piotrek410 Gwałciciel seminarzystów wyróżniony przez papieża 09.01.08, 13:57 Arcybiskup Paetz na audiencji u papieża Po raz trzeci od grudnia 2006 roku były metropolita poznański arcybiskup Juliusz Paetz wziął udział audiencji generalnej Benedykta XVI. Podczas tradycyjnego słowa wstępnego, w którym przedstawiani są pielgrzymi przybyli z poszczególnych krajów, wyjaśniono, że arcybiskup Paetz przybył do Watykanu z okazji 25. rocznicy święceń biskupich. Po zakończeniu audiencji abp Paetz podszedł do Benedykta XVI i dłuższą chwilę z nim rozmawiał; znacznie dłużej niż zazwyczaj ma to miejsce podczas tego typu spotkań. Arcybiskup Paetz został zwolniony w 2002 roku z urzędu metropolity poznańskiego przez Jana Pawła II w związku z zarzutami molestowania seksualnego. wiadomosci.onet.pl/1670248,12,1,1,,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Kolejna ofiara ksiedza pedofila? 13.01.08, 05:32 wtorek 8 stycznia 2008 Samobójstwo chłopca 13-letni chłopiec powiesił się kilka dni przed Wigilią. Zostawił pożegnalny list, w którym winą za swoją śmierć obciążył księdza proboszcza. Mieszkańcy wsi już po tragedii doprowadzili do odwołania księdza z ich parafii. Kościół w sprawie kapłana zachowuje milczenie. Bartek Obłój powiesił się na drzewie koło swojego domu we wsi Hłudno w województwie podkarpackim. Jego ciało znalazła matka. Potem młodsza siostra Bartka znalazła list, napisany przez niego podczas lekcji dwa dni przed samobójstwem. Napisał w nim, że miejscowy ksiądz proboszcz oskarżył go kradzież smyczy i pieniędzy, których on nie ukradł. Napisał, że zabija się, by wszyscy dowiedzieli się o tym, co ksiądz robi. Napisał, a potem zamazał wyrazy, które policyjnym ekspertom udało się odczytać – pedofil i zgwałcenie. Mieszkańcy wsi uznali, że jeśli na księdza pada choć cień podejrzenia o to, że przyczynił się do samobójstwa chłopca, to nie powinien on dłużej pełnić swojej kapłańskiej posługi w ich wsi. Napisali petycję o odwołanie księdza Stanisława K., który był w Hłudnie proboszczem od 11 lat. W tym czasie nie zaskarbił sobie życzliwości parafian. Jego zachowanie wobec ich dzieci budziło zastrzeżenia, ale nikt nie śmiał o nim mówić. Dopiero śmierć Bartka sprawiła, że strach zniknął. - Siedziałyśmy z koleżankami na ławce i śpiewałyśmy pieśni, które miałyśmy śpiewać w kościele – mówi uczennica gimnazjum w Hłudnie. – Ksiądz stanął za mną i włożył mi ręce pod sweter. Nie wiem, czy ksiądz bawił się w pedofila, ale to było okropne, obrzydliwe. Czułam do niego obrzydzenie, czułam się zbezczeszczona. Koledzy Bartka, który był ministrantem, opowiadają, że ksiądz bił go. Poniewierał także innymi chłopcami, których uczył religii w szkole. - Kolegę załapał za "pejsy" i pociągnął go nad ziemię – mówi uczeń gimnazjum w Hłudnie. – Kolega płakał, poszedł do dyrektora, ale dyrektor nic na to nie zadziałał. Bartka najbardziej bił. Bartek mówił, że to boli, a ksiądz na to: Po to robię, żeby bolało. Wiecej: uwaga.onet.pl/1462064,1,archiwum.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 kapłan z Tylawy 29.03.08, 22:56 Kapłan z Tylawy krzywdził dziewczynki: brał je na kolana, wkładał ręce pod bluzki i dotykał piersi, wkładał ręce do majtek i dotykał krocza, całował w usta z penetracją językiem jamy ustnej, wkładał palec do pochwy, dotykał nóg powyżej kolan... www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5018468.html i dostał za to dwa lata w zawieszeniu??? Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Tylawa c.d 29.06.08, 17:18 Zwierzchnik tylawskiego proboszcza, metropolita przemyski abp Józef Michalik od początku zdecydowanie go bronił, ostro krytykując tych, którzy przyczynili się do ujawnienia afery. Przypisywał im nieczyste intencje i niskie pobudki, a całą sprawę sprowadzał do walki z Kościołem, podjętej przez antyklerykalne i antykatolickie środowiska. Stopień zaangażowania biskupa w obronę dobrego imienia księdza M. zwracał uwagę nawet ludzi stojących po tej samej stronie w konflikcie tylawskim. “Jestem przekonany - pisał w 2001 r. publicysta “Niedzieli” - że skoro abp Michalik uznał, że powinien rzucić na szalę cały swój autorytet i ująć się za kapłanem - to znaczy, że miał ku temu poważne podstawy. Nie należy do nich imputowana ślepa i głupia obrona »swojego«. To nie ta klasa. Tu może chodzić tylko o prawdę”. Jednocześnie abp Michalik od początku afery twierdził publicznie to, co powtórzył ostatni raz w komunikacie wydanym 25 stycznia 2003 r.: “W »sprawie Tylawy« należy powstrzymać się z ostateczną oceną zarzutów stawianych tamtejszemu ks. Proboszczowi do czasu wydania orzeczenia przez kompetentne organy wymiaru sprawiedliwości”. Dwa miesiące później metropolita przemyski został wybrany na przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. jedyniesluszne.blox.pl/2008/02/Szok-cywilizacyjny-Kto-rzadzi-Kosciolem-w-Polsce.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksiadz z z Hłudna 10.04.08, 22:34 W czasie, kiedy zakładał sznur na szyję, jego matka, była u proboszcza. - Ksiądz oskarżał Bartka o kradzież. Raz mówił, że ukradł mu 200 zł, raz że 700, potem, że 400. Zastanawiałam się, czy te wszystkie kwoty mam zsumować? Byłam tak zdenerwowana, że nie pamiętam słów, którymi ksiądz się do mnie zwracał. Potraktował mojego syna jak bandytę - opowiada Marta Obłój. Już po śmierci syna dowiedziała się, że ksiądz Stanisław Kaszowski od dłuższego czasu chodził za Bartkiem. - Dzieci ze szkoły mi opowiadały, że ksiądz wołał: "Obłój, oddaj pieniądze, bo wiesz, co będzie". A Bartek nic mi nie mówił, on nigdy się nie skarżył, nawet gdy ząb go bolał. Zawsze wszystko dusił w sobie. Ale ja teraz słyszę, że ksiądz w zakrystii kopał, z główki uderzał, bił sznurem, którym przewiązuje albę. Bartek nigdy nic nie powiedział, dopiero teraz dzieci mówią, że tak było. Pewnie nie wierzył, że to coś może zmienić. Wiedział, że choć nawet pójdę do księdza, nagadam mu, to i tak dalej będzie, jak było. Wiedział, że księdzu nie damy rady. Nie poskarżył się, wolał umrzeć. www.gazetawyborcza.pl/1,87648,4845722.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Re: Ksiadz z z Hłudna 13.04.08, 14:51 Zdaniem śledczych ksiądz znęcał się nad Bartkiem Obłojem, który w połowie grudnia ub. r. powiesił się. - Ks. Stanisław K. bił go po głowie, plecach, szarpał chłopcem, popychał go. K. oskarżał także chłopaka o kradzież z kościoła pieniędzy i smyczy. Groził, że jeżeli Bartek nie przyzna się do winy, to wezwie policję, a informacje o tym będzie rozpowszechniał po całej szkole. Księdzu postawiliśmy zarzut fizycznego i psychicznego znęcania się nad chłopakiem, które przyczyniło się do tego, że 13-latek targnął się na życie - mówi Aurelia Skiba, prokurator rejonowy w Brzozowie. wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5108831.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Re: Ksiadz z z Hłudna 13.04.08, 22:16 Córka Anny Kalamuckiej na religie w ogóle przestala chodzic. - Po tym, jak ksiadz uderzyl ja w bok. Pojechalismy na pogotowie. Lekarz obejrzal, skóra byla zaczerwieniona, ale innych obrazen nie bylo. "Wie jak bic" - powiedzial lekarz - wspomina zdarzenie sprzed dwóch lat Kalamucka. Dyrektor szkoly zaprosil ja na spotkanie z ksiedzem. - Uslyszalam: "Po co pojechalas na pogotowie zamiast przyjsc do mnie?". "Bo ksiadz nie lekarz" - odpowiedzialam - opowiada Kalamucka. W obecnosci matki i dyrektora ksiadz zadeklarowal, ze wiecej dziewczynki bic nie bedzie, a na dowód spotkania matka ma deklaracje, która wtedy podpisala, ze zgadza sie, zeby córka wrócila na religie. Stanislaw Gladysz, opowiada zdarzenie, o którym uslyszal od syna: - Jeden z chlopców w jego klasie przesiedzial cala religie w kacie z butem, który ksiadz zdjal z nogi i dal mu z komentarzem: "Jestes glupi, jak but, to wachaj buta w kacie". Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksiadz z z Hłudna oskarzony 04.05.08, 14:26 Zdaniem śledczych ksiądz znęcał się nad Bartkiem Obłojem, który powiesił się w połowie grudnia ub.r. - Bił chłopca po głowie, plecach, szarpał, popychał go. Ks. Stanisław K. oskarżał także Bartka o kradzież z kościoła pieniędzy i smyczy. Groził mu, że jeżeli nie przyzna się do winy, to wezwie policję, a informacje o tym będzie rozpowszechniał w szkole. Księdzu postawiliśmy zarzut fizycznego i psychicznego znęcania się nad chłopakiem, które przyczyniło się do tego, że 13-latek targnął się na życie - mówi Aurelia Skiba, prokurator rejonowy w Brzozowie. Zarzuty dla księdza nie kończą się tylko na znęcaniu się nad Bartkiem. Śledczy ustalili, że duchowny psychicznie i fizycznie znęcał się także nad trzema dziewczynkami z zerówki ze szkoły podstawowej w Hłudnie. - Bił je po rękach, głowie, plecach i w brzuch. Podnosił je za brodę. Ubliżał im, nazywał oślicami - dodaje prokurator Skiba. miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,5108691.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksiadz z Bydgoszczy w areszcie 25.05.08, 15:20 Trzy miesiące aresztu dla księdza Przynajmniej trzy miesiące spędzi w celi ksiądz, 39-letni Waldemar B. podejrzany o wykorzystywanie seksualne dziewięcioletniego chłopca i filmowanie go nago. Tak zadecydował sąd. - Sąd uznał, że zebrane przez prokuraturę dowody są wiarygodne, poza tym środek zapobiegawczy w postaci aresztu jest konieczny, bowiem zachodzi obawa matactwa - mówi Danuta Flinik, wiceprezes Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Ks. Mariusz Kuciński, rzecznik kurii bydgoskiej jest ostrożny: - Areszt jest potrzebny dla potrzeb śledztwa, które wyjaśnią tą sprawę. Na razie kuria nie podejmuje żadnych kroków wobec wikarego. Wikary Waldemar B. został zatrzymany w poniedziałek rano na terenie parafii we wsi Wysoka koło Piły. Ale zarzuty przeciwko niemu dotyczą okresu, kiedy był księdzem w parafii Matki Boskiej Fatimskiej na bydgoskich Wyżynach. Przed trzema laty duchowny miał molestować seksualnie wówczas dziewięcioletniego chłopca, robić mu zdjęcia i filmować go nago. Taśmy i zdjęcia policjanci zabezpieczyli podczas przeszukania jego pokoju w Wysokiej. Wikary nie przyznaje się do winy. Policja rozpoczęła śledztwo w tej sprawie przed trzema miesiącami, kiedy to do komendy przyszedł ojciec chłopca i opowiedział o wyznaniu syna. Funkcjonariusze nie wykluczają, że wikary wykorzystywał seksualnie także inne dzieci. miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,5121703.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksiadz Dariusz D. z Ełku 08.06.08, 16:19 Przytulał, dotykał, wkładał ręce pod bluzkę. Tak zachowanie księdza Dariusza D. opisują młode dziewczyny z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w Ełku. Ksiądz Dariusz D. miał być ich przyjacielem. Jednak, jak twierdzą dziewczyny, jego dotyk oznaczał coś innego niż przyjacielski uścisk. Sprawa trafiła do prokuratury. interwencja.interia.pl/news?inf=1009754 Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksiądz z Piaseczna 09.06.08, 07:23 Na dwa lata pozbawienia wolności skazał Sąd Rejonowy w Grójcu (Mazowieckie) księdza z powiatu piaseczyńskiego, który molestował seksualnie 9-letniego chłopca - poinformował w środę rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Radomiu, Andrzej Łyś. Podkreślił, że w ciągu trzech lat, od 2003 do 2006 roku, duchowny wielokrotnie dopuszczał się tzw. innych czynności seksualnych, polegających na dotykaniu intymnych części ciała chłopca. Rzecznik dodał, że ksiądz został też ukarany za to, że podczas lekcji religii "naruszył nietykalność cielesną chłopca, w ten sposób, że szarpał go za uszy". - Wówczas sprawa wyszła na jaw. Chłopiec nie pojawił się w szkole i opowiedział rodzicom o wcześniejszych wydarzeniach. Ci zawiadomili policję - powiedział Łyś. - Duchowny początkowo wszystkiemu zaprzeczał, ale w końcu przyznał się do winy i wyraził skruchę - dodał rzecznik. Sąd orzekł również zakaz kontaktowania się księdza z osobami małoletnimi przez sześć lat. Wyrok nie jest prawomocny. Niewykluczone, że prokurator, który żądał dla księdza kary czterech lat pozbawienia wolności, będzie składał apelację. badacz.blog.onet.pl/2,ID264988463,index.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksiadz z Hludna oskarżony o śmiertelne zaszczucie 01.08.08, 14:49 Na wniosek prokuratury i pełnomocnika pokrzywdzonych proces został utajniony. Zdaniem sądu na procesie mogłoby bowiem dojść do niepokojów społecznych, ponieważ osoba księdza i stawiane mu przez prokuraturę zarzuty budzą silne emocje i spory. wiadomosci.onet.pl/1496971,2677,1,oskarzony_o_smiertelne_zaszczucie,kioskart.html Odpowiedz Link Zgłoś
darazetes9898 Re: Ksiadz z z Hłudna 25.03.15, 20:03 zmieniacie wszystko w znecanie sie fizyczne przez x. Kaszowskiego , ,tymczasem bylo TO PEDOFIL , Bartek przed smiercia napisal ,, NIE BEDZIE MNIE TEN PEDOFIL GWALCIL I DZIEWCZYNYKI ZE SCHOLI ZEZNAWALY NA YT SA TE ZEZNANIA ,,, ZE DOTYKAL JE !!!!!!!!!!!!!!!! ZA TO WSZYSTKO 3 LATA W ZAWIESZENIU , niezle uklady mial klecha z wladza . Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ukryty grzech Kościoła????? 09.03.08, 23:59 Przeciez o pedofilii w Kosciele, o ukrywaniu ksiezy pedofili, przenoszeniu ich z parafii do parafii, wiadomo jest od dawna... Dlaczego tak pozno Gazeta odwazyla sie napisac o tym co jest tajemnica poliszynela? wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5004980.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 bo nie chcial wracać do tej "k... księdza" 11.03.08, 19:57 Pewnego dnia 13-letni Krzysztof odwiedził jego matkę i prosił, żeby go adoptowała, bo on nie chce wracać do ogniska, do tej "k... księdza". Marek uznał, że chłopak jest niewdzięczny. Bo przecież to ksiądz Andrzej ściągnął go do ogniska z ulicy po ucieczce z domu dziecka. A potem co noc troskliwie usypiał w osobnym pokoju. - Bardzo chciałbym móc przeprosić Krzysia, ale to niemożliwe - mówi Marek. - Popełnił samobójstwo, skacząc z siódmego piętra. www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5004192.html Odpowiedz Link Zgłoś
slavik222 Parafianka pójdzie do Piekła, a ksiądz do Czyśca 15.03.08, 23:55 takie som:) prawa przyrody.... Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 A poki co, ksiadz bedzie spowiadal inne parafianki 21.03.08, 21:34 Czy ksiadz gwalciciel nadal przy oltarzu w Czestochowie, czy juz gdzie indziej? Moze nam pobozni czestochowianie opisza jak tam jest? Czy ksiadz z parafianka poprowadzili Droge Krzyzowa? Jakie tam tlumy wala do spowiedzi do ksiedza gwalciciela? Czy ten ksiadz zrobil tam w Czestochowie duzo dzieci? A ile z jego parafianek usunelo ciaze jego autorstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
wet3 Re: A poki co, ksiadz bedzie spowiadal inne paraf 30.03.08, 03:57 Nienawistny zboczencu przesatanze pitolic!!! We wszystkich dziedzinach zycia niewlasciwi ludzie zajmuja stanowiska ktorych nie powinni zajmowac. Twoj problem wiaze sie ze slepa nienawiscia. W porownaniu z innymi dziedzinami zycia KK ma najnizszy procent ludzi, ktorzy nie powinni byc ksiezmi. Przeciez ksieza, jak kazdy inny sa tylko ludzmi a nie nadludzmi. Zawsze i wszedzie znajda sie slabi. G...o rozumiesz, a drzesz jadaczke jak stare gacie. Popatrz dokladniej na nauke KK i porownaj ja z innymi wyznaniami. Moze wtedy slepia ci sie otworza a mozgownica zacznie pracowac. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Re: A poki co, ksiadz bedzie spowiadal inne paraf 30.03.08, 21:35 Widzisz Wet, taka jest ta Twoja katolicka moralnosc: zastraszyc, sterroryzowac, opluc tego, kto zwraca uwage na to wielkie zlo, ktore sie dzieje w Kosciele. A jest o czym mowic, bo od czasu zgwalcenia mojej kolezeniki wiele lat temu przez naszego ksiedza od religii, nic sie w tej organizacji szubrawcow nie zmienilo: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=55857030&a=55857344 Pamietam jak przed naszym bierzmowaniem jakies dwie matki naszych kolezanek wpadly w histerie, bo ten nasz ksiadz, o ktorym juz mowiono, ze podobno “ozenil sie z nasza kolezanka i wyjechal”, pojawil sie nagle przed uroczystoscia, zeby dogladac porzadku. A co dzieje sie w tej sprawie o gwalt na parafii w Czestochowie? Ponad rok minal od tamtego czasu i nic sie ksiedzu gwalcicielowi nie stalo, proces nie moze sie odbyc, bo lawnicy boja sie brac w nim udzial. O tym, jak Kosciol uzywa swoich dlugich raczek w zastraszaniu lawnikow i swiadkow wiemy od lat. Wine w srodowisku zwala sie zwykle na ofiary gwaltow (patrz sprawa zakroczymska, patrz sprawa ks Romana Kramka, gdzie probowano winic zgwalcona, patrz sprawa ks. Dymera, gdzie nie chciano uwierzyc zadnej z ofiar, co kosztowalo zycie 13-letniego chlopca !!!) Trzeba nie miec za grosz sumienia, zeby probowac wywierac presje na tych, ktorzy domagaja sie SPRAWIEDLIWOSCI dla z brukanych ofiar ksiazecych zboczen!!!! No tak, ale taka wlasnie jest ta KATOLICKA moralnosc... Sumienia wyprane na spowiedzi, jak zafajdane majtki... Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Przemoc w ośrodku sióstr boromeuszek 13.04.08, 05:23 Sprawa przemocy w ośrodku sióstr boromeuszek trafiła do sądu Zabrzański sąd rozpoczął w czwartek rozpatrywanie sprawy dwóch sióstr boromeuszek z ośrodka wychowawczego z Zabrza oskarżonych m.in. o bicie wychowanków oraz o przyzwolenie na przemoc - również seksualną - między nimi. Nie doszło do odczytania aktu oskarżenia. Gliwicka prokuratura okręgowa postawiła byłej dyrektor prowadzonego przez boromeuszki specjalnego ośrodka wychowawczego w Zabrzu siostrze Agnieszce F. oraz innej zakonnicy Bogumile Ł. łącznie 20 zarzutów dotyczących m.in. znieważania wychowanków i naruszania ich nietykalności cielesnej. Agnieszka F. miała też ułatwić dokonanie gwałtu. Jak poinformowała wiceprezes zabrzańskiego sądu sędzia Agnieszka Kubis, w czwartek nie odczytano aktu oskarżenia. Powodem były wątpliwości dotyczące właściwej reprezentacji procesowej pokrzywdzonych. Jeśli zostaną one wyjaśnione przez sąd rodzinny, prokurator przedstawi swe oskarżenie w maju. Później sąd m.in. przesłucha 32 świadków. W materiałach śledztwa zebrano opisy zdarzeń z okresu między styczniem 2005 r., a styczniem 2006 r. Odpowiadające w procesie z wolnej stopy b. dyrektor ośrodka i jej podwładna miały m.in. zlecać wykonanie kar fizycznych na dzieciach innym wychowankom oraz same stosować wobec podopiecznych przemoc fizyczną i psychiczną. Jeden z zarzutów dotyczy gwałtu na chłopcu, którego Agnieszka F. zamknęła na noc w pokoju z dwoma innymi wychowankami. Zdaniem prokuratury, okoliczności tego zdarzenia wskazują, że zakonnica zaniedbała wówczas swe obowiązki, pomagając w ten sposób w doprowadzeniu do poddania się czynności seksualnej osoby poniżej 15. roku życia. Rzecznik Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Tomasz Pawlik poinformował PAP, że proces ze względu na dobre obyczaje będzie niejawny. Wyjaśnił również, że sprawa jest pokłosiem innego śledztwa prowadzonego przez gliwicką prokuraturę - w sprawie zabójstwa w lutym 2006 r. 8-letniego Mateusza Domaradzkiego z Rybnika. "Jeden z oskarżonych o dokonanie tej zbrodni, Tomasz Z., był wychowankiem zabrzańskiego ośrodka boromeuszek. Jednym z elementów jego linii obrony podczas śledztwa było tłumaczenie, że jego późniejszą postawę ukształtował fakt bycia świadkiem, a później także uczestnikiem gwałtów, do których tam dochodziło" - powiedział PAP Pawlik. Śledztwo na podstawie informacji Tomasza Z. wszczęła Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Według informacji jej rzecznika, prok. Michała Szułczyńskiego, akt oskarżenia w tej sprawie przesłano do zabrzańskiego sądu w grudniu ub. roku. Wcześniej prokuratura powiadomiła o sprawie Kuratorium Oświaty w Katowicach sprawujące nadzór pedagogiczny nad ośrodkiem. "Po rozpoznaniu sytuacji doszliśmy do wniosku, że opieka w ośrodku, w którym przebywa ok. 50 dzieci, może nie być prawidłowa, a stosowane metody są archaiczne. Nasze wnioski przekazaliśmy zgromadzeniu sióstr boromeuszek, które szybko zareagowało zmieniając tam wiosną ubiegłego roku kierownictwo" - powiedział rzecznik kuratorium Piotr Zaczkowski. Kuratorium zaleciło nowej przełożonej ośrodka m.in. wprowadzenie zmian w programie wychowawczym oraz zatrudnienie psychologa. Zaczkowski dodał, że praktycznie do czasu ujawnienia sprawy z samej placówki, a także ze szkół, do których chodzą jej podopieczni, nie płynęły niepokojące sygnały, a Agnieszka F. została nawet wyróżniona przez lokalną społeczność. wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=484273 Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Papież wstydzi się za księży pedofilów 16.04.08, 12:36 A mozeby lepiej by bylo, zeby najpierw wstydzil sie sam za siebie? www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5123878.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Karol Wojtyła też był przestępcą 26.04.08, 00:39 Sprawa kardynala Law nie pozostawia juz zadnego cienia watpliwosci: Karol Wojtyla byl przestepcą, ktory dopuscil sie wykorzystania Watykanu jako azylu dla przestepcy Law’a, uniemozliwiąc tym samym sądom wymierzenia mu kary. Tymi samymi sladami podaza teraz Ratzinger, ktory byl wspolnikiem Wojtyly w popelnieniu tamtego i innych podobnych przestepstw. ----------- "Przypomnijmy, że Law ustąpił z funkcji arcybiskupa Bostonu pod koniec 2002 r. Nie miał wielkiego wyboru. Seria pozwów, zeznań i ujawnionych informacji pozwoliła ustalić ponad wszelką wątpliwość, że - jak to określiła Dahlia Lithwick, redaktor Slate.com - "Law nie tylko był świadom wysoce niestosownych praktyk seksualnych swoich podwładnych, ale też najwyraźniej przedsięwziął daleko idące wysiłki w celu tuszowania kolejnych przypadków gwałtów na dzieciach" (..) Konkretnie mówiąc, kardynał zeznał, iż przed udzieleniem zgody na przeniesienie o. Johna Geoghana do nowej parafii wiedział, że w 1984 dopuścił się on gwałtu na co najmniej siedmiu chłopcach, co stwarzało zagrożenie dla chłopców w tej nowej parafii. Okazało się ponadto, że o. Paul Shanley, któremu w pewnym momencie groził proces z dziesięcioma zarzutami gwałtu na dzieciach oraz sześcioma zarzutami molestowania seksualnego i naruszenia nietykalności cielesnej, był przenoszony z jednej parafii do drugiej w ramach działań, które można uznać za próbę objęcia go ochroną. Sam Law dopuścił się w sprawie Shanleya kłamstwa wobec biskupa Zachodniego Wybrzeża, a także zaświadczył na piśmie, że inny ksiądz gwałciciel, o. Redmond Raux, nie miał "żadnych zaszłości", które czyniłyby go osobą "nieodpowiednią do pracy z dziećmi." Znaczna większość Amerykanów wypowiedziała się wówczas w sondażach za pociągnięciem do odpowiedzialności duchownych, którzy mimo posiadanej wiedzy nie podjęli działań służących ujawnieniu gwałtów na dzieciach w Kościele. W niektórych diecezjach prawie do tego doszło, lecz na przykład w Massachusetts, jak kąśliwie zauważył publicysta Slate.com Chris Suellentrop, nie było przepisów nakazujących zgłaszanie takich spraw. Innymi słowy osoba, która wiedziała o gwałcie na dziecku, nie miała obowiązku ujawnić tej informacji. Tak przynajmniej tłumaczył się zażenowany prokurator okręgowy stanu Massachusetts. Jednakże zatajenie informacji o przestępstwie samo w sobie też może stanowić przestępstwo, a kardynał Law i siedmiu podległych mu biskupów zostali w pewnym momencie wezwani jako świadkowie przed wielką ławę przysięgłych. Cała sprawa nie doczekała się finału, ponieważ Law wkrótce po swoim ustąpieniu nagle wyjechał do Rzymu i zaczął obejmować kolejne stanowiska w Watykanie. Zrezygnował z przewodzenia archidiecezji bostońskiej, w której wywołał tak wiele złych emocji, ale pozwolono mu jednak zatrzymać kapelusz kardynalski." www.gazetawyborcza.pl/1,89798,5134972.html ------------- wiecej: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=55857030&a=77932038 Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Skandal w Hamburgu 27.04.08, 12:51 Nie mam watpliwosci, ze w Hamburgu rozkreca sie skandal pedofilski zwiazany z polskim ksiedzem, no bo skoro wymienia sie polskie nazwisko skarzacego sie na ksiedza pedofila, to przeciez jest oczywiste, ze ten ksiadz bedzie mial polskie pochodzenie: www.dw-world.de/dw/article/0,2144,3290562,00.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Skandal w Tarnowskich Górach 06.05.08, 15:34 marekkonopko napisal: ------------------ Witajcie ... Pisze na forum, ponieważ wszystkie moje apele do władz w Tarnowskich Górach i Zabrzu pozostają bez odpowiedzi. A sprawa jest poważna ... Dotyczy ksiedza pedofila z Tarnowskich Gór: Mirosław Szwajnoch (parafia Matki Bozej Uzdrowienie Chorych) ... Za molestowanie seksualne czyli jakby tego nie nazwac gwałt na nieletnich, został szybko i po cichu, a co ważniejsze bezkarnie przeniesiony do Zabrza (parafia Świętego Kamila) żeby uniknąć kolejnej kompromitacji Kościoła gdzie dalej pracuje jako Ksiądz. Po czym jak sprawa ucichła, przeniesiono go z powrotem do Tarnowskich Gór!!! Pytam sie dlaczego pedofil wciąż jest księdzem i ma kontakt z młodzieżą? Dlaczego prokuratura z Tarnowskich Gór albo Zabrza nie zrobi z tym porządku i nie wsadzi go na 25 lat do więzienia jako zwykłego zbrodniarza?. Czyżby był aż taki wpływowy i jego macki albo jego przełożonych sięgały aż na prokuratorskie stołki? Pomóżcie! Jestem mieszkańcem z Tarnowskich Gór, ale mimo wszystko wolę zostać anonimowy do czasu kiedy nie zajmnie się tym prokurator. Pośrednio jestem też ofiarą tego pedofila. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=77059882&a=79209191 Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksiądz fałszował banknoty 10.05.08, 02:13 Małopolski ksiądz fałszował banknoty "Polska Gazeta Krakowska": Tomasz S., wikary w jednej z olkuskich parafii, w chałupniczy sposób fałszował banknoty o nominałach 50 i 100 zł. Wyprodukował ich 17, a 14 zdążył wydać. Wpadł, gdy próbował zapłacić za zakupy pieniędzmi własnej produkcji w jednym ze sklepów na Śląsku. Postawiono mu zarzut wprowadzenia do obiegu fałszywych pieniędzy oraz podrabiania środków płatniczych. Ksiądz przyznał się do winy. Grozi mu kara od 5 do 25 lat więzienia. W prokuraturze tłumaczył, że na pomysł podrabiania pieniędzy wpadł, gdy na stacji benzynowej wydano mu kilka "trefnych" banknotów. Opracowana przez niego metoda fałszowania była daleka od doskonałości. Wikary najpierw skanował banknoty, a potem drukował je na laserowej drukarce. Proces księdza ruszy wkrótce przed sądem w Gliwicach. Do czasu wydania prawomocnego wyroku biskup diecezji sosnowieckiej udzielił mu kanonicznego upomnienia i wysłał na urlop. - Dalsze decyzje podejmiemy, gdy poznamy wyrok sądu - mówi ks. Jarosław Kwiecień, rzecznik kurii diecezjalnej w Sosnowcu. wiadomosci.onet.pl/1746162,449,1,1,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
brat_oblat zmowa milczenia 18.05.08, 15:58 Widzimy przecież w końcu, także w Polsce, jak po każdym oskarżeniu - wszystko jedno, czy chodzi o molestowanie seksualne, o mobbing, o publiczne pobicie czy morderstwo, o zbrodnię w Jedwabnem, o wojenne zabawy „naszych chłopców” w Afganistanie - podnoszą się „głosy sumienia” w obronie „pokrzywdzonych”. Jak zyskują z nagła przyjaciół oprawcy Ani M., gimnazjalistki z Gdańska („To przecież jeszcze dzieci”), a ona sama zostaje napiętnowana winą za samobójczą śmierć („Aniu, Aniu! - wołał lokalny duchowny. - Coś ty zrobiła? Grzech przeciwko życiu jest większy niż grzech przeciwko czystości”). Jak w obronie duchownych oskarżonych o pedofilię stają nie tylko małe wiejskie społeczności, które zaczynają zarazem prześladować ofiary niegodnych czynów, ale także niektórzy wielkomiejscy intelektualiści, biskupi i politycy. Wszystkie podobne sprawy - i w Polsce, i gdzie indziej - łączy jedno: zmowa milczenia. Zmowa powszechna, zestrojona z natychmiastową gotowością, by ukarać tego, kto ośmieli się wywlec tajone brudy na powierzchnię, na jasne światło dnia. I naturalnie - to nagminna praktyka - potępić i osaczyć ofiary czynów: no bo przecież - zgodnie ze znaną psychologom zasadą przezwyciężania dysonansu poznawczego - samych siebie ani jednostki, ani zbiorowości nie mogą obarczyć winą i odpowiedzialnością za milczenie, obojętność, przyzwolenie na zło. wyborcza.pl/1,75248,5220670,Jamy_mroczniejsze_od_piwnic_Fritzla.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Re: zmowa milczenia 25.05.08, 22:46 Zgadza sie, podobnie trwa powszechne milczenie kiedy mowa o maltretowaniu dzieci na lekcjach religii: pl.youtube.com/watch?v=iQz-mj07080 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=79923219 Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 zmowa milczenia 25.05.08, 22:50 Zgadza sie, podobnie trwa powszechne milczenie kiedy mowa o maltretowaniu dzieci na lekcjach religii: pl.youtube.com/watch?v=iQz-mj07080 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=79923219 Ten ksiadz, ktory uderzyl chlopca widac nie zna zadnej innej metody wychowawczej, poza terrorem, jak Kosciol... Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksiądz z Dobrzycy oskarżony 31.05.08, 11:31 61-letni ksiądz oskarżony o przekręty Nierzetelne prowadzenie ksiąg rachunkowych, przywłaszczenie powierzonego mienia i bezprawną sprzedaż maszyn zarzuca prokuratura w Pleszewie Andrzejowi Sz. - byłemu proboszczowi parafii w Dobrzycy w województwie wielkopolskim. Akt oskarżenia przeciwko 61-letniemu mężczyźnie został skierowany do sądu w Pleszewie - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, Janusz Walczak. Śledczy zarzucili duchownemu, że w sierpniu 2007 przywłaszczył sobie meble z wyposażenia parafii o wartości 27 tys. zł. Za przywłaszczenie powierzonego mienia grozi kara do pięciu lat więzienia - powiedział Walczak. Duchowny oskarżony jest również o sprzedaż maszyn firmy, którą zarządzał w imieniu parafii. Jako zarządca zagrożonego likwidacją przedsiębiorstwa sprzedał 22 maszyny stolarskie o wartości 170 tys. zł za 23 tys. zł. Działał w ten sposób na szkodę wierzycieli - miejscowego Urzędu Gminy i Urzędu Skarbowego w Pleszewie - wyjaśnił rzecznik. Jak zaznaczył, protestujący pracownicy dobrzyckiej firmy uniemożliwili ostatecznie wydanie sprzedanych maszyn. Oskarżony ksiądz przyznał się do zarzucanych mu czynów i oświadczył, że chce skorzystać z możliwości dobrowolnego poddania się karze. Zakład stolarski pn. "Dębina" założył poprzednik oskarżonego księdza. Według mieszkańców, zakład znakomicie prosperował do czasu pojawienia się Andrzeja Sz. i jego gosposi, która rzekomo miała faktycznie nim kierować. Protestowali parafianie, a także gmina, która domagała się zwrotu długów z tytułu niepłaconych podatków od działalności firmy. Odwołany proboszcz długo nie chciał dobrowolnie opuścić parafii. wiadomosci.wp.pl/kat,1348,wid,10006749,wiadomosc.html?ticaid=15fc3 Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksiądz Augustynski z Łowicza 01.06.08, 03:56 Ksiądz Franciszek A., były wikariusz generalny diecezji łowickiej i były proboszcz parafii Św. Ducha w Łowiczu, poszukiwany od kilkunastu miesięcy przez policję, od pewnego czasu poszukiwany także listem gończym, wczoraj dobrowolnie sam zgłosił się do Prokuratury Rejonowej w Łowiczu. Informacja o tym dotarła do nas dziś po południu, już po zamknięciu jutrzejszego, czwartkowego wydania NŁ – ale jest prawdziwa. Potwierdził to nam Prokurator rejonowy w Łowiczu Marek Kryszkiewicz. - Poszukiwany zgłosił się dobrowolnie i odbyły się z jego udziałem czynności procesowe – powiedział. Znaczy to, że został przesłuchany człowiek, którego poszukiwano niemal dokładnie dwa lata., jak dotąd bezskutecznie. Ks. Franciszek A. , przypomnijmy, zniknął nagle wiosną 2006 roku. Wyleciał do Anglii, zostawiając na Okęciu swój samochód – i niemal zero wskazówek co do przyczyn ucieczki. Został decyzją biskupa odwołany ze stanowiska kanclerza, szybko też na jaw wyszło wiele spraw, które rzuciły światło na to tajemnicze zniknięcie. Jak pisaliśmy w NŁ, A. był hazardzistą i prawdopodobnie niemożność spłacenia długów i żądania wierzycieli sprawiły, że szukał ratunku za granicą. Postępowanie przygotowawcze ujawniło, że zdefraudował pieniądze na szkodę parafii, pożyczył także i nie oddał pieniędzy kilku innym duchownym. Wśród wierzycieli miały byź także inne osoby z miasta. Prokuratura sformułowała wobec niego zarzut przywłaszczenia ponad 230 tys. zł na szkodę parafii i wyłudzenia ponad 70 tys. zł od innych księży. Franciszek A. Ukrywał się przez pewien czas w środkowej Anglii. Fotografie stamtąd, przedstawiające jego, dostarczone nam z Anglii, publikowaliśmy kilka miesięcy po ucieczce na łamach NŁ. Po przesłuchaniu w łowickiej prokuraturze zastosowano wobec niego środek zapobiegawczy w postaci zakazu opuszczania kraju i poręczenia osobistego. www.nowylowiczanin.pl/------------------------------ Augustynski schowal sie w Anglii Dysponujemy fotografiami ksiedza potwierdzajacymi fakt, ze przebywa on w Wielkiej Brytanii. Mozliwosc spreparowania fotografii wydaje sie malo prawdopodobna, swiadczy o tym wiele szczególów, jak i ilosc materialu. Ksiadz jest na zdjeciach wyraznie przygnebiony. Fotografie podeslal nam jeden z Polaków pracujacych w Zjednoczonym Królestwie, do którego dotarly informacje o tym, kim jest Franciszek Augustynski i o okolicznosciach, w jakich opuscil Polske. Opowiesc, jaka snuje, potwierdza wszystkie informacje o hazardowej przeszlosci bylego proboszcza, jak i skali oszustw, jakich sie dopuscil. Otóz nasz informator, wspomina ze okolo 20 maja do jego miejscowosci w Anglii przyjechal, wraz z mlodszym kolega, tajemniczy “profesor historii”, rzekomo wujek owego mlodszego mezczyzny.Naszemu informatorowi wydalo sie dziwne, ze 63-letni mezczyzna szuka w Anglii pracy i mieszkania. Po jakims czasie “wujek”, dotad mieszkajacy po sasiedzku, wprowadzil sie do autora naszych informacji, który dysponowal wolnym pokojem, proszac jednak, by wujek mógl mieszkac za darmo, na co dysponent lokalu sie zgodzil. Byly pralat z prawej, z jednym z domowników. Niekiedy razem siadaja do butelki wina Amorino za dwa funty. Podobno pralat mówi, ze to nie taki wykwintne wino, jakie sie zdarzaly w Polsce, ale moze byc. Nastepnie mlodszy stracil prace i bez slowa wyniósl sie do innego miasta, zostawiajac nadbagaz w postaci “profesora” - opowiada dalej nasz informator. - Nie mialem serca, aby go wywalac, zreszta poczciwy z tego profesora byl gosciu, wiec mieszka juz miesiac czasu nie placac czynszu, a jedzenie dostaje od nas. Byly proboszcz, pytany dlaczego wyjechal z Polski, odpowiadal, ze stracil prace w szkole, a nie otrzymal emerytury, gdyz jeszcze mu sie nie nalezy. To brzmialo podejrzanie, a gdy wlasciciel poprzedniego mieszkania “historyka” przyniósl list z Polski, zaadresowany: Ks. Franciszek Augustynski, podejrzenia sie wzmogly. Gospodarz nowego mieszkania wklepal do internetowej przegladarki google nazwisko ksiedza - i po chwili wiedzial wszystko. Ks. Franciszek podczas dorywczych prac. Z tablicy biura nieruchomosci w tle na zdjeciu wyzej moze wynikac, ze pracuje w rejonie Manchesteru. Chcial dowiedziec sie jeszcze tego od ksiedza, ów z poczatku zrecznie klamal, potem jednak, przycisniety do muru, przyznal sie. Opowiedzial, ze od 2 lat byl wraz ze swym mlodszym kompanem uzalezniony od hazardu na automatach i ruletce, ze nabral pozyczek w wysokosci ok. 200 tysiecy zlotych od biznesmenów, ksiezy i parafian - i ze to wszystko przepuscil. Mial tez przyznac, ze przetrwonil równiez ok. 100 tysiecy zebrane na remont kosciola. Gdy przycisneli go wierzyciele, w pospiechu obral kierunek Okecie i zostawiajac samochód, dal noge do Anglii. Wedlug naszego informatora, Augustynski dysponuje jednak gotówka, tylko to ukrywa, a na razie ma problemy z otworzeniem konta na Wyspach. Autor zdjec zamierza wymówic pralatowi lokal, ale jest przekonany, ze tak sprytny czlowiek znajdzie szybko nastepna dobra dusze, która sie nim zajmie za “Bóg zaplac”. Na co jeszcze czekac? Juz w pierwszym artykule o zniknieciu ksiedza, w maju, zadawalismy pytanie dlaczego kuria diecezjalna w Lowiczu nie zglosila zaginiecia ksiedza na policje. Teraz pytanie to trzeba zadac ponownie, publicznie: co stoi na przeszkodzie, by wszczac postepowanie, które bez watpienia przeksztalci sie szybko w postepowanie w sprawie dokonanych przez niego oszustw? Sa przeciez poszkodowani: przede wszystkim wspólnota parafialna, dobre imie Kosciola, liczne osoby prywatne. A odnalezc bylego proboszcza i doprowadzic go przed oblicze sprawiedliwosci nie jest - jak widac - trudno. nowylowiczanin.pl/index.php?s=130&id=19524#---------------------- Komentarz z forum Nowego Łowiczanina: Nie rozumie o co awantura. Przecież ksiądz Franciszek tylko pożyczył pieniądze, to raz. Każdemu wolno zrobić sobie urlop zdrowotny, szczególnie jak się ma takich parafian, od których każdy grosz na odnowienie świątyni trzeba wyciągać siłą, a na tacę to dają, że szkoda gadać. Po wtóre msza się odbyła za księdza to i w niebie ma wybaczone. A to wszystko to na pewno robota tych podłych antyklerykałów, którzy chcą zniszczyć nasz kościół. Amen, nie wasza żecz Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksiądz z Czerska podejrzany 09.06.08, 11:42 Ksiadz z Czerska podejrzany jest o uprawianie seksu z nieletnia. Policja zabezpieczyla laptop ksiedza i dwa telefony komorkowe. Sledztwo w toku. fakty.interia.pl/news/ksiadz-molestowal-nastolatke,1118331,5148 Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksieza i mohery terroryzuja zgwalcona 07.06.08, 23:16 Polska policja nie jest w stanie zapewnic bezpieczenstwa zgwalconej dziewczynie i jej matce. Grupa nawiedzonych oszolomow pod przywodztwem ksiezy terroryzuje kobiety, szpital, a nawet… posterunkowych. Zaraz, zaraz…. Jak to jest mozliwe, zeby przestepcze dzialania mogly byc prowadzone na oczach policji… wyborcza.pl/1,75248,5288282,Odmowili_aborcji_zgwalconej_14_latce.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Polski egzorcysta superstar 12.06.08, 14:11 Egzorcysta ks. Andrzej Trojanowski z Poczernina stal sie gwiazda sezonu w Ameryce: tootruthy.blogspot.com/2008/02/polish-priests-exorcism-theme-park.html ----------- Coraz wiekszy wstyd byc Polakiem (((( Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Pedofil w sutannie wykorzystywał 13-latkę 28.06.08, 15:03 Ksiądz wykorzystywał seksualnie 13-letnią dziewczynkę. Ten skandal nie wydarzył się gdzieś poza granicami Polski, lecz w jednej z parafii nieopodal Stargardu w województwie zachodniopomorskim. Pedofilowi w sutannie grozi 12 lat więzienia. Na razie najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. "Księdzu już postawiono zarzut - utrzymywania stosunków seksualnych z dziewczynką w wieku 13 lat" - wyjaśnił prokurator Marcin Lorenc z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Pedofil wykorzystywał dziewczynkę prawdopodobnie od roku. Domyśliła się tego nauczycielka dziecka i powiadomiła policję. Jej podejrzenia się potwierdziły. Prokuratura nie chce udzielać szczegółowych informacji o tej bulwersującej sprawie. Tłumaczy to dobrem dziecka. -------------- I znowu skandal pedofilski w diecezji szczecinskiej. Oczywiscie pan arcybiskup znowu bedzie udawal, ze o niczym nie wiedzial... Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Re: Pedofil w sutannie wykorzystywał 13-latkę 06.07.08, 17:48 Jak juz nie raz w Polsce bywalo to ofiara ksiedza jest, w mniemaniu naszych parafian, winna temu, ze ksiadz popelnil na niej przestepstwo: forum.gs24.pl/Ksiadz-uwiodl-dziewczynke-z-ubogiej-rodziny-t3522-s40.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Kolarz skazany za zderzenie z księdzem 03.08.08, 12:30 Po zderzeniu z autem księdza Paweł P. przez pół roku był na zwolnieniu lekarskim. Wóz duchownego miał lekko pęknięty przedni zderzak. 8 stycznia sąd w Bielsku-Białej uznał, że winę za spowodowanie wypadku ponosi kolarz, ale odstąpił od wymierzenia mu kary. Paweł P. musi jednak zapłacić 130 zł kosztów sądowych. Kolarz nie zgadza się z wyrokiem i zapowiada walkę o oczyszczenie z zarzutów. - Nie chodzi mi o pieniądze, ale o sprawiedliwość. Przecież organa ścigania nie mogą działać sprzecznie ze zdrowym rozsądkiem - tłumaczy P. Górski maraton kolarski Intel Power Bike odbył się we wrześniu 2006 r. w rejonie Istebnej. Trasa przebiegała górskimi szlakami i drogami asfaltowymi. Na 300 metrów przed metą, na łuku drogi, jadący prawą stroną Paweł P. wjechał w renault clio prowadzone przez księdza Jacka W. Wiózł on na spotkanie z parafianami jednego z bielskich biskupów. - Kiedy wyskoczyłem z zakrętu, widok auta na trasie rajdu tak mnie zaskoczył, że nie zdążyłem wyhamować - tłumaczy kolarz. Dodaje, że w chwili zderzenia wóz duchownego jechał i zajmował większą część jezdni. Nie miał więc szansy go ominąć. - Jakby tego było mało, ksiądz odjechał z miejsca zdarzenia jeszcze przed przyjazdem policji, a stan jego trzeźwości zbadano dopiero po trzech godzinach - mówi P. Ksiądz Jacek W. zaprzecza, że uciekł. - Odwiozłem księdza biskupa do pobliskiego kościoła, po czym wróciłem na miejsce wypadku - tłumaczy. Przyznaje, że wiedział, iż na drodze odbywa się maraton kolarski. I zapewnia, że z tego właśnie powodu jechał bardzo powoli. - Kiedy zauważyłem nadjeżdżających kolarzy, zjechałem na pobocze drogi i zatrzymałem się - mówi duchowny. Powołany w tej sprawie biegły stwierdził jednak, że wóz księdza musiał stać wszystkimi kołami na asfalcie. Paweł P. był przekonany, że policja o spowodowanie wypadku oskarży Jacka W. - Bo to przecież on wjechał na trasę imprezy sportowej - tłumaczy mężczyzna. Liczył też, że śledczy do odpowiedzialności pociągną organizatorów, którzy nienależycie ją zabezpieczyli. Policjanci z Cieszyna uznali jednak, że winny jest wyłącznie kolarz. Ich zdaniem nie zachował on należytej ostrożności, czym spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. - Wewnętrzny regulamin maratonu mówił, że odbywa się on na drogach o nieograniczonym ruchu drogowym. Uczestnicy wiedzieli więc, że mogą spotkać samochody - tłumaczy Ireneusz Korzonek, zastępca naczelnika wydziału ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Cieszynie. O braku ostrożności kolarza miał świadczyć zabezpieczony przez policjantów ślad po rzekomym tarciu siodełka po asfalcie. Miał dowodzić, że P. tuż przed zderzeniem z księdzem jechał środkiem, a nie poboczem drogi. Badający sprawę biegły stwierdził jednak, że siodełko podczas upadku jest dobrze chronione przez ramę i nie mogło zostawić takiego śladu. - Wersję księdza potwierdziło jednak kilku świadków - podkreśla naczelnik Korzonek. - Ci ludzie to parafianie księdza W. i większość z nich pojawiła się dopiero parę dni po zdarzeniu - ripostuje Paweł P. Kolarz zarzucił policji oraz sądowi stronniczość i złożył skargę w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Została przyjęta. - Kiedy miejscowi adwokaci usłyszeli, że sprawa dotyczy proboszcza i biskupa, nie chcieli podjąć się reprezentowania moich interesów. To chyba o czymś świadczy - mówi P. Ksiądz Jacek W.: - Jest mi przykro, że doszło do tego wypadku, ale nie mam sobie nic do zarzucenia. miasta.gazeta.pl/bielskobiala/1,88025,5482289,Kolarz_skazany_za_zderzenie_z_ksiedzem.html --------------- Ksiadz i biskup zbiegli z miejsca wypadku... Parafianie, z milicjantami na czele, klamali i falszowali zeznania... Oto Polska!!! Moze sad w Strasburgu zacznie wprowadzac w Polsce demokracje... Nic dziwnego, ze zgwalcona parafianka nie moze doczekac sie procesu... Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksiądz Wienczyslaw 16.08.08, 01:45 Ksiądz Wieńczysław Ł. (45 lat), proboszcz z Janików, prosił lekarzy o uśmiercenie swojej nowo narodzonej córki. Nie ulega watpliwosci, ze i tego przestepce w sutannie nie siegnie zadna kara. Ciekawa dyskusja na ten temat czestochowian: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=55&w=82445392&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Re: Ksiądz Wienczyslaw 02.12.08, 23:09 - Ksiądz lubił młode kobiety, nawet dziewczynki w szkole zaczepiał. Dotykał je, robił im nieładne uwagi. Kiedyś w nieprzyzwoity sposób odezwał się do uczennicy szóstej klasy. Jej ojcu puściły nerwy i pobił księdza - opowiada Julian Ceglarz, członek rady parafialnej i były kościelny w parafii. www.polskatimes.pl/stronaglowna/25429,wyrodny-ksiadz-ucieka-noca-przed-sprawiedliwoscia,id,t.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Pedofile w Kościele to wina parafian, nie modlą si 28.09.08, 10:03 Módlmy się, żeby pedofile odeszli z Kościoła W styczniu 2008 Benedykt XVI zaapelował do wszystkich katolików by pomodlili się o uwolnienie Kościoła od duchownych pedofilów. Ale nawet najgorliwsza modlitwa nie sprawi, że księża przestaną molestować dzieci. To prawdziwy precedens w historii Kościoła. Papież nigdy nie zwracał się do wiernych z podobną prośbą. Scenariusz globalnej modlitwy dla ponad miliarda katolików wygląda tak: Parafie czy instytucje kościelne powinny codziennie wyznaczać jedną osobę lub grupę osób do modlitwy w intencji uwolnienia Kościoła od skandalu związanego z wykorzystywaniem seksualnym nieletnich przez księży. Poszczególne kościoły w danej diecezji winny na przemian dzielić się tym obowiązkiem. W jednej parafii modlitwa będzie trwać dwadzieścia cztery godziny. Potem przeniesie się ją do kolejnej parafii. Modlitewny maraton przeciw pedofilii? Trochę to wszystko brzmi śmiesznie, ale dobrze, że papież w ogóle o problemie mówi. Wszak jeszcze przed objęciem pontyfikatu, jako przewodniczący watykańskiej Kongregacji ds. Wiary oskarżał media o wyolbrzymianie sprawy molestowania dzieci. Zdanie zmienił dopiero po wybuchu wielkiej afery pedofilskiej w amerykańskim Kościele. Ale nawet najgorliwsza modlitwa nie pomoże Kościołowi. Watykan musi opracować jakiś kompleksowy plan. Doraźne działania, takie jak wypłacanie zasądzonych odszkodowań i karanie winnych księży, nie wystarczą. Przyjęte dwa lata temu wytyczne do walki z pedofilią wśród kleru, zakładające m.in. że do seminariów nie będzie się przyjmować mężczyzn o głęboko zakorzenionych skłonnościach homoseksualnych to jakaś kpina. Czy skłonności seksualne można mieć zakorzenione płytko?! No i dlaczego uparcie łączy się homoseksualizm z pedofilią? Walka o oczyszczenie Kościoła nie idzie tak, jak powinna. Widać to także na polskim przykładzie. Oskarżony o molestowanie kleryków arcybiskup Juliusz Paetz ma się dobrze. Choć dowody przeciwko niemu były mocne, formalnych zarzutów nie usłyszał. Watykan zakazał mu sprawowania posługi biskupiej, ale nadal odprawia msze święte i bryluje na poznańskich salonach. Paulina Witek Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 W świętym mieście Częstochowie milczenie 28.09.08, 14:56 Troska ze szczególnym okrucieństwem Ministrant zasztyletował księdza. Dojrzewał do tej zbrodni przez siedem upiornych lat, posługując pedofilowi przy odprawianiu mszy... W świętym mieście Częstochowie wprowadzono absolutne embargo na informacje dotyczące okoliczności głośnego zabójstwa 47-letniego księdza Wojciecha T., proboszcza parafii Najświętszego Zbawiciela z pobliskiej Blachowni. Prokuratura zaserwowała opinii publicznej jedynie mdłą papkę o tym, że sprawca przyznał się do winy, uzasadniając `zaplanowaną zbrodnię' bliżej nieokreślonymi `względami osobistymi', które, owszem, są badane, aczkolwiek o całkiem innych i bardzo niskich pobudkach może świadczyć fakt, że zabójca `zabrał z mieszkania ofiary 600 zł'. - Wątek osobisty został przez podejrzanego wyraźnie zarysowany, jednak wymaga dokładnej weryfikacji z udziałem psychiatrów i psychologów. Z całą pewnością można natomiast stwierdzić, że również - jeśli nie przede wszystkim - rabunek był motywem zabójstwa - podkreśla Romuald Basiński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. - Teza o rabunkowym motywie podparta jest też faktem, że w listopadzie 2007 roku Dawid M. wraz z innym ministrantem, Marcinem W., ukradli księdzu Wojciechowi T. ponad osiemnaście tysięcy złotych. Proboszcz nie zgłosił tego policji, prawdopodobnie ze strachu, że mogą przy okazji wyjść na jaw jego nieciekawe relacje z ministrantami, ale Dawid sam przyznał się teraz do kradzieży - mówi `Faktom i Mitom' inny, zastrzegający anonimowość prokurator. Prok. Basiński dla tzw. dobra śledztwa odmawia ujawnienia jakichkolwiek szczegółów, co niektóre tabloidy skwapliwie wykorzystują do publikowania bredni opatrzonych tytułami typu `Ksiądz dbał o kata jak o syna' czy wyssanych z palca opisów, jak to troskliwy kapłan `wykrwawiał się na śmierć w ramionach ministranta, ale ten dźgał go dalej'. Zapewne co najmniej trzyręczny ministrant... * * * Przypomnijmy, że proboszcza z Blachowni zabił, zadając mu ok. 30 ciosów nożem, Dawid M., zamieszkały w tej samej miejscowości ministrant, lektor, okresowo parafialny organista, kandydat na księdza - w 2009 r. miał skończyć renomowane Katolickie Liceum Ogólnokształcące im. Matki Bożej Jasnogórskiej w Częstochowie (por. `Zbrodnia i zdrada' - `FiM' 35/2008). Zabił 20 sierpnia, na trzy dni przed swoimi osiemnastymi urodzinami. Ów zbieg dat ma dla niego tylko takie znaczenie, że - zgodnie z prawem - nie zostanie skazany na dożywocie, a co najwyżej na ćwierć wieku. Dojrzewał do tej zbrodni przez siedem upiornych lat. - Poznał księdza latem 2001 r. Krótko po tym, jak metropolita częstochowski arcybiskup Stanisław Nowak erygował w Blachowni- Błaszczykach nową parafię, ustanawiając Wojciecha T. jej pierwszym proboszczem. Genowefa G., babcia Dawida, osoba bardzo religijna, zaprowadziła 11-letniego wówczas wnuczka do księdza, prosząc, żeby wziął sobie dzieciaka na ministranta. Po kilku miesiącach praktyki przy ołtarzu wielebny zaprowadził chłopca na strych kościoła i kazał mu rozebrać się do naga. Nie dotykał go, tylko chodził wokół i oglądał, po czym nagle kazał mu ubrać się z powrotem. Gdy zeszli na dół, ostrzegł Dawida, że jeżeli komukolwiek zdradzi ich tajemnicę i opowie o zdarzeniu na strychu, to z pewnością zostanie oddany do domu wariatów, o co ksiądz gorąco się postara - streszcza nam zeznania Dawida M. urzędnik sądu, który miał okazję przestudiować akta sprawy. Oto co jeszcze zdążył z nich wynotować: * Po 3 czy 4 następnych `oględzinach' Dawida dokonywanych każdorazowo na poddaszu świątyni (parafia nie ma klasycznej plebanii, proboszcz zamieszkiwał w wydzielonej części kościoła) ksiądz przyniósł sobie tam fotel, z którego obserwował, jak posłusznie spełniający wszystkie jego życzenia i rozebrany do naga chłopiec onanizuje się. Przez kilka seansów duchowny był tylko widzem, ale wkrótce on też zaczął wkładać sobie rękę w spodnie...; * Wiosną 2002 r. dwunastoletni już ministrant został tradycyjnie zaprowadzony na piętro, ale - o dziwo - jego opiekun nie kazał mu się rozbierać. `Poczekaj, mam dla ciebie niespodziankę' - powiedział. Po kwadransie zszedł na dół, skąd przyprowadził dwójkę nieznanych Dawidowi dzieci. Chłopiec o imieniu Kamil był od niego wyraźnie młodszy, dziewczynka (ksiądz zwracał się do niej bezosobowo) wyglądała na równolatkę. `Z pewnością nie mieszkały w najbliższej okolicy ani też nie chodziły do naszego kościoła, bobym ich znał' - zeznał Dawid w prokuraturze; * Podczas tego pierwszego spotkania w `trójkącie' ksiądz zachowywał się niemal identycznie, jak przy inicjacji Dawida. Kazał wszystkim rozebrać się do naga, po czym chodził wokół, oglądając ich ciała. `Nie wiem, czy tamte dzieci zabierał też na górę pojedynczo, w każdym razie mnie brał już później tylko razem z nimi' - wspomina Dawid; * Po jakimś czasie poprzeczka zawisła nieco wyżej: `My z Kamilem musieliśmy się onanizować, a ta dziewczynka stała nago obok nas. Ksiądz nie rozbierał się, tylko wkładał sobie rękę w spodnie. Wyraźnie było widać, że robi to samo co my, tylko bez rozbierania'; * Następnie dzieciaki zaliczyły egzamin z dotykania przez wielebnego ich narządów płciowych i gdy całkiem już oswoiły się z jego upodobaniami: `Kazał nam uprawiać seks z tą dziewczynką. Ona kładła się na podłodze na naszych ubraniach, a ksiądz tłumaczył i pokazywał, jak mamy to robić i jakie wydawać odgłosy'. To nie było wszystko, ale doprawdy nie sposób cytować dalszych, nazbyt już drastycznych szczegółów relacji Dawida, który twierdzi, że w orgiach seksualnych na poddaszu świątyni w Blachowni przestał uczestniczyć dopiero jesienią 2006 r. Rozpoczął wówczas naukę w liceum i nie miał czasu, żeby służyć do mszy w środku tygodnia. W niedziele zaś bywał w kościele zawsze w towarzystwie najbliższych, co skutecznie uniemożliwiało księdzu zatrzymanie ministranta na `zajęcia dodatkowe'... - Ten sk...n nie odpuszczał wnuczkowi i nie dawał mu spokoju. Do samego końca przyjeżdżał tu pod dom samochodem i czekał, żeby go gdzieś ze sobą zabrać. No i czasem zabierał... - żali się nam Genowefa G., babcia Dawida. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Re: W świętym mieście Częstochowie milczenie 28.09.08, 15:00 c.d. Podejrzanemu wolno kłamać, bo takie jest jego zbójeckie prawo. Czy Dawid z niego korzysta? - W tej sprawie muszą przede wszystkim wypowiedzieć się biegli z zakresu psychiatrii i seksuologii. Budzi wszakże pewien niepokój fakt, że obyczajowe tło kontaktów księdza z podejrzanym jest dosyć niemrawo - jak wynika z akt - weryfikowane. Widać to wyraźnie po sposobie prowadzenia przesłuchań, ich powierzchowności bądź wręcz ucieczki od zadawania dalszych pytań, gdy wyjaśnienia stają się nazbyt obsceniczne. Obawiam się, że w tym śledztwie nikt nie będzie szukał tła pedofilskiego ani też ofiar przestępstw seksualnych z prawdopodobnym, w świetle wyjaśnień podejrzanego Dawida M., udziałem zabitego księdza - zauważa nasz rozmówca. - Może nie tyle kłamie, co ukrywa niektóre szczególnie wstydliwe dla niego fakty. Jego seksualny cicerone tak bardzo go od siebie uzależnił emocjonalnie, że chłopak nie umiał wyzwolić się z tego związku. Tymczasem, w miarę jak Dawid doroślał, jego partner kokietował i przygotowywał sobie do seksu kolejne dzieci. Dawida zżerały zazdrość i traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa - dodaje policjant ze specjalnej grupy operacyjno-śledczej, działającej przez kilka dni na terenie Blachowni. A skąd wzięło się oficjalne twierdzenie prokuratury o zaplanowaniu zabójstwa? `Od czerwca 2008 r. w ogóle przestałem chodzić do kościoła, ale gdy 12 sierpnia byłem na cmentarzu posprzątać grób dziadka, spotkałem przypadkowo księdza i on bardzo prosił, żebym wrócił do posługiwania mu przy mszach. Zgodziłem się. Coś we mnie pękło 18 sierpnia, kiedy to podczas odprawiania mszy ksiądz nawiązał do naszych wspólnych świństw. Patrzył mi prosto w oczy i mówił o mediach walczących z Kościołem wywlekaniem rzekomych przestępstw seksualnych popełnianych przez kapłanów. Postanowiłem dać mu nauczkę za całą naszą skrzywdzoną trójkę' - zeznał Dawid M. Chłopak nie miał jednak pomysłu, jak to wykonać. We wtorek 19 sierpnia znowu był na cmentarzu, po czym wszedł do kościoła, żeby się pomodlić. Zobaczył w stojaku flagi papieskie na solidnych drewnianych kijach. Doznał wówczas olśnienia: `Postanowiłem, że nazajutrz zaczaję się na księdza w jego mieszkaniu i jednym z tych kijów ogłuszę go, a następnie przywiążę za ręce do podpory dachu, żeby powisiał tam trochę do czasu, aż go ktoś odnajdzie, i zrozumiał, co czuje człowiek, któremu bliźni zadaje cierpienie'. * * * Fatalnego 20 sierpnia Dawid przez pół dnia włóczył się bez celu po Częstochowie. Po powrocie do Blachowni zapakował do torby kominiarkę, zapasowe spodnie i taśmę klejącą. Coś go podkusiło, żeby zabrać też ze sobą kupiony kilka miesięcy wcześniej nóż... Cierpliwie czekał w pobliżu kościoła, aż ks. Wojciech T. odprawi wieczorną mszę i skończą swoją próbę chórzyści. Zakradł się do środka świątyni. Ze stojaka wziął kij od papieskiej flagi i gdy proboszcz był zaabsorbowany zamykaniem garażu, Dawid wkradł się do jego mieszkania. Nie błądził, wszak bywał tam wielokrotnie. Schował się w sypialni. Gdy proboszcz wszedł, usiłował zaatakować go kijem. Nie trafił, zaczęli się szamotać. Ksiądz był silniejszy i wyrwał kij Dawidowi. Przeszedł do kontrataku. Chłopak wydobył z pochwy nóż i zaczął nim na oślep wymachiwać. Trafił raz, potem jeszcze kilka... Wpadł w panikę. Miotał się po mieszkaniu, coś przewracał, coś wyrzucał z szuflad. Wybiegł głównym wyjściem na zewnątrz, zobaczył kogoś na cmentarzu. Wrócił do mieszkania ofiary. Chwycił klucze od zakrystii, żeby niepostrzeżenie wydostać się tamtędy z kościoła. Na biurku zobaczył plik banknotów. Schował je do kieszeni i znowu wrócił na dół. Ukrył się w zakrystii i po kilku minutach wyszedł przez okno na tyły kościoła. Uciekł do lasu. Tam wyrzucił zakrwawioną kurtkę i spodnie, a kilkaset metrów dalej nóż. Po powrocie do domu spalił pozostałe rzeczy. Pieniądze zatrzymał. Po trzech dniach przyszła po niego policja... Anna Tarczyńska Odpowiedz Link Zgłoś
irycki Re: W świętym mieście Częstochowie milczenie 29.09.08, 01:12 Piotrek, Ty jesteś stuknięty, nawiedzony, opętany, szalony, masz misję do spełnienia, a może pokutę ...Ale przede wszystkim masz rację!!! Kler ma obsesje seksualne. W każdej religii. Wystarczy wypowiedzieć słowo SEX i już strzygą uszami. Piotrek pracuj dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 abp. Gocłowski czyli koniec ery świętych krów? 26.10.08, 11:57 Koniec ery świętych krów? Ksiądz Z.B. - były kapelan abp. Gocłowskiego, główny podejrzany w aferze kościelnego wydawnictwa Stella Maris, któremu zarzuca się przywłaszczenie 67 mln zł przyznał się do winy. Potwierdził też, że sytuacje ZNAŁ abp. Gocłowski. Odpowiedz Link Zgłoś
qual0play Re: abp. Gocłowski czyli koniec ery świętych krów 12.12.18, 21:15 Gdzie w tym tekście /poza tytułem/ o gwałcie? Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Kościelne korzenie seksualnego wyzysku zakonnic 26.11.08, 05:01 "National Catholic Reporter" z 16 marca 2001 r. Fragment z raportu dostarczonego Watykanowi przez dwie zakonnice, Marię O´Donohue i Maurę McDonald: ------------------------------ "W niektórych afrykańskich krajach pewni księża przybywają do domów zakonnych i klasztorów, aby "zaspokoić swoje seksualne wymagania". Konkretnie, oznacza to, że ksiądz może stawić się w drzwiach domu zakonnego i oczekiwać, że zostanie mu ofiarowana jakaś zakonnica, która zaspokoi jego seksualne pożądanie. W niektórych przypadkach, kiedy jakaś dziewczyna podejmuje decyzję o wstąpieniu do wspólnoty zakonnej i zwraca się do najbliższego jej księdza z prośbą o potrzebne jej do tego zaświadczenie i listy polecające, ten ich jej nie da, jeśli wpierw ona z nim nie pójdzie. Inną sytuacją, kiedy mogą na nią być wywierane naciski, jest udanie się do spowiedzi. Liczba tego typu przypadków w ostatnich latach ciągle wzrasta, prawdopodobnie z powodu rozpowszechnienia się w niektórych krajach afrykańskich choroby AIDS. Z zakonnicą, która przypuszczalnie jest dziewicą, unika się ryzyka zarażenia się tą chorobą. W niektórych przypadkach sama zakonnica została zarażona w ten sposób wirusem HIV i/lub zaszła w ciążę. Innym miejscem, w którym można stwierdzić istnienie nadużyć seksualnych, jest właśnie miasto, w którym jesteśmy, Rzym. Czasami, kiedy siostry zakonne są wysyłane, aby się tutaj kształcić, przyjeżdżają praktycznie bez grosza w kieszeni. Podczas wakacji może się zdarzyć, że jakiś ksiądz zbliży się do nich i im ofiaruje pieniądze w zamian za małą pomoc. Są proszone o przysługi. One wyobrażają sobie, że chodzi o jakieś kobiece prace domowe, gdy tymczasem, wprost przeciwnie, są proszone o przysługi seksualne." www.magazyn.ekumenizm.pl/content/article/2003080512294412.htm Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Watykan może zapłacić za pedofilię w Kościele 28.11.08, 01:22 W sondzie przeprowadzonej przez Wiadomosci (patrz wiadomosci.onet.pl/1870083,12,1,1,item.html ) na pytanie: czy Kościół powinien płacić odszkodowania ofiarom duchownych - pedofilów, az 11% respondentow odpowiedzialo, ze nie zgadza sie z taka decyzja. To jest mozliwe tylko w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksiądz Krzysztof skazany za zgwałcenie parafianki 14.12.08, 02:31 Wtorek, 9 września (10:18) Częstochowski sąd rejonowy skazał we wtorek byłego proboszcza Krzysztofa J., oskarżonego o zgwałcenie 20-letniej parafianki, na trzy lata więzienia. We wrześniu 2006 r. młoda kobieta poinformowała policję, że została zgwałcona przez proboszcza Krzysztofa J. na plebanii jednej z parafii w Częstochowie. Miało do tego dojść podczas omawiania organizacji obozu młodzieżowego. Jeszcze tego samego dnia 43-letni ksiądz został zatrzymany. Był aresztowany od 1 września do 16 listopada 2006 r. Areszt zamieniono mu później na dozór policyjny z zakazem opuszczania kraju. Zakazano mu też kontaktowania się z poszkodowaną. Na ławie oskarżonych w zakończonym właśnie procesie zasiadła również zaprzyjaźniona z księdzem kobieta. Według ustaleń śledztwa, miała ona nakłaniać pokrzywdzoną do wycofania oskarżeń kierowanych pod adresem duchownego. Za podżeganie do składania fałszywych zeznań sąd wymierzył jej karę pół roku więzienia w zawieszeniu i 900 zł grzywny. Proces rozpoczął się w maju ubiegłego roku. Ze względu na dobro ofiary był prowadzony z wyłączeniem jawności, z tego samego powodu utajnione było też uzasadnienie wyroku. Prokurator domagał się dla księdza pięciu lat więzienia. Obrona wnosiła o uniewinnienie oskarżonego. Mec. Janusz Budzanowski mówił, że poza zeznaniami kobiety prokuratura nie przedstawiła żadnych przekonujących dowodów. Ksiądz od początku nie przyznawał się do winy. Teraz należy się więc - według obrońcy - spodziewać zaskarżenia wyroku do sądu okręgowego. polskalokalna.pl/wiadomosci/slaskie/czestochowa/news/ksiadz-skazany-za-zgwalcenie-parafianki,1175210 ---------------- Odpowiedz Link Zgłoś
wet3 Re: Ksiądz Krzysztof skazany za zgwałcenie parafi 14.12.08, 02:51 A ty, zboku skonczony, jeszcze urzedujesz. Juz prawie rok trujesz ludziom tylki swoimi urojeniami!!! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Re: Ksiądz Krzysztof skazany za zgwałcenie parafi 14.12.08, 05:53 Tak, tak, bankrucie moralny... Jak mozesz zauwazyc, dziewczyna nie zlekla sie takich jak ty scierw i pomimo olbrzymiej presji podtrzymala swoje zeznania. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek410 Ksiądz Krzysztof skazany za zgwałcenie parafianki 14.12.08, 12:12 Nazwisko skazanego przestepcy i jego wspolniczki nadal utajnione. Bo jest ksiedzem, a ona jego siostra? Odpowiedz Link Zgłoś
kiela35 Re: Ksiądz z parafianką oskarżeni w sprawie gwałt 18.11.18, 18:03 Kielanówka Diecezja Rzeszowska, Mamy problem z rozwiązaniem zagadki a mianowicie co jakiś czas przez wieś przechodzi CICHY pomruk o tym jakoby zjawa pojawiła się na nowo. A mianowicie co pewien okrs czasu pojawia się nowa osoba, która została zaproszona na niewinną kolację, tam w podstępny sposób została poczęstowana środakmi odurzjącymi typu skopolamina. Skopolamina:j est substancją silnie toksyczną, przedawkowanie może skutkować majaczeniem, dezorientacją, halucynacjami, paraliżem i śmiercią. W połączeniu z morfiną powoduje stan półsnu oraz amnezję. W latach 50. była wykorzystywana przez CIA jako serum prawdy[potrzebny przypis]. (Serum prawdy: Obecnie stosowanie serum prawdy w procesie śledczym jest zabronione, gdyż może być ono niebezpieczne dla zdrowia i życia badanego, a poza tym jest traktowane jako forma tortur. I w TAKIM stanie odurzenia osoba jest wypytywana,( przesłuchiwana). Na okoliczność gdyby przesłuchiwany odzyskał pamięć, bo takie cuda się zdarzają, jest przygotowane PUBLICZNE WYŚMIEWANIE, My mieszkańcy, szczególnie ci którzy doznali tych tortur, mamy pewne podejrzenia co do osoby, która typuje PARAFIANINA na przesłuchanie a PUBLICZNE WYŚMIEWANIE osobiście organizuje i z uśmiechem od ucha do ucha czynnie uczestniczy. My mieszkańcy Kielanówki zwracamy się z prośbą o pomoc w rozwiązaniu zagadki!!! Odpowiedz Link Zgłoś