Szkoła po śmierci Ani

29.10.06, 08:45
Świetny tekst!
    • cztery.strusie Re: Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 10:20
      Świetny.
      • erneste Wyborcza po stronie bandytów...jak zwykle 29.10.06, 14:25
        Janusz Czapiński:
        >> Lepiej by było zatrzymać chuliganów w normalnym środowisku
        >> i spróbować odtworzyć wspólnoty szkolne.

        Adam Michnik:
        >> No to bądźmy lekarzami! No to uznajmy wreszcie, że to, że ktoś popełnił
        >> przestępstwo - to jest nieszczęście! To jest jego nieszczęście! Spróbujmy mu
        >> pomóc! Wzywam do głosowania za amnestią rozszerzoną!

        Piotr Pacewicz ( www.gazetawyborcza.pl/1,75478,3703914.html ):
        >> To był gwałt. (...)
        >> Winna jest szkoła, ta konkretna (...)
        >> Nie jest natomiast dobrym rozwiązaniem - jak zapowiada min. Giertych "z
        >> okazji" tej tragedii - tworzenie alternatywnej sieci szkół dla trudnej
        >> młodzieży. (...)
        >> Trzeba raczej integrować trudnych wychowawczo uczniów i w
        >> ten sposób robić z nich normalnych ludzi, a nie wyrzucać poza nawias, na
        >> zapas, na wszelki wypadek. To zbyt prostackie rozwiązania, podobnie jak
        >> nazywanie uczniów "draniami".

        Logika Pacewicza i innych durniów z "Wyborczej" wprost poraża...

        Oczywiście "trudni wychowawczo uczniowie", którzy chcieli tylko
        zrobić "niezłą bekę" absolutnie nie są winni. Ich należy po prostu
        mocniej "integrować" z dziećmi takimi jak Ania.
        Oczywiście rodzice tych "normalnych chłopców" również nie są winni - przecież
        wedle słów jednego z tatusiów to tylko takie żarty były.
        Winna jest za to ... szkoła. I winny jest oczywiście Giertych, który śmiał -
        gwoli ścisłości, jeszcze PRZED tą tragedią - proponować tworzenie specjalnych
        szkół o zaostrzonym rygorze dla młodocianych bandytów zamiast
        wspierać "integrację" tychże bandytów z dziećmi z normalnych rodzin.

        Ech, jak czytam takich Pacewiczów, Michników, Czapińskich i innych to naprawdę
        życzę im - i tylko im - możliwie najściślejszej integracji z ich ukochanymi
        bandziorami.
        Natomiast wszystkim normalnym ludziom (czyli tak zwanym "prostakom" - jak
        sugeruje Pacewicz) życzę tego, by jednak "prostackie" rozwiązania Giertycha
        zostały wprowadzone, po to by wysyłając dziecko do szkoły nie trzeba było się
        obawiać, że zelży/zgwałci/okradnie/zabije je jakiś właśnie "integrujący się"
        z normalnym społeczeństwem, "wychowawczo trudny" młodociany bandzior.
        • plmlp Problem polega na tym, że szkoła nie ma narzędzi 29.10.06, 15:04
          do dyscyplinowania uczniów a takie szkoły byłyby narzędziem, oczywiście miedzy innymi.
          • erneste Pacewicz myśli o płaczących chłopcach... 29.10.06, 15:26
            Kolejna mądra:

            > Irena Dzierzgowska. - (...)jeżeli się chce komuś pomóc wychowawczo, nie
            > należy go izolować. Należy go najpierw zrozumieć, a potem pokazać, jak można
            > postępować inaczej.

            Czy Pani Irenka (współtwórczyni reformy oświatowej w rządzie AWS-UW) już
            dostatecznie zrozumiała młodocianych bandziorów - gwałcicieli Ani?
            Czy należy teraz dać im jeszcze trochę luzu, pozwolić na dalsze
            odstawianie "niezłej beki" - wszystko po to, byśmy mogli ich lepiej zrozumieć?
            Czy może jednak powinniśmy im już zacząć pokazywać "jak można inaczej"?
            Oczywiście z należną delikatnością i cierpliwością, by nie naruszyć ich
            delikatnej psychiki... W końcu, jak pisze ze współczuciem i troską red.
            Pacewicz, mamy do czynienia z wyjątkowo wrażliwymi młodzieńcami...
            (Pacewicz: "Dużo myślimy o tych pięciu chłopcach, sprawcach gwałtu, podobno po
            zatrzymaniu najpierw zachowywali się butnie, potem dużo płakali.")
            • marysienka26 Re: Pacewicz myśli o płaczących chłopcach... 29.10.06, 19:16
              erneste napisał:

              > Kolejna mądra:
              >
              > > Irena Dzierzgowska. - (...)jeżeli się chce komuś pomóc wychowawczo, nie
              > > należy go izolować. Należy go najpierw zrozumieć, a potem pokazać, jak mo
              > żna
              > > postępować inaczej.
              >
              > Czy Pani Irenka (współtwórczyni reformy oświatowej w rządzie AWS-UW) już
              > dostatecznie zrozumiała młodocianych bandziorów - gwałcicieli Ani?
              > Czy należy teraz dać im jeszcze trochę luzu, pozwolić na dalsze
              > odstawianie "niezłej beki" - wszystko po to, byśmy mogli ich lepiej zrozumieć?
              > Czy może jednak powinniśmy im już zacząć pokazywać "jak można inaczej"?
              > Oczywiście z należną delikatnością i cierpliwością, by nie naruszyć ich
              > delikatnej psychiki... W końcu, jak pisze ze współczuciem i troską red.
              > Pacewicz, mamy do czynienia z wyjątkowo wrażliwymi młodzieńcami...
              > (Pacewicz: "Dużo myślimy o tych pięciu chłopcach, sprawcach gwałtu, podobno
              po
              > zatrzymaniu najpierw zachowywali się butnie, potem dużo płakali.")

              bekac to najwyzej mozesz ty jak wypisujesz to co nie
              strawiles .glupoti ,stalnizm,kaczyzm ,ogskurantyzm ,ignorancja kompletna
              polskiej prowincji tudziez rzadzacych!
              skad maja brac obry przyklad ZPIS-U
              KLAMLIWYCH KURDUPLI ,Z KTORYCH JEDEN NIE MA NAWT DZIECI ULOMEK!!
        • marysienka26 Re:erneste jak lupara bianca 29.10.06, 19:09
          to jest skandal co wypisuje ten czlowiek!
          durniem co najwyzej to jest on !wstyd i hanba co wypisuje ten obskurantysta
          pro.opus--deista i zacofaniec akromagelia sie klania!
        • brutus36 Racja Erneste ! 30.10.06, 13:50
        • jantarrka Re: Wyborcza po stronie bandytów...jak zwykle 01.11.06, 23:13
          erneste, zupełnie nie zrozumiałeś tego, co przeczytałeś. zupełnie nie
          zrozumiałeś...
    • bezsenna Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 10:22
      zgadzam sie z przedmowca

      swietny i strasznie prawdziwy .
    • hobbes11 Re: Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 10:30
      Robi mi się niedobrze, kiedy czytam Pańskie lewackie teksty
    • burasburas Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 10:42
      Nie do końca zgadzam się z Panem Redaktorem. Na pewno Giertych to nie osoba, która powinna dbać o należyte wychowanie naszych dzieci. Na pewno też Giertych jest ostatnim którego uprawniłbym do ustalania norm moralnych dla polskiej młodzieży. Ludzie z kręgu zamawiających piwo nazistowskim pozdrowieniem sami wymagają resocjalizacji a być może izolacji z naszego społeczeństwa. Chcę jednak uprzejmie zwrócić uwagę Pana na prosty fakt. Chodzi mi o to, że przestępstwo jest przestępstwem niezależnie od tego kto je popełnia i w jakim jest wieku. Krzywda się stała i jest nieodwracalna. Myślę, że ocenianie zbrodni przez pryzmat wieku jest również zbrodnią. Na pewno dziecko w wieku 5, 8 11 lat nie zabije, ale 14 latek z pewnością może to zrobić. Nie wierze też w zapewnienia psychologów, że 14 latkowie nie zdają sobie sprawy ze swoich czynów. Wręcz odwrotnie. Doskonale wiedzą co robi ą i robią to bo czują się bezkarni. Jestem zatem zwolennikiem twardych metod i uznania, że zabójca jest zabójcą a gwałciciel gwałcicielem. Wiek nie ma tu nic do rzeczy, bo skoro kuśka staje 14 latkowi to musi wiedzieć dlaczego mu staje. Wiek 14 lat jest wiekiem rozwojowym i właśnie wtedy na młodzież powinny być nałożone najbardziej restrykcyjne obowiązki i odpowiedzialności. W tym czasie kształtuje się światopogląd, moralność i odpowiedzialność. Uważam, że (z całym szacunkiem dla uczuć rodzicielskich sprawców) gnoje powinni zostać ukarani z całą surowością i tak dotkliwie jak tylko jest to możliwe w cywilizowanym kraju. Indianie prowadzą szkoły dla młodzieży trudnej i mają wspaniałe wyniki. Wbrew opiniom są bardziej cywilizowani od nas a też mają kłopoty z młodymi.
      Podsumowując zatem: srogo i sprawiedliwie – tak, ale broń Panie Boże naszą młodzież od wychowawców typu Giertych, Wierzejski i im podobnych ...... amen
    • anton-makarenko UzB-ekistan Pacewicza 29.10.06, 10:53
      Pan Pacewicz prawi banialuki o jakims Kazachstanie.
      Głoszona przez niego filozofia jest jednak właśnie propagandą UBekistanu.
      Państwo, które nie spełnia swego naturalnego i konstytucyjnego obowiązku obrony
      obywateli przed bandytami, jest państwem kryminogennym, bo rozzuchwala bandytów.

      Państwo takie jest z drugiej strony obojętne na krzywdę słabszych, nie bierze
      ich w obronę przed przestępcami lecz skazuje ich na Samoobronę, każdy będzie
      musiał nabyć i nosić przy sobie broń, bo bandyci juz ją używają, tylko
      obywatele są bezbronni.

      Pacewicz przenosi na teren bezpieczeństwa obywateli zasadę wypracowaną w
      polityce społecznej przez Anty-Janosika, Balcerowicza: chce odebrać bezbronnym
      poczucie bezpieczeństwa i dać bandytom poczucie bezkarności.
      Polityka Balcerowicza doprowadziła już do niemałego chaosu w państwie.
      Rady Pacewicza prowadzą do tego, że ulica, a niedługo już i szkoła przestaną
      być domeną państwa prawa, stając się przestrzenią panowania przestępców.
      Dziękujemy za "światłe", prowadzące Polskę do nowego UBekistanu.

      W Ameryce i wszędzie na świecie, gdzie społeczeństwo ma jeszcze wpływ na
      sprawowanie władzy, dorośli i młodociani członkowie społeczeństwa, którzy
      odmawiają udziału w normalnym obrocie społecznym, są do tego zmuszani
      przymusem.
      W USA istnieją od dziesiątków lat Glen Mills Schools,
      www.glenmillsschool.org/. Wykolejona młodzież w wieku 15-18 lat jest w
      tych szkołach na niby-wojskowy sposób przyuczana do zawodu i dyscypliny, stając
      się pełnowartościowymi członkami społeczeństwa.

      Nie w Kazachstanie lecz w liberalnej Holandii na polecenie parlamentu rząd
      przygotowuje ustawę zobowiązującą wszystkich obywateli w wieku do 23 roku życia
      do nauki lub do pracy.
      30.000 młodych ludzi nie uczy się i odmawia podjęcia pracy.
      Ci młodzi ludzie są niekarani, ale społeczeństwo jest zdania, że stan
      bezczynności prowadzi na dłuższą metę do wykolejenia.
      Wkrótce ustawodawca nałoży na młodzież do 23 roku życia obowiązek nauki lub
      pracy.
      Osoby uchylające się od tego obowiązku zostaną umieszczone w obozach
      (kampement), które są już w drodze eksperymentalnej uruchamiane w dawnych
      budynkach koszarowych dla młodocianych przestępców.
      Część dawnej wojskowej kadry szkoleniowej będzie zatrudniona do nauki zawodu
      tej grupy młodzieży.

      Państwo ma obowiązek zająć się wychowaniem również najtrudniejszej młodzieży.
      Giertych lepiej niż Pacewicz rozumie na czym polega rzeczywista troska o trudną
      młodzież.
      Wyraża się ona w stworzeniu nowoczesnej alternatywy dla nieskutecznego
      klasycznego, szkolnego, wychowania.
      Pacewicz, rzekomy obrońca "praw młodzieży", spisuje tę młodzież w istocie na
      straty.
      A to jest też nasza młodzież, która ma również prawo do lepszej perspektywy niż
      seks, alkohol i narkotyki.
      • maya35 Re: UzB-ekistan Pacewicza 29.10.06, 11:31
        A skad niby Giertych zna sie na czymkolwiek? Jeżeli wiedziałby cokolwiek na
        temat psychologii, patologii i powodów agresji wśród młodzieży, nie otwierałby
        szkół specjalnych. A pan Pacewicz napisał świetny tekt, zgadzam sie z nim w
        100%, pewnie jak wiekszość inteligentnych i wykształcownych ludzi. Brawo.
        • agg Re: UzB-ekistan Pacewicza 29.10.06, 15:00
          nie oceniał pomysłu przez pryzmat pomysłodawcy. Chyba że uważasz że najlepszym
          rozwiązaniem byłoby by po prostu Ania (gdyby żyła) miała po prostu zadbać o
          resocjalizacje swoich oprawców nadal ucząc sie w nimi w klasie, co miałoby ich
          oczywiście zresocjalizować. Ewentualnie pogadali by sobie człopcy w jakimś
          psychologiem czym za pewnie strasznie by sie przejeli. Wiesz mnie tej pomysł
          wydaje się obrzydliwi ale to własnie proponuje Pacewicz. Pomysł o Ani a nie
          tych bandydach nie dokładaj im kolejnych ofiar.
        • janek-007 Pacewicz to lewacki duren... 29.10.06, 16:10
          szkoda czasu na komentowanie jego wypocin. Wyjątkowo perfidny i upolityczniony
          artykuł. Zamiast zająć sie przyczynami problemu to dokopał Giertychowi i
          Kaczyńskiemu. Wyjątkowa obłuda i hipokryzja Pacewicza i jemu podobnych lewackich
          oszolomow.
      • mily_olo Re: UzB-ekistan Pacewicza 29.10.06, 15:56
        Tak pajacu są takie i inne pomysły w Stanach,w większości zasila je kolorowa
        młodzież z przewagą czarnych - a potem i to jest clou tych jednostek
        oświatowych - armia i dalej do Iranu i Afganistanu.
    • fachowieccc Nadal abstrakcje 29.10.06, 11:35
      Przykro mi, ale ten tekst pozostaje w sferze równie abstrakcyjnej co pomysły
      człowieka pełniącego funkcję ministra oświaty.

      Nauczyciele potrzebują narzędzi.A te się im systematycznie odbiera.
      Ucznia z gimnazjum nie można wyrzucić - świadomośc tego sprawia, że argument "a
      co mi możecie zrobić" słyszą najczęściej nauczyciele gimnazjów od uczniów,
      którym naprawdę należałoby "coś" móc zrobić. Ucznia nie można wyrzucić z lekcji,
      bo się za niego odpowiada. Uczniowi nie można zlecić prac porządkowych, bo to
      narusza jego godność i nie po to chodzi do szkoły.Rodzic proszony o pomoc użyje
      argumentu-wytrycha, że to szkoła ma mu wychować dziecko, a jak nie umie, to
      znaczy, że nauczyciel nie potrafi.Obniżanie ocen z zachowania na nikim nie robi
      wrażenia, bo nic z nich nie wynika: jeżli uczeń do października już wagarował
      tyle, że ma oceną naganną, to na czym polega działanie tej oceny przez resztę
      roku szkolnego?

      Szkoła ma coraz większe problemy, bo odebrano jej narzędzia do budowania reguł i
      zasad, które potrafiłaby egzekwować.Jeżeli statut szkoły ma w sobie fukcjonalne
      zapisy o obowiązkach i karach za ich niewypełnianie, wtedy dopiero działa.

      Pracuje w szkole ponadgimnazjalnej, męskiej, z trudną młodzieżą (miałam już
      klasy, w których połowa była pod nadzorem kuratora)i kłopoty jakiekolwiek mam
      przez pierwszy miesiąc klasy pierwszej. Tyle zajmuje uczniom zrozumienie, że
      znaleźli się w miejscu, gdzie ponoszą odpowiedzialność za swoje działania,
      reguły są proste i egzekwowane, a szacunek obowiązuje wszystkich w relacjach ze
      wszystkimi.
      To, że my jeszcze (jak długo?)uczymy i wychowujemy, a nie wypełniamy
      nienaruszalny obowiązek szkolny sprawia, że bardzo, bardzo rzadko musimy
      stosować jakieś drastyczne rozwiązania - pracuję od 15 lat i w tym czasie dwóch
      uczniów usunięto ze szkoły.

      Problem leży nie w istnieniu gimnazjum, ale w jego dwóch fałszywych założeniach:
      wszyscy muszą do niego bezwarunkowo chodzić i obowiązuje rejonizacja, żeby, broń
      nas boże lewicowych złudzeń, przypadkiem nie segregowć dzieci pod względem
      wyników w nauce i zainteresowania nią.

      Jestem zdecydowanym przeciwnikiem człowieka pełniącego funkcję ministra oświaty,
      ale zróznicowanie szkół - az po takie o rzeczywiscie wojskowym drylu - jest
      bardzo sensowne. Bo gimnazjum to ostatni moment, kiedy mozna jeszcze złapać
      wychowawczo młodzież dotąd nieprzystosowaną społecznie.
      Czego uczy się agresywny nastolatek w bezradnej szkole, w klasie zastraszonych
      rówieśników? Wyłącznie tego, że agresja popłaca, że aspołeczne zachowania są
      bezkarne, że łamanie zasad jest bardzo dobrą zasadą.
      Może więc nawet pan, panie Piotrze,spróbowałby dostrzec, że obecne zasady gry
      szkodzą i ofiarom, i - wbrew pozorom - sprawcom, a na pewno nam wszystkim jako
      społeczeństwu, które ostatecznie i tak musi wchłonąć ich wszystkich.

      Lewicowi humaniści muszą wyjść ze swojego getta z Rousseau i przyjąć do
      wiadomości, że zawsze istnieje jakiś procent ludzi, którzy nie chcą naszych,
      społecznych reguł - i już.Którzy nie reagują na działania pedagogów i
      psychologów, bo funkcjonują nie w schemacie porozumienia i współpracy, ale walki
      o dominację.I ich społeczeństwo nie przekona okazując swoją słabość.
      • szania33 Re: Nadal abstrakcje 29.10.06, 11:57
        Sfera abstrakcji - tak, ale dlaczego? Nie dlatego, że koncepcja p. Pacewicza
        jest nieprawdziwa, ale dlatego, ze polskim nauczywielom, wychowawcom,
        psychologom i pedagogom szkolnym, dyrektorom szkół i pracownikom kuratoriów
        brakuje podstawowych kompetencji i umiejętności a także wiedzy. W czym pomoze
        pedagog, ktory nie ma umiejętności, wiedzy i kompetencji, by z dzieciakami w
        ogóle - a co dopiero trudnymi - pracować? Jeśli sam nie radzi sobie z własnymi
        problemami? Jeśli jest na tyle przygnieciony przez system, ze nie rozumie już
        idei odpowiedzialności za własne życie? Jak ma pomóc swoim wychowankom, jezeli
        sam stawia się w sytuacji ofiary i zaczyna tych samych wychowanków za swoje
        niepowodzenia życiowe obwiniać? Jak pomóc mają ludzie, którzy nie rozumieją
        podstawowych mechanizmów funkcjonowania człowieka? którym obca jest idea
        rozmawiania, słuchania, wzajemnego szacunku? W czym mogą oni pomóc? To nie idea
        pracy wychowawczej z tymi dzieciakami jest zła - dramatem jest brak
        wyspecjalizowanej do tego kadry. Polska szkoła przepełniona jest ludźmi, którzy
        zostali nauczycielami nie dlatego, że chcieli, tylko dlatego, że sami nie umieli
        nic innego zrobić z własnym zyciem. I tu zaczyna się prawdziwy dramat.
        • fachowieccc Re: Nadal abstrakcje 29.10.06, 12:05
          Stosujesz nadal łatwe i modne wyjaśnienie "wszystkiemu winni są..." - i tu
          wpisać grupę zgodną z naszymi poglądami. A to, jak każda generalizacja, po
          prostu nieprawda.
          Są dzieci, którym żaden pedagog ani psycholog niepotrzebny zupełnie i sa takie,
          z którymi sobie nawet najlepszy nie poradzi. System powinien przewidywać miejsce
          dla wszystkich i utopijna wiarą, że jeśli od ręki znajdziesz 100 000 genialnych
          nauczycieli, problemy znikną - nie zmieni realnej sytuacji.
        • zofia111 Re: Nadal abstrakcje 05.11.06, 17:31
          szania 33
          jakie ty masz pojecie o szkole, nauyczycielach pedagogach? Zatrudnij sie w
          szkole. To bedzie wialka sznasa dla ciebie i dla calej polskiej oswiaty. Potem
          opisz tutaj jak swietnie sobie radzisz. Zal mi ciebie.
      • agg Re: Nadal abstrakcje 29.10.06, 13:10
        a mnie sie wydaje że ci huligani w szkole samych huliganów mogli by spotulnieć.
        Jednym słowem uważam selekcje uczniów za coś sensownego i z korzyścia dla nich.
        A moze te szkoły wcale nie byłoby takie straszne? Problemem była by tylko
        kwestia selekcji do nich. Bo jesli uczniowie mają jakies problemy w jaki sposób
        nauczyciel ma być swiadomy ich rangi i wiedzieć co sie w istocie dzieje?
        • fachowieccc Re: Nadal abstrakcje 29.10.06, 17:28
          > a mnie sie wydaje że ci huligani w szkole samych huliganów mogli by spotulnieć.
          > Jednym słowem uważam selekcje uczniów za coś sensownego i z korzyścia dla nich.

          I masz rację. Bo różnorodność- wyjaskrawiając - od świętych do bandytów
          istnieje, a banialuki o zapobieganiu jej integracją to tylko zasłona dymna.
          Niech się dzieci męczą odwalając za nas, dorosłych,pracę nad tymi, którzy nie
          umieją respektować norm.
          W klasie - umownie - grzecznych dzieci nie trzeba opracowywać procedur
          ostepowania po na przykład uderzeniu w twarz, opluciu, obrzuceniu wulgaryzmami -
          bo takie dzieciaki nie wpadna na pomysł, żeby podobne rzeczy robić.

          W klasie z problemami natomiast - natychmiast.Uczę klasy, w których zaczynam od
          instrukcji wrzucania śmieci do kosza, niebekania i niedrapania się po
          genitaliach. I wrzucają. I nie bekają. I nie drapią się.Po jakimś czterdziestym
          przypomnieniu.
          W klasie mieszanej połowa poczuje się potraktowana jak kretyni, gdyby coś
          takiego zrobić. W połowie koniecznych powtórzeń ta połowa uzna nauczyciela za
          idiotę.
          W "grzecznej" klasie, gdybym z czymś takim wystartowała, to - słusznie - od razu
          by mnie uznano za półgłówka.

          Istnieją metody, którymi można dotrzeć do każdego. Ale nie ma takich, co
          działają na wszystkich.A im bardziej zróznicowana klasa, im więcej metod trzeba
          stosować, tym mniej z nich dotzre do odpowiednich osób, tym mniej zadziała.
      • yesamin Re: Nadal abstrakcje 29.10.06, 15:33
        Zgadzam się w 100%
      • pam8 Re: Nadal abstrakcje 30.10.06, 19:37
        Szan. Pani, dziekuję za bardzo mądrą, wyważoną wypowiedź. Czego może nauczyć
        szkoła, w której nie ma żadnej dyscypliny ani odpowiedzialności - bo została
        stworzona przez nawiedzonych teoretyków (idealistów?).
    • agg nie zgadzam sie z tymi wnioskami 29.10.06, 13:01
      Uważam że agresia bierze się w znacznej mierze z bezkarności. Ci chłopcy nie
      pobili by innych 5 chłopców a skupili sie na kimś bezbronnym wobec nich.
      Oddzielenie klas w ramach tej samej szkoły to za mało. Wydzielenie ich do innej
      szkoły gdzie nie byłoby w jakims sensie kandydatów na ofiary samo w sobie mogło
      by uspokajać tych huliganów. Przeciez wcale nie musiałoby uznaczać że te szkoły
      muszą być takie straszne. Poza tym bajki o tym że można posłać psychologów to
      szkoł i to coś zmieni są niepoważne. Szkoły muszą mieć mechanizm obronny i
      dystyplinujący w samej choćby możliwości łatwego wywalania huliganów. Jedyny
      problem widze w selekcji. Bo jesli sami uczniowe wstydzą sie mówić o swich
      broblemach i nauczyciele nie wiedza co sie dzieje to wyznaczenie kandydatów do
      szkół specjalnych mogłoby być problemem.
      • barbara.rabarbar Uczniowie nie tyle wstydzą się mówić o swoich 29.10.06, 13:34
        problemach, co po prostu się boją. Pozostawianie młodocianych bandytów w tej
        samej szkole co ich ofiary zapewni bandziorom praktyczną bezkarność, bo zawsze
        mogą na przerwach czy po lekcjach zastraszyć te dzieci, które odważyłyby się coś
        powiedzieć. Cały tekst pana Pacewicza jest w zasadzie obroną status quo, kolejną
        próbą wkładania głowy w piasek i udawania, że nic się nie stało. Gdyby Ania nie
        popełniła samobójstwa nadal ta obłudna fikcja w szkole "bez przemocy" by
        funkcjonowała i wszyscy udawaliby, że nic się nie dzieje - dokładnie to co
        proponuje powyższy tekst. Nie da się rozwiązać problemów udając, że ich nie ma.
        To całkowite zdziczenie obyczajów w polskiej szkole, narastający bandytyzm miał
        miejsce właśnie po zepsuciu szkoły nieudacznymi, przesiąkniętymi fałszywym
        pojęciem tolerancji reformami. Jakim trzeba być kłamcą i obłudnikiem, by
        porównywać chowanie tornistrów młodszym dzieciom przez starsze, czy podstawianie
        nogi na przerwach w starej 8-letniej podstawówce z gwałtami i rabunkiem jakie
        rozprzestrzeniły się po wprowadzeniu gimnazjów. Zdaje się, że piewcy
        "nowoczesnej" szkoły, która niczego nie uczy, bo niczego nie wymaga są
        całkowicie ślepi na tragiczne efekty swoich działań. Obojętnie jaka tragedia się
        wydarzy, to i tak ich stwierdzą, że szkodliwe dla polskiej szkoły reformy były
        słuszne. A mówi się, że jedynie krowy nie zmieniają poglądów. Od uczniów szkoła
        musi czegoś wymagać i skutecznie egzekwować, inaczej niczego ich nie nauczy. A
        obecnie mamy sytuację, że jak uczeń nie chce uczyć się ortografii to przynosi od
        znajomej lekarki zaświadczenie o dysleksji, a jak zachowuje się jak bandyta, to
        załatwia mu się lewe zaświadczenie o ADHD. Jak dzieci mają się uczyć w szkole, w
        której nauczyciel nie ma żadnego autorytetu, w której na lekcjach nie wykonuje
        się jego poleceń a często nie może on dojść do głosu? Jacy ludzie będą chcieli
        zostać nauczycielami gdy będzie ich czekać prowadzenie lekcji z koszem na
        głowie, czy nawet gorsze napady ze strony rozwydrzonych i pewnych swej
        bezkarności młodocianych przestępców?
        • agg Re: Uczniowie nie tyle wstydzą się mówić o swoich 29.10.06, 13:42
          wątpliwości mam w zasadzie co do owych reform jakoby miało to wszystko
          spowodować. Nie wydaje mi sie by było dobrze by pierwszo-klasiści mogli wydzieć
          i naśladować tym samym tych z osmej klasy. Dlatego rozdzielenie tych dzieci
          wydaje mi sie słuszna. Natomiast jest jakimś bezsensem niemożliwość wyrzucenia
          ucznie z gimnazium czy też fakt iż moze on przynosić jakieś zaświadzenia bo nie
          chce mu sie uczyć. Zakładam jest iż w procederze uczestniczą tez sami rodzice.
    • titus_flavius Pacewicz już miał swoją szansę 29.10.06, 13:35
      Chaire,
      środowiska Pacewicza i GW rządziły polską oświatą przez ostatnie 16 lat. Efekty
      widać.
      Dlaczego więc wtedy nie wdrażano tych "genialnych" pomysłów?
      T.
    • on70 Re: Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 14:23
      Pan Pacewicz twierdzi uparcie i z pełnym przekonaniem,że izolowanie trudnych
      dzieci nie jest dobre,że muszą one przebywać razem z dziećmi "normalnymi",bo
      tylko wtedy mają szansę się zresocjalizować.Podam teraz sytuację bardzo
      analogiczną-to po jaką cholerę są wogóle więzienia?Wypuśćmy wszystkich
      bandytów,żeby mogli żyć normalnie w społeczeństwie i się resocjalizować.A kilku
      recydywistów gwałcicieli,proponuję,żeby pan Pacewicz przyjął do swojego domu
    • katon42 Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 14:48
      Popieram tych wszystkich, którzy krytykują gimnazja. Sluchając pani
      Dzierzgowskiej zastanawiam się kto powołał Ją na ministra Edukacji - przecież
      poza kilka okrągłymi zdaniami wykazuje kompleny brak wiedzy z zakresu
      psychologii rozwojowej, elemtarnego pojęcia z zakresu socjologii itp.- mógłbym
      wymieniać więcej ale to już wystarcza aby zdeskrydetować Ją jako ministra
      edukacji. Gdyby pani mister dysponowała chociażby wiedzą z zakresu historii
      wychowania to wiedziałaby że dotychczasowe systemy oświatowe charakteryzowały
      się długimi okresami edukacyjnymi np 4 lata szkoły elementarnej i 8 letnie
      gimnazja, bądź odwrotnie. Natomiast pomysł pani minister to oderwanie dzieci w
      ich najtrudniejszym okresie, bowiem taki spęd jak gimnazja musi rodzić zmagania
      o hierarchię ( tego nie wzięto absolutnie pod uwagę a jeżeli padały takie
      zastrzeżnia przed powołaniem gimnazjów to ignorowano je bądź ośmieszano )a to
      powoduje że rok nauki jest stracony. Ostatni rok to "tłuczenie testów" aby jak
      najlepiej wypaść na egzaminie gimnazjalnym i tak praktycznie mamy tylko rok
      względnie spokojnej pracy edukacyjnej. Dlatego popieram tych wszystkich którzy
      optują za likwidacją gimnazjów bo nie wierzę w ich sukces ( mając na względzie
      Baileya terię dziobania i szkoda że o tym pani minister zapomniała a która
      kiedyś była wykładana na psychologii rozwojowej).Chciałby przypomnieć
      funkcjujące kiedyś twierdzenie, że aby dokonywać eksperymentów w oświacie
      należy wprowadzane pomysły wypróbować najpierw na szczurach.
      • opt Re: Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 16:36
        Piszesz ogólniki i jednocześnie krytykujesz za ogólniki.W mojej ocenie
        P.Dzierzgowska bardzo dobrze zna się na pedagogice,ma wiedzę i tą formalnie
        potwierdzoną , i rzeczywistą,jest nauczycielem z długoletnią praktyką i
        doświadczeniem administracyjnym i w zarządzaniu- tego wszystkiego brakuje wielu
        innym,w tym Giertychowi.Zgadzam się z tobą,że trzyletnie gimnazja i trzyletnie
        gimnazja nie sprzyjają procesowi dydaktyczno-wychowawczemu właśnie ze względu na
        krótki czas.
        • danuta49 Kwalifikacje p.Dzierzgowskiej;-)))))))))))) 30.10.06, 00:26
          >Piszesz ogólniki i jednocześnie krytykujesz za ogólniki.W mojej ocenie
          P.Dzierzgowska bardzo dobrze zna się na pedagogice,ma wiedzę i tą formalnie
          potwierdzoną , i rzeczywistą,jest nauczycielem z długoletnią praktyką i
          doświadczeniem administracyjnym i w zarządzaniu<
          Pani Dzierzgowska parę lat uczyła chemii w szkole pielęgniarskiej(niesłychanie
          ambitne zajęcie), a potem zajęła się działalnością związkową w "Solidarności" i
          polityczną w środowiskach zblizonych do UW i jej mutacji.Była wicekuratorem
          warszawskim, ale kurator Paszyński ją wyrzucił za niekompetencję i
          przekręty.Pomogli partyjni koledzy - trafiła do samorządu warszawskiego za
          wicedyrektora wydziału edukacji w gminie Centrum.A potem Handke(spec od
          ceramiki;-)na AGH) szukał pasującego do siebie "fachowca" z UW
          i "zagospodarowania" srodków z PHARE.
          Kariera p.Dzierzgowskiej to typowa kariera nekompetentnego karierowicza z gębą
          pełną frazesów!!!
          Napisz może konkretnie(!) jakie są te kwalifikacje i dokonania edukacyjne
          p.Dzierzgowskiej!!!!;-)
    • katon42 Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 15:24
      Popieram tworzenie szkół o specjalnym nadzorze, choćby z prostego faktu -
      jeżeli leczenie ambulatoryjne nie przynosi efektów stosuje się leczenie
      szpitalne.Takim właśnie szpitalem byłyby te szkoły. Od pewnego czasu zauważalny
      i niezwykle głośny jest "front obrony przestępców" który usiłuje doprowadzić do
      takiej sytuacji że nie obywatel jest chroniony lecz przestępca któremu
      przysługują liczne prawa a których on nie dał swej ofierze. Podobnie jest w
      przypadku wyrostków potrafiących skutecznie "rozwalić" każdą lekcję,
      steroryzować rówieśników itp. i okazuje się że im nauczyciel ma poświęcić
      więcej uwagi niż tym dzieciom które chodzą do szkoły aby zdobywać wiedzę czy
      uniejętnośći. Od początku tego roku moja córka zaczęła uczęszczać do gimnazjum
      i każdego dnia wraca zdegustowana i prosi aby przenieść Ją do innej szkoły,
      bowiem w tym gimnazjum na każdej lekcji pewna grupa wyrostków skutecznie
      przeszkadza na lekcji każdemu nauczycielowi. Kiedy podnosi się ten problem na
      zebraniach rodziców słyszy się otwarcie bądź w sposób zawoalowany ze szkoła
      jest bezsilna. Kiedy więc otoczy się opieką te dzieci które się chcą uczyć a
      odeśle młodocianych bandytów tam gdzie ich miejsce. Słysząc Giertycha ( choć go
      nie znoszę) podoba mi się jego zdroworozsądkowe podejscie do tego tematu
      aniżeli wynurzenia "nawiedzonych" którym proponuję że zanim będą forować swe
      pomysły najpierw praktycznie pokażą jak sobie radzą z tymi problemami.
    • yesamin Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 15:29
      Argumentowanie, że nie należy wprowadzać szkół o specjalnym nadzorze, do
      których kwalifikować będzie komisja - bo na pewno komisja ta będzie
      skorumpowana i zamiast łobuzów poumieszcza tam dzieci, które nie podobają się
      dyrektorowi szkoły - to jakiś idiotyzm!
      To tak, jakby zakładać, że nie można powierzyć lekarzowi diagnozy naszej
      choroby, bo na pewno nasza złośliwa sąsiadka go namówi, żeby nas wysłał na
      operację raka, a on, skorumpowany - bo inaczej być nie moze!- natychmiast to
      wykona!
      Insynuowanie, że psychiatrzy i psychologowie to banda skorumpowanych sługusów
      na sznurku dyrektorów szkół - jest bardzo brzydkie i nieprawdziwe. Zalicza się
      do "spiskowych teorii dziejów" i jako takie - jest chore.
      Przy takim niżu demograficznym, jaki mamy, dyrektorzy szkół, którzy drżą co
      roku o utrzymanie odpowiedniej ilości klas, nie będą wcale lekka ręką pozbywać
      się znośnych uczniów, lekko tylko odstających od średniej. Nikt nie podcina
      gałęzi, na której siedzi a mniej dzieci w szkole oznacza mniej klas, mniej
      godzin dla nauczycieli itd. W kontekście realiów, relegowanie jakiegos ucznia
      będzie zapewne ostatecznoscią, która spotka tylko kogos, kto naprawdę stanowi
      powazne zagrożenie.
      • opt Re: Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 16:40
        Nie masz racji.Niż demograficzny to doskonały czas na upowszechnienie wychowania
        przedszkolnego i zmniejszenie liczby dzieci w oddziałach,ale do tego potrzebna
        jest wola polityczna i pozbycie się chęci zaoszczędzenia na oświacie w związku z
        niżem.
        • yesamin Re: Szkoła po śmierci Ani 30.10.06, 11:57
          Odpowiadasz bredząco.
          Piszesz, że nie mam racji, bo "niż demograficzny to doskonały czas na
          upowszechnianie wych przedszk. i zmniejszenie liczby dzieci w klasach" - a
          gdzie w moim poście jest stwierdzenie, że jestem przeciw przedzskolom i małym
          klasom?
          Zmyslasz sobie jakieś wypowiedzi i na temat tych nieistniejących spraw ze mną
          polemizujesz, ze niby to ja coś takiego stwierdziłam...
          Masz kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem? Czy poważniejsze?...
    • roztoka G i m n a z j u m nie zawsze złem, czasami szansą 29.10.06, 15:43
      na zmianę marnej klasy i marnej szkoły. Czasami może być nawet ratunkiem i
      ucieczką przed prześladowaniami w szkole podstawowej, zwłaszcza gdy nie ma
      żadnej pomocy ze strony kadry nauczycieleskiej.
      Czasami dobrze tez robi po prostu zwykła zmiana otoczenia - odejście od widoku
      ciagle tych samych przez 6 lat (często niezbyt ciekawych) twarzy.

      Remedium na problemy gimanzjum - zdecydowane zmniejszenie wielkości szkoły i
      wielkości klasy, już to by bardzo dużo dało. Powinno być dużo więcej wychowania
      fizycznego dla choćby częściowego rozładowywania napięć fizjologicznych. Do
      gimnazjum powinni też iść zdecydowanie lepsi nauczyciele.
      • opt Re: G i m n a z j u m nie zawsze złem, czasami s 29.10.06, 16:47
        Podpowiedz katechetom i duchownym ,by dopuszczali różne metody rozładowywania
        napięć fizjologicznych,bo mimo zakazów wielu młodych z nich korzysta,ale z
        drugiej strony wpada w napięcia psychologiczne,gdyż usiłuje się im niesłusznie
        wtłoczyć wyrzuty sumienia.
    • jacezu Re: Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 15:45
      Dziekuje za tekst.
      I prosze o glosne wolanie: Gdzie jest opozycja? Gdzie jest "minister edukacji"
      z gabinetu cieni Platformy? Czy tylko paru dziennikarzy i jeden kurator jest w
      stanie zaprotestowac przeciwko paranoicznym i niekompetentnym pomyslom ministra
      RG i wsparciu tych pomyslow przez tych co to odzywaja sie "pod publiczke" (z
      premierem JK na czele?)Platforma spi jak zwykle? Zajmuje sie produkowaniem
      bzdetnych "raportow" ktore ktos spisuje na kolanie nie sprawdzajec prawdziwosci
      swoich fantazji? A jedyne na co stac pana DT jest zaprotestowanie
      wykorzystywania tragedii do swoich politycznych celow? Toz ten protest jest jak
      najbardziej politycznej natury panie DT! A moze by tak pomyslec troche
      szybciej? Nie czekac na ruch konkurencji i robic potem jakies miny? Moze czas
      zaczac sie wywiazywac sie obietnicy tworzenia alternatywnych rozwiazan dla
      zycia spolecznego w Polsce, bez uzalezniania sie do koniecznosci oczekiwania na
      ruch PiSu?
      jacezu
    • opt Co zrobić: 29.10.06, 16:17
      - powiązać gimnazja ze środowiskiem,nie mogą to być szkoły do których spędza się
      młodzież z połowy miasta przez co stają się anonimowi,gdzie kontakt z domem się
      oddalił,
      -mniej liczebne oddziały tak aby wychowawca mógł poznać lepiej swoich wychowanków,
      -wspomóc wychowawcę,nie pedagogami i psychologami,ale mniejszymi
      oddziałami,środkami na organizację wycieczek i to obowiązkowych,na których
      najlepiej poznaje się uczniów
      -każdy wychowawca powinien mieć kilka lekcji w swojej klasie i godzinę do swojej
      dyspozycji,
      -zrewidować potrzebę tak dużej liczby godzin religii,religia miała poprawić
      ,ucywilizować stosunki międzyludzkie w szkole wg. Pieronka,a jak jest każdy
      widzi,każdy widzi jak z dyscypliną nie radzą sobie głównie na tych lekcjach,
      -tak zwani pedagodzy i psycholodzy szkolni rozmydlają odpowiedzialność za
      wychowanie,stosuje się spychotechnikę, a zasadą powinno być,że każdy nauczyciel
      jest wychowawcą z wychowawcą klasy na czele,
      - dobrych pedagodów przenieść do poradni i tam niech się wykazują sukcesami w
      środowisku,niech łączą dom,szkołę,środowisko we wspólnych wysiłkach i niech
      służą radą tym rodzicom, nauczycielom,uczniom którym taka rada jest potrzebna.
    • suworow2 Brawo, panie Pacewicz! 29.10.06, 16:42
      Rozumiem, że z utęsknieniem czeka pan na kolejne samobójstwo, morderstwo czy
      gwałt w szkole - będzie kolejna okazja do dokopania wstrętnemu Giertychowi i
      Kaczyńskim. To nie pana dziecko nie żyje, więc nie ma problemu. Nie wiem jakiej
      naiwności potrzeba zeby wierzyć, że samym przekonywaniem i akcjami typu "Szkoła
      bez przemocy" (świetnie działają, prawda?) da się wyeliminować demoralizację i
      przestępczość. Niech pan sobie wyobrazi sytuację, w której sądy mogłyby
      udzielać tylko upomnień zamiast kar. I taką sytuację mamy obecnie w szkołach -
      ucznia nie mozna wyrzucić, ukarać, odizolować od normalnych dzieci. Dopiero jak
      zgwałci czy zabije, to się go wysyła do poprawczaka. Ale kraść i gnębić może
      bezkarnie. I żadne tabuny oświeconych psychologów za 100 mln złotych tu nie
      pomogą. Do jednych przemawia język przekonywania i dyskusji, ale do innych
      tylko język kajdanek i pałek policyjnych. Ciekawi mnie jeszcze tylko, czy
      pisząc o specjalnych szkołach w Kazachstanie umyslnie pominął pan takie szkoły
      we Francji i w USA, gdzie działają one całkiem dobrze, zatrudniając byłych
      wojskowych? Te wydzielone klasy to też niezwykle oświecony pomysł, świadczy o
      pańskiej wielkiej wyobraźni i znajomości tematu. 10 bandytów będzie miało pod
      dostatkiem ofiar do dostarczania haraczy i do gnębienia na przerwach. Widocznie
      niektórzy ludzie nie są po prostu w stanie zaakceptować faktu, że kto inny moze
      mieć rację. W Polsce widocznie nie ma znaczenia, co się mówi, tylko kto mówi. I
      jak mówią Giertych z Kaczyńskim, to po prostu nie wolno im mieć racji i już.
    • fachowieccc Prawo do podziału i izolacji. 29.10.06, 17:10
      Jeżeli ktoś przez 13 lat wychował sobie dziecko zwyczajne, zachowujące normy, to
      m a p r a w o oczekiwać podziału i izolacji, które p. Dzierzgowska tak
      krytykuje. A jego zwyczajne dziecko m a p r a w o chodzic do szkoły, w której
      zapewniona mu będzie nietykalność cielesna i brak dręczenia psychicznego.

      Możliwe, że w takiej szkole i tak będzie mu źle,że i tak będzie się czuło
      paskudnie: bo go dziewczyna nie zechce, bo trądzik je będzie dręczył, bo nikt go
      na urodziny nie zaprosi - i tak dalej: tysiąc przyczyn może sprawić, że dziecko
      będzie sie czuło źle wśród rówieśników.

      Ale nie wróci pobite,upokorzone rozebraniem lub włożeniem głowy do sedesu, bo
      wśród zwyczajnych dzieci takie metody nie funkcjonują.
      I tylko rodzice tych zwyczajnych dzieci mogą doprowadzić do pożądanych zmian,
      domagając się swoich praw. Skoro dyrektor nie może usunąć ze szkoły, to rodzice
      mogą napisać do kuratorium z żądaniem rozwiązania sprawy. Rodzice mogą na
      wywiadówce stanąć murem za wychowawcą, gdy ten zmaga się z rodzicem "wspaniałego
      i niesłusznie oskarżanego" sprawcy.

      Państwo-rodzice macie prawo żądać szacunku dla swojego wysiłku, który pozwolił
      Wam wychować zwyczajne dziecko, respektujące cudze prawa, które i jemu samemu
      się należą! Macie prawo żądać uznania za to, że wychowujecie dzieci dla
      społeczeństwa, a nie dla rządzących się prawem dżungli marginesów.
      Macie prawo powiedzieć, że bezpieczeństwo Waszego dziecka jest dla Was
      ważniejsze niż dobre samopoczucie młodocianych socjopatów.
      Państwa - rodziców zwyczajnych dzieci jest naprawdę duuuużo więcej, ale ciągle
      bardziej krzykliwi i przebojowi są ci, którzy chcą za swoją porażkę wychowawczą
      obciążyć winą kogokolwiek innego, byle nie przzynać, że to w domu ponieśli
      klęskę. I zamiast prośby o pomoc dla siebie i swoich dzieci-szantażować
      równością i "dobrem dzieci" niedostzregając widocznej dla wszystkich innych
      nierówności efektów wychowywania dzieciaka przez 13 lat.
    • hm20 Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 17:24
      Niewielu jest dobrych pedagogów i zwiększenie ich liczby w szkołach niewiele
      nam da. Tak naprawdę nauczyciel jest zdany sam na siebie, a pedagog tylko
      przeżywa swoje kiklka godzin dziennie w szkole. Rozwiązaniem dobrym jest
      odosobnienie takich uczniów, bo oni są tak pewni siebie, że będą w normalnej
      szkole tylko niszczyć - tak naprawdę oni się niczego nie boją.
    • fachowieccc test dla lewicowych humanistów 29.10.06, 17:39
      Pozwolę sobie jeszcze zaproponować: jeśli spotkacie kogoś, kto ma setkę
      argumentów za dobrem integracji i nieróżnicowania,spytajcie, co by zrobił - ale
      konkretnie, bez bajerów ogólnikowych - w następujących sytuacjach praktycznych:
      - nauczyciel wchodzi do klasy, w której 36 uczniów po prostu go w ogóle nie
      zauważa; poziom dżwięku absolutnie uniemożliwia przebicie się z jakims tekstem;
      - gdy nauczyciel pisze na tablicy, tzrech uczniów natychmiast symuluje odgłosy
      orgazmu;
      - klasa na pierwszej lekcji oznajmia: u nas nikt się nie uczy i musi pani
      wszystkich przepuścić, bo nie może pani wszystkich zostawić.

      Ot, takie pierwsze trzy z brzegu przypadki praktyczne.
      Z którymi sobie potrafię poradzić bez agresji, bez policji, bez psychologa.

      Ciekawe, co by pan Pacewicz zrobił?
      • opt Re: test dla lewicowych humanistów 29.10.06, 17:57
        Bardzo dobrze,że potrafisz sobie z takimi przypadkami poradzić.Ja też.Natomiast
        tym wszystkim,którzy z takimi przypadkami sobie nie radzą radzę zwolnić się.
        • fachowieccc Re: test dla lewicowych humanistów 29.10.06, 18:07
          opt napisał:

          > Bardzo dobrze,że potrafisz sobie z takimi przypadkami poradzić.Ja też.Natomiast
          > tym wszystkim,którzy z takimi przypadkami sobie nie radzą radzę zwolnić się.

          Nie masz racji. Wspaniałym nauczycielem może być ktoś, kto akurat nie ma
          predyspozycji do tresury. Widocznie my byśmy byli dobrzy do pracy właśnie w
          takich szkołach dla trudnych dzieci.Ale jakieś 90% wcale nie potrzebuje tresera
          i na pewno wielu dydaktycznie o niebo od nas lepszych ludzi może ich uczyć mimo
          nieradzenia sobie z ekstremami.
          Bo od zapobiegania sytuacjom ekstremalnym jest system, nie pojedynczy
          nauczyciel.A ty chcesz utrwalic stereotyp, że albo sobie radzisz jako nauczyciel
          ze wszystkim, albo sie nie nadajesz. Nieprawda.
          • opt Re: test dla lewicowych humanistów 29.10.06, 18:24
            Nie o tresurze mówię.Wiadomo,że młodzież na początku próbuje i od naszsego
            zachowania zależą nasze i ich losy.Ważne jest ustalenie zasad , konsekwencja
            ,własny przykład i zrozumienie też.Nigdy nie spóżniłem się na lekcję,do klasy
            wchodzę pierwszy i bacznie obserwuję,nigdy nie zabieram przerwy,zawsze zwracam
            się po imieniu,czasem po nazwisku-gdy zachowanie odbiega od normy,zawsze
            odpowiem na wszystkie pytania,mam kilka trików wychowaczych-
            dyscyplinujących,które są komentowane przez uczniów skąd on to wiedział. To,że
            nie jesdtem ich treserem ,może świadczyć fakt,że jestem nader często proszony o
            przyjmowanie opieki nad wycieczkami,co zresztą bardzo lubię robić.
      • opt Re: test dla lewicowych humanistów 29.10.06, 18:10
        A co do metod: w zasadzie nigdy nie piszę na tablicy,a na nieuctwo stosuję jedną
        zasadę - ustalam wymagania i konsekwentnie ich przestrzegam,efekt:wszyscy się
        zastanawiają co robię,że u mnie nie wagarują i przychodzą na zapowiedziane
        sprawdziany,je piszą i oddają. Mnie też próbowano przekonać,że jak już chodzą to
        pozytywna ocena się należy,a ja przekonałem,że jak chodzą to zyskują prawo bycia
        pytanym i sprawdzanym.Ale jak Giertych będzie zaniżał wymagania ,to praca będzie
        trudniejsza,bo tam gdzie nie trzeba się uczyć trudno o dyscyplinę.Zyczę tobie i
        sobie,aby klasy nie liczyły więcej jak 26 uczniów,a nie 36.Jednak wiem,kiedy
        zaczynałem pracę to klasy liczyły po 42 uczniów a podział na grupy był przy 36 i
        też można było sobie poradzić,bo to często sprawa odpowiednich metod stosownych
        do sytuacji,
    • danek5 Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 18:07
      To bardzo dobry tekst!
      W swej praktyce pedagogicznej wielokrotnie widziałam młodych ludzi, którzy w ten
      sposób rozpaczliwie wołają o pomoc. Niestety, nie zawsze zdają sobie sprawę z
      tego, że ich postępowanie krzywdzi innych.
      Izolirować - to jedno ulubionych powiedzonek Stalina, kiedy niewygodny poeta czy
      intelektualista mącił masom w głowach.
      Pozdrawiam, Panie Piotrze!
    • agat_d Dziękuję za ten tekst 29.10.06, 18:29
      Nic mądrzejszego nie dałoby się napisać. Myśląc o tragedi w Gdańsku, nie wolno
      zapominać o przyszłości i dopuścić, aby - w imię źle pojętej sprawiedliwości, a
      tak naprawdę prymitywnej żądzy zemsty - takie sytuacje sie powtórzyły. A więc
      reformować szkołę, pomagać uczniom zamiast karać i izolować. Dziękuję, panie
      Piotrze!
      • opt Re: Dziękuję za ten tekst 29.10.06, 18:32
        Myślę,że mądrych kar ,jak i mądrych nagród z metod wychowawczych nie należy
        eliminować.
      • ginger123 Re: Dziękuję za ten tekst 29.10.06, 18:34
        nie nalezy dopuscic aby w szkolach wiecej sie powtarzaly takie przypadki.
        Ale rowniez z powodow politycznych nie nalezy nigy wiecej dopuscic ,zeby
        ministrem edukacji zostal czlonek opus dei majacy rodzinne uklady w Watykanie!
    • jur.952 Re: Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 19:51
      Jakoś umknęła mi reakcja szkolnego katechety. Nie słyszałem tez aby akurat te
      dzieci (główni sprawcy i świadkowie) miały utrudniony dostep do nauk JP-2.
      • marysienka26 Re: Szkoła po śmierci Ani 29.10.06, 20:01
        i oto caly obraz Polski prowincjonalnej i zacofanej to nieprawda ,ze mlodziezJP2
        NIE JEST TEZ ZLA TO ZLE WYCHOWANIE I TEZ KATECHETOW,TO TEZ WSIOWA MENALNOSC
        LUDZI ,KTORZY MIELI TO NIESZCZESCIE URODZIC SIE NA WSI A WYCHOWYWAC W MIESCIE!
    • zwispokolana Pacewicz, nie bredź. Nienawiść do LPRu zatruła ci 29.10.06, 21:02
      resztki rozumu, o ile kiedykolwiek go posiadałeś błaźnie.
    • mrrek może jednak p.Pacewicz poszedłby uczyć, np 29.10.06, 21:23
      do gimnazjum gdzieś tam, na blokowiskach. Bo on pisze o rzeczach, których nie
      widzi, nie zna, za szyby samochodu, jadąc z dzieckiem (lub wnukiem) do szkoły,
      hm, społecznej. Przecież cała ta ferajna z Wybiórczej wychowana była na
      zamkniętym dla publiki osiedlu! Tam, gdzie nawet na spacer iść nie było wono,
      bo patrol milicji zawracał z fdrogi! Ono NIGDY nie mieli do czynienia z zyciem,
      rzeczywistym życiem, to była elita, ech co tu bede więcej gadał, trzeba by
      sobie przypomnieć to, co mówił Józef Światło, bo to o nich, o towarzyszach,
      których dziec rządzą teraz tym wybiórczym szmatławcem.
Pełna wersja