Dodaj do ulubionych

Ksiądz z parafianką oskarżeni w sprawie gwałtu

    • piotrek410 Gwałciciel seminarzystów wyróżniony przez papieża 09.01.08, 13:57
      Arcybiskup Paetz na audiencji u papieża

      Po raz trzeci od grudnia 2006 roku były metropolita poznański
      arcybiskup Juliusz Paetz wziął udział audiencji generalnej Benedykta
      XVI.
      Podczas tradycyjnego słowa wstępnego, w którym przedstawiani są
      pielgrzymi przybyli z poszczególnych krajów, wyjaśniono, że
      arcybiskup Paetz przybył do Watykanu z okazji 25. rocznicy święceń
      biskupich.

      Po zakończeniu audiencji abp Paetz podszedł do Benedykta XVI i
      dłuższą chwilę z nim rozmawiał; znacznie dłużej niż zazwyczaj ma to
      miejsce podczas tego typu spotkań. Arcybiskup Paetz został zwolniony
      w 2002 roku z urzędu metropolity poznańskiego przez Jana Pawła II w
      związku z zarzutami molestowania seksualnego.


      wiadomosci.onet.pl/1670248,12,1,1,,item.html
    • piotrek410 Kolejna ofiara ksiedza pedofila? 13.01.08, 05:28
    • piotrek410 Kolejna ofiara ksiedza pedofila? 13.01.08, 05:32
      wtorek 8 stycznia 2008

      Samobójstwo chłopca

      13-letni chłopiec powiesił się kilka dni przed Wigilią. Zostawił
      pożegnalny list, w którym winą za swoją śmierć obciążył księdza
      proboszcza. Mieszkańcy wsi już po tragedii doprowadzili do odwołania
      księdza z ich parafii. Kościół w sprawie kapłana zachowuje milczenie.

      Bartek Obłój powiesił się na drzewie koło swojego domu we wsi Hłudno
      w województwie podkarpackim. Jego ciało znalazła matka. Potem
      młodsza siostra Bartka znalazła list, napisany przez niego podczas
      lekcji dwa dni przed samobójstwem. Napisał w nim, że miejscowy
      ksiądz proboszcz oskarżył go kradzież smyczy i pieniędzy, których on
      nie ukradł. Napisał, że zabija się, by wszyscy dowiedzieli się o
      tym, co ksiądz robi. Napisał, a potem zamazał wyrazy, które
      policyjnym ekspertom udało się odczytać – pedofil i zgwałcenie.

      Mieszkańcy wsi uznali, że jeśli na księdza pada choć cień
      podejrzenia o to, że przyczynił się do samobójstwa chłopca, to nie
      powinien on dłużej pełnić swojej kapłańskiej posługi w ich wsi.
      Napisali petycję o odwołanie księdza Stanisława K., który był w
      Hłudnie proboszczem od 11 lat. W tym czasie nie zaskarbił sobie
      życzliwości parafian. Jego zachowanie wobec ich dzieci budziło
      zastrzeżenia, ale nikt nie śmiał o nim mówić. Dopiero śmierć Bartka
      sprawiła, że strach zniknął.
      - Siedziałyśmy z koleżankami na ławce i śpiewałyśmy pieśni, które
      miałyśmy śpiewać w kościele – mówi uczennica gimnazjum w Hłudnie. –
      Ksiądz stanął za mną i włożył mi ręce pod sweter. Nie wiem, czy
      ksiądz bawił się w pedofila, ale to było okropne, obrzydliwe. Czułam
      do niego obrzydzenie, czułam się zbezczeszczona.

      Koledzy Bartka, który był ministrantem, opowiadają, że ksiądz bił
      go. Poniewierał także innymi chłopcami, których uczył religii w
      szkole.

      - Kolegę załapał za "pejsy" i pociągnął go nad ziemię – mówi uczeń
      gimnazjum w Hłudnie. – Kolega płakał, poszedł do dyrektora, ale
      dyrektor nic na to nie zadziałał. Bartka najbardziej bił. Bartek
      mówił, że to boli, a ksiądz na to: Po to robię, żeby bolało.

      Wiecej: uwaga.onet.pl/1462064,1,archiwum.html
      • piotrek410 kapłan z Tylawy 29.03.08, 22:56
        Kapłan z Tylawy krzywdził dziewczynki: brał je na kolana, wkładał
        ręce pod bluzki i dotykał piersi, wkładał ręce do majtek i dotykał
        krocza, całował w usta z penetracją językiem jamy ustnej, wkładał
        palec do pochwy, dotykał nóg powyżej kolan...

        www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5018468.html

        i dostał za to dwa lata w zawieszeniu???
        • piotrek410 Tylawa c.d 29.06.08, 17:18
          Zwierzchnik tylawskiego proboszcza, metropolita przemyski abp Józef
          Michalik od początku zdecydowanie go bronił, ostro krytykując tych,
          którzy przyczynili się do ujawnienia afery. Przypisywał im nieczyste
          intencje i niskie pobudki, a całą sprawę sprowadzał do walki z
          Kościołem, podjętej przez antyklerykalne i antykatolickie
          środowiska. Stopień zaangażowania biskupa w obronę dobrego imienia
          księdza M. zwracał uwagę nawet ludzi stojących po tej samej stronie
          w konflikcie tylawskim. “Jestem przekonany - pisał w 2001 r.
          publicysta “Niedzieli” - że skoro abp Michalik uznał, że powinien
          rzucić na szalę cały swój autorytet i ująć się za kapłanem - to
          znaczy, że miał ku temu poważne podstawy. Nie należy do nich
          imputowana ślepa i głupia obrona »swojego«. To nie ta klasa. Tu może
          chodzić tylko o prawdę”.
          Jednocześnie abp Michalik od początku afery twierdził publicznie to,
          co powtórzył ostatni raz w komunikacie wydanym 25 stycznia 2003
          r.: “W »sprawie Tylawy« należy powstrzymać się z ostateczną oceną
          zarzutów stawianych tamtejszemu ks. Proboszczowi do czasu wydania
          orzeczenia przez kompetentne organy wymiaru sprawiedliwości”.

          Dwa miesiące później metropolita przemyski został wybrany na
          przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

          jedyniesluszne.blox.pl/2008/02/Szok-cywilizacyjny-Kto-rzadzi-Kosciolem-w-Polsce.html
      • piotrek410 Ksiadz z z Hłudna 10.04.08, 22:34
        W czasie, kiedy zakładał sznur na szyję, jego matka, była u
        proboszcza.

        - Ksiądz oskarżał Bartka o kradzież. Raz mówił, że ukradł mu 200 zł,
        raz że 700, potem, że 400. Zastanawiałam się, czy te wszystkie kwoty
        mam zsumować? Byłam tak zdenerwowana, że nie pamiętam słów, którymi
        ksiądz się do mnie zwracał. Potraktował mojego syna jak bandytę -
        opowiada Marta Obłój.

        Już po śmierci syna dowiedziała się, że ksiądz Stanisław Kaszowski
        od dłuższego czasu chodził za Bartkiem. - Dzieci ze szkoły mi
        opowiadały, że ksiądz wołał: "Obłój, oddaj pieniądze, bo wiesz, co
        będzie". A Bartek nic mi nie mówił, on nigdy się nie skarżył, nawet
        gdy ząb go bolał. Zawsze wszystko dusił w sobie. Ale ja teraz
        słyszę, że ksiądz w zakrystii kopał, z główki uderzał, bił sznurem,
        którym przewiązuje albę. Bartek nigdy nic nie powiedział, dopiero
        teraz dzieci mówią, że tak było. Pewnie nie wierzył, że to coś może
        zmienić. Wiedział, że choć nawet pójdę do księdza, nagadam mu, to i
        tak dalej będzie, jak było. Wiedział, że księdzu nie damy rady. Nie
        poskarżył się, wolał umrzeć.

        www.gazetawyborcza.pl/1,87648,4845722.html
        • piotrek410 Re: Ksiadz z z Hłudna 13.04.08, 14:51
          Zdaniem śledczych ksiądz znęcał się nad Bartkiem Obłojem, który w
          połowie grudnia ub. r. powiesił się. - Ks. Stanisław K. bił go po
          głowie, plecach, szarpał chłopcem, popychał go. K. oskarżał także
          chłopaka o kradzież z kościoła pieniędzy i smyczy. Groził, że jeżeli
          Bartek nie przyzna się do winy, to wezwie policję, a informacje o
          tym będzie rozpowszechniał po całej szkole. Księdzu postawiliśmy
          zarzut fizycznego i psychicznego znęcania się nad chłopakiem, które
          przyczyniło się do tego, że 13-latek targnął się na życie - mówi
          Aurelia Skiba, prokurator rejonowy w Brzozowie.

          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5108831.html
          • piotrek410 Re: Ksiadz z z Hłudna 13.04.08, 22:16
            Córka Anny Kalamuckiej na religie w ogóle przestala chodzic. - Po
            tym, jak ksiadz uderzyl ja w bok. Pojechalismy na pogotowie. Lekarz
            obejrzal, skóra byla zaczerwieniona, ale innych obrazen nie
            bylo. "Wie jak bic" - powiedzial lekarz - wspomina zdarzenie sprzed
            dwóch lat Kalamucka.

            Dyrektor szkoly zaprosil ja na spotkanie z ksiedzem.

            - Uslyszalam: "Po co pojechalas na pogotowie zamiast przyjsc do
            mnie?". "Bo ksiadz nie lekarz" - odpowiedzialam - opowiada
            Kalamucka.

            W obecnosci matki i dyrektora ksiadz zadeklarowal, ze wiecej
            dziewczynki bic nie bedzie, a na dowód spotkania matka ma
            deklaracje, która wtedy podpisala, ze zgadza sie, zeby córka wrócila
            na religie.

            Stanislaw Gladysz, opowiada zdarzenie, o którym uslyszal od syna: -
            Jeden z chlopców w jego klasie przesiedzial cala religie w kacie z
            butem, który ksiadz zdjal z nogi i dal mu z komentarzem: "Jestes
            glupi, jak but, to wachaj buta w kacie".
            • piotrek410 Ksiadz z z Hłudna oskarzony 04.05.08, 14:26
              Zdaniem śledczych ksiądz znęcał się nad Bartkiem Obłojem, który
              powiesił się w połowie grudnia ub.r. - Bił chłopca po głowie,
              plecach, szarpał, popychał go. Ks. Stanisław K. oskarżał także
              Bartka o kradzież z kościoła pieniędzy i smyczy. Groził mu, że
              jeżeli nie przyzna się do winy, to wezwie policję, a informacje o
              tym będzie rozpowszechniał w szkole. Księdzu postawiliśmy zarzut
              fizycznego i psychicznego znęcania się nad chłopakiem, które
              przyczyniło się do tego, że 13-latek targnął się na życie - mówi
              Aurelia Skiba, prokurator rejonowy w Brzozowie.

              Zarzuty dla księdza nie kończą się tylko na znęcaniu się nad
              Bartkiem. Śledczy ustalili, że duchowny psychicznie i fizycznie
              znęcał się także nad trzema dziewczynkami z zerówki ze szkoły
              podstawowej w Hłudnie. - Bił je po rękach, głowie, plecach i w
              brzuch. Podnosił je za brodę. Ubliżał im, nazywał oślicami - dodaje
              prokurator Skiba.

              miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,5108691.html
              • piotrek410 Ksiadz z Bydgoszczy w areszcie 25.05.08, 15:20
                Trzy miesiące aresztu dla księdza

                Przynajmniej trzy miesiące spędzi w celi ksiądz, 39-letni Waldemar
                B. podejrzany o wykorzystywanie seksualne dziewięcioletniego chłopca
                i filmowanie go nago. Tak zadecydował sąd.

                - Sąd uznał, że zebrane przez prokuraturę dowody są wiarygodne, poza
                tym środek zapobiegawczy w postaci aresztu jest konieczny, bowiem
                zachodzi obawa matactwa - mówi Danuta Flinik, wiceprezes Sądu
                Okręgowego w Bydgoszczy.

                Ks. Mariusz Kuciński, rzecznik kurii bydgoskiej jest ostrożny: -
                Areszt jest potrzebny dla potrzeb śledztwa, które wyjaśnią tą
                sprawę. Na razie kuria nie podejmuje żadnych kroków wobec wikarego.

                Wikary Waldemar B. został zatrzymany w poniedziałek rano na terenie
                parafii we wsi Wysoka koło Piły. Ale zarzuty przeciwko niemu dotyczą
                okresu, kiedy był księdzem w parafii Matki Boskiej Fatimskiej na
                bydgoskich Wyżynach.

                Przed trzema laty duchowny miał molestować seksualnie wówczas
                dziewięcioletniego chłopca, robić mu zdjęcia i filmować go nago.
                Taśmy i zdjęcia policjanci zabezpieczyli podczas przeszukania jego
                pokoju w Wysokiej.

                Wikary nie przyznaje się do winy. Policja rozpoczęła śledztwo w tej
                sprawie przed trzema miesiącami, kiedy to do komendy przyszedł
                ojciec chłopca i opowiedział o wyznaniu syna. Funkcjonariusze nie
                wykluczają, że wikary wykorzystywał seksualnie także inne dzieci.

                miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,5121703.html
                • piotrek410 Ksiadz Dariusz D. z Ełku 08.06.08, 16:19
                  Przytulał, dotykał, wkładał ręce pod bluzkę. Tak zachowanie księdza
                  Dariusza D. opisują młode dziewczyny z Katolickiego Stowarzyszenia
                  Młodzieży w Ełku. Ksiądz Dariusz D. miał być ich przyjacielem.
                  Jednak, jak twierdzą dziewczyny, jego dotyk oznaczał coś innego niż
                  przyjacielski uścisk. Sprawa trafiła do prokuratury.

                  interwencja.interia.pl/news?inf=1009754
                  • piotrek410 Ksiądz z Piaseczna 09.06.08, 07:23
                    Na dwa lata pozbawienia wolności skazał Sąd Rejonowy w Grójcu
                    (Mazowieckie) księdza z powiatu piaseczyńskiego, który molestował
                    seksualnie 9-letniego chłopca - poinformował w środę rzecznik
                    prasowy Sądu Okręgowego w Radomiu, Andrzej Łyś.

                    Podkreślił, że w ciągu trzech lat, od 2003 do 2006 roku, duchowny
                    wielokrotnie dopuszczał się tzw. innych czynności seksualnych,
                    polegających na dotykaniu intymnych części ciała chłopca.

                    Rzecznik dodał, że ksiądz został też ukarany za to, że podczas
                    lekcji religii "naruszył nietykalność cielesną chłopca, w ten
                    sposób, że szarpał go za uszy".

                    - Wówczas sprawa wyszła na jaw. Chłopiec nie pojawił się w szkole i
                    opowiedział rodzicom o wcześniejszych wydarzeniach. Ci zawiadomili
                    policję - powiedział Łyś. - Duchowny początkowo wszystkiemu
                    zaprzeczał, ale w końcu przyznał się do winy i wyraził skruchę -
                    dodał rzecznik.

                    Sąd orzekł również zakaz kontaktowania się księdza z osobami
                    małoletnimi przez sześć lat.

                    Wyrok nie jest prawomocny. Niewykluczone, że prokurator, który żądał
                    dla księdza kary czterech lat pozbawienia wolności, będzie składał
                    apelację.

                    badacz.blog.onet.pl/2,ID264988463,index.html
              • piotrek410 Ksiadz z Hludna oskarżony o śmiertelne zaszczucie 01.08.08, 14:49
                Na wniosek prokuratury i pełnomocnika pokrzywdzonych proces został
                utajniony. Zdaniem sądu na procesie mogłoby bowiem dojść do
                niepokojów społecznych, ponieważ osoba księdza i stawiane mu przez
                prokuraturę zarzuty budzą silne emocje i spory.

                wiadomosci.onet.pl/1496971,2677,1,oskarzony_o_smiertelne_zaszczucie,kioskart.html
            • darazetes9898 Re: Ksiadz z z Hłudna 25.03.15, 20:03
              zmieniacie wszystko w znecanie sie fizyczne przez x. Kaszowskiego , ,tymczasem bylo TO PEDOFIL , Bartek przed smiercia napisal ,, NIE BEDZIE MNIE TEN PEDOFIL GWALCIL I DZIEWCZYNYKI ZE SCHOLI ZEZNAWALY NA YT SA TE ZEZNANIA ,,, ZE DOTYKAL JE !!!!!!!!!!!!!!!! ZA TO WSZYSTKO 3 LATA W ZAWIESZENIU , niezle uklady mial klecha z wladza .
    • piotrek410 Ukryty grzech Kościoła????? 09.03.08, 23:59
      Przeciez o pedofilii w Kosciele, o ukrywaniu ksiezy pedofili,
      przenoszeniu ich z parafii do parafii, wiadomo jest od dawna...

      Dlaczego tak pozno Gazeta odwazyla sie napisac o tym co jest
      tajemnica poliszynela?

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5004980.html
    • piotrek410 bo nie chcial wracać do tej "k... księdza" 11.03.08, 19:57
      Pewnego dnia 13-letni Krzysztof odwiedził jego matkę i prosił, żeby
      go adoptowała, bo on nie chce wracać do ogniska, do tej "k...
      księdza". Marek uznał, że chłopak jest niewdzięczny. Bo przecież to
      ksiądz Andrzej ściągnął go do ogniska z ulicy po ucieczce z domu
      dziecka. A potem co noc troskliwie usypiał w osobnym pokoju.

      - Bardzo chciałbym móc przeprosić Krzysia, ale to niemożliwe - mówi
      Marek. - Popełnił samobójstwo, skacząc z siódmego piętra.

      www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5004192.html
    • slavik222 Parafianka pójdzie do Piekła, a ksiądz do Czyśca 15.03.08, 23:55
      takie som:) prawa przyrody....
      • piotrek410 A poki co, ksiadz bedzie spowiadal inne parafianki 21.03.08, 21:34
        Czy ksiadz gwalciciel nadal przy oltarzu w Czestochowie,
        czy juz gdzie indziej?

        Moze nam pobozni czestochowianie opisza jak tam jest? Czy ksiadz z
        parafianka poprowadzili Droge Krzyzowa? Jakie tam tlumy wala do
        spowiedzi do ksiedza gwalciciela?

        Czy ten ksiadz zrobil tam w Czestochowie duzo dzieci? A ile z jego
        parafianek usunelo ciaze jego autorstwa?
        • wet3 Re: A poki co, ksiadz bedzie spowiadal inne paraf 30.03.08, 03:57
          Nienawistny zboczencu przesatanze pitolic!!! We wszystkich
          dziedzinach zycia niewlasciwi ludzie zajmuja stanowiska ktorych nie
          powinni zajmowac. Twoj problem wiaze sie ze slepa nienawiscia. W
          porownaniu z innymi dziedzinami zycia KK ma najnizszy procent ludzi,
          ktorzy nie powinni byc ksiezmi. Przeciez ksieza, jak kazdy inny sa
          tylko ludzmi a nie nadludzmi. Zawsze i wszedzie znajda sie slabi.
          G...o rozumiesz, a drzesz jadaczke jak stare gacie. Popatrz
          dokladniej na nauke KK i porownaj ja z innymi wyznaniami. Moze wtedy
          slepia ci sie otworza a mozgownica zacznie pracowac.
          • piotrek410 Re: A poki co, ksiadz bedzie spowiadal inne paraf 30.03.08, 21:35
            Widzisz Wet, taka jest ta Twoja katolicka moralnosc: zastraszyc,
            sterroryzowac, opluc tego, kto zwraca uwage na to wielkie zlo, ktore
            sie dzieje w Kosciele. A jest o czym mowic, bo od czasu zgwalcenia
            mojej kolezeniki wiele lat temu przez naszego ksiedza od religii,
            nic sie w tej organizacji szubrawcow nie zmienilo:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=55857030&a=55857344

            Pamietam jak przed naszym bierzmowaniem jakies dwie matki naszych
            kolezanek wpadly w histerie, bo ten nasz ksiadz, o ktorym juz
            mowiono, ze podobno “ozenil sie z nasza kolezanka i wyjechal”,
            pojawil sie nagle przed uroczystoscia, zeby dogladac porzadku.

            A co dzieje sie w tej sprawie o gwalt na parafii w Czestochowie?
            Ponad rok minal od tamtego czasu i nic sie ksiedzu gwalcicielowi nie
            stalo, proces nie moze sie odbyc, bo lawnicy boja sie brac w nim
            udzial. O tym, jak Kosciol uzywa swoich dlugich raczek w
            zastraszaniu lawnikow i swiadkow wiemy od lat. Wine w srodowisku
            zwala sie zwykle na ofiary gwaltow (patrz sprawa zakroczymska, patrz
            sprawa ks Romana Kramka, gdzie probowano winic zgwalcona, patrz
            sprawa ks. Dymera, gdzie nie chciano uwierzyc zadnej z ofiar, co
            kosztowalo zycie 13-letniego chlopca !!!)

            Trzeba nie miec za grosz sumienia, zeby probowac wywierac presje na
            tych, ktorzy domagaja sie SPRAWIEDLIWOSCI dla z brukanych ofiar
            ksiazecych zboczen!!!!

            No tak, ale taka wlasnie jest ta KATOLICKA moralnosc... Sumienia
            wyprane na spowiedzi, jak zafajdane majtki...
    • piotrek410 Przemoc w ośrodku sióstr boromeuszek 13.04.08, 05:23
      Sprawa przemocy w ośrodku sióstr boromeuszek trafiła do sądu


      Zabrzański sąd rozpoczął w czwartek rozpatrywanie sprawy dwóch
      sióstr boromeuszek z ośrodka wychowawczego z Zabrza oskarżonych
      m.in. o bicie wychowanków oraz o przyzwolenie na przemoc - również
      seksualną - między nimi. Nie doszło do odczytania aktu oskarżenia.

      Gliwicka prokuratura okręgowa postawiła byłej dyrektor prowadzonego
      przez boromeuszki specjalnego ośrodka wychowawczego w Zabrzu
      siostrze Agnieszce F. oraz innej zakonnicy Bogumile Ł. łącznie 20
      zarzutów dotyczących m.in. znieważania wychowanków i naruszania ich
      nietykalności cielesnej. Agnieszka F. miała też ułatwić dokonanie
      gwałtu.

      Jak poinformowała wiceprezes zabrzańskiego sądu sędzia Agnieszka
      Kubis, w czwartek nie odczytano aktu oskarżenia. Powodem były
      wątpliwości dotyczące właściwej reprezentacji procesowej
      pokrzywdzonych. Jeśli zostaną one wyjaśnione przez sąd rodzinny,
      prokurator przedstawi swe oskarżenie w maju. Później sąd m.in.
      przesłucha 32 świadków.

      W materiałach śledztwa zebrano opisy zdarzeń z okresu między
      styczniem 2005 r., a styczniem 2006 r. Odpowiadające w procesie z
      wolnej stopy b. dyrektor ośrodka i jej podwładna miały m.in. zlecać
      wykonanie kar fizycznych na dzieciach innym wychowankom oraz same
      stosować wobec podopiecznych przemoc fizyczną i psychiczną.

      Jeden z zarzutów dotyczy gwałtu na chłopcu, którego Agnieszka F.
      zamknęła na noc w pokoju z dwoma innymi wychowankami. Zdaniem
      prokuratury, okoliczności tego zdarzenia wskazują, że zakonnica
      zaniedbała wówczas swe obowiązki, pomagając w ten sposób w
      doprowadzeniu do poddania się czynności seksualnej osoby poniżej 15.
      roku życia.

      Rzecznik Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Tomasz Pawlik
      poinformował PAP, że proces ze względu na dobre obyczaje będzie
      niejawny. Wyjaśnił również, że sprawa jest pokłosiem innego śledztwa
      prowadzonego przez gliwicką prokuraturę - w sprawie zabójstwa w
      lutym 2006 r. 8-letniego Mateusza Domaradzkiego z Rybnika.

      "Jeden z oskarżonych o dokonanie tej zbrodni, Tomasz Z., był
      wychowankiem zabrzańskiego ośrodka boromeuszek. Jednym z elementów
      jego linii obrony podczas śledztwa było tłumaczenie, że jego
      późniejszą postawę ukształtował fakt bycia świadkiem, a później
      także uczestnikiem gwałtów, do których tam dochodziło" - powiedział
      PAP Pawlik.

      Śledztwo na podstawie informacji Tomasza Z. wszczęła Prokuratura
      Okręgowa w Gliwicach. Według informacji jej rzecznika, prok. Michała
      Szułczyńskiego, akt oskarżenia w tej sprawie przesłano do
      zabrzańskiego sądu w grudniu ub. roku. Wcześniej prokuratura
      powiadomiła o sprawie Kuratorium Oświaty w Katowicach sprawujące
      nadzór pedagogiczny nad ośrodkiem.

      "Po rozpoznaniu sytuacji doszliśmy do wniosku, że opieka w ośrodku,
      w którym przebywa ok. 50 dzieci, może nie być prawidłowa, a
      stosowane metody są archaiczne. Nasze wnioski przekazaliśmy
      zgromadzeniu sióstr boromeuszek, które szybko zareagowało zmieniając
      tam wiosną ubiegłego roku kierownictwo" - powiedział rzecznik
      kuratorium Piotr Zaczkowski.

      Kuratorium zaleciło nowej przełożonej ośrodka m.in. wprowadzenie
      zmian w programie wychowawczym oraz zatrudnienie psychologa.
      Zaczkowski dodał, że praktycznie do czasu ujawnienia sprawy z samej
      placówki, a także ze szkół, do których chodzą jej podopieczni, nie
      płynęły niepokojące sygnały, a Agnieszka F. została nawet wyróżniona
      przez lokalną społeczność.

      wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=484273
    • piotrek410 Papież wstydzi się za księży pedofilów 16.04.08, 12:36
      A mozeby lepiej by bylo, zeby najpierw wstydzil sie sam za siebie?

      www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5123878.html
      • piotrek410 Karol Wojtyła też był przestępcą 26.04.08, 00:39
        Sprawa kardynala Law nie pozostawia juz zadnego cienia watpliwosci:
        Karol Wojtyla byl przestepcą, ktory dopuscil sie wykorzystania
        Watykanu jako azylu dla przestepcy Law’a, uniemozliwiąc tym samym
        sądom wymierzenia mu kary.

        Tymi samymi sladami podaza teraz Ratzinger, ktory byl wspolnikiem
        Wojtyly w popelnieniu tamtego i innych podobnych przestepstw.

        -----------

        "Przypomnijmy, że Law ustąpił z funkcji arcybiskupa Bostonu pod
        koniec 2002 r. Nie miał wielkiego wyboru. Seria pozwów, zeznań i
        ujawnionych informacji pozwoliła ustalić ponad wszelką wątpliwość,
        że - jak to określiła Dahlia Lithwick, redaktor Slate.com - "Law nie
        tylko był świadom wysoce niestosownych praktyk seksualnych swoich
        podwładnych, ale też najwyraźniej przedsięwziął daleko idące wysiłki
        w celu tuszowania kolejnych przypadków gwałtów na dzieciach" (..)

        Konkretnie mówiąc, kardynał zeznał, iż przed udzieleniem zgody na
        przeniesienie o. Johna Geoghana do nowej parafii wiedział, że w 1984
        dopuścił się on gwałtu na co najmniej siedmiu chłopcach, co
        stwarzało zagrożenie dla chłopców w tej nowej parafii.

        Okazało się ponadto, że o. Paul Shanley, któremu w pewnym momencie
        groził proces z dziesięcioma zarzutami gwałtu na dzieciach oraz
        sześcioma zarzutami molestowania seksualnego i naruszenia
        nietykalności cielesnej, był przenoszony z jednej parafii do drugiej
        w ramach działań, które można uznać za próbę objęcia go ochroną. Sam
        Law dopuścił się w sprawie Shanleya kłamstwa wobec biskupa
        Zachodniego Wybrzeża, a także zaświadczył na piśmie, że inny ksiądz
        gwałciciel, o. Redmond Raux, nie miał "żadnych zaszłości", które
        czyniłyby go osobą "nieodpowiednią do pracy z dziećmi."

        Znaczna większość Amerykanów wypowiedziała się wówczas w sondażach
        za pociągnięciem do odpowiedzialności duchownych, którzy mimo
        posiadanej wiedzy nie podjęli działań służących ujawnieniu gwałtów
        na dzieciach w Kościele. W niektórych diecezjach prawie do tego
        doszło, lecz na przykład w Massachusetts, jak kąśliwie zauważył
        publicysta Slate.com Chris Suellentrop, nie było przepisów
        nakazujących zgłaszanie takich spraw.

        Innymi słowy osoba, która wiedziała o gwałcie na dziecku, nie miała
        obowiązku ujawnić tej informacji. Tak przynajmniej tłumaczył się
        zażenowany prokurator okręgowy stanu Massachusetts. Jednakże
        zatajenie informacji o przestępstwie samo w sobie też może stanowić
        przestępstwo, a kardynał Law i siedmiu podległych mu biskupów
        zostali w pewnym momencie wezwani jako świadkowie przed wielką ławę
        przysięgłych.

        Cała sprawa nie doczekała się finału, ponieważ Law wkrótce po swoim
        ustąpieniu nagle wyjechał do Rzymu i zaczął obejmować kolejne
        stanowiska w Watykanie. Zrezygnował z przewodzenia archidiecezji
        bostońskiej, w której wywołał tak wiele złych emocji, ale pozwolono
        mu jednak zatrzymać kapelusz kardynalski."

        www.gazetawyborcza.pl/1,89798,5134972.html
        -------------

        wiecej:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=55857030&a=77932038

    • piotrek410 Skandal w Hamburgu 27.04.08, 12:51
      Nie mam watpliwosci, ze w Hamburgu rozkreca sie skandal pedofilski
      zwiazany z polskim ksiedzem, no bo skoro wymienia sie polskie
      nazwisko skarzacego sie na ksiedza pedofila, to przeciez jest
      oczywiste, ze ten ksiadz bedzie mial polskie pochodzenie:

      www.dw-world.de/dw/article/0,2144,3290562,00.html
      • piotrek410 Skandal w Tarnowskich Górach 06.05.08, 15:34
        marekkonopko napisal:
        ------------------

        Witajcie ...

        Pisze na forum, ponieważ wszystkie moje apele do władz w Tarnowskich
        Górach i Zabrzu pozostają bez odpowiedzi. A sprawa jest poważna ...
        Dotyczy ksiedza pedofila z Tarnowskich Gór: Mirosław Szwajnoch
        (parafia Matki Bozej Uzdrowienie Chorych) ... Za molestowanie
        seksualne czyli jakby tego nie nazwac gwałt na nieletnich, został
        szybko i po cichu, a co ważniejsze bezkarnie przeniesiony do Zabrza
        (parafia Świętego Kamila) żeby uniknąć kolejnej kompromitacji
        Kościoła gdzie dalej pracuje jako Ksiądz. Po czym jak sprawa
        ucichła, przeniesiono go z powrotem do Tarnowskich Gór!!!

        Pytam sie dlaczego pedofil wciąż jest księdzem i ma kontakt z
        młodzieżą? Dlaczego prokuratura z Tarnowskich Gór albo Zabrza nie
        zrobi z tym porządku i nie wsadzi go na 25 lat do więzienia jako
        zwykłego zbrodniarza?. Czyżby był aż taki wpływowy i jego macki albo
        jego przełożonych sięgały aż na prokuratorskie stołki? Pomóżcie!

        Jestem mieszkańcem z Tarnowskich Gór, ale mimo wszystko wolę zostać
        anonimowy do czasu kiedy nie zajmnie się tym prokurator. Pośrednio
        jestem też ofiarą tego pedofila.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=77059882&a=79209191
    • piotrek410 Ksiądz fałszował banknoty 10.05.08, 02:13
      Małopolski ksiądz fałszował banknoty

      "Polska Gazeta Krakowska": Tomasz S., wikary w jednej z olkuskich
      parafii, w chałupniczy sposób fałszował banknoty o nominałach 50 i
      100 zł. Wyprodukował ich 17, a 14 zdążył wydać. Wpadł, gdy próbował
      zapłacić za zakupy pieniędzmi własnej produkcji w jednym ze sklepów
      na Śląsku.

      Postawiono mu zarzut wprowadzenia do obiegu fałszywych pieniędzy
      oraz podrabiania środków płatniczych. Ksiądz przyznał się do winy.
      Grozi mu kara od 5 do 25 lat więzienia. W prokuraturze tłumaczył, że
      na pomysł podrabiania pieniędzy wpadł, gdy na stacji benzynowej
      wydano mu kilka "trefnych" banknotów. Opracowana przez niego metoda
      fałszowania była daleka od doskonałości. Wikary najpierw skanował
      banknoty, a potem drukował je na laserowej drukarce.

      Proces księdza ruszy wkrótce przed sądem w Gliwicach. Do czasu
      wydania prawomocnego wyroku biskup diecezji sosnowieckiej udzielił
      mu kanonicznego upomnienia i wysłał na urlop. - Dalsze decyzje
      podejmiemy, gdy poznamy wyrok sądu - mówi ks. Jarosław Kwiecień,
      rzecznik kurii diecezjalnej w Sosnowcu.

      wiadomosci.onet.pl/1746162,449,1,1,item.html
    • brat_oblat zmowa milczenia 18.05.08, 15:58
      Widzimy przecież w końcu, także w Polsce, jak po każdym oskarżeniu -
      wszystko jedno, czy chodzi o molestowanie seksualne, o mobbing, o
      publiczne pobicie czy morderstwo, o zbrodnię w Jedwabnem, o wojenne
      zabawy „naszych chłopców” w Afganistanie - podnoszą się „głosy
      sumienia” w obronie „pokrzywdzonych”. Jak zyskują z nagła przyjaciół
      oprawcy Ani M., gimnazjalistki z Gdańska („To przecież jeszcze
      dzieci”), a ona sama zostaje napiętnowana winą za samobójczą śmierć
      („Aniu, Aniu! - wołał lokalny duchowny. - Coś ty zrobiła? Grzech
      przeciwko życiu jest większy niż grzech przeciwko czystości”). Jak w
      obronie duchownych oskarżonych o pedofilię stają nie tylko małe
      wiejskie społeczności, które zaczynają zarazem prześladować ofiary
      niegodnych czynów, ale także niektórzy wielkomiejscy
      intelektualiści, biskupi i politycy.

      Wszystkie podobne sprawy - i w Polsce, i gdzie indziej - łączy
      jedno: zmowa milczenia. Zmowa powszechna, zestrojona z
      natychmiastową gotowością, by ukarać tego, kto ośmieli się wywlec
      tajone brudy na powierzchnię, na jasne światło dnia. I naturalnie -
      to nagminna praktyka - potępić i osaczyć ofiary czynów: no bo
      przecież - zgodnie ze znaną psychologom zasadą przezwyciężania
      dysonansu poznawczego - samych siebie ani jednostki, ani zbiorowości
      nie mogą obarczyć winą i odpowiedzialnością za milczenie,
      obojętność, przyzwolenie na zło.

      wyborcza.pl/1,75248,5220670,Jamy_mroczniejsze_od_piwnic_Fritzla.html
      • piotrek410 Re: zmowa milczenia 25.05.08, 22:46
        Zgadza sie, podobnie trwa powszechne milczenie kiedy mowa o
        maltretowaniu dzieci na lekcjach religii:

        pl.youtube.com/watch?v=iQz-mj07080

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=79923219
      • piotrek410 zmowa milczenia 25.05.08, 22:50
        Zgadza sie, podobnie trwa powszechne milczenie kiedy mowa o
        maltretowaniu dzieci na lekcjach religii:

        pl.youtube.com/watch?v=iQz-mj07080

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=79923219
        Ten ksiadz, ktory uderzyl chlopca widac nie zna zadnej innej metody
        wychowawczej, poza terrorem, jak Kosciol...
    • piotrek410 Ksiądz z Dobrzycy oskarżony 31.05.08, 11:31
      61-letni ksiądz oskarżony o przekręty

      Nierzetelne prowadzenie ksiąg rachunkowych, przywłaszczenie
      powierzonego mienia i bezprawną sprzedaż maszyn zarzuca prokuratura
      w Pleszewie Andrzejowi Sz. - byłemu proboszczowi parafii w Dobrzycy
      w województwie wielkopolskim.

      Akt oskarżenia przeciwko 61-letniemu mężczyźnie został skierowany do
      sądu w Pleszewie - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury
      Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, Janusz Walczak.

      Śledczy zarzucili duchownemu, że w sierpniu 2007 przywłaszczył sobie
      meble z wyposażenia parafii o wartości 27 tys. zł. Za
      przywłaszczenie powierzonego mienia grozi kara do pięciu lat
      więzienia - powiedział Walczak.

      Duchowny oskarżony jest również o sprzedaż maszyn firmy, którą
      zarządzał w imieniu parafii. Jako zarządca zagrożonego likwidacją
      przedsiębiorstwa sprzedał 22 maszyny stolarskie o wartości 170 tys.
      zł za 23 tys. zł. Działał w ten sposób na szkodę wierzycieli -
      miejscowego Urzędu Gminy i Urzędu Skarbowego w Pleszewie - wyjaśnił
      rzecznik. Jak zaznaczył, protestujący pracownicy dobrzyckiej firmy
      uniemożliwili ostatecznie wydanie sprzedanych maszyn.

      Oskarżony ksiądz przyznał się do zarzucanych mu czynów i oświadczył,
      że chce skorzystać z możliwości dobrowolnego poddania się karze.

      Zakład stolarski pn. "Dębina" założył poprzednik oskarżonego
      księdza. Według mieszkańców, zakład znakomicie prosperował do czasu
      pojawienia się Andrzeja Sz. i jego gosposi, która rzekomo miała
      faktycznie nim kierować. Protestowali parafianie, a także gmina,
      która domagała się zwrotu długów z tytułu niepłaconych podatków od
      działalności firmy. Odwołany proboszcz długo nie chciał dobrowolnie
      opuścić parafii.

      wiadomosci.wp.pl/kat,1348,wid,10006749,wiadomosc.html?ticaid=15fc3
    • piotrek410 Ksiądz Augustynski z Łowicza 01.06.08, 03:56
      Ksiądz Franciszek A., były wikariusz generalny diecezji łowickiej i
      były proboszcz parafii Św. Ducha w Łowiczu, poszukiwany od
      kilkunastu miesięcy przez policję, od pewnego czasu poszukiwany
      także listem gończym, wczoraj dobrowolnie sam zgłosił się do
      Prokuratury Rejonowej w Łowiczu. Informacja o tym dotarła do nas
      dziś po południu, już po zamknięciu jutrzejszego, czwartkowego
      wydania NŁ – ale jest prawdziwa. Potwierdził to nam Prokurator
      rejonowy w Łowiczu Marek Kryszkiewicz. - Poszukiwany zgłosił się
      dobrowolnie i odbyły się z jego udziałem czynności procesowe –
      powiedział. Znaczy to, że został przesłuchany człowiek, którego
      poszukiwano niemal dokładnie dwa lata., jak dotąd bezskutecznie.

      Ks. Franciszek A. , przypomnijmy, zniknął nagle wiosną 2006 roku.
      Wyleciał do Anglii, zostawiając na Okęciu swój samochód – i niemal
      zero wskazówek co do przyczyn ucieczki. Został decyzją biskupa
      odwołany ze stanowiska kanclerza, szybko też na jaw wyszło wiele
      spraw, które rzuciły światło na to tajemnicze zniknięcie. Jak
      pisaliśmy w NŁ, A. był hazardzistą i prawdopodobnie niemożność
      spłacenia długów i żądania wierzycieli sprawiły, że szukał ratunku
      za granicą. Postępowanie przygotowawcze ujawniło, że zdefraudował
      pieniądze na szkodę parafii, pożyczył także i nie oddał pieniędzy
      kilku innym duchownym. Wśród wierzycieli miały byź także inne osoby
      z miasta. Prokuratura sformułowała wobec niego zarzut
      przywłaszczenia ponad 230 tys. zł na szkodę parafii i wyłudzenia
      ponad 70 tys. zł od innych księży.

      Franciszek A. Ukrywał się przez pewien czas w środkowej Anglii.
      Fotografie stamtąd, przedstawiające jego, dostarczone nam z Anglii,
      publikowaliśmy kilka miesięcy po ucieczce na łamach NŁ. Po
      przesłuchaniu w łowickiej prokuraturze zastosowano wobec niego
      środek zapobiegawczy w postaci zakazu opuszczania kraju i poręczenia
      osobistego.

      www.nowylowiczanin.pl/------------------------------


      Augustynski schowal sie w Anglii

      Dysponujemy fotografiami ksiedza potwierdzajacymi fakt, ze przebywa
      on w Wielkiej Brytanii.

      Mozliwosc spreparowania fotografii wydaje sie malo prawdopodobna,
      swiadczy o tym wiele szczególów, jak i ilosc materialu. Ksiadz jest
      na zdjeciach wyraznie przygnebiony. Fotografie podeslal nam jeden z
      Polaków pracujacych w Zjednoczonym Królestwie, do którego dotarly
      informacje o tym, kim jest Franciszek Augustynski i o
      okolicznosciach, w jakich opuscil Polske.

      Opowiesc, jaka snuje, potwierdza wszystkie informacje o hazardowej
      przeszlosci bylego proboszcza, jak i skali oszustw, jakich sie
      dopuscil.

      Otóz nasz informator, wspomina ze okolo 20 maja do jego miejscowosci
      w Anglii przyjechal, wraz z mlodszym kolega, tajemniczy “profesor
      historii”, rzekomo wujek owego mlodszego mezczyzny.Naszemu
      informatorowi wydalo sie dziwne, ze 63-letni mezczyzna szuka w
      Anglii pracy i mieszkania. Po jakims czasie “wujek”, dotad
      mieszkajacy po sasiedzku, wprowadzil sie do autora naszych
      informacji, który dysponowal wolnym pokojem, proszac jednak, by
      wujek mógl mieszkac za darmo, na co dysponent lokalu sie zgodzil.

      Byly pralat z prawej, z jednym z domowników. Niekiedy razem siadaja
      do butelki wina Amorino za dwa funty. Podobno pralat mówi, ze to nie
      taki wykwintne wino, jakie sie zdarzaly w Polsce, ale moze byc.
      Nastepnie mlodszy stracil prace i bez slowa wyniósl sie do innego
      miasta, zostawiajac nadbagaz w postaci “profesora” - opowiada dalej
      nasz informator. - Nie mialem serca, aby go wywalac, zreszta
      poczciwy z tego profesora byl gosciu, wiec mieszka juz miesiac czasu
      nie placac czynszu, a jedzenie dostaje od nas.

      Byly proboszcz, pytany dlaczego wyjechal z Polski, odpowiadal, ze
      stracil prace w szkole, a nie otrzymal emerytury, gdyz jeszcze mu
      sie nie nalezy. To brzmialo podejrzanie, a gdy wlasciciel
      poprzedniego mieszkania “historyka” przyniósl list z Polski,
      zaadresowany: Ks. Franciszek Augustynski, podejrzenia sie wzmogly.
      Gospodarz nowego mieszkania wklepal do internetowej przegladarki
      google nazwisko ksiedza - i po chwili wiedzial wszystko.

      Ks. Franciszek podczas dorywczych prac. Z tablicy biura
      nieruchomosci w tle na zdjeciu wyzej moze wynikac, ze pracuje w
      rejonie Manchesteru.

      Chcial dowiedziec sie jeszcze tego od ksiedza, ów z poczatku
      zrecznie klamal, potem jednak, przycisniety do muru, przyznal sie.
      Opowiedzial, ze od 2 lat byl wraz ze swym mlodszym kompanem
      uzalezniony od hazardu na automatach i ruletce, ze nabral pozyczek w
      wysokosci ok. 200 tysiecy zlotych od biznesmenów, ksiezy i parafian -
      i ze to wszystko przepuscil. Mial tez przyznac, ze przetrwonil
      równiez ok. 100 tysiecy zebrane na remont kosciola. Gdy przycisneli
      go wierzyciele, w pospiechu obral kierunek Okecie i zostawiajac
      samochód, dal noge do Anglii. Wedlug naszego informatora,
      Augustynski dysponuje jednak gotówka, tylko to ukrywa, a na razie ma
      problemy z otworzeniem konta na Wyspach. Autor zdjec zamierza
      wymówic pralatowi lokal, ale jest przekonany, ze tak sprytny
      czlowiek znajdzie szybko nastepna dobra dusze, która sie nim zajmie
      za “Bóg zaplac”.

      Na co jeszcze czekac?
      Juz w pierwszym artykule o zniknieciu ksiedza, w maju, zadawalismy
      pytanie dlaczego kuria diecezjalna w Lowiczu nie zglosila zaginiecia
      ksiedza na policje. Teraz pytanie to trzeba zadac ponownie,
      publicznie: co stoi na przeszkodzie, by wszczac postepowanie, które
      bez watpienia przeksztalci sie szybko w postepowanie w sprawie
      dokonanych przez niego oszustw? Sa przeciez poszkodowani: przede
      wszystkim wspólnota parafialna, dobre imie Kosciola, liczne osoby
      prywatne. A odnalezc bylego proboszcza i doprowadzic go przed
      oblicze sprawiedliwosci nie jest - jak widac - trudno.

      nowylowiczanin.pl/index.php?s=130&id=19524#----------------------

      Komentarz z forum Nowego Łowiczanina:

      Nie rozumie o co awantura. Przecież ksiądz Franciszek tylko pożyczył
      pieniądze, to raz. Każdemu wolno zrobić sobie urlop zdrowotny,
      szczególnie jak się ma takich parafian, od których każdy grosz na
      odnowienie świątyni trzeba wyciągać siłą, a na tacę to dają, że
      szkoda gadać. Po wtóre msza się odbyła za księdza to i w niebie ma
      wybaczone. A to wszystko to na pewno robota tych podłych
      antyklerykałów, którzy chcą zniszczyć nasz kościół. Amen, nie wasza
      żecz
      • piotrek410 Ksiądz z Czerska podejrzany 09.06.08, 11:42
        Ksiadz z Czerska podejrzany jest o uprawianie seksu z nieletnia.
        Policja zabezpieczyla laptop ksiedza i dwa telefony komorkowe.
        Sledztwo w toku.

        fakty.interia.pl/news/ksiadz-molestowal-nastolatke,1118331,5148
    • piotrek410 Ksieza i mohery terroryzuja zgwalcona 07.06.08, 23:16
      Polska policja nie jest w stanie zapewnic bezpieczenstwa zgwalconej
      dziewczynie i jej matce. Grupa nawiedzonych oszolomow pod
      przywodztwem ksiezy terroryzuje kobiety, szpital, a nawet…
      posterunkowych. Zaraz, zaraz…. Jak to jest mozliwe, zeby przestepcze
      dzialania mogly byc prowadzone na oczach policji…

      wyborcza.pl/1,75248,5288282,Odmowili_aborcji_zgwalconej_14_latce.html
    • piotrek410 Polski egzorcysta superstar 12.06.08, 14:11
      Egzorcysta ks. Andrzej Trojanowski z Poczernina stal sie gwiazda
      sezonu w Ameryce:

      tootruthy.blogspot.com/2008/02/polish-priests-exorcism-theme-park.html

      -----------

      Coraz wiekszy wstyd byc Polakiem ((((
    • piotrek410 Pedofil w sutannie wykorzystywał 13-latkę 28.06.08, 15:03
      Ksiądz wykorzystywał seksualnie 13-letnią dziewczynkę. Ten skandal
      nie wydarzył się gdzieś poza granicami Polski, lecz w jednej z
      parafii nieopodal Stargardu w województwie zachodniopomorskim.
      Pedofilowi w sutannie grozi 12 lat więzienia. Na razie najbliższe
      trzy miesiące spędzi w areszcie.

      "Księdzu już postawiono zarzut - utrzymywania stosunków seksualnych
      z dziewczynką w wieku 13 lat" - wyjaśnił prokurator Marcin Lorenc z
      Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

      Pedofil wykorzystywał dziewczynkę prawdopodobnie od roku. Domyśliła
      się tego nauczycielka dziecka i powiadomiła policję. Jej podejrzenia
      się potwierdziły.

      Prokuratura nie chce udzielać szczegółowych informacji o tej
      bulwersującej sprawie. Tłumaczy to dobrem dziecka.

      --------------

      I znowu skandal pedofilski w diecezji szczecinskiej. Oczywiscie pan
      arcybiskup znowu bedzie udawal, ze o niczym nie wiedzial...
      • piotrek410 Re: Pedofil w sutannie wykorzystywał 13-latkę 06.07.08, 17:48
        Jak juz nie raz w Polsce bywalo to ofiara ksiedza jest, w mniemaniu
        naszych parafian, winna temu, ze ksiadz popelnil na niej
        przestepstwo:

        forum.gs24.pl/Ksiadz-uwiodl-dziewczynke-z-ubogiej-rodziny-t3522-s40.html
    • piotrek410 Kolarz skazany za zderzenie z księdzem 03.08.08, 12:30
      Po zderzeniu z autem księdza Paweł P. przez pół roku był na
      zwolnieniu lekarskim. Wóz duchownego miał lekko pęknięty przedni
      zderzak. 8 stycznia sąd w Bielsku-Białej uznał, że winę za
      spowodowanie wypadku ponosi kolarz, ale odstąpił od wymierzenia mu
      kary. Paweł P. musi jednak zapłacić 130 zł kosztów sądowych.



      Kolarz nie zgadza się z wyrokiem i zapowiada walkę o oczyszczenie z
      zarzutów. - Nie chodzi mi o pieniądze, ale o sprawiedliwość.
      Przecież organa ścigania nie mogą działać sprzecznie ze zdrowym
      rozsądkiem - tłumaczy P.

      Górski maraton kolarski Intel Power Bike odbył się we wrześniu 2006
      r. w rejonie Istebnej. Trasa przebiegała górskimi szlakami i drogami
      asfaltowymi. Na 300 metrów przed metą, na łuku drogi, jadący prawą
      stroną Paweł P. wjechał w renault clio prowadzone przez księdza
      Jacka W. Wiózł on na spotkanie z parafianami jednego z bielskich
      biskupów.

      - Kiedy wyskoczyłem z zakrętu, widok auta na trasie rajdu tak mnie
      zaskoczył, że nie zdążyłem wyhamować - tłumaczy kolarz. Dodaje, że w
      chwili zderzenia wóz duchownego jechał i zajmował większą część
      jezdni. Nie miał więc szansy go ominąć. - Jakby tego było mało,
      ksiądz odjechał z miejsca zdarzenia jeszcze przed przyjazdem
      policji, a stan jego trzeźwości zbadano dopiero po trzech godzinach -
      mówi P.

      Ksiądz Jacek W. zaprzecza, że uciekł. - Odwiozłem księdza biskupa do
      pobliskiego kościoła, po czym wróciłem na miejsce wypadku -
      tłumaczy. Przyznaje, że wiedział, iż na drodze odbywa się maraton
      kolarski. I zapewnia, że z tego właśnie powodu jechał bardzo
      powoli. - Kiedy zauważyłem nadjeżdżających kolarzy, zjechałem na
      pobocze drogi i zatrzymałem się - mówi duchowny. Powołany w tej
      sprawie biegły stwierdził jednak, że wóz księdza musiał stać
      wszystkimi kołami na asfalcie.

      Paweł P. był przekonany, że policja o spowodowanie wypadku oskarży
      Jacka W. - Bo to przecież on wjechał na trasę imprezy sportowej -
      tłumaczy mężczyzna. Liczył też, że śledczy do odpowiedzialności
      pociągną organizatorów, którzy nienależycie ją zabezpieczyli.

      Policjanci z Cieszyna uznali jednak, że winny jest wyłącznie kolarz.
      Ich zdaniem nie zachował on należytej ostrożności, czym spowodował
      zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

      - Wewnętrzny regulamin maratonu mówił, że odbywa się on na drogach o
      nieograniczonym ruchu drogowym. Uczestnicy wiedzieli więc, że mogą
      spotkać samochody - tłumaczy Ireneusz Korzonek, zastępca naczelnika
      wydziału ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Cieszynie.

      O braku ostrożności kolarza miał świadczyć zabezpieczony przez
      policjantów ślad po rzekomym tarciu siodełka po asfalcie. Miał
      dowodzić, że P. tuż przed zderzeniem z księdzem jechał środkiem, a
      nie poboczem drogi. Badający sprawę biegły stwierdził jednak, że
      siodełko podczas upadku jest dobrze chronione przez ramę i nie mogło
      zostawić takiego śladu. - Wersję księdza potwierdziło jednak kilku
      świadków - podkreśla naczelnik Korzonek.

      - Ci ludzie to parafianie księdza W. i większość z nich pojawiła się
      dopiero parę dni po zdarzeniu - ripostuje Paweł P. Kolarz zarzucił
      policji oraz sądowi stronniczość i złożył skargę w Europejskim
      Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Została przyjęta. - Kiedy
      miejscowi adwokaci usłyszeli, że sprawa dotyczy proboszcza i
      biskupa, nie chcieli podjąć się reprezentowania moich interesów. To
      chyba o czymś świadczy - mówi P.

      Ksiądz Jacek W.: - Jest mi przykro, że doszło do tego wypadku, ale
      nie mam sobie nic do zarzucenia.

      miasta.gazeta.pl/bielskobiala/1,88025,5482289,Kolarz_skazany_za_zderzenie_z_ksiedzem.html

      ---------------

      Ksiadz i biskup zbiegli z miejsca wypadku...
      Parafianie, z milicjantami na czele, klamali i falszowali zeznania...
      Oto Polska!!!
      Moze sad w Strasburgu zacznie wprowadzac w Polsce demokracje...

      Nic dziwnego, ze zgwalcona parafianka nie moze doczekac sie
      procesu...
    • piotrek410 Ksiądz Wienczyslaw 16.08.08, 01:45
      Ksiądz Wieńczysław Ł. (45 lat), proboszcz z Janików, prosił lekarzy
      o uśmiercenie swojej nowo narodzonej córki.

      Nie ulega watpliwosci, ze i tego przestepce w sutannie nie siegnie
      zadna kara. Ciekawa dyskusja na ten temat czestochowian:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=55&w=82445392&v=2&s=0
      • piotrek410 Re: Ksiądz Wienczyslaw 02.12.08, 23:09
        - Ksiądz lubił młode kobiety, nawet dziewczynki w szkole zaczepiał.
        Dotykał je, robił im nieładne uwagi. Kiedyś w nieprzyzwoity sposób
        odezwał się do uczennicy szóstej klasy. Jej ojcu puściły nerwy i
        pobił księdza - opowiada Julian Ceglarz, członek rady parafialnej i
        były kościelny w parafii.

        www.polskatimes.pl/stronaglowna/25429,wyrodny-ksiadz-ucieka-noca-przed-sprawiedliwoscia,id,t.html


    • piotrek410 Pedofile w Kościele to wina parafian, nie modlą si 28.09.08, 10:03
      Módlmy się, żeby pedofile odeszli z Kościoła

      W styczniu 2008 Benedykt XVI zaapelował do wszystkich katolików by
      pomodlili się o uwolnienie Kościoła od duchownych pedofilów. Ale
      nawet najgorliwsza modlitwa nie sprawi, że księża przestaną
      molestować dzieci.
      To prawdziwy precedens w historii Kościoła. Papież nigdy nie zwracał
      się do wiernych z podobną prośbą. Scenariusz globalnej modlitwy dla
      ponad miliarda katolików wygląda tak:
      Parafie czy instytucje kościelne powinny codziennie wyznaczać
      jedną osobę lub grupę osób do modlitwy w intencji uwolnienia
      Kościoła od skandalu związanego z wykorzystywaniem seksualnym
      nieletnich przez księży. Poszczególne kościoły w danej diecezji
      winny na przemian dzielić się tym obowiązkiem. W jednej parafii
      modlitwa będzie trwać dwadzieścia cztery godziny. Potem przeniesie
      się ją do kolejnej parafii.
      Modlitewny maraton przeciw pedofilii? Trochę to wszystko brzmi
      śmiesznie, ale dobrze, że papież w ogóle o problemie mówi. Wszak
      jeszcze przed objęciem pontyfikatu, jako przewodniczący watykańskiej
      Kongregacji ds. Wiary oskarżał media o wyolbrzymianie sprawy
      molestowania dzieci. Zdanie zmienił dopiero po wybuchu wielkiej
      afery pedofilskiej w amerykańskim Kościele.

      Ale nawet najgorliwsza modlitwa nie pomoże Kościołowi. Watykan musi
      opracować jakiś kompleksowy plan. Doraźne działania, takie jak
      wypłacanie zasądzonych odszkodowań i karanie winnych księży, nie
      wystarczą. Przyjęte dwa lata temu wytyczne do walki z pedofilią
      wśród kleru, zakładające m.in. że do seminariów nie będzie się
      przyjmować mężczyzn o głęboko zakorzenionych skłonnościach
      homoseksualnych to jakaś kpina. Czy skłonności seksualne można mieć
      zakorzenione płytko?! No i dlaczego uparcie łączy się homoseksualizm
      z pedofilią?
      Walka o oczyszczenie Kościoła nie idzie tak, jak powinna. Widać to
      także na polskim przykładzie. Oskarżony o molestowanie kleryków
      arcybiskup Juliusz Paetz ma się dobrze. Choć dowody przeciwko niemu
      były mocne, formalnych zarzutów nie usłyszał. Watykan zakazał mu
      sprawowania posługi biskupiej, ale nadal odprawia msze święte i
      bryluje na poznańskich salonach.
      Paulina Witek

    • piotrek410 W świętym mieście Częstochowie milczenie 28.09.08, 14:56
      Troska ze szczególnym okrucieństwem

      Ministrant zasztyletował księdza. Dojrzewał do tej zbrodni przez
      siedem upiornych lat, posługując pedofilowi przy odprawianiu mszy...
      W świętym mieście Częstochowie wprowadzono absolutne embargo na
      informacje dotyczące okoliczności głośnego zabójstwa 47-letniego
      księdza Wojciecha T., proboszcza parafii Najświętszego Zbawiciela z
      pobliskiej Blachowni. Prokuratura zaserwowała opinii publicznej
      jedynie mdłą papkę o tym, że sprawca przyznał się do winy,
      uzasadniając `zaplanowaną zbrodnię' bliżej nieokreślonymi `względami
      osobistymi', które, owszem, są badane, aczkolwiek o całkiem innych i
      bardzo niskich pobudkach może świadczyć fakt, że zabójca `zabrał z
      mieszkania ofiary 600 zł'. - Wątek osobisty został przez
      podejrzanego wyraźnie zarysowany, jednak wymaga dokładnej
      weryfikacji z udziałem psychiatrów i psychologów. Z całą pewnością
      można natomiast stwierdzić, że również - jeśli nie przede wszystkim -
      rabunek był motywem zabójstwa - podkreśla Romuald Basiński,
      rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. - Teza o rabunkowym
      motywie podparta jest też faktem, że w listopadzie 2007 roku Dawid
      M. wraz z innym ministrantem, Marcinem W., ukradli księdzu
      Wojciechowi T. ponad osiemnaście tysięcy złotych. Proboszcz nie
      zgłosił tego policji, prawdopodobnie ze strachu, że mogą przy okazji
      wyjść na jaw jego nieciekawe relacje z ministrantami, ale Dawid sam
      przyznał się teraz do kradzieży - mówi `Faktom i Mitom' inny,
      zastrzegający anonimowość prokurator. Prok. Basiński dla tzw. dobra
      śledztwa odmawia ujawnienia jakichkolwiek szczegółów, co niektóre
      tabloidy skwapliwie wykorzystują do publikowania bredni opatrzonych
      tytułami typu `Ksiądz dbał o kata jak o syna' czy wyssanych z palca
      opisów, jak to troskliwy kapłan `wykrwawiał się na śmierć w
      ramionach ministranta, ale ten dźgał go dalej'. Zapewne co najmniej
      trzyręczny ministrant... * * * Przypomnijmy, że proboszcza z
      Blachowni zabił, zadając mu ok. 30 ciosów nożem, Dawid M.,
      zamieszkały w tej samej miejscowości ministrant, lektor, okresowo
      parafialny organista, kandydat na księdza - w 2009 r. miał skończyć
      renomowane Katolickie Liceum Ogólnokształcące im. Matki Bożej
      Jasnogórskiej w Częstochowie (por. `Zbrodnia i zdrada' - `FiM'
      35/2008). Zabił 20 sierpnia, na trzy dni przed swoimi osiemnastymi
      urodzinami. Ów zbieg dat ma dla niego tylko takie znaczenie, że -
      zgodnie z prawem - nie zostanie skazany na dożywocie, a co najwyżej
      na ćwierć wieku. Dojrzewał do tej zbrodni przez siedem upiornych
      lat. - Poznał księdza latem 2001 r. Krótko po tym, jak metropolita
      częstochowski arcybiskup Stanisław Nowak erygował w Blachowni-
      Błaszczykach nową parafię, ustanawiając Wojciecha T. jej pierwszym
      proboszczem. Genowefa G., babcia Dawida, osoba bardzo religijna,
      zaprowadziła 11-letniego wówczas wnuczka do księdza, prosząc, żeby
      wziął sobie dzieciaka na ministranta. Po kilku miesiącach praktyki
      przy ołtarzu wielebny zaprowadził chłopca na strych kościoła i kazał
      mu rozebrać się do naga. Nie dotykał go, tylko chodził wokół i
      oglądał, po czym nagle kazał mu ubrać się z powrotem. Gdy zeszli na
      dół, ostrzegł Dawida, że jeżeli komukolwiek zdradzi ich tajemnicę i
      opowie o zdarzeniu na strychu, to z pewnością zostanie oddany do
      domu wariatów, o co ksiądz gorąco się postara - streszcza nam
      zeznania Dawida M. urzędnik sądu, który miał okazję przestudiować
      akta sprawy. Oto co jeszcze zdążył z nich wynotować: * Po 3 czy 4
      następnych `oględzinach' Dawida dokonywanych każdorazowo na poddaszu
      świątyni (parafia nie ma klasycznej plebanii, proboszcz zamieszkiwał
      w wydzielonej części kościoła) ksiądz przyniósł sobie tam fotel, z
      którego obserwował, jak posłusznie spełniający wszystkie jego
      życzenia i rozebrany do naga chłopiec onanizuje się. Przez kilka
      seansów duchowny był tylko widzem, ale wkrótce on też zaczął wkładać
      sobie rękę w spodnie...; * Wiosną 2002 r. dwunastoletni już
      ministrant został tradycyjnie zaprowadzony na piętro, ale - o dziwo -
      jego opiekun nie kazał mu się rozbierać. `Poczekaj, mam dla ciebie
      niespodziankę' - powiedział. Po kwadransie zszedł na dół, skąd
      przyprowadził dwójkę nieznanych Dawidowi dzieci. Chłopiec o imieniu
      Kamil był od niego wyraźnie młodszy, dziewczynka (ksiądz zwracał się
      do niej bezosobowo) wyglądała na równolatkę. `Z pewnością nie
      mieszkały w najbliższej okolicy ani też nie chodziły do naszego
      kościoła, bobym ich znał' - zeznał Dawid w prokuraturze; * Podczas
      tego pierwszego spotkania w `trójkącie' ksiądz zachowywał się niemal
      identycznie, jak przy inicjacji Dawida. Kazał wszystkim rozebrać się
      do naga, po czym chodził wokół, oglądając ich ciała. `Nie wiem, czy
      tamte dzieci zabierał też na górę pojedynczo, w każdym razie mnie
      brał już później tylko razem z nimi' - wspomina Dawid; * Po jakimś
      czasie poprzeczka zawisła nieco wyżej: `My z Kamilem musieliśmy się
      onanizować, a ta dziewczynka stała nago obok nas. Ksiądz nie
      rozbierał się, tylko wkładał sobie rękę w spodnie. Wyraźnie było
      widać, że robi to samo co my, tylko bez rozbierania'; * Następnie
      dzieciaki zaliczyły egzamin z dotykania przez wielebnego ich
      narządów płciowych i gdy całkiem już oswoiły się z jego
      upodobaniami: `Kazał nam uprawiać seks z tą dziewczynką. Ona kładła
      się na podłodze na naszych ubraniach, a ksiądz tłumaczył i
      pokazywał, jak mamy to robić i jakie wydawać odgłosy'. To nie było
      wszystko, ale doprawdy nie sposób cytować dalszych, nazbyt już
      drastycznych szczegółów relacji Dawida, który twierdzi, że w orgiach
      seksualnych na poddaszu świątyni w Blachowni przestał uczestniczyć
      dopiero jesienią 2006 r. Rozpoczął wówczas naukę w liceum i nie miał
      czasu, żeby służyć do mszy w środku tygodnia. W niedziele zaś bywał
      w kościele zawsze w towarzystwie najbliższych, co skutecznie
      uniemożliwiało księdzu zatrzymanie ministranta na `zajęcia
      dodatkowe'... - Ten sk...n nie odpuszczał wnuczkowi i nie dawał mu
      spokoju. Do samego końca przyjeżdżał tu pod dom samochodem i czekał,
      żeby go gdzieś ze sobą zabrać. No i czasem zabierał... - żali się
      nam Genowefa G., babcia Dawida.
      • piotrek410 Re: W świętym mieście Częstochowie milczenie 28.09.08, 15:00
        c.d.

        Podejrzanemu wolno kłamać, bo takie jest jego zbójeckie prawo. Czy
        Dawid z niego korzysta? - W tej sprawie muszą przede wszystkim
        wypowiedzieć się biegli z zakresu psychiatrii i seksuologii. Budzi
        wszakże pewien niepokój fakt, że obyczajowe tło kontaktów księdza z
        podejrzanym jest dosyć niemrawo - jak wynika z akt - weryfikowane.

        Widać to wyraźnie po sposobie prowadzenia przesłuchań, ich
        powierzchowności bądź wręcz ucieczki od zadawania dalszych pytań,
        gdy wyjaśnienia stają się nazbyt obsceniczne. Obawiam się, że w tym
        śledztwie nikt nie będzie szukał tła pedofilskiego ani też ofiar
        przestępstw seksualnych z prawdopodobnym, w świetle wyjaśnień
        podejrzanego Dawida M., udziałem zabitego księdza - zauważa nasz
        rozmówca. - Może nie tyle kłamie, co ukrywa niektóre szczególnie
        wstydliwe dla niego fakty. Jego seksualny cicerone tak bardzo go od
        siebie uzależnił emocjonalnie, że chłopak nie umiał wyzwolić się z
        tego związku. Tymczasem, w miarę jak Dawid doroślał, jego partner
        kokietował i przygotowywał sobie do seksu kolejne dzieci. Dawida
        zżerały zazdrość i traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa - dodaje
        policjant ze specjalnej grupy operacyjno-śledczej, działającej przez
        kilka dni na terenie Blachowni.

        A skąd wzięło się oficjalne twierdzenie prokuratury o zaplanowaniu
        zabójstwa?
        `Od czerwca 2008 r. w ogóle przestałem chodzić do kościoła, ale gdy
        12 sierpnia byłem na cmentarzu posprzątać grób dziadka, spotkałem
        przypadkowo księdza i on bardzo prosił, żebym wrócił do posługiwania
        mu przy mszach. Zgodziłem się. Coś we mnie pękło 18 sierpnia, kiedy
        to podczas odprawiania mszy ksiądz nawiązał do naszych wspólnych
        świństw. Patrzył mi prosto w oczy i mówił o mediach walczących z
        Kościołem wywlekaniem rzekomych przestępstw seksualnych popełnianych
        przez kapłanów. Postanowiłem dać mu nauczkę za całą naszą
        skrzywdzoną trójkę' - zeznał Dawid M. Chłopak nie miał jednak
        pomysłu, jak to wykonać. We wtorek 19 sierpnia znowu był na
        cmentarzu, po czym wszedł do kościoła, żeby się pomodlić. Zobaczył w
        stojaku flagi papieskie na solidnych drewnianych kijach. Doznał
        wówczas olśnienia: `Postanowiłem, że nazajutrz zaczaję się na
        księdza w jego mieszkaniu i jednym z tych kijów ogłuszę go, a
        następnie przywiążę za ręce do podpory dachu, żeby powisiał tam
        trochę do czasu, aż go ktoś odnajdzie, i zrozumiał, co czuje
        człowiek, któremu bliźni zadaje cierpienie'.

        * * *
        Fatalnego 20 sierpnia Dawid przez pół dnia włóczył się bez celu po
        Częstochowie. Po powrocie do Blachowni zapakował do torby
        kominiarkę, zapasowe spodnie i taśmę klejącą. Coś go podkusiło, żeby
        zabrać też ze sobą kupiony kilka miesięcy wcześniej nóż...
        Cierpliwie czekał w pobliżu kościoła, aż ks. Wojciech T. odprawi
        wieczorną mszę i skończą swoją próbę chórzyści. Zakradł się do
        środka świątyni. Ze stojaka wziął kij od papieskiej flagi i gdy
        proboszcz był zaabsorbowany zamykaniem garażu, Dawid wkradł się do
        jego mieszkania. Nie błądził, wszak bywał tam wielokrotnie. Schował
        się w sypialni. Gdy proboszcz wszedł, usiłował zaatakować go kijem.
        Nie trafił, zaczęli się szamotać. Ksiądz był silniejszy i wyrwał kij
        Dawidowi. Przeszedł do kontrataku. Chłopak wydobył z pochwy nóż i
        zaczął nim na oślep wymachiwać. Trafił raz, potem jeszcze kilka...
        Wpadł w panikę. Miotał się po mieszkaniu, coś przewracał, coś
        wyrzucał z szuflad. Wybiegł głównym wyjściem na zewnątrz, zobaczył
        kogoś na cmentarzu. Wrócił do mieszkania ofiary. Chwycił klucze od
        zakrystii, żeby niepostrzeżenie wydostać się tamtędy z kościoła. Na
        biurku zobaczył plik banknotów. Schował je do kieszeni i znowu
        wrócił na dół. Ukrył się w zakrystii i po kilku minutach wyszedł
        przez okno na tyły kościoła. Uciekł do lasu. Tam wyrzucił
        zakrwawioną kurtkę i spodnie, a kilkaset metrów dalej nóż. Po
        powrocie do domu spalił pozostałe rzeczy. Pieniądze zatrzymał. Po
        trzech dniach przyszła po niego policja...

        Anna Tarczyńska
        • irycki Re: W świętym mieście Częstochowie milczenie 29.09.08, 01:12
          Piotrek, Ty jesteś stuknięty, nawiedzony, opętany, szalony, masz misję do
          spełnienia, a może pokutę ...Ale przede wszystkim masz rację!!!
          Kler ma obsesje seksualne. W każdej religii. Wystarczy wypowiedzieć słowo SEX i
          już strzygą uszami. Piotrek pracuj dalej.
    • piotrek410 abp. Gocłowski czyli koniec ery świętych krów? 26.10.08, 11:57
      Koniec ery świętych krów?

      Ksiądz Z.B. - były kapelan abp. Gocłowskiego, główny podejrzany w
      aferze kościelnego wydawnictwa Stella Maris, któremu zarzuca się
      przywłaszczenie 67 mln zł przyznał się do winy. Potwierdził też, że
      sytuacje ZNAŁ abp. Gocłowski.
      • qual0play Re: abp. Gocłowski czyli koniec ery świętych krów 12.12.18, 21:15
        Gdzie w tym tekście /poza tytułem/ o gwałcie?
    • piotrek410 Kościelne korzenie seksualnego wyzysku zakonnic 26.11.08, 05:01
      "National Catholic Reporter" z 16 marca 2001 r.
      Fragment z raportu dostarczonego Watykanowi przez dwie zakonnice,
      Marię O´Donohue i Maurę McDonald:
      ------------------------------

      "W niektórych afrykańskich krajach pewni księża przybywają do domów
      zakonnych i klasztorów, aby "zaspokoić swoje seksualne wymagania".
      Konkretnie, oznacza to, że ksiądz może stawić się w drzwiach domu
      zakonnego i oczekiwać, że zostanie mu ofiarowana jakaś zakonnica,
      która zaspokoi jego seksualne pożądanie. W niektórych przypadkach,
      kiedy jakaś dziewczyna podejmuje decyzję o wstąpieniu do wspólnoty
      zakonnej i zwraca się do najbliższego jej księdza z prośbą o
      potrzebne jej do tego zaświadczenie i listy polecające, ten ich jej
      nie da, jeśli wpierw ona z nim nie pójdzie. Inną sytuacją, kiedy
      mogą na nią być wywierane naciski, jest udanie się do spowiedzi.
      Liczba tego typu przypadków w ostatnich latach ciągle wzrasta,
      prawdopodobnie z powodu rozpowszechnienia się w niektórych krajach
      afrykańskich choroby AIDS. Z zakonnicą, która przypuszczalnie jest
      dziewicą, unika się ryzyka zarażenia się tą chorobą. W niektórych
      przypadkach sama zakonnica została zarażona w ten sposób wirusem HIV
      i/lub zaszła w ciążę.

      Innym miejscem, w którym można stwierdzić istnienie nadużyć
      seksualnych, jest właśnie miasto, w którym jesteśmy, Rzym. Czasami,
      kiedy siostry zakonne są wysyłane, aby się tutaj kształcić,
      przyjeżdżają praktycznie bez grosza w kieszeni. Podczas wakacji może
      się zdarzyć, że jakiś ksiądz zbliży się do nich i im ofiaruje
      pieniądze w zamian za małą pomoc. Są proszone o przysługi. One
      wyobrażają sobie, że chodzi o jakieś kobiece prace domowe, gdy
      tymczasem, wprost przeciwnie, są proszone o przysługi seksualne."

      www.magazyn.ekumenizm.pl/content/article/2003080512294412.htm
    • piotrek410 Watykan może zapłacić za pedofilię w Kościele 28.11.08, 01:22
      W sondzie przeprowadzonej przez Wiadomosci

      (patrz wiadomosci.onet.pl/1870083,12,1,1,item.html )

      na pytanie: czy Kościół powinien płacić odszkodowania ofiarom
      duchownych - pedofilów, az 11% respondentow odpowiedzialo, ze nie
      zgadza sie z taka decyzja.
      To jest mozliwe tylko w Polsce.
    • piotrek410 Ksiądz Krzysztof skazany za zgwałcenie parafianki 14.12.08, 02:31
      Wtorek, 9 września (10:18)

      Częstochowski sąd rejonowy skazał we wtorek byłego proboszcza
      Krzysztofa J., oskarżonego o zgwałcenie 20-letniej parafianki, na
      trzy lata więzienia.

      We wrześniu 2006 r. młoda kobieta poinformowała policję, że została
      zgwałcona przez proboszcza Krzysztofa J. na plebanii jednej z
      parafii w Częstochowie. Miało do tego dojść podczas omawiania
      organizacji obozu młodzieżowego.

      Jeszcze tego samego dnia 43-letni ksiądz został zatrzymany. Był
      aresztowany od 1 września do 16 listopada 2006 r. Areszt zamieniono
      mu później na dozór policyjny z zakazem opuszczania kraju. Zakazano
      mu też kontaktowania się z poszkodowaną.

      Na ławie oskarżonych w zakończonym właśnie procesie zasiadła również
      zaprzyjaźniona z księdzem kobieta.

      Według ustaleń śledztwa, miała ona nakłaniać pokrzywdzoną do
      wycofania oskarżeń kierowanych pod adresem duchownego. Za podżeganie
      do składania fałszywych zeznań sąd wymierzył jej karę pół roku
      więzienia w zawieszeniu i 900 zł grzywny.

      Proces rozpoczął się w maju ubiegłego roku. Ze względu na dobro
      ofiary był prowadzony z wyłączeniem jawności, z tego samego powodu
      utajnione było też uzasadnienie wyroku. Prokurator domagał się dla
      księdza pięciu lat więzienia. Obrona wnosiła o uniewinnienie
      oskarżonego.

      Mec. Janusz Budzanowski mówił, że poza zeznaniami kobiety
      prokuratura nie przedstawiła żadnych przekonujących dowodów. Ksiądz
      od początku nie przyznawał się do winy. Teraz należy się więc -
      według obrońcy - spodziewać zaskarżenia wyroku do sądu okręgowego.

      polskalokalna.pl/wiadomosci/slaskie/czestochowa/news/ksiadz-skazany-za-zgwalcenie-parafianki,1175210

      ----------------


      • wet3 Re: Ksiądz Krzysztof skazany za zgwałcenie parafi 14.12.08, 02:51
        A ty, zboku skonczony, jeszcze urzedujesz. Juz prawie rok trujesz
        ludziom tylki swoimi urojeniami!!!
        • piotrek410 Re: Ksiądz Krzysztof skazany za zgwałcenie parafi 14.12.08, 05:53
          Tak, tak, bankrucie moralny... Jak mozesz zauwazyc, dziewczyna nie
          zlekla sie takich jak ty scierw i pomimo olbrzymiej presji
          podtrzymala swoje zeznania.
      • piotrek410 Ksiądz Krzysztof skazany za zgwałcenie parafianki 14.12.08, 12:12
        Nazwisko skazanego przestepcy i jego wspolniczki nadal utajnione. Bo
        jest ksiedzem, a ona jego siostra?
    • kiela35 Re: Ksiądz z parafianką oskarżeni w sprawie gwałt 18.11.18, 18:03
      Kielanówka Diecezja Rzeszowska,


          Mamy problem z rozwiązaniem zagadki a mianowicie co jakiś czas przez wieś przechodzi CICHY pomruk o tym jakoby zjawa pojawiła się na nowo.

      A mianowicie co pewien okrs czasu pojawia się nowa osoba, która została zaproszona na niewinną kolację, tam w podstępny sposób została poczęstowana środakmi odurzjącymi typu skopolamina.


      Skopolamina:j  est substancją silnie toksyczną, przedawkowanie może skutkować majaczeniem, dezorientacją, halucynacjami, paraliżem i śmiercią. W połączeniu z morfiną powoduje stan półsnu oraz amnezję. W latach 50. była wykorzystywana przez CIA jako serum prawdy[potrzebny przypis].           
      (Serum prawdy: Obecnie stosowanie serum prawdy w procesie śledczym jest zabronione, gdyż może być ono niebezpieczne dla zdrowia i życia badanego, a poza tym jest traktowane jako forma tortur.

        I w TAKIM  stanie odurzenia osoba jest wypytywana,( przesłuchiwana).

      Na okoliczność gdyby przesłuchiwany odzyskał pamięć, bo takie cuda się zdarzają, jest przygotowane PUBLICZNE WYŚMIEWANIE, 

      My mieszkańcy,  szczególnie ci którzy doznali tych tortur,  mamy pewne podejrzenia co do osoby, która typuje PARAFIANINA  na  przesłuchanie a PUBLICZNE WYŚMIEWANIE osobiście organizuje i z uśmiechem od ucha do ucha czynnie uczestniczy.



      My mieszkańcy Kielanówki zwracamy się z prośbą o pomoc w rozwiązaniu zagadki!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka