Dodaj do ulubionych

Bronię ateistów

12.11.06, 21:28
Bardzo dziękuję za tekst Richarda Dawkinsa. To, niestety, prawda że, my
ateiści, agnostycy jesteśmy "trędowaci" . A szczególnie w kraju takim jak
nasz. Przy okazji dzisiejszych wyborów warto zapytać, czy miałby jakiekolwiek
szanse kandydat kontestujący religię. Komuch i antychryst dla prawdziwych
Polaków.
Słusznie pisze autor że, ateiści nie są w żaden sposób zorganizowani, że
przegrywamy wszystkie polemiki ale to dlatego że myślimy daleko szerzej i
głębiej niż "wierzący".
Obserwuj wątek
    • sumer55 wcale nie odczuwam się traktowany jako "trędowaty" 12.11.06, 22:57
      głosząc swoje agnostyczne przekonania. Bardziej moi rozmówcy są zakłopotani
      (faktem, że nie są to ludzie z kręgu RM, ND czy PiS,). Nie ma co narzekać, tylko
      stawać z otwartą przyłbicą wobec oponentów. A że przydałoby się organizacyjne
      ogniwo - przydałoby się. Ale nie żadna partia. Tego się nie da w żaden sposób
      "ująć w ramy". To że taki kandydat przepadłby z kretesem. Pierwszy by przepadł,
      drugi z pewnością też, trzeci, czwarty,dziesiąty - też. No może n-ty zdołałby
      się przebić. Ale warto aby Polaków uczyć i wymagać od nich tolerancji.Nawet czas
      smuty jaki dzisiaj mamy w RP nie może stanowić przeszkody.
      Trzymaj się i głowę do góry. Nasza racja i nasze prawo.
    • pam8 Re: Bronię ateistów 13.11.06, 14:50
      Cały świat (w tym i ludzie w obecnej postaci) jest wynikiem trwającej miliardy
      lat ewolucji. Jeśli więc Matka Natura drogą EWOLUCJI wykształciła w nas
      skłonności religijne, to czemu je traktować jako coś obcego i gorszego od
      ateizmu?
    • bengal Re: Bronię ateistów 13.11.06, 15:31
      Jesli sie tylko znajdzie partia laicka, propagujaca wartosci laickie,
      odzegnujaca sie od religii a przy tym z rozsadnym programem
      gospodarczo-socjalnym to ja bede glosowac.
    • przemek05 Re: wierzacy a fundamentalisci 13.11.06, 17:42
      Autor artykulu zaklada, ze wierzacy automatycznie beda dazyc do stworzenia
      panstwa wyznaniowego. Beda zadac dla siebie nadzwyczajnych uprawnien, w imie
      ich przekonan religijnych, odmawiajac racjonalnego uzasadnienia dlaczego owe
      uprawnienia maja byc im przyznane.
      Otoz tak nie jest, chca tego fundamentalisci, a nie kazdy wierzacy nim jest. Ja
      sam zle bym sie czul w panstwie wyznaniowym, sadze, ze wiekszosc katolikow
      Europy Zachodniej tak samo. Nawet papiez w wykladzie w Ratyzbonie "odcial sie"
      od takiego pojmowania religii (przypisujac je, slusznie lub nie, muzulmanom),a
      sam zwracal uwage na zwiazek wiary z rozumem, wynikajacy z hellenistycznej
      tradycji.
      • rapsodiagitana Re: wierzacy a fundamentalisci 13.11.06, 23:48
        Autor artykułu niczego takiego nie zakłada. On pisze o tym, że nie wiadomo
        dlaczego od wszystkich żąda się, by poglądy religijne zawsze i bez dyskusji
        uszanować. Na wszelkie inne tematy wolno dyskutować, podważać, nawet wykpić - a
        poglądów religijnych nie. W imię czego? Ładnie wypunktowuje różne przypadki,
        gdzie takie podejście do religii jest faktycznie absurdalne (np. sprawa
        marihuany i środków halucynogennych).

        Ale nie zgadzam się z Dawkinsem, że ateizm jest jakoś dyskryminowany. Nie czuję
        się w żaden sposób wypchnięta na margines społeczeństwa przez to, że nie wierzę
        i że nie chodzę do kościoła. Nie widzę też szczególnego powodu, dla jakiego
        miałabym swój ateizm manifestować. Nie lubię jak ktoś obnosi się ze swoim
        katolicyzmem, więc ja ze swoim ateizmem też się nie obnoszę. Bo po co? Jeśli
        zdarzają się takie sytuacje, że ktoś mnie o to pyta, albo muszę się zadeklarować
        - to mówię prawdę. I jakoś świat się od tego nie wali. Ale to są - o dziwo -
        rzadkie sytuacje.

        A tak poza tym, to jestem zdziwiona, że Richard Dawkins napisał książkę o
        religii... A raczej ateizmie...
        • marekatlanta71 Re: wierzacy a fundamentalisci 14.11.06, 04:00
          rapsodiagitana napisała:
          > A tak poza tym, to jestem zdziwiona, że Richard Dawkins napisał książkę o
          > religii... A raczej ateizmie...

          Ta ksiazka jest bardzo naturalnym rozszerzeniem idei "The Selfish Gene", "The
          Extended Phenotype", "The Blind Watchmaker" i innych ksiazek Dawkinsa - zauwaz
          ze po teorii ewolucji genow, Dawkins zajal sie teoria ewolucji memow. A teoria
          memow pieknie tlumaczy rozkwit religii.
          • rapsodiagitana Re: wierzacy a fundamentalisci 14.11.06, 12:07
            Właściwie masz rację :) Mam chyba za ciasny umysł - i jakoś Dawkins mi się tylko
            z biologią i genetyką kojarzy. No... z memetyką oczywiście też. Po prostu ten
            fragment zamieszczony w "GW" był taki bardzo luźno humanistyczny (nie było np.
            odwołań do memetyki za bardzo), a nie wiem jak jest całość książki się
            prezentuje. Ale sprawdzę na pewno.
        • przemek05 Re: szukasz sprzecznosci, gdzie jej nie ma 14.11.06, 13:24
          Zgadzam sie w twoja wypowiedzia, z tym zastrzezeniem, ze nie byloby
          probemu "uszanowania" pogladow religijnych, gdyby wierzacy nie domagali sie
          takiego uszanowania, gdyby przyjmowali za rzecz naturalna, ze innym ludziom ich
          poglady moga wydac sie absurdalne, nawet smieszne. O pogladach religijnych
          mozna dyskutowac, spierac sie, nawet je w zart obracac, jednak reakcją winna
          byc argumentacja, nawet szyderstwo, ale nie rozroba uliczna, polaczona z
          paleniem kukiel, biciem szyb i zadeptywaniem sie, niekiedy ze skutkiem
          smiertelnym. Ten artykul by nie powstal, gdyby fundamentalisci nie domagali
          sie szczegolnej ochrony ich przekonan.

          W pogladach religijnych zawarta jest niekiedy bardzo sensowna etyka, mozna ja
          wykorzystac do budowy systemu prawnego panstwa, ale poslugujac sie argumentami
          rozumowymi. Np. wprowadzajac jakis zakaz mozemy powolywac sie na skutki
          spoleczne czy ludzka krzywde, ale argument "tego nie wolno bo Pan Bog sie
          obrazi" jest niedopuszczalny.
          A jesli w ten sposob chcemy wytlumaczyc postepowanie sprzeczne ze zdrowym
          rozsadkiem (jak np. uzywanie szkodliwych substancji halucynogennych), to
          wchodzimy w sprzecznosc natury teologicznej, gdyz (tu znowu odwoluje sie do
          wykladu papieza w Ratyzbonie) wiara nie moze wchodzic w jawny konflikt z
          rozumem.
    • marekatlanta71 Sie pochwale 14.11.06, 03:54
      Ze ksuiazke "The God Delusion" kupilem juz jakis czas temu i juz jestem w
      polowie :) Dawkins mi zawsze pasowal - od czasu przeczytania "The Selfish Gene"
      uwazam go za jednego z najciekawszych naukowcow naszych czasow.
    • emelem1 wierzący jest chory na umyśle? 14.11.06, 09:15
      "bo ateizm prawie zawsze świadczy o zdrowej niezależności umysłu, czy wręcz
      umysłowego zdrowia".
      • marlenx Religia to najwieksze klamstwo wszechczasow. 14.11.06, 09:36
        powod wiekszosci wojen i konfliktow? Religia. nawet w naszym rzadzie co drugie
        slowo to bog, kosciol, bla bla bla. A co mnie to obchodzi? dajcie ludziom
        normalnie zyc, bez jakichs bajek.Nie kazdemu jest to potrzebne.Nie musze byc
        straszona wizja piekla czy nieba, zeby postepowac tak a nie inaczej. Mam wlasne
        sumienie, jedno zycie, bez szansy na jakies zycie pozagrobowe. Strach, wina, i
        rutyna od pokolen. Jak mozna byc tak slepym.Paranoja.
        A skoro tak wszyscy wierza, to po co ida do lekarza jak sa chorzy? Przeciez bog
        chce zeby cierpieli. Po co chodza do szkoly, gdzie ucza sie historii,
        geografii, bilogi, fizyki, skoro twierdza, ze bog stworzyl swiat i ludzi?
        Hipokryzja, brak tolerancji, i slepota na manipulacje.Bleee.
        • emelem1 Re: Religia to najwieksze klamstwo wszechczasow. 14.11.06, 10:03
          marlenx napisała:

          > powod wiekszosci wojen i konfliktow?
          na ateistycznych rękach Lenina i Stalina ile jest krwi i istnień ludzkich?
          • bengal Re: Religia to najwieksze klamstwo wszechczasow. 14.11.06, 14:07
            > na ateistycznych rękach Lenina i Stalina ile jest krwi i istnień ludzkich?
            a na rekach gleboko wierzacego Bin Ladena ile jest krwi i istnien ludzkich?
      • sir_glonojad Re: wierzący jest chory na umyśle? 14.11.06, 09:41
        Cóż - ten Pan uczynił z ateizmu religię (czy też antyreligię...) i wszyscy,
        którzy uważają inaczej, są dla niego chorzy na umyśle.

        Jest to tylko dowodem, że wszelkiemu fundamentalizmowi Bóg niepotrzebny...
        • kabja Re: wierzący jest chory na umyśle? 14.11.06, 09:51
          Też tak myslę.Zatem autor książki przeczy sam sobie. Religia jest mu
          niepotrzebna,a jednak szuka czegos w zamian...
          Pozataym pisze on,ze kazdy ma potrzebę odrzucenia religii rodziców. czyzby
          szanowny pan nie miał dobrego kontaktu z rodzicami? Dlaczego "zdrowa
          niezalezność umysłu" stoi w opozycji do religijności?
          Następna nieścisłość: autor pisze,ze nie neguje istnienia siły nadprzyrodzonej-
          ateista nienegujący Boga? Najbardziej smieszy mnie przekonanie,ze Bóg
          jest "końcowym produktem ewolucji", to tak, jakby Jego istnienie zależało od
          ludzkości! Przecież to Bóg stworzył nas i świat a nie człowiek Boga! Czyb ten
          człowiek mysli,ze wystarczy odwrócić całe myslenie do góry nogami i juz jest
          się ateistą? Może jakis ateista wypowie sie w tej sprawie? Ja (niestety )
          jestem wierząca...
          • sir_glonojad Re: wierzący jest chory na umyśle? 14.11.06, 09:59
            kabja napisała:

            Najbardziej smieszy mnie przekonanie,ze Bóg
            > jest "końcowym produktem ewolucji", to tak, jakby Jego istnienie zależało od
            > ludzkości! Przecież to Bóg stworzył nas i świat a nie człowiek Boga!

            Jest taki nurt w filozofii (telogii?), który mówi, że to wiara tworzy Boga (czy
            bogów w politeizmie) i im mocniej ludzie weń wierzą, tym jest On (oni)
            silniejszy. Nie znam niestety szczegółów ani autorów.
            • kabja Re: wierzący jest chory na umyśle? 14.11.06, 10:05
              Owszem,jest taka hipoteza,ale wg.wiekszosci teologów chodzi o to,ze pojecie
              Boga jest wpisane w umysł ludzki od początku. dlatego w każdym człowieku
              widoczne jest dążenie do poznania siły nadprzyrodzonej i zrozumienia
              pochodzenia swiata i człowieka. Dążenie to wynika z potrzeby religijności.
              Teologia mówi,że każdy człowiek jest z natury religijny. (świadczą o tym
              religie pierwotne).
              ps. cos tam wiem na ten temat-jestem teologiem
          • delfina77 Re: wierzący jest chory na umyśle? 14.11.06, 10:02
            Jako osoba niewierząca, autor nie wierzy w kreacjonizm. A wielu ludzi
            podejrzewa, że to ludzie wymyślili sobie Boga a nie Bóg ludzi. To jedna z
            teorii, tak samo (nie)wiarygodna jak religia
            • kabja Re: wierzący jest chory na umyśle? 14.11.06, 10:09
              Skąd bierze sie zatem zdolność a może i potrzeba "wymyślenia sobie Boga"?
              • delfina77 Re: wierzący jest chory na umyśle? 14.11.06, 10:12
                Nie wiem, pewnie stąd, że jest wiele rzeczy, których nie wiemy, które
                przerastają nasze rozumienie i może wygodniej jest wierzyć, że gdzieś tam jest
                ktoś, kto się nami opiekuje.
                • kabja Re: wierzący jest chory na umyśle? 14.11.06, 10:15
                  Może tak być w wielu przypadkach. Ja jednak uważam,że hipoteza o pierwotnej
                  religijności jest prawdziwa
          • southwark Re: wierzący jest chory na umyśle? 14.11.06, 10:28
            Prezentujesz dość charakterystyczny dla wierzących schemat myślowy, że skoro
            ktoś nie wierzy w boga (którego?) i religia mu niepotrzebna, to na pewno odczuwa
            wewnętrzną pustkę i poszukuje czegoś w zamian. Wy wierzący nie potraficie
            niestety wyjść poza pewne stereotypy, twierdząc że ateizm to też religia, albo
            (jeśli to potrzebne do argumentacji) antyreligia, czy też w wersji dla tzw.
            ciemnego ludu "ateista to szatan i antychryst". Nie potraficie nawet zrozumieć,
            że ateista może przyjąć hipotetyczne istnienie siły nadprzyrodzonej w pewnych
            konstrukcjach myślowych, natomiast nie zakłada realnego istnienia tejże, a tym
            bardziej, że wpływa ona w jakikolwiek sposób na rzeczywistość.

            > Przecież to Bóg stworzył nas i świat a nie człowiek Boga!
            A jesteś pewna, że właśnie tak? Zobacz ilu bogów już "wymarło" wraz ze
            zniknięciem swoich wyznawców...
            • kabja Re: wierzący jest chory na umyśle? 14.11.06, 10:55
              Dziwni jesteście. Tak,jestem pewna,że stworzył mnie Bóg. ale to moja prywatna
              sprawa. Przecież nie jestem tu po to,żeby Cię o tym przekonywać. nie o to
              chodzi. chciałam tylko pokazać nieścisłości występujące w zamieszczonym tekście.
              spadam zatem!
    • ksaniak Re: Bronię ateistów 14.11.06, 09:30
      Przesadzasz.... Nie można generalizować...

      "ale to dlatego że myślimy daleko szerzej i głębiej niż "wierzący"."

      No tak... wyznanie lub jego brak na 100% o tym świadczy.
      • mala1975 Re: wierzę w Boga 14.11.06, 09:51
        Protestanci uważają, że człowiek zostaje zbawiony nie przez własne zasługi,
        lecz tylko z łaski Bożej na podstawie wiary w Jezusa Chrystusa i dzieła
        dokonanego przez Niego na krzyżu. (Ef 2:8-10 - Łaską bowiem jesteście zbawieni
        przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków,
        aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie
        Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili. Rz
        10:9 - Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim
        uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie. Jan 3:36 -
        Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy
        życia, lecz grozi mu gniew Boży.
        1 J 5:10-11 - Kto wierzy w Syna Bożego, ten ma w sobie świadectwo Boga, kto nie
        wierzy Bogu, uczynił Go kłamcą, bo nie uwierzył świadectwu, jakie Bóg dał o
        swoim Synu. A świadectwo jest takie: że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie
        jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma
        też i życia. O tym napisałem do was, którzy wierzycie w imię Syna Bożego,
        abyście wiedzieli, że macie życie wieczne.")
        • mala1975 Re: wierzę w Boga 14.11.06, 09:53
          Bóg jest święty a człowiek grzeszny. Jako taki nie może mieć społeczności z
          Bogiem. Według Biblii "wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej"
          (Rz 3:23). Boży wyrok względem grzechu brzmi następująco: (Rz 6:23): "Zapłatą
          za grzech jest śmierć." Każdy człowiek podlega temu wyrokowi i nie może się od
          niego uwolnić własnymi siłami. Tylko Bóg może ułaskawić człowieka, czyli
          wybawić go od tego wyroku. Podstawą ułaskawienia jest to, że karę za grzechy
          ludzi wziął na siebie bezgrzeszny Jezus Chrystus. Kiedy umarł na krzyżu,
          dokonał przebłagania Bożej sprawiedliwości na rzecz człowieka. Nie oznacza to,
          że wszyscy zostali automatycznie zbawieni. Człowiek, aby skorzystać z Bożej
          łaski, musi zaakceptować to, co uczynił dla niego Chrystus. Musi się przyznać,
          że jest grzesznikiem zasługującym na Boże potępienie oraz uwierzyć, że Jezus
          zmarł za niego. Przyjmując Chrystusa i jego dzieło krzyża, ludzie "dostępują
          usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie, które jest w
          Chrystusie Jezusie" (Rz 3:24).
          • mala1975 Re: wierzę w Boga 14.11.06, 09:59
            i nie piszę tego jako zagorzała katoliczka....jestem zdrowo i rozsądnie myślącą
            ewangeliczką....czyli chrześcijanką...WIERZĘ W BOGA
            a to co zrobił kosciól katolicki w Polsce to inna bajka....ale nie mylcie tego
            z WIARĄ PROSZĘ
          • delfina77 Re: wierzę w Boga 14.11.06, 10:04
            Czyli po co Jezus umarł na krzyżu skoro my dalej nie jesteśmy automatycznie
            zbawieni? Oświeć mnie bo wg tego co napisałeś Jego śmierć była całkowicie
            bezsensowna
            • mala1975 Re: wierzę w Boga 14.11.06, 10:08
              zeby UWIERZYC ze tak własnie było....Delfino..jesli będziesz w to wierzyła...w
              Niego wierzyła....a automatu będziesz zbawiona.....według słow Jego
              • delfina77 Re: wierzę w Boga 14.11.06, 10:14
                Bez względu na to, jakie życie prowadzę i jaką osobą jestem? Wierzę w Boga ale
                nie wierzę w Jezusa, tzn. dopuszczam, że może faktycznie istniał ktoś taki, ale
                nie wierzę w to, że był Synem Bożym, nie potrafię też uwierzyć w niepokalane
                poczęcie. Poza tym staram się żyć przyzwoicie. Czyli może będę jakoś połowicznie
                zbawiona:)
                • kabja Re: wierzę w Boga 14.11.06, 10:20
                  Pocieszę Cię może-nie ma "połowicznego zbawienia" ;-)
                • mala1975 Re: wierzę w Boga 14.11.06, 10:20
                  nie bez względu na to delfino jakie zycie prowadzisz...MAMY po to 10
                  przykazan...czyli spraw dla Boga PRIORYTETOWYCH.
                  Zastanów sie delfino nad tym co napisałam....nie czytaj pobieżnie...lecz
                  zastanów się....
                  a jesli ironizujesz "ze być moze zbawiona będziesz połowicznie"....no cóż ....
                  to Twoje zycie Delfino
                  Ja jestem zwykłą grzeszną kobietą, stosuj do mnie rodzajnik zenski, proszę, a
                  nie męski ;) (to do Twojej poprzedniej wypowiedzi)
                  • delfina77 Re: wierzę w Boga 14.11.06, 10:27
                    To była literówka, sorry. Nie ironizuję lecz żartuję sobie trochę, dlaczego
                    wszyscy w kwestii religii muszą być śmiertelnie poważni? Przecież nikogo nie
                    obrażam. Wiem, że są przykazania i dobrze, staram się do nich stosować i być
                    dobrym człowiekiem. Jednocześnie nie potrafię uwierzyć w niektóre religijne
                    dogmaty gdyż są dla mnie nielogiczne, a ja jestem osobą bardzo racjonalną.
                    Dlatego zastanawiam się, gdzie mnie to umieszcza w kwestii ewentualnego
                    zbawienia? Pozadrawiam i no offence
                    • mala1975 Re: wierzę w Boga 14.11.06, 10:36
                      wazne delfino zebys wierzyła w Boga i jego słowa.....a faktem jest ze wiele
                      dogmatów....z czasem zmieniały religie dla swoich potrzeb.
                      Ale najważniejsze to wierzyc, jesli chcesz być zbawiona a nie potępiona.
                      A to ze komuś źle w panstwie kościelnym-katolickim moze mnie nie za bardzo
                      dziwi.. oddajemy pokłony księdzu, całujemy w "pierścień"...a tylko Bogu mozna
                      oddać pokłon.
                      Deffino, jestem bardzo żartobliwą osóbką :) ale chiałam mówic o wierze na
                      poważnie....bo ten artykuł tak mnie rozeźlił...wszyscy najlepiej bądźmy na
                      antywierze, bo religia to głupota, ciemnogród i "ograniczanie" wolnych
                      umysłow....BZDURA
                      Pozdrawiam cię ciepło :)
                  • southwark Re: wierzę w Boga 14.11.06, 10:35
                    O ciekawy temat: 10 przykazań. "Dla boga spraw priorytetowych" jak piszesz. Dla
                    ludzi - jak się okazuje - niekoniecznie. Wierzący cały czas się trąbią, jak to
                    Dekalog jest podstawą, nienaruszalnym fundamentem, a tymczasem okazuje się,
                    że... większość tych "przykazań" nadaje się w najlepszym razie do zignorowania i
                    tak właśnie się we współczesnym świecie dzieje. Prawodawstwa nowoczesnych krajów
                    uwzględniają 3 przykazania (5., 7., 8.) jako objęte sankcją karną, a reszta leży
                    od dawna na śmietniku i... nic nikomu się nie z tego powodu nie stało. Takie to
                    właśnie są te "sprawy dla boga priorytetowe". I całe szczęście.
                    • mala1975 Re: wierzę w Boga 14.11.06, 10:39
                      tak, tutaj nikomu sie krzywda nie dzieje i za wiekszosc łamania 10 przykazań do
                      wiezienia sie nie idzie. Zycze ci wiec szczescia na tym ziemskim padole ale co
                      potem southwark??????????????????????????
                      • southwark Re: wierzę w Boga 14.11.06, 10:46
                        To samo co przedtem. Pamiętasz "przedtem"? Jak było?
          • southwark Re: wierzę w Boga 14.11.06, 10:18
            Dawkins pisze jakim - nieuzasadnionym jego zdaniem (i moim także) - przywilejom
            podlega religia w społeczeństwie, przytaczając liczne przykłady i masę
            logicznych argumentami, na co tzw. wierzący odpowiadają... cytatami z tzw.
            świętej księgi (a tak naprawdę z bajek dla niepiśmiennych pastuchów
            bliskowschodnich sprzed 2000 lat). To tylko dowodzi, jak bardzo autor ma rację.
            Te wszystkie próby argumentacji przy pomocy tych czy innych bajek byłyby nawet
            zabawne, gdyby nie fakt, że wierzący w te bajki próbują dostosować do nich
            reguły życia społecznego, a to już nie jest śmieszne.
            • mala1975 Re: wierzę w Boga 14.11.06, 10:29
              southwark...szkoda słow na to co napisałes...."bajek dla niepiśmiennych
              pastuchów"?????????????????
              czy nie wiesz ze przed nami, przed wielkim potopem (tudzież przebiegunowaniem)
              żyły cywilizacje którym do piet nie dorastamy??? i ze oni wierzyli w Boga i
              przyjście Zbwiciela?
              i w epoce przyjscia Chrystusa wielu było niepismiennych...ale było wielu
              uczonych i piśmiennych, którzy słowa uwiecznili...
              southwark......litości......dla ciebie.....piśmiennego......
              • southwark Re: wierzę w Boga 14.11.06, 10:45
                No spoko, sam jestem potomkiem Wielkiej Cywilizacji Która Istniała Przed
                Przebiegunowaniem.

                Opowieści biblijne Starego Testamentu są w większości - co wykazały wielokrotnie
                badania archeologiczne - ordynarnie rżnięte z dawniejszych baśni i legend
                sumeryjskich, egipskich i innych. Nowy Testament też nie grzeszy oryginalnością
                - "bogów", którzy przeżyli własną śmierć było w różnych mitologiach od groma i
                ciut-ciut. Niestety prawda jest taka, że święta księga, z której cytatami
                rzucacie na lewo i prawo została stworzona na potrzeby zupełnie innego
                społeczeństwa, złożonego właśnie z niepiśmiennych pastuchów. Oraz garstki
                "uczonych" kapłanów trzymających ów ciemny lud za pysk. Do tego potrzebne były
                im bajki o bogu/bogach, przykazania jako system prawny itp. dyrdymały. Ale nie
                oburzaj się, ani nie lituj się nade mną - to dotyczy nie tylko Biblii, ale w
                jednakowym stopniu wszystkich innych "świętych" opowieści dziwnej treści.
    • braineater Re: Bronię ateistów 14.11.06, 09:50
      Nie ma jak sobie samemu wmawiać chorobę:)
      Jakoś na dziesiątki ateistów których znam w TYM kraju, TEJ ziemi, żaden nie
      czuje się trędowatym, gorszym, czy wyłączonym odgórnym nakazem z dyskursu
      społecznego. Sam jakos również nie znajduje w sobie takiego poczucia.
      Wychodzę z założenia, że jak ktoś bedzie chciał się czuc gorszym, to kazdy
      argument mu wystarczy, by sie takim poczuć. A po prostu wystarczy nie chciec
      się czuć gorszym i już. Rozumiem też, że fajnie sie tak udrapować w szaty
      proroka i stojąc na skale głosić 'o, nikt mie nie rozumi, nikt mie nie kocho,
      o, ja biedny ateista <jestem, odpadem atomowym:)>' i załapac się na otoczkę
      meczennika za przekonania, tyle, że męczennicy z każdej strony to najczęsciej
      idioci - niezaleznie od wyznawanych przekonań - czy są pro-bozia, czy anty.
      Sie tak więc zastanawiam, po ch..j se wmawiac takie bzdury o gorszości i
      trędowatości?

      P:)
    • miauka Re: Bronię ateistów 14.11.06, 09:53
      Nareszcie jakaś racjonalna i odważna wypowiedź nt. ateistów. W kraju, w którym
      króluje przesąd, np. w Polsce, bardzo trudno się do tego przyznać, nawet - jak
      powiedział autor - samemu przed sobą.
      Jestem dumna, że jestem ateistką!
      • kabja Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:00
        i nie wstydzisz się,że jeden z Was wypisuje bzdury na Wasz temat?
        • braineater Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:02
          Nie ma 'Was' w ateiźmie:)
          Jest Ja.

          P:)
          • kabja Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:06
            a, to taka egoistyczna antyreligia?
            • braineater Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:14
              Prawie że, tyko:

              nie egoistyczna
              nie anty
              nie religia

              :)

              Po prostu bezsensownym jest podciąganie ateizmu pod jeden strychulec, bo nie
              istnieje cos takiego jak ateizm w sensie sformalizowanym, połączonym z
              doświadczeniem grupowym, z okresloną hierarchią wartości i przywódców - wtedy
              byłby niczym innym jak własnie religią. Próbowano tego bodaj w wieku XVII i
              cokolwiek nie wyszło:)
              Nie anty, bo ja akurat się niczemu nie sprzeciwiam. Nie sprzeciwam się żadnym
              boziom, bo tak samo nie sprzeciwiam czynom i zywotom innych postaci fikcyjnych.
              Traktuję bozie jako elementy kultury, ani mniej ważne niż batman z supermenem,
              ani bardziej. Sa równorzędni i zaspokajają dokładnie te same potrzeby.
              nie egoistyczna, bo Ja bywa całkiem rozciagliwe, od 'Państwo to JA' po Ja, to
              wszystkie istoty żyjące.

              Pozdrawiam:)
              • kabja Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:18
                Skoro ateizm nie jest sprzeciwianiem się istnieniu Boga i nie jest niewiarą w
                Niego, to czym jest?
                • braineater Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:30
                  nie no, troszkę się zapętlamy nie?:) tautologie, sylogizmy i cała reszta
                  zamiąch wprowadzają, nespa?:)

                  Nie jest sprzeciwaniem się bogom, bo nie ma czemu się sprzeciwiać
                  nie jest niewiarą w bogów, bo nie ma w co niewierzyć
                  jest byciem sobie


                  Wybierz sobie odpowiedź, co Ci zależy:)

                  Jak napisałem wyżej (a jesli nie, to miałem szczery zamiar:) ateizmów jest tylu
                  ilu ateistów, każdy ma sój ateizm, wypływajacy z własnych pobudek i własnych
                  doświadczeń. Sa tacy, którzy popadają w donkiszotyzm i walczą z bogami (co
                  trochę jest zabawne, bo jak tu walczyć z czyms w czego istnienie się nie
                  wierzy), sa tacy, którzy spędzaja zycie na głoszeniu tez o zbrodniach religii,
                  bozie zostawiając w spokoju, i są tacy, których ta tematyka w ogóle nie
                  zajmuje. No bo po co, co krok potwierdzac sobie nieistnienie czegos w co sie
                  nie wierzy? skoro nie istniało raz, to raczej z nagła nie zacznie istniec, czyz
                  nie?:)

                  Może nawet nie jestem ateistą?
                  Moze jestem mutantem?
                  Może zniknęło mi gen odpowiedzialny za uwielbienie dla teologicznych maratonów?

                  P:)
                  • kabja Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:47
                    O,zaczynamy się obrażać. Zatem spadam z tego forum,gdyż najbardziej nie lubię
                    obrażania innych osób tylko dlatego,że są inni. To,że jestem wierzącym
                    teologiem,wcale nie oznacza,że nie szanuje innych osób,w tym ateistów oraz,że
                    lubię "teologiczne maratony". Nie lubię, gdyz nie ma tu z kim dyskutować.
                    Pozdrawiam wszystkich zarówno wierzących, jak i niewierzących :-)))
                    • braineater Re: Bronię ateistów 14.11.06, 11:03
                      O. Przepraszam, jesli w czymkolwiek uraziłem. Nie miałem zamiaru ani celu. Nie
                      bardzo tez widze, którym fragmentem mogłem ubóść cię w sece ale i tak
                      przepraszam.
                      Ja jestem średnim partnerem do dyskusji na tematy religijne, bo jakoś nigdy
                      religia nie stała się dla mnie na chocby na tyle istotna, by sobie nia głowę
                      zaprzątac na powaznie. Faktycznie więć, może łatwiej dyskutuje się
                      z 'walczącymi ateistami' 'ekumenicznymi ateistami' w kazdym razie ateistami z
                      jakims dookresleniem, niż po prostu z ateistami.

                      Pozdrawiam i naprawde przepraszam jeśli uraziłem:)
                • jszania jest lekcewazeniem Boga 14.11.06, 20:35
                  kabja napisała:

                  > Skoro ateizm nie jest sprzeciwianiem się istnieniu Boga i nie jest niewiarą w
                  > Niego, to czym jest?

                  prawdziwy ateista nie budzi sie codziennie z potrzeba udowadniania ze Bog nie
                  istnieje. Bog jest dla niego taka sama bzdura jak krasnoludki.

                  przeczytaj artykul sprzed paru dni o religijnosci Czechow; rozmowa o krzyzu na
                  ktorym wisi nieboszczyk, ale pasuje do bluzki.
    • igraszka Re: Bronię ateistów 14.11.06, 09:58
      A co ma powiedzieć (kolorowa) kobieta o korzeniach żydowskich, do tego lesbijka
      i ateistka????
      • salmon Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:12
        w calym tym artykule zabraklo mi jednego stwierdzenia: zdrowy rozsadek. nie
        powinnismy walczyc z czyimis przekonaniami, czy z tym, ze ktos nie lubi jak mu
        sie obraza jego boga, ale powinnismy ludziom wtlaczac do glowy zdrowy rozsadek.

        prawdy wiary, jakiejkolwie, wydaja mi sie byc rozsadne - porzadkuja nasze
        zycie - bo czy np. 10 przykazan robi komus krzywde? nie, moim zdaniem wrecz
        przeciwnie. sa bardzo pozytecznie. tyle ze nie wszyscy podchodza do kwestii
        wiary z odpowiednim dystansem i tolerancja.

        pozatym wiara nie musi byc przedmiotem ogolnonarodowych rozmow i sporow - to
        powinna byc osobista kwestia kazdego czlowieka - tak dlugo poki nie ma wplywu,
        nie krzywdzi innej jednostki.

        fakt, ze jest w tej kwestii duzo emocji, ale wlasnie te emocje powinno sie
        studzic, i wzywac do zachowania proporcji i rozsadku.
        • kabja Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:13
          Brawo!
        • southwark Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:57
          > bo czy np. 10 przykazan robi komus krzywde?

          Otóż - tak! Same przykazania to oczywiście tylko słowa, ale kierowanie się nimi
          i sposób ich realizacji w praktyce MOŻE wyrządzać komuś krzywdę. Nie mówię tu
          oczywiście o przykazaniach powszechnie uznawanych także w systemach prawnych
          nowoczesnych społeczeństw (5, 7, 8), ale jak ktoś serio bierze np. pierwsze 2,
          i zaczyna robić z nich obowiązującą dla wszystkich normę (a zawsze znajdą się
          jacyś wierzący, którzy będą do tego dążyć), albo na podstawie 6. chce
          wprowadzenia prawnego zakazu rozwodów, to już nie jest zabawne.
    • igraszka Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:06
      „O tej idei nie wolno ci powiedzieć złego słowa; po prostu nie wolno. Dlaczego
      nie? Bo nie, i już!”

      Takiego właśnie podejścia nienawidziłam i nie rozumiałam na lekcjach religii.
      Przypowiastki o świętych i panu Jezusku były dla mnie nielogiczne,
      niechronologiczne, a jednocześnie niedyskutowalne i niepodważalne.
      • kabja Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:12
        Współczuję,że trafiłaś na takiego katechetę. Teologia nie jest nauką zakazującą
        własnego,niezależnego myślenia i nie zabrania polemiki. gdyby tak było,nie
        mogłaby sie rozwijać. Ja też nie lubię "opowiastek o panu Jezusku". To takie
        infantylne, jakby Pan Jezus nie był Bogiem...
        • delfina77 Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:18
          Ale tak właśnie najczęściej wyglądają lekcje religii w szkole a gdy próbuje się
          dyskutować z księdzem, najczęściej wygrywają argumenty młodzieży bo oni kierują
          się logiką a nie ślepą wiarą. U mnie w liceum uczyli sami młodzi księża i
          mieliśmy paru bardzo aktywnych dyskutantów w klasie. Efekt był taki, że ksiądz
          się obrażał albo robiło mu się przykro, ale nie umiał nas racjonalnie przekonać.
          • delfina77 Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:23
            Co mnie odrzuciło od religii i chodzenia do kościoła w ogóle to chyba właśnie
            takie namolne wałkowanie tematów typu "czy dziewictwo ma sens" lub "naturalne
            metody zapobiegania ciąży" itp. Na te drugie ksiądz przyprowadził rodzinkę, mąż
            z żoną i pięciorgiem dzieci, szóste w drodze. Oboje rodzice przeraźliwie
            nieatrakcyjni. Jakoś dla mnie ich przykład był mało wiarygodny, że te naturalne
            metody są skuteczne. Albo upieranie się, że prezerwatywa jest zła, bo niby nie
            szanujesz partnera skoro ją stosujesz. Co za bzdura. Jak najbardziej szanujesz,
            zwłaszcza, że większość mężczyzn woli się kochać bez gumki i sam fakt, że ją
            stosują świadczy, że myślą o tej drugiej osobie, są odpowiedzialni. I dużo
            innych tego typu przykładów, zniesmaczyła mnie ta religia a liceum i nic więcej.
            Chciałam się wypisać w 3ciej klasie ale mama mnie przekonała, żeby "wytrwać".
            Tylko czy o to chodzi, żeby wytrwać??
            • kabja Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:36
              Może jeszcze wyjasnienie w kwestii zbawienia. Zbawieni bedą wszyscy,którzy tego
              chcą. Właśnie dlatego Jezus umarł na krzyżu,aby ostatecznie zwyciężyc grzech i
              zło. Błędem jest jednak twierdzenie o "zbawieniu z automatu",ponieważ każdy
              człowiek ma wola wolę,więc może odrzucić zbawienie. Bóg do niczego nas nie
              zmusza, pokazuje jedynie drogę, jaką powinnismy podążać. Skoro mimo wszystko
              wybrałaś drogę przykazań,to zbawienie jest w zasięgu ręki!
          • kabja Re: Bronię ateistów 14.11.06, 10:26
            Cóż, u nas w liceum też tak było... kilka razy ksiądz tchurzył i uciekał przed
            dyskusją. Między innymi dlatego postanowiłam studiować teologię,aby uzyskać
            opowiedzi na niewyjasnione do konca sprawy. Na szczęście na studiach wolno już
            było samodzielnie myśleć, wyciągać wnioski i zadawać pytania. Wcale nie
            namawiam wszystkich do studiowania teologii,ale czasem wystarczy poczytać.Może
            będziesz miała szczęcie spotkać madrego księdza, który nie zbędzie Cie byle
            czym. Jesli mogę to polecam Dominikanów. nie jest to zadna kryptoreklama, po
            prostu wg.mnie są najlepiej przygotowani do rozmów z ludźmi.
        • southwark Re: Bronię ateistów 14.11.06, 11:03
          > Teologia nie jest nauką

          I w tym miejscu powinnaś zdanie zakończyć.
    • piokulig Nie bronię ateistów 14.11.06, 10:22
      Ateiści, których często utożsamia się (bardzo emocjonalnie i nieracjonalnie) z naukowcami, są tak samo emocjonalni jak osoby "wierzące". Nie można powiedzieć nic o "nauce", gdyż jest ona (dla ateistów!!!) rodzajem religii.
      • delfina77 Re: Nie bronię ateistów 14.11.06, 10:29
        Ale różnica jest taka, że nauka opiera się na dowodach, które najczęściej są
        niepodważalne... Jak np. obalisz teorię grawitacji?
        • kabja Re: Nie bronię ateistów 14.11.06, 10:43
          Dogmaty są tak samo niepodważalne,jak twierdzenia naukowe. Kiedy rozmawiam z
          naukowcami np. fizykami, mówią oni,że często dochodzą do granic poznania
          naukowego. Tzn,że w pewnym momencie jakies zjawisko przestaje byc naukowo
          wytłumaczalne, a jednak istnieje,gdyz da się je zauważyć np. w przyrodzie. Dla
          ludzi wierzących jest to dowód na istnienie Boga. Być może kiedyś nauka
          rozwinie się tak,ze zjawiska te będzie można wytłumaczyc,jednak to nie jest
          powód,dla którego moznaby negować Boga. Możesz oczywiście jeszcze zapytać,
          dlaczego dogmaty są niepodważalne. Otóż można je przez analogie do innych nauk
          na chwile potraktowac tak,jakby były wynikiem dociekań naukowych.
        • piokulig Re: Nie bronię ateistów 14.11.06, 10:48
          Nie jestem fizykiem, nie wiem jaka jest różnica między newtonowską a einsteinowską teorią grawitacji, dlatego nie potrafię obalić ani udowodnić żadnej z nich. Ja nie atakuję Nauki. Uważam jedynie, że jest pewne podobieństwo między wiarą w Naukę i wiarą religijną.
          • scept89 nauka a wiara 14.11.06, 16:57
            piokulig napisał:
            > Ja nie atakuję Nauki. Uważam jedynie, że jest pewne podobieństwo między wiarą
            > w Naukę i wiarą religijną.

            To bardzo zle uwazasz. Piszesz swoje posty uzywajac komputera i internetu -> nie
            masz chyba watpliwosci ze nauka ktora to umozliwila dziala/sprawdza sie w
            praktyce. Dawkins w swojej ksiazce podaje rezultaty badan z US -> stany/miasta z
            najbardziej gorliwymi wyznawcami czestokroc goruja iloscia rozwodow/zabojstw etc
            nad bardziej laickimi. Religia nie dziala jako polepszacz stosunkow spolecznych.

            Dodatkowo nawet jesli zaden z nas nie jest w stanie zobaczyc gwiazdy w
            super-odleglej dleglej galaktyce ale przy odpowiednich nakladach finansowych
            stwierdzenie 'istnieje gwiazda A w pozycji XYZ' jest weryfikowlane. Sprobuj
            astosowac te same kryteria weryfikowalnosci do dziwictwa Maryi, przechadzce po
            jeziorze czy zmartwychstania...




            • marlenx Skad sie wzial ateizm u mnie? 14.11.06, 20:08
              Od malego chodzilam do kosciola i na religie, gdzie jednak odpowiedzi na
              zadawane pytania mnie nie zadowalaly.To juz von Danikeen byl bardziej
              przekonywujacy. Od kiedy rodzice powiedzieli mi, ze to moja sprawa czy wierze
              czy nie, klamka zapadla. Poczulam wielka ulge,bo bardzo sie meczylam.
              Odpychajace byly owniez ekscesy ksiezy w moim miescie, gdzie w czasach LO
              chodzilam na religie, bo niestety byly trudnosci z zorganizowaniem lekcji etyki
              (jeden mial corke, drugi sypial z moja kolezanka gdy bylysmy w liceum-jestem za
              zniesiem celibatu, to wbrew naturze; targal wszystkich za uszy i rzucal pekiem
              kluczy jak ktos rozmawial za glosno;gdy glosowalam na Kwasniewskiego
              uslyszalam, ze jestem satanistka, ubieram sie w Moskwie i mam zydowskie
              nazwisko; notabene zakonczona na -ska, zreszta nawet jakby to glupi klecha byl,
              jest i bedzie po prostu "hater".
              Oczywiscie duzo czytalam, a im wiecej, tym bardziej nie rozumiem, ze ktos
              wyksztalcony moze byc tak slepy.
              Nikogo nie przekonuje do swoich pogladow, ale jesli tylko wplatalam sie w
              dyskusje z wierzacymi, bardzo szybko brakuje im argumentow.
              Ktos chce wierzyc, i jest mu latwiej-prosze bardzo. Ale nie chce slyszec,
              szczegolnie w polityce, argumentacji popartej tekstami o grzechu, tudziez lasce
              bozej.
              Nie rozumiem dlaczego ktos porownuje wiare z nauka.Ja nie wierze w ewolucje czy
              DNA, po prostu fakty sa bardziej przekonywujace.
    • maniek.27 Re: Bronię ateistów 14.11.06, 22:12
      ljab napisał:


      > przegrywamy wszystkie polemiki ale to dlatego że myślimy daleko szerzej i
      > głębiej niż "wierzący".

      Cóż za skromność:). Skoro myślicie szerzej to chyba powinniście wybrywać
      polemiki:D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka