w to wątpię.
        Może koledzy i koleżanki z klasy pomyśleli tak jak Ty: "to tylko kozioł
        ofiarny", "nic się nie dzieje", "różne wstrętne rzeczy się przecież tym
        nieszczęśliwym ludziom robi". . .
        Straszne...

        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Kozioł ofiarny w klasie 26.10.06, 20:38

          Kolejna osoba, która ma trudności z rozumieniem tekstu pisanego.

          > Może koledzy i koleżanki z klasy pomyśleli tak jak Ty: "to tylko kozioł
          > ofiarny", "nic się nie dzieje", "różne wstrętne rzeczy się przecież tym
          > nieszczęśliwym ludziom robi". . .

          Nigdzie nie napisałam, że tak uważam. Nie wciskaj mi w usta słów, których nie
          powiedziałam.

          → → → → → → → → → →
          Odkryjmy Białoruś!
          odkryjmybialorus.blox.pl
          • swordshifu Re: Kozioł ofiarny w klasie 27.10.06, 06:55
            Prosze przeczytaj swój tekst jeszcze raz. Ja tylko próbuję pokazać, że podobny
            tok myślenia może prowadzić do braku reakcji wobec krzywdy innych.
            pozdrawiam
      • dijkman Zagadkowe zachowanie rodziców 26.10.06, 20:17
        Dzieci szybko wyczuwają, że ktoś jest słaby, że coś z nim jest ,,nie tak".
        I wykorzystują to. Szokuje znieczulica klasy i koleżanki która nie
        zareagowałana na zapowiedź samobójstwa. Zabrakło chociaż tego jedynego
        sprawiedliwego.
        Jednak zwalając całą winę na szkołę możemy nie zauważyć praprzyczyny
        tej tragedii.

        Dlaczego matka prosi aby nie winić chłopców z jej klasy?
        Skąd ta słabość tej dziewczynki?
        Dlaczego nie poskarżyła się rodzicom?
        Dlaczego nie interesowała sie chłopcami i była
        bardzo wstydliwa?

        W tym domu chyba nie działo sie dobrze.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Zagadkowe zachowanie rodziców 26.10.06, 20:42
          dijkman dobrze pisze.

          To właśnie sama miałam na myśli powyżej.

          > Skąd ta słabość tej dziewczynki?

          Ta słabość to nie jest jej wina. Ale gdyby nie była słaba - gdyby inaczej ją
          wychowano - to bandyci nie wykorzystaliby jej.

          → → → → → → → → → →
          Odkryjmy Białoruś!
          odkryjmybialorus.blox.pl
        • lze_elita.071 Tez o tym myslalem: ofiara pedofilii w rodzinie? 26.10.06, 21:52
          Mam nadzieje, ze prokuratura i ten watek zbada.
      • kormoran222 Re: Kozioł ofiarny w klasie 26.10.06, 21:35
        anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:


        To się nie trzyma kupy to co piszesz rozumiesz posłuchaj...
        Dziewczyna odrzuciła zaloty jednego z tych chłopaków czyli prześladowcy
        który najprawdopodobniej był prowodyrem całego zajścia piątkowego.
        Dziewczyna odrzuciła chodzenie z chłopakiem pokazała mu nie ze swojej winy
        że nie lubi go jakby on sobie może uroił że jest frajerem
        Ale dziewczyna była w porządku no bo z kim chciał chodzić ten chłopak?
        i co ten chłopak chciał chodzić z kozłem ofiarnym?
        Chłopak chciał pokazać nie chcesz ze mną chodzić to ja ci pokaże że ty
        jesteś (bardzo nie wporządku moralnie ułorzona).
        A dziewczyna była dobra i wporządku i załamała się.


        >Szanowni państwo!

        >Pomijacie najważniejszą rzecz, która się przecież narzuca: Jeśli cała klasa nie
        >raegowała na to, co kilka osób robi koleżance, to znaczy, że ta dziewczynka
        >była
        >do tego stopnia nielubiana przez klasę.

        >Zrobili z niej kozła ofiarnego. I nie pitolcie tu o demoralizacji dzisiejszej
        >młodzieży. Kozły ofiarne bywały w klasach od wieków. I różne wstrętne rzeczy
        >się
        >tym nieszczęśliwym ludziom robiło.

        >Z moich czasów znam przypadek, gdy chłopak był kozłem ofiarnym. Raz koledzy
        >postanowili go podpuścić - że niby go już lubią, zaproponowali mu drinka. To
        >było na wycieczce, mieszali spiryt z sokiem, pili z jakiegoś pojemniczka - nie
        >sposób było zobaczyć na oko, z czego składa się drink. No i porcję dla kolegi
        >przygotowali po cichu w taki sposób, że jeden się masturbował, po czym wlał
        >spermę do drinka. Przynieśli, kolega rzadko pijał alkohole - wypił nic nie
        >podejrzewając. Mieli ubaw. A nieszczęśnik do końca był przekonany, że ten drink
        >to wyraz akceptacji grupy. Oto perwersja.

        >Winę za dręczenie kozła ofiarnego ponosi cała klasa. Nie mówcie o małej grupce
        >zwyrodnialców. Cała klasa jest winna. Nie tylko tego, że patrzyła, lecz tego,
        >że
        >doprowadziła do takiej sytuacji, gdy jednej osobie spośród nich można zrobić
        >praktycznie wszystko "bo się jej nie lubi". Winni są rodzice, bo jakoś swoim
        >wychowaniem przyczynili się do tego, że człowiek został kozłem ofiarnym i nie
        >umiał się bronić. Bo nie zauważali problemu, albo nie umieli go dobrze
        >rozwiązać. Wreszcie pewien udział ma w sytuacji sama osoba, która została
        >kozłem. Nie należy tu mówić o winie, ale jasne jest, że było coś w niej, jakaś
        >niemożność, coś co powodowało, że nie potrafiła się bronić.

    • vadim_30 gdzie była nauczycielka ??!! 26.10.06, 09:46
      Wytłumaczcie mi jedno. Skoro uczniowie nagrali 20-minutowy film PODCZAS LEKCJI
      to gdzie w tym czasie była nauczycielka? Czy dobrze rozumiem, że tyle czasu nie
      było jej w klasie? Więc co robiła w czasie, w którym powinna prowadzić lekcje?
      Jestem przerażona całym wydarzeniem i uważam że ci "chłopcy" to oprawcy a nie
      koledzy. Nie rozumiem też pozostałych dzieci z klasy. Nikt, kompletnie nikt nie
      miał odwagi powiedzieć co się wydarzyło??
      • gosiekkk Gdzie była nauczycielka ??!! 26.10.06, 10:28
        Nauczycielka wlazila w du... ze powazanie dyrektorowi, przygotowujac w tym
        czasie jakis durny apel czy inna akademie. Powinna to robic po lekcjach. Ale
        cale to tragiczne zajscie moglo rowniez miec miejsce gdzies indziej - w domu,
        kolo domu, poza terenem szkoly. Najgorsze jest to, ze ci chlopcy uwazali, ze
        MOGA, ze MAJA PRAWO tak postapic... A klasa nie reagowala. Wszyscy tylko patrzyli...
        • vadim_30 Gdzie była nauczycielka ??!! 26.10.06, 14:29
          O tym też pisałam. Nie mogę uwierzyć że żadne z tych dzieci nie zareagowało. Czy
          to możliwe że nawet nie opowiedzieli rodzicom po szkole co się na ich oczach
          wydarzyło?!
          • linke1 Grzeczni i mili ministranci. 26.10.06, 21:58
            Tą obojętność a nawet strach otoczenia, ofiary tej zbrodni, częściowo wyjaśnia
            część postu tej szkoły.
            " w Kiełpinie wszyscy tu ich znają jako miłych i grzecznych ministrantów nie
            wiem jak oni wrócą miedzy tych wszystkich ludzi szczególnie że niektórzy z nich
            są z tą dziewczyną spokrewnieni co przwda bardzo daleko ale jednak
    • entropia znowu winna szkoła? 26.10.06, 09:48
      Jak zwykle winna jest szkoła a nie sprawcy...
      • szoszan Re: znowu winna szkoła? 26.10.06, 10:01
        Tylko, że szkoła też jest w tym momencie, powiedzmy, współsprawcą tragedii,
        albowiem nauczycielka, która wychodzi na 20minut w czasie lekcji jakoś tak dość
        niefrasobliwie podchodzi do swoich obowiązków i zobowiązań wobec uczniów i
        rodziców tych uczniów.
        Reszta jest małowiarygodną asekuracją.
        • danuta49 Nauczycielka wykonała polecenie dyrektora!!! 26.10.06, 15:52
          Więc się od niej odczep.W tej sytuacji winny jest dyrektor.Z drugiej strony
          14- latki w normalnej szkole, nad którymi cały czas musi stać klawisz żeby
          kogoś lub czegoś nie zniszczyły...To nie były przecież małe dzieci!Co się
          dzieje, gdy wychodą ze szkoły i już nikt ich nie pilnuje???
        • entropia Re: znowu winna szkoła? 27.10.06, 10:23
          > Tylko, że szkoła też jest w tym momencie, powiedzmy, współsprawcą tragedii,
          > albowiem nauczycielka, która wychodzi na 20minut w czasie lekcji jakoś tak dość
          > niefrasobliwie podchodzi do swoich obowiązków i zobowiązań wobec uczniów i
          > rodziców tych uczniów.
          tak, szkoła jest winna zaniedbaniu obowiązków. ale co to ma wspólnego z tą tragedią? dwadzieścia minut wolnego dzieciaki mają też na przerwie, na wycieczce szkolnej itd. więc bez tego zaniedbania też się to miało prawo zdarzyć.
      • gosiekkk Re: znowu winna szkoła? 26.10.06, 10:42
        Wszyscy sa winni. Rodzice, dresy, paniusia, ktora zostawila klase samopas,
        dyrektor, ktory usilowal zatuszowac sprawe, koledzy, kolezanki... "Wszyscy byli
        odwroceni".
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Chrześcijański obowiązek obrony słabszych? 26.10.06, 11:57
          > Wszyscy sa winni. Rodzice, dresy, paniusia, ktora zostawila klase samopas,
          > dyrektor, ktory usilowal zatuszowac sprawe, koledzy, kolezanki... "Wszyscy byli
          > odwroceni".

          O to, to! Według mnie najbardziej są winni rodzice tych dzieci, które się
          biernie przyglądały. Wychowując dzieci, nie wpoili im, że krzywdzonych należy
          bronić. Oto chrześcijańska postawa.

          Bardzo też jestem ciekawa, co powie im teraz ksiądz na religii. Dlaczego w
          katolickiej Polsce chrześcijańska postawa jest utożsamiana z biernym znoszeniem
          nieszczęścia, a nie z obowiązkiem obrony słabszych???

          Kościół będzie teraz grzmiał na demoralizację bezpośrednich sprawców, ale nie na
          demoralizację tych, którzy się biernie przyglądali.

          → → → → → → → → → →
          Odkryjmy Białoruś!
          odkryjmybialorus.blox.pl
          • kapustka3 Re: Chrześcijański obowiązek obrony słabszych? 26.10.06, 14:21
            nie wstyd wam kaszubi, nawet po polsku nie umiecie mówić - kogo spłodziliście
            potworów ? zamiast ludzi ? ?
            • tymon99 masz pecha: 26.10.06, 14:35
              to nie byli kaszubi.. to byli prawdziwi polacy..

              kapustka3 napisał:

              > nie wstyd wam kaszubi, nawet po polsku nie umiecie mówić - kogo spłodziliście
              > potworów ? zamiast ludzi ? ?
            • 1410_tenrok jestes swinia!!! Myslisz, ze wsrod nas czegos 26.10.06, 17:35
              takiego nie ma??? To była nasza Polska szkoła!!!!!!!!!!!!!! I nasze polsko-
              chrzescijanskie zasady
          • gosiekkk Re: Chrześcijański obowiązek obrony słabszych? 26.10.06, 16:05
            Ksiadz na religii nie powie pewnie nic. Przeciez wystarczy, ze ludzie co
            niedziela chodza do kosciolka, daja na tace i przystepuja od czasu do czasu do
            komunii. To wszystko. Nic wiecej sie nie liczy. Zreszta IMHO katecheta tez sie
            nie popisal, bo nie zareagowal na cale zdarzenie, podobnie jak dyrekcja szkoly.
            Nie porozmawial z mlodzieza, znowu zabraklo interwencji doroslych. Dzieciaki
            chowaja sie same, przyswajaja sobie wzorce, ktore same sobie wyklepia na
            podstawie kilku durnowatych filmow albo internetu - i gotowe.
            Nic nie widze, nic nie slysze, nic nie powiem, mam oczy szeroko zamkniete, to
            moze mnie zostawia w spokoju. Tyle, ze badania psychologiczne dowodza, ze
            niereagowanie i strusia polityka zwyczajnie sie nie oplacaja, bo to tylko
            rozzuchwala chuliganerie.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Chrześcijański obowiązek obrony słabszych? 26.10.06, 17:05

              Bardzo słusznie. Społeczeństwo może funkcjonować tylko wtedy, gdy potrafi swoim
              członkom przynajmniej w pewnym stopniu zapewnić obronę przed krzywdą. Konkretnie
              w tym przypadku, gdy dziewczyna, którą usiłuje ktoś zgwałcić na oczach innych
              ludzi powinna mieć pewność, że świadkowie staną w jej obronie.

              Tymczasem Polacy w ostatnich czasach zachowują się (i wychowują swoje dzieci)
              tak, jakby uważali, że od obrony krzywdzonych jest państwowa policja,
              ewentualnie państwowa szkoła, albo jakiś inny państwowy urząd. Tylko czekać
              propozycji powołania Państwowego Urzędu Ścigania Gwałtów W Klasie Na
              Czternastolatkach. Wszyscy uważają, że z bliźnimi nie łączy ich żadna więź ani
              żaden obowiązek obrony krzywdzonych. Uważają, że od tego jest państwo, a im
              należy się jedynie święty spokój.

              Co za totalitarny sposób myślenia - niech przyjdzie odpowiedni urząd i zapewni
              nam bezpieczeństwo. My będziemy tylko jego klientami.

              Gdy każdy żyje tylko dla siebie i nie chce bronić innych przed krzywdą - to się
              na pewno nie nazywa społeczeństwo.

              W grupie, w której działają więzi społeczne też może pojawić się ktoś zły. Ale
              jeśli kogoś zaatakuje, to reszta grupy będzie bronić ofiary. Nie czarujmy się -
              naprawa stosunków w społeczeństwie polskim, jeśli będzie polegać na odgórnie
              zarządzonym wykorzenianiu patologii - nigdy się nie uda. Patologie w większości
              same się wykorzenią wtedy, gdy ludzie będą bronić jedni drugich przed krzywdą.

              Jednym słowem - dawno już zapomnieliśmy o solidarności.



              → → → → → → → → → →
              Odkryjmy Białoruś!
              odkryjmybialorus.blox.pl
          • nela42 Re: Chrześcijański obowiązek obrony słabszych? 26.10.06, 18:26
            Może nie macie dzieci i dlatego uważacie,że to wina rodziców. Ja mam dzieci i
            wiem ile mnie kosztowało przejść przez okres gimnazjum. Wtedy dzieci autorytetu
            szukaja jedynie wsród swoich rówieśników.Przeżyłam bardzo okres dorastania ,
            nawet doszło do rekoczynów co uważam za totalna porażkę, ale juz nie wiedziałam
            co robić.Taki bunt dla buntu, bez zupełnej przyczyny.Teraz córka studiuje ,
            jestem szczesliwa,że mam ten czas za sobą.
            • gropa1 Re: Chrześcijański obowiązek obrony słabszych? 28.10.06, 20:59
              A ja mam dzieci i widzę setki błędów które popełniam. Ty najwyraźniej swoich nie
              widzisz, więc nie dziwię się że się dziwisz swoim problemom z dzieckiem. Twoje
              zarozumialstwo jest porażające i tyle.
    • kiviwa Ania została sama 26.10.06, 09:59
      Okropna historia!!!
      A ja winię tych chłopców, 14 lat to wiek, w którym jasno można rozgraniczyć co
      jest dobre a co złe, Ci chłopcy doskonale wiedzieli, że to co robią jest złe,
      mało tego - robili to umyślnie, celowo, oni chcieli poniżyć tą dziewczynkę.
      Udało im się, zachowali się jak zwierzaki wyzbyte uczuć, podli egoiści, chcący
      podbudować jedynie własne ego!!!
      Winię także nauczyciela!!! Nie dopełnił swoich obowiązków, nie miał bowiem
      prawa pozostawiać uczniów bez opieki!!! Zatem i on powinien ponieść
      konsekwencje swojego zachowania. Docenić jednak należy fakt, iż zadzwonił on do
      domu dziewczynki, by upewić się, że jest. Wiem jednak, iz zrobił to z pobudek
      nie leżących po stronie jego sumienia, lecz w obawie że gdyby coś się stało
      dziewczynce w czasie lekcji, którą prowadził (na niby, bo go nie było),coś
      namacalnego np. wypadek, wówczas konsekwencje dla nauczyciela miałyby
      poważniejszy wydźwięk,a tak...
      • gropa1 Re: Ania została sama 28.10.06, 21:01
        A ja winię tych chłopców, 14 lat to wiek, w którym jasno można rozgraniczyć co
        > jest dobre a co złe

        Pod warunkiem że się ma minimum wiedzy i wrażliwości. Zapewniam cię że jest
        mnóstwo rodziców, którzy tej wiedzy nie przekazują. Bo sami jej nie mają, I tak
        w kółeczko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka